Archiwa tagu: dzieci

Starość!

Powyższe video znalazłam dzisiaj na Facebooku i jako seniorkę już – niezmiernie mnie wzruszyło.

Video ma 10 263 53 odsłon na całym świecie!

W opisie było, że oboje mają  102  lat,  i jest to małżeństwo związane ze sobą do grobowej deski!

Video pochodzi z Chin i opisuje cudowną relację kobiety i mężczyzny i można jedynie się zastanowić nad tym – ile oni ze sobą przeszli i jakie były ich losy i wybory życiowe.

Ile mieli dzieci, czy się kłócili, mieli ciche dni, czy też razem walczyli o przetrwanie!

Można także się zastanowić, co on jako młody mężczyzna porabiał, bo może był na jakieś wojnie, a ona w tym czasie na niego czekała z gromadką dzieci.

Uważam, że to jest  bardzo szczególna opowieść o tym – jak razem się zestarzeć!

Ja też bym tak chciała, aby mąż trzymał mnie za rękę, albo ja jego, kiedy kostucha zapuka!

Takim małżeństwom dedykuję wiersz mówiący o tym, że ci, którzy się razem zestarzeli mieli wielkie szczęście w życiu!

Teraz młodzi często się rozwodzą – znudzeni sobą i jest coraz więcej rozwodów z przeróżnych przyczyn i w zasadzie jest to bardzo przykre.

Małżeństwo

Anna Kamieńska


Że tak im było dane
zestarzeć się jak świątkom przy drodze
tak samo spróchniali
tak samo
poorani mrozem i zawieją

Że tak im dozwolono
iść serce w serce
biodro w biodro
zmarszczka w zmarszczkę

Że tak im darowano
istnieć w sobie podwójnie
i milczeć wzajemnie

Że tak im dopuszczono
by nawet w sen wchodzili razem
on ją obejmował na poduszce
by o kamień snu nie zraniła stopy.

Że tak ich wysłuchano
aby to on
czerwone jabłko niósł jej do szpitala
i ukląkł w jej ostatniej łzie

Skoro napisałam o starości, to nawiążę także do starości przedmiotów!

Pamiętam, że 45 lat temu w prezencie ślubnym – dostaliśmy prodiż!

Pamiętam, że jako młoda żona i kobieta używałam go nie tylko do pieczenia ciasta, ale także do pieczenia kurczaka, czy też innych mięs!

Pamiętam, że kurczak z prodiża był bardzo smaczny z chrupiącą skórką!

Teraz wszyscy mamy kuchenki z termoobiegiem, a więc po co się rozwodzić nad prodiżem?

Mój staruszek wciąż stoi w piwnicy jako relikt młodości!

Pamiętam, że zawsze mogłam kupić kurczaka u mojej znajomej na wsi, a więc musiałam go sprawić sama!

Potem taką sztukę nacierałam solą, czosnkiem, papryką i innym ziołami odstawiając go na noc do lodówki!

Na drugi dzień wkładałam na dno prodiża marchewkę pokrojoną w krążki i cebulę, aby zapachy przechodziły przez mięso!

Po godzinie pieczenia można było podawać pokrojoną tuszę do ziemniaków i surówki!

Takie to były ciekawe czasy i wspominam to – ku pamięci!

Prodiż elektryczny – co to jest? – Nasza Rodzina Oszczedza

Kiedy serce rozsypuje się na kawałki!

Według statystyk, co 3 -4 mężczyzna zdradza swoją partnerkę, ale i kobiety zdradzają, bo podobno, co 3, choć kobiety w ukrywaniu zdrady są sprytniejsze.

Nie wiadomo, czy lepsze jest to, że partner nigdy się nie dowie o zdradzie, czy lepiej, że się dowie!

Wydaje się, że jest lepiej aby zdrada nigdy się nie wydała, bo ta druga strona żyje sobie w nieświadomości i życie toczy się dalej jeśli partner nie ma zamiaru nigdzie odejść!

Jeśli jednak zdrada się wyda, to jest problem, czy zdradę wybaczyć, czy też lepiej się rozstać dla własnego dobra.

Jakże często kobieta decyduje się na życie ze ‚zdradzaczem”, gdyż nie ma po prostu dokąd odejść wraz z dziećmi, a także nie ma wystarczających finansów, aby się samej utrzymać!

Wśród nas kobiet są takie, które mimo wszystko kochają za bardzo i pozostają w związku z mężczyzną, który dopuścił się zdrady mając nadzieję na jego poprawę.

Jak to zwykle bywa, to zdradzana osoba dowiaduje się o zdradzie na samym końcu, a o wszystkim wie dalsza rodzina, ale ta rodzina milczy i tylko podgląda za firanki  i plotkuje!

Taka rodzina ma pożywkę przy weekendowej biesiadzie i nikt nie przyjdzie, aby taką osobę wesprzeć, pocieszyć i przyjść z pomocą!

Ludzie boją się tego tematu, aby w razie czego nie zostać podanym do sądu jako świadek, ale za to mają ubaw i temat!

Nikt nie wie, co czuje taka zdradzona osoba, bo przeżywa swoje piekło najczęściej w samotności!

Jeśli mu wybaczy, to też się śmieją, że taka głupia, bo jak zdradził raz, to zrobi to ponownie i tyle wynika z tego gadania.

Ofiarę odsuwają od siebie często na wiele lat i nigdy nie próbują zbliżyć się, bo nie wiedzą jak się zachować!

Zdrada zmienia życie na zawsze, a w sercu także na zawsze powstaje pęknięcie i żaden lekarz nie jest tego w stanie wyleczyć – nawet najlepszy psycholog, czy terapeuta!

Życie zamienia się w piekło i nikt tego nie zrozumie, kto nie przeżył!

„Zdrada zmienia twoje serce na zawsze. Ono nie chce czuć, nie chce pragnąć, wmawia sobie, że nie potrzebuje miłości.

Mało jest rzeczy, które mogą roztrzaskać serce tak bardzo jak zdrada, tak mocno zadać ból. Wydaje ci się, że przed nią nic innego nie czułaś. A przecież twoje serce nie zawsze wyłożone było cierniami, zwinięte jak drut kolczasty, twarde i zmęczone zarazem. Istniał taki czas, kiedy twoje serce znało miłość, kiedy ufało bezgranicznie, kiedy wypełnione było nadzieją.

Wszystko się jednak zmieniło, gdy zostałaś zdradzona, zdradzona przez tego, którego kochałaś, któremu zaufałaś, przez człowieka, który powinien cię chronić, a jednak cię skrzywdził.

Boli cię całe ciało, łzy same napływają do oczu. Nie chcesz nic z tym robić, jedyne na czym ci zależy, to zostawić serce na podłodze, żeby się całkowicie wykrwawiło, myślisz, że wtedy weźmiesz je z powrotem i przestaniesz czuć to wszystko. Umieścisz je w pustej skrzyni, wyzutej z tych wszystkich emocji.

Ale nie możesz tego zrobić, musisz iść dalej, choć serce, które zostało zdradzone zmienia się na zawsze.

Nie będzie już nikomu ufać, a do każdej nowo poznanej osoby będzie podchodzić z rezerwą i strachem. Stanie się nieufne wobec świata, który udowodnił, że wykorzystuje je tylko dla własnej korzyści. Za każdym razem będzie szukać potwierdzenia swoich obaw, w każdym postara się znaleźć rysę, która dowiedzie, że ten ktoś nie jest godny zaufania.

Życzliwość spotka się z podejrzliwością, ponieważ twoje serce nauczyło się, że zawsze są jakieś koszty, jakieś ukryte plany, sznurki, za które ktoś pociąga. Twoje serce odrzuci dobroć, stanie się cyniczne. Będzie wolało być samo, niż być wrażliwym, a tym samym podatnym na krzywdy.

Podejmie mocne postanowienie – nikogo nie będzie chciało, nikogo nie będzie potrzebowało, nikomu nie będzie ufać ani nikogo kochać.

Ta obietnica stworzy mur silnej fortecy, będzie dawać pozory bezpieczeństwa. Zostaniesz niewolnikiem własnej niezależności, autonomii. Twoje serce wmówi sobie, że nic nie czuje, bo zdrada nauczyła je jak niebezpiecznie jest czuć, pragnąć, potrzebować, chcieć miłości i związku. Twoje serce musi usidlić te wszystkie potrzeby, każdego ranka będzie budzić się myśląc, jak zabić swoją głodną emocji duszę, jak zniszczyć pragnienia, nim one zniszczą ciebie.

Tyle tylko, że twoje serce zostało stworzone do miłości, do intymności, choć dzisiaj intymność jest twoim wrogiem, największym zagrożeniem. Intymność równa się dla ciebie – zdrada, cierpienie. Twoje serce wybiera życie bez nadziei, bez bliskości, bez miłości.

Zdrada zmieniła twoje serce. Uszkodziła je, pozostawiła silnym, ale bezbronnym, bez nadziei, że komukolwiek można jeszcze zaufać, bez wiary, że warte jest kochania.

Jest zmęczone życiem, tym ciągłym stanem oczekiwania na to, kiedy ponownie zostanie zranione i zdradzone. Nie chce już kochać, nie umie kochać, staje się odrętwiałe i twierdzi, że tak jest lepiej, bo jest bezpieczne, ma nad wszystkim kontrolę, jest nietykalne.

Poza tym jest cholernie samotne. To paradoks zdrady – boi się związku, ale to właśnie nowa miłość jest tym, co uzdrowi twoje serce. Musisz znaleźć odwagę, by zniszczyć swoją fortecę, odłożyć broń, przestać walczyć. Kochać to znaczy zaryzykować, zaufać to zaryzykować zdradę. Musisz podjąć ryzyko, żeby poczuć się bezpiecznie. Musisz nauczyć swoje serce na nowo kochać. Warto. Naprawdę warto”.

Błyszczący złamane serce stock Zdjecia - Pobierz royalty-free obrazy - złamane serce | Depositphotos

Zdrada zmienia twoje serce na zawsze. Ono nie chce czuć, nie chce pragnąć, wmawia sobie, że nie potrzebuje miłości

Rodzice – dzieci!

Jako, że już zaliczam się do grona seniorów, to na swoim blogu dość często podejmuję temat seniorów właśnie!

Ludzie płodzą dzieci i potem ojciec i matka starają się wychować swoje dzieci na najlepszych ludzi i dają z siebie wszystko!

Ciężko pracują i się starają, aby im pociechom niczego nie brakowało, a kiedy dzieci dorosną wypuszczają je w świat!

Jakże często w rodzinach powstają konflikty, że oto dzieci nie potrafią się odwdzięczyć za rodzicielski trud w ich starości i tak, jakby odwracają się od rodziców, czy też od swojego rodzeństwa!

Życie pisze różne scenariusze i  bywa, że to rodzice dzielą swoje dzieci na te lepsze i te gorsze chociaż we wszystkich płynie pokrewna krew i dlatego w rodzinach jest tyle niedopowiedzeń i niedomówień!

Jeśli w rodzinie coś nie gra i postronni  nie wiedzą, o co chodzi, to najczęściej chodzi i pieniądze!

Przeczytajmy więc historię pani Zofii, która dla swoich dzieci żyły sobie wypruwała i spotkało ją wielkie rozczarowanie!

„Zofia oszczędzała na wszystkim, pieniądze wysyłała dorosłym dzieciom. Okropnie się jej „odwdzięczyli”

Oszczędzanie było doskonale znane Zofii – matce czwórki dzieci.

Tak jak każda matka, chciała wesprzeć swoje dzieci finansowo, dlatego każdy zarobiony grosz wysyłała córkom i synom w nadziei, że kiedyś docenią jej poświęcenie.

Gdy myślała, że już nadeszła magiczna chwila, dzieci sprawiły jej ogromną przykrość.

Oszczędzanie stało się dla Zofii przyczyną ogromnych trosk.

Kobieta urodziła czwórkę dzieci – dwóch synów i dwie córki i niemal zawsze wychowywała je sama.

Mąż widniał bowiem tylko w jej dowodzie i w żaden sposób nie pomógł rodzinie, dlatego przestała się łudzić, że może na niego kiedykolwiek liczyć.

Zamiast tego ciężko pracowała nie tylko na swoje utrzymanie, ale też pokładając ogromną wiarę w to, że lata trudów kiedyś zostaną docenione przez dzieci.

Niestety ogromnie się myliła.

Oszczędzanie niekiedy nie popłaca. Zofia zupełnie się załamała, gdy okazało się, że lata odkładania pieniędzy na dzieci zrujnują ją psychicznie.

Oszczędzanie stało się dla nieszczęśliwej kobiety jedyną deską ratunku.

Brak ciepła, troski i pomocy ze strony męża chciała zrekompensować dzieciom w postaci ciężko zarobionych pieniędzy przelewanych czwórce dzieci regularnie, nawet wtedy, gdy córki i synowie już dorośli.

Zofia wierzyła, że wszyscy docenią jej wieloletnie starania i nadjedzie dla niej w końcu taki moment, kiedy kiedy wszystkie wysiłki i uczucia przelewane na dzieci w końcu do niej wrócą.

Wbrew radom innych nie odcięła dorosłych od wsparcia finansowego, czego gorzko pożałowała.

Pewnego ważnego dla niej dnia zaprosiła całą czwórkę do siebie, bo przez lata pracowała w Hiszpanii i dawno nie widziała się z ukochanymi dziećmi.

Niecierpliwie czekała na ich przyjazd i gdy tylko się pojawili, gorąco wszystkich uściskała.

Najstarsza córka nieco oburzona spytała, czemu matka ściągnęła ich wszystkich do siebie.

Zofia wyjaśniła, że chciała usiąść z nimi przy jednym stole, powspominać ich dzieciństwo i pokazać im ich stare zabawki, które trzyma od lat.

Dzieci nie wzruszyły jednak nawet pamiątki z przeszłości i od razu zaczęli rozmawiać z kobietą o sprzedaży jej domu, bo cała czwórka nadal potrzebuje pieniędzy.

Kobieta zaczęła się tłumaczyć, że nie ma już sił na kolejny wyjazd, ale jednocześnie przypomniała sobie dawne porady, by oszczędzać przede wszystkim na własną starość.

Dzieci zdążyły tylko zjeść obiad i odebrać od matki domowe przysmaki.

Zofia łkała sama w opuszczonym domu. Żadne z dzieci nie pamiętało o jej urodzinach”.

Oszczędzanie w żaden sposób nie opłaciło się Zofii.

https://smakosze.pl/oszczedzanie-270720-ds-zofia-oszczedzala-na-wszystkim?fbclid=IwAR3Ru8nozXn1LoGhsd5PNZQQwjn0J_Tm7LaBcuSOkMzHz8UyfzTxlTM6Om0

Hitlerowiec z polskim rządzie!

 

Mam taki dobry okres w swoim życiu, że śpię sobie nawet do godziny 10.00.

Bywało tak przez wiele lat, że zrywałam się w nocy o 4 w nocy i już nie mogłam zasnąć!

Ten stan wynikał z depresji, na którą cierpiałam, a więc, kiedy emocje się wyciszyły – śpię bez żadnych wyrzutów sumienia.

Wstaję więc i człapię zrobić sobie poranną kawę i włączam automatycznie wszystkie media, a więc laptopa i telewizor, aby mieć na początku dnia ogląd tego, co się dzieje w naszym kraju i na świecie oczywiście.

Dziś rano jeszcze bez łyka kawy obudziłam się raptownie, kiedy  w  TVN usłyszałam wypowiedź rzecznika praw dziecka i tu specjalnie z małej litery – Mikołaja Pawlaka!

W chwili powołania tego osobnika w drucianych okularkach od razu pomyślałam sobie, że to zły wybór, bo z oczu patrzy mu jak u hitlerowskiego żołnierzyka!

Od razu pomyślałam sobie, aby Polacy żyjący za granicą absolutnie nie wracali do tego kraju, w którym rządzi głupota i bezmyślność ludzi na wysokich stanowiskach!

Ten człowiek dziś wydalił z siebie, że edukatorzy seksualni wyłapują dzieci i dają im jakieś środki, tabletki, pigułki zmieniające płeć dziecka!

I poszło po Internecie i ludzie są zdumieni, że taki debil na stanowisku, tak bardzo ważnym jest naprawdę debilem, człowiekiem na jakiś dopalaczach, któremu nie trybi w mózgu, bo zaciął mu się człowieczy tok myślenia, który w ten sposób uświadamia Polaków!

Wymyśliłam więc swoje ostrzeżenie, iż „Czarna Wołga jeździ po Polsce z edukatorem seksualnym, który wyłapuje dzieci dając im tabletki na zmianę płci”.

Jeśli znam się na lekach odnoszących do spraw seksualnych, to jest to tabletka niebieska, która powoduje u mężczyzn, że „konar płonie”.

Gdybym była durną babcią, to po tych słowach uwierzyłabym, że mogą mi zamienić wnuczkę na wnuka, a wnuka na wnuczkę – cholera jasna.

Zadaję sobie więc pytanie, skąd PiS bierze takich debili i usadawia ich na tak ważnych, państwowych stanowiskach, a wielbiciele PiS łykają wszystkie te brednia jak pelikany!

Dokąd zmierzasz Polsko moja kochana, że masz w rządzie takiego, nawiedzonego drania!

A oto charakterystyka tego debila Pawlaka – niżej, który powinien zająć się koronawirusem w szkołach i przedszkolach, a nie zmianą płci u naszych dzieci za pomocą tabletki!

Ręce i szczęki opadają i po prostu brakuje mi adekwatnych słów, by wyrazić swoje oburzenie i zdumienie!

„Jakub Majmurek

Niedorzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak dał dzisiaj prawdziwy popis.

  • Wychwytują dziecko rozchwiane, zaniedbane, któremu dają jakieś środki farmakologiczne, żeby zmieniać jego płeć bez wiedzy i zgody rodziców i lekarzy – tak w Polsce w roku 2020 widzi pracę edukatorów seksualnych Rzecznik Praw Dziecka, Mikołaj Pawlak.

Mikołaj Pawlak, w grudniu 2018 roku wybrany na Rzecznika Praw Dziecka, nigdy nie stronił od kontrowersyjnych wypowiedzi.

Procedurę zapłodnienia in vitro nazwał „niegodziwą od strony prawno-moralnej”, relatywizował problem wymierzania dzieciom kar fizycznych, przestrzegał przed „wymierzoną w rodzinę ideologią gender”.

Urząd od początku traktował jako trybunę do głoszenia własnych, skrajnie tradycjonalistycznych poglądów……”.

Źródło: Newsweek

Czy nowy Rzecznik Praw Dziecka pracował z dziećmi przez 5 lat?

Rocznice!

 

Obraz może zawierać: tekst „Z okazji Rocznicy Slubu Niechaj przed laty podjęta DECYZJA ο wspólnym życiu owocuje DZIŚ, JUTRO po wsze czasy. Niechaj daje WAM RADOŚĆ i spełnienie.”

Dziś kumulacja rocznic, ale zacznę od tego, że na poniższym zdjęciu, to ja z moim, przyszłym mężem.

To był chyba rok 1974, kiedy ze sobą  chodziliśmy, a zdjęcie nam zrobiła nasza koleżanka, kiedy 1 maja wracaliśmy z pochodu.

Jeszcze nie wiedzieliśmy, że się pobierzemy, ale w końcu wzięliśmy ślub w 1976 roku!

Jeszcze nie wiedzieliśmy ile dzieci z tego małżeństwa się urodzi, a urodziły się dwie Córki w odstępie 3 lat.

Córki mieszkały z nami 30 lat i w końcu młodsza wzięła ślub 14 lat temu – 26 sierpnia, a starsza 13 lat temu – 25 sierpnia – rok później!

Dlatego piszę, że jest kumulacja rocznic,  a dla nas rodziców, to  także święto, bo przecież , to są wciąż nasze dzieci.

Kiedy każda z nich oznajmiała nam, że wychodzi za mąż, to z naszej strony, czyli rodziców, nie było czegoś takiego, że może poczekaj, może on nie jest dla ciebie itd.

Były dorosłe i same decydowały o swoim, dalszym losie i utworzyły swoje, własne życie, do którego ja z Mężem kompletnie się nie wtrącamy, a tylko wspieramy w trudniejszych chwilach!

Kiedy odchodziły z domu, to ja zachorowałam na tęsknotę, bo oto dom zrobił się taki pusty i cierpiałam z powody „pustego gniazda”.

Mąż radził sobie lepiej, bo on jest w ciągłym biegu i nie ma specjalnie czasu na melancholię!

Pamiętam, że kiedyś wyszłam z domu, by zrobić jakieś sprawunki,  a  kiedy wróciłam do pustego domu, to się rozryczałam i długo nie mogłam się pozbierać ze smutku.

Musieliśmy się z Mężem nauczyć od nowa żyć, bo w domu pełnym ferworu jakoś, to wszystko się układało, a potem nastała cisza.

Trochę nam zajęło, aby dawać sobie przestrzeń i mówić do siebie już w całkiem innych sprawach, ale się udało.

Teraz już tylko obserwujemy z dystansu jak toczy się życie naszych Córek i ich rodzin.

Póki co wygląda to bardzo dobrze i życzę im dalszych lat w zgodzie, zdrowiu, miłości, szacunku do siebie, bo rodzina w życiu każdego człowieka  jest najważniejsza.

24 stycznia 2021 roku – my seniorzy będziemy obchodzili 45 rocznicę, a nasze Córki dopiero 13 i 14, a więc mają przed sobą całe życie i niech się też razem zestarzeją – tego im życzę z całego serca, aby na te starsze lata się wspierali.

A teraz napiszę jak bardzo jest mi szkoda moich wnuków i innych dzieci w dobie pandemii!

Ja pamiętam, kiedy byłam dzieckiem, to swoje wakacje i ferie, a także rok szkolny spędzałam na boisku z przyjaciółmi grając w piłkę, gumę, kapsle i dnia było mało!

Dzisiejsze dzieci są strasznie samotne z powodu koronawirusa, bo przyszło im spędzać czas przed komputerem.

Końca tego horroru nie widać, bo podejrzewam, że kiedy wrócą biedne dzieci do szkoły w tych cholernych maseczkach i z zachowaniem dystansu, to nie jedno dziecko wpadnie w depresję, bo ileż można!

Nienawidzę cię koronawirusie – zniknij – przepadnij i oddaj dzieciom dzieciństwo!

Obraz może zawierać: 2 osoby

Mamo, tato – tylko nie bij!

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie siedzą, dziecko i w budynku

Dzisiaj prawie cały dzień spędziłam z moją młodszą Córką i moją 12 letnią Wnusią!

Jakie ja mam szczęście, że moje Wnuki mają mądrych rodziców, którzy dwoją się i troją, aby swoje dzieci wychować na porządnych i prawych ludzi!

To im podporządkują swoje życie i to się im udaje, gdyż ja jako babcia i mój Mąż jako dziadek jesteśmy dumni, iż nasze Wnuki wyrastają na mądrych i wrażliwych obywateli.

Ja mogę z Wnuczką gadać i gadać, bo jest o czym, gdyż Ona jest bardzo oczytana i już dużo wie o świecie, a dla mnie, to jest sama przyjemność!

Wnuczek jest zapalonym piłkarzem i właśnie przebywa na obozie piłkarskim i się na nim spełnia – nie płacze za rodzicami.

Moja druga Wnuczka kocha zwierzęta i sama dokarmia króliki w przydomowej hodowli, a także opiekuje się swoim maltańczykiem.

Wygadane, kochane, mądre i nie piszę dlatego, że dla każdej babci wnuki są najlepsze, ale dlatego tak piszę, bo to sama prawda jest!

A tymczasem:

W mediach mamy coraz więcej i więcej doniesień o tym jak w polskich rodzinach dorośli pastwią się nad swoimi dziećmi!

Nie wiem z czego to wynika, ale może z tego, że Polacy dostali to słynne 500+ i wydają je na wódę i narkotyki, a wówczas dzieci przeszkadzają, bo ryczą, bo dokazują i czegoś się domagają, a to przeszkadza!

Zazwyczaj przemoc dzieje się w czterech ścianach i choć sąsiedzi słyszą i służby wiedzą, to nikt za bardzo nie chce się wtrącać!

Czasami wpadnie ktoś z opieki społecznej do domu z powodu niebieskiej karty, ale często nie są wykrywane symptomy przemocy, bo tacy rodzice są sprytni i ukrywają wszelkie przejawy okrucieństwa.

Poniższą notkę pobrałam z Facebooka i ten nieznany autor wyliczył jaka przemoc jest w polskich domach, ale nie zgadzam się z nim, że norweski  BARNEVERNET, czyli norweska służba ochrony dzieci jest dla nich rodzin dobry!

Niestety, ale te służby mają w świecie okrutną opinię i nie należy czerpać wzorców z Norwegii!

Należy w Polsce opracować nasz, bezpieczny sposób ochrony dzieci przed przemocą!

Koronawirus – XXI wieku.

Powiedz mu że „najważniejsza jest rodzina”, powiedz mu że jego tata powinien „dostać drugą szansę”. Powiedz mu że „rodzina jest święta” i w imię tej świętości tata będzie go bił kablem po głowie przez kolejne 17 lat.

Obraz może zawierać: 1 osoba, niemowlę i zbliżenie

Lubin. Czteroletni chłopiec musi godzinami klęczeć, ojciec zamyka go na kilka dni w łazience, głodzi, zabiera ręczniki, żeby mały nie rozłożył ich sobie na podłodze.

Wieruszów. Umiera trzylatek – dręczony, bity, zgwałcony.

Łódź. Jedenastomiesięczna dziewczynka trafia do szpitala ze śladami pobicia, przypalania, ma naderwane ucho, złamaną rączkę, zrosty na nóżce, które świadczą o tym, że wcześniej była złamana w wielu miejscach.

Brojce pod Gryficami. Rodzice wkładają pięcioletnią córkę do wrzątku. Z rozległymi oparzeniami rąk, nóg i krocza leży przez pięć dni w domu, zanim – nie mogąc znieść jej płaczu – wezwą pogotowie.

W Piekarach Śląskich lekarze próbują uratować dwuletnią Julię pobitą do nieprzytomności. Ma obrzęk mózgu, złamaną kość czołową i nos. Mimo długiej reanimacji – umiera. Tłumaczenie matki: po prostu szła i upadła.

Gdy w Łodzi do lekarza trafia trzymiesięczna Lenka, posiniaczona i z pękniętą czaszką, matka twierdzi, że córka uderzyła się grzechotką. Później – też w Łodzi – jest przypadek dwumiesięcznego Igorka : ma podbite oko i złamaną kość czaszki.

Polska nie radzi sobie z przemocą wobec dzieci.

Potrzebujemy organizacji wzorowane na norweskim BARNEVERNET, o dużych uprawnieniach i bezkompromisowej w działaniu. To jedyny sposób by przerwać piekło tysięcy dzieci katowanych w Polsce przez rodziców i opiekunów.

Zamiast krytykować Norwegów uczymy się od nich jak chronić dzieci.
.
autor nieznany.

Tak Barnevernet odbiera dzieci. Wstrząsający raport BBC.

Norwegia odbiera rodzicom dzieci, często bez powodu. Pracownicy socjalni zadają niekiedy pytania służące wyłącznie potwierdzeniu ich tez. Tymczasem jeden z nich w kwietniu został skazany za masowe pobieranie z internetu dziecięcej erotyki. Mimo to decyzje podjęte na podstawie jego raportów pozostają w mocy. Niektóre norweskie rodziny decydują się na ucieczkę do innych krajów – między innymi do Polski.

 

BBC w obszernym reportażu opisuje problemy związane z Barnevernet – norweską służbą, zajmującą się ochroną dzieci. Opisuje między innymi przypadek Cecilie – samotnej matki żyjącej na przedmieściach Oslo. Pewnego dnia do drzwi jej małego drewnianego domku zapukało dwóch pracowników socjalnych. Dziewczynka otworzyła im z uśmiechem. Jednak matka nie podzielała jej entuzjazmu. Wiedziała bowiem, że w ten sposób norweska „Służba Ochrony Dzieci” odbiera rodzicom córki i synów. Nie pomyliła się.

 

Eksperci dokonali oględzin domu i oznajmili, że między matką a córką nie istniał naturalny przepływ interakcji. Negatywnie ocenili także sytuację finansową rodziny. Powód? W lodówce znajdował się piernik: tani i kupiony po Bożym Narodzeniu. Służby uznały to za dowód na ubóstwo rodziny. W raporcie dwóch ekspertów zaznaczyło, że utrzymywanie córki w rodzinie zaszkodzi w rozwoju córki. Od tej pory minęły już lata. Pani Cecilie – obecnie 50 letnia kobieta – tym czasie widziała córkę tylko 7 razy.

Tymczasem w kwietniu 2018 roku w sądzie odbył się proces jednego z 2 ekspertów, których raport przyczynił się do odebrania dziecka. Skazano go na 22 miesiące więzienia i odebrano prawo wykonywania zawodu. Przyznał się bowiem do winy – pobrania 200 tysięcy obrazków i ponad 12 tys. filmów z dziecięcą erotyką.

Rodziny – ofiary jego „ekspertyz” – podkreślają, że skazaniec był niezdolny do okazywania współczucia dzieciom. Twierdzą, że podjęte przez niego decyzje powinny zostać uznane za nieważne i anulowane.

Mimo to lokalne służby zajmujące się „ochroną dzieci” podkreślają, że skazany był „tylko” jednym z dwóch ekspertów wnioskujących o odebranie dziecka. Argumentują również, że raport jedynie częściowo wpłynął na odebranie dziecka, a decyzję podjął sąd.

BBC opisuje także inny przypadek działalności Barnevernet. Chodzi o Inez, matkę 8 dzieci. 4 z nich odebrano jej we wrześniu 2013 roku. Matka została ponadto aresztowana – oskarżono ją bowiem o używanie siły wobec dzieci. Wszystko dlatego, że dała klapsa dziecku, bijącego siostrę lub brata.

Pani Inez i jej prawnik zwracają uwagę na formę „rozmowy” przedstawicieli służb z dziećmi. Nie słuchali oni ich odpowiedzi, lecz zadawali pytania, usiłując potwierdzić swą tezę. Najmłodszą córkę pytali, czy matka używała przemocy wobec jej. Dziecko odpowiedziało, że nigdy się to nie zdarzyło, jednak służby drążyły temat. „Ile razy matka cię uderzyła” – brzmiało następne pytanie.

Sąd zwrócił pani Inez dwójkę dzieci. Pozostała dwójka wciąż pozostaje w pieczy zastępczej.

BBC przedstawia także przypadek Ruth i Mariusa Bodnariu. Oskarżono ich w 2015 roku o wymierzenie klapsa dziecku. W efekcie 5 z nich, w tym małe dziecko trafiło do opieki zastępczej. Wywołało to protesty na całym świecie. Obecnie przywrócono już dzieci ich rodzicom, jednak zdecydowali się opuścić Norwegię. Obecnie mieszkają w Rumunii, skąd pochodzi Marius.

BBC przypomina, że w 2015 roku ponad 140 prawników, pracowników społecznych i psychologów napisało list otwarty do rządu. Podkreślili w nim, że sądy zbyt łatwo dają raportom pisanym przez pracowników socjalnych. Autorzy protestu twierdzą, że norweskie służby łamią prawa dzieci.

BBC zwraca uwagę, że kilka norweskich rodzin zdecydowało się szukać azylu w Polsce. Tu bowiem – jak wierzą – wciąż szanuje się wspólnotę rodzinną.

Źródło: bbc.co.uk

Read more: https://www.pch24.pl/tak-barnevernet-odbiera-dzieci–wstrzasajacy-raport-bbc,62037,i.html#ixzz6U5TB5OFa

Surowsze kary za przemoc wobec dzieci. Nowelizacja ustawy - Zdrowie

Dzień Dziecka i nie zawsze szczęśliwa rodzina!

Obraz może zawierać: 1 osoba

Jutro będziemy obchodzili Dzień Dziecka i bardzo lubię to święto, choć ja już nie jestem nikogo dzieckiem, bo rodziców już nie ma!

Zostałam sama na tym świecie, gdyż nie ma już żadnej babci, dziadka, wujka, cioci i gdyby nie moja rodzina czyli mąż, moje dzieci i wnuki – to byłabym bardzo samotną kobietą.

Na zdjęciu jestem pogodnym bobasem, ale potem, kiedy rosłam życie nie było bajką, ale wyparłam to w sobie, bo nie można żyć z raną w sercu tyle lat.

Było, minęło i trzeba żyć dalej i radzić sobie z emocjami,  oraz złymi wspomnieniami.

Największym sukcesem jest moja rodzina, którą zawsze chciałam mieć i to mi się udało.

Piszę o tym, że na szczęście wyrosłam na prawego człowieka nie robiącego nikomu krzywdy, choć pewnie jakieś popełniłam nieświadomie.

Każda matka będąc w ciąży ma nadzieję, że urodzi dziecko zdrowe, które wyrośnie na dobrego człowieka, ale czasami się zdarza, że matka rodzi dziecko – potwora.

Oglądam czasami kanał „ID”, gdzie są pokazywane obrzydliwe zbrodnie popełnione właśnie przez dzieci.

Dziś właśnie obejrzałam odcinek na „ID” pt. „Żyjąc z potworem”.

Była to normalna, amerykańska rodzina z trójką dzieci, ale jedno z nich odstawało od pozostałych i od początku sprawiało wielkie trudności i wypaczenia w zachowaniach.

Rodzice mieli nadzieję, że ich dziecko po prostu z tego wyrośnie i dużo wkładali wysiłku, aby kształtować ich psychikę, ale im dalej w las, tym dziecko sprawiało coraz więcej kłopotów wychowawczych!

Było złośliwe, krnąbrne, nieżyczliwe, a w oczach widzieli potwora, choć nie do końca zdawali sobie z tego sprawę!

Ojciec uczył syna jak posługiwać się bronią i nie przypuszczał, że ta nauka zostanie wykorzystana.

Chłopak miał 17 lat i nienawidził swojej rodziny, a więc pewnego dnia wziął ojca broń i wystrzelał rodzinę, co do jednego, a dom pływał we krwi!

Przeżyła tylko jedna siostra – cudem uratowana, która od 30 lat analizuje sprawę i pyta – dlaczego nikt nie zauważył, że jej brat urodził się potworem!

Takie rzeczy nie tylko w Ameryce, bo znam przypadek rodziny, w której potwór się urodził.

Parę lat temu obserwowałam pewnego chłopca na podwórku, który był strasznie głośny i kolegów rozstawiał po kątach.

Uważał, że tylko on ma rację i patrzyłam na niego ze smutkiem, bo zachowywał się właśnie jak potwór.

Minęło parę lat i chłopak trafił do poprawczaka za drobne kradzieże, a rodzice rwali włosy z głowy, bo nic do niego nie trafiało.

Ożenił się z czasem i spłodził syna i wszyscy mieli nadzieję, że wydoroślał i zmądrzał.

Niestety, ale teraz siedzi w więzieniu, a dziecko adoptowali starzy rodzice i już nie mają złudzeń, że on się kiedyś zmieni!

Wiedzą, że spłodzili potwora właśnie.

Z pewnością świat medycyny bada fakt, że w jednej rodzinie, w której rodzą się zdrowe dzieci – ze zdrową psychiką i zastanawiają się dlaczego jedno rodzi się wampirem, mającym w myślach tak niecne czyny, które często realizuje!

 

Nie byłam idealną matką!

Obraz może zawierać: kwiat i roślina

W taki dzień jakim jest „Dzień Mamy” zawsze robię swoje, osobiste podsumowanie.

O poranku jeszcze spałam dobrym i spokojnym snem, kiedy zadzwonił domofon.

Drzwi otworzył Mąż i przyjął od Poczty Kwiatowej piękny bukiet dla mnie od Córki mieszkającej w Szczecinie i w dobie pandemii była to dla mnie ogromna przyjemność, bo się nie spodziewałam.

Potem przyszła moja druga Córka, która mieszka w tym samym mieście i jako kobieta zapędzona wręczyła mi za duży prezent.

Dostałam krem do twarzy na dzień i na noc, czekoladki, żel do mycia ciała, oraz szampon, a także owocową herbatę i kawałek pysznego ciasta.

Przy kawie i herbacie zjadłyśmy po rogaliku z marmoladą i tak nam minął cudowny czas na rozmowie i ja tego czasu nie zapomnę do końca swojego życia.

Tak sobie siedzę i rozmyślam jaką, to ja byłam matką dla swoich dzieci?

W pamięci mam, że byłam matką dobrą, ale i też dość surową, gdyż wymagałam od Córek może zbyt dużo, a może w sam raz.

Urodziłam Je tuż przed stanem wojennym w Polsce, kiedy w sklepach nie było nic.

Trzeba było o wszystko walczyć, a więc walczyłam, bo chciałam, aby nic Im nie brakowało.

Nie było czasu na sentymenty, a więc byłam matką zabieganą, ale zawsze pamiętałam, że moje dzieci, to mój największy skarb.

Ja byłam dość surowa, bo bardziej surowa niż ich Tata, który ze ścierką biegał po domu udając, że im wleje za nieposłuszeństwo, a one śmiały się w niebo głosy.

Ja potrafiłam, kiedy nie chciały zrobić porządku na biurku zwalić klamoty na podłogę i zamknęłam drzwi i sprzątnęły.

Zawsze chciałam, aby wyrosły na mądre i odpowiedzialne w przyszłości kobiety i to się udało.

Obie mają swoje rodziny i ja się do ich życia nie muszę wtrącać, bo same ogarniają swoje życie i póki co jestem spokojna o nie i o ich rodziny!

Przyznaję, że są bardzo różne, bo jedna to czysty Ojciec, a druga to ja i moim marzeniem jedynym przed śmiercią jest to, aby były sobie bliskie i pomocne mimo zupełnie innych temperamentów.

Wykonałam swoje zadanie jako matka i mam nadzieją, że wybaczą mi moje matczyne potknięcia, bo idealnych matek nie ma!

Pamiętam też czas, że kiedy pracowałam 6 dni w tygodniu, to w niedzielę rano Je kąpałam, darując im kąpiel w sobotę wieczorem.

Sadzałam je pod kołdrą w małżeńskim łóżku i podawałam im śniadanie do łóżka, a w telewizji leciała z telewizora „Pszczółka Maja”.

Ja w tym czasie mogłam szykować obiad niedzielny!

1 lutego 2019 roku zmarła moja Mama i wiem, że już nigdy nie będę mogła o nic Ją spytać, choć mam w głowie tyle pytań! [*]

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją, drzewo i na zewnątrz

 

Obraz może zawierać: 3 osoby, tekst

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, tabela i w budynku

Ja się nie godzę na to, że PiS indoktrynuje dzieci!

Obraz może zawierać: 8 osób, tekst „NIE JEST KOREA PÓŁNOCNA ROSJA CZY FASZYSTOWSKIE NIEMCY z HITLERJUGEND SĄ POLSKIE DZIECI w MUNDURACH WOJSKOWYCH UCZONE ZABIJANIA ODTWÓRZ PONOWNIE Gazeta RDK WSZYSCY MYŚLELI ŻE DLA DZIECI JEST ZABAWA w HARCERSTWO BARBARZYŃCY z MON SZKOLĄ DZIECI DO ZABIJANIA”

Patriotyzmu uczono mnie w szkole i pamiętam te wszystkie apele ze sztandarem szkoły w tle.

Na wszystkie święta i uroczystości byliśmy ubrani w kolorach biało – granatowych, a że szkoła nie posiadała sali sportowej, to zbieraliśmy się na korytarzu, a przy pogodzie na boisku sportowym.

Było recytowanie wierszy patriotycznych, a także szkolny zespół „Stokrotki” wyśpiewywał pieśni jak np. „Czerwone maki na Monte Casino”.

Dzieciaki brały udział także w obchodach 1 Maja i w innych uroczystych chwilach.

To właśnie ze szkoły wyniosłam swoją miłość do Ojczyzny, bo na lekcjach historii mówiono nam, że Polak, to zawsze dumny Polak i tak mi zostało na zawsze.

Kocham mój kraj i boleję nad tym, co teraz PiS zrobił menu krajowi, bo go kawałek po kawałku niszczy, że serce boli!

Nikt nam wówczas nie mówił, że w razie co, to będziemy umierać w obronie Ojczyzny, a raczej uświadamiano nam, że będziemy ją budować, aby rosła w siłę!

Na Facebooku zobaczyłam filmik, który na bloga nie chce się wkleić, kiedy dzieci – małe dzieci ubrane są w mundury wojskowe przez MON i klepią formułki im narzucone przez psychopatę z PiS.

Jestem babcią i mam trójkę Wnuków i za żadne skarby nie akceptuję takiego wychowywania jeszcze niczego nieświadomych dzieciaków.

Moje Wnuki należą do prawdziwych harcerzy i to rodzice kupili im mundurki, chusty i wszelkie akcesoria, a nie jakiś przygłup nawiedzony z PiS!

Ja się na to nie godzę i mam nadzieję, że kiedyś ktoś rozliczy ten proceder, który nie uczy dzieci miłości i szacunku do Ojczyzny, a wzbudza agresję!

Zobaczyłam ten filmik i skojarzyło mi się to z Koreą Północną i na to nie ma mojej zgody, ale pytam – dlaczego rodzice tych dzieci się na to godzą i gdzie oni są?

Podsumowanie tego zrobił na Facebooku Adam Mazguła  – polski żołnierz, harcmistrz, działacz społeczny i polityczny; pułkownik dyplomowany rezerwy Wojska Polskiego

Adam Mazguła

„Efekt PiS-durnoty
Jeśli dobrze usłyszałem w przekazie, to bohater naszych czasów, miernota i nieudacznik, organizator lotu do Smoleńska i wyborów prezydenckich 10 maja, minister nierządu PiS Jacek Sasin zaprzysięga Orlęta — dzieciaczki i każe im umierać za ojczyznę.
Ten mistrz intelektu nie rozumie, że dla tych dzieci patriotyzm jest miłość do mamy i taty, nauka polskiego języka, czytania i pisania. To duma z flagi na podwórku, z przedszkola i pań wychowawczyń.

Jakim trzeba być idiotą, aby kazać im przysięgać, że umrą za ojczyznę, którego słowa nie są w stanie pojąć.
Jak można być tak ograniczonym rodzicem, aby nie reagować na takie głupoty wokół ich dzieci. To pewnie ci sami, którzy w imię boga oddadzą te dzieci oprawcom kościelnej pedofilii i nawet będą milczeć, broniąc oprawców swoich dzieci.

Co za faszystowska ideologia?

Wstydźcie się rodzice, wychowawcy i politycy.

Mundur jest oznaką służby Polsce, a nie zabawy w wojsko zabijające osobowość i dziecięcą radość poznawania świata.

Adam Mazguła

Przyrzeczenie Orląt:
Wstępując w szeregi ORLĄT Związku Strzeleckiego
Przyrzekam postępować stale według prawa orlęcego,
aby stać się godnymi tych orląt,
które przelaną swą krwią serdeczną
wskazały nam, jak kochać ziemię ojczystą,
jak żyć dla niej i umierać.

Orlęta na koniec odpowiedzą – Tak mi dopomóż Bóg!”

https://www.facebook.com/groups/336532107002192/wp/590280028274440/

Jest w temacie reakcja!

INDOKTRYNACJA DZIECI JAK W KOREI PÓŁNOCNEJ

Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Józef Kasprzyk zabrał się za indoktrynację malutkich dzieci.

Na polecenie tego pisowskiego fanatyka ślubowanie roty Związku Strzeleckiego składały przedszkolaki w żołnierskich mundurach.

Dzieci zmuszono do powtarzaniu słów o śmierci i deklaracji religijnych.
Brakowało im tylko karabinów na plecach i granatów zaczepnych w woreczkach na buty.

Nasz Ośrodek zwróci się o interwencję w tej sprawie do Rzecznika Praw Dziecka.

Fartuszki, mundurki, apele, czyli nowy rok szkolny w czasach PRL ...

 

Jak przetrwać niewiadome!

Obraz może zawierać: niebo i na zewnątrz

Smutek!

Obserwuję w dzień moje miasto! Jest pusto i tylko od czasu do czasu widzę ludzi niosących zakupy do domu i coraz więcej w moim małym miasteczku widać ludzi w maseczkach, także własnej roboty.

Przemknął także rowerzysta w masce i rękawiczkach, który chyba miał dość kwarantanny.

Przecież świeci cudne słońce i przyroda budzi się do życia i występuje w nas naturalna potrzeba spotkania się z wiosną!

Pękamy więc i ryzykuje wielu ludzi, aby wyjść z czterech ścian chociaż na trochę!

Mam kontakt w rodziną i rozmawiamy o tych ciężkich czasach.

Na razie sobie radzą, ale wyczuwam zmęczenie sytuacją, że nagle wszystko zatrzymało się w domu i trzeba szykować święta na odległość.

Jeszcze parę tygodni temu życie toczyło się w swoim rytmie, a więc praca, szkoła dla dzieci, zakupy, dom i wieczorem szykowanie się do snu i tak codziennie w swoim tempie.

Teraz nagle rodziny są zdane na siebie całą dobę i posypało się wszystko!

W Ameryce 30 milionów ludzi utraciło już pracę i w Polsce ludziom zagląda bieda, a więc jesteśmy nerwowi w wielu domach, bo przyszłość jest strasznie niepewna i z tego choćby powodu wybucha agresja!

W obliczu pandemii wszyscy staliśmy się sobie równi, bo #zostańwdomu obowiązuje zwykłych śmiertelników, ale i artystów, polityków, dziennikarzy, ludzi kultury!

W takich trudnych momentach ludzi ratuje muzyka, którą się nagrywa ku pokrzepieniu serc i pocieszamy się, że jeszcze będzie pięknie, normalnie, ale trzeba zadać sobie pytanie – kiedy to nastąpi?

Końca tego nie widać, gdyż wciąż umierają ludzie!

Mnie pomaga przetrwać muzyka niosąca nadzieję na lepsze czasy, ale zaczynam pękać i co trochę moje oczy zasłaniają łzy, kiedy słyszę, że w domach pomocy seniorów nie ma kto ich umyć, nakarmić i podać leki!

Dla dorosłych, to też jest trudny czas, bo co robić z danym nam czasem?

Pewna pisarka radzi, abyśmy zaczęli pisać pamiętnik, bo według niej pisanie pomaga i uwalnia nasze emocje przelane na papier piórem, albo za pomocą klawiatury i może dlatego piszemy blogi, aby wymieniać się swoimi myślami i emocjami!

Tą pisarką jest Regina Brett, która pisze książki ale także prowadzi pamiętnik od 12 lat, gdyż to pomaga jej znaleźć równowagę i udzieliła wywiadu:

Wszyscy powinniśmy pisać?
Głęboko wierzę w pisanie. Pomaga złapać dystans do nonsensów, wątpliwości i lęków, które dryfują przez mózg cały dzień. Kiedy uwalniasz się od nich, pisząc pamiętnik, tworzysz przestrzeń w głowie i w sercu, a pozytywne rzeczy mają do ciebie dostęp. Najlepiej pisać codziennie. A potem po kilku tygodniach spojrzeć na to, co napisałaś. Nie, żeby to korygować czy redagować, ale żeby zobaczyć, czy są tam jakieś wzorce, które mogą nauczyć cię czegoś, co powinnaś wiedzieć, albo które mogą cię gdzieś poprowadzić. Jeżeli przez trzy tygodnie w swoim dzienniku narzekasz na prace, może czas coś zmienić – albo ją, albo twój stosunek do niej. Pamiętnik może być jak kompas, który pokazuje ci drogę”

Piszmy więc drodzy blogerzy, aby oczyszczać nasze dusze!

Mój najpiękniejszy song, to właśnie ta piosenka, która zapisała się w historii muzyki jako cudowna, wspierająca i  chętnie do niej wracam i płaczę!

WE ARE THE WORLD

Najpopularniejszą zaś chyba piosenką jednoczącą we wspólnej pomocy jest “We are the world”. Nagrali ją muzycy zebrani w “USA for Africa” – United Support of Artist for Africa. Piosenka została nagrana nocą, 28 stycznia 1985 roku, tuż po rozdaniu nagród American Music Awards – dzięki tej gali udało się w jednym miejscu i czasie zebrać tak wielu znamienitych muzyków. W nagraniu wzięli udział m.in Ray Charles, Bob Dylan, Stevie Wonder, Diana Ross, Bruce Springsteen, Tina Turner oraz z całym rodzeństwem Michael Jackson, który razem z Lionelem Richie napisał piosenkę. Formacja “USA for Africa” przeznaczyła dochód z utworu na pomoc głodującym w Afryce. Do dziś organizacja pod tą samą nazwą zajmuje się organizowaniem pomocy potrzebującym, głównie chorym na AIDS w Afryce, ale też w USA.

 

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, dom, na zewnątrz i przyroda