Archiwa tagu: los

Nigdy nic nie wiadomo!

Jest takie przys艂owie, 偶e gdyby艣 wiedzia艂, 偶e si臋 przewr贸cisz, to by艣 sobie usiad艂!

Nasze 偶ycie to wielka zagadka i nigdy nie jeste艣my w stanie przewidzie膰 tego, co za sekund臋 mo偶e si臋 wydarzy膰!

Mo偶emy w ci膮gu sekundy skaleczy膰 si臋 no偶em gotuj膮c obiad i mo偶emy si臋 przewr贸ci膰 i z艂ama膰 nog臋, czy te偶 r臋k臋.

Nigdy nie przewidzimy, 偶e oto wychodzimy z domu i mo偶emy nigdy do niego nie wr贸ci膰!

Nie zdajemy sobie sprawy z tego ile na nas czyha i dobrze, bo by艣my wariowali.

Pi臋kne Mazury i tam wypoczywa艂 z rodzin膮 i 偶on膮 polski re偶yser Piotr Wo偶niak – Starak, m膮偶 dziennikarki Agnieszki Szulim.

By艂 wiecz贸r i wyszed艂 z kawiarni z kobiet膮聽 – wsiedli do wypasionej motor贸wki.

Nie przewidzia艂, 偶e to b臋dzie jego ostatni rejs i w ci膮gu sekundy podczas nieszcz臋艣liwego manewru oboje znajd膮 si臋 w jeziorze.

Nie jeste艣my w stanie sobie wyobrazi膰 tego, co tam za tragedia si臋 dzia艂a!

To jest taka zagadka 偶ycia, 偶e kobieta si臋 uratowa艂a, a re偶yser uderzony w g艂ow臋 艣rub膮 od silnika uton膮艂 – prawdopodobnie!

Gdyby przewidzia艂, to by nie podejmowa艂 brawurowej jazdy po jeziorze!

By艂 bogatym cz艂owiekiem – milionerem i mo偶e to go zgubi艂o, a w tej historii mo偶emy sobie zadawa膰 setki pyta艅, kt贸re zostan膮 bez odpowiedzi!

Odwiedzi艂a mnie dzisiaj C贸rka z rodzin膮 – zjedli艣my obiad, a potem sobie rozmawiali艣my na przer贸偶ne tematy.

W moim mie艣cie dzisiaj odbywaj膮 si臋 wy艣cigi szybkich samochod贸w, czego ja nie znosz臋, gdy偶 w tym sporcie nie widz臋 niczego pi臋knego, a tylko ryk silnik贸w i wybuchy z t艂umik贸w – masakra.

C贸rka z rodzink膮 poszli zobaczy膰 ten rajd, bo w ma艂ych miasteczkach kiedy si臋 co艣 dzieje, to ludzie wychodz膮 na ulic臋, by to zobaczy膰 – taka atrakcja od czasu do czasu!

Kiedy wyszli ja zasiad艂am do komputera, ale moja g艂owa by艂a jaka艣 niespokojna.

Pomy艣la艂am sobie, a co b臋dzie jak zdarzy si臋 wypadek i kto艣 z widz贸w straci 偶ycie?

Wsta艂am od komputera i wysz艂am na balkon, a za chwil臋 us艂ysza艂am huk, trza艣ni臋cie i zobaczy艂am biegn膮cych ciekawskich!

Powr贸ci艂am do pokoju z komputerem i si臋gn臋艂am po telefon!

Dzwoni臋 i odbiera C贸rka, a ja si臋 dr臋, czy s膮 zdrowi i cali?

Jestem czarownic膮, bo czu艂am, 偶e z tych wy艣cig贸w, to nic dobrego nie b臋dzie!

Kierowca na szcz臋艣cie staranowa艂 lamp臋 i znak drogowy! Wyla艂 si臋 z samochodu olej, a moi bliscy mieli tam w艂a艣nie stan膮膰, by ogl膮da膰 ten wy艣cig.

Los inaczej podpowiedzia艂 i stan臋li w innym miejscu!

Wyszli ode mnie i mogli ju偶 nigdy do mnie nie powr贸ci膰!

Tym razem ucierpia艂a tylko latarnia i znak drogowy, a nast臋pnym razem mo偶e by膰 bardziej tragicznie i dziwi臋 si臋 w艂odarzom, 偶e pozwalaj膮 na takie wy艣cigi po g艂贸wnych w mie艣cie ulicach!

Przyjecha艂a Stra偶 Po偶arna i usun臋艂a olej z jezdni i jeszcze o tej porze s艂ysz臋 warkot samochod贸w!

Wol臋 moje miasto wyciszone, tak jak na moich poni偶szych zdj臋ciach!

艢pijcie spokojnie – 艣nijcie kolorowo i wszyscy miejmy nadziej臋, 偶e jutro nic z艂ego nam si臋 nie stanie!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: samoch脙鲁d i na zewn脛聟trz

 

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ro脜聸lina, drzewo, niebo, trawa, dom, na zewn脛聟trz i przyroda

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, ro脜聸lina, niebo, na zewn脛聟trz i przyroda

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, ro脜聸lina, niebo, na zewn脛聟trz i przyroda

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, dom, ro脜聸lina, niebo, trawa, na zewn脛聟trz i przyroda

Polowanie to tylko tch贸rzliwe okre艣lenie szczeg贸lnie tch贸rzliwego morderstwa na innym stworzeniu. Polowanie jest odmian膮 choroby umys艂owej ludzi – Autor: Theodor Heuss

1 listopada 2017 roku Polacy wyrusz膮 na cmentarze, aby poby膰 ze swoimi bliskimi przy grobach. B臋d膮 zapalali znicze i k艂adli na grobach chryzantemy.

B臋dzie to dzie艅 skupienia i zadumy, a tymczasem do las贸w polskich 1 listopada wtargn膮 mordercy z flintami i b臋d膮 strzela膰 do 艂osi.

B臋d膮 strzela膰 jak leci, bo do samic i do m艂odych osobnik贸w – tak zadecydowa艂 ten nierz膮d!

Nie do艣膰 im Puszczy Bia艂owieskiej i 偶ubr贸w – chc膮 wytrzebi膰 polskie lasy z narodowej zwierzyny i wytn膮 stuletnie d臋by – zdrowe drzewa.

Je艣li nie wiadomo o co chodzi, to chodzi oczywi艣cie o kas臋!:

Zastrzel sobie 艂osia!

Cennik obowi膮zuje na okres od 1 kwietnia 2017 do 31 marca 2018 roku. Je艣li chodzi o 艂osie, zawiera on nast臋puje pozycje:

  1. postrzelenie byka 鈥 600 z艂
  2. postrzelenie kl臋py (samicy) lub 艂oszaka (m艂odego 艂osia) 鈥 500 z艂

My艣liwy mo偶e r贸wnie偶 kupi膰 trofeum 鈥 tzw. 艂opaty (potocznie: rogi) 鈥 ustrzelonego przez siebie zwierz臋cia:

  1. o masie do 3 kg 鈥 1200 z艂
  2. o masie od 3 do 4,99 kg 鈥 2200 z艂
  3. o masie 5 kg i wi臋kszej 鈥 3200 z艂

Przy czym za za ka偶de 0,01 kg powy偶ej 5 kg nale偶y zap艂aci膰 12 z艂. Mo偶na r贸wnie偶 kupi膰 rapcie (racice) kl臋py i 艂oszaka. Kosztuje to 90 z艂. Wszystkie ceny zawieraj膮 23 proc. podatku VAT.

Znam z sieci osoby popieraj膮ce PiS, kt贸re dadz膮 si臋 za PiS pokroi膰. Biedne osoby, kt贸re roni膮 艂zy nad dr臋czonym kotem, czy psem, ale te osoby znajd膮 ka偶de wyt艂umaczenie dla dra艅stwa tego nierz膮du. Nie robi na nich wra偶enia, ani zabity 偶ubr, ani stuletni d膮b, kt贸ry m贸g艂by rosn膮膰 w lesie dalsze 200 lat.

Tak sobie my艣l臋, 偶e to, co dzieje si臋 w Polsce – dla normalnego Polaka jest niedopuszczalne, a przez fanatyka PiS jest tolerowane i nie ma tu 偶adnego oburzenia.

Te osoby s膮 nienormalne i tylko im wsp贸艂czu膰 tego zimna wewn臋trznego jakie maj膮 w sobie.

Ja p艂acz臋 nad Polsk膮, a nienormalni fanatycy przyklaskuj膮 niszczycielskim rz膮dom, kt贸re oga艂acaj膮 Polsk臋 ze wszystkiego, co cenne.

Kochani! Przestawiam Wam stosunek do przyrody np. w Japonii.

Japonia kocha swoj膮 przyrod臋 i Japonia wie, 偶e przyrodzie nie wolno robi膰 krzywdy, bo je艣li zginie przyroda, to zginie i ludzko艣膰.

Ten nierz膮d idzie na chama i nie rozumie, co robi naszym przysz艂ym pokoleniom!

Oni kiedy艣 za to zap艂ac膮 – nam Polakom! Normalnym Polakom!

Japonia to dziwny kraj dla przeci臋tnego obywatela Europy. To kraj niezrozumia艂ych zwyczaj贸w zupe艂nie innej kultury oraz, jak si臋 okazuje 鈥 dziwnie zachowuj膮cych si臋 zwierz膮t;)

Na poni偶szym wideo mo偶ecie zobaczy膰 sytuacj臋, jaka mia艂a miejsce niedaleko japo艅skiego Parku Nara. Na filmie utrwalono ca艂kiem poka藕ne stado jeleni, kt贸re traktuje chodnik i drog臋, jak las. Zwierz臋ta wyleguj膮 si臋 na drodze, oddaj膮 si臋 odpoczynkowi i najwyra藕niej nic nie robi膮 sobie z przeje偶d偶aj膮cych wko艂o samochod贸w i przechodz膮cych ludzi. Pe艂en relaks:)

Wyja艣nienie takiego zachowania zwierz膮t le偶y w艂a艣nie w japo艅skiej kulturze. Zwierz臋ta te traktowane s膮 w Kraju Kwitn膮cej Wi艣ni, jako dobro kultury i ze strony Japo艅czyk贸w nie grozi im 偶adne niebezpiecze艅stwo.

https://www.youtube.com/watch?time_continue=33&v=gSxzTNcVezU

Kobiece historie

Zasz艂a w ci膮偶臋 b臋d膮c 艣wie偶o upieczon膮 m臋偶atk膮. Byli m艂odzi, a on wielce w niej zakochany. Czeka艂 z ut臋sknieniem na dziecko, ale w Polsce nie m贸g艂 znale藕膰 pracy.

By艂 ambitnym, m艂odym m臋偶czyzn膮 i chcia艂 swojej kobiecie i dziecku zapewni膰 wszystko co najlepsze, a wi臋c pojecha艂 za granic臋, aby zarabia膰 pieni膮dze na rodzin臋.

Pracowa艂 z ca艂ych si艂 na budowach i kiedy odku艂 si臋 finansowo i zarobi艂 na skromne mieszkanie, to z ca艂ych si艂 zapragn膮艂 艣ci膮gn膮膰 m艂od膮 偶on臋 z malutk膮 c贸reczk膮. Wierzy艂, 偶e uda mu si臋, tam za granic膮 odbudowa膰 troch臋 ju偶 zrujnowane szcz臋艣cie odleg艂o艣ci膮.

Jednak ona nie chcia艂a si臋 przenie艣膰, bo ba艂a si臋, 偶e on zap臋dzi j膮 do pracy, a jej pracowa膰 si臋 nie za bardzo chcia艂o. Owszem sko艅czy艂a jak膮艣 tam szko艂臋 i mog艂aby kelnerowa膰, pomaga膰 starszym ludziom i pomaga膰 m臋偶owi finansowo, ale upar艂a si臋 i zosta艂a w kraju, bo wiedzia艂a, 偶e b臋dzie na dziecko p艂aci艂.

Ubolewa艂 nad tym i przyje偶d偶a艂 do Polski, ale z czasem taka sytuacja sprawi艂a, 偶e si臋 od siebie oddalili i w ko艅cu wygas艂y mi臋dzy nimi wszystkie uczucia.

Wr贸ci艂 wi臋c tam, gdzie mia艂 prac臋, a ona z艂o偶y艂a pozew rozwodowy i tak sko艅czy艂o si臋 ich ma艂偶e艅stwo.

Ludzie zastanawiali si臋 nad tym, z czego 偶yje ta kobieta, bo wci膮偶 mieszka艂a w dwupokojowym mieszkaniu, kt贸re trzeba by艂o op艂aci膰, a tak偶e ubra膰 dziecko i siebie, oraz oczywi艣cie co艣 je艣膰, a alimenty by艂y niewielkie w stosunku do potrzeb.

Zatrudni艂a si臋 wi臋c do pracy w kwiaciarni, ale ta praca jej nie le偶a艂a, 聽a wi臋c si臋 zwolni艂a, a u boku pojawi艂 si臋 drugi facet, kt贸ry zakochany i 艣lepy z mi艂o艣ci 艂o偶y艂 na ni膮 i nie swoje dziecko. Harowa艂 jak w贸艂 na tirach i zarabia艂 niez艂e pieni膮dze.

Ona zadowolona, 偶e znalaz艂a takiego faceta, kt贸ry zapewnia jej byt i jej c贸rce, a wi臋c spokojnie sobie 偶y艂a. Nie martwi艂a si臋 o to, 偶e nie b臋dzie mia艂a, co do gara w艂o偶y膰.

Nosi艂a si臋 wysoko, a ubiera艂a w najlepsze, markowe ciuchy, a pierwszego, ka偶dego miesi膮ca opr贸cz podstawowych produkt贸w, obowi膮zkowo kupowa艂a trzydzie艣ci paczek papieros贸w na ca艂y miesi膮c, bo by艂a nami臋tn膮 palaczk膮, a wi臋c na same papierosy wydawa艂a nie swoje – 600 z艂otych.

Wkurzy艂 si臋, bo jego pieni膮dze przepuszcza艂a przez palce i nie potrafi艂a zaoszcz臋dzi膰 ani grosza i w ko艅cu j膮 zostawi艂. Nie wytrzyma艂 tej jej rozrzutno艣ci i nie godzi艂 si臋 na to, 偶e nie szanuje jego pracy.

Pojawi艂 si臋 inny obok niej, kt贸rego finansowo wykorzystywa艂a dok艂adnie w ten sam spos贸b i po p贸艂 roku i on zrezygnowa艂 z tego uk艂adu, a wi臋c kobieta zosta艂a sama, ale pewnie nie na d艂ugo, bo ma dar, aby przez 艂贸偶ko zauroczy膰 faceta, a ten niechaj buli na jej zachcianki.

Jedyn膮 jej pasj膮 jest robienie sobie fotek i wrzucanie ich na fejsa, bo do uczciwej pracy, by zarobi膰 na siebie raczej si臋 nie zanosi i powstaje tutaj pytanie jak d艂ugo b臋dzie w stanie wyssa膰 z facet贸w kas臋, bo w ko艅cu kiedy艣 si臋 zestarzeje i zbrzydnie, ale ta kobieta nie ma raczej wyobra藕ni i kiedy艣 obudzi si臋 z r臋k膮 w nocniku.

Ale nie wszystkie kobiety s膮 takie:

Wychowa艂a si臋 聽w rozbitej rodzinie. Ojciec z matk膮 nie mogli z jaki艣 tam przyczyn razem 偶y膰, a wi臋c si臋 rozstali, a ni膮 zaj臋艂a si臋 matka. Bardzo mocno j膮 oboje kochali, ale to matka da艂a jej wychowanie i mo偶e nie do ko艅ca wykszta艂cenie, bo nie zd膮偶y艂a i umar艂a na raka.

Zosta艂a sama i musia艂a sobie jako艣 radzi膰, ale nie by艂o jej 艂atwo. Po matce odziedziczy艂a mieszkanie, kt贸re trzeba by艂o op艂aci膰 i zrobi膰 jaki艣 remont, bo mieszkanie si臋 o to prosi艂o.

Nie wystarcza艂o na remont z pracy w sklepie nabia艂owym, a wi臋c zebra艂a si臋 w sobie i bez znajomo艣ci obcego j臋zyka wybra艂a si臋 do pracy za granic膮,

Pojecha艂a w ciemno kompletnie, ale sobie poradzi艂a i tam zajmuje si臋 bardzo schorowanymi staruszkami. Pracuje bardzo ci臋偶ko, a tak偶e op艂akuje ka偶dego staruszka, kt贸ry schodzi z tego 艣wiata, bo si臋 do staruszk贸w ogromnie przywi膮zuje. Jest bardzo oddana swojej pracy. Nie ma tylko szcz臋艣cia w mi艂o艣ci, ale praca poch艂ania j膮 i nie my艣li, 偶e mog艂aby mie膰 kogo艣 u swojego boku.

Nie sp臋dza jej snu z oczu, 偶e m贸g艂by dba膰 o ni膮 jaki艣 facet. Pracuje dwa miesi膮ce za granic膮, a zarobione pieni膮dze inwestuje w swoje skromne mieszkanko i tak zrobi艂a remont 艂azienki i kuchni, a jej mieszkanie zaczyna wygl膮da膰 jak z katalogu i tyle jej do szcz臋艣cia trzeba by艂o.

Dwie kobiety i dwa podej艣cia do 偶ycia. Sami wybierzcie, kt贸re jest warto艣ciowsze, uczciwsze i dumne i ma sens.

Ale jeszcze przeczytajcie felieton z sieci. Warto:

http://mamadu.pl/124893,moj-maz-jest-gejem-mamy-dwoje-dzieci-nie-chce-rozwodu-bo-jego-pozycja-spoleczna-zapewnia-mi-zycie-w-luksusie

„M贸j m膮偶 jest gejem, mamy dwoje dzieci. Nie chc臋 rozwodu, bo jego pozycja spo艂eczna zapewnia mi 偶ycie w luksusie”

To jedna z tych historii, kt贸re mog膮 si臋 wydarzy膰 tylko w wielkim mie艣cie, gdzie ka偶dy jest anonimowy. Gdzie mamy mo偶liwo艣膰 ukrycia tego, co wstydliwe, a zaprezentowania tego, co pomaga nam odnie艣膰 sukces. Z takiego za艂o偶enia wysz艂a Agnieszka, kt贸ra swoj膮 偶yciow膮 tragedi臋 przerobi艂a na w艂asny sukces. Mo偶na? Mo偶na. Pytanie, czy warto.

Jest przed czterdziestk膮, ma dwoje, wspania艂ych dzieci, zarabia du偶o pieni臋dzy i zajmuje wysokie stanowisko. Niestety pozycji tej nie osi膮gn臋艂a w艂asn膮 prac膮, a nazwiskiem m臋偶a 鈥 prezesa ogromnej sp贸艂ki. C贸偶, z takiej mo偶liwo艣ci z pewno艣ci膮 skorzysta艂aby wi臋kszo艣膰 z nas. Formalnie ma艂偶e艅stwem s膮 od 15 lat. W rzeczywisto艣ci jednak ich聽wsp贸lne 偶ycie聽trwa艂o zaledwie 10.聽

Ma艂偶e艅stwo
Przyjecha艂a do Warszawy z malutkiej miejscowo艣ci, zacz臋艂a studia i prac臋. Przysz艂ego m臋偶a pozna艂a na jakiej艣 imprezie u znajomych. Ju偶 nawet nie pami臋ta jak to by艂o. Przyszed艂 z inn膮 dziewczyn膮, ale 艂膮czy艂a ich tylko przyja藕艅. 鈥濨y艂am wtedy bardzo nie艣mia艂a, nie umia艂am si臋 odnale藕膰 w du偶ym mie艣cie, mia艂am mn贸stwo kompleks贸w鈥 鈥 opowiada. Sam j膮 zagada艂, poprosi艂 o numer telefonu. By艂 przystojny, obyty, szarmancki i szalenie zabawny. Agnieszka nie mog艂a uwierzy膰, 偶e taki facet zainteresowa艂 si臋 tak膮 szar膮 myszk膮. Ale o facetach wiedzia艂a niewiele, bo wcze艣niej nie by艂a w 偶adnym powa偶nym zwi膮zku. 鈥濿styd przyzna膰, ale by艂am dziewic膮鈥 鈥 zdradza.

Szybko zacz臋li si臋 spotyka膰, on du偶o opowiada艂 o swoich marzeniach. Chcia艂 za艂o偶y膰 rodzin臋, mie膰 dzieci. I jej to pasowa艂o. Szczeg贸lnie, 偶e by艂 do艣膰 dobr膮 parti膮. Wywodzi艂 si臋 z porz膮dnej, bogatej rodziny i ju偶 w m艂odym wieku mia艂 ca艂kiem niez艂e stanowisko. 鈥濩zy mog艂o mi si臋 trafi膰 co艣 lepszego?鈥 鈥 zawiesza to pytanie w powietrzu. Wzi臋li 艣lub i wyprawili huczne wesele. Co prawda jego rodzice nie byli zbyt szcz臋艣liwi wybrank膮 (kiepska partia), ale nie stawali na ich drodze do szcz臋艣cia. Za to rodzice Agi nie mogli si臋 nadziwi膰, 偶e ich zupe艂nie przeci臋tna c贸rka tak ustawi艂a sobie 偶ycie.聽

Wsp贸lne 偶ycie
鈥濪aj spok贸j, seks zawsze by艂 s艂aby. Bardzo d艂ugo wmawia艂am sobie, 偶e mam zbyt wyg贸rowane oczekiwania. Przecie偶 nie mia艂am odniesienie, to by艂 m贸j pierwszy partner. By艂o鈥 poprawnie, ale bez sza艂u. Jako艣 te dwie c贸rki zrobili艣my, wi臋c wiesz 鈥 jaki艣 seks by艂鈥 鈥搘spomina Agnieszka. Opowiada, 偶e kochali si臋 sporadycznie, dos艂ownie kilka razy w roku, najcz臋艣ciej to ona inicjowa艂a zbli偶enia. On interesowa艂 si臋 zupe艂nie innymi sprawami 鈥 pi膮艂 si臋 po szczeblach kariery, wyje偶d偶a艂 s艂u偶bowo, inwestowa艂, zmienia艂 samochody. Zarabia艂 i utrzymywa艂 ca艂y dom.聽

鈥瀂awsze by艂 dla mnie dobry. Spe艂nia艂 wszystkie moje zachcianki, by艂 mi艂y i szanowa艂 mnie. Czy mnie kocha艂? Nie zastanawia艂am si臋 nad tym, by艂 dobrym cz艂owiekiem dla mnie i dla innych. Nie mia艂am mu nic do zarzucenia. A to, 偶e unika艂 kontaktu fizycznego? C贸偶, mo偶e taki mia艂 temperament? Tak to sobie w艂a艣nie t艂umaczy艂am. Ale generalnie sk艂ada艂am r臋ce do Boga, 偶e taki dobry facet mi si臋 trafi艂鈥 鈥 opowiada.

Grom z jasnego nieba

Kt贸rego艣 dnia wr贸ci艂 do domu roztrz臋siony i za艂amany, ju偶 od progu wiedzia艂a, 偶e co艣 niedobrego si臋 sta艂o. 鈥瀂denerwowa艂am si臋, bo pierwszy raz zobaczy艂am go w takim stanie. Zawsze by艂 taki spokojny i opanowany鈥 鈥 w tym momencie na jej twarzy maluje si臋 potworny smutek. By艂a wtedy w 8 miesi膮cu ci膮偶y z drugim dzieckiem. Siedzia艂 chwil臋 i wpatrywa艂 si臋 w 艣cian臋, potem powiedzia艂, 偶e Adam w ci臋偶kim stanie trafi艂 do szpitala. 鈥濧dam? Jaki Adam? W og贸le nie wiedzia艂am o kim on m贸wi. To wsp贸艂pracownik, kolega, klient, brat ojca? Nie, wydusi艂 z siebie, 偶e Adam to jego partner鈥 鈥 wspomina.聽

Usiad艂a z wra偶enia. W艂a艣ciwie cud, 偶e nie urodzi艂a. W sekund臋 wszystko zacz臋艂o jej pasowa膰. Ten brak ochoty na seks, te cz臋ste wyjazdy. Ale mimo wszystko nie s膮dzi艂a, 偶e w k艂amstwie 偶y艂a od pocz膮tku, poniewa偶 Adama pozna艂 na pocz膮tku ich ma艂偶e艅stwa. Tej nocy nie po艂o偶yli si臋 spa膰, do samego rana rozmawiali. 鈥濸owiedzia艂 mi, 偶e od zawsze wiedzia艂, 偶e jest gejem, ale ba艂 si臋 z tym ujawni膰. Postanowi艂 wzi膮膰 ze mn膮聽艣lub, bo wydawa艂am mu si臋 odpowiedni膮 kandydatk膮. My艣la艂, 偶e to dobre rozwi膮zanie, 偶e mo偶e mu si臋 odmieni鈥 鈥 opowiada z lekkim 偶alem.聽

Uk艂ad
Agnieszka post膮pi艂a inaczej ni偶 zrobi艂aby to ka偶da inna kobieta. Owszem, czu艂a wstr臋t do siebie i do niego, ale nie trwa艂o to d艂ugo. Prawda jest taka, 偶e docenia艂a to, co przez te wszystkie lata dla niej zrobi艂. By艂 dobrym ojcem i przecie偶 nienajgorszym partnerem. Stwierdzi艂a, 偶e tak tego nie zostawi, bo co艣 jej si臋 nale偶y za to 偶ycie w k艂amstwie. 鈥濸owiedzia艂am, 偶e ma si臋 wyprowadzi膰. 呕e nie chc臋 ju偶 偶y膰 z nim, ale r贸wnie偶 nie chc臋 rozwodu. By艂am tu偶 przed porodem, co mia艂am zrobi膰? Poza tym by艂 dobr膮 parti膮. Wymy艣li艂am plan, do艣膰 absurdalny, ale jak wida膰 skuteczny.鈥

Zostawi艂 jej dom, wyprowadzi艂 si臋 do swojego partnera. Dalej s膮 ma艂偶e艅stwem. Dzieci s膮 pod jej opiek膮, ale m膮偶 widuje si臋 z nimi kilka razy w tygodniu. Agnieszka nie ma nic przeciwko, poniewa偶 jest dobrym ojcem. Miesi臋cznie przesy艂a na jej konto du偶膮 sum臋 pieni臋dzy 鈥 dla niej i c贸rek. Za艂atwi艂 jej te偶 艣wietn膮 prac臋, bo za偶膮da艂a tego. Zawarli uk艂ad 鈥 oficjalnie s膮 ma艂偶e艅stwem, ona towarzyszy mu na firmowych bankietach, on zapewnia jej byt i presti偶 鈥瀊ycia 偶on膮 cz艂owieka na stanowisku鈥. Tylko co na to dzieci?

Nikt tego po niej si臋 nie spodziewa艂!

Pani Antonina nale偶a艂a ju偶 do wiekowej spo艂eczno艣ci malutkiego miasteczka. Pracowa艂a w szpitalu jako piel臋gniarka przez wiele, d艂ugich lat i by艂a bardzo lubian膮 osob膮 w miasteczku. Zawsze u艣miechni臋ta do ludzi i bardzo pomocna z pok艂adami wielkiej empatii.

Kiedy przesz艂a na emerytur臋 dorabia艂a sobie jeszcze jako szatniarka w miejscowym domu kultury, gdzie pracowa艂a kiedy odbywa艂y si臋 jakie艣 uroczysto艣ci.

Los tak chcia艂, 偶e m膮偶 pani Antoniny szybciej po偶egna艂 si臋 z tym 艣wiatem i zosta艂a sama w dwupokojowym mieszkaniu. Owszem mia艂a dwoje dzieci, ale przecie偶 wiadomo, 偶e dzieci z domu odchodz膮 i zak艂adaj膮 swoje rodziny i tak te偶 by艂o z dzie膰mi pani Antoniny.

Kto j膮 zna艂, to wiedzia艂, 偶e mia艂a sw贸j sta艂y rytm dnia i o poranku z koszykiem sz艂a do sklepu mlecznego i kupowa艂a dla siebie 艣wie偶e pieczywo, a cz臋sto j膮 widziano w du偶ych sklepach, gdzie robi艂a wi臋ksze zakupy, bo zawsze gotowa艂a dla siebie obiad.

Kiedy mia艂a wolny czas, to lubi艂a posiedzie膰 聽na 艂awce w parku, by porozmawia膰 z innymi paniami w jej wieku, aby nie czu膰 si臋 tak膮 samotn膮 kobiet膮. Lubi艂a ludzi i zawsze by艂a radosna 聽i mimo wieku wci膮偶 聽pe艂na 偶ycia.

Nikt niczego nie zauwa偶y艂, aby dzia艂o si臋 z ni膮 co艣 z艂ego, bo na nic si臋 nie skar偶y艂a i nie utyskiwa艂a, 偶e czuje si臋 samotna, czy te偶 chora. Nie by艂o po niej wida膰 oznak depresji, czy te偶 jakiego艣 za艂amania. Ona tryska艂a humorem i zara偶a艂a nim inne osoby b臋d膮ce w jej otoczeniu i nie by艂o wida膰, 偶e dusza jej p艂acze.

Nagle gruchn臋艂o jak grom z jasnego nieba i rozesz艂a si臋 wiadomo艣膰 lotem b艂yskawicy po ma艂ym miasteczku.

Pani Antonina sko艅czy艂a ze sob膮 w spos贸b skuteczny i znaleziono j膮 powieszon膮 we w艂asnym mieszkaniu. Jej kole偶anki z 艂awki straci艂y na chwil臋 oddech, no bo jak偶e tak mo偶na ze sob膮 sko艅czy膰 i stawia艂y sobie pytanie – dlaczego?

Niby z pozoru jeste艣my, my starsi ludzie szcz臋艣liwi w tych swoich ma艂ych 艣wiatach. Niby nie skar偶ymy si臋, 偶e czego艣 nam w 偶yciu brakuje. Niby nie opowiadamy jak bardzo czujemy si臋 samotni i pokazujemy na zewn膮trz u艣miechni臋te twarze niczym z艂ym nie zm膮cone umys艂y. Niby nie epatujemy tym, 偶e z naszym zdrowiem ju偶 jest co艣 nie tak, a jednak w wielu przypadkach ludzie starsi nie potrafi膮 poradzi膰 sobie ze swoimi bol膮czkami. W Polsce ro艣nie skala samob贸jstw, to krzyw膮 na wykresie zape艂niaj膮 te偶 ludzie starzy, kt贸rym w pewnym momencie 偶ycie ju偶 zbrzyd艂o.聽

Jest to na wp贸艂 prawdziwa historia jaka si臋 wydarzy艂a w malutkim miasteczku, cho膰 ofiara faktycznie ze sob膮 tak sko艅czy艂a, a setki ludzi nie mo偶e poj膮膰 jak 聽pani Antonina potrafi艂a zawi膮za膰 ten sznurek tak sprytnie i skutecznie!

***

„Tylko w 2014 roku liczba os贸b pr贸buj膮cych pope艂ni膰 samob贸jstwo wynios艂a 7,7 tys. To wi臋cej o blisko p贸艂tora tysi膮ca, ni偶 w roku ubieg艂ym.

Z聽danych聽opublikowanych na 艂amach dziennika 鈥濺zeczpospolita鈥 czytamy, 偶e bardzo niepokoj膮co wygl膮da liczba skutecznych samob贸jstw. Obecnie ich liczba w ci膮gu miesi膮ca wynosi p贸艂 tysi膮ca.

Co popycha ludzi do desperackich krok贸w?

Z聽informacji聽policji wynika, i偶 w bardzo szybkim tempie ro艣nie liczba samob贸jstw pope艂nianych przez osoby starsze 鈥 najcz臋艣ciej z powod贸w聽finansowych.

鈥濺zeczpospolita鈥 przybli偶y艂a w artykule bardzo niepokoj膮ce statystyki policji. Okazuje si臋, 偶e tylko w ubieg艂ym roku, 偶ycie odebra艂o sobie ponad 6 tys. os贸b.

鈥濩zyli niemal 2 tys. wi臋cej ni偶 w 2012 r. Jednak wszystko wskazuje na to, 偶e rosn膮cy聽trend聽si臋 utrzyma, a obecny rok b臋dzie jeszcze gorszy鈥 – czytamy w 鈥濺z鈥.

Wojew贸dztwa, kt贸re przoduj膮 w tragicznej statystyce, to: 艣l膮skie, 艂贸dzkie i 艣wi臋tokrzyskie. Najwi臋cej samob贸jc贸w jest w艣r贸d m臋偶czyzn, bowiem stanowi膮 oni 80 proc., odbieraj膮cych sobie 偶ycie.

Najcz臋艣ciej samob贸jcy聽decyduj膮聽si臋 na 艣mier膰 przez powieszenie.”

http://http://wgospodarce.pl/informacje/17416-w-polsce-doslownie-nie-da-sie-zyc-liczba-samobojstw-z-biedy-rosnie

To tylko 艂o艣, tak m贸wisz – Tylko 艂o艣. A ja Ci powiem, 偶e 艂o艣 to czasem wi臋cej jest ni偶 cz艂owiek

Wszyscy krzycz膮 z plakat贸w i bilbord贸w wyborczych – „Wybierz mnie, to ja sprawi臋, 偶e b臋dzie si臋 wam lepiej 偶y艂o, bo mam program wyborczy doskona艂y. Wybierz mnie i koniecznie postaw krzy偶yk przy moim nazwisku, bo jak czarodziejsk膮 r贸偶czk膮 sprawi臋, 偶e Polska, albo powiat, czy te偶 gmina zamieni si臋 w krain臋 mlekiem i miodem p艂yn膮c膮”.

A偶 tu nagle samoch贸d potr膮ca 艂osia, a sprawca ucieka i nie powiadamia nikogo o wypadku. Zbiega z miejsca i udaje, 偶e nic si臋 nie sta艂o i ca艂kiem spokojnie sobie 艣pi. Ten cz艂owiek nie poczuwa si臋 do 偶adnej odpowiedzialno艣ci i zostawia ranne zwierz臋 na poboczu.

艁o艣 resztkami si艂 docz艂apa艂 si臋 do lasu, ale ten las to teren prywatny i tam pada, zaklinowuj膮c si臋 mi臋dzy drzewami przez 4 dni i tu zaczyna si臋 polska „spychologia”, bo nagle nikt nie poczuwa si臋, aby zwierz臋ciu pom贸c i zaczyna si臋 odbijanie pi艂eczki od starosty do burmistrza. Nagle obserwujemy niemoc urz臋dnicz膮, bo tu chodzi o kas臋, kt贸rej nie maj膮, aby zwierzaka przetransportowa膰 w celu ratowania mu 偶ycia.

Nie ma pieni臋dzy, a chodzi艂o o kwot臋 2 tys. Nie ma pieni臋dzy, bo musz膮 by膰 w urz臋dach na najlepsz膮 kaw臋 i ciasteczka dla urz臋das贸w podczas sesji i innych posiedze艅. Musz膮 by膰 pieni膮dze na wielkie wi膮zanki kwiat贸w z okazji imienin i urodzin, a mo偶e i nawet dla miejscowego ksi臋dza, kt贸ry zjawia si臋, by po艣wi臋ci膰 now膮 inwestycj臋. Musi by膰 kasa na nowe mebelki i najlepsze komputery, aby urz臋dnikowi w biurze by艂o ciep艂o i przyjemnie.

Tak to wygl膮da drodzy Pa艅stwo – niestety i dopiero kiedy wkracza zwyk艂y, szary Obywatel, kt贸ry nie ma serca w de…, to jest ratunek, 偶e ranny 艂o艣 z tego wyjdzie i stanie na nogi.

Pan Franciszek, kt贸ry zaopiekowa艂 si臋 rannym zwierzakiem sta艂 si臋 dla mnie „miernikiem” polskiej bezduszno艣ci urz臋dniczej i z tego wynika, 偶e sloganami wyborczymi mo偶emy podetrze膰 sobie de…

Jakie to smutne!

Szukam w ludziach tego co艣, tej poszukiwanej wra偶liwo艣ci

Najpi臋kniejsi ludzie, kt贸rych znam to ci, kt贸rzy znaj膮 smak pora偶ki, cierpienia, walk臋, strat臋. Poznali swoj膮 drog臋 do wyj艣cia z otch艂ani. Ci, kt贸rzy maj膮 wra偶liwo艣膰 i zrozumienie 偶ycia, kt贸re wype艂nia ich wsp贸艂czuciem, 艂agodno艣ci膮 i g艂臋boko kochaj膮c膮 trosk膮. Pi臋kni ludzie nie bior膮 si臋 znik膮d. Mam szcz臋艣cie, 偶e dane by艂o ich pozna膰.

Elizabeth Kubler-Ross

Jak偶e pi臋kne s膮 to s艂owa, kt贸re wbi艂y si臋 dzisiaj we mnie. Jak偶e cz臋sto kogo艣 poznajemy i ta osoba stanowi dla nas wielk膮 zagadk臋. Przys艂uchujemy si臋, co ma do powiedzenia i przygl膮damy si臋 ciekawie, obserwuj膮c drobne gesty, mimik臋 i ws艂uchujemy si臋 w intonacj臋 g艂osu w wypowiadanych zdaniach. Jak偶e cz臋sto przy pierwszej rozmowie natychmiast ta osoba staje si臋 nam bliska, albo wr臋cz odwrotnie, nie chcemy z ni膮 mie膰 nic wi臋cej do czynienia, bo wszystko w tej osobie nas dra偶ni.

S膮dz臋, 偶e najpi臋kniejsi s膮 ludzie, kt贸rym 偶ycie porz膮dnie da艂o w ko艣膰 i potrafili i chcieli si臋 z tego pozbiera膰 i pragn臋li 偶y膰 dalej. To te do艣wiadczenia i kopniaki od 偶ycia kszta艂tuj膮 cz艂owieka od聽 wewn膮trz i go kszta艂tuj膮. Dosta艂am od 偶ycia wiele kopniak贸w i wiele razy rok po roku pojawia艂y si臋 inne i inne, czasami s艂absze, czasami nie do prze偶ycia. Bywa艂o, 偶e odechciewa艂o si臋 ci膮gn膮膰 tego 偶ycia i w g艂owie pojawia艂y si臋 niesamowite my艣li, 偶e ju偶 tego wszystkiego jest za du偶o, 偶e wi臋cej nie wytrzymam. Wci膮偶 m贸wi艂am sobie, 偶e nic z艂ego nikomu nie zrobi艂am, a los bezczelnie sobie mnie upodoba艂 i nie jest tak, abym si臋 nad sob膮 teraz litowa艂a, ale tak by艂o i nie k艂ami臋 nic, a nic, bo mam na to 艣wiadk贸w. Pada艂am i si臋 podnosi艂am i wci膮偶 pr贸bowa艂am posk艂ada膰, poskleja膰, wypolerowa膰, odnowi膰, reanimowa膰. Wpad艂am w tak膮 wpraw臋, 偶e wszyscy na oko艂o si臋 dziwili, 偶e d藕wigam, ale by艂y momenty, 偶e nie dawa艂am rady. To by艂y bardzo trudne momenty i teraz, kiedy wszystko jest naprawione, sama si臋 sobie dziwi臋, 偶e mia艂am w sobie tak wiele si艂y. Dmucham oczywi艣cie na zimne, bo nigdy nie dane by艂o mi si臋 cieszy膰 wygran膮. Nie wiem, z kt贸rej strony mog臋 znowu dosta膰 po 艂bie i kto艣, lub co艣 powie mi, 偶e nie mam prawa cieszy膰 si臋 za d艂ugo.

Do czego zmierzam, ano do tego, 偶e wszystkie te moje prze偶ycia, mimo wszystko mnie ukszta艂towa艂y i zgodnie z wy偶ej zacytowanymi s艂owami, twierdz臋, 偶e nie sta艂am si臋 z powodu swoich prze偶y膰 鈥 j臋dz膮, zo艂z膮, bab膮 nie do zniesienia. Wr臋cz odwrotnie, bo potrafi臋 wsp贸艂czu膰, prze偶ywa膰, cieszy膰 si臋 z cudzych聽 sukces贸w, a tak偶e pochyli膰 si臋 nad jakim艣 nieszcz臋艣ciem. To moje 偶ycie nie odsun臋艂o mnie od ludzi potrzebuj膮cych rady i pomocy i je艣li tylko mog臋, pochyl臋 si臋 i pomog臋, cho膰by dobrym s艂owem, bo wci膮偶 staram si臋 by膰 dobrym cz艂owiekiem, dobr膮 偶on膮, matk膮 i babci膮. Nie zmieni tego nikt, co jest we mnie i nikt nie sprawi, 偶e przestan臋 s艂ucha膰 ludzi z uwag膮, a wnioski potrafi臋 wyci膮ga膰 bardzo trafnie i dlatego przy pierwszym spotkaniu obcej mi osoby, jestem w stanie j膮 polubi膰 od pierwszej chwili, albo bez 偶alu odsun膮膰. To jest bardzo trudna sztuka, ale to si臋 bierze z 偶yciowego do艣wiadczenia. Nie potrafi臋 tylko oceni膰 cz艂owieka, ze s艂owa pisanego, ale to ju偶 zupe艂nie inna bajka, mo偶e na kiedy艣.