Archiwa tagu: młodzież

Młodzież musi się wyszumieć!

Dziś siedząc z chorą Mamą oglądałam wiadomości i dowiedziałam się, że Pol’and’Rock  dawna nazwa   Woodstock właśnie  dobiegł końca!

Trzy dni totalnego szaleństwa wśród muzy, rozmów z ciekawymi ludźmi, dobrej zabawy się zakończyło.

Na ten festiwal zjechło ponoć 70 tysięcy ludzi, gdzie przeważała oczywiście młodzież, ale i byli też starsi, którzy młodość chcieli znowu poczuć.

Dziennikarka TVN była tam dzisiaj i przechadzała się ubitym traktem z mikrofonem i zauważyłam podczas peanów nad festiwalem ją pośród ogromnej ilości śmieci!

Od razu rzuciło mi się to w oczy i ten festiwal zaczął mi zgrzytać, bo pole było zasłane ogromną ilością śmieci, a zwłaszcza plastikiem.

Ja zawsze płaczę, bo jestem wrażliwcem, kiedy ludzie się gromadzą i wspólnie coś przeżywają. To mnie zawsze ogromnie wzrusza, kiedy ludzi łączy muzyka, ale nie tylko to, bo wspólne ideały i miłość do swojego kraju!

Po festiwalu będzie wielkie sprzątanie i wynajęta ekipa opłacona przez organizatora będzie sprzątała to wszystko przez, co najmniej dwa tygodnie!

Wszędzie pojawiają się Janusze i Grażyny, którzy jadą gdzieś i zachowują się wbrew zasadom, etyce i psują obraz prawdziwego Polaka.

Pojechali już do domów – rozjechali się, ale zostawili po sobie syf i to mnie wkurza!

Spójrzcie na te zdjęcia po niżej, bo ja uważam, że młodzież musi się wyszumieć, ale zdjęcia pokazują tych Januszów i te Grażyny, którzy się napili i wzięli narkotyki, bo przecież nad tak wielkim tłumem trudno jest zapanować!

Jurek Owsiak ze sceny zachęcał, by młodzi ludzie poszli do wyborów, bo nasz kraj został przejęty przez miernoty intelektualne, ale czy te słowa do wszystkich trafiły – wątpię!

Skończą się wakacje i ten luz i proponuję młodym, aby z uwagą przeczytali kogoś mądrego z doświadczeniem:

Wywiadu udzielił prof. Marek Safian!

 

Prof. Marek Safjan: Musiałem trzy razy powtarzać, co robi PiS. Prawnikom z UE nie mieści się to w głowach.

 

– Ludzie zrozumieli, że tu chodzi o to, czy będziemy społeczeństwem wolnym. Że bez wolności sądów nigdy nie będziemy pewni, czy sędzia w naszej sprawie wyda sprawiedliwy wyrok – mówi prof. Marek Safjan, były prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Panie profesorze, co mówi się o reformie sądów PiS w kuluarach Trybunału Sprawiedliwości UE?
– Tam pracuje 2,5 tysiąca osób ze wszystkich krajów europejskich, reprezentujących różnorodne kultury polityczne i prawne. Praktycznie bez przerwy pytają mnie: co się u was dzieje?
Co pan odpowiada?
– Mam ogromne kłopoty z wytłumaczeniem im tego. Jak mówię: „mamy do czynienia z ustawą rozwiązującą Sąd Najwyższy i możliwością mianowania sędziów SN przez prokuratora generalnego”, to każą mi to powtarzać trzy razy.
Dlaczego?
– Ludzie wychowani w tradycjach i wartościach Unii i demokracji zachodnich, zwłaszcza Francji, Niemiec czy Hiszpanii, nie są w stanie tego zrozumieć. Nie dociera do ich świadomość, że coś takiego może się zdarzyć. Nie chcą uwierzyć, że to jest prawda.
A pan?
– Ja też nie mogłem uwierzyć, dopóki nie zobaczyłem tekstów tych ustaw. Moja wyobraźnia nie nakreśliła takiego scenariusza.
Ujdzie nam to płazem w Unii?
– Proszę pamiętać, że to nie jest tak, że we Wspólnocie może funkcjonować państwo, które nie przestrzega zasad. Nie może. Unia Europejska to jest wspólna przestrzeń, system naczyń połączonych. Jeśli w jednym z nich poziom gwałtownie spada, to musiałby spaść wszędzie. Żadna demokracja, która uczestniczy we wspólnej przestrzeni prawnej UE, nie zaaprobuje standardów, które dzisiaj chcą wprowadzać polskie władze. Nigdy. Bo to jest zaprzeczenie wartości, na których od samego początku opiera się Unia.
Widzę coraz poważniejsze zagrożenie dla naszego miejsca i pozycji w UE. Tu muszę się zatrzymać, zanim wygłoszę polityczny komentarz, ponieważ jestem sędzią Trybunału Sprawiedliwości UE. Ale uważam, że sygnały płynące do nas z instytucji unijnych są bardzo wyraźne. I powinny naszemu społeczeństwu uświadomić, na czym polega to zagrożenie.
Co, jeśli władze odpowiedzą – jak poprzednio – twardą linią i oświadczeniami, że UE nie powinna się wtrącać w wewnętrzne sprawy Polski?
– Wtedy wpadniemy w rzeczywistość, z której przez długie, długie lata nie będziemy się w stanie wydobyć. Zadaję sobie pytania, które chcę zadać też moim studentom i wszystkim, którzy czują odpowiedzialność za przyszłość naszego kraju: co będzie następnego dnia po upadku „dobrej zmiany”? Jak odbudować demokrację i państwo prawa? Przecież trudno sobie wyobrazić, żeby ci, którzy będą sprzątać po obecnej władzy, mieli zastosować do tego metody, którymi obecna władza tę demokrację i państwo prawa niszczy. Trzeba tego uniknąć za wszelką cenę. Jeżeli ktoś zaczyna posługiwać się metodami swojego przeciwnika, to zamienia się w tego przeciwnika. Dam przykład. Mój przyjaciel, prezes Sądu Najwyższego Izraela Aron Barak, tłumaczył mi kiedyś, dlaczego Sąd Najwyższy Izraela nie mógł nigdy, nawet w stanie największego zagrożenia kraju, zaaprobować tortur jako środka wymuszenia zeznań od potencjalnych terrorystów. Nawet od tych, o których służby wiedziały, że mają informacje, gdzie będzie następny zamach. Mówił, że gdyby zastosowali terror fizyczny, nie byłoby dalej sensu walczyć z tym terrorystą. Ponieważ staliby się tacy sami, jak on. Ale zgodnie z tą logiką jesteśmy w klinczu.
Dlaczego?
– Musimy myśleć o naszym państwie, demokracji, wartościach i zasadach tak, by zachować wszystko to, co jest cenne, i odbudowywać państwo prawa, ale nie wiemy, w jaki sposób to zrobić, nie adaptując metod PiS. Tymczasem ta odbudowa może być trudniejsza niż w 1989 roku. Jak działać? Zmieniać Konstytucję? Tu potrzeba silnej większości. Nie można zmieniać Konstytucji zwykłą ustawą. Co zresztą teraz właśnie jest robione.
Trzeba to jasno, wyraźnie powiedzieć: Konstytucja w Polsce nie funkcjonuje. Jest łamana każdego dnia przez takie zabiegi ustawodawcze jak w sprawie Sądu Najwyższego. Tymczasem nie można, nie mając większości konstytucyjnej, wprowadzać prawa, które odpowiada wyłącznie przekonaniom aktualnej władzy.
Dlatego już teraz czeka nas ogromnie skomplikowana praca. Nie możemy się skupiać tylko na lamentach, tylko dziś bardzo poważnie tworzyć program, który pozwoli nam wrócić do rządów prawa i demokracji. Nie będzie to łatwe.
Może te protesty to niezła lekcja wiedzy o społeczeństwie? Niektórzy ze zdumieniem patrzyli, ilu Polaków wyszło bronić sądów.
– I to jest najbardziej pozytywny sygnał tych demonstracji. Że wreszcie wszystko dotarło do świadomości tych, którzy na co dzień mówią: „to mnie nie dotyczy, to są sprawy elit”. Ludzie, także młodego pokolenia, zrozumieli, że tu chodzi nie o jakąś czysto formalną i abstrakcyjną sprawę, ale o to, czy będziemy społeczeństwem wolnym. Problem w tym, że nie wiemy jeszcze, czy entuzjazm z Wrocławia, z Poznania czy spod Sejmu jest przejawem powszechnego przekonania społecznego. Obawiam się, że nie jest. Obawiam się, że przed nami bardzo, bardzo długa droga, by dotrzeć do społeczeństwa, które musi zrozumieć, że bez względu na to jak bardzo różnimy się w poglądach politycznych czy społecznych, nie możemy różnić się kwestiach podstaw, na których to nasze społeczeństwo działa.
Taką podstawą jest właśnie wolność i niezależność sądów. Bez niej demokracja nie może funkcjonować. Bez niej nie będziemy w UE. Bez niej będziemy każdego dnia coraz bardziej zagrożeni i pozbawiani pewności, że jak coś nam się zdarzy, jak będziemy mieli proces w sądzie, to niezależny człowiek, arbiter, sędzia, rozstrzygnie naszą sprawę. Otóż jeśli jedna partia przejmie sądy, to ten arbiter będzie działał na telefon polityczny. Jeżeli ludzie tego nie zrozumieją, znajdziemy się za chwileczkę – a być może już się znaleźliśmy – w takiej rzeczywistości, która mojemu pokoleniu i mnie osobiście jest znana z lat 70. czy 80.
Czyli jakiej?
– Takiej, w której ludzie byli zastraszeni. Bali się siebie wzajemnie. Bali się pokazywać swoje przekonania na zewnątrz. Działali w podziemiu i uważali, że państwo jest ich wrogiem i nie stoi w obronie ich najbardziej żywotnych praw.
Pierwsza grupa, która może zacząć się bać, to sędziowie. Myślę o małym sądzie w małym mieście, w którym sędzia wie, że jego prezes jest właśnie tym na polityczny telefon.
– Oczywiście. Sędziowie są – dzisiaj – najbardziej narażoną kategorią osób. Nie mam wątpliwości, że te zmiany, które przeprowadza PiS, są przeciwko nim, a nie po to, żeby usprawnić postępowanie sądowe. Nie potrafię wskazać w ustawach PiS żadnego, dosłownie żadnego mechanizmu, który by poprawiał cokolwiek w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.
Tymczasem sędziowie mają pełną świadomość tego, że musi nastąpić głęboka zmiana, która umożliwi sprawne funkcjonowanie sądów. Był nie tak dawno kongres prawników, który bardzo precyzyjnie wskazywał, co jest do poprawienia. Natomiast prace w Sejmie, jeśli można je w ogóle nazwać pracami parlamentarnymi, nie mają nic wspólnego z ideą naprawy wymiaru sprawiedliwości. Są antytezą naprawy. Zaprowadzą efektywność, ale polityczną. To jest budowanie kompletnie oderwanego od rzeczywistości mirażu. Którym niestety można zwieść ludzi, nie rozumiejących funkcjonowania współczesnej demokracji i państwa prawa.
Panie profesorze, tacy ludzie to większość społeczeństwa. Dla zwykłego obywatela, nie-prawnika twarzą polskiego sądownictwa jest jeden sąd i jeden sędzia. Sąd, w którym ów obywatel miał lub ma proces. I sędzia, który wydał niekorzystny dla obywatela wyrok.
– W sprawie sądowej są wygrani i przegrani. Zawsze ktoś wychodzi z sądu niezadowolony. Na przykład z tego, że musiał czekać 10 lat na rozstrzygnięcie. Albo tak dlatego, że proces np. z ochrony dóbr osobistych stracił już sens, bo trwał zbyt długo. I teraz Zbigniew Ziobro mówi, że jego ekipa wszystko pozmienia i będzie działać w interesie społeczeństwa. I jego ludzie zrobią to lepiej niż inni.
To jest złudzenie! Bo ten wściekły na sąd człowiek ma rację – jest źle, trzeba to zmienić. Ale nie tymi metodami. Metody stosowane przez PiS zmierzają w zupełnie innym kierunku.
W jakim?
– Państwa autorytarnego. Po wejściu ustawy o SN w życie nie będziemy już państwem demokratycznym i państwem prawa. Pójdę dalej. My od 2015 roku już nim nie jesteśmy – po tym, jak rząd odmówił publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego. To, że dziś zamiast Trybunału Konstytucyjnego jest sparaliżowana wydmuszka, sprawia, że w parlamencie odbywają się prace, które nie mają nic wspólnego z procesem ustawodawczym.

 

Reklamy

Czy i kiedy uczyć dzieci – jak się robi dzieci? – autor – Dominik!

PiS-owski tygodnik „Do Rzeczy” – piszący zazwyczaj od rzeczy, doniósł o najnowszych odkryciach naukowców wg których:
„młodzież opowiada się za tym aby o seksie rozmawiać z nią MOŻLIWIE PÓŹNO!”
Dlatego program szkoły podstawowej ma uczyć dzieci tego co im się w życiu przyda – czyli głównie religii, a nie spraw męsko damskich!
Tak więc wg PiS-owskich naukowców – dzieci nie chcą wiedzieć jak się robi dzieci, ani nawet o tym słyszeć..  
Chłopaki wolą to robić z dziewczynkami – bez zawracania sobie głowy – PO CO TO ROBIĄ!
Dalsza PiS-owska edukacja, bierze już pod uwagę sprawy seksu i na podstawie podręcznka „„W blasku Bożej prawdy” – uczy licealistów m.in. że:
Obrazek
„masturbacja jest większym grzechem niż bomba atomowa, a prezerwatywa nieskuteczną zbrodnią”.
„poczęcie dziecka ma miejsce pod sercem”
„prezerwatywy to prosta droga do poważnych zapaleń prącia, a poza tym są nieskuteczne”
‚kobieta, która stosuje antykoncepcję „robi ze swojej macicy śmietnik”’
„do powstania dziecka potrzebne jest małżeństwo”
Nawet takie ankiety są przeprowadzane.
Obrazek
Osobiście uważam że ten stan rzeczy jak większość WYNALAZKÓW PiS-u jest chory..
Moim zdaniem dzieci wchodzące w wiek dojrzewania powinny wiedzieć czym jest seks, jakie niesie za sobą zagrożenia (ciąża, choroby), jakie ma znaczenie w życiu (w sensie psychologiczny i emocjonalny aspekt) itp. 
Ale PiS-owi i Kościołowi wydaje się że jak się o czymś nie mówi – to tego nie ma i nie ma problemu.
A potem zdziwienie że ich 14-15 latka zaszła w ciążę, bo nikt jej nie powiedział, że tak może być.
W efekcie nawet w PiS-owskiej Polsce w 2016 r. prawie 100 tysięcy dzieci na 370 tysięcy urodzonych – urodziło się w brew zasadzie że potrzebne do tego jest małżeństwo…
Tysiące małoletnich rodziców tych dzieci, nie miało pojęcia że robienie tego bez obrączki może mieć takie skutki..
No to jak w tytule – czy i kiedy uczyć dzieci – jak się robi dzieci?

Nasze Dzieci i Wnuki mogą zapomnieć słowo „Wolność”!

 Bardzo przepraszam, że moje ostatnie wpisy dotyczą polityki!

Nie da się nie pisać – skoro codziennie w naszym kraju coś się dzieje, a dzieje się wiele bardzo złego.

Polska idzie na dno i nikt mi nie wmówi, że się mylę!

Nie mylę się i wszystko, co tu piszę się sprawdza. Krok po kroku się sprawdza i to w zastraszającym tempie.

Dwa lata ich rządów i prawie wszystko zepsute – przejechane walcem.

Piszę na blogu ostro i dziś Blog.pl zablokował mojego bloga za to, że” sypię piaskiem po oczach” i moja prawda się nie podoba niektórym.

Musiałam skasować jeden wpis, aby Administracja zdjęła mi bana.

Właściwie to się ucieszyłam, że tego bana dostałam, gdyż  świadczy o tym, że mój jęzor wprawia kogoś w spazmy!

Obiecałam, że będę ostrożniejsza!

Dzisiaj odbyło się otwarcie największego Festiwalu dla Młodzieży zwanym szumnie i słusznie „Woodstock!.

Przyjechało na niego 60 tysięcy młodych ludzi, aby posłuchać muzy swoich czasów i wszelkich pogadanek z mądrymi ludźmi.

Jak zwykle PiS kładł kłody pod nogi temu festiwalowi, bo PiS nie rozumie, że młodość musi się wyszumieć, a oni w tym PiS zawsze byli starzy! Oczywiście prócz Terleckiego i Kuchcińskiego, którzy swoją młodość przeżyli na haju! 😀

Serce się cieszyło moje, stare, że przyjechała tam młodzież, która deklaruje, że nigdy na PiS nie zagłosuje i to jest to światełko w tunelu.

Dzisiaj PiS, a właściwie Kaczyński wzywając Tuska przed oblicze Prokuratury zrobiło mu ekstra reklamę!

Dziesiątki dziennikarzy w upale czekało na pojawienie się Tuska – tego nie da się opisać.

Dorwać Tuska za wszelką cenę chce ten Kaczyński, któremu Tusk spędza sen z powiek. Karma się odwróci, ale to jeszcze trochę musi potrwać.

Jeśli Polacy w dalszym ciągu będą się godzili na demontaż Polski, to będą mieli to, o czym pisałam poniżej w wielu notkach, a za mną coraz więcej wykształconych ludzi pisze!

Tadam – dziś napisał na Facebooku!

Piotr Schramm – znakomity prawnik z Krakowa:

Chodzi o Twoją WOLNOŚĆ do cholery !!!Coraz więcej osób wykazuje i wykaże konformizm.Poprzez wzgląd na brak siły. Poprzez strach. Poprzez brak zasad.

Przejmą do końca sądy. Przejmą media. Ograniczą internet. Pod pretekstem zagrożenia Państwa – odetną Ci sieć całkowicie. Odbiorą Twoje wolności i Twoją swobodę, tę którą masz dziś.

Będą podwyższać ceny. Jak będą chcieli – przejmą Twój majątek albo firmę. Wejdą do domu, zajmą, zniszczą życie. Jeśli tylko będą chcieli.

Wszystko na to wskazuje.
Nic nie wskazuje na coś przeciwnego.

Nie patrz poprzez pryzmat tego, że dziś nie warto zajmować stanowiska, ryzykować – bo masz, dziś, „coś do stracenia”. To nie ma znaczenia. Żadnego znaczenia.

Ponieważ w taki sposób stracisz niedługo Wszystko. Wszystko co masz.

Łącznie z tym co najważniejsze.

Stracisz Twoją Wolność 

Nie wolno rezygnować!

Jeśli takie mamy młodzieży chowanie, to czarno to widzę!

I znowu będzie, bo za moich czasów, to tak nie było!

Mam za oknem spory kawałek zielonego placu, na którym jeszcze niedawno był postawiony plac zabaw dla dzieciaków.

Cały sprzęt zmontowano z drewnianych konstrukcji i gdzieś po pięciu latach wszystko się rozpadło. Miasto zwinęło plac zabaw, który już nigdy nie wróci do czasu świetności, bo nie ma na to pieniędzy.

Pamiętam, kiedy miałam 7 lat i później,  to na tym placu rozgrywaliśmy mecze z dzieciakami z podwórka. Było głośno, ale zachowywaliśmy się na tyle grzecznie, że dorośli tolerowali nasze  harce.

A dziś ten plac jest wolny od dziecięcych zabaw, gdyż dzieci są teraz inne i siedzą w domach – może przy komputerach. Często zastanawiam się, gdzie są dzieci i dlaczego nie bawią się teraz na podwórkach, grając w piłkę, czy chowanego – tak jak to kiedyś robiliśmy my.

Na tym placu też bawiły się moje Dzieci i pamiętam jak dziś, że co wieczór, letnią porą,  zwoływałam je z balkonu do domu i jakże często prosiły –  mamo jeszcze trochę!

Dziś wieczorem podlewając kwiaty na balkonie, zauważyłam, że na nasz spokojny plac wpadły 14 letnie ancymonki, którym już wąs rzuca się pod nosem. Młodzież z naszego gimnazjum i z innych podwórek.

Oparłam się o barierkę i tak obserwowałam ancymonków.

Biegali po placu i jeden drugiego przewracał na trawę, a przy tym bogate słownictwo mnie zmroziło, bo kurwy używane jak przecinki, bo jebnę cię, bo idź w chuj, bo zajebię cię, bo ty kurwo i pedale!

Skakali po ogrodzeniu i wyłamywali z niego szczebelki i wielka szkoda, że w tym osłupieniu nie nagrałam ancymonków, by posłać filmik do dyrekcji gimnazjum z ich twarzami i zachowaniem.

Zasmuciła mnie ta sytuacja, bo sobie myślę, że oto jakie nam rośnie nowe pokolenie. Oni się kompletnie zagubili i nie wiedzą, co jest dobre, a co złe i wszyscy są bezradni. Strach zwrócić młokosom uwagę, gdyż być może w akcie zemsty podpalą, zniszczą i zwyzywają.

Jeśli takie mamy młodzieży chowanie, to czarno to widzę na ich przyszłość i zadaję sobie pytanie z czego rodzi się ta agresja i te nadużywane wulgaryzmy? 

Uszy więdną, a może w domach tak się teraz mówi i w tych domach nie uczy się zasad dobrego wychowania?

Dla mnie to zagadka!

Psycholog mówi, że klaps to bicie – jak w Norwegii!

Wczoraj obejrzałam w sieci filmik o tym, jak trzy gimnazjalistki z Gdańska, katują swoją koleżankę tak, aby ją upodlić.

Szarpały ją, a kiedy się broniła, to dostała kopniaki w głowę i inne części ciała.

Agresja! I tu sobie nie przypominam takich akcji, kiedy sama byłam uczennicą szkoły podstawowej, nawet w klasie późniejszej.

My w tamtych czasach nikogo tak nie traktowaliśmy i ja czegoś takiego nie mam w pamięci.

Szkoła dla nas, to był drugi dom i choć w wielu domach agresja rodzinna istniała, to nie mieliśmy w szkole psychologa, aby iść i się pożalić. Rodzinne kłopoty chowaliśmy w sobie i nikt nie wywalał buntu na koleżance, czy koledze.

Często z Mężem wspominamy lata podstawówki i hitem jest to, że kiedy nauczyciel złapał mego Męża na paleniu papierosa, to ten po prostu podszedł do niego i dał mu potężnego kopa w dupę. Mąż na zawsze zapamiętał, że musi przestrzegać norm obowiązujących w szkole.

Dawniej dopuszczalne było, by nauczyciel mógł wytargać ucznia za ucho, czy postawić go do kąta za niesubordynację. W każdej klasie były ośle ławki i tam sadzano uczniów niegrzecznych i zakłócających proces nauczania i było okej.

Z opowiadania wiem, że teraz w klasie ośmiolatków zaledwie, jest dwóch ancymonków, którzy rozwalają każdą lekcję. Jeden z nich podobno ma ADHD, a drugi jakiś zespół sensoryczny. Nauczycielka zamiast prowadzić zajęcia zgodnie z planem, zmuszona jest do uciszania chłopców, co nie daje żadnych rezultatów. Oni wprost nauczycielce mówią, że mają swoje prawa, a nauczycielka ma związane ręce.

Rodzice się buntują, a szkoła nic zrobić nie może i koło się zamyka. Rodzice tych chłopców upierają się, że ich dzieci  muszą do tej, a nie innej szkoły uczęszczać i nie będą serwować swoim dzieciom indywidualnego toku nauczania. Cierpi nauczycielka, ciepią rodzice i cierpią uczniowie w klasie i figa!

Jest to problem naszych czasów, kiedy dzieci i młodzież wchodzą nam, dorosłym na głowę i ja twierdzę, że to wina psychologów, którzy uparcie twierdzą na miarę poprawności, że dzieci bić nie wolno i każdy klaps to jest przemoc.

I co my tu mamy w tym bezstresowym wychowaniu? Uczennice mające 14 lat katują swoją koleżankę, bo one mają prawa, a żadnych obowiązków!

Tymczasem te siksy nie wiedzą i ci, którzy kręcili filmik, nie udzielając pomocy poszkodowanej, że na świecie 165 milionów dzieci w krajach afrykańskich nie mają dostępu do nauki, bo muszą ciężko pracować już w wieku od 7 lat.

Sudan, Kongo – dzieci wydobywają kobalt niezbędny do produkcji smartfonów, tabletów, laptopów, aby szczeniaki bijące i zbuntowane mogły z nich korzystać w każdej sytuacji.

Dlaczego świat o tym milczy i nie przekazuje rozwydrzonym obrzydliwie dzieciakom z bogatych metropolii, że gdyby nie praca tamtych dzieciaków, to by byli tacy jak my – dzieci wychowanych na sporcie i w kółkach zainteresowań, bez dostępu do nowoczesnej technologii.

Opadają ręce i gacie na teraźniejszą młodzież i ich wychowywanie i tu już nie pomoże likwidacja gimnazjów, bo to socjal media kształtują młodzieży chowanie! Kaplica!

Dojdzie do tego, że w każdej klasie zawiśnie kamera, aby nauczyciel bronić się mógł!

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=k5fj6qsdALY

 

 

Taka dziwna rozmowa i osłupienie moje!

Powiedzcie mi co jest nie tak w sprawie uświadamiania młodzieży odnośnie seksualności i oczywiście zapobiegania niechcianej ciąży?

Co tutaj w Polsce nie gra? Czy to rodzice nie potrafią swoich latorośli odpowiednio przygotować do dorosłego i odpowiedzialnego życia w tej sferze, czy też lekcje religii zabierają czas na uświadamianie młodzieży w szkole, by wiedziały, że seks to nie jest tylko przyjemność i zabawa, ale poważna sprawa?

Jakże często młodzież w gronie rówieśników pragnie zaimponować, że ten pierwszy raz ma się już za sobą!

Młodzież uważa, że jest już dorosła, ku mojemu ubolewaniu, bo już 14 letnie dziewczynki zakochują się w swoich rówieśnikach i cierpią zawody miłosne jak dorosła młodzież. Mają swoje dylematy sercowe i w zasadzie jest to normalne w dobie Internetu, portali społecznościowych i tym całym dostępem do filmów porno, które o wiek nie pytają.

Widziałam trzy, a może cztery razy odcinki paradokumentu na TVN pt. „Szkoła” i wiecie co? Przeraziłam się, ponieważ wachlarz problemów młodzieży pokazany w tych odcinkach odbierało mi często mowę. Kiedy usłyszałam, że dziewczynka 15 letnia postarała się, aby do picia kolegi wlać krew miesięczną, co miało sprawić, że się w niej zakocha – zdębiałam!

Nie wiem komu służą takie seriale, bo z pewnością nie młodzieży je oglądającej. Robi się papkę w mózgu jakże jeszcze niedoświadczonej dzieciarni i uczy się ich tym sposobem ogromnej głupoty. Ręce opadają, że telewizja w XXI wieku bierze udział w ogłupianiu młodzieży, zamiast pokazywać im zdrowe zachowania.

Zmierzam do tego, że dziś wyszłam z moim pieskiem na siusiu, a że mój pies nigdy nie załatwia się obok miejsca zamieszkania, to wyprowadzamy ją za sklep na obrzeżach miasta, za którym jest wielkie pole, a więc nie obsikuje podwórka i nikt nie ma do nas pretensji, bo z ludźmi różnie to bywa. Tak jest od 11 lat i nikomu się nie naraziliśmy, że nasz pies obsrywa blokowe trawniki!

Wyszłam więc z moim psiakiem, którego odpięłam ze smyczy i stanęłam pod daszkiem sklepowym, bo trochę padało, a tu nagle usłyszałam rozmowę dwóch nastolatek, którą mimo woli usłyszałam.

Kurzył się dymek i pannice paliły papierosy, a więc może uciekły ze szkoły na wagary, bo była to wczesna godzina, albo do szkoły nie dotarły choć obie miały plecaki szkolne.

Nie chciałam rzecz jasna podsłuchiwać, ale się nie dało, bo dziewczyny były dość głośnie i dotarła do mnie rozmowa:

– Kaśka, a wiesz co? – Boję się, że jestem w ciąży, bo od trzech tygodni nie mam ciotki. – Boję się, że jestem w ciąży!

– Hej nie panikuj – uspokajała koleżanka. 

– Ty Kaśka powiedz mi, czy ja mogłam zajść w ciążę z Bartkiem, skoro kochaliśmy się w fotelu, a ja byłam dziewicą i to wszystko wypłynęło ze mnie? – To chyba nie możliwe, bo zachodzi się w ciążę chyba tylko w łóżku, a my to zrobiliśmy w fotelu jego ojca, a więc chyba nie mogę być w ciąży co?

Dziewczyny dalej dyskutowały, ale mój pies przyleciał mnie zabrać.

Zapięłam smycz, ale po drodze brzmiały mi w uszach słowa jakże niedoświadczonej dziewczyny i ten fotel i ta niechciana ciąża i ten brak miesiączki, oraz utracone dziewictwo – od trzech tygodni.

Pomyślałam sobie, że kiedy byłam nastolatką, to uczyłam się seksualności i planowania rodziny z jedynej książki, która krążyła pod ławką w szkole średniej i wszystkie się tak w klasie edukowałyśmy, a teraz? 

No właśnie, a teraz nawet Internet i kupa wiedzy w nim nie uczy i nie edukuje, a więc co tu jest grane?

„Szlachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz.” – Jan Kochanowski

Dobry wieczór. 🙂

Tak jak w tytule i Jan Kochanowski miał całkowitą rację, że zdrowie z latami się psuje. Dostrzegamy swoje ułomności najczęściej w starszym wieku, bo kiedy jesteśmy młodzi kompletnie nie myślimy o starości.

Przypomnijcie sobie swoje młode lata, jako i ja sobie przypominam. Pamiętam, że myślałam, że starość jest gdzieś tam w kosmicznej przestrzeni i mam jeszcze tyle lat przed sobą, a więc po co się na zapas zamartwiać. Pamiętacie, że lecieliśmy przez życie jak rakieta kosmiczna i nie brakowało nam paliwa. Mimo różnych przeciwności w kraju, stanu wojennego i mimo kolejek po wszystko oraz braku bardzo szerokiego asortymentu nie złamaliśmy się. Oto znaleźliśmy się w demokratycznym kraju, w którym obecnie żyjemy i nie brakuje nam w zasadzie niczego. Jednak niestety, mimo demokracji i dobrego życia w miarę stabilnego – posunęliśmy się niepostrzeżenie w latach.

Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było.
Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było.

Przygody dobrego wojaka Szwejka
Jaroslav Hašek

Apeluję do młodych ludzi, aby te zacytowane słowa  wzięli sobie do serca.

Co dzieje się z tymi młodymi we współczesnym świecie, że nie potrafią cieszyć się z życia? Od młodych lat biorą jakieś świństwa w postaci narkotyków i jeszcze gorszych dopalaczy. Biorą i się zamulają trutką na szczury i tłuczonym szkłem, a to wszystko pomieszane z „kretem” do uzdatniania rur hydraulicznych.

Uciekają od świata i w świat iluzji i „O Boże” jest to coraz częstsze zjawisko, za którym idą zgony tych młodych gniewnych, którzy nie potrafią cieszyć się życiem. Uciekają od życia, które ma w sobie mimo wszystko wiele kolorów i walorów.

Ktoś dał im życie, a oni robią wszystko, aby ze swoim życiem szybko skończyć, bo uważają, że życie to wielkie gówno i jedno wielkie bagno i beznadzieja.

Szkoda mi tych młodych ludzi, którzy nie walczą, a się poddają. Wiem, że nie zawsze świetnie się układa w domu i w szkole, ale ucieczka w narkotyki jest najgorszym wyjściem, ale cóż ja mogę – taki jest teraz świat.

Moja 84 letnia Mama jest od wczoraj w szpitalu, bo dopadła ją starość. Jest jak młoda dziewczyna, która umysłem może wszystko, ale ciało odmówiło posłuszeństwa.

Nie ma lekarstwa na starość i ci młodzi ćpający jeszcze tego nie wiedzą, bo są młodzi i nie dopuszczają do siebie myśli, że im też członki i organy wewnętrzne kiedyś odmówią posłuszeństwa. Nie wiedzą, bo nie obserwują tego, że starość jest wszechobecna, bo mają starych dziadków, a i ulice są zapełnione ludźmi starymi. Nie widzą starości w tramwajach, autobusach i parkach. Nie widzą, bo nie chcą widzieć, ale zobaczą jeśli za 50 lat nagle znajdą się na wózku, albo będą poruszać się o kulach.

Kult młodości jest wszędzie, ale nie uczy się młodych empatii do ludzi starych. Nie mówi się o tym często nigdzie, a więc jest jak jest, że ludzie młodzi nie doceniają każdego, wstającego dnia.

Dopiero, kiedy znajdą się ze starości w szpitalu – samotni jak pies, to będzie za późno.

Śpiewam pochwałę życia. Śpiewam i dostrzegam dzięki mojej Mamie, która dzięki pomocy lekarzy dziś poczuła się znacznie lepiej i wracając ze szpitala dostrzegłam piękno jesieni. Czegoż mi więcej trzeba, jeśli nie tylko powrotu Mamy do zdrowia i tego, że dostrzegam, że życie to skarb, dla którego nie ma ceny.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W telewizji głupich nie sieją, sami się rodzą!

Coraz więcej rzeczy mnie denerwuje we współczesnym świecie i chyba się naprawdę starzeję, bo się wciąż czegoś czepiam i marudzę i mruczę pod nosem z niezadowolenia. 

Telewizja kochani mnie przeraża coraz bardziej i tak jak czepiłam się w jakimś, swoim wpisie „Małych Gigantów”, tak czepię się serialu, paradokumentu kręconego chyba dla młodzieży, a dla mnie dlatego, by mnie wkurzyć maksymalnie.

Piszę o serialu „Szkoła”, w którym uczy się młodych ludzi jak fajnie można spędzić czas w szkole, bo jawnie uczy się  przez bardzo niewychowawczy serial przeznaczony dla młodych ludzi w wieku 13 – 19 lat, że:

Można w szkole brać narkotyki, palić papierosy, pić alkohol, gwałcić, popełniać samobójstwa, uprawiać seks, być prostytutką, zachodzić w ciążę, kraść, uwieść ojca koleżanki i itp. Widać , że kogoś bardzo kręci kręcenie takich idiotyzmów. Widocznie nie tylko Polański miał takie skłonności do dzieci .

Dziwię się, że jest tak cicho ze strony wszelkiej maści psychologów, a Minister Edukacji milczy w tym temacie i jest ogólne przyzwolenie na pokazywanie patologii w szkole. Podaje się jak na tacy, jak fajnie można spędzić każdy dzień w szkole. Jest draka i fajnie jest. Coś się dzieje na przerwach i lekcjach, a nauczyciele nie mają nic do powiedzenia, bo przecież uczeń swoje prawa ma i nie wolno go skarcić, czy walnąć linijką po łapie.

Pamiętam swoje lata szkolne, kiedy takie zachowania nikomu się nie śniły w  żadnych snach. Nauczyciel, to była druga matka i drugi ojciec. Czas poza lekcyjny był wypełniony po brzegi. Uczniowie uczęszczali na wszelkiego rodzaju kółka zainteresowań, śpiewali w chórach i zespołach. Grali w piłkę i uprawiali sport, by rywalizować z innymi szkołami. Kiedy przychodziło się do domu, to trzeba było odrobić lekcje na następny dzień, pomóc w czymś rodzicom i nie było czasu na nudę. 

Uważam, że ten serial przynosi tylko same szkody i uczy dzieci wstrętnych i nieludzkich zachowań. Ktoś powinien za to brać odpowiedzialność, bo ja jako babcia trójki wnucząt nie życzę sobie, aby w przyszłości były karmione taką sieczką, a ich szkoła była poligonem doświadczalnym. Bardzo boję się o moje wnuki, że trafią kiedyś do takiego tygla, gdzie dzieją się takie rzeczy, a sądzę, że z czasem będzie już tylko gorzej i nikt nad tym już nie zapanuje.

Nie oglądam tego serialu, bo nie jest on na moje nerwy. Obejrzałam dwa odcinki i mi się odechciało. To jest chore i dlaczego media nie uczą  młodzieży jak fajnie można spędzić czas? Jak fajnie jest się uczyć, śpiewać, uprawiać sport? Jak fajnie jest poznawać świat i poszerzać nowe horyzonty zamiast pokazywania jak młoda siksa, cwana siksa klei się do nauczyciela?

Z Wikipedii wkleiłam mały fragment tego, co kolejne odcinki omawiają i włos się jeży na głowie. To jest chory świat, że zaklnę do cholery jasnej!

 

 

SERIA DRUGA
64 09.02.2015 Sfingowane porwanie psa sposobem na poderwanie dziewczyny. Brutalna zemsta zazdrosnej uczennicy nad lubianą przez innych koleżanką.
65 10.02.2015 Walka uczniów o popularność w szkole. Nastolatka odkrywa, że jej ojcem jest tata koleżanki.
66 11.02.2015 Licealistka, chcąc zaimponować kolegom, decyduje się na zachowanie wbrew sobie… Ranking szkolnych biustów.
67 12.02.2015 Nauka całowania. Niezdrowa fascynacja zagraniczną gwiazdą.
68 13.02.2015 Licealistka dowiaduje się, że jest w ciąży i chce ją usunąć. Szkolny bohater – kłamstwo o uratowaniu człowieka.
69 16.02.2015 Uczennica jest przekonana, że ma raka piersi. Podglądacze dziewczyn.
70 17.02.2015 Dziewczyna pod wpływem chłopaka nęka przyjaciółkę. Biedny uczeń okłamuje wszystkich, że mieszka w apartamencie…
71 18.02.2015 Chłopak okłamuje dziewczynę, że złamał nogę, bo nie chce chodzić na kurs tańca. „Miłosny eliksir”.
72 19.02.2015 Agresywny chłopak bije swoją dziewczynę. UFO.
73 20.02.2015 Kompleksy z powodu małego biustu, wkładki silikonowe. Fikcyjny napad na piekarnię.
74 23.02.2015 Gimnazjalista i jego dziewczyna organizują nielegalne walki. Wokalistka szkolnego zespołu zrywa ze swoim chłopakiem.
75 24.02.2015 Licealistka podejrzewa, że jest w ciąży. Matka licealistki planuje przeprowadzkę.
76 25.02.2015 Licealistka ukrywa, że jest lesbijką. Gimnazjalista jest świetnym uczniem, jednak nie ma w klasie żadnych przyjaciół.

A może młodzi ludzie mają rację?

Mówi się, że starych drzew się nie przesadza, bo wrosły w naszą polską ziemię głęboko korzeniami. Stare drzewa nauczone są oddychać tym powietrzem, a nie innym. Kochają polski deszcz i wszystkie pory roku i jakoś sobie radzą w tym jakże różnorodnym klimacie. 

Jesienią gubią liście, a z wiosną, jak tylko szybko zaświeci słońce rozbuchają zielenią i mają w sobie nową energię, którą czerpią ze słońca.

Tak, drzewa przyrównuję do ludzi starszych, którzy nie wyobrażają sobie już emigracji, bo noszą w sercach naszą polskość i są mimo ciężkiej historii i różnych losów przywiązani do tej naszej ziemi i kraju. 

Budowali ten kraj od podstaw, potem zmieniali ustroje. To tu dorabiali się, zakochiwali i płodzili dzieci. To tu zmagali się z losem, często nieciekawym i to tu w Polsce zbudowali swoje gniazda i wypuścili z nich pisklęta w świat.

Ale czasy się zmieniły i to w młodych ludziach budzi się uzasadniony bunt. Młodzi zaczynają rozumieć, że w Polsce mają związane ręce jak ich rodzice i już tak nie chcą zaczynać. Chcą żyć godnie i szybko. Chcą mieć od razu prawie wszystko, bo nie chcą tracić czasu na jakieś tam dorabianie się od jednej łyżki i widelca. Chcą ładnie mieszkać, bez kredytów. Chcą mieć samochód i od razu pracę, bo oni nie mają czasu na pierdoły i jakże często biorą sprawy w swoje ręce, ale nie w Polsce!

Wyjeżdżają tam, gdzie według nich będzie się żyło lepiej. Chcą wyższego poziomu i od razu. Czytam w sieci takie zbuntowane wpisy nawołujące innych do wyjazdów do lepszego świata, byle z dala od nieudolnych rządów, które opieszale idą ku młodym ludziom, nie oferując im za wiele i czytamy:

Wpis jest oryginalny, napisany na szybko, co zachowuję. Młodzi nie zważają za bardzo na ortografię i gramatykę. Piszą szybko na smartfonach i mają w nosie podstawy polskiej pisowni. Oni nie mają czasu na takie niuanse. 

Osobiście ten wpis dał mi wiele do myślenia, a Wam? Może i Wasze dzieci wyjechały i żyją od starszych rodziców z dala, ale sobie chwalą taka zmianę?

  • XXX napisał: „U nas w Anglii tez jest social service i to surowy bez wyjatkow. Polska to dno. Tusk obiecal i nic nie zrobil, Komorowski jak gankster zasiada na tronie i tez nic nie musi. Wazne ze kasa wplywa na puzniej gdy jej zabraknie i nic sie nigy nie zmieni. Mowie wam Polacy jedzcie za granice nie placcie podatkow zlodziejom!!!! Jestem za wyjazdem i za lepszym zyciem nie musza byc to kokosy ale odkad mieszkam w uk niczego mi nie brakuje, lodowka pelna, dzieci nakarmione na czas paliwo na full no i te wyjazdy na odpoczynek w dupie z ta Polską, nic nie warta, tyle zachodu wojny, solidarnosc i nic z tego. Mogl Hitler przejac Polske teraz byly by to Niemcy i autostrady by byly a tak to mamy 1 czy tam 2. Sam nie wiem bo nigdy zadna nie jechalem nie w moim regionie hahaha. Naprawde jak kiedys na oczy spotkam jakiegos premiera albo kogos z rzadu bede plul na niego i darl lacha bezszczelnie tak samo jak oni sie zachowuja.”
  • „XXX napisała:  W Polsce placisz Zusy Srusy, jak jestes uczciwy to ledwo na rachunki starcza. Do tego układy, układziki i człowiek człowiekowi wilkiem. Do Zakopanego, gdzie mieszkam nikt juz jezdzic nie chce, nie ma zadnych atrakcji. Agonia! Kabze tylko nabija sobie kilku jegomosci, a reszta zyje w panstwie w panstwie.”

Takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie

Mają wiele do ukrycia: tną się, odchudzają, wyniszczają. Co na to ich rodzice? O swoich dzieciach często nie wiedzą nic. Albo udają że nie wiedzą.

http://polska.newsweek.pl/dlaczego-nastolatki-w-polsce-sie-okaleczaja-newsweek-pl,artykuly,283095,1.html

Tak przeczytałam w Newsweeku i od razu sięgnęłam pamięcią do czasów kiedy byłam uczennicą szkoły podstawowej i potem średniej. Nie pamiętam ani jednego przypadku, aby zdarzały się w moim otoczeniu takie sytuacje jak wyżej. Nikt się nie głodził, nikt nie ciął się żyletką i nikt się nie wyniszczał narkotykami i innymi świństwami. Byliśmy inni, może bardziej odporni na stresy, a może te wszystkie zabiegi nie były po prostu modne, bo teraz media kreują, że wszystko musi być idealne, a więc młodzi ludzie do tego dążą, wpadając po drodze w różne psychozy i zwyczajnie sobie nie radząc ze sobą.

Przeczytałam także, że wzrosła w zastraszającym tempie liczba samobójstw wśród młodych ludzi – dlaczego? Z jakich przyczyn ludzie młodzi odbierają sobie życie? A pewnie, że powodów może być tysiące, aby nie chcieć żyć, ale czy to nie jest pójście na łatwiznę, bo wystarczy odebrać sobie życie, aby problemy zniknęły?

Coś się dzieje z młodymi ludźmi i coś nie gra, tak w rodzinach, jak i w szkołach. Coś lub ktoś zawodzi i nie spełnia oczekiwań tych dzieciaków, które w ramach protestu kaleczą się, bo są nie rozumiane. Nie wiem, bo nie jestem przecież blisko tych środowisk szkolnych, ale często opowiada mi przeróżne historie, bez nazwisk, moja córka, która  codziennie, jako psycholog , musi rozwiązywać bardzo trudne sprawy i dylematy uczniów.

Wszystko ma początek swój w domu, w rodzinie i z niej wywodzą się te agresywne działania, bo w rodzinie dzieje się źle. Matka i Ojciec na bezrobociu, albo jedno z nich nadużywa alkoholu. Bicie, awantury, brak miejsca do nauki. Bieda i choroba, oraz patologiczne zachowania, lub inaczej, wymagania w stosunku do dziecka ponad jego siły i zdolności. W każdej rodzinie można znaleźć przyczyny takich destrukcji i ważne jest, aby w porę je wyłapać i aby rodzice bardziej przyłożyli się do wychowywania swojego potomstwa, bo jakże często brak wiedzy podstawowej, powoduje, że dzieciaki uciekają z domów i wpadają w poplątane środowiska, a szkoła?

Co może szkoła? Nic nie może, bo tylko może dbać o to, aby dzieciaki w szkole czuli się bezpiecznie, ale jest coraz trudniej, gdyż dzieci, dzieciom gotują taki los, że prawdopodobnie co drugie dziecko jest narażone i przeżywa w szkole akty przemocy ze strony rówieśników, czego kiedyś prawie wcale w szkołach nie było.

I my mieliśmy kiedyś problemy w rodzinach, bo i nasi rodzice się rozwodzili, albo nadużywali alkoholu. I u nas w domach dawniej się nie przelewało, a jednak nie wpadaliśmy notorycznie w narkotyki i nie wąchaliśmy kleju, a więc widocznie byliśmy odporniejsi na stres. Także siedzieliśmy w książkach, także mieliśmy dużo nauki i zdawaliśmy egzaminy i matury i dawaliśmy sobie radę, a teraz?

Teraz najmniejsze niepowodzenie rujnuje młodego człowieka, który szuka zastępstwa w ukojeniu swoich porażek. Gdzieś tkwi błąd w wychowywaniu młodego pokolenia. Ktoś im niczego nie tłumaczy, nie wspiera i nie radzi, a więc pozostawieni są sami sobie i takie są to efekty. 

Mam wnuki  i już się boję o nie, bo kiedy z dzieciństwa wkroczą w dorosłe życie i wpadną w tygiel kompletnie nie przygotowanych nauczycieli w nauczaniu jak radzić  sobie ze stresem, może być różnie i mam nadzieję, że w razie W, pomagać im będą mądrzy rodzicie.

Oglądałam program pt. „Surowi rodzice”, który obnaża nieporadność tych rodziców,dla których ostatnią deską ratunku jest posłanie swojego rozwydrzonego dziecka do innych rodziców na wychowanie w ciągu siedmiu dni, to przecieram oczy ze zdumnienia, jak z szatanów przeistaczają się w aniołki, takie czary mary i wnerwia mnie, że ktoś na tym zbija niezłą kasę, bo tylko o to mediom chodzi, a problemy z młodzieżą leżą w naszym kraju i morale spadły na zbity pysk i znowu chce się napisać, że za moich czasów to było… dobra już nie marudzę, ale fakt,faktem było lepiej, inaczej, spokojniej, bezpieczniej.