Archiwa tagu: gej

Niech się Świat dowie!

Obraz może zawierać: 2 osoby

Kiedy wchodzę na blogu do kokpitu i czytam komentarze, to sprawdzam także jaki spam mi wszedł w komentarzach.

Kiedy jest dużo linków, to automatycznie kasuję, ale czasami Google mi tłumaczy komentarz i czytam, że jestem czytana przez ludzi na świecie.

Wy też to sobie sprawdźcie, a ci, co znają angielski sobie poradzą bez problemu, bo ja muszę wsadzić tekst do tłumacza.

Niech świat się dowie jakich lumpów ośmieliła obecna władza i kościół!

Na ulicę wychodzą łyse pały i obrzucają inność czym popadnie, bo wulgarnym słowem, kamieniem, pluciem, racami.

Można nie lubić gejów, lesbijek i tych wszystkich trans, ale nikt nie ma prawa napadać na tych ludzi i lżyć, bo oni idą pokojowo i dobijają się tylko o tolerancję, a nikomu krzywdy nie robią.

Jak świat istnieje od mieszkania w jaskiniach, to zjawisko inności istniało, a także w starożytności, a w Polsce nagle draństwo się obudziło i ma przyzwolenie na gnębienie za zgodą kościoła, w którym są geje i jeszcze gorzej, bo pedofile.

Skoro jestem czytana gdzieś tam w świecie, to napiszę, że niech świat wie, co wyprawia się w naszej Polsce – spokojnej jeszcze cztery lata temu!

Niech więc świat się dowie, że w Polsce jak w dawnych Niemczech odradza się faszyzm i tym faszystom można już wszystko, bo można bezkarnie wieszać europosłów na szubienicach i są nadal bezkarni.

Ci faszyści na koszulkach Armaniego wypisują swoje hasła – Bóg, Honor, Ojczyzna nie wiedząc, że Armani przyznał się do swojej orientacji – tacy to debile są!

Mocni w gębie, a faktycznie łyse nieuki udające twardzieli, a policja ich chroni, bo taki dostała rozkaz!

Oto przekaz, co działo się w Białymstoku na Paradzie Równości:

„Ten Marsz Równości w Białymstoku był bardzo inny. Pieśń umierała na ustach, taniec zastygał w pół kroku.To był popis brunatnego terroru w centrum Europy. Podpalono tęczową flagę na ludzkich plecach, z nieba leciały plwociny, worki z wodą, płonące race, kamienie, jajka, donice i gaz. Hordy łysych przez megafony wrzeszczały swoją religijno-patriotyczną mantrę:

wypierdalać! bóg! zboczeńcy! honor! lesby!ojczyzna!sodomici! kurwy! pedały! zajebać! rodzina! do gazu! tradycja!

amen

W tym marszu szły nasze polskie dzieci i młodzież. Szli katolicy, polskie rodziny, polscy obywatele. Policja w pełnym bojowym rynsztunku oddzielała ich od łysych i brunatnych skandujących unisono:

wypierdalać! bóg! zboczeńcy! ojczyzna!sodomici! kurwy! honor! pedały! zajebać! rodzina! do gazu! tradycja!

amen

Policja, która aresztowała aktywistkę za nalepkę z tęczową madonną pokornie uchylała głowy w kaskach, gdy leciały race, butelki i kamienie. Nie chciała drażnić łysych władców naszej odnowionej ojczyzny, którzy głośno modlili się przez megafony:

wypierdalać! bóg! zboczeńcy! ojczyzna!sodomici! kurwy! honor! pedały! zajebać! rodzina! do gazu! tradycja!

amen

Ten marsz w Białymstoku pachniał krwią i nie było w nim zwykłej tęczowej radości. Lecz szedł, szedł na przekór, niezłomnie. Szedł w brunatnym cieniu polskiego faszyzmu i oniemiałym zdziwieniu splugawionych ofiar tamtej wojny. Ich życie i walka i smierć straciły dziś sens. Na ołtarzu faszyzmu paliły się race, a modlitwę wrzeszczał tłum podniecony żądzą krwi:

wypierdalać! bóg! zboczeńcy! ojczyzna!sodomici! kurwy! honor! pedały! zajebać! rodzina! do gazu! tradycja!

Ten marsz przejdzie do historii jako pierwszy lub ostatni. Przed nami brunatna ściana, od której odbija się echo tej modlitwy słyszanej w całej Europie:

wypierdalać! bóg! zboczeńcy! ojczyzna!sodomici! kurwy! honor! pedały! zajebać! rodzina! do gazu! tradycja! Polska katolicka!zajebać! kurwy! pedały! lesby! do gazu!

amen

Te usta w niedzielę przyjmą ciało i krew Chrystusa. Te dłonie z kamieniami wrzucą jesienią swoje głosy do urny i ten kraj do przepaści, z której nie wraca się już żadnym marszem lecz apelem poległych.

amen

Ten marsz wstrząsnął naszym jestestwem, wstrząsnął nami do kości. Już nikt w Polsce nie powinien kłaść się spać spokojnie. Nasz dom zabrali faszyści”.

Jolanta Saacewicz

Pierwsza homoseksualna para jaką ukazuje historia, żyła w 2400 p.n.e. w starożytnym Egipcie – Dwóch mężczyzn Niankhkhnum i Khnumhotep znaleziono pochowanych we wspólnym grobie w sposób podobny do tego jak chowano małżonków. Dodatkowo hieroglify wiążą ich imiona razem słowami:"złączeni w życiu, złączeni i po śmierci"

Reklamy

Co oni zrobili z tą Polską!

Świat pamięta jak to kiedyś Amerykanie wybijali Indian, a także Murzynów.

Historia pamięta, kiedy to Hitler chcąc posiadać czystą, aryjską rasę zaczął eksterminować inne nacje, a nienawidził Żydów, których przepuszczał przez obozowe kominy.

Mija za chwilę 4 lata tego nierządu i napiszę wprost – jak ja tych ludzi nienawidzę!

Nienawidzę ich za to, że szczują Polaka na Polaka, a także jak Hitler – PiS boi się inności.

PiS boi się inności takiej jak środowiska LGBT, a także boi się innego koloru skóry!

Chociaż w PiS jest cała masa gejów, a w kościele pedofilów i też gejów, to dla nich nieważne, ale ważne jest skłócanie własnego Narodu.

PiS ośmieliło lumpów, którzy teraz nie boją się obrażać studentów z innych krajów i obrzucać wulgaryzmami  innych Polaków, którzy stoją w obronie inności.

„Gazeta Polska”, która sympatyzuje z PiS właśnie wypuściła nalepkę, którą będzie można umieścić w dowolnej strefie i zabraniać np. wypicia kawy w kawiarni, czy też zjedzenia obiadu w restauracji, bo będzie to strefa zakazana gejom, lesbijkom i innym ze środowisk LGBT!

To jest jawne napuszczanie Polka na Polaka i stygmatyzowanie ludzi pod względem orientacji seksualnej.

Ta partia sprawia, że w niskich intelektualnie budzą się demony i coraz śmielej sobie w Polsce urządzają nienawistne zachowania i czytam znalezione na Facebooku:

Rubi Birden – sztuki teatralne

Mam metr sześćdziesiąt trzy.

Z piątku na sobotę wracałam zatłoczonym autobusem nocnym do domu. Na przystanku Metro-Politechnika wsiadło razem ze mną dwóch dwudziestoparoletnich, rosłych młodzieńców, którym ewidentnie przeszkadzała obecność Hindusów – najpierw próbowali przeszkodzić jednemu w dostaniu się do pojazdu, potem nagle wsiedli na drugiego, który spokojnie słuchał muzyki, gapiąc się w podłogę.
– Wypierdalaj, ciapaty! – zaczęło się, na cały regulator.
Autobus był pełen ludzi. Nikt nie zareagował.
– Zrobisz mi kebaba, chuju? Wypierdalaj brudasie jeden! – znowu zero reakcji.
Rozejrzałam się dokoła, popatrzyłam na dobrze zbudowanych panów, rozpartych wygodnie na siedzeniach. Wszyscy byli bardzo zajęci gapieniem się w inną stronę. Przecież plecy współpasażera mogą być naprawdę fascynujące…
– Nie po to pracuję, żeby jakiś zasraniec brał dwadzieścia tysięcy! Wypierdalaj stąd, słyszałeś?
Biedy chłopak nie wiedział, co ma ze sobą zrobić, udawał, że go to nie rusza, że go tam nie ma, próbował wtopić się w tło. Ludzie dookoła – głusi i ślepi.

Zagotowało mi się, ale tak nagle i porządnie. Powiedziałam:
– Zostaw go.
– Ty kurwo! Ruchasz się z ciapatymi! Spierdalaj! Pedały jedne! (logika, jak widać, bez zarzutu) Niech wypierdalają z mojego kraju!
Uroczo. Jeden z nich zaczął nacierać na Bogu ducha winnego chłopaka. Poleciał dalszy ciąg inwektyw, aż trudno przytoczyć.
– Zostaw go – powiedziałam po raz drugi.
– Nie wpierdalaj się, pizdo jedna, bo ci przypierdolę!!!
– Dobrze – zgodziłam się. Uderz mnie.
Pajaca na chwilę zatkało. Ale tylko na chwilę. Zaraz potem postanowił uświadomić autobus, na czym polega mój problem:
– Stara jest, chuja szuka, to się z ciapatymi pierdoli! A może poczeka, aż przyjdą i ją zgwałcą, jak w Niemczech!
I zaczął jeszcze gorzej jechać na Hindusa.

Nadeszła odsiecz. Nie dla mnie. Dla młodego patrioty. Poleciał „intelektualny” wywód na temat upadku kultury zachodniej i tego, co stanie się z nami wszystkimi, jeśli nie powstrzymamy tej hołoty. Kolejny młody facet. Przystojny.

Próbowałam znowu coś powiedzieć, ale reakcja była przewidywalna – dostałam w pysk kolejnym zestawem bluzgów. Hindus był osaczony, jak zwierzę w pułapce. Koło mnie stała maleńka Hinduska, jakieś metr czterdzieści parę, drobniutka, przerażona.

Postanowiłam działać. Po prostu wepchnęłam się pomiędzy agresora a ofiarę. Całym ciałem. Na chama. Hindus uśmiechnął się do mnie nieśmiało. Maleńka Hinduska też.
– Kurwo! Nie napieraj na mnie, bo wezwę policję! – radośnie poinformował mnie obrońca polskości.
– Dobra, dzwoń. – Znowu się zgodziłam. Znowu go zatkało, ale znowu tylko na chwilę. Poleciała kolejna wiącha, ale mam za kiepską pamięć, żeby spamiętać takie rynsztokowe arabeski.
Oparłam się o faceta całym ciężarem, jak o ścianę. Filigranowa blondynka, która siedziała tuż obok, była lekko przerażona:
– Niech pani odpuści, będzie miała pani problemy.
– Ja się ich nie boję – powiedziałam. Był we mnie wkurw i spokój jednocześnie.
Dziwne.
Blondynce się coś odetkało. Wyciągnęła z torebki gaz pieprzowy i powiedziała:
– Ja ich kojarzę, wysiadają na tym samy przystanku co ja, już ja im dam popalić.
Postronni obserwatorzy posnęli. Jeden miał jakieś 190 cm wzrostu i był
napakowany, no ale to zmęczenie po całym tygodniu pracy, nawet wrzask tuż nad uchem człowiekowi nie przeszkadza…
Opierałam się nadal całym ciałem, jak bezwładny worek. Złamas w końcu się trochę usunął, ale poleciała kolejna składanka na temat moich talentów erotycznych i tego, jak i z kim spędzam mój wolny czas. Dziewczyna jednego z osiłków miała już dość:
– Przestań! Dosyć tego dobrego! Zamknij się wreszcie! Zaraz wysiądziemy i pójdziemy na piechotę, bo się nie potrafisz zachować!
Prawdziwy mężczyzna próbował udobruchać ją pocałunkiem, ale tylko odwróciła głowę. Uśmiechnęłam się do niego kpiąco. O dziwo zrobiło mu się głupio. Panowie zeszli na niższe rejestry i tylko między sobą wymieniali jakieś mądrości ludowe. Autobus powoli pustoszał, zostało kilka przystanków do pętli. Herosi postanowili wysiąść. Na odchodne jeden z nich napluł mi w twarz.

Popłakałam się. Z napięcia, z bezsilności, wściekłości, smutku… Nie chcę żyć w takim kraju, na takim świecie. Blondynka próbowała mnie pocieszyć. Na kolejnym przystanku podszedł do mnie chłopak.
– Przepraszam, powinienem był zareagować. – Wcisnął mi w rękę paczkę chusteczek i zniknął za drzwiami.
Przyszła pora i na mój przystanek. Razem ze mną wysiadło trzech Hindusów. Jeden podszedł do mnie.
– Can I give you a hug?
Wyściskali mnie wszyscy trzej. Naprawdę mocno.
Przeszliśmy kawałek razem, opowiadali mi, że studiują w Polsce zarządzanie, że takie sytuacje im się zdarzają, ale to ignorują, robili wszystko, żeby mnie rozśmieszyć.

Doszliśmy do akademika, w którym mieszkają. Zaczęłam się z nimi żegnać, ale oni jakoś tak nie bardzo…
– Gdzie mieszkasz?
Nie chcieli słuchać, że dam sobie radę. Odprowadzili mnie pod samą furtkę.

Rodacy! Jestem z was dumna! [żrąca ironia] (gdyby ktoś nie załapał)

PS.
Pozdrowienia dla filigranowej blondynki.

Rubi Birden

 

„Gazeta Polska” dołączy do nowego numeru naklejkę „Strefa wolna od LGBT”

Gazeta Polska,  konserwatywny tygodnik, którego redaktorem naczelnym jest
Tomasz Sakiewicz
, zapowiedziała, że do numeru, który pojawi się w kioskach 24 lipca,
dołączy naklejkę z napisem „Strefa wolna od LGBT”
.
Jak pisze niezależna.pl, „nalepka to znak sprzeciwu nie wobec konkretnych osób, ale wobec radykalnie lewicowej ideologii godzącej w rodzinę i wartości, na których od wieków opiera się europejska cywilizacja”.

Mateusz Goździkowski@MateuszGozdzik

Jedno ze zdjęć pochodzi z dodatku do Gazety Polskiej, czasopisma powiązanego z PiS. Drugie zdjęcie jest dziełem nazistów. Polska XXI w. i Niemcy lat ’30 XX w. Tak daleko, a tak blisko 😦

Czas zagrać „Różowymi teczkami”

Od 1 października br. wchodzi w życie tak zwana ustawa deubekizacyjna, która dawnym funkcjonariuszom SB oraz innym (wybranym) a mającym jakikolwiek związek z komunistycznymi służbami, znacznie obniża emerytury – średnio o około 2 tysiące złotych. 
Kiedy upadała władza PZPR, wielu funkcjonariuszy bezpieki i innych służb mundurowych, znalazło się w posiadaniu dokumentów obciążających dzisiejszą elitę polityczną. Przywłaszczali sobie teczki, aby w odpowiednim, zagrażającym im momencie je wykorzystać. Środowisko dawnych tajnych policjantów twierdzi, że ma możliwość pogrążenia wielu działaczy obozu rządzącego, w tym także posłów.
Obrazek
Chcą więc ujawnić niewygodne dla Prawa i Sprawiedliwości dokumenty, dotyczące orientacji seksualnej członków partii. 
Na wspomnianej liście będzie znajdował się LIDER obozu władzy, „P”, o którego orientacji seksualnej wypowiadali się między innymi Lech Wałęsa, Janusz Palikot czy Robert Biedroń. 
MOŻE SIĘ OKAZAĆ – ŻE POLSKĄ RZĄDZĄ GEJE.

Jeżeli dotrzymają słowa , to … będzie się działo.
Kto teczkami wojuje, ten od teczek ginie, ale i tak Ciemnemu Ludowi wmówią, że to UB-ecka prowokacja i fałszywki, a pisowski IPN potwierdzi. 

Autor „D”

Coś widziała i nie wie jak się teraz zachować!

Ewa, kiedy osiągnęła wiek emerytalny bardzo się cieszyła. Wreszcie będzie miała czas dla męża i domu, bo do tej pory biegła do pracy, a potem robiła wszystko biegiem.

Dzieci już były na swoim, a więc z mężem postanowili spełniać podróżnicze ciągoty. Lubili jechać samochodem, by zwiedzać okoliczne miejscowości i często siedzieli nad mapą, aby zaplanować podróż w ciekawe miejsca, które warto było zwiedzić dość blisko zamieszkania.

Okazało się, że było tych miejsc bardzo sporo, bo okoliczne zameczki i klasztory były w ich zasięgu, ale kiedy  już to wszystko poznali, to zamarzyli sobie dłuższe podróże, z noclegiem w między  czasie.

Następną wycieczkę zaplanowali w kierunku Krakowa, by zwiedzić, to wspaniałe miasto i kiedy wszystko było zapięte na ostatni guzik, łącznie z noclegami, to mąż Ewy umarł bardzo cichutko, w nocy, kiedy Ewa spokojnie sobie obok niego pochrapywała.

To był dla niej szok! Kiedy się zorientowała, że to koniec, to nie wiedziała co ma zrobić. Przytulała swoją twarz do mężowskiej, ale ona była już zimna i na pomoc było już za późno.

Po pogrzebie nie mogła dojść do siebie bardzo długo. Odcięła się od wszystkiego, bo chciała przeżyć żałobę w samotności i nawet denerwowały ją telefony od dzieci z pytaniem, jak się czuje.

Pewnego dnia postanowiła, że najlepszym lekarstwem będą dla niej samotne spacery. Brała aparat fotograficzny i szła, gdzie ją oczy poniosą, Przemierzała polne drogi, okoliczne parki i robiła zdjęcia wschodzącego słońca i zachodzącego. Kiedy przylatywały żurawie i bociany, była najszczęśliwszą romantyczką, a zdjęcia umieszczała na swoim blogu, który z czasem miał coraz więcej odsłon i to dawało jej siłę do życia.

Tak wędrując, pewnego dnia wydłużając sobie trasę, doszła do pola namiotowego,ślicznie usytuowanego, gdzie było kilka ławek nad cudnym jeziorem.

Nagle zauważyła dwóch, całujących się namiętnie mężczyzn i rozpoznała ich obu. Zrobiło się jej dziwnie, bo obu znała i każdy z nich miał rodzinę i wspaniałe żony, które dbały o dom, pracowały i wychowywały dzieci. Ich uścisk i amory mówiły o jednym, że się kochają, a ona?

Nie przespała wiele nocy, gdyż nie wiedziała, co zrobić ze swoją wiedzą, a ponadto jak spojrzeć w oczy tym żonom, z którymi często siadała w parku na pogawędki?

Jeden związek, dwa pragnienia

 

Magda i Jan poznali się na domówce u wspólnej przyjaciółki ze studiów, która fetowała otrzymanie mieszkania w spadku. Tak bardzo się cieszyła, że po latach tułaczki po akademikach i wynajętych pokojach ma wreszcie swój upragniony kąt. Postanowiła zaprosić więc znajomych, aby to mieszkanie po prostu opić z przyjaciółmi.

Na domówce nie zabrakło alkoholu i muzyki oczywiście. Wszyscy pili dużo, żartowali i śmiali się, a kiedy zagrało tango przytulango Jan poprosił Magdę do tańca. Od razu zaiskrzyło między nimi i Magda wtulona w Jana poczuła się wyjątkowo, bo Jan był bardzo przystojnym mężczyzną i babki za nim szalały. Magda była niską szatynką o wydatnym biuście, ale wszystkie części ciała miała bardzo proporcjonalne i też się podobała facetom gustującym w korpulentnych kobietach.

Dużo alkoholu sprawiło, że zaczęły znikać wszelkie hamulce i Magda obudziła się rano z bólem głowy, kiedy obok niej spał Jan. Wszystko sobie powoli przypomniała, że oto właśnie przespała się u przyjaciółki z mężczyzną, którego właściwie nie znała. Próbowała przypomnieć sobie, co wydarzyło się tej nocy, ale w pamięci zostało niezbyt wiele, bo była za bardzo wstawiona. Kurcze, pomyślała i czym szybciej wyskoczyła z łóżka, aby czym prędzej pozbierać swoje rzeczy i wybiegła bez pożegnania.

Minęły trzy tygodnie i Magda zauważyła, że coś z nią jest nie tak. Spóźniał się jej okres i miała poranne mdłości. Kupiła test i okazało się, że wskazywał te okropne dwie kreski. Była załamana, bo co teraz? Przecież nie znała Jana na tyle i nie miała pojęcia, jak on zareaguje na taką wiadomość. Jak ją potraktuje, kiedy dowie się, że będzie ojcem? Jak zareaguje na wieść, że oto przyjdzie za dziewięć miesięcy owoc ich nieodpowiedzialności.

Zadzwoniła do niego i prosiła, aby przyszedł do parku, bo ma mu coś do powiedzenia bardzo ważnego. Pogoda była fatalna, bo akurat szła jesień i nad parkiem królowała mgła. Ławki były pokryte kropelkami rosy i właściwie nie było gdzie usiąść i chwilę porozmawiać.

Jan przyszedł bardzo punktualnie i Magda po przywitaniu i grzecznościowym buziaku, powiedziała mu, że jest w ciąży. Ucieszył się i stwierdził, że skoro tak, to on bierze to na klatę i pragnie się Magdą zaopiekować i być przy niej w czasie całej ciąży. Magda była szczerze zdziwiona, ale i kamień spadł jej z serca, że tak pozytywnie to przyjął.

Zamieszkała u Jana, który był bardzo troskliwy i dbał o Magdę. Jeździł z nią na badania kontrolne, ale o ślubie nie wspominał, choć Magdzie też za bardzo na tym nie zależało.

Jednak rodzice nalegali, aby się pobrali i w końcu odbył się bardzo skromny ślub, na którym byli tylko najbliżsi, a bardzo cieszyła Magdę obecność jej przyjaciółki, u której poczęte zostało ich dziecko. Lubiła ją i sama nie wiedziała, co tak bardzo jej się u niej podoba. Rozumiały się bez słów i zawsze i w każdej sytuacji były sobie pomocne.

Urodziła się śliczna i zdrowa Amelka. Jan się cieszył, że chyba podobna jest do niego. Magda poświęciła się wychowaniu córki i była dzień i noc przy niej. Jan jakby nie słyszał, że mała w nocy płacze, bo ma kolkę i nie słyszał, że płacze, bo swędzą ją dziąsła, bo wyżynają się pierwsze zęby. Magdy była wciąż przy dziecku i robiła wszystko, aby jej córka rosła zdrowo.

Kiedy Amelka podrosła, to trzeba było zapisać ją do przedszkola i wszytko to ogarniała Magda, a Jana  jak gdyby, go to nie dotyczyło. Wszystko się to działo, ale jakby obok niego, bo Jan miał inne cele w życiu.

Często z kumplem wyjeżdżał na ryby i z kumplem spędzał weekendy. Na tych rybach stawiali sobie namiot i przy ognisku z kumplem spędzał noc i dzień, a kiedy wracał do domu, po szybkim prysznicu leciał do pracy, kiedy Magda czekała, że chociaż raz przytuli ich córkę.

Wiedziała, że w łóżku kompletnie się im nie układa. Wiedziała, że nie iskrzyło między nimi, ale miała nadzieję, że chociaż dla Amelki będzie dobrym ojcem.

Wyszli na spacer niedzielny i zauważyła, że jej mąż wlecze się za nimi, choć Amelka zapraszała go do zabawy, ale był cholernie nieobecny. Szedł z tyłu za nimi, jakby za karę i już widziała, że z tego małżeństwa już nic się nie da wykrzesać i kiedy pewnego dnia Jan się spakował i oznajmił, że się wyprowadza, nie była wcale zdziwiona

Oznajmił jej, że wyprowadza się do rodziców, ale kiedy tam Magda pojechała, jego rodzice oznajmili, że absolutnie nie wiedzą o niczym, a Jan mieszka z kolegą na wynajętej kawalerce, a Magda tylko chciała, aby zaczął odwiedzać ich córkę.

Była załamana i pewnego dnia odwiedziła ją jej przyjaciółka i kiedy tak rozmawiały o tym, że Jan nie interesuje się swoją córką, nagle Magda poczuła motyle w brzuchu i obie znalazły się w łóżku. Boże, takiego seksu nigdy nie przeżyła i takiej namiętności. Nagle zdała sobie sprawę, że zawsze podobały się jej kobiety i zawsze ją do nich ciągnęło, a Jan okazał się jedynie przykrywką dla jej pragnień, które skrywała przed sobą i całym światem. Była wreszcie szczęśliwa, a Jana niech trafi szlag, że nie chce mieć żadnego kontaktu z własną córką, bo widocznie z niego to taki Piotruś Pan, zakochany w sobie – myślała często.

Pewnego razu na mejla otrzymała zdjęcie z niewiadomego adresu, że jej mąż żyje ze swoim kompanem, z którym łowił ryby w weekendy i było podpisane, że Jan woli facetów!

Magda odetchnęła, że nie tylko ona go oszukiwała, bo i Jan miał swoją wielką tajemnicę, bo jest gejem, a ona woli kobiety i tak Amelka nagle miała dwie wspaniałe  mamy. 🙂

Samotny mężczyzna – moje kino

„Samotny mężczyzna”, to tytuł mojego dzisiejszego kina. Nie szukałam recenzji o tym filmie, przed obejrzeniem, bo czułam, że to będzie świetny film, gdyż główną rolę zagrał Colin Firth, mój ulubiony aktor.

Dziwię się, że za rolę samotnego mężczyzny nie otrzymał Oscara, bardzo się dziwię, bo zagrał w tym filmie po mistrzowsku. Lubię takie filmy, gdzie kamera skupia się na twarzach aktorów i opowiada bez słów ich emocje, poprzez mimikę, grymas i przede wszystkim oczy. Lubię takie niebanalne kino, gdzie są niedopowiedzenia i widz musi sam kombinować, co będzie dalej. Lubię takie kino, gdzie ważny, ludzki temat, taki jak miłość gejowska pokazana  tak delikatnie, bez nachalnych, erotycznych scen, a bardziej reżyser skupia się na psychice swoich bohaterów, a widz nie doznaje żadnego szoku. 

Nie będę więcej pisała, bo ten film należy po prostu obejrzeć, a zapewniam ucztę duchową. 🙂