Archiwa tagu: kwiaty

Moja niesamowita sobota!

Moja dzisiejsza sobota, to dzień tylko dla mnie i mojego Męża.

Spaliśmy sobie do 10 (już nie pamiętam, kiedy spaliśmy tak długo).

Ja zmęczona opieką nad chorą Mamą – dziś się wyspałam do woli, choć obudziłam się i tak zmęczona, bo to za mało czasu, by dojść do siebie po ciężkim tygodniu.

Wzięłam prysznic i zrobiłam sobie ulubioną kawę z mlekiem, a potem dopiero zjadłam śniadanie – wiem, że powinno być odwrotnie!

O godzinie 11 zaczęła się transmija ze ślubu Harrego i Meghan i wtopiłam się i lekko spłakałam.

Nie lubiłam nigdy bajek, bo wolałam kopać piłkę z chłopcami, ale trochę mnie zaciekawia rodzina królewska w Anglii i to, co się w niej dzieje.

Lubię księcia Harrgo, bo to jest taki typ mężczyny, który, jako łobuziak może podobać się kobietom. Sama mam takiego za Męża, który 42 lata temu mnie zauroczył.

Ludzie piszą w sieci, że Meghan go unieszczęśliwi, bo jest pazerna na kasę i popularność, a ja sądzę, że to może być najszczęśliwsze małżeństwo i oni razem się zestarzeją.

Oboje są po przejściach i żadne z nich w młodości nie było świętoszkiem, ale kiedyś trzeba się ustatkować i pomyśleć o swoim życiu na poważnie.

Niech im się szczęści i niech rodzą im się dzieci – tego im życzę z całego serducha!

Zrobiłam sobie własną sesję i strzelałam zdjęcia z telewizora ha ha – bawiło mnie to!

W międzyczasie zrobiłam kilka zdjęć moich kwiatów na balkonie, które odwdzięczyły się za cierpliwość za pelęgnację.

Moje kwiaty są takie, o których marzyłam – czyli pelargonie kaskadowe. Będą sobie do jesieni zwisać i kwitnąć!

Nie wiem skąd zaczerpnęłam siłę, bo wybrałam się do Netto i Pepko, aby zrobić ciekawe zakupy dla domu i zagrody!

Chodziłam powolutku, spokojnie między półkami – z okularami na w pół nosa i oglądałam asortyment Made in China i oglądałam i myślałam, co mi się do domu przyda!

W konsekwencji kupiłam dwie, śliczne skrzyneczki, które spowodowały, że wiele w kuchni swojej pozmieniałam, a starocie bez żalu wywaliłam do kosza.

Jestem z siebie zadowolona, że tak mi się dziś chciało, bo sami po sobie wiecie, że nie zawsze się chce!

Chyba Wiosna na mnie tak zadziałała, a Mąż się cieszy, że coś znowu robię dla domu i mnie chwali.

Ale to nie wszystko!

Ugotowałam pyszną zupę jarzynową, którą skomponowałam tak:

  • ugotować rosól na skrydełkach – dwa litry
  • dodać pokrojone cztery ziemniaki,
  • dodać dwa woreczki zupy mrożonej – prezydenckiej,
  • dodać ziele angielskie, liść laurowy, dwie łyżki jarzynki,
  • dodać pokrojony, zielony koper i gałązki kalafiora,
  • gotować do miękości
  • rozmieszać ze śmietanę 18 procentową z gorącym wywarem i co wychodzi?

Wychodzi przepyszna zupa, którą chce się jeść codziennie! – Polecam!

Macie takie dni, że chcielibyście śpiewać i tańczyć, bo nowa energia w Was wstąpiła i kochacie się takimi!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Reklamy

Miesiąc maj – miesiącem zakochanych!

Mój dzisiejszy wpis będzie bardzo krótki, bom zmęczona opieką nad Mamą.

Odpoczywając  zrobiłam tylko fotki moich kwiatów, które cieszą moje oczy.

Chyba każda kobieta kwiaty lubi i z chęcią je pielęnuje.

Patrzę tak na ten świat i stwierdzam, że miesiąc maj, to nacudowniejszy miesiąc, w którym budzi się życie.

Znalazłam wiersz na temat tego miesiąca, który jest nazywany miesiącem zakochanych:

Kochajcie się i patrzcie na przyrodę!

 

Nie szukajmy wiatru w polu
Kiedy jesień deszczem gra
Nie szukajmy wiatru w lesie
Kiedy zima skryje świat
Nie znajdziemy naszej drogi
Śnieg zasypał każdy ślad
Moja miła, dziś jest grudzień
Jak daleko jeszcze maj
Ach, ten maj

Zakochany w tulipanach
Kolorowy maj
W drzewach, ptakach rozśpiewany
Nasz wiosenny maj
Tak szalony i zalotny
Bywa tylko maj
W pełnym słońcu roztańczony
Nasz wiosenny maj

Laj laj laj laj

Spoglądamy w jasne niebo
Gdy bocianów wraca sznur
Spoglądamy na potoki
Jak spływają wartko z gór
Odnajdziemy naszą drogę
Śladu jej nie zatrze czas
Moja miła, minął kwiecień
Jutro znowu będzie maj
Ach, ten maj

Zakochany w tulipanach
Kolorowy maj
W drzewach, ptakach rozśpiewany
Nasz wiosenny maj
Tak szalony i zalotny
Bywa tylko maj
W pełnym słońcu roztańczony
Nasz wiosenny maj

Laj laj laj laj

Z repertuaru:
Barbara Dunin i Zbigniew Kurtycz

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

We dwójkę jest łatwiej żyć!

 

We dwójkę jest łatwiej żyć!

Dzieci odeszły na swoje, a ja z Mężem staramy się dbać o nasze mieszkanie i wspólnymi siłami dajemy radę.

Pisałam niżej, że będziemy robili lifting naszego balkonu i dziś się to dokonało.

Wiosna jednak dobrze działa na ludzi i na nas też, bo się nam chce coś zmieniać, odnawiać, by żyło się weselej i w miarę możliwości – schludnie.

Dziś Mąż oszlifował bareierki balkonowe, a kurzyło się jak diabli.

Ja wzięłam się za ich malowanie i jako tako mi to wyszło, choć powinnam te barierki pociągnąć farbę jeszcze raz, ale jestem Seniorką i odpuściłam sobie.

Po pomalowaniu farbą olejną tupałam nogami, aby ta farba wyschła w ciągu paru godzin i tak o godzinie 19 zaczęliśmy z Mężem przycinać sztuczną trawę i wieszać osłonkę na barierce.

Nie jest to jakieś wielkie łał, bo jest skromnie i na lifting wydaliśmy łącznie z pelargoniami jakieś 200 złotych.

Jest czysto i jest coś innego i na moim balkonie pewnie wypiję nie jedną kawę i coś przeczytam, albo rozwiążę krzyżówkę, lub napiszę notkę na bloga!

Czekam z nieciepliwością na pierwsze kwiatki zwisających pelargonii i to będzie takie dopełnienie naszych starań.

Niby nic, niby mały balkonik, ale jakże potrzebny, kiedy chce się pogapić na świat i zaczerpnąć świeżego powietrza.

Zapraszam na kawę moich czytelników ha ha, a może i na zimne lody, kiedy lato nam okaże się udane i gorące. 😀

A teraz przykra sprawa.

Jeszcze dwa lata temu za balkonem był plac zabaw dla dzieci, który mi nie przeszkadzał.

Rozebrali go ponieważ był zbudowany z drewnianych elementów i murszał. Oto mam  więc widok  na cmentarzysko po placu zabaw i to jest smutne.

Może władze znajdą pieniądze na odnowienie tego miejsca, bo dzieci w moim mieście zostały pozbawione wszystkich miejsc do zabawy, ale zdaje się, że samorządy pieniędzy nie mają!

Skoro PiS jest taki rozrzutny i studnia pieniędzy jest u nich bez dna, to może sypną groszem, tak jak na 500+

Za balkonem widzę niedofinasowanie i dziury w płocie!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.a

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Balkonowy – wiosenny lifting!

W zachodniej Polsce rozkwit wiosny jest opóźniony przynajmniej o dwa tygodnie.

Zawsze na Święta Wielkanocne miałam posadzone kwiaty w skrzynakch na balkonie.

Mamy połowę kwietnia i dopiero teraz jest pora na to, abym swój balkon ukwieciła.

Mam posadzony żarnowiec pod oknem, który zakwitał na święta, a dopiero teraz szykuje się do kwitnienia.

Znalezione obrazy dla zapytania żarnowiec

Nawet w ogródkach nie ma jeszcze kolorowych tulipanów, które w centralnej Polsce już prawie przekwitają.

Jednak warto było czekać na pierwsze promienie słońca i temperaturę na zewnątrz – satysfakcjonującą.

Już można otworzyć okno balkonowe na przestrzał, aby wpuścić do domu świeże powietrze i promyki słońca.

Z Mężem spojrzeliśmy jednak krytycznie na nasz balkon i postanowiliśmy zrobić na nim mały lifting.

W czasach komuny położyliśmy na podłodze balkonowej płytki, które są chropowate i każdej wiosny szorowałam je druciakiem, a i tak nie odzyskiwały dawnej świetności.

Trzy lata temu na barierce Mąż mi umocował matę z sitowia, która zaczęła się kruszyć i wygląda paskudnie.

Nasz dom, to taka mała nasza Ojczyzna i musi być schludnie, a więc dziś były zakupy, aby to zmienić z wiosną.

Mąż zamówił u pani na bazarku pelargonie kaskadowe, takie jakie lubię.

Podobno będą kwitły w trzech kolorach – białym, czerwonym i różowym, które już posadziłam do skrzynek.

Na podłogę balkonową zakupiliśmy matę tzw. sztuczną trawę, a na barierkę kolorową osołonę.

Mąż mi wyszlifuje barierkę, a ja ją pomaluję i odświeżę, bo zawsze byłam domowym malarzem!

Będzie ładnie i będzie przyjemnie, a kiedy zakwitną pelargonie, to będzie cudnie.

Rozłożę sobie leżak w kolorze skrzynek i tak od czasu do czasu usiądę sobie z laptopem i napiszę na blogu nową notkę 😀

Napiszcie w komentarzach jak sobie z wiosną umilacie życie!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Kwiaty w naszych domach!

Cztery lata temu, a może pięć – dostałam w prezencie kwiatek w doniczce od Męża.

Nie pamiętam z jakiej to okazji. Był kwitnący, a kiedy kwiaty przekwitły, to sobie pomyślałam, że już nie zakwitnie, gdyż ja nie mam ręki do kwiatów.

Jednak ten jeden mi zaufał i kwitł na parapecie nawet dwa razy do roku.

Postanowiłam coś poczytać o grudniku, bo tak się ten kwiat zwie i bingo – pokochał moje dbanie o niego.

Wczesną wiosną wystawiam go na balkon i tam sobie stoi przez całe lato. Wymaga lekkiego cienia i umiarkowanego podlewania.

Na początku października poprosiłam Męża, aby mu kupił większą dla niego doniczkę, bo widziałam, że w starej już mu ciasno.

Kwiatka przeniosłam do domu, bo się już na balkonie nudził i bałam się, że pierwsze przymrozki mi go zmarnują.

Odwdzięczył mi się za troskę, bo oto – tadam – jakże cieszy moje i Męża oko.

Zakochaliśmy się w szalonym grudniku – wariatuńciu.

Mała porada:

Jeśli grudnik Wam nie kwitnie, to zmieńcie mu miejsce z jednego parapetu na drugi. Kiedy kwitnie nie przestawiajcie, bo nie lubi.

Podlewam go, co drugi dzień, ale nie zalewam. Umiarkowanie. 🙂

Tu znajdziecie więcej porad o grudniku, zwanym też kaktusem Bożego Narodzenia!

https://www.wymarzonyogrod.pl/rosliny-doniczkowe/rosliny-doniczkowe/kwiaty-doniczkowe-grudnik-zygokaktus-jak-pielegnowac-grudnik-w-domu,65_2433.html

 

Czasami z kwiatami to jak z dzieckiem!

 Lubię mieć kwiaty na balkonie i zawsze je miałam i dopóki starczy mi sił, to będę je sadziła.

Zawsze to przyjemnie usiąść na balkonie z kawą poranną i pogapić się na kolorowe kwiaty.

Jednak w tym roku miałam z nimi nie lada problem, a było to tak:

Już w marcu, tuż przed Świętami Wielkanocnymi posadziłam szczepki do skrzynek, ale były bardzo malutkie.

Skrzynki stały w domu, ale wzrost szczepek był bardzo powolny. Brakowało im naturalnego światła.

Kiedy się ociepliło, to ochoczo wystawiłam je na balkon, ale noce były u mnie zimne i dni pochmurne, a więc wciąż byłam niezadowolona ze swoich kwiatów.

Listki begonii jakby przymarzły, a główki pelargonii nie chciały się rozwijać – byłam wściekła, bo u innych na balkonach było już kolorowo.

Nagle zauważyłam, że moje kwiaty są porażone tajemniczą chorobą i dlatego tak się gramoliły,

Kupiłam preparat na mszyce, tarczniki, mączliki itp. i w odpowiedniej proporcji rozcieńczony z wodą traktowałam swoje kwiaty.

Odżyły dość szybko i już mogę się cieszyć cudnymi, dużymi pelargoniami i obficie kwitnącą begonią – uf.

Raz na tydzień zasilam je „Plantonem” – nawozem do kwiatów kwitnących i tak moja praca nie poszła na marne.

Mąż kupił mi wiszącą surfinię i też z nią walczyłam. Pani sprzedająca powiedziała, że trzeba codziennie ją podlewać, a więc podlewałam, ale zaczęła mi więdnąć i znowu byłam załamana. 

Okazało się, że surfinia to „pijaczka”, bo codziennie trzeba w nią wlać 1.5 litra wody – codziennie!

Raz w tygodniu trzeba ją też zasilać i tak po nitce do kłębka mogę cieszyć swoje oczy kwiatami.

 

 

 

Feeria barw dla „A”

 Moja droga „A”, to Tobie dedykuję te kwiaty w wielkim podziękowaniu za tak wiele.

Jakże byłam uboga, kiedy Ciebie nie znałam.

Dziękuję Ci z wszystko i Ty wiesz!

Autorzy zdjęć – ja, Mąż i moje kochane Dziecko buszujące w swoim ogrodzie!

 

 

 Jerzy Górnicki

Kwiaty
pamięci mojej Matki

Gdy głaszczesz liście, zielenieją z radości,
mówisz dzień dobry, czekają poranka,
kropisz wodą, oddychają twoją nadzieją,
milczysz, słuchają śpiewu ptaków za oknem.

Gdy kwitną, samotność nabiera barw,
gdy pachną, wracasz na łąki miłości,
leżysz i patrzysz w zachmurzone niebo
szukając błękitnej dziury wspomnień.

Gdy żółkną i więdną, nie szukasz lekarstw,
czujesz stary ból wyschniętych kości
i zapach świec zgaszonych ciszą,
która brzmi jak rozkołysany dzwon.

Warszawa, czerwiec 2002

z tomu „Samotność”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kwiaty na balkon!

 

Już mam zajęcie na jutro, a więc będę sadziła kwiatki na rabatki.

Nowe skrzynki, takie jakieś nowoczesne z dozownikiem do podlewania i z dziurkami.

Pierwszy raz widzę take skrzynki i musiałam przeczytać instrukcję, co i jak. Instrukcja napisana maleńkim druczkiem nie dla Seniora.

Rysunki były, a więc po nitce do kłębka i skrzynki są już uzbrojone.

W tym roku nie postawiłam na pelargonie, gdyż i tak nie mam gdzie je zimować, a na kwiatki jednoroczne. których jesienią nie będzie żal wyrzucić.

W skrzynkach znajdzie się lobelia, która wygląda tak:

 

Pomieszam ją z aksamitką żółtą:

 

A w drugiej skrzynce będzie czerwona begonia:

 

Czerwone pelargonie – ku pamięci!

 

Kiedy się mieszka wiele lat w jednej społeczności, która faktycznie długo się nie zmieniała, to nie sposób jest nie obserwować jej zachowań i zwyczajów. Kiedyś jeśli ludzie otrzymali mieszkania, to mieszkają w nich, aż do samego końca życia. Teraz jest trochę już inaczej, bo młodzi zmieniają miejsca zamieszkania w zależności gdzie otrzymają pracę.

Nie miałam kiedyś czasu na obserwację swoich sąsiadów, gdyż życie pędziło jak szalone i ja byłam zajęta swoimi sprawami. Teraz, kiedy tego czasu jest aż po kokardy częściej widzę swoich sąsiadów, choć nie znam ich osobiście.

Na moim osiedlu życie toczy się już niespiesznie, gdyż moje osiedle stało się miejscem ludzi starszych i niestety coraz częściej odchodzących z tego świata i dopiero wówczas następuje wymiana na młodsze pokolenie.

Jednak jeszcze nie wszyscy odeszli i wciąż obserwuję balkon pana po 80-tce, który dziś ponownie – w maju wystawił na swój balkon czerwone pelargonie.

Sprostuję, bo wystawił je jego zięć, który w ostatnich latach pomaga teściowi w bardzo wielu obowiązkach.

Jakieś siedem lat temu widziałam starszego pana i jego żonę, jak oboje wieszali bardzo dokładnie pranie na balkonie. Ona wieszała, a on przypinał pranie klamerkami i byli tak bardzo rozczulający i zgodni podczas tej czynności.

W maju zawsze na ich balkonie pojawiały się skrzynki z czerwonymi pelargoniami i tak sobie myślę, że to żona starszego pana tak uwielbiała ten, a nie inny kolor tych kwiatów!

Podejrzewam, że przeżyli ze sobą piękne lata i ich pożycie było udane, ale przyszedł czas, że żona starszego pana odeszła.

Kiedy odeszła, to widziałam, że starszy pan zaczął gasnąć w oczach i już go nie widzę z zakupami i nie widzę, aby sam sadził czerwone pelargonie, ale one są, bo pomaga mu w tym zięć.

Już starszy pan potrzebuje pomocy przy myciu okien i zawieszania firan i potrzebuje pomocy, by robić mu zakupy, ale jedno jest póki co niezmienne – miłość do żony wyzwala w nim motywację, by na balkonie były czerwone pelargonie, a ja widzę wieczorem, kiedy on je jest w stanie tylko podlać i czuję, że kiedy je podlewa wspomina swoją kochaną żonę.

Nie wiem ile sobie w tej historii dopowiedziałam, ale pelargonie czerwone starszego pana są latem tak piękne, jak piękna to była miłość i przywiązanie.