Archiwa tagu: Dzie艅 matki

Gratuluj臋 PiS-owi wygranej!

Brak dost脛聶pnego opisu zdj脛聶cia.

To by艂 bardzo wa偶ny dzie艅, bo ja jako wyborca i moja rodzina poszli艣my do wybor贸w.

Mamy w艂a艣nie wiecz贸r wyborczy i s艂upki wskazuj膮, 偶e PiS ponownie wygra艂 i wiecie co?

Nie jestem z艂a na PiS, ale jestem w艣ciek艂a na Polak贸w, kt贸rzy zrobili bardzo nisk膮 frekwencj臋 i wybrali ponownie Piwo i Szasz艂yk, zamiast ruszy膰 dupsko i walczy膰 o demokracj臋 i praworz膮dno艣膰 w Polsce.

Pu艣cili do PE tak膮 Szyd艂o, kt贸ra wstydzi艂a si臋 falgi Unii i tak膮 Zalewsk膮, kt贸ra roz艂o偶y艂a polsk膮 edukacj臋 i takiego Brudzi艅skiego, kt贸ry z Policji zrobi艂 pajac贸w.

Oni id膮 do Unii bez znajomo艣ci j臋zyk贸w i zwiej膮 przed odpowiedzialno艣ci膮, ale na to im Polacy pozwolili.

Nie ma m膮dro艣ci Narodu, kt贸ry przesta艂 kuma膰, 偶e PiS dalej b臋dzie rujnowa艂 ten kraj.

Nie mam zamiaru si臋 tym przejmowa膰, bo mnie ju偶 bli偶ej jak dalej, a potem cho膰by potop!

Zawsze wierzy艂am w m膮dros膰 Narodu, ale to ju偶 by艂o i nie wr贸ci wi臋cej, a ja si臋 ciesz臋 tym, 偶e sp臋dzi艂am dzisiaj mi艂y czas u C贸rki w ogrodzie, w kt贸rym kwitn膮 rododenrony z okazji Dnia Matki.

Sumuj膮c gratuluj臋 PiS, a wsp贸艂czuj臋 g艂upoty Polak贸w – cebulak贸w.

Przed wyborami jesiennymi mam 偶yczenie, aby Kaczy艅ski mi da艂 500+ jako dodatek do emeryturki i przyjm臋 i nie b臋dzie mnie obchodzi艂o, 偶e to z podatk贸w! Taka wredna si臋 zrobi艂am, a i tak nigdy na PiS nie zag艂osuj臋.

Taki wpis znalaz艂am na Twitterze:

(((hellvis)))
Wyniki dzisiejszych wybor贸w s膮 logiczne.

Polacy si臋 boj膮 呕yd贸w.

Boj膮 si臋 odm贸wi膰 wys艂ania siedmiolatka samego z ksi臋dzem na tygodniowe 鈥瀢akacje鈥.

Boja si臋 edukacji seksualnej.

Boja si臋, 偶e b臋d膮 musieli wr贸ci膰 do pracy bo im 鈥瀔to艣 odbierze 500+鈥 mimo, 偶e nikt tego nie zrobi

21:14 – 26 maj 2019

I to by by艂o聽 na tyle!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ro脜聸lina, kwiat i przyroda

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ro脜聸lina i nap脙鲁j

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ro脜聸lina, kwiat, drzewo, na zewn脛聟trz i przyroda

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ro脜聸lina, kwiat, drzewo, na zewn脛聟trz i przyroda

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ro脜聸lina, kwiat, drzewo, na zewn脛聟trz i przyroda

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: kwiat, ro脜聸lina, drzewo, na zewn脛聟trz i przyroda

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, ro脜聸lina, tabela i na zewn脛聟trz

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ludzie siedz脛聟, tabela, w budynku i jedzenie

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ludzie siedz脛聟, salon, tabela, ro脜聸lina i w budynku

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: tabela, salon, na zewn脛聟trz i w budynku

 

Do mamy chowaj膮cej si臋 w 艂azience, potrzebuj膮cej spokoju przez cho膰by minut臋, gdy 艂zy sp艂ywaj膮 jej po policzkach.

Do mamy, kt贸ra jest tak zm臋czona, 偶e nie mo偶e ju偶 d艂u偶ej funkcjonowa膰 i zrobi艂aby wszystko, by po艂o偶y膰 si臋 i cho膰 przez chwil臋 odpocz膮膰.

Do mamy siedz膮cej samotnie w samochodzie, zajadaj膮cej smutki 艣mieciowym jedzeniem i ukrywaj膮cej to przed ca艂ym 艣wiatem.

Do mamy p艂acz膮cej na kanapie po tym, jak krzykn臋艂a na swoje dzieci z powodu jakiej艣 b艂ahostki i teraz czuje si臋 winna i bezwarto艣ciowa.

Do mamy, kt贸ra desperacko pr贸buje za艂o偶y膰 te stare d偶insy, bo chce tylko spojrze膰 w lustro i poczu膰, 偶e wygl膮da dobrze.

Do mamy, kt贸ra nie chce wyj艣膰 z domu, bo czuje, 偶e 偶ycie j膮 przerasta.

Do mamy, kt贸ra znowu zamawia na obiad pizz臋, bo nie uda艂o jej si臋 ugotowa膰 tego, co zaplanowa艂a.

Do mamy, kt贸ra czuje si臋 sama, niezale偶nie od tego, czy siedzi samotnie w pokoju, czy przebywa w艣r贸d t艂umu.

JESTE艢 WYSTARCZAJ膭CA.
JESTE艢 WA呕NA.
JESTE艢 WARTO艢CIOWA.

Tak w艂a艣nie wygl膮da ten etap 偶ycia, w kt贸rym teraz JESTE艢. Macierzy艅stwo bywa naprawd臋 trudne, wymagaj膮ce i pe艂ne wyzwa艅. Gdy nadejdzie w艂a艣ciwy czas, oka偶e si臋, 偶e by艂o warto. Ale teraz bywa trudno. I jest trudno dla wielu z Was i w przer贸偶ny spos贸b. Nie zawsze o tym m贸wicie, ale tak jest i nie jeste艣 z tym sama.

Jeste艣 wystarczaj膮co dobra. Robisz co w Twojej mocy.

Te ma艂e oczy, kt贸re na Ciebie patrz膮 鈥 dla nich jeste艣 idealna. Dla nich jeste艣 wi臋cej ni偶 tylko wystarczaj膮ca..

Te ma艂e r膮czki, kt贸re si臋gaj膮 do Ciebie, aby Ci臋 obj膮膰 鈥 dla nich jeste艣 najsilniejsza. Wed艂ug nich mo偶esz zdoby膰 ca艂y 艣wiat.

Te ma艂e usta, zjadaj膮ce jedzenie, kt贸re im podajesz 鈥 dla nich jeste艣 najlepsza, bo dzi臋ki Tobie brzuszek jest zawsze pe艂en.

To ma艂e serduszko, pragn膮ce spotka膰 si臋 z Twoim sercem – nie chce niczego wi臋cej. Tylko Ciebie.

Bo jeste艣 wystarczaj膮co dobra. Jeste艣 bardziej ni偶 wystarczaj膮ca, Mamo.”

Bethany Jacobs

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KOCHANE MAMY

Zosta艂am dzi艣 porwana!

聽Moje Dziecko porwa艂o mnie dzi艣 – wywioz艂o.

Rano wiadomo艣膰 – mamo b膮d藕 gotowa dzi艣 do drogi.

Jecha艂y艣my w艣r贸d cudownej przyrody, kt贸ra buchn臋艂a majem.

Rzepaki takie pi臋kne, jak rzepakowy mi贸d.聽

Drzewa zielone i fantazyjne chmury na niebie.

Kawiarenki 艣piewa艂a Jarocka z ciekawym menu.

Wiosna – ach to Ty i Ty moje drogie Dziecko.

Gadu, gadu i tak zlecia艂y dwie godziny.

Kawa aromatyczna na koniec i czas p臋dz膮cy,

聽a w 聽nim My – nienagadane.

Jeszcze nie wszystko stracone, bo mo偶e jeszcze po偶yj臋

i doczekam kolejnego Dnia Mamy.

Dzi臋kuj臋 Ci moja pierworodna i Tobie druga C贸rko,

kt贸rej z powodu kilometr贸w nie mog艂am przytuli膰.

LOVE!

Dzie艅 Matki jutro – dla mnie smutny dzie艅!

Moje serce krzyczy,聽

wykre艣lcie Dzie艅 Matki z kalendarza,

bo ja nie mam na nie si艂y tego roku.

Ja chc臋, aby p艂yn臋艂y dni bez tego 艣wi臋ta,

bo na s艂owo 艣wi臋to – 艂zy zalewaj膮 mi twarz.

Tak trudno znie艣膰 Twoje cierpienie Mamo,

kiedy tak skrusza艂a艣,

kiedy tak si臋 zminimalizowa艂a艣,

kiedy tak podobna jeste艣 do bezbronnego kotka,

kt贸rego trzeba g艂aska膰 i karmi膰, by poczu艂 si艂臋.

Mamo!

Jeste艣 w cierpieniu taka dzielna,

偶e swoim uporem mog艂aby艣 obdzieli膰

wszystkich chorych 艣wiata.

Sk膮d czerpiesz tak膮 si艂臋 i do diaska jak to robisz,

偶e nie masz ani jednego siwego w艂osa,

cho膰 偶ycie 艂atwym nie by艂o?

Mamo!

Nawet nie wiesz jaka jestem bezradna,

偶e nie znajduj臋 s艂贸w, aby to wyrazi膰.

Mamo!

Za艂o偶y艂am na twarz niewidzialn膮 mask臋,

aby nie da膰 po sobie pozna膰,

偶e mi przykro. U艣miecham si臋 do Ciebie.

Mamo!

Moje serce wali jak m艂ot, kiedy

nie odbierasz telefonu!

Tak si臋 zdarzy艂o dwa razy, kiedy

lotem b艂yskawicy p臋dzi艂am,

na z艂amanie karku, by si臋 dowiedzie膰,

偶e 偶yjesz!

Siada艂am wtedy w fotelu

i 艂apa艂am powietrze jak ryba – szcz臋艣liwa.

Wykre艣lcie to 艣wi臋to z kalendarza,

bo ja nie wiem i nikt nie wie

ile jeszcze….

P艂acz臋 i Ci dzi臋kuj臋. Mamo!

Nie, nie 偶a艂uj臋

呕e nie da艂a艣 mi mamo zielonookich sn贸w.
Nie, nie 偶a艂uj臋.
呕e nie zna艂am klejnot贸w ni koronkowych s艂贸w.
Nie 偶a艂uj臋.
呕e nie m贸wi艂a艣 mi, jak szcz臋艣cie kra艣膰 spod lady
i nie uczy艂a艣 mnie 偶yciowej maskarady.
Pieszczoty szarej tych um臋czonych dni, nie 偶al mi,
nie 偶al mi.

Nie, nie 偶a艂uj臋.
Przeciwnie, bardzo ci dzi臋kuj臋, kochana,
偶e艣 mi odej艣膰 pozwoli艂a, po to, bym 偶y艂a tak jak 偶y艂am.
呕e nie da艂e艣 mi szcz臋艣cia, pier艣cionka ani psa.
Nie 偶a艂uj臋.
呕e nie dzwonisz po nocach: kochanie, tak to ja.
Nie 偶a艂uj臋.
呕e nie za艂atwisz mi posady sekretarki,
i 偶e nie nosz臋 twojej szarej marynarki.
呕e patrzysz na mnie jak teatralny widz,
to nic, to nic.

Nie, nie 偶a艂uj臋.
Przeciwnie, bardzo ci dzi臋kuj臋, kochanie,
za to, 偶e jeste艣 kr贸lem karo,
偶e jeste艣 zbrodni膮 m膮 i kar膮.

呕e w tym kraju prze偶y艂am tych par臋 trudnych lat.
Nie 偶a艂uj臋.
呕e na koniec si臋 dowiem: ot, tak si臋 toczy 艣wiat.
Nie 偶a艂uj臋.
呕e nie za艂atwi膮 mi urlopu od pogardy,
i 偶e nie zwr贸c膮 mi u艣miechu jak kokardy.
Pieszczoty szarej tych udr臋czonych dni,
nie 偶al mi, nie 偶al mi.

Nie, nie 偶a艂uj臋.
Przeciwnie, bardzo ci dzi臋kuj臋, m贸j kraju,
za jaki艣 czwartek, jaki艣 pi膮tek, jaki艣 wtorek,
i za nadziei ca艂y worek.
Nie, nie 偶a艂uj臋.
Przeciwnie, bardzo ci dzi臋kuj臋,
za to, 偶e jeste艣 moim krajem,
偶e jeste艣 piek艂em mym i rajem.

Tekst: Agnieszka Osiecka.

https://www.youtube.com/watch?v=jrE_tQzzY1g

https://www.youtube.com/watch?v=wJ-WM94YP1s

https://www.youtube.com/watch?v=DevJ_DlYHOE

https://www.youtube.com/watch?v=O95dhrYbOgk

https://www.youtube.com/watch?v=Svdt9RVCuOM

https://www.youtube.com/watch?v=uVlvFNaPWmI

Bo to by艂a bestia, a nie matka!

Tyle 偶ycze艅 dzi艣 pojawi艂o si臋 dla Mam. Tyle piosenek po艣wi臋conych dla najwa偶niejszej osoby w naszym 偶yciu i tak si臋 zrobi艂o cudnie. Ludzie wklej膮 zdj臋cia swoich Mam, kt贸re wci膮偶 s膮 i tych, kt贸re ju偶 odesz艂y na drug膮 stron臋.

A ja tak my艣l臋 sobie, czy wszystkie Mamy s膮 takie dobre, krystaliczne, pomocne, kochaj膮ce i tu przypomnia艂a mi si臋 historia z przed mo偶e 10 lat, a mo偶e wi臋cej, kt贸ra wstrz膮sn臋艂a moim miasteczkiem. M贸wi艂y o tej historii kobiety u fryzjera, ale owa historia wstrz膮sn臋艂a te偶 p艂e膰 m臋sk膮 na znak solidarno艣ci, ale od pocz膮tku.

Jak to zwykle bywa. Spotyka si臋 dwoje ludzi, czyli dziewczyna i ch艂opak i si臋 w sobie zakochuj膮. Nie widz膮 poza sob膮 艣wiata i postanawiaj膮 si臋 po jakim艣 czasie pobra膰.

Jacek i Magda pasowali do siebie jak dwie po艂贸wki jab艂ka. On wysoki, przystojny, a ona jeszcze 艂adniejsza. Wysoka brunetka z kr膮g艂ym biustem i kobiec膮 tali膮. Rzuca艂a si臋 od razu na ulicy ludziom w oczy. Zawsze elegancko i stylowo ubrana i umalowana. Zawsze r贸wna kreska na oku i zadbane, d艂ugie, czarne w艂osy. By艂a 艣liczn膮 dziewczyn膮, bardzo si臋 wyr贸偶niaj膮c膮 w t艂umie.

Kiedy brali 艣lub w miejscowym ko艣ciele, to 艣wi臋towa艂o ca艂e miasto, gdy偶 wozy weselne klaksonami przeci臋艂y w mie艣cie powietrze, a wesele by艂o huczne i na bogato, bo tak si臋 postawili rodzice m艂odej pary.

Po roku ona urodzi艂a syna, ale macierzy艅stwo nie zabra艂o jej ani grama urody. Wr臋cz przeciwnie! Wci膮偶 by艂a zadbana i jeszcze bardziej kobieca, kiedy z w贸zkiem spacerowa艂a po mie艣cie.

Za jaki艣 czas zatrudni艂a si臋 w sklepie z kosmetykami i ja bardzo cz臋sto robi艂am u niej zakupy, gdy偶 zna艂a si臋 na tym i potrafi艂a mi poleci膰 dobry kosmetyk, a ja zawsze by艂am zadowolona. Mi艂a i kompetentna osoba na w艂a艣ciwym miejscu.

Ludzie w mie艣cie troch臋 si臋 dziwili, bo m艂ode ma艂偶e艅stwo tak si臋 przyk艂ada艂o do pracy, 偶e co rok pojawia艂o si臋 na 艣wiecie malutkie ich dzieci膮tko, ale ona ci膮gle by艂a atrakcyjn膮 kobiet膮. W wychowaniu bardzo jej pomaga艂a te艣ciowa, kiedy jej m膮偶 ci臋偶ko pracowa艂 na rodzin臋. By艂 ambitny i za艂o偶y艂 w艂asn膮 dzia艂alno艣膰 budowlan膮 i nie brakowa艂o im niczego. Marzy艂 o tym, aby wybudowa膰 dla rodziny du偶y dom, bo to by艂 m臋偶czyzna rodzinny i zale偶a艂o mu na tym, by 聽ona szcz臋艣liwa by艂a, oraz jego dzieci mia艂y przestrze艅.

Pewnego dnia wybra艂am si臋 do fryzjera do swojej ulubionej fryzjerki, a by艂a ni膮 siostra m臋偶czyzny z czw贸rk膮 dzieci i wci膮偶 zakochanego, bo tak wci膮偶 s膮dzi艂am.

– Pani Elu, a wie pani, 偶e od mojego brata odesz艂a 偶ona?

– Jak to odesz艂a? – Gdzie odesz艂a pyta艂am zaskoczona.

– Ona dwa miesi膮ce temu urodzi艂a czwarte dziecko i nikt si臋 tego nie spodziewa艂!

– Pozna艂a w sieci faceta i po urodzeniu dziecka spakowa艂a si臋 i w ukryciu wyjecha艂a do tamtego!

– A dzieci? Spyta艂am!

– Dzieci zostawi艂a i wyjecha艂a, bo pono膰 zakocha艂a si臋 w jakim艣 muzyku.

Zd臋bia艂am dos艂ownie, bo oto moja opinia o tej kobicie leg艂a w gruzach. Nie mog艂am si臋 otrz膮sn膮膰 d艂ugo, gdy偶 nie mie艣ci艂o mi si臋 w g艂owie, 偶e mo偶na ot tak sobie urodzi膰 i za chwil臋 porzuci膰 w艂asne dzieci.

W mie艣cie wrza艂o i okrzykni臋to j膮 najbardziej wyrodn膮 matk膮.

Ojciec dzieci za jaki艣 czas – kiedy si臋 otrz膮sn膮艂 pozna艂 inn膮 kobiet臋, kt贸ra z uczuciem zaopiekowa艂a si臋 jego dzie膰mi. Najstarszy syn ucz臋szcza ju偶 do 艣redniej szko艂y i pewnie dzi艣 z艂o偶y艂 偶yczenia matce, kt贸ra go wychowa艂a, bo podobno matka biologiczna nigdy si臋 nie pr贸bowa艂a skontaktowa膰 ze swoj膮 czw贸rk膮, kt贸r膮 nosi艂a pod sercem.

Moje odkrycie muzyczne dla Mamy!

Pot艂uk臋 si臋,
pogubi臋 gdzie艣,
ok艂ami臋 Ci臋,
powstrzymasz gniew.
Zapragn臋 gwiazd,
Ty wszystko dasz,
a ja wezm臋 wszystko.
Przeta艅cz臋 noc,
uwierz臋 w co艣,
dosi臋gn臋 dna,
obiegn臋 艣wiat,
pope艂ni臋 b艂膮d,
wykrzycz臋 z艂o艣膰,
bo Ty stoisz za mn膮.

Dam Ci za to polne kwiaty,
wy艣l臋 list, wezm臋 na spacer,
sam dla Ciebie prezent zrobi臋,
do snu bajk臋 Ci opowiem.

Postawi臋 si臋,
osi膮gn臋 cel,
poczuj臋 wstyd,
i b臋d臋 z艂y.
Podnios臋 g艂os,
zbuduj臋 dom,
a Ty b臋dziesz dumna.
Nie boj臋 si臋,
wiem czego chc臋,
i b臋d臋 szed艂,
przed siebie szed艂,
obejrz臋 si臋,
poszukam Ci臋,
i ju偶 nie odnajd臋.

Dam Ci za to polne kwiaty,
wy艣l臋 list, wezm臋 na spacer,
sam dla Ciebie prezent zrobi臋,
do snu bajk臋 Ci opowiem.

Kwiatki na Dzie艅 Matki :)

Jutro jest cudny dzie艅 – Dzie艅 Matki.聽

Mam codziennie w g艂owie wielki strach. Codziennie dzi臋kuj臋, 偶e moja Mama, mimo s臋dziwego wieku wci膮偶 dobrze sobie radzi. Oczywi艣cie, 偶e nie jest ju偶 tak sprawna, ale oto dzi艣 kolejny raz odetchn臋艂am.

Dzwoni臋 do Niej i pytam gdzie jest i okazuje si臋, 偶e mimo wielu trudno艣ci z poruszaniem – moja Mama wysz艂a na spacer. Kiedy zadzwoni艂am, to siedzia艂a 聽na placu przy fontannie. Dzisiejszy dzie艅 nie jest upalny, a wi臋c moja Maminka podrepta艂a spacerkiem na swoj膮 ulubion膮 艂aweczk臋. Ucieszy艂am si臋, 偶e jest wci膮偶 taka ambitna i dzielna.

Ca艂e 偶ycie moja Maminka mia艂a pi臋kne kwiaty na balkonie i by艂y one dla Niej 藕r贸d艂em rado艣ci i dumy. Jednak od paru lat zaniecha艂a sw贸j balkonowy ogr贸dek, gdy偶 nie ma ju偶 na to si艂y, by sadzi膰 kwiaty i je potem piel臋gnowa膰, oraz przezimowa膰. Rozumiem j膮 doskonale, bo sama ju偶 mam z tym problemy. Trzeba kupi膰 skrzynki, ziemi臋, kwiaty i potem to wszystko umie艣ci膰 na balkonie. Ja mam M臋偶a, kt贸ry pomaga mi w wielu pracach, ale moja Mama mieszka sama.聽

Dlatego na Dzie艅 Matki wyhodowa艂am dla Niej skromn膮 namiastk臋 ogr贸dka balkonowego, by sobie doniczk臋 ustawi艂a na parapecie. Niech cieszy jej oczy, kiedy w s艂oneczny dzie艅 moja Mama siedzi na balkonie.

Oczywi艣cie, 偶e mog艂abym kupi膰 co艣 w sklepie. Oczywi艣cie, 偶e mog艂abym kupi膰 jaki艣 prezent, ale sadzi艂am kwiatki z my艣l膮 o tym w艂a艣nie dniu i dzi艣 ju偶 Jej zanios臋. My艣l臋, 偶e sprawi臋 Jej tym drobiazgiem przyjemno艣膰.

Mamo – dla Ciebie piosenka i dla wszystkich Mam 艣wiata!

Przychodzi taki czas w 偶yciu moim, 偶e coraz bardziej Ci臋 kocham. Coraz bardziej rozumiem Tw贸j trud w艂o偶ony w moje wychowanie, a nie mia艂a艣 lekko! 艁zy moje s膮 dowodem na to, jak z up艂ywaj膮cym czasem to doceniam 馃檪聽

M贸j cudowny Dzie艅 Matki

26 maja – Dzie艅 Matki, kt贸ry jest okre艣lany jako najpi臋kniejsze 艣wi臋to na ca艂ym 艣wiecie. O poranku, kiedy w艂膮czy艂am komputer Internet zosta艂 zalany 偶yczeniami dla wszystkich Matek 艣wiata. Ludzie zacz臋li wstawia膰 zdj臋cia swoich Mam, niekiedy ju偶 staruszek, albo je cudownie wspominali. Niekt贸rzy pisali, 偶e bardzo im brakuje tej najukocha艅szej osoby, a inni jeszcze przypominali, aby nie zapomnie膰 i chocia偶 zadzwoni膰, aby sprawi膰 swojej Mamie przyjemno艣膰, nawet je艣li si臋 mieszka na innym kontynencie.

Pomy艣la艂am sobie, 偶e pewnie i ja otrzymam dwa telefony, bo te moje dzieci s膮 takie zap臋dzone. Pomy艣la艂am o mojej Mamince, kt贸r膮 odwiedzi艂am i z艂o偶y艂am 偶yczenia. Pomy艣la艂am, 偶e to b臋dzie sobie taki zwyk艂y dzie艅, ale si臋 pomyli艂am.

Najpierw otrzyma艂am 偶yczenia pisane z pracy od m艂odszej mojej latoro艣ci, kt贸ra mieszka zbyt daleko, a w za艂膮czniku otrzyma艂am pi臋kn膮 piosenk臋, kt贸r膮 wklejam ni偶ej. Nie zna艂am tej piosenki pt. „Rzepakowy mi贸d”, ale kiedy j膮 ods艂ucha艂am, to zrozumia艂am dlaczego w艂a艣nie ta piosenka z niebanalnym tekstem, m贸wi膮ca o mi艂o艣ci. Oczywi艣cie, 偶e si臋 pop艂aka艂am, bo wra偶liwa ze mnie Matka.

Oko艂o godziny dziesi膮tej, odebra艂am telefon od starszej c贸rki, 偶e mam by膰 gotowa na godzin臋 czternast膮, gdy偶 zaprasza mnie na obiad w tutejszej restauracji tu偶 nad naszym jeziorem. Spyta艂am jak ze swojego napi臋tego grafiku znalaz艂a dla mnie czas? – Mamo, no prosz臋 ci臋 – us艂ysza艂am.

Niewielka restauracja i tylko my we dwie oraz bardzo smaczny obiad. Nawet nie obejrza艂y艣my si臋, kiedy min臋艂y nam dwie godziny na smakowaniu, rozmowie i pysznej kawie z piank膮. Gdyby nie 聽pora odebrania wnusi z przedszkola, to pewnie jeszcze d艂u偶ej by nam zesz艂o, bo „narozmawia膰” si臋 nie mog艂y艣my.

To by艂 cudny dzie艅 dla mnie jako Matki. To by艂 dzie艅 wyj膮tkowy i jak偶e mi艂o na sercu, 偶e wci膮偶 pami臋taj膮. Ciekawe ile mi zosta艂o takich 艣wi膮t jeszcze?

Wszystkim Mamom czytaj膮cych mnie, 偶ycz臋 z ca艂ego serca, aby ten Dzie艅 Matki zapami臋ta艂y na zawsze, tak jak ja b臋d臋 pami臋ta艂a, bo takich chwil si臋 nigdy nie zapomina.

Dzi臋kuj臋 moim dzieciom i jestem strasznie szcz臋艣liwa.

Na zako艅czenie tak pi臋knego dnia :)

Rodzice ogl膮dali TV i mama powiedzia艂a: „Jest ju偶 p贸藕no, jestem zm臋czona, p贸jd臋 spa膰”. Posz艂a do kuchni zrobi膰 kanapki dla nas na jutrzejszy lunch, wyp艂uka艂a kolby kukurydzy, wyj臋艂a mi臋so z lod贸wki na dzisiejsz膮 kolacj臋, sprawdzi艂a ile jest p艂atk贸w 艣niadaniowych w puszce, nasypa艂a cukru do cukierniczki, po艂o偶y艂a 艂y偶ki i miseczki na stole i przygotowa艂a ekspres do zaparzenia kawy na jutro rano.
Potem w艂o偶y艂a ju偶 upran膮 odzie偶 do suszarki, za艂adowa艂a now膮 parti臋 do pralki, uprasowa艂a koszul臋 i przyszy艂a guzik. Sprz膮tn臋艂a ze sto艂u pozostawion膮 gr臋, postawi艂a telefon na 艂adowark臋 i od艂o偶y艂a ksi膮偶k臋 telefoniczn膮 do szuflady.
Podla艂a kwiaty, opr贸偶ni艂a kosze na 艣mieci i powiesi艂a r臋cznik do wysuszenia.
Potem ziewn臋艂a, przeci膮gn臋艂a si臋 i posz艂a do sypialni.
Zatrzyma艂a si臋 przy biurku i napisa艂a kartk臋 do nauczyciela, odliczy艂a troch臋 kasy na wycieczk臋 w teren i wyci膮gn臋艂a podr臋cznik schowany pod krzes艂em.
Podpisa艂a kartk臋 urodzinow膮 dla przyjaci贸艂ki, zaadresowa艂a kopert臋 i naklei艂a znaczek oraz zapisa艂a, co kupi膰 w sklepie spo偶ywczym. Obie kartki po艂o偶y艂a obok torebki.
Potem Mama zmy艂a twarz mleczkiem „trzy w jednym”, posmarowa艂a si臋 kremem „na noc i przeciw starzeniu”, umy艂a z臋by i opi艂owa艂a paznokcie.
Ojciec zawo艂a艂: „My艣la艂em, 偶e posz艂a艣 do 艂贸偶ka”. „W艂a艣nie id臋” 鈥 odpowiedzia艂a Mama.
Wla艂a troch臋 wody do miski psa i wypu艣ci艂a kota na dw贸r, potem sprawdzi艂a czy drzwi s膮 zamkni臋te
I czy 艣wiat艂o na zewn膮trz jest zapalone.
Zajrza艂a do pokoju ka偶dego dziecka, wy艂膮czy艂a lampki i telewizory, powiesi艂a koszulki, wrzuci艂a brudne skarpety do kosza i kr贸tko pogada艂a z jednym z dzieci, jeszcze odrabiaj膮cym lekcje.
W swoim pokoju Mama nastawi艂a budzenie, wy艂o偶y艂a ubranie na jutro, naprawi艂a stojak na buty.
Dopisa艂a 3 rzeczy do listy 6 najwa偶niejszych czynno艣ci do wykonania.

W tym samym czasie Tata wy艂膮czy艂 telewizor i oznajmi艂 „w powietrze”: „Id臋 spa膰”. Co te偶 bez namys艂u uczyni艂.

Co艣 nadzwyczajnego w tej historii? Zastanawiasz si臋, dlaczego kobiety 偶yj膮 d艂u偶ej? 鈥濨o jeste艣my skonstruowane na d艂ugi przebieg鈥 i nie mo偶emy umrze膰 wcze艣niej, bo tyle mamy jeszcze do zrobienia, nieprawda偶?!

[Matka Polka – nades艂ane]

Uda艂o si臋 im wyrwa膰 chwilk臋 – dla swojej Matki

 

dzie艅 mamy

 

 

Pami臋tam czasy, kiedy by艂o w ci膮gu dnia tak wiele do zrobienia, 偶e nie wiadomo gdzie wsadzi膰 r臋ce. Kiedy dzieci by艂y ma艂e i pracowa艂am, dzie艅 wype艂niony by艂 po brzegi. Praca, 偶艂obki, przedszkola, dzia艂ka, pranie, sprz膮tanie, ugotowanie obiadu na drugi dzie艅. Wieczorne prasowanie i kiedy nasta艂 g艂臋boki wiecz贸r mia艂o si臋 cz臋sto wszystkiego po kokardy. Na drugi dzie艅 wszystko zaczyna艂o si臋 od nowa, bo praca, zakupy, lekarz, bo akurat dziecko ma temperatur臋 i tak min臋艂o wiele lat.

W czasie tej gonitwy zapomina艂o si臋 cz臋sto o rodzonej Mamie, kt贸ra z pewno艣ci膮 czeka艂a na mnie, czasami g艂臋boko zawiedziona, bo upiek艂a ciasto, a ja si臋 nie zjawia艂am, no bo praca, dzieci itd.

Teraz patrz臋 na moje c贸rki, kt贸re s膮 zap臋dzone w codzienno艣ci i robi膮 wszystko, aby pogodzi膰 ze sob膮 prac臋 i wychowywanie moich wnucz膮t. Dzwoni膮 i przepraszaj膮, 偶e nie mog膮 wpa艣膰, bo akurat przyby艂o im obowi膮zk贸w w pracy, a chc膮 si臋 wywi膮za膰, gdy偶 w dzisiejszych czasach tak trudno jest o prac臋. Bywa tak, 偶e nie maj膮 czasu na fryzjera, czy wyj艣cie do kina, no bo praca, temperatura u dziecka, albo zaro艣ni臋ta bezczelnie dzia艂ka i tak im schodzi do wieczora kiedy skonane wieczorem udaj膮 si臋 na spoczynek.

Ale dzisiaj da艂y rad臋, za co im serdecznie dzi臋kuj臋, 偶e znalaz艂y chwil臋 w tak napi臋tym grafiku, dla swojej matki, zreszt膮 bardzo wyrozumia艂ej, bo wiem, 偶e u nich praca, dzieci, obowi膮zki i w zasadzie nie wiele si臋 zmieni艂o u matek przez te ponad 30 lat.

 

 

Mamo!

Moja Matko Staruszko, jak Ty to zrobi艂a艣, 偶e nie masz ani jednego, siwego w艂osa?

Przesz艂a艣 przez 偶ycie przez niejedn膮 偶ycia kr臋t膮 dr贸偶k臋, potykaj膮c si臋 i wstaj膮c.

Uchyla艂a艣 si臋 przed wiatrem i 艂ami膮cymi 聽konarami,

chowaj膮c g艂ow臋 przed wojennymi burzami, obrywaj膮c od Niemca w twarz.

Jako 聽m艂oda dziewczyna, opuszczona przez swoj膮 Matk臋 i Ojca, kt贸rzy odeszli po艣piesznie,

osamotniona, mog膮ca licz膮c tylko na siebie, mia艂a艣 si艂臋 pisa膰 wiersze.

Mamo, bardzo dzi臋kuj臋 Ci, 偶e mnie urodzi艂a艣 i wychowa艂a艣, jak najlepiej umia艂a艣

i dzi臋kuj臋 Ci, za wsparcie, kiedy tego niezw艂ocznie potrzebowa艂am.

Ja pami臋tam, 偶e lubi艂a艣 s艂ucha膰 Jerzego Po艂omskiego i pami臋tam Twoje 艂zy,

kiedy wydawa艂o si臋, 偶e wszystko ju偶 za Tob膮, a jednak nie da艂a艣 si臋 po偶re膰 z艂emu losowi,

bo wierzy艂a艣, 偶e kiedy艣 s艂o艅ce i nad Tob膮 za艣wieci.

I 艣wieci Mamo, bo mamy siebie i 偶adne wichry nam nie straszne.

Kocham Ci臋 Mamo i prosz臋, niech na Twojej g艂owie nie pojawi si臋 nigdy, ani jeden siwy w艂os.

24 maja wszystkie Mamy jad膮 na melan偶

Zbli偶a si臋 najpi臋kniejsze 艣wi臋to na 艣wiecie – „Dzie艅 Matki” i w zwi膮zku z tym zabra艂am si臋 logistycznie do jego uczczenia. Wzi臋艂am kartk臋 i spisa艂am wszystkie Mamy w mojej rodzinie. Jest ich 10 szt. od najstarszej, bo licz膮cej 83 lata, do najm艂odszej w wieku 35 lat. Nast臋pnie powiadomi艂am telefonicznie, czy wyra偶aj膮 zgod臋 na kilkugodzinny wyjazd za miasto, aby przy ognisku i grillu wsp贸lnie posiedzie膰, powspomina膰 i po艣piewa膰. Niech ka偶da z nas zrobi co艣 dobrego, jak膮艣 sa艂atk臋, czy te偶 upiecze ciacho i jedziemy, bo m贸j pomys艂 zosta艂 przyj臋ty entuzjastycznie. Owszem, mo偶na zorganizowa膰 takie spotkanie wszystkich Mam gdzie艣 w restauracji, ale mnie si臋 zamarzy艂o, aby by艂o na luzie i swobodnie i na 艂onie przyrody z naszymi m臋偶ami i synami. Dzie艅 Matki jest 26 maja, ale my go organizujemy podczas weekendu 馃檪

W zwi膮zku z tym 艣wi臋tem zacz臋艂am sobie wspomina膰, co ju偶 jest naturalne w moim wieku. Pami臋tam, kiedy o艣wiadczy艂am mojej Mamie, 偶e chc臋 wyj艣膰 za m膮偶 i za艂o偶y膰 swoj膮 rodzin臋 i nasza rozmowa wygl膮da艂a tak jak w tej piosence, niemal, 偶e identycznie – pos艂uchajcie, je艣li nie znacie 馃檪

Pami臋tam dwie daty, kiedy moje c贸rki zakomunikowa艂y mi, 偶e s膮 zakochane i te偶 chc膮 za艂o偶y膰 swoje rodziny i pami臋tam, 偶e przyj臋艂am to bardzo spokojnie, cho膰 w sercu lekko zadr偶a艂o. Mia艂y po 30 lat prawie i wiedzia艂am, 偶e s膮 na tyle dojrza艂e i rozs膮dne, 偶e dokona艂y s艂usznego wyboru. By艂am o nie spokojna i 偶adna nie us艂ysza艂a ode mnie s艂贸w ostrzegawczych, czy te偶 pouczaj膮cych. Ufa艂am im i ufam do dzisiaj, 偶e dokonuj膮 m膮drych wybor贸w.

Najpi臋kniejszy cytat jaki znam o Matce, to, 偶e B贸g nie mo偶e by膰 wsz臋dzie, dlatego wymy艣li艂 Matk臋 i chyba si臋 ze mn膮 zgodzicie, 偶e jeste艣my, my Matki i Kobiety stworzone od samego pocz膮tku do macierzy艅stwa, kt贸re jest w nas silnie zakodowane i opr贸cz wyj膮tk贸w na tym 艣wiecie, nasze potomstwo jest dla nas wielk膮 si艂膮, kt贸ra nadaje nam sens istnienia.

Jest tyle wierszy o nas pisanych w r贸偶nych momentach i natchnieniach i pami臋tajmy, 偶e Matk臋 ma si臋 tylko jedn膮. Pami臋tajmy, 偶e nasze Mamy kiedy艣 nas opuszcz膮, cho膰 tak cz臋sto zapewnia艂y nam w dzieci艅stwie, 偶e b臋d膮 z nami zawsze i wsz臋dzie. Czas biegnie nieub艂aganie i mo偶e jest to cz臋sto ostatni moment, aby powiedzie膰 im jak bardzo je kochamy. Spieszcie si臋 moi drodzy!

Wojciech M艂ynarski

Naszych matek male艅kie mieszkanka

Ma艂y balkon nasturcja porasta
I trzepocze na wietrze firanka
艢wiec膮 zmierzchem w ciemnej 艣cianie miasta
Naszych matek male艅kie mieszkanka

Matka dzie艅 o 艣witaniu zaczyna
Szarym wr贸blom okruchy wymiata
Czasem 艣wieczk臋 zapali za syna
Co wyfrun膮艂 daleko do 艣wiata

W matki domu zesch艂y wrzos i mi臋ta
Listy, kt贸re oszcz臋dzi艂a wojna
W matki domu codzienno艣膰 od艣wi臋tna
W matki domu powszednio艣膰, powszednio艣膰 dostojna

Biegn膮cy przez hucz膮cy kram dnia twego
Tak dawno ju偶 nie by艂e艣 tam…

Przytulone jak jask贸艂cze gniazda
Ciep艂ym gwarem 艣wiergocz膮 co ranka
W ciemnej 艣cianie ogromnego miasta
Naszych matek male艅kie mieszkanka

W matki wzroku niepok贸j odwa偶ny
O dzi艣, jutro, o dziecko s膮siada
Tutaj nie ma spraw ma艂ych, niewa偶nych
Tu ka偶demu nale偶y si臋 rada

Przez to miejsce male艅kie i schludne
Biegnie prosto i dalej gna w przestrze艅
Twego 偶ycia zerowy po艂udnik
By艣 m贸g艂 sobie okre艣li膰 gdzie jeste艣

Biegn膮cy przez hucz膮cy kram dnia twego
Tak dawno ju偶 nie by艂e艣 tam…

A偶 nadejdzie zwyczajny poranek
I kt贸rego艣 zwyk艂ego poranka
Zogromniej膮 w pa艂ace lustrzane
Naszych matek male艅kie mieszkanka

U艣miech matek ozdobi oblicze
Matki b臋d膮 powtarza艂y sobie
呕e dzi艣 musz膮 wr贸ci膰 kr贸lewicze
Zagubieni po 艣wiecie synowie

Ka偶da matka 艂z臋 jasn膮 uroni
Drzwi otworzy niezgrabnie i pr臋dko
Syn kr贸lewicz wr贸ci艂 sz贸stk膮 koni…
Nie, to tylko pan listonosz, z rent膮

Biegn膮cy przez hucz膮cy kram dnia z艂ego
Tak dawno ju偶 nie by艂em tam… Dlaczego?

G艂osy i d艂onie

Pami臋tam g艂osy i d艂onie 聽 聽

Pami臋tam g艂os dono艣ny,
Zarazem 艂agodny i czu艂y,
Pami臋tam wielkie d艂onie,
silne, z histori膮 nad nich zapisan膮.
R臋ce, kt贸re naprawia艂y samoloty
i trzyma艂y drzewce sztandar贸w.
R臋ce, kt贸re przygotowywa艂y moje 艣niadanie,
osusza艂y moje 艂zy.

Pami臋tam g艂os,
kt贸ry opowiada艂 historie
i ostrzega艂,
gdy zbli偶a艂o si臋 niebezpiecze艅stwo.

D艂onie, kt贸re tuli艂y moj膮 twarz.
G艂os, kt贸ry nazywa艂 mnie „艂adn膮 dziewczyn膮”.

Nagle znikn臋艂y, pojawi艂a si臋 cisza.

R臋ce pog艂adzi艂y moj膮 g艂ow臋.

G艂osy powiedzia艂y, 偶e odszed艂…

(nie znam autora)