Archiwa tagu: b艂edy

Jest tyle kawa艂贸w o te艣ciowych

Na pocz膮tek wpisu, taki sobie oto kawa艂, a jest tego w sieci, oj jest! Mo偶e nawet wi臋cej, ni偶 kawa艂贸w o policjantach, czy te偶 o g艂upim Jasiu, he he :
Do komisariatu wchodzi m臋偶czyzna i zg艂asza zagini臋cie te艣ciowej.
– Kiedy zagin臋艂a?
– Trzy tygodnie temu.
– I dopiero teraz zg艂asza pan zagini臋cie?
– Tak, bo nie mog艂em uwierzy膰 w to szcz臋艣cie.
Ten wpis zosta艂 inspirowany postem, jaki zamie艣ci艂a na jednym z forum m艂oda m臋偶atka i czytamy, 偶e:
m艂oda_me偶atka_89

„Te艣ciowa krytykuje nasze plany co do potomstwa

Planujemy z m臋偶em mie膰 co najmniej dwoje dzieci. Jeste艣my m艂odym ma艂偶e艅stwem, 25 i 26 lat. Pracujemy, jeste艣my po studiach. Te艣ciowa cz臋sto krytykuje nasze plany co do potomstwa, roztacza czarne wizje, sugeruje, 偶e nasze dzieci b臋d膮 nikim, bo b臋dzie ich za du偶o i nie b臋dziemy mogli (wg niej) zapewni膰 im odpowiedniej uwagi. Gdy m贸wi艂am, 偶e chcemy mie膰 troje lub czworo, skrzywiona spojrza艂a na nas jak na kretyn贸w i oburzonym tonem stwierdzi艂a, 偶e to stanowczo za du偶o. Po rodzinie rozpowiada, 偶e b臋dziemy szerzyli patologi臋. Oficjalnie nam nie m贸wi tak ostro, ale swoje us艂ysza艂am przypadkowo.

Takie sytuacje powtarzaj膮 si臋 bardzo cz臋sto, podobnie jak wbijanie szpilki bo jestem osob膮 wierz膮c膮 i m膮偶 przy mnie zacz膮艂 r贸wnie偶 by膰 bardziej wierz膮cy (u niego w domu nie by艂o ani wiary, ani 偶adnych tradycji), wy艣miewanie tego, 偶e chodzimy w niedziel臋 do ko艣cio艂a. Nie zrozumcie mnie 藕le, nie jeste艣my zadnymi fanatykami ani fa艂szywymi „katolami”…staramy si臋 by膰 rozwa偶ni i nie jeste艣my jakimi艣 dewotami… mimo to, te艣ciowa si臋 z nas wy艣miewa.

Je艣li chodzi o dyskusj臋 dotycz膮c膮 dzieci to ostatnio znowu takowa by艂a, m膮偶 nie zaj膮艂 stanowiska, w domu zapyta艂am, dlaczego tego nie zrobi艂, na co odpowiedzia艂, 偶e i tak zrobimy po swojemu a ona ma prawo do swojej opinii. No ale zapomnia艂 zwr贸ci膰 uwag臋 na spos贸b, w jaki ona t臋 opini臋 wyra偶a. Na pewno nie jest to metoda „na kulturalnie”. M膮偶 w og贸le jest mi臋dzy m艂otem a kowad艂em. Boi si臋 matce zwraca膰 za cz臋sto uwag臋, nie wiem, mo偶e chce 艣wi臋tego spokoju. Widz臋 natomiast 偶e si臋 troch臋 od niej oddala przez te jej zachowania, i wcale si臋 z tego nie ciesz臋 bo to smutne, a ja od pocz膮tku chcia艂am by艣my mieli ciep艂e stosunki. Niestety, z ni膮 si臋 nie da. Ci膮gle dopowiada, krytykuje…uczy nas, co mamy robi膰, my doro艣li ludzie. A kiedy syn zaczyna si臋 rzadziej odzywa膰, kobieta dostaje bia艂ej gor膮czki. Zasypuje go waidomo艣ciami, dzwoni, prosi o przys艂ugi, o odwiedziny. A potem na odwiedzinach ta sama historia: dopieka nam i si臋 z nas ukradkiem 艣mieje.”

Tak sobie ten wpis przeczyta艂am i postanowi艂am temat poruszy膰, bo dziwi臋 si臋 te艣ciowym, kt贸re bardzo cz臋sto wtr膮caj膮 swoje trzy grosze w now膮 rodzin臋, kt贸ra w艂a艣nie powsta艂a, albo ju偶 trwa. S膮 takie te艣ciowe, kt贸rym si臋 nic nie podoba, uwa偶aj膮c si臋 za wszystkowiedz膮ce i maj膮 tak bardzo wysokie mniemanie o sobie, 偶e nikt im nie podskoczy. Uwa偶aj膮, 偶e z racji prze偶ytych lat, maj膮 prawo do g艂o艣nej krytyki i nie szczypi膮 si臋 w jej g艂oszeniu i im g艂o艣niej i dotkliwiej, tym lepiej – tak uwa偶aj膮.

Bywaj膮 takie, kt贸rym nic si臋 nie podoba, bo one wiedz膮 najlepiej, jak ta rodzina powinna funkcjonowa膰, Najcz臋艣ciej czepiaj膮 si臋, 偶e ich wnuki s膮 藕le wychowywane, 藕le ubierane, 藕le karmione i wszystko jest 藕le. Synowa jest za gruba, albo za chuda, nie umie gotowa膰 i jest niegospodarna, albo zi臋膰 jest do niczego i nie nadaje si臋 na m臋偶a. No wiecie jak to jest, bo chyba ka偶dy otar艂 si臋 bezpo艣rednio, lub z opowiada艅 o takie te艣ciowych, kt贸re maj膮 patent na wszystko.

A u mnie:

Jest godzina pierwsza w nocy. Smacznie ju偶 sobie 艣pimy i mamy o tej godzinie najlepszy sen, a tu telefon.

– Synku, przyjd藕 natychmiast, bo 藕le si臋 czuj臋. Synek pyta, a co si臋 sta艂o?

– Z ci艣nieniem jest co艣 nie tak, pospiesz si臋, a tabletki nie pomagaj膮. Synek zwleka si臋 z 艂贸偶ka i siedzi u swojej mamy p贸艂 godziny, a czasami do rana, a mama sobie smacznie chrapie. Aby tylko by艂 i aby prawie 60 letniemu synkowi zak艂贸ci膰 sen i pokaza膰 mnie, kto jest w jego 偶yciu wa偶niejszy, a ja zaciskam usta ju偶 od 39 lat. Przyzwyczai艂am si臋 do faneberii mojej te艣ciowej. Nauczy艂am si臋 偶y膰 z faktem, 偶e kiedy dzwoni do mojego m臋偶a k艂贸ci si臋 z nim doprowadzaj膮c go do wzrostu ci艣nienia i palpitacji serca. Przyzwyczai艂am si臋, 偶e wiecznie by艂a chora i ka偶dy lekarz, do kt贸rego trafi艂a, za jaki艣 czas by艂 do kitu i wyszukiwa艂a sobie lekarzy w innych, odleg艂ych miastach, co skutkowa艂o i skutkuje wyjazdami z m臋偶em na ca艂y dzie艅. Przyzwyczai艂am si臋, 偶e cho膰 m膮偶 ma brata, to tamten nigdy czasu na matki raczej nie ma, a wi臋c wszystko spada na mojego m臋偶a. Nie pisz臋 tego dlatego, 偶e jej nie lubi臋, a przysi臋gam, 偶e si臋 stara艂am bardzo zapa艂a膰 do niej uczuciem, ale si臋 nie da艂o. Nie mog艂am znie艣膰 w艂amywania si臋 do mojego domu i pl膮drowania po k膮tach pod moj膮 nieobecno艣膰. Nie mog艂am znie艣膰 jej k艂amstw, kr臋tactw i wtr膮cania si臋 do mojego 偶ycia. Nie mog艂am znie艣膰, 偶e rozsiewa艂a za plecami bezczelne plotki i wynosi艂a z rodziny, na zasadzie, co si臋 dzieje w domu, nie m贸w nikomu!

Nie mog艂am w ko艅cu znie艣膰 jej ch臋ci zaw艂adni臋cia moim dzieckiem i pr贸by oddalania mojej c贸rki ode mnie i na szcz臋艣cie dopiero 4 lata temu, moja c贸rka odci臋艂a t臋 szkodliw膮 dla niej p臋powin臋 i sta艂a si臋 wolnym cz艂owiekiem.

A ja staram si臋 wci膮偶 j膮 tolerowa膰 i 艣mieszy mnie, kiedy dzwoni i pyta mego m臋偶a, jakie ci艣nienie jest na naszym ci艣nieniomierzu, a mieszka od nas jeden blok dalej. 艢mieszy mnie ta jej ze 聽mn膮 rywalizacja i jak napisa艂am, zaciskam usta od 39 lat. Zdr贸wka jej 偶ycz臋, aby nie by艂o.

Chc臋 by膰 dobr膮 te艣ciow膮 i nie chc臋 powiela膰 b艂臋d贸w pope艂nionych w stosunku do mojej osoby. Nie krytykuj臋 m艂odych i nie wtr膮cam si臋, bo nie chc臋 by膰 te艣ciow膮 wrogiem. Chc臋 by膰 te艣ciow膮, przyjacielem. Tak, staram si臋 by膰 przyjacielem!