Archiwa tagu: lekarz

M贸j stres jest wi臋kszy ni偶 tw贸j!

Obraz mo偶e zawiera膰: jedzenie

Leki roz艂o偶one na ca艂y tydzie艅, a s膮 to leki na serce, cukrzyc臋 i w膮trob臋 i jak na razie tyle!

Wch艂aniam t臋 chemi臋 codziennie, ale innego wyj艣cia nie ma, skoro lekarze nakazali.

Dzi艣 zauwa偶y艂am, 偶e ko艅czy si臋 mi ich zapas, a wi臋c trzeba by艂o zadzwoni膰 do lekarza, kt贸ry w zwi膮zku z pandemi膮 nie wzywa mnie do przychodni.

Podaje numer recepty na telefon i zaraz mo偶na i艣膰 do apteki, by sobie te leki wykupi膰!

Tak wykupi膰, bo jako seniorka nie mam ani jednego leku darmowego tak jak obieca艂 PiS!

M贸j dzisiejszy rachunek za leki, to 160 z艂otych!

Mimo, 偶e mam ju偶 du偶o lat, to za ka偶dym razem, kiedy dzwoni臋 do mojej rodzinnej mam ogromny stres, cho膰 wiem, 偶e lekarze s膮 w艂a艣nie od tego, by nam pomaga膰!

Kiedy decyduj臋 si臋 wykona膰 telefon do mojej rodzinnej – mimo, 偶e doskonale J膮 znam, to oblewaj膮 mnie zimne poty, trz臋s膮 r臋ce,聽 a tak偶e czuj臋, 偶e jestem mo偶e natr臋tna.

Mam w艂a艣nie takie nastawienie, gdzie艣 w sobie, 偶e kiedy musz臋 kogo艣 o co艣 prosi膰, to stres mnie zjada, a po wszystkim d艂ugo dochodz臋 do siebie!

Nawet kiedy jestem twarz膮 w twarz z lekarzem, bo szybko m贸wi臋, o co mi chodzi i staram si臋 lekarzowi nie zawraca膰 g艂owy innymi sprawami.

Kiedy艣 pos艂anka Mucha powiedzia艂a, 偶e seniorzy chodz膮 do lekarza z nud贸w!

Czekam aby jak najszybciej, by gabinet opu艣ci膰 z recept膮, albo skierowaniem do specjalisty na dodatkowe badania!

Jednak unikam lekarzy jak tylko mog臋, cho膰 wiem, 偶e si臋 starzej臋 i nie wiadomo jakie chor贸bsko mo偶e mnie jeszcze dopa艣膰!

C贸偶 – taki mam durny charakter i naprawd臋 z takim nastawieniem 偶yje si臋 bardzo ci臋偶ko.

Wiem, 偶e niekt贸re osoby mnie zrozumiej膮, bo maj膮 tak samo!

A teraz o mentalno艣ci rodzin katolickich, kt贸re sw贸j katolicyzm podkre艣laj膮 na ka偶dym kroku b臋d膮c w PiS!

W艂a艣nie oni, kt贸rym uniewa偶nia si臋 ma艂偶e艅stwa przez ksi臋dza i nam zwyk艂ym 艣miertelnikom nakazuj膮 le偶enie krzy偶em w ko艣ciele, a sami kiedy okradn膮 pa艅stwo siedz膮 w pierwszych 艂awach w ko艣cio艂ach!

To oni – ci hipokrycie, kt贸rzy s膮 jeszcze przy w艂adzy, ale tylko po to, by chroni膰 swoje patologiczne rodziny i pe艂ne konta!

„Oto taki przyk艂ad, o kt贸rym napisa艂 m贸j znajomy „Dominik”, a tak偶e ca艂a, polska prasa grzmi!

„Czy syn Jacka Kurskiego, Zdzis艂aw Antoni Kurski, wykorzystywa艂 seksualnie pochodz膮c膮 z聽Tr贸jmiasta Magd臋 Nowakowsk膮, odk膮d ta sko艅czy艂a 9 lat??

Nie mam ju偶 zaufania do wymiaru sprawiedliwo艣ci 鈥 m贸wi Magda Nowakowska, Zna艂am Kurskich od zawsze. Bardzo przyja藕ni艂am si臋 z ich najstarszym synem Zdzis艂awem. Traktowa艂am go jak starszego brata. Darzy艂am zaufaniem. Zacz膮艂 mnie krzywdzi膰, gdy sko艅czy艂am dziewi臋膰. Przesta艂, gdy dosta艂am pierwszy okres. Mo偶e si臋 ba艂, 偶e zajd臋 w ci膮偶臋? 鈥 m贸wi dwudziestoletnia dzi艣 kobieta.

Ojciec Magdy to by艂y radny Prawa i Sprawiedliwo艣ci, pe艂ni艂 te偶 funkcj臋 asystenta europos艂a PiS Jacka Kurskiego. Rodziny przez niemal 8 lat sp臋dza艂y wsp贸lnie wakacje w miejscowo艣ci Danielino w powiecie sztumskim.
W trakcie powtarzaj膮cych si臋 wsp贸lnych urlop贸w Magda i o osiem lat starszy od niej Zdzis艂aw, syn Jacka Kurskiego, cz臋sto sp臋dzali czas sam na sam w urz膮dzonym na pi臋trze pokoju.

鈥 W jednym ze wspomnie艅 widz臋 s艂o艅ce wpadaj膮ce do pokoju na poddaszu i jego, jak mnie gwa艂ci analnie. Mia艂am wtedy fioletow膮 sp贸dniczk臋. Rodzice mnie tak ubierali. On podci膮ga艂 materia艂, zdejmowa艂 ze mnie majtki i mnie penetrowa艂. Wk艂ada艂 cz艂onka w ka偶d膮 dziur臋: w pup臋, w pochw臋, w usta.

Post臋powanie w sprawie wykorzystywania nastolatki wszcz臋to w listopadzie 2015 roku. W czerwcu roku 2016 spraw臋 przej臋艂a Prokuratura Okr臋gowa w Gda艅sku, umarzaj膮c j膮 w sierpniu 2017. Wobec odczuwanej bezradno艣ci Magda usi艂owa艂a pope艂ni膰 samob贸jstwo, po艂ykaj膮c oko艂o 160 tabletek. W roku 2018 s膮d w Kwidzynie nakaza艂 wznowi膰 艣ledztwo. Prokuratura Okr臋gowa w Gda艅sku po raz kolejny zas膮dzi艂a jednak umorzenie sprawy. Prawo Magdy do skargi posi艂kowej wygas艂o w ubieg艂ym roku.

O艣wiadczenie Jacka Kurskiego w tej sprawie:

Obrazek
Obrazek

To O艢WIADCZENIE (jak dla mnie) jest聽potwierdzeniem, 偶e jednak „sprawa” by艂a.聽:okok:
Nic mnie bardziej nie utwierdzi艂o, 偶e ofiara m贸wi prawd臋 jak to o艣wiadczenie. :okok:
Mam nadziej臋, 偶e pedofil zostanie ukarany wi臋zieniem.
KA呕DY:wlosy:
Bez wzgl臋du kim jest lub s膮 jego rodzice. ”

Kurski jak ty wychowa艂e艣 swojego syna?

Syn Kurskiego 鈥 Zdzis艂aw Antoni Kurski. Co o nim wiemy ...

Chora s艂u偶ba zdrowia w Polsce

Do艣膰 ju偶 dawno pos艂anka PO – 艣liczna Joanna Mucha wydali艂a z siebie, 偶e seniorzy chodz膮 do lekarzy i siedz膮 w kolejkach, bo im si臋 bardzo nudzi.

Obrazi艂a mnie w tym momencie, bo jestem tego zaprzeczeniem.

Id臋 do lekarza tylko w贸wczas, gdy mi co艣 powa偶nie dolega, a swoje leki za艂atwiam telefonicznie i nie musz臋 siedzie膰 w poczekalnich.

Ale i z tym czasami bywa k艂opot!

Wczoraj policzy艂am moje leki i stwierdzi艂am, 偶e na weekend mi zabraknie, a wi臋c z wielk膮 trem膮, jak zawsze, dzwoni臋 do rodzinnej.

Pisz臋 z wielk膮 trem膮, bo mam g艂upi charakter i uwa偶am, 偶e zawracam komu艣 g艂ow臋 i nie chc臋 by膰 natr臋tna, a wi臋c jest to dla mnie zawsze wielki stres.

Ja stara kobita mam obiekcje, 偶e dzwoni臋 do lekarza i mu si臋 narzucam, a przecie偶 taka jest lekarzy praca!

Dzwoni臋 wi臋c ca艂a w stresie, a tu rodzinna odrzuca moje po艂膮czenie.

Pomy艣la艂am sobie, 偶e mo偶e jest zaj臋ta i dzwoni臋 drugi raz po godzinie.

Ponownie moje po艂膮czenie odrzuci艂a.

Wnerwiona dzwoni臋 do rejestracji i czekam do艣膰 d艂ugo na odebranie mojego telefonu.

No w ko艅cu rejestratorka odebra艂a, a ja grzecznie pytam, czy jest moja rodzinna w pracy i us艂ysza艂am, 偶e jest na urlopie!

Pytam wi臋c, co ja mam zrobi膰, aby wypisano mi recept臋 i s艂ysz臋 w s艂uchawce – nie wiem!

Konsternacja chwilowa i us艂ysza艂am – no dobrze, to niech pani podaje te swoje leki!

Poda艂am, ale sobie pomy艣la艂am, czy tak trudno rodzinnej by艂oby nagra膰聽 informacj臋聽 w telefonie, 偶e w艂a艣nie przebywa na urlopie?

Mo偶e warto w sieci za艂o偶y膰 informacj臋, 偶e lekarz od – do przebywa na urlopie, a nie 偶eby pacjent musia艂 si臋 domy艣la膰.

Co w takich sytuacjach maj膮 zrobi膰 starzy ludzie, kt贸rzy nie s膮 w stanie i艣膰 samodzielnie do lekarza i nie maj膮 bliskich do pomocy?

Nie lubi臋 naszej s艂u偶by zdrowie, bo kiedy tylko si臋 z ni膮 zetkn臋, to czuj臋 si臋 jak intruz, 偶e zawracam komu艣 g艂ow臋 i jestem k艂opotem.

W dobie komputer贸w, telefon贸w kom贸rkowych tak trudno s艂u偶bie zdrowia jest obs艂u偶y膰 pacjenta i nara偶a si臋 go na stres.

Ja wiem, 偶e oni marnie zarabiaj膮 i w rejestracji te panie niech臋tnie robi膮 robot臋 za lekarzy, b臋d膮c wci膮偶 nad膮sane, bo s膮 zm臋czone, ale s膮 granice, 偶e w ko艅cu ten pacjent potrzebuje ludzkiego traktowania, a nie chce by膰 popychad艂em.

M贸j kolega „D” tak napisa艂 o s艂u偶bie zdrowia w Polsce!

Jest coraz gorzej i od czterech lat s艂u偶ba zdrowia chyli si臋 ku upadkowi!

„S艂u偶ba zdrowia w stanie przedzawa艂owym.

Polska ma jeden z najni偶szych odsetk贸w PKB wydawanych na opiek臋 zdrowotn膮.
W kontek艣cie post臋puj膮cego starzenia si臋 spo艂ecze艅stwa nie wr贸偶y to nic dobrego.聽:dobani:
Obrazek
Szpitale odsy艂aj膮 ci臋偶ko chorych pacjent贸w, bo ich leczenie si臋 nie op艂aca.聽:bezradny:
W du偶ym szpitalu miejskim w Pruszkowie k/Warszawy – w艂a艣nie ODESZLI Z PRACY NARAZ WSZYSCY LEKARZE Oddzia艂u Wewn臋trznego..聽:boisie:
Obrazek
W szpitalach coraz cz臋艣ciej opiekuj膮 si臋 chorymi starsze panie piel臋gniarki, bo 艣rednia wieku piel臋gniarek z braku nap艂ywu nowych – od kilku lat systematycznie wzrasta a weteranek ochrony zdrowia nie ma kto zast膮pi膰.
W przysz艂ym roku prawie po艂owa pracuj膮cych piel臋gniarek osi膮gnie wiek emerytalny.聽:szok:
Ju偶 dzi艣 co trzecia z nich ma sko艅czone 60 lat.

Jeszcze gorzej wygl膮damy pod wzgl臋dem liczby lekarzy 鈥 co czwarty lekarz jest dzi艣 w wieku emerytalnym, a 11 proc. ma powy偶ej 71 lat.
W Unii Europejskiej zajmujemy ostatnie miejsce聽ze wsp贸艂czynnikiem 2,4 lekarza na 1000 mieszka艅c贸w.

M艂odzi wyje偶d偶aj膮 albo zmieniaj膮 zaw贸d.聽:smutny:
Obrazek
Kiedy lekarze i piel臋gniarki przejd膮 na zas艂u偶one emerytury 鈥撀TO B臉DZIE ZAPA艢膯 S艁U呕BY ZDROWIA!!

Rz膮dz膮cy Polsk膮 PiS – ma to g艂臋boko w dupie, bo oni maj膮 KLINIK臉 RZ膭DOW膭 i najlepszych specjalist贸w..聽:VV:
Piel臋gniarki i lekarze to nie jest kto艣 – kto da im miliony g艂os贸w, a napalonej na聽„prezenty Prezesa”聽t艂uszczy rzuci si臋 jakie艣 och艂apy przed wyborami i biegusiem polec膮 g艂osowa膰 na PiS..聽:zabawa:

Jakbym si臋 umia艂 modli膰 – to bym si臋 modli艂 przede wszystkim O ZDROWIE!!聽:poklon:
A WY?”:wariat:

Nie tak s艂odko – jak my艣lisz, bo jest gorzko!

W tym tygodniu, we wtorek posz艂am na bezp艂atne zbadanie wzroku u jednego z optyk贸w w moim mie艣cie.

Zauwa偶y艂am, 偶e m贸j wzrok ma wiele do 偶yczenia, bo nawet czytanie Internetu sprawia mi ju偶 trudno艣膰, a rozwi膮zywanie krzy偶贸wek, to koszmar.

Tak samo zauwa偶y艂am, 偶e mam ju偶 za s艂abe okulary do ogl膮dania telewizji i z pewno艣c膮 na ten stan wp艂yn臋艂a moja cukrzyca!

Powiedzia艂am o tej wizycie mojej le偶膮cej Mamie, a Ona do mnie, 偶e te偶 ma ju偶 za s艂abe okulary i nie widzi dobrze obraz贸w w telewizji, kt贸ra jest Jej jedyn膮 rozrywk膮 w chorobie.

Moja Siostra by艂a u dw贸ch optyk贸w z pytaniem, czy mo偶na pom贸c chorej Mamie w sprawie nowych okular贸w!

Wsz臋dzie us艂ysza艂a, 偶e chory musi si臋 pojawi膰 osobi艣cie u optyka i nie ma innej mo偶liwo艣ci.

Posz艂am wi臋c do optyka i na samym pocz膮tku spyta艂am, co robi膰, kiedy osoba chora nie mo偶e si臋 osobi艣cie pojawi膰 ze wzgl臋du na stan swojego zdrowia.

Us艂ysza艂am od lekarza, 偶e Mama musi si臋 pojawi膰 i on w贸wczas zbada takiej osobie wzrok i dobierze okulary.

Uparcie spyta艂am, co ma taka osoba chora zrobi膰, skoro i tak dalej!

Lekarz spojrza艂 na mnie – pomy艣la艂 i zgodzi艂 si臋 na wizyt臋 domow膮 – uf!

Poprosi艂 tylko o za艂atwienie tablicy w postaci brystolu i powieszenie tego na 艣cianie, gdy偶 on ma rzutnik, a wi臋c i trzeba zaopatrzy膰 go w przed艂u偶acz.

M膮偶 poszed艂 do innego optyka i po偶yczy艂 oryginaln膮 tablic臋, a wi臋c wszystko spada na rodzin臋!

Jutro id臋 do tego zak艂adu na godzIn臋 10 i tym sposobem mo偶e uda si臋 Mamie zbada膰 wzrok i wreszcie b臋dzie mog艂a ogl膮da膰 tv.

W zwi膮zku z t膮 sytuacj膮 pomy艣la艂am sobie, 偶e je艣li zachorujesz i staniesz si臋 warzywem, to w tym dzikim kraju nikogo pr贸cz rodziny nie obchodzisz – nikogo!

Przecie偶 lekarz rodzinny doskonale wie, 偶e jego dawny pacjent/pacjentka le偶y miesi膮cami, ale mo偶na zapomnie膰 o jakimkolwiek zainteresowaniu – zero/nul!

To samo dzieje si臋 z piel臋gniarkami 艣rodowiskowymi, kt贸re pojawiaj膮 si臋 tylko w chwilach, kiedy trzeba zrobi膰 zastrzyk, albo podpi膮膰 kropl贸wk臋.

Od miesi臋cy moj膮 Mam膮 nikt ze s艂u偶by zdrowia si臋 nie zainteresowa艂, bo dla s艂u偶by zdrowia moja Mama ju偶 nie istnieje.

Je艣li choremu ko艅cz膮 si臋 leki, to te偶 musi to za艂atwi膰 rodzina i jak偶e cz臋sto te recepty s膮 藕le wypisane, bo dawki lek贸w na recpetach s膮 na tydzie艅 – zamiast na miesi膮c.

Rodzina musi mie膰 偶elazne zdrowie, bo chorzy w Polsce s膮 traktowani jak z艂o konieczne i taki chory jest kompletnie osamotniony i g贸wno kogo obchodzi.

Wszystko jest skomplikowane, bo w dobie komputer贸w ka偶dy taki chory powinien by膰 w bazie danych i tam powinny by膰 wpisane np. dawki lek贸w, a recepty wydawane automatycznie.

Co艣 w tym kraju nie gra i nie m贸wi膮c ju偶 nawet o darmowych lekach dla Senior贸w.

Masz chorego w rodzinie, to si臋 martw sam, bo od pa艅stwa nie dostaniesz 偶adnego wsparcia i pomocy i to jest nieludzkie traktowanie tych pokonanych przez nieuleczaln膮 chorob臋.

Ja mam takie do艣wiadczenia, ale mo偶e kto艣 z Was ma w tym temacie lepsze!

 

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

W ramach odstresowania M膮偶 zabra艂 mnie na wycieczk臋 – z dala od znieczulicy!

 

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

 

Posz艂a baba do lekarza!

Kto mnie czyta, to wie, 偶e troch臋 zacz臋艂am si臋 leczy膰 i w zwi膮zku z tym chodz臋 do lekarzy, co jaki艣 czas.

W艂a艣nie wczoraj odby艂am wizyt臋 w szpitalnej przychodni i to, co mnie podczas tej wizyty spotka艂o – spowodowa艂o, 偶e musia艂am si臋 z tym przespa膰!

Dopiero dzi艣 dojrza艂am do tego, aby napisa膰 co i jak!

Siedzia艂am w kolejce do lekarza jakie艣 1,5 godziny, bo mimo przydzielonej godziny, to czekanie si臋 wyd艂u偶y艂o, bo lekarz wyszed艂 z gabinetu i d艂ugo go nie by艂o! Norma!

Wreszcie przysz艂a moja kolej, wesz艂am do gabinetu i pokornie usiad艂am na krze艣le po drugiej stronie sto艂u!

Mimo, 偶e by艂am ju偶 drugi raz, to lekarz zacz膮艂 mnie przepytywa膰 tak jak za pierwszym razem i spyta艂 czy pracuj臋?

Odpar艂am, 偶e jestem na emeryturze i ju偶 nie pracuj臋, a ten聽 gdzie pracowa艂am?

Odpar艂am, 偶e tu i tu, a on do mnie, a czym si臋 w pracy zajmowa艂am?

Pokornie odpwiedzia艂am, ale nie widzia艂am zasadno艣ci tych dziwnych pyta艅, bo co ma piernik do mojej cukrzycy!

Spojrza艂 w ksi膮偶eczk臋 cukrzyka i zacz膮艂 zapisywa膰 w karcie moje wyniki, a potem pomacha艂 mi moimi wynikami z krwi przed nosem i rzek艂 – przez ostatnie trzy miesi膮ce pani si臋 ob偶era艂a ponad miar臋 i nieprzyzwoicie.

Spojrza艂am na niego i prosi艂am o powt贸rzenie, bo my艣la艂am, 偶e czego艣 nie zrozumia艂am.

A on do mnie, 偶e paramer z krwi wskazuje, 偶e si臋 ob偶era艂am chyba jakimi艣 golonkami i mi臋siwem i zacz膮艂 na mnie si臋 drze膰, 偶e powinnam wiedzie膰 jaki parametr jest prawid艂owy przy cukrzycy.

Zd臋bia艂am, ale si臋 nie spo艂oszy艂am i powiedzia艂am wprost, 偶e jest w ogromnym b艂臋dzie, bo przez rok zrzuci艂am 18 kilogram贸w, a moja dieta jest bardzo skromna i w艂a艣ciwie nie jadam pieczywa, a obiad jest bardzo skromny i nie jem kolacji po 18!

Wbi艂am go w konsternacj臋 i nagle poszed艂 po rozum do g艂owy, 偶e ja trzy miesi膮ce przed leczeniem nie bra艂am 偶adych lek贸w i st膮d s膮 takie, a nie inne wyniki.

Nawet mnie nie przeprosi艂 za kalumni臋 rzucon膮 o ob偶arstwie!

Ale to聽 nie koniec szopki!

Jeszcze raz spojrza艂 na moje pomiary cukru i jednego wieczora mia艂am poziom blisko 200!

Grzecznie si臋 przyzna艂am, 偶e zjad艂am troch臋 czere艣ni, bo sezon, a on do mnie – czeeere艣nie pani zjad艂a?

A wie pani, 偶e nie wolno je艣膰 pani 偶adnych owoc贸w, a jedynie warzywa i napad艂 na mnie w te s艂owa – a wie pani gdzie jest najwi臋cej w臋glowodan贸w?

Ja j膮kaj膮c si臋 odpar艂am, 偶e w owocach,聽 on – no w艂a艣nie w ko艅cu pani to zrozumia艂a i to wszystko podniesionym g艂osem!

Poczu艂am sie jak intruz i w pewnym momencie mia艂am ochot臋 pieprzn膮膰 drzwiami i powiedzie膰 mu, 偶e pomyli艂 si臋 z powo艂aniem, ale zachowa艂am stoicki spok贸j!

Wyznaczy艂 mi kolejn膮 wizyt臋 i p贸jd臋 i b臋d臋 dalej pod jego kontrol膮, ale nie dam si臋 sprowokowa膰 temu chamstwu.

Pisa艂am ni偶ej, 偶e kiedy mia艂am arytmi臋 serca, to trafi艂am do szpitala, a tam lekarka – m艂oda te偶 wydar艂a na mnie buzi臋, 偶e nie umiem opowiedzie膰 o tym – dlaczego jestem s艂aba.

Dopiero kiedy sp艂yn臋艂y wyniki moje z krwi i moczu si臋 przestraszy艂a i chcia艂a mnie zostawi膰 na obserwacj臋!

Podzi臋kowa艂am jej, bo nie pozwol臋, aby kto艣 traktowa艂 mnie – senork臋 jak z艂o konieczne.

Powiem Wam szczerze, 偶e bywa艂o, i偶 w czasach komuny mia艂am styczno艣膰 z lekarzami, bo przecie偶 rodzi艂am i dzieci chorowa艂y, ale nigdy nie spotka艂am si臋 z takim chamstwem!

Unika艂am lekarzy jak ognia ca艂e 偶ycie, a ten lekarz mnie si臋 pyta na co jeszcze choruj臋?

Odpowiedzia艂am grzecznie, 偶e jestem niezdiagniozowana, bo mia艂am pierwsze USG w swoim 偶yciu i jego to dziwi!

Leczysz si臋 nadmiernie, to jeste艣 natr臋tem, a nie leczysz si臋, to jeste艣 idiot膮!

Rozumiem, 偶e od prawie 3 lat wszyscy boj膮 si臋 PiS i jego nowych rz膮d贸w, ale dlaczego maj膮 to odczuwa膰 pacjenci Bogu ducha winni?

Oto moje menu odk膮d wiem, 偶e nie mog臋 sobie folgowa膰 z diet膮.

Czytam, co mi wolno, a czego nie, ale to jest takie trudne, bo mamy sezon i chce si臋 spr贸bowowac wszystkiego i pope艂nia si臋 ma艂e grzeszki, ale za sa艂at臋 mnie cham lekarz chyba nie zbeszta, a truskawki maj膮 ma艂y indeks glikemiczny i czytam w sieci, 偶e czere艣nie te偶, ale co ja tam wiem!

 

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Kamie艅 z serca!

Podobny obraz

Jak pisa艂am ni偶ej zacz臋艂am chodzi膰 po lekarzach i w konsekwencji zadba膰 o swoje zdrowie.

Nie chodzi艂am po lekarzach latami i my艣la艂am sobie bu艅czucznie, 偶e jestem niezniszczalna, bo nawet 偶adne grypy mnie si臋 nie imaj膮.

Jednak miesi膮c temu poczu艂am si臋 藕le, bo zacz臋艂o ko艂ata膰 mi serce i znalaz艂am si臋 na kilka godzin w szpitalu.

Tam podano mi kropl贸wki, a po zbadaniu krwi chcieli mnie zostawi膰 na obserwacj臋 na kilka dni!

Nie zgodzi艂am si臋, bo panicznie boj臋 si臋 szpitali, a wyniki z krwi wykaza艂y, 偶e moja w膮troba co艣 szwankuje.

Zacz臋艂am wi臋c leczy膰 si臋 abulatoryjnie i biegam po lekarzach.

Ten z艂y wynik w膮trobowy od razu zrodzi艂 w mojej g艂owie, 偶e mam raka w膮troby, tak jak moja chora Mama.

Ju偶 widzia艂am siebie w szpitalu, gdzie daj膮 mi chemi臋 i oczywi艣cie to, 偶e umr臋 na raka, bo mam w 偶yciu takie „zezowate szcz臋艣cie”.

Wed艂ug wskaz贸wek lekarza zacz臋艂am systematycznie bada膰 poziom cukru i oczywi艣cie regularnie bior臋 zapisane mi leki.

Rodzinna skierowa艂a mnie do specjalisty, a ten napisa艂 dla mnie skierowanie na USG jamy brzusznej.

Do badania dzisiejszego mia艂am par臋 dni i w wyobra藕ni mia艂am diagnoz臋 – rak!

Nawet do M臋偶a powiedzia艂am, 偶e jak umr臋, to ma si臋 ponownie o偶eni膰 z kobiet膮, kt贸ra o Niego zadba!

Sama siebie pociesza艂am, 偶e rak to nie wyrok i w dzisiejszej, rozwini臋tej medycynie jako艣 mnie uratuj膮!

Ze strachem na ramieniu posz艂am dzisiaj na te USG i pokornie czeka艂am na swoj膮 kolejk臋, ale wewn臋trznie by艂am sparali偶owana i strasznie wystraszona, 偶e za chwil臋 us艂ysz臋 wyrok!

Tak samo czu艂am si臋 na kozetce, kiedy pani robi艂a mi to USG i czeka艂am na to straszne s艂owo – rak, torbiel, guz, naro艣l.

Pani poda艂a mi papier, abym si臋 wytar艂a z tego 偶elu i us艂yszaaaam – 艣ledzona zdrowa, trzustka zdrowa, nerki dzia艂aj膮 i w ko艅cu w膮troba zdrowa cho膰 lekko st艂uszczona jak to bywa u cukrzyk贸w.

Wylecia艂am z gabinetu jak na skrzyd艂ach i poczu艂am ogromn膮 ulg臋 i do teraz czuj臋 si臋 jak w skowronkach, 偶e mi si臋 uda艂o.

Mam do Was kochani apel – badajcie si臋 i nie odpuszczajcie mimo, 偶e do lekarzy s膮 ogromne kolejki i trzeba swoje wysiedzie膰, ale warto i nie id藕cie moj膮 drog膮, 偶e uwa偶a艂am, 偶e nie lubi臋 lekarzy.

Starzej膮cy si臋 rodzice to balast. Dla dzieci, lekarzy, piel臋gniarek

Tak mi si臋 ostatnio sk艂ada, 偶e par臋 dni temu by艂am codziennie u Mamy w szpitalu.

Le偶a艂a na oddziale wewn臋trznym w bardzo ci臋偶kim stanie. My艣la艂am, 偶e nie wyjdzie z choroby i przyjdzie Jej kres.

A jednak sta艂 si臋 cud z mocy s艂u偶by zdrowia i rodziny, kt贸ra zaopiekowa艂a si臋 na r贸wni z piel臋gniarkami i lekarzem prowadz膮cym.

Jak偶e by艂am mile zaskoczona, 偶e moj膮 Mam膮 tak dobrze zaopiekowa艂 si臋 szpital.

Kropl贸wki – du偶o kropl贸wek i zastrzyki – du偶o zastrzyk贸w i w ko艅cu stan Mamy bardzo si臋 poprawi艂.

W chorobie na raka chodzi o to, by pacjent nie cierpia艂 i tak te偶 si臋 sta艂o.

Dobranie odpowiednich lek贸w sprawi艂o, 偶e Mama w stanie stabilnym jest od tygodnia w domu.

Dzi臋kuj臋 s艂u偶bie zdrowia w mojej miejscowo艣ci za du偶o empatii i trosk臋.

Ale nie zawsze tak bywa i tu polecam poni偶szy wywiad:

Smutna prawda o nas: Starzej膮cy si臋 rodzice to balast. Dla dzieci, lekarzy, piel臋gniarek.

Karetka zabiera dziadka czy babci臋, a m艂odzi jad膮 na wakacje. Bez balastu, kt贸rym na co dzie艅 s膮 ich starzy rodzice. Wiem, 偶e wszyscy chcemy by膰 m艂odzi, pi臋kni, wysportowani i oczywi艣cie zdrowi, i 偶e najlepiej by by艂o gdyby staro艣膰 nie istnia艂a. Chowamy j膮 w domach starc贸w, w szpitalach. I nie szanujemy. I jak si臋 przekona艂am, nie szanuj膮 jej te偶 lekarze i piel臋gniarki – m贸wi Magda Rigamonti, dziennikarka, kt贸rej wpis na Facebooku dotycz膮cy 22-godzinnego pobytu z ojcem na szpitalnym oddziale ratunkowym w maju poruszy艂 wiele os贸b. Teraz dziennikarka wraca do tych chwil przygl膮daj膮c si臋 funkcjonowaniu SOR-贸w i traktowaniu senior贸w w Polsce.

Jakimi trzema s艂owami opisa艂aby pani pobyt z ojcem na SOR-ze?

Bezradno艣膰 i oczekiwanie. No i jeszcze mo偶e zw膮tpienie.

Zw膮tpienie?

Zw膮tpienie w to, 偶e jest si臋 podmiotem.

Pani by艂a tam „jedynie” osob膮 towarzysz膮c膮.

Ale obserwowa艂am pacjent贸w i personel SOR-u. I jasne jest, 偶e pacjenci boj膮 si臋 jeszcze bardziej i s膮 jeszcze bardziej bezradni. Szczeg贸lnie ci starsi, 80-, 90-letni, na skraju 偶ycia. Pami臋tam ich wzrok pytaj膮cy, b艂agalny. Siedzieli, le偶eli, czekali a偶 kto艣 si臋 nimi zajmie, powie, co dalej, co z nimi. Pami臋tam staruszka, kt贸rego posadzono na w贸zku. Czeka艂 i tylko wodzi艂 wzrokiem za przechodz膮cymi obok ludzi w bia艂ych kitlach. Dok艂adnie tak samo patrz膮 dzieci w domu dziecka, podczas wizyt potencjalnych rodzin adopcyjnych. Patrz膮, wodz膮 wzrokiem i maj膮 nadziej臋, 偶e w艂a艣nie do nich podejdzie pani, przytuli, zajmie si臋, przygarnie.

Nie przesadza pani?

Nie. Na SOR-ze te偶 tak czekaj膮 ci, kt贸rym co艣 dolega. Wiedz膮, 偶e s膮 zale偶ni od salowych, piel臋gniarek, lekarzy, od wszystkich os贸b w bia艂ych kiltach. I to jest okrutna zale偶no艣膰.

My艣li pani, 偶e pacjenci znaj膮 swoje prawa? Potrafi膮 o siebie zawalczy膰 w takiej sytuacji?

Powiedzia艂am o okrutnej zale偶no艣ci. Pacjenci wiedz膮 przecie偶, 偶e od lekarza i piel臋gniarki zale偶y ich zdrowie, a cz臋sto i 偶ycie. Wiedz膮 to te偶 lekarze i ca艂y personel SOR-u. Wiedz膮 i ten fakt wykorzystuj膮. Wiedz膮, 偶e s膮 prawa pacjenta, ale i tak czuj膮 si臋 panami sytuacji. Prosz臋 pami臋ta膰, 偶e szczeg贸lnie ludzie starszej daty maj膮 do lekarza ogromne zaufanie, darz膮 szacunkiem, wierz膮, 偶e lekarz to zaw贸d szczeg贸lny, zaw贸d zaufania publicznego.

Pani nie wierzy?

Wierz臋, przecie偶 ci ludzie kszta艂cili si臋 przez wiele lat po to, by ratowa膰 ludzi, by pomaga膰 w potrzebie. Musieli si臋 kierowa膰, je艣li nie powo艂aniem, to przynajmniej misj膮. Lekarz to zaw贸d zaufania publicznego. To kto艣, od kogo jeste艣my uzale偶nieni w sytuacjach ekstremalnych (nawet takich jak z艂amanie r臋ki, bo to ekstremalna sytuacja dla zdrowego cz艂owieka), bo sami sobie nie poradzimy. Skoro lekarz wybra艂 taki zaw贸d, zdecydowa艂 si臋 pracowa膰 w szpitalu, przychodni czy prywatnej klinice, to ma obowi膮zek zachowywa膰 si臋 uczciwie i z szacunkiem. Kilka lat temu sp臋dzi艂am wiele godzin w Szpitalu Biela艅skim, widzia艂am, jak pracuje dr Marzena D臋bska i prof. D臋bski i wiem, 偶e po wielu latach w tym zawodzie mo偶na by膰 lekarzem cierpliwym, 偶yczliwym, kt贸ry zrobi wszystko by ratowa膰 偶ycie i zdrowie matek i ich dzieci.

Praca na SOR-ze jest specyficzna. Wi膮偶e z du偶ym stresem. Mo偶e w tym wszystkim brak ju偶 miejsca na empati臋?

Kiedy po 22 godzinach zabiera艂am ojca z SOR-u, podj臋艂am decyzj臋, 偶e przestaj臋 by膰 tylko bezradn膮 c贸rk膮, kt贸ra prosi piel臋gniarki i lekarza o informacje. Zrozumia艂am, 偶e mam obowi膮zek wyci膮gn膮膰 legitymacj臋 prasow膮 i powiedzie膰, 偶e jestem dziennikark膮. Nie, nie po to, 偶eby pom贸c swojemu ojcu, tylko tym wszystkim, kt贸rzy tkwili na tych krzese艂kach i le偶ankach od wielu godzin. I rozpocz膮艂 si臋 teatr. Nagle piel臋gniarki ruszy艂y do pacjent贸w. 鈥揓ak d艂ugo trwaj膮 te dolegliwo艣ci? Czy si臋 powtarzaj膮? O, nie mo偶e pan z艂apa膰 tchu. Od jak dawna to trwa? Jakie leki pani przyjmuje? I tak dalej… Doskonale wiedzia艂y, 偶e w艂a艣nie zadaj膮 pytania, kt贸re mia艂y obowi膮zek zada膰 wiele godzin wcze艣niej.

Za granic膮 na studiach medycznych s膮 przedmioty dotycz膮ce komunikacji z pacjentem.

Pewnie na medycynie jest psychologia, ale czy komunikacja, to nie wiem. Je艣li jest, to personel SOR-贸w szybko zapomina o tym, czego si臋 nauczy艂. Wie pani, 偶a艂uj臋, 偶e wtedy na SOR-ze przy Wo艂oskiej nie zrobi艂am tym starszym pacjentom zdj臋膰, nie poprosi艂am o ich zgod臋 na to. Do dzi艣 mam przed oczami obrazy m.in. pana, kt贸ry siedzia艂 11 godzin na w贸zku inwalidzkim i nikt z personelu nie zapyta艂, czy chce siku, pi膰, je艣膰, czy nie potrzebuje pomocy, czy mo偶e by si臋 troch臋 przeszed艂. To ja zapyta艂am, czy przynie艣膰 mu kanapk臋 i wod臋. By艂a tam te偶 m艂oda omdlewaj膮ca dziewczyna. Siedzia艂a kilka godzin na twardym krze艣le. Widzia艂am, jak wyci膮gn臋艂a r臋k臋 do przechodz膮cej obok osoby w bia艂ym kitlu, prosz膮c, czy ta mo偶e podprowadzi膰 j膮 do toalety. Us艂ysza艂a tylko: „nie jestem od tego”. Wsta艂am i posz艂am z ni膮 do ubikacji. Na takim oddziale powinien by膰 kto艣, kto pomaga czekaj膮cym ludziom, kto poda pi膰, przyniesie kanapk臋. Prosz臋 pami臋ta膰, 偶e tam dla ludzi czekaj膮cych wiele godzin nie s膮 przewidziane 偶adne posi艂ki. Prosz臋 sobie wyobrazi膰, kto czeka 20 godzin, jest cukrzykiem i musi cz臋sto je艣膰 drobne porcje… No, ale czego ja chc臋, skoro pewnie nikt takiej osoby nie zapyta, na co choruje. Mojego ojca nikt podczas tej prawie doby na SOR-ze nie zapyta艂, jakie leki przyjmuje, na co choruje. Nikt nie powiedzia艂 panu z le偶anki obok, 偶e ma nie je艣膰 i nie pi膰, bo za chwil臋 b臋dzie mia艂 badanie, kt贸re powinno si臋 robi膰 na czczo. Nikt nie zaproponowa艂 starszym ludziom, kt贸rzy byli tam sami, bez 偶adnej rodziny, czego艣 do picia czy jedzenia. Pyta艂am wi臋c panie piel臋gniarki, czy trzyma艂yby w takich warunkach, bez jedzenia swojego 80-letniego dziadka czy ojca. Spuszcza艂y tylko g艂owy. Ok, mo偶e to by艂a ju偶 dziesi膮ta godzina ich dy偶uru, mo偶e czeka艂y, ju偶 tylko na to a偶 sko艅cz膮 prac臋 i b臋d膮 mog艂y p贸j艣膰 do domu.

T艂umaczy je pani?

Nie, pr贸buj臋 zrozumie膰. Kiedy艣 sp臋dzi艂am kilka nocy na SOR-ze w szpitalu przy ul. Szaser贸w w Warszawie. Przygotowywa艂am materia艂 o dr Magdalenie Kozak lekarzu ratowniku i 偶o艂nierce. I tam te偶 by艂 t艂um pacjent贸w. I byli lekarze i piel臋gniarki, ale nikt nikogo nie ignorowa艂. Widzia艂am, jak mo偶na pracowa膰 z po艣wi臋ceniem, chocia偶 czasami ma si臋 bardzo, ale to bardzo dosy膰, szczeg贸lnie w dwudziestej godzinie dy偶uru. A do tego trzeba wype艂nia膰 dokumentacj臋 medyczn膮. Wie pani, wydaje mi si臋, 偶e wszystko sprowadza si臋 do tego, by pozosta膰 cz艂owiekiem.

I widzie膰 w pacjencie cz艂owieka.

Oczywi艣cie. To nie nos, palec czy udar trafi艂 na SOR. To nie noga przyjecha艂a z wypadku, to nie zawa艂 przywie藕li, bo to przyjecha艂a pani Stasia z Jerozolimskich, lat 94, kt贸ra jest sama, m膮偶 od dawna nie 偶yje, c贸rka mieszka w Kanadzie. Po raz kolejny m贸wi臋 o tych starszych ludziach, bo chyba jednak stanowi膮 wi臋kszo艣膰 na SOR-ach. Wtedy, na Wo艂oskiej by艂o sze艣ciu albo siedmiu takich niezaopiekowanych staruszk贸w. Chyba wszystkich przywioz艂o pogotowie. Pewnie kto艣 zas艂ab艂, kto艣 si臋 藕le poczu艂, kto艣 mia艂 bardzo wysokie ci艣nienie, kogo艣 zastali s膮siedzi le偶膮cego na schodach klatki schodowej. Przecie偶 wystarczy艂oby, gdyby piel臋gniarka b膮d藕 lekarz powiedzieli: „pani Kowalska, ma pani swoje lata i ju偶 ca艂kowicie zdrowa nie b臋dzie, bo takie jest 偶ycie, ale zrobimy pani badania, podamy kropl贸wk臋 z lekarstwem i mamy nadziej臋, 偶e si臋 pani poprawi. A mo偶e warto by by艂o, aby zosta艂a pani na obserwacj臋. No, ale trzeba poczeka膰 na wyniki bada艅”. Pyta艂a mnie pani o prawa, o to, czy pacjenci je znaj膮. My艣l臋, 偶e ci starsi ludzie boj膮 si臋 odezwa膰, o co艣 poprosi膰. Nie awanturuj膮 si臋. Cho膰, mam wra偶enie, 偶e jak „klient jest awanturuj膮cy si臋”, to zostanie szybciej za艂atwiony. Nie m贸wi臋 o chamskich reakcjach i ubli偶aniu, tylko zwr贸ceniu na siebie uwagi i pokazaniu, 偶e jestem tu cz艂owiekiem, a nie nosem czy wyrostkiem.

Pani by艂a t膮 „awanturuj膮c膮 si臋”?

Dopiero na koniec, w 22 godzinie pobytu mojego ojca na SOR-ze. By艂am awanturuj膮c膮 si臋 dziennikark膮. Okaza艂o si臋 nawet, 偶e wezwano policj臋. Powiedzia艂am im, 偶e tak, jak i oni jestem w pracy. Byli troch臋 zmieszani, my艣l臋, 偶e doskonale rozumieli moje zachowanie. Spisali moje dane z legitymacji dziennikarskiej i na tym si臋 sko艅czy艂o. Mam nadziej臋, 偶e ca艂e to zdarzenie sprawi艂o, 偶e personelowi, chocia偶 na te 2-3 godziny otworzy艂y si臋 oczy, 偶e zacz臋li inaczej traktowa膰 pacjent贸w. Zreszt膮, kiedy opisa艂am t臋 sytuacj臋, odezwali si臋 r贸偶ni ludzie, kt贸rzy byli pacjentami i rodzinami pacjent贸w. Opisywali swoje historie z SOR-贸w, cz臋sto makabryczne, cz臋sto zako艅czone 艣mierci膮. Odezwa艂a si臋 kobieta, kt贸rej ojciec trafi艂 na SOR na Wo艂osk膮 i tam mu nie udzielono pomocy, tylko z niewiadomych przyczyn przewieziono do innego szpitala, w kt贸rym ten cz艂owiek zmar艂. Skontaktowali si臋 ze mn膮 tak偶e lekarze i piel臋gniarki.

Z pretensjami?

Te偶.

Czy by艂o pani przykro, kiedy czyta艂a pani pod swoim wpisem negatywne komentarze od 艣rodowiska medycznego?

Negatywne r贸wnowa偶y艂y si臋 z pozytywnymi. Pisali, 偶e si臋 nie znam, 偶e nie rozumiem tej pracy. A ja uwa偶am te偶, 偶e skoro jestem dziennikark膮, to mam obowi膮zek r贸wnie偶 lekarzom patrze膰 na r臋ce. Kilka lat temu zajmowa艂am si臋 spraw膮 prof. Chazana i nadu偶ywania przez niego kompetencji dyrektorskich w szpitalu przy Madali艅skiego w Warszawie. Teraz jeden z doktor贸w powiedzia艂 mi, 偶e w ko艅cu kto艣 napisa艂 prawd臋 i pokaza艂, jak jest na SOR-ach. Sam pracuje na jednym z warszawskich SOR-贸w. Opowiada艂 o pacjentce, kt贸ra le偶a艂a na SOR-ze przez osiem dni.

Bo?

Bo czeka艂a na przyj臋cie na konkretny oddzia艂. Na oddziale jednak nie by艂o miejsca, z SOR-u obawiano si臋 j膮 wypu艣ci膰. P贸藕niej si臋 okaza艂o, 偶e w tym czasie na oddzia艂 przyj臋to 14 os贸b, z pomini臋ciem SOR-u. Ten doktor rozmawia艂 ze mn膮 bardzo szczerze, m贸wi艂, 偶e modli si臋 o to, by nie trafi膰 nigdy do szpitala, nie przechodzi膰 przez SOR, modli si臋 o to, by umrze膰 ze staro艣ci, a nie chorowa膰. Doda艂, 偶e wielu pacjent贸w umiera na SOR-ach, w szpitalach, bo s膮 nienale偶ycie zaopiekowani i 偶e oczywi艣cie trudno to udowodni膰, bo na wszystko z regu艂y s膮 papiery, procedury s膮 wykonane i udokumentowane. On i inni powtarzali, 偶e je艣li nie ma si臋 znajomego lekarza w szpitalu albo chocia偶 piel臋gniarki, to w szpitalu nie b臋dzie si臋 traktowanym, jak nale偶y. I to jest najwi臋ksze z艂o, bo okazuje si臋, 偶e je艣li jest si臋 zwyk艂ym pacjentem, to jest si臋 nikim.

Historie, o kt贸rych pani m贸wi, pokazuj膮 s艂abo艣膰 systemu.

Tak, ale za systemem stoj膮 ludzie. To, 偶e system jest z艂y, wszyscy wiemy. Dyrektor SOR-u z innego szpitala powiedzia艂 mi, 偶e za tym has艂em: system jest z艂y 鈥 pracownicy SOR-贸w bardzo ch臋tnie si臋 skrywaj膮. Tym z艂ym systemem t艂umacz膮 sytuacje, do kt贸rych nigdy nie powinno doj艣膰. Z drugiej strony od tego samego doktora s艂ysz臋, 偶e na jednym dy偶urze jest zaledwie dw贸ch lekarzy, kt贸rzy musz膮 ratowa膰 zdrowie, a cz臋sto 偶ycie a偶 130 pacjent贸w, wi臋c nie ma si艂y, by byli oni empatyczni i pochylali si臋 nad ka偶dym tak, jak powinni. No, ale z drugiej strony czasami wystarczy podnie艣膰 k膮ciki ust… I oni po studiach, kiedy trafiaj膮 na taki oddzia艂, maj膮 w sobie pok艂ady empatii, s膮 dobrze nastawieni do pacjent贸w.

I co, p贸藕niej o tym zapominaj膮?

Nie wiem. Mo偶e patrz膮 na to, jak si臋 zachowuj膮 ich starsi koledzy po fachu. Oczywi艣cie nie wszyscy. Jest przecie偶 wielu wspania艂ych lekarzy. Niedawno trafi艂am z c贸rk膮 na SOR w Gi偶ycku. Byli艣my na wakacjach. P贸藕nym wieczorem c贸rka si臋 przewr贸ci艂a, narzeka艂a na b贸l stopy. Nic nie puch艂o, wi臋c s膮dzi艂am, 偶e to tylko st艂uczenie. Rano jednak n贸偶ka spuch艂a. Pojecha艂y艣my do szpitala. Tam na SOR-ze powiedziano, 偶e skoro do zdarzenia dosz艂o dzie艅 wcze艣niej, nie przyjm膮 dziecka i mamy si臋 uda膰 do przychodni. Na szcz臋艣cie by艂o blisko. Przyj膮艂 nas dr Pu艂janowski. Obejrza艂 stop臋, powiedzia艂, 偶e na jego oko to skr臋cenie i p臋kni臋cie jednej z kostek stopy.

聽Po czym wyj膮艂 plansze, pokaza艂 uk艂ad kostny stopy, wyja艣ni艂, co si臋 mog艂o sta膰 i zanim wys艂a艂 na RTG, to jeszcze uspokoi艂, 偶e je艣li potwierdzi si臋 jego przypuszczenie, to w艂o偶y st贸pk臋 w lekk膮 skorup臋 偶ywiczn膮. Kiedy czeka艂y艣my w kr贸tkiej kolejce do gabinetu RTG, rozmawia艂am z dwiema pacjentkami doktora – jedna po wszczepieniu endoprotezy, druga bodaj偶e po operacji kolana. M贸wi艂y, 偶e ten doktor zawsze wszystko wyja艣nia, 偶e wychodzi z za艂o偶enia, 偶e pacjent musi by膰 szczeg贸艂owo poinformowany, no i 偶e przyje偶d偶aj膮 do niego pacjenci z ca艂ej Polski… No i jeszcze, lekko podnosi k膮ciki ust. No, ale to wszystko nie dzia艂o si臋 na SOR-ze, tylko w przychodni.

Cz臋艣膰 pacjent贸w przychodzi na SOR, 偶eby omin膮膰 kolejki w przychodniach.

I oni oczywi艣cie robi膮 te偶 t艂um na SOR-ach. Ale ja ich rozumiem.

Bo to spos贸b na szybsz膮 diagnostyk臋…

Dziwi si臋 pani tym ludziom. Skoro w przychodni rejonowej s艂ysz膮, 偶e tomografi臋 mog膮 zrobi膰 dopiero za p贸艂 roku, a kardiolog przyjmie ich za 11 miesi臋cy. My艣l臋, 偶e gdybym by艂a w ich sytuacji, dzia艂a艂abym podobnie.

Znowu wracamy do systemu.

Tak, tylko 偶e w tym systemie najbardziej cierpi膮 pacjenci. Pami臋tam staruszk臋, kt贸ra trafi艂a na SOR na Szaser贸w. Upad艂a i bola艂o j膮 biodro. Dr Magda Kozak zapyta艂a, w kt贸rym miejscu boli i kiedy si臋 przewr贸ci艂a. Okaza艂o si臋, 偶e dwa tygodnie wcze艣niej. Nie zg艂osi艂a si臋 do lekarza rodzinnego, bo wiedzia艂a, 偶e ten b臋dzie j膮 odsy艂a艂 do innych i przepisze co najwy偶ej tabletk臋 przeciwb贸low膮. Mia艂a 艣wiadomo艣膰, 偶e na SOR-ze, cho膰 trzeba poczeka膰, to i prze艣wietlenie i diagnoz臋 mo偶na za艂atwi膰 za jednym zamachem. Mo偶e te偶 liczy艂a na to, 偶e b臋dzie mog艂a kilka dni poby膰 w szpitalu. No, bo jak w艂o偶膮 j膮 w gips, to w domu sama sobie nie poradzi… W szpitalu lepiej i wygodniej. Dr Kozak m贸wi艂a mi o staruszkach podrzucanych na SOR przez swoje doros艂e dzieci. Zamawiaj膮 pogotowie, t艂umacz膮, 偶e mama b膮d藕 tata gorzej si臋 czuj膮, 偶e oni nie wiedz膮, co robi膰. Karetka zabiera dziadka czy babci臋, a m艂odzi jad膮 na wakacje, sp臋dzaj膮 艣wi臋ta bez tego balastu, kt贸rym na co dzie艅 s膮 ich starzy rodzice. Wiem, 偶e wszyscy chcemy by膰 m艂odzi, pi臋kni, wysportowani i oczywi艣cie zdrowi i 偶e najlepiej by by艂o, gdyby staro艣膰 nie istnia艂a, gdyby nam nie przeszkadza艂a w naszym wspania艂ym 偶yciu. Chowamy j膮 w domach starc贸w, w szpitalach. I nie szanujemy. I jak si臋 przekona艂am, nie szanuj膮 te偶 lekarze i piel臋gniarki. Niedawno rozmawia艂am z Janem Rulewskim, opozycjonist膮, kt贸ry w PRL-u przesiedzia艂 za swoj膮 dzia艂alno艣膰 siedem lat. W stosunku do tego, czego do艣wiadczy艂, u偶y艂 sformu艂owania „przekroczenie granicy godno艣ci”. Od razu pomy艣la艂am, 偶e 鈥瀙rzekroczenie granicy godno艣ci鈥 to w艂a艣nie to, czego do艣wiadcza bardzo wielu pacjent贸w w szpitalach. Tam cz臋sto zapomina si臋 o cz艂owiecze艅stwie i zapomina o tym ca艂y personel medyczny. Niestety, r贸wnie偶 o swoim cz艂owiecze艅stwie.

Wywiad pochodzi z portalu:聽www.medexpress.pl

Niech zasznuruj膮 jeszcze kobietom „cipki”!

Kiedy艣, w dobrych czasach jako m艂oda kobieta i jak ka偶da kobieta, musia艂am korzysta膰 z us艂ug lekarza – ginekologa.

Taka wizyta oczywi艣cie by艂a stresuj膮ca, ale prosta do wykonania.

Sz艂o si臋 i czeka艂o w kolejce na swoj膮 kolej. Czasami d艂ugo to trwa艂o w zale偶no艣ci od liczby pacjentek, ale zosta艂o si臋 przyj臋tym.

Ale to by艂o kiedy艣, kiedy Pa艅stwo dba艂o o polskie kobiety, a nie tak 聽jak teraz!

Zamiast u艂atwia膰 kobiecie, to w czasach dzisiejszych robi si臋 wszystko, by te kobiety zniech臋ca膰 do profilaktyki i bada艅.

Teraz trzeba si臋 zapisywa膰 na list臋 i czasami na wizyt臋 czeka si臋 tydzie艅, albo i d艂u偶ej. Przynajmniej tak jest w mojej miejscowo艣ci.

Kobieta obecnie ma utrudniony dost臋p w NFZ do jak偶e wa偶nego lekarza.

Co si臋 dzieje, kiedy kobieta potrzebuje tej wizyty na cito? Idzie bada膰 si臋 prywatnie i s艂ono p艂aci.

Lekarz prywatnie wypisuje recept臋 bez zni偶ki, czyli bez refundacji i kobieta musi zostawi膰 w aptece znowu spore pieni膮dze.

Tak si臋 zastanawiam nad tym, 偶e w Sejmie zablokowano tabletk臋 „Dzie艅 po” i teraz jest ona dost臋pna na recept臋.

Ta tabletka ma takie dzia艂anie, 偶e trzeba j膮 wzi膮膰 do 72 godzin po niefortunnym stosunku, czy przypadkowym seksie.

Ta tabletka potrzebna jest kobiecie, kiedy nie chce mie膰 dziecka, a antykoncepcja w postaci prezerwatywy zawiod艂a – np.

Ta tabletka ma takie dzia艂anie, 偶e nie dopuszcza do zap艂odnienia, a nie jest tabletk膮 wczesnoporonn膮!

Ta tabletka ratowa艂a 偶ycie wielu kobietom, kt贸re w wyniku gwa艂tu mog艂y zaj艣膰 w ci膮偶臋. Nawet gwa艂tu ze strony m臋偶a!

I chwa艂a medycynie za to, 偶e taka tabletka si臋 pojawi艂a.

Niestety, ale w obecnej sytuacji kobieta ma d艂ug膮 drog臋 do uzyskania recepty na t臋 tabletk臋, bo skoro s膮 zapisy do lekarza, to czas dzia艂a na niekorzy艣膰 kobiety. Mo偶e by膰 za p贸藕no!

Ka偶da kobieta ma prawo do samodzielnego podejmowania decyzji, czy chce mie膰 dziecko, czy nie i ta tabletka sprawia艂a, 偶e kobieta mia艂a jakie艣 wyj艣cie, ale nie teraz!

Kiedy PiS doszed艂 do w艂adzy, to mno偶膮 si臋 listy lekarzy z klauzul膮 sumienia i mno偶膮 si臋 farmaceuci, kt贸rzy takiej tabletki nie sprzedadz膮 i ko艂o si臋 zamyka!

Urodzi艂am si臋 wcze艣nie i dobrze, bo w ci膮偶臋 ju偶 nie zajd臋, ale wsp贸艂czuj臋 m艂odym kobietom 偶yj膮cych w tych czasach, kiedy maj膮 wszystko pod g贸rk臋!

To nie jest kraj dla m艂odych kobiet i martwi臋 si臋, co z nimi b臋dzie!

Ale to nie wszystko, bo:

Ustawa Katolickich Farmaceut贸w ju偶 w Sejmie. Aptekarz nie sprzeda leku, je艣li to 鈥瀗iezgodne z jego sumieniem鈥

Stowarzyszenie Farmaceut贸w Katolickich Polski z艂o偶y艂o w trybie petycji projekt ustawy o klauzuli sumienia dla aptekarzy. Aptekarz mo偶e nie sprzeda膰 leku, gdy uzna, 偶e to niezgodne z jego sumieniem. W gr臋 wchodzi tak偶e sumienie „w艂a艣cicieli i wsp贸lnik贸w prowadz膮cych aptek臋”. Stowarzyszenie lansuje koncepcj臋 „aptek pro-life”, bez 艣rodk贸w antykoncepcyjnych

Projekt ustawy jest inicjatyw膮 obywatelsk膮, z艂o偶on膮 w trybie petycji. Oznacza to, 偶e projektu nie musi popiera膰 100 tys. obywateli i ich podpisy nie musz膮 zosta膰 do艂膮czone do petycji. Z drugiej strony petycja nie musi zosta膰 w og贸le rozpatrzona przez Sejm. Projekt katolickich farmaceut贸w zosta艂 ju偶 (26 maja) skierowany do komisji ds. petycji. Zdecyduje ona, czy projektem zajmie si臋 Sejm.

Trudno si臋 dziwi膰, 偶e wnioskodawcy wykorzystali t臋 艣cie偶k臋 legislacyjn膮. Pod projektem uda艂o si臋 zebra膰 zaledwie 14,5 tys. podpis贸w. A potrzeba 100 tys., by projekt z艂o偶y膰 w trybie inicjatywy obywatelskiej.

Stowarzyszenie Katolickich Farmaceut贸w, do kt贸rego nale偶y 500-800 spo艣r贸d ok. 25 tys. polskich farmaceut贸w, chce, by do siedmiu przypadk贸w, w kt贸rych aptekarz nie musi wyda膰 leku, doda膰 jeszcze jeden: 鈥瀢ydanie produktu leczniczego jest niezgodne z sumieniem farmaceuty, technika farmaceutycznego, lub przedsi臋biorcy prowadz膮cego jednoosobow膮 dzia艂alno艣膰 gospodarcz膮, w ramach kt贸rej prowadzi aptek臋, albo wsp贸lnik贸w prowadz膮cych aptek臋鈥 (na ilustracji 鈥瀙atronka stowarzyszenia b艂ogos艂awion膮 Mari臋 Sagrario, farmaceutka i karmelitanka hiszpa艅ska zamordowana przez komunist贸w w 1936 roku鈥).

zobacz siedem przypadk贸w, kiedy farmaceuta mo偶e odm贸wi膰 sprzeda偶y leku
Katoliccy farmaceuci proponuj膮 te偶, by uzupe艂ni膰 zapis z ustawy prawo farmaceutyczne: 鈥瀉pteki og贸lnodost臋pne s膮 obowi膮zane do posiadania produkt贸w leczniczych i wyrob贸w medycznych w ilo艣ci i asortymencie niezb臋dnym do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludno艣ci鈥. Chc膮, by doda膰 tu wyj膮tek, 偶e聽鈥瀘d tego obowi膮zku mo偶na odst膮pi膰, je偶eli wydanie produktu leczniczego jest niezgodne z sumieniem farmaceuty lub przedsi臋biorcy (鈥) lub wsp贸lnik贸w鈥.

Farmaceuci uznaj膮, 偶e brak takiej mo偶liwo艣ci w polskim prawie 艂amie wolno艣膰 sumienia, chronion膮 przez Konstytucj臋 RP. Twierdz膮, 偶e farmaceuci s膮 zastraszani i zwalniani z pracy, gdy odm贸wi膮 sprzeda偶y 艣rodk贸w antykoncepcyjnych lub pigu艂ki 鈥瀌zie艅 po鈥. Rysuj膮 wstrz膮saj膮cy obraz dyskryminacji: 鈥濶ie tylko pracownicy aptek, ale r贸wnie偶 w艂a艣ciciele aptek, kt贸rzy pragn膮, by ich apteka by艂a prowadzona z poszanowaniem wymog贸w sumienia聽s膮 nara偶ani na szykany, prowokacje oraz s膮 przymuszani do dystrybucji 艣rodk贸w, kt贸re ze swej natury nie s艂u偶膮 zdrowiu, ani 偶yciu鈥.

Wnioskodawcy powo艂uj膮 si臋 przy tym na Konstytucj臋 RP (art. 53), Mi臋dzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych (art. 18), Konwencj臋 o Ochronie Praw Cz艂owieka i Podstawowych Wolno艣ci (art. 9) i Kodeks Aptekarza RP. Autorzy przypominaj膮 opinie Biura Analiz Sejmowych sporz膮dzone na wniosek Jaros艂awa Sellina (20 marca 2011) i Jacka 呕alka (10 maja 2012).

Karolina K臋dziora z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego podkre艣la, 偶e聽鈥瀌yrektywy unijne, kt贸re obowi膮zuj膮 te偶 Polsk臋, zakazuj膮 dyskryminacji ze wzgl臋du na p艂e膰 w dost臋pie do d贸br i us艂ug, a taka ustawa by艂aby form膮 dyskryminacji. Prawo dotkn臋艂oby szczeg贸lnie kobiety z ma艂ych miejscowo艣ci.

To drastyczne obni偶enie standard贸w w dost臋pie do d贸br i us艂ug. Poza tym, to nie farmaceuta ma wiedz臋 dotycz膮c膮 stanu zdrowia pacjentki i tego, jakiego leku jej potrzeba, ale lekarz, kt贸ry wystawia recept臋鈥.

Komitet Bioetyki: farmaceuci nie podejmuj膮 decyzji
Na gruncie obecnego prawa nie ma opisuje czego艣 takiego jak klauzula sumienia dla farmaceut贸w. To w艂a艣nie autorzy projektu chcieliby zmieni膰. Komitet Bioetyki PAN uzasadniaj膮c swoje stanowisko w sprawie aptekarzy i farmaceut贸w zaznaczy艂:

鈥濿ykonywanie tych zawod贸w (w szczeg贸lno艣ci realizowanie recept) nie wi膮偶e si臋 z osobistym podejmowaniem czynno艣ci, kt贸re bezpo艣rednio godz膮 b膮d藕 stanowi膮 bezpo艣rednie i realne zagro偶enie dla okre艣lonego dobra鈥. Farmaceuta 鈥 w odr贸偶nieniu od lekarza 鈥 nie podejmuje decyzji o leczeniu, bo za偶ycie leku pozostaje w gestii pacjenta. Ostatecznie to on podejmie dzia艂anie, zgodnie ze swoim sumieniem.

W sprawie klauzuli sumienia dla aptekarzy do G艂贸wnego Inspektora Farmaceutycznego pisa艂 w kwietniu 2017 Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar: 鈥瀂godnie z przekazami medialnymi w Polsce pojawiaj膮 si臋 apteki nieprowadz膮ce sprzeda偶y 艣rodk贸w antykoncepcyjnych z uwagi na powo艂ywanie si臋 przez farmaceut贸w w nich pracuj膮cych na 鈥瀔lauzul臋 sumienia鈥. W mojej ocenie takie praktyki pozostaj膮 w sprzeczno艣ci w obowi膮zuj膮cym prawem i mog膮 prowadzi膰 do ograniczenia praw pacjenta do 艣wiadcze艅 zdrowotnych鈥. Rzecznik poprosi艂 GIF o stanowisko i ewentualne dane o skali zjawiska.

GIF: farmaceuta mo偶e odm贸wi膰
W odpowiedzi G艂贸wny Inspektor Farmaceutyczny stwierdza, 偶e okre艣lenie 鈥瀔lauzula sumienia鈥, kt贸re umo偶liwia艂oby odmow臋 sprzeda偶y leku, nie funkcjonuje w polskim prawie. Jednocze艣nie jednak 鈥濳onstytucja RP przewiduje jako jedn膮 z najwa偶niejszych i podstawowych wolno艣ci gwarantowanych przez ustaw臋 zasadnicz膮 wolno艣膰 wyra偶ania swoich pogl膮d贸w, my艣lenia czy wolno艣膰 sumienia. Nale偶y podkre艣li膰, i偶 wolno艣膰 s艂owa, wolno艣膰 my艣li czy wolno艣膰 sumienia s膮 wolno艣ciami koniecznymi, bez kt贸rych prawa i wolno艣ci cz艂owieka by艂yby mocno ograniczone.

Maj膮c na uwadze poszanowanie praw jednostki w 艣wietle ustawy zasadniczej jak膮 jest Konstytucja, w艂a艣ciwym wydaje si臋 dopuszczenie mo偶liwo艣ci odmowy przez farmaceut臋 sprzeda偶y lek贸w antykoncepcyjnych powo艂uj膮cego si臋 na 鈥瀔lauzul臋 sumienia鈥 przy czym przedsi臋biorca prowadz膮cy aptek臋, u kt贸rego taka sytuacja wyst臋puje, musi zapewni膰 sprzeda偶 produkt贸w leczniczych antykoncepcyjnych przez innego farmaceut臋鈥.

W proponowanym przez katolickich farmaceut贸w prawie nie ma nawet tej furtki 鈥 aptekarz nie ma obowi膮zku zapewni膰 klientowi sprzeda偶y leku np. przez innego farmaceut臋.

Konsekwencj膮 nowego prawa b臋dzie nie tylko drastyczne ograniczenie dost臋pu do 艣rodk贸w antykoncepcyjnych, szczeg贸lnie w ma艂ych o艣rodkach, ale tak偶e dowolna interpretacja zapis贸w. 鈥濸rodukty niezgodne z sumieniem farmaceuty鈥 mog膮 oznacza膰 wiele r贸偶nych lek贸w, tak偶e 艣rodki przeciwb贸lowe, czy leki, kt贸re mog膮 by膰 wykorzystywane jako 艣rodki psychoaktywne.

 

https://oko.press/ustawa-katolickich-farmaceutow-juz-sejmie-aptekarz-sprzeda-leku-jesli-niezgodne-sumieniem/

Z pami臋tnika starszej lekarki!

Wczoraj pisa艂am, 偶e uda艂am si臋 powt贸rnie do lekarza.

Uda艂am si臋 do dermatologa, gdy偶 trapi mnie nieprzyjemna wysypka.

By艂o w poczekalni z sze艣膰 os贸b 聽i ja by艂am w tej kolejce ostatnia.

Lekarka jest gadatliwa i z ka偶dym pacjentem lubi sobie powymienia膰 my艣li i trwa to do艣膰 d艂ugo, co jest dla mnie denerwuj膮ce, ale trudno si臋 m贸wi i siedzi si臋 w kolejce cierpliwie.

Kiedy przysz艂a moja kolejka po godzinnym czekaniu, to by艂am szcz臋艣liwa, 偶e wchodz臋 do gabinetu, maj膮c nadziej臋, 偶e mnie lekarka nie zagada.

– Dzie艅 dobry – rzek艂am.

– Dzie艅 dobry i pytanie jak si臋 nazywam.

– Tak i tak – odpowiedzia艂am.

– Niech siada – us艂ysza艂am i usiad艂am na starej kozetce, bo krzese艂ka „ni ma” w gabinecie.

Odbywa si臋 szukanie mojej karty i to trwa do艣膰 d艂ugo. Czekam!

I nagle!

– Wie pani, 偶e mnie opluli w Internecie?

Zrobi艂am wielkie oczy i si臋 skupi艂am na dalsz膮 opowie艣膰.

– Tak, tak w Internecie napisali, 偶e jestem wied藕m膮, niedouczon膮, wariatk膮 i to, 偶e bior臋 艂ap贸wki.

Powiedzia艂am grzecznie, aby si臋 nie przejmowa艂a, bo ludziom si臋 nie dogodzi i tyle.

Chcia艂am, aby skupi艂a si臋 na mnie, ale nie!

Przy艂o偶y艂a r臋k臋 do buzi i tak cicho mi opowiada艂a t膮 histori臋, 偶e ja absolutnie jej nie s艂ysza艂am i par臋 razy poprosi艂am o powt贸rzenie.

Spyta艂am gdzie te wpisy s膮, to sobie zajrz臋 i okazuje si臋, 偶e na FB – „Nie polecam”.

To by艂a znowu dziwna sytuacja u lekarza i tylko si臋 zastanawiam dlaczego takie opowie艣ci padaj膮 w kierunku mojej osoby. Chyba wzbudzam zaufanie ha ha.

Oczywi艣cie zajrza艂am na FB i faktycznie ludzie pod swoim nazwiskiem zwyzywali biedn膮 lekark臋, a ona mi powiedzia艂a, 偶e chyba ca艂e miasto jej nienawidzi.

Trudno by膰 osob膮 publiczn膮 w dzisiejszym 艣wiecie, kiedy to ka偶dy na ka偶dego mo偶e wyla膰 wiadro pomyj.

Wniosek jest taki, 偶e Internet, to jest miejsce gdzie mo偶na znale藕膰 przyjaci贸艂, ale i wrog贸w, bo ludzie w sieci potrafi膮 by膰 niesamowicie okrutni i wychodz膮 z nich najgorsze instynkty!聽

Smutne to i tylko mnie dziwi, 偶e hejt na lekark臋 by艂 w 2015 roku, a Ona wci膮偶 o tym opowiada, ale w zasadzie trudno si臋 dziwi膰, bo to, co okrutne pami臋ta si臋 na zawsze.

Komedia, czyli noworoczne zderzenie ze s艂u偶b膮 zdrowia!

Wybra艂am si臋 dzi艣 do lekarza. Tak od nowego roku mnie przypili艂o, a do tego chcia艂am od lekarza rodzinnego recept臋 na sta艂e leki i przy okazji po偶yczy膰 jej wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

Wesz艂am do przychodni, a tam t艂umy!

Nie szkodzi, 偶e zbli偶a艂a si臋 godzina 12, a i tak ludzi wci膮偶 przybywa艂o, a najwi臋cej mam z malutkimi dzie膰mi.

Mia艂am si臋 ju偶 wycofa膰, ale ja tak nie lubi臋 psychicznie szykowa膰 si臋 do lekarza i w ko艅cu postanowi艂am powalczy膰.

Kiedy poda艂am swoje nazwisko i miejsce zamieszkania, to okaza艂o si臋, 偶e nie ma mojej, grubej, do艣膰 karty z ca艂膮 histori膮 choroby mojego 偶ycia. Wsi膮k艂a, a na jej miejsce by艂a wsadzona n贸wka, bez 偶adnego 艣ladu moich chor贸b.

Zrobi艂o mi si臋 dziwnie, bo takie co艣, to tylko na mnie mog艂o trafi膰. Zawsze mia艂am pecha z kontaktami z s艂u偶b膮 zdrowia.

Nie docieka艂am co i jak, bo ludzie przy recepcji na mnie napierali, a wi臋c odpu艣ci艂am, ale b臋d臋 musia艂a w lepszym czasie to sobie wyja艣ni膰, bo nie mo偶e by膰 tak, 偶e ginie karta pacjenta!

Usiad艂am w poczekalni i czeka艂am ponad dwie godziny. Doktor rodzinna zarobiona po pachy, a do tego dwa razy wychodzi艂a na d艂u偶ej z gabinetu. Trudno – siedz臋 i czekam cierpliwie na swoj膮 kolejk臋.

No i uf! W ko艅cu wchodz臋 do mojej Rodzinnej. Pytam o star膮 kart臋, ale niczego si臋 nie dowiedzia艂am. Pani doktor jedzie na nowej karcie. Zwierzam si臋, 偶e w 艣wi臋ta mnie wysypa艂o i cholernie sw臋dzi.

Dostaj臋 wi臋c skierowanie do dermatologa i zlecenie na komplet bada艅, kt贸rych dawno nie robi艂am, a wi臋c tarczyca i takie tam inne.

Spyta艂am, 偶e skoro jestem na czczo, to czy pobior膮 mi krew na te badania.

Ale偶 owszem, ale niestety nie owszem, bo mimo braku pacjent贸w w laboratorium, pani mnie odes艂a艂a z u艣miechem i kaza艂a przyj艣膰 w nast臋pny dzie艅 od 8.30 i tak zabi艂a we mnie ch臋膰 zrobienia wynik贸w od zaraz.

Id臋 wi臋c do dermatologa. Nie daleko na szcz臋艣cie, ale gabinet jedynej w mie艣cie dermatolog mie艣ci si臋 w pomieszczeniu wzi臋tym rodem jeszcze z PRL. Brudne lamperie, nie pomalowane futryny, co odstrasza i dziwi. Pomijaj膮c jednak wygl膮d tu zaczyna si臋 komedia.

Zapalam 艣wiat艂o, bo nie widz臋, co pisze na drzwiach do gabinetu, a pisze, aby wej艣膰 do gabinetu na wezwanie lekarza.

Jestem sama w ponurej poczekalni i postanowi艂am zapuka膰. S艂ysz臋, 偶e mam zaczeka膰 i mam zgasi膰 艣wiat艂o!

Okej, gasz臋 i czekam na wezwanie.

Jestem za minut臋 wezwana i wchodz臋 do gabinetu i od razu zauwa偶am, 偶e nie ma krzese艂ka dla pacjenta, a jednie kozetka oddalona od pani doktor na odleg艂o艣膰 1.5 metra.

Nieprzyja藕nie – 聽pomy艣la艂am sobie i usiad艂am na kozetce i tu zacz臋艂a si臋 rozmowa.

– Sk膮d艣 pani膮 znam – stwierdza pani doktor i dzwoni telefon do pani doktor i to trwa!

Pomy艣la艂am sobie, 偶e ze szko艂y podstawowej, bo jeste艣my w tym samym wieku, ale oczywi艣cie tylko pomy艣la艂am.

– Kiedy pani u mnie by艂a, bo wydaje mi si臋, 偶e niedawno – stwierdzi艂a.

– Nie pani doktor! Je艣li by艂am, to jakie艣 30 lat temu.

– Aha! Zatwierdzi艂a. Dzwoni telefon do pani doktor i to trwa.

– Prosz臋 pokaza膰 z czym pani do mnie przysz艂a!

Pokazuj臋, a pani doktor od razu do mnie!

– Ma pani kota, albo psa?. Dzwoni telefon do pani doktor i to trwa.

– Nie mam ju偶, bo staruszk臋 trzeba by艂o u艣pi膰 z powodu starczej choroby i od dw贸ch miesi臋cy nie mam zwierzaka.

I tu si臋 zacz臋艂o!

– Bo wie pani, ale ja nie mam nic przeciwko zwierzakom i nic bym im nie zrobi艂a, ale wie pani, bo moi s膮siedzi maj膮 psa i ten wyje 24 godziny na dob臋 i mam po prostu do艣膰. Nie wiem co z tym zrobi膰, bo wie pani, ale ja zwierzakowi nic bym nie zrobi艂a, ale gdzie艣 to musz臋 zg艂osi膰!

Potem przy艂o偶y艂a r臋k臋 do twarzy i co艣 mi pani doktor opowiada艂a, ale tak cicho, 偶e ja na tej kozetce nic nie us艂ysza艂am. W 艣rodku wy艂am ze 艣miechu, kiedy pani doktor mi nawija艂a, a ja nie by艂am w stanie tego zrozumie膰.

Z ut臋sknieniem czeka艂am na recept臋, ale to trwa艂o i trwa艂o i w mi臋dzy czasie rozejrza艂am si臋 po gabinecie i zauwa偶y艂am dwie, spore szafki, na kt贸rych by艂y ustawione anio艂y z porcelany i m贸wi臋 Wam – kolekcja przednia.

To by艂 dziwny dzie艅 dla mnie i je艣li spotkacie tak膮 pani膮 doktor, do艣膰 dziwn膮 – to przebijcie mnie ha ha.

Na szcz臋艣cie doczeka艂am si臋 recepty, ale do teraz my艣l臋 o tej do艣膰 dziwacznej wizycie, bo wysz艂o na to, 偶e to nie ja z nud贸w chodz臋 do lekarzy, ale to pani doktor z nud贸w zam臋cza pacjenta swoimi opowie艣ciami tak po cichu, jakby ba艂a si臋 w gabinecie pods艂uchu hi hi.

Polska, to nie jest kraj dla starych ludzi!

Moja Mama trafi艂a do szpitala. Ca艂e 偶ycie si臋 miga艂a od szpitali, ale tym razem 偶arty si臋 sko艅czy艂y.

By艂am j膮 dzisiaj odwiedzi膰 i wiecie co?

Polska to nie jest kraj dla starych ludzi. W Polsce ludzie starzy nie s膮 szanowani, tak w domach, jak i szpitalach.

Piel臋gniarki szczeg贸lnie brzydz膮 si臋 staro艣ci膮 i robi膮 tylko to, co jest niezb臋dne i nic ponadto! Wci膮偶 krzycz膮, 偶e zarabiaj膮 za ma艂o. Uwa偶am, 偶e gdyby zarabia艂y dwa razy tyle, to i tak by si臋 nic nie zmieni艂o.

Staruszka, lat 92.聽

Le偶y i tylko mruczy pod nosem z b贸lu. Nie mo偶e samodzielnie zmieni膰 pozycji, gdy偶 ma banda偶e na nogach i jakie艣 艣ruby powkr臋cane. 聽Wida膰, 偶e chce si臋 przekr臋ci膰 na 艂贸偶ku. Widzi to inna chora staruszka, kt贸ra zwleka si臋 z 艂贸偶ka i idzie do pokoju, gdzie siedz膮 piel臋gniarki. Prosi wi臋c o pomoc i na艣wietla spraw臋, ale s艂yszy tylko, 偶e jest zmiana dy偶uru i koniec rozmowy.

Salowa przynosi obiad i stawia go przed inn膮, bardzo chor膮 staruszk膮, kt贸ra nie mo偶e go samodzielnie zje艣膰 – potrzebuje pomocy, bo r臋ce tak bardzo dr偶膮.

Obiad stygnie! Po jakim艣 czasie przychodzi piel臋gniarka i pyta, czy b臋dzie ten obiad jad艂a! Staruszka zawstydzona kr臋ci g艂ow膮, 偶e nie, a wi臋c ca艂y obiad zostaje jej zabrany.

Nikt nie pomy艣li o tym, 偶e mo偶e by j膮 trzeba nakarmi膰. Nikt nie m贸wi, aby chocia偶 prze艂kn臋艂a par臋 艂y偶ek gor膮cej zupy! Nikt!

Wystarczy wyj艣膰 z domu – w przestrze艅 publiczn膮, aby zaobserwowa膰 jak to ludzie zdrowi nie potrafi膮 si臋 wczu膰 w sytuacj臋 ludzi starych. Wszystko jest robione na odwal i nie ma w s艂u偶bie zdrowia za grosz empatii!

Ale znalaz艂a si臋 ludzka istota, kt贸ra troch臋 po znajomo艣ci pod艂o偶y艂a koc pod prze艣cierad艂o mojej Mamie, gdy偶 艂贸偶ka dla starych ludzi s膮 twarde jak kamie艅, tak jak twarde s膮 serca ludzi w s艂u偶bie zdrowia.

Powinny by膰 w sprzeda偶y aptecznej, zestawy do domowej eutanazji! Ile偶 to by odj臋艂o roboty ludziom s艂u偶by zdrowia.

Tak sobie sz艂am i zrobi艂am kilka fotek, a w g艂owie mia艂am widok szpitala, gdzie ludzie starzy s膮 intruzami.