Archiwa tagu: historia

Moje miasto w obiektywie!

Kiedy z rodzicami przyjechałam do mojego miasta, to był rok 1963, a ja rozpoczynałam edukację w pierwszej klasie Szkoły Podstawowej Nr 2.

Pamiętam, że moje miasto było jedną, wielką ruiną, bo tak miastu zafunowały walki podczas II Wojny Światowej, że w 1963 roku widoczne były wciąż gruzy ze zniszczonych budynków.

Pisze się w artykułach historycznych, że miasto spłynęło krwią, kiedy Rosjanie je odbijali.

Co roku u mnie jest rekontrukcja tych wydarzeń w Parku Moniuszki.

Oglądając zdjęcia sprzed II Wojny Światowej, to widać, że to było cudowne miejsce do życia – małe, ale bardzo zadbane, co widać na poniższych zdjęciach.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, drzewo, niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo i na zewnątrz

Dziś, ja jaskiniowec musiałam wyjść z domu pilnie, aby załatwić sprawę w urzędzie i wzięłam jak zwykle ze sobą aparat fotograficzny, bo chciałam zrobić zdjęcia uchowanym przed wojną kamieniczkom, a została ich po prostu resztka i miasto już nigdy nie wróciło do przedwojennej zabudowy.

Ulica główna straciła sporo, pięknych budynków,  a na ich miejscu pobudowano zwykłe PRL-owskie bloki, a ładne budynki uchowały się gdzieś tam z dala od ulicy głównej, ale jest ich bardzo mało.

Muszę kiedyś wyjść z domu z aparatem, aby uwiecznić te starsze budynki jakie się zachowały i zrobię, to kiedy wiosna buchnie majem.

Mam fisia na punkcie dawnej zabudowy, budynków, architektury i kiedy z Mężem jedziemy samochodem przez Szczecin, to stwierdzam, że Niemiec nie zrujnował tego miasta do końca, bo wciąż są tam cudowne kamienice – jedne już odnowione, a drugie czekające na remont.

Znalezione obrazy dla zapytania kamienice w szczecinie

Znalezione obrazy dla zapytania kamienice w szczecinie

Znalezione obrazy dla zapytania kamienice w szczecinie

Kiedy byłam swego czasu w Paryżu, którego Hitler nie zdążył zbombardować, to zachowały się tam przecudne kamienice i zauważyłam, że Szczecin, to jest taki mały Paryż, bo patrząc z lotu ptaka oba miasta są do siebie bardzo podobne.

Na szczęście Niemcy nie zrujnowali wszystkich, polskich miast, bo w wielu zachowała się dawna zabudowa, bo na przykład w Gdańsku, Wrocławiu, Krakowie.

Moje miasto zostało w 85 procentach zniszczone i dlatego, to, co się ostało jest bardzo cenne, choć naprawdę miasto już nigdy nie wróci do dawnej świetności.

Długo nie kochałam tego miasta, ale kiedy zaczęłam je fotografować spojrzałam na nie z innej strony – ze strony miasta zranionego, które przeszło bardzo dużo, aby wciąż mogło rozkwitać mimo ograniczonych funduszy i Burmistrz musi się gimnastykować, aby dla tego miasta zrobić coś dobrego.

Obraz może zawierać: niebo, drzewo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, dom, roślina, na zewnątrz i przyroda

 

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, trawa, na zewnątrz i przyroda

Moje miasto wiosną i proszę podziwać – wiosna 2018 roku!

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, niebo, kwiat, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: kwiat, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: kwiat, niebo i na zewnątrz

Lubię być tam, gdzie coś się dzieje!

Uwielbiam być tam, gdzie w moim mieście dzieje się coś ciekawego.

Uwielbiam robić z takch imprez swój reportaż i tak na pamiątkę gromadzę zdjęcia robione samodzielnie.

Dziś do mojego miasta zjechali pasjonaci motoryzacji w swoich cudnych rumakach z dawnych lat motoryzacji.

Uwielbiam więc pasjonatów, którzy chuchają i dmuchają na swoje maszyny i nie żałują na to swoich pieniędzy.

Z pewnością jest to drogie hobby, ale nie ma ceny na satysfację i dumę ze swojej pracy włożonej w utrzymanie swojego cacka.

Samochody wybłyszczone, wygłaskane szkliły się w letnim słońcu, które nas w tym roku rozpieszcza wprost.

Poleciałam więc na plac – w środku miasta i zrobiłam poniższy reportaż i mam nadzieję, że nie tylko dla Panów, ale i Pań, które dostrzegą piękno w tych cieszących oko samochodach.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Miasto Warszawa – budzi się!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Dzisiaj kończy się już 1 Maja i jak zwykle wywieszam flagę i tak będzie łopotała do końca 3 Maja.

Zawsze byłam trochę socjalistką, nawet kiedy miałam 16 lat i chętnie brałam udział w Pochodach 1 – Majowych.

To był taki dzień, że trzeba było ubrać się na galowo, a więc biała bluzka i grantowa spódnica i od rana było w domu zamieszkanie, bo trzeba było zapleść warkocze i zawiązać kokardy.

Nigdy mnie nikt nie przymuszał do udziału w Pochodzie, bo uważałam ten dzień za piękne i potrzebne święto ludzi pracy.

Nigdy w pracy mi nie grożono tym, że jeśli nie pojawię się na Pochodzie, to stracę finansowo – nigdy!

Gdzieś mam zdjęcie, kiedy podczas jednego z Pochodów, szłam na czele naszej szkoły podstawowej i kolega niósł szkolny sztandar. Byłam bardzo dumna z tego.

Ludzie wychodzili z domów i szli w Pochodzie – prawie wszyscy mieszkańcy miasta.

Machali chorągiekami i innymi gadżetami i na ulicy było kolorowo i radośnie – byliśmy zjedoczeni, niezależnie od wieku.

Wychodzili uczniowie i zakłady pracy, a było ich w moim mieście nie mało!

Po Pochodzie szło się do domu na świąteczny obiad, a potem  w wesołe miasto.

Ludzie w parku zwanym „Małpi Gaj”, rozkładali koce i mieli ze sobą kosze z jedzeniem i odrobinę alkoholu – było radośnie i przyjemnie.

Nie szkodzi, że ktoś się tam upił i leżał w trawie – takie wtedy były uroki świętowania.

Jako młoda dziewczyna, mieszkająca w małym mieście nie wiedziałam, że w latach siedemdziesiątych w kraju źle się już działo  i cieszyłam się z tego tu i teraz!

Tak się w Polsce wzrastało i takie mam zapisane w głowie obrazy, które wspominam z rozrzewnieniem.

Dziś Mąż w związku z pracą był bardzo wcześnie w naszym mieście i zrobił wg. mnie bardzo smutną fotografię.

Na poniższym zdjęciu jest główna ulica naszego miasta i nie ma na tym zdjęciu ani jednego człowieka. Miasto uśpione, smutne, a kiedyś o tej porze tętniło Pochodem.

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

A co mieliśmy w Warszawie 1 Maja?

Warszawiacy nie wpuścili nacjonalisów mimo ogomnej fali Policji!

Mieliśmy najazd nacjonalistów na Warszawę od tej chołoty, sierpa i młota i taka jedna zagorzała, bo może działa gorzała, pisówka na forum dla Seniora wydaliła!

„Napisał L
To ja już nic nie wiem. Może jakiś warszawiak się zlituje
i mnie oświeci co ten geriavit blokował dzisiaj?Pochód 1- majowy?????????????????????https://twitter.com/wybranowski/stat…32469445087232Same siwe spaślaki, wynoszone w rozkroku.
Jaki wstyd.
Brudne, spocone, w domyśle śmierdzące….
A potem toto pisze, że młodzież ich nie szanuje”

Kiedy się coś takiego czyta, to zastanawiam się kim trzeba być, aby popierać nacjonalisyczne hasła i stwierdzam, że trzeba być chyba nawalonym, bo na trzeźwo mi to nie wygląda!

Zwolenniczki PiS broniące ONR-u nie pojmą niczego, póki od ONR nie dostaną po pysku i niech sobie napiszą na czole, na wszelki wypadek, że kochają Jarosława.

 

Polska nigdy nie była kryształowa!

20 marca 1968 r., masówka w Nowej Hucie. Aktyw wyraża poparcie dla linii partii

W 1968 roku byłam dziewczynką w wieku 13 lat i gdzieś tam słyszałam, że zdjęto „Dziady” Adama Mickiewicza ze sceny Teatru, co wywołało oburzenie wśród studentów którzy wyszli na ulicę!

Potem komuniści rozpętali akcję antysemicką i zmusili Polaków żydowskiego pochodzenia do opuszczenia Polski!

Nie miałam pojęcia, że mamy w historii tak mroczne czasy, bo niby skąd miałam czerpać tę wiedzę.

W domu się o tym nie mówiło, a w szkole to przemilczano i wpajano nam do głowy, że wszystko zawdzięczamy Związkowi Radzieckiemu i Armii Czerwonej.

Nikt nam nie mówił, że tysiące Polaków z żydowskim pochodzeniem musiało wsiąść do pociągów i na statki, aby z tej niewdzięcznej Polski wyjechać i zacząć na nowo, swoje życie gdzieś w nieznanym!

Ustawa o IPN na nowo sprawiła, że rozgorzała dyskusja o tym jak my Polacy się w tamtym czasie komunizmu zachowaliśmy.

Z Polski wyjechali ludzie świetne wykształceni i cudownie władający polskim językiem.

Wyjechali dziennikarze, poeci, muzycy, lekarze, dyplomaci i politycy, bo się bali w tej Polsce o swoje życie.

Nie wolno im było za wiele ze sobą zabrać, a więc wyjechali z tym, co mieli na grzbiecie.

W szkole mnie uczono, że Polacy walczyli na wszystkich frontach i pomagali innym krajom się wyzwolić!

Uczono mnie, że Polacy, to byli przeważnie bohaterowie, ale jak to się ma do roku 1968, kiedy komuniści wywalili z kraju kwiat inteligencji.

Nagle w telewizji jest wysyp dokumentów tłumaczących jak to było w 1968 roku i jakim byliśmy Narodem łącznie z władzami!

Okazaliśmy się w tej sytuacji Narodem nie tolerującym inne wyznania i nacje.

Oczyściliśmy Polskę ze swoich, własnych Obywateli wyganiając ich z ich własnego gniazda.

Teraz się nie dziwię, że ta obecna władza tak nienawidzi inności wzorem czasów PRL.

Władza obecna nie przyjmie do naszego kraju ani jednego dziecka z Syrii, czy też matki z dzieckiem, bo tak okropnie nie toleruje innych kultur, a Kaczyński boi się pierwotniaków i gronkowców.

Tacy jesteśmy i teraz nie wierzę, że Polacy to bohaterowie, a raczej są tchórzami i wciąż antysemitami, co widać w sieci na każdym portalu społecznościowym.

Wstyd mi za Polskę i jako Polka też przepraszam za Jedwabne!

Ten nierząd od dwóch lat babra się w grobach, gdy tymczasem Emiraty Arabskie szykują się do podboju kosmosu i mają zamiar sprowadzać na Ziemię platynę!

My zostaniemy za przyczyną tych kreatur z ręką w nocniku, bo niby taki bohaterski Naród nie jest w stanie wyjść w miliony i pogonić kota temu małemu!

„Wolność kocham i rozumiem. Wolności oddać nie umiem” – Chłopcy z Placu Broni

Dnia 23 lutego 1945 roku moje miasto zostało odbite z rąk Niemców i odzyskało wolność, a było to tak:

Po wybuchu wojny Niemcy założyli obóz jeniecki pod nazwą Arnswalde
Batalia o wyzwolenie Choszczna rozpoczęła się 9 lutego, kiedy 80 korpus generała majora Wiktora Wierzbickiego podszedł pod samo miasto.
18 lutego wojska radzieckie ponownie okrążyły Choszczno i opór wroga zlikwidowano 23 lutego.
W walkach o Choszczno Niemcy stracili ponad 300 żołnierzy, dużo sprzętu i uzbrojenia.
Po wyzwoleniu miasto zaczęło się szybko zaludniać i budzić do życia.

Już od wielu lat w tym dniu odbywa się inscenizacja,  jak to właściwie wyglądało i tu wklejam świeże zdjęcia autorstwa mojego Męża.

Podczas działań wojennych moje miasto bardzo ucierpiało i kiedy z Rodzicami tu przyjechałam w 1963 roku, to w każdym miejscu można było się natknąć na gruzy i zniszczenia wojenne.

Starsi ludzie twierdzą, że główną ulicą płynęła czerwona rzeka i zniknęły z powierzchni miasta cudne kamieniczki, a kościół był obity przez armatnie kule.

Moja Mama płakała, kiedy zobaczyła dokąd mój Ojciec Ją przywiózł, bo to miasto prawie nie istniało, choć był to już rok 1963.

Uwielbiam miasta z architekturą historyczną, a w moim mieście wojna zmiotła ją prawie w proch i pył i naprawdę niewiele  zostało do podziwiana.

Nawet Szczecin – miasto na zachodzie, tak nie ucierpiał jak ucierpiało moje miasto.

Wciąż widać braki w architekurze i ubolewam, że tak niewiele zostało z tamtych przedwojennych lat, kiedy moje miasto tętniło życiem.

Teraz jest tak, że jeśli turysta trafi do mojego miasta, to jest zachwycony, bo miasto tonie w zieleni, a w jego centrum mamy piękne jezioro – oazę odpoczynku i relaksu ze ścieżką spacerową i rowerową.

Ja się tu żyje?

Sennie i jest to miejsce idealne dla starych ludzi pragnących ciszy i spokoju, bo młodzi dają stąd dyla.

Nie ma ofert pracy i dlatego młodzi jadą tam, gdzie mogą się jakoś urządzić i zarobić lepsze pieniądze.

Kiedyś tu były fabryki, a teraz jest z 15 marketów, a może i więcej!

Ziobro zabrał pracę pracownikom więzienia, które zlikwidował i tym sposobem odebrał ludziom pracę.

Jakże często zadaję sobie pytanie – czy kocham to swoje miasto?

Niestety nie kocham w 100%, bo czegoś mi w nim brakuje i czuję niedosyt, ale nie umiem sobie odpowiedzieć – czego mi tu brakuje!

W moim mieście mieszkają różne nacje, bo po wojnie zjechali różni ludzie, czyli stanowimy swoistą mieszankę warzywną i może brakuje mi jedności w społeczeństwie tak jak np. na Śląsku!

Mam prośbę – napiszcie jak Wam się mieszka w Waszych społecznościach, miastach, wsiach, krajach!

Jestem tego ciekawa!

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

„Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – Jan Zamoyski

 

Znalezione obrazy dla zapytania auschwitz

Historia Polski jest naprawdę solidnie spisana i kto się nią interesuje, to nie powinien mieć kłopotów z dostępem do rzetelnych materiałów.

Historia holokaustu, jest także udokumentowana w tysiącach zdjęć, świadectw ludzi, którzy przeżyli, a także filmów dokumentalnych oraz  fabularnych mówiących o tamtych, strasznych wydarzeniach.

Aby pojąć historię holokaustu wystarczy pojechać do Oświęcimia i zwiedzić oboz w Auschwitz i wczuć się w tę mroczną atmosferę i odpowiednio to przeżyć, bez sporu między Polską, a Izraelem bez zacięcia i nienawiści.

Dlaczego my Polacy za sprawą „Premiera” Morawieckiego wypuściliśmy w świat tyle przekłamań i posądzeń i teraz – ja Polka czuję się na cenzurowanym na całym świecie.

Dlaczego doszło do tego, że w zastraszającym tempie inne Narody odwracają się od awanturniczej Polski i od niedouczonych polskich polityków.

Wybiło take szambo w Polsce za przyczyną gamoni z PiS-u, że czuję się jako Polka – brudna i oblepiona śmierdzącą wydzieliną.

Byłam w Auschwitz jako nastolatka i do dziś pamiętam to, co tam zobaczyłam i mam to w głowie – te obrazy na zawsze.

Przeżyłam tę wizytę w obozie wszystkimi, swoimi członkami i wiem, że tam Niemcy gazowali i zabijali nie tylko Żydów, ale i inne nacje łącznie z Polakami.

To co było ugładzone, ułożone, dogadane, wyprasowane przez 27 lat demokracji w Polsce, tak nagle wybuchło z powodu ambicji tych tłuków, którzy czego się nie dotknął,  to zepsują i smród rozlewa się na cały świat.

Uważam, że aby zachować prawdę historyczną wśród młodzieży polskiej – należy im fundować ją  – tam właśnie w Auschwitz i w innych obozach zagłady.

Nie wolno im mieszać w głowach, że były to polskie obozy zagłady – nie wolno!

Mam Wnuki i pragnę, aby z przedmiotu historii dowiedziały się prawdy i aby nie mieszano im w głowach, a więc pokazano  prawdę, tak jak mnie w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

W Polsce żyje wciąż bardzo dużo Żydów i dzięki temu nierządowi obudził się w Polakach ogromny antysemityzm i nie zdziwię się temu, kiedy sąsiad będzie zabijał sąsiada za pochodzenie.

Otworzyli Puszkę Pandory i niech się nie zdziwią  wzbudzania w Narodzie nienawiści.

Ludzie piszą, że pogwałcenie Trybunału Konstytucyjnego, zepsucie Sądów i Prokuratury to pikuś, bo kiedyś wszystko da się naprawiać.

Nie da się naprawić stosunków z Izraelem przez długie dziesięciolecia.

Powstaje pytanie – po co to zostało zrobione? Co knuje Kaczyński, by przysłonić holokaustem inne niecne knowania?

Może to być podejście do sfałszowania wyborów samorządowych! Prace już trwają!

Niech ich szlag trafi!

Zabieram czytelników do Petry w dalekiej Jordanii!

Dziś podróżowałam z pozycji kanapy – niestety – z programem geograficznym i znalazłam się w Petrze!

Niżej przybliżam to starożytne miasto w Jordanii, wykute w skałach i trudno mi było oderwać się od telewizora.

Pomyśleć, że kiedyś mieszkali tam ludzie, budowali, żyli, handlowali i zarabiali pieniądze.

Bardzo dobrze poradzili sobie z melioracją i mieli swoją, czystą wodę pitną, niezbędną do życia w tak surowych warunkach.

Z tego dokumentu najbardziej zaciekawiła mnie wiadomość, że w Petrze, w podziemiach znajduje się potężne muzeum znalezisk na tej ziemi, do którego naprawdę nikt nie ma dostępu. Są tam tysiące monet, dzbanków, dzbanuszków, monet i lampek oliwnych.

Wpuszczono tam jedynie podróżnika, który kręcił ten dokument. Ogromne zbiory są zastrzeżone i w sieci nie znalazłam zdjęć z tego muzeum.

Interesujący jest fakt, że w mieście, w piaskowej ziemi, wciąż ukryte są starożytne skarby, których nie wolno legalnie wydobywać, ale Beduini, aby żyć, pod osłoną nocy wyjeżdżają w dalsze tereny i kilofami wydobywają znaleziska! Z tego żyją, choć wydobywanie jest zakazane. Potem swoje skarby sprzedają przez pośredników bogatym kolekcjonerom.

Starożytne miasto ma więc dwie twarze. Dobrą dla turystów i paserską, której turyści nie widzą!

Bardzo ciekawe dla mnie doświadczenie, bo lubię przenosić się w czasie o dwa tysiące lat wstecz. Wyobraźnia działa! Historycy twierdzą, że Petrę odwiedził egipski Faraon i zostawił w mieście wielki skarb, po którego nigdy nie wrócił. Ludzie szukają więc skarbu Faraona i oby tylko nie rozkopali całego tego dziedzictwa kulturowego!

Petra – starożytne miasto wykute w skale

Autor:  w Jordania

Petra – starożytne miasto, leżące na terenach zamieszkanych od niepamiętnych czasów, zostało założone przez nomadów – nabatejskich Arabów w III w p.n.e., których handlowe imperium rozciągało się aż do Syrii. Położone na terenie dzisiejszej Jordanii pustynne miasto jest według wielu najbardziej urzekającym miejscem na Bliskim Wschodzie.
Ze względu na lokalizację na szlaku karawan handlowych, między Morzem Martwym a Morzem Czerwonym, Petra była skrzyżowaniem, na którym mieszały się wpływy arabskie, egipskie, syryjskie i fenicyjskie.
Usytuowana w górach poprzecinanych wąwozami i wąskimi przejściami, częściowo wykuta w skale, częściowo ze skał zbudowana, Petra jest tym miejscem, gdzie helleńska architektura spotkała się ze wschodnią tradycją na tle pustynnego krajobrazu.

Petra była stolicą Królestwa Nabatejczyków od III w p.n.e. do I wieku n.e., kiedy została wchłonięta przez rzymskie imperium. Miasto stopniowo podupadało pod rządami Rzymian, a w IV wieku decydujący cios zadało mu katastrofalne w skutkach trzęsienie ziemi, które zniszczyło część budowli oraz uszkodziło unikalny system gospodarki wodnej, czyniący z miasta sztuczną oazę na środku pustyni.

Miasto zostało na długie wieki zapomniane, Europejczycy odkryli je ponownie dopiero w 1812 roku.
W 1985 roku Petra została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO i od tego czasu jej popularność wśród turystów znacznie wzrosła. Obecnie miasto odwiedza około 3000 osób dziennie. W 1989 roku nakręcono w Petrze film Indiana Jones i Ostatnia Krucjata, który również przyczynił się do popularności tego miejsca.

Magia w Petrze zaczyna się już przed wejściem do miasta – prowadzi do niego długi na 1 kilometr, wąwóz, Siq, niesamowita formacja z piaskowca o fantastycznych kolorach. W niektórych miejscach można dostrzec resztki ceramicznych rur, używanych przez Rzymian do dostarczania wody.
Jak tylko wąwóz się skończy, z ziemi wyrasta Skarbiec – najsłynniejszy budynek Petry. Jest to wykuta w skale, wysoka na 39 metrów i szeroka na 25 metrów dwupiętrowa budowla, pod którą znajduje się cmentarz. Legenda głosiła, że w jego pomieszczeniach schowane były skarby, ale prawdopodobnie budynek pełnił funkcję świątyni.
Dalej idzie się również wąwozem, na którego ścianach wykuto w piaskowcu grobowce. Ulica prowadzi do rzymskiego Amfiteatru na 7000 miejsc, wykutego w skalnej ścianie tak, aby rozciągał się z niego widok na jak największą liczbę mauzoleów. Kilka z nich jest wbudowanych w ściany teatru.
Za teatrem mieścił się budynek sądu, który w V wieku został przez Greków przerobiony na kościół.
Jednym z najbardziej znanych budynków Petry jest klasztor z I wieku n.e., do którego trzeba się wspiąć po 800 schodach, co może zająć nawet godzinę.

To tylko część ze skalnych skarbów Petry. Można też zwiedzać dawne grobowce, miejsce składania ofiar na wzgórzu z którego rozciąga się widok na całe miasto, oraz zabudowania miejskie. Wielkie wrażenie robią ruiny głównej świątyni, na terenie której znajdował się ogród oraz duży staw.
Na zwiedzanie Petry warto poświęcić co najmniej dwa dni i obejrzeć miasto zarówno od środka, jak i ze szczytów okolicznych wzgórz.

 

 

 

Historia niczego nas nie nauczyła – (Sonda)

Uwielbiam mądrych ludzi, którzy może nie mają nie wiadomo jakiego wykształcenia, a  mimo to są mądrymi życiowo ludźmi.

Kiedy dochodzi się do wieku emerytalnego, to chyba powinno się z tej mądrości życiowej korzystać.

Niby prosty człowiek, który przepracował w tym kraju wiele lat, a potrafi się zachować w każdej sytuacji i od takiego prostego człowieka bije klasa i rozwaga.

Jakże miło się słucha tego,  co taki niby prosty człowiek ma coś sensownego do powiedzenia i nie nadyma się jak paw, gdyż przeżył swoje życie z porażkami i sukcesami i potrafił wyciągnąć wnioski.

Czasami taki prosty człowiek ma w sobie więcej mądrości, od tego niby wyuczonego, który pokończył różne fakultety.

To uwidacznia się najczęściej w polityce, kiedy tym wyuczonym politykom uderza woda sodowa do głowy i zapominają o tym, kim byli wcześniej. Mądrzą się przed kamerami, wyginają i przeważnie kłamią, aby tylko zachować stołek i uznanie wodza.

Takie zachowania uwidoczniły się chyba najbardziej, kiedy Kaczyński wysupłał z podziemia ludzi, o których byśmy nie słyszeli, gdyby nie wygrali wyborów.

Ubolewam, że buractwo dostało władzę i brakuje mi autorytetów – cholernie mi brakuje.

Kiedy w TV występuje taki ktoś jak np. Olechowski, to ja zamieniam się w słuch i jest to dla mnie nagroda za cierpliwe znoszenie tego, czego nie da się znieść.

Nie wiem, kto wybrał tych ludzi, którzy wzięli ten kraj we władanie, ale z pewnością, to jest ten lepszy sort, ta wyższa półka, która zachowuje się tak, jak w tym klipie, kiedy w sieci handlowej rzucili cukier po promocji, a wyglądało to tak:

 

https://www.youtube.com/watch?v=YyAOfrciy9o

Prosty, mądry człowiek wie, że cukier, to jest „biała śmierć” i za żadne skarby by się nie przepychał w kolejce i nie obrażał drugiego człowieka. Ludzie ci jak zwierzęta rzucili się na ten cukier, jakby był markowy niczym torebki i buty, bo jest okazja, bo jest kilka groszy taniej.

Myślałam, że już nie zobaczę takich obrazków, jak z czasów PRL, ale widać, że Naród wciąż jest głupi i da się pokroić za jakąś marną promocję. Jesteśmy wciąż Narodem z kompleksami. Jesteśmy Narodem mściwym i zachłannym, oraz pazernym.

Od kogo czerpie ten Naród takie wzorce? Dlaczego nie potrafimy być dla siebie przyjaźni, dobrzy,  tolerancyjni. Czy tak czasem nie zachowuje się ten lepszy sort, z wyższej półki, który czerpie przykład od swojej partii, która zezwoliła na barbarzyńskie wycinanie drzew i zabijanie zwierząt. To by się zgadzało, że ten gorszy sort został zepchnięty na pobocze i tylko obserwuje drakońskie rządy, które wpędzają Polskę w ruinę.

Brawo rządzący i ten lepszy sorcie, który wybijesz się w kolejce po cukier.

List do Wnuków!

 

2016 rok

Moje kochane Wnuczęta!

3 października 2016 roku dokonała się w Polsce wielka rzecz. Kobiety wyszły na ulicę w obronie swoich praw!

Może kiedyś będziecie się o tym uczyć w szkole, bo to był wielki dzień, kiedy kobiety w Polsce się wkurzyły.

Jesteście malutkie jeszcze – skarby nasze i w tym wieku macie prawo się bawić i uczyć przede wszystkim, bo takie jest prawo dzieciństwa.

Kiedy patrzę na Was, to cieszę się, że Wasi Rodzice zapewniają Wam wszystko,  co jest najlepsze i to mnie bardzo cieszy.

Jednak Wasza Babcia Ela jest czujna i obserwuje pilnie, co w kraju się dzieje. Od kiedy do władzy doszedł PiS, czyli Prawo i Sprawiedliwość pod rządami małego człowieka – zwykłego posła, który trzęsie krajem i robi wszystko, abyście żyły moje kochane Wnuki w państwie zniewolonym i spętanym kajdanami – zaczęłam się o Was bać!

To są bardzo złe czasy dla Polski. To są smutne czasy dla kraju, w którym nagle zapanowała anarchia, a Polska staje się Państwem zniewolonym na kształt Korei i Białorusi.

Boleję razem z Waszym Dziadkiem, że będziecie się uczyli w szkole sfałszowanej historii, że śp. Prezydent Lech Kaczyński stał na czele ruchu „Solidarność”, a nie Lech Wałęsa, który za swoje dokonania otrzymał nagrodę „Nobla”.

Boleję nad tym, że kiedy pójdziecie do świątyni katolickiej, będziecie manipulowani i zamiast usłyszeć o miłosierdziu, zostaniecie wplątani w politykę.

Boleję nad tym, że kiedy urośniecie, to nie będziecie zdolni odróżnić kłamstwa od prawdy.

Boleję nad tym, że moje dwie Wnuczki nie będą miały dostatecznej, świadomej opieki podczas ciąży, bo lekarze będą związani klauzulą sumienia – tego boję się najbardziej.

Pragnę, by w końcu ktoś otrząsnął ten kraj, bo już nie mój, z oszołomstwa i ciemnogrodu i by ten kraj, bo już nie mój, poszedł w stronę światłej nauki, służby zdrowia, sądownictwa i wielu innych dziedzin życia.

Pragnę by nad tym krajem, bo już nie moim, zapanowała światłość mądrych umysłów, a nie oszołomów wyjętych ze szpitala psychiatrycznego, którzy psują ten kraj, choć już nie mój.

Pragnę, by ktoś w końcu obalił ten niszczący rząd, a ludzie w nim zginęli w niebycie.

Dlatego obserwuję politykę i dlatego kibicuję polskim kobietom, by walczyły o swoje prawa stanowczo. Nie ma mojej zgody, by kobiety zamykano do więzień, gdyż chcą decydować od sobie.

Wasza Babcia nie wychodzi na ulicę i nie wrzeszczy z młodymi kobietami, ale im kibicuje, by nie dały się wpędzić w okowy średniowiecza.

Mam nadzieję, że kiedy dorośniecie, to ta partia znajdzie się na aucie, ale to Wy będziecie musieli posprzątać w tym kraju, bo już nie moim.

Czeka Was masę pracy, ale może z za grobu będę Wam kibicować.

Kochamy Was – jeszcze szkraby!

Piszą o moim mieście – duma rozpiera!

Wśród jezior, lasów i legend. Choszczno, dobre miejsce do aktywnego wypoczynku.

Choszczno to gmina, w której można zregenerować siły na różne sposoby – na plaży, na spacerze wzdłuż jeziora, pływając kajakiem przez zielone kanały, łowiąc ryby albo podczas partyjki golfa.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Ze Szczecina do Choszczna jedzie się ok. godziny. Centrum miasta jest bardzo blisko malowniczego jeziora Klukom, ale w gminie jest wiele jezior, np. Stobno, Żeńsko, Raduń czy Korytowskie przy Korytowie, które uchodzi za najstarszą miejscowość w tej okolicy (początki osady sięgają IX w.).
Zielone centrumLasy i jeziora sprawiają, że Choszczno to idealne miejsce dla poszukujących spokojnego wypoczynku. Nawet w centrum miasta jest tu sporo zieleni, skwerów, parków, w tym pięknie położony przy jeziorze park im. Kardynała Wyszyńskiego. Ciekawym elementem jest skwer Holenderski (pełen kwiatów, ze stylizowanymi ławeczkami, lampami) przy kanale odchodzącym z jeziora. Ze skweru warto przejść się ścieżką wzdłuż linii brzegowej jeziora. Tuż za miejską plażą można zboczyć ze ścieżki i wspiąć się na niewysoką Górę Miejską, do 1933 r. nazywaną Górą Żydowską. To pozostałość po licznej mniejszości żydowskiej, która zamieszkiwała te okolice od XIV w. Istniały tu synagoga i cmentarz żydowski, zniszczony w latach 70. XX w. (dziś pozostałością po żydowskiej historii są fragmenty muru). Wzniesienie funkcjonuje teraz jako park miejski.

Niezwykła płaskorzeźba

W centrum miasta zachowały się obwarowania z XIV i XV w. Niegdyś miały ponad 1,5 km długości, a do miasta prowadziły trzy bramy. Niestety, mur bardzo ucierpiał podczas wojny. Najlepiej zachowane fragmenty są przy ul. 22 Lipca i ul. Mur Południowy.

Przy ul. Piastowskiej obok muru jest skwer z placem zabaw dla dzieci.

Za największy zabytek Choszczna uchodzi „Drzewo Jessego”. To wyobrażenie drzewa genealogicznego Chrystusa, zaczynając od Jessego, ojca króla Dawida. To motyw popularny w sztuce m.in. średniowiecza. Niewiele z nich przetrwało do naszych czasów, a jedną z takich perełek znajdziemy właśnie w Choszcznie, we wnęce południowej ściany prezbiterium kościoła NMP przy rynku miejskim. Drzewa Jessego mogły mieć różne formy, choszczeńskie to ceramiczna płaskorzeźba.

We wnętrzu świątyni, wybudowanej w XIV w. przez zakon joannitów, są także m.in. epitafia nagrobne burmistrza Mikołaja Rebentischa (z XV w.) i Elżbiety von Schack, fundatorki dachu kościoła (z XVIII w.).

Inny ciekawy zabytek sakralny w gminie to kościół pw. św. Stanisława Kostki w Korytowie, z XIII w., przebudowany w XVI w.

Na rower i golfa

W Choszcznie dobrze poczują się miłośnicy aktywnego spędzania czasu. Oprócz ścieżek dookoła jeziora piesi i rowerzyści mogą się tutaj wybrać np. zielonym szlakiem z Choszczna do Recza (17 km). Z kolei Klub Turystyki Rowerowej „Voyager” przy PTTK w Choszcznie przygotował 83-kilometrowy szlak rowerowy, który zaczyna się i kończy w mieście, a przebiega przez ciekawe miejsca i miejscowości w gminie.

W Choszcznie swoje specjalne miejsce mają kolarze. W 2002 r. powstała tu, wówczas jedyna w kraju, Aleja Gwiazd Kolarstwa Polskiego (u zbiegu ul. Piastowskiej i Rybackiej). Na mosiężnych tabliczkach są odciski dłoni m.in. Ryszarda Szurkowskiego, Lecha Piaseckiego, Stanisława Szozdy, Janusza Kierzkowskiego.

Alternatywą dla pływania w jeziorze jest pobliski aquapark „Wodny raj” przy ul. Chrobrego. Wśród atrakcji są basen sportowy i rekreacyjny, czy 52-metrowa zjeżdżalnia.

Centrum sportów wodnych jest miejska plaża w Choszcznie, piaskowa, czysta i zadbana.

Dookoła jest duży trawnik, na którym można sobie urządzić piknik. Jest też boisko do siatkówki. Z tarasu pobliskiej restauracji mamy wspaniały widok na jezioro Klukom.

Przy plaży jest wypożyczalnia sprzętu wodnego. Po jeziorze pływa statek turystyczny „Volvega”. Jedną z turystycznych atrakcji dla kajakarzy jest Szlak Trzech Jezior łączący Klukom, Żeńsko i Raduń. Wędkarze znajdą w okolicy sporo ukrytych wśród drzew pomostów.

Z kolei w Raduniu pod Choszcznem jest pięknie położone pole golfowe „Modry Las”. Rozciąga się na 130 ha. Zostało zaprojektowane przez amerykańskiego golfistę Gary’ego Playera. Można tutaj również wynająć nocleg i wziąć lekcję gry.

Dla miłośników legend

W Choszcznie można też znaleźć nawiązania do legend dotyczących powstania miasta. Na rondzie Partnerstwa stoi drewniana rzeźba Choszcza, legendarnego założyciela grodu. Zaś na rogu ulic Piastowskiej i Jagiełły można odkryć wyjątkowy okaz – Lipę Siedmiu Braci. To tak naprawdę połączone ze sobą drzewa, choć niestety jeden z pni został zniszczony w pożarze. Z drzewem wiąże się legenda mówiąca nie tylko o początkach Choszczna, ale też okolicznych miejscowości, np. Myśliborza czy Lipian. Wiele wieków temu na te ziemie mieli przybyć Wieleci, Słowianie połabscy, na których czele stał Wszesimir. Pozwolił on siedmiu swoim synom założyć własne grody, ale najpierw zebrał ich razem niedaleko jeziora Klukom i nakazał każdemu zasadzić świętą lipę – miała być symbolem jedności ich rodu. Z czasem drzewa zrosły się i zaczęły wyglądać jakby wyrastały z jednego pnia. Niestety, po śmierci ojca bracia zapomnieli o jedności i zaczęli toczyć między sobą wojny. Wspólnota przestała być ich siłą, więc stali się łatwym łupem dla okolicznych rodów. Choszcz, wnuk Wszesimira, postanowił jednak, że Choszczno będzie bronić świętej lipy, która stoi do dziś.

Cały tekst: http://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/1,150424,20567172,wsrod-jezior-lasow-i-legend-choszczno-dobre-miejsce-do-aktywnego.html#ixzz4I5hnT3W1

Wkleję kilka zdjęć zrobionych dzisiaj 🙂