Archiwa tagu: cmentarz

Pami臋膰 o naszych bliskich!

Cztery lata temu, a mo偶e trzy posz艂am z M臋偶em 1 listopada na cmentarz, aby poduma膰 nad naszymi grobami.

Przysz艂a te偶 rodzina, bo o 12 odbywa艂a si臋 Msza 艢wi臋ta na cmentarzu.

Pami臋tam, 偶e moja Te艣ciowa – starsza pani siedzia艂a na 艂aweczce, a my stali艣my nad grobem M臋偶a Ojca i jego Babci Heleny.

Cisza jak makiem zasia艂. Nikt do nikogo si臋 nie u艣miechn膮艂, nie zagada艂, cho膰 msza si臋 sko艅czy艂a, ani nie spyta艂 jak si臋 ci wiedzie i jak ze zdrowiem! Obcy sobie ludzie!

Obcy sobie ludzie, kt贸rzy spotykaj膮 si臋 raz w roku, a po mszy wszyscy wracaj膮 do swoich dom贸w, by zje艣膰 w ko艅cu ciep艂y obiad z rodzin膮 i kawa艂ek ciasta do kawy.

Powiedzia艂am sobie w贸wczas, 偶e nie b臋d臋 bra艂a wi臋cej w tym udzia艂u i chodz臋 na cmentarz par臋 dni wcze艣niej, albo w Zaduszki, kiedy te t艂umy znikn膮艂 z cmentarza.

W tym swoim czasie zadumy odwiedzam groby bliskich mi ludzi, a tak偶e moich nauczycieli, kt贸rzy mnie uczyli!

Najd艂u偶ej stoj臋 nad grobem moich dw贸ch Wnuk贸w, kt贸rych nie da艂o ich uratowa膰 – Szymona i Mi艂osza!

Nad ich grobem zastanawiam si臋, bo jakie to cudne Dzieci by by艂y, a wi臋c rado艣ci膮 Dziadk贸w i Rodzic贸w.

Dane im by艂o na tym 艣wiecie 偶y膰 godzin臋!

Chromosomy zawiod艂y i dlatego ju偶 nigdy ich nie zobacz臋!

Ka偶dy przyjdzie 1 listopada i postawi kwiaty i znicze, ale nikt si臋 nie zastanawia, kto umy艂 groby i oczy艣ci艂 je z聽 li艣ci!

Moja Te艣ciowa ju偶 nie ma zdrowia i w tym roku wszystko spad艂o na mojego M臋偶a, kt贸ry zaj膮艂 si臋 grobami i przywr贸ci艂 im blask, cho膰 s膮 jeszcze inni, kt贸rzy by to mogli zrobi膰, ale nikt nie ma na to ch臋ci i czasu!

B臋dziemy jutro mieli go艣ci, a wi臋c M膮偶 pracowa艂 na cmentarzu, a ja w kuchni, by go艣ci nakarmi膰 i poby膰 z nimi kilka godzin, bo tak ma艂o si臋 ostatnio spotykamy!

Z ca艂ych si艂 z M臋偶em pragn臋, by moja rodzina by艂a blisko siebie i aby od czasu do czasu mieli艣my wsp贸lny czas i na tym mi zale偶y.

Mam dwie C贸rki i chcia艂abym, aby o sobie pami臋ta艂y, bo to ode mnie zale偶y, 偶e kiedy odejd臋, to One b臋d膮 blisko siebie – mimo odleg艂o艣ci!

P贸ki 偶yj臋 nigdy nie dopuszcz臋 do tego, by moje Dzieci si臋 do siebie nie odzywa艂y, bo to by by艂a moja, wielka pora偶ka!

Nie wolno dzieli膰 dzieci i je inaczej traktowa膰 w testamencie, bo jak wiadomo, pieni膮dze czyni膮 samo z艂o i nienawi艣膰 na wieki!

Pragnie mi si臋, aby obie z ch臋ci膮 i bez animozji chcia艂y dba膰 o m贸j gr贸b i ich Ojca tak偶e!

Wiecie, co najbardziej mnie wkurza w to 艣wi臋to?

Wkurza mnie to, 偶e kierowcy jad膮 cz臋sto przez p贸艂 Polski na cmentarze i s膮 pijani!

Marian O艣nia艂owski

艢mier膰

Czy wiesz, jak si臋 umiera?
Jak by si臋 zasypia艂o.
Noc szafirowa teraz
na czeremchy opada bia艂o艣膰.

Kto艣 si臋 nad tob膮 schyli
i powie ciep艂ym g艂osem;
niczego nie b贸j si臋.

W TYM, 呕E NIE ZDARZY SI臉

W tym, 偶e nie zdarzy si臋 na nowo,
Jest ca艂a s艂odycz 偶ycia.
Takiej pewno艣ci 偶adna inna
Wiara nam nie u偶ycza.

Je艣li co艣 b臋dzie, to najwy偶ej
W odr臋bnym stanie czy bycie 鈥
Ta pewno艣膰 budzi w nas apetyt
Dok艂adnie odwrotny: na 偶ycie.

Emily Dickinson
T艂. Stanis艂aw Bara艅czak

Obraz mo偶e zawiera膰: kwiat i na zewn膮trz

Obraz mo偶e zawiera膰: na zewn膮trz

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, buty, na zewn膮trz i przyroda

Obraz mo偶e zawiera膰: niebo, noc, drzewo i na zewn膮trz

1 listopada i refleksje!

Obraz mo偶e zawiera膰: ro艣lina, kwiat, drzewo i na zewn膮trz

Andrzej D膮br贸wka

+++

Przyjad膮
albo nie przyjad膮

Przynios膮 kwiaty
albo nie przynios膮

Zabior膮 wnuki
albo nie zabior膮

Przyjad膮, je艣li nie b臋dzie strasznie pada膰
Przynios膮 kwiaty, je偶eli trafi膮 na kwiaciarni臋
Wnuki si臋 zjawi膮, je艣li nie b臋d膮 mia艂y imprez

Jednym s艂owem wszystko b臋dzie tak
jak za 偶ycia.

Dzi艣 w zachodniej Polsce by艂 cudny, s艂oneczny dzie艅 bez 偶adnej chmurki na niebie.

Postanowi艂am i艣膰 na spacer i trafi艂am 艣wiadomie na nasz, komunalny cmentarz, na kt贸rym spoczywaj膮 moi Rodzice.

Tak! Nie mam ju偶 Rodzic贸w i niestety musz臋 si臋 z tym pogodzi膰, a teraz kolej na mnie!

Taka naturalna selekcja!

Mam nadziej臋, 偶e Mama i Tata, tam u g贸ry w ko艅cu 偶yj膮 w zgodzie, bo za 偶ycia roz艂膮czy艂 ich rozw贸d!

Przemierza艂am alejki na cmentarzu i zrobi艂am kilka fotek, gdy偶 zawsze bior臋 ze sob膮 aparat fotograficzny! Cudna jesie艅 na cmentarzu jakby, krzycza艂a kolorami – przeciwna umieraniu.

Cmentarz o艣wietlony S艂o艅cem i kompletny brak ludzi – cisza i moja zaduma nad by膰, czy za chwil臋 ju偶 nie by膰!

Spotka艂am po drodze moj膮 dawn膮 znajom膮 z pracy i ona tak偶e wspomnia艂a o tym, 偶e teraz kolej na nas!

Jeszcze ludzie nie szoruj膮 pomnik贸w. Jeszcze nie zgrabiaj膮 li艣ci i nie przynosz膮 jeszcze chryzantem.

Jeszcze chyba o tym nie my艣l膮, a akcja zacznie si臋 par臋 dni przed 1 listopada i przyjazdu rodzin na groby, aby wstydu nie by艂o!

Sz艂am sobie tak w zadumie, w s艂o艅cu i u艂o偶y艂am takie opowiadanie!

„Par臋 dni wcze艣niej przed 1 listopada, ludzie sobie przypominaj膮 o tych, kt贸rych ju偶 nie ma, a wi臋c p臋dz膮 聽z wiadrami, szczotkami, aby przygotowa膰 groby na 艣wi臋to i Zaduszki.
Kiedy przy naszych grobach raz do roku spotykaj膮 si臋 kuzynki, kuzyni, ciotki, wujkowie, siostry, bracia, no ca艂a niemal rodzina.
Zobowi膮zani tym dniem, aby ubra膰 si臋 jak naj艂adniej, przywdzia膰 nowy p艂aszcz, mo偶e pi臋kne futro i obowi膮zkowo nowe buty.
Nie szkodzi, 偶e nie ma 艣niegu, najcz臋艣ciej s膮 to d艂ugie, pachn膮ce nowo艣ci膮 kozaczki.
Panowie w eleganckich kurtkach, nowych spodniach i cz臋sto w kapeluszu, bo szyk by膰 musi.
Przychodzi ten dzie艅, a mo偶e godzina, odprawiania mszy na cmentarzu, bo przecie偶 wszyscy, to s膮 wzorowi katolicy.
Nie wypada nie zebra膰 si臋 przy grobach, aby wsp贸lnie nie wys艂ucha膰 s艂贸w ksi臋dza przez kiepskie g艂o艣niki – stoj膮 na baczno艣膰, mo偶e troszk臋 przest臋puj膮c z nogi na nog臋, w milczeniu.
Jeden patrzy si臋 na migaj膮ce znicze, drugi skupia wzrok gdzie艣 w nico艣膰, smutni, jakby nieobecni, zadumani, jakby troch臋 oboj臋tni.
Nikt na nikogo nie patrzy, nie u艣miecha si臋, nie pr贸buje zagada膰, cho膰by jak tam zdrowie, co u ciebie s艂ycha膰 – totalne milczenie jakby nikt nikomu do niczego nie by艂 potrzebny.
Zreszt膮 o czym tu gada膰, skoro nie widzieli si臋 ca艂y rok i nikt do nikogo nie ma o to pretensji, to niby dlaczego mieli dzisiaj wymienia膰 jakie艣 uprzejmo艣ci i si臋 nadmiernie wysila膰.
Sko艅czy si臋 msza, to si臋 przecisn膮 w t艂umie i wr贸c膮 do domu na wcze艣niej przygotowany obiad, a potem wypij膮 gor膮c膮 kaw臋,聽 skosztuj膮 kawa艂 ciasta i wszystko wr贸ci do starego porz膮dku.
Ona nie raz widzia艂a takie sceny i kiedy tylko odesz艂a od grobu, s艂ysza艂a szepty o innych za plecami.聽
– Terenia, widzisz jak ona si臋 zmieni艂a i zobacz, dalej siedzi z tym swoim m臋偶usiem, ciekawe czy dalej j膮 zdradza?
– A wiesz, 偶e jej c贸rka straci艂a kolejne dziecko, co do cholery z nimi jest nie tak?
– Ale to nic moja droga, zobacz jak ona przyty艂a i wygl膮da jak potw贸r.
– Wiesz, a ja s艂ysza艂am, 偶e ona choruje na cukrzyc臋 i dlatego.
– Powa偶nie? No patrz, kto by pomy艣la艂, 偶e j膮 te偶 choroby dopad艂y…
I tak dalej, i tak dalej i Ona ju偶 nie chce uczestniczy膰 w tym.
Ona idzie na swoje groby dzie艅 wcze艣niej, stawia kwiaty i zapala lampki.
Ona nie cierpi szeptanek za plecami, dziwnych aluzji, nie szczerych u艣miech贸w, bo dla niej najwa偶niejsza jest pami臋膰 o tych, kt贸rych ju偶 nie ma.
Niech inni sobie szepcz膮 do woli i niech maj膮 z tego satysfakcj臋, 偶e niby z nimi wszystko w porz膮dku i s膮 wiecznie pi臋kni i m艂odzi.
Ona odcina si臋 od hien cmentarnych. Woli samotnie przej艣膰 si臋 alejkami z zaci艣ni臋tym gard艂em z 偶alu, 聽kiedy dochodzi do grobu swoich bliskich, kt贸rzy 偶yj膮 na zawsze w jej pami臋ci, a reszta?
Niech ich wszystkich ….:.
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, tabela, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, niebo, ro艣lina, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, niebo, ro艣lina, buty, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, trawa, buty, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: buty, ro艣lina, drzewo, tabela, kwiat, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, trawa, kwiat, buty, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, trawa, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, na zewn膮trz i przyroda

Ewa Stopczyk – „Miejsce wiecznej zadumy: cmentarze i groby鈥 Migoc膮 barwne znicze serdecznym p艂omieniem鈥 To my robimy jedno, co mo偶emy zrobi膰 – zapalamy pami臋膰 na wietrze jesieni”

Nie lubi臋 1 listopada i nie lubi臋 odwiedza膰 grob贸w, kiedy niby to wypada, bo oto nadszed艂 dzie艅 1 listopada.

Nie lubi臋 drepta膰 w t艂oku i depta膰 ludziom po pi臋tach, bo ja w贸wczas w takim t艂oku nie prze偶ywam, bo ten t艂um mnie rozprasza.

Co to za przyjemno艣膰 stan膮膰 przy grobie rodzinnym z rodzin膮, kt贸ra jest na siebie obra偶ona i ca艂y rok, a mo偶e lata nie聽 utrzymuje ze sob膮 偶adnego kontaktu. Po co mi to!

Po co mam udawa膰, 偶e wszystko jest w porz膮dku – kiedy nie jest!

Po co mam robi膰 dobr膮 min臋 do z艂ej gry i sztucznie si臋 u艣miecha膰 i prowadzi膰 pozorn膮 konwersacj臋.

Id臋 na cmentarz sama, kiedy jest pusto prawie i cicho, a w powietrzu czu膰 wo艅 dopalaj膮cych si臋 zniczy!

To jest taki moment, 偶e stan臋 przy ka偶dym grobie indywidualnie i powspominam tych, kt贸rzy odeszli i uruchomi臋 swoj膮 pami臋膰 o tym, ile dali mi od siebie, albo nie dali, bo nie umieli.

Nie gniewam si臋 na tych, kt贸rzy mnie skrzywdzili i daj臋 im swoje przebaczenie i tak robi臋 od lat. Rozgrzeszam ich tak po ludzku i nie nosz臋 w sobie urazy.

Dzi艣 w naszym domu rodzinnym go艣ci艂am wszystkich, kt贸rych kocham i naszykowa艂am dla zmarzni臋tych z cmentarza obiad i kaw臋, oraz ciasto. Siedzieli艣my przy rodzinnym stole i rozmawiali艣my – my 偶yj膮cy.

Zapali艂am w domu 艣wiate艂ka dla Henryka, Ryszarda, Heleny, Jana,聽 Szymona i Mi艂osza i te 艣wiate艂ka by艂y dla mnie bardzo wa偶ne.

Jutro – 2 listopada wybior臋 si臋 samotnie na cmentarz i dopiero oddam si臋 swojej celebracji tego jak偶e potrzebnego 艣wi臋ta, a b臋d膮 to Zaduszki. Tak mam od lat!

M贸j kochany M膮偶 tworzy bloga razem ze mn膮 i poszed艂 na cmentarz po to, aby zrobi膰 mi zdj臋cia z tego, jak偶e magicznego miejsca, kiedy jest ju偶 ciemno, a cmentarz pustoszeje i tylko 艣wiate艂ka m贸wi膮, 偶e byli tu ludzie, kt贸rzy pami臋tali!

Andrzej D膮br贸wka

+++

Przyjad膮
albo nie przyjad膮

Przynios膮 kwiaty
albo nie przynios膮

Zabior膮 wnuki
albo nie zabior膮

Przyjad膮, je艣li nie b臋dzie strasznie pada膰
Przynios膮 kwiaty, je偶eli trafi膮 na kwiaciarni臋
Wnuki si臋 zjawi膮, je艣li nie b臋d膮 mia艂y imprez

Jednym s艂owem wszystko b臋dzie tak
jak za 偶ycia.

Wszyscy 艣wi臋ci baluj膮 w niebie! (Budka Suflera)

Zbli偶aj膮 si臋 te dni. Dni zadumy i nostalgii za tymi, kt贸rzy ju偶 od nas odeszli.聽Ludzie ju偶 porz膮dkuj膮 groby, stawiaj膮 chryzantemy i pal膮 znicze, ale najwi臋kszy nap艂yw na cmentarze odbywa si臋 1 listopada, bo na cmentarze i艣膰 wypada.
Tak sobie my艣l臋, jak ka偶dego roku, czy i艣膰 w przede dniu tego 艣wi臋ta, czy te偶 jak wszyscy id膮 – 1 listopada.
Lubi臋 przebywa膰 na grobach moich bliskich samotnie, poniewa偶 bardziej to prze偶ywam i g艂臋biej wspominam, ni偶 podczas nap艂ywu takiej masy ludzi, kt贸rzy si臋 spiesz膮 do swoich grob贸w i tarasuj膮 alejki, co mnie strasznie rozprasza.
Jednak jest ryzyko stawiania kwiat贸w w przed dzie艅, czy te偶 zapalenie zniczy, bo mo偶e by膰, 偶e na drugi dzie艅 nic ju偶 na grobie nie b臋dzie.
Ludzie kradn膮 i o tym przekona艂am si臋 nie raz, kiedy si臋 pospieszy艂am, bo chcia艂am w samotno艣ci prze偶ywa膰 i wspomina膰, bo tak lubi臋, a nie lubi臋 t艂um贸w.
Tak sobie te偶 my艣l臋, 偶e jak偶e cz臋sto rodziny s膮 sk艂贸cone i staj膮 nad grobami swoich bliskich i nie maj膮 sobie kompletnie nic do powiedzenia, ale wypada posta膰 mimo, 偶e czujemy do kogo艣 uraz臋 i 偶al.
Jak to m贸wi膮, 偶e nie ma domu bez z艂omu, a i w rodzinach nie wszyscy si臋 lubi膮 i zgadzaj膮, a ludzie potrafi膮 si臋 latami do siebie nie odzywa膰 i nie odwiedza膰. Jednak przychodzi ten dzie艅, 偶e mo偶e spotkaj膮 si臋 na cmentarzu, a wi臋c stosuj膮 uniki.
Jedni przychodz膮 przed msz膮, a drudzy po mszy, a jeszcze inni id膮 wieczorem w nadziei, 偶e nie natkn膮 si臋 na kogo艣 nielubianego, albo znienawidzonego.
I w mojej dalszej rodzinie nie wszyscy si臋 lubi膮 i toleruj膮, a wi臋c stosuj膮 w艂a艣nie takie uniki, a mo偶e i ja je stosuj臋, gdy偶 nie lubi臋 by膰 sztuczna. Nie lubi臋 rozsiewa膰 sztucznych u艣miech贸w, 偶e niby wszystko jest okej, skoro nie jest.
I w mojej dalszej rodzinie ludzie dawniej si臋 po偶arli i w zwi膮zku z tym niby s膮 rodzin膮, a robi膮 wszystko, aby si臋 na siebie nie nadzia膰 na cmentarzu.
Jest taka piosenka, 偶e wszyscy 艣wi臋ci baluj膮 w niebie, ale na ziemi wygl膮da to bardzo r贸偶nie. Ludzie jak to ludzie nie potrafi膮 ze sob膮 rozmawia膰. Nie potrafi膮 wybacza膰 i udaj膮, 偶e wszystko jest w porz膮dku, bo niby dlaczego maj膮 pierwsi wyci膮gn膮膰 r臋k臋 do zgody, bo to, to nie i ju偶!
1 listopada najwi臋cej zarabiaj膮 na kwiatach, zniczach, ale zarabiaj膮 tak偶e sklepy odzie偶owe. W tym dniu na cmentarzach odbywa si臋 najwi臋ksza rewia mody, bo ka偶dy chce si臋 pokaza膰 z jak najpi臋kniejszej, wizerunkowej strony. Panie zak艂adaj膮 wi臋c nowe p艂aszcze, futerka, a na n贸偶臋tach maj膮 艣liczne, nowe obuwie. Panowie r贸wnie偶 chc膮 pokaza膰 si臋 modnie, a wi臋c ten dzie艅 jest wyj膮tkowo szykowny, tak jak szykowne s膮 groby bliskich.
Na grobach ka偶dy chce zab艂ysn膮膰, a wi臋c stoj膮 donice z kwiatami, po kilka nawet donic – od ka偶dego. Znicze s膮 wypasione, bo tak wypada si臋 pokaza膰, 偶e nikt nie ma tu do czynienia z jakim艣 biedakiem.
Cz艂owiek nale偶y do gatunku ssak贸w, obdarzonych najbardziej rozwini臋tym m贸zgiem, a jednak nie rozumie jednego, 偶e nie pieni膮dze, nie dobra materialne, nie domy z basenem s膮 wa偶ne, bo najwa偶niejszy jest wzajemny szacunek, ch臋膰 pojednania si臋 i wybaczania, bo jak偶e cz臋sto jest za p贸藕no, by powiedzie膰 komu艣 jak bardzo si臋 go kocha艂o.
Ile偶 razy syn, czy c贸rka z chwil膮 utraty rodzica puka si臋 w g艂ow臋, 偶e za 偶ycia nie zd膮偶yli powiedzie膰 najwa偶niejszych s艂贸w, bo z chwil膮 odej艣cia matki, czy ojca umiera te偶 cz膮stka ich. Nigdy ju偶 nie b臋dzie tak samo. Ale te prawdy rozumiemy cz臋sto za p贸藕no, zapominaj膮c, 偶e gdzie艣 tam 偶yje nasz stary rodzic, a my nie mieli艣my czasu, by go odwiedzi膰, porozmawia膰, czy te偶 wykona膰 zwyk艂y telefon, by go wys艂ucha膰.
Jak偶e cz臋sto zapominamy o zwyk艂ej prawdzie, 偶e nikt z nas jest nie艣miertelny.
1 listopada stan臋 nad grobem mojego Ojca i pewnie mu wreszcie powiem co艣 mi艂ego. Stan臋 nad grobem moich dw贸ch wnuk贸w – Szymona i Mi艂osza, kt贸rym dane by艂o oddycha膰 ziemskim powietrzem przez jedynie godzin臋.
Stan臋 nad grobem mojego Te艣cia, kt贸ry si臋 nie szanowa艂 za 偶ycia i serce nie wytrzyma艂o, a tak偶e pomy艣l臋 o grobach dalekich moich Dziadk贸w i Bab膰, kt贸rych nie dane mi by艂o pozna膰.
Pomy艣l臋 o mojej Mamie, kt贸ra nie czuje si臋 najlepiej i dr偶臋 o Ni膮!
Prosz臋 uwa偶nie przeczyta膰 ten wiersz!
Adam Asnyk

Astry

Znowu wi臋dn膮 wszystkie zio艂a,

Tylko srebrne astry kwitn膮,

Zapatrzone w ch艂odn膮 niebios

To艅 b艂臋kitn膮…

Jak偶e smutna teraz jesie艅!

Ach, smutniejsza ni偶 przed laty,

Cho膰 tak samo 偶贸艂kn膮 li艣cie

Wi臋dn膮 kwiaty

I tak samo noc miesi臋czna

Sieje jasno艣膰, smutek, cisz臋

I tak samo drzew wierzcho艂ki

Wiatr ko艂ysze

Ale teraz braknie sercu

Tych upoje艅 i uniesie艅

Co swym czarem o偶ywia艂y

Smutna jesie艅

Dawniej mia艂a noc jesienna

D藕wi臋k rozkoszy w swoim hymnie

Bo anielska, czysta posta膰

Sta艂a przy mnie

Przypominam jeszcze teraz

Bladej twarzy alabastry,

Krucze w艂osy – a we w艂osach

Srebrne astry…

Widz臋 jeszcze ciemne oczy…

I pieszczot臋 w ich spojrzeniu

Widz臋 wszystko w ksi臋偶ycowym

O艣wietleniu…

Dni Zadumy, a wi臋c i ja ma艂o napisz臋

Wybra艂am si臋 dzisiaj na cmentarz i tak sobie pomy艣la艂am, 偶e mam komfort, bo nie musz臋 daleko jecha膰 w Polsk臋 i czu膰 si臋 niebezpiecznie w nat艂oku p臋dz膮cych samochod贸w na cmentarze. Doj艣cie do cmentarza zajmuje mi co najwy偶ej 10 minut, a wi臋c powolutku, wolnym krokiem i jestem przy grobach moich bliskich.聽

Na cmentarzu dzisiaj jeszcze niekt贸rzy robili porz膮dki przy grobach, a inni ju偶 je pi臋knie ogarn臋li. Umyli pomniki, wyrwali jakie艣 tam chwasty i zagrabili, aby by艂o 艣wi膮tecznie, bo przecie偶 jutro przy grobach spotka si臋 ca艂a rodzina i oby nie by艂o tak, jak na poni偶szym obrazku.

Dzisiaj na zupe艂nym luzie przesz艂am si臋 po cmentarzu, bo ludzi nie by艂o zbyt wiele, ale jutro b臋dzie t艂ok i na szcz臋艣cie zapowiadaj膮 przepi臋kn膮 pogod臋, co jest wa偶ne, kiedy tak ludzie czasami raz w roku si臋 spotykaj膮 przy grobach, bo na co dzie艅 nawet rodziny si臋 nie nie spotykaj膮 i ze sob膮 nie rozmawiaj膮. Jest to okazja wi臋c, aby si臋 spotka膰 i chwil臋 ze sob膮 poby膰.聽

Mam tak, 偶e wol臋 dzie艅 wcze艣niej odwiedzi膰 groby i poduma膰 chwil臋 o tym wszystkim, o sensie 偶ycia, w ciszy i wspomnie膰 tych, kt贸rych z nami ju偶 nie ma.

Id臋 wi臋c do swojego taty i te艣cia, ale najd艂u偶ej to bym posta艂a nad grobkiem moich dw贸ch wnuk贸w, kt贸rym nie dane by艂o nas wszystkich spotka膰 i by膰 tu z nami. Nie my艣l臋 o tym codziennie, ale s膮 chwile, 偶e jest mi bardzo z tym 藕le i smutno.

Id藕cie jutro na cmentarze, bo Oni na Was czekaj膮.聽

Andrzej D膮br贸wka

+++

Przyjad膮
albo nie przyjad膮

Przynios膮 kwiaty
albo nie przynios膮

Zabior膮 wnuki
albo nie zabior膮

Przyjad膮, je艣li nie b臋dzie strasznie pada膰
Przynios膮 kwiaty, je偶eli trafi膮 na kwiaciarni臋
Wnuki si臋 zjawi膮, je艣li nie b臋d膮 mia艂y imprez

Jednym s艂owem wszystko b臋dzie tak
jak za 偶ycia