Archiwa tagu: płacz i radość

Jaki był ten Rok – podsumowanie

To był bardzo dziwny rok i skoro święta dobiegają końca, na zasadzie – święta, święta i już po świętach, to do głowy przychodzą refleksje i chciał nie chciał robię podsumowanie, takie na swoje tylko potrzeby. Tyle się zdarzyło, bo i cudne chwile były, ale były i smutne, jak to w życiu.

W tym roku otrzymałam nowy, wypasiony laptop, a także nowy telefon, zwany smartfonem, co mnie trochę przeraziło, bo miałam obawy, czy dam sobie radę z opanowaniem tego sprzętu. Dałam radę, zupełnie samodzielnie, ale czasu mi trochę to zabrało. Krok po kroku i mój kontakt ze światem opanowałam. Czyli nie jest ze mną tak źle i wciąż czegoś nowego się uczę.

Laptop i smartfon to było nic, w obliczu założenia działalności gospodarczej i musiałam uczęszczać na szkolenia, aby poznać wiele nowych pojęć i zasad prowadzenia działalności zgodnie w wymogami Unii Europejskiej. Na tych szkoleniach poznałam fajnych ludzi, którzy jak ja, ubiegali się o dofinansowanie. To było bardzo fajne doświadczenie, które zaprocentowało. Ja wyrwana z zacisza domowego musiałam na nowo otworzyć się na ludzi. Robienie notatek, a więc nauka, nauka pojęć przydatnych i ciekawych.

Moja córka zaszła w ciążę, co spowodowało w całej rodzinie euforię, bo to ostatni dzwonek na urodzenie drugiego dziecka. Tak bardzo się wszyscy cieszyliśmy na tę wiadomość, kibicując, aby dzieciątko urodziło się zdrowe. Jeden telefon, zwalił nas z nóg, że coś jest nie tak, ale lekarze dają nadzieję, że będzie wszystko dobrze i zapanują nad sytuacją. Córka do samego porodu nosiła swojego syna pod sercem, a my czekaliśmy na moment rozwiązania. Niestety!

Na tę wiadomość  zakryłam twarz w akcie rozpaczy i niemocy i do dziś pamiętam jak ból rozsadzał mi klatkę piersiową. Nie zapomnę nigdy tego bezsilnego uczucia. Pogrzeb i dużo białych zniczy i kwiatów. To był ten moment, kiedy stanęłam się bezsilna w obliczu tragedii mojego dziecka.

Pewnego razu, moja Mama poczuła się bardzo źle, a więc w tym roku, trafiła do szpitala i to też zaważyło na tym moim stwierdzeniu, że ten rok był taki bardzo dziwny.

Życie musi toczyć się dalej i dlatego pielęgnujemy nasze rodzinne święta, aby się wspierać i być zawsze blisko w radości i smutku, bo tak razem, jest lżej – zwyczajnie tak!