Archiwa tagu: PiS. polityka

„Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat” – Korczak

Uznano te dzieci za terrorystów i wepchnięto je z powrotem na Białoruś!

Mordercy po stronie polskiej w nierządzie!

Nie wiem, kto jest autorem tego zdjęcia, ale widzimy na nim bezbronne dzieci i żołnierzy z karabinami – na dzieci rozumiecie.

Ja rozumiem, że ten tchórzliwy nierząd boi się dorosłych imigrantów idących w poszukiwaniu lepszego życia – uciekających przed wojną z rodzinami!

Przecież już pijak Kamiński pokazał Polakom, że to są zoofile, pedofile i zabójcy, ale dlaczego oni boją się dzieci?

Janusz Korczak z dziećmi poszedł na śmierć, ale tego nierządu już nic nie rusza i nawet dzieci są wrogami dla tego państwa, które nie wstało z kolan, a padło na pysk z hukiem i już wszyscy mamy wyłamane „zęby” i z bólem daje się to wszystko znosić.

Gdzie jest ta „franca” Godek, która tak broni życia poczętego i ten debil – „Rzecznik Praw Dziecka!

Wiecie, że kobieta, która urodziła dzieciątko w łazience i to dziecko zmarło ma sprawę sądową, a przecież się nie przyczyniła?

Nie podano tym dzieciom wody, nie dano kromki chleba, nie zbadano pod względem zdrowia, nie dano im się wykąpać i nie zabezpieczono świeżych ubrań – o nie!

Siłą wpakowano wszystkich do autobusu bez okien, aby nikt niczego nie widział i wywieziono ich z Michałowa na stronę białoruską i tak trwa ten ping – pong!

Autobus bez okien, aby nie było widać śladów jak mawia Agnieszka Holland!

Krzyczę więc, że do cholery są dzieci i nie ważne, że nie polskie, a te dzieci nic złego temu światu nie zrobiły, a wszelkie traktaty i konwencje mówią o ochronie dzieci!

Te bydlaki z tego nierządu, w coraz to droższych garniturach i butach – spasieni nie mają w sobie ani grama empatii, a przecież też mają rodziny i swoje dzieci!

To się tyczy też żołnierzy pilnujących granicy, którzy po służbie utulają do snu swoje dzieci i zastanawiam się, czy myślą o tych dzieciach wywalonych do lasu na mokrą trawę bez strawy w temperaturze już bliskiej zero.

Zastanawiam się dlaczego żaden z tych żołnierzy wykonujących zbrodnicze rozkazy z Warszawy nie postawi się i nie powie – STOP!

Przecież tam muszą być ludzie z empatią i wrażliwością, bo wszystkie dzieci nasze są, ale chyba jednak NIE!

Wywiezione dzieci umrą z wychłodzenia i głodu i wiecie co?

Piszę to po raz drugi, żebym nie spotkała się na żywo z wyznawcą Kaczyńskiego i jego reżimu, bo plunę w twarz!

Dziś doszłam do wniosku jeszcze takiego, że Polacy milczą na reżim i na to, że stajemy się krajem autorytarnym już!

Dzieje się tak dlatego, że nie dostrzegają już końcówki dobrobytu i wciąż im się w dupie przewraca.

Otrzeźwieją, kiedy w życie wejdzie „Nowy Wał” i na nie wiele nie będzie ich już stać!

Kiedy za litr benzyny będą musieli płacić 10 złotych, ale już będzie na późno na bunt!

Dzisiaj Anżej przyznawał medale paraolimpijczykom, a ta niemowa zwana pierwszą damą dzioba nie otworzyła, że tam na trawie umierają dzieci! Brakuje słów!

Może sobie wyglądać jak milion dolarów, a jest NIKIM!

Henryk Sikora

Naziści wysyłali żydowskie dzieci na pewną śmierć do obozów koncentracyjnych. PiS wylapuje dzieci uchodźców i wywozi je nocą na nichybną śmierć do zimnego lasu i rosną PiS-mówi słupki poparcia. NIC MNIE JUŻ NIE ŁĄCZY Z TYM KRAJEM POZA MIEJSCEM ZAMIESZKANIA.

Ostatnie grzybobranie w tym roku!

Pisałam już o tegorocznych zbiorach grzybów i naprawdę mam ich już sporo, ale postanowiliśmy jeszcze raz jechać do lasu, by nazbierać dla Córki.

Miastowi, zapracowani, z małymi dziećmi nie zawsze mają czas pojechać do lasu, a więc w domu ponownie pachnie i zostanie im przekazane.

Do lasu, który uwielbiamy mamy 40 kilometrów w jedną stronę i w tym miejscu grzyby są zawsze w okresie grzybobrania.

Jest to  Drawieński Park Narodowy i do niego wchodzić nie wolno, ale obok jest las, gdzie można buszować!

Byliśmy w lesie w południe i ja zbierałam bliżej samochodu.

W ciągu 30 minut udało mi się zebrać całe wiaderko – wiem, wiem, że powinno się wrzucać grzyby do koszyka, ale gdzieś nasze kosze przepadły z dawnych lat i ostał się tylko jeden.

Dreptałam sobie w kółko i gdzie się nie obróciłam, to tam znajdowałam podgrzybki rosnące w grupach, a więc szybko mi to poszło!

Mąż oznajmił mi, że idzie do swojego lasu po prawdziwki, a ja cofnęłam się do samochodu, by coś zjeść i odpocząć.

W lesie praktycznie już nie było widać samochodów i grzybiarzy, bo w tym roku grzyby obrodziły i każdy się zaopatrzył do woli.

W lesie totalna cisza, słońce, nawet ptaki chyba spały, a ja zrobiłam kilka zdjęć na pamiątkę, bo w tym roku pojechaliśmy ostatni raz na grzybobranie.

Jednak nie do końca było tak pięknie, bo Mąż poszedł po te prawdziwki i dość długo nie wracał, a ja nie wzięłam telefonu.

Wystraszyłam się, że może zabłądził, a ja zostanę w tym lesie do wieczora – taką miałam wizję!

Usiadłam na wiaderku na leśnej drodze i wypatrywałam Męża, bo powinien wrócić tą samą drogą.

Trwało to chyba z godzinę, kiedy umierałam ze strachu i w końcu pojawił się z oddali – odetchnęłam!

Niby wygląda na to, że jest to ostatnie grzybobranie, ale w październiku i listopadzie jest jeszcze wysyp zielonek, które uwielbiamy szukać we mchu!

Te grzyby są smaczne w sosie z cebulką!

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, chmura, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, tabela, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: chmura, niebo, drzewo, trawa, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, na zewnątrz, jedzenie i przyroda

 

Już nabili strzelby, aby zabić 23 tysiące dzików!

9 lat temu te dranie zorganizowali wyprawę samolotem do Katynia, bo zbliżały się wybory.
Wyprawę zorganizowali tak niechlujnie, że samolot spadł w Smoleńsku we mgle  i zginęło 96 osób na czele z Prezydentem i jego żoną.
Potem na tej katastrofie doszli do władzy w 2015 roku i tak już rządzą 3 lata zamieniając Polskę w ruinę!
Kiedy dorwali się do władzy, to zaczęli wycinać nasze dobro narodowe, czyli Puszczę Białowieską.
Wycinali nie tylko chore drzewa, ale i stuletnie dęby i cała, normalna Polska opłakiwała te drzewa.
Potem dorwali się do Stadniny Koni w Janowie i doprowadzili ją do stanu tak mrocznego, że znowu cała, normalna Polska płakała, bo tylko koni żal.
Następnie ustalili, że w grobach smoleńskich będą szukali trotylu i zaczęli niepokoić zmarłych, ale także ich rodziny, które nie godziły się na ekshumacje! Rodziny przegrały i przeżywały następną żałobę!
Jest to banda, która lubi taplać się we krwi i kocha grzebać w grobach, a wszystko dla swoich nędznych celów, aby tylko utrzymać władzę, która po trzech latach wymyka się im z rąk.
Już nie chce mi się pisać o zniszczeniu Trybunału Konstytucyjnego, łamaniu Konstytucji, Sądu Najwyższego i upolitycznieniu Policji, Wojska Straży Pożarnej.
Mało jest im krwi i zarządzili w całej Polsce odstrzał zwierzyny, a więc dzików, żubrów, bo nie znają się na niczym i lubią wciąż maczać swoje łapy we krwi.
Od soboty będą strzelać do ciężarnych loch i do małych dziczków, bo dla nich nie ma żadnej świętości i kompletnie się nie znają na profilaktyce i mądrych odstrzałach, a więc zabiją 23 tysiące sztuk tego pożytecznego dla lasów zwierzęcia.
Jeśli zabiją żubry i dziki, to wezmą się za sarny, jelenie i wilki i nie zostanie w polskich lasach kamień na kamieniu, a oni będą zlizywać z uwielbieniem krew ze swoich łap morderców i dobrze na tym zarobią!
Nie jestem przyrodnikiem, ani biologiem, ale wiem, że w przyrodzie wszystko jest potrzebne, bo się uzupełnia i jeśli zabraknie jakiegoś gatunku, to przyroda wariuje i dzieją się rzeczy niepożądane, a więc powstaje chaos.
O tym pisze Adam Mazguła, a potem jest artykuł o tym jak Chińczycy wytrzebili wróble, a potem zalała ich szarańcza, która zżarła im uprawy!
W przyrodzie wszystko jest potrzebne i jeśli człowiek w nią ingeruje, to najczęściej przegrywa!
Powstaje pytanie o co w tym chodzi, bo jeśli nie wiadomo o co, to chodzi o kasę,a więc kto na tym zarobi, bo chyba za każdą zabitą sztukę myśliwy zgarnie 600 złotych!
Masakra, eksterminacja, holokaust!

Adam Mazguła

PiS marzy o zapisaniu się w historii Polski i tworzy nowy rozdział również w dziejach ziemi.

Najpierw PiS wybije dziki, potem drapieżniki, które nie będą się miały czym żywić i zaatakują zwierzęta domowe. Następnie wytną lasy, bo larwy owadów, które były pożywieniem dzików opanują lasy. Potem wybiją te zwierzęta, które nie będą mogły schować się do lasu, bo ich nie będzie i wyjdą na drogi, do miast roznosząc zagrożenie dla ruchu i zdrowia ludzi…

Tak wygląda „czynienie sobie ziemi poddanej”, które to stwierdzenie jest głównym motorem działania ludzi demolki, zniszczenia i otępienia, których ojcem chrzestnym jest były minister Szyszko i jego rydzykowi wyznawcy.
Tak tworzymy historię naszej planety, na której niedługo nie da się żyć, bo ludzie zniszczą jej faunę i florę.

PiS marzy o zapisaniu się w historii Polski i tworzy nowy rozdział również w dziejach ziemi.

Adam Mazguła

60 lat temu Chińczycy wypowiedzieli wojnę wróblom. Zapłacili za to bardzo wysoką cenę…

Natury tak łatwo ujarzmić się nie da i człowiek od zarania dziejów musi borykać się z paskudztwami niszczącymi nasze uprawy, lasy czy przydomowe ogródki. 


W latach 50. wielki przywódca chińskiego ludu – Mao Zedong zapragnął udowodnić światu, że owszem – można odnieść zwycięstwo w walce ze szkodnikami, ale potrzebna do tego jest solidarność narodu. Głowa Chińskiej Republiki Ludowej zakasała więc rękawy i poszła na wojnę z… wróblami.

Wielki Skok Naprzód – taką nazwą ochrzczony został cykl gospodarczych reform, które przeprowadzono w latach 1958 -1962. Według planów Mao w tak krótkim czasie Chiny miały przejść drogę od prymitywnego kraju rolniczego do przemysłowej potęgi, z którą liczyć się winny wszystkie światowe imperia.

Jednym z pierwszych kroków w ramach tego projektu była tzw. „Kampania przeciwko Czterem Szkodnikom”. Pierwszym z wrogów, którego należało wyeliminować był komar – bestia odpowiedzialna za roznoszenie malarii. Równocześnie na innych frontach miała się odbyć walka ze szczurami i muchami. Ostatnim z wrogów chińskiego narodu był wróbel.
Autor tego planu – Mao, który absolutnie nie znał się na mechanizmach zachodzących w przyrodzie, polegał na rachunkach chińskich uczonych. A ci wykalkulowali sobie, że każdy wróbel pałaszuje 4,5 kilograma nasion rocznie, a każdy milion tych ptaków pozbawia jedzenia ok. 60 tysięcy osób!

Takie rachunki zrobiły na przywódcy ogromne wrażenie i utwierdziły go w przekonaniu, że mały ptaszek jest wrogiem ludu i należy się go jak najszybciej pozbyć. Ponadto sama idea poskramiania natury bardzo dobrze wpasowywała się w komunistyczną ideologię. Sam Marks przecież głosił, że środowisko naturalne powinno być w pełni wykorzystywane i zmieniane dla ludzkich potrzeb.

Pierwszym krokiem walki była machina propagandowa. Należało przecież wytłumaczyć Chińczykom z jaką to straszliwą bestią mają do czynienia. Każdy obywatel miał misję bezwzględnego tępienia wróbli. Do ptaków strzelano, truto je i niszczono ich gniazda. Oprócz tego szkodniki trzeba też było płoszyć i nie dopuszczać, aby te zaznały choć chwili wytchnienia. W ruch poszły bębny, a każda chińska pani domu miała pod ręka garnek i chochlę, aby w razie pojawienia się wróbla móc przestraszyć go donośnym hałasem. Wiele ptaków padło z wyczerpania. Dziś szacuje się, że w wyniku kampanii Mao uśmiercono setki milionów zwierząt, które zgodnie z tym co mówiły media – wyżerały nasiona z pól uprawnych i dopuszczały się rabunków jedzenia ze spichlerzy.

Na obrzeżach miast postawiono setki tysięcy strachów na wróble, powołano też specjalne bojówki odpowiedzialne za tropienie i zabijanie ptaków. Miejskie parki, skwerki i cmentarze stały się miejscami tzw. „wolnego ognia”, gdzie dokonywano prawdziwych jatek przeprowadzanych na szukających schronienia wróblach.

W tej historii pojawia się też polski wątek. Dochodziło do tego, że zaszczute przez mieszkańców Pekinu ptaki szukały schronienia na parapetach i dachach budynków należących do zagranicznych misji dyplomatycznych. Urzędnicy ambasady Polski w Pekinie nie zgodzili się wpuścić na jej teren tłumu obywateli, którzy przez płot zobaczyli watahę kryjących się na terenie placówki wróbli. Rozwścieczeni Chińczycy otoczyli więc budynek i zaczęli tłuc w bębny, talerze i garnki.

Po dwóch dniach nieustannego hałasowania ciągle płoszone ptaki padły z wycieńczenia. Do akcji musieli wejść polscy pracownicy ambasady, którzy łopatami pozbywali się tysięcy zdechłych zwierząt walających się na całym, należącym do placówki, terenie.

Niech nikt nie waży się twierdzić, że z naturą nie da się wygrać! – te słowa mógłby powiedzieć Mao, kiedy to w krótkim czasie, dzięki narodowemu ruszeniu, wróbla można było już uznać za gatunek w Chinach wymarły.

Radość ze zwycięstwa nie trwała jednak zbyt długo. W kwietniu 1960 roku, na początku sezonu wysiewów, chińscy przywódcy zorientowali się, że do diety wytłuczonych w pień ptaków nie zaliczały się jedynie ziarna, ale także i insekty. W szczególności zaś – szarańcza. Kilka pestek wydziobywanych z pól przez ptasiego „wroga narodu” było doprawdy niską ceną w porównaniu z ilością owadów, które zwierzę to zjadało.
Dopiero teraz zdecydowano się dokonać sekcji zwłok jednego z uśmierconych wróbli. Okazało się, że 75% zawartości jego żołądka to insekty! Ups…

Kiedy Chińczycy pozbyli się naturalnego wroga szarańczy, w ciągu kilku tygodni wiosny populacja tych szkodników była przeogromna.
Dopiero teraz Mao zorientował się, jakim strzałem w stopę było wprowadzenie w życie rozporządzenia o tępieniu wróbli. Natychmiast kazał zaprzestać ich zabijania i skupić się na akcjach wymierzonych przeciwko pluskwom.
Za późno już było na jakikolwiek ratunek – plagi owadów zaatakowały pola. W szczególności zaś upodobały sobie uprawy ryżu.

Pozbawione naturalnego wroga owady mnożyły się na potęgę. Stojąc w obliczu naturalnej klęski, rząd Chin podjął desperackie próby ratowania sytuacji. Zaczęto sprowadzać wróble ze Związku Radzieckiego licząc na to, że importowane ptaszątka szybko uporają się z problemem. Nic z tego – uprawy zostały już przetrzebione. Pewne było już tylko jedno – w najbliższym czasie Chińczycy nie będą mieli co włożyć do garnków (tych samych, które jeszcze niedawno służyły za „bęben” przydatny do płoszenia wróblowej zarazy).

Dziesiątki milionów ludzi skazanych zostało na głód – nie mając dostępu do pożywienia Chińczycy jedli trawę, trujące grzyby i korę z drzew. Według oficjalnych, chińskich raportów z powodu niedożywienia zmarło 15 milionów osób. Wiadomo jednak, że dane te były znacznie zaniżone. Dziś szacuje się, że ilość zgonów będących następstwem fatalnej decyzji komunistycznych władz, wahała się pomiędzy 45 a nawet 78 milionami!

Przez ponad 50 lat temat ten w Chinach uchodził za tabu. Tym bardziej, że jednym z przykrych efektów głodu były dość częste przypadki kanibalizmu wśród najuboższych rodzin. Tysiące ludzi zostało zabitych i zjedzonych.
Ostateczne zwycięstwo w tej wojnie natury z ludzką ignorancją odniósł więc zdziesiątkowany, umęczony i sfatygowany wróbel.

 

A gdyby to Jarosław zginął?

Kiedy rodzą się bliźniaki, to od samego początku jest to bardzo specificzna więź.

Podobno jak jeden jest głodny, to drugi zaraz zaczyna też ryczeć, że jest też głodny i matka musi je karmić piersią razem.

Podobno jak jednego boli kolano, to drugi też się na to skarży, ale może to są tylko plotki.

Jadwiga Kaczyńska urodziła ich dwóch i tu powyższa teoria się zgadza, bo Lech i Jarosław mieli ze sobą zawsze bardzo silną więż, choć ich charaktery były skrajnie różne.

Lech to taka mamałyga, która wszystkiego się w życiu bała, a Jarosław przebojowy i miał ogromny wpływ na brata i apetyt na władzę.

Podobno Lech wcale nie chciał istnieć w polityce, bo wolał żyć spokojnie, według swoich zamierzeń i marzeń.

Jego brat, to istny brutal i za wszelką cenę chciał zaistnieć w polityce i mieć na nią swój wpływ.

Lech się ożenił i bez swojej Marii by nie istniał, bo tylko ona miała na niego wpływ i się bardzo kochali, ale Jarkowi to przeszkadzało i kazał bratu wystartować w wyborach na prezydenta.

Lech wygrał, ale ta rola mu mocno ciążyła, ale jak brat bliźniak kazał, to nie miał innego wyjścia.

Musiał się pożegnać ze spokojnym życiem, ale miał to szczęście, że miał u boku żonę Marię.

Czasami ta funkcja mu przeszkadzała i posiłkował się „małpeczkami” w celu zredukowania stresu.

Jarek kazał lecieć do Katynia, to poleciał i z powodu bylejakości zginął w katastrofie.

I tu zaczął się horror  dla Polski, bo musieliśmy przeżyć fanaberie Jarosława z miesięcznicami i w końcu doczekaliśmy się pominka byle jakiego, zastraszonego prezydenta.

Jakie to smutne, że na cokole stoi Lech bez żony, bez której nie potrafił żyć.

I tylko gołębie będą miały gdzie świnić, a Jarosław i tak nie zagłuszy swojego sumienia, że spowodował śmierć brata, bratowej i innych biorących udział w tym pazernym locie.

Okazuje się, że Jadwiga Kaczyńska urodziła Mścisława i Dobrosława i gdyby, to Jarosław zgniął w Smoleńsku, a nie Lech, to mielibyśmy w Polsce spokój, ład i praworządnąć, a tak mamy anarchię i faszyzm!

 

Postawili go takiego samotnego w samotnym miejscu.
Zapomniano o żonie – Pani Marii i kto mu teraz kanapki przyniesie w reklamówce i poprawi krawat?
Przecież nie istniał bez żony!
Kto mu teraz kupi słynne małpeczki?
Zostawili go na pastwę gołębi!

Znalezione obrazy dla zapytania kaczyński z żoną w juracie

 

Znalezione obrazy dla zapytania kaczyński z żoną w juracieZnalezione obrazy dla zapytania kaczyński z żoną

Znalezione obrazy dla zapytania kaczyński z żoną

Znalezione obrazy dla zapytania kaczyński z żoną

Znalezione obrazy dla zapytania kaczyński z żoną

Oni ponownie zagłosują na PiS!

Znalezione obrazy dla zapytania pisowcy

 

Mój kolega wirtualny wybrał się w swoje, dawne strony, gdzie się wychowywał.

Ot tak sobie zrobił Dzień Dziecka, aby zobaczyć jak to teraz wszystko wygląda i czytamy:


 

„No .. dzisiaj to był mój dzień powrotu do przeszłości. .;mysli;.
Wybrałem się ja bowiem na wieś , do miejsc gdzie spędzałem wakacje jako mały chłopiec na łonie Natury, nad rzeczką z której można było pić wodę, pośród drzew i z bogactwem rybek..
A tam inny świat i gdyby mnie tam nagle przeniesiono to nie zgadł bym gdzie jestem, bo tam gdzie były polne drogi i stare chałupy – nowoczesne domy z mediami i ogrodami pośród trawników pełnych egzotycznych iglaków, a na zewnątrz asfaltowe arterie i chodniki z kostki..
I tylko szkoda że mój strumyk z brzegami obrośniętymi niezapominajkami na niebiesko
gdzie koszykiem łowiłem ryby – to już wybetonowany kanał w którym rybki nie uświadczysz. .;smutek;.
Ale infrastruktura szokująca i tam gdzie był przejazd z szlabanami na korbę i wiecznie pijanym dróżnikiem
– … dwupoziomowy tunel – NA WSI!!!
SZOK… .;shocked:.
Rozmawiałem z miejscowymi i to wszytko powstało za czasów PO, bo od 2,5 roku nie robi się nic, ale i tak będą głosować na PiS, bo PIS rozdaje pieniądze i jest pobożny!! .:oklaski:.
Poza tym to przesympatyczni i gościnni ludzie…dopóki nie poruszać spraw religii i polityki, bo te są już zaklepane!! .:0belay:.
Są zdesperowani nigdy więcej nie dopuścić do władzy Tuska, za to co zrobił z PROFESOREM Lechem Kaczyńskim (we spółce z Putinem!) .;34;.
I z kim tam mogłem dyskutować – jak jest ich 1 babcia, troje dzieci z małżonkami – czyli 6, oraz sześcioro pełnoletnich wnuków:
– razem13 dorosłych osób w tej jednej rodzinie i WSZYSCY KOCHAJĄ PIS bo ksiądz tak kazał, a Bogu nie wolno się sprzeciwiać. .;34;. Tak został wychowany nawet i 19-letni wnuk i tego się będą trzymać!! .:dziadek:.
Jakie szanse ma MÓJ JEDEN GŁOS PRZY ICH TRZYNASTU?? .;smutek;.
Byłem przerażony słuchając ich, bo widać było że to DOBRZY LUDZIE, którzy jednak tak jak w Boga – wierzą w Jarosława, bo wg nich ten wie co robi i Opatrzność boska go zesłała.. .;kaplan;.
AMEN”

Macki pisowskie w moim mieście!

Wśród ptaków wielkie poruszenie – tfu – mieszkańców mojego miasteczka.

Od kilku dni poszła fama po mieście, że odwiedzi nas – no kto?

Prezydent RP wraz z małżonką nas odwiedzi i fama okazała się prawdą!

Prezydent RP Andrzej Duda w Choszcznie!
W najbliższy poniedziałek 19 marca 2018 roku nasze miasto odwiedzi Prezydent RP Andrzej Duda z małżonką. Wizyta ta ma związek z projektem „Nutki dla Ojczyzny” którym zainteresował się Prezydent RP.
Oficjalnie na stronie Prezydenta RP zapowiedziano że o godz. 15:30 Prezydent Andrzej Duda spotka się z mieszkańcami w Hali Sportowej przy Publicznym Gimnazjum w Choszcznie. Podczas spotkania planowane jest wystąpienie Prezydenta RP.

Ludzie się głowili, po co nas i dlaczego chce odwiedzić tak wysoki urzędnik Polski i to nie latem, kiedy nasze miasto jest piękne, zielone, a pod koniec zimy, gdy miasto jest szare!

Niektórzy mieli nadzieję, że może sypnie groszem, bo u nas jezdnie i chodniki są dziurawe i nie jeden na tych dziurach stracił co najmniej obcas od buta.

Wiadomym jest, że wszystkie władze mają swoje aktywa i pasywa i też wielką dziurę w budżecie, a więc kasy na reparacje i remonty jest brak.

Niestety, ale ta wizyta nie łączy się z ratowaniem budżetu miasta, a z wysłuchaniem występu „Nutki patriotyczne”, które dadzą występ na sali gimnastycznej byłego Gimnazjum.

Nie obawiam się występu dzieci, gdyż słyszałam i są pięknie przygotowane, ale obawiam się tego przemówienia Prezydenta.

A co będzie jak chlapnie, że Choszczno jest pod zaborami i jako Ziemie Odzyskane jesteśmy tylko pozornie i wciąż należymy do Niemców?

W związku z tą arcy ważną wizytą nasze Władze przychyliły się natychmiast do ustawy dekomunizacyjnej i wydano dekret o rozbiórce pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej.

Przyjechał ciężki sprzęt i pracownicy z młotami, wiertarkami i kilofami i zaczęli walić w ten zrośnięty z miastem pomnik, aby tylko nie narazić się Prezydentowi i jego niemej małżonce.

Pomnik tak korzeniami wrósł w ziemię naszego miasta, że mocno się namęczono, aby go zdemontować. Dopiero pod koniec dnia to się udało.

Ludzie starsi piszą na moim fan – page, że szkoda, że to wstyd dla włodarzy, bo pomnik ten, to nasza historia.

Młodzi krzyczą u mnie na stronie, że precz z komuną i bądź tu mądry.

Powstaje pytanie, co włodarze obiecali Prezydentowi i mi się wydaje, że w tym miejscu powstanie pomnik – potworek następny Lecha Kaczyńskiego.

Przecież Prezydent nie przyjedzie do nas tylko posłuchać pieśni patriotycznych, a pewnie po to, aby wynegocjować coś dla Prezesa Kaczyńskiego.

Napiszę moje podsumowanie na te podłe czasy, a więc:

„Ha ha ha – komedia!
Dali 500+ i potem długo, długo nic, a teraz dają sobie i biorą sobie!
Pogratulować temu suwerenowi, który godzi się na to – jaki kur…wski chaos jest w Polsce!
Jest duszno, śmierdząco i nieuczciwie i śmiesznie! 😦

 

 

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

To młodzi ludzie pokażą rządzącym środkowy palec!

W związku ze Świętem Kobiet i Dniu Mężczyzny pozwoliliśmy sobie z Mężem na obiad  w innym mieście.

Stoi sobie taki bar niepozorny, tuż przy drodze, gdzie chętnie tu jadają kierowcy Tirów i ci, którzy pracują w Niemczech, bo stąd mają blisko do granicy.

Od jakiegoś czasu i my tam jadamy, bo obiady są smaczne – takie domowe.

Obsługa jest przemiła i nie czeka się długo na obsługę i tak ja zamówiłam sobie zupę pieczarkową, a Mąż – kapuśniak.

Na drugie danie był sznycel z sadzonym jajkiem, a do tego pyszne, pachnące ziemniaki i czerwone buraczki.

Porcje są dla mnie za duże, że ciężko, to w siebie wcisnąć. Na drugi raz zamówię porcję jak dla dziecka ha ha.

Kiedy wyjeżdżaliśmy, to minęliśmy w moim mieście kilka marketów, a pod nimi ani jednego samochodu, bo przecież mamy nowe rządy, które zamknęły Polakom sklepy.

Taki widok wprawił mnie w nie najlepszy humor, bo przypomniały mi się czasy socjalistyczne. Moje miasto dziś umarło!

Troszkę zwiedziliśmy to miasteczko i stwierdziłam, że jest zadbane i widać w nim duże pieniądze z Unii Europejskiej.

Mają śliczny kościół, prawie taki sam jaki jest w moim mieście – patrz drugie i trzecie zdjęcie kościoła i bramy wjazdowej – bodajże z XIV wieku.

Rządzący zamknęli Polakom sklepy, aby mieli czas dla Boga i Rodziny!

Jadąc z powrotem wypatrywałam te spacerujące Rodziny, a pogodę mieliśmy dziś cudną – Wiosna!

Na moich zdjęciach nie ma Rodzin i spacerowiczów, bo to nie czasy komuny.

Teraz ludzie inaczej spędzają wolny czas, bo jakże często przed komputerem i dzieci też.

Puste ulice i park u mnie, bo i tam byliśmy wypatrywać tych spacerujących Rodzin – pustki moi drodzy.

Na jednym ze zdjęć uchwyciłam młodzież, która chwyciła za klamkę w sklepie „Żabka” i niestety, ale sezam się nie otworzył.

Widziałam, że byli wściekli i nie ważne, co chcieli kupić, a po dłuższej dyskusji poszli do sklepu „Alkohole 24 h”.

Tak sobie pomyślałam, że my starzy sobie doskonale poradzimy z zamkniętymi sklepami, bo jesteśmy zorganizowani i pragmatyczni.

Młodzież dostanie „wściku”, bo byli wychowani w systemie, kiedy o każdej porze dnia i nocy mogli te swoje zakupy zrobić.

Nie zrozumieją tego zakazu, że po chipsy będą musieli zapylać na stację benzynową i po pifko też.

Wychowani w czasach rządów PO, kiedy sklepy stały otworem mniemam, że w następnych wyborach pokażą PiS palec środkowy. PiS zakazał im wędrówki po galeriach, gdzie nie będą mogli już kupić w niedzielę dżinsów, modnego obuwia, czy też zjeść w galerii –  lodów.

To młodzi rozłożą tych cwaniaków na łopatki!

Zamykając ludziom sklepy, nie zapędzicie ich do kościoła, a druga sprawa ile ludzi zarobi mniej, albo będą musieli zamknąć biznes!

Niech mi ktoś przypomni kiedy to sprzedawcy, kasjerzy strajkowali?

Ja wiem, że do Szczecina w niedzielę zjeżdżali do galerii Niemcy i tam zostawiali duże pieniądze, które przez Kaczyńskiego straciliśmy!

Dobra zmiana zrobiła Polskę w banana!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

„Pickonstrukcja” Kaczyńskiego

Znalezione obrazy dla zapytania minister rota

Świat wstrzymał oddech, bo dzisiaj – w samo południe w Polsce – odbyła się „pickonstrukcja” rządu! 

Prezes Kaczyński bawił się w swojej siedzibie sreberkami i jednych w nie pozawijał, a drugich uwolnił i  sumuję:

Pierwsza radość to taka, że szkodnik Szyszko został odwołany, bo to on zdemolował nasze lasy i kazał strzelać do naszych, polskich zwierząt. Ostał mu się tylko słoik z drukarzem!

Druga radość, to taka, że Antoni się nie obronił i wyleciał z MON.

Nikt nie wie na jak długo został schowany, ale póki, co nie będę słyszała jego urojeń.

Trzecia radość to taka, że Minister od San Escobar nareszcie nie będzie ośmieszał Polski w świecie.

Jest jednak coś, co mnie zasmuciło i to jest wejście Błaszczaka na miejsce Macierewicza!

Błaszczak nie zna się na niczym i dalej będzie powielał po Macierewiczu dewastację naszego wojska i obawiam się, że jutro – na kolejnej miesięcznicy wystawi wojsko w Warszawie –  zamiast Policji!

Paradoksem jest, że JOJO – Brudziński od kradzieży Adidasów stanął na czele Policji! 😀

Jednak dlaczego nikt nie mówi, że wszyscy – nowo powołani Ministrowie dziś przysięgali na Konstytucję, którą wielokrotnie łamał Adrian i wszyscy w tym rządzie!

Hipokryzja wielkości Himalajów i uważam przysięgę za nieważną!

„Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów (wiceprezesa Rady Ministrów, ministra), uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem”. Przysięga może być złożona z dodaniem zdania „Tak mi dopomóż Bóg”.

Poszła na cmentarz i usłyszała!

Już pojawiły się rekalmy świąteczne – o zgrozo!

Już galerie ozdobione są świątecznymi akcentami, a ludziom wpycha się w listopadzie świąteczne świecidełka.

Jeszcze nie dopaliły się znicze na grobach naszych bliskich, a wyciska się z ludzi następne pieniądze.

Wszystko to obłuda i wielka komercja, co we mnie zabija radość i ochotę do celebrowania zbliżającego się Bożego Narodzenia.

Kiedyś tego nie było, bo było bardziej przyzwoicie i ludzie na spokojnie szykowali zbliżający się ten czas.

Takie postępowanie komercyjne wpędza ludzi w nerwicę, bo nie mają czasu na przeżywanie swoich zmarłych, gdyż świadomie napędza  się ich w pośpieszne planowanie porządków w domu i  myślenie o tym, że za chwilę trzeba będzie zasiąść do wspólnej Wigilii. Ja sama wpadam w konsernację, że niby jest jeszcze sporo czasu, a reklamy mnie poganiają i staję się niechętna do szykowania świąt i się niepotrzebnie nakręcam.

Druga sprawa, to my – społeczństwo –  tak bardzo skłócone przez polityczne zawiorwania, że w niejednym domu na tym tle dojdzie do awantury i pyskówki.

To widać na portalach społecznościowych jak bardzo Polacy są podzieleni przez politykę i jak się na tym tle różnią i w końcu nienawidzą.

Nie raz czytam tak straszne komentarze i nie są one krytyczne, ale wulgarne i pisane jakby bez serca.

Ludzie lubią obrzucać się inwektywami i nie liczą się w sieci z cudzymi uczucami na zasadzie – aby dowalić, bo to ja mam rację!

Takie zachowanie wśród Polaków widzimy także w życiu realnym, kiedy nawet na cmentarzu Polacy nie potrafią się zachować.

Opisała to była prowadząca „Panoramę” – Joanna Racewicz, która udała się z synem na grób swojego męża, który zginął w Smoleńsku:

To co ją spotkało woła o pomstę do nieba – Polacy – tak nie wolno!

 

– Opowiem Tacie o meczu, dobrze, Mamiś? Poczekasz? – Czekam, Synku. – Wiem, że Tata tam był i widział, jak bronię, ale chcę się tak zwyczajnie pochwalić. Wytrzymasz w tym tłumie? – Dla ciebie wszystko, Synku. Tłum. Jak bezmyślna, wezbrana fala. Bez uczuć, emocji i empatii. Staje za plecami, gdy skuleni siedzimy na ławce. „O, to ten od ochrony, mąż tej, no Racewicz dziennikarki. Ty, Wiesiek, patrz, to chyba ona z synem, dawaj aparat”- jakbym była głucha, ślepa, nieistniejąca. „A pani to jest pewna, że on tu jest pochowany?”- pytają „prawdziwi Polacy. „Ileż można jechać na tym Smolensku”- utyskują ci „zmęczeni”. Jedni i drudzy jakby z wykastrowaną wyobraźnią. Zamienimy się miejscami? Może tez przyjdziemy na groby Państwa Bliskich i tak sobie pokomentujemy, porobiły zdjęcia, poprzepychamy się trochę? Postawcie lustro przed sobą. I spytajcie – jak u Gogola – z czego się śmiejecie?… #synlepszynizmarzenie #pamięc #waznerozmowy #gdziewymacieserca #k2#juzdosyc

2 DNI TEMU

Z katolickimi fanatykami trzeba rozmawiać krótko!

Uczestniczę w pewnym forum, gdzie odbywają się różne dyskusje, na tematy wszelakie.

Rozmawiamy też tam na tematy światopoglądowe i oczywiście lecą pióra jak na każdym forum zresztą.

Dziś przeczytałam wypowiedź zagorzałej zwolenniczki PiS-u i  katoliczki.

Wypowiedź tej pani brzmi:

„Ja tylko stwierdziłam fakt, że życie bez ślubu (w KK) to cudzołóstwo i chyba nikt temu nie zaprzeczy”.

No kurza twarz, ale się wkurzyłam, bo ci fanatycy widzą źdźbło w cudzym oku, a nie widzą belki w swoim.

Dlaczego oni są tacy zakłamani i nie potrafią przyznać się do tego, że w ich katolickich szeregach są osoby, które katolikami nie powinni się nazywać, bo sami łamią wszelkie, kościelne przykazania!

Owa katoliczka napisała też, że Donald Tusk cudzołożył ze swoją żoną Małgorzatą przez 27 lat, a potem wzięli ślub kościelny. Do głowy jej nie przyszło, że ludzie z wiekiem dorastają do pewnych spraw i podejmują takie, a nie inne decyzje. Ileż jest takich małżeństw, które po latach idą do kościoła w celu zalegalizowania związku, bo się  nawracają.

Ile  ludzi chorych śmiertelnie przyjmuje sakrament, choć całe życie nie chodzili do kościoła i mają do tego prawo. Ja takich ludzi rozumiem i nie potępiam.

Zatkałam dzioba tej kobiecie, bo spytałam, co myśli o polskiej katoliczce – córce Lecha i Marii Kaczyńskich, czyli o Marcie Kaczyńskiej.

Czy życie Marty Kaczyńskiej jest wzorem dla innych katolików? Wątpię, bo Marta Kaczyńska młoda już nie jest, a jej całe dotychczasowe życie, to jeden, wielki grzech!

Oszukała pierwszego męża, że to jego dziecko, na które ten łożył i wychowywał, a kiedy się zorientował, to z hukiem kobietę zostawił.

Potem związała się z Dubienieckim, który okradł osoby niepełnosprawne i siedział za to w kiciu. Nawet nie wiem dlaczego cwaniaczek jest na wolności, ale czuję tu rękę Jarosława Kaczyńskiego.

Następną zdobyczą Marty Kaczyńskiej jest facet, który z inną ściskał się na plaży i pił z nią alkohol!

Martę to nie przeraziło i z owym cwaniaczkiem się pokazuje i z nim sypia – bez ślubu!

Na jej rozwiązłe życie patrzą jej córki i tak oto matka wpaja swoim dzieciom wiarę katolicką. Jakie to typowe w tym, politycznym, katolickim światku, że modlą się pod figurą, a diabła mają za skórą.

I tak oto tej pani wbiłam szpilę, że ani „a”, ani ‚be”.

Może Marta Kaczyńska będzie polską Liz Taylor – czyli siedem ślubów i siedem rozwodów. 😀

Kurtyna!