Archiwa tagu: dziadek

Czy Wnuki nas zapamiętają!

 

Zdjęcie powyżej, to jest moje ukochane zdjęcie z tych wakacji, które, to młodsza Córka mi przysłała.

Jechali na wakacje do Wrocławia, aby pokazać swoim dzieciom, to piękne miasto, pełne atrakcji.

Wybacz mi Zięciu, że zaszczycisz mojego bloga, ale nie mogę obojętnie przejść obok takiego zdjęcia, kiedy Ojciec pokazuje Synowi, jak można spędzić czas w pociągu  razem – czytając książkę.

Jak pisałam niżej, to mamy Wnuki u siebie od dwóch dni i Mąż troi się i dwoi, aby dzieciom zapewnić jakąś, sensowną rozrywkę.

Dzisiaj o 10 rano pojechał po nie na wieś, gdzie mieszkają drudzy dziadkowie, a ja zrobiłam w tym czasie im kanapki, aby kiedy zgłodnieją nad wodą, mogłyby zaspokoić głód.

W międzyczasie, kiedy Dziadek mocował łódkę, to miałam chwilkę, aby z Wnukami pogadać sobie.

Kiedy dorosły nie wiadomo kiedy, to jeżdżą na kolonie, obozy i nie mam z nimi już tak bieżącego kontaktu i w zasadzie mało o nich wiem.

Mieszkają z rodzicami w innym mieście  i dlatego nie jestem z Nimi tak często jak to bywało dawniej.

Wnuczka – ta najstarsza – długo wyczekiwana czyta, a właściwie pochłania książki.

Dziś się dowiedziałam, że interesuje się Japonią, czyli historią, zwyczajami, tradycją tego państwa.

Dowiedziałam się, że na własną rękę uczy się języka japońskiego w mowie i piśmie, co mnie kurcze pod niebiosa zadowoliło, a tego o Niej nie wiedziałam.

Ona wie, że Japończycy strasznie dużo pracują, a dzieci uczą się od 5 roku życia i ona wie, że  Japończycy są narodem niezbyt szczęśliwym, a nawet są samotni.

Wnuczek, trochę młodszy „harata w gałę” i zna wszystkich piłkarzy świata, a do tego nieźle mu to haratanie wychodzi.

Jestem dumna z tych dzieciaków i jak każdej babci serce rośnie, że mają już swoje zainteresowania i kochających rodziców.

Dziadek z Wnukami był nad jeziorem 5 godzin, a ja zrobiłam im na powrót bardzo banalny, lekki obiad, a więc młode ziemniaki z koperkiem, mizerię i jajko sadzone.

Zmiotły z talerza, aż miło było patrzeć.

Odpoczęły trochę i udały się do Prababci, czyli do Mamy mojego Męża, a ja wpadłam w przemyślenia.

Nigdy nie miałam babci i dziadka, bo kiedy się urodziłam, to oni umarli, a więc takie przeżycie bycia z dziadkami kompletnie mi los odebrał.

Nigdy żadna babcia, czy dziadek nie wziął mnie na kolana, nie pogłaskał, nie porozmawiał, a babcia nie ugotowała dla mnie pysznej zupy, czy też nie usmażyła smacznych pączków.

Nigdy babcia ze mną nie porozmawiała, nie wytłumaczyła, nie pobyła ze mną i tu jestem ograbiona z dziecięcych wspomnień.

Zazdroszczę mojemu Mężowi, który miał swoją ukochaną Babcię, która była świetną kucharką i  dogadzała gotując frykasy dla  wnuka.

Do dziś wspomina rozmowy z babcią, która odeszła, kiedy Mąż miał 19 lat.

Mąż wspomina, że babcia mu mówiła, że zmieni się klimat w Polsce tak bardzo, że będą u nas rosły drzewa bananowca i się chyba nie pomyliła, bo klimat właśnie się zmienia!

Nasze Wnuki są już na tyle duże, że jestem pewna, iż zapamiętają to, co dla nich robią babcie i dziadkowie i i wbije się w ich pamieć to, że byliśmy z nimi.

Może na zawsze zapamiętają, że my seniorzy o nie dbaliśmy i pragnęliśmy by były szczęśliwe.

Reklamy

Najważniejsze jest dobro dziecka!

Od 24 godzin cała Polska szuka 5 letniego Dawida.

Ojciec zabrał syna od dziadków i obiecał, że zawiezie go do jego mamy, z którą od miesiąca nie mieszkał.

Była godzina 17, a 3 godziny potem rzucił się pod pociąg, ale cała Polska zadaje sobie pytanie, co stało się z dzieckiem?

Jest  to  straszna historia i można zadawać sobie różne pytania i samemu sobie odpowiadać.

Może ojciec w akcie zemsty zabił syna i ukrył zwłoki?

Może oddał dziecko komuś zaufanemu, a może dziecko jest już za granicą.

Mam nadzieję, że ta sprawa zakończy się tak, że dziecko całe i zdrowe wróci do matki.

Jestem babcią i bardzo jestem uwrażliwiona na punkcie dzieci, bo mam trójkę Wnucząt.

Boję się o nie i moja wyobraźnia szaleje, kiedy dowiaduję się, że moje szkolne Wnuki są wysyłane na kolonie, obozy, a ja wszędzie szukam zagrożeń, bo tyle się teraz o tym czyta.

Czyta się o pedofilach w każdym zawodzie, bo nie tylko księży i dlatego włączyła mi się jakaś, chyba chora czujność.

O swoje Córki tak nie drżałam jak teraz o Wnuczęta i ciężko się żyje z taką wyobraźnią.

Godzina 11 i ktoś mocno puka do moich drzwi.

Pomyślałam sobie, że może znowu Policja mnie zaszczyca, bo może ktoś mnie znowu podkopał za wypowiedź w Internecie, co już przeżyłam.

Podeszłam do drzwi i gapię się przez Judasza i widzę dwa małe smerfy po drugiej stronie.

Otwieram, a smerfy do mnie, że przyszły mnie odwiedzić.

Luiza i Wojtek są kuzynami 8 letnimi i świetnie się dogadują.

Jak to babcia chciałam ich czymś poczęstować, a że wizyta była niezapowiedziana, to miałam tylko morele w kształcie UFO!

Gotował się bób, a więc zjedli też po parę ziarenek i sobie pogadaliśmy o tym, jak spędzają wakacje!

Luiza pokazała babci jak nauczyła się tańczyć walca wiedeńskiego w szkole dla tancerzy!

Biłam brawo i spytałam Wojtusia jak mu idzie kopanie piłki, bo rośne drugi Lewandowski.

Potem dziadek zabrał moje szczęśliwe Wnuki nad jezioro, co było odmianą dla trochę nudnych wakacji, bo dzieciom trzeba czas urozmaicać.

Cieszę się, że moje Wnuki mają rozsądnych rodziców, kochających się i nie grozi im los 5 letniego Dawida.

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, chmura, niebo, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: chmura, niebo, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: chmura, niebo, na zewnątrz, woda i przyroda

Dzień Babci – Dzień Dziadka!

 

Obraz może zawierać: ekran

Jestem padnięta i lecę na pysk, ale lubię te swoje wieczorne godziny, kiedy mogę coś napisać na moim blogu – odpoczywam tak!

Wiele godzin z chorą Mamą i napiszę niestety, że nie urodziłam się pielęgniarzem, czy też pielęgniarką.

O ile mogę opiekować się podając chorej pić, nakarmić, podać leki, poprawić poduchy, okryć ciało, aby nie marzło, to sprawy higieniczne mnie przerastają i tu biję się w piesi, że wówczas potrzebuję pomocy.

Wiele godzin z chorym wysysa energię i wypala i by nie zwariować towarzyszy mi laptop, aby sobie zapełnić ten czas – pomiędzy, ale i gapię się przez okno i dziś zauważyłam, że moje miasto tonęło w słońcu!

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Tyle razy tu pisałam, że Mama umiera, ale to jest często tak zgubne, bo o dziwo na drugi dzień, kiedy minie kryzys – kolejny, to Mama ożywa i doprawdy nie wiemy jak to sobie tłumaczyć!

Jest silna jak koń i ma chyba bardzo mocne serce, które wytrzymuje to wielomiesięczne leżenie w łóżku.

Laptop pomaga mi znieść te chwile i dyżur z Mamą, bo można w sieci przeczytać coś ciekawego, co zastanawia i tak:

Jestem babcią trójki Wnuków i uważam, że jestem normalną babcią bez wydziwiana i skakania nad Wnukami i pozwalania im na wszystko.

Staram się być babcią mądrą, tak jak i mój Mąż jest dziadkiem i traktujemy nasze Wnuki wydaje mi się z szacunkiem, ale bez tego, nadmiernego, dziwnego ich gloryfikowania, jakbyśmy traktowali Wnuki lepiej, aniżeli swoje Dzieci, które mają już swój świat i swoje życie.

Oboje kochamy Wnuki ogromną miłością, bo w końcu w nich płynie i nasza krew, ale bez tego wariactwa, że Wnukom wolno więcej, aniżeli kiedyś naszym Dzieciom!

Może zechcecie się odnieść do poniższego tekstu!

„Dlaczego nie byli tacy, gdy byłam dzieckiem?”. O wspaniałych dziadkach, którzy byli kiepskimi rodzicami.

Byli kiepskimi rodzicami, ale są za to wspaniałymi dziadkami. Tak się przynajmniej wydaje. Za wnukami skaczą, biegają po schodach, bawią się godzinami, na zawołanie robią ulubioną zupkę. Nigdy nie byli tacy dla swoich dzieci. Dlaczego? Czy coś się w nich zmieniło? Jak rozumieć to mają ich dzieci, dziś dorosłe i samodzielne.

Zmieniła się ich miłość
Przytulają, bawią, kołyszą – wcześniej nigdy takie nie były. Baśka codziennie odbiera swoją córkę Julkę od dziadków po pracy. Widzi, jak robią dla niej wszystko, widzi sceny, o jakich marzyła w dzieciństwie. Czuje, że jej rodzice odkryli w sobie potencjał do bezgranicznej i bezwarunkowej miłości. Teraz – wcześniej byli zapracowani, wściekli, głośni i surowi.

Jak patrzy na swoich rodziców dziś, ściskających trochę nawet za mocno jej dzieci, ma mieszane uczucia. Myśli: „Istne szaleństwo. Gdzie oni byli, jak ja byłam dzieckiem? Właśnie tego potrzebowałam! W zamian miałam listę oczekiwań i tonę krytyki. Szkoda, bo na lata podcięło mi to skrzydła”. Ta myśli uparcie do niej wraca, za każdym razem od momentu, gdy wchodzi do rodzinnego domu po swoje dziecko.

Znam niejedną taką historię. I zawsze, gdy ich słucham, zastanawiam się, czy zmieniają się ludzie, czy zmieniają się okoliczności. Zapewne to i to. A o trafną odpowiedź nie łatwo, szczególnie w kwestii miłości. Choć tu nie powinno być wątpliwości – zasługiwać na miłość nie trzeba, a wyrażana wprost daje potężną siłę.

Dla niej nigdy taki nie był
Znam też historię kobiety, której ojciec podnosił na nią rękę w dzieciństwie, dzisiaj słodko biega za gromadką swoich wnuków. Jak to rozumieć? W pamięci ciała ma rany, które zostaną na zawsze. Sceny rodzinne rodzą w niej złość, niesprawiedliwość i nieporozumienie. Bo oto skrzywdził własne dziecko, a zmagazynował energię, pokłady cierpliwości i miłości dla przyszłych pokoleń. Może dopiero teraz dowiedział się, czym jest miłość? Może to rodzaj zadośćuczynienia za niewłaściwe ojcostwo? Może odczuł, że zeszła z niego presja bycia twardym mężczyzną, pracującym na dom? – Jak to rozumieć? – pyta dzisiaj kobieta psychologa.

Można zastanawiać się długo, dlaczego nie byli takimi czułymi, bezwarunkowo kochającymi rodzicami, jak są dzisiaj dziadami. Odpowiedzi pewnie będą różne, w zależności od rodziny i jej historii. Większość z nich jest bolesne i rodzą wściekłość. Szczególnie wtedy, gdy dziadkowie bezmyślnie rozpieszczają, wchodzę w rolę matki czy ojca – Teraz? Trochę za późno – myślisz.

I żeby była jasność – dziadkowie są ważni i potrzebni. Potocznie mówi się, że są od rozpieszczania, ale to tak powierzchowne. Przekazują wartości i doświadczenie – słowem, gestem, postawą. Nawet jeśli są naturalnymi nauczycielami historii i tradycji.

Miłość przyszła, ale po latach
Kluczem jest akceptacja dla tego, co było i co jest. Przeszłości nie zmienimy, a jeśli dziś nasi rodzice”dorośli” do miłości, powinniśmy się cieszyć, choćby przez łzy. Może to dobry powód do zadowolenia, że w ogóle dotarli do takiego momentu. Akceptacja bez żadnego „ale” może więcej dać niż zabrać – to bardziej niż pewne. W życiu wielu rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jedną z nich jest właśnie budowanie bliskości i rozwój relacji. Jeśli jest to miłość do wnucząt, ale też do dzieci po latach – może warto się uśmiechnąć, że przyszła, nawet jeśli dopiero teraz. Bez pretensji o to, co za nami – tak będzie lepiej.

Jakie wy macie obserwacje na temat relacji dziadków z wnukami? Jacy są wasi rodzice? Podzielcie się doświadczeniami.

https://mamadu.pl/140647,bledy-wychowawcze-dziadkow-sa-lepszymi-dziadkami-niz-rodzicami

Czy babcia wie lepiej?

Jestem babcią i długo czekałam na pojawienie się moich Wnuków na świecie.

Pojawiły się kiedy miałam grubo po pięćdziesiątce i cieszyłam się jak głupia.

Najpierw pojawiła się Wnusia o imieniu Anielka, a za trzy lata urodzili się Wojtuś i Luza – w tym samym roku i w tym samym miesiącu, a więc była to podwójna radość.

Sama nie wiem kiedy ten czas minął, bo moje Wnuki już uczeszczają do szkoły, a więc są dumnymi uczniami, co mnie się nie mieści w głowie, że tak szybko poleciał ten czas.

Tak niedwno były to szkraby, a teraz już są na początku edukacji wczesno – szkolnej.

Kochamy te nasze Wnuki miłością babciną i dziadkową i cieszymy się, że je mamy, a każde z Wnucząt jest inne i doskonale wiemy, że do każdego trzeba podchodzić indywidualnie.

Najstarsza Aniela kocha czytać książki stosowne do swojego wieku.

Wojtuś kocha piłkę nożną i zna wszystkich piłkarzy świata, a także sam trenuje.

Luiza, to wielka zagadka, bo nigdy nie wiadomo, kiedy zagnie słowem dorosłych, gdyż tak jest wygadana i z Nią trzeba rozmawiać jak z dorosłym i która kocha koty!

Nigdy nie byliśmy z Mężem naciskani na opiekę nad Wnukami – nigdy!

Byliśmy potrzebni w wyjątkowych przypadkach, kiedy Rodzice nie mieli innego wyjścia, bo na przykład nie mieli urlopu i musieli iść do pracy.

Jestem na emeryturze, a więc mimo woli zaczynam wspominać moje przeszłe życie i tak mi się przypomniała taka sytuacja z moją Starszą Córką.

Miała jakieś 5 lat i moja Teściowa wzięła moją Córkę na spacer, a ja w tym czasie nadrabiałam domowe obowiązki, a więc pranie, gotowanie, bo przecież pracowałam i tego czasu miałam mało.

Wieszałam pranie na balkonie i nagle zobaczyłam moje Dziecko z krótkimi włosami – prosto od fryzjera, kiedy chodwałam Jej długie włosy, bo zawsze miała je gęste i grube.

Moja Teściowa zrobiła coś wbrew mnie i ja byłam oburzona, że zrobiła coś, czego nie powinna bez porozumienia ze mną – byłam wściekła!

Wtedy postanowiłam sobie, że nigdy – przenigdy nie będę się wtrącała w wychowanie moich przyszłych Wnuków, bo to rodzice są w ich życiu najważniejsci i to oni wiedzą, co dla ich dzieci jest dobre, a co złe.

Wydaje mi się, że moje Córki nigdy nie będą miały do mnie pretensji, że rozpieszczam ich Dzieci do granic nienormalności i się wtrącam oraz ingeruję.

Wiem jedno, że Rodzice moich Wnuków podporządkowali swoje życie w to, aby wychować swoje dzieci jak nalepiej i poświęcają im swój wolny czas, weekendy i są przy nich w każdej sytuacji.

Moje Wnuki chodzą na basen, ćwiczą grę na skrzypcach, grają w piłkę na boisku i po co  ja mam się wtrącać w ich wychowanie?

Do tego tekstu skłoniła mnie słynna Super Niania, która niedawno została babcią!

Nie zawsze się z kobietą zgadzam, ale spokorniała, kiedy na świecie pojawiła się jej Wnuczka, a na blogu swoim napisała:

Dorota Zawadzka, Superniania

https://dorotazawadzka.blogspot.com/2018/10/babcia-wie-lepiej.html

Babcia wie lepiej…

Podczas rozmów z rodzicami bardzo często pojawia się wątek dziadków. Rodzice skarżą się, że dziadkowie „robią co chcą” z ich dziećmi, a mianowicie rozpieszczają. To, jak się okazuje, dla wielu poważny problem.

Opowieść zwykle przebiega według określonego scenariusza. Gdy dziecko przebywa z rodzicami jest „posłuszne”, ułożone i grzeczne, ale w towarzystwie teściów czy rodziców wszystko się zmienia. Rodzice nie akceptują takiego stanu rzeczy, nie radzą sobie z sytuacją i z własnymi w tej sprawie emocjami. Zupełnie nie potrafią rozmawiać na ten temat. Mając różne lęki, obiekcje i często czując się bardzo niekomfortowo, nie potrafią nic z tym zrobić.

Są domy w których babcie decydują jaki mamusie mają zrobić posiłek, potem karmią, wbrew prośbom rodziców, by dziecko zjadło samodzielnie. Czasem zastępują i wyręczają wnuczęta we wszystkim. Wbrew rodzicielskim zakazom podają słodycze. Modyfikują czy wręcz ignorują domowe zasady. Pozwalają na wszystko i nie dają sobie wytłumaczyć, że to nie zawsze dobrze. Babcie zawsze wiedzą lepiej.

Bywa tak, że dzieci uczą się przy dziadkach drobnych kłamstewek. Niestety to często tylko wierzchołek góry lodowej. Zdarza się, że dziadkowie przepytują dziecko z problemów domowych, bywa, że nastawiają dziecko przeciwko rodzicom, wtrącają się w życie i wybory swoich dorosłych dzieci. Niekiedy bywają „kością niezgody” między młodymi, z ich konfliktów czerpiąc energię na własne życie. Zwykle babcia próbuje wcielić w życie własne przekonania i powtórzyć scenariusz, który sprawdził się, gdy sama była mamą malucha. Dziadek nadrabia zaległości z czasów, gdy był zapracowanym tatusiem i nie miał czasu dla własnego dziecka. To dobrze, ale co za dużo to niezdrowo.

Ten problem, dotyczy bardzo wielu małżeństw mieszkających wspólnie z dziadkami swoich dzieci. Oczywiście zdarza się, że podobne kłopoty są udziałem tych, których rodzice mieszkają daleko. Częściej jednak bywa, że dziadkowie chcą porządzić, gdy są u siebie.

By to zmienić, trzeba zacząć od poważnej rozmowy rodziców dziecka. Kluczowe jest mówienie jednym głosem i pewność wzajemnego wsparcia. Trzeba ustalić wspólne stanowisko i dopiero wtedy przedstawić je dziadkom. Gotowość na szczerą i być może nawet dość trudną rozmowę to podstawa. Nie ma innego wyjścia. Jeśli denerwują Was różne zachowania dziadków trzeba im o tym powiedzieć. To z pewnością  lepsze niż burczenie pod nosem czy tłumienie złości.

To przecież Wy jesteście rodzicami dziecka i to Wy je wychowujecie.  Dziadkowie, zwykle nieświadomie, podważają Wasz autorytet i taka droga nie wróży nic dobrego. Trzeba to zatrzymać i zmienić. Dziadkowie mogą i powinni służyć radą i doświadczeniem, ale to Wy decydujecie jak wychowywane jest Wasze dziecko.

Każda mama powinna porozmawiać ze swoją mamą jak… mama z mamą a nie jak córka z mamą. POdobnie rzecz się ma jeśli chodzi o rozmowę syna z matką. Teraz musi mowić jak ojciec a nie jak syn. Wiem, wiem że trudne ale konieczne. Dobrze jest też załatwiać sprawy z własnymi rodzicami czyli nie synowa z teściową czy zięć z teściową. Tylko córka z matka i syn z matką. To najzdrowsze na dłuższą metę.

Pewnie już nieraz powiedzieliście im co myślicie i tłumaczyliście, że nie zgadzacie się na to by wchodzili w Waszą rolę. Być może usłyszeliście wówczas, że babcia i dziadek są od rozpieszczania. To wszystko się zgadza,  ale to rozpieszczanie musi mieścić się w ramach Waszej strategii wychowawczej. Według Waszego planu i na Waszych warunkach. Musicie być w tym stanowczy i nieustępliwi. Dziadkowie rzeczywiście są od rozpieszczania, ale wszystko ma swoje granice i zarówno rodzice jak i teściowie, nie powinni wtrącać się i dezorganizować życia rodzinnego.

Wychowanie dzieci to Wasze zadanie i odpowiedzialność. To także Wasza satysfakcja z sukcesów. Oni mieli już swoja szansę, gdy byliście dziećmi – teraz kolej na Was!

Powiedzcie swoim rodzicom, że skoro was dobrze wychowali, to niech nie skąpią zaufania i pozwolą mądrze i po swojemu dbać o rozwój ich wnuków.

Dziecko potrzebuje jasnych, klarownych i niezmiennych reguł i norm. Nie może być tak, że otaczający go dorośli mącą mu w głowie i to co z mamą było „bee!” z babcią jest „cacy” lub odwrotnie.

Bądźcie konkretni, jasno komunikujcie o co chodzi, bo przecież babcia nie czyta w waszych myślach i nie musi wiedzieć, że próbuje pomagać w sposób, który nie zawsze wam się podoba.

Dziadkowie zwykle chcą dla swoich wnucząt jak najlepiej i dobrze jest o tym pamiętać, co oczywiście nie oznacza, że trzeba się na wszystko godzić. Warto jednak spokojnie wysłuchać ich zdania. Dobrze jest postarać się przekonać dziadków do swoich racji, nie urządzać awantur. Trzeba je wytłumaczyć i powołując się na autorytety: opinie pediatrów, artykuły z fachowych czasopism, książki  – ustalić wspólne, lepsze normy rodzinnego funkcjonowania. Dobrze jest być mądrymi, oczytanymi rodzicami, by pewniej ustalić „święte” zasady. Takie, których absolutnie nie wolno łamać.

Docenienie starań i wiedza, że dziadkowie niczego nie muszą, także pozwala dostrzec prawidłową perspektywę. Jeśli rodzice pomagają, bądźcie wdzięczni. Ta wdzięczność nie może jednak Was uzależniać od różnych decyzji dziadków. Wsparcie – tak, wtrącanie się – nie.

Babcia i dziadek są dziecku potrzebni, to oczywiste, ale prawidłowe relacje rodzinne i stabilizacja emocjonalna potrzebna jest bardziej. Bezpieczny świat trzeba i można tworzyć dzieciom wspólnie.

Zgoda buduje a niezgoda, no cóż… odsyłam do literatury.

Autor: Dorota Zawadzka 14:47

Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w usłudze TwitterUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

Jesteśmy szczęśliwymi staruszkami!

Wśród Seniorów od rana wielkie poruszenie, gdyż dostali zaproszenie – a gdzie?

Dziś w Przedszkolu naszej Wnusi odbyły się występy dla Babć i Dziadków.

Bałam się iść, bo w „telewizorni” straszą grypą, że choruje już tak wielu i młodych i starszych.

Lekarze radzą, aby omijać szerokim łukiem większe skupiska ludzi, aby się nie zarazić.

Kiedy powiedzieli, że z powodu grypy umarły 4 osoby, to naprawdę się wystraszyłam.

Nigdy nie bałam się takich wiadomości, a na stare lata tak mi się porobiło, że stałam się na takie wiadomości bardziej wrażliwa i ostrożna, bo to głupota umrzeć z powodu grypy!

Nie ma więc lekko i od rana Dziadek się szykował, a Babcia poleciała do fryzjera, bo nie można lekceważyć Wnusi, która z rówieśnikami od dwóch miesięcy szykowała się do występu.

Wiecie co?

Dziadków i Babć było więcej aniżeli przedszkolaków. Przyszli wszyscy jak jeden mąż, że sala pękała w szwach.

Ja z Mężem staliśmy, bo miejsc nie było i aby zrobić zdjęcia, to tylko na stojąco.

Potem zostaliśmy zaproszeni na ciacho i napoje i naprawdę było bardzo przyjemnie i rodzinnie.

Dzieciaki zadowolone, że starszyzna tak licznie przybyła i widać było po ich buziach, że sprawiliśmy im swoim przybyciem – radość.

Ciekawa jestem czy w związku z wyjściem z domu – grypa mnie dopadnie! Oby nie! 😀

A  tak na koniec, to ja jako Babcia i mój Mąż jako Dziadek pragniemy podziękować paniom, które pracują z naszymi Wnukami i Je uczą – za tak cudne przygotowanie dzieciaków.  Wasza praca jest naprawdę ciężka.

Wszystkie Babcie dostały w prezencie zeszyt przepisów kulinarnych, bo nasze Wnuki dużo gotowały w przedszkolu i szykowały sałatki, pierogi i oponki.

Dziadkowie otrzymali magnesy na lodówkę, którymi ma się przypinać ciekawe przepisy.

Jesteśmy szczęśliwymi staruszkami i wiecie co w tym wszystkim jest magiczne?

Nasza Wnusia po występach pojechała z nami do naszego domu i była z nami 4 godziny, do powrotu Mamy z pracy.

Pojawiło się we mnie i w moim Mężu takie uczucie – jakby powrót do czasów, kiedy były z nami nasze Dzieci. Uczucie, które przywraca dawne czasy, kiedy taka mała osóbka sprawia, że nas odmłodziła, bo w naszym domu po latach zaćwierkała dziecina jak za dawnych lat.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Prezenty dla Wnuków, to nie lada wyzwanie!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Niestety, ale ja starsza pani już nie nadążam za światowymi trendami.

Od czasu do mego życia pojawiły się Wnuczęta w postaci sztuk na trzech!

Stosujemy więc niektóre tabletki, które można nakładać i babcie i dziadkowie, że płacimy Mikołajowi, są do Rodzinny i do Oni kupują, a potem do nas kurier przywozi wielkie paczki, takie jak na na spodziejąciu!

Czasami z Mężem jechałem w galerii w celu zakupu prezentów, ale poruszaliśmy się jak słonie w składzie porcelany, czyli czarnej magii.

W tym wszystkim chodzi o to, żeby prezent był włączony i trwał razem z pouczający i motywujący. Dlatego też przyznałem się do tego, że się to udaje.

Swoją drogą, do wyboru zabawek, gier, książek i książek.

Jestem starej daty i pamiętam moje połączenie prezenty.

Nie było szaleństwa, ale na przykład, kiedy dostałam chińskie pióro, na skakałam po niebiosa z radości. Kiedy dostałam dresy, albo czapkę i szalik, oraz rękawiczki – tak samo się cieszyłam i bardzo do dbałam.

Przedstawy w tamtych czasach są w wieku, ale się znudziły.

Pióro chińskie mi ukradziono i tą stratę pamiętam do dzisiaj.

Teraz dzieci mają górę zabawek na półkach, w kątach pokoju, czy do których wracają, ale takie oto mamy czasy! Jakże inne czasy i niekoniecznie jest do wychowawczych.

Poniższe zdjęcie jest strasznie rozczulające, bo my – starsi tacy byli.

Definitywny koniec wakacji!

Godzina 7 rano! Śpię sobie jeszcze smacznie, bo lubię teraz pospać do 8, aż tu nagle słyszę – Babcia!

Budzę się automatycznie i zdaję sobie sprawę z tego, że mam Wnusię w domu.

Niestety, ale dzieci nie śpią za długo w wolne od przedszkola dni!

W niejednej rodzinie to się sprawdza, że dzieci w weekendy nie dadzą pospać zmęczonym tygodniem rodzicom.

Taka ironia losu.

Wstaję i robię sobie kawę, by brać real za fraki, bo nie ma zmiłuj się.

Wnusia leży jeszcze w łóżku z okrągłymi oczami, a ja jej mówię, że dziś robimy sobie niedzielę pidżamową!

– A co to znaczy pidżamowa niedziela?

– To jest taka niedziela, że leżymy w łóżkach do woli i nie ubieramy się. – Robimy wszystko, aby się nie przemęczyć i się totalnie lenimy!

I tak było do godziny 12, a potem każda godzina weryfikowała nasze postanowienie.

Zaczęły się więc zabawy, aby zająć niedzielny czas. Malowanie, układanie klocków, bajki, filmy w komputerze i tak dobiegła moja opieka nad Wnusią.

Rodzice wrócili, a  jutro zaczyna się ciężka praca. Wnusia do przedszkola, Rodzice do pracy, a ja do chorej Mamy.

Koniec wakacji i wszystko wraca na normalne tory. Każdy ma swoje obowiązki!

I jeszcze ta pogoda! Dziś już o poranku powiało chłodem – niestety!

 

 

 

 

To był intensywny dzień!

 

 Kolejny dzień opieki nad Wnusią.

Jest już wieczór i dopiero zasnęła po intensywnym dniu, ale wiecie co?

Zapełnić czas Dziecku w wieku 6 lat, to nie jest łatwe zadanie.

Najtrudniejsze jest wymyślanie atrakcji takich, by Dziecko się nie nudziło.

Razem z Dziadkiem staraliśmy się, aby dzień był wypełniony, a więc:

– poranny spacer z Dziadkiem i skok na lodziarnię,

– granie w gry planszowe,

– malowanie kredkami i farbami plakatowymi,

– zaniesienie obiadu dla mojej chorej Mamy, a Prababci mojej Wnusi i dotrzymanie Jej towarzystwa,

– z przerwą na obiad wypad do bawialni,

– robienie zdjęć,

– trochę bajek w tv,

– wyjazd do kuzyna na dwie godziny,

– kąpiel, kolacja i wyciszenie Dziecka.

Uf…

A my mamy wolne przed snem, bo Wnusia śpi kamiennym snem, a ja mam chwilkę na bloga!

Jutro nowe wyzwania.

Rodzice wypoczywają nad morzem w przepięknych plenerach nadmorskich.

 

 

 

 

Może nie wszystko stracone!

Od ponad 1.5 roku, kiedy o poranku włącza się telewizor, aby posłuchać wiadomości, to można zakrztusić się kawą, bo takie kury/w – cisną się na usta.

Chce się wyć i przy tej kawie można zejść na zawał. Przynajmniej ja tak reaguję, ale podejrzewam, że tak reaguje 80% naszego, polskiego społeczeństwa, a i za granicą też.

Nie da się znieść, kiedy w Unii Europejskiej wystawia się Polaka przeciwko drugiemu Polakowi na zasadzie – a bo tak mi się zamarzyło. Piszę o Kaczyńskim rzecz jasna.

Doprawdy w obecnym życiu tak mało jest radości, które powinny towarzyszyć każdemu człowiekowi w jeszcze wolnym kraju.

Kiedy jednak pewna grupa oszalałych ludzi dorwała się do władzy, to mamy, tak jak mamy i praktycznie nic z tym nie możemy zrobić. Bandycka wycinka drzew w Polsce przyprawia mnie o palpitacje serca, a inne draństwa powodują, że coraz częściej odcinam się od wiadomości.

Chcę jeszcze trochę pożyć, a więc ignorowanie polityki na jakiś czas w ciągu dnia dobrze mi robi.

Jutro, w Dniu Kobiet – 8 marca Kobiety wyjdą na ulicę w obronie swoich praw. Nie mam pojęcia, co ten kobiecy strajk da  Kobietom, ale uważam, że  powinny domagać się cywilizowanego traktowania.

Uważam, że blokowanie in vitro spowoduje, iż surogatki będą rodziły za wielkie pieniądze i powstanie podziemie, które będzie przestępstwem. W ten sposób zmusza się Kobiety do popełnienia przestępstwa właśnie.

Polki już masowo wyjeżdżają za granicę, aby dokonywać aborcji. Tego chce ten rząd, blokując tabletkę dzień „po”?

Kobieta w Polsce już jest zniewolona i nie ma żadnej ochrony i pomocy od państwa, bo wszystko zaczyna być Jej zabierane.

Z gwałtu też będą rodzić, bo tak nakazuje ta „dobra zmiana” i tym sposobem zwiększy się liczba zabójstw dzieci. 

Czeka nas armagedon w świecie kobiet. Zobaczycie, że tak się stanie.

Dość tego wstępu i zmierzam do tego, że mimo strasznej polityki w moim kraju, dziś stało się w moim życiu coś bardzo budującego.

Chcieli Owsiaka wysłać w kosmos za wszelką cenę, a tu padł rekord i oto na liczniku pojawiło się ponad 105 milionów. Liczba rekordowa i kosmiczna. Ojciec Rydzyk i cały ten PiS gryzie w tej chwili pazury!

Kiedy zobaczyłam taką kwotę, to się ze szczęścia „zryczałam”, że nadal Polacy, to są wspaniali ludzie i potrafią się zjednoczyć.

Drugim szczęściem była impreza w przedszkolu mojej Wnusi z okazji opóźnionego Dnia Babci  i Dziadka.

Byłam na imprezie z moim Mężem i nieźle się wzruszyliśmy, a wszystko zostało udokumentowane zdjęciami i filmikami.

Jednak muszę stwierdzić, że w naszym życiu pojawiają się jeszcze iskierki radości, choć drzewa pokotem padają z ręki bandytów!

W moim mieście też rżną zdrowe drzewa – ratunku!

#wosp2017 z kosmiczną kwotą 1⃣0⃣5⃣ 5⃣7⃣0⃣ 8⃣0⃣1⃣,4⃣9⃣ ‼‼‼ Dziękujemy! ❤❤❤

https://www.youtube.com/watch?v=-2Uf94DSyLk&feature=youtu.be

https://www.youtube.com/watch?v=vQpaTYW8wfo&feature=youtu.be

 

https://www.youtube.com/watch?v=XG5JXJLVSsY&index=1&list=UUFJ4j2X7jBtaZNb3W8UhqMQ

https://www.youtube.com/watch?v=4vNBag5abTk&feature=youtu.be

https://www.youtube.com/watch?v=tDdzaYK6wyQ&feature=youtu.be

https://www.youtube.com/watch?v=opCNtg8zsyE&feature=youtu.be

Biegniesz biała drogo nie wiadomo jak, nie ma tu nikogo kto by znaczył ślad!

 Wciąż ciepła woda w kranie!
Wciąż ogrzane mieszkania!
Wciąż pełne półki w sklepach
i kto by tam zajmował się TK, Sejmem, Bezprawiem!
Na stronie KOD kłócą się jak psy
i guzik z tego wynika!
Żałosne to wszystko! Opozycja jak flaki z olejem!
Tylko czekać, kiedy PiS weźmie wszystko!
Dług publiczny rośnie jak za Gierka.
a na stronie KOD kłócą się jak psy!

I aby nie śledzić cały dzień tego bałaganu w Polsce, który rozprzestrzenia się jak zaraza – postanowiłam spędzić dzień inaczej.

Nasza 6 letnia Wnusia zadzwoniła do ukochanego Dziadka i spytała, czy Dziadek zabierze ją na sanki, bo Tata jest złożony wysoką temperaturą w łóżku.

Wnusia dzwoni, a więc w naszym domu rozpoczęło się wielkie poruszenie i zabraliśmy Ją do pobliskiego lasu, gdzie śnieg jest świeży i nie rozjeżdżony.

Zabawa trwała godzinę, a potem mieliśmy zaproszenie na obiad do Córki, jako zwieńczenie przyjemnego dnia.

Stwierdzam, że to wszystkim, a zwłaszcza mnie, wyszło na dobre, bo oderwałam się od brudnej polityki.

Nasze dwie sztuki Wnucząt są w Szczecinie i ubolewam, że nie załapały się na kulig, ale może będzie jeszcze okazja, bo zima tak szybko nie odpuści.