Archiwa tagu: Facebook

Ja szczęściara!

Co to się dzieje, co się dzieje – dziś ponad trzy tysiące zakażeń na COVI19.

Wirusolodzy zapowiadają tendencję wzrostową, a w szpitalach brakuje wszystkiego, bo łóżek i respiratorów, a służba zdrowia jest w klinczu!

Nie wyłażę nigdzie, bo nie chcę jako osoba wiekowa umierać gdzieś w kącie szpitala bez obecności bliskich!

Mam choroby współistniejące, to więc muszę uważać na siebie bardziej!

Mam mocną wyobraźnię i potrafię sobie uświadomić, że to jest naprawdę groźna pandemia, a więc każdy na tym świecie jest na nią narażony i nie wolno tego lekceważyć, choćby w trosce o innych ludzi także!

Takiego przykładu nie potrafi okazać największy człowiek w polskiej polityce – Kaczyński, który olewa pandemię, gdyż sobie myśli, że ochroniarze go osłonią przed koroną!

Mnie na nim nie zależy, a więc niech sobie myśli, że jego koronawirus jest mniejszy, niż mój!

Donald Trump po hospitalizacji ogłosił światu, że nie ma się czego bać, a tymczasem u nas obostrzenia od soboty, że za brak maseczki będzie mandat!

Mam nadzieję, że to będzie dotyczyło tez polityków, którzy powinni dawać nam przykład!

Jest groźnie i prawdopodobnie moja rodzina nie spotka się na Święta Bożego Narodzenia i będą to kolejne, samotne święta, bo trzeba dmuchać na zimne!

Tym bardziej, że przybędzie nam nowonarodzona istotka, witana na świecie przez nas!

Mimo tak trudnej sytuacji – życie toczy się dalej i co wiem o swoich bliskich, to z doniesień na Facebooku!

Moja starsza Córa przysłała mi piękny taniec w wykonaniu mojej Wnusi przygotowany na Dzień Nauczyciela.

Włączam co jakiś czas i się rozklejam, bo jeszcze tak niedawno była taka malutka – uzależniona od rodziców, a tu nagle stała się świadomą uczennicą i wiem, że ten taniec wymagał wielu prób, ale dała radę!

Druga Córka przysłała mi zdjęcie najstarszej Wnusi, która była u fryzjera.

Już nie ma warkoczyków, kokardek i spinek, bo to już jest nastolatka i sama się dziwię, kiedy minął ten czas.

Aniela uczy się grać na skrzypcach i jest molem książkowym, co mnie strasznie cieszy!

Życie toczy się dalej i moja starsza Córka należąc do „Małej kapeli nad Wisłą” nakręca z innymi paniami teledysk, który ma się ukazać za miesiąc.

Mam zdjęcia z pleneru i widzą ją na tych zdjęciach taką piękną w ludowym ubiorze z wiankiem jesiennym na głowie.

Ja babcia, matka i żona jestem informowana o wszystkich ciekawych zdarzeniach w mojej rodzinie i żałuję, że przez neta, ale w telewizji są nadal konferencje przeprowadzane  za pomocą video.

Trzymajcie się moi drodzy! Uważajcie na siebie i bądźcie cierpliwi, bo kiedyś ten koszmar musi się skończyć!

Opiszcie jak wygląda Wasze życie w tym, jakże wariackim czasie!

W poniższym teledysku jest przepiękny taniec szkolniaków przy rozbrajającej muzyce!

Obraz może zawierać: 4 osoby, ludzie stoją, na zewnątrz i przyroda, tekst „Fot.TadeuszKrawiec Krawiec Tadeusz”

Obraz może zawierać: 1 osoba, na zewnątrz, tekst „tvn24 JAROSŁAW KACZYŃSKI WICEPREMIEREM 14:09 ŚWIAT MZ: BEZ MASECZKI, TAM GDZIE JEST KONIECZNA TYLKO z ODPOWIEDNIM ZAŚWIADCZENIEM PIL NAGRODY NOBLA z FIZYKI 2020 ZA BADANIA NAD CZARNYMI”

Uśmiechnijmy się!

Obraz może zawierać: niebo, chmura, drzewo, roślina, trawa, dom, na zewnątrz i przyroda

Na zdjęciu mojego autorstwa przedstawiam moje podwórko z lat dziecięcych.

Nie było 50 lat temu jeszcze tych budynków, ale plac istniał i na tym placu toczyło się życie dzieciaków mieszkających z rodzicami w dwóch blokach, których na zdjęciu nie widać.

Czasami tak patrzę z balkonu na plac i sobie przypominam małą dziewczynkę, która na tym właśnie placu szlifowała naukę jazdy na czerwonym rowerze, a także widzę, w którym miejscu grałam z koleżankami w gumę, klasy i w dwa ognie.

Pamiętam imiona koleżanek i kolegów i naprawdę to są strasznie miłe wspomnienia.

Dzieciaki z kluczem na szyi dawały radę!

Piszę to dlatego, ponieważ w sieci znalazłam świetny, wspominkowy wpis z tamtych czasów.

Przepraszam, że autorka zawarła dużo wulgaryzmów, ale czasami się nie da napisać tak dosadnie i przekląć trzeba!

Potem kiedy stałam się mamą i moje dzieci dorosły, to także okupowały ten sam plac z rówieśnikami.

Znalazłam ten wpis na FB i stwierdziłam, że autorka ma dobrą pamięć i mnie nawet rozśmieszyła.

Nie zawsze trzeba pisać o polityce, bo czasami życiu trzeba nadać inny, weselszy wymiar:

Teresa-Renata Żmuda-Krasek
Wizualny narrator · 30 min
Miałam już dzisiaj nic nie pisać ale się wkurwiłam jak nigdy!
Muszę odreagować.
Sorry za błędy i ogólny chaos, ale mam to w dupie. Niech to ch.j strzeli, jebany dr Oetker! No co mnie k….a podkusiło, żeby kupić budyń z tej zajebanej firmy? Siedziałam sobie w domu, czytałam to i tamto, aż mnie nagle złapała ochota na budyń. A z pięć lat już tego gówna nie jadłam. No i się wziąłam ubrałam, pobiegłam do sklepu. Poproszę budyń. Proszę. Dziękuję. Szybki powrót do domu.
Na opakowaniu napisane, że gotować mleko, potem wsypać, bla, bla, bla. Zrobiłam jak kazali. I co? I wyszło mi kakao! Rzadkie jak sraczka. Tego się nie da jeść. Jak te pieprzone chamy mogą nazywać to coś budyniem i jeszcze chwalić się nową recepturą?
Mam tego dość. Dość jebanej demokracji, kapitalizmu i całego tego ścierwa, które weszło do nas po ’89. Chce takich budyniów jak za komuny! W brzydkich opakowaniach, ale gęstych z takimi wkurwiającymi grudkami!
I kisieli też chcę! Niedawno na własne oczy widziałam jak moja znajoma PIŁA kisiel! Jak k….a można pić kisiel? Czy nasze dzieci już nie będą pamiętały, że to należy wyjadać łyżeczką, do której wszystko się lepi i na koniec trzeba oblizać?
Kto mi zabrał szklane litrowe butelki z koka kolą? Komu one przeszkadzały? I mleko w butelkach i śmietana, które kwaśniały bo były prawdziwe! A teraz po tygodniu stania na kaloryferze dalej jest ‚świeże’ – co to k…..a za mleko? A dzieci myślą, że
to mleczarnia mleko daje a krowa jest fioletowa.
A te butelki takie fajne kapsle miały, skoble do strzelania w dupę się z nich robiło!… A gumki się z szelek wyciągało Gdzie teraz takie szelki?
Dlaczego teraz nawet wafelki prince polo są w tych cudnych opakowaniach zachowujących świeżość przez pięćset lat? Ja chce wafelków w sreberkach! I nie tylko prince polo ale i Mulatków! Jaki dziad sk….ł się zachodnią technologią, dzięki której teraz wszystkie cukierki rozpływają się w ustach, a nie tak jak kiedyś, trzeba je gryźć było, tak normalnie jak ludzie!?
No pytam się, no!
Pierdolę mieć do wyboru setki rodzajów lodów i nie móc zdecydować się, na jaki mam ochotę!
Kiedyś były tylko bambino w czekoladzie i wszyscy byli szczęśliwi, a jak rzucili casatte to ustawiała się kolejka na pół kilometra.
Czy ktoś pamięta jak smakuje prawdziwa bułka? Nie, k….a, nie tak jak w waszych pierdolonych sklepach, napompowane powietrzem kruche gówna.
Prawdziwe bułki są twardawe, wyraziste w smaku, a najlepiej z prawdziwym masłem, które wyjęte z lodówki jest niemożliwe do rozsmarowania! O margarynie za komuny można było tylko pomarzyć, a jak była, to taka chujowa, chyba Palma się nazywała.
Wielkie p……..e koncerny wyjebały na amen z rynku moją ukochaną oranżadę, którą za młodu gasiłam pragnienie, a mordę przez pięć godzin miałam czerwoną. I jej młodszą siostrę – oranżadkę w proszku, której nikt nigdy nie rozpuszczał w wodzie, Bo służyła do wyjadania oblizanym palcem.
Nawet ukochane parówki mi zajebali, dziś już nie robi się takich dobrych jak kiedyś…
W telewizji dwa kanały, na każdym nic do oglądania. Teraz mamy sto kanałówi też nic nie ma. Możemy wpierdalać pomarańcze, banany i mandarynki, a kiedyś jak przyszedłeś z czymś takim do szkoły, to cię szefem nazywali.
Fast foodów też nie było i każdy żywił się w drewnianych budach i żarliśmy z aluminiowych talerzy i jakoś nikt sraczki nie dostał, a śmieci wokoło nie było bo nie było zasranych jednorazówek. A jak chcieliśmy ameryki to żywiliśmy się
zapiekankami z serem i pieczarkami i hod-dogami nabijanymi na metalowe pale. Buła, parówa, musztarda! Nic więcej do szczęścia nie potrzebowaliśmy.
Spierdalaj zasrana Ameryko. A taką k….a miałam ochotę na budyń

Fejsbukowe życie!

Na Facebooka zarejestrowałam się jakoś 10 lat temu.

Długo się wahałam, czy powinnam dołączyć do tego molocha, ale w końcu sama siebie przekonałam.

Najpierw topornie mi szło zapoznanie się z wszystkimi opcjami i tego jak się tam poruszać. Trochę to trwało!

Prawie na samym początku bytności wpadła mi w oko fajna grupa ludzi skupiona wokół Piszarza Andrzeja Rodana i zostałam przyjęta!

Andrzej Rodan dawał zajawki do dyskskusji i się zaczęło dziać.

Dyskutowaliśmy i nadal dyskutujemy, bo Pisarz w dalszym ciągu prowadzi swój profil i choć wiele razy za poglądy był banowany, to nadal pisze o trudnych tematach światopoglądowych, politycznych, a ludzie skupieni w jego znajomych od 10 lat tego profilu nie odpuszczają.

Dziś przeglądałam swoją biblioteczkę i przypomniałam sobie, że w jego książce pt. „Świat według fejsbuka, czyli Mokre pyski atakują” są zawarte między innymi moje, dawne komentarze z różnych dyskusji! To już historia!

Chyba jestem grzecza, bo nigdy Pisarz mnie z grupy nie wywalił, a zdarzyło się to wielu, że Niewidzialna Ręka wysłała ich w kosmos!!

Piszemy sobie tak już prawie 10 lat i to jest moja jedyna grupa, w której udzielam się na Facebooku. Ta grupa mi zupełnie wystarcza, a książka jest taką pamiątką na wieki.

Pisarz Andrzej Rodan ma swoją, profesjonalną stronę, na której można bliżej Go poznać!

Home

Ostatnia pozycja Pisarza to „Historia głupoty w Polsce” i opowada o najnowszej polityce w kraju!

Warto kupić!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: Andrzej Rodan

Buszmeni idą do Unii Europejskiej!

Ja to mam szczęście jak jasny gwint, bo ponownie spotkała mnie w sieci szykana, a tym razem ze strony Facebooka.

Piszę zazwyczaj wieczorami bloga i kiedy chciałam wpis opublikować na mojej Osi czasu i na moim blogowym fan-page – nie dało się i Facebook nie przyjmował moich linków.

Ogołocono mojego fan-page z całego 2018 roku i początku 2019, likwidując wszystkie moje linki, a na Osi czasu otrzymałam takie powiadomienie:

„Ten post narusza nasze Standardy społeczności, dlatego jest widoczny tylko dla Ciebie”.

Wczoraj już nie drążyłam, bo było późno i pomyślałam sobie, że na Facebooku jest jakaś awaria i do rana się to wyjaśni.

Niestety, ale o 10 rano, kiedy zajrzałam do sieci ponownie zobaczyłam, że nie mogę udostępniać żadnych linków z bloga i mam na nie blokadę, a więc zrujnowano mój autorski projekt z premedytacją.

Poczułam się więc szykanowana i zaszczuta, bo nawet wpisy na blogu dotyczące obejrzanego filmu uznanano jako naruszenie standardów społecznych i to oznaczało, że Facebook mnie zablokował bez sprawdzenia na wniosek mojej hejteki, której oddech wciąż czuję na plecach i musiała mnie zglosić jako naruszenie czegoś tam!

Spięłam się i naspisałam zapytanie do Facebooka – dlaczego i za co?

Po 5 godzinach wszystko wróciło na swoje miejsce i odetchnęłam, ale moje nerwy ucierpiały.

Mam coraz mniejsze zaufanie do tego portalu, bo dzieją się tam cuda jakieś, że na wniosek każdego złośliwego hejtera wykluczją ludzi i zamykają im usta.

Do tego dochodzi fakt, że nie potrafią powiadomić dlaczego to zrobili,  a potem nie ma słowa – przepraszamy.

Jest to przykre, bo oto największy społecznoścowy portal okazuje się grandą i bandą!

Jeśli Wam się coś takiego zdarzy, to monitujcie, alarmujcie, aby Facebook nie miał nad Wami przewagi skoro jesteście lojalni, grzeczni i bez skazy. Mnie się tym razem udało!

A teraz z innaj beczki!

Pamiętacie jak politycy PiS wyprowadzili z Sejmu flagę Unii Europejskiej i na nią notorycznie pluli?

Nadszedł ten czas kiedy szczury uciekają z tonącego okrętu do Unii Europejskiej właśnie!

Jak nazwać te kreatury, bo w moim słowniku brakuje słów!

Tylko  scena z filmu „CK Dezerterzy” idelanie pasuje do tych skompromitowanych i bez honoru ludzi!

 

  • Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić pańskie postępowanie.
  • Pan się nie kwalifikuje nawet do sądu dla ludożerców, buszmenie. W moich oczach jest pan nędznym gadem, omyłkowo tylko nazywanym człowiekiem, panie oberleutnant von Nogay. Niech pan stąd wyjdzie, bo ja nie mogę na pana patrzyć, bydlaku.

Karol Karski:

Człowiek który był protoplastą KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ! .;34;.
Obrazek
– były działacz PRL-owskiego PRON-u, potem PiS-owski wiceminister spraw zagranicznych RP, poseł Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, znany w Polsce i na świecie, a zwłaszcza na Cyprze z kompromitującego Polskę szaleńczego wyścigu wózkami golfowymi W STANIE GŁĘBOKIEGO UPOJENIA ALKOHOLOWEGO, rajdów między palmami, uderzania pojazdem w ściany hotelu, a potem zrzucenia pojazdu ze skarpy. .;shocked:.
Obrazek
.;shocked:.

 

Elżbieta Kruk:
Wielokrotna PiS-owska posłanka na Sejm RP, w latach 2006–2007 przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, od 2016 członkini Rady Mediów Narodowych.
Obrazek
Znana w miejscu zamieszkania (Lublin) i pracy (Sejm RP) – PIJACZKA… .;pijacy;.
W Lublinie gdzie mieszka jej alkoholizm – to tajemnica poliszynela. Że Kruk nie wylewa za kołnierz wiedzą wszyscy, bo często widywana jest w stanie po kilku głębszych, albo kupująca wódkę w nocnym. .;evil;.
Obrazek

BEATA SZYDŁO:
Obrazek
Obrazek
Obrazek

 

Obrazek

Obrazek

 

MAREK SUSKI:
Obrazek

Ze źródeł dobrze poinformowanych wiemy jednak że Suski ustalił po jakiemu się mówi w Brukseli i na gwałt poszukuje lektorki języka .. brukselskiego..;smiech;.

 

JOJO zna dwa języki – od prawego i lewego buta… w Parlamencie Europejskim będą mieli ubaw.. .;smiech;.

 

Obrazek

Autor: „D”

Chyba nie mam poczucia humoru!

Zdjęcie użytkownika Dorota Zawadzka.

Mój poranny rytuał, to od rana kawa z mlekiem na rozbudzenie i włączenie laptopa, aby się załadował.

Od rana jestem ciekawa, co się na Świecie wydarzyło przez noc i tak sobie z tą kawą sprawdzam Facebooka i Twittera.

Dziś o poranku nie zdążyłam jeszcze napić się kawy, a obudziła mnie natychmiast fotografia słynnej Super Niani, czyli Doroty Zawadzkiej.

Wrzuciła na swojego fan-page foto i pokazała, że nałożyła sobie odżywczą maseczkę.

Normalnie się wystraszyłam, bo włosy i do tego siwe – piękności jej na dają, a do tego ten widok bladej twarzy.

Czy ze mną jest coś nie tak? Czy ja się niepotrzebnie oburzam, widząc tak bardzo inymne chwile, które powinny być tylko w zaciszu domowym.

Nawet swojemu mężczyźnie nie powinno się tak pokazywać, a co dopiero całemu Światu!

Zawadzka chyba inspiruje się bezpośredniością Katarzyny Nosowskiej, która od kilku miesięcy robi jakieś durne filmiki, ku uciesze gawiedzi – dla lajków chyba.

Tak bardzo ceniłam Nosowską za jej twórczość artystyczną i za inteligentne cytaty i aforyzmy, a tu na starsze lata – zwariowała – clipy poniżej.

Jestem chyba z grona nieliczych, którym ta maskarada się nie podoba i tak się zastanawiam – po co się tak kreować na idiotki?

Wszystkie te celebrytki i celebryci zdają relację ze swojego życia i nawet kiedy są na wakacjach, to nie pokazują piękna zwiedzanych miejsc, a siebie przede wszystkim.

Kiedy są na wakacjach w ciepłych krajach, to robią sobie idealny makijaż i się fotografują, a potem „jeb” je w sekundę na Instagrama.

Nie opisują tego, co zobaczyły, zwiedziły, czy jak odpoczęły, bo wkładają ekstra ciuchy i robią sobie selfi!

Wszyscy, dosłownie wszyscy zdradzają swoje życie na Insta i to robi się okropnie żenujące, bo przede wszystkim fotografują siebie samych – swoje facjaty i nic więcej z tego nie wynika.

Jednak mam wisienkę na torcie, bo śledzę Insta Jarosława Kużniara – wywalonego z TVN, z którym węduję przez Świat, a także Janusza Palikota, który pokazuje także piękne miejsca, a nie siebie.

Może ja jestem jakaś pokręcona i mam inne poczucie humoru, bo wiele mnie w sieci nie bawi i uważam, że powinny być sfery intymności nie na sprzedaż.

https://www.instagram.com/p/BhgbHP1HPvA/?hl=pl&taken-by=nosowska.official

https://www.instagram.com/p/BhjKl0XHuUG/?hl=pl&taken-by=nosowska.official

Uchwycone chwile!

Na onetowskim blogu bardzo często pokazywałam swoje autorskie zdjęcia i pisałam, że lubię je robić.

Prowadzę na Facebooku fan-page i tam umieszczam zdjęcia z mojego miasta i okolic.

Przez trzy lata prowadzenia fan-page umieściłam już blisko 5 tysięcy zdjęć z różnych miejsc i z każdej pory roku.

Tam są zdjęcia krajobrazowe, ale także z różnych imprez, które odbywają się w moim mieście.

Zdjęcia pomaga mi robić także mój Mąż, który ma duży udział w prowadzeniu mojej strony na Facebooku.

Zdjęcia robiłam przez całe, swoje dorosłe życie i dlatego w albumach rodzinnych mam bardzo dużo zdjęć z imprez rodzinnych, świąt, wyjazdów wakacyjnych i bardzo często do nich wracam.

Patrzę sobie na te zdjęcia i automatycznie uruchamiają się wspomnienia, a jest co wspominać.

Kiedyś wyjmowało się kliszę z aparatu i biegło  do fotografa, aby je wywołał.

Potem je oglądałam i każde z nich opisywałam – tak na pamiątkę i dla potomnych.

Teraz jest inaczej, bo zdjęcia trzymamy w komputerach, albo na zewnętrznych dyskach i przez to tracą one duszę.

Taki mamy powierzchowny, beznamiętny czas, gdzie technologia stawia na wszystko, aby było szybko i bez zastanowienia często.

Ważne są selfi i inne głupotki, a albumy stają się przeżytkiem i niemodne.

Ubolewam nad tym, ale taki mamy teraz świat!

Wkleiłam zdjęcia mojego Męża, który wyszedł na spacer, aby spalić świąteczne kalorie!

Oto nasze ukochane jezioro w zachodzącym Słońcu. 🙂

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Lajki na chorobie – to jest barbarzyństwo!

Ja wiem, że moje ostatnie wpisy są cholernie dołujące, ale może tylko w ten sposób mogę wykrzyczeć swój ból.

Od trzech miesięcy żyję ze słowem „RAK” i to mnie maksymalnie pochłania i absorbuje. Jakże często budzę się w nocy pełna obaw i strachu.

Mogę ze swoim lękiem uciekać w film, telewizję, albo normalne życiowe czynności, ale niestety, ale nie uda się uciec od choroby Mamy.

Boję się każdego, następnego dnia i boję się dźwięku telefonu, bo może usłyszę najgorsze.

Nie da się ukryć, że lęk ten paraliżuje i odbiera mi radość życia od trzech miesięcy.

Nie da się uciec od własnych myśli, jeśli się wie, że choroba Mamy jest wstrętnie złośliwa i nie ma tu mowy o żadnym, tam łagodnym gadzie.

Przykro się patrzy na to, że z dnia na dzień degradacja jest coraz większa i nic z tym nie można zrobić, bo i lekarze są bezradni.

Ludzie sprzedają chorobę swoich bliskich w sieci i liczą na „lajki” i ja nie zrobię ani jednego zdjęcia mojej, schorowanej Mamie, która jest już kruszynką i nie wstawię tego zdjęcia do sieci.

Choroba człowieka jest tak intymną sprawą, że wara od robienia zdjęć i zbierania lajków na dramacie, tak jak to zrobiła pewna matka, chorego dziecka na białaczkę.

Do wpisu nie dodałam zrobionego przez nią zdjęcia, które sprzedała w sieci. Uważam, to za głęboko naganne.

Choroba każdego człowieka – małego, czy starego jest tylko intymną sferą i kto, to upublicznia jest hieną.

„Tego nie powinno się ukrywać. Życie nie zawsze jest piękne i kolorowe”. Opublikowała post łamiący serca

Napisała i pokazała, jak jej niespełna 11-letni syn cierpi. Dlaczego upubliczniła jego wizerunek, obnażyła słabości, ukazała brzydotę tej okrutnej choroby i ból własnego dziecka?

 

– Tego nie powinno się ukrywać. Życie nie zawsze jest piękne i kolorowe – napisała. 

 

Takie obrazy nie pasują do tego, czym jesteśmy bombardowani na co dzień. Idealne życie, idealnych rodzin miga nam w telewizorach i na plakatach reklamowych. – Dziecko chore na raka? A no tak, dzieci też na to chorują. To straszne – myśli wielu. Przy czym kompletnie nie zdają sobie sprawy, jaki przebieg może mieć ta choroba. Owszem wszyscy czujemy żal, współczucie, bo nie może być nic gorszego niż świadomość, że lada moment rak może zabrać nam nasze dziecko na zawsze. Wiemy, że takie dzieci cierpią, ale jednocześnie przecież gdzieś w programach widzieliśmy ich uśmiechnięte twarze. Nie zdajemy sobie sprawy, że może to być obraz zaledwie kilku minut, kiedy to w ogóle mają siłę na taki gest. 

Mama Drake’a chorego na nowotwór krwi, który potocznie nazywamy białaczką, nie chcę, by te wszystkie „nieestetyczne rzeczy” codziennego życia były ukrywane. Każde jest inne i każde prawdziwe, a rak nie jest piękny, powiedzmy to sobie szczerze. W liście wyraża swój apel, żeby nie ukrywać się z tą chorobą, nie udawać, że jest inaczej, niż jest. Walczyć, ale nie w samotności. Pragnie, by ludzie zrozumieli, co tak naprawdę oznacza rak.

LIST MATKI

„To dla każdego, kto walczy z rakiem lub przechodzi chemioterapię. Dla każdego, kto znosi tę straszną chorobę. Chodzi o realia, o uzyskanie prawdziwego obrazu rzeczywistości. To zdjęcie zostało zrobione dzisiaj rano. I zanim zaczniesz się zastanawiać, dlaczego wstawiam zdjęcie słabości, że to nieprzyzwoite, uświadom sobie dwie rzeczy. Po pierwsze nie pokazuję nic, czego wcześniej nie widzieliście, a po drugie życie nie zawsze jest piękne. 

To jest prawdziwe życie. Rak niszczy człowieka. To było dziś rano po przyprowadzeniu Drake’a do łazienki. Muszę to robić, bo w 75 procentach nie jest on w stanie kontrolować swoich potrzeb. Została na nim skóra i kości. Każdego dnia błagam, żeby wziął kęs zielonej fasolki, napił się wody. Śpi ze mną, bo boi się, że umrze…

Nie jest łatwo rozmawiać w środku nocy z dziesięciolatkiem, który pyta, czy jak umrze, to pójdzie do nieba i spotka się z tatą. Czy tam w końcu będzie mógł się pobawić i rozmawiać? To mój syn, który zasypia, gdy ktoś do niego mówi, bo jest zbyt wyczerpany, który wymiotuje lekami, które mu daję, bo jego żołądek jest pusty, prócz jedynie łyżki jogurtu, którą był w stanie przełknąć. 44 tabletki w ciągu 24 godzin chemioterapii.

To mój syn, który mówi mi, że tego nie zniesie. To mój syn, któremu każde dotknięcie sprawia ból. To mój syn, który tylko dzięki morfinie jest w stanie przetrwać dzień. Boi się, że nie doczeka swoich jedenastych urodzin. To on i ja, będę za niego walczyć, nawet gdy już nie będziemy mieć sił. To nasz świat. To on, Drake, mój cały świat…” 

Post, który tak naprawdę jest przejmującym wyznaniem ma prawie 80 tysięcy udostępnień i 45 tysięcy komentarzy pełnych współczucia, wsparcia, osobistych wyznań dotyczących walki z rakiem, także tych przegranych.

KOMENTARZE Z FACEBOOKA
fragmenty

Siędzę w pracy i łzy ciekną mi po policzkach. Całym sercem jestem z waszą rodziną!

Nikt nie wie jak to jest, póki sam tego nie doświadczy. Rak nie wybiera.

To wymaga ogromnej siły. Bądź silna dla swojego syna!

Złamało mi to serce.

Tak mi przykro… My przez raka straciliśmy naszego syna. Miał 4 latka.

Mama Drake’a kończy list słowami, które są w sercu każdej kochającej mamy: „Od chwili, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, stał się moim powodem, by żyć. On jest moim uśmiechem, miłością, biciem serca. Jest również moim bólem, łzami. Jest moim życiem”.

http://mamadu.pl/130719,opublikowala-post-lamiacy-serca-tak-wyglada-zycie-matki-i-syna-toczacych-walke-z-rakiem

Warszawski detektyw – sonda!

Nie lubię aktów wandalizmu i bezmyślnego korzystania ze wspólnej przestrzeni.

Nie lubię namalowanych graffiti na blokach, mostach i murach, gdyż uważam, że sztuka powinna mieć swoje miejsce, a graffiti do mnie nie przemawia.

Cierpię na wieści, że słuszna partia nam obecnie panująca, niekontrolowanie wycina naszą Puszczę Białowieską i z tego powodu zaniepokoiła się już Unia Europejska.

Jednym słowem wandalom mówię NIE!!!! Uważam, że powinni być surowo karani za każdą demolkę i społeczeństwo powinno być wyczulone na takie durne zachowania, kiedy w kosmos lecą ławki parkowe, kosze i wszystko, co się napatoczy.

O takim wandalizmie napisała na swojej Osi Dorota Zawadzka, która jak warszawski detektyw pilnuje swojego miasta przed wandalami i złodziejami i tak:

„No krew mnie zaleje… Ciśnienie szaleje…
Biegłam za kolesiem…żeby mu zrobić zdjęcie.
Oto historia. Podziwiam cudowne róże przy Topiel. Robię snapa. Katem oka widzę gościa, który tnie te róże na bukiet i odchodzi biegnę za złodziejem, ale nim pstryknęłam odbiegł…
Nie wiem dla kogo te kwiaty, matka, kobieta , ktokolwiek – mam nadzieje ze natychmiast zwiędną :)”

Trochę zrobiło mi się szkoda kobiety, która zauważyła w parku młodego człowieka, który uszczknął sobie w parku kilka gałązek róży rosnącej w tym właśnie parku.

Super Niania puściła się za „złodziejem” z telefonem w celu zrobienia mu zdjęcia, co się jej udało. Puściła to na Facebooku bardzo oburzona. (Widzę jak za nim biegnie ha ha).

Można takie zachowanie jakoś wytłumaczyć i ja sobie tłumaczę to tak:

Młody człowiek zakochany, a jak zakochany, to i niemyślący podobno. Może chciał tymi kwiatami obdarować swoją kobietę na randce. Nie pomyślał, bo zakochany, że popełnia przestępstwo, a za rogiem czyha na niego warszawski detektyw z aparatem.

Biedny i tak od godziny buja się na osi Zawadzkiej, gdzie odbywa się jego grillowanie. Sama autorka pisze w komentarzu, że to był menel z problemami alkoholowymi, tylko skąd ona to wie? Zapomniała, że jej synek po alkoholu nie rwał kwiatów, a wybił koleżance zęby i chciał ją zgwałcić!

Ciekawa jestem, co myślicie o tej dziwnej dla mnie sytuacji, bo chyba każdemu z nas zdarzyło się coś urwać w parku, choćby mlecze na wianki.

Może się mylę i źle robię, że bronię tego człowieka, ale ja zawsze wierzę w człowieka, a takie zagrywki z publikacją wizerunku bez zgody, wydaje mi się nie fair. 

Wyraźcie swoją opinie w sondzie – proszę!

A to jeden z komentarzy dotyczący całego tego zdarzenia:

  

Karolina Chamerska
Karolina  Zastanawiam sie co bys zrobila gdyby nie uciekal?? ;)mam wrazenie ze tobie naprawde sie nudzi hihi 😉 gonic kogos bo urwal kilka kwiatkow… Zwrocic uwage ok.. Ale gonic z aparatem?? To jest zboczenie… Snap/fb/ insta – fame… Fotografujmy wszystko i wszystkich niech swiat widzi hahahaha 😉

Nie wszystko jest na sprzedaż w sieci!

Dobry wieczór. 🙂

Miałam w sieci takie jedno zdarzenie, które, co jakiś czas sobie przypominam.

Jedna taka pseudo celebrytka, która uwierzyła, że nią jest, na swojej osi, na Facebooku notorycznie zdradzała swoje prywatne życie.

Z uwielbieniem wklejała sesje ze swojego osobistego życia, a więc gdzie była z mężem, gdzie z nim spała, co jadła, komu udzieliła wywiadu i bardzo często promowała swoich, dorosłych synów, którzy jak małpki pozowali do jej zdjęć na potrzeby Facebooka.

Nie rozumiem ludzi, którzy w sieci zdradzają wszystko, co dzieje się w ich życiu i każda okazja do zdjęcia , by się promować się, jest na wagę złota.

Nie rozumiem ludzi, którzy wklejają masowo zdjęcia swoich malutkich dzieci, które nie potrafią jeszcze się sprzeciwić, że ich zdjęcia na nocniku i golasy na plaży ogląda tysiące ludzi.

Nie rozumiem ludzi, którzy jadą na drogie wakacje i zdjęciami z egzotycznych miejsc budzą w innych zazdrość, że ich stać, a innych nie.

Prześledziłam życiorys mojej pseudo celebrytki i okazuje się, że pierwszy mąż ją opuścił, a dwoje dzieci z tego związku wybrało dorastanie u boku ojca, a matka przez parę lat była samotną osobą, bolejącą, że dzieci wybrały ojca.

Można się wczuć w duszę tak bardzo opuszczonej kobiety i wiem, że musiała cierpieć, ale w końcu znalazła nową miłość poznaną w Internecie.

Co się więc dzieje. Te wszystkie sesje i pokazywanie jak bardzo jest teraz szczęśliwą kobietą pokazuje na Facebooku i nie są to sprawozdania dla wielbicieli jej osi, a robi to na złość swojemu byłemu i krzyczy – zobacz jaką jestem szczęściarą i zobacz, że bez ciebie istnieje życie.

Pewnie wiele kobiet tak robi, ale pseudo celebrytka zdradzała ze swojego pożycia prawie wszystko, a więc, że mąż ją masuje, a więc, że kupuje jej ciuchy, bo ona tego nie lubi i oczywiście jej gotuje, bo ona jest złą kucharką.

Razu pewnego się wkurzyłam czytając te jej intymne wynurzenia i napisałam jej na mejla, że po co zdradza tak bardzo w sieci swoje życie? Po co pisze to wszystko i po co epatuje tym swoim szczęściem, skoro jest szczęśliwa i co tym wszystkim chce udowodnić?

Pisałam do osoby wykształconej i wydawało mi się taktownej, ale kiedy przeczytałam jej odpowiedź, to włos mi się zjeżył ze zdumienia. Przeczytałam, że z pewnością jestem osobą samotną, bez dzieci i dlatego jej zazdroszczę i wkleiła mi w melju taki oto obrazek i oczywiście mnie zablokowała, bo się czepiam.

Pomyślałam sobie więc, że ja cię pierniczę, co za poziom w dyskusji i oddaliłam się na drugi krąg. Wyrobiłam sobie zdanie o pseudo celeberytce, że jest nie odporna na krytykę.

Nie jestem samotna, bo mam męża wciąż tego samego i mam dwie córki, z których jestem dumna i były z nami bardzo długo. Teraz mają swoje udane rodziny i wspaniałe dzieci, a więc jestem szczęśliwą matką, babcią i żoną, ale o tym pseudo celebytka może tylko pomarzyć, bo po kilku miesiącach sieć obiegła wiadomość, że jej wspaniały syn dopuścił się pobicia swojej koleżanki i zapragnął ją zgwałcić, za co grozi mu do 12 lat więzienia.

Wszyscy wiedzą jak w więzieniu traktuje się gwałcicieli i może będę okrutna, ale ta maść może mu się przydać!

Karma wraca i tu się kłania sztuka konwersacji i zrozumienia w sieci też.

Z racji wieku zainteresował mnie wpis Krystyny Jandy

Dzisiaj na swojej stronie na Facebooku nasza polska Aktorka zostawiła taki oto wpis jak poniżej:

„Mam 62 lata. Jestem osoba biegłą w kontaktach z komputerem, telefonem, tabletem. Mam korespondencję, kontakty, kalendarz zsynchronizowane w kilku urządzeniach. Pracuję posługując się mailem głównie. Wchodzę bez najmniejszych problemów, w każdym miejscu i czasie i zamieszczam zdjęcia i wiadomości na Twitterze, Facebooku, stronie internetowej. Po co to piszę? Żeby powiedzieć, że mimo to, nie radzę sobie z płaceniem należnych rachunków, za telefony, telewizje, strony internetowe, I pady, Internet, światło, gaz, wodę itd. itp…mam uczucie że wszystkie te firmy sprzysięgły się, żeby to płacenie było naprawdę trudne. Jak sobie radzą inni? Kiedy przychodzą rachunki za gaz czy światło, nie mogę się ni cholery zorientować czy to mam zapłacić, czy to prognoza i o co chodzi. Bardzo często się zdarza, że płacę coś podwójnie albo niepotrzebnie, a naprawdę czytam ze zrozumieniem, jak mi się wydaje. Bałagan w pisaniu dat, numerowaniu faktur, każda firma ma swoja politykę. Ciągle jakieś nowe regulacje, nowe numery kont. W korespondencji papierowej przychodzą nowe regulaminy, tony makulatury. Język jakim się posługują te papiery – kosmiczny! Żądają wszyscy przejścia na faktury internetowe, ale kiedy chce się coś zmienić, z czegoś zrezygnować, trzeba wysłać list papierowy, zawiadomić o czymś w formie papierowej, już forma internetowa nie wystarczy. Ratunku!!! Ludzie ! Jak Wy sobie radzicie? Bo ja jestem za głupia. Czy i dla Was ta logika jest nielogiczna? A jak sobie radzą starsi ode mnie? 

PS.Ach, ostatnio nie dopłaciłam raz 2 grosze, raz 5, napisali sto pism i przysłali dwieście wiadomości, więc postanowiłam wszystko zaokrąglać i teraz piszą do mnie, że to terroryzm, bo im się w księgowości nie zgadza że robię im bałagan.

Szczerze? Przeczytałam ten wpis dwa razy, bo może pomyślałam coś źle zrozumiałam, że taki apel i prośba o ratunek poszedł w eter, ale nie!”

Pani Krystyna pisze, że jako osoba już lekko starsza nie radzi sobie z płatnościami i narzeka na zbyt zawiłe faktury i rozliczenia i być może, że się w tym wszystkim gubi. Może i inne starsze osoby nie radzą sobie, choć moja Mama w wieku 83 lata świetnie odczytuje wszystkie faktury i polecenia zapłaty, a nie korzysta z Internetu absolutnie, ale z ołówkiem w ręku trzyma swoją księgowość z ryzach i zawsze na czas drepce na pocztę, by spełnić swój obowiązek wobec państwa, a więc można, można, a ja?

Płacę za Internet i telewizję kablową, a faktury na czas otrzymuję na mejla.

Telefon płacę podobnie, a dodatkowo otrzymuję powiadomienie smsem, że wysłano do mnie fakturę i od razu podają mi kwotę.

Dodatkowe ubezpieczenie mam jako zlecenie stałe, które poleciłam bankowi i w zasadzie mnie nic nie obchodzi, a wszystko mogę sobie sprawdzić na koncie internetowym i całą filozofię mam opanowaną.

Owszem, zdarzyło mi się dwa razy źle wbić hasło na moje konto, bo trzy razy źle je wbiłam i nastąpiła panika, co to będzie. Jednak wystarczy iść do banku, a tam od razu odblokowali mi dostęp i teraz bardzo uważam, albo:

Pamiętam moje pierwsze korzystanie z bankomatu, a byłam o wiele młodsza, a i tak ręce mi się trzęsły, aby czegoś źle nie zrobić, aby potwór mi nie połknął karty, ale teraz to już bez żadnego problemu, nawet bez okularów, a dodatkowo rozglądam się, czy aby nie wmontowana jest gdzieś złodziejska kamerka. 😀

Potem założyłam sobie konto internetowe i pamiętam, że też mnie to kosztowało trochę nerwów, aby je skonfigurować, ale dałam radę, że nawet moja Córka mnie pochwaliła. 😀

I to by było na tyle, a Pani Janda powinna poświęcić trochę cennego czasu i zlecić swojemu bankowi płatności, a będzie spokojniej spała, a jaka do wygoda kiedy np. pada deszcz, wieje, a płatności robi się w ciepłym domku. Nie do przecenienia, w stosunku do czasów, kiedy stało się w długich kolejkach na poczcie i wypisywało się wszystko ręcznie.

Ciekawe jak sobie radzą moi czytelnicy. Może napiszą. 🙂