Archiwa tagu: oszustwo

Władza pluje mi w twarz i jestem opluta!

Dawno temu ktoś się ze mną na blogu sprzeczał, że należy dać szansę PiS. 

Ktoś mnie próbował przekonywać, że oni mają dobre intencje i będą się starali podnieść Polskę po złodziejskiej PO.

Ktoś był tak uparty, że w komentarzach toczyliśmy argumentację, ale niestety wyszło na moje.

To tylko 7 miesięcy ich rządów, a oni pokazali już swoją twarz. 

Nie będę wnikała co i jak, bo nie o to chodzi. Każdy, uważny obserwator sceny politycznej może już wyciągnąć odpowiednie wnioski, że arogancja teraźniejszej władzy sięgnęła zenitu w tak krótkim czasie.

Posłanka Pawłowicz nazwała Polki i Polaków darmozjadami za to, że budowali ten kraj od podstaw i wychowywali następne pokolenia, by też się włączyły w budowanie dobrobytu w Polsce.

Nasze Matki i Ojcowie wypruwali sobie żyły, by Polska wstała z ruin.

Potem był stan wojenny i nasze Matki i Ojcowie stali w niebotycznych kolejkach, by nakarmić i ubrać swoje dzieci, a posłanka Pawłowicz nazywa ich teraz darmozjadami. Napluła w twarz każdej Matce Polce, która nie spała po nocach, bo robiła na drutach skarpetki i czapeczki dla swoich dzieci!

Czy warto było tak bić się o ten kraj, kiedy do renty, czy emerytury wpływa 5 złotych po rewaloryzacji?

Oni teraz Polko i Polaku Tobą gardzą. Jesteś dla niech śmieciem!

 

 

Seniorze nie bądź naiwny i nieświadomy!

Dzień dobry. 🙂

Dzisiaj w telewizji oprócz polityki i politycznego „gdybania”, usłyszałam, że Seniorzy w Polsce dali się okraść metodą na wnuczka na 23 miliony złotych.

Przeraziłam się świadomością ludzi starszych w naszym kraju, bo suma jest bądź, co bądź gigantyczna.

Prasa podaję, że: „Od stycznia do września policjanci odnotowali 2046 wyłudzeń „na wnuczka”. To o niemal 100 więcej niż w całym 2014 r.”

http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/901706,wyludzenia-na-wnuczka-seniorzy.html

W Lublinie zatrzymano cwaniaczka, który oszukał tą metodą 5 starszych kobiet na 100 tysięcy złotych.

Piszę o tym dlatego, że bardzo wielu Seniorów daje się oszukać, bo Seniorzy za zwyczaj są często samotni, a także niesamowicie łatwowierni i dlatego stają się celem sprytnie zaplanowanych akcji i wpuszczają do swych domów ludzi, którzy podają nieprawdziwe dane i podszywają się pod rodzinę, wnuków i tak dalej.

Piszę o tym ponieważ dzieje się rozbój w białych rękawiczkach na starszych ludziach, których się okłamuje i wciska im się kit, wywołując w nich potrzebę pomocy osobie poszkodowanej, że niby pochodzącej w rodziny,

Istnieje w sieci instrukcja jak nie dać się nabrać i przeczytajcie drodzy Seniorzy, bo to jest ważne. Seniorów należy uświadamiać, co chcę uczynić na moim blogu i przestrzec się sama. Polecam przeczytać o tym jak to działa i jak się obronić, choć tekst jest dość długi. Proszę, aby rozmawiać o tym w rodzinie, na spacerze ze znajomymi, czy w innych miejscach, gdzie spotykają się Seniorzy właśnie.

Nie bądźmy naiwni, bo nigdy nie wiemy, kto nas podejdzie, zapuka do drzwi, czy wykona do nas telefon. Bądźmy świadomi zagrożeniu.

Charakterystyka oszustw metodą „na wnuczka”

Metody stosowane przez sprawców

Przestępcy posługują się różnymi „legendami” i metodami mającymi uwiarygodnić ich, jako członków rodziny osób pokrzywdzonych. Cały proceder inicjowany jest rozmową telefoniczną sprawcy pełniącego rolę tzw. „telefonisty”.

Oszuści często posługują się książkami telefonicznymi, z których wybierają osoby o imionach często występujących u osób starszych. Następnie dzwonią na wybrany numer telefonu.

Rozmowa prowadzona jest w taki sposób, aby oszukiwana osoba uwierzyła, że rozmawia z kimś ze swojej rodziny i sama wymieniła jego imię oraz inne dane, pozwalające przestępcom wiarygodnie pokierować dalszą rozmową.

 

W rozmowie „telefonista” prosi o udzielenie pilnej pożyczki, stosując różnorodne „legendy”. Poniżej przedstawiamy te najczęściej stosowane:

  • „na maklera, inwestycje giełdowe” – „telefonista” mówi, że znajduje się w biurze maklerskim i pilnie potrzebuje pieniędzy na inwestycję giełdową, bo inaczej straci dużą sumę pieniędzy. Po odbiór gotówki wysyła kogoś podającego się za „maklera giełdowego”,
  • „na wypadek” – „telefonista” informuje, że spowodował wypadek samochodowy i pilnie potrzebuje pieniędzy na zapłacenie ofierze wypadku, aby uniknąć wezwania policji i rozprawy sądowej,
  • „na porwanie” – rolę „telefonisty” pełni kobieta podająca się za córkę lub wnuczkę informując, że została porwana i musi zapłacić okup,
  • „na zwrot długu znajomemu” – „telefonista” informuje, że zaciągnął u znajomego pożyczkę i w związku z nieszczęśliwym zdarzeniem tamtej osoby musi szybko zwrócić dług. Następnie po odbiór pieniędzy od oszukiwanej osoby przychodzi rzekomy znajomy, który potwierdza swoją ciężką sytuację finansową.
  • „na zakup nieruchomości lub ruchomości” – „telefonista” informuje, że jest w trakcie dokonywania bardzo korzystnej transakcji np. u notariusza i pilnie potrzebuje brakującej kwoty na jej sfinalizowanie.

Zdarza się, że „telefonista” nie wskazuje żadnego celu, na który potrzebuje pieniędzy, lecz niemal zawsze prosi o dyskrecję wobec innych członków rodziny. Zapewnia także o bardzo szybkim i osobistym zwrocie gotówki.

Często oprócz gotówki (waluta polska i zagraniczna) sprawcy nakłaniają osobę oszukiwaną do wydania im również wartościowej biżuterii.

Kiedy oszustowi udaje się nakłonić osobę pokrzywdzoną do „udzielenia pożyczki” informuje, że nie będzie mógł osobiście odebrać pieniędzy i podaje sposób przekazania gotówki lub kosztowności innej osobie. Przestępcom chodzi o to, aby skłonić ofiarę do przekazania pieniędzy nieznajomemu, mimo że będzie widziała oszusta po raz pierwszy w życiu.

Z danych Policji wynika, że osoba oszukiwana najczęściej przekazuje pieniądze obcej osobie, która pełni rolę tzw. „odbieraka”. Sprawca ten podaje się za dobrego znajomego rzekomego „wnuczka” lub inną zaufaną osobę, np. maklera giełdowego, pracownika banku lub sklepu.

„Odbierak” po przybyciu do oszukiwanej osoby, przekazuje telefon komórkowy, umożliwiając w ten sposób ponowną rozmowę z rzekomym „wnuczkiem”, co ma dodatkowo uwiarygodnić konieczność przekazania pieniędzy. Pamiętaj nie dzwoń z telefonu „odbieraka”. To kolejny sygnał, że jest coś nie w porządku i należy natychmiast powiadomić Policję.

Gotówka i kosztowności przekazywane są w miejscu zamieszkania oszukiwanej osoby albo na ulicy, bądź w placówkach bankowych. Zdarza się, że sprawcy przyjeżdżają po swoje ofiary taksówkami, z którymi razem jadą np. do banku w celu dokonania przelewu i pobrania gotówki.

„Pożyczki”, na prośbę „telefonisty”, mają również formę przelewów bankowych na podane konta, przelewów błyskawicznych (usługa Poczty Polskiej), jak również przelewów za pośrednictwem instytucji przekazujących pieniądze na odległość (np. Western Union).

Oszukiwana osoba dokonuje przelewu na rachunki bankowe zakładane na tzw. „słupy”, czyli osoby, które za drobną opłatą zakładają rachunki bankowe na swoje personalia, po czym udostępniają je oszustom. Udostępniają im także karty bankomatowe z kodami PIN, umożliwiając łatwe podjęcie gotówki. Pieniądze z takich rachunków wypłacane są natychmiast po zrealizowaniu przelewów przez oszukiwaną osobę. Na tzw. „słupy” z reguły są wybierane osoby bezdomne.

W przypadku przelewów dokonywanych za pośrednictwem Poczty Polskiej lub Western Union oszust tzw. „telefonista” dzwoni i namawia osobę oszukiwaną do podania kodu, umożliwiającego oszustowi natychmiastowe podjęcie pieniędzy w dowolnym urzędzie pocztowym lub placówce Western Union.

Po wyłudzeniu pieniędzy „telefonista”, chcąc zyskać na czasie, telefonicznie potwierdza odbiór gotówki i kolejny raz zapewnia o bardzo szybkim i osobistym zwrocie pożyczki. Takie zachowanie powoduje, że oszukani uświadamiają sobie fakt, że padli ofiarą przestępstwa dopiero, gdy nie następuje zwrot pieniędzy w obiecanym terminie.

Oszuści wykonują do swoich ofiar bardzo dużo połączeń telefonicznych, w krótkich odstępach czasu w celu wywarcia presji psychologicznej i nakłonienia do szybkiego przekazania pieniędzy. Takie częste telefony mają, także utrudnić osobie oszukiwanej nawiązanie kontaktu z członkami rodziny, rzekomo proszącymi o pomoc finansową.

Gdy osoba oszukiwana ma wątpliwości, co do tożsamości dzwoniącego, oszuści bardzo często stosują szantaż emocjonalny: płaczą, błagają o pomoc lub pozorują torturowanie po rzekomym porwaniu.

http://www.dokumentyzastrzezone.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2:charakterystyka-oszustw-metod-qna-wnuczkaq&catid=35&Itemid=177

Pan z dużą kasą pilnie poszukiwany

Jolanta była młodą, wykształconą kobietą po studiach polonistycznych, a do tego bardzo ładną. Jej wydatne piersi zwracały uwagę facetów i jej bardzo interesujące rysy twarzy. Biła z nich mądrość i wzbudzała swoją osobą u płci przeciwnej takie męskie mlaśnięcie, że warto by było i tak dalej.

Jolanta wyszła jednak za mąż zaraz po studiach i myślała, że to jest miłość do końca życia. Pasowali do siebie i niektórzy sądzili, że chyba żartują, że są małżeństwem, bo wyglądali jak siostra z bratem, bo tak się dopasowali powierzchownością.  Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia i ich miłość z każdym dniem kwitła, a Jolanta chodziła z głową w chmurach od tego ich szczęścia, a jej mąż prawie codziennie obsypywał ją kwiatami. Jednym słowem, taka miłość się nie zdarza!

Jolanta urodziła dwoje dzieci, ślicznych dzieci i całkowicie się im poświęciła, a mężowi pragnęła pokazać, że jego dzieci i on są dla niej całym światem i zrezygnowała z kariery zawodowej, która zupełnie poszła na drugi plan.

Mijały lata i dzieci rosły, a małżeństwo zapragnęło nowego domu z ogrodem gdzieś na przedmieściach, z dala od zgiełku miasta. Mąż Jolanty dobrze zarabiał, ale zbyt mało, aby zacząć budowę na wykupionej działce nad pięknym jeziorem. Wzięli więc kredyt bardzo wysoki i ruszyła niemal natychmiast budowa  ich upragnionego miejsca na ziemi.

Po dwóch latach wyrzeczeń wprowadzili się do swojego domu i cieszyli się jak dzieci, że się udało zrealizować ich wielkie marzenie. Jolanta wciąż nie pracowała, ale miała dość pracy w domu  przy dzieciach i w ogrodzie. Mąż jej pracował z całych sił, aby spłacać regularnie kredyt wzięty na budowę. Nie było go często całymi dniami w domu, ale Jolanta znosiła to bardzo dzielnie, bo wiedziała, że pracuje na rodzinę.

Zapełniała sobie czas i czytała bardzo dużo książek, bo zawsze to lubiła i pragnęła nie wypaść z obiegu na rynku pracy, a więc wciąż się dokształcała jakby coś czuła, bo pewnego dnia zadzwonił telefon i po krótkiej chwili słuchawka wypadł jej z rąk, gdyż to co usłyszała zwaliło ją z nóg i zupełnie załamało.

Okazało się, że jej mąż popełnił samobójstwo, wieszając się w lesie na mocnej gałęzi. Okazało się, że przyjął wysoką łapówkę i to się wydało w firmie, a jej mąż się kompletnie załamał. Wiedziała, że zrobił to dla rodziny, ale dlaczego niczego nie zauważyła? Obwiniała go i siebie za to, że on zrobił tak wstrętną rzecz, a ona niczego się nie domyślała i żyła obok niego w kompletnej nieświadomości.

Musiała szybko się pozbierać, ponieważ zostawił po sobie masę długów i komornik pukał do drzwi, a bank naliczał coraz to wyższe odsetki za zwłokę, a więc w panice wysyłała dziesiątki CV, aby natychmiast gdzieś znaleźć pracę i właściwie nie miała czasu na żałobę. Zawsze była silną kobietą i tym razem musiała pokazać dzieciom, że w domu biedy nie będzie.

Dostała pracę w szkole, ale jej pensja nie starczała na spłatę zadłużeń i musiała brać dodatkowe godziny, ale i to było mało, a więc musiała koniecznie coś jeszcze wymyślić, aby spłacać rachunki i aby jej dzieci nie odczuły straty ojca tak cholernie mocno, bo lodówka jest pusta i nie ma czym zapewnić dzieciom tego wszystko, kiedy ich ojciec żył.

Jolanta szalała, bo wciąż tych pieniędzy było jej mało i ta sytuacja kompletnie ją zmęczyła. Była wyczerpana na zmianę ze zrezygnowaniem i pewnego dnia wbiła w wyszukiwarkę hasło – szybkie i duże pieniądze i wyskoczyła jej strona ze sponsoringiem, a więc zaczęła czytać te wszystkie anonse kobiet utrzymujących się w taki właśnie sposób.

Zaryzykowała i założyła sobie profil z aktualnym zdjęciem i napisała, że musi zarabiać, ponieważ posypał się jej świat i chętnie nawiąże współpracę z mężczyzną, który za dotrzymanie towarzystwa i ciekawą rozmowę sypnie groszem i o dziwo za chwilę otrzymała dwie, bardzo pociągające propozycje. Po przeczytaniu o mało nie zapadła się pod ziemię, ale szybki zarobek wziął górę i nawiązała korespondencję z dwoma panami, którzy oprócz towarzystwa pragnęli seksu z nią.

Musiała się przespać z tymi propozycjami, ale w końcu uzgodniła z nimi mejlowo, że się zgadza, choć miała w sobie wysokie poczucie, że to jest zwykła prostytucja, ale nie miała wyjścia.

Z każdym z panem uzgodniła dwa spotkania w miesiącu i kiedy zostawiała dzieci pod opieką najbliższej koleżanki, to mówiła jej, że znalazła pracę na nocne zmiany i musi koniecznie dorabiać, bo rachunki są bezwzględne.

Nikt nie wiedział, że Jolanta jeździ do luksusowych hoteli by świadczyć usługi i sprzedawać swoje ciało i przez dwa lata jej procederu nikt się tego nie domyślał, a tylko ona po „pracy”, w nocy gryzła się ze świadomością, że jest zwykłą dziwką, ale obiecała sobie, że kiedy stanie finansowo na nogi, to kategorycznie z tym skończy, by odzyskać twarz.

Pracowała w takim biegu przez dwa lata, bo w pracy jako pedagog, a na drugim etacie jako kobieta lekkich obyczajów, bo tak się w skrytości ducha nazywała. Przez ten czas spłaciła wszystkie długi i dom stał się jej własnością i w zasadzie historia ta mogłaby się zakończyć, ale się nie kończy, bo:

Jolanta zakochała się bez pamięci w jednym z panów, bo seks z nim to był kosmos i nigdy czegoś podobnego w swoim życiu nie przeżyła, a do tego z tym panem się jej świetnie rozmawiało na wszelkie tematy, bo był wszechstronnym rozmówcą, a i ona nie była idiotką, którą to faceci chcieli mieć tylko w łóżku. Po seksie z tym panem wychodzili do restauracji i czuła się z nim jak królowa intelektualna i parkietu, a więc byli idealną parą, gdyby nie fakt:

Pan był żonaty i miał dwoje dzieci i od początku zastrzegł, że nigdy się z żoną nie rozwiedzie, ale Jolanta spotykając się wciąż z nim ma nadzieję, że kiedyś to nastąpi, bo oboje uzależnili się od idealnego seksu i wzajemnej adoracji.

Nikt z nich nie wie, jak to się skończy i nikt z nich nie wie, czy uda się skończyć wzajemną fascynację, która nie zdarza się często, tylko jak żyć wiele lat w kłamstwie i oszukiwaniu swoich bliskich.

Ps. Jolanta zachorowała na raka piersi i walczy z chorobą, a jej ukochany zabrał rodzinę i przeprowadził się do Hiszpanii i tylko czasami do niej mejluje, że życzy jej powrotu do zdrowia i wstawia fotki ze szczęśliwą żoną i dziećmi na plaży, kiedy ona patrzy w lustro, że nie ma włosów i brwi, ale odwiedzają ją jej ukochane dzieci, dla których się tak zakochała i  zeszmaciła!

Prawość i uczciwość ponad wszystko – moje kino

Chcę się zająć sprawą zaufania w każdej dziedzinie naszego życia. Aby czuć się człowiekiem szczęśliwym potrzebujemy poczucia stabilizacji w otoczeniu naszych bliskich i przyjaciół. Potrzebujemy takiego komfortu, że nie jesteśmy oszukiwani przez partnera, ukochanego i  ukochaną. Nie chcemy być oszukiwanie w sklepie, w urzędach i przez rządzących, czyli w żadnej dziedzinie życia. Nie chcemy być naciągani i wrabiani przez banki, na zasadzie nie doczytania malutkiego druczku na końcu umowy kredytowej. Nie lubimy takiego robienia nas w balona, kiedy sami nastawieni jesteśmy uczciwie do otaczającego nas świata. Kiedy ufamy innym ludziom i pragniemy czuć się wśród nich bezpieczni i traktowani poważnie. Co się z nami dzieje, kiedy jednak ktoś, czymś nas zrazi i oszuka. Kiedy wcześniej, czy później dojdziemy do wniosku, że zrobiono nas w konia i staliśmy się kozłem ofiarnym, a ktoś śmieje się nam za plecami, że jesteśmy naiwni, mało spostrzegawczy, nielotni i nie potrafiący logicznie myśleć. Co z nami się dzieje, kiedy dowiemy się, że zostaliśmy w perfidny sposób wykorzystani i zmanipulowani – stajemy się podejrzliwi i węszymy wszędzie spisek, a  jeśli  ta pefidia padnie na słaby grunt, może spowodować nawet załamanie nerwowe, z którym ofiara nie może sobie poradzić i popada w depresję i paranoję, a więc wymaga opieki specjalistycznej i pomocy ze strony dobrych i kompetentnych ludzi. Nie wolno nikogo lekceważyć i oszukiwać, oraz bawić się ludzkimi uczuciami i w tym utwierdził mnie obejrzany dzisiaj film pt. „Miłość i furia”. Młody, obiecujący pianista, okaleczony wewnętrznie przez ojca samobójcę, w środku identyfikuje się z nim, gdyż ludzie posądzili jego ojca o szaleństwo. Matka pianisty szybko pociesza się po śmierci męża, co denerwuje młodego chłopaka, gdyż poczuł się oszukany przez ukochaną matkę. Kiedy poznaje swoją miłość, tak bardzo boi się ją utracić, że w każdym widzi totalne zagrożenie, popadając w paranoję. Boi się odrzucenia i porzucenia, co powoduje u niego zachowania destrukcyjne i wyniszczające. Film bardzo udany, poruszający wszystkie struny naszej wrażliwości. Nakłania do zastanowienia się nad sobą i myślę, że na długo zostanie we mnie ten poruszający film. Można go znaleźć na YT.