Archiwa tagu: ciąża

Polityku i  biskupie – na ulicę wyszła młodzież i ma was w dupie!

Wczoraj Kobiety wyszły na ulicę w ramach „Czarnego piątku” domagając się prawa do samostanowienia o sobie w temacie – aborcja.

Ten nierząd i biskupi  chcą polskie Kobiety skazać na średniowiecze i odmawia im prawa do samodecydowania o własnym ciele i swojej rozrodczości.

Przeszkadza im kompromis wypracowany przez ostatnie lata i skazuje się Kobiety na potępienie i każe im rodzić uszkodzone płody, czyli potworki.

Małe, zgwałcone dziewczynki 12 letnie też według PiS mają rodzić!

Czy Kobieta, której ciąża zagraża, bo może umrzeć, też ma rodzić?

Wpędza się tymi zaostrzeniami lekarzy w poczucie winy i w to, że będą bali się podejmować lekarskie decyzje, bo klauzula sumienia.

Polityku i  biskupie – na ulicę wyszła młodzież i ma was w dupie!

Wczoraj na ulicach zjawiły się Kobiety i ich partnerzy i podobno w samej Warszawie było ich 55 tysięcy.

Wyszli młodzi przede wszystkim, ale też i starsi w trosce o swoje wnuki i dzieci.

Wyszli ludzie o kulach i na wózkach inwalidzkich, by wesprzeć te młode Kobiety w wieku rozrodczym.

Ja kalinaxa nie jestem za całkowitym dostępem do aborcji na życzenie i o tym już pisałam.

Jestem za kompromisem w ekstremalnych ciążach, które są zawarte tylko w trzech punktach, bo która mama by chciała, aby ją zmusić do urodzenia i wydania na świat takie dziecko?

Obrazek

Przepraszam za to zdjęcia, ale sieci są jeszcze gorsze.

To politycy i biskupi skazują Kobiety na tak tragiczny los.

Jest rok 1975 i ja zachodzę w ciążę z pierwszym dzieckiem.

Kto żył w tamtych czasach, to wie, że o USG można było tylko pomarzyć.

Co miesiąc chodziłam do lekarza, aby sprawdził moją ciążę i co miesiąc robiłam wyniki krwi i takie tam.

Lekarz przystawił do brzucha jakąś trąbkę i słuchał, czy ciąża żyje i czy bije serduszko dziecka.

Potem centymetrem mierzył obwód brzucha i zapisał jakieś tam witaminy i tak wyglądało prowadzenie ciąży.

Żadna z kobiet nie wiedziała jakiej płci urodzi dziecko i czy to dziecko będzie zdrowe – bo to była wielka niewiadoma.

Mnie udało się urodzić zdrowe Dzieci i miałam takie szczęście, ale mogłabym także urodzić dziecko niepełnosprawne i moje życie byłoby  podobne do poniższego świadectwa pewnej Mamy!

Która kobieta by się z tą Mamą zamieniła – może Kaja Godek weźmie tę Mamę w opiekę i pomoże Jej chociaż finansowo, bo wypięło się na Nią Państwo i politycy.

Każą rodzić za wszelką cenę, bo tak chcą księża i bezrefleksyjni politycy, ale o realnej pomocy takim rodzinom już zapominają – hipokryci!

 

Przygody Mikołajka
Wczoraj o 14:38 ·

„Dlaczego piszę dziś ten tekst?

Dlatego, że jestem mamą nieuleczalnie chorego dziecka i nie mogę dziś wyjść na ulicę razem z innymi kobietami. Ktoś w tym czasie musi się zająć moim chorym synem. Miko wymaga specjalistycznej opieki, której nie umożliwia państwo, więc muszę z nim zostać.
Piszę, bo nic więcej nie​ mogę zrobić.

Wydaje mi się, że właśnie o to tu chodzi. O szacunek do życia. Mojego życia jako matki nieuleczalnie chorego dziecka, zamkniętej w więzieniu domu, bez możliwości wyjścia i załatwienia jakichkolwiek spraw bez z bezinteresownej pomocy osób trzecich, od leczenia własnych zębów po zakupy na codzienne żywienie, ubranie, całkowicie nie mówiąc już o kulturze jak kino, teatr, koncert czy książka. Bez prawa do choroby własnej, bez prawa do urlopu – ustawa o opiece nad ON tego nie zapewnia.

Piszę najpierw o matce, bo ktoś zapomniał, że żeby było dziecko, musi być matka. Taki jest porządek Wszechświata.

Na równi chodzi też o szacunek do dziecka.
Nie, nie jestem zwolenniczką aborcji. Nie mogę o niej pisać, bo jej nie doświadczyłam. Straciłam dziecko w inny sposób i jest to strata, która kładzie się cieniem na życiu wielu rodzin, kończy związki i życie w spokoju.

Mamy rodzić chore i niezdolne do życia dzieci.
Nie mówi się o tym, ale organizm kobiety wie, że ciąży zagraża choroba. Organizm kobiety wie, stąd tyle wczesnych poronień. W zależności od źródeł szacuje się je nawet do 70% ciąż, jak powiedział mi ginekolog.
Ale często leki tłumią te objawy lub z jakiegoś powodu płód przeżywa pierwszy trymestr i my, matki nieuleczalnie chorych dzieci dowiadujemy się pierwszy raz o zagrożeniu życia naszego dziecka czasem dopiero w drugim trymestrze. Czasem w trzecim. A czasem po porodzie…..

Uwierzcie mi, byłam w trzech szpitalach położniczych i zwiedziłam najbardziej referencyjne oddziały w Polsce. Póki dziecko jest w łonie, jest święte. Robi się wszystko, aby uratować ciążę, często nie licząc się z kosztami matki. W tym czasie matka traci swoje wszystkie prawa, staje się inkubatorem. Jej samopoczucie jest ważne tylko dlatego, że wpływa na zdrowie dziecka.

Dziecko się rodzi. Wraz z jego przyjściem na świat czar pryska. Nikt już nie pyta, jak się czujesz, czy krwawisz, czy spałaś, czy piersi bolą. Tak przynajmniej wygląda opieka medyczna nad matką w Polsce. Urodziłaś. Jeśli masz szczęście, po kilku dniach wychodzisz z dzieckiem ze szpitala. Nie wiesz jeszcze, że system Cię właśnie opuścił.
Jeśli Twoje dziecko jest zdrowe, masz szczęście. Jeśli jest chore, możesz się modlić, jednak wkrótce odkryjesz, że Bóg również Cię opuścił.

Jesteś dorosła. Jesteś matką. Musisz sobie poradzić.

Nie ma żadnych systemów wsparcia po porodzie. Położnej środowiskowej najczęściej zależy tylko na tym, żeby pilnować szczepień. Czasem trafi się na dobrą duszę, która będzie tych kilka razy z matką, więc jeśli masz zdrowe dziecko, masz szczęście. Przy chorym najczęściej usłyszysz „nie wiem”.

Pierwszy szok to to, że przy chorobach rzadkich (Program został zamknięty w 2017 roku) NIKT NIC NIE WIE. Nie wie, gdzie Cię kierować. Jak już mniej więcej trafisz na dobry kierunek, okazuje się, że terminy są w przyszłym roku. Liczba godzin terapii dla dziecka jest śmieszna i o ile ktoś już na nią skieruje Twoje dziecko, musisz wywrócić Internet do góry nogami, żeby dołożyć liczbę godzin wczesnego wspomagania za własne pieniądze, żeby to w ogóle miało sens. A jeśli ktoś mieszka w małym mieście, na wsi, nie ma samochodu i jest samotną matką, to jej życie i życie tego dziecka się skończyło.
Nikt nie pomaga matce (pomoc psychologiczna, pomoc wytchnieniowa).
Jeśli masz szczęście i ojciec dziecka Cię nie opuścił, pomoc wytchnieniowa spada na niego.
Leczenie i terapia zwykle są niewystarczające.
Nic nie działa systemowo. Nawet program wszesnego wspomagania wygląda w wielu ośrodkach jak maszynka do robienia pieniędzy, ale nie zawsze służy dzieciom i odpowiada na ich potrzeby.

Twoje nieuleczalnie chore dziecko rośnie, choroba staje się członkiem rodziny, ale wciąż nie ma ani pomysłu na wsparcie rodziny, w której najczęściej matka porzuca swoje dotychczasowe życie, pracę i pasję, żeby poświęcić się służbie w chorobie dziecka. Odchodzi jedno źródło dochodu. Leki kosztują, pieluchy kosztują, rehabilitacja kosztuje. Sprzęt kosztuje. Niestety jedno źródło dochodu odeszło i pozostaje liczyć na serca dobrych ludzi (zbiórki publiczne – które chciano dopiero co objąć kontrolą ministra i 1%, który po prostu nam, matkom nieuleczalnie chorych dzieci, ratuje życie​.)
Rząd wycenia naszą całodobową pracę przy chorym dziecku, bez prawa do urlopu i do wolnych niedziel!!! na 1447 zł (całodobowa opieka przy rezygnacji z pracy zawodowej).
Drodzy panowie i panie z ulicy Wiejskiej, czy chcecie być na moim miejscu? Czy za tę kwotę można przeżyć mając specjalne potrzeby?

Dopóki nie zapewni się godnych warunków życia dzieciom nieuleczalnie chorym i ich rodzinom, nikt nie ma prawa mówić kobiecie, co ma robić. Życie nieuleczalnie chorego i jego matki kończy się w godzinie jego porodu. Jeśli nie będzie wyboru – muszą być warunki do życia. Matki nieuleczalnie chorych nie żyją wiecznie, co stanie się z naszymi niezdolnymi do życia dziećmi po naszej śmierci? Kto zapłaci za ich biedny, pełen tęsknoty żywot w ośrodku?
Serce, które uwięzło mi w gardle, nie pozwala mi dalej pisać. Mamy prawo do godnego życia w chorobie. Dlatego mamy też prawo do wyboru.
I dlatego ja mówię NIE dla zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji.
Stanowcze NIE! Wiem, bo życia z nieuleczalnie chorym człowiekiem od urodzenia doświadczam osobiście.


Możesz pomóc Miko, przekazując mu 1% podatku na jego leczenie i poprawę funkcjonowania.

KRS 0000037904
Cel szczegółowy:
Mikołaj Troy Pietras 8579

Lub przekazując darowiznę:

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”
Nr konta:
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994 Alior Bank
Z dopiskiem: ” Mikołaj Troy Pietras 8579″

Reklamy

Z lampy Alladyna wypuszczono Dżinna!

Zdjęcie użytkownika Marcin Szczygielski.

Żyję w tym kraju już dostatecznie długo i takiego bandytyzmu jak od dwóch lat nie widziałam i nie czytałam

Oto w sobotę zeszłą, pojawiła się okładka „Wysokich Obcasów” – dodatku do „Gazety Wyborczej” promującą aborcję w Polsce.

Okładka przedstawia trzy, młode kobiety, które na koszulce mają napis, że aborcja jest okej i w zasadzie, co trzecia kobieta jej dokonała.

Jestem stara i nic nie powinno mnie dziwić, a jednak jestem wściekła, bo w Polskę poszedł przekaz, że jeśli kobieta zajdzie w niechcianą ciążę, to ta okładką rozgrzeszy ją z dokonanej aborcji, bo jest okej.

Po co mieć wyrzuty sumienia, skoro poważny tytuł mówi, że to nic takiego i nie powinno się wpaść we frustrację, wyrzuty sumienia, bo prawie wszystkie kobiety tak robią i to jest okej.

Ten barbarzyński przekaz pokazuje, że po jaką cholerę potrzebna jest edukacja seksualna w szkołach, kiedy się wpadnie w niechcianą ciążę, to się zrobi aborcję i po kłopocie.

Dokąd to zmierza, skoro lekarze ginekolodzy boją się dokonywać aborcji, a tabletki są na receptę i dokonanie aborcji jest w Polsce coraz trudniejsze, ale okładka mówi, że to jest okej!

W Polsce dopuszczalna jest aborcja w trzech przypadkach, kiedy płód jest wysoce uszkodzony, ciąża pochodzi z gwałtu, albo ciąża zagraża życiu kobiety – koniec i kropka.

Bogate kobiety wiedzą gdzie dokonać aborcji, a te mniej majętne pójdą do babki z szydełkiem, bo okładka im mówi, że aborcja jest okej.

Jestem zniesmaczona średniowieczem jakie w Polsce na nowo powstało, bo nie uczy się młodych dziewczyn i kobiet odpowiedzialności za swoje życie seksualne, a wmawia się im, że aborcja jest okej.

Dokąd zmierzasz Polsko?

Mam wrażenie, że obudziły się w umysłach ludzi w Polsce najgorsze instynkty, bo czytamy głos buntu, a to tylko pojedynczy!

 

To chyba jakaś skaza w genach. Jest w nas Polakach coś takiego, co sprawia, że zawsze posuwamy się o krok za daleko – i to w najróżniejszych kierunkach. Sobotnia okładka Wysokich Obcasów wkracza w strefę absurdu równie zdecydowanie, jak ustawa o IPN, tak jak ona osiągając skutek odwrotny od zamierzonego 😦 — przygnębiony.
I jeszcze jeden przykład, że ten Naród zdziczał, schamiał dokumentnie:
Kto popiera politykę tego rządu – niech się do mnie nie odzywa!
Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Kobieto poroniłaś? Poznaj swoje prawa!

Hipokryzja wielkości Himalajów!

Rozgorzała znowu awantura światopoglądowa w Polsce w temacie aborcja i in vitro.

Po raz kolejny temat jest w mediach i na ustach tysięcy kobiet, ale także mężczyzn i to w wieku znacznie starszym i kościoła.

Duchowni i politycy PiS chcą wpływać na decyzję kobiety, bo życie zaczyna się wg. nich od chwili połączenia się dwóch komórek.

Jeśli życie zaczyna się od tej chwili, to dlaczego poronione płody wrzuca się do ścieków, albo niehumanitarnie utylizuje?

Dlaczego kobieta po poronieniu nie jest informowana, że ma prawo do pochówku poronionego płodu? Nie zostaje informowana, bo trzeba wypisać akt zgonu i trzeba wskazać miejsce pochówku.

Jak jest?

Znalazłam bloga, który pisze prawniczka na macierzyńskim i proszę bardzo!

Poronienie a prawo do pochówku.

Ostatnio otrzymałam pytanie co zrobić z martwym dzieckiem w przypadku przedwczesnego zakończenia ciąży.

Temat na tyle ważny, że mimo pewnych osobistych oporów zdecydowałam się go poruszyć.
Smutny listopad jest do tego w sam raz.

Większość kobiet, które nie donosiły ciąży nie lubi słowa „poronienie”.

Ja też go nie lubię.

Kobiety, które noszą taką stratę w sercu, pocieszają się, że ich aniołki tak naprawdę nie odeszły, tylko zmieniły datę urodzin.

W wielu przypadkach zajdą w kolejną ciążę i stwierdzą, że ich dziecko po prostu zrobiło sobie „restart”.

Zgodzić się trzeba, że jest to koncepcja niezwykle budująca.

Kobieta musi być twarda

W przypadku przedwczesnego zakończenia ciąży kobiecie w polskich warunkach szpitalno-mentalnych naprawdę nie jest lekko. Panuje totalna znieczulica w tym zakresie. Dlaczego?

Bo takich jak ty, mamy tu kilka dziennie.

Kobietę taką kieruje się na oddział, na którym razem z nią leżą inne ciężarówki, które do rozwiązania ciąży mają po kilka dni. Ich widok naprawdę nie jest niczym pożądanym dla matki, która właśnie się dowiedziała, że dziecko, które nosi w swoim łonie jest już martwe.

Kobiecie takiej nie proponuje się żadnych środków przeciwbólowych, tylko wmawia niezgodnie z prawdą, że poronienie nie ma prawa jej boleć.

Kobiety takiej nie próbuje się też w żaden sposób podtrzymać na duchu. Nie przekazuje się nawet podstawowych informacji o placówkach, w których mogłaby uzyskać wsparcie psychologiczne.

A przecież można by to zrobić, bo to nic nie kosztuje i naprawdę nie wymaga żadnej zmiany prawa.

Znieczulica jest do tego stopnia ogromna, że w trakcie zabiegu pielęgniarki z lekarzem (przed podaniem narkozy), nie zważając na taką kobietę, potrafią gawędzić sobie radośnie o znakomitym przebiegu ciąży żony pana doktora.

To w sferze mentalno-etycznej służby zdrowia.

A co słychać w sferze prawnej?

Jeszcze kilka lat temu, gdy kobieta urodziła przedwcześnie dziecko, tj. przed końcem 22 tygodnia ciąży nikt nie pytał jej jaki ma stosunek do urodzonego dziecka/płodu i czy chciałaby je pochować.

Dziś jest już na to przepis. Jest prawo. Jej prawo do wyboru.

Na skutek petycji składanych przez m.in. Stowarzyszenie Rodziców po Poronieniu oraz rodziców z organizacji „Dlaczego” (rodzice po stracie i rodzice dzieci chorych) w 2007 roku Ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych z 1959 roku została zmieniona w ten sposób, że dodano przepis, zgodnie z którym możliwe jest zorganizowanie pogrzebu dla dziecka martwo urodzonego, bez względu na czas trwania ciąży, wagę płodu, czy jego rozmiar. W tym celu należy zadbać o to, aby wydano kartę zgonu, o którą mogą się ubiegać tzw. osoby uprawnione.

Pamiętacie kategorie krewnych uprawnionych, o których pisałam przy okazji Prawa do ekshumacji? Znajdują one zastosowanie także w przypadku decyzji pochówku dziecka urodzonego przedwcześnie.

Ok. doczekaliśmy się przepisu – super! Ale czy jest on stosowany w praktyce tak jak należy?

Ze skrajności w skrajność

Szpitale reprezentują zasadniczo 3 skrajne postawy:

1.    Przemilczymy twoje prawo do pochówku

W wielu szpitalach lekarze po prostu nie informują kobiet o istnieniu takiego prawa. One z kolei nie pytają, bo są w szoku i do głowy im nie przyjdzie, że oprócz tego dramatu są jeszcze jakieś kwestie prawne.

Martwa ciąża, poronienie, zabieg. Dziękuję i po sprawie. Każdy się rozchodzi do domu. Tak jest najprościej i najszybciej.

2.    Utrudnimy ci je

Znane są przypadki, w których odmawiano wydawania kart zgonu. Niedoszli rodzice musieli wręcz walczyć ze szpitalem o to, by wydał ciało dziecka oraz odpowiednie dokumenty umożliwiające jego pochówek.

3.    ”Wylejemy dziecko z kąpielą”, tj. chciałyście takie prawo, to proszę bardzo – weźcie sobie „to” do … domu

Wyobraźcie sobie, że dochodziło do takich sytuacji, w których matki, które dopiero co przeżyły ten cały dramat, w szpitalach informowano, że płód należy koniecznie zabrać. Jak? – pytały. W jakimś woreczku? A co potem? Nadać imię? Wyprawić pogrzeb?

Czy matka powinna sama pochować dziecko urodzone przedwcześnie?

Są takie matki, które chcą to zrobić i w ogóle się nad tym nie zastanawiają.Dziecku, jakie małe by ono nie było, należy się szacunek i godne odejście – twierdzą. Organizują pogrzeb, zamawiają pomnik i mają potem swoje miejsce kultu. Jeśli im to potrzebne, to chyba powinny. Ale tylko z moralnego punktu widzenia.

W przypadku poronienia w pierwszych tygodniach ciąży często w praktyce mamy do czynienia z martwymi tkankami. Tkanki te nie przypominają żadnej postaci, a co dopiero dziecka. Są więc i takie kobiety, i ich koncepcja, jest mi zdecydowanie bliższa, które uważają, że stawianie pomnika, późniejsza opieka nad grobem w takim przypadku to iście masochistyczne posunięcie.

Niemniej na pewno powinny mieć możliwość podjęcia w tym względzie samodzielnej decyzji.

Prawo to nie to samo co obowiązek

Drogie kobiety, niezależnie od tego, jakie macie zdanie w tym temacie wiedzcie, że uprawnienie do czegoś to nie to samo, co obowiązek.

Przepisy stworzyły matkom prawo do pochówku, ale nie nałożyły na nie obowiązku. Zgodnie z ustawą o cmentarzach i chowaniu zmarłych, w przypadku gdy ani ona, ani dalsi krewni nie zajmą się pogrzebem wyręczy ich w tym gmina i żadnej łaski nie robi, a jeśli jest to poronienie na bardzo wczesnym etapie – zrobi to szpital.

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/2013/11/20/poronienie/

Taka dziwna rozmowa i osłupienie moje!

Powiedzcie mi co jest nie tak w sprawie uświadamiania młodzieży odnośnie seksualności i oczywiście zapobiegania niechcianej ciąży?

Co tutaj w Polsce nie gra? Czy to rodzice nie potrafią swoich latorośli odpowiednio przygotować do dorosłego i odpowiedzialnego życia w tej sferze, czy też lekcje religii zabierają czas na uświadamianie młodzieży w szkole, by wiedziały, że seks to nie jest tylko przyjemność i zabawa, ale poważna sprawa?

Jakże często młodzież w gronie rówieśników pragnie zaimponować, że ten pierwszy raz ma się już za sobą!

Młodzież uważa, że jest już dorosła, ku mojemu ubolewaniu, bo już 14 letnie dziewczynki zakochują się w swoich rówieśnikach i cierpią zawody miłosne jak dorosła młodzież. Mają swoje dylematy sercowe i w zasadzie jest to normalne w dobie Internetu, portali społecznościowych i tym całym dostępem do filmów porno, które o wiek nie pytają.

Widziałam trzy, a może cztery razy odcinki paradokumentu na TVN pt. „Szkoła” i wiecie co? Przeraziłam się, ponieważ wachlarz problemów młodzieży pokazany w tych odcinkach odbierało mi często mowę. Kiedy usłyszałam, że dziewczynka 15 letnia postarała się, aby do picia kolegi wlać krew miesięczną, co miało sprawić, że się w niej zakocha – zdębiałam!

Nie wiem komu służą takie seriale, bo z pewnością nie młodzieży je oglądającej. Robi się papkę w mózgu jakże jeszcze niedoświadczonej dzieciarni i uczy się ich tym sposobem ogromnej głupoty. Ręce opadają, że telewizja w XXI wieku bierze udział w ogłupianiu młodzieży, zamiast pokazywać im zdrowe zachowania.

Zmierzam do tego, że dziś wyszłam z moim pieskiem na siusiu, a że mój pies nigdy nie załatwia się obok miejsca zamieszkania, to wyprowadzamy ją za sklep na obrzeżach miasta, za którym jest wielkie pole, a więc nie obsikuje podwórka i nikt nie ma do nas pretensji, bo z ludźmi różnie to bywa. Tak jest od 11 lat i nikomu się nie naraziliśmy, że nasz pies obsrywa blokowe trawniki!

Wyszłam więc z moim psiakiem, którego odpięłam ze smyczy i stanęłam pod daszkiem sklepowym, bo trochę padało, a tu nagle usłyszałam rozmowę dwóch nastolatek, którą mimo woli usłyszałam.

Kurzył się dymek i pannice paliły papierosy, a więc może uciekły ze szkoły na wagary, bo była to wczesna godzina, albo do szkoły nie dotarły choć obie miały plecaki szkolne.

Nie chciałam rzecz jasna podsłuchiwać, ale się nie dało, bo dziewczyny były dość głośnie i dotarła do mnie rozmowa:

– Kaśka, a wiesz co? – Boję się, że jestem w ciąży, bo od trzech tygodni nie mam ciotki. – Boję się, że jestem w ciąży!

– Hej nie panikuj – uspokajała koleżanka. 

– Ty Kaśka powiedz mi, czy ja mogłam zajść w ciążę z Bartkiem, skoro kochaliśmy się w fotelu, a ja byłam dziewicą i to wszystko wypłynęło ze mnie? – To chyba nie możliwe, bo zachodzi się w ciążę chyba tylko w łóżku, a my to zrobiliśmy w fotelu jego ojca, a więc chyba nie mogę być w ciąży co?

Dziewczyny dalej dyskutowały, ale mój pies przyleciał mnie zabrać.

Zapięłam smycz, ale po drodze brzmiały mi w uszach słowa jakże niedoświadczonej dziewczyny i ten fotel i ta niechciana ciąża i ten brak miesiączki, oraz utracone dziewictwo – od trzech tygodni.

Pomyślałam sobie, że kiedy byłam nastolatką, to uczyłam się seksualności i planowania rodziny z jedynej książki, która krążyła pod ławką w szkole średniej i wszystkie się tak w klasie edukowałyśmy, a teraz? 

No właśnie, a teraz nawet Internet i kupa wiedzy w nim nie uczy i nie edukuje, a więc co tu jest grane?

Napiętnowana w małym miasteczku!

Melania, ale wszyscy mówili na nią Mela, to była młoda  kobieta w wieku 27 lat, która w małym miasteczku pracowała w urzędzie gminy na stanowisku aktywizacji i promocji. Wszędzie było jej pełno, bo jeśli trzeba było zorganizować miejskie dożynki, czy dni miasta, to ona nadawała się do tego idealnie.

Miała w sobie moc charyzmy i potrafiła w mig zaktywizować lokalnych sponsorów i zorganizować imprezę z orkiestrą i miejskimi wykonawcami, angażując wszystkich ważnych w mieście i wypromować miasteczko jak się patrzy.

Była nie zastąpiona i wszędzie było jej pełno, a wójt miasta nie musiał się martwić, że coś na imprezie promocyjnej miasta nie wypali. Była doskonała i kochała to co robi będąc swoim żywiole.

Swoim koleżankom zawsze mówiła, że jest niewierząca i nigdy nie wyjdzie za mąż, gdyż jej ojciec katował jej matkę, która z rozpaczy się rozchorowała i umarła, a więc nie wierzy w Boga i tylko kieruje się w życiu intuicją i zdrowym rozsądkiem.

Lubiła imprezować, ale robiła to z głową. W swoim wynajętym, malutkim mieszkanku urządzała często spotkania babskie i nie tylko, gdzie alkoholu było dużo, ale było wesoło i każdy wiedział, że Melania to rozrywkowa babka, ale nigdy nie zawaliła swojej pracy, a więc nie było się czego czepić.

Pewnego dnia Melania poczuła się źle i znalazła się na pogotowiu, a tam zaczęto podejrzewać, że jest w ciąży.

Położono ją na oddział i faktycznie Melania była w ciąży zagrożonej, jak stwierdził lekarz dyżurny i pozostawiono ją na obserwacji.

Fama po mieście rozeszła się bardzo szybko, bo niby z kim Melania miałaby być w ciąży? Przecież z nikim się nie spotykała, a więc wszyscy byli ciekawi skąd ciąża u Melanii.

Ktoś rzucił podejrzenie i plotka poszła, że często była wzywana do wójta miasta, a więc może wójt, który jest żonaty i ma dwoje dzieci, jest sprawcą tajemniczej ciąży?  Może to jakiś kolega z towarzystwa zrobił jej dziecko podczas zakrapianej imprezy i tak się wszyscy domyślali. Najgorzej było pod kościołem gdzie to starsze panie snuły domysły, że z pewnością Melania usunie tą ciążę, bo nigdy do kościoła nie chodziła, a urodzić dzieciaka wójta to wielki wstyd, a do tego jak można rozbijać rodzinę wójta?

Pluto na Melanię, że bezbożnica z niej i ladacznica. Wyklęto ją ze społeczności, kiedy ona leżała w szpitalu na podtrzymaniu ciąży i o niczym nie wiedziała, co szepcze się mieście, ale do czasu rzecz jasna. Odwiedzały ją koleżanki i naświetliły jak sprawy się mają!

Minęły miesiące i Melania urodziła, wbrew wszystkim pomówieniom, że to dziecko wójta, albo jakiegoś tam innego, że usunie niechcianą ciążę jak to baby plotły pod kościołem. Urodziła w terminie ślicznego chłopaka i tylko kiedy mogła go wyprowadzić na świeże powietrze pokazała dziecko całej społeczności udowadniając, że mimo wszystko dziecka nie usunęła, ale…

W miasteczku wciąż się domyślają, czyje to jest dziecko, ale Melania na ten temat milczy!

Ps. Żona wójta poprosiła Melanię o udostępnienie danych do wyników DNA, ale okazało się, że jej mąż nie jest ojcem, a więc baby pod kościołem nabrały wody w usta, a syn Melanii rośnie zdrowo, a ona kocha go nad życie, ale z pracy ją zwolniono!

Nie podoba się mnie i już!

Pamiętacie sprawę dopalaczy, które są używką młodych ludzi, szczególnie tych z gimnazjum? Młodzież wciąż ćpa jakieś specyfiki, mimo, ostrej akcji Donalda Tuska, aby pozamykać te wszystkie sklepy, choć wiadomym jest, że wciąż funkcjonują, a najbardziej dostępne to świństwo jest a Internecie – ponoć! Zresztą w aptece też można nabyć syropek, który daje kopa. Albo pamiętacie sprawę puszczania sześciolatków do szkół, jaka wrzawa powstała i rząd Donalda Tuska został zaatakowany przez rodziców tysiącami podpisów, że nie powinno się rozpoczynać tej edukacji o rok wcześniej, a Donald Tusk nawet zmienił Ministra Edukacji, który to, dla złagodzenia napiętej sytuacji, wprowadził do obiegu bezpłatny podręcznik, to znaczy Elementarz. 

Piszę o tym dlatego, że w pewnych sytuacjach nasz rząd potrafi i chce rozmawiać ze społeczeństwem i dyskutuje z jego zdaniem na pewne bulwersujące sprawy. Albo teraz rozmawia się o policjantach, którzy podlegają pod MSW i debatuje się z zapraszanymi gośćmi, czy policja powinna częściej używać broni palnej i tylko czekać na odpowiednie rządowe rozporządzenia i ustawy. Dziś czuję się jak na Dzikim Zachodzie, bo z telewizji padają strzały, tylko zazwyczaj używający  policjant swojej, służbowej broni poniesie największe konsekwencje, bo brakuje niestety tych wszystkich przepisów i w policji panuje burdelo bum, bum.  Już nie pamiętam zdarzeń, w które mocno i z całą stanowczością rząd dyskutował ze społeczeństwem za przyczyną niespodziewanych zdarzeń w przestrzeni publicznej.

Istnieje dziwna zmowa milczenia ze strony rządu, jeśli temat ociera się o kościół i tu ubolewam nad tym, że nasze państwo jest przez to coraz słabsze. Wciąż są niedoprecyzowane tematy aborcji, eutanazji i religii w szkołach, a także deklarowanej przez lekarzy klauzuli sumienia, która dotyka bardzo współczesne kobiety w wieku rozrodczym. Cisza jak makiem zasiał w tematach, jakby wszyscy w tym rządzie bali się zadrzeć z kościołem, co osłabia nasz kraj w oczach innych, europejskich partnerów.

Wiem, co piszę, bo chcę nawiązać do głośnej, choć trochę już przemijającej sprawy doktora Chazana. Przykryta została aferą taśmową, bo przecież afera dobiera się do tyłków prominentnych polityków i jest tuszowana przez rząd Donalda Tuska – niestety!

Kto się zastanawia, co czuje ta kobieta, której odmówiono ustawowego prawa do aborcji. Cisza! Nikt nie mówi o tym, czy ta kobieta, której dziecko żyło 10 dni i umarło w męczarniach, co  Ona to teraz przeżywa. Kobieta nie udziela wywiadów, bo pewnie jest w głębokiej depresji i stara się pozbierać do kupy, a może się nigdy nie pozbierać! kto otoczył ją opieką i jakie dostała wsparcie psychologiczne – nic nie wiemy! I tylko ludzie Kaczyńskiego bronią życia poczętego, bez mózgu i z wiszącym okiem!

Tak się zastanawiam, że gdyby została zgwałcona córka (nie życzę nikomu)  i w wyniku tego zaszła w ciążę, wysokiego urzędnika, powszechnie szanowanego i zasłużonego, sprawa by ta wyglądała zupełnie inaczej i może rozpoczęto by debatę, że kobieta, to też człowiek. Jakie to smutne, że zwykły zjadacz chleba jest w naszym kraju – niczym!

Może się doczekam normalności w naszym kraju, gdzie punkt widzenia, nie będzie zależał od punktu siedzenia – na wysokim stołku. Pożyjemy, zobaczymy!