Archiwa tagu: b贸l wiadomo艣ci

Niechciane wiadomo艣ci w telefonie!

 

Liliana, tak mia艂a pi臋knie na imi臋, ca艂kowicie po艣wi臋ci艂a swoje 偶ycie m臋偶owi. On dobry adwokat w du偶ym mie艣cie bardzo du偶o pracowa艂, ale pieni膮dze z tego by艂y nie ma艂e.

Ona, nie doko艅czy艂a studi贸w medycznych, bo tak si臋 zakocha艂a, 偶e postanowi艂a odda膰 swoje 偶ycie w r臋ce swojego ukochanego m臋偶czyzny, a on nie wymaga艂 od niej sko艅czenia studi贸w. Zaproponowa艂, 偶e to on b臋dzie pracowa艂 na dom. 聽Pewnego dnia zabra艂 j膮 na Mazury, gdzie wykupi艂 dzia艂k臋 nad jeziorem i pragn膮艂 聽jej j膮 pokaza膰. Chcia艂 na tej dzia艂ce zbudowa膰 okaza艂y dom, dom jego marze艅 z widokiem na jezioro, a w oddali mazurskie lasy. Postanowili w ko艅cu, aby zamieszka艂a w wynaj臋tym pokoiku u mazurskiej rodziny i pilnowa艂a budowlanych prac. M膮偶 jej, a by艂o na imi臋 mu 聽Marek, za艂atwi艂 bardzo solidn膮 firm臋 budowlan膮 i sterowa艂 telefonicznie dostaw臋 materia艂贸w, a Liliana by艂a w swoim 偶ywiole, bo prace budowlane szybko post臋powa艂y i ani si臋 obejrzeli, kiedy zawis艂a wiecha i pozosta艂y ju偶 tylko prace wyko艅czeniowe.

Liliana by艂a z siebie dumna, bo Marek zleci艂 jej urz膮dzenie wn臋trz, wcale nie ma艂ych, a ona siedzia艂a w komputerze i co rusz firmy przywozi艂y najpi臋kniejsze meble do salonu, sypialni i niesamowitej, przestrzennej kuchni. To jej zaufa艂 i od czasu do czasu przyje偶d偶a艂, aby sprawdzi膰 jak Liliana sobie radzi 聽i zawsze by艂 zachwycony.

Kiedy dom by艂 ju偶 gotowy, Liliana zabra艂a si臋 za zagospodarowanie ogrodu, a wi臋c przy pomocy firmy ogrodniczej, nasadzi艂a przepi臋kne krzewy i kwiaty wieloletnie, a na tarasie postawi艂a meble ratanowe, aby o poranku mog艂a z m臋偶em w weekend, wypi膰 porann膮 kaw臋 i zje艣膰 艣niadanie, gapi膮c si臋 聽na lazur pobliskiego jeziora. By艂a taka szcz臋艣liwa, 偶e da艂a rad臋, a Marek by艂 taki dumny z niej.

Liliana troch臋 narzeka艂a, 偶e jest tak ma艂o z m臋偶em i pewnego razu on jej oznajmi艂, 偶e przeniesie swoj膮 kancelari臋 bli偶ej domu i b臋d膮 mogli tym sposobem wi臋cej czasu sp臋dza膰 ze sob膮. Liliana by艂a wniebowzi臋ta, bo wreszcie b臋dzie mia艂a m臋偶a dla siebie. Dwa lata takiej roz艂膮ki da艂y si臋 jej we znaki i bardzo za nim t臋skni艂a. Chcia艂a si臋 codziennie budzi膰 przy nim i robi膰 mu 艣niadanie, ale coraz cz臋艣ciej my艣la艂a o powi臋kszeniu rodziny. Dobiega艂a ju偶 pod trzydziestk臋, a wi臋c to ostatni moment – my艣la艂a.

Marek postawi艂 now膮 kancelari臋 na nogi. Zdobywa艂 w nowym miejscu uznanie i si臋 艣wietnie rozwija艂, a Liliana zasz艂a ca艂kiem niespodziewanie w ci膮偶臋. Cieszyli si臋 jak wariaci. Zabiera艂 j膮 na spacery w wolnych chwilach i rozpieszcza艂, a ona coraz bardziej by艂a w nim zakochana.

Urodzi艂a bli藕niaki – ch艂opca i dziewczynk臋 i byli do siebie podobni jak dwie krople wody, a Liliana odda艂a si臋 im ca艂kowicie. Wstawa艂a w nocy, przewija艂a, dba艂a i sprawdza艂a, czy prawid艂owo rosn膮, a kiedy dzieci chorowa艂y, zawsze czym pr臋dzej zg艂asza艂a si臋 do lekarza, a wi臋c dmucha艂a na swoje dzieci i by艂a pe艂na po艣wi臋cenia.

Zawsze, mimo wielu obowi膮zk贸w by艂a zadbana. Zawsze na stole by艂 obiad i zawsze zadbane by艂y dzieci, dom i ogr贸d. By艂a nieprzeci臋tnie zorganizowana i pe艂na 偶yciowej werwy, a Marek kocha艂 j膮 i wci膮偶 chwali艂. Przeprasza艂, 偶e tak du偶o musi pracowa膰, ale to dla niej i dla dzieci i Liliana to wiedzia艂a i rozumia艂a. Wierzy艂a mu bezgranicznie i nie czu艂a si臋 cyborgiem, bo by艂a szcz臋艣liwa, 偶e wszystko si臋 tak wspaniale uk艂ada i jest taka kochana.

Od czasu do czasu Marek zabiera艂 j膮 na d艂u偶sze wakacje z ich dzie膰mi i cz臋sto baraszkowali wsp贸lnie w morzu 艢r贸dziemnym, gdzie ciep艂o i promienie s艂o艅ca otula艂y ich cia艂a, a dzieciaki rozwija艂y si臋 i ros艂y cudownie.

Jak to bywa, nie obejrza艂a si臋 kiedy dzieci wybra艂y si臋 na studia, a ona si臋 lekko postarza艂a, ale starza艂a si臋 pi臋knie. Dba艂a o siebie i du偶o biega艂a o poranku i przede wszystkim dobrze si臋 od偶ywia艂a. Przyszed艂 czas, kiedy mog艂a wreszcie pomy艣le膰 o sobie i chodzi艂a z innymi kobietami na fitness i zawar艂a sporo 艣wie偶ych znajomo艣ci. Nie chcia艂a ju偶 by膰 tylko pani膮 domu, ale nie zaniedbywa艂a swojego m臋偶a – adwokata. Ubiera艂a si臋 gustownie i wci膮偶 gotowa艂a dla Marka najlepiej ja umia艂a i jak zawsze chcia艂a by膰 najlepsza i niepowtarzalna.

Ale zacz臋艂o si臋 zdarza膰, 偶e Marek si臋 sp贸藕nia艂 i cz臋sto nie przychodzi艂 do domu na noc. Wy艂a z rozpaczy, bo czu艂a, 偶e co艣 si臋 dzieje i w jego 偶yciu jest inna kobieta.

Nie myli艂a si臋, bo na jej telefon, zacz臋艂y przychodzi膰 dziwne smsy o tre艣ci, 偶e jest ju偶 stara i niech przestanie si臋 艂udzi膰, 偶e Marek z ni膮 b臋dzie do ko艅ca 偶ycia.

Marek t艂umaczy艂 jej, 偶e to jaka艣 psychopatka, kt贸ra si臋 m艣ci, 偶e j膮 zgn臋bi艂 w s膮dzie, ale na tym nie by艂 koniec, bo Liliana, dosta艂a na Facebooka adres kobiety, z kt贸r膮 si臋 jej m膮偶 spotyka艂 i zacz臋艂a 艣ledzi膰 ten adres. Faktycznie tam wchodzi艂 jej m膮偶 i d艂ugo z tego domu nie wychodzi艂, a ona wi艂a si臋 psychicznie z rozpaczy, 偶e oto na stare lata on znalaz艂 sobie lepszy model.

Nie chcia艂a go demaskowa膰, a obserwowa艂a jego zachowanie i stek k艂amstw jakimi j膮 obdarza艂. Zawsze by艂a mocn膮 kobiet膮 i nie pi艂a z tego powodu, 偶e sypie si臋 jej 偶ycie, ale kiedy jego kochanka zacz臋艂a jej przysy艂a膰 smsy o tre艣ci, 偶e by艂a do niczego w 艂贸偶ku, bo ona daje mu lepiej, a tak偶e opisywa艂a dok艂adnie wszystkie pozycje i stara baba ju偶 jest na straconej pozycji, bo nie zaspokaja swojego ch艂opa – nie wytrzyma艂a!

Uzbroi艂a si臋 w kij bejsbolowy i waln臋艂a z ca艂ej si艂y poni偶ej brzucha i nie dlatego, 偶e poderwa艂a jej m臋偶a, a dlatego, 偶e katowa艂a j膮 opowie艣ciami jak wa艂kowa艂a si臋 z nim w lesie, na polu, w samochodzie, w hotelach i pisa艂a ile da艂 jej orgazm贸w. To kochanka sprawi艂a, 偶e w jednej chwili przesta艂a kocha膰 m臋偶a, poniewa偶 zada艂 si臋 z tak膮 kobiet膮 bez klasy i za te wszystkie pod艂o艣ci postanowi艂a j膮 ukara膰 i niech zabiera sobie jej m臋偶a na zawsze, bo ona nie chce go ju偶 zna膰,

Kto艣 wezwa艂 policj臋 i Lilian臋 zabrali na komisariat, ale po wys艂uchaniu opowie艣ci zrozpaczonej kobiety i przeczytaniu tych 艣wi艅stw w jej telefonie, odwieziono j膮 do domu i kazali si臋 uspokoi膰. Policja doskonale wiedzia艂a, 偶e wzi臋ty adwokat ma romans i to z kobiet膮, kt贸ra mog艂aby by膰 jego c贸rk膮.

Liliana przele偶a艂a wiele dni, odwr贸cona do 艣wiata na kanapie i p艂aka艂a z 偶alu, 偶e jej m膮偶 okaza艂 si臋 takim draniem. Nie chcia艂a rozmawia膰 z dzie膰mi, bo wstydzi艂a si臋 swojego, obecnego 偶ycia. Pi艂a w samotno艣ci, ale pewnego ranka si臋 obudzi艂a i powiedzia艂a, 偶e si臋 gnojowi nie da.Podnios艂a si臋 i przeprowadzi艂a bardzo szybki rozw贸d, a potem powiadomi艂a swoje dzieci, 偶e zamierza wyjecha膰 z miejscowo艣ci, w kt贸rej spotka艂o j膮 tak wiele z艂a.

Sprzeda艂a ich dom, bo jej zostawi艂 i za te pieni膮dze wyjecha艂a do W艂och i tam odwiedzaj膮 j膮 teraz dzieci. Siedz膮 cz臋sto nad morzem, wszyscy razem, a ona dorabia w malutkiej kawiarence podaj膮c najwspanialsz膮 kaw臋 w艂oskim turystom, ale nie szuka ju偶 mi艂o艣ci.