Archiwa tagu: macierzy艅stwo

Macierzy艅stwo wczoraj i dzi艣!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: w budynku

Mam taki kola偶, kt贸ry zrobi艂am w gotowej ramce jakie艣 30 lat temu.

Cz臋sto na niego patrz臋 i tak sobie my艣l臋, jakie by艂o to moje macierzy艅stwo?

Zawsze chcia艂am mie膰 rodzin臋, tak膮 dobr膮, lepsz膮 od rodziny jak膮 stworzyli moi rodzice.

Zawsze sobie m贸wi艂am, 偶e b臋d臋 dobr膮 matk膮, a m贸j M膮偶 lepszym ojcem dla swoich dzieci.

Oboje byli艣my poharatani przez rodzic贸w, a zw艂aszcza ojc贸w i dlatego marzy艂a聽 mi si臋 rodzina bez blizn, co r贸偶nie, niestety by艂o.

Nie ma chyba ma艂偶e艅stwa na 艣wiecie, kt贸rym si臋 uk艂ada jak po r贸偶ach, bo niestety, ale zdarzaj膮 si臋 kataklizmy i musimy wszyscy przez to przej艣膰 i chwa艂a tym, kt贸rym si臋 udaje.

Matk膮 stara艂am si臋 by膰 na 100%, cho膰 wiem, 偶e pope艂ni艂am po drodze mas臋 b艂臋d贸w jak ka偶da matka zreszt膮.

Kiedy艣 mo偶e od swoich Dzieci my rodzice us艂yszymy jakie艣 偶ale聽 i uwagi i we藕miemy to聽 na klat臋, to tylko to ju偶 mo偶na zrobi膰.

Moje dzieci maj膮 ju偶 swoje rodziny, dzieci i one te偶 pope艂niaj膮 b艂臋dy, cho膰 staraj膮 si臋 swoje dzieci wychowywa膰 ksi膮偶kowo, kiedy ja takich porad wychowawczych nie mia艂am i wychowywa艂am je intuicyjnie.

Znalaz艂am na Facebooku poni偶szy wpis o zm臋czonej mamie, kt贸ra p艂acze w ukryciu, bo jest聽 wyczerpana –聽 pe艂na obaw i si臋 obwinia, czy jest dobr膮 matk膮.

Zacz臋艂am grzeba膰 w pami臋ci, aby sobie przypomnie膰 kiedy p艂aka艂am z powodu dzieci.

P艂aka艂am kiedy by艂 Stan Wojenny, a ja nie mia艂am dla swoich dzieci nawet budyniu, kisielu, herbatnik贸w, jajka.

Nie mia艂am czym nakarmi膰聽 swoich dzieci, bo w sklepach sta艂 tylko ocet.

Drugi raz p艂aka艂am, kiedy moja druga C贸rka zachorowa艂a i znalaz艂a si臋 w szpitalu, bo lekarze zapisywali zbyt du偶o antybiotyk贸w i dziecko zachorowa艂o na anemi臋.

Kocha艂am i kocham swoje dzieci, cho膰 pami臋tam, 偶e by艂am do艣膰 szorstk膮 matk膮, bo musia艂am trzyma膰 si臋 grafiku.

Budzi艂am je o 5 rano, by je nakarmi膰 i odstawi膰 do przedszkola oddalonego sporo od domu, a sama musia艂am si臋 stawi膰 punktualnie w pracy na godz. 7.oo

My matki PRL- u nie mia艂y艣my 艂atwo, bo w ka偶dej ci膮偶y pracowa艂am do ostatnich dni, a mimo to, podo艂a艂am i nigdy nie 偶a艂owa艂am, 偶e jestem matk膮!

Nie wy艂am do ksi臋偶yca, 偶e mam do艣膰!

Teraz troch臋 czytam w Internecie, 偶e m艂ode mamy s膮 przem臋czone, sfrustrowane macierzy艅stwem, cho膰 mog膮 i艣膰 na zwolnienie od pierwszych dni ci膮偶y.

Maj膮 w sklepach wszystko, co potrzebuj膮 i nie musz膮 pra膰,聽 gotowa膰 pieluch, przeciera膰 zupek, polowa膰 w sklepach niemal na wszystko.

Mimo to s膮 zm臋czone rol膮 matki i to jest chyba znak czas贸w, 偶e wszystko powinno by膰 艂atwe i przyjemne, a jeszcze do tego psychologowie mieszaj膮 matkom w g艂owach!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: co najmniej jedna osoba i w budynku
DO ZM臉CZONEJ MAMY…

„Do zm臋czonej mamy, kt贸ra chowa si臋 na kilka minut pod prysznicem, 偶eby troch臋 pop艂aka膰… Do mamy, kt贸ra ukrywa si臋 w 艂azience, bo potrzebuje kilku minut spokoju, kiedy z jej oczu p艂yn膮 艂zy. Do mamy, kt贸ra jest tak zm臋czona, 偶e nie mo偶e ju偶 nic wi臋cej zrobi膰 i odda艂aby wszystko za chwil臋 spokoju. Do mamy, kt贸ra p艂acze cicho w pokoju, bo nakrzycza艂a na dzieci bez powodu i teraz ma poczucie winy.

Do mamy, kt贸ra desperacko usi艂uje wcisn膮膰 si臋 w d偶insowe spodnie, bo chce wygl膮da膰 艂adnie i poczu膰 si臋 lepiej. Do mamy, kt贸ra zamawia pizz臋 na kolacj臋, bo znowu nie mia艂a czasu, 偶eby zrobi膰 kolacji, tak jak si臋 tego spodziewa艂a.

Do mamy, kt贸ra czuje si臋 samotna, nawet kiedy nie jest sama.

Jeste艣 warto艣ciowa. Jeste艣 wa偶na. Jeste艣 wystarczaj膮co dobra.

To tylko etap, wymagaj膮cy czas dla wszystkim mam. To wszystko oka偶e si臋 jednak tego warte. Teraz jest ci臋偶ko. To trudne na wiele r贸偶nych sposob贸w dla ka偶dej mamy. Nie zawsze o tym rozmawiamy, ale wszystkie walczymy. Nie jeste艣 sama. Dajesz z siebie wszystko.

Te ma艂e oczy, kt贸re Ci臋 obserwuj膮, uwa偶aj膮 Ci臋 za idealn膮, my艣l膮, 偶e wi臋cej ni偶 doskona艂a. Te ma艂e r臋ce, kt贸re prosz膮 by艣 wzi臋艂a je w ramiona, my艣l膮, 偶e jeste艣 najsilniejsz膮 osob膮 na 艣wiecie i mo偶esz podbi膰 艣wiat.

Te ma艂e usta, kt贸re jedz膮 to, co gotujesz, uwa偶aj膮, 偶e jeste艣 najlepsza. Te ma艂e serca, potrzebuj膮 Twojego, nie chc膮 nikogo opr贸cz Ciebie. Jeste艣 dla nich wystarczaj膮ca, jeste艣 wi臋cej ni偶 wystarczaj膮ca, mamo. Jeste艣 cudowna!

殴r贸d艂o: The Mum Source”

W tej notce jestem wredna i bezwzgl臋dna, ale mo偶e jestem starej daty i dlatego!

Kiedy urodzi艂am moj膮 pierwsz膮 C贸rk臋, a by艂 to dzie艅 12.05.1976 roku, to chyba jak ka偶da Matka by艂am lekko przera偶ona, czy dam sobie rad臋.

Pierwsze miesi膮ce nie by艂y 艂atwe, bo jako m艂oda dziewczyna musia艂am swoje 偶ycie przestawi膰 i podporz膮dkowa膰 tej ma艂ej istotce, kt贸r膮 powo艂ali艣my na 艣wiat.

Czasy nie by艂y 艂atwe, bo w kraju co艣 si臋 zacz臋艂o ju偶 burzy膰 politycznie i co艣 si臋 szykowa艂o, ale jeszcze sklepy w miar臋 by艂y zaopatrzone. Nie zdawa艂am sobie jeszcze sprawy, 偶e w podziemnej Polsce szykuj膮 zmian臋 ustroju.

Nie wiele do spo艂ecze艅stwa dociera艂o, bo nie by艂o 聽Internetu i telefonii kom贸rkowej, a cenzura blokowa艂a wszystko i nie ka偶dy mia艂 w domu telefon stacjonarny, a telewizja ukrywa艂a bardzo wiele.

12.12.1979 roku urodzi艂am drug膮 C贸reczk臋, a m膮偶 po wyj艣ciu z wojska, natychmiast zacz膮艂 prac臋 na zmiany i mijali艣my si臋. Ja wstawa艂am ka偶dego ranka o 5 godzinie, aby przygotowa膰 dzieci do 偶艂obka i przedszkola. Wstawa艂am, szykowa艂am ka偶dej jedzenie, bo dzieci nie szy艂y na s艂u偶b臋 g艂odne. Potem je budzi艂am i cz臋sto musia艂am je na 艣piocha jeszcze ubra膰 i po kolei zasuwa艂am do plac贸wek. Nast臋pnie biegiem do pracy, aby si臋 nie sp贸藕ni膰. Zawsze zrobione w艂osy i makija偶, co robi艂am perfekcyjnie szybko, bo tak sobie u艂o偶y艂am sw贸j grafik, 偶e nie by艂o mowy o jego zmianie, czy te偶 folgowaniu moim codziennym, porannym zaj臋ciom.聽

W贸wczas zacz臋艂am pisa膰 pami臋tnik wieczorami, a raczej, to by艂y zapiski z tego, co prze偶ywam w zwi膮zku z macierzy艅stwem.

Pisa艂am rzecz jasna w zeszycie, bo przecie偶 w贸wczas nikt nie s艂ysza艂, co to jest blog, a wi臋c kiedy dzieci ju偶 spa艂y, bardzo kr贸tko wpisywa艂am do zeszytu swoje my艣li i tu dam najd艂u偶szy m贸j wpis, jaki pope艂ni艂am, a potem jako艣 przesta艂am zapisywa膰 swoje emocje – mo偶e szkoda!

A wi臋c:

13 grudnia 1981 rok:

Jest wiecz贸r, a ja siedz臋 na tym zeszytem i p艂acz臋. Genera艂 Jaruzelski og艂osi艂 w Polsce stan wojenny i moje dzieci nie obejrza艂y ulubionego „Teleranka”. Jestem wystraszona, bo m臋偶a mi zmobilizowali, a ja widz臋 przez okno uzbrojonych 偶o艂nierzy w mro藕n膮 zim臋. Nie wiem kompletnie co dalej? 聽Boj臋 si臋 strasznie, bo wygl膮da to wszystko przera偶aj膮co i nic nie wiem.

Jak 偶y膰, kiedy kraj jest ogarni臋ty niepokojem, a gdzie艣 tam je偶d偶膮 czo艂gi? 聽Nie mo偶na nigdzie wyj艣膰 bez dowodu to偶samo艣ci. Nie nie mo偶na do nikogo zadzwoni膰 i nie wiem gdzie jest m贸j m膮偶 i kiedy wr贸ci do domu.

Wiem, 偶e trzeba 偶y膰 dalej. Wiem, 偶e musz臋 poradzi膰 sobie dla moich dzieci. Wiem, 偶e zrobi臋 dla nich wszystko, bo to s膮 moje dzieci i musz臋 je chroni膰!

Nie mog臋 za bardzo na kimkolwiek polega膰, a wi臋c musz臋 by膰 silna. Kolejki! Jedziemy z m臋偶em na wiosk臋, bo tam jest 艣wie偶y chleb i kupujemy dla ca艂ej rodziny. W m臋偶a i mojej pracy rzucaj膮 co艣, a wi臋c bierzemy, co daj膮, a wi臋c jakie艣 ubranka dla dzieci, jak膮艣 w臋dlin臋, budy艅, a nawet kieliszki do wina, cho膰 na diab艂a nam one.

Te艣膰 budzi mnie o pi膮tej rano, bo rzucaj膮 mas艂o i ser ameryka艅ski na dzieci臋ce ksi膮偶eczki. Stoimy, a zimno jak diabli, ale jaka satysfakcja przy kasie, 偶e mam to!

Jestem zm臋czona, wyko艅czona, ale daj臋 rad臋, bo mo偶e doczekam czas贸w, 偶e moim dzieciom b臋dzie lepiej, l偶ej. Stoj臋 w kolejkach po buty dla dzieci, ale rzucili tylko dla doros艂ych. Buty przynosi m膮偶, bo rzucili u niego w pracy – za ma艂e!

Horror, ale daj臋 rad臋 i nie mam marze艅, 偶e bym si臋 gdzie艣 wybra艂a z kole偶ankami, aby si臋 zresetowa膰. Nie mam marze艅, aby艣my z m臋偶em gdzie艣 wyjechali, tylko we dwoje, bo niby jak, skoro w kraju zawierucha.

Jestem szcz臋艣liwa, 偶e kupi艂am biszkopty dla dzieci, a one ciesz膮 si臋, 偶e maj膮 jak膮艣 odmian臋. Jestem szcz臋艣liwa, kiedy uda si臋 kupi膰 jaki艣 owoc i jestem szcz臋艣liwa, 偶e mimo wszystko dzieci chowaj膮 si臋 zdrowo.

Jestem szcz臋艣liwa, 偶e mam je i zrobi臋 wszystko, bym by艂a dla nich autorytetem i aby nigdy nie musia艂y si臋 za mnie wstydzi膰, bo robi臋 dla nich wszystko, co mo偶liwe w tych parszywych czasach!

****

A teraz Matki pisz膮 blogi i jest ich bardzo wiele w sieci i prosz臋 por贸wna膰 jak zmieni艂o si臋 postrzeganie macierzy艅stwa (wpis poni偶ej). Nie czepiam si臋, ale chc臋 zaznaczy膰, 偶e ka偶da kobieta, kt贸ra decyduje si臋 na macierzy艅stwo musi! Musi si臋 liczy膰 z wyrzeczeniami, a wi臋c koniec i kropka. Dzieci nie pchaj膮 si臋 na 艣wiat i trzeba za艂o偶y膰 twardy pancerz, aby da膰 z siebie wszystko, aby je m膮drze wychowa膰!

呕adna z tych narzekaj膮cych mam, 聽nie chcia艂aby zamieni膰 pamper贸w na pieluchy tetrowe, gotowane w zwyk艂ym mydle i je potem wyp艂uka膰 z tego myd艂a. 呕adna by nie chcia艂a polowa膰 na warzywa, aby ugotowa膰 domow膮 zup臋 dla dziecka, bo jest teraz wszystko w s艂oiczkach 聽– gotowe. Jest gotowe mleko, kaszki, grysiki i B贸g wie, co jeszcze?

Wniosek z tego taki, 偶e ka偶da z tych m艂odych kobiet, skoro zdecydowa艂a si臋 na macierzy艅stwo, to powinna wiedzie膰, 偶e to jest ten koszt m艂odo艣ci troch臋 straconej, ale je艣li m膮drze prze偶yj膮 swoje macierzy艅stwo, to zostanie Im z nawi膮zk膮 zwr贸cone w postaci mi艂o艣ci dzieci.

I jeszcze jedno. Mia艂am jedyn膮 ksi膮偶k臋, kt贸ra mi podpowiada艂a jak 偶ywi膰, jak ubiera膰 dziecko, a teraz w sieci s膮 blogi, fora, Facebook i sama nie wiem co jeszcze. Zauwa偶y艂am, 偶e m艂ode kobiety i tak b艂膮dz膮 jak we mgle i to jest strasznie smutne. Du偶o st臋kaj膮! Trzeba swoje macierzy艅stwo wzi膮膰 na klat臋 i cieszy膰 tym, 偶e dzieci s膮 zdrowe. Nie jeste艣cie p臋pkiem 艣wiata do diaska i manna z nieba nie spada! Na wszystko trzeba zapracowa膰!

Czytam w sieci wynurzenia zmaltretowanych matek, kt贸re maj膮 pretensje do wszystkich i wszystkiego, ale nie do siebie za 藕le zorganizowany czas, a brak logistyki i B贸g wie do czego jeszcze. Jak 艣wiat, 艣wiatem, to Matka wydaje dziecko na 艣wiat i wi臋kszo艣膰 wychowania i ogarni臋cia na niej spoczywa, bo m臋偶czyzna mo偶e, ale nie musi, bo zale偶y na jakiego faceta si臋 trafi.

Przesta艅cie walczy膰 o karmienie dziecka w miejscach publicznych, bo ja s膮dz臋, 偶e jest to tak intymna czynno艣膰, 偶e powinna by膰 pod czas niej tylko matka i dziecko, a nie kamery, obserwatorzy, ciekawscy, bo to Wy powinny艣cie chroni膰 swoj膮 prywatno艣膰, a wi臋c przesta艅cie szale膰 w przestrzeni publicznej, bo nie uchodzi!

I tak na ostatek, to psychologowie m膮c膮 kobietom w g艂owach swoimi receptami, poradami i robi膮 tym kobietom sieczk臋 w g艂owie i pozbawiaj膮 kobiecej intuicji i wyczucia. Politycy za艣 mami膮 dodatkiem 500 z艂, na ka偶de drugie dziecko, ale je艣li one wierz膮 w te obiecanki, zamiast liczy膰 na siebie, to 聽s膮 okropnie naiwne. Nie ma nic za darmo na tym 艣wiecie. Nic!

Oto wynurzenia biednej Matki Polki – wsp贸艂czesnej!

„Dobra matka

Stosy brudnych naczy艅 na ca艂ej d艂ugo艣ci kuchennych blat贸w. Koty kot艂uj膮ce si臋 po pod艂odze, 偶ywe na tyle, by potrafi膰 przeturla膰 si臋 na drug膮 stron臋 pokoju. Rozlane herbatki. Paprochy tworz膮ce nieznane konstelacje na niebie z paneli pod艂ogowych. Zabawki nie od parady, od pary te偶 nie. Pojedyncze kapcie, ubrania 艣ci膮gane i wci膮gane kilka razy dziennie. Kapciuszki, rajstopki, opakowania po chusteczkach. Kawa艂ek wyplutego chleba pod krzes艂em, pod sto艂em za艣 rodzynki. Makaron przyklejony do wszystkich mo偶liwych mebli. Misie, gumisie, koparki. Kremy, miski i garneczki. Pi艂ki, folie i kawa艂ki wymi臋tego papieru.
A w tym wszystkim po艣rodku matka.
Dresy wypchane tak, 偶e wygl膮daj膮 jakby chodzi艂a na zgi臋tych kolanach. T艂usta cebula na g艂owie. Zaro艣ni臋te brwi i makija偶 sk艂adaj膮cy si臋 z fachowo wtartego kremu bb – tylko albo a偶. Plamy od zupy pomidorowej, smark贸w i kredek na koszulce wyci膮gni臋tej ze skot艂owanego prania, kt贸rego rosn膮ce kupy monumentalnie nie powstydz膮 si臋 dor贸wnywa膰 piramidom w Egipcie.
Ona wci膮偶 tam stoi. Tam. Po艣rodku. I cho膰by 艣wiat si臋 wok贸艂 wali艂, cho膰by by艂a wyko艅czona, niewyspana, w z艂ym humorze lub po prostu mia艂aby ochot臋 chwyci膰 torebk臋 pod pach臋, odwr贸ci膰 si臋 na pi臋cie i wyj艣膰… b臋dzie tam sta艂a.
Tak wygl膮da ka偶dy dzie艅.
Macierzy艅stwo jest pi臋kne. Lecz jest cholernie trudne. M臋cz膮ce. Wyka艅czaj膮ce.
Przynale偶膮c do kilku grup o tematyce rodzicielskiej, coraz cz臋艣ciej natykam si臋 na zwierzenia mam napawaj膮ce smutkiem i poszukiwaniem wsparcia. M贸wi膮 o bezsilno艣ci, braku czasu dla siebie, braku si艂 i energii, utracie cierpliwo艣ci. Zastanawiaj膮 si臋 czy s膮 dobrymi matkami, bo przecie偶 tyle i ci膮gle krzycz膮. Pytaj膮 co mog膮 bra膰 na uspokojenie, bo nie daj膮 rady. Opowiadaj膮 o symptomach 艣wiadcz膮cych o depresji. Cz臋sto nie maj膮 czasu na wizyty u specjalist贸w a nazwy lek贸w podpowiadaj膮 im inne forumowiczki. Ch臋tne zreszt膮 podzieli膰 si臋 i recept膮. Zdo艂owane, zap艂akane w najpi臋kniejszym pono膰 momencie 偶ycia. Ironia losu ?
Brak wsparcia ze strony bliskich, kt贸rzy albo nie widz膮 problemu albo r贸wnie cz臋sto nie zdaj膮 sobie sprawy z jego rozmiar贸w, nie pomaga. Zewsz膮d nap艂ywaj膮 informacje o spe艂niaj膮cych si臋 szcz臋艣liwych piastunkach ogniska domowego, kt贸re wzbudzaj膮 poczucie wstydu u nieszcz臋艣liwej kobiety i pog艂臋biaj膮 przykre my艣li na sw贸j temat – wszystko ogarniaj膮, pi臋kne, wymalowane, wypacykowane, w 艣wietnie dopasowanych i wyprasowanych ciuchach, zawsze u艣miechni臋te, matki idealne a przepraszam nie matki, nigdy matki – mamusie.
Niesamowite jest to zjawisko, poniewa偶 mam wra偶enie, 偶e kobiety/matki bardzo si臋 jednak wspieraj膮 i s膮 wobec siebie wyrozumia艂e jak nikt inny a jednak gdzie艣 tam powstaje rywalizacja – kt贸r膮 kreuje 艣miem stwierdzi膰 spo艂ecze艅stwo. To jest chore.
Zaprosi艂am we wtorek na kaw臋 kole偶ank臋. By艂a u mnie pierwszy raz a poniewa偶 dzieci zaprowadzi艂am do 偶艂obka, mog艂am na szybko ogarn膮膰 i siebie i dom. Nawet oko tuszem potraktowa膰. I tak rozmawiamy sobie w najlepsze gdy ona m贸wi, 偶e na co dzie艅 bez makija偶u chodzi bo czasu na nic nie ma ale dzi艣 si臋 pomalowa艂a bo do mnie, bo ja taka zawsze … (idealna?):) Ja zrobi艂am identycznie, dok艂adnie to samo co ona. Makija偶 mam od 艣wi臋ta, pe艂ny oczywi艣cie. Nie wspominaj膮c o stole bez kurzu, nieobecno艣ci brudnych naczy艅 i braku zabawek na ka偶dym mo偶liwym metrze kwadratowym pod艂ogi. Fajnie jak jest czysto, lecz z tym ju偶 dawno si臋 po偶egna艂am.Najwa偶niejsze jest 偶eby umie膰 si臋 przyzna膰 do tego, 偶e nie jest si臋 robotem. Trudne ? 呕e nie ogarniamy po艂owy zaplanowanych rzeczy cho膰 walczymy o ka偶d膮 zawzi臋cie. 呕e musimy wybiera膰 mi臋dzy sprz膮tni臋ciem pokoju a upieczeniem ciasta czy zrobieniem obiadu – ja zawsze wybieram gotowanie. I nauczy膰 si臋 偶y膰 w nowych warunkach. Odpu艣ci膰 kiedy maj膮 przyj艣膰 znajomi a my walczymy z nawracaj膮cym jak perpetuum mobile ba艂aganem. Go艣cie z dzie膰mi zrozumiej膮, bez dzieci – nie wiadomo, aczkolwiek im te偶 si臋 w ko艅cu dzieci urodz膮, wtedy zrozumiej膮. Odpu艣ci膰 przepraszanie za ba艂agan, kt贸re wesz艂o w krew jak mantra. Bo za co przeprasza膰 ? Za czas po艣wi臋cony dzieciom zamiast 艂azience ?Matki potrzebuj膮 pomocy. Potrzebuj膮 wsparcia i zrozumienia. Potrzebuj膮 wyp艂akania si臋 i przytulenia. Potrzebuj膮 wyj艣膰 z domu i odpocz膮膰. Potrzebuj膮 poby膰 same. Potrzebuj膮 chwili ciszy. Potrzebuj膮 czterech 艣cian. Potrzebuj膮 pomarzy膰. Potrzebuj膮 posiedzie膰 na kiblu. Potrzebuj膮 wzi膮膰 d艂u偶szy prysznic i mie膰 chwil臋 na ogolenie n贸g. Potrzebuj膮 siebie. Potrzebuj膮 pogada膰 ze swoimi my艣lami. Potrzebuj膮.Przera偶a mnie jak ogromna panuje znieczulica. Kobiety szukaj膮 wsparcia w obcych ludziach, w anonimach z internatu. A co z ich gniazdem ? Przecie偶 tworz膮 rodzin臋. Czy nie w rodzinie powinny doszukiwa膰 si臋 pomocy ? Gdzie s膮 m臋偶owie, rodzice ? Gdzie s膮 przyjaciele? Czy nie wida膰, 偶e przesta艂a odbiera膰 telefony i rzadziej odpisuje na sms ?聽 Nie wida膰, 偶e ma smutek w oczach i g艂os jakby si臋 mia艂a za chwil臋 rozbecze膰 ? A mo偶e zamyka si臋 w 艂azience i siedzi na toalecie udaj膮c wiadomo co, by ukry膰 kilka 艂ez bezsilno艣ci ? Gdzie jeste艣cie ludzie ? Pracujecie, zarabiacie, macie swoje problemy, swoje 偶ycia. Wiem, rozumiem. Aczkolwiek nie daje mi to spokoju. Gdzie jest pa艅stwo ? Grupy wsparcia powinny wali膰 drzwiami i oknami. M膮偶 mo偶e po艣wi臋ci膰 godzin臋 dzieciom lub wyci膮gn膮膰 naczynia ze zmywarki. Przyjaci贸艂ka ugotowa膰 zup臋, bo matka cz臋sto nie ma czasu nawet doje艣膰 obiadu. Serio ! Nawet kaw臋 pije na raty, zimn膮 zazwyczaj. A mo偶e zakupy jej zrobi膰 skoro i tak jedziesz do Tesco ?Kobieta, kt贸ra jest w domu, kt贸ra po cz臋艣ci zrezygnowa艂a z siebie i ze spe艂niania przynajmniej na jaki艣 czas swoich marze艅 powinna by膰 wynoszona na piedesta艂y a nazywa si臋 j膮 kur膮 domow膮, kt贸rej si臋 ani nie szanuje ani nie docenia. A jedyn膮 osob膮, kt贸ra to rozumie jest inna kura domowa. Smutne to, niewdzi臋czne i upokarzaj膮ce. Tak bardzo zale偶y nam na m膮drych, silnych, zdrowych i szcz臋艣liwych dzieciach a matki, kt贸re maj膮 najwi臋kszy wk艂ad w start swoich pociech pozostawia si臋 same sobie. Rad藕cie sobie kobiety. Ka偶dy o tym wie, lecz jakim艣 dziwnym trafem cz臋艣膰 niechc膮cy zapomnia艂a, 偶e szcz臋艣liwa mama to szcz臋艣liwe dziecko. Gdzie w tym logika ? Jak znerwicowana, zestresowana, przyt艂oczona nadmiarem obowi膮zk贸w matka ma wychowa膰 szcz臋艣liwe dziecko i zapewni膰 mu jak najlepszy start w doros艂o艣膰 ? Zrobi to. Ale jakim kosztem ?„Prawdziwa matka umie przyzna膰, 偶e egzamin z macierzy艅stwa 艂atwiej obla膰, ni偶 zaliczy膰…
艢pij spokojnie prawdziwa matko. Je艣li masz w膮tpliwo艣ci, czy jeste艣 dobr膮 mam膮, to znaczy, 偶e ni膮 jeste艣”.
聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽聽聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽聽聽Jodi Picoult

Wybitnie nie m贸j tekst

Przeczyta艂am tekst, bardzo kontrowersyjny i wklejam go na mojego bloga.

Niech ka偶dy wyrobi sobie opini臋 na jego temat:

Kim jest Fiolka Najdenowicz?

„Polska wokalistka bu艂garskiego pochodzenia聽Violetta „Fiolka” Najdenowicz聽urodzi艂a si臋 25 grudnia 1963 roku. W聽wieku聽11 lat wraz z rodzin膮 przeprowadzi艂a si臋 z Bu艂garii do Polski. Zanim聽Najdenowicz聽zaj臋艂a si臋 rozwijaniem kariery muzycznej, pracowa艂a w radiowej „Tr贸jce” prowadz膮c audycj臋 „Zapraszamy do Tr贸jki”. To w艂a艣nie wtedy, Marek Nied藕wiecki wymy艣li艂 dla niej pseudonim „Fiolka”.聽

W wieku 22 lat zacz臋艂a gra膰 z zespo艂em Voo Voo. Odby艂a z nimi tras臋 koncertow膮 po Zwi膮zku Radzieckim i Szwecji. Po 3 latach za艂o偶y艂a zesp贸艂 Balkan Electrique. Wsp贸艂pracowa艂a r贸wnie偶 z zespo艂ami Army of Lovers, Tubylcy Betonu, Wilki oraz Closterkeller. W 2000聽Najdenowicz聽wyda艂a sw贸j pierwszy i ostatni solowy album „Fiolka”. Potem na wiele lat znikn臋艂a z聽polskiego聽show biznesu.聽

W wywiadach Fiolka聽przyznaje聽si臋 do dw贸ch operacji plastycznych: usuni臋cia „work贸w pod oczami”, kt贸rego dokona艂 doktor Sankowski oraz odessania drugiego podbr贸dka, kt贸ry by艂 zmor膮 wokalistki od dzieci艅stwa. Otwarcie m贸wi r贸wnie偶 o przej艣ciu na buddyzm.”

http://www.mowimyjak.pl/newsy/kto-jest-kim/fiolka-najdenowicz-kim-jest-co-osiagnela,49_68834.html

 

 

Fiolka Najdenowicz „Brak instynktu”

Pani Terlikowska i pani Dykiel wypowiedzia艂y si臋 ostatnio publicznie co s膮dz膮 o osobach bezdzietnych. Ubawi艂o mnie to po kokardy, cho膰 pani膮 Dykiel lubi臋 bardzo.

Zawsze, gdy czego艣 do艣wiadczam, staram si臋 dociec przyczyny tego zjawiska. Wiele razy zadawa艂am sobie pytanie, dlaczego macierzy艅stwo mnie odrzuca i dlaczego tak strasznie mnie dra偶ni膮 opowie艣ci o damach, kt贸re przewijaj膮 niemowl臋ta na restauracyjnym stoliku, na oczach wszystkich?

Dlaczego pukam si臋 w czo艂o, gdy widz臋, jak kobieta karmi piersi膮 publicznie swoje pi臋cioletnie dziecko ? Na to pytanie potrafi臋 odpowiedzie膰. Po prostu nie podoba mi si臋, gdy kto艣 uskutecznia czynno艣膰 kt贸ra wydaje mi si臋 intymna w miejscu publicznym. Nie lubi臋 r贸wnie偶, gdy para si臋 ca艂uje i obmacuje lubie偶nie w metrze, albo na ulicy. G艂upio si臋 wtedy czuj臋 i nie wiem, co mam ze sob膮 zrobi膰.

Ale wr贸膰my do macierzy艅stwa. Ca艂a ta fizjologia, kt贸ra dotyczy porodu i po艂ogu wydaje mi si臋 po prostu strasznie obrzydliwa i nieestetyczna. Sam por贸d, wiadomo, przepychanie fortepianu przez lufcik 鈥 zawsze napawa艂 mnie przera偶eniem, podobnie jak karmienie piersi膮. Nienawidz臋 zapachu mleka, gdy tylko go poczuj臋 鈥 zbiera mi si臋 na wymioty. 艢wiadomo艣膰, 偶e z cyck贸w mia艂oby mi lecie膰 mleko, a cycki mam przecie偶 pod nosem 鈥 budzi we mnie wstr臋t i odraz臋.

Zada艂am sobie kolejne pytanie: dlaczego?

Odpowied藕 mo偶e by膰 tylko jedna. Jestem kompletnie wyprana, wyja艂owiona z instynktu macierzy艅skiego. S膮 takie kobiety i 偶adna pani Terlikowska, ani urocza pani Dykiel tego nie zmieni. Nawet Sejm!

Na koniec pozwol臋 sobie zacytowa膰 jedn膮 moj膮 bardzo inteligentn膮 znajom膮, kt贸ra skomentowa艂a pr贸b臋 przeforsowania w Sejmie przez niekt贸re 艣rodowiska ca艂kowitego zakazu aborcji:

鈥濸rzykra dla m臋偶czyzn prawda o dzieciach jest taka, 偶e one si臋 rodz膮 kiedy ich matki si臋 na to zgodz膮. Nie ma innego sposobu. Te wszystkie prawa wk艂adaj膮ce kobiety do klatek, 偶eby uniemo偶liwi膰 im odmow臋 偶yciu s膮 rozpaczliw膮 pr贸b膮 przej臋cia w艂adzy nad tym co m臋偶czyznom niedost臋pne. Nikt nie zmusi kobiety do urodzenia dziecka kt贸rego ona nie chce. Bo tak zdecydowa艂a. Mo偶na pr贸bowa膰 namawia膰 j膮 do urodzenia, mo偶na stwarza膰 jej warunki, ale jak nie zechce, to 偶adnego 偶ycia nie b臋dzie. Trzeba by膰 mato艂em, 偶eby tego nie wiedzie膰. Opresyjnym, 艣lepym duchowo mato艂em. Mo偶na te偶 za to nienawidzi膰 kobiet i dawa膰 temu wyraz, tworz膮c opresyjne dla nich prawo. A usta mie膰 pe艂ne frazes贸w o 艣wi臋to艣ci 偶ycia. Przykro my艣le膰, co si臋 zrobi艂o polskim kobietom w wieku rozrodczym tym prawem. My艣l臋, 偶e wi臋cej dzieci si臋 przez nie nie rodzi, bo przy nielegalnych czy zagranicznych skrobankach – nie ma rozm贸w z psychologiem, telefon贸w zaufania, nie ma czasu na namys艂, zmian臋 decyzji. Ta sfera 偶ycia kobiety zosta艂a zdelegalizowana i stabuizowana. I to nie jest b艂aha sprawa, tylko dlatego, 偶e dotyczy kobiet鈥

Dodam tylko, 偶e kompletnie nie przemawia do mnie argument, jakoby po urodzeniu dziecka instynkt聽 sam si臋 pojawia艂. A co je艣li si臋 nie pojawi? Znam takie przypadki. Pierwszy z brzegu: Brigitte Bardot. Urodzi艂a, odda艂a na wychowanie. A przecie偶 偶adna z niej patologia, ani alkoholiczka.

http://www.sophisti.pl/felietony-i-porady/fiolka-najdenowicz/brak-instynktu/

Tekst z sieci, kt贸ry budzi r贸偶ne emocje!

Czy mo偶na nie kocha膰 w艂asnego dziecka? 鈥濨y艂am matk膮 bez serca. Instynkt macierzy艅ski to mit”

Podobno jest wrodzona, bezwarunkowa, silniejsza ni偶 wszystko. Mi艂o艣膰 matki do dziecka. Tylko, 偶e niekt贸re kobiety jej nie czuj膮. Przynajmniej na pocz膮tku.

Nazwijmy j膮 Marysia. 39 lat. Dziewi臋cioletnia c贸rka, nazwijmy j膮 Lena. I m膮偶, nazwijmy go Adam.

Z notatek Marysi. 2006 rok, luty:
Pieprzony mit, 偶e mi艂o艣膰 macierzy艅ska to dar, kt贸ry dany jest ka偶dej z nas. Jestem bezkszta艂tn膮 kul膮 nadwagi. Jestem rozst臋pem, jestem b贸lem pachwin, kr臋gos艂upa, niemoc膮, zdycham.聽Dziewi膮ty miesi膮c.Matka: 鈥濧le si臋 zapu艣ci艂a艣. Ja w ci膮偶y przyty艂am tylko siedem kilogram贸w.

Maria:聽Kobiety marz膮 o dziecku. Nie marzy艂am. Marzy艂am o naszym mieszkaniu z Adamem, kanapie, podr贸偶ach, kinie, blisko艣ci. Naszym 偶yciu. W spokoju. Z dala od rodzic贸w, kt贸rzy mnie ranili. Przyzwyczai艂am si臋 do pyta艅. 鈥濧 dlaczego wy jeszcze nie?”. 鈥濨臋dziesz 偶a艂owa艂a”, 鈥濻taracie si臋, tak?”. Co odpowiada膰 na takie pytania. Ile tekst贸w o tym by艂o, ile wyzna艅. Wci膮偶 to samo.

Ale Adam marzy艂 o dziecku. I wprost m贸wi艂: 鈥濪la mnie rodzina to dzieci”. Namawia艂 mnie na macierzy艅stwo pi臋膰 lat. M贸wi艂: 鈥濸rosz臋, pokochasz, zrozumiesz”. M贸wi艂am: 鈥濶ie czuj臋 tego, jestem pusta”. Obiecywa艂: 鈥濨臋d臋 kocha膰 za nas dwoje”. Nie szanta偶owa艂 mnie. Nie ba艂am si臋, 偶e odejdzie. Kocha艂am m臋偶czyzn臋, kt贸ry pragn膮艂 dziecka. Kt贸rego艣 dnia pomy艣la艂am: 鈥濵i艂o艣膰 to dawanie. Dlaczego chc臋 go pozbawi膰 tego, czego pragnie?”.

O Len臋 starali艣my si臋 prawie rok. Seks pozbawiony spontaniczno艣ci, monitoring cyklu, duphaston po kt贸rym moje piersi ros艂y i zamienia艂y si臋 w dwa gigantyczne, bolesne arbuzy. W ko艅cu zasz艂am w ci膮偶臋. I na pocz膮tku si臋 cieszy艂am. Bo dawno nie widzia艂am, 偶eby m贸j m膮偶 by艂 tak szcz臋艣liwy.

Z notatek Marysi, marzec:
Przyje偶d偶amy z Len膮 do domu. W noside艂ku stawiamy j膮 na pod艂odze. 鈥濶iech obw膮chaj膮 j膮 zwierz臋ta, musz膮 j膮 pozna膰” cieszy si臋 Adam. A ja my艣l臋: Bo偶e, to ju偶 zawsze. On robi mleko, ja pr贸buje wywo艂a膰 laktacj臋. Sutek rozci膮gany przez laktator. Moja kobieco艣膰, kt贸rej nie ma. I wspomnienie studenta medycyny, kt贸ry podczas obchodu sprawdza, jak mam zszyte krocze: 鈥炁俛dnie si臋 goi” stwierdza. Chce mi si臋 wymiotowa膰. Czy moja wagina jeszcze kiedy艣 kogo艣 podnieci 鈥 my艣la艂am. 殴le mi.

Maria:聽Matki zwykle wspominaj膮 mleczny zapach niemowl臋cia, u艣miech, male艅kie r膮czki. Ja nie czu艂am nic. Rodzi艂am ponad dob臋. Potem chcia艂am tylko spa膰. Patrzy艂am na male艅stwo zawini臋te w niebieskie 艣pioszki. P艂aka艂am jak g艂upia. I czu艂am obco艣膰. Do przyjaci贸艂ki pisa艂am: 鈥濷bco艣膰. Nie chcia艂am”. T艂umaczy艂a, 偶e to聽depresja poporodowa,聽chwilowa niech臋膰. Ale ja nie czu艂am niech臋ci. Czu艂am odpowiedzialno艣膰. Poci臋ta, obola艂a, wsta艂am J膮 przewija膰. 鈥濸rosz臋 si臋 ogarn膮膰” rzuci艂a sucho piel臋gniarka. Wi臋c si臋 ogarnia艂am.聽

Obcy 艣wiat. Biologia. Moja zale偶no艣膰. A ja robi艂am karier臋, pracowa艂am nad cia艂em. Kontrola by艂a dla mnie najwa偶niejsza. Straci艂am j膮. W swoim oczach by艂am nikim. Plus ogromne poczucie winy, 偶e nie kocham. 呕e jestem tylko odpowiedzialna. Nie ma pasji, wzruszenia, 艂ez. Dlaczego nikt o tym nie m贸wi? Czy tylko ja to czu艂am?

Z notatek Marysi, marzec 2007:
Wol臋 milion spotka艅 z lud藕mi, milion s艂u偶bowych zada艅.聽Rutyna mnie zabija, nu偶y, niszczy. Rozpadam si臋. Gaworzenie, karmienie. Prze偶y艂am rok w niebycie. Karmienie, pranie, sprz膮tanie, prasowanie ubranek. Nie mam w sobie mi艂o艣ci. Mam 艣wiadomo艣膰, 偶e mo偶e w og贸le nie umiem kocha膰. Dziecko bole艣nie u艣wiadamia ci ka偶dy tw贸j brak, ka偶d膮 nieumiej臋tno艣膰. Nie mo偶esz uciec przed blisko艣ci膮, odpowiedzialno艣ci膮.

Maria:聽Cz臋艣膰 mnie nienawidzi艂a Adama. By艂 idealny. Cierpliwy, dobry. Lepszy ode mnie. Czterogodzinne spacery z dzieckiem, zabawy, kochanie, przewijanie. Druga cz臋艣膰 go podziwia艂a. Chcia艂am by膰 taka jak on. Wrzeszcza艂am: 鈥濪la ciebie liczy si臋 tylko ona”. 鈥濶ieprawda liczycie si臋 wy” m贸wi艂. By艂a 艣liczna, s艂odka, urocza. Karmi艂am j膮 piersi膮, bo w ko艅cu wypracowa艂am sobie t臋 laktacj臋. By艂am wi臋c matk膮 porz膮dn膮. Uwierz, byli艣my na zewn膮trz idealn膮 rodzin膮. Ale ja marzy艂am o innym 偶yciu. Mieli艣my wspania艂膮聽niani臋. 鈥濷na jest taka czu艂a” m贸wi艂am sobie. O 19.00 podje偶d偶a艂am pod dom. Patrzy艂am w okno Leny. Zapalone 艣wiat艂o czy zgaszone? Gdy by艂o zapalone, w艂膮cza艂am muzyk臋 i siedzia艂am w aucie. Czeka艂am, a偶 ona za艣nie. 呕eby nie musie膰 znosi膰 jej p艂aczu i foch贸w. Czu艂am wstyd. Ale m贸j komfort by艂 dla mnie wa偶niejszy. Ale lubi艂am przytula膰 si臋 do niej, gdy spa艂a.

Fot. 123RF

Z notatek Marysi, 2010:
Spotkania z Psycholog. M贸wi臋, 偶e nie kocham chyba Leny, 偶e chc臋 uciec. 呕e ju偶 chyba nie kocham Adama. Bo rodzina, to co艣 kompletnie nie dla mnie. 鈥濧 jak by艂o z mam膮? A dlaczego w艂a艣ciwie ma pani dziecko? Jak pani sobie wyobra偶a艂a 偶ycie?.

Maria:聽Jak w 艣wiecie, gdzie kobiety s膮 zdradzane i zostawiane, gdzie panuje kult Matki-Polki mo偶na wyzna膰: to ja jestem ta z艂a, niedobra, ta niepotrafi膮ca. Nienawidzi艂am: plac贸w zabaw. Gadek przy piaskownicy, bawienia si臋 w pasku, hu艣tania, robienia babek, u艣miechania si臋 i wymy艣lania historii. 鈥濵amooooo鈥.” Lena mnie ci膮gn臋艂a za sob膮. 鈥濲eszcze tylko godzina, dwie” my艣la艂am sobie. Bawi艂am si臋 z ni膮, robi艂am babki, ale nudzi艂am si臋 tak, jak nigdy w 偶yciu. 鈥濨y艂y艣my trzy godziny na placu zabaw” m贸wi艂am Adamowi. I my艣la艂am: 鈥濼eraz we藕 j膮, 偶ebym nie zwymiotowa艂a. 呕ebym po偶y艂a, poczyta艂a ksi膮偶k臋, obejrza艂a film, przez chwil臋 by艂a sob膮. Najbardziej m臋czy艂o mnie, 偶e musz臋 by膰 wci膮偶 gdzie艣 dla innych. W pracy cudowna szefowa, kt贸ra rozumie innych, w domu dobra 偶ona co zrobi obiad i nale艣niki, i dobra mama, kt贸ra bawi si臋 w kucyki Little Pony. I ci膮g艂e poczucie, 偶e to nie ja, nie m贸j 艣wiat, nie moje 偶ycie. Bo przecie偶 mieli艣my mie膰 z Adamem siebie. I wolno艣膰.

Z notatek Marysi 2013:
艢wiat jest pe艂en rodzin, jest pe艂en dobrych matek, kobiet, kt贸re powinny mie膰 dzieci, bo s膮 wspania艂e. Kobiet dla kt贸rych macierzy艅stwo jest 艣wiadomym wyborem i innych, kt贸re 艣wiadomie m贸wi膮: 鈥濶ie”. Gdyby nie m贸j m臋偶czyzna te偶 bym powiedzia艂a: 鈥濶ie” Czasem my艣l臋 czy Lena czuje, 偶e jestem obok, cho膰 bardzo si臋 staram, 偶eby tak nie by艂o.

Maria:聽Matka nie idealna to niekoniecznie matka, kt贸ra nie przytula i nie m贸wi 鈥瀔ocham”. To czasem matka perfekcyjna, przytulaj膮ca, czu艂a. Taka staram si臋 by膰. A potem czuj臋 narastaj膮c膮 furi臋 i z艂o艣膰. I my艣l臋: 鈥濶ie nadaj臋 si臋 na matk臋. Nie znosz臋 swojej c贸rki”. Jest taka jak ja. Zbuntowana, gniewna, niezale偶na. Nie mam do niej cierpliwo艣ci.聽

Z gabinetu psychologa:
鈥 Jakie by艂o pani pierwsze wspomnienie z matk膮?聽
鈥 Jak mnie zbi艂a smycz膮 za to, 偶e pogryz艂 mnie pies.
鈥 To znaczy?
鈥 Mog艂a艣 uwa偶a膰, sieroto! Musia艂a艣 si臋 pcha膰 do tego psa. 鈥 krzycza艂a. A potem mnie zbi艂a smycz膮 po twarzy.
鈥 Ile pani mia艂a lat?
鈥 Sze艣膰.
鈥 Czy naprawd臋 uwa偶a pani, 偶e da si臋 przelewa膰 z pustego w pr贸偶ne? Kocha膰 tak po prostu, gdy nas nie kochano?

Maria:聽Umie艣膰 mnie gdzie艣 po 艣rodku. Nazwij wyrodn膮, albo nazwij niekochan膮, kt贸ra z czasem zrozumia艂a co to jest mi艂o艣膰 do dziecka. Bo z czasem zrozumia艂am. Mi艂o艣膰 to troskliwo艣膰, bo martwi臋 si臋 o Len臋. Mi艂o艣膰 to uwaga, bo s艂ucham co opowiada o szkole, wiem z kim si臋 przyja藕ni. Bo to czu艂o艣膰鈥 kt贸r膮 jednak dla niej mam.聽

Ale tak, nie kocha艂am jej na pocz膮tku. Tak, teraz kocham bardzo.

Ile nas takich jest? Nie wszystkie powinny艣my mie膰 dzieci. Jestem tego pewna, jak niczego na 艣wiecie. Nie namawiajcie nas do tego.

Macierzy艅stwo poganiane, to nie jest dobry pomys艂

Fundacja „Mama i Tata” wypu艣ci艂a kampani臋, kt贸ra poruszy艂a ca艂y Internet i wiele kobiet zabra艂o g艂os w jej sprawie. Oburzonych kobiet, kt贸re ta kampania dotkn臋艂a, a kt贸re nie s膮 mamami, a ich zegar biologiczny wskazuj臋, 偶e jest ju偶 za p贸藕no na rodzenie dzieci.

W kampanii kobieta wypowiada si臋, 偶e zd膮偶y艂a w swoim 偶yciu by膰 w Tokio i Pary偶u i w tym czasie zrobi艂a karier臋 zawodow膮 i wyremontowa艂a dom, ale nie zd膮偶y艂a zosta膰 matk膮 i bardzo tego 偶a艂uje.

Musia艂am ze dwa dni pomy艣le膰 o tej kampanii, aby sobie to wszystko pouk艂ada膰, bo zada艂am sobie pytanie, czy takie kampanie maj膮 jaki艣 sens? Czy czasem nie uderzaj膮 w serce tych kobiet, kt贸re dzieci mie膰 nie mog膮. Da艂yby 聽wszystko, aby mie膰 swoje potomstwo niezale偶nie od ceny jak膮 trzeba zap艂aci膰 za leczenie bezp艂odno艣ci przez wiele, d艂ugich lat i wci膮偶 bez powodzenia. Ile kobiet idzie na kompromis z in vitro i s膮 sk艂onne zap艂aci膰 ka偶de pieni膮dze, by dziecko pojawi艂o si臋 na 艣wiecie. Ile 艂ez wyp艂akanych ka偶dego miesi膮ca, kiedy test okre艣la tylko jedn膮 kresk臋, a nie wy艣nione dwie. Ile par leczy si臋 po 15 lat, aby na 艣wiecie pojawi艂 si臋 ukochany bobas.

Wsta艂y rano te kobiety, w艂膮czy艂y komputer, a tam hula kampania, 偶eby nie przegapi膰 macierzy艅stwa i tu uwa偶am, 偶e fundacja owa kompletnie je zrani艂a, bo nie wolno tematu bra膰 tylko z jednej strony.

Mamy takie czasy, 偶e m艂ode kobiety faktycznie rezygnuj膮 z wczesnego macierzy艅stwa, bo szko艂y, bo studia, bo brak pieni臋dzy i perspektyw, a wi臋c najpierw trzeba si臋 dorobi膰 czegokolwiek, a potem my艣le膰 o rozmna偶aniu.

Czasy si臋 zmieni艂y, bo ja urodzi艂am swoje dzieci do 26 roku 偶ycia i pracuj膮c je wychowywa艂am przy pomocy 偶艂obk贸w i przedszkoli bo musia艂am pracowa膰. Moje c贸rki swoje dzieci rodzi艂y po 30 roku 偶ycia, bo si臋 uczy艂y d艂ugo, a potem dopiero wysz艂y za m膮偶. Nie naciska艂am, aby by艂o to szybciej, bo czas rodzi膰 dzieci. Owszem, troch臋 si臋 niepokoi艂am, bo zegar cyka, ale zd膮偶y艂y i s膮 teraz szcz臋艣liwymi mamami. Tak samo by艂o z ich kole偶ankami, 偶e najpierw szko艂a, a dopiero potem rodzina, a wi臋c w dzisiejszych czasach wygl膮da to wszystko inaczej, tak mi si臋 wydaje.

Pami臋tam, 偶e urodzi艂am swoje pierwsze dziecko i mieszkali艣my na pocz膮tku u mojej Mamy, a po o艣miu miesi膮cach dopiero uda艂o si臋 uzyska膰 mieszkanie. Nie by艂o 艂atwo, ale by艂am silna, bo by艂am m艂oda. Czasami rozmawiam z moimi C贸rkami, kt贸re widz膮, 偶e macierzy艅stwo zbyt p贸藕ne, to ju偶 nie te si艂y, kiedy ma si臋 20 lat i zgadzam si臋 z nimi, bo czas robi swoje.

My艣l臋, 偶e takie kampanie robi膮 wi臋cej z艂ego ni偶 dobrego, poniewa偶 ka偶da kobieta, kt贸ra czuje w sobie instynkt macierzy艅ski sama wie, co pocz膮膰 ze swoim 偶yciem. Po co pogania膰 kobiety, kt贸re cz臋sto 艣wiadomie rezygnuj膮 z macierzy艅stwa. Jeste艣my tylko lud藕mi i ka偶dy z nas jest inny.

Dochodzi do tego te偶 fakt, 偶e kobiety, kt贸re wyemigrowa艂y np. do Anglii rodz膮 ch臋tniej, poniewa偶 jest tam lepsza opieka socjalna i na porod贸wkach s膮 traktowane z czu艂o艣ci膮. U w kraju, to r贸偶nie bywa, gdy偶 szpitale i porod贸wki nie wszystkie spe艂niaj膮 swoj膮 rol臋 i cz臋sto rodz膮ce kobiety wychodz膮 z tych porod贸wek poranione psychicznie i tu czas na now膮, lepsz膮 聽polityk臋 rodzinn膮.

Dla mnie osobi艣cie odwa偶n膮 matk膮 okaza艂a si臋 aktorka Ma艂gorzata Ko偶uchowska, kt贸ra zrobi艂a karier臋 i w wieku 42 lat zdecydowa艂a si臋 na p贸藕ne macierzy艅stwo, tylko kiedy jej dziecko p贸jdzie do szko艂y, to ja swoje prawie wydawa艂am za m膮偶 i tu owa kampania, w tym punkcie ma racj臋 i tylko w tym punkcie.

Ciekawa jestem jak wspominacie swoje macierzy艅stwo? 馃檪聽

Nie pojawi艂a si臋 nigdy mi艂o艣膰 do dziecka

Iza zasz艂a w ci膮偶臋 maj膮c zaledwie siedemna艣cie lat. Ot, tak si臋 sta艂o, 偶e zapozna艂a ch艂opca i jako艣 tak wysz艂o, 偶e nie zabezpieczyli si臋 i poszli na 偶ywio艂, kiedy nie by艂o w domu rodzic贸w Izy.

Kiedy si臋 zorientowa艂a, 偶e ten pierwszy raz okaza艂 si臋 wpadk膮,ogarn臋艂a j膮 wielka panika., bo jak to powiedzie膰 ch艂opakowi, a co najwa偶niejsze, co powiedz膮 jej rodzice, kt贸rzy marzyli, aby Iza sko艅czy艂a szko艂臋 i posz艂a nast臋pnie na studia. Chcieli, aby ich jedynaczka by艂a lekarzem, albo jeszcze lepiej prawnikiem. Inwestowali w ni膮 i nagle taki psikus im zrobi艂a, 偶e wszystkie ich plany posz艂y w 艂eb.

My艣la艂a, 偶e usunie dziecko i nikt si臋 nie dowie. Ju偶 szpera艂a w Internecie, kto by si臋 zaj膮艂 tym jej k艂opotem, kt贸ry do niczego nie by艂 jej potrzebny. Czu艂a wielk膮 z艂o艣膰 do siebie i do ch艂opaka, kt贸ry nie uwa偶a艂 i zrobi艂 jej takie kuku. P艂aka艂a w nocy, ale tak by nikt niczego si臋 nie domy艣la艂 i robi艂a plany jak zdoby膰 pieni膮dze na pozbycie si臋 dziecka.

Matka Izy zacz臋艂a si臋 czego艣 domy艣la膰, bo nagle przesta艂y znika膰 podpaski w 艂azience, a jej c贸rka jakby zmarnia艂a i poblad艂a. Zauwa偶y艂a, 偶e bywa艂y poranki, 偶e 聽Iza wymiotuje i zacz臋艂a j膮 baczniej obserwowa膰.

Iza zosta艂a przyci艣ni臋ta do muru przez matk臋 i w ko艅cu si臋 przyzna艂a, 偶e od pi臋ciu tygodni nie miesi膮czkuje i test wykry艂, 偶e absolutnie jest w ci膮偶y. Prosi艂a, aby matka pomog艂a pozby膰 si臋 tej niechcianej ci膮偶y, bo ona chce si臋 dalej uczy膰, a nie wpada膰 na starcie w pieluchy.

Matka wyci膮gn臋艂a z Izy, kto jest ojcem dziecka i posz艂a do rodzic贸w ch艂opaka, ale po paru zdaniach us艂ysza艂a, 偶e skoro jej c贸rka da艂a sobie zrobi膰 dziecko, to sama jest sobie winna i to jest jej problem. Us艂ysza艂a, 偶e ojciec dziecka na razie ma si臋 uczy膰 i nie b臋dzie 偶adnym ojcem, a je艣li si臋 oka偶e, 偶e to jest jego dziecka, to oni, jako rodzice b臋d膮 p艂acili alimenty, ale od ich syna, to wara!

Kiedy Iza upomina艂a si臋, 偶e chce pozby膰 si臋 ci膮偶y, jej matka kategorycznie jej tego zabroni艂a, bo z racji na wiar臋 nie chcia艂a s艂ysze膰 o aborcji. Tak wi臋c Iza by艂a w potrzasku, bo matka kaza艂a jej bezwzgl臋dnie urodzi膰 to dziecko i koniec.

Brzuch Izy z ka偶dym miesi膮cem r贸s艂 i w ko艅cu jej ojciec si臋 zorientowa艂. W domu wybuch艂o piek艂o. Ojciec oskar偶a艂 matk臋 Izy, 偶e wychowa艂a j膮 na ladacznic臋, a matka prosi艂a, by przyj膮艂 do wiadomo艣ci, 偶e zostan膮 dziadkami i musz膮 stan膮膰 na wysoko艣ci zadania, aby pom贸c c贸rce ze wszech miar, ale ojciec by艂 w艣ciek艂y jak zraniony lew, ale w ko艅cu si臋 uspokoi艂 i pogodzi艂 z losem.

Iza przerwa艂a nauk臋 w szkole, bo wstydzi艂a si臋 swojego, coraz wi臋kszego brzucha i tak siedz膮c w domu oczekiwa艂a na rozwi膮zanie. Nie by艂o jej lekko, bo omin臋艂y j膮 imprezy z r贸wie艣nikami i jej 艣wiat m艂odzie偶owy si臋 kompletnie zawali艂. Nie raz wy艂a z rozpaczy, 偶e ojciec dziecka nie interesuje si臋 ni膮 i zosta艂a z tym balastem ca艂kiem sama i odci臋ta od 艣wiata. Nie cierpia艂a swojego stanu i w lustrze zacz臋艂a dostrzega膰 wielkiego wieloryba, co jeszcze bardziej doprowadza艂o j膮 do rozpaczy.

Matka j膮 uspokaja艂a, 偶e po rozwi膮zaniu, powoli wszystko wr贸ci do normy, a teraz najwa偶niejsze jest, aby przygotowywa艂a si臋 do rozwi膮zania, bo za chwil臋 po艂o偶膮 jej male艅stwo na piersi i b臋dzie musia艂a zmieni膰 swoje dziewcz臋ce my艣lenie i sta膰 si臋 prawdziw膮 matk膮.

Iza urodzi艂a w terminie si艂ami natury. Por贸d przebieg艂 bardzo sprawnie, co zdziwi艂o nawet lekarzy, 偶e jako pierwiastka, tak wspaniale sobie poradzi艂a.

Iza urodzi艂a 艣liczn膮 c贸reczk臋, zdrow膮 i siln膮 dziewczynk臋 z najwy偶sz膮 punktacj膮, kt贸ra wzbudzi艂a spor膮 sensacj臋, gdy偶 ma艂a mia艂a d艂ugie, czarne w艂osi臋ta i r贸偶ni艂a si臋 od innych noworodk贸w.

Kiedy piel臋gniarka po艂o偶y艂a c贸rk臋 Izy na jej piersi, aby zobaczy艂a swoje dziecko i si臋 z nim przywita艂a, to Iza poczu艂a w sobie wielk膮 z艂o艣膰 i niech臋膰 to tego, co by艂o zawini臋te w kolorowy kocyk. Chcia艂a wykrzykn膮膰, aby zabrali to co艣 i nigdy jej tego ju偶 nie pokazywali. bo zbiera si臋 jej na wymioty.

Przestraszy艂a si臋 swoich my艣li, bo czyta艂a, 偶e mi艂o艣膰 do dziecka pojawia si臋 jeszcze w brzuchu matki, albo natychmiast po urodzeniu, a ona chcia艂a, aby jej c贸rka umar艂a i przesta艂a by膰 w jej przestrzeni.

Poprosi艂a o psychologa, bo w艂asne my艣li j膮 przera偶a艂y, bo przecie偶 nie mo偶e by膰 taka, tam w 艣rodku z艂a. Us艂ysza艂a, 偶e mi艂o艣膰 pojawi si臋, 偶e nawet nie b臋dzie wiedzia艂a, w kt贸rym momencie i cz臋sto tak bywa, 偶e hormony jeszcze szalej膮, a mo偶e i wkrad艂a si臋 depresja poporodowa, a wi臋c jest jak jest, ale to przej艣ciowe.

Mi艂o艣膰 nigdy si臋 nie pojawi艂a, cho膰 Iza swoj膮 niech臋膰 do dziecka mocno przed wszystkimi skrywa艂a. Nikt nie wiedzia艂, 偶e nie kocha swojego dziecka, a wszystko, co przy nim robi, to jest z wielkiego przymusu i niech臋ci. Niech臋ci do kupek, niech臋ci, 偶e musi dziecko karmi膰 piersi膮, kt贸re jej krwawi艂y i bola艂y i za to te偶 nienawidzi艂a swojego dziecka.

Robi艂a wszystko przy ma艂ej jak nakr臋cony robot. Wychodzi艂a z c贸rk膮 na spacer, ale tylko dlatego, aby samej odreagowa膰 swoj膮 z艂o艣膰, kt贸r膮 skrywa艂a Jednak coraz gorzej jej to wychodzi艂o. Matka zauwa偶y艂a zachowanie swojej c贸rki i wci膮偶 j膮 pociesza艂a, 偶e to wszystko przejdzie i z pewno艣ci膮 pokocha dziecko i utwierdza艂a j膮, 偶e czasami si臋 to zdarza, ale mija.

Nie min臋艂o, bo Iza pewnego dnia spakowa艂a swoje rzeczy i ukradkiem wymkn臋艂a si臋 z domu i nigdy wi臋cej do niego nie wr贸ci艂a i do dziecka te偶 nie.

Pozna艂a w Internecie ch艂opaka, kt贸ry gra艂 na gitarze i mia艂 sw贸j zesp贸艂 rockowy w Anglii i 艣ci膮gnie Iz臋 do siebie, ale pod warunkiem, 偶e przyjedzie bez dziecka i tak te偶 si臋 sta艂o.

Kiedy m膮偶 Izy, rockmen zapi艂 si臋 na 艣mier膰 wr贸ci艂a do kraju, ale nigdy nie chcia艂a spotka膰 si臋 ze swoj膮 c贸rk膮, kt贸r膮 wychowywa艂a jej matka.

Zachorowa艂a w samotno艣ci, bo zacz臋艂a traci膰 wzrok, a lekarze rozk艂adali r臋ce. Wszyscy si臋 od niej odwr贸cili. Matka nie szuka艂a z ni膮 kontaktu, a ojciec si臋 jej wypar艂. Egzystowa艂a w biedzie, cho膰 w towarzystwie przygarni臋tych kot贸w i ps贸w, a kiedy musia艂a zdecydowa膰 si臋 na dom opieki spo艂ecznej, rozwiesi艂a w miasteczku takie oto og艂oszenia:

Z powodu nieuleczalnej choroby

zmuszona jestem prosi膰 dobrych ludzi

o przygarni臋cie moich trzech kot贸w.

Sprawa pilna – tel. XXX

Dzi艣 id臋 na 艂atwizn臋 – art. z „Wysokich Obcas贸w” – Matki w Finlandii

Wydaje mi si臋, 偶e ten art. 艣wietnie mi tu pasuje, poniewa偶 staram si臋 porusza膰 na blogu r贸偶ne tematy. Matki w Polsce pewnie zagryzaj膮 z臋by, 偶e innym matkom w 艣wiecie lepiej si臋 偶yje i posiadanie dzieci, to czysta przyjemno艣膰, skoro pa艅stwo o te matki dba. Mnie, jako seniork臋 tak偶e taki model si臋 podoba, kiedy czytam, 偶e macierzy艅stwo nie wsz臋dzie jest drog膮 przez m臋k臋 i z ledwo艣ci膮 wi膮zanie ko艅ca z ko艅cem, a tak偶e miotaniem si臋 mi臋dzy 聽karier膮 zawodow膮, aby mie膰 na wychowanie dzieci, a spokojnym odchowanie swojego potomstwa.
Mam nadziej臋, 偶e autorka tego tekstu nie koloryzuje. Zapraszam do zapoznania si臋 z tekstem, bo dla polskich matek jest to swego rodzaju wsadzenie kija w mrowisko.
„Jako matce opiekuj膮cej si臋 dwuletnim dzieckiem w domu przys艂uguje mi prawo do wynagrodzenia. Mi艂y gest poprawiaj膮cy samopoczucie. Tak cz臋sto polskie mamy m贸wi膮 o sobie: nic nie robi臋, siedz臋 w domu z dzieckiem. W Finlandii to nie nazywa si臋 „nic”
To zabawne, ale kiedy zagl膮da艂am na stron臋 „Wysokich Obcas贸w”, przez do艣膰 d艂ugi czas nie skojarzy艂am, 偶e akcja „Polki bez granic” mo偶e dotyczy膰 mnie samej. Od dziesi臋ciu lat 偶yj臋 za granic膮. Najpierw sze艣膰 lat w Stanach, teraz ju偶 blisko cztery w Finlandii. Ale i wcze艣niej nosi艂o mnie po 艣wiecie. W czasie studi贸w wzi臋艂am rok dziekanki, 偶eby zosta膰 „operk膮” w Niemczech. P贸藕niej wyjecha艂am na sze艣膰 miesi臋cy do USA i na trzy do Irlandii.Ka偶de z dwojga moich dzieci przysz艂o na 艣wiat w innym kraju. Nigdy nie 偶y艂y w Polsce. C贸reczka m贸wi biegle po angielsku, synek pewnie nied艂ugo zacznie po fi艅sku. A mimo to na co dzie艅 nie zastanawiam si臋, czy jestem emigrantk膮, czy expatk膮. My艣l臋, 偶e w naszym wsp贸艂czesnym, nowoczesnym, demokratycznym i zachodnim 艣wiecie nie ma ju偶 czego艣 takiego jak emigracja. W dobie internetu,聽Skype’a, tanich linii lotniczych, braku granic w Europie, jeste艣my wszyscy bardzo blisko.Przyjazd do Helsinek by艂 dla mnie, dla nas, jak wej艣cie w ciep艂e i wygodne kapcie. Tu wszystko jest tak proste, tak dopasowane do cz艂owieka, 偶e zagubienie si臋 w tym pa艅stwie i spo艂ecze艅stwie jest niemal niemo偶liwe. Nawet brak j臋zyka nie przeszkadza, poniewa偶 wszyscy m贸wi膮 po angielsku. Na pocz膮tku cz臋sto por贸wnywali艣my to nowe fi艅skie 偶ycie do dawnego, ameryka艅skiego.

W USA by艂am przede wszystkim dziennikark膮, potem zosta艂am mam膮. W Finlandii jestem przede wszystkim mam膮, tu urodzi艂am nasze drugie聽dziecko.

Jak to jest by膰 mam膮 w tym nordyckim kraju?

Komfortowo. Kr贸tko po otrzymaniu sta艂ego pobytu dowiedzia艂am si臋, 偶e jako matce opiekuj膮cej si臋 dwuletnim dzieckiem w domu przys艂uguje mi prawo do wynagrodzenia. Przecie偶 je艣li posz艂abym do pracy, moim dzieckiem zajmowa艂aby si臋 przedszkolanka. A tak ja wykonuj臋 t臋 prac臋 sama. Mi艂y gest poprawiaj膮cy samopoczucie. Tak cz臋sto polskie mamy m贸wi膮 o sobie: nic nie robi臋, siedz臋 w domu z dzieckiem. W Finlandii to nie nazywa si臋 „nic”. Oczywi艣cie takie samo prawo ma ojciec dziecka, ale tu w praktyce jednak mamy d艂u偶ej zostaj膮 w domu. Miejsce pracy trzymane jest przez trzy lata.

Ka偶de dziecko ma te偶 zagwarantowane miejsce w przedszkolu. Je偶eli rodzice wybior膮 prywatn膮 plac贸wk臋, pa艅stwo i miasto dofinansowuj膮 koszty, i jest to znowu oko艂o 400-500 euro miesi臋cznie. Innym uk艂onem w stron臋 rodzic贸w jest prawo do bezp艂atnego korzystania z komunikacji miejskiej, je偶eli podr贸偶uje si臋 z dzieckiem w w贸zku. Mamy nie musz膮 te偶 czu膰 si臋 zamkni臋te w domu z dzieckiem.

W Helsinkach od stu (!) lat istnieje sie膰 park贸w zabaw (leikkipuisto). S膮 to du偶e place zabaw z budynkiem, w kt贸rym mie艣ci si臋 艣wietlica, sala zabaw, kuchnia, toaleta. Pracuj膮 tam opiekunowie, cz臋sto organizowane s膮 zaj臋cia dla maluch贸w. Popo艂udniami pe艂ni膮 te偶 funkcj臋 艣wietlic dla dzieci szkolnych. To tu ch臋tnie przedpo艂udnia sp臋dzaj膮 mamy z maluchami. Latem w ka偶dym takim parku punkt dwunasta jest wydawany聽obiad聽dla dzieci. Bezp艂atnie. Trzeba tylko przynie艣膰 w艂asny talerz i sztu膰ce. Przychodz膮 t艂umy dzieciak贸w, jest wsp贸lne 艣piewanie i zabawy plenerowe.

Fi艅skie mamy s膮 cierpliwe i spokojne. Nigdy nie by艂am 艣wiadkiem krzyczenia na dziecko. Ale i dzieci poprawnie si臋 zachowuj膮. By膰 mo偶e udziela si臋 im ten spok贸j. Finowie chyba w og贸le s膮 cierpliwi. Nie widz臋 irytacji na twarzach, kiedy tramwaj si臋 sp贸藕nia – a bywa, 偶e nie jest na czas, albo kolejka do kasy jest zbyt d艂uga. Kierowcy prowadz膮 spokojnie i powoli, nikt si臋 nie 艣ciga. Mo偶e to efekt mandat贸w, kt贸rych wysoko艣膰 jest zale偶na od dochod贸w. S膮 te偶 skromni, co wida膰 w ich ubiorze, modzie i fi艅skim designie: prostym, skromnym, u偶ytkowym i bardzo praktycznym. Designie, kt贸ry uwielbiam w ka偶dej postaci. Za p贸艂tora roku b臋d臋 mog艂a co艣 powiedzie膰 o fi艅skiej szkole, jak nasza c贸rka zacznie edukacj臋. W Helsinkach i Espoo dzia艂a par臋 publicznych szk贸艂 angloj臋zycznych. Nauka jest darmowa, fi艅ski program nauczania, jest te偶 wyk艂adany fi艅ski jako drugi j臋zyk.

Na razie nasze dzieci s膮 w przedszkolach. Starsze w angielskim (prywatnym), m艂odsze w fi艅skim (publicznym). Nie bardzo znam polskie realia, ale tu jest jak w domu. Przedszkole mojego dwuletniego synka to dwana艣cioro dzieci i trzy wychowawczynie, kt贸re cz臋sto maj膮 jeszcze do pomocy osob臋 dochodz膮c膮. Ostoja spokoju. Daj膮 ciep艂o i bezpiecze艅stwo swoim ma艂ym podopiecznym. Przedszkole c贸rki jest ju偶 du偶o wi臋ksze, ale panuje tam atmosfera przyjacielskiego spotkania. Nauczycielki s膮 zawsze do dyspozycji, uwa偶ne, ciep艂e, serdeczne. Ka偶da ma pod opiek膮 oko艂o o艣miorga dzieci. A dzieciaki nie chc膮 wraca膰 do domu.”

Autorka prowadzi聽blogakiitoshelsinki.blogspot.com聽

Rodzi膰 trzeba z g艂ow膮!

Urodzi艂am dwoje dzieci z pe艂n膮 odpowiedzialno艣ci膮. Jako matce zale偶a艂o mi bardzo i mojemu m臋偶owi, aby m贸c zapewni膰 im to minimum, aby je nakarmi膰, ubra膰 i oczywi艣cie wykszta艂ci膰 w przysz艂o艣ci. Po to si臋 rodzi dzieci, aby po sobie co艣 fajnego zostawi膰, a tak偶e mie膰 kogo艣 do kochania.聽

Dla mnie dzieci to najwi臋ksza warto艣膰, jak膮 po sobie zostawi臋. Nie kariera zawodowa, kt贸ra jaka艣 tam by艂a, ale gdy przesta艂am pracowa膰, nagle wszyscy zapomnieli, 偶e kiedy艣 by艂am w tym zak艂adzie pracy, czy urz臋dzie. Nagle urywaj膮 si臋 telefony od kole偶anek z pracy i cz艂owiek zostaje sam na tej emeryturze, ale dzieci nie zapominaj膮 i dlatego warto je mie膰, gdy偶 od nich telefon nigdy nie milknie, je艣li nie maj膮 czasu wpa艣膰 do starszych rodzic贸w.

Nie chcia艂am mie膰 nigdy trzeciego dziecka, bo z dwojgiem czasami by艂o ci臋偶ko finansowo i trzeba by艂o dobrze g艂贸wkowa膰, aby starczy艂o na rachunki i przede wszystkim na podstawowe potrzeby dzieci.

My艣l臋, 偶e te 30 lat temu i tak by艂o 艂atwiej, bo dzieci nie mia艂y tak wiele pokus. Najcz臋艣ciej bawi艂y si臋 na podw贸rku z innymi dzie膰mi, a sklepy nie by艂y tak zasypane kolorowymi zabawkami jak jest to obecnie. Widz臋 po swoich wnukach ile maj膮 tych wszystkich kolorowych zabawek i przypominam sobie, 偶e moje dzieci ich tyle nie mia艂y, a je艣li, to by艂y to proste zabawki z drewna, jak kolorowe klocki i do tego kilka lalek. Dzieci obecnie bawi膮 si臋 zabawk膮 pi臋膰 minut, kt贸ra za chwil臋 idzie w k膮t, a moje dzieci bawi艂y si臋 zabawkami bardzo d艂ugo. Tak to sobie kombinuj臋, ale do rzeczy.

Premier Tusk zapowiedzia艂 w ostatnim wyst膮pieniu w Sejmie, 偶e b臋d膮 jakie艣 dodatki dla rodzin wielodzietnych i chwa艂a mu za to, cho膰 nie wiem, czy uda mu si臋 to wcieli膰 w 偶ycie i o jakich kwotach tu mowa.

Uwa偶a艂am zawsze, 偶e b臋d臋 mia艂a tyle dzieci, aby by艂o mnie sta膰 je utrzyma膰 razem z m臋偶em i abym nigdy nie musia艂a wyci膮ga膰 r臋ki do pomocy spo艂ecznej i abym nigdy nie oczekiwa艂a na pa艅stwow膮 mann臋 z nieba. To chyba by mi uw艂acza艂o i daleka by艂am, abym rodzi艂a kolejne dziecko, kiedy w portfelu 艣wieci pustkami.

呕yj膮 obok nas rodziny wielodzietne, kt贸re nie maj膮 cz臋sto, co w艂o偶y膰 do garnka, aby nakarmi膰 kolejne, przychodz膮ce na 艣wiat dziecko. Nie maj膮 na pocz膮tku na pieluchy, potem na ubrania i ksi膮偶ki i wi膮偶膮 z ledwo艣ci膮 koniec z ko艅cem i ogl膮daj膮 si臋 na pomoc ze strony instytucji do tego powo艂anych. Matka bez wykszta艂cenia, a ojciec popijaj膮cy, ale co rok to prorok i stawiam tu pytanie – dlaczego ludzie nie my艣l膮, gdy w dzisiejszych czasach mo偶na regulowa膰 swoj膮 p艂odno艣膰. Dlaczego ludzie nie interesuj膮 si臋 antykoncepcj膮 i powo艂uj膮 dzieci skazane na bied臋?聽

Nie mam nic do rodzin wielodzietnych i niech kobiety rodz膮 ich nawet dziesi臋膰 w swoim okresie rozrodczym, ale niech robi膮 to z odpowiednim zabezpieczeniem finansowym, bo kiedy w domu jest bieda, to 偶yj膮 w nim ludzie egoi艣ci. 馃槮

Nadmieni臋, 偶e wiara nie ma nic do 艣wiadomego rodzicielstwa – tak my艣l臋!

Macierzy艅stwo, czy to teraz jest przymus?

Ka偶da kobieta, kt贸ra ma dzieci, pami臋ta ten moment, kiedy dziecko zosta艂o pocz臋te i w jakich okoliczno艣ciach. Oczywi艣cie pod warunkiem, 偶e mia艂a kobieta jednego partnera he he.

Jest to moment, kt贸rego si臋 nie zapomina do ko艅ca 偶ycia i potem, kiedy ro艣nie brzuszek i odczuwa si臋 pierwsze kopni臋cie malucha. To s膮 niezapomniane chwile w 偶yciu ka偶dej kobiety, bo kobiety s膮 stworzone do macierzy艅stwa, tak po prostu jest i koniec. Oczywi艣cie s膮 kobiety, kt贸re nie widz膮 si臋 w roli matki i zwyczajnie rezygnuj膮 ca艂kowicie z macierzy艅stwa nie czuj膮c absolutnie instynktu macierzy艅skiego, bo i tak bywa i nie zamierzam tutaj ich pot臋pia膰. Natury i predyspozycji do bycia matk膮, czy te偶 nie, nie da si臋 oszuka膰.

Pisz臋 o tym, bo dla mnie moje dzieci s膮 najwi臋kszym skarbem i 偶yciowym osi膮gni臋ciem. To dla nich swoje 偶ycie po艣wi臋ci艂am i to z nich teraz jestem dumn膮 matk膮. To ich 偶yciowe osi膮gni臋cia i ich rodzicielstwo cieszy mnie na co dzie艅. Nigdy im nie powiedzia艂am, 偶e gdyby nie one, by艂abym dalej w swojej karierze zawodowej, czy te偶 zabra艂y mi jaki艣 tam kawa艂ek mojej przestrzeni, a wi臋c chyba nigdy nie da艂am im odczu膰, 偶e s膮 dla mnie ci臋偶arem, a je艣li co艣 mi si臋 wymkn臋艂o w jaki艣 emocjach, to wiedz膮 tylko One.聽

Wychowanie dzieci, to jest obowi膮zek i decyduj膮c si臋 na potomstwo kobieta powinna przewarto艣ciowa膰 swoje priorytety. Niestety, ale dziecko to obowi膮zek na ca艂e 偶ycie i kiedy moje dzieci maj膮 ju偶 blisko pod 40 -tk臋, nadal s膮 聽moimi dzie膰mi i mam nadal prawo do ich kochania.

Moje dzieci przysz艂y na 艣wiat w latach 70-tych i ja by艂am bardzo m艂od膮 dziewczyn膮, ale nadchodz膮c膮 rol臋 matki wzi臋艂am na siebie bardzo powa偶nie. Nie odczuwa艂am nic, a nic, 偶e co艣 mi ucieknie i co艣 strac臋, a wi臋c nie ubolewa艂am nad tym, 偶e nie b臋d臋 ju偶 mog艂a wychodzi膰 z domu na jakie艣 tam zabawy, czy te偶 strac臋 kontakt z kole偶ankami. Nie ubolewa艂am nad tym, 偶e ko艂o nosa przejd膮 mi jakie艣 wakacje, czy te偶 wycieczki. Nie mia艂am poczucia, 偶e co艣 mi umyka i nigdy si臋 ju偶 nie powt贸rzy. Mia艂am swoje dzieci, m臋偶a i prac臋 i trzeba by艂o to bezwzgl臋dnie bra膰 na klat臋 i i艣膰 przez 偶ycie, najlepiej jak si臋 umia艂o. Nie by艂y to lekkie czasy, bo za progiem w Polsce czai艂 si臋 stan wojenny i puste p贸艂ki i gonitwa za produktami niezb臋dnymi dla moich dzieci. Ile偶 razy si臋 zdarzy艂o, 偶e nie mo偶na by艂o nigdzie kupi膰 zwyk艂ych 艣pioszk贸w, czy te偶 innych rzeczy? ile偶 razy si臋 zdarzy艂o, 偶e nie by艂o na czym ugotowa膰 zupy, by nakarmi膰 czym艣 dziecko? Ile偶 razy sta艂o si臋 w nocy za czym艣, co mieli rzuci膰 do sklepu i nie wiedzia艂o si臋, czy kupi si臋 buciki dla dziecka, czy te偶 nie? Ile偶 razy sta艂o si臋 po nocy, by kupi膰 kostk臋 mas艂a, czy kawa艂ek ameryka艅skiego sera? Eh, mo偶na wymienia膰 i 聽wymienia膰, a jednak kobiety tamtych czas贸w dawa艂y rad臋 i by艂y bardzo dzielne – a teraz?聽

Czytam dylematy wsp贸艂czesnych, m艂odych kobiet i w艂os si臋 je偶y na g艂owie i przecieram oczy ze zdumienia, bo jak zmieni艂y si臋 standardy i postrzegania macierzy艅stwa, a zreszt膮 przeczytajcie sami, moi drodzy czytelnicy! Mo偶e jestem przewra偶liwiona tylko ja, bo je艣li wi臋kszo艣膰 tak postrzega rol臋 matki we wsp贸艂czesnym 艣wiecie, to, co z nami b臋dzie?

„Nie chc臋 mie膰 dzieci! To straszne obci膮偶enie, zobowi膮zanie na ca艂e 偶ycie. Gdy urodz臋, nigdy ju偶 nie p贸jd臋 na dyskotek臋, nie b臋d臋 mia艂a czasu dla kole偶anek i nie b臋d臋 mog艂a wyjecha膰 na Kret臋 popija膰 drinki przy basenie. Koniec ze spokojnym 偶yciem we dwoje, b臋dzie tylko dziecko i dziecko, oddalimy si臋 od siebie z m臋偶em, a偶 wreszcie on znajdzie kochank臋 i mnie zostawi. O nie, 偶adnych dzieci!”

Takie i podobne rozterki maj膮 wsp贸艂czesne m艂ode dziewczyny. Przed za艂o偶eniem rodziny powstrzymuje je strach przed UTRAT膭 WOLNO艢CI, a dziecko jawi im si臋 jako wrzeszcz膮ca, r贸偶owa kula u nogi. Gdy dziel膮 si臋 z kim艣 swoimi obawami, s艂ysz膮, 偶e s膮 niedojrza艂ymi egoistkami i tylko im zabawy w g艂owie. Jedni radz膮, by wyszale膰 si臋 na zapas przed ci膮偶膮, wtedy nie b臋dzie tak bardzo 偶al utraconej swobody. Inni „pocieszaj膮”, 偶e po porodzie i tak nie ma si臋 si艂y na 偶adne szale艅stwa, a ci bardziej 偶yczliwi i optymistycznie nastawieni do 偶ycia prorokuj膮, 偶e z chwil膮 pojawienia si臋 na 艣wiecie ma艂ej istotki wszelkie przyjemno艣ci magicznie trac膮 znaczenie i w og贸le nie chce si臋 nigdzie wychodzi膰, wi臋c i t臋skno do imprez ze znajomymi nie b臋dzie.

A Kreta, baseny i drinki pod palmami? „Zawsze mo偶esz zostawi膰 dziecko z babci膮, a sama jecha膰 z m臋偶em!” A z drugiej strony: „Cooooo? Takie ma艂e dziecko chcesz zostawi膰 bez mamy? Wyrodna ty, to po co w takim razie chcia艂a艣 mie膰 dziecko, jak teraz je porzucasz, matka MUSI SI臉 PO艢WI臉CA膯!”

Reasumuj膮c – jak by艂o/jak jest u Was?聽smile聽Dziecko zabra艂o Wam wolno艣膰, musia艂y艣cie si臋 m臋czy膰, ogranicza膰, rezygnowa膰 i po艣wi臋ca膰? Po porodzie „samo przesz艂o” i ju偶 Was do szale艅stw nie ci膮gn臋艂o? A mo偶e uda艂o Wam si臋 po艂膮czy膰 偶ycie towarzyskie, upojne chwile sam na sam z m臋偶em i zwiedzanie 艣wiata z 偶yciem rodzinnym? Jak otoczenie komentowa艂o (bo 偶e komentowa艂o, to nie mam w膮tpliwo艣ci聽big_smile) Wasze wybory typu weekendowa impreza tylko dla doros艂ych czy wyjazd na urlop bez dziecka? Jednym s艂owem – jeste艣cie/by艂y艣cie matkami, czy posiadaczkami kuli u nogi?聽smile

Czy wszystkie kobiety nadaj膮 si臋 na matki?

Kiedy dziecko przychodzi na 艣wiat, ka偶da kobieta po porodzie czuje si臋 szcz臋艣liwa i spe艂niona, o ile oczywi艣cie tego dziecka sama chcia艂a. Nast臋puje w 偶yciu kobiety taki moment, 偶e matk膮 chce by膰 i pragnie da膰 swojemu m臋偶czy藕nie cudownego potomka.

W czasie ci膮偶y kobieta robi wszystko i dba o siebie przygotowuj膮c si臋 psychicznie na nowe obowi膮zki, kt贸re zawa偶膮 na jej ca艂ym p贸藕niejszym 偶yciu, bo dziecko to nie jest zabawka, 偶e kiedy si臋 znudzi, mo偶na od艂o偶y膰 w k膮t i o tym nale偶y pami臋ta膰 planuj膮c przysz艂e pokolenia.

Przeczyta艂am poni偶szy tekst i si臋 wystraszy艂am, 偶e mo偶e pisa膰 w ten spos贸b matka, kt贸ra urodzi艂a z pe艂n膮 艣wiadomo艣ci膮, a potem to wszystko j膮 przeros艂o. Zastyg艂am nieruchomo czytaj膮c, ale za chwil臋 przysz艂a mi taka refleksja, 偶e podobnie prze偶ywa艂am swoje pierwsze macierzy艅stwo.

M膮偶 by艂 w wojsku, kiedy si艂ami natury przysz艂a moja pierworodna. Kiedy mi j膮 przynie艣li, tak膮 malutk膮 kruszynk臋, ogromnie podobn膮 do swojego taty, ucieszy艂am si臋, 偶e niczego jej nie brakuje. Ma dwie r膮czki, dwie n贸偶ki, wszystkie paluszki i du偶o czarnych w艂osk贸w na g艂owie, a do tego r贸偶ni艂a si臋 od innych dzieci, bo odziedziczy艂a po ojcu 艣niad膮 cer臋. By艂a taka 艣liczna i pami臋tam do dzi艣, jak j膮 ogl膮da艂am i nadziwi膰 si臋 nie mog艂am.

Ale w domu ju偶 by艂o gorzej. Nie wiedzia艂am wiele o macierzy艅stwie, bo poradnik贸w by艂o jak na lekarstwo i wiedzy nie by艂o sk膮d czerpa膰. Mia艂am tak膮 jedyn膮 ksi膮偶k臋, z kt贸rej czerpa艂am co, kiedy i jak! Du偶o pomog艂a mi moja mama, ale kiedy posz艂a do pracy, zostawa艂am z c贸rk膮 sama. Karmienie piersi膮 odpada艂o, gdy偶 pokarm znika艂 jak kamfora, a wi臋c przysz艂o mi karmi膰 niebieskim mlekiem, jedynym, dost臋pnym. Kiedy c贸rka p艂aka艂a, ja p艂aka艂am razem z ni膮 i cz臋sto nie wiedzia艂am co robi臋 藕le, 偶e ma艂a p艂acze. Z tej mojej ksi膮偶ki wyczytywa艂am kiedy poda膰 pierwszy soczek i jak ugotowa膰 pierwsz膮 zupk臋.聽

Pieluchy to inna bajka, bo si臋 siedzia艂o przy pralce, kt贸ra codziennie pra艂a spor膮 ilo艣膰 pieluch tetrowych, nie to co teraz, 偶e do kosza i po k艂opocie. Kiedy ma艂a zachorowa艂a, czym pr臋dzej p臋dzi艂am do lekarza nie zwlekaj膮c, bo by艂am bardzo uczulona na tym punkcie.聽

Ka偶da kobieta wie ile jest pracy przy malutkim dziecku, cho膰 dzi艣 wydaje mi si臋, 偶e w dobie nowoczesnych pieluch i gotowych zupek, macierzy艅stwo jest o wiele 艂atwiejsze, oczywi艣cie je艣li dziecko jest zdrowe.

Kiedy艣 nikt nie wiedzia艂, co to jest depresja po porodowa i dlaczego m艂ode kobiety macierzy艅stwo przerasta. Kiedy by艂am pocz膮tkuj膮c膮 matk膮, pewnie i ja j膮 przechodzi艂am, ale nikomu si臋 nie skar偶y艂am i nie wiedzia艂am, 偶e i ja momentami, kiedy wychowywa艂am c贸rk臋 – j膮 mia艂am. Mo偶e dlatego warto o tym m贸wi膰 i mie膰 na oku ka偶d膮 matk臋, aby w por臋 jej pom贸c, czy te偶 wyr臋czy膰 w obowi膮zkach od czasu do czasu. Kobieta zamkni臋ta w domu z dzieckiem mo偶e czu膰 si臋 opuszczona i samotna i nie radz膮ca sobie, bo macierzy艅stwo to trudna rola w 偶yciu kobiety.

Ps. Z drugim dzieckiem ju偶 nie prze偶ywa艂am tak bardzo, bo do艣wiadczenie zrobi艂o ju偶 swoje, a teraz oddajcie si臋 lekturze i nie pot臋piajcie.

http://potworywozkowe.pl/2014/07/niechciane-macierzynstwo.html

„Musz臋 wsta膰, musz臋 wsta膰, musz臋 kurwa do niej wsta膰. Jej p艂acz jest tak聽cholernie聽m臋cz膮cy. Dlaczego ja nic do niej czuj臋? Dlaczego mam ochot臋 wyj艣膰 i j膮 tutaj zostawi膰? Niech sobie p艂acze, niech si臋 drze jak chce. Dlaczego jej po prostu nie wezm臋 i nie nakarmi臋? Pr贸buj臋 zag艂uszy膰 jej krzyk聽swoim p艂aczem.

Ryczymy obie, dzie艅 w dzie艅 to samo, ten sam pieprzony scenariusz. Nikt nic nie wie, bo przecie偶 nikomu si臋 nie przyznam, 偶e mam ochot臋 si臋 zabi膰. Moja c贸rka jest taka idealna. Jest tak idealnie grzeczna i w og贸le,聽cholera, nie p艂acze. Bo nie p艂acze, jak jeste艣my u te艣ci贸w, u babci, jak jej ojciec jest w domu. Ja te偶 jako艣 wtedy nie rycz臋, nawet staram si臋 rysowa膰 u艣miech na swojej twarzy. Odgrywa膰 szcz臋艣liw膮 matk膮 polk臋. Tak, rzygam szcz臋艣ciem. Przepraszam, ale nie mog臋 by膰 szcz臋艣liwa, nie dop贸ki ona tu jest.

Irytuje聽mnie wszystko. To, 偶e znowu pielucha pe艂na, 偶e dzisiaj musi wisie膰 ca艂y dzie艅 na cycu. 聽呕e nie mog臋 nigdzie wyj艣膰 sama, bo ona nawet pieprzonej minuty beze mnie nie wytrzyma. Irytuje聽mnie m膮偶, bo nie robi kompletnie nic 偶eby mi pom贸c. Nic. Wychodzi sobie na dwana艣cie godzin z domu i zostawia mnie z wszystkim聽sam膮. A potem wraca, u艣miecha si臋 do niej i robi wszystko, 偶eby si臋 ni膮 nie zajmowa膰. Wchodz臋聽pod prysznic i udaj臋, 偶e nie s艂ysz臋 wrzasku. 呕e nie s艂ysz臋 wo艂a艅 m臋偶a. Pi臋膰 minut dla siebie. Pi臋膰 cholernych minut dla siebie. Przegryzam wargi, mam ochot臋 wrzeszcze膰 razem z nimi. Zanosz臋 si臋 p艂aczem. Przecie偶 tak 艂atwo o wypadek pod prysznicem鈥 聽Ale jak gdyby nigdy nic, z u艣miechem na twarzy, wracam do swojej szcz臋艣liwej rodzinki.

***

Pierwszej nocy w domu, po powrocie z ma艂膮 ze szpitala,聽mia艂am sen. Przera偶aj膮co prawdziwy sen. Spa艂y艣my razem, ona wtulana do mojej piersi, w ko艅cu nic mnie nie bola艂o. Zobaczy艂am聽przed sob膮 m臋偶a z du偶膮 poduszk膮. Zacz膮艂 przyk艂ada膰 mi j膮 do twarzy, dosi臋ga艂a te偶 buzi ma艂ej. Dociska艂 i dusi艂.聽Robi艂 to bez 偶adnych emocji. Pr贸bowa艂am si臋 wyrwa膰, ale nie mia艂am si艂y, ucieka艂o z nas 偶ycie. Czu艂am jak umieramy, czu艂am strach i b贸l. Obudzi艂am si臋 przera偶ona, sprawdzi艂am co z c贸rk膮. Ledwo 艂apa艂am oddech. Spa艂a spokojnie w swoim 艂贸偶eczku.

***

Nie wiem kogo bardziej nienawidz臋. Siebie, za to 偶e da艂am sobie zrobi膰 dziecko. M臋偶a, za to 偶e mi je zrobi艂. Czy c贸rk臋, za to 偶e jest. Papieros贸w te偶 nienawidz臋, za to 偶e mnie mdli po ka偶dej pr贸bie wypalenia. A ja tak bardzo potrzebuj臋 nikotyny!聽Wiem tylko jedno, 偶e moja nienawi艣膰 musi zosta膰 we mnie, gdzie艣 schowana w 艣rodku. Ca艂ymi dniami siedz臋 na kanapie, ona le偶y聽obok. Gapi臋聽si臋 w puste 艣ciany i modl臋, si臋 偶eby ta cisza trwa艂a wiecznie. Beznami臋tnie spogl膮dam na jej twarz i widz臋, patrz膮c na ni膮 widz臋, ile jeszcze b臋d臋 musia艂a przej艣膰. Ile jeszcze b臋d臋 musia艂a po艣wi臋ci膰. Ile nocy b臋d臋 musia艂a przep艂aka膰. Patrz臋 na ni膮 i chc臋, 偶eby znik艂a.

Mijaj膮 tygodnie a ja mam聽wra偶enie, 偶e mijaj膮 lata. Dni si臋 d艂u偶膮 a ja coraz cz臋艣ciej siedz臋 w k膮cie i nie czuj臋 nic. 呕eby co艣 poczu膰 musz臋 sprawia膰 sobie b贸l, najcz臋艣ciej drapi膮c nogi do krwi. Tak jest w艂a艣nie najlepiej, bo nikt nie widzi i nie zadaje g艂upich pyta艅. Zreszt膮, ja mam wi臋ksze rany w sobie. W m贸zgu, w sercu. Tam krwawi臋 ca艂y czas. Zastanawiam聽si臋 jak by to by艂o, gdyby mnie nie by艂o, gdybym tak sobie znik艂a. Gdybym wysz艂a i nie wr贸ci艂a. Nie by艂o by ryku, zasranych pieluch i mojej oboj臋tno艣ci. By艂abym wolna od niechcianego obowi膮zku.

I tak sobie wysz艂am聽z domu,聽聽z hukiem. Trzasn臋艂am drzwiami i pobieg艂am do nocnego po marlboro聽lajty. Zaci膮gn臋艂am si臋 najmocniej jak potrafi艂am. Nie czu艂am nic pr贸cz zimnego powietrza w p艂ucach. Drugi, trzeci, czwarty, pi膮ty raz, buch. Dalej nic nie czuj臋. Biegn臋 dalej, przed siebie. Na ulicach pusto, nie ma nikogo kto m贸g艂by mnie zatrzyma膰, kto m贸g艂by zobaczy膰 偶e jestem wrakiem. Zatrzymuj臋 si臋 dopiero na wiadukcie. Zapalam drugiego papierosa. Patrz臋 na je偶d偶膮ce w dole samochody. Strasznie szybkie samochody. Obserwuj臋 je. Te 艣wiat艂a. I nagl臋 co艣 czuj臋, przez kilka sekund. Pierwszy raz od kilku miesi臋cy co艣 czuj臋. Ch臋膰 skoczenia. Tak, tam na d贸艂. Na te rozp臋dzone auta. To tylko chwila, kilkana艣cie metr贸w.聽Przecie偶 to tylko chwila i mnie nie ma.

Od dw贸ch godzin wisz臋 nad kiblem. Chc臋 mi si臋 rzyga膰 i nie wiem czy od tych pieprzonych papieros贸w, czy od emocji. W ko艅cu czuj臋, co艣 czuj臋. I chc臋 ju偶 czu膰, uczy膰 si臋 tych emocji od nowa. Chc臋 kocha膰, m贸c j膮 pokocha膰. I 偶y膰, w ko艅cu zacz膮膰 偶y膰鈥

Opisa艂am pierwsze pi臋膰 miesi臋cy mojego macierzy艅stwa, nikt o tym nie wiedzia艂, a przynajmniej nikt nie da艂 mi do zrozumienia, 偶e wie. Trzy miesi膮ce p贸藕niej zacz臋艂am pisa膰 bloga, pewnie gdyby nie to, szybko popad艂abym w ten sam schemat. Po roku od oprzytomnienia dowiedzia艂am si臋, 偶e to by艂a depresja.”聽