Archiwa tagu: pesymizm

Choć zimny maj, to mimo to optymistycznie

Czasem ratują nas prawdziwe drobiazgi: zmiana pogody, gest dziecka, filiżanka doskonałej kawy.

[ Jonathan Carroll]

Zimno! No strasznie zimno u mnie w domu, bo c.o. już dawno wyłączone i trzeba ratować się innymi urządzeniami. Zośka zimna się zbliża i tak jakby w maju tego roku, przybrała groźną minę. Nie pada, a słonko przedziera się przez chmury, ale jest jakiś, diabelski, zimny front i temperatura odczuwalna jest sporo niższa. 

Nie szkodzi, przeżyję. Mam kominek na prąd, to od czasu do czasu sobie włączę i omotam się kocem i da się wytrzymać. Rano jest sporo spraw do załatwienia, a więc kiedy jest ruch w interesie, to ciało się rozgrzewa. Trzeba taką pogodę przyjąć z jej dobrodziejstwami  i nie zapominać, że kwiecień był cudny, bo przyroda wystrzeliła jak z procy i świat się zazielenił niemal natychmiast.

Optymistycznie patrzę na ten nasz ukochany świat. Optymistycznie przyjmuję polityków, którzy przeważnie są pesymistami i tego im nie zazdroszczę. Muszą mieć strasznie ciężkie życie. Życie w stresie i napięciu, aby tylko nie przeoczyć błędu przeciwnika i oczywiście mu go wytknąć. Śmieszy mnie ten ich świat, ponieważ tuż przed wyborami do Parlamentu napuszyli się jak misie koala i wygadują sporo głupot.

A ja? Ja cieszę się z tego co mam. Wpadła do kieszeni spora gotówka z odpisu. Mam co jeść, dzieci i wnuki zdrowiutkie. Mąż już w wirze swojej, ukochanej pracy, a ja zajmuję się sprawami, aby dobrze się nam żyło – w zgodzie i porozumieniu i jak na razie się nam to udaje.

Podobno ludzie boją się być optymistami, bo podobno to działa na niekorzyść i za chwile po euforii, ma przychodzić wielki dół i wszystko zaczyna się sypać. Ja też kiedyś miałam takie wrażenie, że nie wolno mi było widzieć świata w kolorowych barwach i wciąż żyłam jakby na krawędzi strachu i obawy, że coś za chwilę się stanie i będzie po optymizmie. Teraz podchodzę do wielu spraw, bardziej na luzie i przestałam się zadręczać. Co ma być, to będzie, a więc uśmiechu wiele życzę.

Okropnie zimny maj, tak śpiewała Kora :