Archiwa tagu: małżeństwo

Starość idzie i nie ma na to rady!

Zdjęcie zrobiłam dzisiaj i jest lekko poruszone, gdyż biegłam po aparat do drugiego pokoju i spieszyłam się, by je zrobić mając pomysł na wpis.

Kiedy jest ładna pogoda, a póki co mamy piękne dni, to sporo czasu przebywam na balkonie i tak sobie ten mój świat obserwuję.

Codziennie podczas ładnej pogody widzę, jak córka idzie na spacer ze swoją już wiekową mamą.

Mama chwyta córkę pod pachę i pomału z nią idzie podpierając się laseczką.

Ten widok mnie rozczula, ale i niepokoi, bo przecież ja, sama nie młodnieję, ale o tym potem.

Mamy w rodzinie seniorkę, a jest to Mama mojego Męża, która liczy sobie ponad 80 lat.

Zawsze taka żywotna, bo bardzo uwielbiała uprawianie działkę, a potem przerabiała swoje zbiory na zimę.

Zawsze uwielbiała szydełkować i robiła prześliczne rzeczy na drutach, bo nawet dla moich Córek, ale potem dla prawnuków, ale do czasu.

Teraz zrobiła się taka krucha, malutka, której trzeba już pomagać w codziennych czynnościach, ale zrobiła się także bardzo złośliwa i podejrzliwa.

Mąż opłaca opiekunkę, która się nią zajmuje, ale Teściowa jest dla niej strasznie surowa i potrafi nawet na nią krzyczeć.

Mąż wciąż pracuje i dzieli swój czas między pracą, a dochodzeniem do swojej Mamy i często Jej proponuje właśnie spacer, ale propozycje są odrzucane.

Wiemy, że ciężko już jej się chodzi, a fuka na propozycję spaceru na wózku, gdyż twierdzi, że nikt nie będzie jej oglądał Jej na tym wózku!

Sytuacja jest więc patowa, a ja się obawiam wizyty u Niej, gdyż potrafi posądzić niektóre osoby o kradzież czegoś tam, a potem jest opowiadanie na telefon, że ktoś Jej coś ukradł.

Ograniczam się więc do tego, że gotuję obiady i zawsze mam dla Niej coś ciepłego, bo wiem, że już zaprzestała dla siebie gotować!

Wracam więc do tego, że każdego z nas czeka starość i często sobie wyobrażam jaka ona będzie dla mnie i mojego Męża, bo jesteśmy równolatkami.

Póki co nie jest źle, bo jeszcze jest bardzo dobrze, ale lata lecą i każdy dzień nas do tej starości przybliża.

Jeszcze o tym nie rozmawiamy, ale zdarza się, że coś tam w rozmowach się pojawia.

Ja mam wyobraźnię i sobie wyobrażam, że będę leżała w wyrku jako roślina, albo jeśli Mąż nie da rady, to znajdę się w jakim domu starości!

Wyobrażam sobie, że może będą musiały nasze Dzieci chodzić koło mnie, a może i koło Męża i to mnie strasznie przygniata, bo tak bym nie chciała być ciężarem dla nikogo.

Pochodzę z rodziny samobójców, bo członkowie mojej rodziny nie zgadzali się na starość.

Ojciec mojej Mamy się powiesił, a Matka mojego Ojca utopiła wmawiając sobie, że ma raka, a nie miała.

Mój Ojciec też popełniła samobójstwo, bo także bał się starości, a jak będzie ze mną?

W moim małżeństwie podczas rozmowy o starości padło, że jeśli oboje będziemy schorowani, to wsiądziemy w samochód i się na drzewie z impetem rozwalimy!

Seks Seniora

Romantyczne zdjęcia starszych par udowadniają, że miłość się nie starzeje -  Kobieta.pl

Każdy z nas ma w życiu pierwszy seks i ostatni i to niekoniecznie, że zmarł współmałżonek!

Mój blog w dużej mierze z racji mojego wieku, poświęcam właśnie tematom o ludziach starszych zwanych Seniorami!

Temat seksu ludzi starszych owiany jest milczeniem i stanowi temat tabu, bo ludzie wstydzą się opowiadać o swoim życiu intymnym!

Jakże często nasze dorosłe dzieci, które odeszły z domu rodzinnego zastanawiają się, czy ich rodzice jeszcze to robią!

Jeśli robią, to dzieci się krzywią, że to jest niesmaczne i niestosowne i patrzą na rodziców ze zdziwieniem, a nawet z ironią, że jak to?

Zaprzestanie uprawiana seksu w dojrzałym wieku może mieć bardzo różne podłoże i to nie oznacza wcale, że ludzie przestają się kochać i żyją ze sobą tylko z przyzwyczajenia, bo wcale tak nie musi być!

Wydaje się, że pierwszym sygnałem, iż małżonkowie przestają uprawiać seks są zmiany naszego ciała i oboje się tego przed sobą wstydzą, bo stają się dla siebie mniej atrakcyjni!

Inną przyczyną może być obniżenie libido i dlatego uważają oboje, że skoro tak się dzieje, to nie ma nic na siłę!

Choroby wszelkie także sprawiają, iż ludzie przestają się kochać z powodu zdrowotnych ograniczeń!

Seniorzy wciąż dzielą ze sobą łoże małżeńskie, ale po to by się poprzytulać, pocałować, wzmocnić więź, ale już nie ma w nim dawnych szaleństw i to dla obojga wystarcza!

Bywa też tak, że oto żona utraciła piersi z powodu raka, a wówczas odsuwa się od małżonka, mimo, że on zapewnia, iż to mu nie przeszkadza, a jednak powstaje bariera.

Z czasem małżonkowie zaczynają sypiać osobno dla własnego komfortu, ale rano wstają, robią sobie wspólną kawę, jedzą śniadanie planując kolejny dzień i wciąż patrzą sobie w oczy z miłością!

Jakże często wspominają, że w czasach młodości nie wychodzili z łóżka i nie mogli się sobą nasycić, ale przyjmują fakt, że to już nie wróci i to jest zdrowe podejście do tematu!

Nie załamujmy jednak rąk nad seksem Seniora, bo w wielu sanatoriach aż kipi od seksu!

Zdarzają się tam zdrady, a także poznawanie nowych partnerów na dalsze życie w przypadku wdowieństwa!

Od czasu do czasu w mediach pojawiają się akcje promujące seks Seniora i dobrze, choć one nie docierają do wszystkich i dlatego na blogu promuję jedną z nich!

„Każdy z nas potrzebuje miłości i czułości… BEZ WZGLĘDU NA WIEK!

Brytyjska organizacja charytatywna RELATE wystartowała z kampanią poruszającą temat, który długo był omijany.„Let’s Talk The Joy of Later Life Sex”, czyli „POROZMAWIAJMY O RADOŚCI Z SEKSU W PODESZŁYM WIEKU”

Kampania poświęcona dojrzałej seksualności ma za cel przełamanie tabu i burzenie stereotypu o tym, że seks jest tylko dla młodych.

Do kampanii zaproszono znanego fotografa RANKINA, który uwiecznił dojrzałe pary na wyjątkowych zdjęciach.

Według przeprowadzonego sondażu, dwie trzecie osób powyżej 65. roku życia twierdzi, że seks i intymność w ich grupie wiekowej jest rzadko (43%) lub nigdy (24%) przedstawiane w mediach.

Większość z nich nie czuje się komfortowo, poruszając temat seksu i intymności.

Wskazywane powody: wstyd, nie mówiło się o tym, kiedy byliśmy młodsi, nie chcę sprawiać, żeby inni czuli się niekomfortowo, nie wiem kiedy o tym mówić, czy po prostu „brak mi pewności siebie”.

CZAS PRZEŁAMAĆ TO TABU! Ludzkie ciało jest wspaniałe, niezależnie od wieku.

A miłość, bliskość, intymność to tematy, które nie powinny wiązać się z poczuciem wstydu

Więcej o kampanii przeczytacie na stronie RELATE. Bardzo polecam! Link znajdziecie na instastory. M.#love#loveislove

Może być czarno-białym zdjęciem przedstawiającym 1 osoba
Może być czarno-białym zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i w budynku
Może być czarno-białym zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba
Może być czarno-białym zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba
Może być czarno-białym zdjęciem przedstawiającym dziecko

Awaria sieci – awaria w związku!

Najstbarsze małżeństwo w Polsce - dębowa rocznica Dadasów

Wstałam rano i jak zwykle włączyłam laptopa, ale zauważyłam, że nie mam Internetu!

Pomyślałam, że to tylko chwilowa awaria, ale na szczęście mam połączenie dodatkowe z Plusa i tak więc mogłam Internet przeglądać!

Doczytałam się, że awaria jest bardzo poważna, bo w całej Polsce!

Nawaliła Vectra i na Facebooku przeczytałam pomstowanie na sieć, gdyż nawet nie działała infolinia, a przecież dzieci wciąż mają zdalne nauczanie, a ludzie pracują w domach – czyli katastrofa!

W takich momentach człowiek sobie uzmysławia jak ważny jest Internet w naszych czasach i jak wiele od niego zależy!

Codziennie korzystamy z Internetu i w razie awarii jesteśmy bezradni, a często po prostu od sieci uzależnieni!

Ja tego nie odczułam, bo miałam łączność, ale wielu ludziom ta awaria pokrzyżowała plany i na Vectrę spadły gromy na Facebooku!

Kiedy świat zostanie odłączony od Internetu, to tak jakby słońce zgasło i nastąpi koniec ludzkości!

Awarię naprawiono około 18 i ludzie odetchnęli!

Dzięki temu, że mogłam surfować, to przeczytałam wspaniały artykuł o tym, że można życie spędzić pięknie z drugą osobą, kiedy teraz jest tak wiele rozwodów, nawet wówczas, kiedy żyje się razem jak pączki w maśle!

Ludzie mają wypasione domy z wielkim metrażem, samochody, ekstra wakacje, a mimo to często ich związki szybko się kończą, kiedy dawnymi czasy ludzie inaczej podchodzili do rodziny, małżeństwa, pracy i czytamy:

Władysława i Jan są razem 80 lat! Najstarsze małżeństwo w Europie zapytano o sekret związku.

Władysława miała ledwie 17 lat, gdy wzięła z Janem ślub po 9 miesiącach znajomości. Dziś są prawdopodobnie najstarszym małżeństwem w Europie, a ostatnio świętowali dębową rocznicę ślubu. Pani Władysława zdradza tajemnicę tak długiego związku.

Najstarsze małżeństwo w Polsce — dębowa rocznica ślubu

Współczesne małżeństwa coraz częściej i coraz szybciej się rozwodzą. Jednak wciąż można spotkać te zawarte kilkadziesiąt lat temu i podziwiać długi staż związku. Ostatnio dębową, czyli 80. rocznicę ślubu obchodzili Władysława i Jan Dadasowie.

Jak podaje portal podlasie24.pl prawdopodobnie to najstarsze małżeństwo w Polsce, ale także w całej Europie. Wzięli ślub w 1941 roku i są ze sobą do dziś.

Jaki jest sekret tak długiego małżeństwa?

— Trzeba było pracować, nie było czasu na spieranie się, bo przecież było pięcioro dzieci, które chodziły do szkoły. I na zarobek trzeba było chodzić, żeby było na wyszkolenie, a kiedyś się tylko z gospodarki żyło — czytamy wypowiedź pani Władysławy na podlasie24.pl

Poza tym małżeństwo uchodzi za pełne humoru, pogody ducha i pozytywnie nastawione do życia. Wychowali 5 dzieci, mają 11 wnucząt i 15 prawnucząt. Państwo Dadasowie mieszkają w Miastkowie Kościelnym – małej wsi w województwie mazowieckim.
Z okazji 80. rocznicy ślubu odwiedziły ich władze samorządowe i obdarowały w ten dzień upominkami. Z kolei lokalna biblioteka ogłosiła konkurs na najpiękniejsze życzenia dla najstarszego małżeństwa w Polsce. Czego wy byście życzyli pani Władysławie i panu Janowi?

45 lat – na dobre i na złe!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

To dzisiaj stuknęło nam 45 lat naszego wspólnego życia.

Mieliśmy ten dzień spędzić całkiem inaczej, ale niestety wredna pandemia pokrzyżowała nam wszelkie plany!

Mieliśmy zebrać się w restauracji z rodziną, ale wszystkie są zamknięte w naszej okolicy!

Trudno więc i spędziliśmy ten dzień we dwoje – w domu!

Zapaliłam świąteczną świeczkę, aby było uroczyście i zrobiliśmy sobie na pamiątkę selfi – po latach!

Spłynęły życzenia elektroniczne i telefonicznie i to by było na tyle, a nasze wspólne życie minęło jak jeden dzień! 😀

Jedno jest wiadome, że drugie 45 lat się już nie zdarzy!

Może być czarno-białym zdjęciem

 

Bez obciążenia!

Romantyczne zdjęcia starszych par udowadniają, że miłość się nie starzeje - Kobieta.pl

Jan i Janina obchodzili 50 rocznicę swojego ślubu!

Ich dzieci przyjechały na tę rocznicę z zagranicy, gdzie wyjechały zaraz po studiach i tam założyły swoje rodziny!

Syn i Córka nie bali się zostawić w kraju swoich rodziców, bo zawsze wiedzieli, że ich rodzice zawsze się kochali i o siebie dbali.

Uroczystość była piękna, bo byli bliscy, znajomi, przyjaciele i oczywiście kwiaty, szampan, tort i dużo życzeń, oraz miłości!

Jan był zaledwie tylko jeden rok starszy od swojej żony i kiedy przeszli oboje na emeryturę, to szukali sobie zajęcia, by na tej emeryturze się nie nudzić.

Całe swoje życie przepracowali i ogromnie się starali, aby dzieci porządnie wychować i wykształcić, a dzieci były  bardzo zdolne i chętne do nauki!

Na emeryturze kupili piękną działkę i tam od wiosny do jesieni spędzali razem czas, co dawało im wiele radości.

Ona specjalizowała się w uprawianiu kwiatów, a on zajmował się warzywami, truskawkami, pomidorami uprawianymi w namiocie, a w wolnych chwilach przesiadywali na działce, korzystając ze spokoju i świeżego powietrza.

Zimą natomiast lubili czytać książki siedząc przed kominkiem w towarzystwie kota i psa i to była ich taka sielanka małżeńska.

Z dziećmi komunikowali się przez Internet, ale w każde święta spotykali się przy wspólnym stole z bliskimi, ale także oczywiście z wnukami!

Zawsze ze sobą współpracowali i on robił zakupy, a ona gotowała obiady i zajmowała się domem i wiedzieli, że nie mogą bez siebie żyć!

Jakoś 7 miesięcy po uroczystości Janina dostała wielkich boleści i Jan wezwał karetkę.

Po dogłębnych badaniach okazało się, że Janina ma raka wątroby i jest już za późno na operację, bo lekarze stwierdzili, że życie Janiny jest zagrożone, a choroba będzie szybko postępować.

Jan wziął żonę do domu i opiekował się nią jak najlepiej umiał, a więc podawał leki, gotował posiłki i nieba by żonie uchylił!

Pewnego wieczora wyjął wszystkie albumy i razem na kanapie przeglądali zdjęcia zrobione podczas ich życia i małżeństwa.

Zrobił to w dwa miesiące po diagnozie choroby żony, ale nie tylko!

Jan był na profilaktycznych badaniach i z nich wyszło, że ma raka trzustki  i to jest kwestia czasu, bo może zostało mu pół roku życia!

Powiedział o tym żonie, bo zawsze był z nią szczery!

Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia i ponownie przyjechały dzieci i wnuki, które kompletnie nie znały sytuacji!

Dzieci tylko zauważy, że rodzice schudli, ale brano to na karb wieku i rzekomo nowej, uzdrawiającej diety, gdyż tak im powiedzieli rodzice.

Po świętach, bo w Nowy Rok Jan i Janina wsiedli do szybkiego, swojego samochodu!

Jan wybrał trasę, przy której rosną mocne drzewa blisko szosy!

Samochód nabrał potężnej prędkości i uderzył w drzewo.

Przyjechały służby i z  samochodu nie było, co zbierać!

Jan i Janina zostawili list w domu na stole do dzieci z wielkimi przeprosinami!

Napisali, że nie chcieli ich obarczać opieką i nie chcieli być rozdzieleni w domach opieki, czy w hospicjach!

Do listu została dołączona fotografia z ostatniej Wigilii, na której wszyscy się uśmiechali!

Poprosili, aby zająć się ich kotem i psem, a także dołączone były wszelkie sprawy spadkowe, które Jan zdążył załatwić!

Zdjęcie

Przeżyliśmy ze sobą tyle lat!

Obraz może zawierać: 2 osoby, dziecko i zbliżenie

Jak ten czas leci szybko, że się nie obejrzałam, a z chwilę będziemy z Mężem obchodzili 45 lat pożycia małżeńskiego!

Pobraliśmy się 24 stycznia 1976 roku w piękny, mroźny, słoneczny dzień.

Pamiętam jak dziś jak wyglądały przygotowania do ślubu i sam ślub, choć byłam bardzo zdenerwowana i przejęta, jak to chyba każda panna młoda w takim momencie.

Sukienkę szyła krawcowa, bo już wówczas w sklepach prawie niczego nie było, a białe buty na koturnie kupowanie po znajomości!

W dzień ślubu biegłam do fryzjerki 3 kilometry, bo tylko jedna fryzjerka miała wolny termin, a makijaż robiłam sobie sama, gdyż nikt takich usług nie robił!

Bukiet kwiatów oczywiście z goździków, bo i w tej materii wyboru nie było!

Dość często z Mężem wspominamy ten dzień i mamy dla siebie piosenki, które tak jakby, opowiadają o naszym, wspólnym życiu!

Wychowaliśmy dwie, wspaniałe Córki, które ponad 10 lat temu odeszły z domu, a w międzyczasie robiliśmy domowe remonty i mieszkanie, co jakiś czas się zmieniało, co widać na zdjęciach! w albumach!

Dużo by pisać, ale nie chcę się powtarzać, bo na blogu znajduje się sporo wspomnień!

Wspomnę tylko, że raz była w sądzie sprawa rozwodowa, ale do tego nie doszło, a po tylu latach oboje wiemy, że nawet gdybyśmy ten rozwód dostali, to i tak po jakimś czasie byśmy do siebie wrócili, bo nie umiemy bez siebie żyć!

A oto nasz repertuar ha ha:

Krystyna Giżowska

Przeżyłam z Tobą tyle lat

Przeżyłam z tobą tyle lat
Choć w oczy wiał mi nieraz wiatr
Przy tobie się nauczyłam żyć
Przy tobie śniłam swoje sny
Przeżyłam z tobą tyle lat
Oddałam ci swój cały świat
I chociaż wiem jak smakują łzy
Dziś nie żal mi przeżytych dni
Dziś tamten dzień
Gdzieś rozpłynął się jak dym
Spójrz dzieci nam już wyrosły tak
I tylko my
Nie zmieniliśmy się nic
I ciągle nam siebie brak
Przeżyłam z Tobą tyle lat
Choć w oczy wiał mi nieraz wiatr
Przy tobie się nauczyłam żyć
Przy tobie śniłam swoje sny
Przeżyłam z tobą tyle lat
Oddałam ci swój cały świat
I chociaż wiem jak smakują łzy
Dziś nie żal mi przeżytych dni
Nadziei łud na pociechę dał nam los…
Żono moja
Gdy nad nami niebo płacze, mokną Twoje złote włosy
Piękny list spotkanie nasze, jak listonosz gdzieś unosi
Nad górami słońce świeci, srebrny księżyc za górami
Jedno z drugim się przegania, a my się kochamy
Żono moja, serce moje
Nie ma takich jak my dwoje
Bo ja kocham oczy Twoje
Do szaleństwa, do wieczora, je je
Żono moja, serce moje
Nie ma takich jak my dwoje
Bo ja kocham oczy Twoje
Do szaleństwa, do wieczora, je je, żono moja…
Nie ma takich jak my dwoje, nasza miłość się nie chwali
Nawet niebo sie nie boi, nic nas przecież nie oddali
Nad górami słonce świeci, srebrny księżyc za górami
I jedno z drugim sie przegania, a my się kochamy
Żono moja, serce moje
Nie ma takich jak my dwoje
Bo ja kocham oczy Twoje
Do szaleństwa, do wieczora, je je
Żono moja, serce moje
Nie ma takich jak my dwoje
Bo ja kocham oczy Twoje
Do szaleństwa, do wieczora, je je, żono moja…
Żono moja, serce moje
Nie ma takich jak my dwoje
Bo ja kocham oczy Twoje
Do szaleństwa, do wieczora, je je
Żono moja, serce moje
Nie ma takich jak my dwoje
Bo ja kocham oczy Twoje
Do szaleństwa, do wieczora, je je
Żono moja, serce moje
Nie ma takich jak my dwoje
Źródło: Musixmatch

Covid – 19 jedna wielka niewiadoma!

Co to jest koronawirus SARS-CoV-2 i COVID-19? | Choroby zakaźne - Medycyna Praktyczna dla pacjentów

Mąż cztery dni temu poczuł się gorzej, bo był osłabiony jakoś dziwnie i zaczął kaszleć, a także zaczęły go boleć oczodoły.

Zmierzył temperaturę i miał ją normalną, a nawet lekkie osłabienie.

Pomyśleliśmy więc, że to  może być początek przeziębienia, albo lekkiej grypy.

Udał się do apteki i wykupił polecane przez farmaceutę leki p/grypowe i po prostu postanowił się położyć do łóżka, by się wygrzać, a ja smarowałam mu plecy i piersi „Amolem”

Przygotowałam mu też nalewkę do pica – taką babciną, a więc cytryny, miód i czosnek, aby pokonać bakterie!

27 listopada – wieczorem gorączka skoczyła do powyżej 37 stopni i to był taki dzwonek, by skontaktować się z lekarzem rodzinnym.

Nie miał żadnych objawów covidowych, a kaszel był mokry, a więc się łatwo organizm oczyszczał.

Mąż ponownie skontaktował się z rodzinnym i ten dołożył mu antybiotyk z powodu tego kaszlu, ale nic więcej się nie działo, co można by było podciągnąć pod koronawirusa.

Dostał jednak zalecenie, aby  wykonał test i tak się też stało, bo 28 listopada – rano test został pobrany!

Mąż bardzo uważał na siebie i wszędzie chodził w maseczce, a także dezynfekował ręce i myśleliśmy, że to wystarczy wg. zaleceń, że pandemia go nie dopadnie.

Wczoraj cały dzień sprawdzałam wyniki Męża w programie  https://wyniki.diag.pl/i ich nie było.

Nikt nie zadzwonił z sanepidu i się trochę uspokoiliśmy, że to nie COVID-19, ale Mąż przeleżał w łóżku 3 dni, bo wciąż czuł się bardzo osłabiony!

Rano wstałam i ponownie weszłam w system, wbijając nr badania,  datę urodzenia i wyskoczyło mi, że Mąż jest pozytywny!

Jak napisałam wyżej -nie miał żadnych objawów covididowych, bo wszystko szło w kierunku przeziębienia, a mimo to, oboje się wystraszyliśmy!

Mój Mąż to pracocholik i teraz musi być w domu 10 dni na kwarantannie, a jako małżonka muszę zachować 17 dni nie kontaktowania się z nikim!

Najgorsze jest to, że ha  nie mam temperatury, ale odczuwam dreszcze i mam katar, a więc chyba nie ominie mnie test!

Z tego wszystkiego wynika, że nie zawsze typowe objawy wskazują na COVID-19, bo jakieś pośrednie i niezauważone mimo wszystko wykryją w teście to dziadostwo!

Będzie nam musiał ktoś  robić zakupy, ale mamy świetnego sąsiada,  a także Córkę wychodzącą z kwarantanny, a więc jesteśmy w dobrym położeniu!

Męża brat prowadzi sklep spożywczy, a więc przyniesie nam zakupy pod drzwi – przeżyjemy skoro oboje mamy węch i smak!

Uważajcie na siebie i nie lekceważcie żadnych objawów, nawet wskazujących na zwykłe przeziębienie!

Małżeństwo to wieczna rozmowa – Betty Jane Wylie

Donald Tusk świętuje 42. rocznicę ślubu! "Byliśmy studentami bez grosza przy duszy" (ZDJĘCIA)

40 lat minęło jak jeden dzień i oto dziś mój ulubiony polityk – Donald Tusk ogłosił na Instagramie, że dziś z żoną obchodzą 42 Rocznicę Pożycie Małżeńskiego!

Zawsze jest tak, że kiedy czytam o takiej uroczystości po prostu się wzruszam!

Wiem jedno, że utrzymać małżeństwo tyle lat, to nie jest „bułka z masłem”, gdyż w każdym związku z czasem powstają rysy i pęknięte lustro, a to znaczy przysłowiowo – 7 lat nieszczęścia.

Ważne jest, to, aby to wszystko poskładać, posklejać i żyć ze sobą dalej –  razem!

Małgorzata Tusk swego czasu wydała książkę, w której napisała, iż z powodu małżeńskiej samotności wdała się w romans, ale jak obserwujemy Oni są nadal ze sobą i udało im się to małżeństwo uratować.

Życie z politykiem nie należy do łatwego życia, bo wiele spada na kobietę właśnie, ale udało im się wychować dwoje dzieci na porządnych i uczciwych ludzi, które nie brylują na „Pudelku” i innych plotkarskich portalach!

Nie każdemu politykowi udaje się trwać przy żonie tyle lat, bo weźmy byłego Prezydenta – Lecha Wałęsę, który ze swoją żoną Danutą, żyje na odległość.

Ich  uczucie gdzieś uleciało i to jest smutne, gdyż oboje się starzeją, a Danuta dla Lecha zrobiła bardzo dużo!

24 stycznia 2021 roku –  ja z Mężem będziemy obchodzili 45 rocznicę naszego związku i naprawdę przez te lata wydarzyło się bardzo dużo – też złego.

Udało się to poskładać, dogadać, wyprostować i teraz nie widzimy świata poza sobą!

Mąż wciąż aktywny zawodowo, a oboje się cieszymy z cudownych Córek i naszych Wnucząt i jest dla kogo żyć, bo to daje sens życiu!

Wydaje mi się też, że im bliżej oboje jesteśmy kolorowej tęczy, to tym bardziej się kochamy i wspieramy, by być ze sobą jeszcze szczęśliwie przez te parę lat, jakie są przed nami!

Zawsze się kochaliśmy, ale życie sprawiło nam parę psikusów i z głupoty się raniliśmy, ale to już przeszłość!

Pamiętam nasz ślub, a było to w 1976 roku –  w styczniu!

To był piękny, zimowy dzień, w którym świeciło słońce, a drzewa były oszronione.

Biegłam od fryzjera z uczesaną w kok fryzurą, bo włosy miałam długie.

Na około koka miałam wpięte malutkie kwiatuszki, a w prezencie dostaliśmy sokowirówkę, i młynek do kawy – byłam szczęśliwa, że bliscy i przyjaciele byli z nami w tym dniu!

Jednak nie wiedziałam, co mnie czeka i jakie będzie, to moje życie przy boku wybranego mężczyzny!

Całe, swoje życie walczyłam jak lwica i wiem już teraz – po 45 latach, że się zestarzejemy razem i już nic mi nie grozi, bo oboje zmądrzeliśmy!

Donald Tusk kocha swoją żonę – Małgorzatę, bo dziś napisał o swojej rocznicy tak:

„To był deszczowy dzień 1978 roku – napisał. Ślub odbył się w Gdańsku, a wesele w Gdyni, żeby nikt nie czuł się gorszy. Mieliśmy po 21 lat, byliśmy studentami bez grosza przy duszy, bez mieszkania, ale za to z marzeniami, z których dwa najważniejsze, czyli Michał i Kasia, spełniły się już po kilku latach. Od tego czasu świat wokół nas zmienił się kompletnie, minęły – mogłoby się zdawać – całe epoki, a ja mam wciąż wrażenie, że to było wczoraj”

Od siebie napiszę tak, że być może Donald Tusk jeszcze zawalczy o prezydenturę w Polsce i może się stanie takim politykiem jak Joe Biden w USA – wiekowy, ale doświadczony!

Moje kino – zawalczyć o miłość, czyli „Lekcja miłości”

Na blogu poruszam często tematy o seniorach i tym razem też tak będzie.
Na HBO GO obejrzałam premierę polskiego filmu dokumentalnego, który ogląda się jak film fabularny o bardzo dzielnej pani Joli!
Film nosi tytuł „Lekcja miłości” w reżyserii Małgorzaty Goliszewskiej Katarzyny Mateja
O tym filmie opowiada Tomasz Raczek na swoim kanale na YT:
Po obejrzeniu tego filmu pomyślałam sobie, że kobiety żyją latami w toksycznych związkach, bo boją się cokolwiek zmienić, a także nie mają odwagi przerwać piekła domowego.
Pani Jola postawiła na siebie i wygrała!
Na samej końcówce życia doznała szczęścia i spełniała swoje marzenia skrywane przez lata.
Z nowym partnerem, który traktował ją jak swoją królową doznała tego, czego nikt jej nigdy nie dał!
Dlaczego tak długo trwała przy mężu pijaku?
Ksiądz na ślubie kościelnym powiedział, że „na dobre i na złe”, a więc 45 lat trwała w swojej przysiędze, ale w pewnym momencie postanowiła zawalczyć o swoje szczęście i powiedziała – dość!
„Lekcja miłości”: nie zawsze „na dobre i na złe” to słuszne rozwiązanie. Przekonała się o tym pani Jola
Wytrwała 45 lat u boku alkoholika, a potem powiedziała basta! Choć ksiądz odradził jej rozwód, nie przeszkodziło jej to w znalezieniu mężczyzny, który pokocha ją taką jaka jest. A pani Jola jest najbarwniejszą bohaterką polskiego dokumentu ostatnich lat.

Wystarczy, że pani Jola pojawi się na horyzoncie, a nie sposób oderwać od niej wzroku. Zawsze elegancka, w sukni, wystawnej biżuterii i mocnym makijażu. Ale życie przez długi czas nie pozwalało jej być na co dzień damą.

W młodym wieku związała się z Bogdanem, którego uwielbiała, gdy był trzeźwy. Jednak po ślubie coraz rzadziej można było go zobaczyć w takim stanie. Zaczęło się piekło: codzienne picie alkoholu i bijatyki. Ale pani Jola urodziła 6 dzieci i chciała zapewnić im pełną rodzinę. W końcu przysięgała przed Bogiem, że będą razem „na dobre i na złe”.

Dziś bohaterka filmu „Lekcja miłości”, który robi furorę na festiwalu Millenium Docs Against Gravity, jest przekonana, że trzymanie się tej ślubnej maksymy przyniosło jej więcej strat niż korzyści. Mimo że pytając młodego księdza o zdanie w sprawie rozstania, usłyszała, że powinna mężowi-alkoholikowi wybaczyć i trwać z nim do końca, bo przecież rozwód nikomu nie przyniesie nic dobrego.

Po latach upokorzeń postanowiła jednak zawalczyć o siebie. Spakowała siebie i dzieci i spod Kielc ruszyła pieszo aż do Szczecina. Stamtąd trafiła na włoską emigrację. Jej oprawca postanowił podążyć jej śladami i znowu z nią zamieszkał.

Dopiero gdy usłyszała śmiertelną diagnozę, poczuła, że w końcu może pozwolić sobie na bycie egoistką. Po operacji zaczęła chodzić na lekcje śpiewu i dancingi do szczecińskiej Cafe Uśmiech. Tam poznała nowych przyjaciół i Wojtka, który zdobył jej serce.

Nagrania do filmu powstawały przez 4 lata, przez co widać, jak pani Jola zaczęła zmieniać swoje nastawienie i rozkwitła u boku nowego ukochanego. Z osoby, która myślała, że wszystko co dobre jest już za nią, stała się spragnioną nowych przygód szczęśliwą seniorką.

Dziś bohaterka dokumentu śpiewa „szukanie swej miłości to nie stracony czas, może powróci, mam tą nadzieję, połączy znowu nas”. W swoim repertuarze oprócz własnych utworów ma też przeboje Hanki Ordonówny. Zawsze w torebce nosi ze sobą mikrofon i jeśli widzi smutnych ludzi na przystankach, to wyciąga go i śpiewem poprawia im humor.

Życiorys 70-latki to nie tylko historia trudnej drogi do miłości, ale też wolności. W ostatnich latach wiele osób próbowało nakłonić ją do rozwodu z Bogdanem. Postanowiła, że szkoda jej na to nerwów i zdrowia. Czeka aż Bóg ją wyręczy.

Fenomen pani Joli wykracza poza granice kraju. „Lekcja miłości” miała światową premierę na prestiżowym festiwalu IDFA w Amsterdamie, a po jego pokazie publiczność ustawiała się w kolejkach po zdjęcie i chwilę rozmowy z bohaterką filmu. Bo takich herosek nam trzeba.

"Lekcja miłości": Jola i Wojtek na dancingu.

„Lekcja miłości”: Jola i Wojtek na dancingu. (Materiały prasowe)

ZAMKNIJ

Dziś bohaterka filmu „Lekcja miłości”, który robi furorę na festiwalu Millenium Docs Against Gravity, jest przekonana, że trzymanie się tej ślubnej maksymy przyniosło jej więcej strat niż korzyści. Mimo że pytając młodego księdza o zdanie w sprawie rozstania, usłyszała, że powinna mężowi-alkoholikowi wybaczyć i trwać z nim do końca, bo przecież rozwód nikomu nie przyniesie nic dobrego.

Po latach upokorzeń postanowiła jednak zawalczyć o siebie. Spakowała siebie i dzieci i spod Kielc ruszyła pieszo aż do Szczecina. Stamtąd trafiła na włoską emigrację. Jej oprawca postanowił podążyć jej śladami i znowu z nią zamieszkał.

Dopiero gdy usłyszała śmiertelną diagnozę, poczuła, że w końcu może pozwolić sobie na bycie egoistką. Po operacji zaczęła chodzić na lekcje śpiewu i dancingi do szczecińskiej Cafe Uśmiech. Tam poznała nowych przyjaciół i Wojtka, który zdobył jej serce.

Nagrania do filmu powstawały przez 4 lata, przez co widać, jak pani Jola zaczęła zmieniać swoje nastawienie i rozkwitła u boku nowego ukochanego. Z osoby, która myślała, że wszystko co dobre jest już za nią, stała się spragnioną nowych przygód szczęśliwą seniorką.

Dziś bohaterka dokumentu śpiewa „szukanie swej miłości to nie stracony czas, może powróci, mam tą nadzieję, połączy znowu nas”. W swoim repertuarze oprócz własnych utworów ma też przeboje Hanki Ordonówny. Zawsze w torebce nosi ze sobą mikrofon i jeśli widzi smutnych ludzi na przystankach, to wyciąga go i śpiewem poprawia im humor.

OBEJRZYJ JESZCZE RAZ

 

Życiorys 70-latki to nie tylko historia trudnej drogi do miłości, ale też wolności. W ostatnich latach wiele osób próbowało nakłonić ją do rozwodu z Bogdanem. Postanowiła, że szkoda jej na to nerwów i zdrowia. Czeka aż Bóg ją wyręczy.

Fenomen pani Joli wykracza poza granice kraju. „Lekcja miłości” miała światową premierę na prestiżowym festiwalu IDFA w Amsterdamie, a po jego pokazie publiczność ustawiała się w kolejkach po zdjęcie i chwilę rozmowy z bohaterką filmu. Bo takich herosek nam trzeba.

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi i w budynku

A kiedy kończy się miłość, a zaczyna rutyna!

Wszyscy pamiętamy nasze młode lata, kiedy spotkaliśmy na swojej drodze drugą osobę i nagle zaczęło iskrzyć i budziło się zakochanie i miłość!

W narzeczeństwie, a potem w początkowym okresie małżeństwa jest tylko sielanka, kiedy oto dwoje ludzi poznaje się nawzajem i poznaje swoje ciała nie wychodząc z łóżka, bo seks jest w tym okresie – na samym początku bardzo ważny.

Mówią sobie, że oto jest ta jedyna i ten jedyny i przysięgają sobie, że oboje pragną się razem zestarzeć!

Oto za kilka lat wpadają w rutynę życia, kiedy rano pędzą do pracy i spotykają się późnym popołudniem, a po drodze jest do załatwienia masę spraw i obowiązków i nagle coś się psuje, choć oboje tego nie zauważają w tym pędzie przez życie!

Pojawiają się też dzieci, które sprawiają, że oboje się od siebie oddalają, a w łóżku brakuje żaru, bo padają ze  zmęczenia po trudach dnia!

Kochają się raz na kilka miesięcy, wzajemnie się obwiniając za ten stan rzeczy i jakże często nagle kobieta dla tego mężczyzny jest  za głupia, za mało wykształcona, za chuda, czy też za gruba a on za mało zarabia i jest dupkiem.

Nagle to ona jest obwiniana, że zaniedbuje dom, nie gotuje za dobrze, nie sprząta dokładnie – jest złą matką i żoną, a ona do niego, że nie dba o rodzinę i ma brzuch piwny stając się nieatrakcyjnym.

Przestają sobie robić drobne przyjemności i nie wychodzą wspólnie do kina, czy też do restauracji na pyszną kolację i w ogóle są na siebie wściekli i kipiący złością i niechęcią – trzaskając drzwiami!

W sieci znalazłam 10 jasnych znaków, że partner przestaje szanować swoją żonę, matkę jego dzieci i na odwrót.

Warto się z tym zapoznać, aby zdać sobie sprawę z tego, że w tym związku dzieje się źle i jeśli nad tym oboje nie popracują – oznacza to koniec związku, lub trwanie w toksycznym – na siłę dla dobra dzieci!

„10 jasnych znaków, że partner cię NIE SZANUJE. Nie ignoruj ich w związku.

Bez wzajemnego szacunku nie ma związku. A jak poznać, że nie jesteś szanowany? To proste. Wystarczy przyjrzeć się poniższej liście dziesięciu zachowań, które nie pozostawiają żadnych wątpliwości – twój partner nie traktuje cię z szacunkiem. A przecież zasługujesz na znacznie więcej, nie daj się!

1. Partner pokazuje, że ma nad tobą władzę

Podkreślanie swojej władzy nad tobą to jedna z czerwonych flag sygnalizujących, że twój partner nie ma do ciebie szacunku. Łatwo jej jednak nie zauważyć, gdyż ta demonstracja wyższości objawia się często w małych rzeczach. Takich, jak, chociażby, mówienie w twoim imieniu w towarzystwie, a więc odbieranie ci głosu albo uparte milczenie po twojej krytycznej uwadze, co sprawia, że automatycznie czujesz, że to ty zawiniłeś. Partner, który nagle urwie kontakt i będzie podkreślał fakt, że jest obrażony, będzie czekał, aż padniesz przed nim na kolana i przeprosisz, nawet jeśli przepraszać nie masz za co. A ty w tym czasie będziesz torturować się myślą, że to wszystko twoja wina. Jeśli twój partner by cię szanował, dążyłby do rozmowy i nie „strzelałby focha” bez powodu.

2. Partner obraża cię i umniejsza twoją wartość.

Słowne zniewagi to przejaw przemocy werbalnej, który trudno zignorować. Jednak czasami partner ogranicza się „jedynie” do pasywno-agresywnych, rzuconych niby żartem uwag, które nadszarpują twoje poczucie własnej wartości. Zwraca uwagę, że przytyłaś i sugeruje, że nie jesteś już atrakcyjna, robi kąśliwe i krytyczne komentarze pod adresem twojej pracy, twoich zainteresowań lub twojego gustu, śmieje się złośliwie ze wszystkiego, co powiesz albo sprawia, że czujesz się jak życiowa porażka, gdy zdarzyło cię się upić na imprezie. To nie wszystko – partner, który cię nie szanuje, zwykle daje ci też do zrozumienia, że jest tobą zawiedziony albo znudzony, nawet jeśli robisz absolutnie wszystko, co możesz, żeby go zadowolić. W rezultacie czujesz się zupełnie bezwartościowy.

3. Partner nie traktuje cię priorytetowo.

Kiedy zauważasz, że nagle przestajesz być dla swojego partnera priorytetem – co wcale nie oznacza, że ma zwracać uwagę tylko na ciebie, ale respektować twój czas i zdanie – masz prawo czuć się zaalarmowany. Partner odpowiada na wiadomości po kilku godzinach, coraz rzadziej chodzi z tobą na randki, odwołuje spotkania w ostatniej chwili albo nie pojawia się w umówionych miejscach, nie chce odwiedzić z tobą twojej rodziny, ignoruje cię w towarzystwie? Takie zachowanie to brak szacunku i znak, że partner nie traktuje cię poważnie. W związku nie chodzi przecież o to, żeby jedna strona cały czas naginała swoje potrzeby i plany do towarzysza życia.

4. Partner nie respektuje twoich granic.

Ten punkt to bardzo głośny sygnał alarmowy. Prosisz, żeby partner cię nie dotykał, on cię dotyka. Nie chcesz wysyłać mu nagich zdjęć, on się śmiertelnie obraża. I tak dalej, i tak dalej. To znak, że partner ma za nic twoje fizyczne i emocjonalne granice, które wyznaczasz. A to objaw zupełnego braku szacunku i znak, że nadszedł czas, aby uciekać i to jak najszybciej. Bo może być tylko gorzej.

5. Partner nie zwraca uwagi na twoje potrzeby.

Związek to relacja dwóch osób, z których każda ma swoje potrzeby. Jeśli relacja jest zdrowa, oboje będą brali te potrzeby pod uwagę i starali się im sprostać. Jednak jeśli twój partner zbywa twoje uwagi lub prośby machnięciem ręki, śmiechem, złością albo słowami „to tylko w twojej głowie”, coś jest bardzo nie tak. W sytuacji, gdy mówisz, że jesteś zraniony, a druga osoba zaczyna cię przedrzeźniać, nie zostaje ci nic innego, jak dobrze przemyśleć ten związek.

6. Partner nie traktuje cię jak osobę, ale jak swoją własność.

Jesteś osobą, a nie rzeczą. Masz własne ambicje, zainteresowania, marzenia, emocje i uczucia. Jednak jeśli czujesz, że dla partnera jesteś tylko ładną, atrakcyjną rzeczą do posiadania albo zwierzątkiem, które ma posłusznie za nim tuptać, oznacza to, że nie jesteś szanowany. To może się objawiać i w zwracaniu przez niego uwagi jedynie na twój wygląd albo stan konta w banku, traktowaniu cię pobłażliwie, chwaleniu się tobą przed światem w sposób, który jest dla ciebie niekomfortowy albo nie braniu na poważnie twoich planów zawodowych. Jeśli nie czujesz się przy partnerze pełnowartościową osobą, jest to bardzo wyraźna czerwona flaga.

7. Partner flirtuje z innymi osobami.

Jeśli twój partner cię szanuje, nie będzie ciągle odwracał głowy za kimś innym albo z nim flirtował. Jasne, flirt potrafi być bezwiedny i niegroźny, jednak robi się niebezpiecznie, gdy jedna z osób zwraca uwagi na innych atrakcyjnych ludzi nawet w twoim towarzystwie: zaczyna z kimś flirciarską rozmowę, zapomina o twoim istnieniu albo, co jest już absolutnie negatywne, porównuje ciebie do kogoś innego i przy okazji wytyka ci twoje wady.

8. Partner celowo rani twoje uczucia.

Jesteśmy tylko ludźmi – popełniamy błędy i bezwiednie się ranimy. Jednak co innego zranić kogoś niechcący, a co innego zrobić to celowo i z premedytacją. Jeśli zdajesz sobie sprawę, że twój partner specjalnie mówi ci rzeczy, które sprawią ci przykrość, wyśmiewa twoje życiowe wybory, wbija ci nóż w serce swoim zachowaniem albo nie szanuje twoich nawyków i nie próbuje nawet wziąć ich pod uwagę, jest to ewidentny brak szacunku.

9. Partner cię nie słucha.

Niełatwo jest być dobrym słuchaczem. Umiejętność słuchania to nie tylko duża zaleta w relacjach międzyludzkich, ale oznaka szacunku do drugiej osoby. Jak dobrze słuchać? Zwracać uwagę na słowa rozmówcy, nie rozpraszać się, nie przerywać, darować sobie zbędne komentarze. Jeśli czujesz się w związku zupełnie niesłuchany, masz święte prawo czuć się nieszanowany.

10. Partner cię okłamuje.

Szczerość i zaufanie to podstawy każdego związku. Nawet najmniejsze kłamstwo może wstrząsnąć związkiem nawet z najdłuższym stażem. Jeśli więc partner zaserwuje ci kłamstwo – czy to te białe, czy podchodzące pod zdradę – może to oznaczać, że w waszym związku sypie się komunikacja i obopólny szacunek. Prawdomówność to zawsze oznaka respektu”

https://natemat.pl/295957,szacunek-w-zwiazku-10-znakow-ze-partner-cie-nie-szanuje

Mój mąż mnie nie kocha: problemy małżeńskie - JaMama.pl