Archiwa tagu: cmentarz

Oddech!

Obraz może zawierać: jedzenie i na zewnątrz

Dzisiaj z Mężem ponownie robiliśmy danie jednogarnkowe.

Dużo warzyw, a więc por, seler, cebula, brokuł, marchew, łopatka, fasola, ziemniaki i to wszystko pokrojone ułożyliśmy warstwowo i tak nam się pichciło 40 minut!

Gotowanie na parze sprawia, że warzywa nie tracą witamin, a więc w czasie pandemii jest to bardzo ważne odżywianie!

Boże – słucham tych kobiet na ulicach wielu miast i jestem strasznie zmęczona, oraz przygnieciona.

Taki wyrok na kobiety mógł sobie wymyśleć tylko diabeł!

Jestem zmęczony

Jonasz Kofta


Czuję, usycha we mnie wiara
Instynkt ludzkości nieomylny
Tyle słów niepotrzebnych naraz
Złości i trwogi zgiełk bezsilny
Chcę uciec, wiem to brzmi naiwnie
Chcę uciec choćby na pustynię
– Jesteś zmęczony?
Tak
To minie

Czy ktoś zatrzyma młyny słowa
Nim w proch ostatnią prawdę zmielą
Bełkot i zbrodnia, król, królowa
Władzą nad nami się podzielą
Pogodzi nas niepogodzonych
Słońce gdy pierwszy raz nie wzejdzie
– Jesteś zmęczony?
Tak
To przejdzie

Czasu już nie ma, nie ma na nic
Myśl ginie ogłuszona gwarem
Głupota tuczy się słowami
Wystarczy: mane, tekel, fares
Czy świat jest łodzią dla szalonych
Rozbitków, co ratunkiem gardzą
– Jesteś zmęczony?
Tak
Bardzo.

Tak, jestem zmęczona strasznie, a więc po obiedzie wyszłam na spacer, aby się od tego piekła oderwać!

W mieście prawie nie było ludzi, a jeśli przechodzili, to wszyscy w maseczkach i ja także.

W październiku jesień w Polsce jest najpiękniejsza, a jeśli do tego świeci słońce, to widoki i kolory zapierają dech!

Tym razem nie poszłam nad nasze jezioro, a udałam się na cmentarz, aby odwiedzić bliskich!

Obeszłam cmentarz u mnie pięknie położony – w centrum miasta i pomodliłam się na grobach po swojemu!

Na cmentarzu cicho, spokojnie – brak tłumów i samochodów!

Przy niektórych grobach pracowali bliscy myjąc groby, zgarniając liście i tak mi się na sercu dobrze zrobiło.

Nie widać było pośpiechu, przepychu, a jeno powaga i skupienie!

Nie pójdę więc już 1 listopada na groby, bo wiadomo jak jest!

Przecież jestem w grupie ryzyka, a więc 1 listopada w domu zapalę światełka na znak zadumy i pamięci!

Moje zdjęcia jesienne!

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, chmura, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, buty, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, chmura, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, chmura, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, kwiat, roślina, niebo, tabela, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, drzewo i na zewnątrz, tekst „S.P. HALINA BARZYŃSKA 14.01 1932 932 01.02.2019 HENRYK BARZYNSKI 02.1932”

Obraz może zawierać: chmura, drzewo, niebo, roślina, buty, kwiat, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, kwiat, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, buty, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, chmura, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, chmura, niebo, roślina, trawa, kwiat, buty, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, chmura, buty, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, buty, kwiat, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, chmura, buty, trawa, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, kwiat, tabela, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, kwiat, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, kwiat, niebo, na zewnątrz i przyroda

 

Imieniny mojej śp. Mamy!

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, drzewo i na zewnątrz

Byłam na cmentarzu, bo dziś Imieniny ma moja śp. mama.

Dziś obchodzimy w Polsce imieniny Haliny – dla mnie mamy, a dla moich dzieci – babci Halinki!

U mnie w zachodniej Polsce kropił deszcz, ale to mi nie przeszkodziło, aby odwiedzić mamę!

Najpierw poszłam do kwiaciarni i kupiłam drobne begonie w doniczce, bo mama zawsze lubiła kwiaty!

Minęło nie wiadomo kiedy, bo mamy nie ma już 16 miesięcy i tak stojąc na grobem rozmyślałam, tak jak się rozmyśla na cmentarzu!

Pamiętam, że kiedy mama zachorowała, to zdawałam sobie sprawę z tego, iż niewiele jej tego ziemskiego życia zostało, bo diagnoza była bez szans!

Kiedy leżała w szpitalu już z diagnozą, usiadłam do komputera i napisałam do niej list – taki od siebie.

Wręczyłam go mamie w szpitalu, ale przeczytała jedno zdanie i włożyła ten list do szpitalnej szafki i powiedziała, że jak wróci do domu, to go na spokojnie przeczyta.

Mnie zawsze się lepiej pisało, aniżeli rozmawiało i dlatego postanowiłam przelać swoje wspomnienia na klawiaturę!

Myślałam, że ten list, to będzie taki zaczątek do wspomnień i sobie obie porozmawiamy, powspominamy, ale tak się nigdy nie stało.

Nawet nie wiem, czy przeczytała ten list, bo poczułam się dość głupio, że nie było odniesienia do żadnego zdania z mojego listu!

Tak po czasie sobie rozmyślam, że może, to jej było głupio, bo zostawiła mnie bez niczego, tak jakbym nie istniała, a ja po prostu ją kochałam!

Opiekowałam się nią na ile mi zdrowie pozwalało i najbardziej cierpię z tego powodu, kiedy odeszła – taka już uwolniona od bólu – nieruchoma, a ja już nie miałam szansy na zadanie jej choć jednego pytania!

Ten obraz nieruchomej pozostanie we mnie do końca moich dni!

Śni mi się od czasu do czasu i śni mi się tak, jakby nigdy mnie nie kochała, bo w moich snach jest dla mnie okrutna i zła!

W jednym śnie zatrzasnęła przede  mną drzwi, a w drugim zerwała mi szafki w łazience, aż poleciał tynk!

Gdybym nie miała Męża, Dzieci i Wnucząt, to bym została na tym świecie sama – samotna jak pies!

Będę ją jednak wspominała, tak dokładnie jak jest w moim liście!

„Mamo, ja wszystko pamiętam jak bardzo starałaś się wychować nas na porządnych ludzi, ale może od początku opowiem Ci, co pamiętam:

Babie Doły, rok 1959 bodajże, kiedy ja, jako szkrab uciekałam Ci z domu nad morze i złaziłam po stromych wydmach, albo znajdywałaś mnie w lesie na jakiś drzewie, bo już wówczas lubiłam chodzić swoimi drogami ku Twojej udręce.

Pamiętam, że uszyte przez Ciebie porcięta, rwałam na gwoździach i potem bałam się do tego przyznać, a także jak przychodziłam zakrwawiona, posiniaczona, a Ty jechałaś na pogotowie, aby mi te szramy zaszyli.

Pamiętam, gdy opowiadałaś o czasach wojny i jak byłaś głodzona jako dziecko, przez swoją macochę, a potem jak zaczęłaś pracować w wieku 14 lat, jako mała dziewczynka w szwalni i  przekradałaś się  po ulicach wojennej Łodzi.

Jak Niemcy przychodzili i robili w domu przeszukania, a Radogoszcz poszedł z dymem pochłaniając pracujących tam ludzi.

Po przeprowadzce do Ustki, pamiętam jak gotowałaś bieliznę w kotle i strasznie się oparzyłaś, a Ojca w domu nie było długie miesiące i wszystko było na Twojej głowie, a ja właśnie poszłam do pierwszej klasy, a Ty w wolnych chwilach robiłaś nam zabawki – takie mebelki dla lalek.

Pamiętam, że po położeniu nas spać, pisałaś w kuchni wiersze w niebieskim zeszycie, albo długo rozmawiałaś z Ojcem, który przyjechał, a był w domu gościem z racji swojej pracy.

Pamiętam, że często płakałaś w czasie tych rozmów, a do tego opiekowałaś się bratem Ojca, który nie miał się gdzie podziać, a potem zwalił Ci się na głowę brat następny, bo też nie miał się gdzie podziać i to wszystko na Twoją biedną głowę.

Potem następna przeprowadzka i Ojciec już w domu, ale czasami sobie myślę, że lepiej nam było bez niego.

Wieczne awantury i alkohol i tak minęło 17 lat, w których walczyłaś jak lwica o nasz dom, pracując jednocześnie.

Pamiętam, jak pomagałaś mi robić do szkoły zadania z plastyki i wszystko potrafiłaś. Nie był Ci obcy młotek, gwóźdź, malowanie, remonty, ponieważ nie mogłaś liczyć na nikogo, bo byłaś jedynaczką. 

Nastał dzień, że trzeba było z domu uciekać, bo poziom awantur przybrał apogeum.

Wyszłyśmy z domu z paroma ciuchami do zupełnie mi obcych ludzi. Chciałaś mnie z siostrą uchronić przed psychicznym znęcaniem się, abyśmy wszystkie nie zwariowały.

Mieszkanie poza domem przez pół roku i znowu wszystko było na Twojej głowie. Dorastałyśmy, uczyłyśmy się i trzeba było nas ubrać, zakupić podręczniki, zeszyty i sama na to wszystko pracowałaś i długo by wymieniać i pisać o Twojej dobroci, cierpliwości i pracowitości, a do tego nigdy się nie załamałaś.

Zawsze Cię podziwiałam, zawsze byłaś dla mnie wzorem i wybacz, że kiedy odeszłam z domu i założyłam swoją rodzinę, było mnie mniej w Twoim życiu, ale wówczas to ja musiałam zadbać o swoją rodzinę i wychować swoje dzieci na porządnych ludzi.

Zadanie wykonałam i teraz Mamo jestem myślami bliżej Ciebie, bo mam teraz na to czas. Dziękuję Ci Mamo za wszystko i kłaniam Ci się w wielkiej atencji”.

Matka

przypominam sobie
twoje oczy

twoje włosy
twoją twarz

twoje ręce
twoją postać

twoją mowę
twoje milczenie

twoje spojrzenie
w dal

tuż przed
twoją śmiercią

Wiedeń, 31 XII 1985

tłum. Joanna Nasiukiewicz

Z tomu „Lebenszeichen. Gedichte/Znaki życia. Wiersze”, 2003

 

Szkoła Podstawowa im. Ojca Św. Jana Pawła II w Gorzycach - www ...

Pamięć o naszych bliskich!

Cztery lata temu, a może trzy poszłam z Mężem 1 listopada na cmentarz, aby podumać nad naszymi grobami.

Przyszła też rodzina, bo o 12 odbywała się Msza Święta na cmentarzu.

Pamiętam, że moja Teściowa – starsza pani siedziała na ławeczce, a my staliśmy nad grobem Męża Ojca i jego Babci Heleny.

Cisza jak makiem zasiał. Nikt do nikogo się nie uśmiechnął, nie zagadał, choć msza się skończyła, ani nie spytał jak się ci wiedzie i jak ze zdrowiem! Obcy sobie ludzie!

Obcy sobie ludzie, którzy spotykają się raz w roku, a po mszy wszyscy wracają do swoich domów, by zjeść w końcu ciepły obiad z rodziną i kawałek ciasta do kawy.

Powiedziałam sobie wówczas, że nie będę brała więcej w tym udziału i chodzę na cmentarz parę dni wcześniej, albo w Zaduszki, kiedy te tłumy zniknął z cmentarza.

W tym swoim czasie zadumy odwiedzam groby bliskich mi ludzi, a także moich nauczycieli, którzy mnie uczyli!

Najdłużej stoję nad grobem moich dwóch Wnuków, których nie dało ich uratować – Szymona i Miłosza!

Nad ich grobem zastanawiam się, bo jakie to cudne Dzieci by były, a więc radością Dziadków i Rodziców.

Dane im było na tym świecie żyć godzinę!

Chromosomy zawiodły i dlatego już nigdy ich nie zobaczę!

Każdy przyjdzie 1 listopada i postawi kwiaty i znicze, ale nikt się nie zastanawia, kto umył groby i oczyścił je z  liści!

Moja Teściowa już nie ma zdrowia i w tym roku wszystko spadło na mojego Męża, który zajął się grobami i przywrócił im blask, choć są jeszcze inni, którzy by to mogli zrobić, ale nikt nie ma na to chęci i czasu!

Będziemy jutro mieli gości, a więc Mąż pracował na cmentarzu, a ja w kuchni, by gości nakarmić i pobyć z nimi kilka godzin, bo tak mało się ostatnio spotykamy!

Z całych sił z Mężem pragnę, by moja rodzina była blisko siebie i aby od czasu do czasu mieliśmy wspólny czas i na tym mi zależy.

Mam dwie Córki i chciałabym, aby o sobie pamiętały, bo to ode mnie zależy, że kiedy odejdę, to One będą blisko siebie – mimo odległości!

Póki żyję nigdy nie dopuszczę do tego, by moje Dzieci się do siebie nie odzywały, bo to by była moja, wielka porażka!

Nie wolno dzielić dzieci i je inaczej traktować w testamencie, bo jak wiadomo, pieniądze czynią samo zło i nienawiść na wieki!

Pragnie mi się, aby obie z chęcią i bez animozji chciały dbać o mój grób i ich Ojca także!

Wiecie, co najbardziej mnie wkurza w to święto?

Wkurza mnie to, że kierowcy jadą często przez pół Polski na cmentarze i są pijani!

Marian Ośniałowski

Śmierć

Czy wiesz, jak się umiera?
Jak by się zasypiało.
Noc szafirowa teraz
na czeremchy opada białość.

Ktoś się nad tobą schyli
i powie ciepłym głosem;
niczego nie bój się.

W TYM, ŻE NIE ZDARZY SIĘ

W tym, że nie zdarzy się na nowo,
Jest cała słodycz życia.
Takiej pewności żadna inna
Wiara nam nie użycza.

Jeśli coś będzie, to najwyżej
W odrębnym stanie czy bycie —
Ta pewność budzi w nas apetyt
Dokładnie odwrotny: na życie.

Emily Dickinson
Tł. Stanisław Barańczak

Obraz może zawierać: kwiat i na zewnątrz

Obraz może zawierać: na zewnątrz

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: drzewo, buty, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: niebo, noc, drzewo i na zewnątrz

1 listopada i refleksje!

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, drzewo i na zewnątrz

Andrzej Dąbrówka

+++

Przyjadą
albo nie przyjadą

Przyniosą kwiaty
albo nie przyniosą

Zabiorą wnuki
albo nie zabiorą

Przyjadą, jeśli nie będzie strasznie padać
Przyniosą kwiaty, jeżeli trafią na kwiaciarnię
Wnuki się zjawią, jeśli nie będą miały imprez

Jednym słowem wszystko będzie tak
jak za życia.

Dziś w zachodniej Polsce był cudny, słoneczny dzień bez żadnej chmurki na niebie.

Postanowiłam iść na spacer i trafiłam świadomie na nasz, komunalny cmentarz, na którym spoczywają moi Rodzice.

Tak! Nie mam już Rodziców i niestety muszę się z tym pogodzić, a teraz kolej na mnie!

Taka naturalna selekcja!

Mam nadzieję, że Mama i Tata, tam u góry w końcu żyją w zgodzie, bo za życia rozłączył ich rozwód!

Przemierzałam alejki na cmentarzu i zrobiłam kilka fotek, gdyż zawsze biorę ze sobą aparat fotograficzny! Cudna jesień na cmentarzu jakby, krzyczała kolorami – przeciwna umieraniu.

Cmentarz oświetlony Słońcem i kompletny brak ludzi – cisza i moja zaduma nad być, czy za chwilę już nie być!

Spotkałam po drodze moją dawną znajomą z pracy i ona także wspomniała o tym, że teraz kolej na nas!

Jeszcze ludzie nie szorują pomników. Jeszcze nie zgrabiają liści i nie przynoszą jeszcze chryzantem.

Jeszcze chyba o tym nie myślą, a akcja zacznie się parę dni przed 1 listopada i przyjazdu rodzin na groby, aby wstydu nie było!

Szłam sobie tak w zadumie, w słońcu i ułożyłam takie opowiadanie!

„Parę dni wcześniej przed 1 listopada, ludzie sobie przypominają o tych, których już nie ma, a więc pędzą  z wiadrami, szczotkami, aby przygotować groby na święto i Zaduszki.
Kiedy przy naszych grobach raz do roku spotykają się kuzynki, kuzyni, ciotki, wujkowie, siostry, bracia, no cała niemal rodzina.
Zobowiązani tym dniem, aby ubrać się jak najładniej, przywdziać nowy płaszcz, może piękne futro i obowiązkowo nowe buty.
Nie szkodzi, że nie ma śniegu, najczęściej są to długie, pachnące nowością kozaczki.
Panowie w eleganckich kurtkach, nowych spodniach i często w kapeluszu, bo szyk być musi.
Przychodzi ten dzień, a może godzina, odprawiania mszy na cmentarzu, bo przecież wszyscy, to są wzorowi katolicy.
Nie wypada nie zebrać się przy grobach, aby wspólnie nie wysłuchać słów księdza przez kiepskie głośniki – stoją na baczność, może troszkę przestępując z nogi na nogę, w milczeniu.
Jeden patrzy się na migające znicze, drugi skupia wzrok gdzieś w nicość, smutni, jakby nieobecni, zadumani, jakby trochę obojętni.
Nikt na nikogo nie patrzy, nie uśmiecha się, nie próbuje zagadać, choćby jak tam zdrowie, co u ciebie słychać – totalne milczenie jakby nikt nikomu do niczego nie był potrzebny.
Zresztą o czym tu gadać, skoro nie widzieli się cały rok i nikt do nikogo nie ma o to pretensji, to niby dlaczego mieli dzisiaj wymieniać jakieś uprzejmości i się nadmiernie wysilać.
Skończy się msza, to się przecisną w tłumie i wrócą do domu na wcześniej przygotowany obiad, a potem wypiją gorącą kawę,  skosztują kawał ciasta i wszystko wróci do starego porządku.
Ona nie raz widziała takie sceny i kiedy tylko odeszła od grobu, słyszała szepty o innych za plecami. 
– Terenia, widzisz jak ona się zmieniła i zobacz, dalej siedzi z tym swoim mężusiem, ciekawe czy dalej ją zdradza?
– A wiesz, że jej córka straciła kolejne dziecko, co do cholery z nimi jest nie tak?
– Ale to nic moja droga, zobacz jak ona przytyła i wygląda jak potwór.
– Wiesz, a ja słyszałam, że ona choruje na cukrzycę i dlatego.
– Poważnie? No patrz, kto by pomyślał, że ją też choroby dopadły…
I tak dalej, i tak dalej i Ona już nie chce uczestniczyć w tym.
Ona idzie na swoje groby dzień wcześniej, stawia kwiaty i zapala lampki.
Ona nie cierpi szeptanek za plecami, dziwnych aluzji, nie szczerych uśmiechów, bo dla niej najważniejsza jest pamięć o tych, których już nie ma.
Niech inni sobie szepczą do woli i niech mają z tego satysfakcję, że niby z nimi wszystko w porządku i są wiecznie piękni i młodzi.
Ona odcina się od hien cmentarnych. Woli samotnie przejść się alejkami z zaciśniętym gardłem z żalu,  kiedy dochodzi do grobu swoich bliskich, którzy żyją na zawsze w jej pamięci, a reszta?
Niech ich wszystkich ….:.
Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, tabela, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, buty, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, buty, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: buty, roślina, drzewo, tabela, kwiat, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, kwiat, buty, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Ewa Stopczyk – „Miejsce wiecznej zadumy: cmentarze i groby… Migocą barwne znicze serdecznym płomieniem… To my robimy jedno, co możemy zrobić – zapalamy pamięć na wietrze jesieni”

Nie lubię 1 listopada i nie lubię odwiedzać grobów, kiedy niby to wypada, bo oto nadszedł dzień 1 listopada.

Nie lubię dreptać w tłoku i deptać ludziom po piętach, bo ja wówczas w takim tłoku nie przeżywam, bo ten tłum mnie rozprasza.

Co to za przyjemność stanąć przy grobie rodzinnym z rodziną, która jest na siebie obrażona i cały rok, a może lata nie  utrzymuje ze sobą żadnego kontaktu. Po co mi to!

Po co mam udawać, że wszystko jest w porządku – kiedy nie jest!

Po co mam robić dobrą minę do złej gry i sztucznie się uśmiechać i prowadzić pozorną konwersację.

Idę na cmentarz sama, kiedy jest pusto prawie i cicho, a w powietrzu czuć woń dopalających się zniczy!

To jest taki moment, że stanę przy każdym grobie indywidualnie i powspominam tych, którzy odeszli i uruchomię swoją pamięć o tym, ile dali mi od siebie, albo nie dali, bo nie umieli.

Nie gniewam się na tych, którzy mnie skrzywdzili i daję im swoje przebaczenie i tak robię od lat. Rozgrzeszam ich tak po ludzku i nie noszę w sobie urazy.

Dziś w naszym domu rodzinnym gościłam wszystkich, których kocham i naszykowałam dla zmarzniętych z cmentarza obiad i kawę, oraz ciasto. Siedzieliśmy przy rodzinnym stole i rozmawialiśmy – my żyjący.

Zapaliłam w domu światełka dla Henryka, Ryszarda, Heleny, Jana,  Szymona i Miłosza i te światełka były dla mnie bardzo ważne.

Jutro – 2 listopada wybiorę się samotnie na cmentarz i dopiero oddam się swojej celebracji tego jakże potrzebnego święta, a będą to Zaduszki. Tak mam od lat!

Mój kochany Mąż tworzy bloga razem ze mną i poszedł na cmentarz po to, aby zrobić mi zdjęcia z tego, jakże magicznego miejsca, kiedy jest już ciemno, a cmentarz pustoszeje i tylko światełka mówią, że byli tu ludzie, którzy pamiętali!

Andrzej Dąbrówka

+++

Przyjadą
albo nie przyjadą

Przyniosą kwiaty
albo nie przyniosą

Zabiorą wnuki
albo nie zabiorą

Przyjadą, jeśli nie będzie strasznie padać
Przyniosą kwiaty, jeżeli trafią na kwiaciarnię
Wnuki się zjawią, jeśli nie będą miały imprez

Jednym słowem wszystko będzie tak
jak za życia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wszyscy święci balują w niebie! (Budka Suflera)

Zbliżają się te dni. Dni zadumy i nostalgii za tymi, którzy już od nas odeszli. Ludzie już porządkują groby, stawiają chryzantemy i palą znicze, ale największy napływ na cmentarze odbywa się 1 listopada, bo na cmentarze iść wypada.
Tak sobie myślę, jak każdego roku, czy iść w przede dniu tego święta, czy też jak wszyscy idą – 1 listopada.
Lubię przebywać na grobach moich bliskich samotnie, ponieważ bardziej to przeżywam i głębiej wspominam, niż podczas napływu takiej masy ludzi, którzy się spieszą do swoich grobów i tarasują alejki, co mnie strasznie rozprasza.
Jednak jest ryzyko stawiania kwiatów w przed dzień, czy też zapalenie zniczy, bo może być, że na drugi dzień nic już na grobie nie będzie.
Ludzie kradną i o tym przekonałam się nie raz, kiedy się pospieszyłam, bo chciałam w samotności przeżywać i wspominać, bo tak lubię, a nie lubię tłumów.
Tak sobie też myślę, że jakże często rodziny są skłócone i stają nad grobami swoich bliskich i nie mają sobie kompletnie nic do powiedzenia, ale wypada postać mimo, że czujemy do kogoś urazę i żal.
Jak to mówią, że nie ma domu bez złomu, a i w rodzinach nie wszyscy się lubią i zgadzają, a ludzie potrafią się latami do siebie nie odzywać i nie odwiedzać. Jednak przychodzi ten dzień, że może spotkają się na cmentarzu, a więc stosują uniki.
Jedni przychodzą przed mszą, a drudzy po mszy, a jeszcze inni idą wieczorem w nadziei, że nie natkną się na kogoś nielubianego, albo znienawidzonego.
I w mojej dalszej rodzinie nie wszyscy się lubią i tolerują, a więc stosują właśnie takie uniki, a może i ja je stosuję, gdyż nie lubię być sztuczna. Nie lubię rozsiewać sztucznych uśmiechów, że niby wszystko jest okej, skoro nie jest.
I w mojej dalszej rodzinie ludzie dawniej się pożarli i w związku z tym niby są rodziną, a robią wszystko, aby się na siebie nie nadziać na cmentarzu.
Jest taka piosenka, że wszyscy święci balują w niebie, ale na ziemi wygląda to bardzo różnie. Ludzie jak to ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać. Nie potrafią wybaczać i udają, że wszystko jest w porządku, bo niby dlaczego mają pierwsi wyciągnąć rękę do zgody, bo to, to nie i już!
1 listopada najwięcej zarabiają na kwiatach, zniczach, ale zarabiają także sklepy odzieżowe. W tym dniu na cmentarzach odbywa się największa rewia mody, bo każdy chce się pokazać z jak najpiękniejszej, wizerunkowej strony. Panie zakładają więc nowe płaszcze, futerka, a na nóżętach mają śliczne, nowe obuwie. Panowie również chcą pokazać się modnie, a więc ten dzień jest wyjątkowo szykowny, tak jak szykowne są groby bliskich.
Na grobach każdy chce zabłysnąć, a więc stoją donice z kwiatami, po kilka nawet donic – od każdego. Znicze są wypasione, bo tak wypada się pokazać, że nikt nie ma tu do czynienia z jakimś biedakiem.
Człowiek należy do gatunku ssaków, obdarzonych najbardziej rozwiniętym mózgiem, a jednak nie rozumie jednego, że nie pieniądze, nie dobra materialne, nie domy z basenem są ważne, bo najważniejszy jest wzajemny szacunek, chęć pojednania się i wybaczania, bo jakże często jest za późno, by powiedzieć komuś jak bardzo się go kochało.
Ileż razy syn, czy córka z chwilą utraty rodzica puka się w głowę, że za życia nie zdążyli powiedzieć najważniejszych słów, bo z chwilą odejścia matki, czy ojca umiera też cząstka ich. Nigdy już nie będzie tak samo. Ale te prawdy rozumiemy często za późno, zapominając, że gdzieś tam żyje nasz stary rodzic, a my nie mieliśmy czasu, by go odwiedzić, porozmawiać, czy też wykonać zwykły telefon, by go wysłuchać.
Jakże często zapominamy o zwykłej prawdzie, że nikt z nas jest nieśmiertelny.
1 listopada stanę nad grobem mojego Ojca i pewnie mu wreszcie powiem coś miłego. Stanę nad grobem moich dwóch wnuków – Szymona i Miłosza, którym dane było oddychać ziemskim powietrzem przez jedynie godzinę.
Stanę nad grobem mojego Teścia, który się nie szanował za życia i serce nie wytrzymało, a także pomyślę o grobach dalekich moich Dziadków i Babć, których nie dane mi było poznać.
Pomyślę o mojej Mamie, która nie czuje się najlepiej i drżę o Nią!
Proszę uważnie przeczytać ten wiersz!
Adam Asnyk

 

Astry

Znowu więdną wszystkie zioła,

Tylko srebrne astry kwitną,

Zapatrzone w chłodną niebios

Toń błękitną…

Jakże smutna teraz jesień!

Ach, smutniejsza niż przed laty,

Choć tak samo żółkną liście

Więdną kwiaty

I tak samo noc miesięczna

Sieje jasność, smutek, ciszę

I tak samo drzew wierzchołki

Wiatr kołysze

Ale teraz braknie sercu

Tych upojeń i uniesień

Co swym czarem ożywiały

Smutna jesień

Dawniej miała noc jesienna

Dźwięk rozkoszy w swoim hymnie

Bo anielska, czysta postać

Stała przy mnie

Przypominam jeszcze teraz

Bladej twarzy alabastry,

Krucze włosy – a we włosach

Srebrne astry…

Widzę jeszcze ciemne oczy…

I pieszczotę w ich spojrzeniu

Widzę wszystko w księżycowym

Oświetleniu…

Dni Zadumy, a więc i ja mało napiszę

Wybrałam się dzisiaj na cmentarz i tak sobie pomyślałam, że mam komfort, bo nie muszę daleko jechać w Polskę i czuć się niebezpiecznie w natłoku pędzących samochodów na cmentarze. Dojście do cmentarza zajmuje mi co najwyżej 10 minut, a więc powolutku, wolnym krokiem i jestem przy grobach moich bliskich. 

Na cmentarzu dzisiaj jeszcze niektórzy robili porządki przy grobach, a inni już je pięknie ogarnęli. Umyli pomniki, wyrwali jakieś tam chwasty i zagrabili, aby było świątecznie, bo przecież jutro przy grobach spotka się cała rodzina i oby nie było tak, jak na poniższym obrazku.

Dzisiaj na zupełnym luzie przeszłam się po cmentarzu, bo ludzi nie było zbyt wiele, ale jutro będzie tłok i na szczęście zapowiadają przepiękną pogodę, co jest ważne, kiedy tak ludzie czasami raz w roku się spotykają przy grobach, bo na co dzień nawet rodziny się nie nie spotykają i ze sobą nie rozmawiają. Jest to okazja więc, aby się spotkać i chwilę ze sobą pobyć. 

Mam tak, że wolę dzień wcześniej odwiedzić groby i podumać chwilę o tym wszystkim, o sensie życia, w ciszy i wspomnieć tych, których z nami już nie ma.

Idę więc do swojego taty i teścia, ale najdłużej to bym postała nad grobkiem moich dwóch wnuków, którym nie dane było nas wszystkich spotkać i być tu z nami. Nie myślę o tym codziennie, ale są chwile, że jest mi bardzo z tym źle i smutno.

Idźcie jutro na cmentarze, bo Oni na Was czekają. 

Andrzej Dąbrówka

+++

Przyjadą
albo nie przyjadą

Przyniosą kwiaty
albo nie przyniosą

Zabiorą wnuki
albo nie zabiorą

Przyjadą, jeśli nie będzie strasznie padać
Przyniosą kwiaty, jeżeli trafią na kwiaciarnię
Wnuki się zjawią, jeśli nie będą miały imprez

Jednym słowem wszystko będzie tak
jak za życia