Archiwa tagu: hucpa

Kawa na ławę – nie u Rymanowskiego

Dzień dobry niedzielnie.

Odpalam rano swojego przyjaciela, co daje mi wejście w wirtualny świat, w celu zorientowania się, co tam panie w świecie piszczy, a tu zonk, gdyż mój laptop pokazał mi swoją czarną stronę mocy i zobaczyłam ciemność. Wpadam w panikę, bo jak to, że niby czemu moja nowa maszynka mi tu strajkuje, kiedy ja się spieszę przejrzeć swoje strony, bo na świecie się tak dużo dzieje. Odpalam więc laptopa męża i szukam ewentualnej przyczyny. Czytam, wyjmij i włóż z powrotem baterię. Yes, yes, yes, w duchu sobie gadam, bo zadziałało i już mam kontakt ze światem. Wczoraj przeczytałam, że żona naszego Premiera, Małgorzata Tusk także od rana nie może żyć bez komputera, a jej poranne wejścia, na pierwszym miejscu – musowo, to Pudelek, Fakt i Super Ekspres. Ja tam nie potępiam, że to są jej ulubione portale, ponieważ kobieta należy do gatunku ciekawskich i lubi sobie czasami poplotkować, ale żeby tak codziennie i od rana? Ja wiem, że tysiące kobiet lubi sobie luknąć, co piszczy w świecie show biznesu i sobie poczytać jaką tam kieckę miała ta i ta i z kim zdradza swojego męża. Ploteczki to taka ludzka cecha wszak – prawda? Aby nie było, ja też sobie zerknę na Pudelka, ale kiedy jestem już bardzo znudzona surfowaniem i przypomni mi się, że jeszcze nie byłam na Pudelku – Kundelku. A tak między nami mówiąc, to pieski pudelki jakoś nie są moją ulubioną rasą, choć lubię pieski wszelkiej maści, ale nie marzyłam nigdy, aby mieć tego puchatego zwierzaka, bo inteligencji w nim nigdy nie widziałam. Ot taki leniuch i kanapowiec bez błysku w oku. O gustach się ponoć nie dyskutuje, a więc już milczę. Odpuszczam Pani Małgorzacie Tusk i na koniec jakby radzę, aby już nie przyjmowała zaproszeń do innych stacji, bo Internet nie zostawił na niej suchej nitki, a i ja jakoś inaczej patrzę i  słucham swojego Premiera – jakby z politowaniem, no ale o gustach ponoć się nie dyskutuje. Dziś moje myśli, mimo, że niedziela zajęli politycy. Ważny dzień dzisiaj, bo nasz rodzony, samozwańczy Prezes, Jarosław Kaczyński, wybrał się z wizytą na Ukrainę. Wycieczkę jego ma zwieńczyć przemówienie do narodu ukraińskiego, bo Prezes poczuł, że musi, bo się udusi. Wzorem swojego śp. Brata poczuł, że musi dokończyć misję tak dzielnie zaczętą i mam nadzieję, że tego wina wypitego będzie mniej i Prezes będzie jarzył gdzie się w ogóle znajduje, a żaden snajper nie zechce do niego strzelać i go straszyć 😀 Politykom to wcale nie chodzi o ludzi. Politykom chodzi jeno o swoje stołki, dzięki czemu pozwolić sobie mogą na życie ponad stan. Politykom chodzi o takie dziwne uczucie, że są panami świata i podnoszą sobie swoje ego. Znacie polityka, który po wstąpieniu na swój tron, był bliżej ludzi i deklarował, że lud jest dla niego najważniejszy? Ja nie znam, choć gmeram sobie w pamięci i nikt wg. mnie nie zachował w sobie empatii epatowanej do ludu w kampanii przedwyborczej, a więc jestem na tyle dorosła już, że farmazony głoszone, które potem okazują się polityczną arogancją – ja przyszły wyborca mam głęboko gdzieś. To sobie pogadałam, a teraz idę poleniuchować w towarzystwie wartościowego filmu. Miłego dnia.