Archiwa tagu: etyka

Zwierzenia zwyk艂ej obywatelki naszego kraju

Dobry wiecz贸r. 馃檪

Jak to si臋 cz臋sto m贸wi, mo偶e troch臋 g艂upio, 偶e kto艣 jest zwierz臋ciem telewizyjnym, albo politycznym, ale tak si臋 m贸wi o wielu dziedzinach 偶ycia.

Zawsze interesowa艂am si臋 polityk膮 i o tym wie moja rodzina, bo chyba najbardziej jestem zaanga偶owana i 艣ledz臋 na bie偶膮co polityk臋 zaczynaj膮c od porannych wiadomo艣ci w telewizji, a tak偶e w mediach spo艂eczno艣ciowych oraz wydaniach e – gazet.

Podejrzewam, 偶e kiedy PiS dojdzie jesieni膮 do w艂adzy, to moje ci艣nienie zbyt mocno zacznie mi skaka膰, bo PiS jest kompletnie nie moj膮 bajk膮. Ostatnio coraz cz臋艣ciej si臋 zastanawiam nad tym, co moj膮 bajk膮 jest i na kogo oddam sw贸j g艂os 25 pa藕dziernika, bo jak na razie jestem w totalnej de!

艁api臋 si臋 na tym, 偶e kiedy przemawia Prezydent Duda, to prze艂膮czam telewizor na inny kana艂, cho膰by na TVN Style. 艁api臋 si臋 na tym, 偶e kiedy dwie panie, czyli Szyd艂o i Kopacz plotkuj膮 na siebie i siebie krytykuj膮, to pierwsza mnie usypia, a druga dra偶ni, a wi臋c znowu moje palce si臋gaj膮 po inny klawisz na pilocie, bo to wszystko zaczyna by膰 dla mnie niestrawne.

Siedz臋 sobie wi臋c na necie i czytam to tu, to tam i stwierdzam, 偶e nigdy nie chcia艂abym by膰 politykiem i nigdy nie mia艂am takich ci膮got, aby zasi膮艣膰 cho膰by w Radzie Miejskiej, by zosta膰 radn膮 i decydowa膰 o tak ma艂ej spo艂eczno艣ci. Na szcz臋艣cie nigdy nie by艂am krytykowana za 聽swoje polityczne wybory i tu uzasadni臋 dlaczego mnie nie ci膮gn臋艂o do tego do艣膰 dochodowego biznesu.

Tak, polityka jest biznesem i to bardzo dochodowym, bo za paplanie j臋zorem ma si臋 ca艂kiem dobre pieni膮dze i id臋 wi臋c dalej, bo przypu艣膰my, 偶e jestem wybrana na pos艂a do Sejmu niezale偶nie z jakiej partii i nagle si臋 sprzeciwiam g艂贸wnemu wodzowi. Przypu艣膰my, 偶e na przyk艂ad jestem za in vitro, a oni mi ka偶膮 g艂osowa膰 przeciwnie, czyli wbrew sobie.

Przypu艣膰my, 偶e jestem na Forum Ekonomicznym w Krynicy, na kt贸rym to Prezes Kaczy艅ski zosta艂 wybrany na pierwszego ekonoma w Polsce, a ja si臋 sprzeciwiam i g艂osuj臋 na wybitnego biznesmena, kt贸remu uda艂o si臋 przenie艣膰 wspaniale produkt polski na 艣wiatowe rynki, a wi臋c si臋 wy艂amuj臋 i co? Dostaj臋 reprymend臋 od Prezesa, albo ostrze偶enie, bo nie g艂osowa艂am zgodnie z ide膮 partii, 偶e wy艂amywa膰 si臋 nie wypada. Oznacza to wywalenie na pysk z tej, jak偶e uczciwej partii pod wodz膮 jedynego, nienaruszalnego, cho膰 ja nie cierpi臋 wazeliny.

Stwierdzam wi臋c, 偶e obserwuj膮c tych wszystkich polityk贸w i z lewa i z prawa i tych po艣rodku, dosz艂am do wniosku, 偶e w polityce trudno mie膰 w艂asne zdanie i by膰 w tej polityce sob膮. Takiej postawy nie mo偶na obroni膰, bo kiedy si臋 wchodzi mi臋dzy wrony, to trzeba kraka膰 jak i one, a to mi kompletnie nie pasuje.

Jestem zwyk艂ym obywatelem naszego kraju, a moje 偶ycie polega艂o na tym, by wystrzega膰 si臋 kr臋tactwa i k艂amstwa. Nie raz za to oberwa艂am i zap艂aci艂am wysok膮 cen臋, ale trwam i mog臋 spokojnie spojrze膰 sobie w twarz w lustrze i jeszcze si臋 u艣miechn膮膰.

W moim mie艣cie wielu przejecha艂o si臋 na polityce i na tym, 偶e nosili wy偶ej swoje g艂owy, co odbi艂o si臋 im czkawk膮 i s膮 osobami poddanymi krytyce i wy艣mianiu, a ja?

Ja stwierdzam, 偶e dobrze 偶y艂am. Nie wywy偶sza艂am si臋 i nikt ze 艣rodowiska nie ma do mnie pretensji, bo nikogo nie skrzywdzi艂am, nie oszuka艂am i nie powstaj膮 na m贸j temat 偶adne memy, a pewnie by powstawa艂y, gdybym do polityki si臋 pcha艂a.

Uwa偶am, 偶e dobrze pokierowa艂am swoim 偶yciem, bo 偶yj臋 spokojnie, bo mam si臋 dobrze, a ludzie w moim 艣rodowisku nie maj膮 na m贸j temat 偶adnych uwag i niech tak zostanie.

Pomog艂am w swoim 偶yciu wielu ludziom i nie oczekiwa艂am nigdy wdzi臋czno艣ci, cho膰 nie raz zosta艂am przez tych ludzi wykorzystana, ale robi艂am to z czystej empatii, zaanga偶owania i szczerze, ale nigdy za pieni膮dze, tak jak robi膮 to wszelkie Kempy, Niesio艂owskie, Brudzi艅skie i inne typy, kt贸rzy zaprzedali si臋 politycznemu diab艂u i k艂ami膮, rzucaj膮c s艂owa i gesty zgodnie z za艂o偶eniami ich partii, co uwa偶am za chorob臋 psychiczn膮.

 

Zgadzam si臋, 偶e lekarz te偶 musi je艣膰 艣niadanie, ale…

Ja jeszcze w kwestii s艂u偶by zdrowia, bo wiecie jak to jest, kiedy wyjdzie si臋 z domu i zaczyna si臋 obserwowa膰 艣wiat i oczywi艣cie zachowania ludzkie. Zaczyna nam co艣 dolega膰, bo co艣 si臋 przypl膮ta艂o. Nagle zaczynamy kaszle膰, katar leci z nosa, a do tego pobolewa gard艂o, a za tym idzie, 偶e i gnaty i jest to sygna艂, 偶e jeste艣my chorzy i zaczynamy 藕le si臋 czu膰.

Pierwsza my艣l, to gdzie pod艂apali艣my owe chor贸bsko, bo mo偶e mieli艣my kontakt z chorym gdzie艣 w sklepie, tramwaju, czy te偶 innym miejscu kto艣 nam te bakterie przekaza艂. Zastanawiamy si臋, bo mo偶e w powietrzu s膮 jakie艣 wirusy i nas te偶 to dopad艂o.

Szukamy domowych sposob贸w, aby rozp臋dzi膰 chorob臋, a wi臋c leczymy si臋 mlekiem z miodem, jemy czosnek i popijamy syropem z cebuli, ale je艣li to leczenie nie przynosi 偶adnych rezultat贸w, to niestety, ale musimy i艣膰 do lekarza.

Siedz膮c w kolejce do lekarza zauwa偶y艂am, 偶e jeste艣my wobec choroby zupe艂nie bezradni i skazani na wiedz臋 lekarzy, kt贸rzy nas os艂uchaj膮, sprawdz膮 stan gard艂a i przepisz膮 odpowiednie leki, kt贸rych nazw i dzia艂ania kompletnie nie znamy, a wi臋c siedzimy w d艂ugich kolejkach, aby tylko uzyska膰 pomoc. Siedzimy cierpliwie i skazani jeste艣my na tego jednego cz艂owieka, kt贸ry uczy艂 si臋 po to na lekarza, aby nie艣膰 pomoc.

M艂odzi w d艂ugich kolejkach grzebi膮 w telefonach, s艂uchaj膮 muzyki przez s艂uchawki i sprawdzaj膮 Facebooka, bo to jest znak nowych czas贸w. Starsi siedz膮 spokojnie i przygl膮daj膮 si臋 towarzyszom niedoli, Czasami z sob膮 porozmawiaj膮, u艣miechn膮 si臋 i jako艣 ten czas im leci. Jednak w kolejce czekaj膮 te偶 malutkie dzieci, kt贸re do czasu s膮 grzeczne i siedz膮 na kolanach swoich rodzic贸w. Kiedy im si臋 nudzi, to rodzice staj膮 na rz臋sach, aby zabawi膰 dzieciaka i czym艣 zaj膮膰, a zmierzam do tego, 偶e pod gabinetem pewnej lekarki czeka艂y trzy mamy z maluchami, oko艂o trzech lat. Jak pisa艂am, maluchy zacz臋艂y si臋 lekko nudzi膰, a wi臋c pop艂akiwa艂y, maza艂y si臋 i nie by艂o im w smak, 偶e musz膮 tyle czeka膰. Nagle z gabinetu wysz艂a kobieta z dzieckiem, a za ni膮 lekarka, kt贸ra przyjmowa艂a w tym gabinecie. Kluczem zamkn臋艂a gabinet i nikomu nic nie m贸wi膮c, uda艂a si臋 do pokoju socjalnego, gdzie nie sk艂ami臋, ale sp臋dzi艂a czterdzie艣ci minut, kiedy pod jej gabinetem ta tr贸jka maluch贸w mia艂a szczerze do艣膰 czekania.

Spojrza艂am na tabliczk臋, ale tam nie ma ani jednego zdania, 偶e lekarz ma przerw臋 艣niadaniow膮 i szczerze wsp贸艂czu艂am tym matkom z dzie膰mi, kt贸re dwoi艂y si臋 i troi艂y, aby przetrwa膰 oczekiwanie. Kiedy ja ju偶 wychodzi艂am z recept膮, to w poczekalni nic si臋 nie zmieni艂o, a wi臋c pomy艣la艂am sobie, 偶e lekarz te偶 je艣膰 musi, ale w tym wypadku to chyba by艂a jeszcze d艂u偶sza drzemka i takie traktowanie tych dzieci, tak dzieci mnie bardzo zniesmaczy艂o.

Narzekamy na urz臋dnik贸w, 偶e s膮 rozleniwieni i niegrzeczni, ale ja pami臋tam, 偶e na 艣niadanie by艂o przeznaczone 15 minut i bardzo cz臋sto jad艂o si臋 je mi臋dzy jednym petentem, a drugim, a tu spotka艂am si臋 z wysokim lekcewa偶eniem cz艂owieka przez ludzi, kt贸rzy powinni z racji wykszta艂cenia mie膰 wyczucie sytuacji, ale chyba si臋 czepiam i 偶膮dam jakiego艣 etycznego zachowania.

Na koniec roku zapachnia艂o kup膮

Agnieszka Kublik z Gazety Wyborczej pono膰, napisa艂a felieton聽鈥濸ampers z niespodziank膮鈥, w drugim cz艂onie tytu艂u dodaj膮c, 偶e nie jest to 鈥瀎elieton przeciwko matkom鈥. Przeczuwa艂a, 偶e tekst wywo艂a burz臋 鈥 i absolutnie si臋 nie pomyli艂a, bo ch…, de… i kamieni kupa, to piku艣 do tego, co napisa艂a owa dziennikarka i jak podzieli艂a spo艂ecze艅stwo.

Posz艂a do w艂oskiej restauracji z przyjaci贸艂mi z USA, aby sobie porozmawia膰 i si臋 rozerwa膰, a tu nieopodal jej stolika jaka艣 polska mamu艣ka na kanapie przy stoliku, bez skr臋powania zacz臋艂a zmienia膰, 偶e tak delikatnie rzekn臋, zafajdanego przez dzidziusia pampera i si臋 zacz臋艂o!

Pani Agnieszka ni chybi艂 opowiedzia艂a t臋 scen臋 w gazecie jako okropnie zdegustowany go艣膰 owej restauracji, bo tak ni膮 to wzburzy艂o. Ten pseudo pachn膮cy pampers zosta艂 przeniesiony demonstracyjnie, obok stolika Pani Agnieszki i umieszczony z niespodziank膮 w toalecie, w kuble na 艣mieci i w zasadzie spraw臋 tak zako艅czy艂a owa matka, ale burza si臋 rozp臋ta艂a kupkowo na sam koniec roku.

Tak sobie my艣l臋, 偶e mnie taka sytuacja pewnie by obesz艂a, bo nie nale偶臋 do szczeg贸lnych wra偶liwc贸w i wszystko, co ludzkie nie jest mi obce, ale tutaj trafi艂o na estetk臋 i kobiet臋 wymagaj膮c膮, trzymaj膮c膮 si臋 standard贸w i mamy k艂opot, bo i go艣cie z USA pewnie 藕le oceni膮 polsk膮 mentalno艣膰!

K艂opot polega na tym, bo czy rodzice powinni przychodzi膰 do restauracji z tak ma艂ymi dzie膰mi, kt贸re cz臋sto wrzeszcz膮, piszcz膮, pluj膮 i wybrzydzaj膮. Dzieci, kt贸re mog膮 w trakcie jedzenia, czy picia kawy, albo wina zrobi膰 ow膮 kupk臋 jakiego艣 tam koloru.

Ja sobie my艣l臋, ze nasta艂y dziwne czasy, 偶e dzieci zaczynaj膮 ludziom przeszkadza膰. Z艂oszcz膮 si臋 na dzieci w samolotach, w uzdrowiskach, restauracjach i kawiarniach, a tak偶e na pla偶ach. Dzieci, kt贸re nie potrafi膮 si臋 zachowa膰 i stanowi膮 z艂o konieczne w przestrzeni publicznej, bo s膮 miedzy nami ludzie, a cz臋sto kobiety, kt贸re dzieci nie znosz膮 i najlepiej dla nich by by艂o, aby dzieci w ich otoczeniu wcale nie by艂o.

Troch臋 to smutny czas nasta艂, 偶e ocenie kategorycznej i cz臋sto bardzo z艂ej, poddawane s膮 Matki Polki, kt贸re bardzo si臋 rozpanoszy艂y podobno i kiedy idzie taka z w贸zkiem, to kl臋kajcie narody, bo oto idzie bohaterka wszech czas贸w, bo jest matk膮! 聽Trzeba jej ust臋powa膰 na ka偶dym kroku, bo jak nie, to walnie tym w贸zkiem w biodro, albo obrzuci stosownie s艂owami, 偶e zapami臋ta si臋 do ko艅ca 偶ycia.

Czy tak jest? Nie wiem, bo nie spotka艂am si臋 w swoim 偶yciu z tak膮 roszczeniow膮 matk膮 i 偶adna mnie w贸zkiem nie pchn臋艂a, a wi臋c nie mog臋 ocenia膰, ale chyba co艣 jest na rzeczy jednak, skoro takich kwiat贸w jest tak du偶o w sieci i tu konkluzja:

Przypominam sobie jak to by艂o, kiedy sama by艂am m艂od膮 kobiet膮 i chodzi艂am dwukrotnie w ci膮偶y pracuj膮c do rozwi膮zania obu ci膮偶. 呕aden lekarz si臋 nade mn膮 nie roztkliwia艂 i nie zaproponowa艂 zwolnienia na ten czas, a mnie co艣 takiego nie przysz艂o do g艂owy nawet. Zwolnienia by艂y tylko dla ci膮偶 zagro偶onych, a nie jak teraz – jak leci, 偶e ka偶da ci臋偶arna powinna odpoczywa膰, bo to jest szczeg贸lny czas b艂ogos艂awiony i ju偶! Mo偶e w traktowaniu ci膮偶y jak chorob臋 tkwi ca艂y szkopu艂, 偶e obecne, m艂ode kobiety czuj膮 si臋 jak ksi臋偶niczki i krzycz膮 na prawo i lewo, 偶e oto ona jest matk膮 i nale偶膮 si臋 jej wszystkie dobroci tego 艣wiata.

Nie wiem, mo偶e si臋 myl臋 i nie chc臋 ocenia膰 pochopnie, ale ja by艂am matk膮 przede wszystkim dla siebie i dla swoich dzieci i nie szpanowa艂am tym swoim matczeniem, bo to by艂a tylko i wy艂膮cznie moja i tylko moja sprawa, a tak na koniec, to dobrze, 偶e pani w tej restauracji mia艂a pampersa, a nie jak my kiedy艣 – pieluchy tetrowe, bo dopiero by艂o by fuj 馃榾

Wielkie 偶arcie Krystyny Paw艂owicz!

Jestem zwyk艂膮 i prost膮, polsk膮 kobiet膮. Nie mam tytu艂u profesora i wy偶szego wykszta艂cenia, a jeno 艣rednie. 呕yj臋 w moim kraju spokojnie i sobie obserwuj臋 te wszystkie persony w Sejmie i w polityce. S艂ucham i wyci膮gam swoje wnioski, kt贸re czasami umieszczam tylko na moim blogu i nie specjalnie dziel臋 si臋 z nimi ze swoimi bliskimi, bo Oni p臋dz膮 przez 偶ycie, kiedy ja ju偶 spowolni艂am.

Ale jest co艣 takiego we mnie, jak duma kobieca, gdy偶 wydaje mi si臋, 偶e kobieta powinna by膰 dumna z tego, 偶e jest w艂a艣nie kobiet膮. Kobieta rodzi dzieci i potem je wychowuje na dobrych i warto艣ciowych ludzi. Kiedy dano jej prawo do pracy, to do niej posz艂y艣my, a kiedy otrzyma艂y艣my prawo wyborcze, to z dum膮 idziemy g艂osowa膰, ale na Boga?! Kto g艂osowa艂 na Krystyn臋 Paw艂owicz? Kto odda艂 g艂os na kobiet臋, kt贸rej obce s膮 wszelkie dobre maniery, a jej si艂膮 przewodni膮 jest pysk贸wka na naszych oczach i „Wielkie 偶arcie” w Sejmie.

Jak mo偶na w ten spos贸b si臋 zachowywa膰 i nie zna膰 podstawowych kanon贸w kultury, bo moi drodzy tak sobie my艣l臋, 偶e wszystko ma swoje miejsce i sw贸j czas i epatowanie rozdziawion膮 buzi膮 poch艂aniaj膮c膮 wielk膮 bu艂臋 jest wysoce niestosowne.

Tak sobie my艣l臋, 偶e ta kobieta jest kompletnie oderwana od rzeczywisto艣ci i przynosi wstyd, tak wstyd nam kobietom, prostym kobietom, a jednak wielkim, kt贸re potrafi膮 si臋 zachowa膰 w poszczeg贸lnych sytuacjach, cho膰 nie znaj膮 etykiety dworu Kr贸lowej El偶biety. Przynosi wstyd kobietom skromnym, a jednak wielkim, kt贸re w swoim codziennym zabieganiu potrafi膮 powiedzie膰 przepraszam i dzi臋kuj臋. Potrafi膮 obdarzy膰 otoczenie przyjaznym u艣miechem i kompetencj膮 na swoich stanowiskach pracy i prosz臋 je uwa偶a膰 za kobiety wielkie, a to, to psuje tylko wizerunek nas kobiet i wrzeszczy do dziennikarki, 偶e jest idiotk膮 i wszystko kieruje do etyki poselskiej.聽

I tu jest moja my艣l, 偶e osoby upo艣ledzone, albo z zaburzeniami osobowo艣ci powinny by膰 leczone w zak艂adzie zamkni臋tym, a nie 偶yj膮ce na nasz koszt, bo siusia si臋 w toalecie, 艣pi si臋 na kanapie, a je艣膰 powinno si臋 pi臋knie i nale偶y celebrowa膰 ka偶dy k臋s, a nie 偶re膰 jak膮艣 bu艂臋 przed kamerami. Nikt mi nie wm贸wi, 偶e powinno by膰 inaczej i w zasadzie nic si臋 takiego nie sta艂o, bo si臋 do cholery sta艂o, bo ja nie mam ochoty ogl膮da膰 kobiety jedz膮cej w Sejmie za moj膮 kas臋, kiedy inna kobieta nie ma kawa艂eczka w臋dliny na chleb dla swojego dziecka.

Koniec i basta!

 

A kiedy prawo zabrania takich zwi膮zk贸w!

 

Stasiu i Ola byli nieroz艂膮czni, a ich mamy by艂y siostrami. Sta艣 i Ola jako ma艂e dzieci przebywali ze sob膮 ca艂e dnie na podw贸rku. Kiedy Ola si臋 sp贸藕nia艂a, to Sta艣 sta艂 pod jej oknem i wrzeszcza艂 w niebo g艂osy, aby si臋 pospieszy艂a, bo on nie umie si臋 bawi膰 sam, a tylko ze swoj膮 siostr膮 przyrodni膮 pragnie wymy艣la膰 now膮 zabaw臋.

Wsz臋dzie razem, a wi臋c razem wdrapywali si臋 na drzewa w parku i razem pokonywali wszelkie przeszkody takie jak p艂oty, by skubn膮膰 z ogr贸dka niedojrza艂e jeszcze jab艂ko, czy 艣liwk臋, a potem uciec by nie zosta膰 z艂apanymi. 艢miechu by艂o co nie miara, a ich zabawy i wiszenie na trzepaku codziennie roz艣miesza艂o innych, podw贸rkowych r贸wie艣nik贸w. Byli nieroz艂膮czni i lubiani na podw贸rku, a do tego byli bardzo do siebie podobni.

Kiedy Ola si臋 przewr贸ci艂a, to Sta艣 j膮 pociesza艂 i dawa艂 wsparcie, a kiedy Sta艣 si臋 pok艂贸ci艂 z koleg膮 o pi艂k臋, to Ola 艂agodzi艂a sp贸r i odci膮ga艂a go od zwady, t艂umacz膮c, 偶e nie powinien si臋 bi膰 z koleg膮 i zaraz wymy艣la艂a inn膮, ciekawsz膮 zabaw臋.

Byli ze sob膮 potem w szkole podstawowej i siedzieli w jednej 艂awce, a po lekcjach razem odrabiali zadane do domu lekcje i nikogo to nie dziwi艂o, 偶e tak bardzo dobrze si臋 rozumiej膮, a wr臋cz przeciwnie, bo wszyscy byli zadowoleni, 偶e te dwa szkraby tak fajnie si臋 z sob膮 dogaduj膮 i uzupe艂niaj膮.

Potem razem dostali si臋 do tego samego liceum. Sta艣 by艂 艣wietnym sportowcem i Ola mu bardzo kibicowa艂a, kiedy jej przyrodni brat gra艂 tak 艣wietnie w koszyk贸wk臋, a on podziwia艂 j膮 za zmys艂 artystyczny, bo Ola gra艂a na gitarze i by艂a dusz膮 towarzystwa na obozach i szkolnych wypadach za miasto.

Pewnego lata wyjechali z r贸wie艣nikami na ob贸z w Bieszczady i tam przy blasku ksi臋偶yca, z niebem b艂yszcz膮cych gwiazd – Stasiu pod wp艂ywem chwili pierwszy raz w swoim 偶yciu poca艂owa艂 si臋 z dziewczyn膮, a t膮 dziewczyn膮 by艂a w艂a艣nie Ola.

Wystraszyli si臋 oboje i jak oparzeni odskoczyli od siebie i w wielkim zawstydzeniu nie wracali do tego tematu. Nie chcieli i nie umieli roztrz膮sa膰 tej zakazanej mi艂o艣ci i temat zosta艂 zamkni臋ty na wiele lat. Jednak kiedy przychodzi艂 czas 艣wi膮t, kt贸re ich mamy zawsze wsp贸lnie urz膮dza艂y, trudno by艂o im si臋 b艂yszcz膮cym wzrokiem nie spotka膰 przy stole. Nikt niczego nie zauwa偶y艂, 偶e co艣 jest nie tak, a dalej wszyscy uwa偶ali, 偶e 艂膮czy ich niebywa艂a siostrzana i braterska ni膰 i tych dwoje 艣wietnie si臋 ze sob膮 dogaduje.

Przyszed艂 czas, 偶e pierwszy raz musieli si臋 rozsta膰, gdy偶 po sko艅czeniu liceum, Ola postanowi艂a studiowa膰 medycyn臋, a Sta艣 wola艂 by膰 in偶ynierem i pragn膮艂 budowa膰 wielkie statki. Nauka i doros艂e 偶ycie rozdzieli艂o ich na wiele, d艂ugich lat.

Ola na studiach pozna艂a ch艂opca i szybko si臋 zdecydowali na 艣lub, a Stasiu zwi膮za艂 si臋 z kobiet膮 i po zako艅czeniu studi贸w i otrzymaniu pierwszej pracy te偶 postanowi艂 zalegalizowa膰 sw贸j zwi膮zek. Potem u Oli pojawi艂y si臋 dzieci i Stanis艂awowi urodzi艂 si臋 syn.

呕ycie si臋 toczy艂o u obojga i zaganiani w codzienno艣ci od czasu do czasu do siebie dzwonili i opowiadali, co wydarzy艂o si臋 w ich ma艂偶e艅stwach. Opowiadali o pierwszych z膮bkach, pierwszych krokach ich dzieci. Opowiadali, 偶e kupili samoch贸d, albo planuj膮 wyjazd, czy te偶 remont. Byli ze sob膮 bardzo szczerzy i nie ukrywali przed sob膮 niczego. Czasami mia艂o si臋 wra偶enie, 偶e wi臋cej sobie m贸wi膮, ni偶 w艂asnym towarzyszom 偶ycia.

Mija艂y lata i dzieci ich ros艂y, a Stanis艂aw bardzo przepracowany dosta艂 skierowanie do sanatorium w mie艣cie, gdzie mieszka艂a Ola. Spotkali si臋 po latach na kawie i nie mogli si臋 ze sob膮 nagada膰. Potem wybrali si臋 razem do kina, a potem Sta艣 zaprosi艂 j膮 do swojego pokoju w sanatorium, aby zobaczy艂a jak mu si臋 odpoczywa. Nie wiedzieli kiedy, ale znale藕li si臋 w 艂贸偶ku i kochali si臋 nami臋tnie wiele godzin. Oboje zrozumieli, 偶e nie widz膮 dalszego 偶ycia bez siebie, gdy偶 byli jak dwie po艂贸wki jab艂ka, kt贸rych 偶ycie nie powinno by艂o rozdziela膰. Nie mogli si臋 rozsta膰 i p艂akali obydwoje, zdaj膮c sobie spraw臋 z tego, jaki wielki grzech w艂a艣nie pope艂nili. Jednak, mimo zakaz贸w etycznych i moralnych i wbrew prawu spotykali si臋 dalej na mi艂o艣膰, a偶 Stanis艂aw musia艂 ju偶 wyje偶d偶a膰 z sanatorium.

Nikt o niczym si臋 nie dowiedzia艂, ale oboje przechodzili m臋ki z tych najci臋偶szych, jakimi by艂a t臋sknota za sob膮 i wielkie cierpienie, 偶e nie mog膮 艣wiatu wykrzycze膰 swojej mi艂o艣ci. Wiedzieli, 偶e nie mog膮 zdradzi膰 nikomu swoich uczu膰 i da膰 si臋 pot臋pi膰 przez rodzin臋 i bliskich. Znowu zosta艂y im tylko telefony, aby w ukryciu wyszepta膰 sobie – t臋skni臋 i kocham!

Najpierw Ola si臋 rozwiod艂a z m臋偶em, poniewa偶 zrozumia艂a, 偶e jej 偶ycie przy nim sta艂o si臋 nudne i rutynowe. Przesta艂a go kocha膰 ju偶 wiele lat temu, ale ze wzgl臋du na dzieci, trwa艂a w tym zwi膮zku. Kiedy dzieci posz艂y na swoje, postanowi艂a sw贸j zwi膮zek zako艅czy膰 i pragn臋艂a 偶y膰 sama i nie oszukiwa膰 si臋 wi臋cej.

Stanis艂aw pewnego dnia do niej zadzwoni艂 i oznajmi艂, 偶e u jego 偶ony wykryto raka i w zasadzie nie ma ju偶 dla niej ratunku, cho膰 czeka j膮 chemia, lekarze rozk艂adaj膮 r臋ce. Syn Stanis艂awa by艂 razem z nim i oboje trwali przy 偶onie i matce do ko艅ca!

Min臋艂y dwa lata i Ola przyprowadzi艂a si臋 do mieszkania Stanis艂awa, aby zamieszka膰 z nim razem pod jednym dachem. Oboje mieli po pi臋膰dziesi膮t lat i wszystkim t艂umaczyli, 偶e mieszkanie razem, to mniejsze koszty utrzymania i wszyscy to kupili bezapelacyjnie. Nikomu nie przysz艂o nawet do g艂owy, 偶e Ola i Sta艣 偶yj膮 ze sob膮 jak stare, dobre ma艂偶e艅stwo.聽

Jednak ubolewaj膮 nad tym, 偶e nadal musz膮 swoj膮 mi艂o艣膰 ukrywa膰 przed 艣wiatem i on nie mo偶e jej prowadzi膰 za r臋k臋 podczas spaceru w parku i nie mo偶e si臋 ni膮 nigdzie pochwali膰, aby nie wzbudzi膰 niepotrzebnej im sensacji, a wi臋c 偶yj膮 razem i ukrywaj膮 swoj膮 mi艂o艣膰 przed wszystkimi, ale s膮 za to wreszcie 聽nies艂ychanie szcz臋艣liwi.

Pisa膰 ka偶dy przecie偶 mo偶e :)

Pisanie bloga to wielka przyjemno艣膰, gdy偶 mo偶na w nim podzieli膰 si臋 z innymi naszym spojrzeniem na sprawy i zdarzenia, jakie nas otaczaj膮. Mo偶emy i chcemy na blogu wyrazi膰 sw贸j pogl膮d na codzienno艣膰, b膮d藕 podzieli膰 si臋 z innymi swoim 偶yciem i przemy艣leniami.

Ka偶dy, kto decyduje si臋 na pisanie dziennika, czy te偶 pami臋tnika elektronicznego musi liczy膰 si臋 z ocenami innych ludzi, je艣li jakim艣 cudem odnajd膮 Twojego bloga i zdecyduj膮 si臋 na jego obserwowanie i dodanie do ulubionych.

Sama mam w zak艂adce zapisane blogi, kt贸re systematycznie odwiedzam i wyda艂y mi si臋 na tyle interesuj膮ce, 偶e je komentuj臋. Mo偶e nie jest jeszcze ich tak wiele, ale wci膮偶 dodaj臋 inne, gdy偶 ciekawa jestem dalszych notek i wpis贸w.

M贸wi膮, 偶e ka偶dy 艣piewa膰 mo偶e, troch臋 lepiej, lub troch臋 gorzej i tak samo jest z pisaniem. Czasami wychodzi blogierom zgrabna i interesuj膮ca notka, a czasami czuj膮 zm臋czenie materia艂u i si臋 wypalaj膮 zwyczajnie, zarzucaj膮c pisanie, aby po jakim艣 czasie do niego wr贸ci膰.

Mam swoje ulubione blogi, ale nie b臋d臋 ich wymienia艂a, bo to budzi niezdrow膮 rywalizacj臋. Chc臋 tego unikn膮膰 i dlatego pisz臋, 偶e moje ulubione wci膮偶 si臋 powi臋kszaj膮.

Onet promuje ciekawe wpisy i tam te偶 zagl膮dam, aby oceni膰 wpis, wypromowany, a w贸wczas decyduj臋, czy jestem zainteresowana tym blogiem.

Omijam blogi polityczne, bo polityki jest a偶 nadto w telewizji. Strata czasu.

Blogi podzielone s膮 na kategorie i ka偶dy mo偶e sobie dowoln膮 wybra膰 i si臋 w niej rozwija膰. Jedni pisz膮 o obejrzanych filmach, inni o ksi膮偶kach tylko, a jeszcze inni o swoich pociechach, aby uwieczni膰 na blogu rozw贸j swoich dzieci. Pe艂na dowolno艣膰 i bardzo to szanuj臋.

Lubi臋 czyta膰 blogi o codzienno艣ci i wyra偶eniu opinii na otaczaj膮c膮 nas rzeczywisto艣膰. Ostatnio wiele notek po艣wi臋conych by艂o Eurowizji, a tak偶e i chyba najbardziej kobiecie z brod膮.

Istnieje tendencja, 偶e to, co jest na topie w mediach, to staje si臋 tematem do kolejnej notki i ja te偶 tak daj臋 si臋 w to wci膮gn膮膰, wyra偶aj膮c swoje zdanie na dany temat. Czasami nas co艣 bardzo wzruszy, jaka艣 piosenka, czy film i koniecznie chcemy to zapisa膰 鈥 na kiedy艣, na potem.

Pisz臋 tak jak czuj臋 dany temat. Pisz臋, co mnie wzrusza, a co z艂o艣ci i by膰 mo偶e cz臋sto nie mam racji, ale na ten czas tak to czuj臋. By膰 mo偶e kiedy艣 tam zmieni臋 zdanie, bo cz艂owiek jest istot膮 zmienn膮 i czasami pogl膮dy ulegaj膮 przewarto艣ciowaniu.

Czasami pisz臋 tak, 偶e boli, a czasami g艂aszcz臋 z w艂osem i pod w艂os, bo moje blogowanie jest r贸偶norodne i nigdy nie wiem, co napisz臋 nast臋pnego dnia. To dzieje si臋 w moich przemy艣leniach, czasami pojawiaj膮cych si臋 z minuty na minut臋, a czasami siedzi temat we mnie d艂u偶szy czas. By艂o, nie by艂o pisanie to ca艂kiem przyjemne zaj臋cie jest.

Milcze膰 jak gr贸b, czyli dylemat i zak艂opotanie

Byli normaln膮 rodzin膮, rodzice i dwoje doros艂ych dzieci, w kt贸rej wszyscy czuli si臋 dobrze. Spotykali si臋 na wszelkich uroczysto艣ciach, takich rodzinnych, jak imieniny, urodziny i oczywi艣cie obowi膮zkowo w 艣wi臋ta. Najcz臋艣ciej 艣wi臋ta sp臋dzali u swoich rodzic贸w, kt贸rzy cieszyli si臋, 偶e wszyscy razem usi膮d膮 przy wsp贸lnym stole. On, m艂ody syn, w wieku 37 lat i jego siostra, o 3 lata m艂odsza stanowili wspania艂e i kochaj膮ce si臋 rodze艅stwo. Ona zawsze mog艂a na niego liczy膰, bo by艂 dla niej ukochanym bratem. Zaradny, weso艂y i bardzo pomocny. Lubi艂 pomaga膰 i nigdy si臋 do niczego nie zmusza艂. Pomaga艂 i s艂u偶y艂 swojej siostrze dobr膮 rad膮 w ka偶dej sytuacji i ci臋偶szym dla niej momencie. Ona, jako siostra tak偶e zawsze pami臋ta艂a o swoim bracie, gdy偶 by艂 jej bardzo bliski. Ich rodzice nies艂ychanie ich wspierali i cieszyli si臋, 偶e ich dzieci tak bardzo s膮 za sob膮 w doros艂ym ju偶 偶yciu.

Organizowali od wiosny w ogrodzie cz臋sto grilla i przy piwku potrafili sp臋dza膰 ze sob膮 wiele, przyjemnych godzin na rozmowach i 偶artach. Uwielbiali ten czas i te weekendy, kiedy mogli si臋 razem spotka膰 i ze sob膮 poby膰. To by艂y dla niech bardzo wa偶ne chwile, kt贸re cementowa艂y t臋 rodzin臋.

Pewnego razu ona zakomunikowa艂a rodzicom, 偶e kogo艣 ma i pragnie go im przedstawi膰. Mama jej przyklasn臋艂a i zabra艂a si臋 prawie natychmiast za przygotowanie uroczystego obiadu. Akurat przypada艂a 40 rocznica 艣lubu jej rodzic贸w i poznanie by膰 mo偶e przysz艂ego zi臋cia budzi艂o w rodzicach wielk膮 rado艣膰. By艂a to pierwsza, tak naprawd臋 mi艂o艣膰 ich c贸rki i dlatego byli ciekawi jej wyboru.

Niedzielny, uroczysty obiad wypad艂 bardzo dobrze i wybranek ich c贸rki bardzo wszystkim si臋 spodoba艂. By艂 to sympatyczny, pogodny cz艂owiek o mi艂ej powierzchowno艣ci i naprawd臋 pasowali do siebie. Rodzice byli nim zachwyceni, tym bardziej, 偶e zauwa偶yli, i偶 mi艂o艣膰 mi臋dzy nimi kwitnie i nie jest to przypadkowy wyb贸r ich c贸rki.

Jej brat tak偶e bardzo polubi艂 przysz艂ego szwagra i dobrze im si臋 razem rozmawia艂o, gdy偶 po艂膮czy艂a ich wsp贸lna pasja do turystyki i motoryzacji. Obaj interesowali si臋 spotem i mieli wiele wsp贸lnych temat贸w, co cieszy艂o ogromnie jego siostr臋. Istna sielanka i za par臋 miesi臋cy m艂odzi og艂osili, 偶e pragn膮 wzi膮膰 艣lub i by膰 ju偶 na zawsze ze sob膮.

Przygotowania do 艣lubu, suknia, kwiaty, zaproszenia i ca艂y ten zam臋t w zwi膮zku z weselem. Wszyscy si臋 zaanga偶owali i cieszyli na t臋 uroczysto艣膰. Zaproszeni go艣cie zjawili si臋 w komplecie i zapowiada艂o si臋 udane wesele z najlepsz膮 orkiestr膮 w okolicy.

Min臋艂y trzy lata od wesela i na 艣wiat przysz艂o dzieci膮tko, urocza dziewczynka dla szcz臋艣cia obojga rodzic贸w i oczywi艣cie dziadk贸w. Wszyscy byli szcz臋艣liwi, 偶e tak g艂adko m艂odym uk艂ada si臋 偶ycie. Dziadkowie rozpieszczali, rodzice kochali i czas lecia艂 w tej szcz臋艣liwej rodzinie.

Ona postanowi艂a by膰 z dzieckiem w domu do trzeciego roku 偶ycia i w zwi膮zku z tym zrezygnowa艂a z pracy na ten czas, a on, aby zapewni膰 swojej rodzinie dobrobyt wzi膮艂 jeszcze jeden etat, co wi膮za艂o si臋 z cz臋stymi wyjazdami w delegacj臋. Ona by艂a spokojna i cierpliwie to znosi艂a, gdy偶 wiedzia艂a, 偶e jeszcze troch臋 odchowa c贸reczk臋 i sama wr贸ci do pracy i on nie b臋dzie musia艂 pracowa膰 tak wiele. Zawsze na niego czeka艂a z obiadem, albo ze sp贸藕nion膮 kolacj膮. Stara艂a si臋 bardzo o siebie dba膰, aby jej nie zarzuci艂, 偶e si臋 w domu zaniedba艂a.

Pewnego dnia jej brat tak偶e musia艂 wyjecha膰 w delegacj臋 i b臋d膮c w jednym z miast, zauwa偶y艂, 偶e jego szwagier聽 otwiera drzwi od samochodu jakie艣 blondynce o d艂ugich nogach. Zdziwi艂o go to, bo szwagier z racji swoich delegacji nie mia艂 prawa mie膰 do czynienia z kobietami, gdy偶 pracowa艂 w typowo m臋skim gronie. Po chwili zauwa偶y艂, 偶e szwagier z t膮 kobiet膮 udaj膮 si臋 do restauracji o bardzo wysokiej renomie. Postanowi艂 ich 艣ledzi膰, bo ciekawo艣膰 go straszna z偶era艂a. Nabra艂 pewnych podejrze艅, 偶e ta kobieta nie jest szwagrowi oboj臋tna i nie jest to spotkanie biznesowe. Wszed艂 ostro偶nie do tej restauracji i ukry艂 si臋 w dyskretnym miejscu, tak aby nie zosta膰 zauwa偶onym. To, co ujrza艂y jego oczy zupe艂nie go zaskoczy艂o, gdy偶 u艣ciskom i poca艂unkom nie by艂o ko艅ca. Nie wierzy艂 w艂asnym oczom i nie m贸g艂 zrozumie膰 鈥 dlaczego? Dlaczego jego szwagier tak strasznie krzywdzi jego ukochan膮 siostr臋, kt贸ra z dzieckiem czeka cierpliwie na m臋偶a.

Kiedy zakochani udali si臋 do hotelu i wyszli z niego po trzech godzinach ju偶 by艂 pewien, 偶e te delegacje to jedna wielka 艣ciema i trudno mu si臋 by艂o z tym pogodzi膰.

Serce mu podpowiada艂o, 偶e powinien powiedzie膰 o tym siostrze i przedstawi膰 jej zdj臋cia, jakie uda艂o mu si臋 dyskretnie wykona膰, czy te偶 zatrzyma膰 t臋 druzgoc膮c膮 wiadomo艣膰 tylko dla siebie.

Nie m贸g艂 sobie z tym poradzi膰 i w konsekwencji napisa艂 na pewnym forum, 偶e nie wie, czy ma powiedzie膰 siostrze o zdradzie jej m臋偶a, czy powinien milcze膰 i obserwowa膰 jak sprawy si臋 potocz膮.

A wi臋c i ja si臋 zastanawiam, co bym zrobi艂a w takiej sytuacji? No w艂a艣nie, co ja bym biedna zrobi艂a?

Pojawiaj膮 si臋 w naszym 偶yciu czasami takie sytuacje i zdarzenia, 偶e stajemy przed nimi zupe艂nie bezradni, bo nie chcemy nikogo krzywdzi膰, a jednocze艣nie nie jeste艣my w stanie patrze膰, jak kto艣 inny krzywdzi.

Jest taka akcja, widzisz reaguj, a wi臋c, czy zdrada te偶 powinna by膰 pod to podci膮gni臋ta, czy najlepiej nie miesza膰 si臋 i stan膮膰 z boku? Uwa偶am, 偶e powinni艣my reagowa膰, kiedy za 艣cian膮 p艂acze nieustannie dziecko. Powinni艣my reagowa膰, kiedy nastolatek obok bierze narkotyki i jest arogancki w stosunku do r贸wie艣nik贸w, albo w stosunku do rodzic贸w. Mamy prawo reagowa膰, kiedy m膮偶 katuje swoj膮 偶on臋, a jednak wiadomo艣膰, 偶e kto艣 kogo艣 zdradza przyprawia nas w os艂upienie i najcz臋艣ciej 偶ona dowiaduje si臋 na samym ko艅cu 鈥 czy偶 tak nie jest?