Archiwa tagu: luźne rozmowy

Mężczyzna z filiżanką kawy i nie tylko

Dzień dobry.

No dobra, już jestem seniorką, choć straszliwie nie lubię tego określenia ze względu na dawniejszy mój udział na pewnym forum seniorów, na którym siedzą seniorzy od rana do nocy, ble, nudy na pudy!  Wolę nazywać siebie kobietą dojrzałą z pewnym doświadczeniem życiowym. No więc wstałam rano, czyli kolejny raz mi się udało i postanowiłam te dane mi 24 godziny, jak diamenty, wykorzystać jak najlepiej. Tak, abym czuła się podczas danego mi czasu bardzo szczęśliwa. Mam już prawo do szczęścia i mam nadzieję, że nikt i nic mi tych planów nie zepsuje. Mam na dzisiaj obiad, a także porządek w domu, no to sobie popiszę. Zaglądam więc do sieci i czytam, że Krystyna Mazórówna lubi przylatywać do Polski, przynajmniej dwa razy w miesiącu. Na portalu Na temat pisze, że ledwo wysiądzie z samolotu na polskim lotnisku, automatycznie jest atakowana przez Polaków, że wygląda jak papuga i w jej wieku tak nie przystoi. Natomiast we Francji uważana jest za kolorowego ptaka, choć papuga to też ptak. Oczywiście zwisa jej i powiewa i sobie bimba i nadal będzie do Polski przyjeżdżała. Tak się zastanawiam, że my Polacy jesteśmy w tej unii  od dość dawna, ale nasze myślenie przypomina wciąż zaścianek. Nie wiem skąd w nas jest tyle pogardy dla inności. Nie wiem dlaczego jest w nas tyle zgorzknienia i nie przychylności. Nie mamy poczucia humoru drodzy Polacy, a wystarczyłoby tylko odrobinę luzu i uśmiechu oraz więcej tolerancji. Jest to trudne słowo dla nas. Druga sprawa, o której już na blogu wspominałam, to książka naszej Premierowej, Małgorzaty Tusk, która wczoraj w programie Moniki Olejnik wyjawiła, że Jej mąż, a nasz Premier – Donald Tusk, płacze na Królu Lwie. Dla mnie to wyznanie jest w porządku, bo z naszego Premiera jest ludzki gość, który się po ludzku potrafi wzruszać. Czy jest coś dziwnego, że mężczyzna zdolny jest do płaczu? Internet ma już niezłą polewkę z płaczącego Premiera, to jest pewne i tu się zastanawiam, czy wszystko powinno być na sprzedaż, czy czasami lepiej ugryźć się w język. Jestem bardzo wyrozumiała w stosunku do kobiet, które w pewnym wieku podsumowują swoje życie, bo ja też robię to na swoim blogu. Mam w swoich wspomnieniach wiele momentów, które nie nadają się do publikacji i niestety – gryzę się w klawiaturę, choć czasami myśli podpowiadają – napisz o tym! Może kiedyś dojrzeję do takiej decyzji i sukcesywnie będą wychodziły z mojego serca i duszy skrywane gdzieś głęboko moje intymne tajemnice – czas pokaże.

Dzisiaj, adekwatnie do tytułu wpisu chciałam też ujawnić, co mnie trochę śmieszy. Otóż śmieszą mnie współcześni faceci. Ja seniorką jestem, ale oceniać mi wolno. Coś niedobrego dzieje się z mężczyznami. Kiedyś Danuta Rinn śpiewała, gdzie te chłopy są, no gdzie – nie ma, nie ma. Widzę w telewizji wypudrowanych, wydepilowanych, z manicure mężczyzn, którzy podążają do gabinetów kosmetycznych na różnorakie zabiegi. Klata wydepilowana, na rękach  i nogach nie uświadczysz ani jednego kłaczka i gdzie indziej pewnie też hi hi. Fryzurka na żel, a ubranie koniecznie markowe. Przesiaduje taki jeden z drugim w kawiarni i pije świetne espresso i tu kiedy widzę, jak trzyma stylową filiżankę kawusi w delikatnych rączętach opadają mi ręce. Gdzie są chłopy, zadbane, pachnące dobrą wodą toaletową, ale umiejący wbić gwoździa i zawiesić przysłowiowy obraz. Coraz rzadszy to widok niestety i dobrze, że w domu mam prawdziwego mena, który jest złotą rączką, ale czy jest to już wymierający gatunek? Martwię się o młode kobiety, wchodzące w dorosłe życie, bo czy dane im będzie wyjść za mąż, za faceta pełnokrwistego, z dużą dawką testosteronu, czy za lalusia. Oj nastały dziwne czasy.

Reklamy