Archiwa tagu: pogrzeb

M贸j pogrzeb bez ksi臋dza!

鈥 Na pogrzebie zapalonego w臋dkarza ustawi艂am manekina ubranego w specjalne kalosze, w臋dkarsk膮 kamizelk臋 i kapelusz. Oczywi艣cie mia艂 d艂ug膮 w臋dk臋 i podbierak. Obok niego, w rybackim wiadrze p艂ywa艂y ryby, a wieniec pogrzebowy zrobiony by艂 z pa艂ek wodnych, haczyk贸w, 偶y艂ki i b艂ystek 鈥 opowiada mistrzyni 艣wieckich ceremonii pogrzebowych.

Nigdy nie by艂o mi po drodze z ko艣cio艂em, a bywa艂am w nim na chrztach, 艣lubach i to wszystko!

Raz pobieg艂am do ko艣cio艂a na msz臋, kiedy by艂o mi bardzo w 偶yciu 藕le, ale nie przynios艂o mi to 偶adnej ulgi!

Nie chodzi艂am do ko艣cio艂a i z pewno艣ci膮 po mojej 艣mierci ksi膮dz by nie chcia艂 uczestniczy膰 w moim poch贸wku, ale w sumie czego oni nie zrobi膮 dla pieni臋dzy, a ja nie chc臋 mie膰 wymuszonego pogrzebu!

Musz臋 ze swoimi Dzie膰mi przeprowadzi膰 powa偶n膮 rozmow臋 i b臋dzie trudno, bo moje Dzieci s膮 wierz膮ce, a wi臋c nie wiem czy mnie zrozumiej膮, ale ja chc臋 by m贸j pogrzeb by艂 weso艂y, niezale偶nie ile os贸b zechce mnie po偶egna膰!

Niech mnie wszyscy po偶egnaj膮 lampk膮 czerwonego wina – tak sobie 偶ycz臋!

Jeszcze nie wybieram si臋 na tamten 艣wiat, ale mam swoje ju偶 przemy艣lenia takie, i偶 ceremoni臋 ma poprowadzi膰 Mistrz Ceremonii Pogrzebowej i to tak偶e og艂osz臋 swojemu M臋偶owi, bo ma by膰 tak 偶eby mi zagrali:

Gdy odwal臋 kit臋

Gdy czarne papierowe buty rano ju偶 ubior臋
A stara zyska pewno艣膰, 偶e mi szychta wisi kalafiorem
To wyjdzie d艂ugi poch贸d mych 偶a艂obnych go艣ci
Na 艢l膮sk膮 Ostraw臋 po Sikory mo艣cie
Gdy odwal臋 kit臋
To b臋dzie gites
Cudnie, fajnie i gites
Gdy definitywnie odwal臋 kit臋
A 偶e wszyscy mi s膮 bliscy, to niech dzisiaj si臋 uracz膮
Niechaj r偶nie muzyka, wino p艂ynie, moje baby p艂acz膮
I tak jak w robocie nie dawa艂em cia艂a
Chc臋, by moja stypa by艂a jak ta lala
Niech b臋dzie gites
Cudna, fajna i gites
Gdy definitywnie odwal臋 kit臋
Co niekt贸rych zwali w niez艂ej chwili, niech ja skonam
Wie co艣 o tym kochanica, tego, co by艂 zszed艂, Macdona
Wi臋c je艣li mia艂bym wybra膰 – w 艂贸偶ku czy te偶 w klubie
Niech mnie trafi w trakcie tego, co tak lubi臋
To b臋dzie gites
Cudnie, fajnie i gites
Jeszcze nie postanowi艂am, czy b臋d臋 chcia艂a kremacji, czy te偶 wpakowanie mego cia艂a do ziemi, aby mnie zjad艂y robale, ale na to mam jeszcze troch臋 czasu – chyba?
Jak wygl膮da pogrzeb 艣wiecki, to mo偶na przeczyta膰 ni偶ej i sami stwierdzicie, 偶e jest bardziej po ludzku!
Dzieci zadecyduj膮 i M膮偶 o tym jaka ja za 偶ycia by艂am, ale na pewno nie omieszkaj膮, i偶 lubi艂am聽 pisa膰聽 bloga i robi膰 zdj臋cia, a tak偶e kocha艂am swoje Dzieci, M臋偶a i przede wszystkim nie by艂am w 偶yciu plotkar膮 i jeszcze to, 偶e umar艂am jako ostatnia z rodu Matki i Ojca!
„500 pogrzeb贸w Anety.
鈥 Na pogrzebie zapalonego w臋dkarza ustawi艂am manekina ubranego w specjalne kalosze, w臋dkarsk膮 kamizelk臋 i kapelusz. Oczywi艣cie mia艂 d艂ug膮 w臋dk臋 i podbierak. Obok niego, w rybackim wiadrze p艂ywa艂y ryby, a wieniec pogrzebowy zrobiony by艂 z pa艂ek wodnych, haczyk贸w, 偶y艂ki i b艂ystek 鈥 opowiada mistrzyni 艣wieckich ceremonii pogrzebowych.
鈥 Na pogrzebie zapalonego w臋dkarza ustawi艂am manekina ubranego w specjalne kalosze, w臋dkarsk膮 kamizelk臋 i kapelusz. Oczywi艣cie mia艂 d艂ug膮 w臋dk臋 i podbierak. Obok niego, w rybackim wiadrze p艂ywa艂y ryby, a wieniec pogrzebowy zrobiony by艂 z pa艂ek wodnych, haczyk贸w, 偶y艂ki i b艂ystek 鈥 opowiada mistrzyni 艣wieckich ceremonii pogrzebowych.
  • Pewna rodzina stanowczo zakaza艂a u偶ywania s艂贸w „艣mier膰”, „zmar艂a”, „po偶egnanie”, a tak偶e „pogrzeb”, „uroczysto艣膰”. Uwa偶ali, 偶e Terenia wci膮偶 dla nich 偶yje.聽Powita艂a wi臋c zgromadzonych na „sali koncertowej”
  • Aneta do dzi艣 pami臋ta pogrzeb niespe艂na dziewi臋tnastoletniej dziewczyny z Krakowa. By艂a osob膮 transseksualn膮. Pope艂ni艂a samob贸jstwo
  • Po pogrzebach ludzie podchodz膮 do niej, prosz膮 o wsp贸lne zdj臋cie, bior膮 wizyt贸wki i deklaruj膮, 偶e chc膮, aby 鈥 gdy umr膮 鈥 偶egna艂a ich „ta pani w czerwonych bucikach”

Dzi艣 jest w Warszawie, jutro w Gda艅sku lub w Stalowej Woli. Pojutrze w Sochaczewie, Przemy艣lu czy Hajn贸wce.

Miejsce jej pracy zale偶y od tego, gdzie kto umar艂. Bo Aneta Dobroch jest Mistrzyni膮 艢wieckiej Ceremonii Pogrzebowej, jedn膮 z niewielu w Polsce kobiet, kt贸re pracuj膮 w tym zawodzie. Od 2017 r. napisa艂a ju偶 ponad 500 scenariuszy pogrzeb贸w i przem贸wie艅 po偶egnalnych.

Co robi艂, co lubi艂, kogo kocha艂?

鈥 Moje pogrzeby s膮 inne. Pi臋kne, wzruszaj膮ce, na d艂ugo zapadaj膮 w pami臋膰. Ich uczestnicy d艂ugo wspominaj膮, jakie emocje im towarzyszy艂y 鈥 opowiada.

Przyznaje, 偶e rozmowy z krewnymi zmar艂ych nie s膮 艂atwe. 鈥 Bo ludzie pogr膮偶eni s膮 w smutku, 偶alu, a czasem z艂o艣ci. Zrozpaczeni, roz偶aleni na los, zap艂akani. A z emocjami ka偶dego cz艂owieka trzeba obchodzi膰 si臋 jak najdelikatniej 鈥 podkre艣la.

Do ka偶dego pogrzebu Aneta przygotowuje si臋 co najmniej kilka godzin.

鈥 Wypytuj臋, drobiazgowo zbieram informacje. Dowiaduj臋 si臋, jakim zmar艂y by艂 cz艂owiekiem, co w 偶yciu zrobi艂, co lubi艂, kogo kocha艂, co go denerwowa艂o. Coraz cz臋艣ciej na ceremonii po偶egnania wy艣wietlam filmy zmontowane ze zdj臋膰 z r贸偶nych etap贸w 偶ycia, zilustrowane muzyk膮, jakiej s艂ucha艂 鈥 wymienia.

呕ycie jak koncert z brawami

Anecie najcz臋艣ciej 艣ni膮 si臋聽pogrzeby. A to, 偶e nie mo偶e na kt贸ry艣 dojecha膰, bo jest 艣nie偶yca. Albo zapomina, dok膮d ma dojecha膰 i jak na imi臋 ma zmar艂y. 呕e jest mocno sp贸藕niona, a rodzina i przyjaciele niecierpliwie na ni膮 czekaj膮. Ale najgorszy jest sen, w kt贸rym nie wzi臋艂a ze sob膮 tekstu przem贸wienia. Bo ka偶da przemowa jest niepowtarzalna i 鈥 jak m贸wi Aneta 鈥 szyta na miar臋.

鈥 Prowadzi艂am niedawno pogrzeb w Radomiu. Zmar艂a za 偶ycia by艂a wielk膮 mi艂o艣niczk膮 muzyki klasycznej, wi臋c rodzina za偶yczy艂a sobie, aby ceremonia mia艂a form臋 koncertu chopinowskiego, na kt贸rym go艣ciem honorowym b臋dzie ich Terenia.

 Foto: Archiwum prywatne

Rodzina stanowczo zakaza艂a mi u偶ywania s艂贸w „艣mier膰”, „zmar艂a”, „po偶egnanie”, a tak偶e „pogrzeb”, „uroczysto艣膰”, „rodzina”, „偶a艂obnicy”, bo uwa偶ali, 偶e Terenia wci膮偶 dla nich 偶yje. Powita艂am wi臋c zgromadzonych na „sali koncertowej”. Ale pojawi艂 si臋 kolejny problem. Jak pracownikom zak艂adu pogrzebowego da膰 znak do podj臋cia urny i przejazdu z kaplicy na cmentarz? Zakomunikowa艂am wi臋c, 偶e „jak na ka偶dym koncercie, w pewnym momencie nast臋puje przerwa techniczna, po kt贸rej koncert b臋dziemy kontynuowa膰 w innym miejscu, a偶 do wielkiego fina艂u”. Rodzina Tereni dzi臋kowa艂a mi za t臋 pi臋kn膮 metafor臋 偶ycia jako koncertu 鈥 u艣miecha si臋 mistrzyni.

Pogrzeb z ch贸rem i orkiestr膮

W Tychach, na jednym z pogrzeb贸w, kt贸ry celebrowa艂a Aneta, rodzina za偶yczy艂a sobie, aby po z艂o偶eniu urny do grobu, w niebo ulecia艂y setki bia艂ych balon贸w wype艂nionych helem.

Innym razem, w Che艂mie, wypuszcza艂a w niebo bia艂e go艂臋bie.

A po偶egnanie pewnej sympatycznej, za 偶ycia niezwykle przebojowej pani w Mi艅sku Mazowieckim by艂o po prostu przyj臋ciem z muzyk膮, ciasteczkami i herbat膮 w eleganckich fili偶ankach podan膮 przez kelnera.

Cz臋sto zadaniem mistrzyni jest zam贸wienie na pogrzeb muzyk贸w: z tr膮bkami, saksofonem, skrzypcami, wiolonczel膮 lub elektryczn膮 gitar膮. Zapewnia, 偶e je艣li krewni mieliby takie 偶yczenie, mog艂aby na cmentarz sprowadzi膰 nawet orkiestr臋 i ch贸r filharmonik贸w.

鈥 Nigdy nie zapomn臋 pogrzebu pewnego wielkiego amatora w臋dkowania. W sali po偶egna艅 ustawiony by艂 manekin postur膮 i wygl膮dem jako 偶ywo przypominaj膮cym zmar艂ego. Ubrany by艂 w kompletny str贸j w臋dkarza, mia艂 wodery, kamizelk臋, kapelusz, wiadro, podbierak. W rybackim wiadrze p艂ywa艂y 偶ywe ryby, a wieniec od c贸rki ozdobiony by艂 haczykami, 偶y艂k膮, pa艂kami wodnymi i innymi w臋dkarskimi akcesoriami. Ciep艂ym opowie艣ciom o tym cz艂owieku oraz kawa艂om w臋dkarskim nie by艂o ko艅ca 鈥 wspomina.

Najsmutniej 偶egna膰 samob贸jc贸w, dzieci i m艂odych

鈥 Nie ka偶de po偶egnanie musi by膰 smutne i patetyczne. Prowadzi艂am ceremonie, na kt贸rych panowa艂a wr臋cz radosna atmosfera, z opowiadaniem anegdot o zmar艂ych, jego s艂abo艣ciach.

Ale bywaj膮 te偶 przejmuj膮co smutne ceremonie, kiedy i ja mam 艂zy w oczach. Tak si臋 zazwyczaj dzieje na pogrzebach dzieci, m艂odych ludzi, albo tych, kt贸rzy sami odebrali sobie 偶ycie.

Do dzi艣 pami臋tam po偶egnanie niespe艂na dziewi臋tnastoletniej dziewczyny z Krakowa. By艂a osob膮 transseksualn膮. Pi臋kna, szalenie inteligentna, wra偶liwa osoba. Jednak natura umie艣ci艂a j膮 w niew艂a艣ciwym ciele. Jak ka偶dy z nas, mia艂a marzenia i chcia艂a je spe艂ni膰. Jej, a w艂a艣ciwie jego marzeniem, by艂a korekta p艂ci. Wydawa艂o si臋, 偶e wszystko sz艂o w dobr膮 stron臋. Niestety. Daniela-Lucjan nie da艂 sobie z tym rady. W takich sytuacjach m贸wi臋 w贸wczas zebranym to, co my艣l臋 i czuj臋: 偶e samob贸jstwo mo偶e jest po trosze nasz膮 win膮, jakim艣 niedopatrzeniem. Mo偶e co艣 zaniedbali艣my? Nie zauwa偶yli艣my rozpaczliwych sygna艂贸w?

Aneta opowiada, 偶e celebruje tak偶e pogrzeby os贸b, kt贸rym daleko do idea艂u.

鈥 Po prostu, zawiedli jako ludzie. A 偶ona po 艣mierci m臋偶a ma do powiedzenia tylko tyle, 偶e lubi艂 czyta膰 gazety, wola艂 siedzie膰 w knajpie przy piwie ni偶 w domu i 偶e og贸lnie mia艂a z nim ci臋偶ki los. Ale i wtedy staram si臋 znale藕膰 dobre strony cz艂owieka, odnale藕膰 przyczyn臋 tego „pogubienia si臋”. Nikt z nas nie jest przecie偶 idea艂em, ale na pewno ka偶demu nale偶y si臋 godne po偶egnanie i poch贸wek.

Niech mnie po偶egna „ta pani w czerwonych szpilkach”

Aneta przekonuje, 偶e mistrzem 艣wieckiej ceremonii pogrzebowej nie mo偶e by膰 kto艣, kto tej pracy nie kocha. Bo nie ma tu miejsca na szablon, trzeba by膰 empatycznym, wk艂ada膰 serce i emocje.

 Foto: Archiwum prywatne

鈥 Ja to prostu czuj臋. I kocham ludzi. Mam te偶 lekkie pi贸ro do „pisania pogrzeb贸w” i spor膮 baz臋 pomys艂贸w na urozmaicenie tekstu oraz scenariusza ka偶dej ceremonii. Dobieram nietypowe utwory muzyczne, piosenki. Dzia艂alno艣膰 rozpocz臋艂am pod wp艂ywem sugestii wsp贸lnika, kt贸ry od lat prowadzi zak艂ad pogrzebowy, a poniewa偶 korzysta艂 z us艂ug r贸偶nych mistrz贸w ceremonii, nigdy nie by艂 zadowolony i zawsze mia艂 zastrze偶enia co do jako艣ci ich us艂ug. Cz臋sto te偶 do ich wygl膮du 鈥 zwierza si臋 mistrzyni.

O tym, 偶e ludzie doceniaj膮 poziom organizowanych przez Anet臋 uroczysto艣ci 艣wiadczy fakt, 偶e po pogrzebach podchodz膮 do niej, prosz膮 o wsp贸lne zdj臋cie, bior膮 wizyt贸wki i deklaruj膮, 偶e chc膮, aby 鈥 gdy umr膮 鈥 偶egna艂a ich „ta pani w czerwonych bucikach”.

Atei艣ci, apostaci, katolicy

Bo znakiem rozpoznawczym Anety Dobroch jest str贸j. To czarna toga z czerwonym ko艂nierzem, z艂oty 艂a艅cuch i oczywi艣cie charakterystyczne buty. Zawsze w kolorze hiszpa艅skiej czerwieni i zawsze na wysokiej szpilce, niezale偶nie czy to letnie cz贸艂enka, czy zimowe kozaki.

Z jej us艂ug korzystaj膮 wszyscy: agnostycy, atei艣ci, apostaci, ale i katolicy. Zw艂aszcza ci niepraktykuj膮cy.

鈥 Bliscy t艂umacz膮, 偶e ich zmar艂y nie chodzi艂 do ko艣cio艂a, nie przyjmowa艂 ksi臋dza po kol臋dzie, wi臋c niby dlaczego mia艂by mie膰 katolicki pogrzeb? Cho膰 zazwyczaj ochrzczeni, byli u komunii i brali ko艣cielny 艣lub, jako艣 si臋 z Bogiem min臋li 鈥 analizuje.

I dodaje, 偶e najcz臋艣ciej do pogrzebu w obrz膮dku religijnym zra偶a bliskich zmar艂ego instytucja ko艣cio艂a i postawa niekt贸rych ksi臋偶y.

鈥 Opowiadaj膮 mi, 偶e cz臋sto byli 艣wiadkami, jak ksi臋偶a nie przyk艂adali si臋 do pogrzebu, a ich postawa wobec rodziny w 偶a艂obie by艂a bezduszna. Nie potrafi膮 uszanowa膰 uczu膰 zrozpaczonych rodzic贸w tylko dlatego, 偶e zmar艂y nie „艣wieci艂 przyk艂adem”. Dla wi臋kszo艣ci duchownych pogrzeb to wy艂膮cznie spos贸b na zarobek. I tak podchodz膮 do uroczysto艣ci, 偶e niejednokrotnie nie wiedz膮 nawet kogo chowaj膮 鈥 m贸wi z gorycz膮 Aneta.

Cho膰 艣wiecki pogrzeb nie wyklucza wsp贸lnej modlitwy.

鈥 Po uzgodnieniu z rodzin膮, w wi臋kszo艣ci organizowanych przez mnie ceremonii, wsp贸lnie z rodzin膮 oraz uczestnikami odmawiam „Ojcze nasz” ,”Wieczny odpoczynek” lub inn膮 modlitw臋. Uczestnicz臋 te偶 w pogrzebach katolickich, bo bliscy chc膮, jak to okre艣laj膮, aby pogrzeb „mia艂 dusz臋”.

 Foto: Archiwum prywatne

M贸j pogrzeb ma by膰 weso艂y!

Sw贸j pogrzeb Aneta te偶 wyobra偶a sobie jako ceremoni臋 艣wieck膮: spotkanie rodziny, przyjaci贸艂, wsp贸艂pracownik贸w. Samych 偶yczliwych dla niej i szczerych os贸b.

鈥 Kocham g贸ry, morze i jeziora. Je艣li umr臋 zim膮, to za偶ycz臋 sobie, aby ceremonia by艂a w艣r贸d g贸rskich szczyt贸w, w formie biesiady, przy prawdziwym ognisku, z dobr膮 g贸ralsk膮 kapel膮, z projekcj膮 multimedialn膮, komicznymi filmikami z mojego 偶ycia. Bo ja jestem osob膮 niezwykle zabawn膮. Wi臋c jakie 偶ycie, takie po偶egnanie 鈥 dodaje ze 艣miechem.

Pogrzeb letni膮 por膮 natomiast Aneta wyobra偶a sobie nad聽Ba艂tykiem聽lub na聽Mazurach. Na pla偶y, z lampionami, 偶agl贸wkami w tle.

鈥 I oczywi艣cie przy wt贸rze 偶eglarskich szant. Laudacja na moim po偶egnaniu nie mo偶e by膰 „sztywna”. Chcia艂abym, aby wyg艂osi艂a j膮 wybrana przez mnie osoba. Opowie艣ci o mnie maj膮 by膰 weso艂e, wr臋cz komiczne. Smutny pogrzeb by艂by zupe艂ne niezgodny z moj膮 pogodn膮 osobowo艣ci膮. Organizatorzy b臋d膮 mieli nie lada wyzwanie, bo jestem niezwykle wymagaj膮ca. Ostrzegam, 偶e jako Mistrzyni 艢wieckiej Ceremonii Pogrzebowej, bylejako艣ci nie toleruj臋!”

A jednak istnieje jeszcze ludzka 偶yczliwo艣膰!

Po rozwodzie moich rodzic贸w m贸j ojciec kompletnie sobie nie radzi艂!

Wpad艂 w jeszcze wi臋kszy alkoholizm, a pijaczki drobne go okradali dos艂ownie ze wszystkiego.

Znalaz艂am mu Dom Opieki, w czym mi pom贸g艂 pewien ordynator szpitala i tam ojca umie艣ci艂am!

Dom ten by艂 艣wie偶o po remoncie i naprawd臋 ojciec mia艂 tam 艣wietne warunki, 艂膮cznie z pokojem tylko dla siebie z telewizorem!

My艣la艂am, 偶e tam siebie odnajdzie i b臋dzie mia艂 dobr膮 opiek臋, wy偶ywienie, ubrania i tak te偶 by艂o, bo do艣膰 cz臋sto go tam odwiedza艂am!

Nigdy nie odnalaz艂 tam siebie i sta艂 si臋 odludkiem!

By艂 w tym domu 7 lat, ale pewnego dnia, b臋d膮c w pracy otrzyma艂am telefon, 偶e ojciec skoczy艂 z drugiego pi臋tra na p艂ytki chodnikowe.

Kiedy przyjecha艂o pogotowie, to jeszcze 偶y艂, a my pojechali艣my do szpitala w Gryficach i wydawa艂o si臋, 偶e ojciec to prze偶yje.

Niestety, ale dwa dni p贸藕niej umar艂 z powodu niewydolno艣ci oddechowej!

Wys艂a艂am po ojca karawan, ale go prokuratura cofn臋艂a, gdy偶 bada艂a, czy nie by艂o w tym nieszcz臋艣ciu os贸b trzecich!

Trzeba by艂o szykowa膰 pogrzeb, kiedy prokuratura wykluczy艂a podejrzenia!

Postawi艂am ojcu pomnik i znalaz艂am 艂adne jego zdj臋cie, kiedy by艂 jeszcze pe艂en 偶ycia i marze艅!

Na pogrzebie wyg艂osi艂am swoj膮 mow臋, kt贸r膮 mam zapisan膮 do dzi艣 w zeszycie, a brzmia艂a:

„Zasiadaj膮c do obiadu w intencji po zmar艂ym ojcu Henryku, pragn臋 zacytowa膰 moje motto podsumowuj膮ce ziemskie 偶ycie zmar艂ego:

„Na 艣wicie jest tak wiele smutku i naszym smutkiem by艂o cierpienie naszego ojca, m臋偶a, brata, dziadka, te艣cia i szwagra!

M贸g艂 w 偶yciu wiele osi膮gn膮膰 , ale wieloletnia choroba nie pozwoli艂a mu na to!

Dlatego prosz臋 wszystkich bliskich, by mu wybaczyli, 偶e nie m贸g艂 by膰 z nami naprawd臋!

Mam g艂臋bok膮 wiar臋, 偶e o zmar艂ym zostanie w naszych sercach wieczna pami臋膰”

Tak bardzo jestem na tym zdj臋ciu podobna do ojca, 偶e nigdy by mnie si臋 nie wypar艂!

Za chwil臋 minie dwa lata, kiedy odesz艂a moja mama i trzeba by艂o zmieni膰 pomnik, bo j膮 z艂o偶ono z ojcem!

Zosta艂y wi臋c zmienione tak偶e zdj臋cia, ale ja w tym udzia艂u nie bra艂am!

Stary pomnik po ojcu znalaz艂 si臋 na gruzowisku wraz ze zdj臋ciem!

Dzisiaj kto艣 zapuka艂 do moich drzwi i wr臋czy艂 mi stare zdj臋cie ojca i powiedzia艂, 偶e nie mo偶e tak by膰, 偶e kto艣 nie zachowa艂 pami臋ci o zmar艂ym!

Delikatnie podwa偶y艂 zdj臋cie i otrzyma艂am je w ca艂o艣ci!

Stan臋艂am jak os艂upia艂a ze 艂zami w oczach, bo pomy艣la艂am sobie, 偶e s膮 jeszcze na tym 艣wiecie dobrzy ludzie – empatyczni ludzie!

D艂ugie chwile g艂adzi艂am zdj臋cie w d艂oniach!

Wspomnienia wr贸ci艂y – no c贸偶, bo te dobre i z艂e, ale liczy si臋 ludzka 偶yczliwo艣膰!

Obraz mo偶e zawiera膰: 1 osoba

Mamo spoczywaj w spokoju!

Peter Paul Wiplinger*

Matka

przypominam sobie
twoje oczy

twoje w艂osy
twoj膮 twarz

twoje r臋ce
twoj膮 posta膰

twoj膮 mow臋
twoje milczenie

twoje spojrzenie
w dal

tu偶 przed聽
twoj膮 艣mierci膮

Wiede艅, 31 XII 1985

t艂um. Joanna Nasiukiewicz

Z tomu 鈥濴ebenszeichen. Gedichte/Znaki 偶ycia. Wiersze鈥, 2003

Dzisiaj moja Mama spocz臋艂a w naszej Matce Ziemi.

Obudzi艂am si臋 ca艂a nerwowa, bo trzeba by艂o przygotowa膰 si臋 do pogrzebu.

Obudzi艂am si臋 niespokojna, ale musia艂am si臋 opanowa膰, aby prze偶y膰 t臋 jak偶e przykr膮 ceremoni臋 i przetrwa膰.

O godzinie 12 – w samo po艂udnie odby艂a si臋 msza za moj膮 Mam臋 w naszym ko艣ciele niezwykle pi臋knym, a potem zawieziono Mam臋 na cmentarz i tam spocz臋艂a聽 na wieki.

Jakie to wszystko jest dziwne, bo Mama do偶y艂a naprawd臋 pi臋knego wieku, a pochowanie Jej razem z rodzinn膮 styp膮 trwa艂o zaledwie trzy godziny.

Pogoda Mamie dopisa艂a i nam, bo by艂 lekki mr贸z i na szcz臋艣cie nie pada艂 deszcz, a wi臋c nawet aura nam dopisa艂a, taka akurat na pogrzeb.

W ko艣ciele ka偶dy m贸g艂 si臋 z Mam膮 po偶egna膰 i ja podesz艂am do otwartej trumny i ostatni raz si臋 z Ni膮 po偶egna艂am, a wygl膮da艂a na tak膮 spokojn膮, woln膮 od bole艣ci, morfiny i innych medykament贸w u艣mierzaj膮cych b贸l.

Nie p艂aka艂am ani w ko艣ciele,聽 ani na cmentarzu, a by艂am szcz臋艣liwa, 偶e w ko艅cu moja Mama nie cierpi i jest wolna od b贸lu straszliwego.

Moja Mama to by艂a wieczna bojowniczka, kt贸ra o wszystko w 偶yciu musia艂a walczy膰 i tak te偶 walczy艂a z ostatecznym, 偶e nie chcia艂a odchodzi膰, bo kocha艂a 偶ycie.

Jednak ze 艣mierci膮 jeszcze nikt nie wygra艂 i ona pokona艂a moj膮 Mam臋 1 lutego 2019 roku i na pewno gdzie艣 tam Mama si臋 na t臋 艣mier膰 z艂o艣ci – a mo偶e jednak nie i jej dzi臋kuje.

Tak sobie my艣l臋, kiedy up艂yn臋艂y, te ponad dwa lata opieki nad ni膮, bo tak d艂ugo walczy艂a i tak聽 my艣l臋 jak my wszyscy to przetrwali艣my?

Kiedy mia艂am dy偶ur przy Mamie, to mnie pom贸g艂 komputer, kt贸ry zawsze by艂 na chodzie, kiedy Mama spa艂a po lekach i kiedy by艂a niekontaktowa.

By艂 te偶 strasznie blisko m贸j M膮偶, kt贸ry mnie wspiera艂 i pomaga艂 w ka偶dej kwestii i mia艂am w Nim ogromne oparcie!

Bez tej maszynki bym zwariowa艂a, bo takie dy偶ury tylko z w艂asnymi my艣lami i bez kontaktu z drugim, cho膰 wirtualnym cz艂owiekiem by艂o by nie do zniesienia.

Po pogrzebie poczu艂am spok贸j, bo Mama w ko艅cu, po dw贸ch, d艂ugich latach cierpienia w ko艅cu nie cierpi bole艣ci i tych wszystkich przemian na niekorzy艣膰 w jej organizmie.

Rodzina po dw贸ch latach opieki nad Mam膮 odzyska swoje 偶ycie, kt贸re by艂o zdominowane聽 opiek膮 i byciem przy Mamie.

Kiedy zap艂acz臋, tego nikt nie wie, bo ka偶dy inaczej wchodzi w 偶a艂ob臋 i inaczej j膮 prze偶ywa i nie mo偶na pot臋pia膰 tych, kt贸rzy nie p艂acz膮 na pogrzebie, bo mog膮 rycze膰 w innym terminie, kiedy poczuj膮 t臋sknot臋 i chyba ja do takich 偶a艂obnik贸w nale偶臋.

B臋d臋 wy膰, kiedy b臋d臋 mia艂a k艂opot w 偶yciu i ju偶 nie b臋d臋 mia艂a szansy poradzi膰 si臋 swojej Mamy.

Spoczywaj Mamo w spokoju i niech towarzystwo Twojego M臋偶a b臋dzie Ci tam tylko spokojem i pojednaniem.

Mamo tak Ci szepn臋 po cichutku, 偶e mia艂a艣 przepi臋kn膮 msz臋 i wspania艂y pogrzeb i nawet by艣 si臋 nie spodziewa艂a ile ludzi, s膮siad贸w pojawi艂o si臋 na Twoim pogrzebie i jakie pi臋kne kwiaty z艂o偶ono na Twoim grobie i ile zapalono zniczy.

 

Brak dost脛聶pnego opisu zdj脛聶cia. 聽 聽 Obraz mo脜录e zawiera脛聡: w budynku Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ludzie siedz脛聟, tabela i w budynku

Polak – Polakowi – wilkiem!

 

Tokio 1923

1 wrze艣nia 1923 roku stolic臋 Japonii nawiedzi艂o jedno z najtragiczniejszych trz臋sie艅 ziemi w historii.

Ziemia w Tokio zatrz臋s艂a si臋 w贸wczas z si艂膮 8,3 w skali Richtera.

Trz臋sienie poch艂on臋艂o ponad 142 tys. ludzkich istnie艅, zniszczy艂o praktycznie ca艂膮 stolic臋 oraz Jokoham臋.

Zniszczenia pog艂臋bi艂a 11 metrowa fala tsunami.

Obejrza艂am dokument w tv na ten temat i w nim pokazano, jakie zniszczenia sprawi艂o to trz臋sienie ziemi, a do tego rozgorza艂y ogromne po偶ary, w kt贸rych zgin臋艂o tysi膮ce ludzi.

W艂adze Japonii zastanawia艂y si臋 po tej tragedii, czy czasem nie przenie艣膰 stolicy w inne miejsce, ale w ko艅cu postanowiono, 偶e b臋d膮 swoj膮 stolic臋 na nowo budowa膰.

Ocaleni nie mieli gdzie mieszka膰, nie mieli ubra艅, wody, a tak偶e g艂odowali.

Postawiono ludno艣ci przej艣ciowe obozy, w kt贸rych 偶yli, dostaj膮c misk臋 ry偶u, ale ochoczo zabrali聽 si臋 do odbudowy swojego miejsca do 偶ycia i postanowili, 偶e b臋dzie jeszcze pi臋kniej jak by艂o.

Zawsze mieli aspiracje, 偶e ich stolica b臋dzie na styl zachodni, a wi臋c brytyjski, albo francuski i tak powsta艂a dzielnica 艂udz膮co podobna do Londynu, a mosty by艂y podobne do most贸w francuskich.

Nar贸d japo艅ski jest hardy i w tamtej, jak偶e tragicznej sytuacji nikt nie p艂aka艂, nie marudzi艂 nad swoim losem i nie ubolewa艂, bo Japo艅czycy nie maj膮 tego w naturze.

Zawsze wychodz膮 z za艂o偶enia, i偶 s膮 w stanie odbudowa膰, to co niszcz膮 na tym terenie wybuchy wulkan贸w, tsunami, a wi臋c聽 staj膮 na nogi przez swoj膮, wpojon膮, ogromn膮 pracowito艣膰 i dum臋 narodow膮.

Oni maj膮 wpojone od pokole艅, 偶e Japo艅czyk wskoczy w ogie艅 za swoim bratem, siostr膮, matk膮, ojcem, dzieckiem, bo to jest taki w艂a艣nie nar贸d, 偶e nie oni potrafi膮 偶y膰 w nienawi艣ci i sobie bezwarunkowo pomagaj膮.

A to Polska w艂a艣nie:

Sta艂a si臋 okropna zbrodnia w „demokratycznym” kraju, gdzie brat zabija drugiego brata godz膮c go no偶em tak, aby pokiereszowa膰 bratu wn臋trzno艣ci z wyuczon膮 precyzj膮.

Oto jeste艣my w wielkiej 偶a艂obie, bo oto zosta艂 zamordowany kto艣, kto zrobi艂 bardzo wiele dla innych.

Tyle pad艂o s艂贸w o tym, aby zaprzesta膰 mowy nienawi艣ci i wielcy, wykszta艂ceni ludzie nawo艂uj膮 – Polacy opami臋tajcie si臋 w obliczu tak wielkiej tragedii i niech to b臋dzie nauka na zawsze!

Niestety, ale nigdy tak nie jest, bo po 艣mierci Jana Paw艂a II i katastrofie smole艅skiej nie zadzia艂a艂o i nie zrobili艣my si臋 lepsi!

Tylko zgas艂y znicze i wszystkie awantury wr贸ci艂y!

Tyle pad艂o s艂贸w,, 偶e powinni艣my zacz膮膰 si臋 szanowa膰 i nie koniecznie zgadza膰, ale po przez dyskusj臋 dochodzi膰 do porozumienia.

Nic z tego – nie b臋dzie 偶adnego porozumienia, bo Polak – Polakowi wilkiem jest i nigdy nie uwierz臋, 偶e kiedy艣 by艂o inaczej, a to tylko w czasach Internetu tak si臋 z lud藕mi porobi艂o!

Nie wierz臋, bo zawsze byli艣my dla siebie wilkami i nic nas w艂a艣ciwie nie jest w stanie po艂膮czy膰, bo jeste艣my w艣ciek艂ym, por贸偶nionym narodem, bez grama empatii i skaczemy sobie do garde艂 od zawsze.

Jeste艣my wstr臋tnym narodem na zasadzie Polak – Polakowi – wilkiem i jeste艣my z艂ymi i okropnymi lud藕mi przepe艂nionym wzgard膮, zazdro艣ci膮 i pod艂o艣ci膮.

W czasie 偶a艂oby wesz艂am na Twittera, Facebooka i tam nawet w takich, smutnych chwilach wyla艂o si臋 szambo ze strony oczywi艣cie rz膮dz膮cej i sympatyk贸w.

Sympatycy PiS nie zostawili suchej nitki na wdowie zamordowanego, a tak偶e na tych ludziach, kt贸rzy wyszli na ulic臋, aby si臋 wyp艂aka膰 po wielkiej stracie.

Wyla艂 si臋 potok g贸wna na uroczysto艣膰 pogrzebow膮 i oczywi艣cie na Owsiaka, kt贸ry postanowi艂, 偶e jednak wr贸ci do kierowania WO艢P.

Niech was szlag trafi wy Polacy, kt贸rzy idziecie jak w dym za tym tch贸rzem Kaczy艅skim, kt贸ry nie potrafi si臋 zachowa膰 nawet w tak wa偶nej dla Polak贸w chwili.

Zawsze pisa艂am, 偶e Internet, to dla mnie jest okno na 艣wiat, ale to zaczynam weryfikowa膰, bo czytanie w sieci zaczyna mnie bole膰 i gniecie, 偶e mimo pr贸艣b o zaprzestanie j臋zyka nienawi艣ci jest go coraz wi臋cej i chce si臋 zwymiotowa膰.

Niech media prawicowe opluj膮 i moje miasto, w kt贸rym si臋 chcia艂o upami臋tni膰 zamordowanego Prezydenta Gda艅ska – niech pluj膮!

Ich plucie, to zazdro艣膰, 偶e zamordowany mia艂 tak cudowny pogrzeb, bo kiedy odejdzie ich guru, to mog膮 sobie pomarzy膰 jeno, bo na gr贸b ich guru dopiero Polacy napluj膮 za zniszczenie tego kraju w imi臋 chorych, faszystowskich wizji!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: noc

Zimny, sztywny, zakryty chor膮gwi膮 i kirem,
Jedzie Prezydent Martwy a wielki stokrotnie.
Nie odwracaj膮c oczu! Sta膰 i patrze膰, zbiry!
Tak! Za karki was trzeba trzyma膰 przy tym oknie!

Przez serce swe na wylot pogrzebem przeszyta,
Jak Jego pier艣 kulami, niech widzi stolica
Twarze wasze, zbrodniarze 鈥 i niech was przywita
Strasznym krzykiem milczenia 偶a艂obna ulica.
Autor: Julian Tuwim, Pogrzeb prezydenta Narutowicza, 1922

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 1 osoba, okulary, tekst i zbli脜录enie

呕a艂oba

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 7 os脙鲁b, tekst

 

Urodzi艂am si臋 w Gda艅sku – Oliwie i dlatego, to miasto jest mi bliskie, cho膰 by艂am w nim tylko raz, bo los zepchn膮艂 mnie bli偶ej granicy zachodniej.

Kiedy w dokumentach pisa艂am miejsce urodzenia, to zawsze roznosi艂a mnie duma, 偶e to w Gda艅sku si臋 w艂a艣nie urodzi艂am – w mie艣cie powstania „Solidarno艣ci”.

Zamordowa艂 szaleniec bestialsko W艂odarza tego, jak偶e pi臋knego miasta – Paw艂a Adamowicza – Ojca, M臋偶a, Prezydenta..

Cz艂owiek, kt贸ry mia艂 艣wira na punkcie tego miasta i tak du偶o dla niego zrobi艂, a mia艂 plany na wi臋cej, zgin膮艂 z r膮k polskiego terrorysty, kt贸ry nauczy艂 si臋 jak skutecznie zadawa膰 ciosy no偶em.

Matka mordercy ostrzega艂a organa, 偶e jej syn jest niebezpieczny, bo mia艂 chore wizje, ale w Polsce procedury s膮 tak nieprecyzyjne, popsute przez Ministra Sprawiedliwo艣ci, 偶e nikt si臋 ostrze偶eniem nie przej膮艂 i sta艂 si臋 dramat.

Za rz膮d贸w tego nierz膮du mo偶na z powodzeniem wiesza膰 zdj臋cia polityk贸w na szubienicy, publikowa膰 akty zgonu i mo偶na maszerowa膰 z gestem – Heil Hitler i w obecnym czasie tym ludziom nie spad艂 w艂os z g艂owy, bo ten rz膮d daje przyzwolenie na te dra艅stwa.

Zamordowanego Prezydenta 偶egna艂 ca艂y Gda艅sk nie godz膮cy si臋 na t臋 zbrodni臋.

Zamordowanego Prezydenta 偶egnali normalni, zdrowi na umy艣le Polacy, kt贸rych ta zbrodnia przerazi艂a i odebra艂a im oddech, a pojawi艂 si臋 wielki, wielki smutek i b贸l.

Siedz臋 z M臋偶em i 艣ledzimy uroczysto艣ci i chlipiemy i nie jeste艣my w stanie poj膮膰 jak mog艂o do tego doj艣膰.

M贸j M膮偶 nawet p艂acze wi臋cej, bo solidaryzuje si臋 z Prezydentem, gdy偶 tak samo kocha ludzi i ogromnie lubi im pomaga膰!

Jeste艣my w wielkim wsp贸艂czuciu dla Rodziny Prezydenta i gda艅szczan.

Polska Policja pod rz膮dami tego nierz膮du jest tam, gdzie wychodz膮 ludzie z bia艂ymi r贸偶ami, a zabrak艂o jej by cho膰 minimalnie ochrania膰 WO艢P, a wi臋c po co Polsce taka Policja upolityczniona.

To wasza wina PiS-e, 偶e maj膮c wszystko w 艂apach sprawili艣cie, 偶e Polska jest krajem niezabezpieczonym i wrogim zwyk艂ym Obywatelom.

Wiedzia艂am, 偶e na pogrzeb Prezydenta przyjdzie wielu mieszka艅c贸w miasta, ale nie spodziewa艂am si臋 takiego zrywu Polak贸w udr臋czonych t膮 straszn膮 zbrodni膮.

Podobno dzi艣 偶egna艂o Prezydenta 53 tysi膮ce ludzi! Ogromna si艂a, ogromna moc i wiele 艂ez, oraz zadumy i b贸lu.

W tym kondukcie 偶a艂obnym szli te偶 ludzie, kt贸rych przekupili艣cie 500+, a wi臋c sami widzicie, 偶e to przesta艂o dzia艂a膰 i ludzie przejrzeli na oczy!

Siedzicie tam politycy PiS i trz臋siecie gaciami, bo ten mord zabra艂 wam suwerena, kt贸ry nigdy nie zag艂osuje na was, a ilu jest nas milion贸w, 偶e was nienawidz膮 za to, 偶e z Polski zrobili艣cie kraj nienawi艣ci i wzbudzili艣cie w psychopatach mordercze instynkty.

Na was g艂osowa艂o zaledwie 5 milion贸w Polak贸w, a reszta tj. – 35 milion贸w dzi艣 op艂akiwa艂o mord na dobrym cz艂owieku, kt贸ry s艂u偶y艂 Polsce!

Przyjdzie wam za to zap艂aci膰, a to b臋dzie tak, 偶e postawi si臋 was przed s膮dy, bo za winy nale偶y si臋 kara i wy ju偶 o tym wiecie!

Przez trzy lata zastanawia艂am si臋 nad tym, co musi si臋 w Polsce wydarzy膰, by odsun膮膰 ten nierz膮d od w艂adzy i sta艂 si臋 ten mord.

To b臋dzie wasz gw贸藕d藕 do trumny – jeste艣cie ju偶 politycznym trupem.

To dzi艣 uwolni艂o si臋 dobro od ludzi i bezinteresowne dzia艂ania, bo czytamy:

Zadzwoni艂a te艣ciowa z Gda艅ska. Cz艂owieku, kt贸ry masz warsztat w okolicach Europejskiego Centrum Solidarno艣ci i przez ca艂y wczorajszy dzie艅 rozdawa艂e艣 gor膮c膮 herbat臋 ludziom czekaj膮cym na zimnie, by po偶egna膰 Prezydenta. Uk艂ony w pas dla Ciebie!

B膭D殴MY DLA SIEBIE BLISCY BO NAS ROZDZIELAJ膭
B膮d藕my dla siebie bliscy bo nas rozdzielaj膮
I co chwila nam ziemia p臋ka pod stopami
A te okrawki
Kraju na kt贸rym stoimy聽
Z hukiem od siebie w ciemno艣膰 odp艂ywaj膮

B膮d藕my dla siebie bliscy kiedy si臋 boimy
Gdy byle kamyk mo偶e poruszy膰 lawiny
B膮d藕my dla siebie bliscy kiedy ciemne g贸ry
Odpychaj膮 nas nagle swoim cia艂em zimnym

B膮d藕my dla siebie wierni kiedy rosn膮 mury
Bo tyle w nas jest siebie ile ciep艂a tego
Kt贸re we藕miemy od kogo艣 drugiego
A drugi od nas we藕mie i w sobie zatai

B膮d藕my dla siebie bliscy bo nas rozdzielaj膮

Ernest Bryll

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: co najmniej jedna osoba, noc i t脜聜um

Ludzie o brzydkich twarzach i wstr臋tnych duszach!

Dzisiaj po偶egnali艣my na zawsze Kor臋, kt贸ra przegra艂a z rakiem.
Przep艂aka艂am ca艂y poranek, bo po偶egnali艣my kobiet臋 przez du偶e „K”.

Kora odesz艂a za szybko, gdy偶 mia艂a zaledwie 67 lat i cho膰 walczy艂a do ko艅ca, to si臋 nie uda艂o!

Wyj膮tkowo pasowa艂a mi Jej tw贸rczo艣c arystyczna i uwa偶am, 偶e by艂a to kobieta pi臋kna zewn臋trznie, ale i wewn臋trznie.

Jednak dopiero teraz dowiedzia艂am si臋, 偶e nie tylko koncerty sprawi艂y, 偶e sta艂a si臋 rozpoznawalna, ale by艂a bardzo oczytana, du偶o malowa艂a i pisa艂a poezj臋, a tak偶e teksty do swoich piosenek!

Kora mia艂a swoje 偶ycie, kt贸rym nie epatowa艂a, ale ogromnie lubi艂a rozmawia膰 z lud藕mi i te rozmowy by艂y o wszystkim.

Kora czyta艂a i du偶o wiedzia艂a, a wi臋c kilkugodzinne rozmowy z zaprzyja藕nionymi by艂y dzi艣 na Jej pogrzebie wspominane.

Pogrzeb by艂 艣wiecki, gdy偶 Kora molestowana przez ksi臋dza nigdy w kierunku ko艣cio艂a si臋 nie sk艂oni艂a, bo taka trauma jest w cz艂owieku do ko艅ca.

Tak pi臋knie J膮 po偶egna艂 Wojciech Mann, Jerzy Buzek, Magdalena 艢roda i wielu, wielu innych, a najpi臋kniej m膮偶 Kory – Kamil Sipowicz!

Najgorsze w tym Narodzie jest to, 偶e jeszcze urna z prochami Kory dobrze si臋 nie osadzi艂a w zimnej ziemi, a ludzie o brzydkich twarzach i zatrutych duszach wylali szambo na Jej pogrzeb i na ludzi, kt贸rzy J膮 ze szczerego serca 偶egnali.

Wojciech Mann, to t艂usta 艣winia. Jerzy Buzek, to ten polityk, kt贸ry b臋dzie siedzia艂, a Magdalena 艢roda, to durna feministka!

I jak tu wierzy膰 w cz艂owieka?

Ta nasza dulszczyzna i ta za艣ciankowo艣膰 chyba nigdy聽 si臋 nie sko艅czy!

Zawsze ludzie nie艣wiatli b臋d膮 j膮trzy膰, plu膰, dywagowa膰 brzydko i dorabia膰 swoj膮 histori臋 pod艂膮 i z艂膮,

Kora kocha艂a wolno艣膰, jako i ja j膮 kocham, ale ja jestem nieznana, lecz Jej pogl膮dy polityczne聽 i moje s膮 takie same.

Nie godzi艂a si臋 na to, co pod koniec Jej 偶ycia z Polsk膮 zrobi艂 PiS, gdy偶 ceni艂a sobie wolno艣膰 nasz膮 zdobywan膮 ju偶 w czasach PRL-u, Stanu Wojennego i o tym krzycza艂a ze sceny.

Odesz艂a pi臋kna posta膰, kolorowa posta膰 otoczona najlepszymi w naszym kraju, kt贸rzy s膮 wierz膮cy i niewierz膮cy, ale przyszli t艂umnie, aby uczestniczy膰 w 艣wieckim pogrzebie bez krzy偶a!


PROBOSZCZ KRYTYKUJE POGRZEB KORY: SMUTNY KONIEC. ZAMIAST SALVE REGINA PIOSENECZKA O NICZYM;

 

Wojciech Micha艂 Lema艅ski聽udost臋pni艂聽post.

7 godz.聽路聽

Zamilknij klecho. Po tym, jak zosta艂a przed laty skrzywdzona przez faceta podobnego do ciebie, powinni艣my Bogu dzi臋kowa膰, 偶e zmar艂a nie za偶yczy艂a sobie, by na jej pogrzeb nie wpuszczano 偶adnego ksi臋dza. Nie martw si臋, by艂a i msza w intencji zmar艂ej i Salve Regina. Gdyby艣 mia艂 w sobie odrobin臋 mi艂osierdzia – sam by艣 tak膮 msz臋 odprawi艂. A gdyby艣 mia艂 w g艂owie cho膰 kilka kropel oleju – milcza艂by w takiej chwili.

 

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

 

 

 

Nikt nie powinien umiera膰 na wiosn臋!

29 kwietnia 2018 roku, w godzinach porannych dotar艂a do mnie wiadomo艣膰 z dobrego 偶r贸d艂a, 偶e odszed艂 od nas – nasz Starosta!

Od razu na swoim fan – page poinformowa艂am naszych mieszka艅c贸w i z okolic, 偶e oto bardzo niespodziewanie w mie艣cie b臋dziemy mieli 偶a艂ob臋.

Informacja ta dotar艂a do mieszka艅c贸w bardzo szybko i na dzie艅 dzisiejszy mam ponad 9 tysi臋cy ods艂on mojej informacji.

Nasz Starosta, to by艂 cz艂owiek bardzo prawy i pojawi艂o si臋 sporo komentarzy pisanych z wielkim smutkiem i z kondolencjami dla rodziny.

Nie powinno si臋 tak wcze艣nie umiera膰, gdy偶 nasz Starosta by艂 stosunkowo m艂odym cz艂owiekiem, ale jak to si臋 m贸wi – choroba nie wybiera i zbiera swoje 偶niwo!

Pogrzeb odby艂 si臋 wczoraj z uroczystym wyprowadzeniem trumny z ko艣cio艂a i z przej艣ciem kondutu ulic膮 g艂贸wn膮, a ludzi by艂a ca艂a masa i wszyscy smutni i w 偶a艂obie.

Nie by艂am na pogrzebie, gdy偶 mia艂am dy偶ur u mojej chorej Mamy.

Na pogrzeb wybra艂 si臋 m贸j M膮偶 i oboje ubolewamy, 偶e coraz cz臋艣ciej zak艂ada garnitur na pogrzeby, ani偶eli na wesela. 馃槮

Kiedy pracowa艂am w Urz臋dzie Miasta, to Pan Adam, jako zast臋pca Burmistrza podpisywa艂 do艣膰 cz臋sto moje dostarczone dokumenty i odbiera艂am go jako bardzo mi艂ego i u艣miechni臋tego cz艂owieka.

Potem聽 zosta艂 Starost膮 i by艂 lubiany przez nasz膮 spo艂eczno艣膰, bo to czyta艂am w komentarzach, gdzie ludzie wyra偶ali sw贸j 偶al.

W zwi膮zku z tak przykrym zdarzeniem w mie艣cie odwo艂ano wszelkie imprezy rozrywkowe i w ci膮gu tych maj贸wkowych dni byli艣my wycieszeni.

W艂a艣nie ko艅czy si臋 maj贸wka i moje dzieci si臋 rozjecha艂y, a ja z M臋偶em wybrali艣my si臋 w teren, aby nasyci膰 si臋 kolorami pi臋knej wiosny.

Dopiero dzi艣 zobaczy艂am jak cudnie jest na 艣wiecie i nie mog艂am si臋 nadziwi膰, 偶e w ko艅cu wiosna na zachodzie wystrzeli艂a wprost i wszystko na nowo od偶ywa.

Drzewa owocowe kwitn膮 na r贸偶ne kolory, a tak偶e w ko艅cu zakwit艂y bzy i kasztany, a na polach na 偶贸艂to kusi rzepak – jest cudnie i w takim czasie nie powinno si臋 umiera膰.

Trosz臋 pobawi艂am si臋 opcjami mojego aparatu, bo wci膮偶 si臋 ucz臋.

M膮偶 zerwa艂 mi do wazonu ki艣cie bzu jako w „Nocach i dniach”聽 聽J贸zef Toliboski rwa艂 nenufary. 馃榾

„Wiosna w po艂owie wi臋c plany na maj:

  1. Kupi膰 wazon.
  2. Zerwa膰 bez.
  3. Wstawi膰 bez w wazon.
  4. Patrze膰.

Niczego wi臋cej od siebie nie wymaga膰.”聽

Opiszcie ja sp臋dzili艣cie te wa偶na dla Polski dni!

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

 

 

 

„Przychodzimy, odchodzimy leciute艅ko na paluszkach”

Przed ka偶dymi 艣wi臋tami, kiedy wyje偶d偶ali艣my do Rodziny, wiedzieli艣my, 偶e musimy ze sob膮 zabra膰 nasz膮, kochan膮 Jadzi臋.

Tak by艂o te偶 w Wigili臋 2016 roku, kiedy M膮偶 podjecha艂 pod Jej dom i pomaga艂 Jej wsi膮艣膰 do samochodu, bo Jadzie mia艂a chore nogi i walczy艂a o ka偶dy sw贸j krok.

Kiedy wsiad艂a, to si臋 przywita艂y艣my i ucieszy艂am si臋, 偶e przysz艂o nam kolejn膮 Wigili臋 sp臋dzi膰 razem. Odpowiedzia艂a, 偶e to prawda i mi przytakn臋艂a.

Jadzia nie by艂a z mojej Rodziny, ale z Rodziny Te艣cia mojej C贸rki.

Kiedy J膮 pozna艂am, to oszala艂am na Jej punkcie. Od razu J膮 polubi艂am i by艂am pod Jej urokiem.

Niezwykle ciep艂y cz艂owiek, o cudownym u艣miechu i rado艣ci 偶ycia.

Jej 偶ycie nie by艂o us艂ane r贸偶ami, gdy偶 po 艣mierci M臋偶a zosta艂a zupe艂nie sama. No mo偶e nie zupe艂nie, bo w Jej 偶yciu by艂 jeszcze piesek, kt贸rego kocha艂a bezgranicznie. Piesek ju偶 wiekowy i Jadzia martwi艂a si臋 o to, 偶e kiedy odejdzie, to Ona zostanie zupe艂nie sama.

Dzieci Jadzi rozjecha艂y si臋 po 艣wiecie w poszukiwaniu pracy i mi艂o艣ci. Za艂o偶y艂y swoje Rodziny z dala od Matki i tam si臋 zakorzeni艂y.

Jadzia pogodzi艂a si臋 z losem i mimo chorych n贸g uwielbia艂a uprawia膰 swoj膮 dzia艂eczk臋 i to ta dzia艂ka by艂a Jej drug膮 mi艂o艣ci膮.

Kiedy sp臋dzali艣my Wigili臋 i 艢wi臋ta Bo偶ego Narodzenia przy lampce wina – 偶artowali艣my, 艣miali艣my si臋 i to by艂 taki rodzinny, przyjemny czas.

Jadzi臋 namawia艂am na zakup laptopa, aby mog艂a kontaktowa膰 si臋 z Dzie膰mi przez Skype. Oferowa艂am pomoc w nauce poruszania si臋 po Internecie. M贸wi艂a, 偶e si臋 zastanowi i da mi zna膰, bo wiedzia艂am jak bardzo brakuje Jej kontaktu z bliskimi.

Naprawd臋 jestem taka, 偶e rzadko bywa艂o tak, abym polubi艂a dan膮 osob臋 od pierwszego wejrzenia, a Jadzi臋 polubi艂am od razu.

Wiedzia艂am, 偶e jest kobiet膮 dyskretn膮, taktown膮, 偶yczliw膮, weso艂膮, m膮dr膮 po prostu.

Choroba na Ni膮 spad艂a jak piorun, b艂yskawica z nieba. Posz艂o szybko, za szybko, bo przecie偶 od 艣wi膮t Bo偶ego Narodzenia min臋艂o zaledwie pi臋膰 miesi臋cy.

Moja nowo poznana Jadzia odesz艂a wczoraj i na zawsze zapisa艂a si臋 w mojej pami臋ci.

B臋dzie mi Jej brakowa艂o, cholernie brakowa艂o! [*]

Niech spoczywa w pokoju – tam na zielonych 艂膮kach, w艣r贸d kwiat贸w, kt贸re lubi艂a.

A piesek prze偶y艂 swoj膮 Pani膮!

Z rodzin膮 tylko dobrze wychodzi si臋 na zdj臋ciu, ale warto czasami si臋 odci膮膰!

Syn i brat pani Zosi trzydzie艣ci lat temu dostali z zak艂adu pracy bardzo korzystne kredyty na budow臋. To by艂y te czasy, kiedy zak艂ady pracy dba艂y o swoich pracownik贸w. Wykupili wi臋c dzia艂ki obok siebie i z rozmachem zacz臋li si臋 budowa膰. Ludzie w mie艣cie im zazdro艣cili, 偶e oto uda艂o si臋 im i b臋d膮 mieli niskie oprocentowanie, a wi臋c z艂apali pana boga za ogon.

Wszystko dobrze sz艂o i z miesi膮ca na miesi膮c stawa艂y dwa domy, prawie takie same. Domy z pi臋trem, czterema pokojami, du偶膮 kuchni膮 i dwiema 艂azienkami. Na tamte czasy, to by艂 szczyt marze艅 i ka偶dy podziwia艂, bo obaj panowie, aby zaoszcz臋dzi膰, to wi臋kszo艣膰 prac wykonywali sami.

Uros艂y te dwa domy i po dw贸ch latach panowie wprowadzili si臋 z 偶onami i malutkimi dzie膰mi. Do ka偶dego domu przynale偶a艂 kawa艂ek ogr贸dka, gdzie mo偶na by艂o uprawia膰 warzywa i posadzi膰 kilka drzew owocowych i by艂o jeszcze miejsce na rozpalenie grilla.

Jednak co艣 si臋 sta艂o i panowie si臋 o co艣 pok艂贸cili i dosz艂o do ostrej wymiany zda艅. Pewnie ju偶 dzi艣 nie pami臋taj膮, o co posz艂o, ale do dzi艣 si臋 nie odzywaj膮. Mimo, 偶e dzieci im poros艂y, to nie mog膮 si臋 przem贸c by si臋 pogodzi膰 i odgrodzili si臋 wysokim p艂otem i monstrualnym 偶ywop艂otem.

Obie 偶ony si臋 znienawidzi艂y i mimo blisko艣ci przez lata si臋 do siebie nie odzywaj膮, cho膰 dzieli ich tylko ten wysoki p艂ot.

Z czasem syn pani Zosi za艂o偶y艂 w艂asn膮 firm臋 i kompletnie straci艂 matk膮 zainteresowanie. Ca艂膮 opiek臋 nad starsz膮 pani膮 scedowa艂 na starszego brata, do kt贸rego nale偶y wo偶enie 聽po lekarzach i szpitalach, a tak偶e robienie jej zakup贸w. Poczu艂 si臋 na tyle bogaty, 偶e rodzina posz艂a w odstawk臋, bo on by艂 i jest wiecznie zapracowany.

呕ona brata pani Zosi te偶 posz艂a w odstawk臋, bo jej m膮偶 j膮 kiedy艣 tam zdradzi艂 i od tego momentu szeptano w czterech 艣cianach, 偶e powinna go zostawi膰, a nie wybacza膰. Nikt z rodziny nie powiedzia艂 jej tego w cztery oczy. Mimo, 偶e mieszka w tym samym mie艣cie, to nikt jej nie zaprosi艂 na 偶adne uroczysto艣ci przez 20 lat. Pot臋piona i obm贸wiona nie pcha艂a si臋 nie pcha do rodziny m臋偶a, cho膰 uratowa艂a swoje ma艂偶e艅stwo i jest z tego dumna. Wszyscy patrz膮 na ni膮 jak na kosmitk臋 i boj膮 si臋 z niewiedzy spyta膰 jak jej jest. Unikaj膮 jak ognia piekielnego, bo pewnie ma nier贸wno pod sufitem, bo kto wybacza zdrad臋? Chyba ma lekko nie tak pod sufitem, 偶e dalej z nim 偶yje i obgaduj膮 j膮 w czterech 艣cianach ju偶 20 lat.

呕ona syna, tego od firmy przyj臋艂a pod sw贸j dach swoj膮 schorowan膮 mam臋, ale nie mia艂a nigdy serca i cierpliwo艣ci do pani Zosi. Nie chcia艂a jej widzie膰 w swoim domu i wiele lat nie zaprasza艂a jej do siebie, cho膰 ostatnio troch臋 to si臋 poprawi艂o, bo pani Zosia by艂a 艣wietn膮 kompank膮 do rozm贸w z jej schorowan膮 mam膮. By艂o jej to na r臋k臋, bo jej mama zawsze mia艂a jak膮艣 odmian臋. Troch臋 to wyrachowane, ale tak by艂o.

Dzi艣 wszyscy spotkali si臋 na pogrzebie i mimo, 偶e celebrowa艂am pogrzeb i kilka razy mnie 艣cisn臋艂o w gardle, bo w ko艅cu kto艣 odszed艂 z tego 艣wiata, to jednak jako do艣膰 dobry obserwator, zauwa偶y艂am, 偶e nadal wszyscy sobie s膮 obcy. Nadal nikt do nikogo nie podszed艂, opr贸cz oczywi艣cie z艂o偶enia kondolencji. Jest to bliska rodzina, ale wszyscy s膮 zimni za 偶ycia i nie ma szans na popraw臋. Wszyscy s膮 schorowani na sw贸j spos贸b, ale nikt do nikogo si臋 nie u艣miechn膮艂, a po po艂o偶eniu kwiat贸w na 艣wie偶ym grobie – rozeszli si臋 bez s艂owa.

Mo偶e wkr贸tce znowu spotkaj膮 si臋 tylko na cmentarzu i jak te kuk艂y bez 偶adnych uczu膰 nie wyci膮gaj膮 absolutnie 偶adnych wniosk贸w, 偶e wszyscy jeste艣my tu偶 przed nieuchronnym.

Smutne i nie wiem, czy tylko ja to zauwa偶y艂am. Z nikim o tym nie rozmawiam, bo mam od tego swojego bloga!

Werble i tr膮bki na Pow膮zkach

Mia艂am nie p艂aka膰 i chcia艂am by膰 twarda jak c贸rka Genera艂a – Monika Jaruzelska. Mia艂am nie p艂aka膰, bo Genera艂 ju偶 odszed艂 do lepszego 艣wiata, gdzie b臋dzie ju偶 mia艂 艣wi臋ty i zapracowany spok贸j, ale kiedy zagra艂y werble i tr膮bki i kiedy wojsko odda艂o honorowe salwy – nie by艂am taka mocna.聽

Siedzia艂am wbita w fotel i obserwowa艂am z za偶enowaniem to katolickie 聽pastwienie si臋 nad urn膮 Genera艂a, bo przecie偶 inaczej by膰 u nas nie mo偶e. Te wszystkie gwizdy, okrzyki, transparenty, godne po偶a艂owania. Ten mot艂och, kt贸ry po „katolicku” nie potrafi by膰 cicho nad trumn膮 i gdyby nie kordony policji i ochrony, to by jak najw艣cieklejsze psy, wytrenowane do walk, rozszarpali wszystkich, kt贸rzy przyszli po偶egna膰 Genera艂a z kwiatami i wie艅cami. To nie by艂 widok na miar臋 cywilizowanej Europy i mi艂osierdzie nie godne na艣ladowania zastosowane przez najgorsze m臋ty, wzi臋te spod kiosku z piwem.

Jestem oburzona, to ma艂o powiedziane i nie pojmuj臋, 偶e 偶yj膮c w wolnym kraju, w kt贸rym mo偶na swobodnie podj膮膰 nauk臋, a potem prac臋 i nikt do nikogo z ukrycia nie strzela, ludzie s膮 zdolni do takich prymitywnych zachowa艅.

Moje wnuki i inne dzieci polskie 偶yj膮 w wolnym kraju, gdzie mog膮 si臋 rozwija膰 i uczy膰 i za to dzi臋kuj臋 wielkiemu oddaniu tego Cz艂owieka, kt贸ry ca艂e 偶ycie 聽odda艂 dla Polski i dlatego pisz臋 te s艂owa – dla potomnych. Niech wiedz膮, co o tym wszystkim my艣la艂a ich Babcia. Cicho nad trumn膮 i cicho w przestrzeni publicznej – tylko o to prosz臋 w tej sprawie.

Kocham Ci臋 Polsko, poraniona, ale dumna. Kocham m膮drych ludzi, kt贸rzy potrafili dzisiaj stan膮膰 na przeciwko hordom w艣ciek艂ych ludzi, kt贸rzy przez 25 lat niczego nie poj臋li i nie nauczyli niczego m艂odych ludzi – jakie to smutne.

Czy tak trudno tumanom to poj膮膰?

Trzeba z 偶ywymi naprz贸d i艣膰

Trzeba z 偶ywymi naprz贸d i艣膰,
Po 偶ycie si臋ga膰 nowe,
A nie w uwi臋d艂ych laur贸w li艣膰
Z uporem stroi膰 g艂ow臋

Wy nie cofniecie 偶ycia fal!
Nic skargi nie pomog膮:
Bezsilne gniewy, pr贸偶ny 偶al!
艢wiat p贸jdzie swoj膮 drog膮!

Adam Asnyk

ogryzekzycia

Nauczy膰 si臋 by膰 radosnym, kiedy serce p艂acze... Nauczy膰 si臋 p艂aka膰, kiedy serce si臋 cieszy... Nauczy膰 si臋 dawa膰, nie daj膮c... Nauczy膰 si臋 bra膰, nie bior膮c... Nauczy膰 si臋 偶y膰, nie czuj膮c 偶ycia.. Nauczy膰 si臋 ....mi艂o艣ci nie kochaj膮c... Nauka jest sztuk膮!!!!

saania2806.wordpress.com/

Philosophy is all about being curious, asking basic questions. And it can be fun!

TAKI JEST 艢WIAT

sp贸jrz, 偶ycie to nie bajka

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

skowron pisze / skowron writes

ma艂a cz膮stka mnie / little part of me

WikaKos

Bardzo mi艂o Mi go艣ci膰 was na moim blogu馃槉馃槏. B臋d臋 tu dodawa艂a recenzje ksi膮偶ek馃摎 i opisywa膰 wra偶enia, kt贸re dotyczy艂y mi podczas ich czytania. Przeka偶e wam ich minusy 馃憥i plusy馃憤. Aby艣cie mogli zobaczy膰 jak wygl膮da ksi膮偶ka pokazywa膰 b臋d臋 ok艂adki i w postach umieszcz臋 fragmenty馃棬锔弅si膮偶ek. Nast臋pnym zadaniem mojego blog jest zach臋cenie ludzi (najlepiej m艂odzie偶y馃懃) do czytania ksi膮偶ek. Mam ju偶 wiele pomys艂贸w na posty z tym zwi膮zane. 馃Zapraszam na mojego blog WikaKosczyta! mam ju偶 umieszczone na nim kilka recenzji

Travel N Write

Travel, Poetry & Short Stories

Wrzosy

O tym co by艂o, co jest i czasem troch臋 marze艅

Szufladkowe poezje

Wiersze, poezja, skryte my艣li. Jestem s艂owem.

Piotrek

Zdrada - tak to mo偶na okre艣li膰, chcia艂bym si臋 wygada膰 o swoich zdradach, uzale偶nieniu od kobiet, etc.

U st贸p Benbulbena

poczt贸wki z Irlandii

Roma Carlos

I'm not sure what I did last time

Wied藕mowisko

Dzie艅 po dniu

Program PIT 2020 / 2021 pitprogramy.wordpress.com

Program PIT pitprogramy.wordpress.com PIT-16A 路 PIT-28/A 路 PIT-28/B 路 PIT-2K 路 PIT 36L 路 PIT-36 路 PIT-37 路 PIT-38 路 PIT-39 路 PIT/BR 路 PIT/B ... prawo do rycza艂tu, sk艂ada PIT-36, oraz dodatkowo PIT-28 | pitprogramy.wordpress.com

welcome to my blog

blogging, travel, advertising, christianity, google, life, blog,

ulotnechwile

Kiedy艣 malowa艂am p臋dzlem, teraz s艂owem, nigdy nie by艂am w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczu膰. Jednak dobry jest ka偶dy spos贸b 偶eby je z siebie wyrzuci膰. Zanim ci臋 udusz膮.

Blog Caffe

M贸j punkt widzenia / My point of view

Sport News

Blood Sport

Free gold bird

No one let you down, we can move the mounds/mount

My艣li (nie)banalne Joanny

czyli spostrze偶enia, refleksje, moje spojrzenie na 艣wiat.

Alek Skarga Poems

Poezja w s艂owach i obrazach

ZLEPEK KLEPEK CZYLI BECZKA 艢MIECHU

BLOG TADEUSZA HAFTANIUKA

Wodospad Slow

Przemyslenia,wiersze,smutne,wesole./Wszelkie kopiowanie wierszy,tekstow bez mojej zgody zabronione.

Walcz zawsze do ko艅ca

Osobiste zapiski z mojego 偶ycia

呕ycie jest pi臋kne , u艣miech dodaje mu blasku :)

Rozwa偶 , jak trudno jest zmieni膰 siebie , a zrozumiesz , jak znikome masz szanse zmieni膰 innych. "(Wolter)

Tatulowe opowie艣ci

" Poczuj si臋 jak s艂uchacz opowie艣ci ojca wracaj膮cego po pracy do domu i dziel膮cego si臋 z rodzin膮 tym, co przemy艣la艂 i prze偶y艂"

sasza4

Subskrybuj moj膮 tw贸rczo艣膰.

Zwi膮zek niesakramentalny

my bez 偶adnego trybu

mysz galaktyczna

Tu i tam, zmiany na lepsze, codzienno艣膰, kultura.

Antropozofiablog

Rudolf Steiner, Antropozofia i inne

Blog o Australii

O 偶yciu, podr贸偶ach i spe艂nianiu marze艅

wzzw.wordpress.com/

strona by艂ych dzia艂aczy 禄Wolnych Zwi膮zk贸w Zawodowych Wybrze偶a芦

alina-ala

... na sw膮 s艂abo艣膰 patrz膮c postaraj si臋 zrozumie膰 innych...

Sze艣膰dziesi膮t r贸wna si臋 dwadzie艣cia

Wiek nie ogranicza cz艂owieka w dzia艂aniu

teresa ozimek

Hajnowski blog lokalny - Piszcie o swoich sprawach na adres: teresa.ozimek@wp.pl

KRYSTYNA RYSUJE

Maj膮c 8 lat narysowa艂am sw贸j pierwszy obraz. Po d艂ugiej przerwie zn贸w powr贸ci艂am do kartki i o艂贸wka. Ca艂y czas si臋 ucz臋 i d膮偶臋 do perfekcji

Niepe艂nosprawny 艢wiat Blogerki

Moja DUSZA to bezdenna g艂臋bia Oceanu, czasem zm膮cona przez wzburzone fale 呕ycia ...