Archiwa tagu: morze

Zabezpieczony: Marzy mi się!

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Reklamy

Morze, nasze morze – wiernie ciebie będziem strzec!

Tak się już porobiło, bo wiek skoczył na plecy, że coraz częściej wspominam dawne lata.

Mówią, że nie pamięta się wczesnego dzieciństwa, ale to nie jest prawdą.

Od trzeciego roku życia mam bardzo jasny obraz mojego dzieciństwa i pamiętam bardzo dużo z niego.

Mąż był z wycieczką nad morzem i zrobił kilka fotek, które prezentuję.

Wróciły w związku ze zdjęciami wspomnienia, kiedy to mieszkałam nad morzem i każde lato spędzałam z Mamą na ciepłym, morskim piasku.

Potem były wyjazdy kolonijne nad morze –  przeważnie i też mam zachowane to w pamięci.

Morze jest dla mnie bardzo ważne i do dzisiaj mam do morza wielki szacunek i je uwielbiam.

Byłam w swoim życiu tylko 2 razy w górach, ale ich nie pokochałam i nigdy więcej mnie w tamte strony nie ciągnęło. 

To nad morzem czuję się wolna, lepsza, lekka, delikatniejsza i łagodna. 

Mogłam siedzieć godzinami – gapiąc się w horyzont, bo tak mnie morze wycisza.

Może jeszcze w tym roku tam pojadę, choćby na jeden dzień. 

 

 

 

 

 

 https://www.youtube.com/watch?v=6AxPyiHRf34

Jestem szczęśliwą babcią!

Jestem szczęśliwą babcią, bo wiem, że moje Wnuki mają cudownych Rodziców, którzy pokazują im świat.

Moja druga Córa z Rodziną pojechała do nadmorskiej miejscowości – Pobierowo, by spędzić tam kilka dni, aby naładować akumulatory.

1 września wszystko zacznie się na nowo, bo Wnuki do przedszkola i szkoły, a Rodzice do pracy.

Jestem z nimi na bieżąco, bo w epoce szybkiej komunikacji  – to nie jest trudne.

Mam na bieżąco zdjęcia i relację z Ich wypoczynku.

Zaskoczyli mnie bardzo, bo ponoć w Pobierowie istnieje dom, który Hitler kupił swojej przyszłej żonie – Ewie Braun.

Dom jest zdewastowany i praktycznie nikt o niego nie dba, ale jest to znakomita atrakcja turystyczna.

 

Na końcu ulicy Grunwaldzkiej, za bazą ratowników, w zachodniej części Pobierowa, znajduje się drewniany domek, wokół którego przez lata narosło wiele opowieści. Według przekazów, domek letniskowy zamieszkiwany był przez kochankę, a później żonę Adolfa Hitlera – Ewę Braun.

Tak naprawdę, nie ma żadnych pisemnych dowodów na to, by wódz III Rzeszy faktycznie odwiedzał w tym miejscu swą wybrankę. Można jednak natrafić na informacje, że we wspomnianym domu, Ewę wizytował marszałek niemieckiego lotnictwa – Hermann Goring, który mieszkał w pobliskim Międzywodziu i doglądał położone w okolicy lotnisko.

Na chwilę obecną, dom jest mocno zdewastowany i można go oglądać wyłącznie z zewnątrz. Od wielu lat stoi bowiem pusty, a obecny właściciel nie jest zainteresowany podjęciem jakichkolwiek prac remontowych. Mimo opinii, iż nie jest to atrakcja turystyczna, a wyłącznie ciekawostka, pod domkiem Ewy Braun często można spotkać turystów.

 

 

 

 

 

Kocham nasze morze, a może więcej, bo uwielbiam

Jak już tu pisałam urodziłam się nad morzem i mieszkałam nad nim siedem lat mojego wczesnego dzieciństwa. Potem były wyjazdy z kolonią i bywałam nad nim następne siedem lat. Potem były wyjazdy z dziećmi na obozy i tak mi ta miłość do morza się zakodowała i podejrzewam, że tak mi zostanie do końca moich dni.

Potrafię siedzieć godzinami na piasku i wpatruję się w daleki horyzont. Morze wzbudza we mnie różne stany emocjonalne, bo od szczęścia bezgranicznego do histerycznego płaczu. Nad morzem się wyciszam, ale potęguje we mnie wspomnienia i takie tam ludzkie uczucia.

Tak mam i chyba każdy człowiek na ziemi ma takie swoje miejsca. Jedni kochają góry, inni lasy, a jeszcze inni są zakochani w jeziorach, albo jeszcze inni mają w sobie wszystkiego po trochu.

Do czego zmierzam. Ano do tego, że w dobie szybkiej komunikacji otrzymałam dziś świeżutkie zdjęcia z nad morza, od mojej siostrzenicy, o inicjałach „AZ”, która mieszka nad morzem, czego jej szczerze zazdroszczę.

Zdjęcia dostałam na Facebooka i postanowiłam umieścić je na swoim blogu. Bardzo mnie one ucieszyły, bo w głowie pojawiły się wspomnienia z dziecięcych lat i dlatego zobaczcie, że morze najpiękniejsze jest, kiedy się gniewa. Piękne jest ze swoimi falami, rozbijającymi się o falochrony. Dziękuję Ci „AZ”. Zrobiłaś mi wielką przyjemność.

Morze

Czasami w życiu coś się wydarzy,
Dłoń rozpalona drży,
Serce wyrusza w krainę marzeń,
Cudowne roi sny.
Najlepiej w takich chwilach
Nad brzegiem morza iść,
Niechaj z falami biegnie zmęczona myśl.

Morze szumiące, kołyszące szumem fal,
Cudne jak bajka w blaskach wieczornej zorzy.
Morze, ty budzisz w sercu jakiś dziwny żal,
Gdy mgły na falach się położą.
Gdy wiatr obudzi cię zuchwały,
Tyś jest w swym gniewie rozszalałe, wspaniałe.
Morze, ojczyzną twoją niezmierzona dal,
A twoją pieśnią cicha melodia fal.

Czy wielki smutek, czy wielkie szczęście,
Ono zrozumie mnie,
Wszystko zapomnę w jego objęciach,
Niby w cudownym śnie.
I czy to ból rozstania,
Czy też miłości cud,
Wszystko nieważne nad brzegiem wielkich wód.

Morze, szumiące, kołyszące …

Jerzy Lawina-Świętochowski

Lato wzbudziło w ludziach agresję

I, aby nie było, że we mnie obudziła się agresja,  bo to zdjęcie niżej, naszego męża stanu uważam za bezczelne podciągnięcie jakimś programem, a więc nałożono mu na butki trochę błotka i oderwano guziki od marynarki i specjalnie pomięto, bo niemożliwym jest, aby mąż stanu tak właśnie wyglądał. Mąż stanu nie może iść po władzę w takim stanie, a więc wredni internauci bawią się brzydko kosztem męża stanu. Nu, nu, nu – nie wolno tak znieważać męża stanu, wszak istnieje realna szansa, że te wybory wygra wreszcie Pan Prezes, a więc będzie nas reprezentował na arenie międzynarodowej, a tu takie kawały wiszą w sieci. Ludzie, opamiętajcie się i nie nie róbcie z Prezesa niezguły i niechluja. 😀

Prawda, że ładnie bronię Pana Prezesa zwalając wszystko na program do gniecenia garnituru. Może to GIMP, bo nie za bardzo się na tym znam. 😀 Nie ma we mnie ani odrobiny letniej agresji, jaką obserwuję w sieci, bo takowa się pojawiła z nastaniem upałów i nie wiem, czy to wysokie temperatury, czy też konflikt, albo może już wojna na wschodzie, wzbudza w nas Polakach najgorsze instynkty. Niedługo się wszyscy pozagryzamy, bo w sieci już się ludziska zagryzają i chłop żywemu nie przepuści.

Dlaczego tak piszę? Ponieważ kto żyw wsiada w samochód i jedzie na wczasy, gdzie oczy poniosą, albo gdzie zostały te wczasy opłacone – tak będzie lepiej.

Jadą i stoją w tych korkach i narzekają na te bramki na autostradach, że to taka badziewna ta Polska i tylko w Polsce takie cuda się dzieją, co jest oczywiście wierutnym kłamstwem, bo w okresie wakacyjnym w każdym kraju w korkach postać trzeba, bo w Niemczech i we Francji – no wszędzie, ale Polak musi widzieć tylko swój koniec nosa i klnie ile wlezie.

Jak już Polak dojedzie do tego morza, to narzeka na tłumy na plażach, na drożyznę, na brudny piasek, na wrzeszczące bachory, na piwoszy, na brudasów, na parawany, na goliznę, na niechlujstwo, na pety w piachu, na badziewne, chińskie pamiątki, na gołe dzieciaki i matki nieodpowiedzialne. No dosłownie zaczyna nam wszystko przeszkadzać, no to ja się pytam? Na jaki czort jechać nad to polskie morze w takie zatłoczone miejsca, kiedy naprawdę jest tyle cichych i spokojnych zakątków do wypoczynku. Narzekają Polacy, a mimo to na następny okres wakacyjny znów będą jechać w te same miejsca, bo człowiek jest ssakiem stadnym i mimo wszelkich niedogodności, wybiera miejsca, aby być blisko drugiego człowieka i tak kółko się zamyka. Bez sensu jak dla mnie, bo ilekroć wypoczywaliśmy nad morzem, wybieraliśmy prawie dzikie plaże i problemu żadnego nie było z dostępem do morza i wspaniałymi widokami. Mam jeszcze inną radę dla zdenerwowanych wczasowiczów, że należy zająć się sobą, a nie rozglądać, podsłuchiwać i z tego powodu się nakręcać i stać się wściekłym wczasowiczem, bo czy warto jechać tyle kilometrów, stać w korkach, żeby dostać apopleksji? 😀

 

Ale Polak potrafi się dumnie też zachować, a więc może przesadziłam 😀

Lato przytulmy, ale bądź czujna i czujny!

Cały rok ludziska zbierają na te wymarzone wakacje. Ciułają, aby niczego im przez te dwa tygodnie nie brakowało. Kiedy nadchodzą miesiące cieplutkie, choć w naszym klimacie to totolotek z tą pogoda – ludziska pakują się i jadą. Jadą w góry, na Mazury, czy też nad nasze, polskie morze.

Jadą w tym roku z przeszkodami, bo na autostradach postawili bramki i korki ciągną się kilometrami, a w samochodzie wrzeszczące i zmęczone dzieci. Ale za to kiedy dojadą już na miejsce każdy chce odpocząć i zostawić wszystko za sobą. Ludzie pragną czerpać z tych chwil wszystko, co najlepsze, a więc oddają się totalnemu szaleństwu, albo lenistwu, ale gorzej jest, kiedy ma się pod opieką malutkie dzieci, którym trzeba zapewnić rozrywkę, bo w pewnym momencie zaczyna się im nudzić, ale po to pojechała szlakiem nadmorskich miejscowości z akcją „Przytulmy lato” nasza kochana Super Niania, czyli Dorota Zawadzka, aby temu zaradzić, ale czy tylko po to?

Już ona ma wszystko na oku i uwaga, bo może wynurzyć się w każdej chwili i pogrozić rodzicowi, że źle odnosi się taki rodzic do swojego dziecka i zaraz napisze o tym na swojej osi czasu, poddając to pod ogólnopolską dyskusję!

Super Niania ma nad tym morze oczy i uszy dookoła głowy i nic  nie umknie jej uwadze. Zorganizowała sobie tą akcję „Przytulmy lato” i jeżdżąc tak w te i we wte, nadsłuchuje, ocenia, a potem przelewa na na swojego bloga. Z jej obserwacji wynika, że jesteśmy narodem, a zwłaszcza rodzice – do niczego! Siedzą w tych rodzicach same szatany, które podpowiadają, że należy wychowywać dziecko źle, bo z blogów D.Z. wynika, iż polscy rodzice, to kupa nieuków i nie wyedukowanych baranów, którzy nie wiedzą, że na wakacjach to, czy tamto powinno się wiedzieć i wakacje nie zwalniają nikogo od drobnych potknięć i wychowawczych norm, tak jak piszą o tym w książkach.

Super Niania chodzi brzegiem morza z kijkami, a na brzegu bawią się dzieci, a więc zdąży oczywiście zauważyć, że jakiś maluch lata sobie bez majteczek, a więc matka tego dziecka, to głupia z pewnością jest, bo pedofile tylko się czają!

Uważam, że takie napędzanie złych emocji, więcej szkodzi, niż robi dobrego, bo uświadamia ludziom, że są obserwowani i oceniani, a więc nie mogą pozwolić sobie na chwilę luzu i relaksu. Nie da się wychowywać swoich pociech książkowo, ale tej pani, to jest bardzo trudno zrozumieć, bo z tego wiecznego ględzenia i niezadowolenia na rodziców i Polaków przecież żyje, a i na benzynę zarobić trzeba, bo dwa miesiące nad morzem i codziennie w innym domu wczasowym, czy hotelu, przemierzając setki kilometrów – to przecież kosztuje.

Dziś na blogu napisała prawie, że Polacy żrą na tych wczasach jak istne świnie. Nakładają i nakładają na te talerze ze stołu szwedzkiego, aż do porzygania, bo skoro zapłacili, to im się należy wszystkiego, aż nosem będzie wychodzić. Tylko ja się pytam, kto dał prawo tej niedyskretnej pani zaglądać Polakom w talerze? Kto dał prawo jej wyliczać ile powinni jeść na śniadanie, bo pisze o śniadaniowej orgii właśnie. Czujnym okiem wylicza Polakom kalorie, a sama narzeka, że w miejscowościach wczasowych jest bardzo drogo, a więc jej może być drogo, a komuś, kto opłacił dużo pieniędzy za wyżywienie w hotelu, każe jeść jak w domu, czyli kanapkę z plasterkiem szynki i wsio! Strach się bać i kochani rodzice, wypoczywający nad morzem – uważajcie, czy owa pani nie robi wam zdjęcia, jak się nie zdrowo opychacie na śniadanie, bo możecie wylądować na Facebooku. Oglądajcie się do tyłu, czy owa pani nie podsłuchuje waszych rozmów z dziećmi, luźnych i tych bardziej poważnych, bo wszystko podlega obróbce i mam propozycję, aby pani Niania na drugi rok wyjechała sobie na bezludną wyspę, to może wreszcie odpocznie i wy też odpoczniecie i poczujecie się swobodnie 😀