Archiwa tagu: mężczyzna

Dom wypełnia nie żona, a kobieta. Autorka: Gabriela Zapolska

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Przed Świętami Wielkanocnymi,  jakoś krytycznie popatrzyłam się na moje fotele w pokoju telewizyjnym i śniadaniowo – obiadowym.

Niby jeszcze nie stare, ale jakieś brzydkie fotele mi się wydały, a może opatrzyły.

Powiedziałam do Męża, że czas je wymienić, albo odnowić tapicerkę.

Zrobiliśmy więc rozeznanie i okazało się, że zmiana tapicerki kosztuje tyle samo, co zakup nowych mebli.

Wskoczyłam więc do Internetu i zamówliśmy dwa fotele pod kolor mebli i ścian.

Zamówiliśmy je  telefonicznie i po dwóch tygodniach mamy nówki w moim pokoju.

Są to fotele typu Finka i naprawdę za dwa zapłaciliśmy tyle samo, jak gdybyśmy dali stare do renowacji.

Mężowi stare fotele nie przeszkadzały, ale jak to kobiecie – od czasu do czasu zachciewa się zmian w domu.

Piszę o tym dlatego, że dzisiaj robiąc coś w kuchni wyjrzałam przez okno.

Zauważyłam młodą kobietę, która zakupiła cudną paprotkę do swojego domu i tak sobie pomyślałam, że każda kobieta – młoda, czy też starsza chce mieszkać ładnie i schludnie.

To my kobiety dekorujemy Mężom i Rodzinie mieszkania i staramy się o to, aby stworzyć ciepłą i domową atmosferę.

Kobiety mają taki zmysł do urządzania domu za pomocą jakiś tam bibelotów, wazoników, koszyków, albumów, książek, aby tylko stworzyć ciepłe, domowe gniazdo.

To my kobiety swoim mężczyznom wskazujemy miejsce, gdzie ma zawisnąć dany obraz i to my dekorujemy okna i sadzimy kwiaty w ozdobne donice, a także ustawiamy lampki oświetleniowe i wybieramy żyrandole.

Jednak ja tu muszę pochwalić mojego Męża, bo bardzo często, to On pod moje dyktando coś zakupuje i w zasadzie jestem z tego zadowolona.

Może krzywdzę mężczyzn swoją opinią, bo wiem, że wielu z nich ma podobny do kobiet dar w dekoracji mieszkania i wcale nie odstają gustem od kobiet.

Mam więc takie pytanie?

Jakim jesteś mężczyzną, bo czy zdajesz się na wybory żony, partnerki, czy sam potrafisz trafić w jej gust?

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Reklamy

Przyroda się odradza i ludzie też :)

Dzień dobry. 🙂

WIOSNA!!!! Dzieci biegają już na krótki rękawek i o dziwo pojawiły się na podwórku po długiej zimie. 

Wszystko, co ma być zielone się zazielenia i zakrywa brzydotę pozimową, a więc idzie ku lepszemu, bo świat na nowo się odradza.

Ale to już wiecie, bo przecież wszyscy tęsknimy za słońcem i zielenią.

Mężczyźni i tym tematem chcę się zająć w dzisiejszej notce.

Mam mężczyznę u swego boku, który nie potrafi pięć minut posiedzieć w miejscu. Musi wciąż być aktywny, gdyż ta aktywność potrzebna jest mu jak tlen.

Trudno za nim nadążyć, ponieważ ja jestem domatorką od urodzenia, a Mąż musi wciąż coś robić i czymś się zajmować, gdyż taki typ człowieka z niego jest. Pracoholik jednym słowem i się do tego zdążyłam przez 40 lat przyzwyczaić. Zresztą moja starsza Córka ma tak samo, że kompletnie nie potrafi odpoczywać.

Ma się to zmienić, jeśli tyczy się mojego Męża, gdyż obiecał mi, że tego lata zwolni i postara się nie być takim zarobionym.

Obiecał, że postawi na wypoczynek i relaks i dziś pojechał daleko po obiekt swoich marzeń, a jest nim łódka, którą ma zamiar pływać po naszym jeziorze i jeziorach okolicznych. 

Mam nadzieję, że obiekt jego marzeń, to będzie trafione w punkt i faktycznie spowolni, a i Wnuki będą zadowolone.

Ja sama uwielbiam pływać po jeziorach i robić zdjęcia przyrodzie. Mam nadzieję, że lato będzie piękne i nie raz spędzimy rodzinne pikniki z nowo zakupioną łódką w tle.

Mężczyźni zawsze muszą mieć jakiego konika i dla hobby są skłonni wydać nie małe pieniądze i tu ciekawa jestem jakie hobby mają Wasi faceci.

Za zdradę ktoś zapłacił własnym zdrowiem

 

Dwa małżeństwa w małym miasteczku mieszkające kilka ulic od siebie i zupełnie się nie znające, mimo, że podobno w małych miasteczkach wszyscy się znają.

Ale jest tak, że jeśli zakładało się rodzinę w latach siedemdziesiątych, to każde małżeństwo dorabiało się od podstaw, rodzą się dzieci i każdy był zapędzony, aby zarobić na chleb i dlatego te dwa małżeństwa w tamtym czasie się nie poznały.

Pierwsze małżeństwo, to Anna i Jerzy, którzy odziedziczyli duży dom po zmarłej babci, ale trzeba było dużo pracy włożyć, by nadawało się do zamieszkania, a więc Jerzy odremontował dom i dopiero wprowadził do niego swoją żonę. Trochę to trwało, ale efekt był oszałamiający, bo oto mieli trzy duże pokoje i ogromną kuchnię z korytarzem.

Anna szalała, bo poczuła się jak prawdziwa gospodyni, a więc zaczęło się kupowanie najpotrzebniejszych rzeczy do domu, a że uwielbiała gotować, to zadbała o to by w kuchni niczego nie zabrakło. Gotowała wybornie i nie wiedzieć skąd czerpała przepisy, ale potrafiła zrobić coś pysznego z niczego. Byłam u niej swego czasu i poczęstowała mnie pysznym obiadem i deserem. Nasz kontakt się potem urwał, ale jak to bywa w małym miasteczku docierały do mnie wieści, że Anna prawie rok w rok rodziła Jerzemu dzieci i choć skończyła szkołę dla przedszkolanek, to nigdy nie pracowała, bo tych dzieci urodziła piątkę i miała przy nich roboty po kokardy.

Dzieci rosły zdrowo, które nie były posyłane do żadnych przedszkoli, bo Anna sama wspaniale się nimi opiekowała, a daru do dzieci i cierpliwości nie można było jej odmówić. Nigdy się nie denerwowała, bo miała anielską cierpliwość i nigdy nie krzyczała, bo potrafiła spokojem do dzieci dotrzeć, Była wspaniałą matką, a dzieci rosły zdrowo i dobrze się uczyły nie sprawiając żadnych kłopotów.

Anna była dumna ze swoich dzieci i kiedy po kolei wyfruwały z domu, to czegoś jej nagle zabrakło i wpadła w rozterkę, ale na to zaradził Jerzy i otworzył jej mały sklepik z kwiatami, gdzie mogła mieć kontakt z ludźmi i nie czuła się taka samotna.

Jerzy był przedsiębiorczy i kiedy tylko w wolnej Polsce można było zakładać własną działalność, to poszedł za ciosem i otworzył sklep ze sprzętem AGD, który jako jedyny dobrze prosperował w małym miasteczku i okolicach.

Ale mamy teraz drugie małżeństwo, które pobrało się z wielkiej miłości. Na początku mieszkali w kwaterze służbowej, bo Adam był policjantem i na start otrzymał takie mieszkanie. Jego żona Joanna pracowała w cukierni podlegającej dawnym PSS i lubiła swoją pracę, ale kiedy przyszły na świat bliźnięta, to szybko oddała je najpierw do żłobka, a potem do przedszkola, gdyż Adam i Joanna planowali budowę domu jednorodzinnego, a na to potrzebne były pieniądze, a więc Adam i Joanna po wzięciu kredytu rozpoczęli budowę wymarzonego domu na obrzeżach małego miasteczka.

Adam wybudował piękny dom, a był bardzo pracowity i wszystko robił sam, aby pomniejszyć tylko koszty powstawania domu dla rodziny. Po kilku latach wprowadzili się i tam dorastały ich dzieci, ale jak to w życiu bywa, dzieci z domu odchodzą, by się uczyć, a potem zakładać swoje gniazda i tak też się stało i w domu Joanny i Adama.

Wracamy do sklepu Jerzego, który odniósł sukces na rynku w małym miasteczku i mógł sobie pozwolić na zatrudnienie więcej pracowników i tak się stało, że zatrudnił Joannę jako pomoc w sklepie, która zajmowała się księgowością i fakturami, kiedy Jerzy zajmował się sprzedażą.

Żona Jerzego zajęta swoim sklepikiem z kwiatami zauważyła, że jej mąż często wraca z pracy coraz później i lekko ją to zaniepokoiło. On się tłumaczył, że skoro sklep przynosi dochody, to nie może sobie pozwolić na utratę dobrej opinii, a więc musi pracować coraz ciężej, skoro wciąż trzeba pomagać dzieciom, które dopiero były na dorobku, a więc jako dobry ojciec musi się wciąż starać.

Anna starała się rozumieć męża, ale z czasem nabrała podejrzeń, że mąż ją zwyczajnie okłamuje. Coś jej podszeptywało, że za jej plecami dzieje się coś złego i mąż nie jest z nią do końca szczery, tym bardziej, że zaczął o siebie przesadnie dbać. W domu pojawiały się drogie, męskie perfumy i nowe koszule, a również wymigiwał się od seksu z Anną.

Nie wytrzymała i kiedy Jerzy znów się spóźniał, kiedy czekała na niego z ciepłym obiadem, wybrała się by obserwować sklep swojego męża. Miała zapasowe klucze i kiedy otworzyła drzwi, w sklepie już nie było nikogo, ale skierowała się na zaplecze i tam ujrzała swojego męża z opuszczonymi spodniami, a na biurku jego fakturzystkę z podkasaną spódnicą i zawalił się jej świat.

Nikt już nie pamięta jak ta wiadomość rozeszła się po małym miasteczku i nikt nie wie jak ta wiadomość dotarła do Adama, męża Joanny, ale te dwa małżeństwa rozsypały się jak domek z kart. Poszła fama po malutkim miasteczku, że Anna rozwiodła się z mężem, a Joannę wywalił z domu Adam i nie było by w tym nic już dziwnego, bo za zdradę się płaci wysoką cenę, ale…

Anna z powodu stresu straciła władzę w nogach i porusza się o balkoniku, a Adam z powodu wielkiego szoku nie wstawał kilka miesięcy z łóżka szpitalnego, bo po zawale i wstrząsie tak wielkim zdołał się podnieść po ogromnej i wyczerpującej rehabilitacji, ale też porusza się o kulach i jest wrakiem człowieka.

Tych dwoje jest nadal razem i są zdrowi i szczęśliwi ponoć, ale się wyprowadzili z dala od ludzkich języków.

„Dzika orchidea”, „9 i 1/2 tygodnia” – moje kino

Dziś na zachodzie brak słońca i tak jakoś ponuro się zrobiło i zdaje się, że w całej Polsce pogoda kaprysi, choć mamy już połowę czerwca. Można sobie tylko zadać pytanie jak planować urlopy w Polsce, ale ja mam urlop już cały rok. Ciekawe jaki będzie lipiec, a więc może jeszcze lato nie jest stracone.

Taka pogoda, to zdało by się obejrzeć jakiś film. Wpisałam w wyszukiwarkę film o miłości i wyskoczyła mi „Dzika orchidea” i „9 i 1/2 tygodnia” . Oba filmy z amantem tamtych lat – Mickey Rourke.

Może nie powinnam pisać o tych filmach, bo przecież już jestem seniorką i takie tematy w moim wieku nie uchodzi, ale ups – obejrzałam oba! 😀

„Dzika orchidea” dzieje się w Brazylii i mamy w filmie momenty, ach te momenty z tamtych lat i piękną kobietę, wprost cudownej urody, którą gra  Carre Otis. 

Jak to bywa w filmach o miłości mamy kobietę i mężczyznę, którzy się spotykają i zaczyna się coś między nimi rodzić, a więc oba filmy są o miłości, erotyce i pożądaniu. W obu filmach mamy sporo smacznego seksu, ale każdy film ma zupełnie inne zakończenie, bo wielka miłość połączona z udanym seksem nie zawsze kończy się happy endem, a więc kilka zajawek z „Dzikiej Orchidei”

Takie erotyczne filmy mają swoich zwolenników, ale także i przeciwników, a ja uważam te dwa filmy za świetne, psychologiczne kino, bo związki między kobietą i mężczyzną pokazane w tych filmach z wielkim smakiem zasługują na uwagę.

 

nagrody: 2 nominacje

 

9 i 1/2 tygodnia i zmysłowa okropnie Kim Basinger:

reżyseria:
scenariusz:
oceń twórców 
gatunek:
produkcja:
premiera: 14 lutego 1986 (świat)
nagrody: 3 nominacje

 

Sypiając wciąż z wrogiem

Opowiem Wam bardzo prawdziwą historię, a było to tak:

W latach od 2000 do 2007 roku mieliśmy bardzo dużą działkę, bo liczyła sobie 32 ary, którą z każdym rokiem upiększaliśmy, sadząc nowe drzewa i krzewy. Stał tam nasz nieduży domek, w środku pola, gdzie często spędzaliśmy nasze weekendy. Zwoziliśmy tam wszystko od łyżek i talerzy po leżaki i grill, aby latem mieć taką odskocznię od codzienności, z dala od miejskiego gwaru.

Działka nasza była otoczona lasem i w środku wioski stał uroczy kościółek, a do małego jeziora było kilka kroków. Wioska senna i w zasadzie nikt nikogo nie podglądał, a więc na działce czułam się jak u siebie. O poranku wstawałam i wychodziłam na zewnątrz z kawą, a ptaki wariowały na dachu mojego domku. Dzieci już były duże, a więc czasami wymykałam się na dwa dni, aby odpocząć od pracy i czytałam w wielkim, zrobionym z prawdziwych desek łożu – książki. Potrafiłam czytać całą noc, a kiedy słońce tylko wzeszło, ubierałam kalosze i szłam do lasu, by uzbierać jagód, albo borówek, a jesienią zbierałam masę grzybów, a wiedziałam gdzie ich szukać. To był mój czas i taka zrelaksowana szłam w poniedziałek do pracy, a współpracownicy pytali jak mi minął weekend, wiedząc, że kocham to swoje miejsce na ziemi.

Nasza działka była ogrodzona płotem z drzewa, a za płotem nieopodal mieszkało małżeństwo nauczycieli na emeryturze. Mieszkali w wozie campingowym, bo tak sobie założyli, że na emeryturze zamieszkają z dala od wszelkiej cywilizacji. Ich dzieci poszły w świat, kiedy tylko skończyły studia, a oni do tej przyczepy dobudowali kurnik, gołębnik i prowizoryczną łazienkę. Kradli polu ziemię i przerabiali ją na grządki, gdzie rosły wszystkie warzywa niezbędne by przeżyć i je zawekować na długą zimę.

Jak ja im zazdrościłam tego jakże beztroskiego życia i tego, że w ich zagrodzie znajdują się bażanty, gołębie i różnej maści kury, które zawsze można było ubić i ugotować najsmaczniejszy rosół pod słońcem, ale do czasu.

Bardzo często moja sąsiadka wpadała do mnie z płaczem, bo jej mąż był wielkim despotą i sztorcował ją za wszystko i czasami było tak, że i ją uderzył. Kochała go strasznie i była swego rodzaju niewolnicą. Starała się spełniać wszystkie jego zachcianki. Chodziła przy nim jakby pod sznurek i mogła go rzucić i w cholerę wyjechać. Mogła zamieszkać w mieszkaniu w Kołobrzegu, które mieli wciąż nie sprzedane, ale ona nigdy go nie opuściła! Płakała i robiła wszystko, aby tylko on nie miał do niej zastrzeżeń, a więc ryła w ziemi, pieliła i karmiła całe to wszystko chodzące, aby tylko w domu był spokój.

Dowiedziałam się, że mąż mojej sąsiadki zmarł, ponieważ palił wielkie ilości papierosów i żyły odmówiły mu posłuszeństwa. Złożyłam jej kondolencje, ale nie pytałam co dalej z jej życiem, gdyż nie byłyśmy aż tak blisko. Nie śmiałam po prostu, ale z ukrycia śledziłam jej życie w żałobie.

Minęły dwa lata jej żałoby i ludzie mi mówili, kiedy my zrezygnowaliśmy z działki, że wdowa w tym samym miejscu wybudowała sama cudny dom, przy pomocy wieśniaków od fundamentów.

Przyjechała kiedyś do mnie i wówczas szczerze porozmawiałyśmy. Przyznała mi się, że prochy swojego męża trzyma na telewizorze w urnie i nigdy się ich nie pozbędzie, bo wciąż za nim tęskni, bo kochała go zawsze i nadal kocha.

Rok temu odwiedziliśmy z mężem dawne tereny i nic się nie zmieniło, no może tylko, że drzewa urosły i fakt, że moja sąsiadka zamieszkała w pięknym domu w środku między lasami, a polem. Zajrzałam przez płot, a za nim wylegiwały się przepiękne długowłose wilczury, a paw rozpostarł swój kolorowy ogon na idealnie przystrzyżonym trawniku. Nie miałam odwagi burzyć jej świata. Odeszłam pełna refleksji i podziwu dla tej jakże dzielnej kobiety.

Trauma dwóch kobiet

Katarzyna wyszła za mąż mając niespełna 20 lat. Zakochała się jak wariatka w chłopaku poznanym na wakacjach. Była z koleżanką nad morzem za ciężko uskładane pieniądze, ponieważ rodzice jej byli bardzo biedni. Pracowała dorywczo imając się różnych prac i po zdaniu matury, chciała pojechać gdzieś w ciekawe miejsce..

Na plaży zapoznała Łukasza i nie minął tydzień, a stali się parą nierozłączną. Poszło bardzo szybko, gdyż Łukasz przyjeżdżał do niej w każdy weekend i zaczęli ze sobą sypiać. Uważali, aby niespodziewanie Kasia nie zaszła w ciążę, ale niestety. Po pół roku znajomości Kasia zauważyła, że z jej organizmem dzieją się dziwne rzeczy. Każdego poranka wymiotowała, straciła apetyt i w końcu zaczęła podejrzewać, że jest w ciąży.

Lekarz to potwierdził i Kasia wyszła od niego trochę szczęśliwa, a trochę załamana, bo Łukasz nie chciał mieć tak szybko dziecka i ona nie wiedziała jak mu to powiedzieć, że zostaną rodzicami.

Cóż stało się, a więc zaczęli planować ślub, choć nie mieli pieniędzy, ale Łukasz stanął na wysokości zadania i kiedy dostał pracę, to każdy grosz składali na uroczyste, choć skromne wesele, a także na wynajęcie jakiegoś kąta, by zamieszkać razem.

Kasia pracy nie mogła znaleźć, ponieważ nikt nie chciał zatrudnić kobiety w ciąży, ale Łukasz nie trwonił żadnego grosza i w końcu wesele się odbyło. Zamieszkali w bardzo skromnym pokoju z malutką kuchnią i wspólną ubikacją z innymi sąsiadami. Byli szczęśliwi, że są razem i oczekują na dziecko.

Alicja, bo tak dali na imię swojej córce przyszła na świat bez żadnych komplikacji i oboje się ogromnie cieszyli, że urodziła się taka śliczna i zdrowa.

Wszystko jakoś się układało i tworzyli rodzinę, ale Kasia trochę narzekała, że mąż mało jej pomaga przy dziecku, bo pracował bardzo dużo i wracał do domu skonany. Zaciskała zęby, choć całe dnie była sama z dzieckiem, a kiedy mąż wracał, to nadawał się tylko do spania i jakoś przestali się rozumieć i nie rozmawiali ze sobą praktycznie i tak było wiele miesięcy.

Pewnego dnia do Kasi przyszła koleżanka na kawę i między słowami dała jej do zrozumienia, że mąż Kasi ją zdradza i wcale nie pracuje tak długo, a ma inną kobietę w okolicznej wiosce, choć to nic pewnego, ale warto to sprawdzić.

Nie chciała w to wierzyć, ale pewnego dnia zostawiła córkę z koleżanką i śledziła go pod zakładem pracy i faktycznie jej mąż wsiadł do autobusu i pojechał w kierunku wioski, gdzie rzekomo miał spotykać się z tą drugą.

Wzięła taksówkę i na następny raz kazała kierowcy śledzić autobus. Faktycznie mąż Kasi wszedł do domu, a kiedy tam zapukała, to drzwi otworzyła jej kobieta, a jej mąż był wielce zdziwiony, że ją widzi. Wszystko się wydało, bo kobiety rzuciły się na siebie i każda z nich twierdziła, że jest jego kobietą.

Oczywiście po tym wszystkim złożyła pozew o rozwód i szybko go otrzymała. Nie chciała mieć z tym człowiekiem już żadnego kontaktu, a tylko potrzebowała od niego alimentów na ich córeczkę.

Musiała postarać się o pracę i otrzymała ją po kursie dla pomocy dla dentystów, gdzie nieźle zarabiała. Oddała się całkowicie wychowywaniu córki i robiła wszystko, aby małej niczego nie zabrakło. Rozpieszczała ją i pozwalała na wszystko.

Szybko jej kupiła komputer i była dumna, że kupiła go na raty i stać było ją, aby je spłacać. Córka rosła zdrowo i w zasadzie nie miała z nią kłopotów, bo uczyła się celująco i nauczyciele ją chwalili, a więc komputer tylko jej pomoże jeszcze bardziej w nauce – myślała.

Kiedy Alicja skończyła 15 lat, to Kasia siadła też do  komputera i dała ogłoszenie na portalu randkowym, bo w końcu chciała zrobić coś tylko dla siebie. Napisała, że szuka męża na dalszą drogę swojego życia, bo ma dość samotności i pragnie znaleźć się w męskich ramionach. Wstawiła swoje zdjęcie i obserwowała z zaciekawieniem swój profil.

Nie była brzydką kobietą i ze zdjęcia i w rzeczywistości podobała się mężczyznom. Codziennie dostawała wiele wiadomości od chętnych na spotkanie i Kasia się z tymi facetami umawiała. Testowała mężczyzn, aby wybrać tego kogoś, kto by odpowiadał jej oczekiwaniom.

Zaczęła biegać na randki i często się one kończyły w hotelu. Chciała sobie wynagrodzić złą młodość i sypiała z ledwie poznanymi mężczyznami. Bawiło ją to, że chcą z nią sypiać. Czerpała z tego wiele radości i satysfakcji, że się podoba i tak minęło wiele miesięcy, kiedy znikała z domu zostawiając córkę samą w domu. Ufała córce i wiedziała, że niczego głupiego nie zrobi.

Córka Kasi jednak czuła się osamotniona i rekompensowała sobie swoją samotność zawieraniem znajomości w sieci z chłopcami z miasta i okolic, z którymi od czasu do czasu spotykała się pod nieobecność matki. Zapraszała ich do domu, bo miała ku temu warunki.

Kasia flitowała na całego i straciła kompletnie kontrolę nad córką. Nie wiedziała, co ona w tej sieci robi i chciała wierzyć, że jest mądra i rozsądna.

Umówiła się z mężczyzną poznanym w sieci i ponownie wybrała się z nim do hotelu, by uprawiać seks, ale trafiła fatalnie. Facet od wejścia był agresywny i Kasię zgwałcił brutalnie, a po wszystkim tylko trzasną drzwiami z drwiącym uśmiechem. Leżała kilka godzin płacząc, bo nie mogła się pozbierać, ale to dało jej do myślenia, że postępowała bardzo lekkomyślnie i sama jest sobie winna.

Po paru tygodniach zaczęła wymiotować i źle się czuła, a co dziwne, że jej córka miała te same objawy i myślały, że się czymś zatruły, ale to co usłyszała od swojej córki, zwaliło ją z nóg.

Córka Kasi zaprosiła kolesia do domu i ten postąpił tak samo jak ten facet w hotelu i po zrobieniu testów okazało się, że obie są w ciąży!

Obie się zastanawiały, czy rodzić, czy szukać lekarza, który podejmie się aborcji, ale po wspólnej rozpaczy doszły do wniosku, że nie mogą tego zrobić, gdyż te nienarodzone jeszcze dzieci są świadectwem ich ogromnej nieodpowiedzialności.

Nikt w mieście nic nie wie, a one  spacerują z dwoma wózkami i kochają swoje dzieci, ale postanowiły, że koniec na długo  z facetami. Obie korzystają z terapii u psychologa.

„28 pokoi hotelowych” – moje kino

Ta historia może się przydarzyć każdej kobiecie i każdemu mężczyźnie. Tak zwyczajnie siedzieli sobie w kawiarni zupełnie sobie nie znani. Ona coś tam czytała przy stoliku między jednym łykiem wina, a drugim, a on po prostu zwrócił na nią uwagę i bardzo mu się spodobała.

Poprosił czy może się przysiąść i otrzymał pozwolenie i tak zaczęła się ich niewinna znajomość i od słowa do słowa wylądowali w hotelowym łóżku uprawiając namiętny seks.

Następne spotkanie znów było w pokoju hotelowym, tylko z innym numerem i tak spotkali się 28 razy.

Film pt. „28 pokoi hotelowych” opowiada o parze kochanków, którzy z każdym spotkaniem lepiej się poznają i każde wygląda inaczej. Najpierw był to tylko seks, ale im dalej w las, tym bardziej siebie poznają i wyznają sobie osobiste tajemnice, Nagle wychodzi na jaw, że ona jest mężatką, a on ma dziewczynę i poważne plany związane z nią, a tu nagle wybucha miedzy tym dwojgiem uczucie niczym wulkan, Uczucie, z którym kompletnie sobie nie radzili i doszło do tego, że nie mogli bez siebie żyć. W filmie jest cała masa emocji, złości, kłótni i łez, a jak się film skończył, to zapraszam do obejrzenia tego obrazu, bo moim zdaniem, to jest całkiem niezły kawałek wart polecenia.

Mężczyzno, nigdy nie zaniedbuj kobiety w sypialni!

Amelia wybiegła ze swojego wielkiego domu, w którym niczego nie brakowało. Chwyciła tylko torebkę i trzasnęła z impetem drzwiami. Miała dość, gdyż coś się w niej wypaliło i nagle poczuła, że straciła swoje życie, takie monotonne i jednostajne, a wręcz destrukcyjne, jakby na własne życzenie.

Szła przez miasto i nie wiedziała co dalej? Jak ma żyć, skoro tak nagle poczuła się nieszczęśliwą kobietą?

Zauważyła niewielką kawiarenkę i weszła, aby sobie to wszystko jakoś poukładać. Usiadła w półcieniu, jakby szukała dla siebie schronienia i bezpieczeństwa w blasku jednej świecy i z dala od okna. Chciała się schronić, jakby sama przed sobą, a myśli kołatały się w jej głowie mimo wszystko.

Zamówiła podwójną łyski z lodem i gorącą kawę. Rozłożyła przed sobą gazetę, którą miała w torebce i próbowała coś czytać, ale niestety światło jej nie pozwalało, a także jej stan emocjonalny nie dawał się jej skupić. Sączyła ze łzami, powoli więc alkohol, który z każdym łykiem przynosił odrobinę ukojenia i uzyskała lekki spokój pomieszany wciąż z wątpliwościami, co dalej? Myślała, że dalej tak nie potrafi żyć, aż z drugiego końca kawiarenki dobiegł ją chichot czterech kobiet w jej wieku. Były to kobiety dobiegające może do pięćdziesiątki, dobrze ubrane z nieskazitelnym makijażem i to zauważyła, bo tamta strona kawiarenki była lepiej oświetlona. Zastanowiło ją, z czego tak te kobiety się cieszą, kiedy ona tonie cała w smutku. Zaczęła je obserwować i one to zauważyły. Były na tyle uprzejme, że zaprosiły smutną i zapłakaną kobietę do swojego stolika i zamówiły dla niej jeszcze jednego drinka.

Zaproszenie przyjęła, choć z lekkim oporem, ale kobiety się upierały. Kiedy się przysiadła zauważyła, że to są dwie pary lesbijek widocznie, gdyż wciąż się do siebie przytulały, całowały i nie szczędziły sobie czułych gestów. Poczuła się nieswojo, ale nie wiedziała jak ma się wycofać, tym bardziej, że kobiety zamówiły następną porcję alkoholu i po jakimś czasie Amelia się rozluźniła i poczuła jakby znała te kobiety od zawsze. Zaimponowały jej szczerością i zazdrościła im tego szczęścia, które z nich biło.

Chciały o niej wiedzieć więcej, a nie tylko to, że jest smutną kobietą, która sama przy stoliku sączyła alkohol, a więc Amelia opowiedziała w skrócie, że jest żoną biznesmena, zajętego wiecznie pracą, kiedy ona mimo wykształcenia całkowicie poświęciła się swoim już dorosłym dzieciom, domem, gotowaniem obiadów na czas i ogólnie jest zwykłą kurą domową, która jest na każde skinienie. Właściwie zdała sobie nagle sprawę, że to wszystko nie jest doceniane. Zawsze starała się, by to mąż był zadowolony, a ona zawsze była w jego cieniu. Zadała sobie pytanie, gdzie w tym wszystkim jest ona sama, bo kiedy cokolwiek się w domu złego wydarzy, to mąż i dzieci mają najpierw pretensje do niej. Starała się być całe życie perfekcyjna we wszystkim, co robiła, ale nagle ją to zmęczyło, ale zdradziła jeszcze jedną bardzo dla niej kwestię:

– Posłuchajcie, ale ja nigdy jeszcze!

– Co nigdy dopytywała kobiety i płonęły z ciekawości, a alkohol robił swoje, więc Amelia stała się coraz bardziej rozmowna.

– Ja nigdy nie poczułam żadnej namiętności i mimo, że mam trójkę dzieci, to zawsze musiałam udawać, no wiecie?

– Orgazm? Podchwyciły kobiety i się zaczęło.

Amelia więc z pąsami na buzi opowiedziała, że z mężem sypia może dwa razy do roku, a polega to na tym, że jego nie obchodzą jej namiętności i szybko kończy, po czym zasypia.

– To straszne, krzyknęły prawie jednocześnie i poważnie się zasmuciły stroną seksualną nowej koleżanki.

– Pomożemy ci i pamiętaj, że żaden facet nie da rozkoszy kobiecie, jak tylko druga kobieta i tu wręczyły Amelii wizytówkę do pewnej, dyskretnej agencji, gdzie pracują doświadczone i piękne kobiety z klasą, które wiedzą jak zadowolić drugą kobietę.

Amelia uśmiechnęła się pod nosem, ale wizytówkę sprytnie ukryła w torebce, a po powrocie do domu, lekko wstawiona i w lepszym humorze stanęła przed lustrem i nie wierzyła, że to jej się zdarzyło.

Wciąż była ładną i zadbaną kobietą i miała wszystko na miejscu. Widziała w lustrze, że mimo trzech porodów cycki ma wciąż jędrne, a i pupa niczego sobie. Brzuch co prawda stracił trochę ze swej urody, ale nie było tak źle. Twarz zadbana, nie wiele jeszcze zmarszczek, no może szyja dopiero zdradza jej wiek.

Miotała się i nic jej nie wychodziło, a także w głowie kołatała się myśl, dlaczego one są tak szczęśliwe, a ona tego nigdy nie zaznała, bo nie zaznała żadnych uniesień, namiętności i pożądania i coraz częściej chodziła za nią myśl, żeby zadzwonić i się umówić w ciemno. Bała się strasznie tego kroku, bo nie wierzyła, aby jakaś obca kobieta mogła jej dać to, o czym myślała coraz częściej.

Chciała coś w życiu jeszcze użyć. Chciała za wszelką cenę czegoś jeszcze doświadczyć, kiedy dowiedziała się od lekarza, że jest śmiertelnie chora na raka i żadna już ingerencja lekarska jej nie pomoże i może zostało jej jeszcze najwyżej rok życia.

Wzięła telefon i zadzwoniła do tej agencji. Otrzymała adres hotelu i nr pokoju i na wskazaną godzinę zaproszenie, a tam się zjawi ktoś.

Poszła pod wskazany adres i kiedy zobaczyła, że zjawiła się przepiękna, młoda kobieta, bardzo odważna, to Amelia stchórzyła i wybiegła ze łzami z pokoju, bo nie wierzyła, że tak młodej kobiecie spodoba się kobieta w jej wieku.

Ogarnął ją niesamowity wstyd, ale jednak myśl o tamtej kobiecie nie dawała jej spokoju i za jakiś czas ponownie się umówiła i tak było trzy razy, że płaciła za usługę, do której nigdy nie doszło mimo, że piła alkohol wcześniej dla dodania sobie odwagi.

Młoda kobieta zachęcała ją dyskretnie i bardzo subtelnie i w końcu doszło do następnego spotkania, gdzie Amelia postawiła wszystko na jedną kartę, choć cała drżała ze strachu i wstydu.

Znalazły się w szerokim łóżku z białą pościelą, w którym powoli następowała orgia zmysłów, dotyków i miłosnych uniesień, a Amelia po wszystkim zaniosła się spazmatycznym płaczem ze szczęścia i dziękowała młodej kobiecie, że tak się nią zaopiekowała, a młoda kobieta była szczęśliwa, że uszczęśliwiła Amelię.

Spotykały się regularnie i przebywały większość czasu w łóżku, w białej pościeli, gdzie się kochały i dużo ze sobą rozmawiały, aż pewnego razu wyznały sobie wzajemną miłość i to, że żyć bez siebie już nie mogą. Amelia prosiła, aby młoda kobieta była tylko dla niej, ponieważ oddała jej całą siebie bez reszty i już nic się dla niej nie liczy.

Jednak Amelia zaczęła odczuwać coraz bardziej swoją chorobę i traciła z dnia na dzień siły i już wiedziała, że umiera.

Ostatnie ich spotkanie. Ostatni seks i ostatnie uniesienia z ukochaną kobietą i pożegnanie. Obie się do siebie tuliły, głaskały i płakały i nie mogły się rozstać. Przysięgały sobie, że nigdy nie zapomną tego, że dane im było przeżyć taką miłość i wielką namiętność, a kiedy Amelia umarła, to młoda kobieta zerwała ze swoim zawodem, bo już nigdy nie chciała niczego udawać i wiedziała, że już nigdy tak nie pokocha powtórnie.

Po śmierci Amelii, młoda kobieta zaczęła malować obrazy, ponieważ zawsze wiedziała, że ma talent. Na swoich obrazach zawarła przepiękną miłość do Amelii, która stała się jej muzą i pewnego dnia na jej wernisaż trafiła dorosła córka Amelii, która rozpoznała w jej obrazach swoją matkę i o tym powiedziała z błyskiem w oku młodej kobiecie i być może, że cudowna miłość Amelii miała ciąg dalszy, gdyż córka Amelii, była jakby skórę zedrzeć z matki 🙂

Sprawcza moc niektórych kobiet :)

Dzisiaj, tak przy porannej kawie pilotem przerzuciłam na „Pytanie na śniadanie” i chwilkę się zatrzymałam. Zaproszono do studia naszego, polskiego aktora – Wojciecha Pokorę. Rozmowę z nim przeprowadziła Monika Richardson, ta, która poderwała Zbigniewa Zamachowskiego, czy może to on ją poderwał i zostawił swoją żonę z czworgiem swoich, rodzonych dzieci, a więc nastąpiło zderzenie dwóch zupełnie innych światów, a dlaczego?

Z tej rozmowy wynikło między innymi, że Wojciech Pokora za dwa lata będzie obchodził 60 lecie pożycia małżeńskiego! Czytacie to? 60 lat z jedną i tą samą kobietą? Jakże miło mi się zrobiło na serduchu,że można!

Pan Wojciech ma  wciąż bardzo sprawny umysł i powiedział, że w jego małżeństwie, jak w każdym innym, były wzloty i upadki, ale zawdzięcza swojej żonie to, że jest w tym miejscu, w jakim jest. Żona go wspierała w pracy aktorskiej i jest jej ogromnie wdzięczy za to wszystko, co dla niego zrobiła. Pięknie to powiedział, choć te zwierzenia były wymuszone przez prowadzącą, bo pewnie wcale by się tym nie chwalił.

Mnie od razu do głowy przyszła myśl, że w naszym życiu bardzo ważne jest, aby spotkać taką jedyną osobę, z którą się wiążemy na lata, a często do końca życia i nie widzimy u swojego boku nikogo innego, bo wybrana osoba jest nie do zastąpienia i nie widzimy swojego życia, bez tej drugiej połówki.

Uśmiechnęłam się do siebie, bo jakże często sprowadzałam swojego męża do pionu, bo beze mnie pewnie też by nie był w tym miejscu, w którym jest obecnie. Czasami trzeba było użyć mocnych argumentów, aby zrozumiał, że zaczyna iść w złym kierunku – na swoją zgubę i na szczęście mnie słuchał i za dwa  lata będziemy też obchodzili rocznicę –  40 lat naszego małżeństwa. 🙂

Jeden komplement i dusza śpiewa

Nie oszukujmy się, ale wszyscy lubimy komplementy, a komplement, to jest  pozytywna wypowiedź o kimś, nie zawsze zgodna z prawdą i tu ubolewam dlaczego ludzie się komplementują, aby skłamać, by zrobić komuś nieszczerą przyjemność na zasadzie – a niech się ciszy ta, czy ten.

Komplement powinien być szczerym wyrażeniem naszego zachwytu nad wyglądem, czy też uczynkiem osoby komplementowanej. I tak:

Nie wiem jak to procentowo wygląda i czy kobiety są bardziej łase na komplementy, czy mężczyźni? Wydaje mi się, że płeć nie ma tu nic do rzeczy, ale to kobiety robią chyba więcej, aby na komplementy sobie zasłużyć, a więc fryzjer, kosmetyczka, zmiana koloru włosów i fryzury, tym wszystkim dążą, aby podobać się nie tylko swojemu mężczyźnie, ale i otoczeniu. Kobiety śledzą wszystkie te trendy w modzie i nałogowo się odchudzają oraz katują dietami. Kobieta zawsze znajdzie w sobie to coś, co ją doprowadza do rozterek i kompleksów, a więc maskują swoje mankamenty za wszelką cenę. Kobiety chcą być doskonałe i podobno najlepszym komplementem dla kobiety jest jej uroda i to, iż jest świetną kucharką, choć pewnie by się znalazło i dużo więcej powodów, by kobietę zadowolić.

Kobieta jest okropnie zawiedziona, kiedy jej mężczyzna nie zauważa jej starań i sama musi spytać się swojego misia – czy widzi jej nowy kolor włosów! Masakrą jest dla niej, kiedy misiu nie zauważa, że właśnie ubyło jej kilka kilogramów.

Kobiety jednak nie mogą zapominać, że misia też należy komplementować, że tylko on potrafi naprawić cieknący kran i jest taki świetny w te klocki. 

Aby utrzymać swoje małżeństwo tak kobieta, jak i mężczyzna powinni się komplementować, co podnosi temperaturę w związku, a więc małżonkowie okazują sobie dowody ciągłego zainteresowania, a więc on chwali jej najsmaczniejsze kotlety, a ona chwali męża, że kupuje jej kwiaty bez okazji i to jest ta troska o siebie, tak bardzo potrzebna, a często o tym zapominamy – o drobnych gestach, jakby wydawały się one strasznie oczywiste i nie warte komplementu.

Jaki ja ostatnio usłyszałam komplement od męża, ten najcenniejszy, który zapamiętam do końca życia? Brzmiał on tak, że gdyby mój mąż miałby wybierać po raz drugi swoją żonę, to byłabym ja! 🙂 Czuję się cudownie i niech już tych kwiatów mi nie przynosi. 😀

Kilka cytatów na temat komplementu, słowa i czynu, coraz rzadziej używanego, a szkoda.

Komplement powinien być prawdziwszy od prawdy.
Autor: Hugo Steinhaus

Komplement powoduje wydajność kobiety.
Autor: Françoise Sagan

Mężczyźni powinni kobietom jak najczęściej mówić komplementy. Kosztuje o wiele mniej niż kwiaty, a sprawiają im tę samą przyjemność.
Autor: Magdalena Samozwaniec, Szczypta soli, szczypta bliźnich

Mężczyźni nie potrafią poznać kobiet, ale wciąż próbują.
Kromka chleba i dwa komplementy całkiem wystarczą kobiecie, aby przeżyć dzień.