Archiwa tagu: imieniny

Światełko pamięci!

Dziś przypadają Imieniny Haliny i z tej okazji zapaliłam mojej mamie śp. światełko.

Nie mogłam dotrzeć na cmentarz, by zapalić znicz i położyć kwiaty, bo w zachodniej Polsce jest armagedon pogodowy.

Od rana obudziła mnie burza, a potem zerwał się silny wiatr, co spowodowało, że zdjęłam wszystko z balkonu, a najbardziej bałam się o kwiaty.

Teraz już się trochę uspokoiło, bo poszło to na wschód bardziej, ale u mnie siąpi drobny deszcz i dobrze – niech pada, bo jest susza.

Mam wyrzuty sumienia, że nie dotarłam na cmentarz, ale chyba ważniejsza jest chyba pamięć, ale i własne bezpieczeństwo.

Wstałam z myślą, że oto dzisiaj są imieniny mojej mamy i pomyślałam sobie, że chyba jej wybaczyłam!

Potrzeba mi było sporo czasu, ale przerobiłam i przetrawiałam, choć wiem, że swoim dzieciom bym tego nie zrobiła!

Nawet jeśli kiedyś się gdzieś tam spotkamy, to nie zadam Ci żadnych pytań, bo ja wszystko wiem, bo sobie sama na nie odpowiedziałam.

Spoczywaj w Pokoju!❤❤❤

Bardzo często zapalam światełko za moich rodziców, którzy są razem po tamtej stronie.

Wracam pamięcią do dziecięcych lat i chyba nie pamiętam takich zawirowań pogodowych i nigdy nie słyszałam w tamtych latach o tornadach i gradobiciach.

Może mam słabą pamięć i niech mnie ktoś poprawi.

Temperatura Ziemi się podnosi i dlatego mamy, to co mamy, a więc żar z nieba się leje, a potem następują straszne zjawiska.

Szczecin dziś utoną w deszczu i oto ewakuują festiwal w Babie Dołach, a tam tysiące ludzi!

Słucham synoptyków i znawców pogody, którzy ostrzegają, że jeśli ludzkość się nie opamięta, to będzie tylko gorzej, gdyż temperatura Ziemi rośnie w zastraszającym tempie.

A co na to nasi „politycy” w Polce?

„Wygla, wygla” trzeba kopać coraz więcej i takie stanowisko przedstawiają i nie ma mowy o energii odnawialnej, na którą już od dawna postawiły kraje rozumiejące, co się zaczyna dziać.

Kretyni z PiS-u mają w dupie przyszłe pokolenia, bo tylko węgiel da Polsce bezpieczeństwo energetyczne – zabójcy własnych dzieci i wnuków.

Po co nam farmy wiatrowe i fotowoltanika, które dają tanią energię i na taką postawiły kraje skandynawskie,

Trzeba, aby Polacy palili w piecach węglem i zatruwali środowisko, bo w Krakowie w okresie grzewczym nie ma czym oddychać, bo taki jest smog.

Ten kraj się cofa zamiast iść do przodu w stronę nowoczesności i właściwie nie ma się co dziwić.

Nie dostaniemy ani grosza z Funduszy Europejskich, bo Unia nie dała się nabrać na brednie Anżeja, że zniknie Izba Dyscyplinarna.

Płacimy kary i zaraz zajdziemy się z ręką w nocniku – bida, aż będzie piszczeć, a to jeszcze nie koniec!

Spodziewam się, że inflacja sięgnie do 70% jak w Turcji i nie wiem, co zrobi z tym przeciętny Polak, bo albo zaprotestuje, albo 30% kretynów zagłosuje na PiS!

Jednak czyżby przejrzeli w końcu na oczy – sonda w Pabianicach:

Sonda uliczna!

Reklama

Rodzinne świętowanie!

Oto mamy już listopad, a w tym miesiącu w mojej rodzinie jest kilka świątecznych dni.

  • 2 listopada urodziny obchodziła nasza roczna Wnuczka,
  • 4 listopada urodziny obchodził mój Mąż,
  • 5 listopada imieniny obchodzę ja,
  • 5 listopada urodziny obchodzi moja Teściowa,
  • 11 listopada urodziny obchodził będzie mój Zięć,

a więc sami wiecie, że się dzieje.

Czerwone róże dostałam od Męża i pięknego storczyka od Córki i tak dalej i tak dalej – bo prezenty bardzo trafione!

Z okazji moich imienin i Męża urodzin pojechaliśmy rodzinnie do nowej restauracji oddalonej od naszego miejsca zamieszkania o jakieś 30 kilometrów pod nazwą „Pieprz i Vanilia”

Jest to nowe miejsce, które założyła pewna kobieta biorąca udział w projekcie unijnym i tym sposobem zainwestowała pieniądze w biznes gastronomiczny i niech nikt nie neguje, że Polska w Unii Europejskiej być musi.

Karta menu bardzo ciekawa, choć niezbyt długa, ale codziennie jest świeże gotowanie wydawane z kuchni.

Obsługa bardzo miła, cierpliwa, a ten mały lokalik ma dobrą energię.

Zamówiłam sobie schabowego w migdałach, co będę powtarzała w domu!

Wyjechaliśmy w drogę, kiedy nad miastem był piękny zachód słońca, a w restauracji spędziliśmy, miłe, rodzinne chwile.

To był inny dzień, bardzo przyjemny i do snu pójdę bardzo zadowolona.

Mąż

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Może być zdjęciem przedstawiającym 5 użytkowników, w tym Karol Modrzejewski, ludzie siedzą i w budynku

Otworzono gastronomię w końcu i dlatego Mąż w dniu swoich imienin zaprosił swoich kolegów do restauracji!

Robi tak każdego roku, choć w ubiegłym koledzy się nie spotkali z powodu pandemii!

Ja jako żona bardzo się cieszę, że wciąż się spotykają, gdyż z racji wieku jest tych kolegów coraz mniej i nie wiadomo kto znowu odejdzie.

W restauracji jest świetne jedzenie i można posiedzieć przy drinku, wspominając zeszłe lata, a wspominać jest co i mają o czym rozmawiać!

Wiele razy pisałam na blogu, że w moim mieście – w samym środku miasta mamy piękne jezioro, które kanałami jest połączone z dwoma innymi jeziorami!

Kiedy byliśmy młodzi, to często pokonywaliśmy te kanały i płynęło się jak przez Amazonkę!

Moim zdaniem najpiękniejsze jest jezioro trzecie, bo prawie nie jest tknięte ręką człowieka!

Płynęliśmy więc na trzecie jezioro, bo tam znajduje się mały półwysep idealny na biwaki i tam spędzaliśmy czasami nawet dwa tygodnie!

Z całym wyposażeniem biwakowicza załadowanym na łodzie jak namioty, materace, garnki przeprawialiśmy się przez te kanały i wspominam to z sentymentem!

Potem kanały stały się niedrożne, bo był niski poziom wody, a także zawadzały połamane drzewa, a więc nikt tam się już nie zapuszcza!

Mąż się spiął i pewnego dnia usunął zwalone drzewo i tym sposobem pokonał kanał i po 30 latach znalazł się na drugim jeziorze łodzią!

Planujemy więc wyprawę wspomnieniową, aby ponownie przepłynąć kanałami na trzecie jezioro powspominać!

Można tam dojechać samochodem, ale to nie to samo!

Moja zachodniopomorska ziemia jest piękna i zapraszam do jej zwiedzania!

My – jako młodzi ludzie zabieraliśmy dzieci nad nasze jeziora i to tu – na tej ziemi spędzaliśmy wakacje – w lasach i nie straszne były wówczas komary i kleszcze!

Macie swoje ulubione miejsca, które wspominacie czule?

I tak jeszcze na koniec politycznie!

Na Białorusi dzieje się tragedia, a drugi człowiek w Polsce Terlecki na butaprenie napisał na TT skandaliczny wpis i za to powinien wylecieć na pysk, ale nie wyleci!

Może być zrzutem ekranu z Twittera przedstawiającym tekst „Ryszard Terlecki @RyszardTerlecki Jeżeli Cichanouska chce reklamować antydemokratyczną opozycję w Polsce i występować na mityngu Trzaskowsiego, to niech szuka pomocy w Moskwie, a my popierajmy taką białoruską opozycję, która nie staje po stronie naszych przeciwników. Translate Tweet 5:45pm 4 Jun 2021 Twitter for Android”

Może być zdjęciem przedstawiającym drzewo, przyroda i zbiornik wodny
Może być zdjęciem przedstawiającym jezioro i przyroda

Imieniny mojej śp. Mamy!

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, drzewo i na zewnątrz

Byłam na cmentarzu, bo dziś Imieniny ma moja śp. mama.

Dziś obchodzimy w Polsce imieniny Haliny – dla mnie mamy, a dla moich dzieci – babci Halinki!

U mnie w zachodniej Polsce kropił deszcz, ale to mi nie przeszkodziło, aby odwiedzić mamę!

Najpierw poszłam do kwiaciarni i kupiłam drobne begonie w doniczce, bo mama zawsze lubiła kwiaty!

Minęło nie wiadomo kiedy, bo mamy nie ma już 16 miesięcy i tak stojąc na grobem rozmyślałam, tak jak się rozmyśla na cmentarzu!

Pamiętam, że kiedy mama zachorowała, to zdawałam sobie sprawę z tego, iż niewiele jej tego ziemskiego życia zostało, bo diagnoza była bez szans!

Kiedy leżała w szpitalu już z diagnozą, usiadłam do komputera i napisałam do niej list – taki od siebie.

Wręczyłam go mamie w szpitalu, ale przeczytała jedno zdanie i włożyła ten list do szpitalnej szafki i powiedziała, że jak wróci do domu, to go na spokojnie przeczyta.

Mnie zawsze się lepiej pisało, aniżeli rozmawiało i dlatego postanowiłam przelać swoje wspomnienia na klawiaturę!

Myślałam, że ten list, to będzie taki zaczątek do wspomnień i sobie obie porozmawiamy, powspominamy, ale tak się nigdy nie stało.

Nawet nie wiem, czy przeczytała ten list, bo poczułam się dość głupio, że nie było odniesienia do żadnego zdania z mojego listu!

Tak po czasie sobie rozmyślam, że może, to jej było głupio, bo zostawiła mnie bez niczego, tak jakbym nie istniała, a ja po prostu ją kochałam!

Opiekowałam się nią na ile mi zdrowie pozwalało i najbardziej cierpię z tego powodu, kiedy odeszła – taka już uwolniona od bólu – nieruchoma, a ja już nie miałam szansy na zadanie jej choć jednego pytania!

Ten obraz nieruchomej pozostanie we mnie do końca moich dni!

Śni mi się od czasu do czasu i śni mi się tak, jakby nigdy mnie nie kochała, bo w moich snach jest dla mnie okrutna i zła!

W jednym śnie zatrzasnęła przede  mną drzwi, a w drugim zerwała mi szafki w łazience, aż poleciał tynk!

Gdybym nie miała Męża, Dzieci i Wnucząt, to bym została na tym świecie sama – samotna jak pies!

Będę ją jednak wspominała, tak dokładnie jak jest w moim liście!

„Mamo, ja wszystko pamiętam jak bardzo starałaś się wychować nas na porządnych ludzi, ale może od początku opowiem Ci, co pamiętam:

Babie Doły, rok 1959 bodajże, kiedy ja, jako szkrab uciekałam Ci z domu nad morze i złaziłam po stromych wydmach, albo znajdywałaś mnie w lesie na jakiś drzewie, bo już wówczas lubiłam chodzić swoimi drogami ku Twojej udręce.

Pamiętam, że uszyte przez Ciebie porcięta, rwałam na gwoździach i potem bałam się do tego przyznać, a także jak przychodziłam zakrwawiona, posiniaczona, a Ty jechałaś na pogotowie, aby mi te szramy zaszyli.

Pamiętam, gdy opowiadałaś o czasach wojny i jak byłaś głodzona jako dziecko, przez swoją macochę, a potem jak zaczęłaś pracować w wieku 14 lat, jako mała dziewczynka w szwalni i  przekradałaś się  po ulicach wojennej Łodzi.

Jak Niemcy przychodzili i robili w domu przeszukania, a Radogoszcz poszedł z dymem pochłaniając pracujących tam ludzi.

Po przeprowadzce do Ustki, pamiętam jak gotowałaś bieliznę w kotle i strasznie się oparzyłaś, a Ojca w domu nie było długie miesiące i wszystko było na Twojej głowie, a ja właśnie poszłam do pierwszej klasy, a Ty w wolnych chwilach robiłaś nam zabawki – takie mebelki dla lalek.

Pamiętam, że po położeniu nas spać, pisałaś w kuchni wiersze w niebieskim zeszycie, albo długo rozmawiałaś z Ojcem, który przyjechał, a był w domu gościem z racji swojej pracy.

Pamiętam, że często płakałaś w czasie tych rozmów, a do tego opiekowałaś się bratem Ojca, który nie miał się gdzie podziać, a potem zwalił Ci się na głowę brat następny, bo też nie miał się gdzie podziać i to wszystko na Twoją biedną głowę.

Potem następna przeprowadzka i Ojciec już w domu, ale czasami sobie myślę, że lepiej nam było bez niego.

Wieczne awantury i alkohol i tak minęło 17 lat, w których walczyłaś jak lwica o nasz dom, pracując jednocześnie.

Pamiętam, jak pomagałaś mi robić do szkoły zadania z plastyki i wszystko potrafiłaś. Nie był Ci obcy młotek, gwóźdź, malowanie, remonty, ponieważ nie mogłaś liczyć na nikogo, bo byłaś jedynaczką. 

Nastał dzień, że trzeba było z domu uciekać, bo poziom awantur przybrał apogeum.

Wyszłyśmy z domu z paroma ciuchami do zupełnie mi obcych ludzi. Chciałaś mnie z siostrą uchronić przed psychicznym znęcaniem się, abyśmy wszystkie nie zwariowały.

Mieszkanie poza domem przez pół roku i znowu wszystko było na Twojej głowie. Dorastałyśmy, uczyłyśmy się i trzeba było nas ubrać, zakupić podręczniki, zeszyty i sama na to wszystko pracowałaś i długo by wymieniać i pisać o Twojej dobroci, cierpliwości i pracowitości, a do tego nigdy się nie załamałaś.

Zawsze Cię podziwiałam, zawsze byłaś dla mnie wzorem i wybacz, że kiedy odeszłam z domu i założyłam swoją rodzinę, było mnie mniej w Twoim życiu, ale wówczas to ja musiałam zadbać o swoją rodzinę i wychować swoje dzieci na porządnych ludzi.

Zadanie wykonałam i teraz Mamo jestem myślami bliżej Ciebie, bo mam teraz na to czas. Dziękuję Ci Mamo za wszystko i kłaniam Ci się w wielkiej atencji”.

Matka

przypominam sobie
twoje oczy

twoje włosy
twoją twarz

twoje ręce
twoją postać

twoją mowę
twoje milczenie

twoje spojrzenie
w dal

tuż przed
twoją śmiercią

Wiedeń, 31 XII 1985

tłum. Joanna Nasiukiewicz

Z tomu „Lebenszeichen. Gedichte/Znaki życia. Wiersze”, 2003

 

Szkoła Podstawowa im. Ojca Św. Jana Pawła II w Gorzycach - www ...

4 lata upodlenia Polski przez PiS!

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, okulary i tekst

Kiedy zaczynałam pisać bloga na WP, to w zakładce napisałam, iż idą ciekawe czasy w polityce polskiej i tematów mi nie zabraknie!

Faktycznie tak jest, że każdy dzień przynosi nowe wieści takie, że można paść na zawał z powodu, iż PiS jest partią zło czyniącą Polsce i nam – wyborcom.

Analizuję i dochodzę do wniosku, że oni zaczynają 5 rok rządzenia i jedyne, co zrobili, to usadowili się w polityce i wszelkiego rodzaju ministerstwach oraz spółkach i koszą kasę!

Ekonomiści liczą i oto 500+ z powodu podwyżek zamieniło się już w 300+ i już nie budzi żadnych emocji.

Ludzie mówią, że im ta kasa się należała i już!

Prze 4 lata PiS nic więcej ludziom nie dał, bo kasa jest już pusta, a więc emeryci mogą zapomnieć o 13 i 14 pensji, a do tego ZUS dał sygnał, że będziemy mieli obniżone renty i emerytury.

Zniszczyli prawie wszystko, a Polsce nic nie dali, bo:

  • nie ma nowych dróg i mostów,
  • nie ma samochodów elektrycznych,
  • nie ma mieszkań, nowych przedszkoli i żłobków, szkół,
  • nie ma stadniny koni w Janowie,
  • nie ma Puszczy Białowieskiej, z której wycięto stuletnie drzewa i wyrżnęli,
  • nie ma walki ze smogiem i zmiany kopciuchów na piece ekologiczne,
  • nie ma normalnej Policji, bo została upolityczniona, a także TK.
  • nie ma promu, bo stępka zardzewiała.

I tak można wymieniać, bo nie ma nic!

Jedyne co jest, to wycięty las pod Mierzeję Wiślaną i za ten wandalizm należy w przyszłości pociągnąć Kaczyńskiego przed Sąd!

Jest za to ogromy dług publiczny i węgiel z Rosji!

Przez cztery lata walczą tylko o kasiorę i zmianę ustroju w Polsce i Konstytucji!

Windują na piedestały najobrzydliwsze postaci jak Pawłowicz, Piotrowicza i Macierewicza, którzy to do końca z instytucji świetnie działających zamienią w atrapy!

4 lata, to bardzo długi okres i w ciągu tego czasu można było zrobić wiele dobrego dla Polski, a oni ją upodlili i cały świat przeciera oczy ze zdumienia, a najbardziej Unia Europejska.

Jeśli ktoś zna coś dobrego, zrobionego dla Polski i dla nas, to niech to wymieni!

4 lata stracone dla naszej ekonomii i gospodarki i dla nas, bo zatrzymali Polskę w rozwoju dla swoich korzyści i apanaży!

Bierze mnie obrzydzenie, kiedy słyszę, że Adrian podjął decyzję, że marszałkiem Sejmu będzie senior Macierewicz, ten od mgły smoleńskiej i parówek wybuchowych.

Wtopił w komisję miliony, a wrak dalej jest u Rosjan!

Rozmontował polskie wojsko, a także upokorzył polskich Generałów.

Brzydzę się taką polityką i czekam na wybory na Prezydenta Polski i mam nadzieję, że Duda zniknie jak kamfora zapisany jako dziwadło bez jaj!

Dziś są moje imieniny i oto w tym dniu Donald Tusk zrezygnował z kandydowania na Prezydenta, a oto moja teoria:

„Kidawa Błońska była w Brukseli – była.
Poszły ustalenia, że nie będzie jej przeszkadzał w kandydowaniu.
Jest dżentelmenem i dobrym strategiem.

Ci, co go potępiają nie mają racji”!

W moje imieniny otrzymałam od Córki kwiecie!

Obraz może zawierać: kwiat, roślina i przyroda

 

To będą trudne święta!

Imieniny Barbary. Ano właśnie, co wydarzyło się w Imieniny Barbary!?

Pani Barbara zamieszkała w okolicach Warszawy, na małym osiedlu domków jednorodzinnych. Razem z mężem z kredytu zbudowali duży dom, który spłacili i po tym zaraz mąż jej umarł na atak serca.

Długo się nie mogła pozbierać po śmierci męża, ale ukojenie dawał jej ogród wokół domu. Lubiła kwiaty, które namiętnie pielęgnowała. Często siadywała na tarasie w wygodnym fotelu i czytała książki. Książki odciągały ją od wspomnień pożycia z ukochanym i dobrym mężem. Tęskniła za nim.

Zimą siadywała przy kominku i wspominała swoje życie w tym ukochanym domu z dobrym człowiekiem.

Dwóch synów poszło w świat. Ożenili się i oboje mieli po dwoje dzieci. Miała więc wnuki, którymi się bardzo cieszyła.

Kiedy wnuki podrosły często je latem gościła w swoim domu i ogrodzie. Ich czas mijał na wspólnym gotowaniu, pieczeniu i robieniu konfitur. Wieczorem siadała przy ich łóżkach i czytała  bajki. Wnuki uwielbiały ten czas z babcią i chętnie wracały na weekendy, kiedy rodzice zaplanowali sobie coś dla siebie, albo pracowali ponad normę.

Wiedziała, że jej synowie gonią za karierą i za pieniądzem, bo trzeba było spłacać kredyty za apartamenty, a więc pomagała ile mogła, chociaż tym, że wnuki u niej bywały dość często.

Bardzo lubiła wszystkich zapraszać do swojej kuchni, gdzie stał duży stół, a ona kulinarnie wszystkim  dogadzała. Pojawiały się na stole same specjały, które szykowała, aby tylko przy wspólnej kolacji, czy obiedzie pobyć ze sobą rodzinnie.

Wychowywała z mężem swoich synów w poszanowaniu wartości narodowych, Starali się przekazać im patriotyzm do własnego kraju i pilnowali, by synowie wiedzieli dużo z historii Polski. Nie byli nachalni, ale uważali, że należy zaszczepić wartości polskie w serca swoich pociech.

Wydawało by się, że niczego nie zaniedbali, ale życie zrobiło swoje.

Właśnie, co wydarzyło się na Imieninach Pani Basi?

Przyjechali z kwiatami i prezentami dla swojej Matki. Było dużo życzeń długiego życia i zdrowia.

Ucieszyła, się, że kolejne Imieniny spędzi w gronie rodzinnym z synami, ich żonami i wnukami.

Wsadziła kwiaty do wazonów i zaprosiła wszystkich do stołu. W tle leciała cichutko muzyka i wydawało się, że spędzą ze sobą przemiły czas.

Po obfitym obiedzie Pani Barbara postawiła na stół przekąski i ugościła dobrym winem, ale chłopaki zaproponowali, że mają wolne i się tym razem uraczą drinkiem.

Nie protestowała, a także żony synów nie miały nic, ale po kilku drinkach się zaczęło!

Chłopcy sobie dali w czub, a więc zaczęła się dyskusja o polityce, bo oto PiS wygrał wybory.

– Będziesz żył w kraju katolickim, że w końcu będą ci kazali, co niedzielę zasuwać na kolanach do kościoła! – Nie widzisz, że mafia dostała się do koryta. – Ślepy jesteś, że żegnamy oto demokrację i mamy rządy paranoika?

– A ty popierasz złodziei z PO i kiedy w końcu ich rozliczą, to więzień będzie mało!

– A ty skurczybyku dałeś się nabrać na ich obiecanki – ślepy jesteś, bo aby komuś dać, trzeba komuś zabrać.

– Nie pieprz mi tu głupot. – Wreszcie doszli do władzy prawdziwi Polacy i zrobią porządek z mediami, kulturą i będzie w tym kraju porządek.

– Ślepota cię ogarnęła braciszku. – Omamili cię obiecankami, no to zrób sobie jeszcze piątkę dzieci, a oni oddadzą ci kasę – kretynie.

Nagle jeden z nich złapał za obrus i wszystko znalazło się na podłodze.Skoczyli sobie do gardeł.

Basia struchlała, kiedy jeden z jej synów kazał się zbierać rodzinie i trzasnął drzwiami. Zakomunikował, że więcej nie spotka się z bratem i niech go szlag trafi. Tak postąpił syn – zwolennik Prezesa, a drugi załamał ręce i przeprosił swoją Matkę za Imieniny z polityką w tle.

Barbara nie oczekuje świąt, bo jakby nagle  wszystko straciła!

Listopad tylko we dwoje :)

Dobry wieczór. 🙂

Kiedy gasną znicze na cmentarzach i resztki się dopalają, to My  każdego roku – w listopadzie razem obchodzimy swoje święta. 

Mąż kolejne Urodziny, a ja mam Imieniny i uwierzcie, że mimo dość smutnej pory roku, te nasze dni bywają za zwyczaj piękne.

Pamiętają o nas dzieci i pamiętają nasze Mamy, a także Wnuczęta i Zięciowie. Jest to przyczynek, by się spotkać, zjeść kawałek ciasta i wypić dobrą kawę, ale najważniejsze, to pobyć ze sobą.

Hej, hej, ale czego życzyć swojemu mężczyźnie jeśli oto kończy 60 lat, a jak znamy życie tę liczbę przekracza się tylko raz, bo tak to jest już ułożone i zapisane w nasze życiorysy.

Oczywiście, że przede wszystkim zdrowia i obyśmy trwali przy sobie jeszcze trochę. Oczywiście, aby nie utracił swojej młodzieńczej werwy i oczywiście, aby nie przestał mnie kochać. 😀

Z tej okazji uczciliśmy nasze święto w kameralnej knajpce ze spacerem w deszczowy, troszkę dzień.

Było przemiło i oby takich dni więcej nam jeszcze było dane, takich tylko we dwoje.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziś są Imieniny Halinki, a więc mojej Maminki :)

Moja Maminka dziś ma Imieniny. 1 lipca, to piękny dzisiaj dzień, bo w końcu zrobiło się ciepło i słonecznie. Poszłam z prezentem do mojej Maminki i na kawę i ciasto. Zawsze jest zaopatrzona i mimo wieku nigdy o cieście nie zapomni. Telefony się rozszalały i kto nie mógł być osobiście, to chociaż zadzwonił i to jest bardzo miłe, że pamiętają.

Przy kawie i ciachu posiedziałam z moją Maminką i nawet się nie obejrzałam, kiedy minęły prawie trzy godziny, bo oto Proszę Państwa z moją Maminką można porozmawiać na wszelkie tematy – polityczne też, bo jest obcykana, że ho, ho.

Nie, nie skarży się absolutnie na swoje zdrowie, choć wiem, że wiele jej dolega, ale moja Maminka nigdy nie lubiła się skarżyć i wiele w sobie znosiła i znosi. Taka twarda z niej Kobieta.

Cyknęłam zdjęcie mojej Mamince, bo każda chwila z nią jest bardzo cenna, a zwłaszcza, że za chwilę skończy 84 lata. 

Mamo – kocham Cię. 🙂

Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy :)

Pojechałam dzisiaj z mężem na dość daleką wycieczkę w ramach naszego wspólnego święta. Nie,nie to nie jest nasza rocznica ślubu, a mojego męża Urodziny, a jutrzejsze moje Imieniny. Cieszę się, że jestem jesienną Elżbietą, bo jesień tego roku mamy przepiękną, że oczy bolą i zachwycają się kolorami tak cudnymi, że serce z ledwością wytrzymuje ten zachwyt. 🙂

Pojechaliśmy uczcić nasze wspólne święto w nietypowy sposób. Mąż zaprosił mnie na zakupy, abym sobie wybrała coś, co sprawi mi przyjemność. Odkryliśmy w Gorzowie Wielkopolskim sklep w galerii handlowej, gdzie od dłuższego czasu kupujemy sobie ciuchy i zawsze jesteśmy zadowoleni, bo asortyment jest od wyboru do koloru, a ubrania są trwałe, nie drogie, a wysokiej jakości. Jeździmy tam od trzech lat i zakupy są ekstra udane i po praniu nie zmieniają koloru i struktury, a więc jesteśmy zawsze zadowoleni z naszych zakupów. 

Po zakupach zafundowaliśmy sobie obiad w restauracji „Pekin”, co oczywiście od razu wskazuje, że zjedliśmy chińszczyznę i ja w sobie odkryłam, że od czasu do czasu lubię ich kuchnię, bo to jest taka odmiana od naszgo polskiego jedzonka. Spróbujcie zrobić w domu taką surówkę, a zaręczam, że nigdy nie będzie taka sama, jak podana w chińskiej restauracji, albo sos. Nigdy nie traficie w ich smak, he he.

Co jeszcze zauważyłam w galerii? Ano to, że przychodzą tam ludzie z komputerami i przy kawce, albo deserze surfują po sieci. Nie mam pojęcia, dlaczego to robią, bo ja wolę surfować w swoim własnym domu. Albo przychodzą panie w starszym wieku i czytają przy kawie kolorową prasę. Może chcą być bliżej ludzi, bo w domu czują się samotne – nie wiem, ale jest to inny sposób spędzania wolnego czasu, niż ja preferuję w swoich czterech ścianach. Nie potrzebny mi jest szum fontanny w galerii, abym czuła się bliżej ludzi, ale oczywiście nie potępiam, bo każdy ma swój sposób na życie. Widziałam też małolatów, którzy siedzą ze smatfonem, albo tabletem i się w to gapią. Nie wiemy czy wagarują, czy są już po lekcjach. To taki nowy styl przebywania w galeriach, ale wietrzę w tym drugie dno. Obym się myliła.

Zobaczcie jak piękną mamy jesień w listopadzie, kiedy widzę na skraju lasu samochody i grzybiarzy, którzy w listopadzie grzyby jeszcze zbierają, a wiecie co jest bardzo ciekawe?

Otóż wjeżdżając do miasta nagle pojawiły się grupy remontowe, które naprawią jezdnię, albo powstają w pośpiechu nowe parkingi, a wiecie dlaczego teraz miasta są rozkopane i grupy remontowe pracują  do późnej nocy? Nie wiecie, no jak możecie nie wiedzieć, że zbliżają się wybory samorządowe i aby wjechać do większego miasta, trzeba poczekąc parę razu w korku haha.

No więc opisałam mój dzień, szalony dzień i zapraszam do obejrzenia tego, co zatrzymałam w kadrze, bo ja zawsze mam ze sobą aparat.

A tak poza tematem, to forum o2, tam gdzie obrabia mi  pupę pewna trollica, nawaliło i od godziny 12 w południe i minut 38, troll gryzie pazury, bo nie ma gdzie mi dokopać. Ja ryję ze śmiechu na zakończenie tak miłego dnia.

Dobrej nocy kochani.