Archiwa tagu: plotki

Gadu, gadu noc膮 – baju, baju w dzie艅!

Pisa艂am chyba dwa razy na blogu, 偶e mamy chorego s膮siada, kt贸remu nie tylko ja z M臋偶em pomagamy, ale takich ludzi jest wi臋cej!

S膮siad jest po 贸smej chemii i czuje si臋 bardzo 藕le!

P贸ki co, nie mo偶e nic je艣膰, a M膮偶 na jutro u lekarza rodzinnego za艂atwi艂 mu w szpitalu kropl贸wki, aby go troch臋 wzmocni膰!

Kupi艂 w aptece elektrolity, bo tak na razie poradzi艂 farmaceuta!

Za dobre serce otrzyma艂am od jego siostry na fan-page,聽 kt贸ra nami臋tnie mnie czyta -poni偶szy komentarz:

„Lustro codzienno艣ci -m贸j blog w艂a艣nie Ty najwiecej obrazasz ludzi na, tym swoim po偶al si臋 blogu ,Kopiuj, wytnij, wklej ,a jak komentarz si臋 nie spodoba usu艅. Sama zastan贸w si臋 nad swoim 偶yciem i nad tym co piszesz.Przeczytaj swoje w艂asne wpisy i zaznacz na czerwono wszystkie obra藕liwe s艂owa napisane o ludziach, kt贸rych tak naprawd臋 nie znasz”.

Mo偶e czas zamkn膮膰 bloga i o niczym ju偶 nie pisa膰, czy mo偶e nie da膰 si臋 i pisa膰 dalej o ludzkich sprawach?

Na blogu jest ponad dwa tysi膮ce moich autorskich wpis贸w, gdzie jest normalne, 偶e wklejamy cytaty z wypowiedziami i opiniami innych ludzi, z kt贸rymi si臋 zgadzamy, albo nie!

Ta krytykuj膮ca mego bloga nie ma o tym zielonego poj臋cia i jeszcze czytaj膮cy mnie niech wska偶膮, kiedy kogo艣 obrazi艂am!

Zreszt膮 po co ja si臋 t艂umacz臋!

Odpisa艂am jej na fan-page, 偶e to takie polskie skurwysy艅stwo, 偶e za pomoc s膮siadowi i mamie zosta艂am zwyzywana!

Z tego wynika, 偶e chyba nie warto pomaga膰, bo nikt nie potrafi tego doceni膰, ale ja potrafi臋 doceni膰 moj膮 siostr臋, kiedy mama by艂a chora, kt贸ra po wszystkim obrazi艂a mnie!

Mnie jest oboj臋tne, 偶e s膮siad w m艂odo艣ci pope艂ni艂 jakie艣 b艂臋dy, kt贸rych by膰 mo偶e聽 na ostatniej prostej,聽 rodzina nie jest w stanie tego wybaczy膰!

Jestem zm臋czona okrutnie, 偶e mam do czynienia z takimi lud藕mi, a do tego jestem zm臋czona wczorajszymi wyborami!

Dzi艣 zdarzy艂o mi si臋, 偶e po prostu si臋 pop艂aka艂am!

Wielu moich znajomych na dwa tygodnie odchodzi od polityki, bo s膮 zawiedzeni jak i ja i id膮 na odpoczynek!

Usycha we mnie wiara tak po ludzku, bo my艣la艂am, 偶e po 5 latach karygodnej polityki w Polsce ludzie przejrzeli na oczy!

Jak si臋 okrutnie pomyli艂am wierz膮c w m膮dro艣膰 Polak贸w i Polek.

Mam taki apel do tych, kt贸rzy tu zagl膮daj膮!

„12 LIPCA WALCZMY,BO SKO艃CZYMY JAK KONIE Z JANOWA PODLASKIEGO,G艁ODNI,ZANIEDBANI I PO KOSTKI W G脫WNIE”.

Manuela Gretkowska napisa艂a na swoim Facebooku dok艂adnie to, co ja po tych wyborach czuj臋 – tekst ni偶ej!

Czuj臋, usycha we mnie wiara
Instynkt ludzko艣ci nieomylny
Tyle s艂贸w niepotrzebnych naraz
Z艂o艣ci i trwogi zgie艂k bezsilny
Chc臋 uciec, wiem to brzmi naiwnie
Chc臋 uciec cho膰by na pustyni臋
– Jeste艣 zm臋czony?
Tak
To minie

Czy kto艣 zatrzyma m艂yny s艂owa
Nim w proch ostatni膮 prawd臋 zmiel膮
Be艂kot i zbrodnia, kr贸l, kr贸lowa
W艂adz膮 nad nami si臋 podziel膮
Pogodzi nas niepogodzonych
S艂o艅ce gdy pierwszy raz nie wzejdzie
– Jeste艣 zm臋czony?
Tak
To przejdzie

Czasu ju偶 nie ma, nie ma na nic
My艣l ginie og艂uszona gwarem
G艂upota tuczy si臋 s艂owami
Wystarczy: mane, tekel, fares
Czy 艣wiat jest 艂odzi膮 dla szalonych
Rozbitk贸w, co ratunkiem gardz膮
– Jeste艣 zm臋czony?
Tak
Bardzo
Jonasz Kofta!

Czuj臋 si臋 jakbym czeka艂a na wyniki biopsji, a nie drugiej tury prezydenckich wybor贸w. Czy z艂o艣liwy, czy nie鈥 Raz nadzieja, raz mdli w przeczuciu, 偶e jednak b臋dzie 藕le. 43 % przewidywa艅 fatalnego ko艅ca i 30 % plus – szansy prze偶ycia.
Druga tura, to walka na 艣mier膰 i 偶ycie demokracji.
Ho艂ownia nie dogaduj膮c si臋 z Trzaskowskim, mo偶e nie dowios艂owa膰 do nast臋pnych wybor贸w parlamentarnych. Wbrew temu co s膮dz膮 jego wyborcy, chodzi膰 po wodzie jeszcze nie umie. Kariera przed nim d艂uga i szeroka, wybrukowana nadziejami nowoczesnych katolik贸w. Tych w Polsce nie zabraknie, na pokolenia. Nikt ich nie sieje, sami si臋 hoduj膮.
Nie by艂o mi 偶al Biedronia. Pou艣miecha si臋 przepraszaj膮co i wr贸ci do Brukseli. A wy – my, brnijmy przez to bagno nad Wis艂膮. Lud nadwi艣la艅ski nie zmieni艂 si臋 od 200 lat. Zastyg艂 w g贸wnie jak w bursztynie. Zryw powsta艅czy o wolno艣膰 dobije swoimi g艂osami. Mo偶e but贸w nie 艣ci膮gnie zabitym, ale ograbi z nadziei.
Bosaka popieraj膮 m艂odzi i nic dziwnego. Nie znaj膮 ani normalnego, ani opieku艅czego pa艅stwa socjaldemokracji. Przykr膮 prawd膮 jest , 偶e nikt takiego pa艅stwa u nas nie posmakowa艂, opr贸cz Zandberga w Danii. My ssiemy socjal demokratyczne lizaczki obietnic. Socjalizm z lekcji historii i katechezy kojarzy si臋 im z marksizmem, z艂em wcielonym. Dzieciaki od Bosaka, musz膮 liczy膰 na siebie. Byle biedni, rozczarowani rodzice (鈥濶a to pa艅stwo, kurwa, nie mo偶na liczy膰鈥) i nachapana w艂adza im nie przeszkadza艂y – podatkami, nakazami. Nosz膮 garnitury nie od Bossa, tylko w stylu Bosaka, takie bardziej komunijne, ino lilijki im brak. Za to czysto艣膰 pogl膮d贸w na ras臋 i p艂e膰 maj膮 jak ksi膮dz nakaza艂.
Znam ich z mojego rodzinnego miasta. Ziomki co chc膮 偶y膰 dobrze i ustawi膰 si臋 w tym przera偶aj膮cym 艣wiecie bez regu艂. Straszne i cyniczne, ale jest w tym okrutny realizm.
Zosta艂y 2 tygodnie. Nie wiadomo z czym wyskoczy Kurski, do tej pory, na tego ch鈥o偶na by艂o liczy膰 w decyduj膮cych momentach. Dziadek z Wermachtu juz by艂, kasa dla 呕yd贸w te偶 i peda艂y niszcz膮ce polskie rodziny. Teraz czas na pedofili臋, 艂ap贸wki? Albo, 偶e Trzaskowski odbierze 500 i chrzty, drugiego dziecka, bo sam swojego nie ochrzci艂 czy co艣 tam. Ma d艂ugopis i mo偶e. Ma艂o czasu, 偶eby zdrapa膰 z siebie info g贸wno, gdyby ochlapa艂o.
Moja nadzieja w Kaczy艅skim – Frankensteinie, pozszywanym z trup贸w smole艅skich, 偶o艂nierzy wykl臋tych i nienawistnej agresji. Na razie pokazuje si臋 rzadko, 偶eby nie straszy膰 wyborc贸w PiS-u. Ale mo偶e d艂ugo nie wytrzyma.
Czekam na wyniki, powt贸rnej politycznej biopsji za dwa tygodnie. Ta pierwsza, na 偶ywym cielsku Polski daje jeszcze nadziej臋.

Obraz mo偶e zawiera膰: 2 osoby
Obraz mo偶e zawiera膰: 2 osoby, ko艅, tekst 鈥濷stry cie艅 mg艂y @prawolewak鈥

M贸j b贸l jest wi臋kszy ni偶 tw贸j!

Kiedy siostra mi napisa艂a, 偶e moim zasranym obowi膮zkiem by艂o opiekowanie si臋 mam膮, kt贸r膮 si臋 opiekowa艂am, to wr贸ci艂y do mnie demony z przesz艂o艣ci – automatycznie!

W tym stwierdzeniu poczu艂am si臋 jak zdeptany, nic nie znacz膮cy karaluch, robal, kt贸ry w zasadzie nikomu nie jest potrzebny w normalnym 偶yciu ludzkim bo mo偶e tylko w lesie!

Zacz臋艂am analizowa膰 swoje 偶ycie i dosz艂am do wniosku, 偶e od bliskich nie otrzyma艂am w doros艂ym 偶yciu 偶adnego szacunku i zosta艂am oceniona jak samo z艂o – jaki艣 dziwol膮g!

Wygl膮da na to, 偶e by艂am w tej rodzinie przezroczysta i nikomu nie potrzebna!

A ja pisz臋, 偶e do艣膰 zn臋cania si臋 nade mn膮, kt贸ra by艂a siedem razy hospitalizowana!

Do艣膰 zn臋cania si臋 nade mn膮, kt贸ra cztery razy targa艂a si臋 na 偶ycie, a ani ty siostro, ani matko nie reagowa艂y艣cie, a tylko s艂ysza艂am – we藕 rozw贸d, ale 偶adnych konkret贸w i musia艂abym z dzie膰mi zamieszk膮 po mostem!

Matka za swojego 偶ycia nie zrobi艂a nic, aby mnie i siostr臋 zjedna膰 ku sobie i aby艣my zakopa艂y top贸r wojenny!

Nie zareagowa艂a kiedy sprzeda艂am siostrze聽 sw贸j pami膮tkowy pier艣cionek, bo potrzebowa艂am pieni臋dzy na rozw贸d, a kiedy chcia艂am go odkupi膰 – odm贸wiono mi!

Jestem w ma艂偶e艅stwie ponad 40 lat i matka nigdy nie ugotowa艂a obiadu, aby zaprosi膰 nas – dwie c贸rki z rodzinami, aby艣my w ko艅cu na nowo si臋 porozumia艂y!

Przecie偶 musia艂a widzie膰, 偶e nie rozmawia艂am z siostr膮 ponad 20 lat i nie zrobi艂a z tym nic!

Zaprasza艂am j膮 na 艣wi臋ta, ale wytrzymywa艂a godzin臋 i meldowa艂a si臋 przy 艣wi膮tecznym stole u siostry, bo tam by艂o by艂o bardziej weso艂o z wiadomych przyczyn.

By艂o mi z tego powodu bardzo przykro, a moje dzieci te偶 to bola艂o, 偶e ich babcia woli inne klimaty!

Tak, widz膮c to –聽 odsun臋艂am si臋 od rodziny, bo mnie nie chcieli i ja nie chcia艂am pcha膰 si臋 tam, gdzie nie by艂am mile widziana.

Zosta艂am nawet wyproszona z domu siostry przez szwagra!

Kocha艂am mam臋 i bola艂o mnie to, 偶e by艂am dla niej mniej wa偶na i sama podzieli艂a swoje dzieci!

Dosta艂am w pracy po偶yczk臋 i posz艂am do sklepu wybra膰 dla niej elegancki p艂aszcz, bo wiedzia艂am, 偶e nigdy sobie nie kupi czego艣 eleganckiego z marnej emerytury.

Zawsze mia艂am dla niej prezent na imieniny, czy te偶 urodziny, bo zawsze pami臋ta艂am, 偶e mnie urodzi艂a i by艂am jej wdzi臋czna za pomoc na pocz膮tku mojego ma艂偶e艅stwa.

Moje prezenty stoj膮 teraz w witrynie mojej siostry, a jest to porcelanowy go艂膮b i m膮dra sowa i to jest oznak膮, 偶e stara艂am si臋 robi膰 mamie prezenty estetyczne!

Czy mam prawo czu膰 b贸l, 偶e mnie wymaza艂a z aktu notarialnego, tak jakby mia艂a jedno dziecko – tak czuj臋 b贸l i naprawd臋 nie chodzi tu o pieni膮dze!

To boli,聽 bo przypominam sobie ojca, kt贸ry maj膮c dwie c贸rki la艂 tylko mnie jak mokre 偶yto, a m艂odsz膮 oszcz臋dza艂, bo to by艂 dla niego „czerwony karmazynek”.

Ja du偶o sobie w g艂owie przez lata pouk艂ada艂am, ale brzmi膮 mi w g艂owie napisane s艂owa, 偶e moim zasranym obowi膮zkiem i to odbieram jako policzek, kt贸ry piecze mnie od paru dni.

Musz臋 sobie to pouk艂ada膰, by nie wpa艣膰 w rozpacz i oto z cudownego dziecka mojej matki i ojca wysz艂a s艂oma z but贸w!

Musz臋 z tym jako艣 偶y膰 i to jest m贸j blog, a wi臋c聽 mam prawo na nim pisa膰, co mn膮 targa!

A teraz zmieniam temat, bo mnie pytaj膮 dlaczego tak jestem za Polsk膮?

Jestem, bo to m贸j kraj i pragn臋 dla niego jak najlepiej, bo przez ostatnie 5 lat dzia艂o si臋 tylko samo z艂o.

A ja pragn臋 i pytasz mnie:

Pytasz mnie, co w艂a艣ciwie Ci臋 tu trzyma
M贸wisz mi, 偶e nad Polsk膮 szare mg艂y
Pytasz mnie, czy rodzina, czy dziewczyna
I c贸偶 ja, i c贸偶 ja odpowiem Ci

Mo偶e to ten szczeg贸lny kolor nieba
Mo偶e to tu prze偶ytych tyle lat
Mo偶e to ten pszeniczny zapach chleba
Mo偶e to pochylone strzechy chat

Mo偶e to przeznaczenie zapisane w gwiazdach
Mo偶e przed domem ten wiosenny zapach bzu
Mo偶e bociany, co wracaj膮 tu do gniazda
Co艣, co ka偶e im powraca膰 tu

M贸wisz mi, 偶e inaczej 偶yj膮 ludzie
M贸wisz mi, 偶e gdzie艣 ludzie 偶yj膮 l偶ej
M贸wisz mi, kr贸tki sierpie艅, d艂ugi grudzie艅
M贸wisz mi, d艂ugie noce, kr贸tkie dnie

M贸wisz mi, s艂uchaj stary jedno 偶ycie
M贸wisz mi, spakuj rzeczy, wyjed藕 st膮d
M贸wisz mi, wsta艅 i spakuj si臋 o 艣wicie
Czy to warto, tak pod g贸re, tak pod pr膮d

Mo偶e to przeznaczenie zapisane w gwiazdach
Mo偶e przed domem ten wiosenny zapach bzu
Mo偶e bociany, co wracaj膮 tu do gniazda
Co艣, co ka偶e im powraca膰 tu

Mo偶e to zapomniana dawno gdzie艣 muzyka
Mo偶e melodia, kt贸ra w sercu cicho brzmi
Mo偶e mazurki, mo偶e walce Fryderyka
Mo偶e nadzieja doczekania lepszych dni

Mo偶e to zapomniana dawno gdzie艣 muzyka
Mo偶e melodia, kt贸ra w sercu cicho brzmi

Andrzej Rosiewicz

Zdj臋cia s膮 mojego autorstwa!

 

Obraz mo偶e zawiera膰: niebo, ro艣lina, drzewo, chmura, trawa, na zewn膮trz i przyroda

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

 

Kobieta kobiecie wilkiem!

 

Pani Maria jest ju偶 na emeryturze i mieszka we wsp贸lnym gospodarstwie z m臋偶em.

Dzieci s膮 gdzie艣 w 艣wiecie i maj膮 ju偶 od wielu lat swoje rodziny i oczywi艣cie zawodowe obowi膮zki.

Kiedy m膮偶 pani Marii jest wci膮偶 aktywny, bo tego potrzebuje, to pani Maria boi si臋 zawrze膰 jakiekolwiek przyja藕nie z innymi kobietami.

Tyle razy dozna艂a nieprzyjemno艣ci ze strony innej kobiety, 偶e na ca艂e 偶ycie si臋 wyleczy艂a w kontaktowaniu si臋 z kobietami.

Dosz艂a do wniosku bardzo smutnego, 偶e kobieta, kobiecie jest wilkiem i najwi臋ksze ci臋gi w艂a艣nie otrzyma艂a od rzekomych przyjaci贸艂ek.

Na emeryturze wystarczy jej kontakt ze 艣wiatem za pomoc膮 komputera, ale i tak stara si臋 by膰 bardzo ostro偶na od kiedy 5 lat atakowa艂a j膮 w sieci kobieta hejterka, a sprawa otar艂a si臋 o Policj臋 i Prokuratur臋 zacz臋艂a w膮tpi膰, 偶e w sieci mo偶e by膰 bezpieczna.

Kiedy pani Maria by艂a m艂oda, to wydawa艂o si臋 jej, 偶e oto znalaz艂a przyjaci贸艂k臋, kt贸ra przychodzi艂a na kaw臋 i ciasto.

Jednak po jakim艣 czasie pani Maria zorientowa艂a si臋, 偶e ta przyjaci贸艂ka nie przychodzi dla niej, a dla jej m臋偶a.

W pracy dozna艂a mobbingu od kobiety w艂a艣nie, kiedy m臋偶czy藕ni bardzo szanowali prac臋 pani Marii i zachwalali jej profesjonalizm!

Wiele razy widzia艂a sceny z kolejek np. w sklepie z pieczywem, kiedy kobiety nie chcia艂y przepu艣ci膰 kobiety w ci膮偶y, albo z dzieckiem na r臋ku!

Kiedy艣 w jej pracy zorganizowano imprez臋 integracyjn膮 i ludzie sobie tam troch臋 wypili.

Na drugi dzie艅 kobiety zacz臋艂y pok膮tnie obgadywa膰 w艂a艣nie kobiety i mia艂y niez艂e u偶ywanie.

Pani Maria by艂a tak偶e na wszelkiego rodzaju przyj臋ciach i to tam, w tych miejscach us艂ysza艂a plotki na temat ca艂ego miasta i o ludziach kto, co, z kim – plotki rozpowszechniane w艂a艣nie przez kobiety!

To tak偶e kobieta zamie艣ci艂a na pewnym forum dane pani Marii i jej wizerunek, a wi臋c dlatego pani Maria nie ma ju偶 偶adnego zaufania do kobiet!

Mog艂aby zapisa膰 si臋 na jakie艣 ko艂o zainteresowa艅 w domu kultury, ale si臋 boi!

Boi si臋 plotek, ocen, por贸wna艅, negatywnych komentarzy i wrogo艣ci!

呕ycie j膮 nauczy艂o, 偶e nie mo偶na bezgranicznie ufa膰 kobiecej naturze i dlatego zawsze lepiej si臋 jej rozmawia艂o z m臋偶czyznami.

Dlatego z tego strachu nie ma przyjaci贸艂ek, bo zwyczajnie zawiod艂a si臋 na kobietach!

Oczywi艣cie nie mo偶na generalizowa膰, bo zdarzaj膮 si臋 wielkie przyja藕nie mi臋dzy kobietami, ale te kobiety s膮 nadzwyczaj inteligentne, a nie te z ptasim m贸zgiem!

To si臋 dzieje wsz臋dzie, bo w pracy, bo w 艣wiecie celebrytek, w korporacjach, polityce, 偶e kobiety s膮 zdolne do podk艂adanie sobie 艣wini na ka偶dym kroku.

Mam pytanie, czy Wy kobiety do艣wiadczy艂y艣cie takich niegodziwo艣ci ze strony przyjaci贸艂ek, kobiet z pracy, albo 偶ycia codziennego?

Kobieta kobiecie wilkiem

Nie znasz historii 偶ycia kogo艣, to milcz!

Znalezione obrazy dla zapytania: dzie艅 depresji 23 luty

We藕 si臋 w gar艣膰. Zr贸b co艣 ze swoim 偶yciem.

Jeste艣 silny/a tylko ci si臋 nie chce.

Wszyscy ludzie cierpi膮, nie jeste艣 jedyny/a. Takie s艂owa s膮 najcz臋艣ciej kierowane do tego kogo艣, kto nagle traci ch臋膰 do 偶ycia.

Nie wiedzie膰 kiedy, zapada si臋 w siebie i nic go ju偶 nie cieszy.

Nagle pochyla si臋 i garbi, a przedmioty lec膮 mu z bezradno艣ci i braku si艂y na pod艂og臋.

Wyraz twarzy si臋 zmienia i wida膰 na nim ogromny smutek, bez cienia jakichkolwiek oznak ch臋ci do 偶ycia.

My艣li si臋 pl膮cz膮 i nagle chory na depresj臋 zatraca si臋 w swoim smutku i beznadziejno艣ci.

Nie umie wyt艂umaczy膰 otoczeniu, co mu dolega, a tylko sygnalizuje, 偶e nie ma ch臋ci dalej 偶y膰 i wszystko straci艂o dla niego sens.

Najcz臋艣ciej ucieka w sen, albo te偶 cierpi na wielkie pok艂ady bezsenno艣ci.

Cz臋sto pojawia si臋 nadmierne ob偶arstwo, albo kategoryczne odmawianie posi艂k贸w.

Jest wiele odmian depresji i zdiagnozowa膰 t臋 w艂a艣ciw膮, to dla lekarza jest wielk膮 sztuk膮, je艣li w og贸le pacjent zdecyduje si臋 na takie leczenie.

Wci膮偶 w naszym spo艂ecze艅stwie pokutuje przekonanie, 偶e pojawienie si臋 przed gabinetem psychiatrycznym, to jak wydanie na siebie wyroku 鈥 jestem chory psychicznie i za chwil臋 wszyscy b臋d膮 o tym gada膰.

B臋d臋 skre艣lony/a i nie nigdzie nie dostan臋 pracy, albo wszyscy si臋 ode mnie odsun膮.

Zostan臋 sam/a.

Jak pom贸c osobie chorej na chorob臋 duszy? Jak poprowadzi膰 i wyci膮gn膮膰 r臋k臋 ku drodze uzdrowienia , bo sam/a sobie nie pomo偶e.

Jakie uruchomi膰 mechanizmy, gdzie skierowa膰, aby zaj臋li si臋 nim, ni膮 specjali艣ci i wyci膮gn膮膰 z tego czarnego do艂ka.

Najcz臋艣ciej namawiamy do wizyty u dobrego psychiatry.

W dobie Internetu, wpadamy wi臋c do sieci i szukamy najlepszych lekarzy w naszym rejonie 鈥 chcemy pom贸c, bo zale偶y nam na nim, niej.

Na naszym dziecku, m臋偶u, 偶onie, czyli na 聽naszym bliskim.

Jeste艣my zdrowi, silni i robimy wszystko, aby pokierowa膰 tak chorym, aby do nas wr贸ci艂.

Je艣li uda nam si臋 nam贸wi膰 chorego do wizyty u lekarza, najcz臋艣ciej po wst臋pnym wywiadzie, otrzymuje chory recept臋 na leki, czyli tzw. antydepresanty.聽

Jest nadzieja, 偶e leki te od razu sprawi膮, 偶e chory poczuje si臋 lepiej i z艂apie pierwszy oddech od wielu miesi臋cy i zacznie patrze膰 optymistycznie na 艣wiat.

Jednak cz臋sto tak bywa, 偶e lekarz z lekiem nie trafi i chory zamiast czu膰 si臋 lepiej, wpada jeszcze w wi臋kszy d贸艂.

Druga i kolejna wizyta, a efekt贸w brak i w贸wczas lekarz rozk艂ada r臋ce i wypisuje skierowanie do szpitala.

Je艣li u chorego pojawiaj膮 si臋 my艣li samob贸jcze, tym szybciej nale偶y umie艣ci膰 chorego w plac贸wce zamkni臋tej, na obserwacji.

I tu zaczyna si臋 dramat.

Widzia艂am r贸偶ne szpitale w swoim 偶yciu.

Wielkie sale, zastawione kilkoma 艂贸偶kami i przy nich malutka szafeczka.

Nikt nie oddziela聽 ludzi bardzo chorych, niewyleczalne, ci臋偶kie przypadki, od ludzi z nadziej膮 na wyleczenie.

Pierwszy wywiad, zrobiony na szybko i wpisanie lek贸w do karty i tyle.

Nagle s艂yszy si臋 na korytarzu szpitalnym, wycie, przeklinanie i wi膮zanie w pasy.

Nagle chory nara偶ony jest na niewyobra偶alny stres sytuacyjny.

Nie mo偶e si臋 odnale藕膰, bo nie ma w tym miejscu cichego zak膮tka, gdzie m贸g艂by si臋 odizolowa膰.

Nie obchodzi to 偶adn膮 piel臋gniark臋 i nikt nie uchroni go od tego dodatkowego prze偶ywania.

Takie leczenie nie ma sensu i chory prosi rodzin臋, aby go jak najszybciej zabrano do domu, bo d艂u偶ej tego nie wytrzyma.

Widzia艂am te偶 szpital, gdzie jedyn膮 rozrywk膮 dla chorego jest palarnia i mocna kawa.

Gdzie spotykaj膮 si臋 ludzie, aby opowiedzie膰 sobie jak sp臋dzili noc.

Czy leki dzia艂aj膮, czy te偶 powoduj膮 wi臋ksze rozdra偶nienie.

Spotykaj膮 si臋 w tej palarni, aby pogada膰, pomilcze膰, pop艂aka膰.

Nikt z personelu tam nie zagl膮da i nikt nie wspomina o tym, 偶e w szpitalu pali膰 nie wolno.

Nikt nie jest w stanie zlikwidowa膰 palarni w szpitalach psychiatrycznych, gdy偶 palarnia dzia艂a jak pok贸j psychoterapeutyczny.

Widzia艂am jeszcze jeden szpital, chyba zbli偶ony najbardziej do cywilizowanych warunk贸w.

Pokoje 艂adnie udekorowane. Ka偶dy ma sw贸j kawa艂ek pod艂ogi.

Nie ma w nim przypadk贸w skrajnych.

Nikt nie wrzeszczy i nikogo nie zakuwa si臋 w pasy.

Chorzy s膮 pod ci膮g艂膮 opiek膮 lekarza i psychologa.

U艂o偶ony grafik zaj臋膰, sprzyja samodyscyplinie. Powstaj膮 grupy wsparcia.

Chorzy ucz臋szczaj膮 na zaj臋cia z muzyk膮, ta艅cem, a tak偶e musz膮 膰wiczy膰 na sali sportowej.

Psychoterapia w k贸艂ku, powoduje wi臋ksze otwarcie si臋 na problemy innych ludzi, co wywo艂uje r贸偶ne emocje, zmuszaj膮c chorego do wsp贸艂odczuwania, dyskusji i uwierzenia w siebie.

D艂ugie spacery po parku, rozmowy z zaprzyja藕nion膮 grup膮 i taki szpital z takim programem kieruje chorego na drog臋 ku uzdrowieniu.

Widzia艂am ludzi po takiej kuracji, 偶e na twarzach chorych pojawia艂a si臋 ch臋膰 do 偶ycia.

Dlaczego o tym pisz臋, ano dlatego, 偶e s膮 w Polsce jeszcze i dobrze si臋 maj膮, szpitale skostnia艂e, niczym z filmu CK Dezerterzy, gdzie chorego na depresj臋 podci膮ga si臋 pod chorob臋 psychiczn膮, najci臋偶szego gatunku.

Powinno si臋 to zmienia膰 i powinno si臋 o tym m贸wi膰 bardzo g艂o艣no!

W Polsce na depresj臋 choruje ju偶 ponad milion ludzi, kiedy chorzy wpadaj膮 w taki stan, 偶e nie chce si臋 im my膰, czesa膰, malowa膰.

Jest to tendencja wzrostowa i bije si臋 ju偶 na alarm.

Nie chce si臋聽 艂adnie wygl膮da膰 i sprz膮ta膰, bo nic si臋 nie chce, a najbardziej chce si臋 umrze膰 i sko艅czy膰 t臋 wegetacj臋.

Moja pani doktor wys艂a艂a mnie do tego dobrego szpitala, ca艂odobowego z psychoterapi膮 i dopiero tam ma艂ymi kroczkami otrze藕wia艂am i zrozumia艂am, 偶e jestem czego艣 tam warta i nie odstaj臋 niczym od ludzi zdrowych.

To by艂o moje ko艂o ratunkowe, z kt贸rego na si艂臋 skorzysta艂am, ale wyzdrowienie nie jest dane na zawsze, bo to dziadostwo czai si臋 znienacka i lubi ponownie za atakowa膰!

Jednak nie wszyscy chc膮 si臋 leczy膰 i i tkwi膮 latami w b贸lu i cierpieniu i tu zap艂acz臋 nad losem, kiedy艣 pi臋knej El偶biety Dmoch, kt贸ra 艣piewa艂a „Wind膮 do nieba”, a偶 nagle odci臋艂a si臋 od 艣wiata po prze偶yciach i odtr膮ca wszelk膮 pomoc.

Depresja, zaraz po raku jest najbardziej, okropn膮 chorob膮, ale rz膮dz膮cy nie chc膮 przeznaczy膰 2 miliard贸w na onkologi臋, albo na popraw臋 leczenia psychiatrycznego dla dzieci i doros艂ych, bo potrzebuj膮 tych pieni臋dzy na kampani臋 prezydenck膮 pod przykrywk膮聽 dotacji na swoj膮 k艂amliw膮 telewizj臋!

Tymczasem szpitale psychiatryczne s膮 wci膮偶 z czas贸w PRL-u, bo s膮 nie dofinansowane i brakuje personelu!

Chorzy „leczeni” s膮 w starych budynkach i le偶膮 na odrapanych 艂贸偶kach i nikt nie pilnuje, 偶e m艂odzi ludzie maj膮 przy sobie ostre narz臋dzia i si臋 tn膮!

A teraz mam apel do rodzic贸w, aby zwracali uwag臋 na zachowanie swoich dzieci, gdy偶 dzieje si臋 tak, 偶e na depresj臋 zapadaj膮 najm艂odsi i to nie zawsze jest z艂e zachowanie nastolatka,a bunt, kt贸ry mo偶e si臋 zmieni膰 w chorob臋 depresyjn膮!

Cd. ni偶ej!

Bolesne rozstanie

Po dawnej s艂awie nie zosta艂o nic. El偶bieta Dmoch na nowych zdj臋ciach nie przypomina zjawiskowej gwiazdy sprzed lat.

Wybra艂a 偶ycie w samotno艣ci

„Ju偶 mi nios膮 sukni臋 z welonem, ju偶 Cyganie czekaj膮 z muzyk膮” 鈥 艣piewa El偶bieta Dmoch w s艂ynnym utworze „Wind膮 do nieba”. Piosenka o wielkim smutku i nieszcz臋艣liwej mi艂o艣ci sta艂a si臋 paradoksalnie hitem ka偶dego wesela. Dmoch nie mog艂a wiedzie膰, 偶e s艂owa tego utworu stan膮 si臋 dla niej prorocze.

Do sieci trafi艂y zdj臋cia paparazzi, na kt贸rych wida膰 El偶biet臋 Dmoch. To pierwsze zdj臋cia, odk膮d pojawi艂a si臋 wiadomo艣膰 o tym, 偶e zdecydowa艂a si臋 na 偶ycie w samotno艣ci. Nic dziwnego, 偶e wywo艂uj膮 sensacj臋. El偶biet臋 Dmoch wielu z nas pami臋ta jako pi臋kn膮 kobiet臋, kt贸ra pi臋艂a si臋 po szczeblach kariery. Ju偶 dawno wybra艂a dla siebie inn膮 drog臋. Z daleka od luksus贸w, s艂awy, medi贸w i zainteresowania dawnych fan贸w.

Dmoch sfotografowano podczas zakup贸w w osiedlowym sklepie spo偶ywczym. Gumowe klapki, przetarte rajstopy, wyci膮gni臋te spodnie i kr贸tki T-shirt, kt贸ry ods艂ania艂 brzuch. Na pierwszy rzut oka wygl膮da na zaniedban膮 kobiet臋, kt贸ra dawno przesta艂a przejmowa膰 si臋 swoim wygl膮dem. Potargane, niechlujnie u艂o偶one w艂osy dope艂niaj膮 obrazek nieszcz臋艣cia. Ale osoby, kt贸re j膮 widzia艂y, zwracaj膮 uwag臋 na zupe艂nie co innego. – Posz艂a do sklepiku mieszcz膮cego si臋 przy jej bloku. Wygl膮da艂a bardzo dobrze. By艂a w czystych ciuchach, a na jej twarzy pojawia艂 si臋 u艣miech. Pani El偶bieta zrobi艂a zakupy i wida膰 by艂o, 偶e polepszy艂o si臋 jej materialnie 鈥 m贸wi w rozmowie z „Super Expressem” jeden z klient贸w sklepu.

Kilkana艣cie lat temu El偶bieta Dmoch przesz艂a za艂amanie nerwowe, wpad艂a w g艂臋bok膮 depresj臋. Przesta艂a pracowa膰, wyst臋powa膰 na scenie, 偶y艂a jedynie z oszcz臋dno艣ci. Maria Szab艂owska, znana dziennikarka telewizyjna i radiowa, m贸wi艂a w wywiadach, 偶e Dmoch przesta艂a p艂aci膰 sk艂adki na ZUS. Nie przyjmowa艂a te偶 pieni臋dzy, kt贸re zbierali dla niej przyjaciele. Mieszka艂a sama w niewielkim mieszkaniu, kt贸re w ko艅cu musia艂a opu艣ci膰 ze wzgl臋du na to, 偶e nie p艂aci艂a czynszu. W 2005 roku jej losem zainteresowali si臋 dziennikarze Uwagi TVN.

Dmoch nie zgodzi艂a si臋 porozmawia膰 wtedy z dziennikarzami Uwagi. Od lat konsekwentnie unika medi贸w. Dziennikarze poinformowali, 偶e mieszka w fatalnych warunkach w male艅kim domu na wsi. Odizolowa艂a si臋 od 艣wiata, nie chce nikogo widywa膰, odmawia pomocy lekarzy i pracownik贸w opieki spo艂ecznej. 鈥 Dziwi si臋, czemu zak艂贸camy jej spok贸j. Pyta, czy zrobi艂a co艣 z艂ego, skoro do niej przychodzimy. Czy mamy jej pomaga膰 na si艂臋, czy zostawi膰 samej sobie, je艣li wybra艂a taki spos贸b 偶ycia? 鈥 m贸wi艂a El偶bieta Klimkowska z Gminnego O艣rodka Pomocy Spo艂ecznej w Tarczynie. Dmoch wielokrotnie oferowano pomoc finansow膮. Ze wszystkich pieni臋dzy rezygnowa艂a. Utrzymuje si臋 tylko i wy艂膮cznie z tantiem wyp艂acanych przez Stowarzyszenie Artyst贸w i Wykonawc贸w Utwor贸w Muzycznych. 鈥 Bardzo skrupulatnie sprawdza, czy s膮 to tantiemy, kt贸re jej si臋 nale偶膮, a nie pomoc, kt贸rej si臋 jej udziela. Dosz艂a do wniosku, 偶e niczego wi臋cej nie chce od 艣wiata i nie chce, by 艣wiat czego艣 od niej chcia艂 鈥 m贸wi艂 z kolei Jacek Skubikowski, prezes Stowarzyszenia.

By艂 koniec lat 60., gdy El偶bieta Dmoch zacz臋艂a wsp贸艂pracowa膰 z Januszem Krukiem. W 1971 roku na rynku muzycznych pojawi艂o si臋 ich wsp贸lnego dziecko 鈥 zesp贸艂 2 plus 1. Kr贸lowali na polskich estradach i to dos艂ownie. El偶bieta mia艂a wtedy 17 lat, Janusz 22. Oboje byli po przej艣ciach. Ich duet podbi艂 serce Polak贸w w zawrotnym tempie. Przeboje, koncerty, wielka s艂awa. 鈥 Sami ledwo to wytrzymywali艣my, a ona robi艂a dwa razy wi臋cej 鈥 wspomina Cezary Szl臋zak, by艂y wsp贸艂pracownik Dmoch, przyjaciel artystki w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim”. 鈥 W Niemczech mieli艣my w艂asne p贸艂ki w sklepach muzycznych. W Japonii byli艣my na listach przeboj贸w. Zagraniczni menad偶erowie dobijali si臋 bez przerwy. Jak jej zrobili sesj臋 zdj臋ciow膮, to na sze艣膰set fotografii 鈥 dodaje. Wspomina, 偶e 2 plus 1 mieli ju偶 zam贸wiony koncert w Iraku, ale wojna przekre艣li艂a wyst臋p artyst贸w.

To ona za艣piewa艂a „Wind膮 do nieba”, „Cho膰 pomaluj m贸j 艣wiat” czy „Czerwone s艂oneczko”. W 1974 roku El偶bieta otrzyma艂a tytu艂 Miss Obiektywu. Drugi raz ten tytu艂 przyznano jej w 1976 roku na Festiwalu w Opolu. By艂a zjawiskowa, hipnotyzuj膮ca, naturalnie pi臋kna i ludzie to doceniali. W 1979 roku Dmoch otrzyma艂a jedno z najbardziej wyj膮tkowych odznacze艅 鈥 Srebrny Krzy偶 Zas艂ug. By艂a na szczycie. Sta艂a si臋 legend膮 PRL-u. M贸wi艂o si臋, 偶e ona i Janusz Kruk tworz膮 najpi臋kniejsz膮 par臋 w艣r贸d polskich artyst贸w. Pobrali si臋 jeszcze w 1973 roku. On mia艂 ju偶 wcze艣niej 偶on臋 i dziecko. Dla El偶biety postanowi艂 zostawi膰 rodzin臋. Ale ich szcz臋艣cie nie trwa艂o d艂ugo.

 

Jak wspomina Szab艂owska w jednym z wywiad贸w: „Janusz by艂 rozrywkowym facetem. Drzwi si臋 nie zamyka艂y, przyjaciele do nich lgn臋li”. Kruk w ko艅cu postanowi艂 opu艣ci膰 piosenkark臋 dla innej kobiety. To by艂a druga po艂owa lat 80. Rozwiedli si臋 dok艂adnie w 1989 roku. Podobno pozostali w przyjacielskich stosunkach, ale w mediach kr膮偶y艂y liczne plotki o kolejnych romansach Kruka. El偶bieta wierzy艂a jednak, 偶e kiedy艣 do siebie wr贸c膮. Janusz by艂 jej najwi臋ksz膮 mi艂o艣ci膮. W 1992 roku m臋偶czyzna zmar艂 na zawa艂 serca. Wtedy wokalistka prze偶y艂a za艂amanie nerwowe i wycofa艂a si臋 z 偶ycia publicznego. Zaszy艂a si臋 na wsi i rzadko dopuszcza艂a do siebie ludzi. Wr贸ci艂a na scen臋 tylko raz 鈥 w 1998 roku. Publiczno艣膰 przyj臋艂a j膮 owacjami na stoj膮co. – Ela by艂a tak zachwycona, 偶e byli艣my pewni, i偶 j膮 odzyskali艣my. Niestety, choroba zn贸w da艂a o sobie zna膰 鈥 m贸wi艂a Szab艂owska w rozmowie z „Na 偶ywo”.

https://gwiazdy.wp.pl/po-dawnej-slawie-nie-zostalo-nic-elzbieta-dmoch-na-nowych-zdjeciach-nie-przypomina-zjawiskowej-gwiazdy-sprzed-lat-6299155448477313g/3

 

Nie przypomina dawnej siebie

Obyczaj贸wka w ma艂ym mie艣cie!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, niebo, ro脜聸lina, chmura, buty, tabela, na zewn脛聟trz i przyroda

W moim mie艣cie odbywa si臋 renowacja Ko艣cio艂a Naj艣wi臋tszej Marii Panny, a polega to na tym, 偶e piaskowane s膮 ceg艂y, aby przetrwa艂y jeszcze wiele, wiele lat.

Remont jest do艣膰 kosztowny, a wi臋c trwa ju偶 d艂u偶szy czas.

Kolega M臋偶a wdrapa艂 si臋 po rusztowaniu i zrobi艂 dwie fotografie mojego miasta, widzianego z lotu ptaka.

Trzeba spojrze膰 uwa偶nie na zdj臋cia, a stwierdzimy, 偶e mieszkam w bardzo zielonym miasteczku!

Nawet kiedy w ma艂ym miasteczku nie goni si臋 za plotk膮, to i tak wcze艣niej, czy p贸藕niej ona dotrze pod ka偶d膮 strzech臋!

Tak w艂a艣nie jest ze mn膮, 偶e kompletnie nie obchodz膮 mnie nowinki o innych, ale nie da si臋 uciec, bo docieraj膮 one w r贸偶ny spos贸b i ju偶 wiem o skandalu obyczajowym w ma艂ym miasteczku!

Nie wysiaduj臋 na 艂aweczkach i nie wdaj臋 si臋 w ploteczki, ale przecie偶 mamy net, w kt贸rym w sekund臋 si臋 dowiadujemy, 偶e w ma艂ym miasteczku co艣 gruchn臋艂o, co艣 takiego, 偶e w g艂owie si臋 nie mie艣ci!

Nie mog臋 pisa膰 o szczeg贸艂ach, poniewa偶 czyta mnie ma艂e miasteczko, a tylko napisz臋, 偶e w ma艂ym miasteczku grasuje Rasputin, kt贸ry uwi贸d艂 dwie rycz膮ce pi臋膰dziesi膮tki – m臋偶atki!

Nie mog臋 pisa膰, co i jak, bo mog艂abym zosta膰 pos膮dzona i os膮dzona, a wi臋c cicho -sza!

Napisz臋 tylko, 偶e obie panie znam bardzo dobrze i si臋 dziwi臋, 偶e maj膮c dobre rodziny, odchowane dzieci pchaj膮 si臋 w romanse grzebi膮c tak ca艂e, swoje pouk艂adane 偶ycie!

Nie na darmo si臋 m贸wi, 偶e dupa nie ci膮gnik, a ci膮gnie tylko wydawa艂o mi si臋, 偶e to przywilej m艂odo艣ci, a nie ludzi w kwiecie wieku!

Oj naiwna jestem ca艂e swoje 偶ycie, bo zawsze wierzy艂am w m膮dro艣膰 kobiet i m臋偶czyzn te偶, a tu takie jaja!

Na deptaku w Ciechocinku – tam nie ma podobno 偶adnych r贸偶nic wieku i romanse kwitn膮 nawet po 80 -tce! 馃榾

Niedawno ze swojego 偶ycia seksualnego zwierzy艂a si臋 aktorka – Bo偶ena Dykiel, kt贸ra opowiedzia艂a o swoim wsp贸艂偶yciu, ale ona 偶yje ze swoim m臋偶em od lat i nie ma si臋 czemu tu dziwi膰!

„Lubi臋 艂adn膮 bielizn臋, musi by膰 jednak nie tylko 艂adna, ale wygodna, funkcjonalna.聽A jak kto艣 lubi tak膮 bardziej frywoln膮, to czemu nie. Co prawda do sex shopu nie zajrza艂abym, bo鈥d razu zrobiliby mi tam zdj臋cia!

Dla podsycenia atmosfery w sypialni wszystko, co obojgu pasuje, jest dobre. Tak偶e rozmaite przebieranki, gad偶ety erotyczne. Bo seks po „60” z tym samym partnerem, tak jak ja ze swoim panem Rysiem, to cudowna sprawa – zapewnia.”

Tym czasem moje rycz膮ce pi臋膰dziesi膮tki rozwali艂y trzy rodziny i sporo si臋 dla Rasputina zapo偶yczy艂y – komedia w ma艂ym miasteczku!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: niebo i na zewn脛聟trz

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: niebo i na zewn脛聟trz

Jestem w艣ciek艂a!

脜录aba za li脜聸ciem - syndrom gotuj脛聟cej si脛聶 脜录aby

Wczoraj si臋 dowiedzia艂am od postronnej osoby o pewnej plotce na m贸j temat, ale mo偶e to nie plotka, a stwierdzenie jaka ja to niby jestem!

Wszystko, to pochodzi od wiarygodnej osoby, kt贸ra mi dobrze 偶yczy!

Jest to dla mnie druzgoc膮ce i cholernie niesprawiedliwe, a do tego pochodz膮ca z ust mojej rodziny.

Poczu艂am si臋 jakby kto艣 mi naplu艂 w twarz i moja dusza ca艂y dzie艅 p艂acze.

Nie jest to pierwsze takie mnie potraktowanie i zawsze wszelkie podobne powiastki przemilcza艂am i jako艣 sobie z tym radzi艂am.

Z czasem zadra ucich艂a i by艂o mi du偶o l偶ej, ale potrzebowa艂am czasu na ug艂adzenie si臋 w mojej g艂owie.

Nie umiem si臋 kompletnie k艂贸ci膰 i udowadnia膰, 偶e mnie krzywdz膮, ale tym razem chyba wybuchn臋, bo mi si臋 przela艂o.

Tym razem zrobiono ze mnie osob臋, tak jabym by艂a ubezw艂asnowolniona i niepoczytalna na umy艣le.

Nigdy nie wtr膮cam si臋 w cudze sprawy i cudz膮 rodzin臋.

Jestem w mie艣cie osob膮, kt贸r膮 kompletnie nie obchodz膮 ploty miejscowe i praktycznie nie znam za wielu ludzi w mie艣cie, gdy偶 wychodz臋 z za艂o偶enia, 偶e ka偶dy si臋 wy艣pi tak jak sobie po艣cieli, a mnie nic do tego.

Mimo w艣ciek艂o艣ci i automatycznego pogorszenia si臋 mojego zdrowia, bo serce mi si臋 rozszala艂o – nie wiem jak mam si臋 zachowa膰.

Czy powinnam kolejny raz przemilcze膰 i zdusi膰 to w sobie, czy p贸j艣膰 i wywal膰 wszystko z siebie, a mo偶e powinnam napisa膰 list, bo jak napisa艂am nie potrafi臋 si臋 wyk艂贸ca膰 o prawd臋 nawet!

Chyba cierpi臋 na syndrom gotuj膮cej si臋 偶aby, kt贸ra za d艂ugo toleruje dra艅stwo!

Jak Wy reagujecie, kiedy kto艣 z艂ym s艂owem robi Wam przykro艣膰, bo mnie to dopad艂o nie raz, a od wczoraj nie mog臋 znale藕膰 sobie miejsca – cholera jasna!

„Syndrom gotuj膮cej si臋 偶aby, czyli kiedy tolerujesz co艣 zbyt d艂ugo.

Syndrom gotuj膮cej si臋 偶aby聽鈥 czy s艂ysza艂e艣 kiedy艣 ten termin? Czasami tolerujemy niezdrowe sytuacje oraz toksycznych ludzi za d艂ugo, poniewa偶 kierujemy si臋 niepisan膮 zasad膮, 偶e 鈥瀓e艣li nie ma innego wyj艣cia, musisz to znosi膰鈥. Na tym mi臋dzy innymi polega聽syndrom gotuj膮cej si臋 偶aby.聽

Nie mo偶emy ignorowa膰 faktu, 偶e聽wielu z nas po艣wi臋ca sw贸j emocjonalny dobrobyt na rzecz innych.聽Cz臋sto si臋 te偶 dzieje, 偶e nie my艣limy wy艂膮cznie o naszym szcz臋艣ciu, kiedy w gr臋 wchodz膮 drugie osoby, kt贸re w jaki艣 spos贸b na nas polegaj膮.

Mo偶emy znosi膰 bolesne sytuacje przez bardzo d艂ugi czas w wyniku emocjonalnej zale偶no艣ci,聽toksycznego zwi膮zku, a mo偶e po prostu z braku inteligencji emocjonalnej, kt贸ra podpowiada nam co jest normalne, a co nie.

By膰 mo偶e tolerujesz sytuacje, a偶 do momentu, kiedy si臋 wypalisz.聽Nawet nie b臋dziesz zdawa膰 sobie sprawy, 偶e musisz wyskoczy膰 ze statku, by uratowa膰 w艂asn膮 sk贸r臋.聽To dlatego pragniemy, aby艣 pozna艂 czym jest syndrom gotuj膮cej si臋 偶aby, kt贸ra nie by艂a 艣wiadoma tego, 偶e si臋 gotuje. To koncept wyja艣niony przez Oliviera Clerka.

Syndrom gotuj膮cej si臋 偶aby

Je艣li w艂o偶ymy 偶ab臋 do garnka pe艂nego wody i zaczniemy j膮 podgrzewa膰, wraz ze wzrostem temperatury 偶aba zacznie dostosowywa膰 temperatur臋 swojego cia艂a. P艂az ten utrzymuje si臋 przy 偶yciu zmieniaj膮c swoj膮 temperatur臋 pod wp艂ywem 艣rodowiska.

Jednak kiedy woda jest ju偶 na granicy zagotowania, 偶aba oczywi艣cie nie potrafi si臋 dostosowa膰. W tym momencie decyduje si臋 wyskoczy膰. Pr贸buje to zrobi膰, ale poniewa偶 wykorzysta艂a ca艂膮 swoj膮 energi臋 na dostosowywanie si臋, nie udaje jej si臋 tego zrobi膰. W ko艅cu umiera.

Co zabi艂o 偶ab臋? Pomy艣l o tym! Wi臋kszo艣膰 z was powie, 偶e to gotuj膮ca si臋 woda. Jednak tak naprawd臋聽zabi艂a j膮 niemo偶no艣膰 zdecydowania si臋 na skoczenie w odpowiednim momencie. Oto co pr贸buje nam przekaza膰 syndrom gotuj膮cej si臋 偶aby.

My wszyscy musimy dostosowywa膰 si臋 do ludzi i sytuacji, jednak powinni艣my wiedzie膰 kiedy mamy si臋 przystosowa膰, a kiedy ruszy膰 dalej. S膮 momenty, kiedy musimy stawi膰 czo艂a sytuacji oraz podj膮膰 odpowiednie kroki.

Je偶eli pozwolimy innym, aby wykorzystywali nas聽fizycznie, emocjonalnie, duchowo czy umys艂owo, b臋d膮 nadal to robi膰. Zacznijmy decydowa膰 o tym kiedy skoczy膰! Musimy zrobi膰 to, dop贸ki posiadamy si艂臋.

Co syndrom gotuj膮cej si臋 偶aby m贸wi o nas samych

Ta metafora posiada wiele zastosowa艅 w r贸偶nych dziedzinach naszego 偶ycia 鈥 pracy, relacjach mi臋dzyludzkich,聽osobowo艣ci, zdrowiu. Ludzie, kt贸rzy uwi臋zieni s膮 w zwi膮zku, kt贸ry nie przynosi im niczego dobrego i tylko stale dostosowuj膮 si臋 do zachcianek partnera, by nie dodawa膰 oliwy do ognia my艣l膮, 偶e mog膮 to tolerowa膰, lub 偶e nie posiadaj膮 innego wyj艣cia.

Jednak偶e zbyt d艂ugie聽tolerowanie聽rzeczy w ten spos贸b nie prowadzi do niczego, pr贸cz problem贸w i granicy wytrzyma艂o艣ci.聽Kiedy najmniej si臋 tego spodziewamy obudzimy si臋 w ekstremalnej sytuacji, kt贸rej nie b臋dziemy w stanie ju偶 d艂u偶ej znosi膰.聽B臋dziemy musieli skoczy膰, ucieka膰 lub przynajmniej wymy艣li膰 plan ucieczki z danej sytuacji lub toksycznego zwi膮zku. Jednak do tego czasu mo偶emy by膰 ju偶 ci臋偶ko ranni.

By膰 mo偶e nie mamy ju偶 si艂y, by zmierzy膰 si臋 z ostatecznym punktem krytycznym, kt贸ry nadszed艂, poniewa偶 nie widzimy drogi wyj艣cia, nie zastanawiali艣my si臋 nad tym wcze艣niej lub zostali艣my ju偶 zbyt zranieni i bali艣my si臋, 偶e sytuacja si臋 tylko pogorszy.

Jak uczy nas syndrom gotuj膮cej si臋 偶aby, czasami nasza zdolno艣膰 do tolerowania pewnych rzeczy jest do艣膰 du偶a, jednak聽nasza energia oraz nadzieja szybko wypala si臋 po drodze.聽

Kwestia codziennego stresu

Richard Lazarus wskaza艂 na r贸偶ne sposoby radzenia sobie ze聽stresem聽oraz r贸wnie偶 na to, 偶e istniej膮 dwa rodzaje stresu: chroniczny stres codzienny oraz g艂臋boki stres zwi膮zany z wydarzeniami w 偶yciu.

Zwykle m贸wi nam si臋, 偶e stresuj膮ce sytuacje takie jak rozw贸d, 艣mier膰 bliskich, utrata mieszkania czy pracy, bardzo na nas wp艂yn膮 i mo偶e to prawda. Jednak staj膮c twarz膮 w twarz z takimi sytuacjami, kt贸re wywieraj膮 na nas olbrzymi negatywny wp艂yw, musimy przygotowa膰 si臋 na to, by 鈥瀞koczy膰 w odpowiednim czasie鈥.

Jednak to o codzienne stresuj膮ce sytuacje (nawet bardziej, je艣li trwaj膮 przez d艂u偶szy czas) powinni艣my martwi膰 si臋 bardziej. Wiele z nich nie wydaje si臋 by膰 negatywnymi przez d艂ugi czas.

Cz臋sto dzieje si臋 tak w zwi膮zku z聽domow膮 przemoc膮聽psychologiczn膮 lub fizyczn膮 鈥 czasami traktowani jeste艣my dobrze, czasem nie. W ten spos贸b jednak czujemy ci膮g艂y dyskomfort; po prostu dostosowujemy si臋, a偶 do momentu kiedy nie jeste艣my ju偶 w stanie d艂u偶ej tego znie艣膰. O tym samym m贸wi syndrom gotuj膮cej si臋 偶aby.

Najlepszym sposobem na poradzenie sobie z t膮 sytuacj膮 jest po prostu rozpoznanie jej. Nie mo偶emy ukrywa膰 naszych uczu膰 wmawiaj膮c sobie, 偶e to normalne. Je艣li czujesz si臋 藕le przez d艂u偶szy czas w zwi膮zku z jak膮艣 sytuacj膮 lub osob膮, co艣 jest nie tak.

Musisz skoczy膰.聽I nie chodzi o ucieczk臋, lecz o ratowanie si臋 z ton膮cego statku, stawienie czo艂a sytuacji oraz zastanowienie si臋 nad mo偶liwymi rozwi膮zaniami.

Pami臋taj, 偶e ten, kto toleruje co艣 zbyt d艂ugo, rzadko posiada energi臋, by zmieni膰 sytuacj臋 tu偶 przed punktem krytycznym. Rany mog膮 si臋ga膰 ju偶 zbyt g艂臋boko. Syndrom gotuj膮cej si臋 偶aby jest tego znakomitym przyk艂adem”.

Nie dam si臋 zastraszy膰!

M贸j blog zatacza coraz szersze kr臋gi i ludzie mnie czytaj膮, ale kompletnie bez zrozumienia.

Je艣li co艣 pisz臋, to nie po to, by kogo艣 urazi膰, ale s膮 tematy, o kt贸rych a偶 chce si臋 pisa膰 i 偶ycie dostarcza ich coraz wi臋cej. 聽Jednak ludzie r贸偶nie moje s艂owa interpretuj膮 i jedna pani drugiej pani w ma艂omiasteczkowym 艣rodowisku przekazuje i jest to pow贸d do plotek.

Ludzie zawsze kochali ploteczki i czerpi膮 je zewsz膮d, aby tylko co艣 si臋 dzia艂o i by艂o o czym rozmawia膰 przy kawie, albo w pracy – tzw. ciotki klotki, a ja nie cierpi臋 plotek!

Musz臋 wi臋c cedzi膰 s艂owa i dlatego wi臋cej na blogu b臋dzie kopiuj – wklej, ni偶 moich osobistych przemy艣le艅. Jednak sobie my艣l臋, 偶e nie nale偶y da膰 si臋 zastraszy膰!

Szkoda, 偶e tak mi si臋 zamyka buzi臋 i mo偶e czas zamkn膮膰 tego bloga, by otworzy膰 innego – mniej popularnego? Trzeba to przemy艣le膰, cho膰 „Lustro codzienno艣ci” jest mi bardzo drogie i ja wytrwam!

Trudno te偶 w dzisiejszych czasach pisa膰 o polityce, bo robi si臋 w kraju coraz gro藕niej i ju偶 zamykaj膮 ludzi za pogl膮dy i przesz艂o艣膰. Mog膮 zamkn膮膰 i mnie!

Robi si臋 jak w Korei i nied艂ugo brat b臋dzie donosi艂 na brata i w ko艅cu dojdzie do walki bratob贸jczej!

Ka偶dego dnia w obecnej rzeczywisto艣ci, czyta si臋 od rana o strasznych postanowieniach tego rz膮du, kt贸re godz膮 w nasz膮 wolno艣膰 s艂owa i nie tylko.

Dzi艣 przeczyta艂am, 偶e za handel w niedziel臋 sprzedawcy b臋d膮 zamykani do wi臋zienia, ale to nie wszystko, bo kupuj膮cy te偶 p贸jdzie do wi臋zienia.

P艂aka膰 si臋 chce z tego powodu, 偶e oni mog膮 zrobi膰 z nami wszystko, bo maj膮 wi臋kszo艣膰 i b臋d膮 nas ka偶dego dnia straszyli. Nie wyjdziemy na ulic臋 demonstrowa膰, bo wejdzie zakaz zgromadze艅!

A teraz przyszed艂 czas na wklejk臋, cho膰 jak pisa艂am nie dam si臋 zastraszy膰!

Ciekawe jak si臋 czuj膮 Ci, kt贸rzy przy urnach nie my艣leli!

Moje pa艅stwo chce, bym st膮d wyjecha艂

29 listopada 2016 | 14:42
M贸j list jest wyrazem bezsilno艣ci wobec rzeczywisto艣ci, kt贸ra jeszcze niedawno zdawa艂a mi si臋 mnie nie dotyczy膰.

Postanowi艂em napisa膰, poniewa偶 przeczyta艂em聽artyku艂yWojciecha Czuchnowskiego dotycz膮ce obni偶enia emerytur „pracownikom pa艅stwa totalitarnego”.聽

M贸j list jest wyrazem bezsilno艣ci wobec rzeczywisto艣ci, kt贸ra jeszcze niedawno zdawa艂a mi si臋 mnie nie dotyczy膰.聽Nie potrafi臋 powiedzie膰, czego spodziewam si臋 po tej korespondencji. Nie wiem, czy mog臋 czegokolwiek…聽

Jestem 33-letnim, starszym synem 57-letniego, emerytowanego oficera policji w stopniu nadkomisarza. M贸j ojciec po uko艅czeniu szko艂y 艣redniej rozpocz膮艂 studia na wymarzonym Wydziale Lotnictwa Wy偶szej Oficerskiej Szko艂y Lotniczej w D臋blinie.聽
Ze wzgl臋d贸w zdrowotnych zmuszony by艂 do ich przerwania na trzecim roku nauki.聽
Uko艅czy艂 kurs nauczycielski, przez jaki艣 czas pracowa艂 w szkole podstawowej (uczy艂 WF-u i PO). Dyrektorem tej szko艂y by艂a moja babcia, cz艂onkini PZPR; mo偶na zatem powiedzie膰, 偶e ojciec by艂 lokalnym „dzieckiem resortowym” :-).聽

Uko艅czy艂 cywilne studia pedagogiczne ze stopniem magistra. W聽1987聽roku rozpocz膮艂 prac臋 w milicji w niewielkim, dzi艣 powiatowym mie艣cie w 艣rodkowej Polsce. Nast臋pnie przeszed艂 pozytywn膮 weryfikacj臋 i przez kolejnych 18 lat pe艂ni艂 s艂u偶b臋 dla III RP.
Przez ca艂y ten czas z dum膮 i szacunkiem nosi艂 mundur, w klap臋 kt贸rego by艂a wpi臋ta d臋bli艅ska odznaka spadochroniarza. By艂 uczciwym, zasadniczym policjantem i dobrym cz艂owiekiem, czym zyskiwa艂 szacunek i zaufanie ludzi. By艂 silnym m臋偶czyzn膮, kt贸ry cz臋sto powtarza艂 swoim synom, jak wa偶na jest Ojczyzna.聽

Jest 艣wiadomym patriot膮, pasjonatem historii, kt贸ry z szacunkiem odnosi si臋 do przesz艂o艣ci, kultury i dziedzictwa naszego kraju. Zar贸wno on, jak i jego mama wychowywali nas w poczuciu godno艣ci, dumy z historii i przynale偶no艣ci do Wsp贸lnoty – Polski. Ze 艣wiadomo艣ci膮 ofiary, jakiej wymaga艂a wolno艣膰. Zawsze dba艂 o szacunek dla instytucji policji i o honor funkcjonariusza. Jest uczciwym obywatelem. P艂aci podatki, nie je藕dzi na gap臋, dokarmia zwierz臋ta, nie wyrzuca 艣mieci do lasu.聽

Kilka dni temu dowiedzia艂 si臋, 偶e jest nikim聽

Patrz臋 na Niego i jest mi przykro. I nie dowierzam, do czego sk艂onne jest pa艅stwo prawa, aby w imi臋 poklasku gawiedzi, zadowolenia ko艣cielnych hierarch贸w pozbawi膰 swoich ma艂ych, ale szlachetnych (a mo偶e po prostu uczciwych, oddanych) obywateli godno艣ci, przekre艣li膰 ich dokonania, uczciwy wk艂ad w kszta艂towanie nowej Polski w tamtych przecie偶 trudnych, niejednoznacznych czasach prze艂omu, cho膰by nawet by艂 on, zachowuj膮c proporcje, niewielki.聽

Patrz臋 i jest mi wstyd, 偶e 偶yj臋 w takim kraju. Chcia艂bym mojemu ojcu jako艣 pom贸c. A nie mam poj臋cia jak. Wiem, 偶e w聽2009聽roku by艂 podobny projekt ustawy, kt贸ry przepad艂 w Trybunale Konstytucyjnym. Ale teraz…聽

M贸j m艂odszy brat od kilku lat s艂u偶y w policji. Od dziecka marzy艂 o mundurze…聽

Ja jestem lekarzem聽

聽Pracuj臋 w du偶ym o艣rodku szpitalnym w聽Tr贸jmie艣cie. I chocia偶 to ju偶 w膮tek na inn膮 histori臋, chc臋 go rozwin膮膰. Poza publicznym pracuj臋 w sektorze prywatnym, sp臋dzam w sumie ponad 300 godzin ka偶dego miesi膮ca, pracuj膮c, aby zapewni膰 odpowiedni poziom 偶ycia sobie i swojej rodzinie.聽
Do tej pory nie obci膮偶a艂em pa艅stwa swoimi potrzebami. Sp艂acam聽kredyt mieszkaniowy, moje聽dziecko聽wraz z 偶on膮 zaszczepili艣my prywatnie, chodzi do prywatnego przedszkola, ma prywatnego pediatr臋. Nie odebrali艣my „becikowego”. Nie obci膮偶amy systemu. I do tej pory jedyne, czego oczekiwa艂em od pa艅stwa, to to, 偶eby mi i mojej rodzinie nie przeszkadza艂o.

Okaza艂o si臋, 偶e to jednak oczekiwania wyg贸rowane聽

Moje pa艅stwo chce bowiem obci膮偶y膰 moj膮 dzia艂alno艣膰 gospodarcz膮 podatkiem, kt贸ry ma rzuci膰 mnie na kolana i zr贸wna膰 z kolegami z dzieci艅stwa, kt贸rzy zamiast uczciwej, opodatkowanej pracy utrzymuj膮 si臋 z nielegalnego zatrudnienia, dzi臋ki czemu utrzymuj膮 prawo do otrzymywania zasi艂ku „500 plus”.聽
聽聽
Moje pa艅stwo zwraca si臋 przeciwko mnie. Moje pa艅stwo chce, bym st膮d wyjecha艂.聽

Jest mi z tym 藕le.聽

http://wyborcza.pl/7,95891,21046900,moje-panstwo-chce-bym-stad-wyjechal.html

Napi臋tnowana w ma艂ym miasteczku!

Melania, ale wszyscy m贸wili na ni膮 Mela, to by艂a m艂oda 聽kobieta w wieku 27 lat, kt贸ra w ma艂ym miasteczku pracowa艂a w urz臋dzie gminy na stanowisku aktywizacji i promocji. Wsz臋dzie by艂o jej pe艂no, bo je艣li trzeba by艂o zorganizowa膰 miejskie do偶ynki, czy dni miasta, to ona nadawa艂a si臋 do tego idealnie.

Mia艂a w sobie moc charyzmy i potrafi艂a w mig zaktywizowa膰 lokalnych sponsor贸w i zorganizowa膰 imprez臋 z orkiestr膮 i miejskimi wykonawcami, anga偶uj膮c wszystkich wa偶nych w mie艣cie i wypromowa膰 miasteczko jak si臋 patrzy.

By艂a nie zast膮piona i wsz臋dzie by艂o jej pe艂no, a w贸jt miasta nie musia艂 si臋 martwi膰, 偶e co艣 na imprezie promocyjnej miasta nie wypali. By艂a doskona艂a i kocha艂a to co robi b臋d膮c swoim 偶ywiole.

Swoim kole偶ankom zawsze m贸wi艂a, 偶e jest niewierz膮ca i nigdy nie wyjdzie za m膮偶, gdy偶 jej ojciec katowa艂 jej matk臋, kt贸ra z rozpaczy si臋 rozchorowa艂a i umar艂a, a wi臋c nie wierzy w Boga i tylko kieruje si臋 w 偶yciu intuicj膮 i zdrowym rozs膮dkiem.

Lubi艂a imprezowa膰, ale robi艂a to z g艂ow膮. W swoim wynaj臋tym, malutkim mieszkanku urz膮dza艂a cz臋sto spotkania babskie i nie tylko, gdzie alkoholu by艂o du偶o, ale by艂o weso艂o i ka偶dy wiedzia艂, 偶e Melania to rozrywkowa babka, ale nigdy nie zawali艂a swojej pracy, a wi臋c nie by艂o si臋 czego czepi膰.

Pewnego dnia Melania poczu艂a si臋 藕le i znalaz艂a si臋 na pogotowiu, a tam zacz臋to podejrzewa膰, 偶e jest w ci膮偶y.

Po艂o偶ono j膮 na oddzia艂 i faktycznie Melania by艂a w ci膮偶y zagro偶onej, jak stwierdzi艂 lekarz dy偶urny i pozostawiono j膮 na obserwacji.

Fama po mie艣cie rozesz艂a si臋 bardzo szybko, bo niby z kim Melania mia艂aby by膰 w ci膮偶y? Przecie偶 z nikim si臋 nie spotyka艂a, a wi臋c wszyscy byli ciekawi sk膮d ci膮偶a u Melanii.

Kto艣 rzuci艂 podejrzenie i plotka posz艂a, 偶e cz臋sto by艂a wzywana do w贸jta miasta, a wi臋c mo偶e w贸jt, kt贸ry jest 偶onaty i ma dwoje dzieci, jest sprawc膮 tajemniczej ci膮偶y? 聽Mo偶e to jaki艣 kolega z towarzystwa zrobi艂 jej dziecko podczas zakrapianej imprezy i tak si臋 wszyscy domy艣lali. Najgorzej by艂o pod ko艣cio艂em gdzie to starsze panie snu艂y domys艂y, 偶e z pewno艣ci膮 Melania usunie t膮 ci膮偶臋, bo nigdy do ko艣cio艂a nie chodzi艂a, a urodzi膰 dzieciaka w贸jta to wielki wstyd, a do tego jak mo偶na rozbija膰 rodzin臋 w贸jta?

Pluto na Melani臋, 偶e bezbo偶nica z niej i ladacznica. Wykl臋to j膮 ze spo艂eczno艣ci, kiedy ona le偶a艂a w szpitalu na podtrzymaniu ci膮偶y i o niczym nie wiedzia艂a, co szepcze si臋 mie艣cie, ale do czasu rzecz jasna. Odwiedza艂y j膮 kole偶anki i na艣wietli艂y jak sprawy si臋 maj膮!

Min臋艂y miesi膮ce i Melania urodzi艂a, wbrew wszystkim pom贸wieniom, 偶e to dziecko w贸jta, albo jakiego艣 tam innego, 偶e usunie niechcian膮 ci膮偶臋 jak to baby plot艂y pod ko艣cio艂em. Urodzi艂a w terminie 艣licznego ch艂opaka i tylko kiedy mog艂a go wyprowadzi膰 na 艣wie偶e powietrze pokaza艂a dziecko ca艂ej spo艂eczno艣ci udowadniaj膮c, 偶e mimo wszystko dziecka nie usun臋艂a, ale…

W miasteczku wci膮偶 si臋 domy艣laj膮, czyje to jest dziecko, ale Melania na ten temat milczy!

Ps. 呕ona w贸jta poprosi艂a Melani臋 o udost臋pnienie danych do wynik贸w DNA, ale okaza艂o si臋, 偶e jej m膮偶 nie jest ojcem, a wi臋c baby pod ko艣cio艂em nabra艂y wody w usta, a syn Melanii ro艣nie zdrowo, a ona kocha go nad 偶ycie, ale z pracy j膮 zwolniono!

A kiedy to szata nie zdobi cz艂owieka, a to, co w sercu si臋 nosi

Pani Ania siedzia艂a samotnie na 艂awce 聽ka偶dego dnia, kiedy tylko pogoda sprzyja艂a wyj艣ciu z domu. Siedzia艂a zawsze na tej samej 艂aweczce, kt贸ra nie wiadomo czemu nie by艂a ucz臋szczana przez innych ludzi i zawsze sta艂a tak, jakby czeka艂a na ni膮. Mo偶e dlatego, 偶e by艂a ukryta w zaro艣lach i z tej 艂aweczki nie wiele by艂o wida膰.

Pewnego razu mija艂y j膮 trzy panie, kt贸re ka偶dego dnia umawia艂y si臋 na spacer z kijkami i w ten spos贸b sp臋dza艂y swoj膮 emerytur臋. Sz艂y sobie i gaw臋dzi艂y o tym i o tamtym, do艣膰 g艂o艣no i zachowywa艂y si臋 jak nastolatki. Opowiada艂y sobie w marszu jakie to zakupy poczyni艂y i co tam dziergaj膮 na drutach i szyde艂ku. Jak to starsze panie mia艂y sobie wiele do powiedzenia, a wi臋c Anna tylko z za ksi膮偶ki czasami na nie spojrza艂a i zaraz wraca艂a do czytania, bo czytanie to jej wielka nami臋tno艣膰 i w艂a艣nie na tej 艂aweczce czyta艂o si臋 jej najlepiej.

Pewnego razu us艂ysza艂a niespodziewanie, 偶e panie w臋druj膮ce skrytykowa艂y j膮, 偶e dziwacznie i bez gustu si臋 ubiera i us艂ysza艂a, 偶e z pewno艣ci膮 ubiera si臋 w lumpeksie, bo to od razu rzuca si臋 to w oczy. Reszty rozmowy ju偶 nie s艂ysza艂a, ale zrobi艂o si臋 jej strasznie przykro. Nale偶a艂a do samotnic i nie chcia艂a, a mo偶e uwa偶a艂a, 偶e nie umie zawiera膰 znajomo艣ci i pokocha艂a swoj膮 samotno艣膰. Jednak przenios艂a si臋 z czytaniem na inn膮 艂aweczk臋, aby te panie ju偶 nigdy jej na swojej drodze nie widzia艂y.

Ania cz臋sto rozmy艣la艂a o swoim 偶yciu i chcia艂a co艣 w nim zmieni膰. Brakowa艂o jej ludzi i rozm贸w z nimi, ale by艂a now膮 mieszkank膮 ma艂ego miasteczka, do kt贸rego przyby艂a z przyczyn osobistych. Mia艂a malutkie mieszkanko, kupione za do艣膰 nisk膮 cen臋 i stara艂a si臋 nikomu nie zawadza膰 i nie przeszkadza膰. Lubi艂a kwiaty, a wi臋c od wiosny sadzi艂a je na swoim balkonie i tam te偶, kiedy tylko pogoda pozwala艂a, co艣 tam w zeszycie pisa艂a. Nikt nie wiedzia艂 o niej nic, a ona przemyka艂a po osiedlu i siadywa艂a na swojej wybranej 艂aweczce.

Kiedy艣 zauwa偶y艂a wywieszone og艂oszenie, 偶e Biblioteka Miejska zaprasza Senior贸w, aby zg艂osili swoj膮 ch臋膰 czytania poezji, je艣li takow膮 uprawiaj膮 amatorsko.

Pomy艣la艂a sobie wi臋c, 偶e dlaczego by nie. Posz艂a i zapisa艂a si臋 na list臋, przezwyci臋偶aj膮c swoj膮 nie艣mia艂o艣膰, ale mo偶e to b臋dzie dobry spos贸b, aby kogo艣 ciekawego pozna膰 i zaistnie膰 w miejskiej spo艂eczno艣ci.

Kiedy przyszed艂 ten dzie艅, to okaza艂o si臋, 偶e jest jedyn膮, kt贸ra ma ch臋膰 czyta膰 swoje wiersze. To by艂a niewielka salka, gdzie zapalono 艣wiece, aby stworzy膰 dobry nastr贸j. Po kr贸tkim wst臋pie, zaproszono j膮 i wr臋czono mikrofon, a na sali siedzia艂y tak偶e trzy w臋drowniczki z parku.

Zacz臋艂a czyta膰 swoje wiersze, ale jakie to by艂y wiersze? Pe艂ne mi艂o艣ci do m臋偶a, kt贸rego ju偶 nie ma i t臋sknoty do dzieci, kt贸re umar艂y zaraz po porodzie, Wiersze o spleceniu si臋 przyrody z ludzkimi t臋sknotami i wiersze opowiadaj膮ce o t臋sknocie do ludzkich serc. By艂o w nich tyle b贸lu i tyle pi臋kna, bez patosu, a wszystko ubrane w przepi臋kny, polski j臋zyk, pe艂en metafor i niedopowiedze艅.

S艂ysza艂a, 偶e kto艣 tam na ko艅cu zaszlocha艂 i widzia艂a 艂zy w oczach tych pa艅, kt贸rym nie podoba艂 si臋 jej ubi贸r i uzna艂y j膮 za dziwaczk臋.

Kiedy przyszed艂 czas na ostatni wiersz, Ania wsta艂a, poprawi艂a swoj膮 sp贸dnic臋 z lumpeksu i g艂o艣nym i pewnym g艂osem przeczyta艂a sw贸j wiersz, co艣 w rodzaju, 偶e nie szata zdobi cz艂owieka, ale to, co jest ukryte we wra偶liwym sercu.

Kiedy na salce rozbrzmiewa艂y oklaski pe艂ne podziwu, nikt nie wiedzia艂 do kogo kierowany jest ten ostatni wiersz, a panie w臋drowniczki skuli艂y si臋 ze wstydu.

Pr贸bowa艂y Ani臋 przeprosi膰 i Ania przeprosiny przyj臋艂a, ale jednak wola艂a wr贸ci膰 na swoj膮 艂aweczk臋, t臋 pierwsz膮 – ju偶 bez wstydu, a od dyrekcji biblioteki dosta艂a zaproszenie, by organizowa艂a dla miasta wieczorki autorskie i przy okazji prezentowa艂a swoje, wspania艂e wiersze. 馃檪