Archiwa tagu: poezja

Co艣 osobistego!

Znalezione obrazy dla zapytania pisanie
Los nie da艂 mi talentu do pisania wierszy, ale czasami mam jakie艣 przeb艂yski i przelewam na klawiatur臋 co艣 tam, co艣 tam.
Mam dzi艣 melancholijny dzie艅 i napisa艂am list do M臋偶a, kt贸rego pewnie nie przeczyta, ale mo偶e kiedy艣 zdradz臋 mu swoje my艣li spod klawiatury, a w realu staram si臋 dla Niego, a On dla mnie!

Za chwil臋 b臋dzie razem 43!

Podobny obraz
O betonowy chodnik rozbi艂am sw贸j 偶al,
jak nie potrzebny bibelot wdepta艂am,
a za chwil臋 wystawi艂am sw膮 twarz
w stron臋 s艂o艅ca i wieczorem do gwiazd.
Ulga zago艣ci艂a w pani w kapeluszu.
Podobny obraz
Pada deszcz
i obmywa mnie z dawno艣ci.
Niech pada,
jestem coraz czystsza.
Podobny obraz
Umy艂am okna i l艣ni艂y jak gwiazdy,
a 艣wiat sta艂 si臋 bardzo wyrazisty.
Wesz艂am na sto艂ek, a nie jest mi 艂atwo.
Dzi艣 聽krople deszczu 聽zmy艂y m贸j trud 鈥 trudno.
Podobny obraz
Poeci nie zawsze rymuj膮, bo cz臋sto bia艂e wiersze pisz膮
i taki ja chc臋 napisa膰 o nas, cho膰 nie jestem poet膮!
Jeste艣my w tym mie艣cie tylko we dwoje, skazani na siebie!
Gdzie艣 w 艣wiecie mamy nasze dzieci, ale one w zakamarkach
maj膮 schowane swoje marzenia i nie b臋dziemy im przeszkadza膰.
Teraz jest ich czas – niech si臋 realizuj膮.
Budz臋 si臋 jeszcze obok Ciebie i niech tak zostanie na d艂ugo,
bo to daje mi si艂臋.
Pytam rano niepotrzebnie, czy idziesz do pracy, cho膰 wiem, 偶e nie mo偶esz
bez pracy 偶y膰.
Pytam, co dzisiaj na obiad, a Ty czasami masz specjaln膮 zachciank臋,
kt贸r膮 z ca艂ej mocy chc臋 聽spe艂ni膰, bo to sprawia mi przyjemno艣膰.
Czasami si臋 z艂oszcz臋, 偶e tak du偶o pracujesz i zostawiasz mnie sam膮,
ale za chwil臋 u艣wiadamiam sobie, 偶e musz臋 da膰 Ci przestrze艅.
Pokornie czekam, a偶 wr贸cisz i podzielimy si臋 tym – jak min膮艂 dzie艅.
M贸wisz mi, 偶e musisz pracowa膰, gdy偶 trzeba do domu kupi膰 co艣 nowego.
Dzi艣 kupi艂e艣 mi now膮 kanap臋, na kt贸rej siadam z laptopem i pisz臋 ten wiersz.
Jeste艣my tacy sami, ale cieszymy si臋, 偶e mamy siebie wci膮偶.
Kiedy wiecz贸r przychodzi z satysfakcj膮 zasypiamy obok siebie ws艂uchuj膮c si臋 w nasze oddechy.
Czasami tylko jeszcze przed snem wtr膮c臋, 偶e taki spok贸j jest w mie艣cie,
kiedy z otwartym oknem ws艂uchujemy si臋 w odg艂osy miasta.
Wtedy jest cisza. Samochody na parkingach, a my kochamy t臋 cisz臋
po ca艂ym dniu. Wtulamy si臋 w swoje poduchy i jest bezpiecznie.
Jutro rano znowu Ci臋 spytam, czy idziesz do pracy i co mam ugotowa膰 na obiad.
Lubi臋 t臋 nasz膮 konwersacj臋 bez sensu, a mo偶e z sensem i walk臋 o ka偶dy wsp贸lny dzie艅 razem.
I jeszcze taka drobnostka!
My si臋 wci膮偶 kochamy, cho膰 sami jeste艣my w tym mie艣cie.
Podobny obraz
Patrz臋 na niebo
i ono zawsze wisi
nad moimi rz臋sami.
Patrz臋 na drzewo
i ono odradza si臋
z wiosn膮 zielonymi listeczkami.
Patrz臋 na traw臋 艣wie偶膮
oplecion膮 mleczami.
Patrz臋 na nas
i nie wiadomym jest czy ona
zabierze ciebie pierwszego,
czy pierwsz膮 mnie – na zawsze,聽
bez mo偶liwo艣ci odrodzenia!
Podobny obraz

Na moim osiedlu

wydepta艂a sobie 艣cie偶k臋

i kosi bez skrupu艂贸w.

Nie patrzy na wiek,

ani na wyznanie

i kosi jak oszala艂a

– stara wariatka.

Skosi艂a Pani膮 Bo偶enk臋,

kt贸ra sprzedawa艂a mi bu艂ki latami,

a potem skosi艂a pani膮 Mari臋,

kt贸ra dzieciom zastrzyki dawa艂a.

聽One ju偶 wiekowe by艂y,

ale dlaczego skosi艂a

m艂odego cz艂owieka?

Bezlito艣nie puka do drzwi,

a cz臋sto nie puka

i wchodzi bezszelestnie,

aby kolejn膮 dusz臋 skosi膰,

bo ma tak膮 zachciank臋.

Wci膮偶 jest nienasycona

i wci膮偶 jest g艂odna

i zdarza si臋 jej skosi膰

Matk臋 Dziecku, albo Ojca.

Wredna jest i nie przekupna

i nie przyjmuje modlitwy.

Ona kosi i kosi膰 b臋dzie

i tylko jednym daje

wi臋cej czasu

na po偶egnania,

a drugich zabiera

noc膮,

albo z samego rana.

I tu ludzko艣膰 zadaje sobie pytanie,

kiedy przyjdzie

i, o kt贸rej godzinie

i ja te偶 si臋 pytam

– cz臋sto, coraz cz臋艣ciej!

Podobny obraz

Mocno o艣wietlam lustro
i przed nim staj臋.
Przygl膮dam si臋 i wcale si臋 nie dziwi臋.
Na mej twarzy s膮 zmarszczki do zniesienia聽i s膮 艂adne.

Palcami grzebi臋 we w艂osach szukaj膮c siwizny.
Jest na skroniach jeszcze nie pomalowana,
ale farba czeka na u偶ycie.
Patrz臋 na szyj臋 i widz臋, 偶e nie jest ju偶 艂ab臋dzia,
ale nie sp臋dza mi to z oczu snu.
Polecia艂y te lata szalone i czas zrobi艂 swoje,
co nie znaczy, 偶e tam g艂臋boko w duszy
nie mam wci膮偶 osiemnastu lat.
Nie dziwcie si臋, 偶e moje serce i dusza
si臋 nie zestarza艂y, cho膰 dziwi臋 si臋 sama i ja.

Wybaczcie mi dzieci i wybacz m臋偶u, 偶e nie jestem

nobliw膮 matron膮, ale mo偶e si臋 tak膮 stan臋, gdy

umiera膰 przyjdzie mi.

 

Podobny obraz

Wszystko si臋 zmienia,
moje marzenia
i spojrzenia moje te偶.
Nagle zauwa偶am, 偶e
ostatni listek
z drzewa spad艂.
Widz臋 to teraz
bo te偶 si臋 zmieniam
i na drobne si臋
nie rozmieniam,
bo przyszed艂 czas
na wzruszenia.
Nagle zauwa偶am
i nagle widz臋
jak drzewa
poszarpa艂 wiatr
i ostatni listek
z drzewa spad艂.

 

Podobny obraz

Krawcowa kiedy szyje sukienk臋,
a nici na szpulce si臋 ko艅cz膮,
zak艂ada now膮, by sko艅czy膰 dzie艂o.
Nasze 偶ycie te偶 jest tak膮 szpulk膮,
ale jak偶e rzadko mo偶emy skorzysta膰
z zapasu nici, gdy偶 ostatni ich centymetr
nie pozwala ju偶 sko艅czy膰 偶ycia dzie艂a!

Podobny obraz

Nie m贸w nic kochany,
w naszym wieku s艂owa s膮 zb臋dne.
Zamy si臋 lat tyle, 偶e wystarczy spojrzenie,
a wiemy nagle, co wp贸艂 drogi chcemy sobie przekaza膰.
Oszcz臋dzajmy na s艂owach,
a zyskujemy na czasie, z powodu
trafnych odgadni臋膰 i bez zaskoczenia,
bo znamy si臋 jak 艂yse konie
i to jest nasza wielka mi艂o艣膰 i si艂a na dalsze lata.

Podobny obraz

Frywolitka, utkana ze starej nici,
ma nadziej臋 na dalszy sw贸j 偶ywot,
ale stara ni膰 ju偶 si臋 strz臋pi,
wi臋c trafi艂a na dno szuflady,
jako pami膮tkowy, lecz nie potrzebny
ju偶 艣mie膰.
Tak z kobiet膮 jest podobnie
i nie m贸wcie, 偶e to k艂amstwo
bo tylko m艂oda ni膰 jest podziwiana,
a kiedy si臋 strz臋pi
staje si臋 jak ten pami膮tkowy
i nie potrzebny 艣mie膰?

Podobny obraz
Jeannie Ebner
Wiersz o ma艂偶e艅stwie
Z tych wszystkich list贸w do ciebie 鈥
偶adnego nie otrzyma艂e艣,
bo nie wys艂a艂am ich nigdy,
nawet ich nie napisa艂am,
i tylko moje oczy przyrzeka艂y,
zdradza艂y mi艂o艣膰,
tylko moja sk贸ra dawa艂a sygna艂y,
moje w艂osy wszeptywa艂y tobie w ucho.
I wystarcza艂o nam, co nasze cia艂a
mia艂y sobie do powiedzenia.
Wypowiada艂y s艂owa-zakl臋cia:
Ufno艣膰.
Po艂膮czenie.
Mi艂o艣膰.
A wi臋c czy by艂o trzeba,
Bym listy do ciebie pisa艂a?
t艂um. Krystyna Kami艅ska
A jednak napisz臋 list do Ciebie M臋偶u, bo to zdj臋cie, do kt贸rego mi tak 艣miesznie i zabawnie pozowa艂e艣, da艂o mi wiele do przemy艣lenia, 偶e wci膮偶 mamy siebie.
Napisz臋 ten list, cho膰 nie wiem, czy dam Ci go do przeczytania? Wiesz, 偶e pisz臋 bloga i popierasz to moje dziwne hobby, cho膰 kompletnie nie wnikasz w tre艣ci tu zamieszczane. Wiesz tylko, 偶e mnie to sprawia przyjemno艣膰 i w zwi膮zku z tym pogodzi艂e艣 si臋, 偶e s膮 takie chwile, 偶e my艣lami jestem gdzie indziej i poch艂ania mnie klawiatura, przy pomocy, kt贸rej przelewam swoje my艣li. Istnieje jednak mo偶liwo艣膰, 偶e dam Ci do przeczytania ten list, kt贸rego nigdy nie wy艣l臋, ale b臋dzie on tu zamieszczony na wieki.
Wczoraj si臋 na mnie wkurzy艂e艣, bo co艣 wspomnia艂am 聽o umieraniu i mo偶e to ja pierwsza opuszcz臋 ten pad贸艂 i zostawi臋 Ciebie samego. Zgani艂e艣 mnie, a wieczorem si臋 przytuli艂e艣 i powiedzia艂e艣, 偶e masz mnie teraz tylko jedn膮. Nasze c贸rki ju偶 wiod膮 swoje 偶ycie gdzie艣 tam w 艣wiecie. Pracuj膮 i maj膮 swoje obowi膮zki i rodziny. Ja Ci dzi臋kuj臋, 偶e da艂e艣 mi tak wspania艂e dzieci, za kt贸re ani razu nie musieli艣my si臋 wstydzi膰. Nasze dzieci, to nasz wielki kapita艂 i kiedy z domu odchodzi艂y, ka偶de z nas cierpia艂o na sw贸j spos贸b.
Nagle w domu zrobi艂o si臋 tak cholernie cicho. Cisza ta by艂a bardzo nieprzyjemna, bo musieli艣my oboje si臋 pogodzi膰, 偶e oto nadesz艂a taka kolej w naszym 偶yciu, 偶e nagle zostajemy tylko we dwoje.
Nie udawa艂o si臋 to na pocz膮tku. Ja si臋 zamkn臋艂am ze swoj膮 t臋sknot膮, a Ty uciek艂e艣 w prac臋. Widywali艣my si臋 tylko o poranku i wieczorem, bo praca pomaga艂a Ci upora膰 si臋 z nieuchronnym i przemijaniem, a ja ze swoim b贸lem i syndromem pustego gniazda musia艂am upora膰 si臋 sama. Bywa艂y dni, 偶e nie chcia艂o mi si臋 wstawa膰 z 艂贸偶ka, bo ogarn膮艂 mnie bezsens tego wszystkiego, ale mnie motywowa艂e艣 i uda艂o si臋. Obydwoje zrozumieli艣my, 偶e inaczej ju偶 nie b臋dzie i musimy wspiera膰 nasze dzieci ju偶 na odleg艂o艣膰 i to przywr贸ci艂o mi wiar臋, 偶e nie zostawi艂e艣 mnie z tym wszystkim sam膮.聽
Pami臋tasz nasze m艂ode lata, kiedy tu偶 po 艣lubie pojecha艂e艣 na dwa lata do wojska, a ja zaj臋艂am si臋 wychowaniem naszego pierwszego dziecka? Pisa艂e艣 do mnie listy, 偶e t臋sknisz, a list w贸wczas szed艂 z cztery dni. Ja przyjecha艂am do Ciebie na przysi臋g臋 wojskow膮 i by艂e艣 w tym mundurze taki pi臋kny, bo bardzo Ci on pasowa艂. By艂am dumna z Ciebie, ale liczy艂am dni do Twojego powrotu.
A pami臋tasz nasze randki, kiedy jeszcze nie wiedzieli艣my, 偶e jeste艣my sobie przeznaczeni? Ja pami臋tam, 偶e chodzili艣my na nie – nad jezioro i tam mieli艣my swoj膮 艂aweczk臋, kt贸rej ju偶 teraz nie ma. Pami臋tam nasz pierwszy, niewinny poca艂unek i ja nie zapomn臋 go do ko艅ca 偶ycia? Mia艂am Ciebie i czu艂am pod艣wiadomie, 偶e jeste艣 tym jedynym i inni ch艂opcy mnie absolutnie nie interesowali. Zakocha艂am si臋 szale艅czo w Tobie i tak mnie do dzisiaj trzyma.
Jak ka偶de ma艂偶e艅stwo, mieli艣my swoje wzloty i upadki. Dochodzi艂o czasami do bardzo ostrych spi臋膰. Jak w ka偶dym ma艂偶e艅stwie pada艂o do straszne s艂owo – rozw贸d! Jak ka偶de ma艂偶e艅stwo, mieli艣my ciche dni, kt贸rych ja nie znosi艂am, a wiem, 偶e i Ty tak偶e, a wi臋c czym szybciej si臋 godzili艣my i dalej pchali艣my ten w贸zek pod nazw膮 – rodzina.
Oj, nasze dzieci z pewno艣ci膮 maj膮 w pami臋ci te nasze spienione burze i huragany. Wiem, 偶e pami臋taj膮, bo zdarza si臋 w bezpo艣redniej rozmowie, po latach, 偶e wspominaj膮, i偶 czasami jako rodzicie przedobrzyli艣my. Jednak w ka偶dej takiej rozmowie wspominkowej, ogromnie je przepraszam, 偶e co艣 nam w 偶yciu nie wysz艂o.
Najwa偶niejsze, 偶e przeszli艣my przez to wszyscy razem i wci膮偶 jeste艣my wszyscy razem. Nasze dzieci realizuj膮 si臋 zawodowo i s膮 szcz臋艣liwe. Mam nadziej臋, 偶e nie pope艂niaj膮 b艂臋d贸w swoich szalonych i ekspresyjnych rodzic贸w. Mam nadziej臋, 偶e potrafi膮 nam przebaczy膰 nasze b艂臋dy pope艂nione i widz臋, 偶e Tobie te偶 na tym zale偶y, bo jeste艣 na ka偶de ich zawo艂anie, kiedy prosz膮 o cokolwiek. Potrafisz wszystko rzuci膰 i p臋dzisz do nich, co mnie wci膮偶 ogromnie cieszy.
Jeste艣my wci膮偶 razem kochany i p贸ki zdrowie jeszcze jako tako nam dopisuje, potrafimy si臋 sob膮 cieszy膰 na nowo. Zm膮drzeli艣my na staro艣膰 i oboje wiemy, 偶e b臋dziemy ze sob膮 do momentu nieuniknionego. Nikt z nas nie wie, jak to si臋 sko艅czy i oboje boimy si臋, 偶e co艣 si臋 nam z艂ego wydarzy膰 mo偶e, ale nie rozmawiamy o tym zbyt cz臋sto, cho膰 wiem, 偶e masz te偶 swoje przemy艣lenia. Jeste艣 bardzo skryty ze swoimi my艣lami i ma艂o wylewny, ale ja Ciebie znam i wiem, kiedy na chwil臋 si臋 zatrzymujesz i rozmy艣lasz. Ja to wszystko widz臋 i po tylu latach rozumiemy si臋 ju偶 bez s艂贸w.
Chcia艂abym Ci podzi臋kowa膰, 偶e jeste艣 dla mnie tak bardzo dobry. Tyle dobrego dla mnie teraz robisz, 偶e nawet wyprzedzasz moje niewypowiedziane pro艣by, a cho膰by, 偶e wiesz, 偶e w domu ko艅czy si臋 chleb i trzeba dokupi膰 proszek do prania, czego ja nie zauwa偶y艂am. Ile razy mnie prosisz, aby艣my gdzie艣 dalej sobie pojechali, cho膰by na zakupy do wi臋kszego miasta. Ile razy robisz mi drobne prezenty, ot tak bez powodu.
Ja te偶 staram si臋 dba膰 o Ciebie. Lubi臋 Ci ugotowa膰 co艣 smacznego i lubi臋 patrze膰, kiedy po dobrym obiedzie robisz sobie 15 minutow膮 drzemk臋. Ciesz臋 si臋, kiedy dostrzegasz moje starania, aby w domu by艂o czysto. Pomagasz mi nawet w drobnych pracach domowych, a do tego potrafisz sam wszystko naprawi膰, 偶e nie musimy wzywa膰 偶adnych fachowc贸w.
Ciesz臋 si臋, 偶e Twoja praca daje Ci satysfakcj臋 i w niej nadal si臋 realizujesz. Pragn臋, aby艣 robi艂, to co lubisz jak najd艂u偶ej, bo praca daje Ci ogromnego kopa do 偶ycia. Wiem, 偶e bez pracy szybko by艣 zwi膮d艂 i si臋 za艂ama艂, a wi臋c wspieram Ci臋 w tym, najlepiej jak potrafi臋.
A na koniec kochany m臋偶u musz臋 Ci napisa膰, 偶e jestem bardzo z Tob膮 szcz臋艣liwa, a wiem, 偶e i dla Ciebie ja jestem wa偶na. Dopiero teraz oboje zdajemy sobie spraw臋, 偶e los nie na darmo nas sobie przedstawi艂 39 lat temu.
Mo偶e kiedy艣 napisz臋 jeszcze inny list. Mo偶e przypomni mi si臋 wiele innych szczeg贸艂贸w i zapragn臋 o tym napisa膰, a tymczasem si臋 powt贸rz臋 – kocham Ci臋 bardzo, bardzo. 馃檪 Wiem, 偶e Ty mnie te偶, bo nawet dzi艣 mi o tym powiedzia艂e艣. 馃檪

Dawno nie by艂o nie rymowanki mojej!

Na moim osiedlu

wydepta艂a sobie 艣cie偶k臋

i kosi bez skrupu艂贸w.

Nie patrzy na wiek,

ani na wyznanie

i kosi jak oszala艂a

– stara wariatka.

Skosi艂a Pani膮 Bo偶enk臋,

kt贸ra sprzedawa艂a mi bu艂ki latami,

a potem skosi艂a pani膮 Mari臋,

kt贸ra dzieciom zastrzyki dawa艂a.

聽One ju偶 wiekowe by艂y,

ale dlaczego skosi艂a

m艂odego cz艂owieka?

Bezlito艣nie puka do drzwi,

a cz臋sto nie puka

i wchodzi bezszelestnie,

aby kolejn膮 dusz臋 skosi膰,

bo ma tak膮 zachciank臋.

Wci膮偶 jest nienasycona

i wci膮偶 jest g艂odna

i zdarza si臋 jej skosi膰

Matk臋 Dziecku, albo Ojca.

Wredna jest i nie przekupna

i nie przyjmuje modlitwy.

Ona kosi i kosi膰 b臋dzie

i tylko jednym daje

wi臋cej czasu

na po偶egnania,

a drugich zabiera

noc膮,

albo z samego rana.

I tu ludzko艣膰 zadaje sobie pytanie,

kiedy przyjdzie

i, o kt贸rej godzinie

i ja te偶 si臋 pytam

– cz臋sto, coraz cz臋艣ciej!

Czas, to dla nas, ani wr贸g, ani przyjaciel

A jesieni膮, a jesieni膮 w艂膮cza si臋 szukanie sensu 偶ycia. Zbli偶a si臋 ten dzie艅, kiedy wszyscy wyruszymy na cmentarze, aby po艂o偶y膰 kwiaty na grobach naszych bliskich i zapali膰 symboliczne 艣wiate艂ka.

Nie da si臋 uciec od tego dnia. Nie da si臋 nie my艣le膰 o tych, kt贸rzy nas zrodzili i z nami wiele lat byli. B臋dziemy odwiedza膰 ich groby i z pewno艣ci膮 spotkamy wielu swoich znajomych, dawno nie widzianych na cmentarzach. U艣miechnijmy si臋 do ich, bo 偶ycie, to tylko chwilka.

Nie wiem dlaczego ju偶 dzi艣 w艂膮czy艂o si臋 mi takie my艣lenie i pozbiera艂am piosenki o staro艣ci i przemijaniu, ale z racji mojego wieku, mam prawo do ka偶dego takiego dnia, w kt贸rym w艂膮cza si臋 nostalgia i zastanowienie nad sensem tego wszystkiego.聽

Jedne piosenki s膮 w klimacie weso艂ym, inne bardziej zadumane, ale 偶ycie nasze sk艂ada si臋 w艂a艣nie z takich emocji.

Zapraszam do refleksji 馃檪聽

A ja p臋dz臋 na spacer – mi艂ego dnia 馃檪

Julian Tuwim

Staruszkowie

Patrzymy sobie na ulic臋
Przez wp贸艂rozwart膮 okiennic臋.

W cz贸艂na ca艂ujemy cudze dziatki
I podlewamy w oknach kwiatki.

呕yjemy sobie, jak B贸g zdarzy,
Zrywamy kartki z kalendarzy.

 

M贸wi si臋, 偶e nie ma ludzi nie zast膮pionych, ale k艂amstwo

聽Na TV Kultura natkn臋艂am si臋 na film o Marku Grechucie i si臋 okropnie powzrusza艂am, a偶 sama na siebie jestem z艂a, ale ja tak mam, 偶e wzruszam si臋 bardzo cz臋sto, bo taka ze mnie p艂aczka jest. Marek wci膮偶 偶yje w swoich piosenkach, clipach, wyst臋pach zapisanych i ca艂e szcz臋艣cie, 偶e 偶yjemy w takich czasach, 偶e wszystko mo偶na utrwali膰. Ja bardzo cz臋sto si臋gam po jego tw贸rczo艣膰, poniewa偶 ta ulotna i delikatna niczym pi贸rko tw贸rczo艣膰, zawsze mnie poch艂ania艂a i wzrusza艂a. Kiedy powstawa艂y mocne kapele, mnie to nie interesowa艂o i nie kodowa艂am 聽nawet ich nazw, a zw艂aszcza tych zagranicznych, gdy偶 wola艂am s艂ucha膰 o pomara艅czach i mandarynkach i o dniach, kt贸rych jeszcze nie znamy. Zakocha艂am si臋 w Marku, jako m艂oda dziewczyna, kt贸ra na ekranie telewizora czarno bia艂ego zobaczy艂a delikatnej urody wykonawc臋.

mg

聽Kto ma ochot臋 na obejrzenie wycinka z tego programu wspomnieniowego to s艂u偶臋. Mo偶e i Ty i Ty powspominasz tego artyst臋, kt贸rego nie zdo艂a艂 nikt jak do tej pory zast膮pi膰. Mo偶e tylko ja tak mam, 偶e wracam wspomnieniami do tamtych piosenek – nie wiem, ale wydaje mi si臋, 偶e nie spos贸b nie wielbi膰 Marka Grechuty, kt贸ry 偶y艂 z g艂ow膮 w chmurach i zatapia艂 si臋 w rymach i d藕wi臋kach. Lubi臋 sobie czasami zrobi膰 taki relaks, kt贸ry przywraca mi wiar臋 w dobrych ludzi.

 

聽I ostatnia Marka piosenka 馃槮