Archiwa tagu: dziadek

Czy babcia wie lepiej?

Jestem babcią i długo czekałam na pojawienie się moich Wnuków na świecie.

Pojawiły się kiedy miałam grubo po pięćdziesiątce i cieszyłam się jak głupia.

Najpierw pojawiła się Wnusia o imieniu Anielka, a za trzy lata urodzili się Wojtuś i Luza – w tym samym roku i w tym samym miesiącu, a więc była to podwójna radość.

Sama nie wiem kiedy ten czas minął, bo moje Wnuki już uczeszczają do szkoły, a więc są dumnymi uczniami, co mnie się nie mieści w głowie, że tak szybko poleciał ten czas.

Tak niedwno były to szkraby, a teraz już są na początku edukacji wczesno – szkolnej.

Kochamy te nasze Wnuki miłością babciną i dziadkową i cieszymy się, że je mamy, a każde z Wnucząt jest inne i doskonale wiemy, że do każdego trzeba podchodzić indywidualnie.

Najstarsza Aniela kocha czytać książki stosowne do swojego wieku.

Wojtuś kocha piłkę nożną i zna wszystkich piłkarzy świata, a także sam trenuje.

Luiza, to wielka zagadka, bo nigdy nie wiadomo, kiedy zagnie słowem dorosłych, gdyż tak jest wygadana i z Nią trzeba rozmawiać jak z dorosłym i która kocha koty!

Nigdy nie byliśmy z Mężem naciskani na opiekę nad Wnukami – nigdy!

Byliśmy potrzebni w wyjątkowych przypadkach, kiedy Rodzice nie mieli innego wyjścia, bo na przykład nie mieli urlopu i musieli iść do pracy.

Jestem na emeryturze, a więc mimo woli zaczynam wspominać moje przeszłe życie i tak mi się przypomniała taka sytuacja z moją Starszą Córką.

Miała jakieś 5 lat i moja Teściowa wzięła moją Córkę na spacer, a ja w tym czasie nadrabiałam domowe obowiązki, a więc pranie, gotowanie, bo przecież pracowałam i tego czasu miałam mało.

Wieszałam pranie na balkonie i nagle zobaczyłam moje Dziecko z krótkimi włosami – prosto od fryzjera, kiedy chodwałam Jej długie włosy, bo zawsze miała je gęste i grube.

Moja Teściowa zrobiła coś wbrew mnie i ja byłam oburzona, że zrobiła coś, czego nie powinna bez porozumienia ze mną – byłam wściekła!

Wtedy postanowiłam sobie, że nigdy – przenigdy nie będę się wtrącała w wychowanie moich przyszłych Wnuków, bo to rodzice są w ich życiu najważniejsci i to oni wiedzą, co dla ich dzieci jest dobre, a co złe.

Wydaje mi się, że moje Córki nigdy nie będą miały do mnie pretensji, że rozpieszczam ich Dzieci do granic nienormalności i się wtrącam oraz ingeruję.

Wiem jedno, że Rodzice moich Wnuków podporządkowali swoje życie w to, aby wychować swoje dzieci jak nalepiej i poświęcają im swój wolny czas, weekendy i są przy nich w każdej sytuacji.

Moje Wnuki chodzą na basen, ćwiczą grę na skrzypcach, grają w piłkę na boisku i po co  ja mam się wtrącać w ich wychowanie?

Do tego tekstu skłoniła mnie słynna Super Niania, która niedawno została babcią!

Nie zawsze się z kobietą zgadzam, ale spokorniała, kiedy na świecie pojawiła się jej Wnuczka, a na blogu swoim napisała:

Dorota Zawadzka, Superniania

https://dorotazawadzka.blogspot.com/2018/10/babcia-wie-lepiej.html

Babcia wie lepiej…

Podczas rozmów z rodzicami bardzo często pojawia się wątek dziadków. Rodzice skarżą się, że dziadkowie „robią co chcą” z ich dziećmi, a mianowicie rozpieszczają. To, jak się okazuje, dla wielu poważny problem.

Opowieść zwykle przebiega według określonego scenariusza. Gdy dziecko przebywa z rodzicami jest „posłuszne”, ułożone i grzeczne, ale w towarzystwie teściów czy rodziców wszystko się zmienia. Rodzice nie akceptują takiego stanu rzeczy, nie radzą sobie z sytuacją i z własnymi w tej sprawie emocjami. Zupełnie nie potrafią rozmawiać na ten temat. Mając różne lęki, obiekcje i często czując się bardzo niekomfortowo, nie potrafią nic z tym zrobić.

Są domy w których babcie decydują jaki mamusie mają zrobić posiłek, potem karmią, wbrew prośbom rodziców, by dziecko zjadło samodzielnie. Czasem zastępują i wyręczają wnuczęta we wszystkim. Wbrew rodzicielskim zakazom podają słodycze. Modyfikują czy wręcz ignorują domowe zasady. Pozwalają na wszystko i nie dają sobie wytłumaczyć, że to nie zawsze dobrze. Babcie zawsze wiedzą lepiej.

Bywa tak, że dzieci uczą się przy dziadkach drobnych kłamstewek. Niestety to często tylko wierzchołek góry lodowej. Zdarza się, że dziadkowie przepytują dziecko z problemów domowych, bywa, że nastawiają dziecko przeciwko rodzicom, wtrącają się w życie i wybory swoich dorosłych dzieci. Niekiedy bywają „kością niezgody” między młodymi, z ich konfliktów czerpiąc energię na własne życie. Zwykle babcia próbuje wcielić w życie własne przekonania i powtórzyć scenariusz, który sprawdził się, gdy sama była mamą malucha. Dziadek nadrabia zaległości z czasów, gdy był zapracowanym tatusiem i nie miał czasu dla własnego dziecka. To dobrze, ale co za dużo to niezdrowo.

Ten problem, dotyczy bardzo wielu małżeństw mieszkających wspólnie z dziadkami swoich dzieci. Oczywiście zdarza się, że podobne kłopoty są udziałem tych, których rodzice mieszkają daleko. Częściej jednak bywa, że dziadkowie chcą porządzić, gdy są u siebie.

By to zmienić, trzeba zacząć od poważnej rozmowy rodziców dziecka. Kluczowe jest mówienie jednym głosem i pewność wzajemnego wsparcia. Trzeba ustalić wspólne stanowisko i dopiero wtedy przedstawić je dziadkom. Gotowość na szczerą i być może nawet dość trudną rozmowę to podstawa. Nie ma innego wyjścia. Jeśli denerwują Was różne zachowania dziadków trzeba im o tym powiedzieć. To z pewnością  lepsze niż burczenie pod nosem czy tłumienie złości.

To przecież Wy jesteście rodzicami dziecka i to Wy je wychowujecie.  Dziadkowie, zwykle nieświadomie, podważają Wasz autorytet i taka droga nie wróży nic dobrego. Trzeba to zatrzymać i zmienić. Dziadkowie mogą i powinni służyć radą i doświadczeniem, ale to Wy decydujecie jak wychowywane jest Wasze dziecko.

Każda mama powinna porozmawiać ze swoją mamą jak… mama z mamą a nie jak córka z mamą. POdobnie rzecz się ma jeśli chodzi o rozmowę syna z matką. Teraz musi mowić jak ojciec a nie jak syn. Wiem, wiem że trudne ale konieczne. Dobrze jest też załatwiać sprawy z własnymi rodzicami czyli nie synowa z teściową czy zięć z teściową. Tylko córka z matka i syn z matką. To najzdrowsze na dłuższą metę.

Pewnie już nieraz powiedzieliście im co myślicie i tłumaczyliście, że nie zgadzacie się na to by wchodzili w Waszą rolę. Być może usłyszeliście wówczas, że babcia i dziadek są od rozpieszczania. To wszystko się zgadza,  ale to rozpieszczanie musi mieścić się w ramach Waszej strategii wychowawczej. Według Waszego planu i na Waszych warunkach. Musicie być w tym stanowczy i nieustępliwi. Dziadkowie rzeczywiście są od rozpieszczania, ale wszystko ma swoje granice i zarówno rodzice jak i teściowie, nie powinni wtrącać się i dezorganizować życia rodzinnego.

Wychowanie dzieci to Wasze zadanie i odpowiedzialność. To także Wasza satysfakcja z sukcesów. Oni mieli już swoja szansę, gdy byliście dziećmi – teraz kolej na Was!

Powiedzcie swoim rodzicom, że skoro was dobrze wychowali, to niech nie skąpią zaufania i pozwolą mądrze i po swojemu dbać o rozwój ich wnuków.

Dziecko potrzebuje jasnych, klarownych i niezmiennych reguł i norm. Nie może być tak, że otaczający go dorośli mącą mu w głowie i to co z mamą było „bee!” z babcią jest „cacy” lub odwrotnie.

Bądźcie konkretni, jasno komunikujcie o co chodzi, bo przecież babcia nie czyta w waszych myślach i nie musi wiedzieć, że próbuje pomagać w sposób, który nie zawsze wam się podoba.

Dziadkowie zwykle chcą dla swoich wnucząt jak najlepiej i dobrze jest o tym pamiętać, co oczywiście nie oznacza, że trzeba się na wszystko godzić. Warto jednak spokojnie wysłuchać ich zdania. Dobrze jest postarać się przekonać dziadków do swoich racji, nie urządzać awantur. Trzeba je wytłumaczyć i powołując się na autorytety: opinie pediatrów, artykuły z fachowych czasopism, książki  – ustalić wspólne, lepsze normy rodzinnego funkcjonowania. Dobrze jest być mądrymi, oczytanymi rodzicami, by pewniej ustalić „święte” zasady. Takie, których absolutnie nie wolno łamać.

Docenienie starań i wiedza, że dziadkowie niczego nie muszą, także pozwala dostrzec prawidłową perspektywę. Jeśli rodzice pomagają, bądźcie wdzięczni. Ta wdzięczność nie może jednak Was uzależniać od różnych decyzji dziadków. Wsparcie – tak, wtrącanie się – nie.

Babcia i dziadek są dziecku potrzebni, to oczywiste, ale prawidłowe relacje rodzinne i stabilizacja emocjonalna potrzebna jest bardziej. Bezpieczny świat trzeba i można tworzyć dzieciom wspólnie.

Zgoda buduje a niezgoda, no cóż… odsyłam do literatury.

Autor: Dorota Zawadzka 14:47

Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w usłudze TwitterUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

Reklamy

Jesteśmy szczęśliwymi staruszkami!

Wśród Seniorów od rana wielkie poruszenie, gdyż dostali zaproszenie – a gdzie?

Dziś w Przedszkolu naszej Wnusi odbyły się występy dla Babć i Dziadków.

Bałam się iść, bo w „telewizorni” straszą grypą, że choruje już tak wielu i młodych i starszych.

Lekarze radzą, aby omijać szerokim łukiem większe skupiska ludzi, aby się nie zarazić.

Kiedy powiedzieli, że z powodu grypy umarły 4 osoby, to naprawdę się wystraszyłam.

Nigdy nie bałam się takich wiadomości, a na stare lata tak mi się porobiło, że stałam się na takie wiadomości bardziej wrażliwa i ostrożna, bo to głupota umrzeć z powodu grypy!

Nie ma więc lekko i od rana Dziadek się szykował, a Babcia poleciała do fryzjera, bo nie można lekceważyć Wnusi, która z rówieśnikami od dwóch miesięcy szykowała się do występu.

Wiecie co?

Dziadków i Babć było więcej aniżeli przedszkolaków. Przyszli wszyscy jak jeden mąż, że sala pękała w szwach.

Ja z Mężem staliśmy, bo miejsc nie było i aby zrobić zdjęcia, to tylko na stojąco.

Potem zostaliśmy zaproszeni na ciacho i napoje i naprawdę było bardzo przyjemnie i rodzinnie.

Dzieciaki zadowolone, że starszyzna tak licznie przybyła i widać było po ich buziach, że sprawiliśmy im swoim przybyciem – radość.

Ciekawa jestem czy w związku z wyjściem z domu – grypa mnie dopadnie! Oby nie! 😀

A  tak na koniec, to ja jako Babcia i mój Mąż jako Dziadek pragniemy podziękować paniom, które pracują z naszymi Wnukami i Je uczą – za tak cudne przygotowanie dzieciaków.  Wasza praca jest naprawdę ciężka.

Wszystkie Babcie dostały w prezencie zeszyt przepisów kulinarnych, bo nasze Wnuki dużo gotowały w przedszkolu i szykowały sałatki, pierogi i oponki.

Dziadkowie otrzymali magnesy na lodówkę, którymi ma się przypinać ciekawe przepisy.

Jesteśmy szczęśliwymi staruszkami i wiecie co w tym wszystkim jest magiczne?

Nasza Wnusia po występach pojechała z nami do naszego domu i była z nami 4 godziny, do powrotu Mamy z pracy.

Pojawiło się we mnie i w moim Mężu takie uczucie – jakby powrót do czasów, kiedy były z nami nasze Dzieci. Uczucie, które przywraca dawne czasy, kiedy taka mała osóbka sprawia, że nas odmłodziła, bo w naszym domu po latach zaćwierkała dziecina jak za dawnych lat.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Prezenty dla Wnuków, to nie lada wyzwanie!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Niestety, ale ja starsza pani już nie nadążam za światowymi trendami.

Od czasu do mego życia pojawiły się Wnuczęta w postaci sztuk na trzech!

Stosujemy więc niektóre tabletki, które można nakładać i babcie i dziadkowie, że płacimy Mikołajowi, są do Rodzinny i do Oni kupują, a potem do nas kurier przywozi wielkie paczki, takie jak na na spodziejąciu!

Czasami z Mężem jechałem w galerii w celu zakupu prezentów, ale poruszaliśmy się jak słonie w składzie porcelany, czyli czarnej magii.

W tym wszystkim chodzi o to, żeby prezent był włączony i trwał razem z pouczający i motywujący. Dlatego też przyznałem się do tego, że się to udaje.

Swoją drogą, do wyboru zabawek, gier, książek i książek.

Jestem starej daty i pamiętam moje połączenie prezenty.

Nie było szaleństwa, ale na przykład, kiedy dostałam chińskie pióro, na skakałam po niebiosa z radości. Kiedy dostałam dresy, albo czapkę i szalik, oraz rękawiczki – tak samo się cieszyłam i bardzo do dbałam.

Przedstawy w tamtych czasach są w wieku, ale się znudziły.

Pióro chińskie mi ukradziono i tą stratę pamiętam do dzisiaj.

Teraz dzieci mają górę zabawek na półkach, w kątach pokoju, czy do których wracają, ale takie oto mamy czasy! Jakże inne czasy i niekoniecznie jest do wychowawczych.

Poniższe zdjęcie jest strasznie rozczulające, bo my – starsi tacy byli.

Definitywny koniec wakacji!

Godzina 7 rano! Śpię sobie jeszcze smacznie, bo lubię teraz pospać do 8, aż tu nagle słyszę – Babcia!

Budzę się automatycznie i zdaję sobie sprawę z tego, że mam Wnusię w domu.

Niestety, ale dzieci nie śpią za długo w wolne od przedszkola dni!

W niejednej rodzinie to się sprawdza, że dzieci w weekendy nie dadzą pospać zmęczonym tygodniem rodzicom.

Taka ironia losu.

Wstaję i robię sobie kawę, by brać real za fraki, bo nie ma zmiłuj się.

Wnusia leży jeszcze w łóżku z okrągłymi oczami, a ja jej mówię, że dziś robimy sobie niedzielę pidżamową!

– A co to znaczy pidżamowa niedziela?

– To jest taka niedziela, że leżymy w łóżkach do woli i nie ubieramy się. – Robimy wszystko, aby się nie przemęczyć i się totalnie lenimy!

I tak było do godziny 12, a potem każda godzina weryfikowała nasze postanowienie.

Zaczęły się więc zabawy, aby zająć niedzielny czas. Malowanie, układanie klocków, bajki, filmy w komputerze i tak dobiegła moja opieka nad Wnusią.

Rodzice wrócili, a  jutro zaczyna się ciężka praca. Wnusia do przedszkola, Rodzice do pracy, a ja do chorej Mamy.

Koniec wakacji i wszystko wraca na normalne tory. Każdy ma swoje obowiązki!

I jeszcze ta pogoda! Dziś już o poranku powiało chłodem – niestety!

 

 

 

 

To był intensywny dzień!

 

 Kolejny dzień opieki nad Wnusią.

Jest już wieczór i dopiero zasnęła po intensywnym dniu, ale wiecie co?

Zapełnić czas Dziecku w wieku 6 lat, to nie jest łatwe zadanie.

Najtrudniejsze jest wymyślanie atrakcji takich, by Dziecko się nie nudziło.

Razem z Dziadkiem staraliśmy się, aby dzień był wypełniony, a więc:

– poranny spacer z Dziadkiem i skok na lodziarnię,

– granie w gry planszowe,

– malowanie kredkami i farbami plakatowymi,

– zaniesienie obiadu dla mojej chorej Mamy, a Prababci mojej Wnusi i dotrzymanie Jej towarzystwa,

– z przerwą na obiad wypad do bawialni,

– robienie zdjęć,

– trochę bajek w tv,

– wyjazd do kuzyna na dwie godziny,

– kąpiel, kolacja i wyciszenie Dziecka.

Uf…

A my mamy wolne przed snem, bo Wnusia śpi kamiennym snem, a ja mam chwilkę na bloga!

Jutro nowe wyzwania.

Rodzice wypoczywają nad morzem w przepięknych plenerach nadmorskich.

 

 

 

 

Może nie wszystko stracone!

Od ponad 1.5 roku, kiedy o poranku włącza się telewizor, aby posłuchać wiadomości, to można zakrztusić się kawą, bo takie kury/w – cisną się na usta.

Chce się wyć i przy tej kawie można zejść na zawał. Przynajmniej ja tak reaguję, ale podejrzewam, że tak reaguje 80% naszego, polskiego społeczeństwa, a i za granicą też.

Nie da się znieść, kiedy w Unii Europejskiej wystawia się Polaka przeciwko drugiemu Polakowi na zasadzie – a bo tak mi się zamarzyło. Piszę o Kaczyńskim rzecz jasna.

Doprawdy w obecnym życiu tak mało jest radości, które powinny towarzyszyć każdemu człowiekowi w jeszcze wolnym kraju.

Kiedy jednak pewna grupa oszalałych ludzi dorwała się do władzy, to mamy, tak jak mamy i praktycznie nic z tym nie możemy zrobić. Bandycka wycinka drzew w Polsce przyprawia mnie o palpitacje serca, a inne draństwa powodują, że coraz częściej odcinam się od wiadomości.

Chcę jeszcze trochę pożyć, a więc ignorowanie polityki na jakiś czas w ciągu dnia dobrze mi robi.

Jutro, w Dniu Kobiet – 8 marca Kobiety wyjdą na ulicę w obronie swoich praw. Nie mam pojęcia, co ten kobiecy strajk da  Kobietom, ale uważam, że  powinny domagać się cywilizowanego traktowania.

Uważam, że blokowanie in vitro spowoduje, iż surogatki będą rodziły za wielkie pieniądze i powstanie podziemie, które będzie przestępstwem. W ten sposób zmusza się Kobiety do popełnienia przestępstwa właśnie.

Polki już masowo wyjeżdżają za granicę, aby dokonywać aborcji. Tego chce ten rząd, blokując tabletkę dzień „po”?

Kobieta w Polsce już jest zniewolona i nie ma żadnej ochrony i pomocy od państwa, bo wszystko zaczyna być Jej zabierane.

Z gwałtu też będą rodzić, bo tak nakazuje ta „dobra zmiana” i tym sposobem zwiększy się liczba zabójstw dzieci. 

Czeka nas armagedon w świecie kobiet. Zobaczycie, że tak się stanie.

Dość tego wstępu i zmierzam do tego, że mimo strasznej polityki w moim kraju, dziś stało się w moim życiu coś bardzo budującego.

Chcieli Owsiaka wysłać w kosmos za wszelką cenę, a tu padł rekord i oto na liczniku pojawiło się ponad 105 milionów. Liczba rekordowa i kosmiczna. Ojciec Rydzyk i cały ten PiS gryzie w tej chwili pazury!

Kiedy zobaczyłam taką kwotę, to się ze szczęścia „zryczałam”, że nadal Polacy, to są wspaniali ludzie i potrafią się zjednoczyć.

Drugim szczęściem była impreza w przedszkolu mojej Wnusi z okazji opóźnionego Dnia Babci  i Dziadka.

Byłam na imprezie z moim Mężem i nieźle się wzruszyliśmy, a wszystko zostało udokumentowane zdjęciami i filmikami.

Jednak muszę stwierdzić, że w naszym życiu pojawiają się jeszcze iskierki radości, choć drzewa pokotem padają z ręki bandytów!

W moim mieście też rżną zdrowe drzewa – ratunku!

#wosp2017 z kosmiczną kwotą 1⃣0⃣5⃣ 5⃣7⃣0⃣ 8⃣0⃣1⃣,4⃣9⃣ ‼‼‼ Dziękujemy! ❤❤❤

https://www.youtube.com/watch?v=-2Uf94DSyLk&feature=youtu.be

https://www.youtube.com/watch?v=vQpaTYW8wfo&feature=youtu.be

 

https://www.youtube.com/watch?v=XG5JXJLVSsY&index=1&list=UUFJ4j2X7jBtaZNb3W8UhqMQ

https://www.youtube.com/watch?v=4vNBag5abTk&feature=youtu.be

https://www.youtube.com/watch?v=tDdzaYK6wyQ&feature=youtu.be

https://www.youtube.com/watch?v=opCNtg8zsyE&feature=youtu.be

Biegniesz biała drogo nie wiadomo jak, nie ma tu nikogo kto by znaczył ślad!

 Wciąż ciepła woda w kranie!
Wciąż ogrzane mieszkania!
Wciąż pełne półki w sklepach
i kto by tam zajmował się TK, Sejmem, Bezprawiem!
Na stronie KOD kłócą się jak psy
i guzik z tego wynika!
Żałosne to wszystko! Opozycja jak flaki z olejem!
Tylko czekać, kiedy PiS weźmie wszystko!
Dług publiczny rośnie jak za Gierka.
a na stronie KOD kłócą się jak psy!

I aby nie śledzić cały dzień tego bałaganu w Polsce, który rozprzestrzenia się jak zaraza – postanowiłam spędzić dzień inaczej.

Nasza 6 letnia Wnusia zadzwoniła do ukochanego Dziadka i spytała, czy Dziadek zabierze ją na sanki, bo Tata jest złożony wysoką temperaturą w łóżku.

Wnusia dzwoni, a więc w naszym domu rozpoczęło się wielkie poruszenie i zabraliśmy Ją do pobliskiego lasu, gdzie śnieg jest świeży i nie rozjeżdżony.

Zabawa trwała godzinę, a potem mieliśmy zaproszenie na obiad do Córki, jako zwieńczenie przyjemnego dnia.

Stwierdzam, że to wszystkim, a zwłaszcza mnie, wyszło na dobre, bo oderwałam się od brudnej polityki.

Nasze dwie sztuki Wnucząt są w Szczecinie i ubolewam, że nie załapały się na kulig, ale może będzie jeszcze okazja, bo zima tak szybko nie odpuści.

 

 

 

Witam Nowy Rok – 2017!

Oto mamy już 2017 rok i zaczynają do Babci i Dziadka spływać zdjęcia o tym, co robiły moje Dzieci ze swoimi Rodzinami, kiedy wyszli od nas po Wigilii i I dniu świątecznym.

Niestety, ale tak ten świat jest ułożony, że kiedy Dzieci wyfruwają z domu, to zakładają własne gniazda.

Nas może jedynie cieszyć, że sobie radzą w tym trudnym świecie i pamiętają o nas – Rodzicach już dość starszych.

Cieszę się ogromnie, że dbają o swoje Dzieci, a moje Wnuki i dostarczają im masę atrakcji, gdyż teraz tych atrakcji nie brakuje. Wystarczy tylko chcieć, by miło spędzić czas i pokazać Dzieciom ciekawy świat.

Dzięki szybkiej komunikacji, jesteśmy na bieżąco, co dzieje się z naszymi Wnukami i Dziećmi.

A tak na marginesie nie robię sobie żadnych postanowień, choć jedynym postanowieniem z pewnością, będzie kontynuacja pisania bloga. Nie piszę go dla siebie, a dla potomnych raczej!

Buziaki kochani i niech się wszystkim darzy! 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szkolny rok się zaczął, więc dzieci poszły do szkoły

Tak, tak to już koniec wakacji i oczywiście nie dla mnie, gdyż mam już wakacje wypracowane.

Koniec wakacji dla dzieci przedszkolnych i szkolnych. Nie chcę pisać tu o reformie jaka czeka szkolnictwo, choć napiszę, że wyjdą z tego niezłe jaja.

Moja koleżanka wirtualna na FB napisała, że:

„..czekając na zielone światło na przejściu byłam świadkiem przeklinania dwóch mam …. oczywiście reform w szkole ,, ..czyli ” dobrej zmiany „

Ale ja nie o tym!

Tak sobie podsumowuję wakacje moich Wnuków i stwierdzam, że przegrałam z kretesem z popularnością Dziadka, a mojego Męża, który był bardziej zaangażowany w robieniu atrakcji dla naszych Wnucząt.

No cóż! Babcia nie potrafi rozpalić ogniska i Babcia nie potrafi szusować motorówką po akwenach, bo mistrzem w tym jest Dziadek i tak nasze Wnuczęta powoli – za sprawą Dziadka stają się wodniakami.

Dwoje naszych Wnuków już są w Szczecinie i tam rozpoczęły nowy rok, ale jedna nasza Wnusia jeszcze dziś korzystała z Dziadkiem ze ślizgu po naszym jeziorze.

Nie boi się nic, a nic i tylko poucza Dziadka, że ma dodać gazu i w ogóle okręciła sobie Dziadka wokół palca, a Dziadek spełnia jej każde życzenie.

Kiedy Dziadek przychodzi do domu, to jest dumny jak „paf”, z powodu, iż tak dobrze się dogaduje z pięciolatką i opowiada dumny, że czuje się jak młody Tata, który kiedyś pokazywał ten świat swoim Dzieciom.

Tak więc przegrałam z kretesem, ale cieszę się, że nasze Wnuki lubią swojego Dziadka, który jest dla nich bohaterem i zawsze mogą na niego liczyć, a na co ja liczę?

Jeśli dożyję, a Wnuki urosną, to przyjdą do Babci z powodu arcyważnych, życiowych spraw, a Babcia będzie je wspierać. 🙂

Po czterdziestce człowiek wie, co jest dobre, a co złe :)

Wczoraj o godzinie 18 rozpoczęły się Urodziny mojego Dziecka.

Nie liczyłam gości, ale była nas spora gromadka i goście licznie się stawili. Byli tacy, którzy z różnych względów nie mogli przyjechać.

Piękny ośrodek nad naszym jeziorem – dla sportowców wynajmuje sale na takie właśnie imprezy.

Oczywiście zaczęło się od lampki szampana i odśpiewaniu Sto Lat dla solenizantki, a potem podany został obiad.

Córka zorganizowała swoje Urodziny tak, że były zapięte na ostatni guzik, choć tak się trafiło, że była jeszcze parę godzin przed imprezą mocno chora, a więc musiała posiłkować się lekarstwami, by dojść do siebie.

Imprezę prowadził i zrobił cudną prezentację ze zdjęć od dzieciństwa, do chwili obecnej bardzo profesjonalny wodzirej.

Były konkursy dla dzieci i dorosłych i wszyscy bawiliśmy się wspaniale.

Były oczywiście łzy (ja) i była cała moc wzruszeń.

Były dwie Babcie moich Dzieci, które są już po osiemdziesiątce, ale dały sobie wspaniale radę.

Zabawa trwała do trzeciej w nocy, choć dzieci maleńkie rzecz jasna poszły szybciej spać po harcach i tańcach.

Był tort i fajerwerki, o które zadbał mój Mąż, a więc jestem naładowana pozytywnie do tego stopnia, że wrażenia odebrały mi sen.

Piszę tę notatkę nie będąc wyspaną, ale jedno wiem, że Córka te Urodziny wyprawiła nie dla siebie, a dla całej Rodziny, by w końcu się spotkała i dla najważniejszych znajomych i przyjaciół.

Było cudnie, a najważniejsze jest to, że Babcie moich Dzieci były na imprezie, bo to One były obecne w dużej mierze w ich życiu i dorastaniu i za to ja Im dziękuję.

Zdjęcia nie są najwyższej jakości, ale oświetlenie i iluminacja troszkę mieszały mi szyki.

Filmiki są na szczególną pamiątkę. 🙂