Archiwa tagu: in vitro

A gdyby Bóg ogłosił, że jest ateistą?

Żyję już jakiś czas na tym świecie i w tym (moim?)  kraju, a moje dorastanie związane było z czasami tzw. socjalizmu, ale nigdy nie spotkałam się z taką ciemnotą!

Od półtora roku otwieram oczy coraz szerzej i szerzej czytając różne brednie i nie miałam zielonego pojęcia, że taka ciemnota funkcjonowała, choć od trasformacji nie miała w Polsce głosu.

Wydawało mi się, że jesteśmy ludźmi światłymi i coraz lepiej kształceni.

Wydawało mi się, że idziemy z najnowszymi kanonami w świecie medycyny i nie powinno nas szokować, że medycyna robi wszystko, aby nam się coraz lepiej żyło na tym ziemskim padole.

Byłam ufna, że nauka i osiągnięcia naukowe są po to, aby chronić nasze życie i je przedłużać i tak też się działo i dzieje w cywilizowanym świecie.

Wszak żyjemy coraz dłużej, choć wciąż nie ma lekarstwa na raka, ale na wiele chorób są już lekarstwa i perfekcyjnie przeprowadzane operacje włącznie z przeszczepami.

Bańka mydlana pękła, kiedy PiS doszedł do władzy i zgodnie z katolickimi dogmatami chce urządzać nasze życie.

Ja nie wiem do czego to prowadzi i zastanawiam się skąd ci ludzie się wzięli mając decydujący głos w sprawach kobiet, małżeństw i rozrodczości.

Tak sobie myślę, że ratunkiem dla nas było by stwierdzenie Boga, że jest ateistą i może to dopiero by sprawiło, że ludziom otworzyły  się wreszcie oczy, bo czytamy: 

Ratunku!

„Dzieci z in vitro nigdy nie będą kochane” – jak można obrażać tysiące osób, które są ich rodzicami?

Gdy słyszymy te słowa, chce nam się krzyczeć. Urszulo Dudziak – skąd bierzesz po raz kolejny swoje „złote myśli” i dlaczego obrażasz tysiące ludzi, którzy dzięki procedurze in vitro, stali się szczęśliwymi rodzicami?

„In vitro jest dla mężczyzny poniżające, narusza wierność małżeńską, a dzieci nigdy nie będą kochane”. Trudno to skomentować.

Każdy ma prawo do własnego zdania?
Każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie. Każdy ma prawo do swoich przekonań. Jeżeli jednak postanawia dzielić się nimi ze światem i to jako przedstawiciel rządu, powinien mieć, choć odrobinę wiedzy i rzetelności w ocenie sytuacji. Dudziak jest magistrem teologii i psychologii, doktorem nauk humanistycznych w zakresie psychologii, habilitowała się z teologii pastoralnej. Wszystkie stopnie naukowe zdobyła na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Brakuje jej jednak zrozumienia, empatii i podstawowej wiedzy medycznej.

W Bydgoszczy zorganizowano seminarium „Dylematy w sprawie in vitro”. Jako gość pojawiła się na nim dr Urszula Dudziak, która po raz kolejny powielała informacje, że in vitro jest złe i nie powinno się tej procedury dofinansowywać. Gdy publicznie wypowiada słowa, że: „Dzieci z in vitro prawdopodobnie nigdy nie będą kochane, bo matkom trudno będzie odnaleźć się w nowej roli” oraz „dzieci nie będą karmione piersią, a ojcowie nie będą się do nich przyznawać”, to zastanawiamy się, jak można w taki sposób poddawać w wątpliwość matczyną miłość?

Oto inne „złote myśli” dr Dudziak
W czasie tego spotkania padło z jej ust wiele słów, które trudno skomentować, ze względu na ich absurdalny wydźwięk. Oto one:

DR URSZULA DUDZIAK

seminarium w Bydgoszczy „Dylematy w sprawie in vitro”

Pobieranie nasienia od mężczyzny jest dla niego z pewnością poniżające. Dla swojej żony ten człowiek staje się dostarczycielem plemników. Czy tak powinny wyglądać miłość, małżeństwo, prokreacja?

Współżycie w takim przypadku sprowadza się tylko do prokreacji. Kobiety odczuwają dyskomfort spowodowany badaniami, częściej dochodzi do kłótni pomiędzy małżonkami, są zmęczeni i zrezygnowani niepowodzeniami. Dziecko zamiast ciepła i miłości zastaje probówki i zimne lodówki.

In vitro to patologizacja macierzyństwa, bo matka nie chroni wszystkich dzieci, czyli zapłodnionych komórek.

Matka naraża zarodki, czyli swoje dzieci, na śmierć. Te, które przeżywają, często rodzą się z wadami, jakie ujawniają się nawet w późniejszych latach. Wiele z nich ma także „zespół ocaleńca”. To podobny problem jak u rodzeństwa dzieci abortowanych. Niektóre dzieci z in vitro świadome tego, że aby mogły przyjść na świat, wiele innych zarodków zostało zabitych, przez całe życie zadają sobie pytanie „dlaczego to ja przeżyłem, a moi bracia i siostry zginęli?”.

Warto zwrócić uwagę także na naruszenie wierności małżeńskiej, z którym mamy do czynienia, gdy na przykład kobieta jest zapładniana nasieniem obcego mężczyzny, a nie męża. Można to nazwać laboratoryjną zdradą. Nie możemy też skazywać dzieci na bycie wychowywanymi przez homoseksualistów, a zdarza się, że dzięki in vitro właśnie tak się dzieje.

Oczywiście główna ekspertka MEN od wychowania do życia w rodzinie, dr hab. Urszula Dudziak, jest przeciwna dofinansowywaniu przez miasta procedury zapłodnienia pozaustrojowego, zabierając w ten sposób wielu, mniej zamożnym, jedyną szansę na zajście w ciążę. Dlaczego przez kobietę, która powinna tym bardziej wykazać się zrozumieniem dla par, mających problem z niepłodnością, przemawia tak wielka niechęć? Dlaczego tak łatwo przychodzi jej ocenianie wyborów, często trudnych, innych osób?

źródło: Pomorska.pl

 

Popołudniowy miszmasz

Niestety, ale znów u mnie pada i za oknem jest nieprzyjemnie i szaro buro. Nie jest to powód, aby nie zająć swoją głowę pewnymi przemyśleniami i tak:

Sejm zaakceptował, po ciężkich bojach i wieloletnich – metodę in vitro i z pewnością tysiące niepłodnych par zobaczyło światełko w tunelu. Oto wygrała nauka ze średniowieczem. Oczywiście, że nic nie jest w Polsce teraz pewne, gdyż po jesiennych wyborach, kiedy to PiS dojdzie do władzy, owa ustawa może być podarta na miliony kawałków i jeszcze spalona na stosie, aby nie został po niej żaden ślad!

Nie będę się wypowiadała publicznie, na żadnym Facebooku, czy też Twitterze, czy ta metoda zapłonienia pozaustrojowego jest etyczna i zgodna z sumieniem ludzkim. Nie mam dostatecznej wiedzy na ten temat i seniorce już nie wypada zajmować się czymś, co jej już nie dotyczy. Koniec i kropka, bo ja pragnę mieć w swojej głowie myśli uporządkowane, a bawienie się w huzia na Józia mnie nie bawi.

Wiem, jaka to jest szansa dla tych, którzy dzieci nie mogą mieć, ale ja już swoje urodziłam i wychowałam, a moje dzieci teraz wychowują swoje, a więc pozostawiam temat mądrzejszym ode mnie, którzy twierdzą, że zamrożone zarodki, to nie jest człowiek.

Druga sprawa, to fakt, że w Stanach Zjednoczonych zaakceptowano i dopuszczono śluby osób tej samej płci. Super i hiper – Ameryka się cieszy i część naszego społeczeństwa też się cieszy, dając temu wyraz swoim zdjęciem profilowym, które można „zatęczyć”, poprzez specjalną aplikację na Facebooku.

https://www.facebook.com/celebratepride?_rdr=p&pnref=story

Jak świat światem ludzie mieli swoje preferencje seksualne i jedni się ukrywali i wciąż ukrywają, a drudzy wyszli z szafy, a dzięki Internetowi wyrażają swoją aprobatę dla legalizacji w Stanach Zjednoczonych, a ja?:

Ja się nie „zatęczuję”,bo mnie seniorkę już mało powinno obchodzić, co kto robi pod kołdrą i z kim. Dlatego moje zdjęcie profilowe nie będzie przysłonięte tęczą. Wiem jedno, że w Polsce takim ludziom wciąż źle się żyje i jakże często cierpią z powodu swojej inności.Mnie to już nic nie powinno obchodzić z tego tematu i nie będę nigdzie wykrzykiwała, że „precz” i takie tam. Dopiszę tylko, że jestem pełna tolerancji dla inności, choć przyznam szczerze, że nie na 100 %.

Homoseksualiści byli zawsze i lesbijki także i tu jest miejsce na  Agnieszkę Holland, która nakręciła film pt. „Całkowite zaćmienie”, a opowiedziała w nim właśnie miłość homoseksualną .

Film opowiada historię przyjaźni dwu słynnych poetów francuskich, bo oto mamy rok 1871, kiedy to siedemnastoletni Arthur Rimbaud przybywa do Paryża i odwiedza poetę Paula Verlaine’a. Rodzi się między nimi przyjaźń, która szybko nabiera dwuznacznych podtekstów.

Zdziwiłam się, że polska reżyserka porwała się na taki temat i umieściła w filmie wiele scen erotycznych, ale może chciała właśnie tym filmem pokazać, że temat homoseksualny od wieków istniał i nie ma co się w tym temacie krygować.

Film obejrzałam i stwierdziłam kolejny raz, że Leonardo  DiCaprio jest aktorem wręcz rewelacyjnym i w tym filmie chyba najbardziej to widać i aż dziw bierze, że do tej pory nie dorobił się żadnego Oscara.

Film polecam z czystym sumieniem, bo temat jak temat, ale rola Leonardo w tym filmie warta jest zauważenia. i zapamiętania.

 

reżyseria:
scenariusz:
gatunek:
produkcja:
premiera: 28 marca 1996 (Polska) 3 listopada 1995 (świat)
nagrody: 1 nominacja