Archiwa tagu: imieniny

4 lata upodlenia Polski przez PiS!

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, okulary i tekst

Kiedy zaczynałam pisać bloga na WP, to w zakładce napisałam, iż idą ciekawe czasy w polityce polskiej i tematów mi nie zabraknie!

Faktycznie tak jest, że każdy dzień przynosi nowe wieści takie, że można paść na zawał z powodu, iż PiS jest partią zło czyniącą Polsce i nam – wyborcom.

Analizuję i dochodzę do wniosku, że oni zaczynają 5 rok rządzenia i jedyne, co zrobili, to usadowili się w polityce i wszelkiego rodzaju ministerstwach oraz spółkach i koszą kasę!

Ekonomiści liczą i oto 500+ z powodu podwyżek zamieniło się już w 300+ i już nie budzi żadnych emocji.

Ludzie mówią, że im ta kasa się należała i już!

Prze 4 lata PiS nic więcej ludziom nie dał, bo kasa jest już pusta, a więc emeryci mogą zapomnieć o 13 i 14 pensji, a do tego ZUS dał sygnał, że będziemy mieli obniżone renty i emerytury.

Zniszczyli prawie wszystko, a Polsce nic nie dali, bo:

  • nie ma nowych dróg i mostów,
  • nie ma samochodów elektrycznych,
  • nie ma mieszkań, nowych przedszkoli i żłobków, szkół,
  • nie ma stadniny koni w Janowie,
  • nie ma Puszczy Białowieskiej, z której wycięto stuletnie drzewa i wyrżnęli,
  • nie ma walki ze smogiem i zmiany kopciuchów na piece ekologiczne,
  • nie ma normalnej Policji, bo została upolityczniona, a także TK.
  • nie ma promu, bo stępka zardzewiała.

I tak można wymieniać, bo nie ma nic!

Jedyne co jest, to wycięty las pod Mierzeję Wiślaną i za ten wandalizm należy w przyszłości pociągnąć Kaczyńskiego przed Sąd!

Jest za to ogromy dług publiczny i węgiel z Rosji!

Przez cztery lata walczą tylko o kasiorę i zmianę ustroju w Polsce i Konstytucji!

Windują na piedestały najobrzydliwsze postaci jak Pawłowicz, Piotrowicza i Macierewicza, którzy to do końca z instytucji świetnie działających zamienią w atrapy!

4 lata, to bardzo długi okres i w ciągu tego czasu można było zrobić wiele dobrego dla Polski, a oni ją upodlili i cały świat przeciera oczy ze zdumienia, a najbardziej Unia Europejska.

Jeśli ktoś zna coś dobrego, zrobionego dla Polski i dla nas, to niech to wymieni!

4 lata stracone dla naszej ekonomii i gospodarki i dla nas, bo zatrzymali Polskę w rozwoju dla swoich korzyści i apanaży!

Bierze mnie obrzydzenie, kiedy słyszę, że Adrian podjął decyzję, że marszałkiem Sejmu będzie senior Macierewicz, ten od mgły smoleńskiej i parówek wybuchowych.

Wtopił w komisję miliony, a wrak dalej jest u Rosjan!

Rozmontował polskie wojsko, a także upokorzył polskich Generałów.

Brzydzę się taką polityką i czekam na wybory na Prezydenta Polski i mam nadzieję, że Duda zniknie jak kamfora zapisany jako dziwadło bez jaj!

Dziś są moje imieniny i oto w tym dniu Donald Tusk zrezygnował z kandydowania na Prezydenta, a oto moja teoria:

„Kidawa Błońska była w Brukseli – była.
Poszły ustalenia, że nie będzie jej przeszkadzał w kandydowaniu.
Jest dżentelmenem i dobrym strategiem.

Ci, co go potępiają nie mają racji”!

W moje imieniny otrzymałam od Córki kwiecie!

Obraz może zawierać: kwiat, roślina i przyroda

 

To będą trudne święta!

Imieniny Barbary. Ano właśnie, co wydarzyło się w Imieniny Barbary!?

Pani Barbara zamieszkała w okolicach Warszawy, na małym osiedlu domków jednorodzinnych. Razem z mężem z kredytu zbudowali duży dom, który spłacili i po tym zaraz mąż jej umarł na atak serca.

Długo się nie mogła pozbierać po śmierci męża, ale ukojenie dawał jej ogród wokół domu. Lubiła kwiaty, które namiętnie pielęgnowała. Często siadywała na tarasie w wygodnym fotelu i czytała książki. Książki odciągały ją od wspomnień pożycia z ukochanym i dobrym mężem. Tęskniła za nim.

Zimą siadywała przy kominku i wspominała swoje życie w tym ukochanym domu z dobrym człowiekiem.

Dwóch synów poszło w świat. Ożenili się i oboje mieli po dwoje dzieci. Miała więc wnuki, którymi się bardzo cieszyła.

Kiedy wnuki podrosły często je latem gościła w swoim domu i ogrodzie. Ich czas mijał na wspólnym gotowaniu, pieczeniu i robieniu konfitur. Wieczorem siadała przy ich łóżkach i czytała  bajki. Wnuki uwielbiały ten czas z babcią i chętnie wracały na weekendy, kiedy rodzice zaplanowali sobie coś dla siebie, albo pracowali ponad normę.

Wiedziała, że jej synowie gonią za karierą i za pieniądzem, bo trzeba było spłacać kredyty za apartamenty, a więc pomagała ile mogła, chociaż tym, że wnuki u niej bywały dość często.

Bardzo lubiła wszystkich zapraszać do swojej kuchni, gdzie stał duży stół, a ona kulinarnie wszystkim  dogadzała. Pojawiały się na stole same specjały, które szykowała, aby tylko przy wspólnej kolacji, czy obiedzie pobyć ze sobą rodzinnie.

Wychowywała z mężem swoich synów w poszanowaniu wartości narodowych, Starali się przekazać im patriotyzm do własnego kraju i pilnowali, by synowie wiedzieli dużo z historii Polski. Nie byli nachalni, ale uważali, że należy zaszczepić wartości polskie w serca swoich pociech.

Wydawało by się, że niczego nie zaniedbali, ale życie zrobiło swoje.

Właśnie, co wydarzyło się na Imieninach Pani Basi?

Przyjechali z kwiatami i prezentami dla swojej Matki. Było dużo życzeń długiego życia i zdrowia.

Ucieszyła, się, że kolejne Imieniny spędzi w gronie rodzinnym z synami, ich żonami i wnukami.

Wsadziła kwiaty do wazonów i zaprosiła wszystkich do stołu. W tle leciała cichutko muzyka i wydawało się, że spędzą ze sobą przemiły czas.

Po obfitym obiedzie Pani Barbara postawiła na stół przekąski i ugościła dobrym winem, ale chłopaki zaproponowali, że mają wolne i się tym razem uraczą drinkiem.

Nie protestowała, a także żony synów nie miały nic, ale po kilku drinkach się zaczęło!

Chłopcy sobie dali w czub, a więc zaczęła się dyskusja o polityce, bo oto PiS wygrał wybory.

– Będziesz żył w kraju katolickim, że w końcu będą ci kazali, co niedzielę zasuwać na kolanach do kościoła! – Nie widzisz, że mafia dostała się do koryta. – Ślepy jesteś, że żegnamy oto demokrację i mamy rządy paranoika?

– A ty popierasz złodziei z PO i kiedy w końcu ich rozliczą, to więzień będzie mało!

– A ty skurczybyku dałeś się nabrać na ich obiecanki – ślepy jesteś, bo aby komuś dać, trzeba komuś zabrać.

– Nie pieprz mi tu głupot. – Wreszcie doszli do władzy prawdziwi Polacy i zrobią porządek z mediami, kulturą i będzie w tym kraju porządek.

– Ślepota cię ogarnęła braciszku. – Omamili cię obiecankami, no to zrób sobie jeszcze piątkę dzieci, a oni oddadzą ci kasę – kretynie.

Nagle jeden z nich złapał za obrus i wszystko znalazło się na podłodze.Skoczyli sobie do gardeł.

Basia struchlała, kiedy jeden z jej synów kazał się zbierać rodzinie i trzasnął drzwiami. Zakomunikował, że więcej nie spotka się z bratem i niech go szlag trafi. Tak postąpił syn – zwolennik Prezesa, a drugi załamał ręce i przeprosił swoją Matkę za Imieniny z polityką w tle.

Barbara nie oczekuje świąt, bo jakby nagle  wszystko straciła!

Listopad tylko we dwoje :)

Dobry wieczór. 🙂

Kiedy gasną znicze na cmentarzach i resztki się dopalają, to My  każdego roku – w listopadzie razem obchodzimy swoje święta. 

Mąż kolejne Urodziny, a ja mam Imieniny i uwierzcie, że mimo dość smutnej pory roku, te nasze dni bywają za zwyczaj piękne.

Pamiętają o nas dzieci i pamiętają nasze Mamy, a także Wnuczęta i Zięciowie. Jest to przyczynek, by się spotkać, zjeść kawałek ciasta i wypić dobrą kawę, ale najważniejsze, to pobyć ze sobą.

Hej, hej, ale czego życzyć swojemu mężczyźnie jeśli oto kończy 60 lat, a jak znamy życie tę liczbę przekracza się tylko raz, bo tak to jest już ułożone i zapisane w nasze życiorysy.

Oczywiście, że przede wszystkim zdrowia i obyśmy trwali przy sobie jeszcze trochę. Oczywiście, aby nie utracił swojej młodzieńczej werwy i oczywiście, aby nie przestał mnie kochać. 😀

Z tej okazji uczciliśmy nasze święto w kameralnej knajpce ze spacerem w deszczowy, troszkę dzień.

Było przemiło i oby takich dni więcej nam jeszcze było dane, takich tylko we dwoje.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziś są Imieniny Halinki, a więc mojej Maminki :)

Moja Maminka dziś ma Imieniny. 1 lipca, to piękny dzisiaj dzień, bo w końcu zrobiło się ciepło i słonecznie. Poszłam z prezentem do mojej Maminki i na kawę i ciasto. Zawsze jest zaopatrzona i mimo wieku nigdy o cieście nie zapomni. Telefony się rozszalały i kto nie mógł być osobiście, to chociaż zadzwonił i to jest bardzo miłe, że pamiętają.

Przy kawie i ciachu posiedziałam z moją Maminką i nawet się nie obejrzałam, kiedy minęły prawie trzy godziny, bo oto Proszę Państwa z moją Maminką można porozmawiać na wszelkie tematy – polityczne też, bo jest obcykana, że ho, ho.

Nie, nie skarży się absolutnie na swoje zdrowie, choć wiem, że wiele jej dolega, ale moja Maminka nigdy nie lubiła się skarżyć i wiele w sobie znosiła i znosi. Taka twarda z niej Kobieta.

Cyknęłam zdjęcie mojej Mamince, bo każda chwila z nią jest bardzo cenna, a zwłaszcza, że za chwilę skończy 84 lata. 

Mamo – kocham Cię. 🙂

Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy :)

Pojechałam dzisiaj z mężem na dość daleką wycieczkę w ramach naszego wspólnego święta. Nie,nie to nie jest nasza rocznica ślubu, a mojego męża Urodziny, a jutrzejsze moje Imieniny. Cieszę się, że jestem jesienną Elżbietą, bo jesień tego roku mamy przepiękną, że oczy bolą i zachwycają się kolorami tak cudnymi, że serce z ledwością wytrzymuje ten zachwyt. 🙂

Pojechaliśmy uczcić nasze wspólne święto w nietypowy sposób. Mąż zaprosił mnie na zakupy, abym sobie wybrała coś, co sprawi mi przyjemność. Odkryliśmy w Gorzowie Wielkopolskim sklep w galerii handlowej, gdzie od dłuższego czasu kupujemy sobie ciuchy i zawsze jesteśmy zadowoleni, bo asortyment jest od wyboru do koloru, a ubrania są trwałe, nie drogie, a wysokiej jakości. Jeździmy tam od trzech lat i zakupy są ekstra udane i po praniu nie zmieniają koloru i struktury, a więc jesteśmy zawsze zadowoleni z naszych zakupów. 

Po zakupach zafundowaliśmy sobie obiad w restauracji „Pekin”, co oczywiście od razu wskazuje, że zjedliśmy chińszczyznę i ja w sobie odkryłam, że od czasu do czasu lubię ich kuchnię, bo to jest taka odmiana od naszgo polskiego jedzonka. Spróbujcie zrobić w domu taką surówkę, a zaręczam, że nigdy nie będzie taka sama, jak podana w chińskiej restauracji, albo sos. Nigdy nie traficie w ich smak, he he.

Co jeszcze zauważyłam w galerii? Ano to, że przychodzą tam ludzie z komputerami i przy kawce, albo deserze surfują po sieci. Nie mam pojęcia, dlaczego to robią, bo ja wolę surfować w swoim własnym domu. Albo przychodzą panie w starszym wieku i czytają przy kawie kolorową prasę. Może chcą być bliżej ludzi, bo w domu czują się samotne – nie wiem, ale jest to inny sposób spędzania wolnego czasu, niż ja preferuję w swoich czterech ścianach. Nie potrzebny mi jest szum fontanny w galerii, abym czuła się bliżej ludzi, ale oczywiście nie potępiam, bo każdy ma swój sposób na życie. Widziałam też małolatów, którzy siedzą ze smatfonem, albo tabletem i się w to gapią. Nie wiemy czy wagarują, czy są już po lekcjach. To taki nowy styl przebywania w galeriach, ale wietrzę w tym drugie dno. Obym się myliła.

Zobaczcie jak piękną mamy jesień w listopadzie, kiedy widzę na skraju lasu samochody i grzybiarzy, którzy w listopadzie grzyby jeszcze zbierają, a wiecie co jest bardzo ciekawe?

Otóż wjeżdżając do miasta nagle pojawiły się grupy remontowe, które naprawią jezdnię, albo powstają w pośpiechu nowe parkingi, a wiecie dlaczego teraz miasta są rozkopane i grupy remontowe pracują  do późnej nocy? Nie wiecie, no jak możecie nie wiedzieć, że zbliżają się wybory samorządowe i aby wjechać do większego miasta, trzeba poczekąc parę razu w korku haha.

No więc opisałam mój dzień, szalony dzień i zapraszam do obejrzenia tego, co zatrzymałam w kadrze, bo ja zawsze mam ze sobą aparat.

A tak poza tematem, to forum o2, tam gdzie obrabia mi  pupę pewna trollica, nawaliło i od godziny 12 w południe i minut 38, troll gryzie pazury, bo nie ma gdzie mi dokopać. Ja ryję ze śmiechu na zakończenie tak miłego dnia.

Dobrej nocy kochani.

 

 

Jestem szczęściarą – jak nie wiem co :)

P1050515-001

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

P1050517

 

Wczoraj mój mąż miał Imieniny, a więc wybraliśmy się na rodzinny obiad, świętując jednocześnie Dzień Wolności, a więc dwa w jednym. Jestem szczęściarą, że ich mam i to nie byle jakich, bo strasznie kochanych. Jestem szczęściarą, że dzięki moim bliskim mogę od czasu do czasu oderwać się od codzienności. Mogę na równi z nimi porozmawiać na wszystkie tematy, a także cieszyć się ich sukcesami. Mogę być blisko ich, choć są zaganiani i zapędzeni, ale zawsze pamiętają o staruszkach – Rodzicach. Aż chce się śpiewać z radości i wiersze deklamować. 🙂

Nie licz lat i dni

nie licz lat i dni – dawna dziewczyno 
ich nurtu nie zatrzymasz 
niech płyną… 
bądź jak stare dobre wino 
zatrzymaj słodki jego bukiet 
i w zachwycie łap chwile 
jak piękne motyle 
nie pozwól im 
uciec 

bo w zachwycie ci bardzo do twarzy 
i w szalu nadziei na ciepłe dni i lata 
jeszcze wszystko może się zdarzyć 
niech unosi cię na fali myśl skrzydlata ! 

śpiewaj piękna dziewczyno mimo deszczu 
i przetaczających się burz 
w duszy posiej kwiaty 
niech pokryją pamięci kurz 
i śpiewaj… 
a jutro uśmiech przyjdzie w swaty 
jak kochanek 
z bukietem pąsowych 
róż 

bo z uśmiechem wyglądasz ładniej 
bo uśmiech – to ust twoich kwiat 
z uśmiechem wyglądasz powabniej 
taka właśnie możesz zdobyć świat ! 

tańcz dziewczyno do póki dusza 
wiosnę pamięta… 
póki usta pamiętają pocałunków smak 
szal nadziei zarzuć na ramiona 
i tańcz harmonijnie – w takt 
niech zwiędłe spojrzenie 
w lustrze skona 
uwierz w jutro 
w wyznaczony sercem 
trakt 

bo z nadzieją ci bardziej do twarzy 
z nią możesz marzyć, śpiewać, żyć 
bez niej nie wiesz, co się wydarzy 
zgubisz drogę do szczęśliwych wysp ! 

nie licz lat – dziewczyno ! 
nie licz dni !

Zofia Szydzik

P1050519-002

Rodzinne demony skradają się u cioci na imieniach

W ciągu roku jest wiele okazji, aby spotkać się przy stole, tak rodzinnie. Urodziny, imieniny, rocznice i oczywiście święta, nie daj Bóg stypy. Jest to taki czas, aby się spotkać razem na kilka godzin i zwyczajnie ze sobą pobyć i pobiesiadować. Wiadomo, że w rodzinie wszyscy mają swoje charaktery, bo nie koniecznie musimy być tacy sami. Nie musimy,  albo nie chcemy zgadzać się z poglądami innych członków rodziny, tylko dlatego, że do tej rodziny należymy.

O czym nie powinno się rozmawiać przy wspólnym stole, to chyba wiadome jest i każdy idąc w gości powinien sobie zdawać sprawę, że nie wszystkie tematy nadają się, aby je gremialnie poruszać, a z pewnością  nie powinno się poruszać tematów z polityką związanych, a także nie powinniśmy rozmawiać o religiach, księżach i wierze. Te dwa tematy, a jest ich więcej, które przeważnie detonują i robi się nieprzyjemnie.

Tematy o dzieciach, albo dlaczego wciąż jesteś sama, sam, albo twoja praca jest nudna, więc ją zmień. Temat poglądów na filozofię życia, lub moje dziecko jest inteligentne, bo umie rozróżnić psa od kota i robi siusiu na nocniczek itd. Dlaczego się  ubierasz jak nastolatka, co nie przystoi, gdyż swoje lata już masz. To takie pytania i odpowiedzi, grożące eskalacją i wybuchem w każdej chwili i może spowodować, że biesiadowanie zakończy się rzuceniem talerza o podłogę, bo poziom adrenaliny znacznie wzrasta.

W takim razie o czym rozmawiać przy stole, skoro jest tyle tematów zakazanych. Może o kosmosie? E, chyba też nie ponieważ jedni twierdzą, że tam, gdzieś w przestworzach istnieje życie, a inni będą udowadniać, że to bzdura.

Pozostaje więc tylko opowiadanie kawałów i dowcipów, ale trzeba mieć tęgą do nich głowę i uważać, aby ktoś się nie udławił z powodu śmiesznego dowcipu, lub z byle jakiego suchara.

Kochani, jestem po seansie filmu pt. „Sierpień w hrabstwie Osage” i stąd u mnie ten przydługi wstęp. Podobno rodzina nie cieszy gdy jest, lecz kiedy jej nie ma, samotnyś jak pies i te słowa sprawdziły się podczas oglądania tego filmu.

Dlaczego nie potrafimy ułożyć sobie dobrego życia i sami je sobie chrzanimy, albo chrzanią nam je bliscy? Dlaczego jesteśmy tak nieprzewidywalni, że błędy nasze będą kiedyś ocenione i wykrzyczane tak głośno, że dowie się o nich cała rodzina. Podobno, każda rodzina ma swoje ciemne tajemnice , skrywane przez dziesiątki lat przed innymi i przychodzi kiedyś usiąść razem przy stole, aby owe tajemnice znalazły swoje ujście raniąc po drodze inne osoby. Tak stało się i w tym filmie, w którym sukcesywnie podczas stypy wszystkie rodzinne demony opuściły bezpieczne do czasu zakamarki duszy.

Film jest o mnie w pewnym sensie, ponieważ bliska jest mi rola grana przez Meryl Streep. Jedna z córek bardzo walczyła o matkę i o mnie moje dziecię też walczyło w pewnym okresie mojego życia.

Oglądając ten film widziałam siebie i łzy ciurkiem leciały, ale jestem i mam się dobrze. Nie jestem jednak sama, jak została  główna bohaterka i cieszę się, że moja historia skończyła się happy endem. Miłego dnia 🙂