Archiwa tagu: pomoc

Zakręcone miasteczko!

Pisałam niżej, że w moim mieście powstała potrzebna instalacja w postaci serduszka na nakrętki plastikowe.

Wczoraj było pierwsze opróżnienie serduszka, a dziś do godziny 14 w serduszku pojawiły się nowe nakrętki, a więc pomysł chwycił z czego ogromnie się cieszę.

Mam tylko nadzieję, że żaden wandal nam tego nie popsuje, bo bywa przecież różnie.

Wierzę, że instalacja jest monitorowana!

A teraz o kinie!

Na YT Tomasz Raczek polecił film pt. „Gdzie jesteś Bernadette”.

Obejrzałam go ze względu na  Cate Blanchett, ale film nie do końca przypadł mi do gustu, a może po prostu miałam gorszy dzień.

Polecam ten film mimo wszystko, bo tytułowa bohaterka zagrała w nim po mistrzowsku!

Film opowiada o  kobiecie, która była piekielnie zdolnym architektem, ale w pewnym momencie traci miłość do swojego zawodu!

Zaczyna to martwić jej męża, który po konsultacji z lekarzem stwierdza, że żona oszalała z powodu dziwnych zachowań i oznajmia jej, że odda ją na leczenie, ale Bernadette ucieka i tu dzieją się dziwne rzeczy!

Obraz może zawierać: tekst „PORIESIT rok 1996 KLUB pouostania RODBPA 200 Zakup sfinansowano ze środków: Stowarzyszenia KLUB KOBIETA 2000 ramach realizowanego Programu Edukacyjnego „OCALMY PLANETĘ" Środki finansowe to dotacja Gminy Choszczno oraz grant od BNP Paribas Bank Polska Spółka Akcyjna siedzibą w Warszawie. Montaż podest ufundowała firma: KAMIENIARSTWO Sławomir Kula. CHOSZCZNO Choszczno, 25 lipca 2020 r.”

Obraz może zawierać: drzewo, niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 15 osób, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją i buty

Dobro pomieszane ze złem!

Obraz może zawierać: niebo, chmura i na zewnątrz

Kto mnie czyta, to wie, że mieszkam w niedużym miasteczku w woj. zachodniopomorskim.

W takich miasteczkach nie dzieje się wiele, ale jeśli się zadzieje, to jest to sensacją!

W naszym miasteczku działa Klub – Kobieta 2000, który pomaga potrzebującym i udziela się często charytatywnie.

Działają w nim kobiety właśnie od kilku lat, a finansowanie Klubu pochodzi z funduszu pozarządowego przez Urząd Miasta!

Z inicjatywy tego Klubu na placu głównym naszego miasta, zostało postawione serduszko do zbierania nakrętek, które zakupują przedsiębiorstwa  recyklingowe, a za zarobione pieniądze kupowany jest sprzęt rehabilitacyjny i  wózki inwalidzkie dla potrzebujących!

Serduszko wzbudziło w mieszkańcach ogromne zainteresowanie, bo kiedy wstawiłam zdjęcie na mojego fan – page, to  ma  blisko dwa tysiące odsłon.

Czyli serduszko stało się sensacją!

Nasze serduszko uświadamia więc mieszkańców, że warto zbierać nakrętki i mają w końcu gdzie je złożyć!

Dziś odbyło się pierwsze opróżnienie serduszka pełnego nakrętek – brawo „Klub Kobieta 2000”.

Ja nakrętki zbieram od 5 lat do starego wazonu stojącego na lodówce.

Mam fisia na punkcie zbierania i żadna nakrętka u mnie nie trafia do śmietnika.

Jeśli zbiorę dwa wazony, to oddaję  nakrętki Córce pracującej w szkole, ale teraz będę wrzucała do serduszka, bo warto pomagać!

Może takie serduszko spodoba się dzieciom i same zaczną zbierać nakrętki i namawiać swoich rodziców do tego – kto wie?

A teraz zmiana tematu!

Jestem uczulona na wyjście Polski z konwencji stambulskiej i wiem, że Was męczę!

Jednak nie można odwracać głowy od przemocy wobec kobiet i wobec rodziny!

Dzisiaj w TVN24 był wywiad z psychologami, którzy oświadczyli, że w czasie pandemii telefon „Niebieskiej linii” grzeje się do czerwoności, bo tyle przemocy dzieje się w polskich domach!

Niżej wklejam kolejne świadectwo już dorosłego człowieka, który przeżył w rodzinnym domu piekło!

Jego piekło było bardzo podobne do mojego, co sprawia, że po takiej przemocy stajemy się ludzkimi wrakami i lata nam zajmuje, by się z tego otrząsnąć!

I czytamy:

 

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: 1 osoba, okulary, fotka z ręki i zbliżenie

„Chłopiec ze zdjęcia to ja. Miałem osiem lat. Dwa lata później tata uderzył mnie pierwszy raz w twarz. Uderzył z pięści, bo próbowałem ratować mamę, którą dusił. Wyciągnąłem z szafy drucianą trzepaczkę do dywanów i zacząłem okładać ojca po plecach.Odwrócił się i już nic więcej nie pamiętam. Straciłem przytomność.

Obudziłem się następnego dnia. Klęczał przy mnie, płakał i przysięgał, że już nigdy tego nie zrobi. Oko oczywiście miałem podbite, ale wybaczyłem. Płakał, jak więc mogłem nie wybaczyć?

Wcześniej, zanim mnie pierwszy raz uderzył, bił mamę. Po wszystkim zawsze klęczał, przysięgał trzymając w dłoniach krzyż zdjęty ze ściany i płakał. Jak więc mogła nie wybaczać?

W czerwcu 1987 r. wziął mnie i siostrę na osiedlowy basen. Do dziś mam w nosie zapach suchych, sosnowych szyszek po których deptaliśmy idąc przez las. Mama przygotowała nam bułki z pomidorami, koce i kółka dmuchane do pływania. Została w domu, żeby ugotować obiad.

W bramie wejściowej na kąpielisko czekała na nas niespodzianka. Wysoka, szczupła blondynka z włosami do ramion. Tata objął ją jak się obejmuje kogoś bliskiego.

– To ciocia Bogusia. Macie do niej mówić „ciociu”.

I kazał nam z siostrą iść się kąpać.

Tak poznałem kochankę ojca. Kochankę z którą zdradzał moją mamę, a swoją żonę kolejnych 16 lat.

Na ulicy wyzywał mamę od „kure*”, ciągle podejrzewając ją o zdrady, a ta moja mama wierna była, oddana całkowicie. Tata natomiast zdradzał regularnie. Z Bogusią, z rudą Dorotą i innymi. Po zdradach wracał do domu. Poniżał, znęcał się, także psychicznie i kłamał.

Którejś nocy uciekliśmy z mamą na boso ze zdemolowanego mieszkania. Rozwalił wszystko. Szyby, stoły, przewrócił meblościankę. Mama chwyciła nas za dłonie i pobiegliśmy w deszczu do jedynej budki telefonicznej na osiedlu, żeby wezwać pomoc, zadzwonić po milicję. Staliśmy pod tą budką, mama podniosła słuchawkę i wykręciła 997.

– Proszę szybko przyjechać, mąż demoluje mieszkanie, bije mnie, nie mam gdzie z dziećmi wrócić na noc.

I pamiętam jak usłyszałem głos milicjanta:

– Do pożycia małżeńskiego się nie wtrącamy.

I została ta moja mama ze słuchawką w ręku, w deszczu, z dwoma zmokniętymi brzdącami bez butów. Poszliśmy spać do babci.

Następnego dnia tata znowu przepraszał.

Krew na ścianach, karetki pogotowia, wyzwiska, ból brzucha i bezradność. Dopiero gdy skończyłem 18 lat przerwałem to piekło.

Sąsiadki przechodziły swoje piekła. Mężowie pili, demolowali, bili. Bez przerwy gdzieś jakieś awantury. Ktoś płakał, jakieś dzieci próbowały ratować mamę. Najgorzej było w soboty po wieczornej wódeczce ze znajomymi.
Pamiętam płacz, krzyk i wołanie o pomoc moich rówieśników w ich mieszkaniach.

Pojawienie się niebieskiej karty było ratunkiem dla nas wszystkich. Zdjęcie z „rozwodu” wstydu, który przez lata zaszczepiał w ludziach Kościół katolicki, że grzech ciężki się rozwodzić, odmieniło życie wielu kobiet i dzieci. Dało wolność, siłę i poczucie bezpieczeństwa. Dało nadzieję na zmiany. Przerwało tę okrutną i niekończącą się spiralę przemocy i strachu.

Ja doprowadziłem do rozwodu moich rodziców. Przemoc się skończyła, a tata wyprowadził się do kochanki.

Z czasem zrozumiał co uczynił. Zacząłem go więc lubić, później kochać. Niestety gdy zacząłem kochać, miał wypadek samochodowy pod wpływem alkoholu. Po trzech tygodniach zmarł.

Jestem po jednej niedokończonej terapii (11 la temu) i właśnie kończę (myślę, że z sukcesem) drugą. Zrozumiałem, wybaczyłem. Dziś wiem kim jestem, jaki jestem, czego chcę i czego nie chcę w życiu.

PRZEMOC JEST ZŁA.

Przemoc niszczy nawet najtwardszych ludzi. Fizyczna, psychiczna, jakakolwiek. Przemoc wobec słabszych stosują Ci, którzy byli pokrzywdzeni w dzieciństwie i nic z tym później nie zrobili, albo tacy, którzy urodzili się psychopatami. Przemoc stosują sadyści.

Bite kobiety i dzieci, są jak maltretowane, ale wierne psy.

Cholernym obowiązkiem zdrowo funkcjonującego państwa jest ratować tych bezbronnych ludzi przed utratą zdrowia, a czasami życia. Mnie tata próbował zabić dwa razy. Raz chciał skręcić mi kark (sąsiad mnie uratował), drugi raz próbował zastrzelić pistoletem, ale nabój mu nie wypalił.

Inni nie mają szczęścia, że nabój nie wypala, albo nóż wypada oprawcy z ręki. Nie każda kobieta ma też dorosłego syna, który ma siłę, żeby w końcu powiedzieć DOŚĆ! i zrobić porządek z oprawcą.

Ta władza wspiera pedofilów i sadystów. Chroni ich, roztacza nad nimi parasole ochronne. Jak myślicie dlaczego?

Chcą debatować o tym, czy zakazać w Polsce rozwodów.
Chcą wypowiadać konwencję antyprzemocową wobec kobiet.
Bo raz uderzyć można…to nie przemoc. A niebieska karta nie jest potrzebna. Uważają, że przemoc psychiczna nie jest przemocą.

KOBIETY!!! Gdzie jesteście???

Gdy chcieli decydować o Waszych ciałach i zakazać aborcji, nawet w przypadku zagrożenia Waszego życia, wyszłyście na ulice wszystkich miast, a teraz kiedy chcą się nad Wami znęcać w świetle prawa milczycie?

Oni są jak mój tata, jego tata i jak ten milicjant, który powiedział mojej mamie „Do pożycia małżeńskiego się nie wtrącamy”, ale Wy jesteście już inne.

Świat się zmienił.

Nie zmarnujcie tych lat walki o Waszą wolność. Nie podepczcie cierpienia dzieci i kobiet, które kiedyś szukały pomocy, ale jej nie otrzymywały.
Nie pozwólcie im na taki model „tradycyjnej rodziny”, bo wygrzebywanie się z tego potrwa dekady, a w wielu czterech ścianach będą się rozgrywały ciche dramaty. Takie, których doświadczyła moja mama, moja siostra, mój kochany brat i ja.

Brońcie siebie, swojej godności i dzieci. Jeśli tego nie zrobicie, z tych dzieci, które doświadczają przemocy, wyrosną kiedyś ludzkie wraki”.

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, buty, roślina i na zewnątrz

 

Bądźmy dla siebie dobrzy nie tylko na Wiosnę!

Obraz może zawierać: ogień, niebo, na zewnątrz i przyroda

Pamiętamy pożary w Australii i zdjęcie kangura w obliczu pożaru.

Naszemu fotografowi udało się zrobić zdjęcie przerażające jak z Australii, tylko z naszym znakiem rozpoznawczym jakim jest bocian – tak ukochany przez Polaków!

Ludzie wzięli sprawy w swoje ręce i już blisko 1,2 mln zł zebrano na rzecz walki z pożarem Biebrzańskiego Parku Narodowego.

Do akcji dołączyło ponad 14 tys. darczyńców. Zebrane pieniądze zostaną przekazane m.in. na zakup sprzętu, ale to nie wszystko. Okazuje się, że z publicznej zbiórki trzeba pokrywać… nawet koszty paliwa dla strażaków, by mogli dojechać na miejsce walki z żywiołem.

Pytam więc ile pieniędzy dał rząd na walkę z żywiołem, a ile dał na organizację durnych, bezprawnych wyborów w maju?

Oni nawet już w sejmie – celowo z małej litery, bo to już nie jest sejm nikt nie modli się już o deszcz tak potrzebnego, aby zgasić ten pożar.

Oni mają to w nosie, bo najważniejsze jest dla nich morderstwo na polskim narodzie!

Oni nie mają sumienia, bo w tym pożarze giną ptaki i zwierzęta, a ludzie tam mieszkający – płaczą z bezsilności!

Na Polskę spadły same kataklizmy, bo mamy przestępczy rząd od 5 lat i mamy koronawirusa, suszę jakiej od lat nie było i pożar tak ogromny, że widać go z Kosmosu!

Mąż dzisiaj był w niedalekim miasteczku oddalonym o 20 kilometrów od nas i zrobił mi zdjęcia jeziora, które zaczyna wysychać – zdjęcia poniżej!

U mnie za miastem jest ładne pole golfowe „Modry las”, na którym trawa podlewana jest wodą z pobliskiego jeziora, ale skoro będzie taka susza, to i to człowiekowi może być odebrane.

Kto wie kiedy samorządy będą dawkować wodę swoim mieszkańcom, gdyż lato zapowiada się suche i gorące, a więc będziemy musieli wodę na „gwałt” oszczędzać.

Jednak, aby nie było tak minorowo, to napiszę i dobrą wiadomość ze swojego podwórka.

Pisałam wiele razy, że w klatce mamy chorego sąsiada na raka, ale nie dajemy mu umrzeć z głodu.

Sąsiad po opłaceniu rachunków po prostu nie miał na jedzenie, a więc inni sąsiedzi i my także biegamy z garnkami i pojemnikami i po prostu go wspomagamy, ale stało się coś bardzo miłego!

Nie mogę napisać kto, ale właśnie ten ktoś zadał sobie trudu i załatwił sąsiadowi darmowe posiłki z opieki społecznej i codziennie pod dom te obiady mu opieka przywozi.

Wielki dzięki tej osobie, bo mimo, że nie musiała, a jednak się zaangażowała i uczyniła dobro.

Jesteśmy wszyscy zmęczeni sytuacją, ale nie traćmy człowieczeństwa, bo jeśli sami o siebie nie zadbamy, to nie zadba o nas rząd, który rusza z procesem uśmiercania Polaków.

Oto urna wyborcza PiS w XXI wieku!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

 

Australia płonie a ofiar jest coraz więcej. NASA pokazuje ...

Obraz może zawierać: niebo, na zewnątrz, woda i przyroda

Obraz może zawierać: chmura, niebo, na zewnątrz, przyroda i woda

Dumna matka

Chyba dwa wpisy moje na blogu, poświęciłam pomocy dla 15 letniej, chorej Mai, o której świat zapomniał!

Maję wychowuje i opiekuje się nią jej kochana, pełna poświęcenia babcia, która jest przy niej 24 godziny na dobę!

Dziewczynką zainteresowała się moja Córka i zorganizowała dla niej „Zrzutkę” w sieci i na tę porę uzbierano na wózek i rehabilitację 11 606 zł  z 14 000 zł (Cel)

Córka i osoby jej pomagające prowadzą na Facebooku aukcje i licytacje, ale to nie koniec!

Właśnie trwa „Karaoke” czyli śpiewanie dla  Mai w naszej, miejscowej restauracji i tam także trwa akcja, by zebrać dla dziewczynki potrzebne jej pieniądze.

Córka i osoby włączone w akcję poświęcają dla sprawy swój osobisty czas, ale wiedzą, że robią dobrą robotę, bo pomagajmy!

Dziś chciał mnie nawiedzić ksiądz, który chodzi po domach po kopertę, ale nie przyjęłam, bo wolę dać ze swojej emerytury i mężowskiej dla takiej sprawy jak pomoc choremu dziecku!

Papież Franciszek powinien zabronić łażenia klechów brzuchatych po domach i tej żebraniny.

Tak się porobiło, że w tym środowisku są pedofile i naciągacze, a jeśli jest Pan Bóg, to mi wybaczy i nagrodzi, że pomagam słabszym, bo chyba w kościele o to powinno chodzić!

Tak po prostu jestem dumną matką!

Jednak jest i tak, że czasami Ją pytam czy potrafi odpoczywać, ale Ona nie potrafi i ciągle coś w życiu musi robić.

Pracuje w szkole dla dzieci z lekkim upośledzeniem i naprawdę, to nie jest lekka praca.

Mówię!

  • masz weekend, weź książkę, zrelaksuj się, odpocznij, ale Ona gna przez życie, bo ten pośpiech ma w genach!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Znalezione obrazy dla zapytania: ksiądz karoca"

Bo ludzi dobrej woli jest więcej!

Nowy Rok zaczął się bardzo, ale to bardzo pozytywnie i niesłychanie miło!

Moja Starsza Córka jak pisałam niżej rozpoczęła akcję pomocy dla chorej dziewczynki o imieniu Maja.

Dziś Telewizja Szczecin pokazała dokument dotyczący pomocy dla dziewczynki, w którym wystąpiła moja Córka, która postanowiła zrobić szaleństwo pomocy!

Rozkręciła akcję na Facebooku i faktycznie do akcji włączyły się automatycznie inne osoby i organizacje.

Cel jest taki, by zebrać pieniądze na wózek inwalidzki i na rehabilitację.

Dziewczynką opiekuje się babcia Mai i do chwili rozkręcenia tej pomocy nikt specjalnie nie interesował się tą rodziną.

Podziwiam strasznie bohaterkę babcię za to, że ma siłę na opiekę 24 h.

Dziewczynkę trzeba przecież umyć, przebrać, przenieść,  ułożyć odpowiednio, nakarmić do jelitowo, aby cierpiała jak najmniej.

Wózek jest niezbędny, bo babcia chce dziewczynkę wyprowadzać na spacery, na świeże powietrze i spytałam Córki ile udało się już zebrać pieniędzy i okazuje się, że cel jest już blisko!

Ludzie na Facebooku wstawiają przeróżne rzeczy do licytacji i są to książki, ubrania, sentymentalne przedmioty, ale najbardziej mnie poruszyło co innego!

W niedzielę w pobliskiej miejscowości zebrały się kobiety z maszynami do szycia i szyły dla Mai.

Szyły poduszki dla dzieci z konkretnym imieniem i te poduszki także można licytować.

Córka mi dziś powiedziała, że ludzie tak bardzo chcą pomóc, że zaczyna Ją to przerastać, gdyż tyle jest ludzi dobrej woli!

Jestem dumną matką, a mój Mąż ojcem!

 

Obraz może zawierać: Agnieszka Kamela, uśmiecha się, w budynku

 

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie siedzą, tabela i w budynku

Obraz może zawierać: 4 osoby, ludzie siedzą i w budynku

Obraz może zawierać: Agnieszka Kamela, uśmiecha się, siedzi i buty

Obraz może zawierać: 3 osoby, telefon

Obraz może zawierać: buty

 

Nie da się wszystkim pomóc!

12 stycznia 2020 roku, po raz 28 zagra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka.

Pamiętam pierwszą edycję i jakaż ona była biedna w stosunku do tego, jak teraz zbiera się w sposób nowoczesny pieniądze.

Pamiętam młodziutkiego Owsiaka i Agatę Młynarską i piosenkę Urszuli – „konik na biegunach”.

Sama chodziłam z dziećmi zbierać pieniądze do puszki i pamiętam, że na ulicach był mokry, przyklejający się do butów śnieg.

Jeśli dobrze sobie przypominam, to uzbierałyśmy około 150 złotych, a przecież mieszkam w małym miasteczku.

W tym dniu w Polakach budzi się dobro i mamy wielkie serca, by pobić kolejny raz rekord!

Polska staje się uśmiechnięta i odbywają się festyny i koncerty i jesteśmy szczęśliwi.

Jurek Owsiak od lat jest atakowany za swoją działalność i zmieszany z błotem, ale po tych wszystkich kalumniach odradza się i robi swoje, a przeciwnikom rośnie ze złości „gul w gardłach”. Zwłaszcza kościołowi!

Nie ma na świecie nigdzie takiego pomysłu, aby ludzie wspomagali służbę zdrowia w najlepszy sprzęt, w który Owsiak zaopatruje szpitale i inne ośrodki związane ze zdrowiem.

Kiedy się jest w szpitalu to wszędzie możemy zobaczyć sprzęt oznaczony czerwonym serduszkiem i właściwie gdyby nie Owsiak, to w służbie zdrowia była by „bida z nędzą”, gdyż nasze rządy nie budżetują wystarczająco te placówki.

Teraz z rozwojem technologii możemy wpłacać na Orkiestrę nie wychodząc z domu, bo mamy do wyboru różne systemy płatności!

Polacy lubią pomagać i w sieci istnieją portale, na których wpłacane są pieniądze dla potrzebujących jak np. „Zrzutka pl i Siepomaga pl”.

Właśnie moje starsze Dziecko zorganizowało pomoc dla chorej Mai na „Zrzutka pl” i tam ludzie wpłacają pieniądze na wózek dla chorej i rehabilitację!

Dziewczynka ma 15 lat i nikt do tej pory nie zainteresował się nią, a więc była pozostawiona sama sobie z chorą babcią, która przy niej trwa.

Moje dzielne Dziecko ma z tą sprawą dużo pracy, bo prowadzi także licytację przedmiotów by tylko zebrać jak najwięcej pieniędzy!

Ruszyła więc pomoc, w którą i ja mam swój wkład, ale w Polsce jest tak, że wszystkim pomóc się nie da!

Mam taką małą prośbę, bo jeśli czujesz, że możesz wspomóc, to Maja będzie wdzięczna.

Link do zrzutki – niżej:

Jestem dumna z mojej Córki, bo jednocześnie pokazuje swojej Córce, że warto pomagać, bo mamy to w genach!

Czasami pojawiają się w mediach prośby, by pomóc danemu dziecku, które musi wyjechać do innego kraju, a operacja kosztuje miliony i to nie rząd pomaga takim dzieciom, a właśnie darczyńcy, którzy są wrażliwi na ból i cierpienie.

Nasz rząd woli wydawać na bzdury pieniądze tak jak z Państwowego Funduszu Narodowego, co jest skandalem!

Maja jest 15 letnią dziewczynką, która mieszka w Witoszynie koło Choszczna. Dziewczynka cierpi na wrodzoną wadę ośrodkowego układu nerwowego (holoprosencepkalia), była operowana z powodu przepukliny oponowo-rdzeniowej,ponadto ma dysplazję stawu biodrowego. Majeczka nie chodzi, nie mówi, jest pampersowana i żywiona dojelitowo. Każdy jej dzień to walka o życie, łatwo u niej o złamanie kości, a zwykła infekcja grozi śmiercią. Maja potrzebuje permanentnej rehabilitacji, którą ma zapewnioną za darmo tylko do końca tego roku. Od stycznia 2020r. trzeba znaleźć nowego i przy tym płatnego rehabilitanta.

Dziewczynką zajmuje się wyłącznie jej babcia p. Marzena. Warunki mieszkaniowe, w której przyszło żyć dziewczynce są także bardzo trudne. Pani Marzena czuje bezradność w swojej sytuacji życiowej, ale walczy każdego dnia bez wytchnienia, aby zapewnić swojej wnuczce niezbędną opiekę i optymalny komfort życia. Maja jest dla niej całym światem.  Majeczka od niedawna jest uczestniczką Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego im. Kawalerów Orderu Uśmiechu w Suliszewie. Za zgodą pani Marzeny my pracownicy szkoły pragniemy jej i Majeczce pomóc, aby choć w małym stopniu ulżyć codziennemu ciężarowi życia i choroby wnuczki. Pani Marzena będzie wdzięczna za każdą okazaną pomoc i życzliwość.

Prosimy ludzi dobrego SERCA o najmniejsze wsparcie, aby podarować Mai i jej babci poczucie bezpieczeństwa i nadzieję na pewne jutro.

https://zrzutka.pl/pomoz-mai-sie-leczyc-i-rehabilitowac?utm_medium=social&utm_source=facebook&utm_campaign=sharing_button&fbclid=IwAR2pCM5PHI1Ybz5C-ugxZPSkf_nUtlIsWfr-weLvex5lJGazYHePYZu0vS8

Znalezione obrazy dla zapytania wośp 28

Świat nie wierzy łzom!

Proszę posłuchaj na początek tej piosenki i przejdź dalej do tekstu kolejnej notki!

Kiedy mnie kiedyś pytano jaki kraj, kontynent chciałabym zwiedzić, to zawsze odpowiadałam, że Australię!

Nie wiem skąd mi się to wzięło, bo przecież nie miałam wiedzy za bardzo o tym kontynencie, gdyż nie było przecież Internetu!

Gdzieś podświadomie czułam, że jest to bardzo ciekawa i różnorodna kraina, gdzie można zobaczyć wszystko jak w soczewce.

Nie tak dawno witaliśmy Nowy Rok 2020 i w niebo poleciały wszędzie – na całym Świecie fajerwerki za miliony, a ludzie się cieszyli, robili zdjęcia, świętowali, witali i składali sobie życzenia!

W naszych domach wciąż stoją pięknie przystrojone choinki i wciąż trwa magia świąt, bo choinki będziemy rozbierali po Święcie Trzech Króli, bo taką mamy tradycję!

Tymczasem tam w Australii od września 2019 roku płoną lasy i szacuje się, że oto usmażyło się pół miliarda zwierząt w ogromnym ogniu, który wciąż szaleje!

Oglądam na zdjęciach usmażone misie koala i kangury i wyję w samotności!

Łzy same cisną się do oczu i spływają po policzkach, a ja nie potrafię tego powstrzymać i nie mogę znaleźć sobie miejsca.

Jest to bardzo przykre uczucie, że ja jednostka, mieszkająca z dala od tego kontynentu nie mogę nic zrobić, bo mogę tylko płakać!

Wielkie państwa jak Ameryka, Rosja, Chiny są uzbrojone po zęby i być może zaraz wybuchnie wojna między Ameryką, a Iranem, ale żaden prezydent nie pomyśli nawet, że trzeba ratować Australię, bo pożary zmieniają na Ziemi klimat!

Wielcy tego Świata mają to w dupie! i nie słuchają słów kruchej Grety!

Przecież drogą solidarności mogliby ponieść koszty w obronie Australii, która z pożarami nie daje sobie rady, a tymczasem ludzie uciekają ze swoich terenów, a fauna i flora odradzać się będzie przez setki lat!

Polski rząd też milczy, ale nie ma się co dziwić, kiedy jesteśmy we wszystkim słabi i nie mamy żadnego zaplecza, gdyż jesteśmy biedni jak mysz kościelna!

Nie mamy statków, transportowych samolotów i dlatego nie jesteśmy w stanie włączyć się w pomoc!

Na jakiś szemrany Polski Fundusz Narodowy wydano miliony złotych, kiedy tu w Polsce ludzie duszą się w smogu, bo rząd nie ma pieniędzy na modernizację pieców i rocznie od smogu umiera 40 tysięcy ludzi!

To jest zbrodnia na polskim Narodzie i nie potrzeba nam płonących lasów!

Na Świecie jest handel bronią, bo z tego mocarstwa żyją, a reszta – niech się pali!

My tu w Polsce mamy za polityków idiotów i mam nadzieję, że tą kreaturę ktoś do Prokuratury zgłosi!

Obraz może zawierać: na zewnątrz i tekst

 

Obraz może zawierać: niebo, ogień, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Dobro przeplata się ze złem!

Najpierw napiszę o złu, bo za oknem już zaczynają się wybuchy petard i rac hukowych, a ten kto ma wrażliwego pieska w domu, to wie, co te zwierzaki przeżywają!

Dwa lata temu odeszła od nas sunia – 16 letnia i pamiętam, że u weterynarza  kupowaliśmy środki uspokajające, a bidulka przeczekiwała ten czas w brodziku ledwo żyjąc.

Bardzo była wrażliwa i pieski tak się boją, że nawet dochodzi do zawału serduszek naszych przyjaciół mniejszych.

Wdziałam na FB zdjęcie pieska, który rozbił szybę w oknie i strasznie się pokaleczył.

Tyle się mówi, abyśmy nie strzelali i nie robili pieskom traumy, ale niestety wciąż jest znieczulica i tak „walą” jeszcze po Sylwestrze, a pieski przeżywają grozę!

Uważam, że fajerwerki z okazji Sylwestra też powinny być zakazane, bo cierpi z tego powodu środowisko i biedne, ogłuszone ptactwo.

Zaraz będzie puszczane światełko do nieba WOŚP i to też powinno zginąć z przestrzeni!

Jest teraz tyle możliwości by pożegnać Stary Rok, bo choćby festiwale światła w oprawie muzycznej, ale na zmianę mentalności jeszcze długo poczekamy, bo ludzie lubią głośnie igrzyska.

Australia płonie i dopiero w obliczu takiej tragedii ludzie domagają się, by zaprzestać z fajerwerkami, bo dopiero pożary ludziom otwierają oczy – zaczynają myśleć pragmatycznie i ekologicznie!

Teraz napiszę o dobru!

Mieszkamy z Mężem ponad 30 lat w jednej klatce i nigdy nie było takiej integracji między lokatorami jaka jest teraz.

Wielu lokatorów przez te lata odeszło ze wspólnoty i pojawili się młodsi i o dziwo ci młodsi zintegrowali się ze starszymi.

Jakoś tak wyszło, że doskonale się rozumiemy i wspieramy i to jest cudowna sprawa.

Sąsiadka mieszkająca najwyżej – schorowana pani może liczyć na wniesienie jej zakupów!

Młodszy sąsiad z rodziną – świetny kucharz dzieli się jedzeniem, kiedy mu się zrobi za dużo.

Telefon o godzinie 21 – dzisiaj!

  • Mam za dużo pieczonych ziemniaczków i kuraków – przyjdź sąsiedzie i tak mamy obiad na jutro.

Na święta zapakowałam w pojemniki jedzenie z kolei ja i poczęstowaliśmy tym naszego sąsiada chorego na raka.

Pomogliśmy mu finansowo, by mógł wykupić okulary, bo choroba zabiera mu wzrok.

W naszej klatce nie marnujemy po prostu jedzenia i to jest cudowna współpraca.

Nie ma tu plotek, obgadywania, a jest po prostu sąsiedzka pomoc i troska.

Taki akcent udało mi się napisać na koniec roku!

Obraz może zawierać: jedzenie

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Uzdrowiciele mają moc?

Znalezione obrazy dla zapytania uzdrowiciel

Parę lat temu jeśli w rodzinie ktoś źle się poczuł, albo po prostu coś mu dolegało, to prócz wizyty u lekarza jeździliśmy do pewnej uzdrowicielki o imieniu Laura, która mieszkała w Barlinku.

Laura mieszkała bardzo skromnie i przyjmowała pacjentów w małym pokoju, a pacjenta sadzała na zwykłym stołku, aby być najbardziej blisko.

Nie miała żadnej strony w Internecie, a ludzie dowiadywali się o jej mocy z przekazywania z ust do ust i tak fama się rozeszła.

Zgłaszali się do niej ludzie z całej Polski i naprawdę miała dużo roboty oraz rzecz jasna pieniędzy.

Nikt nie wiedział, czy miała zarejestrowaną działalność i czy odprowadzała podatki, ale ludzi pragnących pomocy, to wcale nie obchodziło, bo Laura była bardzo przyjazna ludziom.

Kiedy cierpiałam na depresję, to sama u niej się zjawiłam, by mnie wzmocniła i nadała jakiś sens w życiu, ale niestety – ja odpychałam jej dotyk i zupełnie do mnie nie trafiła, a w duszy się śmiałam z jej praktyk.

Jej  leczenie polegało na dotyku i szukania na ciele miejsc ciepłych i zimnych, a potem omawiała z pacjentem jak dalej postępować, czego unikać i na co należy zwrócić uwagę!

Jednak stał się cud, bo podczas wizyty powiedziałam, że zaczęły mi wypadać niepokojąco włosy.

Wzięła mnie na tapetę i zrobiła mi intensywny masaż głowy i wyobraźcie sobie, że problem zniknął na długie lata.

Mój Mąż bywał u Laury częściej i bezgranicznie wierzył w jej moc!

Kiedy tylko tracił energię, to jechał do niej, by go jak to mówił  – doładowała.

Wracał naładowany, ale osłabiony oraz bardzo uspokojony i senny.

Po takim zabiegu musiał odpoczywać kilka godzin, a potem stawał się ożywiony i pełen energii.

Mąż w to wierzył, a ja jednak nie!

Kiedy moja Teściowa miała problemy z ciśnieniem i inne dolegliwości, to Laura także stawiała ją na nogi!

Laura po takich zabiegach także była bardzo zmęczona i robiła grafik kiedy będzie mogła na nowo przyjmować i udzielać ludziom pomocy!

Trzeba  było po prostu umawiać wizyty telefonicznie i naprawdę sporo czekało się w kolejce.

Trzy lata temu doszła do nas wiadomość, że Laura nie żyje.

Umarła podobno na raka i jaka to jest złośliwość losu, że sama sobie nie była w stanie pomóc.

Korzystaliście z takich terapii i macie podobne doświadczenia, że szukaliście pomocy nawet u uzdrowicieli?

Sąsiedzka pomoc!

 

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, dom, na zewnątrz i przyroda

Pokazuję w jakim bloku mieszkam od ponad 40 lat.

Za balkonem mam dużo zieleni i naprawdę mieszaka się tutaj bardzo przyjemnie, bo drzewa i inne budynki oddzielają nas, mieszkańców od ulicy głównej, po której jeździ  dużo samochodów.

W bloku żyje 36 rodzin, a w każdej klatce po 12, a w mojej klatce przeważają seniorzy, gdyż młodych jest bardzo mało.

Spytałam Męża czy mogę napisać o naszej klatce i sąsiedzkiej pomocy?

Mąż się zgodził i nie widzi w tym nic złego, że pomagamy sąsiadowi chorym na raka, aby po prostu go wspomóc, bo pieniędzy on nie ma za wiele, choć pracował.

Kilkanaście notek  poniżej napisałam o pomocy sąsiedzkiej, ale nie wiedziałam, że czyta mnie siostra sąsiada i tak mnie na Facebooku ochrzaniła, że zajmuję się plotami, a więc wpis ukryłam, choć całkiem niepotrzebnie.

Nie wiedziałam, że mój blog ma taki zasięg, a po drugie we wpisie nie było ani grama kłamstwa, a napisałam jak jest!

Sąsiad ma trzy siostry i między tym rodzeństwem toczy się bój o mieszkanie, ale żadna z nich bratem się nie interesuje, a wszystko dlatego, że rodzice nie podzielili swego majątku równo między dziećmi.

Kiedy rodzice odeszli zaczęła się sądowa walka o schedę.

Niech chcę wnikać zbyt głęboko, bo to nie moja sprawa, ale zastanawia mnie to, że gdyby nie sąsiedzi, to sąsiad by padł z głodu!

Nie boję się już o tym pisać, bo nie zmyślam i nie koloryzuję, a piszę samą prawdę jak jest!

Bardzo często nawet gotuję więcej, aby zapakować sąsiadowi słoik zupy, czy też innego dania.

To samo robi mój drugi sąsiad, który jest świetnym kucharzem i także sąsiada nie omija.

Inny sąsiad zmieniał meble, a więc swoje dobre oddał choremu sąsiadowi.

Inna sąsiadka także wspomaga jak może i wiecie co?

Cieszę się, że mieszkam w klatce z ludźmi pełnych empatii, co przyznacie rzadko się teraz zdarza.

Mój Mąż bardzo często pożycza jakąś kwotę, by ten kupił sobie cokolwiek do jedzenia i opłacił światło i gaz, a jedna z sióstr na święta ofiarowała mu 100 złotych.

Siostry raczej nie pomagają, bo wszyscy są tak skłóceni, że przykro na to patrzeć.

Jakże często to rodzice skłócają swoje dzieci nie zdając sobie sprawy z tego, że walka o spadek je podzieli do końca życia.

Jestem tego ofiarą i skoro matka mnie nie uważała, że jestem jej dzieckiem, to naprawdę nie spieszy mi się na cmentarz, aby zapalić jej znicz!