Archiwa tagu: kobieta

Dom wypełnia nie żona, a kobieta. Autorka: Gabriela Zapolska

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Przed Świętami Wielkanocnymi,  jakoś krytycznie popatrzyłam się na moje fotele w pokoju telewizyjnym i śniadaniowo – obiadowym.

Niby jeszcze nie stare, ale jakieś brzydkie fotele mi się wydały, a może opatrzyły.

Powiedziałam do Męża, że czas je wymienić, albo odnowić tapicerkę.

Zrobiliśmy więc rozeznanie i okazało się, że zmiana tapicerki kosztuje tyle samo, co zakup nowych mebli.

Wskoczyłam więc do Internetu i zamówliśmy dwa fotele pod kolor mebli i ścian.

Zamówiliśmy je  telefonicznie i po dwóch tygodniach mamy nówki w moim pokoju.

Są to fotele typu Finka i naprawdę za dwa zapłaciliśmy tyle samo, jak gdybyśmy dali stare do renowacji.

Mężowi stare fotele nie przeszkadzały, ale jak to kobiecie – od czasu do czasu zachciewa się zmian w domu.

Piszę o tym dlatego, że dzisiaj robiąc coś w kuchni wyjrzałam przez okno.

Zauważyłam młodą kobietę, która zakupiła cudną paprotkę do swojego domu i tak sobie pomyślałam, że każda kobieta – młoda, czy też starsza chce mieszkać ładnie i schludnie.

To my kobiety dekorujemy Mężom i Rodzinie mieszkania i staramy się o to, aby stworzyć ciepłą i domową atmosferę.

Kobiety mają taki zmysł do urządzania domu za pomocą jakiś tam bibelotów, wazoników, koszyków, albumów, książek, aby tylko stworzyć ciepłe, domowe gniazdo.

To my kobiety swoim mężczyznom wskazujemy miejsce, gdzie ma zawisnąć dany obraz i to my dekorujemy okna i sadzimy kwiaty w ozdobne donice, a także ustawiamy lampki oświetleniowe i wybieramy żyrandole.

Jednak ja tu muszę pochwalić mojego Męża, bo bardzo często, to On pod moje dyktando coś zakupuje i w zasadzie jestem z tego zadowolona.

Może krzywdzę mężczyzn swoją opinią, bo wiem, że wielu z nich ma podobny do kobiet dar w dekoracji mieszkania i wcale nie odstają gustem od kobiet.

Mam więc takie pytanie?

Jakim jesteś mężczyzną, bo czy zdajesz się na wybory żony, partnerki, czy sam potrafisz trafić w jej gust?

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Reklamy

STOP – przemocy wobec kobiet!

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Jestem już niestety seniorką jak to pięknie brzmi i zdaje się, że zamknęłam tamten rozdział w swojej głowie.

Nie myślę już tak często o tym, jak byłam bita przez swojego Ojca, który już nie żyje od 1997 roku.

Niby się już nie babrzę w tym temacie i nie rozdrapuję tamtych ran, które tak przez wiele lat mojej młodości były bolesne i czasami nie do zniesienia.

Ojciec mnie bił, bo posypała mu się zawodowa kariera w czasach PRL-u i nie potrafił znaleźć innego sposobu na życie i zaczął chlać jak szewc.

Alkohol sprawił, że z mądrego faceta zamienił się w bestię i nie panował nad swoimi instynktami.

Najbardziej dostawałam kiedy broniłam Mamy, którą winił za swoje nieudane życie.

Kiedy mu się stawiałam, to brał w rękę, co popadnie i bił do siniaków.

Raz chwycił drewnianą pałkę i nią mnie walił po głowie, a innym razem chwycił za nóż i przysadził się za moimi plecami.

Gdyby nie szybka reakcja Mamy, to bym padła trupem w kuchni.

Krzyczał do mnie – nastolatki, że nigdy do niczego w życiu nie dojdę, choć byłam wzorową uczennicą, a on nigdy nie pojawił się w szkole na wywiadówce.

Zgasił we mnie poczucie własnej wartości, tuż na starcie wchodzenia w dorosłe życie.

Sprawił, że za wcześnie stałam się dorosłą zamiast radosną nastolatką.

Moje koleżanki wciąż się śmiały z byle czego, a ja się usuwałam w kąt tak bardzo smutna i zahukana.

Kiedy Ojciec tak szalał, to wybijał w domu wszystkie szyby w drzwiach, kredensie i łamał inne sprzęty w swojej zwierzęcej furii.

Nie mogłam nikogo zaprosić do domu, gdyż po prostu się wstydziłam.

Wstydziłam się tego, że nie mam sprzyjającego domu do nauki, oglądania telewizji, swojego kąta.

Nigdy nie wiadomo było kiedy on wkroczy i trzeba było podpierać drzwi, aby w nocy nas nie pozabijał.

Kiedy miałam 17 lat postawiłam się Mamie i poprosiłam, aby w końcu wzięła z Ojcem rozwód, bo wszystkie kiedyś znajdziemy się na cmentarzu.

Tak się stało i Mama z nami odeszła od Ojca do innego mieszkania – malutkiego i od tej pory przestałam się bać razów!

Kiedy wyszłam za mąż, to Ojciec mieszkał w innym mieście.

Kompletnie sobie nie radził, a więc jeździłam do niego, aby mu posprzątać chociaż mieszkanie.

Setki petów na podłodze, brudne gary i pościel. Sprzątałam i prosiłam aby się ogarnął.

Niestety, ale w pewnym momencie musiałam załatwić mu Dom Opieki Społecznej, w czym pomógł mi pewien lekarz. Wydłużyłam  mu życie o 7 lat, spokojnych lat w cieple i pełnej misce, a potem On zdecydował skrócić sobie życie!

Piszę o tym dlatego, że dziś w moim mieście odbyła się akcja w celu przeciwdziałania przemocy wobec kobiet.

Ta akcja utrwalona jest na filmiku, który nakręcił mój Mąż na moją prośbę, a ja się otworzyłam na moje smutne wspomnienia i się poryczałam, bo tamto wróciło!

Jutro będzie dobry dzień i wiecie co?

1 kobieta w Polsce na 8 doznaje codziennieJ przemocy w zaciszu domowego ogniska.

Te kobiety są systematycznie bite i jakże często trwają w takich związkach, bo nie mają dokąd odejść.

Aby być uczciwą w swoich osądach, to statystyki pokazują, że coraz więcej kobiet stosuje przemoc wobec swoich partnerów i to jest nowy trend w stosunkach między jedną, a drugą płcią!

 

 

Niech zasznurują jeszcze kobietom „cipki”!

Kiedyś, w dobrych czasach jako młoda kobieta i jak każda kobieta, musiałam korzystać z usług lekarza – ginekologa.

Taka wizyta oczywiście była stresująca, ale prosta do wykonania.

Szło się i czekało w kolejce na swoją kolej. Czasami długo to trwało w zależności od liczby pacjentek, ale zostało się przyjętym.

Ale to było kiedyś, kiedy Państwo dbało o polskie kobiety, a nie tak  jak teraz!

Zamiast ułatwiać kobiecie, to w czasach dzisiejszych robi się wszystko, by te kobiety zniechęcać do profilaktyki i badań.

Teraz trzeba się zapisywać na listę i czasami na wizytę czeka się tydzień, albo i dłużej. Przynajmniej tak jest w mojej miejscowości.

Kobieta obecnie ma utrudniony dostęp w NFZ do jakże ważnego lekarza.

Co się dzieje, kiedy kobieta potrzebuje tej wizyty na cito? Idzie badać się prywatnie i słono płaci.

Lekarz prywatnie wypisuje receptę bez zniżki, czyli bez refundacji i kobieta musi zostawić w aptece znowu spore pieniądze.

Tak się zastanawiam nad tym, że w Sejmie zablokowano tabletkę „Dzień po” i teraz jest ona dostępna na receptę.

Ta tabletka ma takie działanie, że trzeba ją wziąć do 72 godzin po niefortunnym stosunku, czy przypadkowym seksie.

Ta tabletka potrzebna jest kobiecie, kiedy nie chce mieć dziecka, a antykoncepcja w postaci prezerwatywy zawiodła – np.

Ta tabletka ma takie działanie, że nie dopuszcza do zapłodnienia, a nie jest tabletką wczesnoporonną!

Ta tabletka ratowała życie wielu kobietom, które w wyniku gwałtu mogły zajść w ciążę. Nawet gwałtu ze strony męża!

I chwała medycynie za to, że taka tabletka się pojawiła.

Niestety, ale w obecnej sytuacji kobieta ma długą drogę do uzyskania recepty na tę tabletkę, bo skoro są zapisy do lekarza, to czas działa na niekorzyść kobiety. Może być za późno!

Każda kobieta ma prawo do samodzielnego podejmowania decyzji, czy chce mieć dziecko, czy nie i ta tabletka sprawiała, że kobieta miała jakieś wyjście, ale nie teraz!

Kiedy PiS doszedł do władzy, to mnożą się listy lekarzy z klauzulą sumienia i mnożą się farmaceuci, którzy takiej tabletki nie sprzedadzą i koło się zamyka!

Urodziłam się wcześnie i dobrze, bo w ciążę już nie zajdę, ale współczuję młodym kobietom żyjących w tych czasach, kiedy mają wszystko pod górkę!

To nie jest kraj dla młodych kobiet i martwię się, co z nimi będzie!

Ale to nie wszystko, bo:

Ustawa Katolickich Farmaceutów już w Sejmie. Aptekarz nie sprzeda leku, jeśli to „niezgodne z jego sumieniem”

Stowarzyszenie Farmaceutów Katolickich Polski złożyło w trybie petycji projekt ustawy o klauzuli sumienia dla aptekarzy. Aptekarz może nie sprzedać leku, gdy uzna, że to niezgodne z jego sumieniem. W grę wchodzi także sumienie „właścicieli i wspólników prowadzących aptekę”. Stowarzyszenie lansuje koncepcję „aptek pro-life”, bez środków antykoncepcyjnych

Projekt ustawy jest inicjatywą obywatelską, złożoną w trybie petycji. Oznacza to, że projektu nie musi popierać 100 tys. obywateli i ich podpisy nie muszą zostać dołączone do petycji. Z drugiej strony petycja nie musi zostać w ogóle rozpatrzona przez Sejm. Projekt katolickich farmaceutów został już (26 maja) skierowany do komisji ds. petycji. Zdecyduje ona, czy projektem zajmie się Sejm.

Trudno się dziwić, że wnioskodawcy wykorzystali tę ścieżkę legislacyjną. Pod projektem udało się zebrać zaledwie 14,5 tys. podpisów. A potrzeba 100 tys., by projekt złożyć w trybie inicjatywy obywatelskiej.

 Stowarzyszenie Katolickich Farmaceutów, do którego należy 500-800 spośród ok. 25 tys. polskich farmaceutów, chce, by do siedmiu przypadków, w których aptekarz nie musi wydać leku, dodać jeszcze jeden: „wydanie produktu leczniczego jest niezgodne z sumieniem farmaceuty, technika farmaceutycznego, lub przedsiębiorcy prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą, w ramach której prowadzi aptekę, albo wspólników prowadzących aptekę” (na ilustracji „patronka stowarzyszenia błogosławioną Marię Sagrario, farmaceutka i karmelitanka hiszpańska zamordowana przez komunistów w 1936 roku”).

zobacz siedem przypadków, kiedy farmaceuta może odmówić sprzedaży leku
Katoliccy farmaceuci proponują też, by uzupełnić zapis z ustawy prawo farmaceutyczne: „apteki ogólnodostępne są obowiązane do posiadania produktów leczniczych i wyrobów medycznych w ilości i asortymencie niezbędnym do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności”. Chcą, by dodać tu wyjątek, że „od tego obowiązku można odstąpić, jeżeli wydanie produktu leczniczego jest niezgodne z sumieniem farmaceuty lub przedsiębiorcy (…) lub wspólników”.

Farmaceuci uznają, że brak takiej możliwości w polskim prawie łamie wolność sumienia, chronioną przez Konstytucję RP. Twierdzą, że farmaceuci są zastraszani i zwalniani z pracy, gdy odmówią sprzedaży środków antykoncepcyjnych lub pigułki „dzień po”. Rysują wstrząsający obraz dyskryminacji: „Nie tylko pracownicy aptek, ale również właściciele aptek, którzy pragną, by ich apteka była prowadzona z poszanowaniem wymogów sumienia są narażani na szykany, prowokacje oraz są przymuszani do dystrybucji środków, które ze swej natury nie służą zdrowiu, ani życiu”.

Wnioskodawcy powołują się przy tym na Konstytucję RP (art. 53), Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych (art. 18), Konwencję o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (art. 9) i Kodeks Aptekarza RP. Autorzy przypominają opinie Biura Analiz Sejmowych sporządzone na wniosek Jarosława Sellina (20 marca 2011) i Jacka Żalka (10 maja 2012).

Karolina Kędziora z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego podkreśla, że „dyrektywy unijne, które obowiązują też Polskę, zakazują dyskryminacji ze względu na płeć w dostępie do dóbr i usług, a taka ustawa byłaby formą dyskryminacji. Prawo dotknęłoby szczególnie kobiety z małych miejscowości.

To drastyczne obniżenie standardów w dostępie do dóbr i usług. Poza tym, to nie farmaceuta ma wiedzę dotyczącą stanu zdrowia pacjentki i tego, jakiego leku jej potrzeba, ale lekarz, który wystawia receptę”.

Komitet Bioetyki: farmaceuci nie podejmują decyzji
Na gruncie obecnego prawa nie ma opisuje czegoś takiego jak klauzula sumienia dla farmaceutów. To właśnie autorzy projektu chcieliby zmienić. Komitet Bioetyki PAN uzasadniając swoje stanowisko w sprawie aptekarzy i farmaceutów zaznaczył:

„Wykonywanie tych zawodów (w szczególności realizowanie recept) nie wiąże się z osobistym podejmowaniem czynności, które bezpośrednio godzą bądź stanowią bezpośrednie i realne zagrożenie dla określonego dobra”. Farmaceuta – w odróżnieniu od lekarza – nie podejmuje decyzji o leczeniu, bo zażycie leku pozostaje w gestii pacjenta. Ostatecznie to on podejmie działanie, zgodnie ze swoim sumieniem.

W sprawie klauzuli sumienia dla aptekarzy do Głównego Inspektora Farmaceutycznego pisał w kwietniu 2017 Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar: „Zgodnie z przekazami medialnymi w Polsce pojawiają się apteki nieprowadzące sprzedaży środków antykoncepcyjnych z uwagi na powoływanie się przez farmaceutów w nich pracujących na „klauzulę sumienia”. W mojej ocenie takie praktyki pozostają w sprzeczności w obowiązującym prawem i mogą prowadzić do ograniczenia praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych”. Rzecznik poprosił GIF o stanowisko i ewentualne dane o skali zjawiska.

GIF: farmaceuta może odmówić
W odpowiedzi Główny Inspektor Farmaceutyczny stwierdza, że określenie „klauzula sumienia”, które umożliwiałoby odmowę sprzedaży leku, nie funkcjonuje w polskim prawie. Jednocześnie jednak „Konstytucja RP przewiduje jako jedną z najważniejszych i podstawowych wolności gwarantowanych przez ustawę zasadniczą wolność wyrażania swoich poglądów, myślenia czy wolność sumienia. Należy podkreślić, iż wolność słowa, wolność myśli czy wolność sumienia są wolnościami koniecznymi, bez których prawa i wolności człowieka byłyby mocno ograniczone.

Mając na uwadze poszanowanie praw jednostki w świetle ustawy zasadniczej jaką jest Konstytucja, właściwym wydaje się dopuszczenie możliwości odmowy przez farmaceutę sprzedaży leków antykoncepcyjnych powołującego się na „klauzulę sumienia” przy czym przedsiębiorca prowadzący aptekę, u którego taka sytuacja występuje, musi zapewnić sprzedaż produktów leczniczych antykoncepcyjnych przez innego farmaceutę”.

W proponowanym przez katolickich farmaceutów prawie nie ma nawet tej furtki – aptekarz nie ma obowiązku zapewnić klientowi sprzedaży leku np. przez innego farmaceutę.

Konsekwencją nowego prawa będzie nie tylko drastyczne ograniczenie dostępu do środków antykoncepcyjnych, szczególnie w małych ośrodkach, ale także dowolna interpretacja zapisów. „Produkty niezgodne z sumieniem farmaceuty” mogą oznaczać wiele różnych leków, także środki przeciwbólowe, czy leki, które mogą być wykorzystywane jako środki psychoaktywne.

 

https://oko.press/ustawa-katolickich-farmaceutow-juz-sejmie-aptekarz-sprzeda-leku-jesli-niezgodne-sumieniem/

Kobieta kobiecie wilkiem. Powinnyśmy się wstydzić tego, że nie stać nas na wzajemny szacunek

 

Czy ktoś pamięta wrzawę, kiedy Donald Trump – Prezydent USA był krytykowany za to, że ma o wiele lat młodszą żonę, która obecnie jest Pierwszą Damą Ameryki?

Były jakieś tam wzmianki, że Melania Trump ma strach w oczach i boi się swojego męża. Na tym dyskusja się szybko zakończyła i nikt do sprawy nie wraca.

Inaczej się stało i w Polsce zawrzało, że Prezydent elekt Marcon ma starszą żonę o 25 lat!

Poznali się, kiedy Marcon był jeszcze dzieckiem. Miał podobno tylko 14 lat i zakochał się w swojej nauczycielce, która liczyła sobie 39 lat, a więc mogłaby być jego matką!

Teraz ta kobieta – żona i Pierwsza Dama poddawana jest krytyce, ale tylko w Polsce.

Na fan-page u Doroty Zawadzkiej rozgorzała gorąca dyskusja, że taki związek, to pedofilia i obrzucono kobietę najgorszymi inwektywami.

Czy powinniśmy potępić taką miłość – tak kontrowersyjną tu w Polsce? W Polsce o katolickiej mentalności?

Czy mamy prawo wtrącać się w cudze życie i zaglądać pod kołdrę wielkim tego świata?

Mam swoje zdanie na ten temat i doprawdy ciężko byłoby mi znieść fakt, że np. mój syn związałby się z tak dojrzałą kobietą i tu nic nie ściemniam.

Inaczej bym przyjęła wiadomość, że moja córka zakochała się w mężczyźnie o 25 lat starszym.

I nie wiem z czego to wynika, że związek córki ze starszym mężczyzną byłby do przełknięcia.

Piszę to szczerze i może dlatego tak, że ciało kobiety szybciej się starzeje, co oczywiście nie jest regułą. 

Piszę tak, bo wychowywałam się w Polsce i też przesiąknęłam polskimi stereotypami, ale wiem, że  bywa w wielu związkach tak, że to nie ciało decyduje o wielkiej miłości i przywiązaniu, a intelekt i tak może jest w związku Macronów!

Mam apel do tych wszystkich, młodych kobiet, które potępiły Pierwszą Damę Francji, aby spojrzały w przyszłość i zdały sobie sprawę z tego, że też kiedyś się zestarzeją, ale nie będą chciały zrezygnować z miłości.

Małgorzata Kalicińska – pisarka się wkurzyła i wydała swoje oświadczenie w kierunku tych młodych kobiet, które kiedyś stracą talię, nabawią się zmarszczek i włosów na brodzie, a także złego metabolizmu, aby wyhamowały, bo każdy z nas pragnie być kochany, niezależnie od wieku.

Prezydentowi Francji życzę wciąż, niegasnącej miłości, bo nie jestem polskim kołtunem i wiele w swoim życiu przeszłam, co spowodowało, że się nie oburzam na inność!

Francuzi nigdy nie staną się Polakami, a Polacy nigdy Francuzami i tam takie skandale były od wieków i są swobodnie tolerowane. Nikt, nikomu nie jest materacem!

Ilu młodych mężczyzn twierdzi, że seks z dojrzałą kobietą jest boski!

Kurtyna! 😀

Małgorzata Kalicińska‎ do Dorota Zawadzka

5 godz. ·

W takich sytuacjach jak ta, gdy myślimy/piszemy z serdecznością o nowej parze prezydenckiej a zwłaszcza o ich ładnym i trwałym uczuciu pojawia się wiele ciepłych słów ale też musi wyskoczyć polski kołtun, magiel czyli jad i żółć.
STRASZNE.

Rozumiem, że na pudlu czy innym kozaczku ale tu, u Ciebie?
Wiem że na świecie żyją takie osoby które zawsze muszą wytknąć, ukwasić, zdeptać wszystko, co inne.
To się nazywa ksenofobia.
I widzę, że szukają pożywki tez tu, u Ciebie.

Koniecznie muszą przypiąć łatkę, rzucić gorzki komentarz czy wręcz zalać złym słowem tekst w którym coś pochwalasz cieszysz się, stawiasz za wzór.
Ja już dzisiaj bez pardonu wywalam takie osoby.
Nie potrzebuję kontaktu z ludźmi toksycznymi.
Ten rzyg „statecznych Polek” wobec pp. Macronów mną jednak wstrząsnął.
Kobieta kobiecie wilkiem. WROGIEM.
I to jakim! Tylko dlatego że ona starsza… I że są ze sobą ponad dwadzieścia lat i że uśmiechnięci i radośni.

Normalny człowiek rzeknie – gratulacje! Brawo WY!
Kołtun z mety judzi „aaaaa, nie wiadomo jak tam u nich jest!!!”.

Warto się zamyślić – dokąd wędrują nasze emocje. Do fajnego towarzystwa, które jest miłe i umie się wspierać czy do magla?
Kim jestem? Zawistną, zgorzkniałą plotkarą, czy sympatyczną i dobrze życzącą innym kobietą?

PS Nikogo personalnie kołtunką nie nazwałam, ale jeśli spurpurowiała ta czy inna lady, znaczy nożyczki na stole się odezwały.

Gratuluję wszystkim kochającym się.

Za moich czasów królowało „Make love not war”.

Kobieta kobiecie wydrą!

Poznali się na wiejskich dożynkach. On mieszkał  w wiosce oddalonej o 20 kilometrów i ona wpadła mu w oko na tych dożynkach.

Zagadał i od razu się jej spodobał.  Pomyślała sobie, że bliżej go pozna, a potem się zobaczy.

Przyjeżdżał do niej  i pomagał jej rodzicom w codziennych pracach i to  jej zaimponowało.

Taki pomocny, grzeczny, troskliwy, że w późniejszym czasie pomyślała sobie, że może się z nim zestarzeć.

Wzięli ślub, a wesele było huczne – jak to na wsi.

Kiedy goście się rozjechali, to młodzi zamieszkali w jego wsi i zaczęli budować swoje małżeńskie życie.

On miał niewielki domek z ogrodem, który ona od razu polubiła i pragnęła zostać panią domu na swoim.

Skończyła studia i miała nadzieję, że z czasem znajdzie pracę nauczycielki i pogodzi dom z karierą zawodową.

On był po szkole rolniczej i postanowił po tragicznej śmierci rodziców, przejąć po nich gospodarstwo, bo lubił to robić i ta praca była jego pasją.

Kiedy zaszła w ciążę, to cieszyła się strasznie. Miała 25 lat i uważała, że to jest świetny czas na macierzyństwo.

Zaczęła szykować pokoik dla dziecka i czekała na szczęśliwe rozwiązanie. Oszalała z radości, bo chciała urodzić swojemu mężczyźnie ich upragnione dziecko.

Pierwszy raz ją uderzył, kiedy dziecko miało kolki i płakało po nocach.

Uderzył ją, bo twierdził, że jest złą matką i dlatego dzieciak ryczy!

Przepraszał potem, a jakże i kupował bukiety kwiatów, by tylko mu wybaczyła, iż tak głupio się uniósł.

Przebaczyła i przez wiele miesięcy była znowu sielanka, a ona zapomniała o tym incydencie.

Pewnego wieczora była bardzo zmęczona, a on domagał się współżycia, którego mu delikatnie odmawiała.

Uderzył ją i zgwałcił.

Minęło 9 miesięcy i urodziła chłopczyka z zespołem Downa.

To był dla nie cios, bo mąż ją ostrzegł, że takim zdeformowanym dzieckiem będzie się opiekowała sama, gdyż on jest zdrowy, a ona rodzi mu chore bachory. Lubił z kumplami siedzieć pod sklepem i napić się piwa.

Była bardzo dzielna, cierpliwa i kochała swoje dzieci po równo.

Dużo czasu poświęcała synkowi, który tego wymagał i chyba pokochała go miłością bezgraniczną, kiedy jej mąż nie cierpiał innej twarzy u swojego dziecka.

Cierpiała, ale znosiła wszystko, by tylko doprowadzić do tego, aby syn wzrastał z jej miłością i ją czuł.

Lekarz ją ostrzegł, że jeśli zajdzie w kolejną ciążę i będzie to chłopiec, to jest duże prawdopodobieństwo, iż urodzi ponownie dziecko chore i upośledzone, gdyż tak układają się chromosomy i nic na to nie można poradzić.

Nie raz chciała odejść o męża, który ją od czasu do czasu bił, ale nie mała za bardzo dokąd się przeprowadzić.

Znowu na niej wymusił seks, kiedy miała dni płodne i po dziewięciu miesiącach urodziła chłopca z  zespołem Downa i w tym momencie nie wytrzymała. Odeszła od męża do domu samotnej matki.

Uciekła, gdyż wiedziała, że mąż nigdy się nie zmieni i każe jej rodzić chore dzieci, a lekarze odmawiają jej wykonania aborcji nawet wtedy, kiedy wiedzą, że jej kolejne dziecko może być chore, bo tak dyktuje biologia.

Zaangażowała się w „Czarne protesty” i dzieli się z innymi kobietami tym, że kobita ma prawo stanowić o swoim ciele i rozrodczości. 

Dzieli się tym, że przemoc domowa nie może dyktować kobiecie posłuszeństwa, by rodziły chore dzieci, bo tak chce nowy rząd.

Dzieli się z innymi kobietami swoim doświadczeniem, odnośnie przemocy domowej i tym, że kobieta nie musi się na nią godzić. Bardzo ją bolą słowa posłanki Pawłowicz, która takie kobiety, które wychodzą na ulicę i domagają się swoich praw tak ocenia:

 

– Nie mają nic do powiedzenia. Cokolwiek powiedzą, to natychmiast można wykazać po prostu ich głupotę i infantylizm. ”Wiedźmy” urządzają happeningi i wygłupy, bo na nic innego ich intelektualnie nie stać – tak o Polkach protestujących dziś w sprawie poszanowania ich podstawowych praw w najnowszym wywiadzie mówi prof. Krystyna Pawłowicz z Prawa i Sprawiedliwości.

Część protestów, które zorganizowano w Dzień Kobiet z przymrużeniem oka nazwano „Wiedźmy w Warszawie”. Prof. Krystyna Pawłowicz chętnie wykorzystała to hasło do uderzenia w walczące o swoje prawa Polki. – W Polsce 98 proc. mediów papierowych należy do koncernów niemieckich, które robią młodzieży wodę z mózgu pismami typu ”Bravo” i ”Girl” itp., to trudno się dziwić , że po lekturze tych szmatławców chodzą na manifestacje ”Wiedźmy w Warszawie” – oburza się posłanka Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z portalem „Fronda”.

KRYSTYNA PAWŁOWICZ posłanka PiS dla portalu „Fronda”

Dziś młodzież nie wie, kiedy było Powstanie Warszawskie, nie przeczyta tego przecież w niemieckich kolorowcach, za to doskonale będzie wiedziała, jak malować paznokcie i jak nie zajść w ciążę. Nie trzeba uogólniać, bo mamy też piękną młodzież, która wie np., kim byli Żołnierze Wyklętci i co to było Powstanie Warszawskiego. Jednak ta chowana na polskojęzycznych, niemieckich szmatławcach wybiera ”strajki kobiet”…

Na tym polityk PiS nie skończyła. Prof. Pawłowicz zasugerowała też, jak w relacjach z dzisiejszych protestów powinny być przedstawiane Polki, które nie popierają rządów Jarosława Kaczyńskiego. Jej zdaniem, „warto pokazać najbardziej kompromitujące te wiedźmy sytuacje” i przedstawiać je na przykład jako „wykolejone kobiety”. – Wiele z tych kobiet zachowuje się jak ulicznice – ocenia posłanka PiS. – Infantylne pajacowanie i obrażanie wszystkich dookoła, zaśmiecanie przestrzeni publicznej wyuzdanymi hasłami, narusza prawa innych do estetyki w przestrzeni publicznej. Jest wyrazem bezsilności – moim zdaniem – wykolejonych kobiet – podsumowuje.

W środowe popołudnie głos w sprawie protestów Polek zabrała też inna wpływowa kobieta Prawa i Sprawiedliwości. – My tych protestów nie popieramy, ale nikomu nie odmawiamy tych protestów. Jeżeli ktoś ma potrzebę protestować, niech protestuje – oznajmiła rzecznik partii rządzącej Beata Mazurek. Ta posłanka PiS zasugerowała jednak, że z protestującymi Polkami mogłaby znaleźć jakiś wspólny język. – Dobro rodziny, praca, zdrowie, bezpieczeństwo i szacunek to te płaszczyzny, które z pewnością łączą nas z tymi paniami – podkreśliła.

http://natemat.pl/203127,pawlowicz-o-protestujacych-polkach-wiele-z-nich-zachowuje-sie-jak-ulicznice-to-wyraz-bezsilnosci-wykolejonych-kobiet

Kobieta, to ma brzmieć dumnie!

 

 

8 marca 2017 roku Kobiety znowu wyjdą na ulicę w Warszawie i w wielu innych miastach i dobrze!

Piszę, że Kobiety wyjdą, a nie żadne baby, dziewuchy, ponieważ słowo Kobieta brzmi dumnie i to Kobiety powinny nosić wysoko głowę, że są Kobietami.

Żaden mężczyzna nie powinien widzieć w Kobietach li tylko podtekstu seksualnego i żaden mężczyzna wzorem europosła Koriwn – Mikke  nie powinien twierdzić, że kobieta jest głupsza od mężczyzny i tym samym powinna mniej zarabiać, bo takimi słowami Kobiety dostają w twarz.

Jestem Seniorką i już nie muszę się martwić o swoją płodność, gdyż mam to wszystko już za sobą, ale jestem z Kobietami, które w tym krają są solą w oku rządzących.

Robi się wszystko, by Kobiecie w Polsce skutecznie zaszkodzić, aby nie mogła z godnością zajść w ciążę i z godnością rodzić.

Robi się wszystko, by małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci – nie mogły skorzystać z in vitro.

Robi się wszystko, by zablokować Kobiecie dostęp do pigułki ” dzień po”, choć nie jest to lek poronny, a jedynie chroni Kobietę przed zajściem w ciążę przez 5 dni po stosunku.

Lekarze zaczynają się zasłaniać klauzulą sumienia i tak samo postępują farmaceuci – to jest horror.

Obecni rządzący odbierają Kobietom w Polsce prawa do korzystania z najnowszych osiągnięć medycyny, stosowanej w cywilizowanym świecie.

Obecni rządzący, a szczególnie nie doszły ksiądz – Minister Radziwiłł każe rodzić dziecko z gwałtu!

Obecni rządzący nienawidzą Kobiet i proponują im leczenie niepłodności – ziołami!

Dużo by pisać ile złego dzieje się w temacie Kobiety w Polsce i dobrze, że Kobiety wychodzą na ulicę.

Jest jedno ale i mnie się to kompletnie nie podoba. Jestem wściekła na powstały clip, który zrealizowały Kobiety z Poznania.

Powtarzam, że Kobieta, to ma brzmieć dumnie, a pokazywanie Kobiety w świetle takim jak w klipie, odbiera Jej godność i nie dziwię się, że są traktowane często przez facetów jak szmaty.

Wołam i nawołuję  – bądźcie dumne, bądźcie damami, a nie patologicznym tworem, bo same się prosicie o pogardę!

https://www.youtube.com/watch?v=39f_6fyqGR8

Z każdej kobiety można zrobić cud, miód, malinę :)

Konstantin Bogomołow jest utalentowanym projektantem i artystą z Rygi na Łotwie. Jest właścicielem szkoły piękności, gdzie zachęca  kobiety, by były jego modelkami. Zaprasza kobiety – od studentek po emerytki.  Z pomocą swoich uczniów tworzy cuda. Konstantin wykorzystuje swoją wiedzę z zakresu psychologii, aby zrobić coś więcej niż tylko makeovers; tworzy zupełnie nowy wizerunek, na podstawie zawodu i osobowość każdej kobiety. Pomaga swoim modelkom, by czuły się bardziej kobieco i świadomie.

Chyba każda z nas, bo młoda i starsza chciałaby mieć takiego stylistę? 🙂

Oto kilka przykładów:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

https://brightside.me/article/this-seriously-talented-stylist-proves-that-every-woman-can-be-a-queen-50105/

Wieczne odpoczywanie daj im Panie! A figę!

Krewni części ofiar katastrofy smoleńskiej w liście otwartym do wszystkich ludzi dobrej woli, duchownych i przedstawicieli władz apelują o powstrzymanie ekshumacji ich bliskich.
„Stajemy samotni i bezradni wobec bezwzględnego i okrutnego aktu” – głosi list.

„10 kwietnia 2010 roku straciliśmy naszych Bliskich – dzieci, rodziców, rodzeństwo, współmałżonków. Wtedy przez wiele dni i tygodni odczuwaliśmy niewyobrażalne wsparcie nie tylko ze strony rodzin, ale i wielu osób, przejętych naszą żałobą i spieszących nam z bezpośrednią pomocą, a także symbolicznym współczuciem. Naszych Ukochanych odprowadzały na miejsce wiecznego spoczynku rodziny i przyjaciele, ale także tysiące nieznajomych – swoją obecnością oddawali hołd tym, którzy zginęli, a dla nas byli ulgą w żałobie” – czytamy w przesłanym PAP w niedzielę liście otwartym.

„Po sześciu latach od tych strasznych dni stajemy samotni i bezradni wobec bezwzględnego i okrutnego aktu: nasi Bliscy mają być wyciągnięci z grobów, wbrew uświęconemu tabu, aby nie zakłócać spokoju zmarłym, pochowanym z najwyższą czcią. My, rodziny, od miesięcy bezskutecznie wyrażamy swój sprzeciw wobec zapowiedzi tego niezrozumiałego i niczym nieuzasadnionego przedsięwzięcia. Dzisiaj staje się ono faktem” – zaznaczyli sygnatariusze listu.

W chwili nadania depeszy PAP pod listem podpisało się ponad 200 krewnych ofiar katastrofy smoleńskiej.
ŹRÓDŁO
Czy ktoś potrafi odpowiedzieć mi – jaką sadystyczną przyjemność czerpią owi zboczeńcy z PiS-u, w wywlekaniu szczątków ludzkich w stanie krytycznego rozkładu po 6, 5 roku a których zabili pod Smoleńskiem? 

Czy ktoś ma pomysł – CO MOGŁABY UDOWODNIĆ TA PONURA SZOPKA Z TRUPAMI?? 
Poświeciłem – pisze mój kolega, katastrofie smoleńskiej rok badań dostępnych materiałów (a wszytko było jasne i transparentne) – i nie pojmuję – PO CO TO WIDOWISKO za wiele milionów złotych ?? 

KTOŚ WIE?? 
Nawet hitlerowcy po dokonaniu zbrodni, ofiary pogrzebane zostawiali w spokoju , sadyści z UB też. 
A co robią funkcjonariusze z PiS-u? 
Ludzie bez serca…. 
Obrazek

 Dziękuję Bracie! 🙂

I dlatego kobiety wychodzą na ulicę i protestują już nie tylko w spawie aborcji, ale podnoszą i inne ważne tematy, na które się nie zgadzają! Tak, tak w werble biją kobiety, bo to kobiety obalą ten rząd niestety!

Wyszłam w moim miasteczku na ten protest i choć Pań i Panów było niewielu, to i tak jestem dumna, że i z tak małych miasteczek leci w Polskę głos, że się nie zgadzamy na barbarzyńskie rządy, tego nierządu!

 

 

 

 

 

 

Brawo polskie Kobiety, Dziewczyny! „Czarny Poniedziałek” bez popeliny! :)

3 października 2016 roku kobiety, okropnie wkurzone wyszły na ulicę w wielu miastach większych i mniejszych!

Zaczęła się Rewolucja – „Czarny Poniedziałek” i jak mój kolega fejsbukowy napisał:  – „TO POCZĄTEK REWOLUCJI! One pójdą po was. Wyciągną was z Sejmu, z Nowogrodzkiej, z Żoliborza, z kościołów. ONE PÓJDĄ PO WAS! Boicie się?!”.

Gdzieś po kątach się pisze, w zagranicznej prasie, że wyszło 6 milionów okropnie zdenerwowanych kobiet i ja od siebie napiszę, że: – „Lawina ruszyła, bo w kobietach jest siła”.

Od razu na blogu zakrzyczę, że nie jestem za aborcją na życzenie i mniemam , że te kobiety, które dziś wyszły na ulicę też nie są za aborcją na pstryk!

Polskie kobiety wyszły, bo wkurw maksymalny je wziął, kiedy usłyszały, że za poronienie będzie czekał na nie Prokurator!

Wyszły, bo chcą być zaopiekowane przez Państwo i leczone zgodnie z osiągnięciami medycyny.

Wyszły, bo domagają się badań prenatalnych.

Wyszły, bo domagają się zgody na in vitro.

Wyszły, bo chcą tego, aby żaden ginekolog nie bał się dotknąć ich brzucha i aby się nie obawiał zrobić ciężarnej kobiecie usg, bo wiąże go klauzula sumienia!

Czy One tak wiele wymagają?

Dlaczego Państwo grozi kobiecie więzieniem?

Dlaczego Ona się ma bać Policji, czy Prokuratora, że nagle poroniła, a jej dziecko wpadło do muszli klozetowej i być może życzliwy doniesie to do organów ścigania?

Dlaczego po cichu się mówi, że rząd chce zakazać antykoncepcji?

Dlaczego nie edukuje się młodzieży w temacie prokreacji i świadomego macierzyństwa?

Dlaczego dziewczynka, albo kobieta zgwałcona przez zwyrodnialca ma rodzić niechciane dziecko

i w końcu!

Kobiety będą jeździły za granicę, by dokonać aborcji. Obce kliniki już oferują swoje usługi, ale stać na to będzie tylko kobiety majętne. Biedniejsze będą to robić w podziemiu aborcyjnym w kraju, a ile z ich umrze?

Taki los szykują naszym kobietom rządzący, ale nasze kobiety nagle się obudziły i wyszły na ulicę. 

I u mnie w małym miasteczku wyszły. Wyszły, choć miasteczko jest raczej miejscem dla starych ludzi!

Wyszły i bardzo mnie to cieszy, że jeszcze nie mieszkam w umieralni i kibicuję młodym kobietom, by te walkę wygrały!

„Brawo polskie Kobiety, Dziewczyny!
Czarny Poniedziałek bez popeliny! :)”

 

 

 

Kobieto poroniłaś? Poznaj swoje prawa!

Hipokryzja wielkości Himalajów!

Rozgorzała znowu awantura światopoglądowa w Polsce w temacie aborcja i in vitro.

Po raz kolejny temat jest w mediach i na ustach tysięcy kobiet, ale także mężczyzn i to w wieku znacznie starszym i kościoła.

Duchowni i politycy PiS chcą wpływać na decyzję kobiety, bo życie zaczyna się wg. nich od chwili połączenia się dwóch komórek.

Jeśli życie zaczyna się od tej chwili, to dlaczego poronione płody wrzuca się do ścieków, albo niehumanitarnie utylizuje?

Dlaczego kobieta po poronieniu nie jest informowana, że ma prawo do pochówku poronionego płodu? Nie zostaje informowana, bo trzeba wypisać akt zgonu i trzeba wskazać miejsce pochówku.

Jak jest?

Znalazłam bloga, który pisze prawniczka na macierzyńskim i proszę bardzo!

Poronienie a prawo do pochówku.

Ostatnio otrzymałam pytanie co zrobić z martwym dzieckiem w przypadku przedwczesnego zakończenia ciąży.

Temat na tyle ważny, że mimo pewnych osobistych oporów zdecydowałam się go poruszyć.
Smutny listopad jest do tego w sam raz.

Większość kobiet, które nie donosiły ciąży nie lubi słowa „poronienie”.

Ja też go nie lubię.

Kobiety, które noszą taką stratę w sercu, pocieszają się, że ich aniołki tak naprawdę nie odeszły, tylko zmieniły datę urodzin.

W wielu przypadkach zajdą w kolejną ciążę i stwierdzą, że ich dziecko po prostu zrobiło sobie „restart”.

Zgodzić się trzeba, że jest to koncepcja niezwykle budująca.

Kobieta musi być twarda

W przypadku przedwczesnego zakończenia ciąży kobiecie w polskich warunkach szpitalno-mentalnych naprawdę nie jest lekko. Panuje totalna znieczulica w tym zakresie. Dlaczego?

Bo takich jak ty, mamy tu kilka dziennie.

Kobietę taką kieruje się na oddział, na którym razem z nią leżą inne ciężarówki, które do rozwiązania ciąży mają po kilka dni. Ich widok naprawdę nie jest niczym pożądanym dla matki, która właśnie się dowiedziała, że dziecko, które nosi w swoim łonie jest już martwe.

Kobiecie takiej nie proponuje się żadnych środków przeciwbólowych, tylko wmawia niezgodnie z prawdą, że poronienie nie ma prawa jej boleć.

Kobiety takiej nie próbuje się też w żaden sposób podtrzymać na duchu. Nie przekazuje się nawet podstawowych informacji o placówkach, w których mogłaby uzyskać wsparcie psychologiczne.

A przecież można by to zrobić, bo to nic nie kosztuje i naprawdę nie wymaga żadnej zmiany prawa.

Znieczulica jest do tego stopnia ogromna, że w trakcie zabiegu pielęgniarki z lekarzem (przed podaniem narkozy), nie zważając na taką kobietę, potrafią gawędzić sobie radośnie o znakomitym przebiegu ciąży żony pana doktora.

To w sferze mentalno-etycznej służby zdrowia.

A co słychać w sferze prawnej?

Jeszcze kilka lat temu, gdy kobieta urodziła przedwcześnie dziecko, tj. przed końcem 22 tygodnia ciąży nikt nie pytał jej jaki ma stosunek do urodzonego dziecka/płodu i czy chciałaby je pochować.

Dziś jest już na to przepis. Jest prawo. Jej prawo do wyboru.

Na skutek petycji składanych przez m.in. Stowarzyszenie Rodziców po Poronieniu oraz rodziców z organizacji „Dlaczego” (rodzice po stracie i rodzice dzieci chorych) w 2007 roku Ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych z 1959 roku została zmieniona w ten sposób, że dodano przepis, zgodnie z którym możliwe jest zorganizowanie pogrzebu dla dziecka martwo urodzonego, bez względu na czas trwania ciąży, wagę płodu, czy jego rozmiar. W tym celu należy zadbać o to, aby wydano kartę zgonu, o którą mogą się ubiegać tzw. osoby uprawnione.

Pamiętacie kategorie krewnych uprawnionych, o których pisałam przy okazji Prawa do ekshumacji? Znajdują one zastosowanie także w przypadku decyzji pochówku dziecka urodzonego przedwcześnie.

Ok. doczekaliśmy się przepisu – super! Ale czy jest on stosowany w praktyce tak jak należy?

Ze skrajności w skrajność

Szpitale reprezentują zasadniczo 3 skrajne postawy:

1.    Przemilczymy twoje prawo do pochówku

W wielu szpitalach lekarze po prostu nie informują kobiet o istnieniu takiego prawa. One z kolei nie pytają, bo są w szoku i do głowy im nie przyjdzie, że oprócz tego dramatu są jeszcze jakieś kwestie prawne.

Martwa ciąża, poronienie, zabieg. Dziękuję i po sprawie. Każdy się rozchodzi do domu. Tak jest najprościej i najszybciej.

2.    Utrudnimy ci je

Znane są przypadki, w których odmawiano wydawania kart zgonu. Niedoszli rodzice musieli wręcz walczyć ze szpitalem o to, by wydał ciało dziecka oraz odpowiednie dokumenty umożliwiające jego pochówek.

3.    ”Wylejemy dziecko z kąpielą”, tj. chciałyście takie prawo, to proszę bardzo – weźcie sobie „to” do … domu

Wyobraźcie sobie, że dochodziło do takich sytuacji, w których matki, które dopiero co przeżyły ten cały dramat, w szpitalach informowano, że płód należy koniecznie zabrać. Jak? – pytały. W jakimś woreczku? A co potem? Nadać imię? Wyprawić pogrzeb?

Czy matka powinna sama pochować dziecko urodzone przedwcześnie?

Są takie matki, które chcą to zrobić i w ogóle się nad tym nie zastanawiają.Dziecku, jakie małe by ono nie było, należy się szacunek i godne odejście – twierdzą. Organizują pogrzeb, zamawiają pomnik i mają potem swoje miejsce kultu. Jeśli im to potrzebne, to chyba powinny. Ale tylko z moralnego punktu widzenia.

W przypadku poronienia w pierwszych tygodniach ciąży często w praktyce mamy do czynienia z martwymi tkankami. Tkanki te nie przypominają żadnej postaci, a co dopiero dziecka. Są więc i takie kobiety, i ich koncepcja, jest mi zdecydowanie bliższa, które uważają, że stawianie pomnika, późniejsza opieka nad grobem w takim przypadku to iście masochistyczne posunięcie.

Niemniej na pewno powinny mieć możliwość podjęcia w tym względzie samodzielnej decyzji.

Prawo to nie to samo co obowiązek

Drogie kobiety, niezależnie od tego, jakie macie zdanie w tym temacie wiedzcie, że uprawnienie do czegoś to nie to samo, co obowiązek.

Przepisy stworzyły matkom prawo do pochówku, ale nie nałożyły na nie obowiązku. Zgodnie z ustawą o cmentarzach i chowaniu zmarłych, w przypadku gdy ani ona, ani dalsi krewni nie zajmą się pogrzebem wyręczy ich w tym gmina i żadnej łaski nie robi, a jeśli jest to poronienie na bardzo wczesnym etapie – zrobi to szpital.

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/2013/11/20/poronienie/