Archiwa tagu: Mama

Wspomnienie!

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Kiedy przegl膮dam swojego Facebooka i zanim sprawdz臋, co si臋 dzieje na 艣wiecie i w kraju – w艂膮czam swoje wspomnienia zapisane danego dnia z tamtego roku i wcze艣niej!
18 stycznia 2019 roku, to by艂 pi臋kny s艂oneczny dzie艅, co wida膰 jest na powy偶szym zdj臋ciu!
W tym dniu mia艂am dy偶ur z chor膮 Matk膮, kt贸ra naprawd臋 ju偶 nie czu艂a si臋 najlepiej i zapisa艂am sobie:
„Dy偶ur z chor膮 Mam膮.
Podsypia, post臋kuje, cierpi!” 馃檨
Kiedy z Ni膮 by艂am, to oczywi艣cie dogl膮da艂am J膮 i zwraca艂am uwag臋 na ka偶dy Jej gest, mimik臋 na twarzy, potrzeby!
Obok 艂贸偶ka Mamy mia艂am w艂膮czony komputer, bo kiedy spa艂a, to 艣ledzi艂am, co dzieje si臋 na 艣wiecie, by po prostu zaj膮膰 si臋 czymkolwiek i wydaje mi si臋 to naturalne, ale by艂am zawsze blisko Niej!
Ju偶 wiedzia艂am, 偶e to jest ko艅c贸wka Jej 偶ycia, ale Ona tak bardzo nie chcia艂a odchodzi膰 i walczy艂a o ka偶dy, sw贸j oddech i by艂a w tej chorobie bardzo dzielna!

 

Lubi艂a, kiedy by艂 w艂膮czony telewizor, a wi臋c by艂 w艂膮czony, cho膰 na 15 dni przed odej艣ciem ju偶 naprawd臋 niewiele do Niej dociera艂o!

1 lutego odesz艂a, a ja zda艂am sobie spraw臋 z tego, 偶e jestem ostatnia z tego rodu, bo mam tylko na ten czas M臋偶a, moje, dwie C贸rki i Wnuki!

Nie 偶yj膮 bracia mojego 艣p. Ojca, ani prawdopodobnie ich 偶ony!

Nigdy nie pozna艂am swoich kuzyn贸w, mieszkaj膮cych gdzie艣 tam w Polsce, bo nikt nie dba艂 o rodzinne wi臋zi!

Teraz kolej na mnie!

My艣l臋 o wykupieniu miejsca na cmentarzu i chc臋 by膰 na tamtym 艣wiecie blisko swojego M臋偶a, a nie blisko rodzic贸w, kt贸rzy mnie skrzywdzili!

Obraz mo偶e zawiera膰: 1 osoba

Wspomnienie 艣wi膮teczne!

Obraz mo偶e zawiera膰: 1 osoba, siedzi, ocean, niebo, pla偶a, na zewn膮trz i woda

Za chwil臋 b臋dzie dwa lata – [*]
Mama ma zmartwienie
Mama usiad艂a przy oknie.
Mama ma oczy mokre.
Mama milczy i patrzy w ziemi臋.
Pewnie ma jakie艣 zmartwienie…
Zrobi艂am dla Niej teatrzyk,
A Ona wcale nie patrzy…
Przynios艂am w z艂otku orzecha,
A Ona si臋 nie u艣miecha…
Usi膮d臋 sobie przy Mamie.
Obejm臋 Mam臋 r臋kami
I tak jej powiem na uszko:
„Mamusiu, moje Jab艂uszko!
Mamusiu, moje S艂oneczko!”
Mama u艣miechnie si臋 do mnie
I powie: „Moja c贸reczko!”
Danuta Wawi艂ow
Nigdy mi nie powiedzia艂a moja c贸reczko, bo by艂a bardzo oszcz臋dna w okazywaniu uczu膰.
Przed 艣mierci膮, kiedy si臋 Ni膮 opiekowa艂am powiedzia艂a mi tylko, 偶e jestem dobr膮 dziewczyn膮 i to musi mi wystarczy膰!
Prawie codziennie widz臋 J膮 le偶膮c膮 na 艂o偶u 艣mierci.
Kiedy odesz艂a, to g艂owa Jej lekko osun臋艂a si臋 na poduszce i ju偶 na twarzy nie by艂o wida膰 b贸lu i cierpienia.
Wida膰 by艂o wyt臋skniony spok贸j, a ja ba艂am si臋 jej dotkn膮膰, aby nie poczu膰 zimnego cia艂a i tak sta艂am i patrzy艂am i nagle zda艂am sobie spraw臋 z tego, 偶e ju偶 nigdy nie odpowie na moje pytania – odesz艂a!
W ko艣ciele podczas ceremonii pogrzebowej stan臋艂am przed trumn膮 i chcia艂am J膮 po偶egna膰 poca艂unkiem.
Waln臋艂am si臋 tak bardzo piersi膮 o trumn臋, 偶e o ma艂o nie zemdla艂am z b贸lu!
Do dzi艣 si臋 zastanawiam, co to mog艂o oznacza膰, bo mo偶e kolejne odrzucenie!
Mimo to, codziennie o Niej my艣l臋 i wspominam, bo by艂a moj膮 Matk膮 – przecie偶!

Rodzi膰 po ludzku!

Ka偶da kobieta rodz膮c swoje dziecko, a potem nast臋pne dzieci, prze偶ywa ten moment bardzo mocno i jest to dla niej szczeg贸lnie wa偶na chwila w jej 偶yciu!

Te chwile pami臋ta si臋 do ko艅ca swojego 偶ycia i nieprawd膮 jest, 偶e z czasem si臋 zapomina por贸d, b贸l i t臋 opiek臋 sprawowan膮 na sali porodowej ze strony personelu!

Ja gdzie艣 tu pisa艂am, 偶e rodz膮c C贸rk臋 w 1979 roku w czasie PRL-u zosta艂am potraktowana przez po艂o偶ne bardzo 藕le i tego nie zapomn臋 do ko艅ca swoich dni!

Dziecko przysz艂o na 艣wiat bardzo szybko, bo b贸le zacz臋艂y si臋 o sz贸stej rano, a moje Dziecko urodzi艂o si臋 w okolicach po艂udnia – ca艂e, zdrowe, wyczekane!

Dziecko mi szybko zabrano, 偶e nawet nie widzia艂am Jej bu藕ki, a mnie zostawiono na tej sali tu偶 przy nieszczelnym oknie na wiele godzin z basenem pod krzy偶em!

To by艂 grudzie艅 i mieli艣my zim臋 stulecia, a ja le偶a艂am zmarzni臋ta przy tym oknie i nikt mnie nie dogl膮da艂.

Martwi艂am si臋 o dziecko, a tam z gabinetu piel臋gniarek s艂ysza艂am weso艂e g艂osy, bo kt贸ra艣 z nich obchodzi艂a imieniny!

Zostawiono mnie jak jakiego艣 psa pod p艂otem, a moje delikatne pro艣by, bym mog艂a by膰 przeniesiona na sal臋 zosta艂y ignorowane.

S艂ysza艂am – jeszcze troch臋 kochaniutka, b膮d藕 cierpliwa.

Kiedy w ko艅cu przygotowano dla mnie 艂贸偶ko, to po godzinie 19 -tej zzi臋bni臋ta, dr偶膮ca z zimna zosta艂am przeniesiona na sal臋.

Dziecko przyniesiono mi dopiero na drugi dzie艅!

Gdybym mia艂a ten rozum, kt贸ry mam teraz, to bym za艂o偶y艂a tym paniom spraw臋 w s膮dzie, bo bol膮cy kr臋gos艂up odczuwa艂am bardzo d艂ugo!

To by艂 dla mnie horror, kt贸rego nie zapomn臋!

Pisz臋 o tym dlatego, 偶e moja C贸rka, kt贸ra 2 listopada przez cesarskie ci臋cie urodzi艂a nam Wnusi臋 – Natali臋 opowiedzia艂a mi jak cudown膮 opiek臋 mia艂a!

Rodzi艂a w Szczecinie – w szpitalu pachn膮cym PRL -em, bo sprz臋t, wyposa偶enie by艂o z ubieg艂ego wieku, ale opieka by艂a tak serdeczna i C贸rka czu艂a si臋 fachowo zaopiekowana.

Co rusz wpada艂a po艂o偶na, sprawdza艂a, czuwa艂a, a kiedy malutka Natalka by艂a wyci膮gana z brzucha mamy, to piel臋gniarka trzyma艂a C贸rk臋聽 za r臋k臋, dodaj膮c otuchy!

Pierwsze zdj臋cie Wnusi te偶 zrobi艂a piel臋gniarka, a wi臋c moja C贸rka nie b臋dzie mia艂a takiej traumy na jak膮 mnie skazano!

Ka偶da kobieta rodz膮ca powinna by膰 otoczona serdeczn膮 opiek膮 ze strony personelu, bo ka偶da ma prawo rodzic po ludzku!

Co s艂ycha膰 u Mamy i u Natalki?

Obie s膮 ju偶 w domu i jej starsza siostra i brat przywitali J膮 bardzo serdecznie i z entuzjazmem.

Ja i M膮偶 pokochali艣my J膮 od pierwszego zdj臋cia, bo zdajemy sobie spraw臋 z tego, 偶e za naszego 偶ycia jest to ostatnia istotka,聽 kt贸r膮 witamy na tym 艣wiecie, bo i C贸rkom lata lec膮!

Szybko si臋 w realu nie zobaczymy, bo w naszej dalszej rodzinie s膮 osoby w kwarantannie, a wi臋c nie mo偶emy si臋 wsp贸lnie nara偶a膰 i tej ma艂ej kruszynki!

Na szcz臋艣cie mamy elektronik臋, kt贸ra cho膰 troch臋 nas sobie przybli偶a!

 

AKCJA RODZI膯 PO LUDZKU - Aktualne wydarzenia z kraju i zagranicy - Wyborcza.pl

Imieniny mojej 艣p. Mamy!

Obraz mo偶e zawiera膰: ro艣lina, kwiat, drzewo i na zewn膮trz

By艂am na cmentarzu, bo dzi艣 Imieniny ma moja 艣p. mama.

Dzi艣 obchodzimy w Polsce imieniny Haliny – dla mnie mamy, a dla moich dzieci – babci Halinki!

U mnie w zachodniej Polsce kropi艂 deszcz, ale to mi nie przeszkodzi艂o, aby odwiedzi膰 mam臋!

Najpierw posz艂am do kwiaciarni i kupi艂am drobne begonie w doniczce, bo mama zawsze lubi艂a kwiaty!

Min臋艂o nie wiadomo kiedy, bo mamy nie ma ju偶 16 miesi臋cy i tak stoj膮c na grobem rozmy艣la艂am, tak jak si臋 rozmy艣la na cmentarzu!

Pami臋tam, 偶e kiedy mama zachorowa艂a, to zdawa艂am sobie spraw臋 z tego, i偶 niewiele jej tego ziemskiego 偶ycia zosta艂o, bo diagnoza by艂a bez szans!

Kiedy le偶a艂a w szpitalu ju偶 z diagnoz膮, usiad艂am do komputera i napisa艂am do niej list – taki od siebie.

Wr臋czy艂am go mamie w szpitalu, ale przeczyta艂a jedno zdanie i w艂o偶y艂a ten list do szpitalnej szafki i powiedzia艂a, 偶e jak wr贸ci do domu, to go na spokojnie przeczyta.

Mnie zawsze si臋 lepiej pisa艂o, ani偶eli rozmawia艂o i dlatego postanowi艂am przela膰 swoje wspomnienia na klawiatur臋!

My艣la艂am, 偶e ten list, to b臋dzie taki zacz膮tek do wspomnie艅 i sobie obie porozmawiamy, powspominamy, ale tak si臋 nigdy nie sta艂o.

Nawet nie wiem, czy przeczyta艂a ten list, bo poczu艂am si臋 do艣膰 g艂upio, 偶e nie by艂o odniesienia do 偶adnego zdania z mojego listu!

Tak po czasie sobie rozmy艣lam, 偶e mo偶e, to jej by艂o g艂upio, bo zostawi艂a mnie bez niczego, tak jakbym nie istnia艂a, a ja po prostu j膮 kocha艂am!

Opiekowa艂am si臋 ni膮 na ile mi zdrowie pozwala艂o i najbardziej cierpi臋 z tego powodu, kiedy odesz艂a – taka ju偶 uwolniona od b贸lu – nieruchoma, a ja ju偶 nie mia艂am szansy na zadanie jej cho膰 jednego pytania!

Ten obraz nieruchomej pozostanie we mnie do ko艅ca moich dni!

艢ni mi si臋 od czasu do czasu i 艣ni mi si臋 tak, jakby nigdy mnie nie kocha艂a, bo w moich snach jest dla mnie okrutna i z艂a!

W jednym 艣nie zatrzasn臋艂a przede聽 mn膮 drzwi, a w drugim zerwa艂a mi szafki w 艂azience, a偶 polecia艂 tynk!

Gdybym nie mia艂a M臋偶a, Dzieci i Wnucz膮t, to bym zosta艂a na tym 艣wiecie sama – samotna jak pies!

B臋d臋 j膮 jednak wspomina艂a, tak dok艂adnie jak jest w moim li艣cie!

„Mamo, ja wszystko pami臋tam jak bardzo stara艂a艣 si臋 wychowa膰 nas na porz膮dnych ludzi, ale mo偶e od pocz膮tku opowiem Ci, co pami臋tam:

Babie Do艂y, rok 1959 bodaj偶e, kiedy ja, jako szkrab ucieka艂am Ci z domu nad morze i z艂azi艂am po stromych wydmach, albo znajdywa艂a艣 mnie w lesie na jaki艣 drzewie, bo ju偶 w贸wczas lubi艂am chodzi膰 swoimi drogami ku Twojej udr臋ce.

Pami臋tam, 偶e uszyte przez Ciebie porci臋ta, rwa艂am na gwo藕dziach i potem ba艂am si臋 do tego przyzna膰, a tak偶e jak przychodzi艂am zakrwawiona, posiniaczona, a Ty jecha艂a艣 na pogotowie, aby mi te szramy zaszyli.

Pami臋tam, gdy opowiada艂a艣 o czasach wojny i jak by艂a艣 g艂odzona jako dziecko, przez swoj膮 macoch臋, a potem jak zacz臋艂a艣 pracowa膰 w wieku 14 lat, jako ma艂a dziewczynka w szwalni i 聽przekrada艂a艣 si臋 聽po ulicach wojennej 艁odzi.

Jak Niemcy przychodzili i robili w domu przeszukania, a Radogoszcz poszed艂 z dymem poch艂aniaj膮c pracuj膮cych tam ludzi.

Po przeprowadzce do Ustki, pami臋tam jak gotowa艂a艣 bielizn臋 w kotle i strasznie si臋 oparzy艂a艣, a Ojca w domu nie by艂o d艂ugie miesi膮ce i wszystko by艂o na Twojej g艂owie, a ja w艂a艣nie posz艂am do pierwszej klasy, a Ty w wolnych chwilach robi艂a艣 nam zabawki – takie mebelki dla lalek.

Pami臋tam, 偶e po po艂o偶eniu nas spa膰, pisa艂a艣 w kuchni wiersze w niebieskim zeszycie, albo d艂ugo rozmawia艂a艣 z Ojcem, kt贸ry przyjecha艂, a by艂 w domu go艣ciem z racji swojej pracy.

Pami臋tam, 偶e cz臋sto p艂aka艂a艣 w czasie tych rozm贸w, a do tego opiekowa艂a艣 si臋 bratem Ojca, kt贸ry nie mia艂 si臋 gdzie podzia膰, a potem zwali艂 Ci si臋 na g艂ow臋 brat nast臋pny, bo te偶 nie mia艂 si臋 gdzie podzia膰 i to wszystko na Twoj膮 biedn膮 g艂ow臋.

Potem nast臋pna przeprowadzka i Ojciec ju偶 w domu, ale czasami sobie my艣l臋, 偶e lepiej nam by艂o bez niego.

Wieczne awantury i alkohol i tak min臋艂o 17 lat, w kt贸rych walczy艂a艣 jak lwica o nasz dom, pracuj膮c jednocze艣nie.

Pami臋tam, jak pomaga艂a艣 mi robi膰 do szko艂y zadania z plastyki i wszystko potrafi艂a艣. Nie by艂 Ci obcy m艂otek, gw贸藕d藕, malowanie, remonty, poniewa偶 nie mog艂a艣 liczy膰 na nikogo, bo by艂a艣 jedynaczk膮.聽

Nasta艂 dzie艅, 偶e trzeba by艂o z domu ucieka膰, bo poziom awantur przybra艂 apogeum.

Wysz艂y艣my z domu z paroma ciuchami do zupe艂nie mi obcych ludzi. Chcia艂a艣 mnie z siostr膮 uchroni膰 przed psychicznym zn臋caniem si臋, aby艣my wszystkie nie zwariowa艂y.

Mieszkanie poza domem przez p贸艂 roku i znowu wszystko by艂o na Twojej g艂owie. Dorasta艂y艣my, uczy艂y艣my si臋 i trzeba by艂o nas ubra膰, zakupi膰 podr臋czniki, zeszyty i sama na to wszystko pracowa艂a艣 i d艂ugo by wymienia膰 i pisa膰 o Twojej dobroci, cierpliwo艣ci i pracowito艣ci, a do tego nigdy si臋 nie za艂ama艂a艣.

Zawsze Ci臋 podziwia艂am, zawsze by艂a艣 dla mnie wzorem i wybacz, 偶e kiedy odesz艂am z domu i za艂o偶y艂am swoj膮 rodzin臋, by艂o mnie mniej w Twoim 偶yciu, ale w贸wczas to ja musia艂am zadba膰 o swoj膮 rodzin臋 i wychowa膰 swoje dzieci na porz膮dnych ludzi.

Zadanie wykona艂am i teraz Mamo jestem my艣lami bli偶ej Ciebie, bo mam teraz na to czas. Dzi臋kuj臋 Ci Mamo za wszystko i k艂aniam Ci si臋 w wielkiej atencji”.

Matka

przypominam sobie
twoje oczy

twoje w艂osy
twoj膮 twarz

twoje r臋ce
twoj膮 posta膰

twoj膮 mow臋
twoje milczenie

twoje spojrzenie
w dal

tu偶 przed
twoj膮 艣mierci膮

Wiede艅, 31 XII 1985

t艂um. Joanna Nasiukiewicz

Z tomu 鈥濴ebenszeichen. Gedichte/Znaki 偶ycia. Wiersze鈥, 2003

 

Szko艂a Podstawowa im. Ojca 艢w. Jana Paw艂a II w Gorzycach - www ...

Nie by艂am idealn膮 matk膮!

Obraz mo偶e zawiera膰: kwiat i ro艣lina

W taki dzie艅 jakim jest „Dzie艅 Mamy” zawsze robi臋 swoje, osobiste podsumowanie.

O poranku jeszcze spa艂am dobrym i spokojnym snem, kiedy zadzwoni艂 domofon.

Drzwi otworzy艂 M膮偶 i przyj膮艂 od Poczty Kwiatowej pi臋kny bukiet dla mnie od C贸rki mieszkaj膮cej w Szczecinie i w dobie pandemii by艂a to dla mnie ogromna przyjemno艣膰, bo si臋 nie spodziewa艂am.

Potem przysz艂a moja druga C贸rka, kt贸ra mieszka w tym samym mie艣cie i jako kobieta zap臋dzona wr臋czy艂a mi za du偶y prezent.

Dosta艂am krem do twarzy na dzie艅 i na noc, czekoladki, 偶el do mycia cia艂a, oraz szampon, a tak偶e owocow膮 herbat臋 i kawa艂ek pysznego ciasta.

Przy kawie i herbacie zjad艂y艣my po rogaliku z marmolad膮 i tak nam min膮艂 cudowny czas na rozmowie i ja tego czasu nie zapomn臋 do ko艅ca swojego 偶ycia.

Tak sobie siedz臋 i rozmy艣lam jak膮, to ja by艂am matk膮 dla swoich dzieci?

W pami臋ci mam, 偶e by艂am matk膮 dobr膮, ale i te偶 do艣膰 surow膮, gdy偶 wymaga艂am od C贸rek mo偶e zbyt du偶o, a mo偶e w sam raz.

Urodzi艂am Je tu偶 przed stanem wojennym w Polsce, kiedy w sklepach nie by艂o nic.

Trzeba by艂o o wszystko walczy膰, a wi臋c walczy艂am, bo chcia艂am, aby nic Im nie brakowa艂o.

Nie by艂o czasu na sentymenty, a wi臋c by艂am matk膮 zabiegan膮, ale zawsze pami臋ta艂am, 偶e moje dzieci, to m贸j najwi臋kszy skarb.

Ja by艂am do艣膰 surowa, bo bardziej surowa ni偶 ich Tata, kt贸ry ze 艣cierk膮 biega艂 po domu udaj膮c, 偶e im wleje za niepos艂usze艅stwo, a one 艣mia艂y si臋 w niebo g艂osy.

Ja potrafi艂am, kiedy nie chcia艂y zrobi膰 porz膮dku na biurku zwali膰 klamoty na pod艂og臋 i zamkn臋艂am drzwi i sprz膮tn臋艂y.

Zawsze chcia艂am, aby wyros艂y na m膮dre i odpowiedzialne w przysz艂o艣ci kobiety i to si臋 uda艂o.

Obie maj膮 swoje rodziny i ja si臋 do ich 偶ycia nie musz臋 wtr膮ca膰, bo same ogarniaj膮 swoje 偶ycie i p贸ki co jestem spokojna o nie i o ich rodziny!

Przyznaj臋, 偶e s膮 bardzo r贸偶ne, bo jedna to czysty Ojciec, a druga to ja i moim marzeniem jedynym przed 艣mierci膮 jest to, aby by艂y sobie bliskie i pomocne mimo zupe艂nie innych temperament贸w.

Wykona艂am swoje zadanie jako matka i mam nadziej膮, 偶e wybacz膮 mi moje matczyne potkni臋cia, bo idealnych matek nie ma!

Pami臋tam te偶 czas, 偶e kiedy pracowa艂am 6 dni w tygodniu, to w niedziel臋 rano Je k膮pa艂am, daruj膮c im k膮piel w sobot臋 wieczorem.

Sadza艂am je pod ko艂dr膮 w ma艂偶e艅skim 艂贸偶ku i podawa艂am im 艣niadanie do 艂贸偶ka, a w telewizji lecia艂a z telewizora „Pszcz贸艂ka Maja”.

Ja w tym czasie mog艂am szykowa膰 obiad niedzielny!

1 lutego 2019 roku zmar艂a moja Mama i wiem, 偶e ju偶 nigdy nie b臋d臋 mog艂a o nic J膮 spyta膰, cho膰 mam w g艂owie tyle pyta艅! [*]

Obraz mo偶e zawiera膰: 2 osoby, ludzie stoj膮, drzewo i na zewn膮trz

 

Obraz mo偶e zawiera膰: 3 osoby, tekst

 

Obraz mo偶e zawiera膰: 1 osoba, tabela i w budynku

艢wi臋ta Bo偶ego Narodzenia i moje wspomnienia!

Zbli偶aj膮 si臋 艢wi臋ta Bo偶ego Narodzenia, kt贸re ja traktuj臋 tak偶e jako 艣wi臋ta rodzinne.

Zasi膮dziemy wi臋c do Wigilijnego sto艂u i w zadumie po pierogach, karpiu, zupie grzybowej i innych postnych daniach przejdziemy do rozdawania prezent贸w, a po euforii b臋dziemy wspomina膰 tych, kt贸rzy odeszli z naszego 偶ycia na zawsze.

1 lutego 2019 roku odesz艂a od nas Mama, kt贸ra po dwuletniej, ci臋偶kiej chorobie – po ogromnej walce spocz臋艂a w grobie.

Przeszpera艂am swojego bloga i w wielu notkach pisa艂am o tym jak si臋 Ni膮 opiekowa艂am przez dwa, ci臋偶kie lata.

Z powodu wspomnie艅 wklejam wpis dotycz膮cy opieki nad Mam膮, a takich notek mam wiele, w kt贸rych pisa艂am, ze czasami pada艂am na twarz i w konsekwencji sama znalaz艂am si臋 w szpitalu z powodu arytmii serca.

Kiedy Mama by艂a w szpitalu i po strasznej diagnozie napisa艂am do Niej list, a by艂 to listopad 2016 roku!

To by艂y bardzo trudne chwile, ale mam je na blogu i w ka偶dej chwili mog臋 je czyta膰 – ku pami臋ci!

M贸j blog ma nazw臋 „Lustro codzienno艣ci” i w nim zamieszcza艂am notki w sprawie opieki nad umieraj膮c膮 Mam膮 i nie 偶a艂uj臋, 偶e to udokumentowa艂am na wieczn膮 pami膮tk臋, bo to by艂y moje emocje dotycz膮ce umierania mojej Matki!

Twierdz臋, 偶e nie zapisane ulatuje na wieczne zapomnienie.

Wiecz贸r jest dla mnie, kiedy mog臋 co艣 skrobn膮膰 na blogu, bo mam chwil臋 dla siebie i dla swoich my艣li.

Pisz臋 na blogu, 偶e prawie聽 codziennie po艣wi臋cam czas dla mojej, 聽chorej na raka Mamie.

M贸j codzienny dzie艅 si臋 przewarto艣ciowa艂 i od rana my艣l臋, co by tu Mamie ugotowa膰 i zanie艣膰 ciep艂e i 艣wie偶e.

To jest burza m贸zgu, bo zale偶y mi na tym, 偶e kiedy po szpitalu odzyska艂a apetyt, to powinna je艣膰 zdrowo.

By艂 czas, 偶e jej organizm niczego nie przyswaja艂, a wi臋c to by艂a droga przez m臋k臋.

Kiedy si臋 tak patrzy艂o, 偶e si臋 okropnie m臋czy, to by艂 ogromny stres dla mnie.

Po szpitalu powoli stan si臋 poprawia i dzi艣 Mama mnie zaskoczy艂a.

Nie wiem sk膮d Ona czerpie si艂臋, 偶e mimo bole艣ci i strasznie mocnych lek贸w, potrafi si臋 sama z siebie 艣mia膰.

艢mieje si臋 z tego, 偶e zrobi艂a si臋 laska, bo wa偶y tyle, ile wa偶y艂a jako panienka.

艢mieje si臋 z tego, 偶e przerzedzi艂y si臋 jej w艂osy, ale nie ma ani jednego „siwulca”, mimo 86 lat – to ewenement.

艢mieje si臋 z tego, 偶e dupka zrobi艂a si臋 taka malutka i nie ma po czym poklepa膰.

S艂uchaj膮c Jej w obliczu choroby jestem zaskoczona ogromn膮 聽si艂膮, aby prze偶y膰 dzie艅 i kolejne dni.

Wci膮偶 sobie zadaj臋 pytanie – sk膮d bierze tak膮 rado艣膰 偶ycia w sobie?

Ale, ale – 聽dzi艣 to mnie zaskoczy艂a ogromnie.

Nigdy nie 艣piewa艂a, nam dzieciom piosenki, kt贸r膮 pami臋ta ze swoich m艂odych lat, a kiedy za艣piewa艂a, to stwierdzi艂am, 偶e to pere艂ka w Jej g艂owie, kt贸r膮 si臋 z nami nigdy nie podzieli艂a.

Zapami臋ta艂am s艂owo – rogaliki i zacz臋艂am szpera膰 w sieci. Znalaz艂am cudn膮 piosenk臋 z lat m艂odo艣ci mojej Mamy.

Pos艂uchajcie i wiem, 偶e tego utworu nie znacie.

Ja znam siebie, 偶e kiedy zapadnie u mnie diagnoza – rak, to si臋 totalnie rozsypi臋 i nie b臋d臋 tak mocna jak moja Mama.

 

Nie wiem, nie wiem
Jak to wyt艂umaczy膰 mam
Przecie偶, przecie偶
Ledwie par臋 godzin ci臋 znam
Pewnie, pewnie
Moje s艂owa zdziwi膮 ci臋
Mo偶e 艣mieszne
Troch臋 s膮 zmartwienia me, bo chc臋…

Rogaliki na 艣niadanie z tob膮 je艣膰
Wsp贸ln膮 szaf臋 na ubranie z tob膮 mie膰
Pantofle ranne dawa膰 ci przed snem
I wychodzi膰 na dw贸r z naszym psem
Razem g艂o艣no 艣mia膰 si臋 w kinie – ja i ty
Razem 艂yka膰 aspiryn臋 w mokre dni
Mie膰 z tob膮 wsp贸lny sufit, wsp贸lny piec
Czego wi臋cej mo偶na chcie膰?

I, doprawdy, a偶 si臋 boj臋
To taki dziwny fakt
Starczy艂o tylko raz popatrze膰 w oczy twoje
A ju偶 marz臋 tak…

Rogaliki na 艣niadanie z tob膮 je艣膰
Wsp贸ln膮 szaf臋 na ubranie z tob膮 mie膰
W rado艣ciach i k艂opotach razem by膰
I ju偶 wi臋cej nie chc臋 nic
I ju偶 wi臋cej nie chc臋 nic

I, doprawdy, a偶 si臋 boj臋
To taki dziwny fakt
Starczy艂o tylko raz popatrze膰 w oczy twoje
A ju偶 marz臋 tak…

Rogaliki na 艣niadanie z tob膮 je艣膰
Wsp贸ln膮 szaf臋 na ubranie z tob膮 mie膰
W rado艣ciach i k艂opotach razem by膰
I ju偶 wi臋cej nie chc臋 nic
I ju偶 wi臋cej nie chc臋 nic

Wygenerowany tattoo: List do Mamy

Mamo, ja wszystko pami臋tam jak bardzo stara艂a艣 si臋 wychowa膰 nas na porz膮dnych ludzi, ale mo偶e od pocz膮tku opowiem Ci, co pami臋tam:

Babie Do艂y, rok 1959 bodaj偶e, kiedy ja, jako szkrab ucieka艂am Ci z domu nad morze i z艂azi艂am po stromych wydmach, albo znajdywa艂a艣 mnie w lesie na jaki艣 drzewie.

Ju偶 w贸wczas lubi艂am chodzi膰 swoimi drogami ku Twojej udr臋ce.

Pami臋tam, 偶e uszyte przez Ciebie porci臋ta, rwa艂am na gwo藕dziach i potem ba艂am si臋 do tego przyzna膰, a tak偶e jak przychodzi艂am zakrwawiona, posiniaczona, a Ty jecha艂a艣 na pogotowie, aby mi te szramy zaszyli.

Pami臋tam, gdy opowiada艂a艣 o czasach wojny i jak by艂a艣 g艂odzona jako dziecko, przez swoj膮 macoch臋, a potem jak zacz臋艂a艣 pracowa膰 w wieku 14 lat.

Jako ma艂a dziewczynka pracowa艂a艣 w szwalni i 聽przekrada艂a艣 si臋 聽po ulicach wojennej 艁odzi.

Jak Niemcy przychodzili i robili w domu przeszukania, a Radogoszcz poszed艂 z dymem poch艂aniaj膮c pracuj膮cych tam ludzi.

Po przeprowadzce do Ustki, pami臋tam jak gotowa艂a艣 bielizn臋 w kotle i strasznie si臋 oparzy艂a艣, a Ojca w domu nie by艂o d艂ugie miesi膮ce i wszystko by艂o na Twojej g艂owie.

Ja w艂a艣nie posz艂am do pierwszej klasy, a Ty w wolnych chwilach robi艂a艣 nam zabawki – takie mebelki dla lalek.

Pami臋tam, 偶e po po艂o偶eniu nas spa膰, pisa艂a艣 w kuchni wiersze w niebieskim zeszycie, albo d艂ugo rozmawia艂a艣 z Ojcem, kt贸ry przyjecha艂, a by艂 w domu go艣ciem z racji swojej pracy.

Pami臋tam, 偶e cz臋sto p艂aka艂a艣 w czasie tych rozm贸w, a do tego opiekowa艂a艣 si臋 bratem Ojca, kt贸ry nie mia艂 si臋 gdzie podzia膰.

Potem zwali艂 Ci si臋 na g艂ow臋 brat nast臋pny, bo te偶 nie mia艂 si臋 gdzie podzia膰 i to wszystko na Twoj膮 biedn膮 g艂ow臋.

Potem nast臋pna przeprowadzka i Ojciec ju偶 w domu, ale czasami sobie my艣l臋, 偶e lepiej nam by艂o bez niego.

Wieczne awantury i alkohol i tak min臋艂o 17 lat, w kt贸rych walczy艂a艣 jak lwica o nasz dom, pracuj膮c jednocze艣nie.

Pami臋tam, jak pomaga艂a艣 mi robi膰 do szko艂y zadania z plastyki i wszystko potrafi艂a艣.

Nie by艂 Ci obcy m艂otek, gw贸藕d藕, malowanie, remonty, poniewa偶 nie mog艂a艣 liczy膰 na nikogo, bo by艂a艣 przecie偶 jedynaczk膮.聽

Nasta艂 dzie艅, 偶e trzeba by艂o z domu ucieka膰, bo poziom awantur przybra艂 apogeum.

Wysz艂y艣my z domu z paroma ciuchami do zupe艂nie mi obcych ludzi.

Chcia艂a艣 mnie z siostr膮 uchroni膰 przed psychicznym zn臋caniem si臋, aby艣my wszystkie nie zwariowa艂y.

Mieszkanie poza domem przez p贸艂 roku i znowu wszystko by艂o na Twojej g艂owie.

Dorasta艂y艣my, uczy艂y艣my si臋 i trzeba by艂o nas ubra膰, zakupi膰 podr臋czniki, zeszyty i sama na to wszystko pracowa艂a艣.

D艂ugo by wymienia膰 i pisa膰 o Twojej dobroci, cierpliwo艣ci i pracowito艣ci, a do tego nigdy si臋 nie za艂ama艂a艣.

Zawsze Ci臋 podziwia艂am, zawsze by艂a艣 dla mnie wzorem i wybacz, 偶e kiedy odesz艂am z domu i za艂o偶y艂am swoj膮 rodzin臋, by艂o mnie mniej w Twoim 偶yciu.

W贸wczas to ja musia艂am zadba膰 o swoj膮 rodzin臋 i wychowa膰 swoje dzieci na porz膮dnych ludzi.聽

Zadanie wykona艂am i teraz Mamo jestem my艣lami bli偶ej Ciebie, bo mam teraz na to czas. Dzi臋kuj臋 Ci Mamo za wszystko i k艂aniam Ci si臋 w wielkiej atencji.

Jutro znowu odwiedz臋 Ci臋 w szpitalu. Z艂api臋 Ci臋 za r臋k臋 i tak sobie posiedzimy.聽

Kocham Ci臋.

Obraz mo偶e zawiera膰: 2 osoby, ludzie stoj膮, drzewo i na zewn膮trz

Mia艂a Matka c贸rki!

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 3 osoby, ludzie stoj脛聟, drzewo i na zewn脛聟trz

Dalej grzebi臋 w albumach i pochylam si臋 nad ka偶dym zdj臋ciem.

Dzi艣 znalaz艂am zdj臋cie ze spaceru dw贸ch si贸str ze swoj膮 mam膮.

Pr贸buj臋 sobie przypomnie膰, kt贸ry to m贸g艂by by膰 rok i zdaje si臋, 偶e to by艂 koniec lat 80 – tych.

Na zdj臋ciu jest du偶o mi艂o艣ci mi臋dzy siostrami i ich matk膮.

Bije z niego rado艣膰 matki, 偶e ma fajne c贸rki i przyja藕艅 mi臋dzy trzema kobietami.

Zdj臋cie zrobione by艂o chyba z pocz膮tkiem wiosny, gdy偶 w d艂oniach trzymamy bazie do wazonu, tak jakby to聽 by艂o tu偶 przed 艢wi臋tami Wielkanocnymi.

Szkoda wielka, 偶e tego zdj臋cia nie podpisa艂am, a musz臋 grzeba膰 w pami臋ci.

Wida膰 ze zdj臋cia, 偶e jeszcze by艂am obecna w sercu mamy, by za jaki艣 czas na 25 lat mnie wyautowano i zostawiono, czyli po prostu odrzucono.

Kiedy mama umiera艂a, to ani razu nie nawi膮za艂a do tego, 偶e mnie kocha艂a i w zasadzie na koniec zadba艂a tylko o m艂odsz膮, swoj膮 c贸rk臋.

Ka偶dy z nas w swoim 偶yciu do艣wiadczy艂 odrzucenia!

Mog艂oby si臋 to zdarzy膰 w przedszkolu, w dzieci艅stwie, w m艂odo艣ci i w ko艅cu w doros艂ym 偶yciu,聽 w ma艂偶e艅stwie i ja tego odrzucenia do艣wiadczy艂am nie jeden raz, ale najbardziej boli odrzucenie przez matk臋, a dopiero za tym jest zdrada w zwi膮zku.

Mama umar艂a kilka miesi臋cy temu, a ja dowiedziawszy si臋 o odrzuceniu 艂azi艂am po 艣cianach, bo tak bardzo bola艂o.

Odrzuci艂a mnie najwa偶niejsza osoba w moim 偶yciu i ju偶 nie mam szansy spyta膰 – dlaczego?

Kiedy si臋 prze偶ywa odrzucenie, to bol膮 wszystkie cz艂onki w cz艂owieku i odczuwa si臋 ogromny b贸l cia艂a, tak jak po gro藕nym wypadku.

Tracimy nagle poczucie w艂asnej warto艣ci i ludzie tak opisuj膮 odrzucenie:

„Czuj臋 si臋, jakby kto艣 mnie pobi艂, d藕ga艂 no偶em. Boli mnie ca艂e cia艂o. P臋k艂o mi serce 鈥 b贸l psychiczny cz臋sto opisujemy za pomoc膮 por贸wna艅 stricte fizycznych. I okazuje si臋, 偶e to nie tylko forma zwizualizowania cierpienia, a… realny opis do艣wiadcze艅. Odrzucenie boli. I do dos艂ownie.

Wi臋kszo艣膰 z nas zosta艂a kiedy艣 odrzucona. Przez partnerk臋/partnera, rodzin臋, r贸wie艣nik贸w, koleg贸w z pracy. Bez w膮tpienia potrafiliby艣my to opisa膰. Cierpienie,聽poczucie osamotnienia, dezorientacja, nat艂ok my艣li, l臋k. I 艣wiadomo艣膰, 偶e nikt nie potrafi nas zrozumie膰, 偶e trudno opisa膰, jaka walka w艂a艣nie odbywa si臋 w naszej g艂owie. Tym emocjom cz臋sto towarzysz膮 r贸wnie偶 objawy czysto fizyczne. B贸l. Taki b贸l w klasycznym rozumieniu.”

Jak sobie radzi膰 z odrzuceniem, a wi臋c ja uciekam w sen i to mi pomaga.

Zawsze mia艂am problemy ze snem, a teraz podrafi臋 spa膰 nawet do po艂udnia, czemu dziwi si臋 m贸j M膮偶!

Dosz艂am do tego, 偶e nie rozstrz膮sam ju偶 ka偶dego dnia, tego, co mnie spotka艂o i nauczy艂am si臋 dba膰 o siebie.

Nie pozostaje nic innego, jak ka偶dego dnia dba膰 o siebie i o poczucie w艂asnej warto艣ci.

To jest taka recepta, aby pod koniec 偶ycia stara膰 si臋 by膰 szcze艣liw膮.

Mam dobre Dzieci i kochaj膮cego M臋偶a, a tamto niech szlag trafi.

Mam dach nad g艂ow膮 i mam co je艣膰 i uwa偶am, 偶e pieni膮dze szcz臋艣cia nie daj膮, a dopiero zakupy!

Niech kupuj膮 ile si臋 da,聽 ale moja mama ani razu nie pomy艣la艂a o tym, 偶e jej starzej膮ca si臋 c贸rka mo偶e kiedy艣 potrzebowa膰 pieni臋dzy na lekarzy, cho膰 opiekowa艂am si臋 Tob膮 dwa, ci臋偶kie lata!

 

 

Zawieszenie w czasie!

Po pogrzebie Mamy czuj臋 si臋 bardzo dziwnie i sama ze sob膮 gadam w g艂owie.

Nagle od dw贸ch lat zrobi艂o si臋 tak du偶o czasu, tylko dla siebie i musz臋 na nowo nauczy膰 si臋 z niego czerpa膰, tak jak to by艂o przed Mamy chorob膮.

Na razie 偶yj臋 w zawieszeniu ze swoj膮 偶a艂ob膮 i nie bior臋 si臋 za wi臋ksze, domowe sprawy, a jedynie gotuj臋 na bie偶膮co i ogarniam dom bardzo pobie偶nie, gdy偶 chc臋 pozosta膰 w zgodzie ze sob膮 i upora膰 si臋 z wieloma pytaniami, szukaj膮c odpowiedzi.

Po pogrzebie wszyscy si臋 rozpiechrzli i wr贸cili聽 do swojego 偶ycia, do pracy, do codziennych zaj臋膰 i tak powinno by膰.

Ja b臋d膮c na emeryturze musz臋 na nowo budowa膰 sw贸j 艣wiat i wiem jedno, 偶e w rodzinie powsta艂a ogromna pustka i niczym jej ju偶 nie mo偶na za艂ata膰, a jest to odej艣cie Mamy.

艢pi臋 teraz du偶o, bo prawie do 10-tej, bo tak m贸j organizm potrzebuje i ju偶 nie budz臋 si臋 z l臋kiem, 偶e musz臋 by膰 gotowa do opieki nad Mam膮.

Mog臋 sobie pozwoli膰 na lenistwo – np. ca艂y dzie艅 w pid偶amie dumaj膮c i medytuj膮c uk艂adaj膮c swoje my艣li i dzie艅.

Widz臋 Mam臋 w trumnie, ale my艣l臋, 偶e ten stan kiedy艣 minie i nie b臋dzie mnie ten widok prze艣ladowa膰.

Widz臋 J膮 kiedy patrz臋 przez okno, a Ona lubi艂a si臋 przechadza膰 – taka malutka z berecikiem na g艂owie, a czasami z laseczk膮.

Widz臋 J膮 kiedy by艂a jeszcze m艂od膮 kobiet膮 i k膮pa艂a moj膮 pierworodn膮, aby mnie tego nauczy膰.

Takie obrazy b臋d膮 si臋 pojawia艂y we wspomnieniach, bo one nigdy nie odejd膮 z zamkni臋ciem wieka od trumny.

Obejrza艂am wi臋c dzisiaj film polski – s艂awny film pt. „Kler” i zada艂am sobie pytanie, co ten film ma niby zmieni膰 w postrzeganiu dra艅stwa w ko艣ciele, bo nie zmieni nic!

Ten film obejrza艂y miliony Polak贸w, a mimo to ko艣ci贸艂 ze swoj膮 pedofili膮 b臋dzie mia艂 si臋 艣wietnie!

Ogl膮da艂am lepsze filmy o tej tematyce, bo np. film „W膮tpliwo艣膰” z rewelacyjn膮 aktork膮 –聽Meryl Streep. Polecam, bo jest bardzo ambitne kino o trudnym temacie z bardzo dobrymi dialogami.

Przeczyta艂am te偶 fragment z ksi膮偶ki, kt贸r膮 napisa艂a Michelle Obama o tym czasie, kiedy ona i jej m膮偶 wchodzili w polityk臋 i jak wcale im nie by艂o 艂atwo.

Ogromnie lubi臋 m膮dre kobiety i jestem pe艂na dla nich podziwu, a tak膮 m膮dr膮 jest Michelle, kt贸ra niewykluczone b臋dzie si臋 ubiega艂a o urz膮d Prezydenta USA, ale to poka偶e czas.

Michelle Obama: Barack by艂 pracoholikiem i nie mierzy艂 si艂 na zamiary.
Tu偶 po 艣lubie Michelle chcia艂a robi膰 karier臋, a jednocze艣nie marzy艂a o roli typowej 偶ony i matki. W tym czasie Barack mia艂 ju偶 opini臋 „wysokiego, sympatycznego pracoholika”, kt贸ry musia艂 s艂ono zap艂aci膰 za niedotrzymanie jednej umowy.
Dzi臋ki uprzejmo艣ci wydawnictwa Agora publikujemy fragment ksi膮偶ki Michelle Obamy聽„Becoming. Moja historia”, kt贸ra uka偶e si臋 w Polsce 13 lutego.

Rozdzia艂 12.

(鈥)

Po powrocie ze sp臋dzonego w Kalifornii miesi膮ca miodowego Baracka i mnie czeka艂a zar贸wno dobra, jak i z艂a wiadomo艣膰. T膮 pierwsz膮 by艂聽wynik listopadowych wybor贸w, kt贸ry zapowiada艂 fal臋 dobrych zmian.聽Bill Clinton聽wygra艂 ze znaczn膮 przewag膮, po zaledwie jednej kadencji odsuwaj膮c od w艂adzy prezydenta Busha. Carol Moseley Braun tak偶e odnios艂a zdecydowane zwyci臋stwo i zosta艂a pierwsz膮 afroameryka艅sk膮 senatork膮. Baracka szczeg贸lnie ucieszy艂a wie艣膰, 偶e frekwencja okaza艂a si臋 rewelacyjna: sam Project VOTE! zarejestrowa艂 ponad sto dziesi臋膰 tysi臋cy nowych wyborc贸w, a szeroko prowadzona kampania na rzecz udzia艂u w wyborach tak偶e przyczyni艂a si臋 do zwi臋kszenia liczby g艂osuj膮cych.

Po raz pierwszy od dekady ponad p贸艂 miliona czarnosk贸rych wyborc贸w z Chicago posz艂o na wybory i dowiod艂o, 偶e ma moc zbiorowego wp艂ywania na polityk臋. By艂 to jasny komunikat dla prawodawc贸w i przysz艂ych polityk贸w, w kt贸ry po 艣mierci Harolda Washingtona cz臋艣膰 ludzi, jak si臋 zdawa艂o, przesta艂a wierzy膰: g艂osy Afroamerykan贸w si臋 licz膮. Ignorowanie ich czy lekcewa偶enie ich potrzeb i problem贸w b臋dzie kosztownym politycznym b艂臋dem. R贸wnie偶 sama afroameryka艅ska spo艂eczno艣膰 otrzyma艂a sygna艂, 偶e si臋 liczy, a post臋p jest mo偶liwy. Te wydarzenia napawa艂y Baracka otuch膮. Cho膰 praca, kt贸r膮 wykona艂, by艂a wyczerpuj膮ca, nauczy艂 si臋 dzi臋ki niej wiele o z艂o偶onym systemie politycznym miasta. Upewni艂 si臋 te偶, 偶e posiada zdolno艣ci organizacyjne pozwalaj膮ce mu na podj臋cie wi臋kszych wyzwa艅. Wsp贸艂pracowa艂 z liderami inicjatyw oddolnych, zwyk艂ymi obywatelami i wybranymi urz臋dnikami, jakim艣 cudownym sposobem dopinaj膮c swego. Kilka gazet odnotowa艂o niezwyk艂y wp艂yw dzia艂a艅 Project VOTE! Dziennikarz z czasopisma „Chicago” opisa艂 Baracka jako „wysokiego, sympatycznego pracoholika”, twierdz膮c, 偶e pewnego dnia sam powinien wystartowa膰 w wyborach, co Barack po prostu zby艂 wzruszeniem ramion.

Michelle i Barack Obamowie

殴r贸d艂o:聽Obama-Robinson Family Archive

By艂a te偶 jednak z艂a wiadomo艣膰: ten wysoki, sympatyczny pracoholik, kt贸rego w艂a艣nie po艣lubi艂am, przeoczy艂 termin oddania ksi膮偶ki. Tak bardzo poch艂on臋艂o go rejestrowanie wyborc贸w, 偶e zdo艂a艂 z艂o偶y膰 tylko cz臋艣膰 maszynopisu. Po powrocie do domu agent Baracka poinformowa艂 nas, 偶e wydawca uniewa偶ni艂 umow臋 i Barack musi zwr贸ci膰 zaliczk臋 w wysoko艣ci czterdziestu tysi臋cy dolar贸w.

Je艣li go to przerazi艂o, nie okaza艂 przede mn膮 paniki. Ja sama wdra偶a艂am si臋 w艂a艣nie do nowych obowi膮zk贸w w ratuszu, kt贸re obejmowa艂y znacznie wi臋cej zebra艅 z zarz膮dem planowania przestrzennego, a mniej piknik贸w z seniorami ni偶 na poprzednim stanowisku. Cho膰 nie pracowa艂am tak d艂ugo jak w kancelarii, codzienny zgie艂k sprawia艂, 偶e wieczorami by艂am wym臋czona i niezbyt ch臋tna mierzy膰 si臋 z problemami w domu. Wola艂am raczej nala膰 sobie lampk臋 wina, od艂膮czy膰 zwoje m贸zgowe i ogl膮da膰 telewizj臋 na sofie. Je艣li obsesyjne zaanga偶owanie Baracka w Project VOTE! czego艣 mnie nauczy艂o, to tego, 偶e nie powinnam si臋 martwi膰 k艂opotami mojego m臋偶a, bo przejmowa艂am si臋 nimi bardziej ni偶 on sam. O ile mnie chaos pobudza艂, o tyle Baracka wr臋cz rozsadza艂. By艂 niczym 偶ongluj膮cy talerzami cyrkowiec 鈥 je艣li robi艂o si臋 zbyt spokojnie, odbiera艂 to jako sygna艂, by zwi臋kszy膰 tempo. Zorientowa艂am si臋, 偶e notorycznie bierze na siebie za du偶o zobowi膮za艅 i anga偶uje si臋 w kolejne projekty, nie mierz膮c si艂 na zamiary. Zgodzi艂 si臋 na przyk艂ad zasi膮艣膰 w zarz膮dzie kilku organizacji non profit i wyk艂ada膰 na cz臋艣膰 etatu na University of Chicago w nadchodz膮cym semestrze wiosennym, a jednocze艣nie planowa艂 zatrudni膰 si臋 w kancelarii w pe艂nym wymiarze godzin.

Pozostawa艂a jeszcze sprawa ksi膮偶ki. Agent zapewnia艂, 偶e zdo艂a sprzeda膰 tytu艂 innemu wydawcy, o ile Barack szybko sko艅czy pierwsz膮 wersj臋 tekstu. Poniewa偶 jeszcze nie zacz膮艂 pracy na uczelni, a kancelaria, kt贸ra i tak czeka艂a ju偶 od roku, by go zatrudni膰 na pe艂ny etat, zaaprobowa艂a takie rozwi膮zanie, wymy艣li艂 idealny spos贸b wybrni臋cia z k艂opot贸w: b臋dzie pisa艂 w odosobnieniu i z dala od codziennego zgie艂ku w jakiej艣 odleg艂ej chatce, gdzie zdo艂a skupi膰 si臋 wy艂膮cznie na jednej sprawie. By艂 to ekwiwalent ca艂onocnego pisania eseju zaliczeniowego na ostatni膮 chwil臋 w koled偶u, tyle 偶e ta praca mia艂a mu zaj膮膰 kilka miesi臋cy. Zacz膮艂 rozwija膰 t臋 wizj臋 pewnego wieczora jakie艣 sze艣膰 tygodni po naszym 艣lubie, po czym spuentowa艂 j膮 wiadomo艣ci膮, 偶e jego matka wyszuka艂a mu idealny domek. Tak naprawd臋 to ju偶 go dla niego wynaj臋艂a. By艂 tani, cichy i sta艂 przy pla偶y. W Sanurze. Czyli miasteczku na indonezyjskiej wyspie Bali pi臋tna艣cie tysi臋cy kilometr贸w ode mnie.

殴r贸d艂o:聽Obama-Robinson Family Archives

To brzmi troch臋 jak kiepski dowcip, prawda? Co si臋 stanie, gdy samotnik indywidualista o偶eni si臋 z towarzysk膮, kochaj膮c膮 偶ycie rodzinne kobiet膮, kt贸ra nie znosi samotno艣ci? Odpowied藕 brzmi chyba tak samo jak rozwi膮zanie prawie ka偶dego ma艂偶e艅skiego problemu, niewa偶ne, kim si臋 jest i jak wygl膮daj膮 szczeg贸艂y, trzeba si臋 jako艣 dostosowa膰 do sytuacji. Skoro ma艂偶e艅stwo jest na zawsze, to w艂a艣ciwie nic innego nie pozostaje.

I tak na pocz膮tku 1993 roku Barack polecia艂 na Bali, by sp臋dzi膰 prawie pi臋膰 tygodni sam na sam z w艂asnymi my艣lami i pracowa膰 nad manuskryptem ksi膮偶ki Odziedziczone marzenia. Spadek po moim ojcu. Zape艂nia艂 starannym pismem 偶贸艂te kartki notes贸w i klarowa艂 swoje idee podczas codziennych powolnych spacer贸w w艣r贸d palm i szumu fal. Ja tymczasem zosta艂am w domu i po dawnemu 偶y艂am nad mieszkaniem matki przy Euclid Avenue, a kolejna o艂owiana chicagowska zima lakierowa艂a drzewa i chodniki warstw膮 lodu. Szuka艂am sobie zaj臋膰, widywa艂am si臋 z przyjaci贸艂mi, wieczorami chodzi艂am na treningi. Podczas regularnych spotka艅 z lud藕mi w pracy i w mie艣cie u偶ywa艂am czasem dziwnego nowego okre艣lenia: „m贸j m膮偶”. M贸j m膮偶 i ja chcieliby艣my kupi膰 dom. M贸j m膮偶 jest pisarzem i ko艅czy ksi膮偶k臋. By艂o to dziwne i cudowne. Przywo艂ywa艂o wspomnienie nieobecnego przy mnie cz艂owieka. Bardzo t臋skni艂am za Barackiem, ale stara艂am si臋 racjonalnie wyja艣ni膰 sobie t臋 sytuacj臋. Rozumia艂am, 偶e cho膰 dopiero co si臋 pobrali艣my, taka przerwa by艂a chyba najlepszym rozwi膮zaniem.

Barack zabra艂 chaos zwi膮zany z prac膮 nad ksi膮偶k膮 daleko od domu, aby tam go opanowa膰. By膰 mo偶e zrobi艂 to przez wzgl膮d na mnie, 偶eby mi ten ba艂agan nie przeszkadza艂. Musia艂am pami臋ta膰, 偶e wysz艂am za niesztampowego my艣liciela. Radzi艂 sobie ze swoimi problemami w najrozs膮dniejszy i najskuteczniejszy spos贸b, jaki przyszed艂 mu do g艂owy, nawet je艣li z pozoru wygl膮da艂o to na tropikalne wakacje czy miesi膮c miodowy z samym sob膮 (jak go nazywa艂am w momentach szczeg贸lnie doskwieraj膮cej samotno艣ci), na kt贸ry wybra艂 si臋 zaraz po miesi膮cu miodowym ze mn膮.

Michelle i Barack Obamowie

殴r贸d艂o:聽Callie Shell, Aurora Photos

Ty i ja, ty i ja, ty i ja. Uczyli艣my si臋 dostosowywa膰, na zawsze splata膰 w jedno trwa艂e „my”. Nawet je艣li byli艣my tymi samymi lud藕mi co dawniej, t膮 sam膮 par膮 od lat, obecnie mieli艣my nowe etykietki i musieli艣my sobie poradzi膰 z now膮 to偶samo艣ci膮. On by艂 moim m臋偶em. Ja 鈥 jego 偶on膮. Oznajmili艣my to sobie nawzajem i ca艂emu 艣wiatu w ko艣ciele. Wydawa艂o si臋, 偶e zakres naszych zobowi膮za艅 wobec siebie wzr贸s艂.

Dla wielu os贸b, w tym dla mnie, s艂owo „偶ona” nie jest czym艣 b艂ahym. Ma historyczne konotacje. W oczach ludzi dorastaj膮cych jak ja w latach sze艣膰dziesi膮tych i siedemdziesi膮tych 偶ony jawi艂y si臋 jako pewien gatunek bia艂ych kobiet z telewizyjnych sitcom贸w 鈥 radosnych, ufryzowanych i spi臋tych gorsetem. Siedzia艂y w domu, rozpieszcza艂y dzieci i zawsze mia艂y na kuchence naszykowany obiad. Czasem nalewa艂y sobie sherry albo flirtowa艂y ze sprzedawc膮 odkurzaczy, ale na tym wszelkie podniety si臋 ko艅czy艂y. Na ironi臋 zakrawa艂 fakt, 偶e ogl膮da艂am te programy w naszym salonie przy Euclid Avenue, gdy moja pracuj膮ca w domu matka bez s艂owa skargi przygotowywa艂a kolacj臋, a g艂adko ogolony ojciec odpoczywa艂 po dniu pracy. Zwi膮zek moich rodzic贸w by艂 r贸wnie tradycyjny jak te w telewizji. Barack 偶artuje sobie nawet czasem, 偶e moja rodzina przypomina艂a czarn膮 wersj臋 Leave It to Beaver, serialu o idealnej ameryka艅skiej rodzinie, z udzia艂em Robinson贸w z South Side, r贸wnie statecznych i nieskazitelnych co telewizyjni Cleaverowie z Mayfield, cho膰, rzecz jasna, biedniejszych 鈥 niebieski kombinezon miejskiego pracownika, mojego ojca, zast臋powa艂 tu garnitur pana Cleavera. Barack robi艂 to por贸wnanie z nutk膮 zazdro艣ci w g艂osie, poniewa偶 jego dzieci艅stwo przebiega艂o zupe艂nie inaczej, aczkolwiek tak偶e sta艂o w kontrze do g艂臋boko zakorzenionych stereotyp贸w na temat Afroamerykan贸w, kt贸rzy pono膰 mieszkaj膮 g艂贸wnie w rozbitych rodzinach i nie s膮 zdolni do realizacji typowych dla klasy 艣redniej marze艅 o stabilnym 偶yciu spe艂nianych przez naszych bia艂ych s膮siad贸w.

Ja sama w dzieci艅stwie wola艂am The Mary Tyler Moore Show i z fascynacj膮 poch艂ania艂am wszystkie odcinki. Mary mia艂a prac臋, modne ciuchy i 艣wietne w艂osy. By艂a niezale偶na, zabawna i w przeciwie艅stwie do innych pa艅 z telewizji mierzy艂a si臋 z ciekawymi problemami. Prowadzi艂a rozmowy, kt贸re nie dotyczy艂y dzieci czy domu. Nie pozwala艂a Lou Grantowi sobie rozkazywa膰 i nie mia艂a obsesji na punkcie znalezienia m臋偶a. Emanowa艂a z niej m艂odzie艅cza werwa, cho膰 zarazem by艂a dojrza艂a. W czasach na d艂ugo przed internetem, kiedy 艣wiat prezentowano nam prawie wy艂膮cznie za po艣rednictwem telewizji, takie sprawy mia艂y znaczenie. Dla inteligentnej dziewczyny o kie艂kuj膮cym przekonaniu, 偶e nie chce ograniczy膰 si臋 do roli pani domu, Mary Tyler Moore by艂a bogini膮.

Michelle i Barack Obamowie

殴r贸d艂o:聽Official White House Photo by Chuck Kennedy

A teraz, w wieku dwudziestu dziewi臋ciu lat, 偶y艂am w tym samym mieszkaniu, w kt贸rym wtedy ogl膮da艂am telewizj臋 i jad艂am posi艂ki przygotowane przez cierpliw膮, bezinteresown膮 Marian Robinson. Dosta艂am bardzo wiele 鈥 wykszta艂cenie, poczucie w艂asnej warto艣ci, arsena艂 ambicji 鈥 i zdawa艂am sobie spraw臋, 偶e to g艂贸wnie zas艂uga matki. Nauczy艂a mnie czyta膰, nim posz艂am do zer贸wki, pomaga艂a mi literowa膰 s艂owa ze stron ksi膮偶eczek Dick and Jane, kiedy siedzia艂am skulona niczym koci臋 na jej kolanach w bibliotece. Gotowa艂a nam pe艂nowarto艣ciowe posi艂ki, domagaj膮c si臋, by艣my zjedli brukselk臋 i broku艂y. Uszy艂a mi nawet sukni臋 na bal maturalny, na lito艣膰 bosk膮! Obdarowywa艂a nas nieustannie i wszystko nam odda艂a. W艂asn膮 to偶samo艣膰 zbudowa艂a wok贸艂 rodziny. Dzi艣 ju偶 rozumia艂am, 偶e godziny sp臋dzone na opiece nade mn膮 i Craigiem by艂y godzinami, kt贸rych nie po艣wi臋ci艂a sobie.

Jednak za wspania艂e dary, kt贸re otrzyma艂am w 偶yciu, p艂aci艂am teraz cen臋, jak膮 by艂 komfort psychiczny. Wychowano mnie tak, bym by艂a pewna siebie, nie uznawa艂a 偶adnych granic i wierzy艂a, 偶e mog臋 osi膮gn膮膰 dos艂ownie wszystko, czego zapragn臋. A pragn臋艂am wszystkiego. Bo, m贸wi膮c s艂owami Suzanne, czemu nie? Chcia艂am 偶y膰 wystrza艂owo i robi膰 karier臋 jak Mary Tyler Moore, a jednocze艣nie sk艂ania艂am si臋 ku ustabilizowanej, pe艂nej po艣wi臋ce艅 i na poz贸r bezbarwnej roli typowej 偶ony i matki. Chcia艂am mie膰 zar贸wno 偶ycie rodzinne, jak i zawodowe, lecz zarazem jako艣 sprawi膰, by jedno nie st艂amsi艂o drugiego. Mia艂am nadziej臋, 偶e p贸jd臋 w 艣lady matki, a zarazem, 偶e b臋d臋 od niej zupe艂nie r贸偶na. Samo rozwa偶anie tych spraw by艂o dziwne i miesza艂o
mi w g艂owie. Czy mog臋 mie膰 wszystko? Czy faktycznie tego chc臋? Nie mia艂am poj臋cia.

(鈥)

Powy偶szy fragment pochodzi z ksi膮偶ki Michelle Obamy „Becoming” (wyd. Agora), kt贸ra uka偶e si臋 w Polsce 13 lutego.

殴r贸d艂o:聽Materia艂y prasowe

Moja Mama odesz艂a!

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 3 osoby, u脜聸miechni脛聶ci ludzie, ludzie siedz脛聟 i w budynku

Przez 85 lat moja Mama nie chorowa艂a powa偶nie nie licz膮c zapalenia wyrostka robaczkowego i d艂ugo po tym, powa偶nej infekcji uk艂adu moczowego.

W m艂odszym wieku mia艂a operacj臋 tarczycy i to chyba wszystko, co zwi膮zane by艂o ze s艂u偶b膮 zdrowia.

Serce jak dzwon!

My艣la艂a, 偶e jest mocna i niezniszczalna, bo w zasadzie taka by艂a, a偶 zjawi艂 si臋 rak -niespodziewanie.

Do ko艅ca, nawet le偶膮c ju偶 w 艂贸偶ku broni艂a si臋 z ca艂ych si艂 przed 艣mierci膮 i wci膮偶 my艣la艂a, 偶e si臋 jej nie da i ona Jej nie pokona, bo przecie偶 tyle razy da艂a rad臋.

B臋d膮c ju偶 w agonii nagle si臋 podnios艂a i z艂apa艂a moj膮 C贸rk臋 za sweter, aby da膰 kolejny raz sprzeciw zbli偶aj膮cej si臋 艣mierci.

Nie chcia艂a odchodzi膰 za 偶adne skarby i tak bardzo si臋 tego ba艂a, 偶e piel臋gniarka widz膮c jej proces odchodzenia powiedzia艂a, 偶e czego艣 takiego nigdy w swojej pracy nie widzia艂a.

Zawsze czu艂am, 偶e Ona odejdzie w jak膮艣 wa偶n膮 dat臋 dla rodziny, albo w jakie艣 wa偶ne 艣wi臋ta w kalendarzu.

By艂a chora i my艣la艂am, 偶e mo偶e odejdzie w Wigili臋, a potem, 偶e mo偶e w Nowy Rok.

Potem, 偶e mo偶e w swoje urodziny, albo w moj膮 rocznic臋 艣lubu, ale nie!

Odesz艂a w urodziny mojej Wnusi, bo tak zawsze pilnowa艂a dat, aby nie zapomnie膰 o nikim i zrobi膰 cho膰 malutki prezent ze swojej niewielkiej emerytury.

Te ostatnie dwa lata Jej choroby up艂yn臋艂y mi dos艂ownie na „pstyk” i nawet nie wiem kiedy dos艂ownie.

Wszystkie dni zla艂y si臋 w jak膮艣 ca艂o艣膰, tak jakby w jeden dzie艅 i nie pami臋ta si臋, co by艂o przedtem i ile razy odgrzewa艂o si臋 dla Niej obiad i ile razy poda艂o pi膰, zmieni艂o si臋 pampersa.

Stan臋艂am tak dzi艣 nad Ni膮, kiedy ju偶 nic nie czu艂a i si臋 zapad艂am w sobie, bo zda艂am sobie spraw臋 z tego, 偶e ju偶 nigdy nie zanios臋 Jej聽 ulubionego roso艂u!

Wiem jedno, bo siebie znam, 偶e b臋d臋 pami臋ta艂a t臋 chwil臋, kiedy sta艂o si臋, 偶e ju偶 nigdy聽 nie porozmawiamy o polityce, kt贸r膮 si臋 interesowa艂a艣 偶ywo i nigdy ju偶 nie zjesz mojej galarety,聽 kt贸r膮 chwali艂a艣.

Zawsze Ciebie kocha艂am, cho膰 obie by艂y艣my oszcz臋dne w wynurzeniach, bo s艂owo kocham prawie nie pada艂o z 偶adnej ze strony.

Przez te dwa lata przeczo艂ga艂a艣 nas wszystkich i wystawi艂a艣 na pr贸b臋 i nas bardzo zm臋czy艂a艣 i do ko艅ca swojego 偶ycia b臋d臋 si臋 zastanawia艂a po co?

Koniec, finito i jako艣 trzeba si臋 pozbiera膰 i jako艣 trzeba 偶y膰 dalej, cho膰 wiem, 偶e nie jeden raz z policzka sp艂ynie 艂za.

呕egnam Ciebie moja ukochana Mamo!

 

 

Mama czeka艂a na wiatr, co rozgoni

Ciemne sk艂臋bione zas艂ony

Stan臋艂a dzisiaj na „RAZ!”

Z Bogiem – twarz膮 w twarz.聽

11.50 / 01.02.2019 [*]

Obraz mo偶e zawiera膰: co najmniej jedna osoba, niebo, drzewo, ro艣lina i na zewn膮trz

A kiedy rodzice odchodz膮.

Podobny obraz

Kto mnie czyta, to wie, 偶e mam umieraj膮c膮 Mam臋, kt贸ra w艂a艣nie w otoczeniu bliskich za chwil臋 odda ostatnie tchnienie.

By膰 mo偶e przetrwa t臋 noc, a o poranku wejdziemy wszyscy w 偶a艂ob臋 i organizowanie pogrzebu.

Nie rozpaczam p贸ki co, bo ju偶 nie mog艂am patrze膰 na jej m臋k臋 i zmaganie si臋 z chorob膮, ale pewnie dopadnie mnie rozpacz, kiedy b臋dzie po wszystkim, a w g艂owie zacznie si臋 analizowanie tej przykrej sytuacji i b臋d臋 musia艂a si臋 broni膰 przed r贸偶nymi emocjami.

Kiedy odchodzi Matka, to umiera w nas jaka艣 cz膮tka i co艣 si臋 na zawsze sko艅czy i nic z tym nie da si臋 zrobi膰, a jedynym wyj艣ciem b臋dzie pogodzenie si臋 z odej艣ciem.

Nie mam si艂y wi臋cej pisa膰, bo jestem rozedrgana, niespokojna i w domu pal膮 si臋 艣wiece, aby da膰 wyraz temu, 偶e ca艂ym sercem j膮 偶egnam – na zawsze.

Jak偶e r贸偶ne s膮 stosunki z matkami i polecam poni偶szy artyku艂 znaleziony w sieci, m贸wi膮cy o tym jak bardzo bywaj膮 skomplikowane relacje mi臋dzy c贸rkami, synami z matkami, ojcami, rodzicami.

Polecam i mo偶e kto艣 si臋 do artyku艂u odniesie, a mo偶e wspomni o swojej mamie i relacjach z ni膮.

Czy jeste艣 cokolwiek winna matce, kt贸re ci臋 nie kocha艂a?

C贸rki, kt贸re do艣wiadczy艂y zdrowego przywi膮zania w dzieci艅stwie, od mam odpowiadaj膮cych na ich potrzeby, wyrastaj膮 na kobiety dost臋pne emocjonalnie, czu艂e, ufne, spontanicznie, pozostaj膮ce w kontakcie z聽emocjami.

C贸rki, kt贸re nie do艣wiadczy艂y bezpiecznej wi臋zi z mamami, b臋d膮 doros艂ymi niedost臋pnymi emocjonalnie, odrzucaj膮cymi innych, niezdolnymi do spontanicznych reakcji emocjonalnych (odpowiedzialnych za budowanie blisko艣ci). Mog膮 naby膰 te umiej臋tno艣ci w toku terapii. Nadal stoj膮 przed dylematem, czy podtrzymywa膰 relacj臋 z matk膮, kt贸ra nie by艂a zdolna obdarzy膰 mi艂o艣ci膮 i celowo rani.

Niekiedy c贸rka pr贸buje chroni膰 si臋 my艣l膮, 偶e mo偶e jej matka w og贸le nie jest zdolna do okazywania uczu膰, ale cz臋sto okazuje si臋, 偶e potrafi to, na przyk艂ad w relacji z synem.

Wiele c贸rek niekochaj膮cych matek nie tylko musi sobie poradzi膰 z brakiem ich mi艂o艣ci, wsparcia i akceptacji, ale te偶 z presj膮 spo艂ecze艅stwa na podtrzymywanie relacji, kt贸ra stoi w sprzeczno艣ci z prawem do chronienia siebie przed jej destrukcyjnym wp艂ywem.

Zerwanie relacji z w艂asn膮 matk膮 jest pi臋tnem, z kt贸rego c贸rki s膮 surowo rozliczane i z miejsca oceniane jako winne, niezale偶nie od tego, jak wiele okrucie艅stwa do艣wiadczy艂y i jak wiele razy pr贸bowa艂y pojednania. Nikt nie wierzy, jak naprawd臋 wygl膮da ta relacja, poniewa偶 matki przy ludziach zachowuj膮 si臋 zupe艂nie inaczej ni偶 sam na sam z c贸rkami. Je艣li nie rozmawiasz z w艂asn膮 matk膮, inni z miejsca wydaj膮 werdykt: co艣 z tob膮 jest nie tak, bo nikt normalny si臋 na to nie decyduje. Zawsze 艣wiadczy to o tobie, nigdy o matce.聽Dlatego osoby z najbli偶szego otoczenia b臋d膮 wywiera膰 presj臋 na doros艂ej c贸rce, by utrzymywa艂a kontakt z matk膮, jakby podtrzymywanie tej wi臋zi by艂o jedynym s艂usznym i zdrowym wyborem.

Nawet kobiety, kt贸re zdecydowa艂y si臋 zerwa膰 wi臋藕, cz臋sto stoj膮 przed ponownym dylematem spotkania, gdy matka jest umieraj膮ca.

O swoim do艣wiadczeniu opowiada pisarka i terapeutka Peg Streep, kt贸ra przez ostatnich 10 lat przed 艣mierci膮 jej matki, nie mia艂a z ni膮 kontaktu, a gdy zadzwoni艂 brat, 偶e to ostatnia chwila na po偶egnanie, musia艂a stoczy膰 kolejn膮 wewn臋trzn膮 walk臋鈥

鈥濸ewnego poranka, w lutym 2001, zadzwoni艂 brat: 鈥濵ama umiera. Pomy艣la艂em, 偶e mo偶e chcia艂aby艣 przyjecha膰 i si臋 z ni膮 po raz ostatni zobaczy膰.鈥 Nie widzia艂am si臋 z ni膮, ani nie rozmawia艂am przez ostatnie 10 lat, nie wiedzia艂am nawet, 偶e jest chora.

鈥濩zy chcia艂a si臋 ze mn膮 zobaczy膰, to z jej inicjatywy ten telefon?鈥 鈥 zapyta艂am. Brat zamilk艂, odchrz膮kn膮艂 i odpowiedzia艂: 鈥濶ie.鈥

鈥濩zy kiedykolwiek wspomina艂a o mnie przez ostatnie miesi膮ce, lata?鈥 Zapyta艂am. Brat zn贸w zamilk艂, po czym odpowiedzia艂: 鈥濶ie.鈥 Po chwili doda艂: 鈥濸omy艣la艂em, 偶e mo偶e, mimo wszystko chcia艂aby艣 si臋 po偶egna膰. To jej ostatnie chwile, jest nieprzytomna.鈥

Podzi臋kowa艂am mu za telefon, 偶yczy艂am powodzenia i powiedzia艂am, 偶e musz臋 to przemy艣le膰 i do niego oddzwoni臋.

Zadzwoni艂am do przyjaci贸艂, krewnych, terapeutki i wszyscy doradzali: 鈥濸owinna艣 jecha膰. Jeste艣 jej to winna, poniewa偶 ci臋 urodzi艂a, a takie spotkanie pozwoli ci zamkn膮膰 pewien etap.鈥

Moja terapeutka, kt贸r膮 podziwia艂am, by艂a kategoryczna, m贸wi膮c mi, 偶e mog臋 sobie nigdy nie wybaczy膰, je艣li nie pojad臋. Przyjaciele przekonywali, 偶e poczuj臋 si臋 dobrze sama ze sob膮, dokonuj膮c tego aktu ostatecznego obowi膮zku wobec matki. Nawet, je艣li moja matka by艂a wobec mnie okrutna, takim gestem udowodni臋, 偶e w sprawach fundamentalnych, nie jestem ani troch臋 jak ona.

Wszyscy starali si臋 by膰 pomocni, mili i 偶yczyli mi, bym by艂a zadowolona ze swojego wyboru. Wiem, 偶e mieli dobre intencje. Ale 偶adne z nich nie mia艂o takiego dzieci艅stwa jak ja, ani takiej matki i nie mogli mnie zrozumie膰.

Scena jak膮 ujrza艂am w swoich wyobra偶eniach, daleka by艂a od zako艅cze艅 rodem z Holywood. Zobaczy艂am siebie stoj膮c膮 przy jej 艂贸偶ku, m贸wi膮c膮 do niej, i jak podczas ka偶dej innej rozmowy, okaza艂aby si臋 niezdolna, by mnie wys艂ucha膰, cho膰 tym razem z innej przyczyny, fina艂 by艂by bole艣nie znajomy. Sta艂abym tam ze 艂zami w oczach, zadaj膮c to samo od lat pytanie: 鈥濪laczego mnie nie kocha艂a艣?鈥

Tym razem jej milczenie rozci膮gn臋艂oby si臋 na wieki. A ma艂a dziewczynka wewn膮trz mnie zn贸w zachowa艂aby nadziej臋 i modli艂a si臋 z ca艂ego serca, 偶e tym razem mama oka偶e jej mi艂o艣膰.

Nie pojecha艂am i nigdy tego nie 偶a艂owa艂am. Zignorowa艂am rady wszystkich, wybra艂am z ca艂膮 艣wiadomo艣ci膮 koszt贸w, jakie przyjdzie mi ponie艣膰.

鈥濴udzie s膮 wolni w podejmowaniu decyzji, ale nie s膮 wolni od konsekwencji tych decyzji.鈥

To nie jest historia, kt贸r膮 ktokolwiek chce us艂ysze膰, ale jest to historia, kt贸ra musi by膰 us艂yszana, w obliczu wszystkich historii przebaczenia i pojednania. Ka偶da z tych historii 艣wiadczy na sw贸j spos贸b o tym, co si臋 dzieje, gdy matka nie potrafi kocha膰 swojej c贸rki.鈥

Marta Szyszko

fragmenty ksi膮偶ki: 鈥濵ean Mothers.聽Overcoming the Legacy of Hurt鈥澛Peg Streep.

mean-mothers

http://niedoskonalamama.pl/jestes-cokolwiek-winna-matce-ktore-cie-kochala/mean-mothers/

Brak dost脛聶pnego opisu zdj脛聶cia.