Archiwa tagu: marsz

Mimo wszystko – kocham Ciebie Polsko!

Moja Polsko kochana – sk艂adam Ci 偶yczenia z okazji 101 – lecia Odzyskania Niepodleg艂o艣ci.

Kiedy si臋 rodzi艂am – Ty艣 podnosi艂a si臋 z po偶ogi wojennej.

By艂a艣 obt艂uczona, zdruzgotana, brzydka i p艂acz膮ca nad swoj膮, trudn膮 histori膮, kt贸ra obi艂a Ciebie i zrujnowa艂a.

Ros艂am mimo wszystko w Twoich granicach i ja si臋 starza艂am, a Ty艣 pi臋knia艂a.

Uczy艂am si臋 Ciebie Polsko!

Uczy艂am si臋 o Twojej historii i uczy艂am si臋 podziwia膰 Twoje pi臋kne pola, lasy, rzeki, morze, g贸ry i polskie miasta i wioski.

Uczy艂am si臋 zarysu Twoich granic i uwa偶am, 偶e s膮 pi臋kne, bo prawie w kszta艂cie serca, a nie jaki艣 tam w艂oski but.

Uczy艂am si臋 Ciebie Polsko i pokocha艂am to miejsce na Ziemi, uwa偶aj膮c je za jedyne dla mnie.

Nigdy nie chcia艂am z Ciebie Polsko wyjecha膰, bo podoba艂o mi si臋 Twoje bohaterstwo i duma.

Pogoni艂a艣 Polsko z艂e moce i w ko艅cu wbi艂a艣 si臋 w swoje, nierozerwalne granice – stawa艂a艣 si臋 pi臋kn膮 pann膮 na wydaniu.

Ja si臋 starza艂am, a Ty pi臋knia艂a艣 z roku na rok – stawa艂a艣 si臋 m艂od膮 kobiet膮 z wiankiem na g艂owie, uplecionym z kwiat贸w polnych.

Twoje krajobrazy z wierzb膮 p艂acz膮c膮, z 偶urawiami na polach i bocianami, zawsze by艂y inspiracj膮 dla poet贸w i malarzy, bo jeste艣 pi臋kna nawet wtedy, kiedy zasnuje Ciebie tajemnicza mg艂a.

By艂a艣 i jeste艣 pi臋kna wiosn膮, latem, jesieni膮 i zim膮!

Nagle zaczyna艂y Ciebie Polsko przecina膰 cudowne autostrady, drogi, mosty, a miasta zaczyna艂y b艂yszcze膰 blaskiem, kiedy s艂o艅ce odbija si臋 od dach贸w , gdy widzimy Ciebie Polsko z lotu ptaka.

Pokocha艂am Ciebie Polsko i w Tobie postanowi艂am za艂o偶y膰 Rodzin臋 i dla Ciebie wychowa膰 dobrze, swoje Dzieci, aby艣 by艂a dumna z nowego pokolenia, kt贸re kiedy艣 b臋dzie Twoj膮 dum膮.

Prawie mi si臋 wszystko uda艂o i ja si臋 starza艂am, a Ty艣 pi臋knia艂a.

By艂am taka dumna, 偶e masz Polsko tylu w swojej historii bohater贸w narodowych i tylu m膮drych, 艣wiat艂ych ludzi, kt贸rych z przyjemno艣ci膮 si臋 s艂ucha艂o w telewizji i w radio, a偶 tu nagle co艣 si臋 z Tob膮 Polsko z艂ego sta艂o!

Z woli jakiego艣 tam procenta wyborc贸w, wzi臋li Ciebie Polsko w 艂apy szubrawcy.

Ja si臋 starzej臋, a ty marniejesz, jak kwiat, kt贸rego si臋 nie podlewa.

Zbrunatnia艂a艣, zbrzyd艂a艣 i wygl膮dasz jak kikut ro艣liny podczas suszy.

P艂acz臋 nad Tob膮 Polsko!

11 listopada znowu wyjd膮 faszy艣ci, 艂ysole, karki i b臋d膮 bredzi膰 co艣 o Bogu, Honoru i Ojczy藕nie, a inteligencja te偶 wyjdzie i zostanie zepchni臋ta do k膮ta, bo rz膮dz膮cym podobaj膮 si臋 nowe elity w dresach!

Obraz mo偶e zawiera膰: ptak, niebo, na zewn膮trz i przyroda
Znalezione obrazy dla zapytania polskie wierzby

12 listopada jest wolny od pracy, bo oni pij膮 z rozpaczy!

Na zdj臋ciu jest m贸j blok, w kt贸rym zamieszkuje 36 rodzin, a flaga pojawi艂a si臋 tylko na trzech balkonach.

Ludzie maj膮 chyba w nosie fakt, 偶e ju偶 100 lat mieszkamy i 偶yjemy w wolnej Polsce.

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: niebo, dom, ro脜聸lina i na zewn脛聟trz

Moje miasto jest uj臋te na tej grafice i jestem z tego dumna. Poszukajcie si臋 kochani.

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

W moim mie艣cie prowincjonalnym odby艂y si臋 uroczysto艣ci 艣wi膮teczne, kt贸re celebrowano przy obelisku, po艣wi臋conym wyzwolicielom naszego miasta w 1945 roku.

Jestem dumna, 偶e nawet w ma艂ych miasteczkach potrafimy wsp贸lnie 艣wi臋towa膰.

U nas nie by艂o faszyst贸w, barierek, Policji, a byli Ci, kt贸rzy godnie oddali cze艣膰 naszej Polsce.

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 3 osoby, drzewo, na zewn脛聟trz i przyroda

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 2 osoby, drzewo, ro脜聸lina, na zewn脛聟trz i przyroda

W moim mie艣cie te偶 zata艅czono Poloneza! Jestem znowu dumna.

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 9 os脙鲁b, u脜聸miechni脛聶ci ludzie, ludzie stoj脛聟, buty, drzewo i na zewn脛聟trz

Co zapami臋tam z tego obchodzenia 100 lecia Odzyskania Niepodleg艂o艣ci?

Zapami臋tam przede wszystkim Donalda Tuska, kt贸ry pojawi艂 si臋 na ochodach i 艣wi臋towa艂 z kochaj膮cymi Polsk臋.

Zosta艂 po chamsku zignorowany przez PiS i postawiono go na trybunie w szarym ko艅cu – tak zignorowany tylko zyska艂.

Sk艂ada艂 wie艅ce i prosz臋 sobie por贸wna膰 ten sam pomink i dw贸ch polityk贸w i prosz臋 znale藕膰 r贸偶nic臋!

Osamotniony Adrian i otoczony Donald Tusk lud藕mi, kt贸rzy na niego czekaj膮 i maj膮 z nim wielkie nadzieje.

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: co najmniej jedna osoba, t脜聜um i na zewn脛聟trz

M贸j kolega Dominik tak podsumowa艂 obchody niepodleg艂o艣ciowe w Warszawie i ja si臋 z Nim ca艂kowicie zgadzam, bo PiS 100 lecie po艂o偶y艂 na 艂opatki i zostanie po tej rocznicy tylko niesmak.

I znowu p艂acz臋 nad Tob膮 Polsko.

Co 偶e艣cie skurwysyny uczynili z t膮 krain膮? – „Kazik”.

BARWY NARODOWE

Bia艂o-krwawy,
Krwawo-bia艂y, lniany
Opatrunku, kt贸ry zwiesz si臋: sztandar,
Co艣 si臋 z wielkim krwotokiem upora艂!
Wiatr rozwija ten dokument rany,
Wznosi w g贸r臋 bohaterski banda偶.
T臋 pami膮tk臋,
Ten d艂ug
i
ten mora艂.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

 

Marsz Niepodleg艂o艣ci pod patronatem Dudy si臋 uda艂:
Wszyscy pi臋knie od艣piewali hymn:
Obrazek
A potem pokojowo przemaszerowali przez centrum stolicy Rzeczypospolitej:
.:okok:.
https://web.facebook.com/oko.press/vide … 360645189/

https://web.facebook.com/osrodek.monito … 104744438/

Polskie wojsko sz艂o praktycznie rami臋 w rami臋 z neofaszystami w stolicy Polski.聽.:boisie:,
Obrazek

Duda nawet gor膮co zaprasza艂 na ta uroczysto艣膰 rodziny z dzie膰mi:
https://web.facebook.com/marcin.szczygi … 182112241/

W mi臋dzyczasie uroczy艣cie spalono flag臋 Unii Europejskiej:
Obrazek

A 偶e w Warszawie smog, to nie od dzisiaj wiadomo (to wina Tuska!聽.;34;.):
Obrazek

Zagraniczne agencje i media komentuj膮 Marsz Niepodleg艂o艣ci, a w nag艂贸wkach pojawia si臋 informacja, 偶e聽Prezydent Polski, Andrzej Duda do艂膮czy艂 do antysemickich nacjonalist贸w.:oklaski:.
鈥濸olska pod znakiem nacjonalistycznego marszu w 100 rocznic臋 odzyskania niepodleg艂o艣ci鈥
Obrazek

Obrazek

 

 

Warszawa zap艂onie krwawo – znowu!

Znalezione obrazy dla zapytania p脜聜on脛聟ca warszawa 11 listopada

Nie mieszkam w Warszawie, a na prowincji, ale gdybym by艂a rodowit膮, albo tylko s艂oikiem, to bym na ulic臋 nie wysz艂a, by 艣wi臋towa膰 100-lecie Odzyskania Niepodleg艂o艣ci.

Po prostu bym si臋 ba艂a, aby nie dosta膰 kostk膮 brukow膮 w 艂eb, bo to b臋dzie si臋 dzia艂o 11 listopada w Warszawie.

Oni, czyli ci wszyscy ONR-owcy po dzisiejszym zakazie marszu przez HGW skrzykuj膮 si臋 w sieci i ca艂a rzesza ich jedzie do Warszawy i gro偶膮:

 

Polska PROWOKACJA! Hanna Gronkiewicz-Waltz zakaza艂a organizacji Marszu Niepodleg艂o艣ci! Przejdziemy nawet po g艂owach jej ubeckich urz臋das贸w!

Czytaj wi臋cej na:聽https://prawicowyinternet.pl/prowokacja-hanna-gronkiewicz-waltz-zakazala-organizacji-marszu-niepodleglosci-przejdziemy-nawet-po-glowach-jej-ubeckich-urzedasow/?fbclid=IwAR1mP6F5v6aTUqbCF__jKAhYq8dFgBGJt4Kbr0ArOiRSuImSmDVcnfeJgSc

Gro偶膮, 偶e przejd膮 ulicami Warszawy i nikt ich nie zatrzyma.

B臋dzie si臋 dzia艂o i boj臋 si臋, 偶e w tym marszu poleje si臋 krew, bo towarzystwo jest mocno nabuzowane i b臋d膮 oczywi艣cie wykrzykiwa膰 te swoje has艂a co艣 o Bogu, cho膰 do Boga to oni s膮 daleko. Chodzi o zadym臋, kt贸r膮 popiera ta bandycka partia PiS.

Skrzykn臋li si臋 z innymi podobnymi w Europie i tamci szykuj膮 si臋 na Warszaw臋, a wi臋c mo偶e ich by膰 nawet milion.

Tam gdzie w g艂owach budzi si臋 艣lepy patriotyzm, tam szykuje si臋 wielkie niebezpiecze艅stwo i Warszawa zap艂onie od tysi臋cy rac i tu聽 jest tylko krok od rozlewu krwi, a tak偶e zdemolowania miasta.

13 listopada przyjdzie nam za艣piewa膰 piosenk臋 z filmu „Zakazane piosenki – „Warszawo ma”, bo j膮 zdemoluj膮 mentalnie tak, jak to zrobili Niemcy w czasie II Wojny 艢wiatowej.

Nie jestem Warszawiank膮 i powinnam mie膰 w tyle ten dzie艅, ale czuj臋 si臋 wi臋ksz膮 patriotk膮 od tych, kt贸rzy maj膮 na ustach fa艂szywe has艂a i banery.

Jestem patriotk膮 i bardzo mi zale偶y na normalnym, praworz膮dnym kraju i dlatego 11 listopada wywiesz臋 flag臋, ale z czarn膮 tasiemk膮, bo Polska umiera.

Ja wiem, 偶e w ten jak偶e wa偶ny dzie艅 nie wielu ludzi to zrobi, ale ja mam moj膮 Polsk臋 w serduchu i mo偶e do偶yj臋, 偶e na nowo nastanie w niej normlano艣膰 i wszyscy Polacy stan膮 si臋 jedn膮 rodzin膮, a faszy艣ci b臋d膮 siedzie膰 w wi臋zieniach.

12 listopada na kolanie podpisano jako dzie艅 wolny od pracy – na kolanie i ustawili pomnik na Placu Pi艂sudskiego – Lecha Kaczy艅skiego,kt贸ry jest niepodobny do nikogo, ale co si臋 dziwi膰, 偶e聽 czego si臋 te gamonie nie dotkn膮, to wszystko spieprz膮.

Ja to widz臋 tak:

I nie wiem, kto to jest
i nie wiem sk膮d go znam.
Na tym cokole jest
jesienny, 艣mieszny pan!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 1 osoba, stoi

Kocham moj膮 Polsk臋 i zawsze 艣piewam sobie tak, wbrew temu jak obrzydza mi to PiS:

 

 

Marsz Wolno艣ci! Ja dzi臋kuj臋! Ja wysiadam!

https://www.youtube.com/watch?v=PsyaBYxgUlI&t=4s

Zrobi艂am dzi艣 taki myk i kiedy zaczyna艂 si臋 Marsz Wolno艣ci, to z telewizora nagra艂am pocz膮tek tego wydarzenia.

Wstawi艂am na YT i nie wiedzie膰 czemu, wielu ludzi wchodzi i ogl膮da video z telewizora, a nawet wi臋cej, bo komentuj膮 – r贸偶nie zreszt膮. Zatwierdzam wszystkie komentarze, bo mi wisi i powiewa, co ludzie wypisuj膮. Najwa偶niejsze, 偶e ja mam swoje zdanie.

Najbardziej wzrusza mnie do 艂ez, 艣piewany hymn Polski przez masy i na tym m贸j zachwyt si臋 ko艅czy!

Jestem zdegustowana tym marszem i uwa偶am, 偶e nie powinien by膰 pod has艂em Marsz Wolno艣ci, a raczej pod kryptonimem Marsz W艣ciek艂o艣ci.

Takie tiu, tiu, tiu pod patronatem PO, PSL, Nowoczesnej ju偶 na mnie nie dzia艂a. Te partie nie powinny organizowa膰 ju偶 niczego i nie anga偶owa膰 tysi臋cy ludzi, kt贸rzy ufaj膮 tym ugrupowaniom, kt贸re same w sobie s膮 skompromitowane.

Schetyna przewodzi PO i ja ju偶 tej partii nie toleruj臋 od d艂u偶szego czasu. Nie ufam tym ludziom, kt贸rzy pod koniec swojej kadencji nie potrafili niczego Polakom zaproponowa膰. Arogancja w艂adzy wypchn臋艂a ich na aut.

PSL, jak ka偶dy wie, to sprytna przystawka, kt贸rej chodzi jeno o przetrwania i tylko patrze膰 jak zawi膮偶e koalicj臋 z PiS-em jak Kukiz 15!

W ko艅cu Nowoczesna z Rysiem na czele, kt贸rego Amor zniszczy艂, a wczoraj jego 偶ona z艂o偶y艂a pozew do s膮du o rozw贸d jest totalnie przez Rysia pogrzebana!

Jak mo偶na by艂o siusiakiem pogr膮偶y膰 tak obiecuj膮c膮 parti臋?

Albo jak mam uwierzy膰 Hannie Gronkiewicz Waltz, kt贸ra uwik艂ana jest w warszawskie kamienice?

Jak mam zaufa膰 Lisowi, kt贸remu 艣wietnie si臋 wiod艂o za PO, a teraz j臋czy w mediach?

Zwolennicy PiS-u pisz膮, 偶e odsuni臋ci od koryta teraz wrzeszcz膮 i to w pewnym sensie jest prawda.

Pisz膮, 偶e wychodz膮 na ulic臋 ci, kt贸rym odebrano koryto i troch臋 prawdy w tym te偶 jest cho膰 do cholery nie do ko艅ca!

Nie chc臋 powrotu PO do w艂adzy, bo to partia bez pomys艂u na Polsk臋 i blade to takie, niemrawe jak rodz膮ca si臋 wiosna.

Nie chc臋 ponownie widzie膰 jak ta partia umiera, bo nie ma na siebie zupe艂nie pomys艂u,bo wybieraj膮 lidera bez jaj!

Popr臋 taki marsz mentalnie, bo uczestniczy膰 nie zamierzam, gdy偶 zbyt daleko – kiedy objawi si臋 lider nieskompromitowany w 偶adne alimenty nie p艂acone i inne one, one!

Wszyscy krzycz膮, 偶e trzeba oderwa膰 PiS od w艂adzy, ale tylko krzycz膮. Frasyniuk te偶 krzyczy, ale tylko w mediach, bo dzi艣 na marszu go nie widzia艂am!

Je艣li nikt si臋 nie odwa偶y i nie b臋dzie mia艂 charyzmy, by Nas wyzwoli膰, to czeka nas 30 lat rz膮d贸w PiS, ale ja tego nie do偶yj臋 i tylko mi Wnuk贸w 偶al!

呕aden Wa艂臋sa nie poprowadzi ju偶 do zwyci臋stwa, cho膰 oczyszczony, a jedynym cz艂owiekiem, kt贸ry powinien poprowadzi膰 nast臋pny marsz jest to prof. Rzepli艅ski w nic nie uwik艂any, ale sorry – mog臋 si臋 myli膰!

M艂odzie偶 posz艂a w ONR i po ptokach, a PiS zrobi z nami, co tylko sobie Prezes zamarzy!

Moje 艣wi臋towanie 11 listopada

O poranku wywiesi艂am Bia艂o – Czerwon膮!

Rozgl膮dam si臋 wok贸艂 i niestety, ale w ma艂ych miasteczkach maj膮 gdzie艣 te wszystkie 艣wi臋ta!

Co tam jakie艣 艣wi臋to, skoro z kranu wci膮偶 p艂ynie ciep艂a woda, a cha艂upy s膮 ogrzane, a wi臋c po co si臋 odrobin臋 wysili膰.

Wczoraj jechali przez moje miasteczko m艂odzi ch艂opcy do Warszawy na Marsz!

Policja wyj臋艂a z poci膮gu sztuk 9, bo pijane i rozjuszone towarzystwo zagra偶a艂o mirowi w poci膮gu.

Dzi艣 moje Wnuki pytaj膮? – Babciu, a dlaczego rzucaj膮 w Stolicy te race, gdy偶 telewizor gra艂 w tle!聽

I co mia艂am im powiedzie膰? – 呕e ludzie w Polsce s膮 dobrzy i 藕li?聽

Co b臋d臋 dzieciakom miesza艂a i ich ma艂ych g艂贸wkach. Przecie偶 ca艂e 偶ycie przed nimi, a wi臋c dorosn膮 do pewnych spraw i same b臋d膮 wyci膮ga艂y swoje wnioski.

Ja starsza pani tylko si臋 dziwi臋 i oczy przecieram ze zdumienia, bo historia dzieje si臋 na moich oczach, 偶e 聽oto mamy nowe 艣wi臋to – Wigilia 艢wi臋ta Niepodleg艂o艣ci wprowadzone bez 偶adnej ustawy przez Prezesa naszej Najja艣niejszej.

Wczoraj z tej okazji nawet Facebook zastrajkowa艂 i dosta艂 wieczornej czkawki w chwili, kiedy wielki, polityczny strateg wszed艂 na podest w czapeczce i za du偶ej kurtce i oznajmi艂, 偶e wci膮偶 b臋d膮 walczy膰 o prawd臋 i woln膮 Polsk臋 聽nie szkodzi, 偶e rz膮dz膮 ju偶 ROK!

Jego przem贸wienia s膮 coraz bledsze, tak jakby prezes si臋 nam wypala艂 i co艣 tam tylko mrucza艂 bez sk艂adu i 艂adu.聽

To by艂 widok okrutnie 偶a艂osny, kiedy tak sta艂 na tym pode艣cie jak jaka艣 sierota, ow艂adni臋ta w umy艣le jeno Smole艅skiem.

Prezydent te偶 mia艂 or臋dzie, ale tym razem czytane i te偶 bez blasku 偶adnego. Nie porywa ju偶 Prezydent, ale robi coraz 艣mieszniejsze miny – MISTRZ MIN! 馃榾

Kto艣 gdzie艣 napisa艂, 偶e mieli艣my kiedy艣 Prezydent贸w, z kt贸rych byli艣my w miar臋 dumni i mo偶e kiedy艣 takich b臋dziemy mie膰! 馃榾

Wszystko to jest takie nadymane, nadmuchane, wymodlone, a w sumie leje si臋 k艂amstwo, za k艂amstwem i hipokryzja, za hipokryzj膮.聽

P贸ki co maj膮 swoj膮 policj臋, prokuratur臋, wojsko, TK, s膮dy, a wci膮偶 og艂aszaj膮, 偶e 偶yj膮 w zniewolonym kraju i czuj膮 si臋 zagro偶eni!

No c贸偶! Trzeba 艣wi臋towa膰 po swojemu – dumnie, tak jak to by艂o kiedy艣 i tego si臋 trzyma艂am dzisiejszego dnia!

Wiersz Ewy Skar偶y艅skiej:

DLA OJCZYZNY
Gdyby tak zebra膰
wszystkie kwiaty
co w Polsce rosn膮
latem,
jesieni膮,
zim膮
i wiosn膮
– c贸偶 by to by艂 za bukiet!
A gdyby tak
drzewa zebra膰 wszystkie
znad Wis艂y,
znad Odry,
z Pomorza i Tatr
– c贸偶 to by by艂 za park!
A gdyby m贸c jeszcze
serca zebra膰 wszystkie.
Gor膮ce jak czerwie艅
i czyste jak biel.
W jedno. Dla Niej.
Czy偶 serce to
nie uderzy艂oby
jak dzwon hymnem mi艂o艣ci?

A oni 艣wi臋towali tak:

 

 

Dwa Marsze w poezji!

„To nie s膮 ludzie, kt贸rzy maj膮 sprawne g艂owy. To nie s膮 ludzie, kt贸rzy my艣l膮. Tu s膮 ludzie, kt贸rzy my艣l膮 鈥撀m贸wi艂 Kaczy艅ski”

 

Dobry wiecz贸r.

https://www.youtube.com/watch?v=vGXTkcVVNwk聽

Czas podsumowa膰 dwa Marsze. Pierwszy, weso艂y Marsz w Obronie Demokracji i drugi Masz maj膮cy na celu nie obchody 34 rocznicy Stanu Wojennego, a pokazanie si艂y partii Jaros艂awa Kaczy艅skiego – jedynego, wielkiego, nieomylnego przyw贸dcy naszego kraju – Polski.

Najlepiej nadaje si臋 do tego poezja, aby odda膰 charakter obu Marsz贸w, bo w sobot臋 szyli u艣miechni臋ci ludzie w obronie zagro偶onej demokracji i oddaj臋 atmosfer臋 tego Marszu tak:

Lubmy si臋 troch臋

Nim si臋 sny poet贸w ziszcz膮,
nim si臋 wina dzban utoczy,
zanim szcz臋艣ciem nam zab艂yszcz膮
um臋czone nasze oczy,
nim nas g艂upcy bra膰 przestan膮
na wypranych s艂贸w tanioch臋,
ludzie, gdy wstaniemy rano,
lubmy si臋 troch臋!

Nim na czo艂a w艂o偶ym wie艅ce,
zanim przejrz膮 艣lepe kuchnie,
nim we藕miemy si臋 za r臋ce,
nim doko艂a rado艣膰 buchnie,
nim mentora nad臋tego
zajm膮 kalambury p艂oche,
ludzie, w 艣rodku dnia szarego
lubmy si臋 troch臋!

Nim w dziecinn膮 si臋 grzechotk臋
zmieni kpiarski kaduceusz,
nim si臋 zrobi miny s艂odkie
na kolejny jubileusz,
nim szarlotk臋 si臋 upiecze
i zaprosi pann臋 Zoch臋,
ludzie, w swojski nasz odwieczerz

Pocieszajmy tym lubieniem
sko艂owane nasze g艂贸wki,
nie pr贸bujmy go zamienia膰
na zaszczyty czy z艂ot贸wki,
ty nas, drogo 偶ycia, prowad藕,
a my, twym pokryci prochem,
aby id膮c, nie zwariowa膰 –
lubmy si臋 troch臋!

Wojciech M艂ynarski

W drugim Marszu zostali艣my maksymalnie obra偶eni, a wi臋c:

„My Polacy sortu najgorszego
My z艂odzieje maj膮tku polskiego
艁偶e elity i opcje niemieckie
Kondominium germa艅sko sowieckie
My agenci, zdrajcy genetyczni
Mainstrimowcy, alfonsi uliczni
Szmaty unii, o kt贸rych wiadomo
呕e s膮 dzisiaj tam gdzie sta艂o zomo
My 偶ydowskie pacho艂ki zachodu
Bolszewicy i zdrajcy narodu
My wrogowie ko艣cio艂a, rodziny
Genderowcy, zboczone gadziny
Interesom obcym zaprzedani
Merkelowej i Putina fani
My folksdojcze, resortowe dzieci
Dzieci Moskwy i brukselskie 艣mieci
Kiedy wyzwisk takich wci膮偶 s艂uchamy
Pustym 艣miechem dzisiaj wybuchamy
艢miech nasz wielkim odbije si臋 echem
A偶 g艂upot臋 zabijemy 艣miechem”

Krzysztof Luft

Panie Prezesie, po co te krzyki, bo strzel臋 w Pana kolorowe guziki. 馃榾 馃榾 馃榾

 

Polacy si臋 obudzili

12.12.2015 – przejdzie do historii

Dzie艅 dobry. 馃檪

Kiedy przed wyborami ostrzega艂am kogo tylko mog艂am, aby nie g艂osowa膰 na PiS – to mi nie wierzyli, bo uwierzyli w obiecanki.

A dzi艣 miasta budz膮 si臋, bo Nar贸d przetar艂 oczy, mimo mg艂y i deszczu i wyszed艂 na ulice.

Brawo Polacy, brawo WY!

Jestem taka dumna, 偶e oto nie godzimy si臋 na 艂amanie polskich praw i polskiej Konstytucji.聽

Nie damy sobie odebra膰 wszystkiego!

 

 

I po co drze膰 szaty w tylko jednym, danym nam 偶yciu?

Dzisiejszy dzie艅, 13 grudnia sprawi艂, 偶e jestem w kiepskim humorze i po godzinie 13 sta艂am si臋 bardziej wra偶liwa ni偶 jestem w rzeczywisto艣ci. Cz臋sto jest tak, 偶e chowam w sobie g艂臋boko emocje i nie pokazuj臋 ich nikomu, bo po co mam swoimi emocjami zatruwa膰 innym 偶ycie, ale dzi艣 kiedy Nar贸d wyszed艂 na ulice Warszawy pod przewodnictwem Prezesa i innych z tej szajki zrobi艂o mi si臋 bardzo smutno.
Pami臋tam og艂oszenie Stanu Wojennego, bo mi zabrali m臋偶a na „wojn臋” i zosta艂am z dwojgiem malutkich dzieci i nie chc臋 wraca膰 do tego dnia, kiedy nie mog艂am pohamowa膰 艂ez rozpaczy, a jednocze艣nie uspokaja膰 dzieci, kt贸re widzia艂y m贸j smutek i na tym zako艅cz臋 swoje wspomnienia.
Wyszli ludzie na ulice Warszawy i domagali si臋 nie wiadomo czego, bo nie potrafili dok艂adnie sprecyzowa膰 po co w艂a艣ciwie wyszli, a co艣 dukali pod nosem, 偶e w obronie demokracji i krzyczeli, 偶e precz z komun膮, a ja tak na nich przez ekran telewizora spojrza艂am i stwierdzi艂am, 偶e mimo 25 lat wolno艣ci, ci ludzie wci膮偶 s膮 tacy smutni, jak to w komunie 艣piewa艂 Smole艅. Szli smutni ludzie, kt贸rzy zabawili si臋 w martyrologi臋 聽i zanegowali wszystko, dos艂ownie wszystko, co kraj nasz osi膮gn膮艂 przez te 25 lat. Nie ma dr贸g i most贸w. Nie ma ciep艂ej wody w kranach i nie ma ogrzewanych mieszka艅. Nie maj膮 co na siebie w艂o偶y膰 i nie maj膮 co w艂o偶y膰 do gara, ale za to maj膮 si艂臋 wyj艣膰 na ulic臋 i wieszczy膰 bana艂y, bo tak im podpowiada wielki w贸dz, kt贸ry dzi艣 zrobi艂 sobie kampani臋 wyborcz膮!
Nie twierdz臋, 偶e w moim kraju wszystko jest dobrze. Nie twierdz臋, 偶e ju偶 nic nie ma do poprawki i nie twierdz臋, 偶e rz膮dz膮cy s膮 super i hiper, bo bym sk艂ama艂a i wpad艂a w samo zachwyt albo bym straci艂a trze藕we patrzenie na rzeczywisto艣膰, a nie chc臋 si臋 ok艂amywa膰 i wiecie co?
Znalaz艂am taki szeroki artyku艂, kt贸ry tu wklejam, bo mi 艣wietnie pasuje do dzisiejszego dnia, kiedy niekt贸rzy z komuna艂ami wrzeszcz膮 i s膮 wiecznie niezadowoleni. Przychodzi taki czas, 偶e to wszystko jest diab艂a warte, bo przychodzi choroba, kt贸ra odbiera albo rozum, albo pozbawia si艂y wszystkie cz艂onki ludzkie i trzeba si臋 zmaga膰 z chorob膮 i niedo艂臋stwem. Trzeba wybra膰 i zadecydowa膰 i niech w贸wczas szlag trafi to wszystko.
Kto zechce, ten przeczyta poni偶szy artyku艂, a kto nie zachce, to niech chocia偶 przeczyta wst臋p, aby zatrzyma膰 si臋 na chwilk臋 i zastanowi膰, 偶e nie ma nic wa偶niejszego jak 偶ycie, samo w sobie.
Do Szwajcarii przyje偶d偶aj膮 umiera膰 ludzie z ca艂ego 艣wiata. Tu wolno pom贸c w samob贸jstwie.

Rozmowa z dr Erik膮 Preisig, lekark膮, kt贸ra pomaga umrze膰Czy to pok贸j, w kt贸rym si臋 umiera?– Tak. Jak pani widzi, pacjent mo偶e wybra膰, czy chce to zrobi膰 na 艂贸偶ku, czy w fotelu. Jest te偶 du偶a kanapa, bo wi臋kszo艣膰 os贸b przyje偶d偶a do nas z rodzin膮. To s膮 cz臋sto trzy pokolenia: dziadkowie, rodzice i dzieci. Dzi艣 rano umar艂 tu starszy pan z Francji, by艂a przy nim c贸rka z zi臋ciem i dw贸ch doros艂ych wnuk贸w. Przy czym jeden z nich od razu zaznaczy艂, 偶e nie chce by膰 obecny przy tym ostatnim momencie, i wyszed艂 na zewn膮trz. Rozumiem to i szanuj臋, bo ludzie czasem boj膮 si臋 patrze膰 na 艣mier膰. Boj膮 si臋, 偶e zobacz膮 drgawki, rz臋偶enie, 偶e ta osoba b臋dzie cierpie膰 i to b臋dzie dla nich trudne do zniesienia.Tak nie jest?– Wspomagane samob贸jstwo to jest spokojna, 艂agodna 艣mier膰. Pacjent dostaje du偶膮 dawk臋 silnego 艣rodka znieczulaj膮cego i po prostu zasypia.I pani mu to podaje?

– Nie. Musimy odr贸偶ni膰 dwie rzeczy: eutanazj臋 i wspomagane samob贸jstwo. Eutanazja jest wtedy, kiedy lekarz sam daje pacjentowi zastrzyk u艣miercaj膮cy. W Szwajcarii to nielegalne. Dopuszczalna jest za to pomoc w samob贸jstwie. Nasze prawo m贸wi, 偶e je艣li kto艣 chce umrze膰, mo偶na mu pom贸c, pod warunkiem 偶e nie stoj膮 za tym 偶adne osobiste korzy艣ci.

Dla pani to jest r贸偶nica?

– Gdybym sama mia艂a zrobi膰 ten zastrzyk, tobym czu艂a, 偶e ja go zabijam. A to musi by膰 decyzja i dzia艂anie pacjenta. Ja jestem po to, 偶eby on to zrobi艂 bezpiecznie.

I co pani robi?

– Robi臋 wk艂ucie do 偶y艂y i przygotowuj臋 kropl贸wk臋 z sol膮 fizjologiczn膮 – na pr贸b臋. Pacjent najpierw sprawdza, czy potrafi j膮 sam uruchomi膰. Je艣li tak, umieszczam w niej w艂a艣ciwy 艣rodek. Od tej pory nikt inny poza nim nie mo偶e jej dotkn膮膰. Kiedy jest gotowy, sam uruchamia kropl贸wk臋 specjalnym przyciskiem. I to jest bardzo wa偶ne, 偶eby on to zrobi艂 sam. Je艣li jest sparali偶owany i nie mo偶e rusza膰 r臋k膮, dajemy mu specjalny przyrz膮d. Prosz臋 zobaczy膰: to jest taka lekka d藕wigienka, kt贸ra przypomina dzia艂aniem migawk臋 w aparacie fotograficznym. Wykona艂 to dla nas na zam贸wienie cz艂owiek, kt贸ry zajmuje si臋 w艂a艣nie produkcj膮 aparat贸w. Wystarczy lekko dotkn膮膰 – brod膮, j臋zykiem – i uruchomi si臋 mechanizm, kt贸ry odblokuje lek.

I to ju偶?

– Pacjent wie, 偶e od tego momentu b臋dzie 偶y艂 jeszcze oko艂o czterech minut. Mo偶e po偶egna膰 si臋 z rodzin膮, przytuli膰. Po mniej wi臋cej minucie przychodzi sen, potem ustaje akcja serca.

Co dalej?

– Przychodzi policja i lekarz patolog, kt贸rzy sprawdzaj膮, czy to by艂a 艣mier膰 dobrowolna. Czy nie ma 艣lad贸w uduszenia, no偶a w plecach, czy wszystko odby艂o si臋 zgodnie z prawem. Na wszelki wypadek ka偶d膮 wspomagan膮 艣mier膰 filmujemy.

Pani tego nie prze偶ywa?

– Bardzo. Dlatego wolno nam asystowa膰 tylko przy jednej 艣mierci w tygodniu, nie wi臋cej.

Kim by艂 pani pierwszy pacjent?

– To by艂 m贸j ojciec. Dziewi臋膰 lat temu znalaz艂am go nieprzytomnego w jego pokoju. Mieszka艂 wtedy w domu ze mn膮 i moj膮 rodzin膮. Wok贸艂 艂贸偶ka wala艂y si臋 puste opakowania po lekach i dwie opr贸偶nione butelki wina. Wzi膮艂 chyba wszystko, co mo偶na by艂o znale藕膰 w apteczce, i solidnie zapi艂 alkoholem. Mia艂 82 lata, by艂 ju偶 po dw贸ch wylewach. Nie m贸g艂 pisa膰 ani m贸wi膰, porozumiewa艂 si臋 w艂a艣ciwie tylko ruchami g艂owy, a i to nie zawsze si臋 udawa艂o. Zadawa艂am mu na przyk艂ad pytanie, a on kiwa艂, 偶e „tak”. A za chwil臋 wali艂 si臋 r臋k膮 w czo艂o i rycza艂 rozw艣cieczony. Rozumia艂am wtedy, 偶e to mia艂o by膰 „nie”, tylko g艂owa odmawia艂a pos艂usze艅stwa. To by艂 szalenie inteligentny cz艂owiek, fotograf, silna osobowo艣膰. W domu by艂o nas siedmioro, moja mama zmar艂a przy porodzie najm艂odszego brata, wi臋c praktycznie wychowa艂 nas sam. Dla cz艂owieka o takim charakterze ten stan bezradno艣ci musia艂 by膰 nie do zniesienia.

<podzial_strony>

Wezwa艂a pani karetk臋?– Postanowi艂am go nie ratowa膰. I to by艂o trudne, bo by艂am ju偶 wtedy lekark膮, od 20 lat prowadzi艂am praktyk臋 rodzinn膮. Mia艂am te偶 tr贸jk臋 dzieci, kt贸rym jako艣 musia艂am to wyt艂umaczy膰. Ojciec obudzi艂 si臋 po trzech dniach. Widzia艂am, 偶e jest zrozpaczony tym, 偶e ca艂y czas 偶yje. Jaki艣 czas p贸藕niej postawi艂 sobie ko艂o 艂贸偶ka poczt贸wk臋, na kt贸rej by艂 poci膮g. Jak do niego przychodzi艂am, pokazywa艂 palcem na ten poci膮g. Zapyta艂am go nawet, w jakim艣 przyp艂ywie naiwno艣ci, czy chce si臋 wybra膰 na wycieczk臋. A on wtedy z艂apa艂 si臋 za gard艂o i wykona艂 taki ruch, jakby chcia艂 si臋 udusi膰. „Dobrze – powiedzia艂am. – Zawrzemy uk艂ad. Obiecaj, 偶e nie b臋dziesz pr贸bowa艂 si臋 zabi膰, skacz膮c pod poci膮g, a ja postaram si臋 zorganizowa膰 ci wspomagane samob贸jstwo”.Wiedzia艂a pani, jak si臋 do tego zabra膰?– Mamy w Szwajcarii fundacj臋 Exit, kt贸ra pomaga osobom w takiej sytuacji. Posz艂am do nich, ale okaza艂o si臋, 偶e aby zakwalifikowa膰 si臋 do wspomaganego samob贸jstwa, trzeba by膰 ich cz艂onkiem przez przynajmniej p贸艂 roku. M贸j ojciec by tyle nie wytrzyma艂. I wtedy znalaz艂am Dignitas.Organizacj臋, do kt贸rej przyje偶d偶aj膮 umiera膰 ludzie z ca艂ego 艣wiata.– Dignitas w przeciwie艅stwie do Exit przyjmuje nie tylko Szwajcar贸w. Nie mieli te偶 takich obostrze艅 dotycz膮cych cz艂onkostwa. Jak si臋 dowiedzieli, 偶e jestem lekark膮, zaproponowali, 偶e mog臋 zrobi膰 to sama. Mnie ta my艣l przera偶a艂a, bo ja to wtedy postrzega艂am jako ci臋偶ki grzech.

Pani jest wierz膮ca?

– Pochodz臋 z bardzo religijnej rodziny. Rodzice nale偶eli do Armii Zbawienia i jako dzieci chodzili艣my tam przynajmniej dwa razy w tygodniu. Ojciec cytowa艂 Bibli臋 z pami臋ci, przyja藕ni艂 si臋 z teologami, duchownymi, prowadzi艂 z nimi nieko艅cz膮ce si臋 dyskusje na temat wiary. Bardzo 偶a艂uj臋, 偶e nie mog艂am go wtedy zapyta膰, jak zamierza to w sobie pogodzi膰 – samob贸jstwo i religi臋. Co by na to powiedzia艂 jego B贸g?

Pani zadaje sobie to pytanie?

– Ca艂y czas. Po 艣mierci ojca strasznie si臋 ba艂am, 偶e B贸g mnie jako艣 za to ukarze, na przyk艂ad 偶e umrze jedno z moich dzieci. W takim strachu prze偶y艂am dwa lata. Nic si臋 nie sta艂o. Mia艂am za to kilku umieraj膮cych pacjent贸w pod opiek膮. Lekarze rodzinni cz臋sto wol膮 takiego pacjenta odes艂a膰 do szpitala czy hospicjum, bo jemu trzeba po艣wi臋ci膰 du偶o czasu, czasami chodzi si臋 do niego nawet trzy razy dziennie. Mnie zawsze zale偶a艂o, 偶eby moi pacjenci – je艣li to mo偶liwe – umierali w domu, 偶ebym mog艂a si臋 nimi opiekowa膰 do ko艅ca. Widzia艂am, 偶e mniej wi臋cej po艂owa z nich odchodzi w strasznym cierpieniu. Zacz臋艂am si臋 wtedy zastanawia膰: co my w艂a艣ciwie im robimy?

Medycyna nie radzi sobie z cierpieniem umieraj膮cych?

– Nie w ka偶dym przypadku. Mia艂am pacjenta z zaawansowanym rakiem p艂uc. Ko艅cowe stadium tej choroby wygl膮da tak, 偶e cz艂owiek ma p艂uca pe艂ne wydzieliny, kt贸r膮 si臋 stopniowo dusi. To jest 艣mier膰 w strasznych m臋czarniach. 20 grudnia, tu偶 przed 艣wi臋tami, zacz臋艂o by膰 z nim bardzo 藕le. Nie m贸g艂 oddycha膰, wi臋c zacz臋li艣my odsysa膰 wydzielin臋, ale to tylko powodowa艂o, 偶e p艂uca produkowa艂y jej wi臋cej. Ca艂y dom – bo on by艂 pod opiek膮 paliatywn膮 w domu – wype艂niony by艂 zapachem gnij膮cych p艂uc i tym charczeniem dusz膮cego si臋 cz艂owieka. Jego 偶ona b艂aga艂a mnie, 偶ebym mu pomog艂a umrze膰, a ja nic nie mog艂am zrobi膰. M臋czy艂 si臋 jeszcze kilka dni.

Ale jest przecie偶 morfina. Nie mo偶na takiego cz艂owieka „wygasi膰” lekami?

– To si臋 nazywa sedacja paliatywna. Podajemy kombinacj臋 morfiny i innych 艣rodk贸w w takiej dawce, 偶eby pacjenta nie u艣mierci膰, tylko wprowadzi膰 w 艣pi膮czk臋. Ten pacjent z rakiem p艂uc te偶 to otrzyma艂. Ale czy kto艣 jest w stanie z ca艂膮 pewno艣ci膮 stwierdzi膰, 偶e cz艂owiek w 艣pi膮czce nic nie czuje? Mia艂am kiedy艣 pacjentk臋 w terminalnej fazie raka. By艂a potwornie spuchni臋ta, musia艂a bardzo cierpie膰, ale jako艣 nie mog艂a umrze膰, mimo 偶e podali艣my jej sedacj臋 paliatywn膮. Jej m膮偶 zdradzi艂 mi, 偶e podejrzewa, dlaczego ona nie mo偶e odej艣膰: „Mamy pi膮tk臋 dzieci, ale jedna c贸rka nie jest moja. 呕ona odesz艂a do innego, by艂a z nim raptem dwa tygodnie, ale wr贸ci艂a ju偶 w ci膮偶y. My艣l臋, 偶e ona si臋 boi, co si臋 stanie z t膮 dziewczynk膮 po jej 艣mierci”. I ja zaproponowa艂am, 偶eby usiad艂 przy niej i zapewni艂 j膮, 偶e si臋 b臋dzie dalej opiekowa艂 t膮 c贸rk膮. Trzy godziny p贸藕niej jego 偶ona zmar艂a.

To m贸g艂 by膰 przypadek.

– Mia艂am wi臋cej takich przypadk贸w w swojej praktyce. Jak umiera艂a moja matka, ojciec poszed艂 j膮 odwiedzi膰 w szpitalu. Kiedy stan膮艂 ko艂o jej 艂贸偶ka, wyci膮gn臋艂a r臋k臋, przesun臋艂a po guzikach na jego koszuli i zapi臋艂a mu ten przy ko艂nierzyku. A lekarz zapewnia艂 nas, 偶e jest w takim stanie, 偶e nic do niej nie dociera.

Ludzie zawsze znajdowali spos贸b, 偶eby odebra膰 sobie 偶ycie bez asysty lekarza i piel臋gniarki. Dlaczego mamy im pomaga膰?

– 呕eby to by艂o bezpieczne dla nich i dla ich bliskich. Mniej wi臋cej rok po tym, gdy umar艂 m贸j ojciec, zadzwoni艂a do mnie 偶ona jednego z moich pacjent贸w. To by艂 m臋偶czyzna z zaawansowanym nowotworem, mia艂 86 lat. I ona m贸wi mi, 偶e znalaz艂a u niego pistolet i 偶e on na pewno zamierza si臋 zabi膰. Przekaza艂am mu przez telefon, 偶eby nic nie robi艂 do mojego przyjazdu, i wsiad艂am do samochodu. Usiedli艣my przy stole i zapyta艂am, jak w艂a艣ciwie zamierza to zrobi膰. Strzeli膰 sobie w skro艅? „By艂em w wojsku, wi臋c wiem, jak si臋 zabi膰 na 100 proc. Luf臋 wk艂ada si臋 do ust”. Wyt艂umaczy艂am mu, jak to b臋dzie wygl膮da膰: jego 偶ona, kt贸ra siedzi obok, b臋dzie w kuchni gotowa膰 obiad, us艂yszy huk, p贸jdzie do ich wsp贸lnej sypialni i znajdzie go w ka艂u偶y krwi z rozp艂atanym m贸zgiem. Owszem, b臋dzie martwy, ale czy na pewno chce jej to zrobi膰? On si臋 wtedy rozp艂aka艂. To by艂o co艣, o czym w og贸le nie pomy艣la艂.

I pani wtedy m贸wi o wspomaganym samob贸jstwie?

– Pokazuj臋 im, 偶e jest taka opcja.

<podzial_strony>

My艣la艂am, 偶e takiego cz艂owieka trzeba raczej przekona膰 do 偶ycia.– Jak kto艣 si臋 dowiaduje, 偶e jest inne wyj艣cie, to cz臋sto w艂a艣nie otwiera si臋 na rozmow臋 o 偶yciu. I ja zawsze pr贸buj臋 go przekona膰, 偶eby jeszcze 偶y艂. Ale ostatecznie to pacjent wie, jak bardzo cierpi i ile cierpienia mo偶e jeszcze znie艣膰. Kim ja jestem, 偶eby decydowa膰 za niego?Ten m臋偶czyzna jak wybra艂?– To by艂a druga osoba po moim ojcu, kt贸rej pomog艂am w ten spos贸b odej艣膰. By艂a przy nim 偶ona i cztery c贸rki, to si臋 dzia艂o w ich domu. Tu偶 przed 艣mierci膮 on j膮 mocno przytuli艂 i powiedzia艂: „Odchodz臋 po prostu troch臋 wcze艣niej ni偶 ty, ale wkr贸tce si臋 spotkamy”. Wcze艣niej pyta艂a pani, jak ja to pogodzi艂am z Bogiem. Ot贸偶 jak si臋 widzi tak膮 spokojn膮, dobr膮 艣mier膰, to cz艂owiek my艣li: czy to jest na pewno niezgodne z religi膮, 偶e pozwalamy odchodzi膰 ludziom w taki spos贸b? A mo偶e to jest w艂a艣nie akt mi艂osierdzia? Po tym do艣wiadczeniu zgodzi艂am si臋 przyj膮膰 propozycj臋 Dignitas i zacz臋艂am asystowa膰 przy samob贸jstwach. A pi臋膰 lat temu za艂o偶y艂am w艂asn膮 organizacj臋 w Bazylei – Lifecircle.Kto prosi o pomoc?– Ludzie ci臋偶ko chorzy albo umieraj膮cy, kt贸rym medycyna nie mo偶e pom贸c. W r贸偶nym wieku. Najm艂odszy pacjent mia艂 27 lat. To by艂 ch艂opak z uszkodzonym rdzeniem kr臋gos艂upa. W swoje 20. urodziny urz膮dzi艂 imprez臋 i skoczy艂 do basenu dla dzieci. Mimo parali偶u nie藕le sobie radzi艂, m贸g艂 troch臋 porusza膰 g艂ow膮, wi臋c pracowa艂 przy komputerze, u偶ywaj膮c joysticka. Po sze艣ciu latach zacz膮艂 odczuwa膰 b贸le neuropatyczne. Zna pani to uczucie, kiedy cz艂owiek sobie zim膮 odmrozi r臋ce i jak wchodzi do ciep艂ego pomieszczenia, czuje mrowienie w palcach? To jest to samo, tylko tysi膮c razy mocniejsze. Taki b贸l bierze si臋 st膮d, 偶e m贸zg naraz orientuje si臋, 偶e skoro nie docieraj膮 do niego 偶adne sygna艂y z cia艂a, to znaczy, 偶e z tym cia艂em jest co艣 nie tak. Zaczyna si臋 b贸l, na kt贸ry w艂a艣ciwie nie ma lekarstwa. Morfina nie dzia艂a, opiaty nie dzia艂aj膮, pozostaj膮 jedynie neuroleptyki, kt贸re w du偶ych dawkach robi膮 z pacjenta warzywo. I on stwierdzi艂, 偶e nie chce tak 偶y膰.

Taki cz艂owiek pisze do pani, 偶e chce umrze膰. Sk膮d wiadomo, 偶e jest naprawd臋 chory?

– Prosz臋 go o przes艂anie dokumentacji medycznej, wynik贸w wszystkich bada艅. Umawiam si臋 na rozmow臋 przez telefon albo Skype’a. Mog臋 wtedy zobaczy膰, w jakim jest stanie, jak m贸wi, jak si臋 porusza. Potem to wszystko przekazuj臋 dw贸m niezale偶nym lekarzom tu, w Szwajcarii, oraz radzie fundacji. Oni wszyscy sprawdzaj膮, czy pacjent spe艂nia kryteria.

Jakie?

– Pierwsze – to musi by膰 nieuleczalna choroba. Drugie – osoba musi by膰 w pe艂ni w艂adz umys艂owych. Trzecie – trzeba wykluczy膰 chorob臋 psychiczn膮. Czwarte – decyzja nie mo偶e by膰 podj臋ta pod wp艂ywem os贸b trzecich. I wreszcie – 偶yczenie, by umrze膰, musi by膰 dobrze ugruntowane i przemy艣lane.

Co to znaczy?

– 呕e pacjent wyra偶a艂 tak膮 wol臋 od d艂u偶szego czasu. Na przyk艂ad sporz膮dzi艂 testament 偶ycia i tam jest jasno napisane, 偶e w okre艣lonej sytuacji nie 偶yczy sobie dalszej terapii. Albo jest cz艂onkiem naszej organizacji na tyle d艂ugo, 偶e to nie pozostawia w膮tpliwo艣ci. Je艣li lekarze i rada fundacji dadz膮 zielone 艣wiat艂o, pacjent mo偶e przyjecha膰 do Szwajcarii na badania. Na miejscu ma dwie wizyty lekarskie i je艣li badania si臋 potwierdz膮, mo偶e odej艣膰.

A je艣li kto艣 chce umrze膰, bo ma po prostu depresj臋?

– Je艣li to jest taka depresja, 偶e w艂a艣nie umar艂 mu najlepszy przyjaciel i on si臋 czuje samotny, to lekarz powinien go wykluczy膰. Ale je艣li mamy do czynienia z powa偶nym cierpieniem psychicznym, to mog膮 istnie膰 przes艂anki do wspomaganej 艣mierci. Przy czym my – m贸wi臋 tu o organizacji Lifecircle – nie pomagamy takim osobom, bo nie mamy w zespole psychiatry, a tego wymagaj膮 przepisy.

Jak pani s艂ucham, to mam w膮tpliwo艣ci, czy nie za 艂atwo to si臋 odbywa.

– To nie jest tak, 偶e przyjmujemy ka偶dego, kto si臋 zg艂osi. Pierwsz膮 rzecz膮, jak膮 robi臋 jako lekarz, jest sprawdzenie, czy tej osobie mo偶na pom贸c tak, 偶eby mog艂a dalej 偶y膰. Szukamy dla niej terapii, lek贸w. Mieli艣my m臋偶czyzn臋 z nowotworem w膮troby. Lekarze w jego kraju nie dawali mu ju偶 nadziei, a my przestudiowali艣my jego wyniki i okaza艂o si臋, 偶e m贸g艂by si臋 podda膰 jeszcze chemoembolizacji. Musia艂 to zrobi膰 za granic膮, ale dalej 偶yje.

A je艣li pacjent przyniesie histori臋 choroby, ale sfa艂szowan膮?

– Mia艂am pacjenta z W艂och, kt贸ry kwalifikowa艂 si臋 do wspomaganej 艣mierci. Przyjecha艂 sam. Zg艂osi艂 si臋 do nas potem prawnik jego c贸rki, kt贸ra zarzuca艂a nam, 偶e nie powinni艣my byli mu pom贸c. Ten pacjent mia艂 jej zostawi膰 list po偶egnalny, w kt贸rym pisa艂, 偶e sfa艂szowa艂 cz臋艣ciowo swoj膮 dokumentacj臋 medyczn膮, 偶eby na pewno dosta膰 zielone 艣wiat艂o. Do dzi艣 nie wiemy, o jakie dokumenty chodzi艂o. S膮d orzek艂, 偶e nie pope艂nili艣my 偶adnych uchybie艅.

I nie ma pani poczucia, 偶e to by艂 b艂膮d?

– To by艂 bardzo schorowany cz艂owiek. Przeby艂 chorob臋 Heinego-Medina, z trudem si臋 porusza艂, mia艂 te偶 powa偶n膮 chorob臋 wirusow膮. Przyje偶d偶a艂 do nas przez trzy lata i przez te trzy lata szukali艣my dla niego rozwi膮za艅, przekonywali艣my, 偶eby jeszcze 偶y艂. Ale je艣li kto艣 tak bardzo chce umrze膰, mamy prawo to uszanowa膰. Po tej historii zacz臋li艣my pilnowa膰, 偶eby pacjenci informowali rodzin臋 o swojej decyzji. Jak mam w膮tpliwo艣ci w tej sprawie, to prosz臋 o telefon i sama dzwoni臋.

<podzial_strony>

Rodzina musi si臋 zgodzi膰?– Nie, ale musi wiedzie膰.Zdarza si臋, 偶e pacjent zmienia zdanie?– Po艂owa os贸b, kt贸rym dajemy zielone 艣wiat艂o, nigdy z niego nie korzysta. By膰 mo偶e sama 艣wiadomo艣膰, 偶e mog膮 to zrobi膰, kiedy b臋dzie bardzo 藕le, przynosi im ulg臋. Mia艂am tak膮 pacjentk臋 z rakiem krtani. By艂a ju偶 po trzech operacjach, nie chcia艂a czwartej. Odwiedzi艂am j膮 w domu. Wida膰 by艂o, 偶e ona jest zdecydowana na wspomagane samob贸jstwo, ale m膮偶 nie. Ca艂y czas by艂 w niej zakochany, w og贸le sobie nie wyobra偶a艂, 偶e ona mo偶e odej艣膰. Nam贸wi艂am j膮, 偶eby jednak podda艂a si臋 tej operacji, i dzi臋ki temu zyskali jeszcze jeden rok razem. Potem nast膮pi艂 wyj膮tkowo agresywny nawr贸t, z przerzutami do p艂uc i m贸zgu, ale ona zdecydowa艂a si臋 odej艣膰 w opiece paliatywnej, chocia偶 by艂a cz艂onkiem Lifecircle. I tak powinno by膰 – to jest wyb贸r pacjenta, jak chce umrze膰.Uprzedzi艂a mnie pani, 偶e nie b臋dzie rozmawia膰 o statystykach. Czyli nie dowiemy si臋, ilu macie cz艂onk贸w i ile os贸b umiera z pomoc膮 waszej organizacji?– Mog臋 powiedzie膰 tylko, 偶e te liczby rosn膮. Nie ujawniamy ich, bo potem robi膮 si臋 z tego sensacyjne nag艂贸wki w gazetach.

A o pieni膮dzach?

– Cz艂onkowie Lifecircle p艂ac膮 roczn膮 sk艂adk臋 56 frank贸w szwajcarskich- to jest 45 euro. Mo偶na te偶 zap艂aci膰 jednorazowo 1000 frank贸w i to daje cz艂onkostwo na ca艂e 偶ycie. Za wspomagan膮 艣mier膰 p艂aci si臋 7 tysi臋cy frank贸w, a za zielone 艣wiat艂o – czyli ca艂膮 procedur臋 kwalifikacyjn膮 – 3 tysi膮ce frank贸w. Te same stawki obowi膮zuj膮 w innych organizacjach. Je艣li kto艣 nie ma 艣rodk贸w, mo偶e ubiega膰 si臋 o zwolnienie z tych op艂at.

Gdzie trafiaj膮 te pieni膮dze?

– Na konto naszej fundacji. Z tych 艣rodk贸w op艂acani s膮 lekarze, piel臋gniarki, us艂ugi pogrzebowe, administracja. To, co zostanie, przeznaczamy na pomoc dla tych cz艂onk贸w, kt贸rych nie sta膰 na op艂aty.

Przeciwnicy zarzucaj膮 wam, 偶e robicie biznes na umieraniu.

– Szwajcarskie prawo wyra藕nie m贸wi, 偶e na wspomaganej 艣mierci nie mo偶na zarabia膰. To znaczy – mo偶na pobiera膰 pensj臋, ale tylko w takiej wysoko艣ci jak w swojej zwyk艂ej pracy. Czyli je艣li piel臋gniarka zarabia 4 tysi膮ce frank贸w miesi臋cznie, to u nas mo偶ne dosta膰 tyle samo, nie wi臋cej. Inaczej jest to przest臋pstwo. Konto naszej fundacji te偶 jest regularnie kontrolowane.

A s膮siedzi nie protestuj膮, 偶e ludzie przyje偶d偶aj膮 tu umiera膰?

– Celowo szukali艣my miejsca na parterze, z osobnym wej艣ciem, gdzie samoch贸d m贸g艂by podjecha膰 i zabra膰 trumn臋 tak, 偶eby nikt tego nie musia艂 ogl膮da膰. Ale mieli艣my jeden telefon z policji, bo okaza艂o si臋, 偶e kto艣 z mieszka艅c贸w z艂o偶y艂 na nas skarg臋. Zaproponowano nam mediacj臋 s膮siedzk膮 i dopiero tam okaza艂o si臋, 偶e przeszkadza im w贸z policyjny. Od tej pory prosimy, 偶eby policjanci, kt贸rzy sprawdzaj膮 procedury, przychodzili w cywilu i na piechot臋.

Pacjent odchodzi, rodzina wyje偶d偶a, a pani z tym zostaje.

– I to jest trudne, zw艂aszcza je艣li zd膮偶ymy si臋 zaprzyja藕ni膰. Na samym pocz膮tku pracy mia艂am pacjentk臋 z Australii, Lil臋. Cudowna, pogodna kobieta. Mia艂a nowotw贸r gard艂a, czeka艂a, a偶 dostanie zielone 艣wiat艂o, bardzo cierpia艂a. Wys艂a艂am jej poczt膮 morfin臋. Kojarzy pani takie herbatniki z dziurk膮? Ot贸偶 tam w艂a艣nie uda艂o mi si臋 wcisn膮膰 leki. Paczk臋 nada艂am z Niemiec, 偶eby nikt nie m贸g艂 doj艣膰, 偶e to ode mnie. Dzi臋ki tej morfinie Lila i jej m膮偶 prze偶yli jeszcze wspania艂e cztery miesi膮ce razem. A potem przyjechali tu. Kiedy Lila wypi艂a 艣rodek u艣miercaj膮cy, uprzedzi艂am j膮, 偶e ma jeszcze cztery minuty 偶ycia, i 偶eby nie zwraca艂a na mnie uwagi, tylko po偶egna艂a si臋 z Donaldem. A ona odwr贸ci艂a si臋 do mnie i powiedzia艂a: „Erika, obiecaj mi, 偶e b臋dziesz wi臋cej je艣膰”. Mia艂am wtedy problemy w 偶yciu osobistym, strasznie schud艂am. Donald te偶 nie jad艂. „Po wszystkim macie i艣膰 w g贸ry, do tej 艣wietnej restauracji, i zam贸wi膰 po steku. Ja stawiam!”. A tu obok emocji trzeba by膰 jeszcze profesjonalist膮, 偶eby dope艂ni膰 procedur. Po tej historii pomy艣la艂am: nie dam rady.

To dlaczego pani to dalej robi?

– Opowiem o pacjencie, kt贸rego mam teraz pod opiek膮. To m艂ody cz艂owiek, 42 lata, cierpi na pl膮sawic臋 Huntingtona – jedn膮 z najgorszych chor贸b neurologicznych, kt贸ra polega na tym, 偶e cia艂o przestaje si臋 nas s艂ucha膰. Na przyk艂ad – chc臋 pani膮 pog艂aska膰, ale moja r臋ka robi taki gwa艂towny ruch, 偶e wal臋 w st贸艂. Nie ma na to lekarstwa, chorzy umieraj膮 oko艂o pi臋膰dziesi膮tki, kiedy buntuj膮 si臋 mi臋艣nie odpowiedzialne za oddychanie. Ten cz艂owiek ma cia艂o jak kulturysta, z trudem oddycha, nosi specjalny kask i ca艂y czas robi sobie krzywd臋, nie艣wiadomie oczywi艣cie. Widzia艂 rodzic贸w umieraj膮cych na t臋 sam膮 chorob臋, ma brata i siostr臋 w bardziej zaawansowanym stadium, z demencj膮. Jak do nas trafi艂, by艂 w g艂臋bokiej depresji, m贸wi艂, 偶e nie chce sko艅czy膰 tak jak oni. Dali艣my mu zielone 艣wiat艂o i termin na grudzie艅. I to by艂 pierwszy raz, kiedy zobaczy艂am u艣miech na jego twarzy. Odstawi艂 wszystkie antydepresanty, promienieje. Jego 偶ona powiedzia艂a mi, 偶e odk膮d pozna艂 dat臋 swojej 艣mierci, zacz膮艂 si臋 cieszy膰 偶yciem.

Dalej pracuje pani jako lekarz rodzinny?

– Na p贸艂 etatu.

<podzial_strony>

Pacjent贸w to nie odstrasza?– Przeciwnie. Mia艂am tylu ch臋tnych, 偶e musieli艣my zamkn膮膰 zapisy. My艣l臋, 偶e pacjent chce mie膰 lekarza, kt贸ry b臋dzie z nim do ko艅ca i da mu mo偶liwo艣膰 wyboru.A znajomi, s膮siedzi – wiedz膮?– Tak. Jak zmar艂 m贸j ojciec, powiedzia艂am rodzinie: b臋dziemy m贸wi膰, 偶e to by艂 po prostu trzeci wylew. Ale jedna siostra si臋 zbuntowa艂a, 偶e nie zamierza k艂ama膰. Pami臋tam, 偶e ojciec zostawi艂 list臋 go艣ci, kt贸rych mieli艣my zaprosi膰 na pogrzeb – 150 os贸b, w tym sporo zwi膮zanych z Ko艣cio艂em. Pogrzeb odbywa艂 si臋 w takim pi臋knym miejscu, kt贸re ojciec sam wybra艂, na mo艣cie nad rzek膮. Podczas tej ceremonii opowiedzia艂am publicznie o tym, jak odszed艂. Nikt mnie nie pot臋pi艂.http://wyborcza.pl/duzyformat/1,142470,17107626,Pomogam_w_samobojstwie__Rozmowa_z_dr_Erika_Preisig.html?utm_source=agora&utm_medium=email&utm_campaign=Pomagam-w-samob%C3%B3jstwie-Teksty-tygodnia-Wyborczej-111214

Z pami臋tnika Dojrza艂ej Psycholo偶ki o specjalno艣ci ” jak broni膰 si臋 przed kolorow膮 t臋cz膮”

B臋d膮c dojrza艂膮 psycholo偶k膮 o specjalno艣ci 鈥瀓ak broni膰 si臋 przed kolorow膮 t臋cz膮鈥 umiej膮c膮 odci膮膰 si臋 od wszystkiego co mo偶e dziwne, czyli lata obserwacji i 偶yciowego do艣wiadczenia , wesz艂a raz do mojego gabinetu 聽pacj臋tka nieco zagubiona, b膮d藕 zarefleksowana.

PACJENTKA 鈥 Dzie艅 dobry, pani psycholog!

DOJRZA艁A PSYCHOLOG 鈥 Dzi臋dobry, co pani dolega?

P 鈥 Dolega mni臋 偶ycie Pani Psycholog, bo ja przeczyta艂a dzisiaj takie s艂owa, co to do teraz 艂a偶膮 mi po g艂owie i nijak rady nie daj臋, bo chocia偶 ju偶 stara jestem, to dalej nie wiem jak porusza膰 si臋 w tym dzisiejszym 艣wiecie, aby nie zwariowa膰, a mie膰 spokojn膮 g艂ow臋, na co chyba zas艂u偶y艂am sobie ca艂ym, przyzwoitym 偶yciem.

Pani zamieni si臋 w s艂uch, a ja zadeklamuj膮, a wi臋c prosz臋 nie uroni膰 ani jednego s艂owa, co by si臋 Pani po艂apa艂a:

Ania Witkowska napisa艂a tak: 鈥濵iej odwag臋 pokaza膰 kim jeste艣 naprawd臋. Prawdziwo艣膰 zas艂uguje na szacunek i dodaje atrakcyjno艣ci鈥, no pi臋kne s艂owa prawda Pani Psycholog?

DP 鈥 Pi臋kne to fakt, ale i do艣膰聽 niebezpieczne, ale o co Pani dok艂adnie si臋 rozchodzi? Prosz臋 opisa膰, co w zwi膮zku z tym Pani dolega, bo 艣miem twierdzi膰, 偶e boli Pani膮 dusza i tzw. jestestwo.

P 鈥 W rzeczy samej Pani psycholog, w rzeczy samej, boli mnie moje rozgoryczenia nad tym 艣wiatem, bo jak ja dzisiaj poparzy艂a na tych przebiera艅c贸w na jakim艣 t臋czowym marszu, to ja sobie pomy艣la艂a o tych s艂owach, com zacytowa艂a. Odwag臋 oni maj膮, to fakt, ale czy pokazuj膮 kim s膮 naprawd臋? Kobita przebrana za ch艂opa, ch艂op za kobit臋 i paraduj膮 po ulicach, 偶e nijak u ludzi nie zdobywaj膮 szacunku. Rozplenili si臋 w naszej przestrzeni i nawo艂uj膮 do szacunku dla ich inno艣ci, ale czy w tych swoich przebierankach s膮 naprawd臋 atrakcyjni? Mam s膮siadk臋, co jak ich widzi to spluwa za siebie trzy razy i zdrowa艣ki odmawia, a wi臋c Pani Psycholog, ja chc臋 by膰 nowoczesna babcia i pragn臋 pogodzi膰 w sobie uczucie zdziwienia i niesmaku, ale prosz臋 mi tylko nie radzi膰, abym pilotem manewrowa艂a i ogl膮da艂a jeno Ojca Mateusza, bo mi naprawd臋 zale偶y, abym nowoczesna by艂a, bo kiedy艣 mo偶e moje wnuki zechc膮 ze mn膮 o tym pogada膰, a wi臋c co mi Pani radzi?

DP 鈥 Zrozumia艂am Pani problema i w zwi膮zku z tym, prosz臋 si臋 po艂o偶y膰 na mojej mni臋ciutkiej kozetce i drog膮 hipnozy wylecz臋 Pani膮 z obaw i pewnego rodzaju niesmaku. Prosz臋 zamkn膮膰 ocz臋ta, a ja sprawi臋, 偶e na ka偶dym takim marszu, mimowolnie zamknie Pani oczy i b臋dzie Pani widzia艂a tylko i wy艂膮cznie naszych polskich u艂an贸w, spr臋偶ystych, na koniach z szabelk膮 przy boku. Ich oficerki b艂yszcz膮ce , a na spodniach lampasy i ka偶dy z w膮siskiem niczym Pi艂sudski na swojej kasztance. Czy偶 to nie pi臋knisty b臋dzie widok? Wnukom Pani opowie, 偶e przybyli u艂ani pod okienko z kolorow膮 t臋cz膮, bo tego 艣wiata ju偶 my nie jeste艣my w stanie zrozumie膰 przecie 馃檪

P – No racja, tylko wyobra藕nia mo偶e nas uratowa膰 – dzi臋nkuj臋 Pani psycholog 馃檪