Archiwa tagu: pomoc

Dobro przeplata si臋 ze z艂em!

Najpierw napisz臋 o z艂u, bo za oknem ju偶 zaczynaj膮 si臋 wybuchy petard i rac hukowych, a ten kto ma wra偶liwego pieska w domu, to wie, co te zwierzaki prze偶ywaj膮!

Dwa lata temu odesz艂a od nas sunia – 16 letnia i pami臋tam, 偶e u weterynarza聽 kupowali艣my 艣rodki uspokajaj膮ce, a bidulka przeczekiwa艂a ten czas w brodziku ledwo 偶yj膮c.

Bardzo by艂a wra偶liwa i pieski tak si臋 boj膮, 偶e nawet dochodzi do zawa艂u serduszek naszych przyjaci贸艂 mniejszych.

Wdzia艂am na FB zdj臋cie pieska, kt贸ry rozbi艂 szyb臋 w oknie i strasznie si臋 pokaleczy艂.

Tyle si臋 m贸wi, aby艣my nie strzelali i nie robili pieskom traumy, ale niestety wci膮偶 jest znieczulica i tak „wal膮” jeszcze po Sylwestrze, a pieski prze偶ywaj膮 groz臋!

Uwa偶am, 偶e fajerwerki z okazji Sylwestra te偶 powinny by膰 zakazane, bo cierpi z tego powodu 艣rodowisko i biedne, og艂uszone ptactwo.

Zaraz b臋dzie puszczane 艣wiate艂ko do nieba WO艢P i to te偶 powinno zgin膮膰 z przestrzeni!

Jest teraz tyle mo偶liwo艣ci by po偶egna膰 Stary Rok, bo cho膰by festiwale 艣wiat艂a w oprawie muzycznej, ale na zmian臋 mentalno艣ci jeszcze d艂ugo poczekamy, bo ludzie lubi膮 g艂o艣nie igrzyska.

Australia p艂onie i dopiero w obliczu takiej tragedii ludzie domagaj膮 si臋, by zaprzesta膰 z fajerwerkami, bo dopiero po偶ary ludziom otwieraj膮 oczy – zaczynaj膮 my艣le膰 pragmatycznie i ekologicznie!

Teraz napisz臋 o dobru!

Mieszkamy z M臋偶em ponad 30 lat w jednej klatce i nigdy nie by艂o takiej integracji mi臋dzy lokatorami jaka jest teraz.

Wielu lokator贸w przez te lata odesz艂o ze wsp贸lnoty i pojawili si臋 m艂odsi i o dziwo ci m艂odsi zintegrowali si臋 ze starszymi.

Jako艣 tak wysz艂o, 偶e doskonale si臋 rozumiemy i wspieramy i to jest cudowna sprawa.

S膮siadka mieszkaj膮ca najwy偶ej – schorowana pani mo偶e liczy膰 na wniesienie jej zakup贸w!

M艂odszy s膮siad z rodzin膮 – 艣wietny kucharz dzieli si臋 jedzeniem, kiedy mu si臋 zrobi za du偶o.

Telefon o godzinie 21 – dzisiaj!

  • Mam za du偶o pieczonych ziemniaczk贸w i kurak贸w – przyjd藕 s膮siedzie i tak mamy obiad na jutro.

Na 艣wi臋ta zapakowa艂am w pojemniki jedzenie z kolei ja i pocz臋stowali艣my tym naszego s膮siada chorego na raka.

Pomogli艣my mu finansowo, by m贸g艂 wykupi膰 okulary, bo choroba zabiera mu wzrok.

W naszej klatce nie marnujemy po prostu jedzenia i to jest cudowna wsp贸艂praca.

Nie ma tu plotek, obgadywania, a jest po prostu s膮siedzka pomoc i troska.

Taki akcent uda艂o mi si臋 napisa膰 na koniec roku!

Obraz mo偶e zawiera膰: jedzenie

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Uzdrowiciele maj膮 moc?

Znalezione obrazy dla zapytania uzdrowiciel

Par臋 lat temu je艣li w rodzinie kto艣 藕le si臋 poczu艂, albo po prostu co艣 mu dolega艂o, to pr贸cz wizyty u lekarza je藕dzili艣my do pewnej uzdrowicielki o imieniu Laura, kt贸ra mieszka艂a w Barlinku.

Laura mieszka艂a bardzo skromnie i przyjmowa艂a pacjent贸w w ma艂ym pokoju, a pacjenta sadza艂a na zwyk艂ym sto艂ku, aby by膰 najbardziej blisko.

Nie mia艂a 偶adnej strony w Internecie, a ludzie dowiadywali si臋 o jej mocy z przekazywania z ust do ust i tak fama si臋 rozesz艂a.

Zg艂aszali si臋 do niej ludzie z ca艂ej Polski i naprawd臋 mia艂a du偶o roboty oraz rzecz jasna pieni臋dzy.

Nikt nie wiedzia艂, czy mia艂a zarejestrowan膮 dzia艂alno艣膰 i czy odprowadza艂a podatki, ale ludzi pragn膮cych pomocy, to wcale nie obchodzi艂o, bo Laura by艂a bardzo przyjazna ludziom.

Kiedy cierpia艂am na depresj臋, to sama u niej si臋 zjawi艂am, by mnie wzmocni艂a i nada艂a jaki艣 sens w 偶yciu, ale niestety – ja odpycha艂am jej dotyk i zupe艂nie do mnie nie trafi艂a, a w duszy si臋 艣mia艂am z jej praktyk.

Jej聽 leczenie polega艂o na dotyku i szukania na ciele miejsc ciep艂ych i zimnych, a potem omawia艂a z pacjentem jak dalej post臋powa膰, czego unika膰 i na co nale偶y zwr贸ci膰 uwag臋!

Jednak sta艂 si臋 cud, bo podczas wizyty powiedzia艂am, 偶e zacz臋艂y mi wypada膰 niepokoj膮co w艂osy.

Wzi臋艂a mnie na tapet臋 i zrobi艂a mi intensywny masa偶 g艂owy i wyobra藕cie sobie, 偶e problem znikn膮艂 na d艂ugie lata.

M贸j M膮偶 bywa艂 u Laury cz臋艣ciej i bezgranicznie wierzy艂 w jej moc!

Kiedy tylko traci艂 energi臋, to jecha艂 do niej, by go jak to m贸wi艂聽 – do艂adowa艂a.

Wraca艂 na艂adowany, ale os艂abiony oraz bardzo uspokojony i senny.

Po takim zabiegu musia艂 odpoczywa膰 kilka godzin, a potem stawa艂 si臋 o偶ywiony i pe艂en energii.

M膮偶 w to wierzy艂, a ja jednak nie!

Kiedy moja Te艣ciowa mia艂a problemy z ci艣nieniem i inne dolegliwo艣ci, to Laura tak偶e stawia艂a j膮 na nogi!

Laura po takich zabiegach tak偶e by艂a bardzo zm臋czona i robi艂a grafik kiedy b臋dzie mog艂a na nowo przyjmowa膰 i udziela膰 ludziom pomocy!

Trzeba聽 by艂o po prostu umawia膰 wizyty telefonicznie i naprawd臋 sporo czeka艂o si臋 w kolejce.

Trzy lata temu dosz艂a do nas wiadomo艣膰, 偶e Laura nie 偶yje.

Umar艂a podobno na raka i jaka to jest z艂o艣liwo艣膰 losu, 偶e sama sobie nie by艂a w stanie pom贸c.

Korzystali艣cie z takich terapii i macie podobne do艣wiadczenia, 偶e szukali艣cie pomocy nawet u uzdrowicieli?

S膮siedzka pomoc!

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, ro脜聸lina, niebo, dom, na zewn脛聟trz i przyroda

Pokazuj臋 w jakim bloku mieszkam od ponad 40 lat.

Za balkonem mam du偶o zieleni i naprawd臋 mieszaka si臋 tutaj bardzo przyjemnie, bo drzewa i inne budynki oddzielaj膮 nas, mieszka艅c贸w od ulicy g艂贸wnej, po kt贸rej je藕dzi聽 du偶o samochod贸w.

W bloku 偶yje 36 rodzin, a w ka偶dej klatce po 12, a w mojej klatce przewa偶aj膮 seniorzy, gdy偶 m艂odych jest bardzo ma艂o.

Spyta艂am M臋偶a czy mog臋 napisa膰 o naszej klatce i s膮siedzkiej pomocy?

M膮偶 si臋 zgodzi艂 i nie widzi w tym nic z艂ego, 偶e pomagamy s膮siadowi chorym na raka, aby po prostu go wspom贸c, bo pieni臋dzy on nie ma za wiele, cho膰 pracowa艂.

Kilkana艣cie notek聽 poni偶ej napisa艂am o pomocy s膮siedzkiej, ale nie wiedzia艂am, 偶e czyta mnie siostra s膮siada i tak mnie na Facebooku ochrzani艂a, 偶e zajmuj臋 si臋 plotami, a wi臋c wpis ukry艂am, cho膰 ca艂kiem niepotrzebnie.

Nie wiedzia艂am, 偶e m贸j blog ma taki zasi臋g, a po drugie we wpisie nie by艂o ani grama k艂amstwa, a napisa艂am jak jest!

S膮siad ma trzy siostry i mi臋dzy tym rodze艅stwem toczy si臋 b贸j o mieszkanie, ale 偶adna z nich bratem si臋 nie interesuje, a wszystko dlatego, 偶e rodzice nie podzielili swego maj膮tku r贸wno mi臋dzy dzie膰mi.

Kiedy rodzice odeszli zacz臋艂a si臋 s膮dowa walka o sched臋.

Niech chc臋 wnika膰 zbyt g艂臋boko, bo to nie moja sprawa, ale zastanawia mnie to, 偶e gdyby nie s膮siedzi, to s膮siad by pad艂 z g艂odu!

Nie boj臋 si臋 ju偶 o tym pisa膰, bo nie zmy艣lam i nie koloryzuj臋, a pisz臋 sam膮 prawd臋 jak jest!

Bardzo cz臋sto nawet gotuj臋 wi臋cej, aby zapakowa膰 s膮siadowi s艂oik zupy, czy te偶 innego dania.

To samo robi m贸j drugi s膮siad, kt贸ry jest 艣wietnym kucharzem i tak偶e s膮siada nie omija.

Inny s膮siad zmienia艂 meble, a wi臋c swoje dobre odda艂 choremu s膮siadowi.

Inna s膮siadka tak偶e wspomaga jak mo偶e i wiecie co?

Ciesz臋 si臋, 偶e mieszkam w klatce z lud藕mi pe艂nych empatii, co przyznacie rzadko si臋 teraz zdarza.

M贸j M膮偶 bardzo cz臋sto po偶ycza jak膮艣 kwot臋, by ten kupi艂 sobie cokolwiek do jedzenia i op艂aci艂 艣wiat艂o i gaz, a jedna z si贸str na 艣wi臋ta ofiarowa艂a mu 100 z艂otych.

Siostry raczej nie pomagaj膮, bo wszyscy s膮 tak sk艂贸ceni, 偶e przykro na to patrze膰.

Jak偶e cz臋sto to rodzice sk艂贸caj膮 swoje dzieci nie zdaj膮c sobie sprawy z tego, 偶e walka o spadek je podzieli do ko艅ca 偶ycia.

Jestem tego ofiar膮 i skoro matka mnie nie uwa偶a艂a, 偶e jestem jej dzieckiem, to naprawd臋 nie spieszy mi si臋 na cmentarz, aby zapali膰 jej znicz!

 

Matk臋 si臋 ma tylko jedn膮!

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 1 osoba, stoi, drzewo, na zewn脛聟trz i przyroda

Na zdj臋ciu jest moja Te艣ciowa, czyli Mama mojego M臋偶a.

Szczuplutka kobieta w wieku po 80-tce, kt贸r膮 opiekuj膮 si臋 Jej Synowie, bo od kilkunastu lat jest wdow膮.

Cz臋sto jest tak, 偶e 艣pimy, a tu w nocy telefon od Te艣ciowej, bo nagle skoczy艂o Jej ci艣nienie.

M贸j M膮偶 w贸wczas si臋 ubiera, aby z Ni膮 poby膰 do chwili, kiedy leki zaczynaj膮 dzia艂a膰, a cz臋sto zasypia u Mamy i zjawia si臋 w domu o poranku.

Ma dw贸ch syn贸w i ka偶dy w miar臋 mo偶liwo艣ci i wolnego czasu Matk膮 si臋 interesuj膮, bo czuj膮 tak膮 potrzeb臋, bo to w ko艅cu jest ich Matka.

Bardzo cz臋sto wo偶膮 J膮 na badania do Szczecina, aby by艂a pod opiek膮 fachowych lekarzy, bo cz臋sto prywatnie.

Te艣ciowa choruje na serce, a wi臋c te wizyty s膮 do艣膰 cz臋ste i Te艣ciowa mo偶e liczy膰 na swoje 60 – letnie dzieci.

Jeden z nich pilnuje, aby bra艂a regularnie leki, a drugi wyci膮ga Matk臋 na spacery, kiedy tylko pogoda dopisuje.

Najcz臋艣ciej spaceruj膮 wieczorem, kiedy na ulicach nie ma ju偶 ruchu samochodowego i powietrze si臋 oczyszcza.

M膮偶 zabiera J膮 tak偶e do lasu, aby sobie pospacerowa艂a i oddycha艂a 艣wie偶ym, le艣nym powietrzem.

Kiedy tylko mo偶e, to dzwoni i pyta jakie zrobi膰 Jej zakupy, a tak偶e wozi na bazarek, by sobie sama kupi艂a warzywa i inne produkty.

Ja sama kiedy tylko mog臋 i jest taka potrzeba, pakuj臋 dla Niej 艣wie偶膮 zup臋, aby nie sta艂a przy garach.

To samo robi moja C贸rka, kt贸ra tak偶e przywozi Babci obiady ze szko艂y, a wszystko dlatego, 偶e Babcia nie ma ju偶 tyle si艂y, by gotowa膰 dla siebie.

Pisz臋 to dlatego, 偶e jestem dumna z mojego M臋偶a, 偶e dba o swoj膮 rodzicielk臋 i jest Ona mu bardzo droga.

Jak偶e cz臋sto jest tak, 偶e rodzice s膮 zostawieni sami sobie i nikt si臋 nimi nie interesuje, a oni w swoich czterech 艣cianach s膮 cz臋sto samotni i bezradni.

Moja Te艣ciowa ma wykupione mieszkanie, a w akcie notarialnym synowie maj膮 zapisane po po艂owie, a wi臋c nie b臋d膮 musieli si臋 w艂贸czy膰 po S膮dach – tak jak ja!

Moja Te艣ciowa zostawi po sobie 艂ad i porz膮dek, kiedy moja Mama pozostawi艂a po sobie ba艂agan i mog臋 nie do偶y膰 sprawy w S膮dzie o zachwek, bo to trwa bardzo d艂ugo.

Mam czasami wra偶enie, 偶e by艂am podrzutkiem, kt贸rego trzeba by艂o wychowa膰, ale na koniec odrzuci膰, bo chyba Mama mia艂a tylko jedno dziecko!

Nie 偶yje si臋 z tak膮 my艣l膮 komfortowo, a 偶yje si臋 jak zbity pies!

Znalezione obrazy dla zapytania matka

Niech 偶yje Jurek Owsiak!

 

Znalezione obrazy dla zapytania owsiak

Dzi艣 ogl膮da艂am program na TVN-24 „Czarno聽 na bia艂ym” po艣wi臋cony Jurkowi Owsiakowi i Wielkiej Orkiestrze 艢wi膮tecznej Pomocy.

Reporterzy dotarli do tr贸jki dzieci, kt贸re by艂y leczone sprz臋tem zakupionym przez WO艢P i tak:

Lena przez 6 lat wychodzi艂a z bia艂aczki i wyzdrowia艂a.

Kacper zachorowa艂 na raka i wyzdrowia艂.

I jeszcze pokazano innego ch艂opca, ale nie pami臋tam imienia, kt贸ry ma powa偶n膮 wad臋 serca, ale 偶yje.

Wszystkie te dzieci, a teraz ju偶 nastolatki 偶yj膮 dzi臋ki Owsiakowi.

Wszystkie te dzieci, a jest ich oczywi艣cie wi臋cej 偶yj膮 tylko dzi臋ki sprz臋towi zakupionego dla szpitali i dzi臋ki tym ludziom, kt贸rzy wrzucaj膮 pieni膮dze do puszek, wolontariuszom i ludziom dobrej woli, kt贸rzy dzia艂aj膮 w fundacji Owsiaka.

Rodzice tych uratowanych dzieci nie maj膮 s艂贸w, by m贸c Owsiakowi podzi臋kowa膰 i dlatego w ramach wdzi臋czno艣ci kwestuj膮 i zbieraj膮 pieni膮dze.

Nie ma w Polsce szpitala, w kt贸rym nie mogliby艣my znale藕膰 urz膮dzenia, czy te偶 艂贸偶ka z naklejonym serduszkiem, jako darem dla szpitala od Fundacji.

Doskonale wiem jak smakuje hejt i doskonale wiem, 偶e trzeba mie膰 cholernie tward膮 sk贸r臋, aby hejtowi si臋 nie podda膰 i nie powiesi膰 si臋, bo to bardzo boli.

5 lat szykan Marii Pa艂ac zamieszka艂ej w Krakowie i pom贸wie艅, spraw na Policji, ale jestem, cho膰 nigdy nie zapomn臋.

Hejt聽 nauczy艂 mnie tego, 偶e trzeba mimo atak贸w by膰 dobrym cz艂owiekiem i dawa膰 z siebie w sieci i w realu dobre 艣wiadectwo o sobie, bo to osoba hejtuj膮ca jest zwyk艂膮 艣wini膮, psychopat膮, niezr贸wnowa偶on膮 osob膮, kt贸ra w 偶yciu prywatnym jest niedowarto艣ciowana, nieszcz臋艣liwa i samotna.

Jurek Owsiak gra艂 ponad 20 lat z Telewizj膮 Publiczn膮 i wsp贸艂praca uk艂ada艂a si臋 wspaniale.

Kiedy PiS doszed艂 do w艂adzy Jurek Owsiak zacz膮艂 gra膰 z TVN-em i nagle telewizja pisowska zacz臋艂a go hejtowa膰, a ludzie blisko PiS opluwaj膮 go systematycznie.

Jurek ma mocn膮 sk贸r臋, ale kiedy jaka艣 paniusia zarzuci艂a mu w swoim filmiku plastusiowym z艂odziejstwo na rzecz Hanny Gronkiewicz Waltz i kiedy na scenie podczas puszczania 艣wiate艂ka do nieba – zabito Prezydenta Gda艅ska, to Owsiak si臋 podda艂!

Nie zagryz艂 go bloger „Matka Kurka” i nie zagry藕li go inni, ale zagryz艂 go ten, jak偶e obrzydliwy mord na Prezydencie Gda艅ska.

Jurek Owsiak przez tydzie艅 si臋 miota艂, czy wr贸ci膰 i pod wp艂ywem prawie ca艂ej Polski postanowi艂 kolejny raz, 偶e si臋 nie podda i stanie na czele Fundacji i to ju偶 jest n贸偶 w serce tym wszystkim miernotom, kt贸re rano patrz膮 w lustro i widz膮 miernoty – panie matka kurka, kt贸remu w 偶yciu nic si臋 nie uda艂o.

PiS rz膮dzi ju偶 trzy lata i w ci膮gu tego okresu mieli sposobno艣膰 wsadzi膰 Owsiaka do pierdla, a wi臋c si臋 pytam dlaczego Jurek Owsiak nie siedzi za malwersacj臋, kradzie偶, zab贸r, wzbogacenie si臋 nielegalne – h臋 cieniasy polityczne.

Dokument „Czarno na bia艂ym” wyra藕nie pokaza艂 jak odbywaj膮 si臋 przetargi na sprz臋t ratuj膮cy 偶ycie i ile os贸b bierze w tym udzia艂 i powiem wam, 偶e nigdy nie uda wam si臋 wsadzi膰 Jurka do kicia – walcie si臋 – bo wszystko jest transparentne.

Jaros艂aw Kaczy艅ski w 2018 roku troch臋 przele偶a艂 w szpitalu, bo co艣 tak mia艂 z kolanem i my艣licie,聽 偶e nie by艂 badany sprz臋tem Orkiestry?

Nie plu艂 i nie z艂orzeczy艂 i takich jest wielu, kt贸rym choroba zajrza艂a w oczy, a s膮 to 偶enuj膮cy hipokryci.

Niech Orkiestra gra do ko艅ca 艣wiata i o jeden dzie艅 d艂u偶ej!

Siema!

Brak dost脛聶pnego opisu zdj脛聶cia.

M贸j motywator na ka偶dy dzie艅 brzmi! – „Je艣li pad艂a艣, to si臋 podnie艣. Popraw koron臋 i zasuwaj”

Mniej wi臋cej tak to by艂o i jest!

Czysta matematyka:

12 x 30=360

W listopadzie min膮艂 rok od diagnozy, z kt贸rej si臋 dowiedzia艂am, 偶e Mama jest chora na raka!

360 razy w tym czasie wspi臋艂am si臋 po schodach – na trzecie pi臋tro, aby dotrze膰 do chorej Mamy.

Codziennie pokonuj臋 90 schod贸w dla mnie za wysokich i nie boj臋 si臋 opieki nad Mam膮, bo sobie z tym jako艣 radz臋, ale boj臋 si臋 tych, cholernych schod贸w.

Nie mam poj臋cia kiedy min臋艂o te 360 ich pokonywania, bo kiedy si臋 ju偶 wskrabi臋, to zapominam, 偶e je pokona艂am i ciesz臋 si臋, 偶e serce nie odm贸wi艂o mi kolejny raz!

Kiedy Mama zachorowa艂a, to ca艂a Rodzina by艂a wystraszona i nie wiedzia艂a jak si臋 w tym wszystkim zachowa膰.

To naturalna reakcja, kt贸ra dotyka ka偶dego – kto znajdzie si臋 w tak przykrej sytuacji.

Jednak z czasem osfajamy si臋 z diagnoz膮 i wypracowujemy w sobie bod藕ce obronne i stajemy si臋 mocniejsi oraz uodparniamy si臋, gdy偶 musimy by膰 silni!

Towarzyszymy choremu w codziennej walce o jeszcze jeden dzie艅 i cieszymy si臋, 偶e jeste艣my pomocni i potrzebni.

Opieka nad takim chorym wyssysa z nas energi臋, bo prze偶ywamy z chorym jego bole艣ci i walk臋 o to, aby tak nie bola艂o.

Je艣li nie wiecie jak si臋 zachowa膰 w stosunku do chorego, to na blogu wklejam ma艂y poradnik. Mo偶e si臋 komu艣 przyda, bo ja wiem o tym, 偶e w tej chorobie trzeba zachowa膰 si臋 przyzwoicie.

Mam sw贸j ulubiony motywator na ka偶dy dzie艅, a brzmi on tak: „Je艣li pad艂a艣, to si臋 podnie艣. Popraw koron臋 i zasuwaj”.

Choroby nowotworowe coraz cz臋艣ciej dotykaj膮 naszych bliskich oraz osoby z naszego otoczenia. Mimo to, wci膮偶 rozmawia si臋 o nich ma艂o 鈥 najcz臋艣ciej szeptem lub ze wstydem. Tematyka raka wprowadza rozm贸wc臋 w zak艂opotanie, stanowi tabu, jest czym艣, co 艂atwiej przemilcze膰. Warto to zmieni膰! Czy kto艣 z Twoich bliskich choruje na nowotw贸r? Chcia艂by艣 wiedzie膰, jak m膮drze towarzyszy膰 mu w chorobie i jak spr贸bowa膰 pom贸c? Oto kilka praktycznych wskaz贸wek jak rozmawia膰 z chorym na raka.

Jak rozmawia膰 z chorym na raka?

鈥 b膮d藕. Diagnoza choroby nowotworowej to bardzo trudny czas dla bliskiej Ci osoby. Wa偶ne zatem, by nie zostawia膰 jej z tym samej. B膮d藕 przy niej, cho膰by tylko milcz膮c

. 鈥 pytaj. Zastanawiasz si臋, jak mo偶esz pom贸c osobie chorej? Zapytaj j膮 o to. Ona przecie偶 najlepiej wie, czego potrzebuje. Jak zapyta膰? Najlepiej wprost: 鈥濲ak mog臋 Ci pom贸c?鈥, 鈥濩o mog臋 dla Ciebie zrobi膰?鈥.

鈥 oferuj pomoc. By膰 mo偶e osoba chora nie chce nikogo obci膮偶a膰 sob膮, mimo 偶e potrzebuje pomocy. Je艣li masz ochot臋 by膰 z ni膮, nie czekaj, a偶 sama Ci臋 o to poprosi (proszenie dla os贸b choruj膮cych cz臋sto jest trudne). Przejmij inicjatyw臋, dzwo艅, oferuj swoj膮 pomoc, gotowo艣膰 i wsparcie na r贸偶nych p艂aszczyznach.

鈥 b膮d藕 szczery/a. Nie udawaj, 偶e Ci 艂atwo, je艣li tak nie jest. Nie m贸w choremu, 偶e 鈥瀢iesz co czuje鈥 i 偶e 鈥瀊臋dzie dobrze鈥, bo nie wiesz, jak b臋dzie. Zawsze m贸w prawd臋 i s艂uchaj z uwag膮. Spokojna i empatyczna rozmowa dzia艂a uspokajaj膮co. Istotne jest pozwolenie choruj膮cemu na wyrzucenie z siebie tego, co czuje i my艣li.

鈥 m贸w, co czujesz. Nie udawaj, 偶e z 艂atwo艣ci膮 przychodzi Ci rozmawianie na dany temat, je艣li tak nie jest. M贸w o swoich l臋kach, obawach, odczuciach. Mo偶e si臋 oka偶e, 偶e osoba chora oczekuje w艂a艣nie takiej szczero艣ci, a nie kolejnego 鈥瀊ohatera鈥 u swojego boku. 鈥 pozw贸l sobie i choremu na wyra偶anie emocji. To wa偶ne dla os贸b choruj膮cych, by m贸c wyrzuci膰 z siebie m臋cz膮ce i z艂e emocje. Ju偶 sama sytuacja choroby potrafi by膰 bardzo trudna, nie obci膮偶ajmy si臋 dodatkowo kumulowaniem negatywnych emocji.

鈥 daj sobie czas na odnalezienie si臋 w nowej sytuacji i przyzwolenie na to, 偶e nie wiesz, co dok艂adnie robi膰. Najwa偶niejsza w tej sytuacji jest Twoja gotowo艣膰. Spr贸buj otworzy膰 si臋 na swojego przyjaciela, bardzo mo偶liwe, 偶e sam b臋dzie chcia艂 Ci臋 poprowadzi膰 przez najlepsz膮 drog臋 towarzyszenia mu.

Czego nie nale偶y robi膰 podczas opieki/rozmowy z osob膮 chor膮 na raka?

鈥 nie wyr臋czaj chorego, nie zabieraj mu jego autonomii. Mimo, 偶e choroba mo偶e ogranicza膰 sprawno艣膰, pozw贸l Twojemu bliskiemu na niezale偶no艣膰. Chory oczekuje normalno艣ci. W jego 偶yciu i tak wystarczaj膮co du偶o ju偶 si臋 zmieni艂o.

鈥 nie dawaj rad i nie pouczaj. Nie wiesz, co jest dobre dla Twojego przyjaciela i nie jeste艣 na jego miejscu. 鈥 nie m贸w, 偶e 鈥瀢szystko b臋dzie dobrze鈥. To oczywi艣cie naturalne, 偶e chcesz, aby tak by艂o. Nie mo偶esz jednak mie膰 pewno艣ci, 偶e tak b臋dzie, a nie nale偶y k艂ama膰.

鈥 nie lekcewa偶 choroby. Chorzy nie lubi膮 komentarzy 鈥瀗ie wygl膮dasz na chorego鈥, mog膮 to odebra膰, jako kwestionowanie ich choroby.

鈥 nigdy nie lituj si臋 nad chorym. Wi臋kszo艣膰 pacjent贸w jest na to bardzo wyczulona.

鈥 nie udawaj, 偶e wszystko jest w porz膮dku. Bo nie jest. M贸w o swoich uczuciach i o tym, co jest dla Ciebie ci臋偶kie. Nie traktuj z艂o艣ci chorego osobi艣cie. Ma prawo do wykrzyczenia swojego b贸lu i smutku. Pozw贸l mu na to. Choroba jest bardzo trudnym momentem, cz臋sto zatem towarzyszy jej agresja, bezsilno艣膰 i z艂e emocje. Pami臋taj, 偶e najwa偶niejsza w byciu z osob膮 chor膮 na raka jest szczero艣膰. Jej brak bardzo 艂atwo wyczu膰. Udaj膮c, graj膮c i nie m贸wi膮c prawdy oraz tego, co faktycznie czujesz 鈥 tworzysz barier臋 mi臋dzy Tob膮 a chorym. To powoduje narastanie poczucia osamotnienia, frustracji, zagro偶enia i smutku.

zobacz wi臋cej na:聽https://www.zwrotnikraka.pl/jak-rozmawiac-z-chorym-na-raka/聽|

Ko艣ci贸艂 to wreszcie z siebie wydusi艂!

Polski song w sprawie uchod藕c贸w!

https://www.youtube.com/watch?v=3Xtgz9sGB7M

Biskupi w Bo偶e Cia艂o: o wierze, k艂amstwie, uchod藕cach i wolnej niedzieli.

Abp Stanis艂aw G膮decki, przewodnicz膮cy Konferencji Episkopatu Polski: 艢wiat niewiary to tak偶e nasz 艣wiat

Pod膮偶aj膮c w procesji Bo偶ego Cia艂a, dajemy wyraz tej wierze, kt贸ra zosta艂a nam przekazana 鈥 pocz膮wszy od czas贸w biskupa Jordana 鈥撀爌rzez ten wielki ponad tysi膮cletni 艂a艅cuch dziej贸w Ko艣cio艂a w naszej Ojczy藕nie. Jeste艣my integraln膮 cz臋艣ci膮 tego ci膮gu dziej贸w, i podobnie jak nasi przodkowie tak i my chcemy przekazywa膰 dalej t臋 wiar臋, 鈥瀉by 艣wiat uwierzy艂鈥.

[Niewierz膮cy] nie tylko nie poznaj膮 Prawdy w sensie intelektualnym, ale przede wszystkim nie do艣wiadczaj膮 Jej. Nie widz膮 ani nie znaj膮 Ducha Prawdy. Sprzeciwiaj膮 si臋 Bogu i nienawidz膮 Chrystusa.

艢wiat niewiary to nie jest wy艂膮cznie 艣wiat ateizmu, czy ba艂wochwalstwa. Jest to tak偶e nasz 艣wiat, 艣wiat ludzi wierz膮cych, kt贸rzy pogr膮偶eni s膮 w z艂u.

Przypominanie o tych sprawach jest dzisiaj konieczne tak偶e z powodu kryzysu prawdy, jaki prze偶ywamy. We wsp贸艂czesnej kulturze cz臋sto wyst臋puje tendencja do przyjmowania za jedyn膮 prawd臋 tej, kt贸ra jest zwi膮zana z technik膮 i聽nauk膮. Prawdziwe 鈥 uwa偶amy 鈥撀爅est tylko to, co cz艂owiek potraf do艣wiadczy膰 i zmierzy膰. Tylko to, co jest widzialne i dotykalne.

Dzisiaj wydaje si臋, 偶e jedyn膮 prawd膮 pewn膮 jest tzw. prawda naukowa, kt贸r膮 mo偶emy si臋 podzieli膰 z innymi. Tymczasem wiedza naukowa, cho膰 niezwykle wa偶na dla 偶ycia cz艂owieka, sama w sobie nie wystarcza. Potrzebujemy nie tylko chleba materialnego, ale tak偶e mi艂o艣ci, sensu, nadziei, solidnego fundamentu, kt贸re pomog艂yby nam 偶y膰 z sensem tak偶e w czasach kryzysu, w ciemno艣ciach, w trudno艣ciach zwi膮zanych z codziennymi problemami. A to w艂a艣nie daje nam wiara.

Wiara nie jest zwyk艂膮 intelektualn膮 zgod膮 cz艂owieka na szczeg贸lne prawdy dotycz膮ce Boga. Ona jest aktem, przez kt贸ry 鈥撀爓 spos贸b wolny 鈥撀爌owierzam si臋 Bogu, kt贸ry mnie kocha. Na Krzy偶u Jezus z Nazaretu, Syn Bo偶y ukazuje nam, jak daleko posuwa si臋 ta mi艂o艣膰 鈥 a偶 do daru z siebie, a偶 do ca艂kowitej ofiary. Wiara jest uwierzeniem w t臋 mi艂o艣膰 Boga, kt贸ra nie s艂abnie w obliczu niegodziwo艣ci cz艂owieka, w obliczu z艂a i 艣mierci, ale jest zdolna do przekszta艂cania wszelkiej formy zniewolenia, daj膮c mo偶liwo艣膰 zbawienia.

Abp Wojciech Polak, prymas Polski:聽Eucharystia nikogo nie wyklucza

Eucharystia zawiera naprawd臋 wszystko, co jest 偶yciem cz艂owieka i jego zbawieniem. W Niej jest wszystko, co nam jest naprawd臋 w 偶yciu potrzebne. Ona jest przecie偶 darem przekraczaj膮cym nasze naj艣mielsze oczekiwania i pragnienia. Eucharystia jest tak偶e sercem naszego 偶ycia wiary. Jest sercem, kt贸re nas o偶ywia. Jest sercem, kt贸re nape艂nia nas rado艣ci膮. Jest sercem, kt贸re prawdziwie 艂膮czy. Eucharystia jest wi臋c sakramentem jedno艣ci. Sakrament ten nikogo nie wyklucza.

Nie niesiemy w monstrancji jakiej艣 magicznej mocy, reklamowanego produktu, kt贸ry b臋dzie panaceum na wszelkie trudne sytuacje i ludzkie problemy. Niesiemy Boga, kt贸rego obecno艣膰 pod postaci膮 chleba 鈥 a wi臋c tak偶e obecno艣膰 w nas, gdy Go przyjmujemy 鈥 jest nie tylko wielk膮 艂ask膮 i darem, ale r贸wnie偶 ogromnym zobowi膮zaniem, by teraz poprzez 偶ycie i wiar臋 ukazywa膰 Go innym.

Czy wi臋c my, przez nasz膮 obecno艣膰 i nasze 偶ycie, jeste艣my tymi, kt贸rzy m贸wi膮 i ukazuj膮 innym obecno艣膰 Jezusa? Czy Jego moc, Jego mi艂o艣膰, Jego przebaczenie, Jego 艂aska, Jego otwarcie na drugiego cz艂owieka, Jego wyj艣cie do biednych i ubogich, do odtr膮conych przez ludzi, do uchod藕c贸w i przybysz贸w, jest teraz r贸wnie偶 i nasz膮 postaw膮? On 偶yje w nas, a my z Nim i przez Niego. Czy jednak 偶yjemy tak, jak On?

Kard. Kazimierz Nycz: Zaczynajmy od przygarniania z ulicy

Chcemy by膰 Ko艣cio艂em dla wszystkich ludzi dobrej woli, zw艂aszcza gdy przychodz膮 pokusy os艂abienia jedno艣ci, b膮d藕 niebezpiecze艅stwa podzia艂贸w i wykluczenia.

S艂owa Jezusa: 鈥瀉by byli jedno, aby 艣wiat uwierzy艂, 偶e艣 Ty mnie pos艂a艂鈥 to te偶 jest misja, z jak膮 B贸g nas posy艂a dzi艣 na ulic臋. Procesja do Pana, procesja z Panem, jest r贸wnocze艣nie procesj膮 ku sobie nawzajem. Aby w takiej procesji ku sobie nawzajem uczestniczy膰 szczerze, potrzeba pokonywa膰 uprzedzenia, ograniczenia, wszelkie blokady i zawsze i艣膰 za Nim i z Nim.

Jezuita Karl Rahner pisa艂: 鈥濸oprzez procesj臋 Bo偶ego Cia艂a m贸wimy sobie, 偶e jeste艣my pielgrzymami, kt贸rzy nie maj膮 tutaj trwa艂ego miejsca. Procesja jest 艣wi臋tym ruchem ludzi, rzeczywi艣cie ze sob膮 zwi膮zanych, 艂agodn膮 fal膮 spokoju i majestatu, pochodem z kornie z艂o偶onymi d艂o艅mi, a nie gorzko zaci艣ni臋tymi pi臋艣ciami. Pochodem, kt贸ry nikomu nie zagra偶a, nikogo nie wyklucza i b艂ogos艂awi nawet tym, co stoj膮 zdziwieni i patrz膮, niczego nie pojmuj膮c. Jest to ruch, co niesie ze sob膮 wszystko, co 艣wi臋te i wieczne, kt贸ry ma w sobie pok贸j i jedno艣膰. A idzie z nimi Pan dziej贸w鈥.

Ewangelie czytane i rozwa偶ane przy ka偶dym o艂tarzu pomagaj膮 nam zrozumie膰 istot臋 kultu Eucharystii, wr臋cz istot臋 chrze艣cija艅stwa, kt贸rej nie mo偶na zamkn膮膰 tylko w oderwanej od 偶ycia pobo偶no艣ci. Do tej istoty nale偶y misja, ewangelizacja, 艣wiadectwo. Do tej istoty nale偶y 偶ycie chrze艣cija艅skie w duchu Ewangelii i udzia艂 w przemianie 艣wiata, zawsze rozpoczynanej od siebie. To dlatego w procesji wchodzimy w 艣rodek codziennego 偶ycia cz艂owieka i w 艣rodek ludzkich problem贸w.聽Mocnym symbolem tej obecno艣ci w 艣rodku ludzkich spraw s膮 tegoroczne o艂tarze, z t艂em r贸偶nych monstrancji u偶ywanych przez wieki w Ko艣ciele i na Bo偶e Cia艂o. Przecie偶 nie chodzi tylko o promowanie sztuki sakralnej, ale o pokazanie jak Chrystus w Eucharystii towarzyszy Ko艣cio艂owi w czasach dawnych, ale te偶 kap艂anom w obozie koncentracyjnym w Dachau oraz ca艂kiem wsp贸艂cze艣nie.

Nie przez przypadek s艂yszymy podczas procesji ewangeli臋 o rozmno偶eniu chleba. Odczytujemy j膮 nie tylko jako zapowied藕 Eucharystii, ale konkretne zaproszenie do dzielenia si臋 chlebem z tymi, kt贸rzy go nie maj膮, b膮d藕 maj膮 go znacz膮co mniej ni偶 my. Chleb, tak jak to rozumia艂 patron roku 艣w. brat Albert, kiedy m贸wi艂: 鈥瀟rzeba by膰 dobrym jak chleb鈥, jest symbolem tego, co mamy do zrobienia jako uczniowie Chrystusa. On, 艣w. brat Albert, podobnie jak inni, Matka Teresa z Kalkuty, nie zaczynali od ewangelizacji i praktyk pobo偶nych. Zaczynali od przygarniania z ulicy, od im dania chleba, schronienia, szukania dr贸g powrotu do spo艂ecze艅stwa. To by艂a skuteczna droga przywracania godno艣ci, a tak偶e droga ewangelizacji.

Abp聽Henryk Hoser: Profanacja ewangelii jest faktem codziennym

Wiara, religia to nie jest tylko sprawa prywatna, kt贸ra celebrujemy przy zamkni臋tych drzwiach swoich wewn臋trznych pomieszcze艅, ale to jest r贸wnie偶 fakt publiczny; to jest r贸wnie偶 element, kt贸ry kszta艂tuje i powinien kszta艂towa膰 spo艂ecze艅stwo.

Nikt od sto艂u Bo偶ego nie powinien odchodzi膰 g艂odny. Eucharystia jest najwi臋kszym skarbem Ko艣cio艂a.聽Spo偶ywanie tego chleba jest gwarancj膮 偶ycia wiecznego; bez niego 偶ycia wiecznego osi膮gn膮膰 nie spos贸b.

Warto sobie u艣wiadomi膰, jak bardzo jeste艣my w oddaleniu od w艂a艣nie tej prawdy, kt贸ra ma nas budowa膰, a nie rujnowa膰; 偶e k艂amstwo sta艂o si臋 faktem spo艂ecznym coraz bardziej zajmuj膮cym przestrze艅 nasz膮 duchow膮, jak r贸wnie偶 umys艂ow膮.

K艂amstwa u偶ywa si臋 bardzo 艣wiadomie, jest ono perfidne, ubrane cz臋sto w pozory prawdy. Poprawno艣膰 polityczna nale偶y r贸wnie偶 jak偶e cz臋sto do k艂amliwych postaw, kt贸re musimy rozpozna膰 na czas, by jej nie ulega膰 i za ni膮 nie i艣膰. W聽przestrze艅 medialn膮 wpuszczane s膮 fa艂szywe wiadomo艣ci po to, 偶eby sta艂y si臋 narz臋dziem walki, najcz臋艣ciej walki o w艂adz臋 i pieni膮dze.

Nic zatem dziwnego, 偶e Ko艣ci贸艂 broni Eucharystii, broni przed 艣wi臋tokradztwem, broni przed profanacj膮. Ta obrona jest konieczna dlatego, 偶e 艣wi臋tokradztwo, profanacja ewangelii jest faktem codziennym; jest faktem r贸wnie偶 publicznym; jest faktem podtrzymywanym przez pewne nurty. Nie spos贸b nie wspomnie膰 o obrazoburczych, profanacyjnych sztukach teatralnych, kt贸re sta艂y si臋 ostatnio modne.

Kultura areligijna jest kultur膮 zanikow膮, jest kultur膮 marnienia i podlenia; i to historia nam ju偶 niejednokrotnie udowodni艂a.

Musimy z tym walczy膰, gdy偶 k艂amstwo jest m.in. uderzeniem w jedno艣膰 narodu. Nie dziwmy si臋, 偶e jeste艣my 艣wiadkami, cz臋sto bezsilnymi, takiego teatru k艂amstw, histerycznych coraz bardziej, kt贸re nas bulwersuj膮 i kt贸re nie daj膮 nam drugiej wa偶nej, potrzebnej cechy spo艂ecznej, jak膮 jest zaufanie.

Tracimy zaufanie mi臋dzy sob膮; do tych, kt贸rzy wyst臋puj膮 na scenie publicznej; kt贸rzy odgrywaj膮 r贸偶ne sztuki; kt贸rzy powoduj膮 teatralizacj臋 naszego 偶ycia i kt贸rzy lekcewa偶膮 prawd臋, lekcewa偶膮 cz艂owieka, jego godno艣膰; depcz膮 to, co jest najwy偶sze i 艣ci膮gaj膮 na bardzo niskie poziomy.

Abp Marek J臋draszewski: Niedziela Bo偶a i nasza

Nie wolno nam lekcewa偶y膰 trzeciego przykazania Dekalogu, kt贸re nakazuje 鈥濪zie艅 艣wi臋ty 艣wi臋ci膰鈥. Jest to sprawa, kt贸ra dotyczy nie tylko os贸b wierz膮cych, ale ca艂ego naszego spo艂ecze艅stwa. Chodzi bowiem o to, aby w imi臋 solidaryzmu spo艂ecznego wszystkim zapewni膰 mo偶liwo艣膰 niedzielnego odpoczynku, kt贸ry pozwala na godne prze偶ycie niedzieli w kr臋gach rodzinnych i przyjacielskich.聽Wiele dzieci cierpi z tego powodu, 偶e ich rodzice nie maj膮 dla nich czasu nawet w 艣wi膮teczne dni.

Podejmuj膮c to wa偶ne zagadnienie, pragniemy z ca艂膮 moc膮 przy艂膮czy膰 si臋 dzisiaj do tych wielorakich g艂os贸w, kt贸re jednocz膮c膮 si臋 we wsp贸lnym wo艂aniu: 鈥濶iedziela Bo偶a i nasza鈥. Niedziela b臋dzie naprawd臋 nasza, je艣li 鈥撀爅ako ludzie wierz膮cy 鈥撀爑czynimy wszystko, aby przede wszystkim by艂a ona Bo偶a.

Musimy by膰 i czu膰 si臋 odpowiedzialnymi za 偶ycie ka偶dego cz艂owieka 鈥撀爓 tym za 偶ycie dzieci jeszcze nienarodzonych, kt贸re 偶yj膮 pod sercami swych matek i kt贸re oczekuj膮 przede wszystkim od nich serca przepe艂nionego mi艂o艣ci膮. Odnosi si臋 to tak偶e do tych dzieci, kt贸re s膮 dotkni臋te biologicznymi wadami. W imi臋 eugeniki nie wolno nikogo pozbawia膰 偶ycia! To sprawa nie tylko wra偶liwo艣ci spo艂ecznej, ale pa艅stwa, kt贸re musi jednoznacznie stan膮膰 w ich obronie, a rodzic贸w tych dzieci wspiera膰 w ich trudach rodzicielskich i wychowawczych.

Abp Wiktor Skworc: Zaproszenie 鈥 r贸wnie偶 do migrant贸w i uchod藕c贸w

W liturgii uroczysto艣ci Cia艂a i Krwi Pa艅skiej wyra偶a si臋 spos贸b istnienia, relacja Ko艣cio艂a do 艣wiata. Procesja Bo偶ego Cia艂a to nie widowisko, nie manifestacja, a r臋ka Ko艣cio艂a z chlebem na d艂oni, wyci膮gni臋ta do wszystkich, zaproszenie skierowane do ka偶dego cz艂owieka, do migrant贸w i uchod藕c贸w r贸wnie偶.

Ka偶dy musi si臋 przyczynia膰 do rozwoju dojrza艂ej kultury otwarto艣ci, kt贸ra ma na uwadze jednakow膮 godno艣膰 ka偶dej osoby i nale偶yt膮 solidarno艣膰 z najs艂abszymi, domaga si臋 uznania podstawowych praw ka偶dego migranta. Do w艂adz publicznych nale偶y sprawowanie kontroli nad ruchami migracyjnymi, z uwzgl臋dnieniem wymog贸w dobra wsp贸lnego. Przyjmowanie migrant贸w winno zawsze odbywa膰 si臋 w poszanowaniu prawa, a zatem 鈥撀爂dy to konieczne 鈥撀爐owarzyszy膰 mu ma stanowcze t艂umienie nadu偶y膰.

聽http://laboratorium.wiez.pl/2017/06/15/biskupi-w-boze-cialo-o-wierze-klamstwie-uchodzcach-i-wolnej-niedzieli/

Jest w nas wci膮偶 samo dobro i empatia!

Ju偶 pisa艂am na moim blogu, 偶e nasze miasto i spo艂eczno艣膰 pomaga bardzo pozytywnemu M臋偶czy藕nie w zbi贸rce pieni臋dzy na strasznie drogi lek, w celu walki z rakiem.

Nasz bohater, tak bohater, bo trzeba by膰 bohaterem, aby mie膰 tyle silnej woli, by z t膮 wstr臋tn膮 chorob膮 si臋 zmierzy膰!.聽

Nasz bohater ma na imi臋 Artur i jest Ojcem dw贸jki dzieci.

Nasz bohater nie poddaje si臋 i walczy o ka偶dy grosz z pomoc膮 dobrych ludzi, aby pogoni膰 chorobie kota i wyzdrowie膰.

Pisz臋 o tym dlatego, 偶e ukaza艂o si臋 na stronie „Siepomaga” jego 艣wiadectwo choroby.聽

Panu Arturowi s膮 potrzebne pieni膮dze, aby kontynuowa膰 dalsze leczenie, gdy偶 nasze pa艅stwo tego leczenia nie refunduje i odbiera chorym szans臋 na wyleczenie. Tak nie powinno by膰 i tu otwiera si臋 scyzoryk w kieszeni.

Mo偶e je艣li przeczytacie, to, co Pan Artur napisa艂 o swojej walce, to i Wam w艂膮czy si臋 empatia.

Prosz臋 w swoim imieniu te偶, gdy偶 znam Pana Artura i razem z M臋偶em kibicujemy mu w tej, jak偶e ci臋偶kiej walce.

Pan Artur dzisiaj zamie艣ci艂 swoj膮 pro艣b臋 i tylko przez par臋 godzin wp艂acono ponad 40 tysi臋cy!

W ludziach wci膮偶 drzemie dobro i ch臋膰 pomagania! Jeszcze nie wszystko umar艂o w Nas!

Droga jest ka偶da z艂ot贸wka!

https://www.siepomaga.pl/arturszuba

Tam w lustrze to niestety ja

ZBI脫RKA NA CEL: ZAKUP LEKU CETUXIMAB – OSTATNIEJ SZANSY NA POKONANIE RAKA

Kiedy patrz臋 w lustro, widz臋 obcego cz艂owieka. Spogl膮da na mnie wychudzony, 艂ysy facet. Te same co zawsze, czarne ciuchy s膮 teraz za du偶e, a cera zniszczona. Starzec. Tylko gdzie艣 g艂臋boko w oczach wida膰 resztk臋 dawnego mnie, t臋 cz膮stk臋, kt贸rej nie zd膮偶y艂 zabi膰 rak. T臋 cz膮stk臋, kt贸ra tak bardzo chce 偶y膰…

Zawsze wsz臋dzie by艂o mnie pe艂no. W艂asny zesp贸艂, wydana ksi膮偶ka, dziesi膮tki zorganizowanych wydarze艅. W ci膮g艂ym biegu, ale szcz臋艣liwy, bo zawsze mia艂em przy sobie tych, kt贸rzy s膮 dla mnie najwa偶niejsi 鈥 ukochan膮 dziewczyn臋, dzieci i przyjaci贸艂 鈥 tych wszystkich dobrych ludzi napotkanych gdzie艣 po drodze. Tych, z kt贸rymi gra艂em, pracowa艂em, albo pozna艂em na koncertach ukochanej Republiki.

Zdrowie zacz臋艂o mi si臋 sypa膰 jakie艣 dwa lata temu. To by艂a czyja艣 impreza urodzinowa. Mn贸stwo ludzi, muzyka, tylko ze mn膮 co艣 nie tak. Zamiast dobrej zabawy niepok贸j, bo na obola艂ej szyi w臋z艂y ch艂onne uros艂y do rozmiar贸w pi艂ki. Zupe艂nie nagle, nie wiadomo dlaczego. Dzie艅 p贸藕niej poszed艂em do lekarza, kt贸ry nie widzia艂 powod贸w do niepokoju, a ja cierpliwie czeka艂em, a偶 w臋z艂y ch艂onne ponownie si臋 zmniejsz膮 i nie dr膮偶y艂em tematu. W zasadzie by艂o mi to na r臋k臋, bo kt贸ry facet lubi chodzi膰 po lekarzach?聽艁atwiej by艂o uwierzy膰 w to, 偶e nic mi nie jest i 偶e samo przejdzie.

Przej艣膰 jednak nie chcia艂o. Chodzi艂em jak gdyby nic z napuchni臋t膮 szyj膮, a偶 w ko艅cu do laryngologa wygoni艂a mnie matka, kiedy by艂em w moim rodzinnym Choszcznie. Zabawne, tak jakbym zn贸w by艂 dzieckiem… Lekarz od razu odes艂a艂 mnie na biopsj臋.聽Diagnoza, kt贸r膮 us艂ysza艂em, by艂a najgorsz膮 z mo偶liwych,聽z gatunku tych, kt贸rych boj膮 si臋 nawet najtwardsi.聽Od 艣rodka zjada艂 mnie rak.聽W臋z艂y ch艂onne to by艂 ju偶 jeden z kilku przerzut贸w. Nowotw贸r zaatakowa艂 tak偶e moj膮 w膮trob臋, 偶o艂膮dek i ko艣ci. Najgorsze by艂o to, 偶e nikt z lekarzy nie wiedzia艂, gdzie choroba tak naprawd臋 si臋 zacz臋艂a, co by艂o punktem wyj艣cia dla pr贸buj膮cego mnie zabi膰 nowotworu. Ba艂em si臋, cholernie si臋 ba艂em. Nie pierwszy raz w 偶yciu, ale po raz pierwszy tak ca艂kowicie. Ba艂em si臋 b贸lu, ba艂em si臋 tego, co dalej z zespo艂em i rozgrzeban膮 p艂yt膮, ba艂em si臋 o pieni膮dze, a聽nade wszystko ba艂em si臋 o dzieci.聽O to jak d艂ugo b臋d臋 m贸g艂 si臋 jeszcze nimi cieszy膰 i jak one poradz膮 sobie beze mnie. Walka z nowotworem to nie tylko mierzenie si臋 z jego fizycznymi objawami. To tak偶e, a mo偶e przede wszystkim, walka z w艂asnymi l臋kami.

Pierwszej chemii nie zapomn臋 nigdy, bo takiego b贸lu wymaza膰 z g艂owy si臋 nie da.聽My艣la艂em, 偶e umr臋, 偶e eksploduj臋. Czu艂em, jak rozprowadzane po organizmie razem z krwi膮 chemikalia, zabijaj膮 ka偶d膮 tkank臋. Czu艂em si臋 tak s艂aby, jak jeszcze nigdy w 偶yciu. Mia艂em tylko nadziej臋, 偶e rak jest jeszcze s艂abszy…

Szybko okaza艂o si臋, 偶e chemioterapia to zbyt ma艂o, 偶e stosuj膮c wy艂膮cznie j膮, nie b臋d臋 w stanie pokona膰 choroby. Potrzebowa艂em wspomagaj膮cego leczenia przeciwcia艂ami hamuj膮cymi rozw贸j raka. Cudowny lek, kt贸ry zaproponowali mi lekarze nazywa艂 si臋 Cetuximab i refundowany by艂 tylko dla tych, kt贸rzy chorowali na raka jelita grubego. Ja, cz艂owiek walcz膮cy z kilkoma przerzutami, ze wszystkich rak贸w 艣wiata, tego jednego akurat nie mia艂em, zatem zgodnie z logik膮 biurokratycznej machiny,聽nie przys艂ugiwa艂a mi refundacja. Je偶eli chcia艂em 偶y膰, musia艂em zap艂aci膰 za leczenie z w艂asnych pieni臋dzy.聽

My艣la艂em, 偶e to koniec. Leczenie by艂o zupe艂nie poza moim zasi臋giem. To wtedy, kiedy za艂amany czeka艂am ju偶 chyba tylko na 艣mier膰. Kiedy zacz膮艂em si臋 godzi膰 z tym, 偶e to koniec, 偶e nie doci膮gn臋 nawet pi臋膰dziesi膮tki, przekona艂em si臋 o tym, jak wielu mam przyjaci贸艂, dla jak wielu ludzi jestem wa偶ny. Wiadomo艣膰 o tym, 偶e jestem chory, pu艣ci艂a w eter moja dziewczyna, a to, co sta艂o si臋 potem to by艂o co艣 niesamowitego. Istna lawina pomocy, kt贸rej nie zapomn臋 do ko艅ca 偶ycia. Aukcje, koncerty – przyjaciele robili wszystko, 偶eby tylko zebra膰 pieni膮dze na moje leczenie. Nawet klasa mojego 11 letniego syna zorganizowa艂a charytatywny kiermasz, z kt贸rego doch贸d zosta艂 przeznaczony na moje leczenie. Siedzia艂em w domu i 艣ledzi艂em to wszystko, co si臋 dzieje w internecie, nie mog膮c uwierzy膰 w ogrom dobra, jaki mnie spotyka艂. Ja, doros艂y facet, p艂aka艂em jak dziecko, ale tym razem nie z b贸lu, cho膰 ten wci膮偶 doskwiera艂. P艂aka艂em ze wzruszenia…

W tym wszystkim chodzi艂o nie tylko o pieni膮dze. Potrzebowa艂em ich, ale jeszcze bardziej potrzebowa艂em wiary w to, 偶e jest po co walczy膰, 偶e dam rad臋, 偶e jest dla kogo. Okaza艂o si臋, 偶e cho膰 ci臋偶ko chorym, to jednak jestem szcz臋艣liwcem, bo stoi za mn膮 nie tylko rodzin膮, ale ca艂a armia przyjaci贸艂, muzyk贸w, fan贸w Republiki 鈥 zespo艂u, kt贸ry sam ukocha艂em i kt贸rego inni mi艂o艣nicy organizowali teraz dla mnie koncerty.聽Wiedzia艂em, 偶e nie mog臋 umrze膰, 偶e po prostu nie mog臋 tego zrobi膰 tym wszystkim ludziom, 偶e nie wolno mi ich zawie艣膰.

Dzi臋ki pomocy przyjaci贸艂 mog艂em rozpocz膮膰 leczenie ostatniej szansy. Na efekty nie trzeba by艂o d艂ugo czeka膰. Okaza艂o si臋, 偶e lek dzia艂a dok艂adnie tak, jak przewidziano w laboratoriach. Co prawda wygl膮da艂em coraz gorzej, bo skutkiem ubocznym s膮 doprawdy dziwne reakcje sk贸rne, ale kto by si臋 tym przejmowa艂, kiedy wszystkie wyniki wskazywa艂y na to, 偶e rak jest w odwrocie. Leczenie dzia艂o, ale szybko poch艂on臋艂o wszystkie zebrane pieni膮dze. Kiedy ju偶 wydawa艂o si臋, 偶e jestem na dobrej drodze, stan膮艂em przed widmem przerwania leczenia – tej jedynej drogi na to, by pozosta膰 w艣r贸d 偶ywych.

O miejscu, w kt贸rym dziej膮 si臋 cuda, dowiedzia艂em si臋 od kolegi. Kiedy艣 pewnie nie przysz艂oby mi do g艂owy, 偶e b臋d臋 prosi艂 o pieni膮dze obcych ludzi, ale nie mam wyboru. Wiem, 偶e lek dzia艂a, 偶e istnieje ratunek i mog臋 kupi膰 sobie 偶ycie. Bez Waszego wsparcia nie dam jednak rady. Mam do zrobienia jeszcze tyle rzeczy, musz臋 wychowa膰 dzieci, nie mog臋 teraz odej艣膰, po prost nie mog臋…

Czy ja jestem konfesjona艂em?

Us艂ysza艂am dzi艣 znamienne s艂owa od pewnej wsp贸艂pracownicy, z kt贸r膮 pracowa艂am bodaj偶e 5 lat temu, ale o tym potem.

By艂o to tak, 偶e pracowa艂y艣my w jednym dziale i pracowa艂o nam si臋 bardzo dobrze. Pani owa nie by艂a moj膮 szefow膮, ale w hierarchii biurowej by艂a wy偶ej, cho膰by sta偶em pracy i do艣wiadczeniem. R贸偶ni艂o nas 聽ponad 10 lat, ale w niczym, to nam nie przeszkadza艂o, aby praca uk艂ada艂a si臋 艣wietnie.

Cz臋sto chodzi艂am do jej gabinetu, by podpisa艂a sporz膮dzone przeze mnie dokumenty i przybi艂a swoj膮 piecz膮tk臋, bym mog艂a dokumenty rozes艂a膰 po zainteresowanych petentach. Cz臋sto te偶 prosi艂a, bym ja co艣 jej napisa艂a na komputerze i wydrukowa艂a, bo Ona z komputerem nie za bardzo by艂a.

Kiedy w wydziale by艂y czyje艣 imieniny, 聽jak to w biurze zazwyczaj si臋 dzieje, 偶e robi si臋 chwil臋 przerwy na ciasto i dobr膮 kaw臋, a przy okazji rozmawia艂o si臋 o sprawach niekoniecznie zwi膮zanych z prac膮, zawsze by艂a mi艂a i przyjazna.

By艂o nas w wydziale pi臋膰 kobiet i ka偶da mia艂a swoje zadania, ale je艣li kt贸ra艣 mia艂a urlop, albo zachorowa艂a, to nie by艂o 偶adnego problemu, by j膮 zast膮pi膰 i wykonywa膰 jej obowi膮zki przez ten czas.

Pracowa艂o si臋 w mi艂ej i spokojnej atmosferze, bez focha i bez plotek, mimo, 偶e wiedzia艂y艣my o sobie sporo. Jak to w 偶yciu bywa, ka偶da z nas mia艂a jakie艣 k艂opoty, a to z dzie膰mi, a to z finansami i tak dalej, ale nigdy nic nie wychodzi艂o dalej.

Wspominam tamten czas bardzo dobrze, ale do pewnego momentu.

Moja C贸rka zaproponowa艂a mi, abym z drug膮 C贸rk膮 przyjecha艂a do niej – do Pary偶a, gdzie pracowa艂a. Chcia艂a nam pokaza膰, to czarowne miasto i 聽kawa艂ek zachodu i tu zacz臋艂y si臋 schody.

Mia艂am zaplanowany urlop jak to w pracy bywa, ale napisa艂am podanie o kilka dni urlopu poza grafikiem. Napotka艂am na 艣cian臋 i jaki艣 dziwny mur i do dzi艣 nie wiem dlaczego?

W ko艅cu uda艂o si臋 wynegocjowa膰 i pojecha艂am. W Pary偶u by艂o cudnie, cho膰 troch臋 towarzyszy艂 nam deszcz, ale to nie przeszkodzi艂o nam, aby pozwiedza膰 miasto i wjecha膰 na wie偶臋 E. Zach艂ysn臋艂am si臋 Pary偶em, cho膰 nigdy wi臋cej tam nie trafi艂am, ale wci膮偶 jest we mnie podziw i magia dla 聽Pary偶a.

No dobrze. Kiedy wr贸ci艂am, pochwali艂am si臋 zdj臋ciami, bo troch臋 ich narobi艂am. A to panorama miasta z wie偶y E, a to z mostu, a to podczas ta艅ca salsy nad brzegiem Sekwany. Mam te zdj臋cia do dzi艣 i ch臋tnie do nich wracam.

Wracaj膮c do tej pani, to przesta艂a si臋 do mnie odzywa膰 i zacz臋艂a traktowa膰 mnie obcesowo i strasznie s艂u偶bowo. Od razu zauwa偶y艂am, 偶e co艣 jest nie tak. Zawsze wraca艂y艣my z pracy razem do domu, bo sz艂y艣my w tym samym kierunku, a偶 nagle ten rytua艂 si臋 sko艅czy艂. 聽Ona wychodzi艂a pierwsza, a ja po drodze widzia艂am jej plecy i tak by艂o ju偶 zawsze, co zaakceptowa艂am i pogodzi艂am si臋 z takim stanem rzeczy, cho膰 by艂o mi bardzo przykro.

W ko艅cu nasze drogi si臋 rozesz艂y, bo owa Pani przesz艂a na emerytur臋 i ju偶 si臋 widywa艂y艣my bardzo rzadko. Potem ja odesz艂am z pracy i w konsekwencji widzia艂y艣my si臋 sporadycznie i tylko na dzie艅 dobry, ale do dzisiaj.

Kto艣 do mnie zapuka艂 i kiedy otworzy艂am drzwi, to mnie zamurowa艂o.

– Czy mog臋 z tob膮 porozmawia膰, tak po starej znajomo艣ci?

Zaprosi艂am do domu rzecz jasna, cho膰 poczu艂am od progu wo艅 alkoholu.

Pomy艣la艂am, 偶e wypi艂a, aby doda膰 sobie odwagi, aby do mnie przyj艣膰.

Zrobi艂am kaw臋 i usiad艂y艣my, cho膰 z pocz膮tku by艂am lekko sparali偶owana, bo nie spodziewa艂am si臋 takiej wizyty i to kogo?

Od razu zauwa偶y艂am, 偶e bardzo zeszczupla艂a i zmarnia艂a. Twarz jej poszarza艂a, a w艂osy mia艂a w nie艂adzie, co kiedy艣 by艂o nie do pomy艣lenia, bo zawsze o siebie dba艂a.

– Przysz艂am, bo nie mam ju偶 do kogo i wiesz, 偶e m贸j m膮偶 ju偶 odszed艂 z tego 艣wiata?

– Tak wiem i jest mi bardzo przykro z tego powodu – odpar艂am.

– Jestem w totalnej dupie ( jej s艂owa )!

– Pomaga艂am finansowo c贸rce i synowi, a teraz 艣cigaj膮 mnie za kredyty, bo wzi臋艂am dla nich, aby stan臋li na nogi. – Obiecali stare konie, 偶e poszukaj膮 roboty i zaczn膮 sp艂aca膰, ale nic z tego i dalej pij膮 i roztrwonili wszystko, a ja teraz nie mam na chleb.

Nie wiedzia艂am jak mam si臋 zachowa膰 i podpowiedzia艂am, 偶e mo偶e trzeba i艣膰 po pomoc do Opieki Spo艂ecznej skoro sprawy si臋 tak 藕le maj膮!

– Wstydz臋 si臋 strasznie, 偶e mam takie dzieci. – Wstydz臋 si臋, 偶e dopu艣ci艂am do takiej sytuacji i sama wci膮gn臋艂am si臋 w d贸艂 bez wyj艣cia i wiesz co? – Chyba si臋 powiesz臋, bo d艂u偶ej tego nie wytrzymam!

– Jeste艣 jedyn膮, kt贸rej o tym powiedzia艂am, bo wszystkie inne si臋 ode mnie odwr贸ci艂y, kiedy si臋gn臋艂am finansowego dna i nie prosz臋 ci臋 o 偶adne pieni膮dze, a tylko chcia艂am si臋 wygada膰! – Wybacz, 偶e zawracam ci g艂ow臋 i tylko ci powiem, 偶e podziwiam ci臋, bo uratowa艂a艣 swoje ma艂偶e艅stwo, a dzieci zazdroszcz膮 ci wszyscy w mie艣cie i okolicach! – Jeste艣 szcz臋艣ciar膮!

Po偶egna艂y艣my si臋 i tylko poprosi艂a, abym od czasu do czasu j膮 odwiedzi艂a, a ja po jej wyj艣ciu nie mog艂am do siebie doj艣膰!

Czy ja zawsze musz臋 by膰 konfesjona艂em, 偶e jak bida do do Elki?

Przed chwil膮 napisa艂am mejla do Opieki Spo艂ecznej w moim mie艣cie i uwa偶am, 偶e na tym moja rola powinna si臋 sko艅czy膰, ale czy aby na pewno?

Mam mieszane uczucia, ale c贸偶 wi臋cej mog臋 zrobi膰 dla kobiety, kt贸ra kiedy艣 odwr贸ci艂a si臋 do mnie plecami z tak g艂upiego powodu?

Teraz ju偶 nie ma 偶adnych stosunk贸w s膮siedzkich!

Kiedy by艂am dziewczynk膮, to pami臋tam, 偶e w miejscu zamieszkania by艂y bardzo poprawne stosunki s膮siedzkie. Ludzie jako艣 byli siebie bli偶ej i chyba ka偶da kobieta w moim wieku pami臋ta moment, kiedy nasze mamy szy艂y do s膮siadki obok, by po偶yczy膰 szklank臋 cukru, albo m膮ki, bo akurat do czego艣 zabrak艂o, ale nie by艂o to na wieczne oddanie, bo po偶yczka by艂a zawsze honorowa.

Pami臋tam, 偶e w naszym bloku mieszka艂a dobra krawcowa, kt贸ra tanio szy艂a dla s膮siadek sukienki i ubrania dla dzieciak贸w. Pami臋tam pani膮 kt贸ra robi艂a cudnie na drutach i potrafi艂a wyczarowa膰 fajny sweterek dla dziecka, czy zimow膮 czapk臋.

To by艂y czasy, 偶e ludzie nie zamykali si臋 na siebie i ze sob膮 po prostu rozmawiali. Kto艣 rzuci艂 has艂o, 偶e wie, gdzie kupi膰 dobre i tanie ziemniaki, albo gdzie najlepiej kupi膰 艣wie偶utkie jajka. To by艂a informacja wymienna z korzy艣ci膮 dla wszystkich s膮siadek i mieszka艅c贸w.

Mo偶na by艂o w wyj膮tkowej sytuacji poprosi膰 s膮siadk臋 o przypilnowanie dziecka, albo w razie wyjazdu podrzuci膰 klucze, by s膮siadka podla艂a kwiaty w domu i nikt niczego si臋 nie obawia艂 i nikt niczego si臋 nie ba艂.

Dzieciaki w wakacje z tego samego bloku, szala艂y na podw贸rkach do p贸藕nego wieczora, a kiedy chcia艂o im si臋 je艣膰, czy pi膰, to matki wisia艂y na oknach i po prostu tym sposobem dokarmia艂y dzieciaki wiecznie zaganiane za pi艂k膮, czy wisz膮ce na trzepakach. Nikt nie ba艂 si臋 pedofila i nikt nie zak艂ada艂 monitoringu, by pod blokiem i w bloku by艂o bezpieczniej.

To by艂y czasy, kiedy ludzie ze sob膮 rozmawiali i sobie ufali, a teraz?

Opowiem kr贸tk膮 historyjk臋, jako przyk艂ad, 偶e tamte czasy ju偶 nie wr贸c膮:

Moja Mama upar艂a si臋, 偶e sama kupi sobie du偶膮 butl臋 wody, tak膮 pi臋ciolitrow膮, cho膰 przewa偶nie rodzina jej donosi, ale si臋 upar艂a.

Wchodz膮c po schodach, ta nieszcz臋sna butla wymskn臋艂a si臋 jej z r膮k i poturla艂a si臋 po schodach z wielkim hukiem, odbijaj膮c si臋 o ka偶dy stopie艅.

Nikt nie wyszed艂, cho膰 w klatce mieszkaj膮 przewa偶nie osoby ju偶 nie pracuj膮ce. Nikt nie wyszed艂 sprawdzi膰, 偶e to mo偶e cz艂owiek zlecia艂 ze schod贸w i mo偶e potrzebuje pomocy, Nikt nie uchyli艂 drzwi i nie wychyli艂 nosa, by to sprawdzi膰.

To jest w艂a艣nie znak naszych czas贸w, a tamte, dobre lata przyja藕ni s膮siedzkiej ju偶 id膮 w zapomnienie. Przykre.