Archiwa tagu: mieszkanie

Moja walka w PRL-u

W 1976 roku urodzi艂a nam si臋 pierwsza C贸rka.

Na zdj臋ciu wida膰 bardzo m艂odych rodzic贸w, bo mieli艣my zaledwie po 21 lat!

Szczeniaki si臋 zakocha艂y i trzeba by艂o my艣le膰 co dalej?

Po urodzeniu C贸rki mieszka艂am 8 miesi臋cy u mojej Mamy, a M膮偶 odbywa艂 s艂u偶b臋 wojskow膮, a wi臋c wiele spad艂o na mnie, cho膰 Mama du偶o mi pomaga艂a!

M膮偶 by艂 zameldowany u swojej babci, mieszkaj膮cej blok dalej i po jej 艣mierci automatycznie mogli艣my zamieszka膰 w jej mieszkaniu.

By艂a to skromna kawalerka, sk艂adaj膮ca si臋 z pokoju, du偶ej wn臋ki, kuchni i 艂azienki.

Jak na pocz膮tek, to by艂 dla nas luksus, a by艂y to czasy PRL-u przecie偶.

Ba艂am si臋 babci M臋偶a, bo by艂a bardzo krytyczna do wszystkiego, ale kiedy zobaczy艂a moj膮 C贸rk臋 czy艣ciutko ubran膮 i bielutkie pieluchy, to z艂apa艂am u niej punkty i 偶a艂uj臋, 偶e tak kr贸tko j膮 zna艂am.

M膮偶 wr贸ci艂 z wojska i zabrali艣my si臋 za remont naszego mieszkanka.

Wzi臋li艣my jaki艣 tam kredyt, a kiedy艣 si臋 m贸wi艂o po偶yczk臋 i zabrali艣my si臋 do roboty.

M膮偶 zamurowa艂 wn臋k臋, a od przedpokoju wybi艂 drzwi i tak tym sposobem mieli艣my dwa pokoje. Jeden dla nas, a drugi dla dziecka.

Wytapetowali艣my pokoje, kuchni臋 i 艂azienk臋, bo taka to by艂a moda i w tych polepszonych warunkach mieszkali艣my przez rok, a偶:

Pi臋tro ni偶ej – na dw贸ch pokojach mieszka艂y dwie seniorki – matka z c贸rk膮 i pewnego dnia przysz艂y do nas, czy by艣my chcieli si臋 zamieni膰 na mieszkania, bo tym sposobem p艂aci艂yby ni偶szy czynsz.

Zg艂osi艂am to do urz臋du miasta i otrzyma艂am odpowied藕 negatywn膮!

Dla mnie ta zamiana, to by艂by los wygrany na loterii, bo za chwil臋 mia艂am mie膰 drugie dziecko.

Dowiedzia艂am si臋 pok膮tnie, 偶e mieli staruszki wepchn膮膰 do jakie艣 nory, a to mieszkanie mia艂o i艣膰 po znajomo艣ci.

Nie mog艂am do tego dopu艣ci膰 i w domu chwyci艂am pierwszy, lepszy d艂ugopis o zielonym wk艂adzie i napisa艂am pismo do wy偶szych w艂adz w Warszawie!

Ju偶 nie pami臋tam do jakiego wydzia艂u, ministerstwa – kompletna pustka!

Opisa艂am dok艂adnie jak sprawy si臋 maj膮 i czeka艂am na odpowied藕.

W tamtych czasach trzeba by艂o napisa膰 pismo, w艂o偶y膰 do koperty, naklei膰 znaczek i czeka膰, bo nie by艂o elektronicznej korespondencji przecie偶.

Mo偶e po miesi膮cu dosta艂am pismo z naszego urz臋du, 偶e mam przyj艣膰 i podpisa膰 protok贸艂 zamiany mieszka艅.

Urz臋dniczka by艂a bardzo niezadowolona, a ja wniebowzi臋ta, gdy偶 wygra艂am i wysz艂am na swoje.

Mieszkamy w tym lokalu, kt贸ry jest nasz膮 w艂asno艣ci膮 ju偶 43 lata i to w nim wychowa艂y si臋 nasze dzieci, kt贸re odlecia艂y z domu maj膮c po 30 lat.

Ile si臋 w tym mieszkaniu wydarzy艂o, to tylko 艣ciany wiedz膮, zdj臋cia i moja pami臋膰, kt贸ra sprawia, 偶e pod koniec 偶ycia wci膮偶 wspominam i przelewam na s艂owa.

Na zdj臋ciu mam kr贸tkie w艂osy, kt贸re 艣ci臋艂am z d艂ugich, bo mi si臋 wydawa艂o, 偶e tak b臋dzie bardziej higienicznie w opiece nad dzieckiem.

Nadgorliwa聽 ja w czasach PRL-u.

Podpatrze膰 艣wiat!

Bywa tak, 偶e czasami uciekam od polityki w mediach i szukam czego艣 l偶ejszego, optymistycznego, ciekawego.

Odpoczywam w贸wczas i resetuj臋 si臋.

Ogromnie lubi臋 zagl膮da膰 do mieszka艅 ludzi z pierwszych stron gazet, kt贸rzy maj膮 du偶e pieni膮dze i urz膮dzaj膮 swoje apartamenty wed艂ug w艂asnego projektu i s膮 to cz臋sto bardzo wysmakowane wn臋trza.

Marcin Tyszka wpu艣ci艂 do swojego apartamentu media i pochwali艂 si臋 nim przed kamerami.

Kupi艂 mieszkanie na 呕oliborzu, na kt贸ry ludzie nie mieli pomys艂u, ale on – jako 艣wiatowy fotograf 艣wiata mody zaryzykowa艂 i rozpocz膮艂 sw贸j, autorski projekt.

Mnie si臋 podoba produkt finalny, bo w tym apartamencie kr贸luj膮 kolory i nie jest to mieszkanie sterylne, bia艂o – szare jak to si臋 teraz urz膮da, a jest feria kolor贸w i przede wszystkim ogrom kwiat贸w sprowadzonych z ca艂ego 艣wiata.

W jego mieszkaniu jest mieszanka warzywna, t臋tn膮ca kolorami i niby nic do siebie nie pasuje, a jednak pasuje.

Wiele lat kupowa艂 w r贸偶nych cz臋艣ciach 艣wiata ciekawe obrazy, komody, wazony, lampy, stoliki, aby to kiedy艣 po艂膮czy膰 w ca艂o艣膰 i moim zdaniem uda艂o mu si臋 stworzy膰 w艂asny styl i z pewno艣ci膮 dobrze si臋 w tym czuje.

My maluczcy nie mo偶emy si臋 r贸wna膰 z lud藕mi, kt贸rzy maj膮 miliony, bo w domu Tyszki kr贸luj膮 marmury, teraktoty, a tak偶e mied藕, ale warto co艣 skopiowa膰 bo cho膰by postawi膰 na ziele艅 jak na przyk艂ad stroczyki.

Ja uwielbiam w domu mie膰 kolory i gdybym robi艂a permanentny remont, to bym nie postawi艂a na bezpieczne kolory, a bym si臋 bawi艂a barwami.

We wsp贸艂czesnych mieszkaniach prawie wszyscy maj膮 jednakowo, bo bia艂o- szare kuchnie i takie same s膮 艂azienki.

Brakuje w nich kolorowych dodatk贸w, bibelot贸w, co sprawia, 偶e pomieszczenia s膮 smutne i zachowawcze.

Osobi艣cie uwielbiam kolory jesieni, a wi臋c przygaszony 偶贸艂ty, br膮zy, butelkow膮 ziele艅 i w tych barwach czuj臋 si臋 艣wietnie.

A ja Wy lubicie stroi膰 swoje mieszkania?

Czy macie swoje ulubione bibeloty, kt贸rych nigdy si臋 nie pozb臋dziecie, bo maj膮 swoj膮 histori臋 i s膮 dla Was bardzo wa偶ne.

 

 Apartament Marcina Tyszki, fot. instagram @tyszka_marcin - Warszawski apartament Marcina Tyszki

 Apartament Marcina Tyszki, fot. instagram @tyszka_marcin - Warszawski apartament Marcina Tyszki

 #tysiohome, fot. instagram @beata_rowyszyn - Warszawski apartament Marcina Tyszki

Znalezione obrazy dla zapytania mieszkanie tyszki

Znalezione obrazy dla zapytania mieszkanie tyszki

Znalezione obrazy dla zapytania mieszkanie tyszki

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ro脜聸lina, drzewo, niebo, trawa, na zewn脛聟trz i przyroda

W domach z betonu!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ro脜聸lina, drzewo, kwiat, tabela, niebo, na zewn脛聟trz i przyroda

Stanis艂aw Dygat

„Po颅gar颅da jest聽w艂a艣ci颅wa ludziom s艂abym i聽nik颅czem颅nym, kt贸rzy usi艂uj膮 od颅wr贸ci膰 uwag臋 od聽drob颅nych 艣wi艅stw, przy kt贸rych po颅mocy przedzieraj膮聽si臋 przez 偶ycie.”

Zaczynam sw贸j dzisiejszy wpis od cytatu – 聽dlaczego? Poniewa偶 toksyczna seniorka napisa艂a, 偶e ja 偶yj臋 w jakiej艣 kiszce licz膮cej 30 metr贸w kwadratowych i si臋 m膮drz臋. A ja si臋 pytam – NO… i?!

Wiem, 偶e ludzie pogardzaj膮 tymi, kt贸rzy mieszkaj膮 w blokach, a nie w wypasionych domkach jednorodzinnych na wsiach, czy te偶 obrze偶ach miasta.

My mieszka艅cy blok贸w jeste艣my dla nich grup膮 w najni偶szej hierarchii, biedni i zakompleksieni.

Dla nich jeste艣my niczym zaraza skupiona obok siebie i 偶yj膮ca w symbiozie, jakiej oni nie znosz膮.

Jeste艣my dla nich barach艂em, biednym elementem, kt贸re do niczego w swoim 偶yciu nie dosz艂o!

Jeste艣my dla nich leniami, kt贸rym nie chcia艂o si臋 pracowa膰, aby do czego艣 doj艣膰 w 偶yciu, 聽zamiast p艂awi膰 si臋 w luksusach o powierzchni przynajmniej 200 metr贸w kwadratowych i porusza膰 si臋 po wielkim i wypasionym ogrodzie wype艂nionym licznymi ro艣linami z tarasem i najlepiej z basenem.聽

Tak sobie my艣l臋, 偶e osoba kpi膮ca z moich metr贸w kwadratowych, pewnie tak mieszka i dlatego jest taka z艂o艣liwa, bo nie wie, co zrobi膰 z tym swoim szcz臋艣ciem posiadania. 馃榾

Pewnie siedzi pod baldachimem z fili偶ank膮 kawy w chi艅skim, porcelanowym kubku i miesza swoj膮 kawk臋 srebrn膮 艂y偶eczk膮, a wynaj臋ta s艂u偶膮ca wachluje jej powabne cia艂o, aby czacha si臋 jej nie przegrza艂a za bardzo. 馃榾

Swoje mieszkanie wykupili艣my z m臋偶em, a liczy sobie blisko 50 metr贸w kwadratowych.

Mamy dwa pokoje, spory przedpok贸j, kuchni臋 wystarczaj膮c膮 i oczywi艣cie wy艣miewany m贸j balkon.

Po naszej 艣mierci moje dzieci zadysponuj膮 naszym mieszkaniem i dostan膮 za nie niez艂膮 sumk臋, ale p贸ki co, kocham swoje mieszkanie, w kt贸rym mieszkam ponad 40 lat i nie zamierzam go zmienia膰.

To w tym mieszkaniu wychowa艂y si臋 moje dzieci i wysz艂y na porz膮dnych ludzi, z kt贸rych dumna jestem.

To w tym mieszkaniu wydarzy艂o si臋 ca艂e nasze 偶ycie i mo偶e przyjdzie mi w nim umrze膰, a bardzo bym chcia艂a.

Obok mojego bloku s膮 inne bloki, w kt贸rych mieszkaj膮 lekarze, nauczyciele i wa偶ni ludzie w moim mie艣cie, bo nie wszyscy chc膮, podkre艣lam chc膮 si臋 budowa膰, czy te偶 kupowa膰 domek jednorodzinny.

Nie wszyscy pragn膮 mieszka膰 na wsi i doje偶d偶a膰 codziennie do pracy, skoro maj膮 wszystko pod nosem i szybko wsz臋dzie.聽

M艂odzi ludzie nie garn膮 si臋 do wsi, a starzy cz臋sto sprzedaj膮 domki i wracaj膮 do blok贸w, aby reszt臋 偶ycia sp臋dzi膰 sobie w wygodnych warunkach z ciep艂膮 wod膮 w kranie i ogrzewaniem c.o.

Sama znam takich, kt贸rzy po latach mieszkania w domku jednorodzinnym, nagle na stare lata, kiedy brakuje si艂 na utrzymanie domku i ogrodu, wprowadzaj膮 si臋 do niewielkich mieszka艅 w bloku i najlepiej do pierwszego pi臋tra, aby mie膰 si艂臋 wej艣膰 po schodach.

Spyta艂am swoich starszych znajomych swego czasu, czy chcieli by zamieszka膰 gdzie艣 z dala od zgie艂ku miasta, a Oni mi na to, 偶e nigdy w 偶yciu. bo聽domek na wsi, to owszem, ale wy艂膮cznie na wakacje.

Nie lubimy ma艂ych miejscowo艣ci gdzie ka偶dy o ka偶dym wszystko wie i robactwa lataj膮cego w ko艂o, szczekaj膮cych w nocy ps贸w, ciemno艣ci, nieod艣nie偶onych dr贸g, grzebania si臋 w ziemi w ogrodzie, naprawiania wszystkiego samemu, odleg艂o艣ci od wszelkich sklep贸w i rozrywek jakie daje miasto, a tak偶e s艂abej komunikacji i mo偶liwo艣ci, 偶e nie dojedzie karetka pogotowia – tak mniej wi臋cej mi odpowiedzieli.

Ka偶dy swoje metry w bloku urz膮dza po swojemu i z regu艂y s膮 to przemy艣lane i coraz 艂adniejsze wn臋trza.

Bloki s膮 odnawiane i ocieplane, a samorz膮dy blokowe dbaj膮 o czysto艣膰 w ko艂o i ziele艅, aby ka偶demu mi艂o si臋 偶y艂o w tej blokowej spo艂eczno艣ci.

U mnie s膮 艂aweczki i trawniki, a klatka pilnowana domofonem, czysta i spokojna. S膮siedzi dbaj膮, by by艂 porz膮dek i staraj膮 si臋, by innym nie zak艂贸ca膰 聽spokoju.

Naprawd臋 偶yje si臋 si臋 w bloku ca艂kiem mi艂o, ale to wszystko zale偶y od 艣wiadomo艣ci spo艂ecznej.聽

Dla niekt贸rych wie艣 jest szczytem marze艅 i domek jednorodzinny, a inni wybieraj膮 偶ycie w spo艂eczno艣ci i to jest indywidualny wyb贸r, a wi臋c nie pot臋piajmy innych za te wybory, a wie艣 i owszem, ale najpi臋kniej dla mnie ju偶 teraz 聽– wygl膮da w wierszach, poniewa偶 by艂a i jest natchnieniem poet贸w.

Ludmi艂a Marja艅ska

Lato na wsi

Marii i Wies艂awowi Feduniewiczom

Susza. Sp臋kana ziemia. Nawet kret
chowa si臋 g艂臋biej w korytarze ch艂odu.
Wody brakuje w studniach. Strumie艅
wysech艂 i mostek 艣miesznie zawis艂 w pr贸偶ni.
Upa艂 wysysa sok z czarnych porzeczek,
maliny jak suszone korale na krzaku.
Bielinek niestrudzenie lata nad grz膮dkami
m艂odej kapusty, lekki jak powietrze,
wolny od trosk o jutro.
Pe艂nia lata. Siano w brogach schnie.
Konie r偶膮.
Na pag贸rach wisz膮 mg艂y poranne,
zanim s艂o艅ce z nich zrzuci przejrzyste koszule
i zal艣ni – bezlitosne jak wspania艂y w艂adca
z艂ot膮 kolczug膮 okryty
i tak spragniony, 偶e got贸w jest wypi膰
nie tylko Wiar , Turnic臋, San,
lecz Jezioro Soli艅skie.
Wtedy na mieli藕nie
osi膮d膮 wodne rowery, 艂odzie i stateczki,
a jachty zwin膮 skrzyd艂a jak bielinki
pod koniec upalnego dnia. Z wieczorem
przyjdzie uspokojenie.
Si膮dziemy pod grusz膮
pij膮c sch艂odzone wino i b臋dziemy m贸wi膰
o Pog贸rzu Przemyskim, Bieszczadach, o 偶yciu
w mie艣cie i na wsi,
o tym jak si臋 rodz膮 wiersze
i legendy.

A kiedy po naszej 艣mierci wszystko zamieni si臋 w proch i py艂!

Opowiem Wam prawdziw膮 histori臋 z 偶ycia wzi臋t膮:

W ma艂ym miasteczku 偶y艂a sobie z m臋偶em i jednym synkiem Pani Zofia. Mieszkali w bloku jak wi臋kszo艣膰 艣rednio zamo偶nych rodzin w Polsce. M膮偶 Pani Zofii lubi艂 zajrze膰 do kieliszka, ale nie by艂 gro藕ny i kiedy wytrze藕wia艂 by艂 dobrym m臋偶em i ojcem.

Pani Zofia, to kobieta bardzo skromna i niezbyt wykszta艂cona, ale za to by艂a ogromnie pracowita i bardzo zale偶a艂o jej na rodzinie. Kiedy urodzi艂a syna, nie nale偶a艂a ju偶 do m艂odych kobiet, a wi臋c jedyny syn by艂 dla niej oczkiem w g艂owie i mia艂a na jego punkcie fisia. R贸s艂 zdrowo dzi臋ki Pani Zofii, poniewa偶 dba艂a o niego z ca艂ych si艂 i chcia艂a aby jej jedyne dziecko mia艂o w miar臋 wszystko, co najlepsze.

W domu si臋 nie przelewa艂o, a by艂y to lata 80-te, a wi臋c ka偶dy w tamtych czasach zdobywa艂 dobra po wystaniu ich w d艂ugich kolejkach, ale Pani Zofia si臋 nie poddawa艂a i uwa偶a艂a, 偶e synowi niczego nie mo偶e brakowa膰. Gotowa艂a codziennie obiady, by ch艂opak po szkole zawsze mia艂 ciep艂y posi艂ek.

Jednym s艂owem stara艂a si臋 i walczy艂a, aby jej rodzinie wiod艂o si臋 w miar臋 dobrze, a do tego mia艂a smyka艂k臋 do szycia. Siedzia艂a po pracy przy maszynie i szy艂a. Zawsze wykombinowa艂a z resztek materia艂贸w co艣 ciekawego, a wszystko dla upi臋kszenia jej domu. Szy艂a 艣liczne poduchy na tapczany, serwetki na 艂aw臋 i 艣licznie upinane firany. W tamtych czasach tworzy艂a zmy艣lne i przemy艣lane rzeczy, a tak偶e przychodzi艂y do niej kobiety, aby co艣 im z ubrania przerobi艂a, a wi臋c wpada艂 jej dodatkowy grosz.

W domu by艂o jak w pude艂eczku, bo zawsze czysto, a偶 do przesady. Potrafi艂a z niczego zrobi膰 co艣 i nawet samodzielnie remontowa艂a mieszkanie i kiedy mo偶na by艂o ju偶 dosta膰 tapety, to sama ozdabia艂a 艣ciany swojego ukochanego domu.

Pracowa艂a w hotelu, gdzie sprz膮ta艂a po go艣ciach, a po pracy bieg艂a jak na skrzyd艂ach, aby pom贸c synowi w lekcjach, bo sobie nie radzi艂 z nauk膮 najlepiej. Zale偶a艂o jej na tym, aby syn by艂 kim艣 i mia艂 lepiej ni偶 ona i jej m膮偶. Siedzia艂a z synem nad lekcjami, a kiedy sama nie mog艂a mu pom贸c, bra艂a zeszyt i sz艂a do s膮siadek, byle tylko jakie艣 zadanie w zeszycie syna rozwi膮za膰. Kocha艂a go nad 偶ycie i by艂a pe艂na po艣wi臋cenia, ale lata lecia艂y i pewnego dnia syn oznajmi艂, 偶e jedzie za granic臋, bo tam dobrze p艂ac膮 i ma w nosie dalsz膮 nauk臋.

Pojecha艂 do Hiszpanii i tam je藕dzi艂 ci臋偶kimi samochodami jako kierowca dostawczy. Pani Zofia t臋skni艂a za synem, ale c贸偶 mog艂a innego zrobi膰 jak pogodzi膰 si臋 z jego wyborem.

Zosta艂a z m臋偶em i jako艣 czas im p艂yn膮艂, cho膰 Pani Zofia zawsze poszuka艂a sobie jakiego艣 zaj臋cia w domu, bo dom, to by艂a jej twierdza i k膮t bezpiecze艅stwa od chaosu tego 艣wiata. M膮偶 Pani Zofii si臋 opami臋ta艂 i przesta艂 zagl膮da膰 do kieliszka ku jej uciesze, bo jakby na nowo zbli偶yli si臋 do siebie.

Pewnego dnia zadzwoni艂 telefon i przysz艂a masakryczna wiadomo艣膰, bo syn Pani Zofii mia艂 ci臋偶ki wypadek i trzeba by艂o amputowa膰 mu r臋k臋. Prze偶yli to strasznie, ale na szcz臋艣cie by艂 w Hiszpanii ubezpieczony i z czasem syn Pani Zofii otrzyma艂 protez臋 r臋ki i wr贸ci艂 do kraju jako inwalida.

Jakby tego by艂o ma艂o, to pewnego dnia na przedpokoju kt贸rego艣 dnia Pani Zofia znalaz艂a swojego m臋偶a martwego. Jedyny zawa艂 i niestety, ale 艣miertelny i tak Pani Zofia zosta艂a zupe艂nie sama.

Nie podda艂a si臋, bo nie mog艂a, gdy偶 syn zapozna艂 dziewczyn臋 i po 艣lubie wyjecha艂 za 偶on膮 w lubelskie i tam uk艂ada艂 sobie 偶ycie. Urodzi艂o mu si臋 dwoje dzieci i rzadko odwiedza艂 matk臋, a ta sobie t艂umaczy艂a, 偶e daleko mieszka, a przyjazdy przecie偶 kosztuj膮 i tak usprawiedliwia艂a kochanego syna.

Pani Zofia zacz臋艂a podupada膰 na zdrowiu i kiedy zas艂ab艂a zabrano j膮 do szpitala. Zrobiono badania i wystawiono okropn膮 diagnoz臋 – rak!

Wszystko potoczy艂o si臋 jak 艣niegowa kula i Pani Zofia umar艂a w szpitalu tak nagle, 偶e s膮siadki przeciera艂y oczy ze zdumienia.

A syn? Przyjecha艂 z 偶on膮 na pogrzeb, ale nie zamierza艂 matki zabiera膰 do siebie, a wi臋c spocz臋艂a u boku swojego m臋偶a, a ludzie zauwa偶yli, 偶e synowi Pani Zofii na pogrzebie bardzo si臋 spieszy艂o, aby szybciej oklepa膰 matk臋, a potem:

Ludzie widzieli jak szybko na 艣mietniku znalaz艂y si臋 wypolerowane meble matki i bezlito艣nie zerwane jej pi臋kne zas艂ony i dywany, o kt贸re tak bardzo dba艂a. Na 艣mietniku wyl膮dowa艂o dos艂ownie wszystko, o co tak bardzo dba艂a ca艂e swoje 偶ycie.

Za chwil臋 s膮siedzi dowiedzieli si臋, 偶e syn wzi膮艂 niez艂膮 kas臋 za mieszkanie swoich rodzic贸w, a ze sprzedaniem nie mia艂 偶adnego problemu, bo akurat trafi艂 na czas, 偶e mieszkania by艂y pilnie poszukiwane i tyle go widziano w ma艂ym miasteczku.

Matka i Ojciec spoczywaj膮 na miejskim cmentarzu i kiedy przychodzi dzie艅 1 listopada, to ich groby ogarniaj膮 s膮siadki, kt贸re jeszcze pami臋taj膮 jak膮 dobr膮 osob膮 by艂a Pani Zofia, a teraz mora艂:

Po tym zdarzeniu u艣wiadomi艂am sobie, 偶e na stare lata nie warto za bardzo inwestowa膰 w mieszkanie, nawet kiedy jest w艂asno艣ciowe. Nie warto zak艂ada膰 nowych kafli w 艂azience, terakoty w kuchni, zgodnie z kanonami mody. Nie warto zmienia膰 mebli i paneli na pod艂ogach i inwestowa膰 ci臋偶ko uciu艂ane pieni膮dze, bo po naszej 艣mierci kto艣 przyjdzie do tego mieszkania i wywali wszystko na 艣mietnik i tyle pozostanie po nas.

Mo偶e mam racj臋, a mo偶e nie, ale mieszkam z m臋偶em jak mieszkam i nie szalej臋 z przer贸bkami, bo najwa偶niejsze, aby cieszy膰 si臋 z tego, co si臋 ma i oby to wszystko by艂o ze smakiem dla nas oraz zadbane i czyste, gdy偶 po naszym odej艣ciu wkrocz膮 m艂odzi z m艂otami, 艣widrami i wiertarkami i zdejm膮 wszystko i rozpruj膮 nasze 偶ycie, aby po swojemu uk艂ada膰 swoje i taka jest prawda, a wi臋c:

Cieszmy si臋 z tego, co mamy i nie wariujmy, aby mieszka膰 w luksusach, zgodnie z kanonami mody i 偶urnali, 聽bo przyjd膮 po nas i to wszystko zamieni膮 w proch i py艂.