Archiwa tagu: mężczyzna

„Ekstra zmiana” – pomoc przed kamerami!

Znalezione obrazy dla zapytania ekstra zmiana

Czasami uda mi się obejrzeć program Agaty Młynarskiej na „TVN Style”!

Program nosi nazwę „Ekstra Zmiana” i są do niego zapraszane kobiety, ale i mężczyźni, którzy przeszli traumę po wszelkiego rodzaju przejściach osobistych.

Przeważnie chodzi o rozwód, porzucenia i rozpad rodziny.

Agata Młynarska sama przeszła przez takie piekło i teraz stara się pomagać innym ludziom po traumie i robi to wg. mnie doskonale, oczywiście przy pomocy kamer i innych ludzi zatrudnionych do programu.

Dzisiaj zobaczyłam metamorfozę Agnieszki, która zgłosiła się do programu.

Agnieszka jest piękną kobietą z dwojgiem dzieci w wieku 18  i 8 lat i od roku sama je wychowuje, bo mąż alkoholik nie chciał się leczyć i odszedł w siną dal!

Agnieszka wciąż po rozstaniu się obwiniała za rozpad jej małżeństwa szukając u siebie defektów w urodzie i nie chciała sobie wybaczyć tego, że poprosiła męża, by ten przestał pić!

Miała pretensje do siebie, a nie do męża!

W programie dużo płakała, co znaczyło, że wciąż nie pogodziła się w rozstaniem.

Uważam ten program za charytatywny, bo ratują w nim morale i stawiają do pionu zaproszonego gościa i tu zaczyna się ogromna praca i metamorfoza.

Agata Młynarska zaczyna od rozmowy, aby się wyryczeć i oczyścić z emocji, a potem następuje ogromna praca, by ten ktoś poczuł się, że nie jest ofiarą, a zwycięzcą i zapanuje nad dalszym swoim życiem.

Agnieszka została poddana metamorfozie, czyli zajął się nią fryzjer, makijażystka i stylistka.

Zrobiono z niej piękność i wykonano jej profesjonalną sesję zdjęciową, a spytano mężczyzn na ulicy jak ją oceniają – wyszło na plus w każdej wypowiedzi.

Dodatkowo poddane było metamorfozie jej mieszkanie przez znanego architekta, co spowodowało, że Agnieszka już nie będzie spała w jednym łóżku z 8 letnim synem, bo wydzielono mu osobny kąt!

Agnieszka po tej przemianie błyszczała – piękna i gotowa iść dalej, bo uwierzyła w siebie w końcu.

Spotkała ją na tej drodze jeszcze jedna niespodzianka, co mnie rozczuliło.

Agnieszka zawsze miała w sobie ogromny talent krawiecki, ale mąż pijak zabił go w niej.

Agata Młynarska zorganizowała spotkanie Agnieszki z projektantką mody i ta po egzaminie przyjęła Agnieszkę do pracy w swojej agencji krawieckiej.

Uważam, że program jest potrzebny, ale trzeba się zastanowić ile jest takich kobiet i oczywiście mężczyzn, którym potrzebna jest taka pomoc i wsparcie oraz empatia.

Nie każdą kobietę stać jest na psychologa, by to swoje życie wyprostować i uważam program Młynarskiej za samo dobro!

Wychodzą z tego programu ludzie, którzy czują się zaopiekowani i silniejsi, bo zaczynają sobie zdawać sprawę, że nie wszystko przegrali i idą po nowe wyzwania!

Jedna z bohaterek programu przed i po!

Znalezione obrazy dla zapytania ekstra zmiana

Silna kobieta!

Niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że to mężczyźni urządzili ten cały Świat.

Mężczyźni politycy, lotnicy, konstruktorzy, wynalazcy, naukowcy, zdobywcy kosmosu i  itp., a  my kobiety nie możemy się z mężczyznami równać!

Mamy w swoim życiu zupełnie inne zadania, które jakże często są niedostrzegane, bo trzeba rodzić dzieci i je wychowywać jeno!

Trzeba prać, gotować prasować i zadbać o dzieci jednocześnie biegając do pracy i być dobrymi w łóżku!

To się oczywiście zmieniło, kiedy kobiety dobiły się do tego, że mogły głosować na równi z mężczyznami, ale mimo to prym wciąż wiodą faceci, którzy w wielu krajach upokarzają swoje kobiety, które muszą zakrywać swoje twarze.

One są mężczyznom potrzebne do rodzenie dzieci i ich wychowywania, a także do siedzenia w domu, którym mężczyzna rozkazuje, a często bije za nieposłuszeństwo.

W Polsce od 4 lat także steruje się kobietami i zaczyna im się zabraniać decydowania o swoim ciele, bo kościół i rząd mają inne zdanie, ale to jest temat na inną notkę.

Wspomnę tylko, że to faceci każą kobietom rodzić dziecko w wyniku gwałtu! I to w Polsce też!

A teraz inny wątek na temat kobiet właśnie, a może nie tylko!

Żyję na tym, pięknym Świecie już bardzo długo i bywało tak, że komuś przyszło mi pomóc, bo czy to w przestrzeni publicznej, czy też w rodzinie!

Lubię pomagać, bo to świadczy o mojej empatii i naprawdę w wielu sprawach wypruwałam sobie żyły i przeżywałam całą historię dążąc do tego, aby zwyciężyć i sprawić komuś radość i się po prostu wykazać i pokazać, że jestem dobrym człowiekiem.

Kiedy jednak sprawa znalazła swój finał, to nagle urwały się telefony i znalazłam się w niebycie.

Nikt nie spyta – hej, co u ciebie, jak żyjesz?

Już nikomu, komu pomogłam od jakiegoś czasu nie jestem potrzebna!

 

Murzyn zrobił swoje i Murzyn może odejść, a mimo to, jestem z siebie dumna i nie przekupna i przeżyłam to, że kiedy opuściły mnie siły, to oni uważali, że jestem histeryczką i nie było im to na rękę!

Przeczytaj kobieto silna, bo kobiety zazwyczaj są mocniejsze od mężczyzn!

„SILNA

„Gdy uważają Cię za silną kobietę, myślą, że nie potrzebujesz nikogo i niczego, że zniesiesz dosłownie wszystko i poradzisz sobie z każdym problemem. Że nie zależy Ci na tym, aby ktoś Cię wysłuchał, ktoś o Ciebie zadbał.
Gdy uważają Cię za silną kobietę jesteś im potrzebna by pomóc nieść im ich krzyż. Rozmawiają z Tobą, ale po to by mówić. Silna kobieta nie usłyszy pytania: czy jesteś zmęczona? Czy cierpisz? Czy coś Ci się nie udało? Czy się boisz? To co jest istotne to to, że zawsze można na nią liczyć – jest jak przystań, jak skała.
Silnej kobiecie się nie wybacza. Jeśli straci nad sobą kontrolę – staje się słaba. Jeśli puszczą jej nerwy – staje się histeryczką. Gdy silna kobieta zniknie na moment jej nieobecność jest natychmiast odnotowana. Z drugiej strony nikt na dobrą sprawę nie zauważa, że jest, dzień i noc, praktycznie zawsze – dostępna. Nikogo nie obchodzi skąd bierze siłę, by być tą kobietą.

Zauważ, doceń, uszanuj i podziękuj Silnej Kobiecie w swoim życiu, ponieważ ona także potrzebuje czuć, że jest kochana. I że może odpocząć.”

Autor: Parker Anthony

Znasz taką kobietę? A może…nią jesteś?”

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Nie wiem czy mam rację!

Podobno seks jest największą przyjemnością daną człowiekowi.

Nawet narkotyki nie mają takiej mocy, by dać szczęście ludzkości.

Seks uzdrawia wręcz człowieka, ale pod warunkiem, że na ten seks się godzimy i nie jest wymuszony.

Rodzimy się z różnymi preferencjami seksualnymi i nie zawsze te preferencje są akceptowane w społeczeństwie, przez polityków, czy w końcu przez kościół.

Oglądałam kiedyś taki dokument, że w Rosji lesbijki i geje muszą się mocno ukrywać, bo kiedy odpowiednie organa się dowiedzą, że kobieta żyje z kobietą, to mogą one trafić do więzienia.

To samo dzieje się z gejami w różnych krajach i też nie akceptuje się takiej preferencji.

Gdybym była w Polsce premierem, czy prezydentem, to bym podpisała ustawę, że tacy ludzie mają swoje prawa!

Niech sobie każdy kocha, kogo chce i mi nic do tego, ale łapię się na tym, że przeszkadzają mi parady równości, kiedy ludzie wychodzą na ulicę poprzebierani za jakieś potworki tak jak to widać na powyższym zdjęciu.

Rażą mnie takie przebieranki w fallusy tęczowe, jakieś skórzane garnitury, a kobiety bez staników.

Przeszkadza mi na golizna na tych paradach i dziwne ubieranki, które dalekie są od człowieczeństwa i dobrego smaku.

Nie jestem pruderyjna, ale kiedy się manifestuje swoją orientację, to niech to będzie ze smakiem, kulturą, a więc tak bardzo po ludzku!

Jestem za tym aby w Polsce kobieta i mężczyzna mieli wybór, czy chcą poślubić tę samą płeć, aby skończyło by się to wariactwo i rozwydrzenie na ulicach.

Zawsze jestem za tym, aby człowiek zachowywał się jak człowiek, a nie jak małpa na ulicy.

Można o swoje prawa walczyć z klasą, a nie jak rozpuszczone osobniki, które odleciały od dobrych obyczajów w swoich zachowaniach.

Jestem za tym, aby ci ludzie mogli brać legalne śluby i mieli dzieci, a to dlatego, że jakże często są dzieci krzywdzone w tradycyjnych związkach.

Dzieci są bite, kopane, przypalane papierosami, wsadzane do kanapy, wykorzystywane seksualnie i mamy wysyp ostatnio takich zachowań.

Cały świat powinien akceptować inności, a na świecie nie byłoby parad równości i nie patrzyłabym na dziwne zachowania na ulicy!

Ostatnio jest głośno o pracowniku „Ikea”, który napisał, że:

Czytamy niżej i do tego odniosły się dwie kobiety żyjące w legalnym związku!

Można – można!

Jolanta Saacewicz

Ja mam trzy pytania do wszystkich Państwa.

Zanim je zadam, wyjaśnię, że zdjęcie po lewej jest moje ślubne. Sześć lat temu, powagą stanu Kalifornia zostałyśmy z Nancy Banks ogłoszone żoną i żoną, co praktycznie formalizowalo nasz związek trwający już od 14 lat i pozwalało na wspólne płacenie podatków oraz inne przywileje, które PAŃSTWA dają LUDZIOM deklarującym wspólne życie.

Większość cywilizowanych państw XXI wieku nie wnika już w płeć osobników deklarujących chęć życia w sformalizowanym związku. No, ale nie Polska. Wolnoć Tomku w swoim domku. Wolę większości trzeba szanować, choć można się z nią nie zgadzać.

Poproszę teraz by Państwo sobie wyobrazili, że ja pracuję w IKEI, w Polsce. Jest czerwiec, miesiąc gejowskiej dumy obchodzony w wielu cywilizowanych krajach dość tęczowo, łącznie z wciąganiem naszych flag na miejskie, wojewódzkie/stanowe i państwowe maszty.

Bawimy się wówczas na paradach, oglądamy filmy o nas samych, świętujemy ze współpracownikami w zakładach pracy. Jest to szczęsny czas choć ciężko okupiony.

Zapłacili za niego życiem LUDZIE o innej orientacji w obozach Dachau i Oświęcimia, zapłacili bywalcy baru Stonewall w Nowym Yorku zapałowani na smierć. Zapłacił życiem Harvey Milk, radny San Francisko; w torturach umierał genialny matematyk Alan Turing, który złamał kod Enigmy i umożliwił lądowanie aliantów w Normandii.

Za prawo do istnienia płaciliśmy bici do zabicia od Los Angeles po Warszawę, Moskwę, Dubai i Jakartę.

Od 50 lat, od czasu nalotu na bar Stonewall w Nowym Yorku przestaliśmy umierać po cichu. Co roku, od tamtych wydarzeń, w czerwcu maszerujemy na całym świecie nasz ból, nasz wstyd, nasze poniżenia, naszą degradację, nasze upodlenia, nasz strach, naszą krzywdę, ale i naszą godność i dumę. Co roku idzie z nami coraz więcej Was, bo czujecie i wiecie, że to co nam się robiło i robi jest bardzo złe. I my Wam jesteśmy bardzo wdzięczni, bo bez Was nic byśmy nie wskórali, gdyż nie jest nas wiele. Jak jednorożców. (Uśmiech).

Gdy wziąć wszystkie litery do kupy w LGBTQ, to jest nas pewnie około 10 proc w każdej populacji. W Polsce to będzie ze trzy – cztery miliony. A w Stanach 35 – 40 mln, może. Nikt dokładnie nie wie, bo żeby się policzyć trzeba nie bać się zaistnieć. A są ciagle takie kraje na Ziemi, gdzie za głos dodany do naszego chóru przestaje się istnieć z wyrokiem sądu lub bez.

Wróćmy wiec do tego, że jest czerwiec i ja pracuję w IKEI, która jest dobrym pracodawcą dla nas. Traktuje nas jak ludzi i chroni przed nienawiścią, dyskryminacją, strachem. Tak jak tysiące innych wielkich firm. Apple, Google, Facebook, Microsoft, Volvo, Volkswagen, Toyota, Levis, Nike, Fila, Addidas, Visa, Delta, American Airlines, Disney, Warner Brothers, Netflix, Uber i odechciało mi się już kontynuować te listę. Oczywiście na liście musi być Coca-Cola, Absolut i Gazeta Wyborcza, bardzo zasłużone. Pełną listę można sobie wygooglować lub rozejrzeć się dookoła.

Czyli, ja pracuję w IKEI i IKEA świętuje to nasze czerwcowe święto razem z nami. Wszyscy pewnie widzieli te piękne tęczowo pasiaste, torby IKEI. Bardzo to miłe.

Dlaczego biznes to robi? – możecie się dziwić. Bo my mamy siłę nabywczą, to raz (i tu miałabym ochotę wkleić emoji śmiejące się pełną gębą, z dumą). No, bo tak: Statystycznie jesteśmy trochę lepiej wykształceni i lepiej uposażeni niż średni Smith. Nie wiem, czy są takie dane dla Kowalskiego.

Wielu z nas, nadwrażliwych artystów robi zawrotne kariery od kultury po show biznes, o ile się nie zabiją w młodym wieku, bo popełniamy samobójstwa jak mistrzowie świata, pięć razy częściej niż nasi rówieśnicy hetero. Dwa: Biznes wspiera nas też dlatego, że biznes to ludzie, to różnorodność religii i kolorów, i ludzie rozumieją coraz częściej, że nie można krzywdzić innego człowieka. I to przesłanie starają się nieść w świat dając nam wsparcie.

Więc jeszcze raz: pracuję w tej IKEI, w domu mam amerykańską żonę i prezent dla niej schowany pod szafą, bo będziemy obchodzić w tym roku nasze dwudziestolecie. Pierwszy raz ślubowałyśmy sobie w bazylice katolickiej w Riom we Francji. Nie, nie był to żaden oficjalny ceremoniał. Po prostu weszłyśmy tam zwabione strzelistością łuków podniebnych i akt strzelisty ślubowania zrodził się ad hoc. I tak już zostało.

Młodszy brat mojej żony, który też jest gejem brał „prawdziwy” kościelny ślub ze swoim mężem w prawdziwym episkopalnym kościele, ze wszystkim dzwonkami, kadzidłami i prawdziwym pastorem.

Drugi brat mojej żony, który tak się składa też jest gejem, brał ślub ze swoim mężem Chińczykiem w ich mieszkaniu w Toronto, w ceremonii buddyjsko-chińskiej, że to tak określę enigmatycznie. Pamietam, że wszystkiego było po 108, kwiatów, ptaków origami itp. 108 to ważna liczba w buddyzmie. Dodam na marginesie, że żona ma też starszą siostrę, która jedyna z czworga rodzeństwa jest hetero. Żartujemy sobie, że i TAK ją kochamy. Ciekawe, czy jak bóg chce kogoś pokarać to mu robi trójkę z czworga dzieci gejami?

Wróćmy jednak do IKEI. Wyobraźcie sobie Państwo, że przychodzę do pracy, otwieram e-mail i widzę komentarz napisany przez kolegę z pracy. Czytam o sobie i mojej żonie, i jej dwóch braciach, i pośrednio o synu mojej żony z pierwszego małżeństwa, i o naszej czteroletniej wnuczce też.

Czytam: Dewiacja, zgorszenie, biada, kamień młyński u szyi, pogrążyć w głębokościach morskich, obrzydliwość, ukaranie śmiercią, skąpani we krwi. To homoseksulaizm według jakiejś strasznej księgi, której autora nikt nie zna, który żył w czasach strasznych wojen, gdzie zwycięzcy brali wszystko, a gwałt na podbitych kobietach był kwnitesencją nagrody. Gdy brakowało kobiet, gwałcono podbitych wojowników. I księga to potępiała najwyraźniej, bo dumnemu wojownikowi nie powinno się robić takich strasznych rzeczy, jakie można robić tylko podbitej kobiecie. Każdej kobiecie, na dobrą sprawę.

I tu doszłam wreszcie do tych pytań, które chciałam Państwu zadać. I przepraszam, że to tyle zajęło.

Pytanie pierwsze:

1. Jak Państwo by się czuli w mojej sytuacji, gdyby drukarz odmówił Wam wydrukowania np. specjalnego plakatu dla mojej żony na dwudziestą rocznicę naszego związku?

2. Jak Państwo by się czuli w mojej skórze, gdybyście przeczytali, że Wam kamień na szyję, zbryzgać krwią i do wody?

3. Jak Państwo czuli by się, gdyby Wasze laickie państwo stanęło całą swoją mocą za drukarzem i za autorem krwawych słów?

Tak naprawdę nie oczekuję od Państwa odpowiedzi. Ja chcę tylko byście chwilę pomyśleli, o tym jak byście się czuli.

https://natemat.pl/…/jolantasa…/277369,pytania-od-jednorozca

Znalezione obrazy dla zapytania tęczowy most zdjęcia

SOS – dla małżeństwa!

Znalezione obrazy dla zapytania bliskość senior

Aby nie zgubić po drodze miłości!

To już ponad trzydzieści lat po ślubie, pomyślała i spojrzała nieśmiało na siebie w lustro.

Był wieczór, taki niby jak zawsze, kiedy wieczorem każde z nich szło do swojego pokoju na odpoczynek po całym dniu.

  • O nie, nie może być tak zawsze, do końca życia i poszła do łazienki wziąć wieczorny prysznic.

Ubrała najpiękniejszą koszulę, ułożyła włosy i zrobiła delikatny makijaż.

Spojrzała ponownie na siebie w lustro i stwierdziła, że jest jeszcze fajnie i podobała się sobie.

Wzięła głęboki oddech i weszła do pokoju męża, który czytał w łóżku gazetę.

Spojrzał na nią od niechcenia i nie zauważył jej pragnienia w oczach, a zarazem ogromnego zażenowania.

Stanęła w progu z oczekiwaniem, że zaprosi ją do wspólnego łoża i po prostu przytuli.

  • Chciałaś coś, coś się stało, tylko takie pytanie usłyszała, rzucone za gazety.

  • Nie, nic się nie stało i wycofała się do swojego pokoju, zakrywając załzawioną twarz.

Położyła się w swoim pokoju, pełna tęsknoty za tamtymi latami, kiedy kochali się namiętnie i prawdziwie, a tu już od czterech lat, żyjąc pod jednym dachem, w pięknym mieszkaniu czuje się coraz bardziej samotna.

Pomyślała, że chyba wszystko się już wypaliło i nic ją nie czeka.

Tak bardzo go kocha, a mimo to, nie potrafi mu opowiedzieć, co czuje, co ją uwiera i do czego tak bardzo jeszcze tęskni.

Codzienna rutyna ją zabijała i coraz bardziej czuła się odepchnięta przez swojego kochanego mężczyznę.

O poranku usmażyła kolejny raz mężowi jajko na bekonie, po czym on wychodził do pracy na długie godziny, bez pocałunku i bez grama czułości.

Gdzieś te wszystkie uczucia się zagubiły i to ją okropnie uwierało.

Nie mogła się pogodzić, że być może on już jej nie kocha i go ani troszeczkę nie pociąga.

Przecież nie może tak dalej żyć, wśród niedomówień i pragnienia za czułością, delikatnym dotknięciem, przelotnym pocałunkiem, a o seksie nie wspominając.

Nie może tak być i postanowiła poszukać specjalisty, który pomoże jej odnaleźć się w zaistniałej sytuacji.

Ktoś kto pobudzi ich dwoje do powrotu do siebie, bądź odrzucenia bez względu na wyniki terapii.

Musi to wiedzieć, co między nimi jest jeszcze do ocalenia.

Odda każdy grosz, aby ratować swoje małżeństwo, które po odejściu dzieci z domu, stało się skostniałe, jakby go nie było.

Było by jej łatwiej, gdyby ją opuścił i czułaby się mniej samotna, niż obok niego, który zamknął się w świecie swoich zajęć i rutyny.

Gdyby zechciał jej się zwierzyć z tego, czy ma jeszcze jakieś oczekiwania i pragnienia?

Nie wiedziała o nim nic właściwie i chciała przy pomocy specjalisty na nowo go poznać i rozszyfrować.

Postawiła wszystko na jedną kartę, bo albo się rozstaną, albo na nowo się do siebie zbliżą w oparach nowej namiętności.

Każda kobieta wychodząc za mąż ma swoje oczekiwania i pragnienia.

Każda z nas chce być pożądana przez swojego mężczyznę wybranego spośród miliona innych.

Wychodzimy za mąż, budujemy gniazdo rodzinne, rodzimy dzieci, pracujemy i tak nam ucieka wiele lat.

Nie zauważamy, że obok żyje z nami drugi człowiek, który także ma swoje fantazje i pragnienia.

Jakże często nie rozmawiamy na te tematy, bo wstydzimy się ujawniać nasze najskrytsze myśli.

Mijają lata, dzieci odchodzą z domu i nie potrafimy cieszyć się tą wolnością, przestrzenią, która jest niespodziewanie nam dana.

Codzienne czynności, codzienne przyzwyczajenia zatracają w nas potrzebę bliskości.

Dochodzi do tego także zmiana naszego wyglądu, dodatkowych kilogramów, posiwiałych włosów.

To wszystko oddala nas od bliskich spotkań w sypialni, ponieważ szybko przekreślamy swoją atrakcyjność.

Rezygnujemy z bliskości, obawiając się odrzucenia.

Spoglądamy na siebie w lustro i stwierdzamy, że nie powinniśmy już domagać się seksu, przytuleń, pocałunków.

Oddalamy od siebie swoje oczekiwania, choć pojawiają się nie raz.

Ktoś to wszystko źle urządził, ponieważ kiedy mamy tak wiele czasu na bliskość, odrzucamy ją niejednokrotnie, wstydząc się swoich myśli.

Boimy się rozmawiać o tym z kochanym partnerem i dopóki ktoś z tych dwojga nie przerwie tego przeklętego milczenia, poczujemy nagle, że omija nas jeszcze coś bardzo ważnego w życiu.

Omija nas szczęście jakie może dać nam bliska i kochana osoba z wzajemnością.

Jak to zmienić? Trzeba rozmawiać, a jeśli się nie udaje, trzeba poszukać rady dobrego psychologa, aby nam pomógł przełamać te lody, bo szkoda czasu, ostatniego czasu na miłość.

PS. Moja bohaterka wygrała i jej determinacja sprawiła, że zostały pokonane wewnętrzne obawy przed bliskością, bo sobie założyła, że jeśli on kocha, to do niej mentalnie wróci i przeżyją niejedną upojną noc.

PS. Czytałam w wielu miejscach, że są takie małżeństwa, którym seks nie jest potrzebny, a współżyją ze sobą tylko dla prokreacji i są szczęśliwi i się kochają.

Na tym Świecie wszystko się zdarzyć może i niczemu nie należy się dziwić.

 

Dom wypełnia nie żona, a kobieta. Autorka: Gabriela Zapolska

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Przed Świętami Wielkanocnymi,  jakoś krytycznie popatrzyłam się na moje fotele w pokoju telewizyjnym i śniadaniowo – obiadowym.

Niby jeszcze nie stare, ale jakieś brzydkie fotele mi się wydały, a może opatrzyły.

Powiedziałam do Męża, że czas je wymienić, albo odnowić tapicerkę.

Zrobiliśmy więc rozeznanie i okazało się, że zmiana tapicerki kosztuje tyle samo, co zakup nowych mebli.

Wskoczyłam więc do Internetu i zamówliśmy dwa fotele pod kolor mebli i ścian.

Zamówiliśmy je  telefonicznie i po dwóch tygodniach mamy nówki w moim pokoju.

Są to fotele typu Finka i naprawdę za dwa zapłaciliśmy tyle samo, jak gdybyśmy dali stare do renowacji.

Mężowi stare fotele nie przeszkadzały, ale jak to kobiecie – od czasu do czasu zachciewa się zmian w domu.

Piszę o tym dlatego, że dzisiaj robiąc coś w kuchni wyjrzałam przez okno.

Zauważyłam młodą kobietę, która zakupiła cudną paprotkę do swojego domu i tak sobie pomyślałam, że każda kobieta – młoda, czy też starsza chce mieszkać ładnie i schludnie.

To my kobiety dekorujemy Mężom i Rodzinie mieszkania i staramy się o to, aby stworzyć ciepłą i domową atmosferę.

Kobiety mają taki zmysł do urządzania domu za pomocą jakiś tam bibelotów, wazoników, koszyków, albumów, książek, aby tylko stworzyć ciepłe, domowe gniazdo.

To my kobiety swoim mężczyznom wskazujemy miejsce, gdzie ma zawisnąć dany obraz i to my dekorujemy okna i sadzimy kwiaty w ozdobne donice, a także ustawiamy lampki oświetleniowe i wybieramy żyrandole.

Jednak ja tu muszę pochwalić mojego Męża, bo bardzo często, to On pod moje dyktando coś zakupuje i w zasadzie jestem z tego zadowolona.

Może krzywdzę mężczyzn swoją opinią, bo wiem, że wielu z nich ma podobny do kobiet dar w dekoracji mieszkania i wcale nie odstają gustem od kobiet.

Mam więc takie pytanie?

Jakim jesteś mężczyzną, bo czy zdajesz się na wybory żony, partnerki, czy sam potrafisz trafić w jej gust?

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Przyroda się odradza i ludzie też :)

Dzień dobry. 🙂

WIOSNA!!!! Dzieci biegają już na krótki rękawek i o dziwo pojawiły się na podwórku po długiej zimie. 

Wszystko, co ma być zielone się zazielenia i zakrywa brzydotę pozimową, a więc idzie ku lepszemu, bo świat na nowo się odradza.

Ale to już wiecie, bo przecież wszyscy tęsknimy za słońcem i zielenią.

Mężczyźni i tym tematem chcę się zająć w dzisiejszej notce.

Mam mężczyznę u swego boku, który nie potrafi pięć minut posiedzieć w miejscu. Musi wciąż być aktywny, gdyż ta aktywność potrzebna jest mu jak tlen.

Trudno za nim nadążyć, ponieważ ja jestem domatorką od urodzenia, a Mąż musi wciąż coś robić i czymś się zajmować, gdyż taki typ człowieka z niego jest. Pracoholik jednym słowem i się do tego zdążyłam przez 40 lat przyzwyczaić. Zresztą moja starsza Córka ma tak samo, że kompletnie nie potrafi odpoczywać.

Ma się to zmienić, jeśli tyczy się mojego Męża, gdyż obiecał mi, że tego lata zwolni i postara się nie być takim zarobionym.

Obiecał, że postawi na wypoczynek i relaks i dziś pojechał daleko po obiekt swoich marzeń, a jest nim łódka, którą ma zamiar pływać po naszym jeziorze i jeziorach okolicznych. 

Mam nadzieję, że obiekt jego marzeń, to będzie trafione w punkt i faktycznie spowolni, a i Wnuki będą zadowolone.

Ja sama uwielbiam pływać po jeziorach i robić zdjęcia przyrodzie. Mam nadzieję, że lato będzie piękne i nie raz spędzimy rodzinne pikniki z nowo zakupioną łódką w tle.

Mężczyźni zawsze muszą mieć jakiego konika i dla hobby są skłonni wydać nie małe pieniądze i tu ciekawa jestem jakie hobby mają Wasi faceci.

Za zdradę ktoś zapłacił własnym zdrowiem

 

Dwa małżeństwa w małym miasteczku mieszkające kilka ulic od siebie i zupełnie się nie znające, mimo, że podobno w małych miasteczkach wszyscy się znają.

Ale jest tak, że jeśli zakładało się rodzinę w latach siedemdziesiątych, to każde małżeństwo dorabiało się od podstaw, rodzą się dzieci i każdy był zapędzony, aby zarobić na chleb i dlatego te dwa małżeństwa w tamtym czasie się nie poznały.

Pierwsze małżeństwo, to Anna i Jerzy, którzy odziedziczyli duży dom po zmarłej babci, ale trzeba było dużo pracy włożyć, by nadawało się do zamieszkania, a więc Jerzy odremontował dom i dopiero wprowadził do niego swoją żonę. Trochę to trwało, ale efekt był oszałamiający, bo oto mieli trzy duże pokoje i ogromną kuchnię z korytarzem.

Anna szalała, bo poczuła się jak prawdziwa gospodyni, a więc zaczęło się kupowanie najpotrzebniejszych rzeczy do domu, a że uwielbiała gotować, to zadbała o to by w kuchni niczego nie zabrakło. Gotowała wybornie i nie wiedzieć skąd czerpała przepisy, ale potrafiła zrobić coś pysznego z niczego. Byłam u niej swego czasu i poczęstowała mnie pysznym obiadem i deserem. Nasz kontakt się potem urwał, ale jak to bywa w małym miasteczku docierały do mnie wieści, że Anna prawie rok w rok rodziła Jerzemu dzieci i choć skończyła szkołę dla przedszkolanek, to nigdy nie pracowała, bo tych dzieci urodziła piątkę i miała przy nich roboty po kokardy.

Dzieci rosły zdrowo, które nie były posyłane do żadnych przedszkoli, bo Anna sama wspaniale się nimi opiekowała, a daru do dzieci i cierpliwości nie można było jej odmówić. Nigdy się nie denerwowała, bo miała anielską cierpliwość i nigdy nie krzyczała, bo potrafiła spokojem do dzieci dotrzeć, Była wspaniałą matką, a dzieci rosły zdrowo i dobrze się uczyły nie sprawiając żadnych kłopotów.

Anna była dumna ze swoich dzieci i kiedy po kolei wyfruwały z domu, to czegoś jej nagle zabrakło i wpadła w rozterkę, ale na to zaradził Jerzy i otworzył jej mały sklepik z kwiatami, gdzie mogła mieć kontakt z ludźmi i nie czuła się taka samotna.

Jerzy był przedsiębiorczy i kiedy tylko w wolnej Polsce można było zakładać własną działalność, to poszedł za ciosem i otworzył sklep ze sprzętem AGD, który jako jedyny dobrze prosperował w małym miasteczku i okolicach.

Ale mamy teraz drugie małżeństwo, które pobrało się z wielkiej miłości. Na początku mieszkali w kwaterze służbowej, bo Adam był policjantem i na start otrzymał takie mieszkanie. Jego żona Joanna pracowała w cukierni podlegającej dawnym PSS i lubiła swoją pracę, ale kiedy przyszły na świat bliźnięta, to szybko oddała je najpierw do żłobka, a potem do przedszkola, gdyż Adam i Joanna planowali budowę domu jednorodzinnego, a na to potrzebne były pieniądze, a więc Adam i Joanna po wzięciu kredytu rozpoczęli budowę wymarzonego domu na obrzeżach małego miasteczka.

Adam wybudował piękny dom, a był bardzo pracowity i wszystko robił sam, aby pomniejszyć tylko koszty powstawania domu dla rodziny. Po kilku latach wprowadzili się i tam dorastały ich dzieci, ale jak to w życiu bywa, dzieci z domu odchodzą, by się uczyć, a potem zakładać swoje gniazda i tak też się stało i w domu Joanny i Adama.

Wracamy do sklepu Jerzego, który odniósł sukces na rynku w małym miasteczku i mógł sobie pozwolić na zatrudnienie więcej pracowników i tak się stało, że zatrudnił Joannę jako pomoc w sklepie, która zajmowała się księgowością i fakturami, kiedy Jerzy zajmował się sprzedażą.

Żona Jerzego zajęta swoim sklepikiem z kwiatami zauważyła, że jej mąż często wraca z pracy coraz później i lekko ją to zaniepokoiło. On się tłumaczył, że skoro sklep przynosi dochody, to nie może sobie pozwolić na utratę dobrej opinii, a więc musi pracować coraz ciężej, skoro wciąż trzeba pomagać dzieciom, które dopiero były na dorobku, a więc jako dobry ojciec musi się wciąż starać.

Anna starała się rozumieć męża, ale z czasem nabrała podejrzeń, że mąż ją zwyczajnie okłamuje. Coś jej podszeptywało, że za jej plecami dzieje się coś złego i mąż nie jest z nią do końca szczery, tym bardziej, że zaczął o siebie przesadnie dbać. W domu pojawiały się drogie, męskie perfumy i nowe koszule, a również wymigiwał się od seksu z Anną.

Nie wytrzymała i kiedy Jerzy znów się spóźniał, kiedy czekała na niego z ciepłym obiadem, wybrała się by obserwować sklep swojego męża. Miała zapasowe klucze i kiedy otworzyła drzwi, w sklepie już nie było nikogo, ale skierowała się na zaplecze i tam ujrzała swojego męża z opuszczonymi spodniami, a na biurku jego fakturzystkę z podkasaną spódnicą i zawalił się jej świat.

Nikt już nie pamięta jak ta wiadomość rozeszła się po małym miasteczku i nikt nie wie jak ta wiadomość dotarła do Adama, męża Joanny, ale te dwa małżeństwa rozsypały się jak domek z kart. Poszła fama po malutkim miasteczku, że Anna rozwiodła się z mężem, a Joannę wywalił z domu Adam i nie było by w tym nic już dziwnego, bo za zdradę się płaci wysoką cenę, ale…

Anna z powodu stresu straciła władzę w nogach i porusza się o balkoniku, a Adam z powodu wielkiego szoku nie wstawał kilka miesięcy z łóżka szpitalnego, bo po zawale i wstrząsie tak wielkim zdołał się podnieść po ogromnej i wyczerpującej rehabilitacji, ale też porusza się o kulach i jest wrakiem człowieka.

Tych dwoje jest nadal razem i są zdrowi i szczęśliwi ponoć, ale się wyprowadzili z dala od ludzkich języków.

„Dzika orchidea”, „9 i 1/2 tygodnia” – moje kino

Dziś na zachodzie brak słońca i tak jakoś ponuro się zrobiło i zdaje się, że w całej Polsce pogoda kaprysi, choć mamy już połowę czerwca. Można sobie tylko zadać pytanie jak planować urlopy w Polsce, ale ja mam urlop już cały rok. Ciekawe jaki będzie lipiec, a więc może jeszcze lato nie jest stracone.

Taka pogoda, to zdało by się obejrzeć jakiś film. Wpisałam w wyszukiwarkę film o miłości i wyskoczyła mi „Dzika orchidea” i „9 i 1/2 tygodnia” . Oba filmy z amantem tamtych lat – Mickey Rourke.

Może nie powinnam pisać o tych filmach, bo przecież już jestem seniorką i takie tematy w moim wieku nie uchodzi, ale ups – obejrzałam oba! 😀

„Dzika orchidea” dzieje się w Brazylii i mamy w filmie momenty, ach te momenty z tamtych lat i piękną kobietę, wprost cudownej urody, którą gra  Carre Otis. 

Jak to bywa w filmach o miłości mamy kobietę i mężczyznę, którzy się spotykają i zaczyna się coś między nimi rodzić, a więc oba filmy są o miłości, erotyce i pożądaniu. W obu filmach mamy sporo smacznego seksu, ale każdy film ma zupełnie inne zakończenie, bo wielka miłość połączona z udanym seksem nie zawsze kończy się happy endem, a więc kilka zajawek z „Dzikiej Orchidei”

Takie erotyczne filmy mają swoich zwolenników, ale także i przeciwników, a ja uważam te dwa filmy za świetne, psychologiczne kino, bo związki między kobietą i mężczyzną pokazane w tych filmach z wielkim smakiem zasługują na uwagę.

 

nagrody: 2 nominacje

 

9 i 1/2 tygodnia i zmysłowa okropnie Kim Basinger:

reżyseria:
scenariusz:
oceń twórców 
gatunek:
produkcja:
premiera: 14 lutego 1986 (świat)
nagrody: 3 nominacje

 

Sypiając wciąż z wrogiem

Opowiem Wam bardzo prawdziwą historię, a było to tak:

W latach od 2000 do 2007 roku mieliśmy bardzo dużą działkę, bo liczyła sobie 32 ary, którą z każdym rokiem upiększaliśmy, sadząc nowe drzewa i krzewy. Stał tam nasz nieduży domek, w środku pola, gdzie często spędzaliśmy nasze weekendy. Zwoziliśmy tam wszystko od łyżek i talerzy po leżaki i grill, aby latem mieć taką odskocznię od codzienności, z dala od miejskiego gwaru.

Działka nasza była otoczona lasem i w środku wioski stał uroczy kościółek, a do małego jeziora było kilka kroków. Wioska senna i w zasadzie nikt nikogo nie podglądał, a więc na działce czułam się jak u siebie. O poranku wstawałam i wychodziłam na zewnątrz z kawą, a ptaki wariowały na dachu mojego domku. Dzieci już były duże, a więc czasami wymykałam się na dwa dni, aby odpocząć od pracy i czytałam w wielkim, zrobionym z prawdziwych desek łożu – książki. Potrafiłam czytać całą noc, a kiedy słońce tylko wzeszło, ubierałam kalosze i szłam do lasu, by uzbierać jagód, albo borówek, a jesienią zbierałam masę grzybów, a wiedziałam gdzie ich szukać. To był mój czas i taka zrelaksowana szłam w poniedziałek do pracy, a współpracownicy pytali jak mi minął weekend, wiedząc, że kocham to swoje miejsce na ziemi.

Nasza działka była ogrodzona płotem z drzewa, a za płotem nieopodal mieszkało małżeństwo nauczycieli na emeryturze. Mieszkali w wozie campingowym, bo tak sobie założyli, że na emeryturze zamieszkają z dala od wszelkiej cywilizacji. Ich dzieci poszły w świat, kiedy tylko skończyły studia, a oni do tej przyczepy dobudowali kurnik, gołębnik i prowizoryczną łazienkę. Kradli polu ziemię i przerabiali ją na grządki, gdzie rosły wszystkie warzywa niezbędne by przeżyć i je zawekować na długą zimę.

Jak ja im zazdrościłam tego jakże beztroskiego życia i tego, że w ich zagrodzie znajdują się bażanty, gołębie i różnej maści kury, które zawsze można było ubić i ugotować najsmaczniejszy rosół pod słońcem, ale do czasu.

Bardzo często moja sąsiadka wpadała do mnie z płaczem, bo jej mąż był wielkim despotą i sztorcował ją za wszystko i czasami było tak, że i ją uderzył. Kochała go strasznie i była swego rodzaju niewolnicą. Starała się spełniać wszystkie jego zachcianki. Chodziła przy nim jakby pod sznurek i mogła go rzucić i w cholerę wyjechać. Mogła zamieszkać w mieszkaniu w Kołobrzegu, które mieli wciąż nie sprzedane, ale ona nigdy go nie opuściła! Płakała i robiła wszystko, aby tylko on nie miał do niej zastrzeżeń, a więc ryła w ziemi, pieliła i karmiła całe to wszystko chodzące, aby tylko w domu był spokój.

Dowiedziałam się, że mąż mojej sąsiadki zmarł, ponieważ palił wielkie ilości papierosów i żyły odmówiły mu posłuszeństwa. Złożyłam jej kondolencje, ale nie pytałam co dalej z jej życiem, gdyż nie byłyśmy aż tak blisko. Nie śmiałam po prostu, ale z ukrycia śledziłam jej życie w żałobie.

Minęły dwa lata jej żałoby i ludzie mi mówili, kiedy my zrezygnowaliśmy z działki, że wdowa w tym samym miejscu wybudowała sama cudny dom, przy pomocy wieśniaków od fundamentów.

Przyjechała kiedyś do mnie i wówczas szczerze porozmawiałyśmy. Przyznała mi się, że prochy swojego męża trzyma na telewizorze w urnie i nigdy się ich nie pozbędzie, bo wciąż za nim tęskni, bo kochała go zawsze i nadal kocha.

Rok temu odwiedziliśmy z mężem dawne tereny i nic się nie zmieniło, no może tylko, że drzewa urosły i fakt, że moja sąsiadka zamieszkała w pięknym domu w środku między lasami, a polem. Zajrzałam przez płot, a za nim wylegiwały się przepiękne długowłose wilczury, a paw rozpostarł swój kolorowy ogon na idealnie przystrzyżonym trawniku. Nie miałam odwagi burzyć jej świata. Odeszłam pełna refleksji i podziwu dla tej jakże dzielnej kobiety.

Trauma dwóch kobiet

Katarzyna wyszła za mąż mając niespełna 20 lat. Zakochała się jak wariatka w chłopaku poznanym na wakacjach. Była z koleżanką nad morzem za ciężko uskładane pieniądze, ponieważ rodzice jej byli bardzo biedni. Pracowała dorywczo imając się różnych prac i po zdaniu matury, chciała pojechać gdzieś w ciekawe miejsce..

Na plaży zapoznała Łukasza i nie minął tydzień, a stali się parą nierozłączną. Poszło bardzo szybko, gdyż Łukasz przyjeżdżał do niej w każdy weekend i zaczęli ze sobą sypiać. Uważali, aby niespodziewanie Kasia nie zaszła w ciążę, ale niestety. Po pół roku znajomości Kasia zauważyła, że z jej organizmem dzieją się dziwne rzeczy. Każdego poranka wymiotowała, straciła apetyt i w końcu zaczęła podejrzewać, że jest w ciąży.

Lekarz to potwierdził i Kasia wyszła od niego trochę szczęśliwa, a trochę załamana, bo Łukasz nie chciał mieć tak szybko dziecka i ona nie wiedziała jak mu to powiedzieć, że zostaną rodzicami.

Cóż stało się, a więc zaczęli planować ślub, choć nie mieli pieniędzy, ale Łukasz stanął na wysokości zadania i kiedy dostał pracę, to każdy grosz składali na uroczyste, choć skromne wesele, a także na wynajęcie jakiegoś kąta, by zamieszkać razem.

Kasia pracy nie mogła znaleźć, ponieważ nikt nie chciał zatrudnić kobiety w ciąży, ale Łukasz nie trwonił żadnego grosza i w końcu wesele się odbyło. Zamieszkali w bardzo skromnym pokoju z malutką kuchnią i wspólną ubikacją z innymi sąsiadami. Byli szczęśliwi, że są razem i oczekują na dziecko.

Alicja, bo tak dali na imię swojej córce przyszła na świat bez żadnych komplikacji i oboje się ogromnie cieszyli, że urodziła się taka śliczna i zdrowa.

Wszystko jakoś się układało i tworzyli rodzinę, ale Kasia trochę narzekała, że mąż mało jej pomaga przy dziecku, bo pracował bardzo dużo i wracał do domu skonany. Zaciskała zęby, choć całe dnie była sama z dzieckiem, a kiedy mąż wracał, to nadawał się tylko do spania i jakoś przestali się rozumieć i nie rozmawiali ze sobą praktycznie i tak było wiele miesięcy.

Pewnego dnia do Kasi przyszła koleżanka na kawę i między słowami dała jej do zrozumienia, że mąż Kasi ją zdradza i wcale nie pracuje tak długo, a ma inną kobietę w okolicznej wiosce, choć to nic pewnego, ale warto to sprawdzić.

Nie chciała w to wierzyć, ale pewnego dnia zostawiła córkę z koleżanką i śledziła go pod zakładem pracy i faktycznie jej mąż wsiadł do autobusu i pojechał w kierunku wioski, gdzie rzekomo miał spotykać się z tą drugą.

Wzięła taksówkę i na następny raz kazała kierowcy śledzić autobus. Faktycznie mąż Kasi wszedł do domu, a kiedy tam zapukała, to drzwi otworzyła jej kobieta, a jej mąż był wielce zdziwiony, że ją widzi. Wszystko się wydało, bo kobiety rzuciły się na siebie i każda z nich twierdziła, że jest jego kobietą.

Oczywiście po tym wszystkim złożyła pozew o rozwód i szybko go otrzymała. Nie chciała mieć z tym człowiekiem już żadnego kontaktu, a tylko potrzebowała od niego alimentów na ich córeczkę.

Musiała postarać się o pracę i otrzymała ją po kursie dla pomocy dla dentystów, gdzie nieźle zarabiała. Oddała się całkowicie wychowywaniu córki i robiła wszystko, aby małej niczego nie zabrakło. Rozpieszczała ją i pozwalała na wszystko.

Szybko jej kupiła komputer i była dumna, że kupiła go na raty i stać było ją, aby je spłacać. Córka rosła zdrowo i w zasadzie nie miała z nią kłopotów, bo uczyła się celująco i nauczyciele ją chwalili, a więc komputer tylko jej pomoże jeszcze bardziej w nauce – myślała.

Kiedy Alicja skończyła 15 lat, to Kasia siadła też do  komputera i dała ogłoszenie na portalu randkowym, bo w końcu chciała zrobić coś tylko dla siebie. Napisała, że szuka męża na dalszą drogę swojego życia, bo ma dość samotności i pragnie znaleźć się w męskich ramionach. Wstawiła swoje zdjęcie i obserwowała z zaciekawieniem swój profil.

Nie była brzydką kobietą i ze zdjęcia i w rzeczywistości podobała się mężczyznom. Codziennie dostawała wiele wiadomości od chętnych na spotkanie i Kasia się z tymi facetami umawiała. Testowała mężczyzn, aby wybrać tego kogoś, kto by odpowiadał jej oczekiwaniom.

Zaczęła biegać na randki i często się one kończyły w hotelu. Chciała sobie wynagrodzić złą młodość i sypiała z ledwie poznanymi mężczyznami. Bawiło ją to, że chcą z nią sypiać. Czerpała z tego wiele radości i satysfakcji, że się podoba i tak minęło wiele miesięcy, kiedy znikała z domu zostawiając córkę samą w domu. Ufała córce i wiedziała, że niczego głupiego nie zrobi.

Córka Kasi jednak czuła się osamotniona i rekompensowała sobie swoją samotność zawieraniem znajomości w sieci z chłopcami z miasta i okolic, z którymi od czasu do czasu spotykała się pod nieobecność matki. Zapraszała ich do domu, bo miała ku temu warunki.

Kasia flitowała na całego i straciła kompletnie kontrolę nad córką. Nie wiedziała, co ona w tej sieci robi i chciała wierzyć, że jest mądra i rozsądna.

Umówiła się z mężczyzną poznanym w sieci i ponownie wybrała się z nim do hotelu, by uprawiać seks, ale trafiła fatalnie. Facet od wejścia był agresywny i Kasię zgwałcił brutalnie, a po wszystkim tylko trzasną drzwiami z drwiącym uśmiechem. Leżała kilka godzin płacząc, bo nie mogła się pozbierać, ale to dało jej do myślenia, że postępowała bardzo lekkomyślnie i sama jest sobie winna.

Po paru tygodniach zaczęła wymiotować i źle się czuła, a co dziwne, że jej córka miała te same objawy i myślały, że się czymś zatruły, ale to co usłyszała od swojej córki, zwaliło ją z nóg.

Córka Kasi zaprosiła kolesia do domu i ten postąpił tak samo jak ten facet w hotelu i po zrobieniu testów okazało się, że obie są w ciąży!

Obie się zastanawiały, czy rodzić, czy szukać lekarza, który podejmie się aborcji, ale po wspólnej rozpaczy doszły do wniosku, że nie mogą tego zrobić, gdyż te nienarodzone jeszcze dzieci są świadectwem ich ogromnej nieodpowiedzialności.

Nikt w mieście nic nie wie, a one  spacerują z dwoma wózkami i kochają swoje dzieci, ale postanowiły, że koniec na długo  z facetami. Obie korzystają z terapii u psychologa.