Archiwa tagu: nóżka

Nóżka w górę, nóżka w dół i ręce rozprostowane :)

Dzień dobry, dzień doby. 🙂

Dzisiaj bym chciała napisać coś o sprawności Seniora. Do tego wpisu zainspirował mnie wpis aktorki – Krystyny Jandy na Facebooku i czytamy:

„Najpierw są szczupli, smukli, gibcy, mają marzenia i są pewni że będą wyjątkowi. Inni niż ich rodzice i lepsi niż rówieśnicy. Potem ich marzenia weryfikuje rzeczywistość i orientują się, że samo się nie staje nic, a ich wybory przynoszą określone skutki. Łączą się w pary z miłości, przypadku lub konieczności i zaczynają iść razem przez kolejne dni. Następują wielkie wydarzenia, narodziny dzieci, mieszkanie, lodówka, samochód, telewizor. Praca wciąż nielubiana i traktowana jak zła konieczność. Życie oszczędne i bez pasji. Dzieci dorastają pogardzając nimi, bo myślą, że są i będą inne, że będą lepsi, wartościowsi, szczęśliwsi. Dzieci odchodzą. Oni idą na emeryturę. Są urządzeni, w domu nic nie zmieniają, nie lubią też zmian. Co rano z wielkimi brzuchami, małymi krokami obrażeni na siebie od dawna , nie wiadomo za co, ale za to stale, idą na zakupy i po gazetę. Przed weekendami i świętami na zakupy większe. Jedzenie jest stosunkowo tanie, więc ich głównym zajęciem jest gotowanie i jedzenie. Wracają do domu, ona sprząta, trochę pierze, on ogląda telewizję, czyta gazetę, wyczytuje z niej że wszyscy kradną , kłamią, chcą dla nich źle, lub mają gorzej od niego i spotykają ich same nieszczęścia. Dzieli się z nią gazetowymi frustracjami i dogląda gotujących się potraw. Gotowanie po latach pracy staje się i dla niego atrakcją. Obiad gotuje 4, 5 nawet 6 godzin. Potem jedzą. Siadają potem przed telewizorem i jedzą dalej, tylko co innego niż na obiad. Potem jedzą kolację produkując w kółko cholesterol. Wieczorem mierzą razem ciśnienie i to jest ich wkład w zdrowie. Potem mają wylew, zator, atak serca lub raka i orientują się że mieli żyć inaczej.

Znam ich. Są szczęśliwi. Nie wpadli w młodości pod samochód, ich dzieci żyją, nie rozwiedli się. Robią po 1 000 , 1 500 kroków dziennie.

Twierdzi się że 10 000 kroków to dzienna norma, to aktywne życie. Telefony mierzą ilość kroków. Pytam wczoraj znajomego lekarza, ile robi kroków. – Około dziewięciu tysięcy. A ty ?- odwzajemnia pytanie. – Około pięciu, sześciu tysięcy. Staram się. Szczególnie kiedy gram spektakl. ( Zmierzyłam kiedyś ilość kroków w każdej roli, telefon miałam w kieszeni kostiumu, lub w staniku jeśli w kostiumie nie było kieszeni. Wszyscy się ze mnie śmiali) – I co ? Czujesz że wystarcza? – Nie, jak wracam, przeważnie nocą, chodzę po ogrodzie aż dobiję do 10 000. Patrzy na mnie z uśmiechem. – Ja nie mam siły – mówi – szczególnie po dniach w których operuję.

Sakramentalne dziesięć tysięcy kroków dziennie. Czy to odmienia los? Twierdzi się że tak. Że to odmienia wszystko.

Jakoś nie mogę w to uwierzyć. Ale się staram.”

Pamiętam, że byłam w młodości bardzo sprawna fizycznie. Grałam w piłkę na boisku i na salach gimnastycznych i nigdy nie migałam się od lekcji wuefu. Zawsze cieszyłam się na zawody sportowe, w których brałam udział i otrzymałam kilka dyplomów. To są pamiątki na całe życie i pamiętam, że moja kondycja była na wysokim poziome,

Ale jak napisała Pani Krystyna, to z wiekiem nie zawsze dbamy o formę z różnych zresztą względów. Jedni lubią spacerować i tak mogą codziennie, a drudzy wręcz przeciwnie i ja należę do leniuchów spacerowych, bo dobrze jest mi w domu i takie codzienne chodzenie i spacerowanie wydaje mi się głupie i strasznie nudne.

Dlatego pobuszowałam w sieci i znalazłam lekcje gimnastyki dla Seniora pod patronatem i prowadzeniem, słynnej aktorki  z wprowadzenia aerobiku – Jeny Fonda. 

Każda lekcja trwa w granicach 30 minut i są to bardzo proste ćwiczenia, ale tylko z pozoru, bo ja dziś zaczęłam razem z Jane ćwiczyć i wytrzymałam tylko 10 minut. Zgroza!

Obiecałam sobie, że każdego dnia będę wydłużała czas ćwiczeń, bo nie uśmiecha mi się codziennie robić, jak jakaś głupia te – 10 tysięcy kroków.

Ciekawa jestem, co robicie dla siebie, bo ja już, a może dopiero zaczęłam na nowo się ruszać.