Archiwa tagu: hotel

„28 pokoi hotelowych” – moje kino

Ta historia mo偶e si臋 przydarzy膰 ka偶dej kobiecie i ka偶demu m臋偶czy藕nie. Tak zwyczajnie siedzieli sobie w kawiarni zupe艂nie sobie nie znani. Ona co艣 tam czyta艂a przy stoliku mi臋dzy jednym 艂ykiem wina, a drugim, a on po prostu zwr贸ci艂 na ni膮 uwag臋 i bardzo mu si臋 spodoba艂a.

Poprosi艂 czy mo偶e si臋 przysi膮艣膰 i otrzyma艂 pozwolenie i tak zacz臋艂a si臋 ich niewinna znajomo艣膰 i od s艂owa do s艂owa wyl膮dowali w hotelowym 艂贸偶ku uprawiaj膮c nami臋tny seks.

Nast臋pne spotkanie zn贸w by艂o w pokoju hotelowym, tylko z innym numerem i tak spotkali si臋 28 razy.

Film pt. „28 pokoi hotelowych” opowiada o parze kochank贸w, kt贸rzy z ka偶dym spotkaniem lepiej si臋 poznaj膮 i ka偶de wygl膮da inaczej. Najpierw by艂 to tylko seks, ale im dalej w las, tym bardziej siebie poznaj膮 i wyznaj膮 sobie osobiste tajemnice, Nagle wychodzi na jaw, 偶e ona jest m臋偶atk膮, a on ma dziewczyn臋 i powa偶ne plany zwi膮zane z ni膮, a tu nagle wybucha miedzy tym dwojgiem uczucie niczym wulkan, Uczucie, z kt贸rym kompletnie sobie nie radzili i dosz艂o do tego, 偶e nie mogli bez siebie 偶y膰. W filmie jest ca艂a masa emocji, z艂o艣ci, k艂贸tni i 艂ez, a jak si臋 film sko艅czy艂, to zapraszam do obejrzenia tego obrazu, bo moim zdaniem, to jest ca艂kiem niez艂y kawa艂ek wart polecenia.

Plotki wychodz膮 na 艣wiat, gdy chce im si臋 pi膰!

Wyjrza艂a przez okno, a tam by艂o tak pi臋knie. Ani jednej chmurki na niebie. O nie, nie b臋d臋 siedzia艂a w domu w tak膮 pogod臋. Czas wyj艣膰 i si臋 dotleni膰 鈥 pomy艣la艂a. Ogarn臋艂a po weekendzie mieszkanie, a potem si臋 stosownie do pogody ubra艂a. W艂o偶y艂a ksi膮偶k臋 do torebki i wysz艂a z domu. Postanowi艂a, 偶e posiedzi na 艂awce nad jeziorem i wystawi buzi臋 do s艂o艅ca, bo bardzo by艂a zm臋czona ju偶 zim膮 i zwi膮zan膮 z ni膮 szaro艣ci膮.

Aby doj艣膰 do jeziora i do swojej ulubionej 艂aweczki, musia艂a pokona膰 ok. p贸艂 kilometra. Dosz艂a do parku, w kt贸rym 艂awki oddzielone s膮 偶ywop艂otem, a wi臋c nie wida膰 kto siedzi obok. Jest to dobre rozwi膮zanie, gdy偶 mog艂a poczu膰 si臋 intymnie, nie widz膮c kto tak偶e wybra艂 si臋 na spacer w tym samym celu.

Usiad艂a i rozejrza艂a si臋 dooko艂a. Jest cudnie, a s艂o艅ce pada艂o prosto na jej twarz. Wzi臋艂a g艂臋boki oddech, zach艂ysn臋艂a si臋 ciep艂ym powietrzem. Siedz膮c tak chwil臋, postanowi艂a wyj膮膰 ksi膮偶k臋 i odda膰 si臋 lekturze. Zak艂adka by艂a mi臋dzy 70, a 71 stron膮. Zobacz臋 ile da mi si臋 poczyta膰 鈥 pomy艣la艂a za艂o偶ywszy okulary.

Nagle us艂ysza艂a z za 偶ywop艂otu damski g艂os. Nie chcia艂a pods艂uchiwa膰, bro艅 Bo偶e, ale g艂os oddany do s艂uchawki telefonu kom贸rkowego by艂 dono艣ny i nie mo偶na by艂o udawa膰, 偶e si臋 nie s艂yszy s艂贸w kobiety z za 偶ywop艂otu.

– S艂uchaj Danka, a wiesz, 偶e ten Kazik, ten policjant, no wiesz, ten wysoki ma romans z t膮 Ka艣k膮, co w mlecznym pracuje?

– No, 偶onaty jest, pewnie, 偶e 偶onaty. No nie wiem, czy 偶ona o tym wie, ale spotykaj膮 si臋 regularnie w tym hoteliku, no wiesz, obok domu kultury, w tym male艅kim, gdzie na godziny mo偶na wynaj膮膰 pok贸j. Bezczelny, co nie?

– Ale mam dla ciebie lepsz膮 wiadomo艣膰, ten lekarz, co sk艂ada艂 ci r臋k臋, no ten przystojny taki, to ma romans z piel臋gniark膮. 呕onaty jest i ju偶 huczy ca艂e miasto.

– 呕e co? A pewnie, 偶e 偶ona nic o tym nie wie, bo 偶ony dowiaduj膮 si臋 ostatnie 鈥 nie wiesz o tym?

– No to sobie poplotkowa艂y艣my, bo wiesz, ja siedz臋 na 艂awce i tak z tob膮 rozmawiam, ale wpadn臋 na kaw臋, to ci wi臋cej takich plotek przynios臋, bo wiesz, 偶e u fryzjera mo偶na si臋 wszystkiego dowiedzie膰. Ale jaja, co nie? Ok, ko艅cz臋, wstawiaj wod臋 na kaw臋, bo b臋d臋 za pi臋膰 minut!

A wi臋c jako艣 nie mog艂a si臋 po tym, co us艂ysza艂a, skupi膰 ju偶 na ksi膮偶ce, gdy偶 odda艂a si臋 refleksji, i偶 jak to dobrze, 偶e obecne jej 偶ycie toczy si臋 troch臋 na uboczu i na co dzie艅 nie musi by膰 karmiona miejskimi plotkami, kr膮偶膮cymi od salonu fryzjerskiego do poczekalni u lekarza. Plotami kr膮偶膮cymi z pr臋dko艣ci膮 艣wiat艂a, kt贸re 偶yj膮 w艂asnym, nie pisanym 偶yciem. Pami臋ta艂a, 偶e gdy pracowa艂a, nie spos贸b by艂o obroni膰 si臋 przed wsz臋dobylsk膮 plotk膮, gdy偶 zawsze kto艣, gdzie艣, w kuluarach gabinet贸w urz臋dowych si臋 nimi karmi艂, na zasadzie 鈥 powiem ci co艣 ciekawego, ale pami臋taj, zostaw to tylko dla siebie i nie powtarzaj nikomu 鈥 akurat!

Tu wklej臋 s艂owa piosenki Maryli Rodowicz i Seweryna聽 Krajewskiego, 艣wietnie oddaj膮ce klimat ma艂ych miasteczek i wszechobecnej plotki!

Gdzie diabe艂 „dobranoc” m贸wi do ciotki,聽
gdzie w cichej niezgodzie przysz艂o nam 偶y膰,聽
na piecu gdzie艣 mieszkaj膮 plotki,聽

wychodz膮 na 艣wiat, gdy chce im si臋 pi膰.

Niewiele im trzeba – 偶ywi膮 si臋 nami,聽
szcz臋艣liw膮 mi艂o艣ci膮, p艂aczem i snem.聽
Zwyczajnie – ot, przychodz膮 drzwiami,聽
pospieszne, jak dym i lotne, jak cie艅.聽

Gadu, gadu, gadu, gadu, gadu, gadu noc膮,聽
Baju, baju, baju, baju, baju, baju w dzie艅 聽

Gdzie wdowa do wd贸wki m贸wi: „kochana”,聽
gdzie kot w r臋kawiczkach czeka na mysz,聽
gdzie ka偶dy ptak zna swego pana,聽
tam wiedz膮, co jesz, co pijesz, gdzie 艣pisz.

Gdy noc na miasteczko spada, jak sowa,
splataj膮 si臋 r臋ce takich, jak my聽
i strze偶e nas ksi臋偶yca owal,聽
by 偶aden z z艂ych dni nie puka艂 do drzwi.聽

A potem siadamy tu偶 przy kominku ([siadamy tu偶 przy kominku)聽
i d艂ugo gadamy, 偶e to, 偶e sio… (na na na)聽
Tak samo jak ten t艂um na rynku ( jak ten t艂um),聽
pleciemy co kto, kto kiedy, gdzie kto…聽

Gadu, gadu, gadu, gadu, gadu, gadu noc膮,聽
Baju, baju, baju, baju, baju, baju w dzie艅.