Archiwa tagu: laptop

Nie rozmawiamy ze sobą!

Pamiętam, że kiedy byłam młodą kobietą, że nikt nie myślał jeszcze o Internecie, to w wolnych chwilach zajmowałam się innymi sprawami, aniżeli teraz.

Dzieci były małe, a na rynku newiele  do kupienia, to siedziałam i dziergałam dla nich sweterki, czapki, szaliki, a także bawiłam się szydełkiem.

Pamiętam, że sama sobie wyprodukowałam bluzkę ze srebrnej nitki na Sylwestra, a i robiłam szydełkowe chusteczki i serwetki wg. wzorów zamieszczonych w prasie kobiecej.

Częściej kupowałam prasę i ją namiętnie czytałam, a także rozwiązywałam krzyżówki i to była taka naturalna moja potrzeba, a także czytałam książki.

Biegałam na swoją działkę i tam siałam, pieliłam oraz sadziłam, a potem zbierałam plony i je przerabiałam.

Dzieci biegały na podwórkach ze słynnym wołaniem – mamo rzuć piłkę, albo je zabieraliśmy na wypady do lasu, czy nad jezoro.

Pamiętam jak z utęsknieniem czekałam, na stacjonarny telefon, o który trzeba było się bić.

Tyle fajnych rzeczy się robiło i chyba wówczas byliśmy szczęśliwsi, bo życie toczyło się wokół zwykłych spraw, ale rodzina była bliżej siebie i byliśmy razem.

Robiliśmy zdjęcia rodzinne, które potem się wywoływało i wkładało do rodzinnych albumów, a te zdjęcia stanowiły tylko naszą wartość, bez chwalenia się z innymi.

To były zupełnie inne czasy, bez Internetu i byliśmy blisko siebie i dla siebie.

Kiedy poszłam na emeryturę, a dzieci z domu odeszły, szukałam alternatywy i odkryłam Internet i tak wpadłam jak śliwka w kompot.

Zaciekawił mnie świat w tym Internecie i tak małymi kroczkami się go uczyłam, sama – bez pomocy i tym sposobem założyłam swój, autorski blog.

Jestem uzależniona od sieci i nie ma dwóch zdań, że Internet na stare lata stał się dobodziejstwem, ale i przekleństwem.

Dobrodziejstwem jest to, że okrywam nowe horyzonty i uczę się wciąż czegoś, a przekleństwem, bo doznałam na sobie potwornego hejtu, co już takie miłe nie było.

Przetrwałam i teraz cieszę się z tego, że poprzez blogi poznałam wielu, superanckich ludzi, co jest warością, bo Internet stał się dla mnie oknem na świat.

W Polsce od trzech lat nie dzieje się dobrze i doszłam do wniosku, że ludziom nie chce się manifestować przeciwko władzy, bo mają Internet i swoje oburzenie w nim zostawiają, a więc władza robi, co chce.

Przyszły zupełnie inne czasy i ludzkość staje się cyborgiem, uzależnionym od sieci, a oplątany jest nią cały świat i to jest niezmiernie smutne, co pokazują poniższe zdjęcia.

Nie rozmawiamy ze sobą, a posługujemy się emotkami i krótkimi zdaniami, aby było szybciej, ale nie zawsze mądrzej, a także sprzedajemy swoje prywatne życie, a albumy są puste.

Jednak mam jedną zasadę, że kiedy jestem w gościach, albo mam gości, to lapotp idzie w kąt, a i nie zaglądam do telefonu, a więc może nie jestem jeszcze stracona!

Jednak sobie siebie wyobrażam, że kiedy starość zabierze mi wzrok i siłę, to umrę prędzej z tęsknoty za technologią, niż z powodu choroby, a więc jest to potężne uzależnienie.

Współczesna plaga, która niszczy nasze związki. Tych 10 zdjęć uświadamia jak groźny jest phubbing.

Próbowaliście, choć raz spędzić dzień bez telefonu? Próbowaliście, choć raz spędzić czas tylko z bliskimi, odłączeni od sieci? Próbowaliście sobie wyobrazić, co zmieniłoby się w waszym życiu, gdybyście nie mieli dostępu do telefonu choćby przez tydzień? Czy dostrzegliście zmianę? 10 zdjęć przedstawiających problem zwróciło uwagę tysiąca osób.

Za co polubiliśmy te zdjęcia?
10 zdjęć Ján Bottyán obiegło sieć. Trafnie pokazują, co tracimy, biorąc telefon za każdym razem. Krótko po udostępnieniu post miał 2,1 tys. reakcji , 68 829 udostępnień i 481 komentarzy. To pokazuje, jak wiele osób identyfikuje się z problemem.

Rodzice piszą wprost – tak robię dokładnie to, co pokazane jest na zdjęciach. To od nich silniejsze. – Wszyscy to wiedzą, ale i tak wszyscy to robimy… – komentuje pewien internauta pod postem.

Niektórzy próbują z tym walczyć. – Można inaczej – pisze jedna z osób i udostępnia zdjęcie dziecka ze spacery do zoo. – Wszyscy, którzy tu czytają, komentują, wiemy, że to nasz błąd. Ta świadomość oznacza, że możemy to naprawić – pisze kolejna z komentujących osób.

Wpływ telefonu na dzieci
Spotykasz się z dziewczyną, którą kochasz, ale na spotkaniu sprawdzasz telefon, jakbyś czekał na ważną wiadomość. Wracasz z pracy do domu, gdzie są twoi najbliżsi, ale już na wejściu w ręku trzymasz telefon. Niby drobny gest, ale wiele psuje, odwraca uwagę od najbliższych osób i cieszenia się tym, co tu i teraz.

„Odłóż telefon” – ile razy słyszałeś/aś to od partnera, brata, rodzica? Ignorowanie tych komunikatów z czasem stwarza psychologiczną barierę, poczucie odrzucenie i lekceważenia drugiej osoby. Phubbing jest słowem, które określa społeczne zatraceniem się w technologii. Pojawiło się kilka lat temu w Australii, gdzie zmieszano słowa „telefon” i „snubbing” (zadzieranie nosa). Najmocniej obserwuje się to w związkach i rodzinach, kiedy to korzystanie z telefonu w nieodpowiedniej chwili prowadzi do obniżenia satysfakcji związku, a nawet może być przyczyną rozstania.

Powszechne jest uzależnienie od smartfonów
Te zdjęcie wywołują refleksję również o tym, co i kto wpływa na rosnącą skalę uzależnień od telefonów wśród dzieci. Warto przyjrzeć się objawom phubbingu. Wśród nich jest 6 typowych to:

  1. W wolnym, spędzanym razem czasie, druga osoba nie rozstaje się z telefonem.
  2. Użytkownik telefonu nosi go cały czas przy sobie i zabiera go wszędzie, nawet do łazienki.
  3. Gdy dzwoni telefon, osoba zawsze odbiera i odpowiada na wiadomości, nawet jeśli są to tylko wiadomości lub powiadomienia z portali społecznościowych.
  4. Osoba korzysta z każdej małej przerwy, aby sprawdzić powiadomienia w telefonie.
  5. Podczas rozmowy współrozmówca wpatruje się w ekran swojego telefonu i nie wykazuje zainteresowania konwersacją.
  6. Podczas wspólnego posiłku druga strona cały czas sprawdza telefon leżący na stoliku w pobliżu jej dłoni.

https://mamadu.pl/141153,telefon-a-dziecko-jak-oduczyc-dziecko-telefonu

Wpływ telefonów na dzieci.

 

Reklamy

Laptop w opałach i Polska też!

 

Znalezione obrazy dla zapytania społeczność w sieci

Mam problem z laptopem całkiem nowym, a dzieje się tak:

Kiedy go włączam, to chodzi jak żyleta, ale kiedy go zostawię na parę minut, bo mam coś do zrobiena, to kursor myszki się zawiesza i nijak nie mogę sobie z tym poradzić, Muszę resetować laptopa i ponownie kursor działa.

Kiedy pracuję na laptopie, to myszka się nie zawiesza i działa poprawnie.

Zazwyczaj sobie radziłam z usterkami, ale tu poległam i muszę laptopa oddać do lekarza.

Denerwuje mnie to i stresuje, bo zmieniłam myszkę, skanowałam laptopa, sprawdziłam sterowniki, a usterka się pojawia.

Dobrze, że mam w zapasie staruszka, który sprawia, że mam alternatywę i kontakt z siecią.

Może ktoś się zna na laptopach i coś mi podpowie, bo zastanawiam się też nad tym, czy może powinnam zastosować przywracanie systemu do sprzed usterki?

Ale mam jeszcze inny problem, bo zdaje się, że serfując po sieci stałam się trochę ograniczona i zaglądam w te miejsca, które znam od lat, a więc Facebook, Twitter, elektroniczne gazety i oczywiście zaglądam na ulubione blogi od 7 lat.

Prowadzę swojego fan – page, gdzie zamieszczam  zdjęcia z mojego miasta i okolic, a jest tam ich już ponad 5 tysięcy, a to sprawia mi wybitną przyjemność.

Chciałam się dyskretnie zapytać jak Wy spędzacie czas w sieci i gdzie zaglądacie, co sprawia Wam także przyjemność i oczywiście rozwija.

Może gracie w jakieś gry, albo robicie grafikę, czy też dyskutujecie na ciekawych forach?

Jeśli podpowiedzie coś ciekawego, to może będę mogła poszerzyć swoje zainteresowania dzięki Wam oczywiście.

Za wszelkie sugestie dziękuję!

Tak poza tematem, to jestem strasznie umęczona polityką w Polsce, bo jestem aż obolała z takiego powodu, że prawie 30 lat w Polsce tak dobrze się działo i od 3 lat zdechło, bo do władzy doszli szubrawcy.

Wiecie co chcą zrobić młodocianym przestępcom i uchwała jest już napisana?

Przerażający pomysł Ziobry – prawnicy o propozycji zmian w karaniu nieletnich.
Drastyczne zaostrzenie kar dla nieletnich zakłada projekt nowelizacji kodeksu karnego. Nawet 15-latek będzie mógł trafić więzienia za popełnienie przestępstwa zagrożonego karą powyżej trzech lat więzienia. – Pomysł jest przerażający, to hodowanie przestępców – mówi Onetowi Tomasz Bac, sędzia sądu rodzinnego.

Projekt rządowych zmian w kodeksie karnym Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało 25 stycznia. Zakłada drastyczne zaostrzenie kar, wprowadzenie m.in. bezwzględnego dożywocia bez prawa do zwolnienia warunkowego, podniesienie granicę kary z 25 do 30 lat czy zmianę zasad karania nieletnich. Obecnie – poza ściśle określonymi przypadkami, jak zabójstwo, rozbój czy zamach na prezydenta – granicą odpowiedzialności karnej jest 17 rok życia. Tylko w takich przypadkach nieletni mogą trafić do więzienia.

Teraz ma się to zmienić i nawet 15-latkowie będą mogli zostać osadzeni w zakładzie karnym za popełnienie każdej zbrodni, czyli przestępstwa zagrożonego karą powyżej trzech lat więzienia.

– Skutki będą dramatyczne. Trwała i nieodwracalna demoralizacja i produkowanie przyszłych, wielokrotnych przestępców – tak zmiany w rozmowie z Onetem komentuje specjalista od prawa karnego, prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości.

JESZCZE BARDZIEJ SUROWO

– Sprawiedliwość to nie pobłażliwość. Kary muszą być na tyle surowe, by skutecznie odstraszały przed popełnianiem przestępstw – tłumaczy swój projekt ministerstwo. I prezentuje paletę kar znacznie surowszych niż obecnie, m.in. karę bezwzględnego dożywocia. Proponuje też, by znacząco rozbudować katalog przestępstw, za które nieletni mogą trafiać nie –  jak dziś – do poprawczaków, ale do więzień. Teoretycznie mogliby – na mocy obecnie obowiązujących przepisów – odbywać karę w więzieniach dla młodocianych, które już istnieją. Tyle że miejsc może być za mało – dziś takie zakłady to margines w systemie penitencjarnym.

Obecnie sytuacja nieletnich w kodeksie karnym wygląda tak, że odpowiadają jak dorośli wyłącznie za najcięższe przestępstwa. To, m.in. zabójstwo, rozbój, spowodowanie śmiertelnego wypadku czy zamach na prezydenta państwa. Sąd może skazać nieletniego jak osobę dorosłą – jednak nie musi. W praktyce nacisk kładziony jest na działania profilaktyczne i wychowawcze, bo kary więzienia – jak pokazuje polska praktyka – niekoniecznie służyć muszą resocjalizacji.

W myśl nowego projektu zapisy ustawowe mają dać większe pole do skazywania nastolatków na kary więzienia. Sąd będzie mógł podjąć taką decyzję w każdym przypadku, gdy nieletni popełni zbrodnię, czyli przestępstwo zagrożone karą wyższą niż trzy lata więzienia. Do więzienia nieletni będzie mógł trafić także za gwałt, molestowanie czy pobicie.

Z NIELETNIEGO ZROBIĄ ZAWODOWEGO PRZESTĘPCĘ

– W zasadzie już możemy zacząć budować getta, żeby później „upchnąć” w nich te „produkty resocjalizacji” – tak sędzia sądu rodzinnego Tomasz Bac komentuje najnowsze pomysły resortu Zbigniewa Ziobry.

– Fakty są takie, że ci nieletni w więzieniach nauczą się przestępczego trybu życia. Ta koncepcja zaostrzenia kar dla nieletnich mnie po prostu przeraża, bo to jest z gruntu niezgodne z prawami człowieka – mówi. – Co jednak znacznie ważniejsze, takie mechaniczne upychanie nieletnich w więzieniu spowoduje gigantyczny rozsiew przestępczości – podkreśla sędzia Bac.

https://www.rp.pl/Prawo-karne/302089908-Przerazajacy-pomysl-Ziobry—prawnicy-o-propozycji-zmian-w-karaniu-nieletnich.html?fbclid=IwAR0a5qZL3s0ifjMgJpo0eAnKv75_CtYW5inbfGSiAxPf1qHmzeV1U2Jj4nA

Dzień – na pomieszanie złego i dobrego!

Od jakiegoś czasu budzę się z lękiem z powodu choroby Mamy.

Serce wali mi jak młot i boję się dźwięku telefonu, aby nie usłyszeć tylko, że z Mamą jest źle.

Po przebudzeniu się, już nie zasnę nawet na minutę, a od razu zrywa mnie z łóżka. Trochę musi minąć czasu, by się uspokoić i wyciszyć. Proszę o kolejny dzień, który będzie Mamie dany i to są dla nas wszystkich trudne chwile.

Moja znajoma napisała mi, że w tak beznadziejnym przypadku należy robić wszystko, by chory nie cierpiał i to właśnie się dzieje.

Bez morfiny Mama by bardzo cierpiała i tu ukłon w stronę mojej Siostry, że robi osobiście Mamie zastrzyki – ja się boję.

Jak to się mówi, to mimo choroby Mamy – życie musi toczyć się dalej i kiedy ja byłam z Mamą, to mój Mąż zabrał dziś naszą Wnusię na pierwszy, prawie wiosenny wypad nad jezioro z pieczeniem kiełbasek na ognisku.

Zachodnia Polska dziś była skąpana w słońcu i to był powód, by zrobić Dziecku taką niespodziankę.

Mój Mąż ma świetny kontakt z Wnukami i pokazuje im świat od strony przebywania na łonie przyrody, palenia ogniska i rąbania drzewa na nie. Dzieciaki nasze uwielbiają Jego zaangażowanie i to mnie bardzo cieszy.

Kiedy przyjadą do nas pozostałe Wnuki, to wszyscy wybierzemy się na taki wypad, skąpany w dymie z ogniska.

Uwielbiam takie chwile i czekam z utęsknieniem na taki dzień – razem.

Pomimo powyższego w dniu dzisiejszym miałam jeszcze jeden powód do radości i dumy z mojego Męża.

Oto przedstawiam komputer – nówka nie śmigana!

Mam nowy laptop, który musiałam przystosować na moje potrzeby, co mi się udało bezboleśnie i oto ten wpis jest z nowego, mojego, ukochanego laptopa.

Będę o niego dbała, chuchała, oszczędzała, aby mi jak najdłużej służył. 😀

 

Komputer, to świetny sposób na samotność Seniora

Pamiętacie chyba swoje młode lata, kiedy to biegaliśmy do pracy, a z pracy do domu, bo do dzieci trzeba było jak najprędzej. Wszystko w biegu, a więc zakupy, pranie, gotowanie i jeszcze często biegaliśmy na swoje działki, które też wymagały naszej opieki.

Kiedyś działka to wybawienie, gdyż świeże warzywa i owoce dla naszych dzieci, to było to coś dla rodziny i zawsze się coś na zimę zawekowało. Ja pamiętam, że na działkę biegłam w niedzielę, bo w tygodniu nie było już czasu. Wyrywałam te chwasty, które w tydzień urosły, a jak była susza, to się podlewało późnym wieczorem, kiedy złapało się ciśnienie w ogrodowym wężu. 🙂

Skonani kładliśmy się spać, a warto było się starać. Czas wypełniony po brzegi, ale powtarzam, że warto było się starać, gdyż tu chodzi o czyste sumienie, że tak wiele udało się zrobić dla przyszłych pokoleń, a naszych dzieci.

Ale czas szybko płynie i nagle znaleźliśmy się na wytęsknionych emeryturach i tu chcę dojść do pomysłu na ten wpis.

Pisałam, że moja Mama jest już wiekową Panią i tak ją obserwuję i stwierdzam, że jest bardzo dzielna w spędzaniu wolnego czasu. Często się zastanawiam jak Ona ten czas spędza, bo przecież nie jestem w stanie być z nią przez wiele godzin. Mam swoje życie i męża, a więc i obowiązki.

Kiedyś zaproponowałam jej, że kupimy jej małego laptopa i bym jej pomogła odnaleźć się w sieci, aby ten czas sobie urozmaiciła. Pomogła bym oczywiście poznać meandry poruszania się w sieci i podpowiedziałabym ciekawe strony. Może bym ją zalogowała na jakieś forum dla Seniora i tak dalej. Wiem, że sobie by poradziła, bo obsługę telefonu pojęła w lot, ale niestety nie był to dobry pomysł.

Moja Mama przeszła dwa zabiegi na oczy i w związku z tym źle widzi, a więc pomysł upadł, a po drugie gdybym może wcześniej wyszła z taką propozycją, to by złapała bakcyla. Niestety, ale ludzie starsi boją się komputerów, a do komputera trzeba poczuć bluesa, bo inaczej nikogo się nie zmusi do jego używania.

Pamiętam swoje początki z komputerem i choć stał on w kącie zostawiony przez dzieci dla Matki, która nagle nie musiała już biegać do pracy, to się go też bałam. Pamiętam, że stroiłam się do niego dłuższy czas, bo nie wiedziałam jak i co i z czym to się je.

Pamiętam, że pewnego dnia miałam dość długich dni rozłożonych między domowymi czynnościami i się odważyłam go włączyć. Dostałam kilka wskazówek od dzieci i wiecie co? Na początku wpisywałam w wyszukiwarkę tak jak bym pisała w zeszycie. Polska z dużej litery, a przecież wyszukiwarka znajdzie i z małej. Byłam taka strasznie akuratna i przestraszona, że cieszyłam się, kiedy znalazłam w sieci program telewizyjny – jak jakaś głupia.

Potem drogą prób i błędów jestem i piszę na blogu. Sama się wszystkiego nauczyłam, bo na przykład wgrywanie zdjęć do komputera, czy ich wklejanie na Facebooku. Niby nic, a jednak kiedy zdarzy mi się awaria komputera, to szukam osobiście recepty na jego naprawienie i kilka razy mi się udało, bez pomocy fachowców.

Czasami, a może dość często widzę siebie na łóżku, że już ani ręką, ani nogą, ale umysł jeszcze sprawny i sobie wyobrażam moje życie bez komputera – masakra – mówię Wam. Spędzam przy komputerze dużo czasu, bo jestem uzależniona, a z komputera wiele się ciekawych rzeczy dowiaduję, a także są miejsca, gdzie wyrażam swoje zdanie i nagle mi ten tlen odcinają!

Męczę się psychicznie w takim momencie, że choroba pozbawiła mnie przyjemności i to jest dla mnie straszne uczucie. Wiem, że kiedyś nadejdzie taka chwila i nastąpi koniec przygody z komputerem i ze wszystkim!

W swoim otoczeniu znam kilka Pań, które są dzielne w sieci, ale i znam takie, które boją się tego ustrojstwa jak diabli i nie oszukujmy się, ale komputer pomaga bardzo znosić smutną samotność, choć ja samotna jeszcze nie jestem. Mimo to, ja i mąż mamy swoje maszynki do zapełniania wolnego czasu i póki co – jest fajnie.

Opiszcie swoje początki z komputerem. 🙂

Samotność na własne życzenie

Jan Twardowski

Są ta­cy, którzy uciekają od cier­pienia miłości. Kocha­li, za­wied­li się i nie chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, ni­komu po­magać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w so­bie.

Przytaczam oto ten cytat dlatego, że ostatnio rozmawialiśmy na Facebooku wśród ludzi w różnym wieku na temat samotności. Z tej rozmowy wynikło, że wszyscy jesteśmy na swój sposób samotni i to jest udowodnione naukowo, gdyż „Bob Briscoe uważa, że będziemy bardzo samotni. Owszem, interakcji społecznych będzie więcej, ale będą one płytkie i powierzchowne. Będziemy czuć się samotni i wyizolowani, mimo że cały czas będziemy w jakiś sposób otoczeni ludźmi”  W dobie komputerów, smartfonów i tych wszystkich elektronicznych urządzeń chowamy się za nimi i skrywamy nasze prawdziwe emocje. Udajemy, że wszystko u nas jest w porządku, pokazujemy najbardziej udane zdjęcia z wakacji i chwalimy się swoim życiem w taki sposób, aby nikt nie zauważył, że coś u nas nie gra.

Tak, jesteśmy teraz bardziej samotni, niż kiedykolwiek i co najgorsze nie lubimy się do tego przyznać. Przecież udzielamy się na Facebooku, Twitterze, na różnych forach internetowych, a więc jesteśmy obecni. Jesteśmy obecni, ale nie w życiu realnym, bo większość czasu spędzamy w sieci i to niezależnie od wieku.

Przecież nie napiszemy nigdzie, że jest nam źle i czujemy się samotni, bo lepiej jest pokazywać uśmiechniętą twarz i swoje poukładane życie, bo tak jest bezpieczniej. Jestem na Facebooku kilka już lat i bardzo rzadko czytam o tym, że komuś jest źle i czuje się samotnym człowiekiem. Wszyscy lajkują, rozmawiają na przeróżne tematy i udzielają się w grupach, ale mimo to prawdziwe dramaty skrywane są przed ekranem komputera. Bardzo rzadko ktoś się przyzna, że ciężko choruje i jest sam w tej chorobie. Bardzo rzadko ktoś napiszę, że nie układa mu się z własnymi dziećmi, czy też małżonkiem, bo jest to tylko nasza tajemnica i lepiej niech inni nic nie wiedzą i się nawet nie domyślają.

Obserwuję wątki o samotności i na nich przeważnie są pozdrowienia poranne, wirtualna kawa i sprawozdanie tego, co ma się w planach, ale nikt nie pisze, że ma podły nastrój i źle mu z tym jest. Ludzie w sieci nie przyznają się do takich nastrojów, bo lepiej nie narazić się na wirtualną krytykę.

Podobno przeciętnie rozmawiamy z drugim człowiekiem codziennie w realu tylko trzy minuty i uciekamy od wszelkich spotkań towarzyskich. Przestaliśmy lubić innych ludzi i spotkania sąsiedzkie, wspólne wypicie kawy i rozmowy w realu można włożyć już między bajki. Mamy komputery i to tam się udzielamy, choć nie jesteśmy do końca szczerzy.

Czytam często takie wyznania starszych pań, że męczą je już wizyty dorosłych dzieci i wnuków, którzy przyjeżdżają na niedzielny obiad i oddychają z ulgą, że wreszcie sobie pojechali a pozostawili po sobie masę brudnych naczyń. Owe panie narzekają, że już męczą je takie spotkania, a kiedy tylko goście pojadą, natychmiast siadają do komputera i takie spędzanie czasu uważają za najlepsze, bo wreszcie mają święty spokój.

Wszystko się zmieniło i między bajki już można włożyć sceny z dawnych lat, kiedy matki dzieci z jednego podwórka nie wstydziły się zapukać do sąsiadki, aby pożyczyć szklankę cukru, albo mąki i przy okazji sobie pogawędzić. Między bajki można włożyć sąsiedzką pomoc i tamte matki, które swoimi dziećmi na podwórkach dyrygowały z okien i nikomu to nie przeszkadzało. Było głośno i było gwarnie, a teraz wszyscy pozamykani w swoich enklawach i nikogo nic nie obchodzi. Nic o sobie nie wiemy, nawet mieszkając w tych samych klatkach i co najgorsze wcale nie chcemy tego zmienić, a jednak!

A jednak czujemy się samotni i zagubieni, choć komputery częściowo niwelują tę naszą samotność, bo po włączeniu komputera mamy złudne wrażenie, że jesteśmy obywatelami świata i świat leży u naszych stóp, ale tam w środku wciąż jesteśmy samotnymi ludźmi i tu powstaje pytanie? Czy nie lepiej było kiedyś, kiedy byliśmy blisko drugiego człowieka i mogliśmy realnie z nim rozmawiać, a nie przy pomocy klawiatury. Może warto zatrzasnąć klapę laptopa i wyjść poszukać realności. Z drugiej jednak strony, to taka schowana twarz i osobiste emocje bezpieczniej jest chować za ekranem komputera i może po prostu tak jest dobrze.  Dziwne czasy nastały i w dużej mierze samotni jesteśmy na własne życzenie.

Uzależniona egoistka od komputera

Lubimy swoje komputery i laptopy, a zwłaszcza kiedy znajdziemy sobie miejsce w sieci, gdzie się zagnieżdżamy na dłużej i tam szukamy znajomych, czy też chętnych do pisania. Wiadomo, że takimi miejscami są fora dyskusyjne, gdzie po jakimś czasie identyfikujemy się z grupą i piszemy na forum, albo prywatnie.

Ja pisałam jakiś czas z jedną kobietą, użytkowniczką forum właśnie. Już nie pamiętam od czego zaczęła się ta nasza korespondencja, ale na początku było mi miło, że mogę o poranku skrobnąć do niej pozdrowienia. To jest takie miłe uczucie, kiedy mamy do kogo się w tej przepastnej sieci odezwać.

Nazwę tę panią od luźniej korespondencji Krysią np. Krysia była w naszym pisaniu od razu bardzo wylewna i kiedy nie prosiłam o jej zdjęcia i jej rodziny, bo sama nie miałam zamiaru się dzielić, to zaraz na poczcie je miałam i tym sposobem wiedziałam z kim piszę. Przystojna kobieta nie powiem, ale ja byłam na etapie składania do kupy swojego małżeństwa i nie miałam zamiaru dzielić się swoją prywatnością, którą wolałam przeżywać w swojej, tylko duszy. Nie miałam się czym chwalić i starałam się nie zwierzać, jakie to przeżywam katusze i dlatego wolałam czytać, co też Krysia ma mi do napisania.

Krysia dzieliła się ze mną swoim życiem prywatnym i wiedziałam jak wygląda jej życie na co dzień. Czasami udzielałam jej swojego poparcia, czy też negacji, ale Ona się nie gniewała. Od niej dowiedziałam się, że jej mąż bardzo się denerwuje kiedy Ona siedzi całymi dniami na forum i w zasadzie na nią krzyczy, bo to On robił zakupy do domu i On sprzątał, a także gotował, bo Krysia była przypięta łańcuchem do komputera. Od rana do wieczora udzielała się na wątku babskim pisząc takie bzdurki nic nie znaczące.

Pisała mi, że by ułagodzić męża, to szła z nim na szybki seks i na jakiś czas miała spokój, aż do następnej awantury. Tego seksu to jej zazdrościłam najbardziej, bo u mnie na etapie odbudowy małżeństwa mogłam sobie tylko o tym pomarzyć, ale wspierałam ją w jej trudnej doli, choć tłumaczyłam, że mąż ma prawo mieć do niej pretensje, gdyż wyraźnie go zaniedbuje. Nie posłuchała, a ja jej szczerze zazdrościłam, że kobieta ma tylko takie problemy ze swoim chłopem. Stukała dalej, nabijając na forum ponad 30 tys. postów i pisała z przerwą, tylko na sen.

Pewnego razu przeczytałam jej euforyczny wpis na forum, że wyprowadziła się od męża, a mieli dwa domy, a więc miała dokąd. Mieli dom w apartamencie i domek letni z ogrodem, a więc spakowała swoje rzeczy, wzięła psa i oczywiście komputer.

Mnie ten wpis wprawił w osłupienie, bo nie wierzyłam, że powodem rozstania po 30 latach małżeństwa jest uzależnienie od pisania na forum od rana do wieczora. Wstawała rano, napaliła w kominku i zaszywała się w koc z laptopem i po śniadaniu miała luz bluz na cały dzionek z przerwą na nakarmienie i wyprowadzenie pieska.

Zganiłam ją za takie potraktowanie męża, a Ona mi napisała, że mam się nie wtrącać i jestem psychicznie chora, skoro bronię jej męża, a nie ją… hm.

I tak skończyła się nasza pisanina, a ja sobie odpuściłam kobietę, egoistkę, której od dobrobytu w de… się przewróciło. Niech jej będzie, pomyślałam, ale śledziłam jej wpisy na forum.

Była szczęśliwa, choć nie do końca, bo latem ogród wołał o to, by się nim zająć. Chwasty rosły na potęgę, a winorośle wołały o pielęgnację. Trzeba było zacząć gromadzić opał do kominka i trzeba było robić drobne naprawy, bo w domu zawsze coś się psuło, a do tego?

Przychodziła synowa z wnuczką bardzo energiczną, co odciągało Krysię od komputera i bardzo ją to męczyło. Pisała, że po tych wizytach jest padnięta i czekała z utęsknieniem kiedy sobie pójdą, aby Ona miała czas na klikanie z wirtualnymi koleżankami, bo tylko to jej sprawia niesamowitą przyjemność.

Odpuściłam czytanie jej pierdół, ale pewnego dnia zajrzałam na ten jej ukochany wątek i się dowiedziałam, że mąż machnął ręką i stwierdził, że niech Krycha sobie klepie te bzdury, z których nie ma żadnej korzyści dla niego, ale tak bardzo za nią tęsknił i ubolewał nad swoją samotnością, że machnął ręką i się zeszli. Znowu on robi zakupy i gotuje i pierze, a Krycha uwiązana do kompa klepie i klepie i klepie i tylko pies to zaakceptował siedząc z panią pod kocem.

Już nikt jej nie zrzędzi i jest szczęśliwą kobietą, notabene i ja też, bo przez ten czas na nowo zbliżyłam się z mężem i zbudowaliśmy wszystko od początku i On godzi się na to, że piszę bloga, a potem spędzamy czas razem najczęściej jak się da.:)

Morał z tej historii jest taki, że na starsze lata nie wszystkie panie rozumieją, że to są może ostanie wspólne chwile, które powinno się cenić jak drogocenny skarb, bo drugi raz na ten świat nikt nas nie zaprosi. 

Czy komputery i tablety – nie dla Seniora niestety?

„Parę dni temu ruszyła kampania „Wyloguj się do życia”, która ma zwrócić uwagę na problem uzależnienia od internetu.

Badania EU Kids Online 2011 pokazują, że ponad 38 % polskich nastolatków w wieku 11-16 lat „czuje się bardziej sobą online” niż w kontaktach bezpośrednich z innymi ludźmi. 35 % dzieci w tym wieku zaniedbuje bliskich, szkołę i hobby z powodu spędzania czasu w internecie, a 32 % bezskutecznie próbuje marnować mniej czasu przy komputerze, czyli nie kontroluje już problemu.”

http://www.wylogujsie.org/

Faktem jest, że komputery są już wszechobecne. Widzimy je w bankach, sklepach, u lekarzy, w biurach, a więc nie potrafimy z nimi już się rozstać. Martwi tylko, że młodzież, tak jak kiedyś bywało, gdy nikt jeszcze o komputerach nie słyszał nie spędza więcej czasu z rówieśnikami na podwórkach. My starsi więcej czasu spędzaliśmy na boiskach, uprawiając sport i tak się wyżywaliśmy w ruchu i będąc większość czasu na świeżym powietrzu. Każdy senior pewnie pamięta swoje dzieciństwo i młodość i byliśmy chyba szczęśliwsi, niż współczesne nastolatki, które bez komputera nie potrafią już żyć. Załatwiają wszystkie swoje sprawy przez portale społecznościowe, komunikatory i tak się ze sobą porozumiewają. Smutne jest to, że nie potrafią już inaczej funkcjonować i chyba wielu z nich cierpi na samotność, bo brak realnych kontaktów z innymi, tę samotność jednak musi sprawiać.

Rodzice często nie panują nad swoimi dziećmi i praktycznie nie mają pojęcia, co ich latorość w sieci robi. Nie kontrolują, często niewłaściwego zachowania swoich dzieci. Smutne jest to, że Internet często sprawia, że młodzież chce się komuś przypodobać i publikują swoje zdjęcia, narażając się niejednokrotnie na ostrą krytykę, a potem nie mogą sobie z tym poradzić.

Istotne zagrożenia czyhają w sieci dla ludzi bez doświadczenia życiowego, co często powoduje rozterki i niemoc poradzenia sobie z krytycznymi ocenami. 

Dlatego myślę, że akcja „Wyloguj się do życia” jest bardzo potrzebna, ale tutaj dużą rolę musi odegrać zaangażowanie rodziców i szkoły – rzecz jasna.

A jak jest z Seniorami?

 „Badania przeprowadzone w marcu 2012 roku przez Megapanel PBI Gemius pokazują wyraźnie, że niewielu polskich seniorów korzysta z komputera i internetu – w grupie 60+ to jedynie 12 proc, czyli ponad 900 tys. osób. Polska boryka się z problemem starzejącego się społeczeństwa i powinniśmy pamiętać, że grupa osób 60+ stale rośnie. Na tle grupy wiekowej 7-59, z której ponad 65 proc. osób korzysta z sieci, wynik najstarszej części społeczeństwa nie napawa optymizmem. Starsze osoby nie korzystające z komputera i odcięte od sieci tracą szansę na realizację swoich pasji i nie są w stanie skorzystać z wszystkich rzeczy, które oferuje im internet.”

http://tech.wp.pl/kat,1009785,title,Internet-dla-babci-i-dziadka-Czy-seniorzy-korzystaja-z-komputerow-i-sieci,wid,15270537,wiadomosc.html

Senior powinien za to wbrew wszelkich uzależnieniom od Internetu mieć w domu komputer i to jest Seniorowi zalecane po prostu! 

Senior z racji, że ma więcej wolnego czasu, bo się już w życiu napracował, powinien nauczyć się serfowania po sieci, choć zdaję sobie sprawę, że wielu Seniorów nie stać jest, aby ten komputer sobie kupić, odbyć jakiś kurs na początek, a potem opłacić abonament.

Ale jeśli tylko tak się składa, że stać nas na ten komputer, to lekarze wręcz zalecają Seniorom surfowanie po sieci, ponieważ taka aktywność powoduje, że Senior ćwiczy sobie komórki mózgowe o wiele skuteczniej, niż podczas czytania książek, czy rozwiązywania krzyżówek. Sorry, tak wyczytałam gdzieś tam.

Ponadto Senior często mieszka sam, z dala od swoich dzieci i rodziny, a więc za pomocą tej szalonej maszynki, może z powodzeniem spotkać się na komunikatorach z kamerką i sobie tak umilić życie. 

W sieci mamy wszytko, dosłownie wszystko i za pomocą Internetu Senior będzie się mniej czuł samotny, bo przecież jeśli tylko jest dobra wola, można w sieci zapoznawać nowych ludzi i spełniać swoje marzenia. Można posłuchać ulubionej muzyki, czytać wiersze, czy też oglądać filmy. Wszystko to za pomocą tego czegoś, bez wychodzenia z domu, pod ciepłym kocem i z gorącą herbatą. Fajnie co nie? 

Ja nie wiem, jak ja kiedyś żyłam bez Internetu, a teraz to sobie kompletnie nie wyobrażam życia bez kompa, jak to mawia młodzież. Jestem zakochana w moim laptopie i cieszę się, że mogę zajrzeć na YT, mogę obejrzeć film na VOD. Mogę pogadać na FB i mogę się zobaczyć z rodziną na Skype. Obcykana jestem – prawda? 😀

Pewnie, że jeszcze dużo nie wiem i wciąż szperam i wciąż szukam czegoś nowego i się uczę jak mądrze korzystać z sieci, a wciąż mam z tego radość. Może powinnam trochę się wylogować, bo dzieci się trochę martwią, że ich matka spędza tyle czasu w sieci, ale ja Im zadaję od razu pytanie, czy jeśli mnie potrzebują, to czy mnie nie ma? W ten sposób zakańczam dyskusję nad moim uzależnieniem, a z drugiej strony, to ciężko jest zagospodarować Seniorowi cały swój dzień i tych wszystkich godzin w ciągu doby, a więc komputer to jest świetne rozwiązanie, na samotność i na poszerzanie swoich horyzontów i oczywiście świetne rozwiązanie, by pisać bloga. 🙂

Ciekawa jestem jak to z Wami jest? Pogadajmy. 🙂

Kiedy Twój laptop strajkuje, to czy masz czarne myśli ha ha

Dzisiaj z moją blogową znajomą i nie tylko, weszłyśmy na temat, że jej komputer od rana szwankuje, bo coś tam się dzieje z dostawcą. Napisała i ja ją doskonale rozumiem, że kiedy od rana nie można z jakiś przyczyn wejść do sieci, jesteśmy nieszczęśliwe i bardzo poirytowane. Odpalanie komputera od rana stanowi dla nas jak świeży powiew powietrza, jak aromatyczny, pierwszy łyk kawy, jak pierwsze zakochanie, no wiecie! Jest oknem na szeroki świat i niemożność wejścia do tego świata sprawia, że stajemy się nerwowe i mamy od rana kiepski dzień. Może zabrzmi to irytująco, ale tak jest, że ręce nam zaczynają drżeć, a serce bić mocniej. Szukamy przyczyny, włączamy i przełączamy, kombinujemy, aby tylko dostać się na nasze ukochane stronki, gdzie toczy się życie i gdzie możemy spotkać swoich wirtualnych przyjaciół i znajomych. Odcięcie od sieci powoduje, że nic nam się nie podoba w świecie realnym i stajemy się naburmuszone, złe, smutne i takie tam różne emocje nami targają. Przecież to zakrawa na diabelskie uzależnienie, jako do kompletu do innych uzależnień, w jakie wpadają ludziska i tak trudno się z tego wydostają i wydrapują na powierzchnię i z dna. Jednym się udaje, a inni tkwią w uzależnieniu do końca swoich dni. Ten kto wymyślił Internet chyba nie zdawał sobie sprawy, jak ta piekielna maszyna zmieni świat i ludzi, bo przecież życie toczy się teraz w 90% w sieci i na portalach społecznościowych. Ludzie ze sobą już prawie nie rozmawiają w realu, bo każdy szybko biegnie do domu i odpala maszynerię, aby tam się wygadać i podyskutować na ważne i mniej ważne tematy.

Ten temat skłonił mnie do przypomnienia sobie jak toczyło się moje życie, kiedy nie miałam bladego pojęcia o tej technologii, która się gdzieś tam skradała, ale do mnie te wieści nie docierały jeszcze.

Pamiętam, że wolne dni i urlopy bardzo często spędzaliśmy poza domem. Nie obce były nam wypady za miasto z dziećmi, namiotami i całym osprzętem potrzebnym do przetrwania w lesie, nad jeziorami, których na moim terenie jest pod dostatkiem. Jechaliśmy z dziećmi i znajomymi i spędzaliśmy całe dnie na świeżym powietrzu, łowiąc ryby, smażąc je, przerabiając na kotleciki rybne. Pływaliśmy łodziami po błyszczących od słońca taflach jeziora. Zbieraliśmy grzyby i robiliśmy tysiące innych rzeczy, a czas uciekał z prędkością światła, kiedy wykończone dzieci szły spać do namiotu, a dorośli przy ognisku mogli dalej biesiadować.

Pamiętam, że mieliśmy znajomych na wsi, którzy bardzo często nas zapraszali na weekend do siebie i tam u nich, także spędzaliśmy fajnie czas z dziećmi, które miały kontakt ze zwierzętami i poznawały życie ludzi na wsi.

Pewnego razu kupiliśmy dużą działkę za miastem, na której postawiliśmy mały domek i to potem był nasz azyl, gdzie spędzaliśmy każdą wolną chwilę. Z działki było blisko do lasu i położonego w lesie jeziora. To był piękny czas, kiedy u siebie, na świeżym powietrzu bardzo często zapraszaliśmy znajomych, rozpalając grilla i tak mogliśmy siedzieć od rana do wieczora.

A teraz, kiedy lat przybyło, tamte czasy są już poza mną i od pięciu lat siedzę w sieci, gdyż w sieci siedzą teraz wszyscy, a to znaczy, że nie tylko ja, ale i moi znajomi. Najśmieszniejsze jest to, że w mojej  klatce mam sąsiadów, z którymi pozdrawiamy się na Facebooku, a kiedy się spotykamy oko w oko, kłaniamy się jeno i to wszystko. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, że ludzie w sieci są bardziej bliscy drugiej osobie, niż w realu. Pozamykaliśmy się, nie potrafiąc się odblokować na kontakt z drugim człowiekiem i mnie się wydaje, że to jest czyste wygodnictwo, które nie wymaga od nas realnego uśmiechu do drugiej osoby. Nie wymaga troski o drugiego człowieka i zainteresowania. Źle się dzieje w państwie duńskim, a mnie tylko cieszy fakt, że jeśli mam gości, to nie spozieram ukradkiem na mojego laptopa. Przestało mnie interesować, co też tam się dzieje, podczas mojej nieobecności i to jest dobry dla mnie  znak, że lubię być odwiedzana i lubię porozmawiać w realu, a więc może nie wszystko jest dla mnie takie stracone.

Miłego dnia surfującym, ale dam radę, że warto czasami odkleić się od swojej ukochanej maszynki i zrobić coś innego w realu, choć wiem, że gadam jak grochem o ścianę. Sama myślę, aby założyć drugiego bloga, ale tylko fotograficznego, ale może to raczej już z wiosną, bo aby do wiosny. 😀