Archiwa tagu: flirt

Ta kobieta nie wiedziała, że ma tak mądrego męża!

Na pewnym portalu mężczyzna o nicku rumpel napisał w te słowa – pisownia oryginalna. Tu, do tej historii pasuje mi ten oto cytat: „„Słusznie jest wybaczać winy proszącemu o przebaczenie. Horacy „

„Witam, wiem że jest to forum XXXX, ale może wy mi pomożecie zrozumieć zdradzającą żonę.Ale od początku… Jesteśmy prawie dwadzieścia lat po ślubie mamy dwójkę wspaniałych synów 18 i 17 lat. Nasze życie wcale nie było łatwe ,często gęsto pod górkę ale kochaliśmy się jak wariaci i to pomogło nam przezwyciężyć  wszystkie trudności. Wiadomo że jak w każdym małżeństwie zdarzały się nieporozumienia, ale byliśmy szczęśliwi. Do czasu aż los nas trochę doświadczył. Ja całkiem nie źle zarabiający facet zacząłem mieć pewne problemy finansowe, do tego doszło chore biodro które mnie bardzo ograniczało nie dając możliwości dodatkowych dochodów. Efektem tego było to że żona poszła do pracy. Dokładając do tego fakt że opiekując się chorą na schzofremię mamą widywaliśmy się  godzinę  dziennie a w soboty i niedziele padaliśmy z zmęczenia nie mając sił dla siebie i tak od dwóch  lat to ciągniemy. No i stało się …Ja  wyjeżdzając do pracy  o 1.30  (tak pracuje od trzydziestu lat) przez przypadek usiadłem pijąc kawę na jej fotelu. Obok fotela leżała jej torebka i zaglądnąłem do środka  znajdując  dziesięć globulek antykoncepcyjnych  (w opakowaniu jest 12) których  sami nie używaliśmy od trzech lat.  Pojechałem do pracy uspokoiłem się trochę i postanowiłem nic nie mówić ze wiem. Łatwo powiedzieć gorzej zrobić .Po powrocie do domu niby to w formie żartobliwego pytania „dlaczego kochanie przyprawiasz mi rogi” dałem je sygnał ze chyba coś podejrzewam. Na drugi dzień globulek w torebce nie było i na moje już poważne pytanie  o nie , tłumaczeń żadnych –  ani słowa. Trzymając swe emocje na granicy wytrzymałości dałem jej dwa dni na opuszczenie domu z zaznaczeniem że dziś opowiem wszystko chłopcom.  Zaczeła się pakować .Po zapakowaniu jednej torby przyszła po kluczyki od samochodu .Nie dałem  mówiąc że niech przyjedzie sobie po nią ten jej „dupcyngiel”. Nie pojechała …..stała smutna ,zrezygnowana ,a ja patrząc na nią pomimo swojej wściekłości miałem nie pohamowaną ochotę ją przytulić…. I zmiękłem pozwoliłem jej zostać. Postanowiłem drążyć temat. Zdradzała mnie niecałe dwa miesiące z kolegą z pracy (który też ma rodzinę i dwoje dzieci) , jakieś  jedno lub dwugodzinne siedzenie w samochodzie po pracy tłumaczone w domu nadgodzinami .Zrozumiałem  że była tylko zabawką w jego rękach.  Najpierw kazałem jej z nim zerwać ,co zrobiła niezwłocznie , potem na zamiast do pracy to na L-4. Odczekałem dwa dni i wysłałem do niego z jej telefonu  sms a- zrozpaczonej i nie wiedzącej co ma dalej robić kobiety, pokazałem jej to ….. do dziś się nie odezwał ..mam nadzieję że  zrozumiała kim dla niego była. Wszystko to boli. boli, boli, jednak postanowiłem  walczyć  o nasze małżeństwo. Czy się uda?  Czas pokaże ……
rumpel – baba nie chłop, bo się rozkleił

W gwoli wyjaśnienia to żeby spróbować raz jeszcze wyszło z obu stron, z jej strony były łzy, przeprosiny,(co prawda trudno mi jej uwierzyć w szczerość tych gestów i zapewnień –  zbyt świeże)ale co mamy do stracenia gorzej być już nie może więc jedynie może być lepiej……..,staramy się spędzać na różnych wspólnych pracach, rozmowach wyjaśnieniach,wylewaniu starych żali, bardzo wiele czasu i przekonywaniu się nawzajem że „TO SIĘ MUSI UDAĆ !!!!!”

 

Zdrada boli tak samo niemal jak bolesne blizny i zmiany w organizmie z chorobą zwanej rakiem. Kiedy się dowiesz o zdradzie wali ci się świat i wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Myśli się w głowie kotłują i zadajemy sobie pytanie – dlaczego? Dlaczego coś tak bolącego mnie spotkało od najbliższej  osoby, którą poślubiliśmy na dobre i na złe? 

Tak, na dobre i na złe, tylko w słowie „złe” nie zawieramy zdrady. Nie utożsamiamy w tym słowie tego, co może nam się w życiu zdarzyć i nie bierzemy zdrady wcale pod uwagę stojąc na ślubnym kobiercu.

A jednak się zdarza i rozwala dokumentnie wiele związków, które nie potrafiły sobie z tematem poradzić i wolały się rozstać, niż iść dalej razem przez życie. Może nawet wcale nie próbowały, bo nie dały sobie rady, a może dlatego, bo co powiedzą ludzie, choć to jest ich życie. Wolą się rozstać, bo już zburzonego zaufania nie da się odbudować, ale są też tacy, jak mój bohater tej notki. On i Ona chcą naprawić to, co się zepsuło i wiecie co? Bardzo im kibicuję i wiem, o czym mówię?

A jak byście Wy postąpili w takiej sytuacji?