Archiwa tagu: Ameryka

Wygumkowali Lecha Wałęsę!

 

Obraz może zawierać: 2 osoby, garnitur

Jeszcze dzisiaj trawiłam, to płomienne przemówienie Adriana wygłoszone w kościele śp. Brygidy i stwierdziłam, że z Adrianem jest coraz gorzej.

Propaganda polityczna tuż przed wyborami samorządowymi propagowana w kościele to szczyt obciachu i złego wychowania.

Księża na to pozwalają i to też jest szczyt hipokryzji i pomylenie pojęć.

Wczoraj obchodziliśmy rocznicę podpisania Porozumnienia Sierpniowego i oczywiście odbyło się to, bez udziału Lecha Wałęsy i innych wielkich nazwisk z tamtego okresu.

Zostały zdjęte portrety tych ludzi przez sprzedawczyków politycznych, aby przypodobać się obecnej władzy i to jest szczyt obłudy i zakłamywanie historii.

Kiedy Adrian prowadził swoją kampanię prezydencką, to na niego nie głosowałam, bo czułam podstępny fałsz i nie jestem jak profesor Staniszkis, która na niego głosowała, a teraz chodzi po mediach i opowiada, że się sromotnie pomyliła!

Pani profesor zabrakło wyobraźni, że ten mały człowiek będzie rządził pod wpływem Kaczyńskiego i zrobi dla niego wszystko, a więc mamy to, co mamy, a pani profesor bije się w piersi!.

Zachłysnął się władzą, robi durne miny, gestykuluje i opowiada kocopoły o jakiś sędziach z okresu komuny i grzmi, że sądownictwo trzeba oczyścić z osobników komunistycznych i dlatego potrzebna jest ta reforma!

Nie dociera do łajzy, że w swoich szeregach mają byłego prokuratora Piotrowicza, który wsadzał komunistów do więzienia i wybronił księdza pedofila.

Tak się zastanawiam jakie wychowanie wyniósł z domu Adrian, że ma wpojoną nienawiść do okresu komunizmu i na okrągło powtarza swoje mądrości.

Wywalić z szeregów podejrzanych sędziów i sprawę zamknąć, ale takich sędziów już nie ma, a gadanie jest potrzebne fanatykom PiS.

Dzisiaj Adrian ze swoją małżonką – niemową pojechali do Liceum Ogólnokształcącego  w Gdyni z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego.

Stało się coś bardzo intrygującego, że kiedy zaczął znowu nawijać o sędziach komunistach, to jego małżonka chwyciła go za rękaw i szepnęła do ucha – idziemy, starczy!

Młodzież nie jest głupia i zaczęła skandować – Konstytucja – wolne sądy i tak zakończyła się ta wizyta.

Widać, że Agata Duda ma już dość bredzenia swojego męża i to można zobaczyć na załączonym video niżej!

Piszę o tym dlatego, że dziś było transmitowane pożegnanie wielkiego polityka Stanów Zjednoczonych – Senatora  – Johna McCaina.

Ameryka ma podnad 100 lat doświadczenia w budowaniu demokracji i jakże wypracowała sobie kulturę polityczną, że podczas tego pożegnania widziałam klasę polityczną samą w sobie.

W katedrze zebrali się politycy, przyjaciele Senatora – człowieka kochającego demokrację i szanującego przeciwników politycznych.

Księża nie ociekali złotem, bo byli ubrani w białe szaty, a także zjawili się byli prezydenci, z którymi Senator często się nie zgadzał, ale potrafił wypracować jakiś kompromis, a wszystko to, dla dobra Ameryki, ale także całego świata.

Senator nie życzył sobie obecności na swoim pogrzebie jedynie Donalda Trumpa, na którym poznał się doskonale, bo ten sympatyzuje z Putinem.

W swojej przemowie pożegnał go Barack Obama, Bill Clinton i Gorge Busch i w mowach nazwali się, iż mimo różnic poglądów są przyjaciółmi, co u nas jest to niemożliwe, bo byli prezydenci są wygumkowani od trzech lat z naszej, polskiej historii.

Jest okropnie smutne, że nie ma nic nad podziałami, a jest nienawiść w kraju – ponoć katolickim!

Obłuda, nienawiść, złość, zakłamanie, posądzanie, wygumkowanie, tego sobie zażyczyła kanalia Kaczyński, a jego akolici podzielili kraj na sorty i ja się na to nie godzę!

Daleka jestem od nienawiści, ale tego chłystka nienawidzę całym sercem, bo plecie androny i nie zauważa, że jest coraz bardziej znienawidzonym człowiekiem w Polsce i mam pytanie, bo:

Czy Amerykanie kiedyś też wygumkują śp. Johna McCaina, tak jak dokonało się dzisiaj w Polsce z Wałęsą?!

Reklamy

Czy czeka nas III Wojna Światowa?

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Powyższa mapka Morza Śródziemnego pokzuje jak i gdzie rozmieszczone są siły zbrojne Rosji, USA i Francji.

Nie znam się na broni, ale widzę statki, okręty podwodne i bomby!

Mapka ta znaleziona na Twitterze pokazuje obraz stacjonujących  na Morzu Śródziemnym na teraz, a więc jest aktualna.

W Syrii doszło do ataku bronią chemiczną i twardogłowi w Białym Domu w Waszyngtonie i na Kremlu w Moskwie myślą jak zareagować, aby przerwać takie działania, w których giną niewinni ludzie, a przede wszystkim dzieci.

Nie znam się dobrze na zagranicznej polityce, bo mało się o niej mówi w Polsce, a więc moje pojęcie jest wyrywkowe.

W polskich mediach tłucze się temat premii i nagród dla beznadziejnych polityków, a prawie się nie mówi o tym, co dzieje się w świecie.

Czasami włączę sobie TVN Biznes i tam mogę się trochę dowiedzieć i szkoda, że nie znam angielskiego, bo mogłabym pogłębić swoją wiedzę z CNN.

My tu w Polsce gadu gadu, a tam gdzieś w świecie dzieją się dramaty.

Prezydenci największych państw nawzajem sobie grożą, a cierpią niewinni.

Napiszę szczerze, że nie rozumiem tego dlaczego na tych terenach dochodzi do tak drastycznych działań, bo czy tu chodzi o religię, czy może o ropę.

Kto kogo chce zastraszyć, wymordować i po co?

Wiem jedno, że gdyby doszło do wybuchu III Wojny Śiatowej, to ona by nie trwała 6 lat.

W jednej chwili z takim potencjałem jaki mają kraje na świecie, byłoby to kilka dni i będzie po nas.

Prezydenci mają swoje czerwone guziki i pod wpływem rosyjskiego szampana i amerykańskiej whiski są w stanie na nie nacisąć i tak zakoczy się cywilizacja na naszym, wciąż pięknym globie.

 

Trzeba odebrać małpie brzytwę! – III Wojna Światowa jest tuż, tuż?

Robi się bardzo niebezpiecznie na świecie, a to dlatego, że u sterów wielu państw stoją psychopaci, czyli ludzie nieprzewidywalni.
Światu znudziła się pokojowa polityka, a więc rządzący są rządni krwi, a na wojnie robi się doskonałe interesy.

Trump nie wiadomo, co zrobi i nie wiadomo, co knuje Putin, a obaj, to wariaci, którym od nadmiaru kasy we łbach się przewróciło. Najbardziej jednak groźny jest Kim Dzong Un, którego wygląd sam przeraża, a co dopiero jego psychika i prowadzona polityka.
Jeśli dojdzie do ataku, to zginą niewinni ludzie, ale to już świat przerabiał i niczego, to nikogo nie nauczyło.

Myślę, że ludność mieszkająca na amerykańskiej wyspie Guam na Pacyfiku umiera ze strachu!

Takie są czasy, że wszystko zdarzyć się może, gdyż:

Bomba Little Boy miała moc wybuchu równoważną 15–16 kilotonom trotylu.

Dnia 6 sierpnia 1945 roku Little Boy zrzucony na Hiroszimę zabił w ciągu jednego dnia ponad 100 tysięcy ludzi.
Drugie tyle zmarło później na skutek choroby popromiennej.

Reżim komunistyczny Kim Dzong Una przeprowadził szóstą w historii KRL-D próbę z bronią nuklearną, w tym trzecią z głowicą wodorową.
Władze w Pjongjang oświadczyły, że przeprowadziły próbę z głowicą termonuklearną, zdolną do przenoszenia przez nową międzykontynentalną rakietę balistyczną a Amerykanie potwierdzają że jej zasięg pozwala zaatakować Kalifornię! 

To podobno ta głowica – która ma moc  około 90 -100 kilotonom trotylu – czyli jest wielokrotnie silniejsza od tej w Hiroszimie:
Obrazek

Świat do tej pory był jak ci czarnoskórzy, co dali kałacha małpie:

Teraz jest w szoku, że małpa zaczęła strzelać. 
Śmiechy się skończyły – na wojnie wszyscy płaczą. 
Wojna oznacza cierpienie niewinnych ludzi, śmierć dzieci, rozbicie rodzin.
Wojna w najmniejszym stopniu dotyka tych, którzy ją wywołują. 
ROBI SIĘ NIECIEKAWIE – NIE UWAŻACIE?

 

Autor: „D”

Hilary Clinton, jesteś wielka!

W Polsce kiedy jest batalia na najwyższy urząd, czyli walka o stanowisko Prezydenta, nie wyciąga się w debatach skandali obyczajowych. Nie ma mowy, że to, że sio, że z tamtym, czy tamtą to się robiło, spało, zdradzało. I dobrze!

Możemy się pochwalić jakąś formą kultury, że nie włazimy do łóżek kandydatów, bo bój jest o Polskę i jej rozwój.

Każdy z kandydatów oczywiście obiecuje, co później okazuje się kłamstwem, bo np. kandydat na Prezydenta Duda wykrzyczał w kampanii obiecanki bez pokrycia i teraz ludzie są zawiedzeni i wychodzą na ulice. Teraz Prezydent Duda przecina wstęgi i się przede wszystkim modli, a jego żona – Pierwsza Dama milczy jak zaczarowana księżniczka. Oboje nie zabierają głosu w bardzo ważnych aspektach, jak chociażby aborcja, in vitro, sprawy kobiet w Polsce.

Nabrali wody w usta i schowali się w Pałacu Prezydenckim, bo tak  każe poseł Kaczyński. I mamy, to co mamy, a więc Maliniaka o niekontrolowanej mimice. Trochę mu się przytyło, bo może wyrzuty sumienia zajada. Pierwsza Dama ładnie wygląda i cudnie pachnie, ale na nic więcej nie jest przydatna.

To takie podsumowanie tego, co dzieje się w Polsce, a dzieje się paskudnie, źle, głupio, kłamliwie!

A w Ameryce?

Obserwuję pęd dwóch osób na najwyższy urząd w Ameryce. Oczywiście nie śledzę debat w godzinach nocnych, bo słodko wolę spać.

Na drugi dzień jednak obserwuję strzępki debaty między Hilary Clinton, a Donaldem  Trumpem, który okazał się w kampanii wielkim cwaniakiem nie płacącym podatków.

Uważam, że Ameryka zeszła na psy, że nie ma innych ludzi na tak wysoki i odpowiedzialny urząd jakim jest stanowisko Prezydenta.

Trump, to chamidło jakich wielu, ale jakim sposobem ludzie na niego stawiają? Istnieje w świecie tendencja, że ludzie kochają psychopatów i oszustów. Dziwne jest to wszystko i tu stawiam pytanie? Czy chcą powielić los Polski, gdzie w polityce obecnej są pszenni i buraczani? Istnieje niebezpieczeństwo, że jeśli ten nieprzewidywalny człowiek zostanie Prezydentem, to może pod wpływem emocji nacisnąć czerwony guzik w teczce Prezydenta.

A jeśli zwraca się w debacie do Hilary Clinton, że była kobietą zdradzoną, to ja na jej miejscu walnęłabym go kijem bejsbolowym, bo jak można w debacie ranić kobietę, która przeżyła tak wiele w pożyciu małżeńskim? Dziwię się Hilary, że nie utnie jęzora przeciwnikowi. Dziwię się jej wyborcom, że pozwalają na to, by niszczono kobietę na oczach milionów ludzi.

Uważam, że Hilary za wszelką cenę chce pokazać swemu mężowi – łobuzowi, że będzie lepszym Prezydentem od niego, choć ten mąż pociągnął ją zdrowotne strasznie w dół. Jest silną kobietą, a lekarze robią co mogą, by odzyskała zdrowie po wielkich przejściach.

To jest taka kobieta, która kochała za bardzo i dlatego życzę jej zwycięstwa.

Niezależnie od mojej sympatii, twierdzę, że Hilary jest kobietą chorą, a Donald jeszcze bardziej, choć to są bardzo różne choroby.

A teraz przeczytajcie o tym, co Hilary w swoim życiu przeszła. Ja ją doskonale rozumiem i mimo wszystko życzę zwycięstwa. Pokaż Hilary swojemu mężowi, że nie na darmo cierpiałaś!

 

Sekrety najbardziej strzeżonego domu świata. Kamerdynerzy i pokojówki opowiadają o życiu w Białym Domu

Kate Andersen Brower
Za urzędowania Billa Clintona praca w Białym Domu przypominała jazdę kolejką górską. Para prezydencka kłóciła się czasem tak zażarcie, że personel był zaszokowany poziomem rzucanych przez Clintonów obelg. Kilku pracowników rezydencji powiedziało mi, że podczas skandalu z Monicą Lewinsky Hillary Clinton wyglądała na zmęczoną i przybitą. Żałowali jej, bo wiedzieli, że nade wszystko potrzebowała tego, czego mieć nie mogła, czyli prywatności.
 

Całe łóżko prezydenta i pierwszej damy było poplamione krwią. Pracownik personelu odebrał telefon od przerażonej pokojówki, która to zobaczyła jako pierwsza. Trzeba było, aby ktoś szybko poszedł sprawdzić, co się stało. To była krew Billa Clintona. Prezydentowi założono kilka szwów. Jak sam stwierdził, uderzył się, wpadając po ciemku w nocy na drzwi od łazienki. Jednak jego wyjaśnienia nie przekonały wszystkich. – Byliśmy niemal pewni, że uderzyła go książką – powiedział jeden z pracowników.

Czy ktoś mógł być lepiej poinformowany niż personel rezydencji? Zdarzenie miało miejsce wkrótce po ujawnieniu romansu prezydenta ze stażystką, który na pewno przyczynił się do małżeńskiego kryzysu Clintonów. Na stoliku nocnym stało przynajmniej dwadzieścia książek, w tym Pismo Święte, toteż zdradzona żona miała w czym wybierać.

W listopadzie 1995 roku Clinton wdał się w romans z Monicą Lewinsky, dwudziestodwuletnią stażystką w Białym Domu. W ciągu roku doszło między nimi do około dwunastu zbliżeń o charakterze seksualnym, z czego połowa miała miejsce w Gabinecie Owalnym. Kiedy ich romans, dwa lata po jego rozpoczęciu, ujrzał światło dzienne, wywołał medialną burzę, która nie ucichła aż do końca prezydentury Clintona. Szczegóły sprawy wyszły na jaw podczas czteroletniego dochodzenia prowadzonego przez niezależnego prokuratora Kennetha Starra, który badał także inne zarzuty, w tym dotyczące tak zwanych afer Whitewater oraz Travelgate, podczas której pracę straciło kilku długoletnich pracowników Białego Domu z biura ds. wyjazdów. Choć nie wchodzili oni w skład personelu, to wielu członków obsługi, według odźwiernego Skipa Allena, zaniepokoiło się tymi zwolnieniami. Bo przecież większość personelu poświęciła życie pracy w Białym Domu i niektórzy poczuli się zagrożeni.

Zaprzysiężenie Billa Clintona na prezydenta USA. Towarzyszą mu żona i córka (fot. Official White House photograph / wikimedia.org / domena publiczna)Zaprzysiężenie Billa Clintona na prezydenta USA. Towarzyszą mu żona i córka (fot. Official White House photograph / wikimedia.org / domena publiczna)

– Atmosfera panująca w rezydencji była bardzo napięta, bo choć każdy był na etacie, to nigdy nie wiadomo, jaki będzie finał podobnej sprawy i kogo jeszcze wyrzucą. Allen przypomina, że pracownicy rządowi, podobnie jak wykładowcy uniwersyteccy, są zatrudniani na etat i  bardzo trudno jest ich zwolnić, dlatego tak szokujące było, kiedy tamci ludzie odeszli w trybie przyspieszonym. Krytykowano także Clintonów za wykorzystywanie Balkonu Lincolna do zalecania się zamożnym sponsorom.

Siedemnastego sierpnia 1998 roku Clinton jako pierwszy prezydent zeznawał przed Wielką Ławą Przysięgłych. Główny elektryk Bill Cliber, który pomagał podpiąć zasilanie potrzebne do transmisji długiego, czteroipółgodzinnego zeznania Clintona wygłoszonego przed kamerami, pamięta, że prezydent był tamtego dnia „w bardzo kiepskim nastroju”. Tego samego dnia Clinton przyznał się w studiu telewizji ogólnokrajowej do „niewłaściwego zachowania” wobec Lewinsky. Cztery miesiące później zdominowana przez Partię Republikańską Izba Reprezentantów doprowadziła do głosowania za jego impeachmentem, jednak po upływie pięciu tygodni Clinton został uniewinniony przez głosowanie Senatu.

Bill Cliber (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak)Bill Cliber (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak)

Opinia publiczna o sprawie Lewinsky usłyszała po raz pierwszy w styczniu 1998 roku. Jednak niektórzy pracownicy rezydencji wiedzieli wcześniej o romansie, który trwał między listopadem 1995 a marcem 1997 roku. Kamerdynerzy widzieli prezydenta z Lewinsky w domowym kinie, a ponieważ pokazywali się razem bardzo często, członkowie personelu często opowiadali sobie, gdzie i  kiedy zobaczyli stażystkę. Kamerdynerzy, którzy są najbliżej rodziny, zapamiętale strzegą podobnych sekretów, ale od czasu do czasu dzielą się z kolegami okruchami informacji, które mogą się okazać potrzebne, albo zwyczajnie chełpią się posiadaną wiedzą. Jedna z pracownic personelu, pragnąca zachować anonimowość, pamięta, jak stała w głównym korytarzu za kuchnią, którego używali urzędnicy zatrudnieni we Wschodnim i Zachodnim Skrzydle. – To ona, to ta dziewczyna – szepnął kamerdyner, trącając ją łokciem, kiedy zauważył przechodzącą Lewinsky. – Nie mogę się mylić. To właśnie ona była wtedy w kinie.

Prawie dwadzieścia lat później wielu pracowników rezydencji niechętnie dzieli się wspomnieniami dotyczącymi małżeńskich scen Clintonów, których byli świadkami. Każdy jednak był świadom przygnębienia, które zapanowało na drugim i trzecim piętrze, kiedy sprawa ciągnęła się przez cały 1998 rok.

Personel był świadkiem przykrych następstw romansu i ofiary, jaką przyszło zapłacić Hillary Clinton, ale urzędnicy Zachodniego Skrzydła od dawna podejrzewali, że na drugim piętrze Rezydencji Wykonawczej rozgrywa się prawdziwy dramat. – Zdzieliłaby go patelnią, gdyby miała ją pod ręką – powiedziała podczas wywiadu udzielonego w Centrum Millera na Uniwersytecie Wirginii w ramach projektu nagrywania ustnych świadectw na temat prezydentury Clintona bliska przyjaciółka i doradca polityczny pierwszej damy Susan Thomases. – Ona nigdy, nawet w myślach, nie zakładała, że mogłaby od niego odejść czy się z nim rozwieść.

Monica Lewinsky w 1997 r. (po lewej - fot.: Helene C. Stikkel / wikimedia.org / domena publiczna) i w 2015 r. (fot. Steve Jurvetson / flickr.com / CC BY 2.0)Monica Lewinsky w 1997 r. (po lewej – fot.: Helene C. Stikkel / wikimedia.org / domena publiczna) i w 2015 r. (fot. Steve Jurvetson / flickr.com / CC BY 2.0)

Obecnie siedemdziesięcioośmioletnia Betty Finney zaczęła pracę w Białym Domu w 1993 roku na stanowisku pokojówki. Większość czasu spędzała w prywatnych pokojach rodziny prezydenckiej i dobrze pamięta, jak bardzo się tam zmieniło w ostatnich latach urzędowania Clintona. – Napięcie było zdecydowanie większe. Żal było ich wszystkich, że przechodzili przez to jako rodzina – powiedziała. – Przede wszystkim dominował smutek. Prawie nikt się nie uśmiechał.

Florysta Bob Scanlan nie przebiera w słowach, charakteryzując panującą atmosferę. – Po wejściu na drugie piętro miało się wrażenie, jakby człowiek znalazł się w kostnicy. Pani Clinton się ukrywała.

Chwile nienaturalnej ciszy przerywały gorączkowe kłótnie i sceny. Jedna awantura wybuchła około świąt Bożego Narodzenia w 1996 roku, kiedy romans prezydenta z Lewinsky już kwitł.

W zakładzie gospodarstwa domowego zajmowano się, jak zazwyczaj o tej porze roku, pakowaniem prezentów od pierwszej rodziny. (…)

Jedna z pracownic pamięta, że tamtego roku jej uwagę przykuł dość nietypowy prezent, który miała zapakować. Był to tomik poezji Walta Whitmana „Źdźbła trawy”. Po zawinięciu książki w ozdobny papier odłożyła ją na stół i zapomniała o niej. Kilka miesięcy później, w lutym 1997 roku, prezydent dał Lewinsky egzemplarz „Źdźbeł trawy”. Dopiero później pracownica dowiedziała się, że upominek, który zapakowała, był najprawdopodobniej tym samym, który Clinton podarował swojej kochance.

Po świętach, jak opowiedziała mi ta pracownica, prezydent rozpaczliwie pragnął zabrać książkę z sypialni Clintonów, ale pierwsza dama nie była jeszcze ubrana i nikt nie chciał jej przeszkadzać. – Betty Currie, sekretarka prezydenta, zadzwoniła do lokaja, który zwrócił się do mnie z prośbą, żebym weszła do środka, ale powiedziałam mu, że nie ma mowy –relacjonuje pracownica. Zamknięte drzwi do małżeńskiej sypialni prezydenckiej pary są równoznaczne z hotelową wywieszką „Nie przeszkadzać”. – W końcu Betty Currie chyba zadzwoniła wprost do pani Clinton.

Chwilę później książka wyleciała przez drzwi sypialni. Hillary wyrzuciła ją na korytarz. Lokaj prezydenta podniósł ją i zaniósł do Currie. Nie ma pewności, czy książka, którą pierwsza dama wyrzuciła z sypialni, była tą samą, którą prezydent podarował Lewinsky, ale wspomnienia pracownicy dają nam wyobrażenie o panującej wtedy napiętej atmosferze.

Biały Dom (fot. PHC C.M. Fitzpatrick / wikimedia.org / domena publiczna)Biały Dom (fot. PHC C.M. Fitzpatrick / wikimedia.org / domena publiczna)

Florysta Ronn Payne pamięta, jak pewnego dnia, gdy służbową windą przyjechał z wózkiem zabrać stare bukiety, zobaczył, że dwóch kamerdynerów stoi przed drzwiami do Zachodniej Bawialni, przysłuchując się zażartej kłótni Clintonów. Kiwnęli na niego i z palcem przytkniętym do ust kazali mu być cicho. Nagle usłyszał, jak pierwsza dama wyzywa prezydenta od „cholernych łajdaków!”, a potem ktoś rzucił ciężkim przedmiotem. Wśród personelu chodziła plotka, że Hillary cisnęła w męża lampką. Payne wspomina, że kazano kamerdynerom posprzątać bałagan. W wywiadzie udzielonym Barbarze Walters pani Clinton zbagatelizowała historię, która trafiła do plotkarskich kolumn. – Jestem silna, nie przeczę – oświadczyła. – Ale gdybym rzuciła w kogoś lampką, na pewno bym o tym pamiętała. Wybuch nie zaskoczył Payne’a. – W Białym Domu za urzędowania Clintona słyszało się wiele przekleństw – powiedział. – Personel zawsze wie, co się dzieje.

Podczas pracy w Białym Domu Payne zrobił test na wirusa HIV i jego wynik okazał się pozytywny. Bardzo się rozchorował, w pewnym momencie stracił prawie dwadzieścia kilogramów. Chciał wziąć dłuższy urlop, ale powiedziano mu, że ma tylko dwie opcje: albo się zwolni, albo przejdzie na wcześniejszą emeryturę. Zdecydował się na drugą opcję. Miał nadzieję, że jeszcze wróci, gdy dojdzie do siebie, bo wiedział, że niektórzy z emerytowanych pracowników wracali czasem do pracy. – Można sobie wyobrazić, jak wyglądałem. Wiedziałem, że na górze nie chcieli mnie oglądać – przyznał. – Chciałem wrócić do sił, nabrać ciała.

Kiedy poczuł się na tyle dobrze, żeby znów pracować, powiedziano mu, że to niemożliwe, bo odchodząc na emeryturę, dostał orzeczenie o niezdolności do pracy. Nigdy nikt nie powiedział mu wprost, że stracił posadę, bo był nosicielem wirusa HIV. Nie wiedział, kto tak naprawdę stał za tą decyzją – Clintonowie raczej nie byli na bieżąco – dlatego nie rozgrzebywał sprawy. Ale przez kilka lat kierowano się twardą zasadą, także podczas poprzednich administracji, że osoba z wirusem HIV nie może stykać się bezpośrednio z członkami pierwszej rodziny. – Innym nosicielom wirusa HIV bardzo utrudniano życie – opowiada Payne. – Niektórych przeniesiono do pracy w znajdującej się w piwnicy pralni. Inni mieli zajmować się ogrodem. Floryści jednak wchodzą do każdego pokoju Rezydencji Wykonawczej, w tym do rodzinnych sypialni, dlatego powrót na dawne stanowisko był dla niego niemożliwy. Serce mu pękło, kiedy jego praca w Białym Domu dobiegła do tak bolesnego końca. Wielu kolegów serdecznie go wspomina.

*

W apogeum skandalu Hillary odwoływała umówione na popołudnia spotkania. Szczegóły zarządzania rezydencją, bez dwóch zdań, zeszły na dalszy plan w obliczu konieczności ratowania małżeństwa i reputacji męża. Przez trzy, cztery miesiące w 1998 roku prezydent spał na sofie w swojej pracowni przylegającej do małżeńskiej sypialni na drugim piętrze. Większość kobiecego personelu uznała, że dostał to, na co zasłużył. Nawet kamerdyner James Ramsey, który sam siebie uważał za kobieciarza, był wyraźnie zmieszany, kiedy poruszano ten temat. Twierdził, że Clinton to: – Równy gość, ale… doprawdy… Zresztą podczas skandalu z Lewinsky Ramsey, jak zawsze, trzymał „język za zębami”.

James Ramsey (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak)James Ramsey (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak)

Niektórzy pracownicy uważali, że Hillary wiedziała o Lewinsky dużo wcześniej, nim sprawa ujrzała światło dzienne, i pierwszą damę rozzłościł nie tyle romans prezydenta, ile jego ujawnienie oraz wynikła w konsekwencji tego nagonka medialna.

W tych trudnych miesiącach wybuchowy temperament pani Clinton dał się wszystkim we znaki. Kamerdyner James Hall wspomina, jak serwował kawę i herbatę podczas przyjęcia na cześć zagranicznej głowy państwa. Nagle, kiedy stał za kontuarem, podeszła do niego pierwsza dama. – Gdzie ty masz oczy?! – zbeształa go. – Sama musiałam zabrać pustą filiżankę od żony premiera, bo nie wiedziała, gdzie powinna ją odłożyć. Hall oniemiał, jego rolą było podawanie napojów, a pozostali kamerdynerzy z tacami zbierali od gości naczynia. Wiedział jednak, że nie ma najmniejszego sensu się tłumaczyć. Pani Clinton poskarżyła się w biurze mistrza ceremonii i przez cały kolejny miesiąc nie angażowano go do pomocy.

– W czasie impeachmentu nie było wcale tak źle – powiedział były główny magazynier Bill Hamilton, jednocześnie przyznając, że praca z panią Clinton w tych trudnych miesiącach stanowiła duże wyzwanie. – Zwyczajnie ją to przytłoczyło i kiedy człowiek się do niej odzywał, to odpowiadała krzykiem. Przy tych słowach Hamilton pokręcił głową. Przyznał, że mimo to uwielbiał pracować dla Clintonów. Choć odszedł na emeryturę w 2013 roku, to czasem żałował, że nie mógł już dłużej zostać w Białym Domu, bo przecież Hillary Clinton prawdopodobnie może powrócić jako pierwsza w historii kobieta na stanowisku prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dodał, że z przyjemnością znów by dla niej pracował, niepomny na rejwach, który panował podczas ośmioletniego pobytu Clintonów w rezydencji. Dziś szczerze współczuje pierwszej damie niespokojnych dni, które były jej udziałem. – Stało się, ona o tym wiedziała, a wszyscy na nią patrzyli – dorzucił Hamilton. (…)

*

W pewien słoneczny sierpniowy weekend w 1998 roku, tuż przed wyznaniem prezydenta skierowanym do całego narodu, pierwsza dama zwróciła się do odźwiernego Worthingtona White’a z niecodzienną prośbą. – Worthingtonie, potrzebuję posiedzieć przy basenie, ale nie chciałabym widzieć nikogo oprócz ciebie – oznajmiła. – Oczywiście, proszę pani, rozumiem –odpowiedział z pełną wyrozumiałością. White doskonale wiedział, co miała na myśli. Nie chciała widzieć swoich ochroniarzy z Secret Service ani ludzi kręcących się po ogrodach Białego Domu i zdecydowanie nie miała ochoty na spotkanie z turystami zwiedzającymi Zachodnie Skrzydło. – W takim właśnie była nastroju – wspomina. Hillary Clinton pragnęła kilku godzin spokoju.

Hillary Clinton poprawia makijaż w Niebieskim Pokoju przed kolacją dla krajowej rady gubernatorów, z tyłu stoi długoletni kamerdyner James Jeffries. Clintonowie, podobnie jak Kennedy i Johnsonowie, uwielbiali przyjęcia, co odbiło się na personelu. Jeffries pamięta, jak poradził zmęczonemu Billowi Clintonowi: Hillary Clinton poprawia makijaż w Niebieskim Pokoju przed kolacją dla krajowej rady gubernatorów, z tyłu stoi długoletni kamerdyner James Jeffries. Clintonowie, podobnie jak Kennedy i Johnsonowie, uwielbiali przyjęcia, co odbiło się na personelu. Jeffries pamięta, jak poradził zmęczonemu Billowi Clintonowi: „Musi pan odpocząć” (fot. materiały prasowe / „Rezydencja. Sekretne życie Białego Domu”)

White poinformował ją, że potrzebuje pięciu minut na przygotowania. Popędził do szefa ochrony pierwszej damy i powiedział, że muszą razem dołożyć starań, żeby spełnić jej prośbę. Czas naglił. – Nasza rozmowa trwała może dwadzieścia sekund, ale wiedziałem, o co jej chodziło. Jeśli ktokolwiek ją zobaczy albo ona zobaczy kogokolwiek, zostanę zwolniony –powiedział White agentowi, dodając jeszcze: – Ty prawdopodobnie też. Agenci z Secret Service wyznaczeni do ochrony pierwszej damy zgodzili się ją tylko obserwować, mimo że protokół nakazywał, aby zawsze u jej boku było dwóch ochroniarzy, jeden z przodu, drugi z tyłu. (…)

 

[White] Spotkał się z panią Clinton przy windzie, odprowadził ją do basenu, za nimi szli ochroniarze, ale wokół nie było żywej duszy. Hillary założyła okulary do czytania w czerwonych oprawkach, miała ze sobą kilka książek. Była nieumalowana i nieuczesana. Według White’a wyglądała na załamaną. W drodze na basen nie zamienili ani słowa. – Czy mam zawołać kamerdynera? – zapytał White, kiedy dotarli na miejsce. – Nie. – Czy będzie pani czegoś potrzebować? – Nie, jest dziś pięknie, dlatego posiedzę tu, żeby nacieszyć się słońcem. Zawołam cię, kiedy będę chciała wrócić. – W porządku, proszę pani  – odpowiedział White. – Jest dwunasta, a dziś kończę pracę o pierwszej, mój zmiennik będzie w pobliżu.Clinton posłała mu długie spojrzenie. – Zawołam cię, gdy skończę. – Oczywiście, proszę pani –powiedział White, uświadamiając sobie, że musi zostać tak długo, jak będzie sobie życzyła.

Zawołała go do siebie dopiero o wpół do czwartej po południu. (…)

 

Niektórzy z pracowników personelu zostali nawet wciągnięci w skandal. Konserwator Linsey Little pamięta, że w pewnym momencie został wezwany na drugie piętro, aby odpowiedzieć na pytania dotyczące romansu. Kiedy stawił się na miejscu, czekał tam na niego groźny agent federalny, który zapytał, czy już wcześniej widział Lewinsky. Little nerwowo zaprzeczył.– Chcą sprawić, żeby człowiek poczuł, że oni sądzą, iż coś się wie – skomentował. Powtórzył, że nie zauważył niczego niewłaściwego, ale nawet jakby tak było, to przyznaje, nie byłby skory do ryzykowania utraty pracy i wylądowania na pierwszych stronach gazet. – Moje nazwisko znalazłoby się wtedy w świetle reflektorów – dodał.

Według Mesniera rok 1998 należał do „wyjątkowo smutnych”, bo w szponach skandalu znalazło się dwoje wspaniałych ludzi. Ponadto, podobnie jak wielu innych, bardzo współczuł córce Clintonów Chelsea. Na słynnym zdjęciu zrobionym osiemnastego sierpnia 1998 roku, dzień po zawstydzającym wyznaniu jej ojca, Chelsea trzyma oboje rodziców za ręce w czasie drogi przez południowy trawnik do śmigłowca. Mesnier pokręcił głową na samą myśl, przez co musiała przejść ta dziewczyna. – Chelsea bezdyskusyjnie należała do najbardziej uroczych osób, jakie się spotyka w życiu, a jak tu znieść to, że spadła na nich ta durna afera? Durna. Wszystkim było niesamowicie trudno.

Rodzina Clintonów (fot. Office of the President of the United States / wikimedia.org / domena publiczna)Rodzina Clintonów (fot. Office of the President of the United States / wikimedia.org / domena publiczna)

Odźwierny Skip Allen przyznaje, że łatwiej mu się obsługiwało rodziny, które darzył szczerą, nieudawaną sympatią. – Jesteśmy jednak mistrzami pozorów – zapewnia. Allen nie potrafi ukryć rezerwy, którą żywi wobec Clintonów. Podczas lunchu nad brzegiem basenu w jego ogromnym domu w sielskiej Pensylwanii z dumą wspominał, jak pani Clinton zawsze zwracała się do niego z prośbą o zawiązanie kokard przy jej strojach, bo sama sobie z tym nie radziła. Ale dodał, że Clintonowie nigdy w pełni nie zaufali personelowi, a szczególnie podejrzliwie podchodzili do biura mistrza ceremonii. – Należeli do największych paranoików, jakich w życiu spotkałem – stwierdza.

Allen nie jest wyjątkiem, inni mają równie gorzkie wspomnienia z pobytu Clintonów w Białym Domu. Odźwierny Chris Emery, blisko związany z rodziną Bushów, miał wrażenie, że Clintonowie zbyt często poddawali go różnym testom. Pracował dla nich przez czternaście miesięcy i w tym czasie wysłano go na trzy kontrole antynarkotykowe, poza tym przyspieszono termin badania środowiskowego, które planowo miało go czekać dopiero za kilka lat. Uważa, że niektóre pytania, które mu postawiono – na przykład o to, do jakiego Kościoła należy – były bardzo osobiste, odmówił więc udzielenia odpowiedzi. – Wydaje mi się, że chcieli znaleźć na mnie haka, żeby mogli łatwiej mnie zwolnić. Westchnął. I  faktycznie, kiedy Emery dostał wypowiedzenie w 1994 roku, jego powodem była częściowo przysługa, którą oddał byłej pierwszej damie Barbarze Bush. Podczas pierwszej kadencji Busha Emery okazał się bardzo pomocny dla jego żony. – Byliśmy bardzo blisko związani. Chris nauczył mnie obsługiwać komputer – przyznała pani Bush.

Po opuszczeniu Białego Domu Barbara Bush zaczęła spisywać wspomnienia i kiedy zgubiła jeden z rozdziałów, zwróciła się ze swoim problemem do Emery’ego. Ten z przyjemnością pospieszył jej z pomocą, jednak przysługa była niczym woda na młyn podejrzeń Clintonów, że personel zbytnio spoufalił się z  rodziną Bushów. Kiedy Clintonowie zobaczyli rejestr rozmów odźwiernych, według Emery’ego: – Doszli do wniosku, że zadzwoniłem do Houston i zdradziłem Bushom jakieś ciemne i brudne sekrety. Nie było to prawdą. Niedługo później mistrz ceremonii Gary Walters wezwał Emery’ego do swojego biura. – Pani Clinton nie jest z ciebie zadowolona – usłyszał od Waltersa. – Jak mam to rozumieć? – zapytał zaskoczony Emery. – Tak, że jutro przychodzisz do pracy ostatni raz.

Clintonowie z córką. Rok 1997 (fot. White House / wikimedia.org / domena publiczna)Clintonowie z córką. Rok 1997 (fot. White House / wikimedia.org / domena publiczna)

Barbara Bush przyznaje, że jej telefony do Chrisa „wpędziły go w tarapaty”. Emery został publicznie zrugany za, cytując słowa rzecznika prasowego Hillary Neela Lattimore’a, „zdumiewający brak dyskrecji”. – Wierzymy, że praca, którą wykonywał jako członek personelu rezydencji, wymaga szczególnego poszanowania prywatności pierwszej rodziny.Emery wyznaje, że był zdruzgotany, gdy stracił pracę i pensję w wysokości pięćdziesięciu tysięcy dolarów rocznie. – Przez rok nie pracowałem – mówi. – Nagle zostałem na lodzie bez środków do życia. Ciekawe, co by zrobili komuś, kto naprawdę ma coś do powiedzenia. (…)

Teraz, po latach, Emery ze smutkiem przyznaje, że rozumie, dlaczego stracił pracę. – Naciskali na nią ze wszystkich stron – mówi o pani Clinton – i niestety, zostałem kozłem ofiarnym.

Ale przynajmniej jeden z byłych kolegów kwestionuje pretensje Emery’ego. Osoba, która pragnęła zachować anonimowość, powiedziała mi, że paranoja Clintonów w stosunku do personelu była uzasadniona, bo przecież wielu pracowników przez dwanaście lat służyło prezydentom z Partii Republikańskiej. Usłyszałam także, że „każdy w biurze mistrza ceremonii był rozczarowany, kiedy nie wybrano prezydenta George’a H.W. Busha na drugą kadencję… i nikt się z tym nie krył przed Clintonami”. Szczególnie Emery był, cytując moje anonimowe źródło, „republikaninem z krwi i kości”, sam zresztą mi powiedział, że gdyby Reaganowie, składając urząd, poprosili go, toby z nimi pojechał do Kalifornii. (…)

Clintonowie mieli też dobry powód, aby obawiać się o kwestie bezpieczeństwa. Wciąż byli wstrząśnięci po pomówieniach policjantów stanu Arkansas, wyznaczonych do ochrony gubernatora Clintona, którzy później powiedzieli dziennikarzom, że pomagali politykowi w nawiązywaniu romansów, co zyskało medialną nazwę afery Troopergate. Szczególnie jedno wydarzenie wzbudziło niepokój prezydenckiej pary. W 1994 roku, kiedy Clintonowie podczas Wielkanocy przebywali w Camp David, była niania Chelsea i asystentka ds. personelu Białego Domu Helen Dickey była w swoim pokoju na trzecim piętrze rezydencji. W późnych godzinach nocnych dobiegły ją hałasy z położonych piętro niżej prywatnych pomieszczeń rodziny prezydenckiej. Zeszła, aby sprawdzić, co się dzieje, i zobaczyła grupę ubranych na czarno uzbrojonych mężczyzn przeglądających rzeczy Clintonów. – Co tu robicie? Nie macie prawa tu być! – wrzasnęła. – Jesteśmy z Secret Service i robimy to, co do nas należy. Proszę wyjść – odpowiedzieli jej. Po powrocie Hillary zwróciła się o wyjaśnienia do mistrza ceremonii Gary’ego Waltersa. Przeprosił ją, tłumacząc, że zapomniał uprzedzić, iż agenci przeczesywali drugie piętro w poszukiwaniu urządzeń podsłuchowych. Pierwsza dama aż posiniała z gniewu. (…)

Wiele osób przyznało, że Chelsea Clinton odnosiła się z szacunkiem do pracowników personelu. Ale Ronn Payne uważa, że podobnie jak rodzice była wrogo nastawiona do agentów Secret Service. (…) Według Payne’a, kiedy pewnego dnia przechodził przez prywatną kuchnię na drugim piętrze, za nim wszedł agent, aby odprowadzić Chelsea do Sidwell Friends, prywatnej szkoły w północno-zachodnim Waszyngtonie, do której uczęszczała. Dziewczyna rozmawiała przez telefon. – Och, muszę kończyć – powiedziała do słuchawki. – Przyszedł pies. Payne pamięta, że agent „spalił raka” i zwrócił się do dziewczyny:– Panno Clinton, chciałbym coś wyjaśnić. Moja praca polega na tym, że mam stanąć między kulą zamachowca a panienką i jej rodzicami. Czy to jest jasne? Odpowiedziała mu: – Jednak tak was nazywają moi rodzice.

 

Fragment pochodzi z książki Kate Anderson Brower „Rezydencja. Sekretne życie Białego Domu” w tłumaczeniu Adrianny Celińskiej, która ukazała się nakładem wyd. Znak

Kate Anderson Brower. Dziennikarka Bloomberg News, CBS News, Fox News. Spędziła cztery lata w Białym Domu jako akredytowany korespondent. Mieszka w Waszyngtonie z mężem i dwójką dzieci. Jej książka „Rezydencja. Sekretne życie Białego domu”, która została światowy bestsellerem, powstała dzięki godzinom rozmów z byłymi członkami personelu, pierwszymi damami i rodzinami prezydentów. Na podstawie książki powstaje nowy serial producentów „House of Cards”.

Kibicuję Hillary Clinton! Niech Ameryka ma pierwszą kobietę za Prezydenta!

 

Uwielbiam filmy dokumentalne i dziś wieczorem TVN Biznes i Świat takim mnie właśnie uraczył. Obejrzałam dokument o Hillary Clinton, żonie Prezydenta Billa Clintona, która zawalczy w 2016 roku o prezydenturę.

Kibicuję jej bardzo i nie jest, to solidarność jajników, ale zwykła, kobieca sympatia do tej, jakże dzielnej kobiety.

Hillary urodziła się w 1947 roku, a więc jest ode mnie starsza o 9 lat, ale wciąż jest w akcji i wciąż pragnie uzdrowić Amerykę. Tylko podziwiać, że ma w sobie tyle charyzmy i odwagi, aby walczyć o najwyższy stopień wielkiego mocarstwa.

Pobrali się w 1975 roku i od razu po studiach weszli w politykę, jako kochające się małżeństwo, które nie widziało poza sobą świata.

Hillary napisała podanie do NASA, że chce się uczyć na astronautę, ale odpowiedziano jej, że jest kobietą i nie ma żadnych szans, co dało jej wiele do myślenia i postanowiła w dalszym życiu przełamać ten stereotyp.

Potem potoczyło się lawinowo, że Bill został Prezydentem Stanów Zjednoczonych, a ona lekko została w cieniu, Clinton miał wielkie zasługi we wzroście stanu gospodarki Ameryki, ale lekko mu odbiło i wyszło na świat, że zdradza Hillary, a kiedy panna Lewiński oświadczyła, że ma romans z Billem, wówczas Hillary murem stanęła za mężem, mimo, że mąż przyznał się w końcu do romansu.

Nie odeszła i nie podała go o rozwód, bo wiedziała, że to byłby koniec jego kariery politycznej. Przetrzymała i sama ruszyła do ataku, a kiedy przegrała batalię o urząd Prezydenta, przekazała swoje głosy Barakowi Obamie, wiedząc, że jako pierwszy, czarnoskórzy Prezydent przejdzie do historii i jest potrzebny Ameryce.

Prezydent Obama się jej odwdzięczył i dał jej stanowisko Sekretarza i od tej pory Hillary zaczęła ciężko pracować na swoją pozycję w polityce amerykańskiej. Jest kobietą, która przeleciała tysiące kilometrów, aby spotykać się z wielkimi tego świata. Wciąż przekonuje do siebie świat, że zapracowała na to, by stanąć na najwyższym stopniu, na pudle i się do tego nadaje,

Jak wygląda teraz jej małżeństwo z ukochanym Billem. Otóż prawdopodobnie widują się bardzo rzadko, gdyż Bill jeździ po świecie i udziela prelekcji i wykładów, a jego żona wciąż walczy, aby go przyćmić jeśli tylko jej się uda.

Pani Hillary, bardzo Pani kibicuję, bo jest Pani dzielną, światową, inteligentną kobietą. Niech Ameryka będzie miała pierwszą kobietę za Prezydenta.

Uśmiech Mony Lizy – moje kino

Amerykańskie miasteczko w latach pięćdziesiątych, do którego przybywa młoda nauczycielka wykładająca historię sztuki na uczelni dla dziewcząt. 

Opowiadam od filmie raczej dla kobiet, które chciałyby zamiast powtórek w telewizji oddać się filmowi pt. „Uśmiech Mony Lizy” , a w roli głównej zobaczyć Julię Roberts jako młodą nauczycielkę właśnie.

Konserwatywne wychowanie młodych kobiet nie spodobało się młodej nauczycielce i próbowała obudzić w dziewczętach poczucie własnej wartości, bo nie podobało się jej, że dziewczęta były wychowywane w sposób poddańczy mężczyźnie, domowi, a potem rodzeniem dzieci. Chciała wykrzesać w nich więcej ambicji, że nauka i wykształcenie tak samo, a nawet bardziej powinno im przyświecać i w zasadzie jej się to udało, ale nie do końca.

Takie były czasy, że kobieta w tamtych czasach, aby być poważaną to musiała wyjść dobrze za mąż, a jeśli w jej małżeństwie źle się działo, to powinna znosić to z pokorą i nie wypadało nawet się rozwieźć z niewiernym mężem.

A dlaczego tytuł filmu „Uśmiech Mony Lizy”? Chyba dlatego, że jeszcze nikt nie odgadł, czy Mona Liza, mimo uśmiechu na twarzy, była szczęśliwa, czy to tylko przyklejony uśmiech. 🙂

Polecam ten film na długi wieczór, a może na wolny poranek, bo czy to ważne 🙂

Takie rzeczy to tylko w Polsce?

Jakże często słyszymy i czytamy, że takie rzeczy, to tylko w Polsce mogą się wydarzyć. Często czytam takie stwierdzenie i dało mi to do myślenia, czy aby faktycznie jesteśmy takim beznadziejnym krajem i wszystko, co najgorsze, to tylko u nas? Trochę mnie drażni, że jesteśmy społeczeństwem ponuraków, którzy biorą tak wszystko na serio i nie szukamy innych przykładów, z innych nacji, jakby tam było wszystko na glanc i obwiniamy się za całe zło, jakie dzieje się na tym coraz mniejszym świecie. 
Wydaje mi się, że faktycznie umiemy tylko narzekać i kisić się we własnym sosie i tak nam jest najlepiej. Ileż razy czytamy, że tam, gdzieś, też jest dziwnie i społeczeństwa tych krajów mają prawo na narzekania, bo wydaje się zakazy i nakazy tak dziwaczne, że u nas byśmy ich nie zdzierżyli psychicznie i byłaby totalna załamka narodowa.
Chodzimy i rozmawiamy, kwękając na wszystko i narzekamy nie widząc żadnych pozytywów w tym naszym życiu danym nam tylko raz, bo niech żyje bal, drugi raz nie zaproszą nas wcale. 🙂
Kiedy mamy upalne lato, narzekamy. Kiedy mroźną zimę, też nam jest źle i nie dobrze, choć to nie jest w naszym życiu pierwsze lato i pierwsza zima i powinniśmy się już przyzwyczaić, co nie? 😀
Ja wiem, że mamy polityków do kitu, bo tam u góry siedzą panowie, którzy nic innego nie potrafią jak tylko mielić ozorami w mediach i się mądrzyć. Jak wiem, że mało jest aspektów w naszym szarym życiu, z których moglibyśmy się cieszyć, no ale narzekaniem tego nie zmienimy. Ludzie mądrzy powinni dyskutować z politykami i bić się z nimi na prawdę – argumentami. Dziennikarze też tylko piszą w tonie minorowym, zamiast wyciągać mądre działa i bić się z głupotą tych, których sami powołaliśmy przy urnach.
Idą następne wybory i ponownie wybierzemy tych samych ludzi, bo brakuje nam autorytetów w każdej dziedzinie i stawiamy krzyżyki obok tych samych nazwisk, a potem cztery lata utyskujemy, że nic się nie zmieniło i znowu złodzieje dorwali się do koryta!
Mądrości nam brakuje i konsekwencji i jeśli nie mamy na kogo głosować, to trzeba sobie ten obowiązek odpuścić i już! Może czasami warto olać coś, aby być w zgodzie ze sobą i potem tylko z boku obserwować, że inni ponownie głupio wybrali.
Alem się rozpisała i kiedy następny raz ciśnienie się na usta, że to tylko w Polsce takie rzeczy, to polecam zakazy i nakazy w Ameryce. Tej Ameryce tak uwielbianej, w której dopiero są absurdy. Proszę czytać z przymrużeniem oka i uśmiechnąć się pod nosem, bo po to jest ten wpis, aby się uśmiechnąć do życia i warto czasami wzruszyć ramionami i iść robić swoje.
W Minnesocie nielegalne jest, by mężczyzna miał stosunek seksualny z żywą rybą.

W Detroit nie wolno parom kochać się w samochodzie, chyba że fakt ma miejsce, gdy auto jest zaparkowane na terenie prywatnym, należącym do tej pary.

W Oxford (Ohio) jest nielegalne, by kobieta zdjęła swe ubranie, stojąc przodem do obrazu, na którym jest mężczyzna.

(Kentucky): Żadna kobieta nie powinna pojawić się w stroju kąpielowym na autostradzie w tym stanie, chyba że jest ona eskortowana przez co najmniej dwóch oficerów policji.

Jedyną akceptowalną w Waszyngtonie pozycją seksualną jest pozycja misjonarska. Każda inna pozycja jest uważana za nielegalną.

W Michigan kobiecie nie wolno obciąć jej własnych włosów bez przyzwolenia małżonka.

W Ventura County (Kalifornia) koty i psy nie mogą uprawiać seksu bez zezwolenia.

Wg libańskiego prawa mężczyźni mogą legalnie współżyć ze zwierzętami, ale zwierzę musi być płci żeńskiej. Stosunki płciowe ze zwierzętami płci męskiej są prawnie zabronione.

Prawo w Fairbanks (Alaska) zabrania łosiom stosunków seksualnych na ulicach miasta.

W Kingsville (Texas) istnieje prawo zabraniające świniom stosunków na terenie lotniska.

Kobiety mogą pracować topless w sklepach w Liverpoolu ale tylko jeśli jest to sklep z tropikalnymi rybami.

W stanie Texas jest niedopuszczalne, by dwóch mężczyzn uprawiało seks oralny lub analny i jest to traktowane jako sodomia. To samo prawo nie ma zastosowania dla par damsko-męskich przejawiających tą samą aktywność.

W Romboch (Virginia) jest nielegalne uprawianie miłości przy włączonym świetle.

W stanie Utah seks ze zwierzętami (oprócz uprawianego dla osiągnięcia korzyści majątkowych) nie jest uznawany za sodomię i jest legalny.

Wszędzie w USA jest nielegalne użycie niebezpiecznych dla życia gatunków zwierząt (z wyjątkiem owadów) na publicznych lub prywatnych przedstawieniach lub wystawach ukazujących seks między różnymi gatunkami.

W Carlsbad (Nowy Meksyk) jest legalne, by pary uprawiały seks w zaparkowanym samochodzie w czasie ich przerwy obiadowej, ale samochód musi mieć zaciągnięte zasłony, by powstrzymać obcych od zerkania do środka.

W cichym miasteczku Connorsville (Wisconsin) jest nielegalne by mężczyzna strzelał z pistoletu w momencie gdy jego partnerka przeżywa orgazm.

Jest nielegalne by kobieta lub mężczyzna uprawiali seks na schodach kościoła po zachodzie słońca w Birmingham w Anglii.

W stanie Waszyngton istnieje prawo zabraniające pod każdym względem seksu z dziewicą (odnosi się ono także do nocy poślubnej).

Prawo w Tremonton (Utah) zabrania kobiecie seksu z mężczyzną podczas jazdy sanitarką. W przypadku złamania tego prawa, oprócz procesu sądowego, nazwisko kobiety zostanie opublikowane w lokalnej gazecie. Mężczyzna przy tym nie naraża się na żadną karę.

Jest zbrodnią przeciw prawu, by mężczyzna klął w czasie seksu w Willowdale (Oregon).

W Georgii grozi 5 lat więzienia za uprawianie seksu oralnego.

Reprezentant stanu Oklahoma zaproponował ustawę, wymagającą od mężczyzny, by wyjaśnił kobiecie niebezpieczeństwo zajścia w ciążę i by musiał on uzyskać jej pisemną zgodę zanim mogliby się oddać współżyciu cielesnemu.

W Oblong (Illinois) jest karalne uprawianie seksu podczas polowania lub łowienia ryb w dniu swojego ślubu.

Żaden mężczyzna nie może kochać się ze swoją żoną jeśli czuć od niego czosnek, cebulę lub sardynki w Alexandria (Minnnesota). Jeśli żona tego zażąda, prawo nakaże mu umyć zęby.

Po zakończeniu stosunku w Ames (Iowa) mężowi nie wolno wypić więcej niż 3 łyki piwa, gdy leży w łóżku z żoną lub trzyma ją w ramionach.

W Bozeman (Montana) istnieje prawo, zakazujące aktywności seksualnej między osobnikami odmiennej płci w odległości jarda od domu, po zachodzie słońca – jeśli są oni nadzy.

W hotelach w Sioux Falls (Południowa Dakota), każdy pokój powinien posiadać dwa łóżka. Łóżka muszą być oddalone od siebie o co najmniej dwie stopy, gdy wynajmująca je para pozostaje tam tylko jedną noc. I jest nielegalne uprawianie seksu na podłodze między łóżkami.

Właściciele hoteli w Hastings (Nebraska) są zobowiązani do zaopatrzenia każdego z gości w czystą i wyprasowaną koszulę nocną. Żadna para, nawet jeśli są małżeństwem, nie może spać razem nago. Także nie wolno im uprawiać seksu, chyba że są ubrani w te czyste, białe koszule nocne.

Prawo stanowe w Illinois nakazuje, by kawalerowie byli nazywani „master” a nie „mister” przez panny.

W Norfolk (Virginia) kobiecie nie wolno wyjść na ulicę bez założonego gorsetu (powstała specjalna służba cywilna {tylko dla mężczyzn} nazywana gorsetowy inspektor).

W Merryville (Missouri) prawo zakazuje kobietom nosić gorsety.

Jest rzeczą bezpieczną uprawiać seks w zaparkowanym samochodzie w Coeur d’Alene (Idaho). Policjantowi nie wolno po prostu podejść i zapukać w okno takiego auta. Jeżeli podejrzewa, że w aucie ma miejsce stosunek, musi zaparkować radiowóz za podejrzanym pojazdem, zatrąbić 3 razy, odczekać około 2 minuty i dopiero wtedy może wysiąść z auta i podjąć śledztwo.

Inne prawo w Helena (Montana) zabrania kobietom tańczenia na stole w barach, chyba że ma ona założone na siebie co najmniej 3 funty i 2 uncje ubrań.

Prawo ze stanu Floryda: Jeśli jesteś kobietą samotną, rozwiedzioną lub wdową nie wolno ci skakać ze spadochronem w niedzielne popołudnia.

Kobietom nie wolno nosić butów-lakierek w Cleveland (Ohio), gdyż mężczyźni mogliby w ich odbiciu zobaczyć coś, czego nie powinni widzieć.

W Maryland nie wolno sprzedawać prezerwatyw w automatach na stacjach benzynowych i w sklepach, z jednym wyjątkiem. Wolno ustawiać takie automaty w miejscach, gdzie sprzedaje się napoje alkoholowe.

Automaty z kondomami są zabronione całkowicie także w stanach: Hawaje, Kentucky, Massachusetts, Pesylvania i Wisconsin.

W Texasie nikt inny jak tylko „zarejestrowany farmaceuta” może sprzedawać kondomy w publicznych miejscach. Każdy inny złapany na takim procederze zostanie oskarżony o „nielegalną praktykę lekarską”

W Nebrasce tylko lekarze mogą sprzedawać kondomy w ramach ich praktyki lekarskiej. W Arkansas sytuacja wygląda podobnie.

W Kentucky i Idaho kondomy wolno sprzedawać tylko farmaceutom ze specjalnymi uprawnieniami. Taka licencja nie może być jednak wywieszona w publicznym miejscu. Z drugiej strony w Maine licencjonowani sprzedawcy kondomów mają obowiązek wywiesić swoją licencję w publicznym, widocznym miejscu.

Nevada ze swoimi 35 legalnymi burdelami nie ma kondomowego problemu; prawo wymaga by w każdym burdelu kondomy były ogólnodostępne. Użycie kondomów w burdelach Nevady jest obowiązkowe.

W Willowdale (Oregon) zabronione jest, by mężczyzna przeklinał w czasie seksu, ale dopuszczalne jest, by żona szeptała mu do ucha brzydkie wyrazy w czasie seksu.

W Indiana i Ohio istnieje prawo zabraniające mężczyźnie – instruktorowi łyżwiarstwa stosunków ze swoimi uczennicami. Prawo to nic nie mówi o instruktorkach łyżwiarstwa i ich uczniach – chłopcach.

W Clinton (Oklahoma) zabrania się mężczyznom masturbacji gdy widzą oni kochającą się parę w samochodzie w kinie samochodowym. Jeśli zostanie ktoś na tym złapany, oskarżony będzie o „molestowanie pojazdu”.

Północna Karolina ma prawo zabraniające mężczyznom podglądania kobiet przez okna. Kobietom wolno podglądać mężczyzn bez ograniczeń. Mężczyznom wolno także podglądać mężczyzn.

Kalifornijscy mężowie i żony mogą zostać skazani oboje na 15 lat więzienia za uprawianie seksu oralnego, nawet jeśli dzieje się to w ich prywatnej sypialni.

Przejeżdżając przez Skullbone (Tennessee) powstrzymaj się od zaspokajania kierowcy. Tamtejsze prawo zabrania kobietom zadowalania mężczyzny gdy ten prowadzi samochód. Każdy kierowca zatrzymany ze spuszczonymi majtkami otrzyma mandat – co najmniej 50$ i 30 dni aresztu.

Jeśli jesteś żonaty i masz ochotę na małe co nieco na boku – uważaj, gdzie się na to decydujesz. W Kalifornii prawo przewiduje rok odsiadki i grzywnę 1000$ za zdradę małżeńską. Lepiej jechać do Arkansas – zdrada jest tam dużo tańsza – od 20 do 100$.

Kawalerowie i panny w Michigan złapani na uprawianiu seksu płacą karę 5000$ i mogą trafić do więzienia na 5 lat. W Teksasie taka praktyka kosztuje już tylko 500$, natomiast w Virginii w ogóle nie idzie się do więzienia a tylko należy zapłacić karę od 20 do 100$.

W Rhode Island niezamężnym i nieżonatym nie wolno uprawiać seksu, a jeśli zostanie ktoś na tym złapany, zapłaci 10$.

W Arizonie za to samo można trafić do więzienia na 3 lata.

Seks oralny w różnych stanach: Południowa Dakota – 10 lat więzienia; Utah – 6 miesięcy i 299$; Rhode Island – 7 do 10 lat; Nowy Meksyk – 5000$ i 2 do 10 lat; Floryda – 20lat…

W Cattle Creek (Kolorado) prawo zabrania uprawiania miłości podczas kąpieli w jeziorze, rzece i strumieniu.

Liberty Corner w New Jersey jest miejscem, które powinni omijać kochankowie lubiący „to” robić na przednim siedzeniu samochodu. Jeśli w czasie ich igraszek przypadkowo zatrąbi klakson, uznane to będzie za wykroczenie i ukarane zostaną obie osoby biorące udział w zdarzeniu.

W Anniston (Alabama) zabrania się kobietom seksu na basenie.

Samotne kobiety złapane po zmroku na ulicy Kansas City (Kansas), mogą zostać aresztowane na podstawie do dzisiaj obowiązującego prawa z 1901 roku.

W Cottonwood (Arizona) nie wolno uprawiać seksu w samochodzie z oponą bez powietrza. Jeśli zostaniesz złapany na tym w zaparkowanym samochodzie, na przednim siedzeniu – kara wynosi 25$; jeśli na tylnym – 50$. Jeśli w czasie seksu twoje auto bez powietrza w oponie jedzie – płacisz 100$ za pierwszy raz. Jeśli znowu cię złapią – płacisz 150$ za każdy następny raz.

W Nebrasce stosunki analne są zabronione i za ich uprawianie grozi 20 lat więzienia. W Pensylwanii grozi za to kara 5000$ i 10 lat więzienia; w Południowej Karolinie – 500$ i 5 lat więzienia; w Maryland – 1-10 lat więzienia; w Kansas – 6 miesięcy więzienia.

W Michigan za masturbację grozi 5 lat więzienia.

W New Jersey grożą za masturbację 3 lata więzienia – ale tylko w przypadku wzajemnej masturbacji kilku partnerów.

Seksualizacja dzieci, dokąd zmierza ten świat

http://blogroku.pl/2013/kategorie/lustro-codziennol-ci,7bf,blog.htm

l

Witam moich czytelników i tu nienachalnie proszę o głosy na mój skromny blog. Blog starszej Pani w wieku lat – 58, która cztery dni walczyła z poprawnym wklejeniem linka, w celu rekomendacji swojego bloga.

Kto nie zna się świetnie na tych meandrach komputerowych, to wie, ile roboty to kosztuje, ale udało się i dziś już zostałam zakwalifikowana. Nie, nie liczę na żadne zaszczyty, ponieważ w sieci jest tysiące świetnych blogów, pięknie prowadzonych, tematycznych, ozdobionych własną inwencją i twórczością, kolorowych, wręcz mistrzowskich. Ja, Pani starsza uczę się dopiero sztuki brylowania w sieci i powoli poznaję wszystkie opcje mojego bloga. Mam zamiar z czasem zmienić wygląd mojego bloga, na bardziej przyjazny i marzy mi się taki jaśniutki, z pięknym kaligraficznym tytułem i może z czasem uda mi się taki szablon zainstalować, a póki co, jestem brązowo – zielona.

Uwaga: Jeśli lubisz od czasu do czasu do mnie tutaj zajrzeć to moje hasło brzmi:

„Nie cykaj, tylko klikaj”, a za wszystkie kliki serdecznie dziękuję.

Ale kochani, życie toczy się dalej i nie ma co zajmować się taką duperelką jak Konkurs na Blog Roku 2013, gdyż inne interesujące tematy należy poruszyć. Dzisiaj oglądałam program o amerykańskich dziewczynkach, które już od 3 lat poddawane są seksualizacji. To co zobaczyłam w tym programie przeszło po mnie jak walec drogowy. Skuliłam się w sobie i pomyślałam od razu o mojej 5 letniej wnuczce, która chciał nie chciał, również u nas w Polsce, jeszcze nieśmiało, ale jednak poddana jest procesowi, który może wypaczyć jej psychikę. Te wszystkie kolorowe, modnie ubrane i umalowane lalki Barbie, to jest początek wielkiej góry lodowej. U nas się dopiero ten fatalny przemysł zarabiania na dzieciach rozkręca, a w Ameryce nie wiedzą jak go zatrzymać, gdyż ogarnął wszystkie dziedziny dziecięce i zbija na tym wielką kasę, a chodzi o miliardy dolarów. Począwszy od zabawek, a skończywszy na ekskluzywnych sklepach  z modną odzieżą, w których to małe dziewczynki ubierane są tak, że ociekają seksem. Seks jest już wszędzie – jest wszechobecny w mediach, a najbardziej w Internecie, gdzie małe dziewczynki publikują swoje półnagie zdjęcia, które to są następnie ściągane przez anonimowych podglądaczy i przekazywane dalej i dalej, na strony pedofilskie. Dzieci wyposażone są od  małego w wysokiej klasy smarfony, dzięki którym w każdym miejscu i o każdej porze umożliwiają im kontakt ze światem seksualnym. Reklamy i bajki dla dzieci zwykle emanują także seksem i jeśli nie jesteś kreatywna, jako mała dziewczynka, a potem nastolatka, to jesteś po prostu niewidoczna, a dzieci nie lubią być niewidoczne i pchają się do mediów, kiedy ich rozwijający się dopiero mózg, nie pojmuje, iż stają się obiektem seksualnym. Ja się pytam gdzie są rodzice tych dziewczynek, prężących swoje wdzięki na zdjęciach. Dlaczego dorośli zatracili nad tym kontrolę i pytam się – dokąd zmierza ten świat. Będąc małą dziewczynką w księżniczce z bajki widziałam szczęśliwą dziewczynkę, ale nie siebie. Grałyśmy w klasy z dziewczynkami, skakałyśmy na skakankach i nikt nie widział w nas obiektów seksualnych. To było normalne, zdrowe dzieciństwo, kiedy obecnie zaraz pojęcie dzieciństwa zniknie ze słowników i pojęć psychologicznych. Chrońcie swoje dzieci kochani przed bezwzględnym światem zła i  zepsucia.

Przy spokojnej niedzieli – o wielkiej polityce, jednak

Minęła 50 rocznica zamordowania amerykańskiego, najmłodszego Prezydenta  Johna Kennedy’ego. Miał zaledwie 33 lata, kiedy dostąpił najwyższego stanowiska na świecie. Amerykanie go uwielbiali, wręcz stawiali i stawiają na piedestale nieskazitelności i jego pełnego oddaniu się dla narodu amerykańskiego. Do dnia dzisiejszego nie wiemy kto stał za zamachem i dlaczego ktoś poczęstował ich Prezydenta trzema strzałami podczas przejazdu po ulicach Dallas. Co takiego zrobił dla swoich obywateli, że do dzisiaj żyją ludzie, którzy nie mogą się otrząsnąć po tej zbrodni. Powstało tak wiele filmów analizujących ten zamach i do dzisiaj nic nie wiadomo – na pewno. Dlaczego ja o tym piszę? Przecież żyję w Polsce i co mnie tam powinien obchodzić Prezydent Stanów Zjednoczonych? Piszę dlatego, że wg.  Mnie, prostej kobiety z Polski, bardziej od dokonań politycznych amerykańskiego Prezydenta, zainteresowało jego życie prywatne. Nasz historyk, Pan Wołoszański w ostrych słowach podsumował prezydenturę Johna Kennedy. Otóż z jego publikacji, która jest pod linkiem:

http://historia.focus.pl/swiat/przystojny-moze-wiecej-457

wynika, że był to Prezydent, który czegokolwiek się dotknął, to po prostu to spaprał. Nic właściwie mu nie wyszło i okazuje się, że był lubiany przez  swoich obywateli, ale najbardziej za to, że był przystojnym facetem, a takich ludzi się zwyczajnie lubi. Miał w sobie ten osobisty urok, który powalał na kolana.

Mnie jako kobiecie, w wieku o wiele młodszym ten typ mężczyzny się wcale, a wcale nie podobał. Nie wiem, co też te wszystkie jego kochanki w nim widziały, bo zdradzał swoją, piękną żonę Jackie na lewo i prawo, w różnych miejscach i z różnymi kobietami, które Prezydentowi odmówić nie śmiały. Zdradzał swoją żonę nawet pod ich wspólnym dachem. Podobno tendencje do zdrady odziedziczył po swoim Ojcu, który też miał słabość do młodych aktoreczek. Tak się zastanawiam, czy czasami nie z powodu swojej rozwiązłości, z tych właśnie powodów, ta kula go dosięgła, a nie z jakiś tam powodów politycznych. Był zwykłym bawidamkiem, który swoje stresy leczył w łóżkach wielu kobiet i kto wie, czy jego romans z MM, najpiękniejszą kobietą świata, nie przyczynił się do jej śmierci też.

A gdyby nasz obecny Prezydent – Bronisław Komorowski miał takie babiarskie skłonności ? Czy służby specjalne, byłyby w stanie zachować w tajemnicy jego wyskoki na boki, a Anna Komorowska żyłaby pogodzona w cieniu i czy w katolickim kraju by się to zwyczajnie nie udało? Tak sobie dywaguję 😀