Archiwa tagu: miasteczko

Ma艂e miasteczka i ich problemy!

W moim mie艣cie jest zaledwie ponad 15 tysi臋cy mieszka艅c贸w, a ca艂y powiat licz膮c, to 48 tysi臋cy.

Ludzie tutaj potrzebuj膮 pracy, a jej nie znajduj膮, gdy偶 po prostu jej nie ma.

Je艣li ludzie pracuj膮, to przewa偶nie w administracji, s膮dzie, szko艂ach, czy w szpitalach!

Innego przemys艂u tutaj brak, cho膰 dawniej by艂o inaczej.

By艂y jednostki wojskowe, a tak偶e pr臋偶nie dzia艂aj膮ca kolej, oraz zak艂ad szwalniczy dla kobiet.

Fabryka jaki艣 tam cz臋艣ci metalowych, ale to wszystko ju偶 nie dzia艂a i ludzie naprawd臋, a zw艂aszcza kobiety nie mog膮 tutaj znale藕膰 pracy!

Jednak w艂adze mojego miasta s膮 s艂ynne z tego, 偶e wydaj膮,聽 co troch臋 pozwolenia na budow臋 market贸w r贸偶nej ma艣ci!

Gdzie si臋 cz艂owiek nie obr贸ci, to tam napotka na market dos艂ownie w ka偶dym miejscu miasta.

Mamy tu „Lidl”,聽 „Aldi”, „Netto”, „Stokrotk臋”, „Biedronk臋” i sama nie wiem, co tam jeszcze.

We wrze艣niu oddaj膮 do u偶ytku ten na zdj臋ciu, a w planach ju偶 jest budowa kolejnego „Dino”!

I wsz臋dzie wszechobecny beton!

Istna masakra, gdy偶 ludzie, kt贸rzy mieli tu swoje, ma艂e sklepiki musieli je po prostu zamkn膮膰, bo markety odebra艂y im klient贸w!

Wstawi艂am powy偶sze zdj臋cie na mojego fan – page i tam m艂ode kobiety w komentarzach maj膮 偶al do w艂odarzy i czytam wi臋c:

„pami臋tam, kiedy podczas kampanii wyborczej obiecywa艂 艣ci膮gn膮膰 inwestor贸w, kt贸rzy stworz膮 nowe miejsca pracy:)…I r贸偶ne takie tam kocopo艂y”

Nie dziwi臋 si臋 wi臋c, 偶e ludzie w mie艣cie si臋 buntuj膮, bo maj膮 racj臋, gdy偶 ka偶dy musi gdzie艣 zarobi膰 jakie艣 pieni膮dze!

B臋d膮c na emeryturze nie 艣ledz臋 ju偶 rynku pracy, ale wydaje mi si臋, 偶e w ca艂ej Polsce jest ten sam problem i dlatego Polacy za prac膮 jad膮 za granic臋!

Chc臋 jeszcze nawi膮za膰 do sytuacji na granicy polsko – bia艂oruskiej i uwa偶am ten rz膮d za spraw膮 Kaczy艅skiego za bandyt贸w i wygl膮da to tak, 偶e w ka偶dej dziedzinie 偶ycia Polacy stali si臋 bezduszni i za choler臋 ch艂op 偶ywemu nie przepu艣ci:

„Rafal Gawel jest w: Usnarz G贸rny.

Dzisiaj rano us艂ysza艂em pukanie do drzwi, otworzy艂em, patrz臋 a w progu stoi s膮siadka z bloku obok i krzyczy, 偶e dziecko jej ma gor膮czk臋, jest sine i potrzebuje lekarza i 偶e ona nie ma telefonu, wi臋c 偶ebym jej da艂 zadzwoni膰 od siebie.

Pogoni艂em, zlituj臋 si臋 i pomog臋 jednej to zaraz tysi膮c innych matek przyjdzie prosi膰 o pomoc.

Ja sobie na sw贸j telefon sam zapracowa艂em i za w艂asne pieni膮dze kupi艂em, mog艂a te偶 sobie kupi膰 to by nie musia艂a chodzi膰 i prosi膰.

Niech wraca do siebie i w swoim bloku szuka pomocy dla dziecka.

Normalni ludzie siedz膮 u siebie, a nie 艂a偶膮 po innych ludziach.

Zreszt膮 przepisy w naszej wsp贸lnocie mieszkaniowej s膮 takie, 偶e trzeba mie膰 kod do domofonu, 偶eby wej艣膰 na nasz膮 klatk臋, o ona nie mia艂a czyli wesz艂a nielegalnie.

Niech normalnie jak cywilizowany cz艂owiek z艂o偶y podanie i wyst膮pi do sp贸艂dzielni mieszkaniowej o kod do domofonu, to jak wtedy legalnie wejdzie, to si臋 zastanowi臋 czy nie pom贸c jej i dziecku.

Sorry taki jest regulamin, prawo to prawo trzeba go przestrzega膰.

Najwy偶szy czas, 偶eby ogrodzi膰 p艂otem teren wok贸艂 naszego bloku i zrobi膰 osiedle strze偶one.

Zatrudni si臋 potem jakiego艣 emeryta czy rencist臋, 偶eby siedzia艂 i pilnowa艂 bramy to wreszcie b臋dzie spok贸j i porz膮dek.

A w og贸le to nie mam czasu na te wszystkie g艂upoty, bo spiesz臋 si臋 na msz臋 do ko艣cio艂a”

W ma艂ych miasteczkach jest normalnie!

Obraz mo偶e zawiera膰: 2 osoby, na zewn膮trz

Od razu pisz臋, 偶e zdj臋cia nie s膮 mojego autorstwa, a zosta艂y pobrane ze strony promuj膮cej moje miasto.

Zdj臋cia s膮 pi臋kne i wzruszaj膮ce, a jutro obchodzi膰 b臋dziemy polskie 艢wi臋to Niepodleg艂o艣ci.

W moim mie艣cie w Parku Moniuszki ustawiony jest kamie艅 m贸wi膮cy o tym jak podczas II Wojny 艢wiatowej odzyskali艣my wolno艣膰 , a miasto zosta艂o wyzwolone!

W tym naszym parku, pod tym kamieniem sk艂adane s膮 kwiaty i wie艅ce podczas ka偶dej, wa偶nej uroczysto艣ci pa艅stwowej.

Jest wojsko i wa偶ni przedstawiciele w moim mie艣cie, a tak偶e harcerze i nasi mieszka艅cy.

Uroczysto艣ci odbywaj膮 si臋 w pi臋knej oprawie flagi bia艂o – czerwonej i symbolicznego ognia, oraz salw honorowych!

Bardzo si臋 ciesz臋, 偶e w ma艂ych miasteczkach takie 艣wi臋ta odbywaj膮 si臋 w spokojnej, wznios艂ej atmosferze i nie dotyka nas – mieszka艅c贸w ho艂ota dresiarzy, kark贸w, nazioli, faszyst贸w聽 wrzeszcz膮cych antypolskie has艂a – raz sierpem, raz m艂otem, czerwon膮 ho艂ot臋!

Jutro zaczn膮 si臋 w wi臋kszych miastach zawieruchy. Policja wyjdzie na ulic臋, a marsze b臋d膮 na siebie by膰 mo偶e wpada艂y, albo si臋 przecina艂y i postawi臋 pytanie – czy tak powinni艣my obchodzi膰 tak pi臋kne 艣wi臋to?

Jak dobrze, 偶e mieszkam w miejscu wolnym od takich dra艅stw za przyzwoleniem Kaczy艅skiego!

Dzi艣 obserwowa艂am obchody 115 miesi臋cznicy Katastrofy Smole艅skiej i taki smutek mnie jako艣 ogarn膮艂.

Kanclerz Kaczy艅ski zebra艂 swoich przybocznych i poszli na miejsce pomnika Lecha Kaczy艅skiego.

Nie by艂o publiki i nikt nie dar艂 si臋 Jaros艂aw, a wi臋c z艂o偶yli wie艅ce, odm贸wili modlitw臋, a potem wskoczyli ze strachem w oczach do rz膮dowych limuzyn i tyle ich widziano!

To ju偶 jest koniec Kaczy艅skiego, kt贸ry mrukn膮艂, 偶e gospodarka chyli si臋 ku upadkowi, a to oznacza, 偶e wycofuje si臋 z 500+ bo kasy brak!

Ja wiedzia艂am, 偶e tak b臋dzie!

Obraz mo偶e zawiera膰: ogie艅 i na zewn膮trz

Obraz mo偶e zawiera膰: 2 osoby, drzewo, na zewn膮trz i przyroda

Obraz mo偶e zawiera膰: 6 os贸b, na zewn膮trz

 

 

Fanaberie prowincjuszki :)

Dobry wiecz贸r.

Odpoczywam od wszystkiego. Odpoczywam od polityki, gdy偶 mamy cisz臋 wyborcz膮, a tak偶e odpoczywam od m臋偶usia. Pojecha艂 ze swoj膮 grup膮 emeryt贸w i rencist贸w na wycieczk臋. Przez dwa dni maj膮 w planie Ciechocinek i Toru艅.

Ciesz臋 si臋, 偶e zwiedzi troszk臋 Toru艅, bo ja znam to przepi臋kne miasto, a On nigdy tam nie by艂.

Jako艣 dziwnie mi bez m臋偶a, bo tak cicho, ale daj臋 rad臋, a tylko piesek bardzo t臋skni i le偶y pyszczkiem zwr贸conym do drzwi i czeka.

Wybra艂am si臋 wczoraj z aparatem na spacer po moim miasteczku i zrobi艂am klika fotek. Kiedy wstawi艂am je na Facebooka pewien starszy pan, mieszkaniec mojego miasta zwr贸ci艂 mi uwag臋, 偶e robi臋 tylko zdj臋cia 艂adnych i zadbanych miejsc, a pomijam te wstydliwe.

Wiem, wiem, o co temu Panu chodzi, gdy偶 w mie艣cie mamy takie wstydliwe miejsce, a jest nim targowisko, gdzie ludzie handluj膮 czym si臋 da. Skoro jest bezrobocie, to tak zarabiaj膮 na swoje utrzymanie. B臋d臋 musia艂a p贸j艣膰 i zrobi膰 kilka zdj臋膰 tego miejsca, ogrodzonego wysokim p艂otem, aby za bardzo 聽nie rzuca艂o si臋 w oczy.

Nasze w艂adze nie maj膮 za du偶o pieni臋dzy i nie sta膰 ich, by postawi膰 przyzwoite pawilony, aby jako艣 to wygl膮da艂o, a wi臋c ka偶dy sobie skleci byle jak膮 bud臋 i tak handluje. Nie jest to dobra wizyt贸wka ma艂ych miasteczek, gdzie nie ma kasy.

Tak sobie spacerowa艂am i stwierdzi艂am, 偶e toniemy w zieleni, poniewa偶 gdzie si臋 nie p贸jdzie, to ta ziele艅 jest wszechobecna i to jest na plus wielki.

Pami臋tam, 偶e kiedy by艂am w Pary偶u rzuci艂y mi si臋 w oczy takie uliczne kafejki, gdzie mo偶na prosto z chodnika przycupn膮膰 i wypi膰 dobr膮 kaw臋, albo zje艣膰 smaczne 聽lody, czy tylko poczyta膰 gazet臋.

Bardzo mi si臋 to podoba艂o i cho膰 moje miasteczko, to nie Pary偶, ale brakuje u nas takich, sympatycznych miejsc, w kt贸rych mo偶na by sobie usi膮艣膰 i wypi膰 kawusi臋 i pogapi膰 si臋 na ludzi i stanowi膰 z nimi jedno艣膰. Brakuje, cho膰 nie twierdz臋, 偶e takich miejsc nie ma, ale s膮 do艣膰 oddalone od centrum, a w samym mie艣cie wieje pustk膮, bo i zje艣膰 konkretnie nie ma gdzie.

Nasi mieszka艅cy je艣li chc膮 zje艣膰 rodzinny obiad musz膮 jecha膰 do miasteczka oddalonego o 20 kilometr贸w na smaczne jedzenie, a je艣li chc膮 zje艣膰 dobre, ale naprawd臋 dobre lody to musz膮 jecha膰 jeszcze dalej.

Szkoda wielka, 偶e w moim mie艣cie wszelka gastronomia tak kuleje, a mo偶e ludzie boj膮 si臋 inwestowa膰, bo plajta gotowa? Trudno zgadn膮膰, ale sobie my艣l臋, 偶e je艣li oferta by艂aby ciekawa, to o 偶adnej plajcie nie by艂o by mowy. My艣l臋, 偶e nie ma pomys艂u na moje miasteczko, a takich kafejek, w kt贸rych nawet Senior m贸g艂by posiedzie膰 naprawd臋 mi brakuje.

Przepraszam, ale tak mnie nasz艂o podczas spaceru, 偶e opr贸cz dziesi膮tek 艂aweczek, nie ma takiego miejsca, bli偶ej ludzi 聽z gor膮c膮 kaw膮 w fili偶ance. Fanaberia? My艣l臋, 偶e nie.

Mi艂ego wieczoru.

Malwersacja w bia艂ych r臋kawiczkach w ma艂ym miasteczku

Moje miasteczko jest urocze i ludzie tutaj 偶yj膮 nie艣piesznie. Nie spiesz膮 si臋, bo jest to miasteczko emeryt贸w i rencist贸w, kt贸rzy wiod膮 tutaj swoje 偶ycie bardzo spokojnie.

Najwi臋kszy ruch jest o poranku, kiedy ludzie id膮 do pracy, a s膮 to przewa偶nie urz臋dy takie jak Urz膮d Miejski, 聽Urz膮d Skarbowy, czy te偶 Starostwo. Id膮 do pracy piel臋gniarki, bo mamy sw贸j szpital. Id膮 do pracy do S膮du Rejonowego i oczywi艣cie wszyscy ci, kt贸rzy maj膮 swoje male艅kie biznesy, a wi臋c wynajmuj膮 male艅kie lokale u偶ytkowe, czy te偶 handluj膮 swoim asortymentem na rynku, albo te偶 targowisku rozmaito艣ci. Id膮 do szk贸艂 zaspane dzieciaki, pochylone od wci膮偶 za ci臋偶kich tornistr贸w.

Id膮 oczywi艣cie do pracy policjanci, stra偶acy i nauczyciele, a potem miasteczko si臋 wyludnia i nastaje b艂oga cisza i tylko wida膰 ludzi robi膮cych zakupy, kt贸rzy szukaj膮 tanich towar贸w po zbyt du偶ej ilo艣ci market贸w, licz膮cy ka偶d膮 zaoszcz臋dzon膮 z艂ot贸wk臋.

Kiedy wybija godzina 15 znowu robi si臋 w miasteczku ruch, bo wszyscy wracaj膮 do dom贸w i robi膮 po drodze zakupy, a potem znikaj膮 z przestrzeni publicznej i tak od lat i tak codziennie nasze miasteczko wygl膮da. Pi臋kne i ciche nie wadz膮ce nikomu, cho膰 bym sk艂ama艂a, 偶e nic si臋 w nim nie dzieje i jest to martwa enklawa. Od czasu do czasu miasto 偶yje tym, 偶e oddano now膮 komend臋 policji, czy te偶 stacj臋 ratownicz膮, albo Burmistrz zadba艂 o mola widokowe na pi臋kne jezioro. Ludzie spaceruj膮cy maj膮 dodatkow膮 atrakcj臋, bo mo偶e usi膮艣膰 na molo na 艂aweczce i sobie w czasie pi臋knej pogody poczyta膰, albo odda膰 si臋 kontemplacji. Jest cudnie wr臋cz i ja osobi艣cie kocham to miasteczko za to, 偶e tone w zieleni i jest wiele miejsc, by usi膮艣膰, czy te偶 pospacerowa膰 brzegiem jeziora po utwardzonej i wygodnej 艣cie偶ce, po艣r贸d dorodnych drzew, a wi臋c ludzie spaceruj膮, je偶d偶膮 na rowerach, albo w臋druj膮 z kijkami. Raj po prostu raj jest w tym moim cichym miasteczku, ale!

Prosz臋 sobie nie my艣le膰, 偶e w takim ma艂ym miasteczku nikt nie bije si臋 o w艂adz臋. Co cztery lata miasteczko budzi si臋 i ostro dyskutuje na kogo by tu zag艂osowa膰, aby 偶y艂o si臋 nam jeszcze lepiej i komu tu zaufa膰, aby nie zad艂u偶y艂 naszej gminy tak, 偶e miasteczko b臋dzie ledwo oddycha艂o, 偶e nawet zielone p艂uca nam nie pomog膮. Jest ostra walka o pierwsze miejsce w mie艣cie, a urz臋dnicy trz臋s膮 portkami, czy nowa w艂adza nie wymiecie 聽skutecznie i nie dobierze sobie za艂ogi lojalnej i pracowitej. Oczywi艣cie ten blady strach dotyczy najbardziej urz臋dnik贸w, kt贸rzy boj膮 si臋 o swoje posady, cho膰 pracowali dobrze i byli swojej pracy oddani. Bywa tak, 偶e kto艣 dobrze pracuj膮cy musi odej艣膰, bo nowa miot艂a ma na oku swojego faworyta, czy te偶 faworyt贸w i tu zaczynaj膮 si臋 ludzkie dramaty, ale taka jest rzeczywisto艣膰, 偶e nowa miot艂a zamiata i wymiata i tak te偶 si臋 sta艂o z pani膮, nazwijmy j膮 Kasi膮, 聽aby nie przynudza膰 o pi臋knie mojego miasteczka.

Ot贸偶 pani Kasia podczas jednych z wybor贸w zosta艂a zwolniona z pewnego urz臋du i zosta艂a pozbawiona miana naczelnika pewnego oddzia艂u. Siedzia艂a w domu cztery lata, ale nie zasypa艂a gruszek w popiele, bo kiedy nast膮pi艂y wybory, to ona na nowo wskoczy艂a na to samo stanowisko i z dum膮 nosi艂a swoje lico po g艂贸wnej ulicy naszego cichego miasteczka. Ona te偶 wymiot艂a kogo nie chcia艂a i przygarn臋艂a swoje jakie艣 kole偶anki dawne i nowsze.

Zawsze nieskazitelnie ubrana w sukienki jak spod ig艂y, buty z wysokiej p贸艂ki i oczywi艣cie nienaganna fryzura, a wszystko dope艂nia艂a apaszka z najlepszych materia艂贸w. Naprawd臋 codziennie prezentowa艂a si臋 bardzo szykownie i musia艂a mie膰 w swojej szafie niesko艅czon膮 ilo艣膰 sukienek, 偶akiet贸w i takich tam babskich s艂abo艣ci.

Ja nie musz臋 chodzi膰 po mie艣cie, aby si臋 czego艣 dowiedzie膰, bo pewnego dnia zadzwoni艂 do mnie telefon i us艂ysza艂am pytanie – A wiesz najnowsz膮 wiadomo艣膰 jaka zelektryzowa艂a spo艂eczno艣膰 naszego miasta? – Je艣li nie to usi膮d藕, je艣li stoisz?

– Ale, 偶e co si臋 sta艂o, spyta艂am?

– No to s艂uchaj. Twoja dawna szefowa okaza艂a si臋 z艂odziejk膮 i okrad艂a urz膮d na 265 tysi臋cy z艂otych, czujesz to?

– Jak to okrad艂a, jakim sposobem – dopytywa艂am, bo mimo, 偶e z Ka艣k膮 nie mia艂am najlepszych relacji, to jako艣 nie dochodzi艂o do mnie, 偶e mog艂a okra艣膰 urz膮d, je艣li przez cztery lata marzy艂a o tym, by wr贸ci膰 na dawne stanowisko pracy.

– Pos艂uchaj, us艂ysza艂am. By艂o tak od 2011 r., 偶e skanowa艂a fikcyjne faktury, na prawdziwe firmy, 偶e zakupi艂a od nich to i owo. Podrabia艂a podpisy i przedk艂ada艂a opisane faktury w kasie i tak jej si臋 nabi艂o tyle pieni臋dzy. Czujesz to, us艂ysza艂am, a ja?

Wesz艂am na forum naszego cichego miasteczka i przeczyta艂am, 偶e pani Kasia faktycznie nas, jako spo艂ecze艅stwo okrad艂a. Z kicia wysz艂a za kaucj膮, ale mieszka艅cy tego jej nie daruj膮, bo mamy bardzo ambitne spo艂ecze艅stwo i je艣li pani Kasia pojawi si臋 w mie艣cie, to odbior膮 jej markow膮 torebk臋, albo p艂aszczyk i tak b臋d膮 odbiera膰 swoje pieni膮dze, a wi臋c pani Kasia jest spalona w naszym cichym miasteczku, a spo艂ecze艅stwo po cichu gada, 偶e nie mo偶e si臋 jej upiec. Tacy jeste艣my solidarni w tym ma艂ym i cichym miasteczku.

Ps. Czy ja si臋 ciesz臋 z tego telefonu? Ale偶 oczywi艣cie, bo to z艂a kobieta by艂a. 馃榾

W ma艂ych miasteczkach te偶 si臋 du偶o dzieje!

W ma艂ych miasteczkach jak wiadomo ci臋偶ko jest z prac膮, a je艣li prac臋 si臋 jakim艣 cudem dostanie, to rado艣膰 jest ogromna. Pani Helenka dobiega艂a ju偶 do pi臋膰dziesi膮tki i kiedy otrzyma艂a prac臋 w punkcie informacyjnym Miasta i Gminy to skaka艂a z rado艣ci, 偶e oto zn贸w znajdzie si臋 w艣r贸d ludzi, kt贸rym zawsze lubi艂a pomaga膰.

Mia艂a w sobie wiele empatii, brzydzi艂a si臋 plotkami, ale by艂a zawsze mi艂膮 osob膮 i u艣miechni臋t膮 i w tej ma艂ej spo艂eczno艣ci bardzo lubian膮. Cieszy艂a si臋, 偶e sobie wreszcie dorobi do marnej renty i wesprze rodzinny bud偶et, bo cho膰 m膮偶 te偶 pracowa艂, ale dzieci si臋 uczy艂y i zawsze te par臋 groszy wi臋cej by艂o potrzebne.

Bardzo szybko opanowa艂a swoje obowi膮zki, a musia艂a nauczy膰 si臋 obs艂ugi kserokopiarki, a tak偶e opanowa膰 wszystkie po艂膮czenia telefoniczne w urz臋dzie oraz 聽do innych instytucji. I tak dzie艅 za dniem uczy艂a si臋 to wszystko spami臋ta膰, aby odpowiednio pokierowa膰 petentami, kt贸rzy cz臋sto byli zagubieni i potrzebowali pomocy. Musia艂a si臋 szybko wszystkiego nauczy膰, poniewa偶 pragn臋艂a by膰 profesjonalnym pracownikiem i aby jej prze艂o偶ona nie mia艂a do niej 偶adnych uwag.

To pani Helenka pierwsza codziennie by艂a w pracy i to j膮 pierwsz膮 widziano na wej艣ciu, kiedy przychodzili pozostali pracownicy, cz臋sto jeszcze zaspani i to ona z u艣miechem wr臋cza艂a im klucze do gabinet贸w 聽偶ycz膮c mi艂ego dnia.

Praca jej polega艂a na odbieraniu telefon贸w, a by艂o ich dziennie dziesi膮tki, oraz kserowaniu dokumentacji urz臋dowej, a tak偶e 聽informowaniu petent贸w dok膮d maj膮 si臋 zg艂osi膰 i gdzie mog膮 za艂atwi膰 swoje sprawy. Cz臋sto pomaga艂a im przy wype艂nianiu druk贸w, z kt贸rymi nie radzi艂y sobie osoby starsze i tak w takim ko艂owrotku mija艂 jej czas, ale nie narzeka艂a. Cz臋sto by艂o tak, 偶e osiem godzin, non stop sta艂a przy kserokopiarce i kserowa艂a dokumenty, mapy geodezyjne i wiele ustaw na sesje. Robi艂a komplety dokument贸w i je segregowa艂a oraz spina艂a, aby ka偶dy z radnych mia艂 sw贸j osobisty komplet.

Pracowa艂a z ca艂ych si艂 najlepiej jak potrafi艂a i nikomu si臋 nie skar偶y艂a, cho膰 cz臋sto z pracy wychodzi艂a kompletnie skonana i zm臋czona, ale mimo tego ka偶dego poranka by艂a zn贸w pierwsza w pracy.

Wszystko by艂o by dobrze, ale do czasu. Jej prze艂o偶ona potrafi艂a do niej przyj艣膰 trzy razy dziennie i zawsze mia艂a jakie艣 uwagi, co do jej pracy. Wymy艣la艂a coraz to nowe zadania dla pani Helenki i obarcza艂a j膮 dodatkowymi obowi膮zkami, cho膰by takimi, 偶e kaza艂a jej zlicza膰 w zeszycie zu偶ycie papieru do ksero i pod koniec dnia sk艂ada膰 jej sprawozdanie. Kiedy kserokopiarka si臋 zacz臋艂a psu膰 i papier si臋 zakleszcza艂 w dziesi膮tkach miejsc, krzycza艂a na ni膮, 偶e popsu艂a maszyn臋 i to jest wina pani Helenki, cho膰 serwis protoko艂em stwierdza艂, 偶e z tej maszyny ju偶 wiele si臋 nie wyci膮gnie ze wzgl臋du na zu偶yte cz臋艣ci i maszyna psu膰 si臋 b臋dzie, albo trzeba zakupi膰 now膮.

Prze艂o偶ona jednak sta艂a przy swoim i za ka偶dy przest贸j obarcza艂a win膮 pani膮 Helenk臋, kt贸ra niejednokrotnie ze 艂zami w oczach, na kolanach wyci膮ga艂a z maszyny dziesi膮tki zepsutych kartek, aby tylko praca posuwa艂a si臋 dalej i bez zarzutu.

To by艂 mobbing na pani Helence, kt贸ra zacz臋艂a przychodzi膰 do pracy na drewnianych nogach, bo nigdy nie wiedzia艂a, co wymy艣li tego dnia jej prze艂o偶ona i zacz臋艂a si臋 jej po prostu ba膰.

Kiedy wyla艂a swoje frustracje na Pani Helence, wraca艂a do swojego gabinetu, pe艂nego go艣ci, kt贸rzy przychodzili do niej na godzinne kawki i ciasteczka, a z tego gabinetu dochodzi艂y 艣miechy i drwiny z pani Helenki, 偶e jest tak膮 nieudacznic膮 i z艂膮 pracownic膮, co dobija艂o pani膮 Helenk臋, gdy偶 zupe艂nie na to nie zas艂ugiwa艂a i takie o艣mieszanie jej by艂o dla niej strasznie przykre.

O dziwo inni pracownicy byli w stanie zrozumie膰, 偶e ksero si臋 psuje i czekali do momentu, kiedy przyjedzie serwis i je podci膮gnie, ale prze艂o偶ona tego nie rozumia艂a i wrzeszcza艂a na pani膮 Helenk臋, 偶e op贸藕nia robot臋 i 藕le pracuje. Pani Helenka spokojnie jej t艂umaczy艂a, ale do jej prze艂o偶onej to nie dociera艂o i obarcza艂a j膮 za to, 偶e nara偶a urz膮d na koszty zwi膮zane z serwisem.聽

Pani Helenka sama nauczy艂a si臋 w ko艅cu zmienia膰 tonery w kserokopiarce i modli艂a si臋, aby pracowa艂a bez zarzutu, a w ci膮gu dnia cz臋sto nie mia艂a czasu na wypicie kawy, czy herbaty nie m贸wi膮c ju偶 o normalnym zjedzeniu 艣niadania, bo takiej przerwy prze艂o偶ona jej nie udzieli艂a, a wi臋c pi艂a i jad艂a w biegu. Jednak wszystko przecie偶 ma sw贸j kres i koniec i pewnego dnia pani Helenka do pracy nie przysz艂a, poniewa偶 nie mia艂a si艂y wsta膰 z 艂贸偶ka, bo tak by艂a wyko艅czona nerwowo.

Ju偶 nigdy do tej pracy nie wr贸ci艂a, gdy偶 znalaz艂a si臋 na oddziale psychiatrycznym, a potem otrzyma艂a rent臋, gdy偶 mobbing odcisn膮艂 na niej wielkie pi臋tno, bo zacz臋艂a ba膰 si臋 ludzi i przesta艂a wychodzi膰 z domu. Nerwica i depresja leczone przez lata i wielki 偶al wyeliminowa艂y j膮 z 偶ycia publicznego, ale po czasie och艂on臋艂a i mia艂a si臋 ca艂kiem dobrze, cho膰 nie by艂o ju偶 mowy, aby kiedykolwiek mia艂a podj膮膰 jak膮kolwiek prac臋.

Pewnego dnia zadzwoni艂a do niej kole偶anka, kt贸ra wci膮偶 w tym urz臋dzie pracuje, ale nied艂ugo ju偶 przejdzie na emerytur臋 i powiedzia艂a jej w te s艂owa:

– Helenko, usi膮d藕, coby艣 nie spad艂a z fotela. – Mam dla ciebie kapitalnego niusa i my艣l臋, 偶e poprawi臋 ci humor na ca艂y dzie艅!

– Wiesz co? 聽Wczoraj przysz艂a policja do urz臋du i zwin臋li t臋 twoj膮 oprawczyni臋, a wiesz za co? – Korupcja kochana, korupcja i malwersacja – 70 tysi臋cy 聽z艂otych, a wi臋c szykuje si臋 w urz臋dzie niez艂a chryja, bo b臋dzie dochodzenie i kopanie w dokumentacji. Burmistrz si臋 w艣ciek艂, a ludzie niekt贸rzy siedz膮 jak myszy pod miot艂膮, bo b臋dzie sypanie kole偶anek i ciekawe, kt贸ra b臋dzie nast臋pna, bo to musia艂 by膰 艂a艅cuszek ha ha.

Pani Helenka cho膰 nigdy nikomu w swoim 偶yciu nie 偶yczy艂a 藕le, to poczu艂a wielk膮 satysfakcj臋, 偶e oliwa zawsze na wierzch wyp艂ywa, ale nagle wr贸ci艂y do niej obrazy z by艂ej pracy w postaci wspomnie艅 o tej jak偶e niesprawiedliwej i butnej kobiecie, kt贸ra o ma艂y w艂os nie wys艂a艂a j膮 na tamten 艣wiat.

Finito i kurtyna!

Napi臋tnowana w ma艂ym miasteczku!

Melania, ale wszyscy m贸wili na ni膮 Mela, to by艂a m艂oda 聽kobieta w wieku 27 lat, kt贸ra w ma艂ym miasteczku pracowa艂a w urz臋dzie gminy na stanowisku aktywizacji i promocji. Wsz臋dzie by艂o jej pe艂no, bo je艣li trzeba by艂o zorganizowa膰 miejskie do偶ynki, czy dni miasta, to ona nadawa艂a si臋 do tego idealnie.

Mia艂a w sobie moc charyzmy i potrafi艂a w mig zaktywizowa膰 lokalnych sponsor贸w i zorganizowa膰 imprez臋 z orkiestr膮 i miejskimi wykonawcami, anga偶uj膮c wszystkich wa偶nych w mie艣cie i wypromowa膰 miasteczko jak si臋 patrzy.

By艂a nie zast膮piona i wsz臋dzie by艂o jej pe艂no, a w贸jt miasta nie musia艂 si臋 martwi膰, 偶e co艣 na imprezie promocyjnej miasta nie wypali. By艂a doskona艂a i kocha艂a to co robi b臋d膮c swoim 偶ywiole.

Swoim kole偶ankom zawsze m贸wi艂a, 偶e jest niewierz膮ca i nigdy nie wyjdzie za m膮偶, gdy偶 jej ojciec katowa艂 jej matk臋, kt贸ra z rozpaczy si臋 rozchorowa艂a i umar艂a, a wi臋c nie wierzy w Boga i tylko kieruje si臋 w 偶yciu intuicj膮 i zdrowym rozs膮dkiem.

Lubi艂a imprezowa膰, ale robi艂a to z g艂ow膮. W swoim wynaj臋tym, malutkim mieszkanku urz膮dza艂a cz臋sto spotkania babskie i nie tylko, gdzie alkoholu by艂o du偶o, ale by艂o weso艂o i ka偶dy wiedzia艂, 偶e Melania to rozrywkowa babka, ale nigdy nie zawali艂a swojej pracy, a wi臋c nie by艂o si臋 czego czepi膰.

Pewnego dnia Melania poczu艂a si臋 藕le i znalaz艂a si臋 na pogotowiu, a tam zacz臋to podejrzewa膰, 偶e jest w ci膮偶y.

Po艂o偶ono j膮 na oddzia艂 i faktycznie Melania by艂a w ci膮偶y zagro偶onej, jak stwierdzi艂 lekarz dy偶urny i pozostawiono j膮 na obserwacji.

Fama po mie艣cie rozesz艂a si臋 bardzo szybko, bo niby z kim Melania mia艂aby by膰 w ci膮偶y? Przecie偶 z nikim si臋 nie spotyka艂a, a wi臋c wszyscy byli ciekawi sk膮d ci膮偶a u Melanii.

Kto艣 rzuci艂 podejrzenie i plotka posz艂a, 偶e cz臋sto by艂a wzywana do w贸jta miasta, a wi臋c mo偶e w贸jt, kt贸ry jest 偶onaty i ma dwoje dzieci, jest sprawc膮 tajemniczej ci膮偶y? 聽Mo偶e to jaki艣 kolega z towarzystwa zrobi艂 jej dziecko podczas zakrapianej imprezy i tak si臋 wszyscy domy艣lali. Najgorzej by艂o pod ko艣cio艂em gdzie to starsze panie snu艂y domys艂y, 偶e z pewno艣ci膮 Melania usunie t膮 ci膮偶臋, bo nigdy do ko艣cio艂a nie chodzi艂a, a urodzi膰 dzieciaka w贸jta to wielki wstyd, a do tego jak mo偶na rozbija膰 rodzin臋 w贸jta?

Pluto na Melani臋, 偶e bezbo偶nica z niej i ladacznica. Wykl臋to j膮 ze spo艂eczno艣ci, kiedy ona le偶a艂a w szpitalu na podtrzymaniu ci膮偶y i o niczym nie wiedzia艂a, co szepcze si臋 mie艣cie, ale do czasu rzecz jasna. Odwiedza艂y j膮 kole偶anki i na艣wietli艂y jak sprawy si臋 maj膮!

Min臋艂y miesi膮ce i Melania urodzi艂a, wbrew wszystkim pom贸wieniom, 偶e to dziecko w贸jta, albo jakiego艣 tam innego, 偶e usunie niechcian膮 ci膮偶臋 jak to baby plot艂y pod ko艣cio艂em. Urodzi艂a w terminie 艣licznego ch艂opaka i tylko kiedy mog艂a go wyprowadzi膰 na 艣wie偶e powietrze pokaza艂a dziecko ca艂ej spo艂eczno艣ci udowadniaj膮c, 偶e mimo wszystko dziecka nie usun臋艂a, ale…

W miasteczku wci膮偶 si臋 domy艣laj膮, czyje to jest dziecko, ale Melania na ten temat milczy!

Ps. 呕ona w贸jta poprosi艂a Melani臋 o udost臋pnienie danych do wynik贸w DNA, ale okaza艂o si臋, 偶e jej m膮偶 nie jest ojcem, a wi臋c baby pod ko艣cio艂em nabra艂y wody w usta, a syn Melanii ro艣nie zdrowo, a ona kocha go nad 偶ycie, ale z pracy j膮 zwolniono!

Plotki wychodz膮 na 艣wiat, gdy chce im si臋 pi膰!

Wyjrza艂a przez okno, a tam by艂o tak pi臋knie. Ani jednej chmurki na niebie. O nie, nie b臋d臋 siedzia艂a w domu w tak膮 pogod臋. Czas wyj艣膰 i si臋 dotleni膰 鈥 pomy艣la艂a. Ogarn臋艂a po weekendzie mieszkanie, a potem si臋 stosownie do pogody ubra艂a. W艂o偶y艂a ksi膮偶k臋 do torebki i wysz艂a z domu. Postanowi艂a, 偶e posiedzi na 艂awce nad jeziorem i wystawi buzi臋 do s艂o艅ca, bo bardzo by艂a zm臋czona ju偶 zim膮 i zwi膮zan膮 z ni膮 szaro艣ci膮.

Aby doj艣膰 do jeziora i do swojej ulubionej 艂aweczki, musia艂a pokona膰 ok. p贸艂 kilometra. Dosz艂a do parku, w kt贸rym 艂awki oddzielone s膮 偶ywop艂otem, a wi臋c nie wida膰 kto siedzi obok. Jest to dobre rozwi膮zanie, gdy偶 mog艂a poczu膰 si臋 intymnie, nie widz膮c kto tak偶e wybra艂 si臋 na spacer w tym samym celu.

Usiad艂a i rozejrza艂a si臋 dooko艂a. Jest cudnie, a s艂o艅ce pada艂o prosto na jej twarz. Wzi臋艂a g艂臋boki oddech, zach艂ysn臋艂a si臋 ciep艂ym powietrzem. Siedz膮c tak chwil臋, postanowi艂a wyj膮膰 ksi膮偶k臋 i odda膰 si臋 lekturze. Zak艂adka by艂a mi臋dzy 70, a 71 stron膮. Zobacz臋 ile da mi si臋 poczyta膰 鈥 pomy艣la艂a za艂o偶ywszy okulary.

Nagle us艂ysza艂a z za 偶ywop艂otu damski g艂os. Nie chcia艂a pods艂uchiwa膰, bro艅 Bo偶e, ale g艂os oddany do s艂uchawki telefonu kom贸rkowego by艂 dono艣ny i nie mo偶na by艂o udawa膰, 偶e si臋 nie s艂yszy s艂贸w kobiety z za 偶ywop艂otu.

– S艂uchaj Danka, a wiesz, 偶e ten Kazik, ten policjant, no wiesz, ten wysoki ma romans z t膮 Ka艣k膮, co w mlecznym pracuje?

– No, 偶onaty jest, pewnie, 偶e 偶onaty. No nie wiem, czy 偶ona o tym wie, ale spotykaj膮 si臋 regularnie w tym hoteliku, no wiesz, obok domu kultury, w tym male艅kim, gdzie na godziny mo偶na wynaj膮膰 pok贸j. Bezczelny, co nie?

– Ale mam dla ciebie lepsz膮 wiadomo艣膰, ten lekarz, co sk艂ada艂 ci r臋k臋, no ten przystojny taki, to ma romans z piel臋gniark膮. 呕onaty jest i ju偶 huczy ca艂e miasto.

– 呕e co? A pewnie, 偶e 偶ona nic o tym nie wie, bo 偶ony dowiaduj膮 si臋 ostatnie 鈥 nie wiesz o tym?

– No to sobie poplotkowa艂y艣my, bo wiesz, ja siedz臋 na 艂awce i tak z tob膮 rozmawiam, ale wpadn臋 na kaw臋, to ci wi臋cej takich plotek przynios臋, bo wiesz, 偶e u fryzjera mo偶na si臋 wszystkiego dowiedzie膰. Ale jaja, co nie? Ok, ko艅cz臋, wstawiaj wod臋 na kaw臋, bo b臋d臋 za pi臋膰 minut!

A wi臋c jako艣 nie mog艂a si臋 po tym, co us艂ysza艂a, skupi膰 ju偶 na ksi膮偶ce, gdy偶 odda艂a si臋 refleksji, i偶 jak to dobrze, 偶e obecne jej 偶ycie toczy si臋 troch臋 na uboczu i na co dzie艅 nie musi by膰 karmiona miejskimi plotkami, kr膮偶膮cymi od salonu fryzjerskiego do poczekalni u lekarza. Plotami kr膮偶膮cymi z pr臋dko艣ci膮 艣wiat艂a, kt贸re 偶yj膮 w艂asnym, nie pisanym 偶yciem. Pami臋ta艂a, 偶e gdy pracowa艂a, nie spos贸b by艂o obroni膰 si臋 przed wsz臋dobylsk膮 plotk膮, gdy偶 zawsze kto艣, gdzie艣, w kuluarach gabinet贸w urz臋dowych si臋 nimi karmi艂, na zasadzie 鈥 powiem ci co艣 ciekawego, ale pami臋taj, zostaw to tylko dla siebie i nie powtarzaj nikomu 鈥 akurat!

Tu wklej臋 s艂owa piosenki Maryli Rodowicz i Seweryna聽 Krajewskiego, 艣wietnie oddaj膮ce klimat ma艂ych miasteczek i wszechobecnej plotki!

Gdzie diabe艂 „dobranoc” m贸wi do ciotki,聽
gdzie w cichej niezgodzie przysz艂o nam 偶y膰,聽
na piecu gdzie艣 mieszkaj膮 plotki,聽

wychodz膮 na 艣wiat, gdy chce im si臋 pi膰.

Niewiele im trzeba – 偶ywi膮 si臋 nami,聽
szcz臋艣liw膮 mi艂o艣ci膮, p艂aczem i snem.聽
Zwyczajnie – ot, przychodz膮 drzwiami,聽
pospieszne, jak dym i lotne, jak cie艅.聽

Gadu, gadu, gadu, gadu, gadu, gadu noc膮,聽
Baju, baju, baju, baju, baju, baju w dzie艅 聽

Gdzie wdowa do wd贸wki m贸wi: „kochana”,聽
gdzie kot w r臋kawiczkach czeka na mysz,聽
gdzie ka偶dy ptak zna swego pana,聽
tam wiedz膮, co jesz, co pijesz, gdzie 艣pisz.

Gdy noc na miasteczko spada, jak sowa,
splataj膮 si臋 r臋ce takich, jak my聽
i strze偶e nas ksi臋偶yca owal,聽
by 偶aden z z艂ych dni nie puka艂 do drzwi.聽

A potem siadamy tu偶 przy kominku ([siadamy tu偶 przy kominku)聽
i d艂ugo gadamy, 偶e to, 偶e sio… (na na na)聽
Tak samo jak ten t艂um na rynku ( jak ten t艂um),聽
pleciemy co kto, kto kiedy, gdzie kto…聽

Gadu, gadu, gadu, gadu, gadu, gadu noc膮,聽
Baju, baju, baju, baju, baju, baju w dzie艅.