Archiwa tagu: artyku艂

Na pocz膮tku przynosi艂 jej smaczne truskawki!

Napisz臋 od siebie tylko tyle, ustosunkowuj膮c si臋 do art. w „Wysokich obcasach”, 偶e to jest niewiarygodne w XXI w.
Zapraszam do przeczytania i podzielenia si臋 w komentarzach swoimi przemy艣leniami 馃檪
„Nie powiem, 偶eby to by艂y gwa艂ty, raczej takie zmuszanie do seksu. M贸wi艂, 偶e to ma艂偶e艅skie przywileje.
Gdy patrz臋 na jego zdj臋cie, czuj臋 uk艂ucie w sercu, bo podobny jest strasznie do moich ch艂opak贸w. Wykapany nasz. Napisa艂am do niego list, dostanie go, gdy b臋dzie mia艂 18 lat. Napisa艂am, 偶e jest nas du偶o, 偶e mia艂by tu trudne dzieci艅stwo. Nie ma 艂azienki, dom ruina, grzyb i brud. Napisa艂am jeszcze, 偶e go kocha艂am, 偶e nie chcia艂am go odda膰, ale musia艂am.W internecie wchodzi艂am na takie r贸偶ne strony o adopcji ze wskazaniem. I tak trafi艂am na Monik臋 i Marka. Nauczycielka i urz臋dnik. Ludzie usytuowani. Napisa艂am do nich na poczt臋. Mieli艣my wtedy laptop Lenovo za stypendium socjalne z gminy, ale ch艂opaki nadepn臋li na niego, jak le偶a艂 na pod艂odze, i przesta艂 dzia艂a膰. Ale zd膮偶y艂am wys艂a膰 im numer, Monika zadzwoni艂a. Pieni膮偶k贸w nie dawali, tylko jak sz艂am do lekarza. Zabrali mi go zaraz po porodzie, bym nie mog艂a si臋 przyzwyczai膰. Widz臋, jak dorasta. Monika wysy艂a mi zdj臋cia, jeste艣my znajomymi na Facebooku, ogl膮dam synka (teraz mamy komputer z „innowacyjnej gospodarki”, dostali艣my z gminy).Wida膰 po zdj臋ciach, 偶e Tomeczkowi nic nie brakuje. Moje dzieci nie maj膮 tyle zabawek co on. Na przyk艂ad nie dostaj膮 wielkiego traktorka na akumulator, co on dosta艂 na trzecie urodziny. Wiem, 偶e zrobi艂am dobrze, oddaj膮c go.

Do czwartego miesi膮ca brzucha nie by艂o wida膰 i mia艂am okres przez ca艂y czas. Tak偶e ta ci膮偶a to by艂 szok. A m膮偶: – Znowu?!

Ja mu na to, 偶e sama sobie nie zrobi艂am.

Niby w 偶artach m贸wi, 偶e mam kochanka w mie艣cie. St膮d tyle dzieci. Ale czasami mam wra偶enie, 偶e naprawd臋 tak uwa偶a. Uwa偶a te偶, 偶e 偶ona jest od tego, 偶eby sprz膮ta膰, pra膰 i dawa膰 mo偶na sobie wyobrazi膰 czego.

Nie powiem, 偶eby to by艂y gwa艂ty, raczej takie zmuszanie do seksu. M贸wi艂, 偶e to ma艂偶e艅skie przywileje.

Po pierwszym dziecku sko艅czy艂y si臋 truskawki.聽Jak on si臋 o mnie stara艂. Mia艂am 19 lat, uczy艂am si臋 w Lublinie, w zawod贸wce na kierunku kasjer sprzedawca. Kole偶anka mnie zaprosi艂a do siebie, pojecha艂am i akurat przyszed艂 on, zagada膰, czy na dyskotek臋 b臋dzie sz艂a. I tak si臋 zacz臋艂o. G艂upota m艂odzie艅cza, jak to si臋 m贸wi. Wie艣 mi nie przeszkadza艂a, je藕dzi艂am do babci pomaga膰 w 偶niwa.

Przy nim czu艂am, 偶e mog臋 mie膰 wszystko. Robi艂 w polu, a potem przyje偶d偶a艂 do mnie pod szko艂臋. Jak mia艂am zachciank臋, prosz臋 bardzo. Truskawki w okresie zimowym potrafi艂 mi znale藕膰. Kupowa艂 na targu, te zagraniczne. W smaku paskudne. Ale dla mnie wtedy to nie mia艂o znaczenia. Czu艂am si臋 wa偶na. I zacz臋艂o si臋 偶ycie.

Gdzie艣 po pi膮tym dziecku ozi臋bi艂o si臋 zupe艂nie.聽Zd膮偶y艂am si臋 przyzwyczai膰. C贸rka jest w szpitalu, ma chory kr臋gos艂up. Za艂o偶yli jej gorset, na zabiegi je藕dzi. Mia艂am j膮 odwiedzi膰 wczoraj. Chcia艂am, 偶eby m膮偶 da艂 cho膰 par臋 z艂otych, a to na picie dla niej, a to na co艣 s艂odkiego. U niego nie ma s艂owa „daj”. Trzeba m贸wi膰: „po偶ycz”. Ale nie po偶yczy艂, nie pojecha艂am. Syn na szcz臋艣cie wzi膮艂 zaliczk臋 z pracy, pojad臋 jutro.

Bo u nas jest taki tryb, 偶e skoro m膮偶 zarabia, to s膮 jego pieni膮dze. M膮偶 trzyma 艣winie. Obecnie ma ich 32, z czego trzy maciory. W zimie je藕dzi do lasu na miot艂y. Tnie ga艂膮zki z brz贸zek, a potem robi z tego miot艂臋. Jedna sztuka z艂oty siedemdziesi膮t, dziennie nawet st贸w臋 mo偶na zarobi膰. Po wsiach taki facet je skupuje.

M膮偶 zawsze ma przy sobie dwa tysi膮ce. Trzyma je w portfelu, w kieszeni na piersi. Dwa lata temu zgubi艂 ten portfel w lesie. Siedzia艂 w kuchni i pi艂 nalewk臋 z gwinta. Przerazi艂am si臋 – co si臋 sta艂o?! – Daj mi spok贸j, nie rusz mnie – odpowiedzia艂. – Portfel zgubi艂em.

Bardzo rzadko si臋 upija, wtedy mu si臋 zdarzy艂o. Na drugi dzie艅 ch艂opaki zamiast do szko艂y pojechali do lasu szuka膰 portfela. Nigdy wcze艣niej nie widzia艂am, by co艣 go tak ruszy艂o.

Teraz by艂 艣lub syna, mo偶na powiedzie膰, 偶e sama go sfinansowa艂am, wzi臋艂am kredyt w Bocianie. B臋d臋 go sp艂aca艂a. M膮偶 po偶yczy艂 synowi na w贸dk臋.

On uwa偶a, 偶e utrzymanie domu to moja sprawa. Dok艂ada na 艣wi臋ta na przyk艂ad, kiedy chce, 偶eby mu „ba艂agan”, czyli tak膮 sa艂atk臋 warzywn膮, zrobi膰. Ale poza tym to prawie nic.

Chodz臋 do opieki. Lepiej za艣wieci膰 oczami, ni偶 偶y膰 w n臋dzy i liczy膰 na m臋偶a. Bior臋 rodzinne, czasem zasi艂ek celowy, zapomog臋. Jest tego jakie艣 trzy tysi膮ce.

S膮 tacy s膮siedzi, co my艣l膮, 偶e jak dzieci du偶o, to i zasi艂ek du偶y, wi臋c powodzi nam si臋 nie wiadomo jak. A tu codziennie trzeba kupi膰 osiem bochenk贸w chleba, kilogram mortadeli czy innej w臋dliny, par贸wek, 偶eby ka偶dy si臋 najad艂, dwa kilo, tylko na obiad cztery kilo kartofli trzeba obra膰. Ubrania kupuj臋 w ciuchlandzie. 呕yje si臋 z dnia na dzie艅. Z m臋偶em ju偶 si臋 nawet nie k艂贸cimy, wystarczy z艂e s艂owo i kilka dni milczenia. Starsze dzieci mnie wspieraj膮, on w tej rodzinie jest sam.
Gdzie艣 przy dziesi膮tym dziecku zacz臋艂am si臋 czu膰 jak jedna z jego macior.Rozmna偶a je, rozmna偶a i mnie. Chlew stoi na podw贸rku, dom te偶 jak chlew. Wod臋 dopiero w tamtym roku doprowadzili艣my. Wcze艣niej trzeba by艂o z zewn膮trz przynosi膰.

Po co woda, dziwi艂 si臋.

艁azienka jest wylana, ale na razie nic tam nie ma.(Starszy syn: – Teraz po wyp艂acie mam zamiar kupi膰 p艂ytki. Bo ulubione wyra偶enie ojca to „z czasem”. Wi臋c sam pan rozumie).Do tej pory pra艂am na dworze, tam pralka by艂a ustawiona. A zim膮 wnosi艂o si臋 j膮 do sieni. P艂uka艂am w zimnej wodzie. Teraz kupi艂am u偶ywan膮, stoi w kuchni. Dla niego problemem jest, gdy dwa razy dziennie si臋 pierze. – No gdzie偶 tyle wody p贸jdzie.

Powiedzia艂 panu, 偶e telewizor nowy jest? To te偶 z wyp艂aty syna. Jego zajmuje, 偶eby kupi膰 now膮 klatk臋 dla 艣wini albo co艣 do traktora. Taki charakter ma po prostu.

Troje dzieci jest nieochrzczonych. Sto z艂otych to kosztuje, to ja ju偶 wol臋 na jedzenie da膰. By艂 taki ksi膮dz w s膮siedniej parafii, wszystkich chrzci艂, i to za darmo, ale posz艂a z艂o艣liwa plotka, 偶e on to by nawet psa i kota ochrzci艂, i ju偶 tego nie robi. W tamtym roku ju偶 mia艂am ich ochrzci膰, ale 偶e posz艂am do szpitala z sob膮 na nerki, wi臋c nie mia艂am jak.

Gdzie艣 po dwunastym dziecku zacz臋艂y si臋 problemy z pomoc膮 spo艂eczn膮.聽呕e Jarek nie chodzi do szko艂y, dosta艂 kuratora. Panie z opieki mia艂y pretensje te偶, 偶e nie sprz膮tam.

Ale pan zobaczy, jak wygl膮da dzie艅 m臋偶a. Teraz w domu zosta艂a dziesi膮tka dzieci. Wstajemy o pi膮tej. On ma tak: da膰 艣winiom, przyj艣膰 na 艣niadanie i p贸j艣膰 do roboty. A ja mam tak: rozpali膰, nagrza膰 wody w tym du偶ym garnku, do mycia. Umy膰 m艂odsze dzieci, ubra膰, da膰 艣niadanie, naszykowa膰 do szko艂y, autobus jest o 6.50. Wtedy mog臋 my艣le膰, 偶eby co艣 sprz膮tn膮膰 i zacz膮膰 robi膰 obiad. A jak si臋 mia艂o jeszcze kiedy艣 brzuch ca艂y czas, to, jak to si臋 m贸wi, szkoda gada膰 nawet. Jak mnie bol膮 nerki, bo mam kamienie, potrafi臋 nie spa膰 ca艂膮 noc. Ostatnio na przyk艂ad przynios艂am kartofli z piwnicy i zacz臋艂am na za艣 obiera膰.

Oto nasza rodzina:

Agnieszka, 24 lata, ma swoj膮 rodzin臋 ju偶, po technikum hotelarskim, mia艂a wyjecha膰 do Anglii do pracy w hotelu, ale zasz艂a w ci膮偶臋 i zosta艂a, m膮偶 docieplenia robi, maj膮 dwoje dzieci.

Piotrek, 23 lata, pracuje w ciesielce, wykszta艂cenie podstawowe, mieszka u 偶ony.

Jarek, 21 lat, pracuje dorywczo przy ciesielce, wykszta艂cenie podstawowe.

Ania, 20 lat, uczy si臋 w technikum hotelarskim, zdaje matur臋 w tym roku, z jej planami nie wiadomo, jak jest, mieszka z ch艂opakiem, kt贸ry chce stawia膰 kurnik, by膰 mo偶e osi膮dzie na gospodarce.

Kacper, 19 lat, sko艅czy艂 zawod贸wk臋, mechanik, ale pracuje w wyko艅czeni贸wkach – tynki. Lubi te偶 d艂uba膰 w samochodach.

Micha艂, 18 lat, uczy si臋 w gimnazjum i wylewa posadzki, wi膮偶e z tym swoj膮 przysz艂o艣膰.

Ola, 17 lat, gimnazjum, powtarza klas臋 przez ten szpital i chory kr臋gos艂up. Jeszcze nie wie, co by chcia艂a robi膰, ale ch臋tnie posz艂aby na kuchark臋.

Kewin, 15 lat, gimnazjum, zawzi臋ty gospodarz, lubi robi膰 wszystko zwi膮zane z traktorem, zna si臋 na nim jak ma艂o kto (na pomys艂 imienia wpad艂 m膮偶, bo wtedy akurat lecia艂 w telewizji „Ta艅cz膮cy z Wilkami” z Kevinem Costnerem w roli g艂贸wnej. Chodzi艂o o imi臋 takie nieoklepane w艂a艣nie).

Mateusz, 11 lat, podstaw贸wka, jak doro艣nie, chcia艂by je藕dzi膰 traktorami. Zdolny mechanik, rower sam rozbierze i naprawi.

Krzy艣, 9 lat, podstaw贸wka, lubi traktory, szybko liczy, m贸wi, 偶e chce by膰 rolnikiem.

Jakub, 8 lat, podstaw贸wka, uczy si臋 nie藕le, uwielbia klocki.

Karol, 7 lat, podstaw贸wka, 艂adnie maluje kolorowanki.

<podzial_strony>

Natalia, 6 lat, podstaw贸wka, ma dobr膮 pami臋膰, puzzle z 50 element贸w w pi臋膰 minut u艂o偶y.Tomek, 3 lata, na ostatnie urodziny dosta艂 wielki traktorek, w nowej rodzinie jest mu dobrze.
Ludzie surowiej oceniaj膮 kobiety, m臋偶czyzn l偶ej. Mo偶e dlatego, 偶e kobieta nad wszystkim powinna panowa膰. A m臋偶czyzna to taka bardziej podpora, ale w naszej rodzinie tego nie ma. Jak co艣 nie tak z dzieckiem, to zawsze najpierw wina matki. Boli mnie bardzo, 偶e nasze uczy膰 si臋 nie chc膮.Urz臋dniczki z opieki spo艂ecznej:聽– Dajemy du偶o rzeczy w naturze, bo ona tylko gazety kolorowe by kupowa艂a. M膮偶 m贸wi, 偶e tylko kom贸rka i internet j膮 interesuje.

– A on taki zaradny, przy dachach dodatkowo opr贸cz 艣wi艅 robi.

– Miesi臋cznie oko艂o trzech tysi臋cy potrafi wyci膮gn膮膰. Nie daje na rodzin臋? Mo偶e j膮 ogranicza, bo gospodarzy膰 nie potrafi.

– Do gadania to pierwsza.

– To prawda, m膮偶 nie anga偶uje si臋 w sprawy wychowawcze, ma艂o rozmawia z dzie膰mi, ale mo偶e po prostu ma takie starodawne podej艣cie.

– Katechetka mia艂a przez ni膮 kup臋 nieprzyjemno艣ci, 偶e te dzieci by艂y nieochrzczone. A potem to ju偶 nawet ksi膮dz m贸wi艂, 偶e bez pieni臋dzy ochrzci.

– Dzieci si臋 nie myj膮 i brudne id膮 spa膰.

– Dla niej pomoc spo艂eczna to spos贸b na 偶ycie.

– Asystent rodzinny kaza艂 jej zacz膮膰 malowa膰 艣ciany w izbie chocia偶 po kawa艂ku, to pomalowa艂a, kawa艂ek. Dlaczego m臋偶owi nie? To by trzeba ju偶 asystenta pyta膰.

– Wod臋 im za艂o偶yli艣my. Gospodarka komunalna wzi臋艂a i zrobi艂a. Bo je偶eli tylko by liczy膰 na ni膮, to ona nigdy by tego nie zrobi艂a.

– Ona najch臋tniej to by rodzi艂a i sprzedawa艂a, ale nie mo偶e. Za to ostatnie na pewno wzi臋艂a du偶e pieni膮dze.

– Jedno dziecko przehandlowa艂a, a dwoje odda艂a.

Po jedenastym dziecku straci艂am pami臋膰.

Znowu zasz艂am w ci膮偶臋. Jak zwykle. M臋偶a nic nie obchodzi艂o.

W szpitalu doktor powiedzia艂, 偶e mog臋 odda膰. Odda艂am, wiedzia艂am, 偶e jak ono zostanie w domu, b臋dzie ci臋偶ko. Ch艂opczyk. A potem nagle znowu zasz艂am w ci膮偶臋. Znowu odda艂am. Dziewczynka. Nawet ich nie widzia艂am, nie wiem, jak maj膮 na imi臋. Wstydz臋 si臋 tego. Wymaza艂am ich z pami臋ci聽(p艂acz)聽.

On.聽Czy z du偶膮 rodzin膮 ci臋偶ko? E tam ci臋偶ko. Wychowa艂em si臋 w du偶ej rodzinie i tak mi ju偶 zosta艂o. Pomoc spo艂eczna? 呕onka co艣 tam dzia艂a, co艣 tam jej dadz膮. Ja tam nie chc臋 od nikogo nic. Prosi艂 nie b臋d臋. No ludzie, ja? Tu, w wiosce, ka偶dy liczy na siebie. Do s膮siad贸w si臋 nie chodzi. Kiedy艣 jeden ci膮gnik by艂 we wsi, po偶ycza艂o si臋, kontakt by艂 wi臋kszy. Teraz ci膮gnik ma ka偶dy. Ja nikogo o nic nie prosz臋. Jeszcze ludziom kas臋 po偶yczam. Jeden to mi wisi trzysta, drugi pi臋膰set. Kasy to u mnie jest. Mam tyle, co mi trza. A nie tak, 偶e jak m贸wi膮, dzieci masz du偶o, nie masz nic. Plazm臋 mamy 32 cale. Na 艣wi臋ta bije si臋 艣wini臋, mamy swoj膮 w臋dzark臋, kie艂bas si臋 narobi. Aby tylko roboty by艂o.

– Co by pan powiedzia艂 ludziom, kt贸rzy uwa偶aj膮, 偶e ich nie sta膰 na dziecko?

<podzial_strony>

– E tam, nie mamy o czym gada膰.Po szesnastym dziecku powiedzia艂am „do艣膰”.聽Szesnaste to w艂a艣nie Tomek. Mam go tylko na zdj臋ciach w internecie. Od czasu gdy si臋 urodzi艂, ju偶 nie uprawiamy seksu z m臋偶em. Trzy lata.

On zawsze by艂 tego zdania, 偶e to ja powinnam si臋 zabezpiecza膰. Bra艂am kiedy艣 tabletki, zacz臋艂am po kt贸rym艣 tam dziecku, ale nie dzia艂a艂y, organizm rozregulowany. Prezerwatyw nie chcia艂 u偶ywa膰, bo m贸wi艂, 偶e to jak w r臋kawiczce. Bra艂am zastrzyki, 偶eby nie zaj艣膰 w ci膮偶臋. Ale przesta艂am. Nie dopuszczam go do siebie. Ma o to pretensje. Wstaje czasem w nocy, 偶e niby wody si臋 napi膰, przychodzi do pokoju, gdzie 艣pi臋 z najmniejszymi dzie膰mi, i pyta, czy przyjd臋 do niego. Ja twardo, 偶e nie. Tam zreszt膮 w jego izbie te偶 dzieci 艣pi膮. Zawsze by艂o to takie upokarzaj膮ce dla mnie, 偶e przy nich musimy to robi膰. Nic nie us艂ysz膮, m贸wi艂. Ale ju偶 do niego nie chodz臋. Nie zmusi mnie.

Marzenie? Mam takie jedno.聽W sierpniu b臋dzie 25. rocznica 艣lubu. Srebrne gody. Marz臋 o tym, by m贸j m膮偶 gdzie艣 mnie zaprosi艂. Ale boj臋 si臋, 偶e on nie pami臋ta dok艂adnie daty naszego 艣lubu. Wie, 偶e urodzi艂am si臋 w czerwcu. Ale kt贸rego dnia to ju偶 nie. A on na ka偶de imieniny czy urodziny dostaje jaki艣 drobny upominek. Ostatnio mia艂 kupione do golenia z Avonu. Zam贸wi艂am mu. A w czerwcu na urodziny dosta艂 perfumy Blue. Pewnie nawet nie zwr贸ci艂 uwagi, on mo偶e si臋 psikn膮膰 najwy偶ej przed weselem.

Ostatni raz by艂 dla mnie czu艂y, jak le偶a艂am w szpitalu na nerki. Przyjecha艂 i zapyta艂, jak si臋 czuj臋. Da艂 mi buziaka. Pierwszy raz od trzech lat. Bo wcze艣niej poca艂owa艂 mnie na weselu c贸rki. Cho膰 to by艂o troch臋 wymuszone, bo orkiestra gra艂a takie przygrywki, 偶e pa艅stwo m艂odzi si臋 ca艂uj膮, potem dru偶bowie i potem rodzice. Zrobi艂o mi si臋 wtedy przyjemnie. Poczu艂am si臋 jak kiedy艣, jak by艂am m艂oda i kupowa艂 mi truskawki.

Kocham go ca艂y czas, mimo wszystko, ale to ju偶 jest kwestia przyzwyczajenia. Te uczucia, kt贸re by艂y wcze艣niej, dalej s膮. Niestety, nie uda艂o si臋 ich zabi膰. Gdyby cz艂owiek je zabi艂, inaczej by patrzy艂 na 偶ycie. Lepiej mo偶e, zreszt膮 niewa偶ne.”

Zmieni艂em personalia bohater贸w tekstu聽

聽Pawe艂 Piotr Reszka