Archiwa tagu: por贸d

Rodzi膰 po ludzku, czy to tak wiele?

Por贸d dla ka偶dej kobiety jest wielkim szcz臋艣ciem, mimo b贸lu, gdy偶 oto nadesz艂a d艂ugo oczekiwana chwila powo艂ania swojego dziecka na 艣wiat. 聽Ka偶da kobieta inaczej to przechodzi i jedne kobiety rodz膮 szybko i bez powik艂a艅, a drugie m臋cz膮 si臋 godzinami na salach porodowych je艣li oczywi艣cie chc膮 rodzi膰 si艂ami natury.

Jest wiele takich przypadk贸w, 偶e lekarz pilotuj膮cy por贸d decyduje o cesarskim ci臋ciu i dobrze, 偶e wsp贸艂czesna medycyna ma inne rozwi膮zanie ni偶 za czas贸w s艂usznie minionych, kiedy to kobiety przewa偶nie rodzi艂y si艂ami natury.

Por贸d dla kobiety nie powinien jednak by膰 dla niej traum膮, po kt贸rej trudno si臋 jej pozbiera膰. Czasami, a mo偶e cz臋sto kobiety na porod贸wkach s膮 bardzo 藕le taktowane i to si臋 zdarza du偶o za cz臋sto.

Niekt贸re milcz膮 na temat z艂ego traktowania i je艣li urodz膮 zdrowe dziecko, to po paru dobach wypisane ze szpitala z dzieckiem – zapominaj膮, albo nie chc膮 tego rozdrapywa膰. Wol膮 odda膰 si臋 ca艂kowicie swojemu dziecka i znikaj膮 ze swoimi z艂ymi wspomnieniami tak ja ja, ale o tym za chwil臋!

Od kilku dni media tr膮bi膮 o rodz膮cej kobiecie w Starachowicach, kt贸ra mi臋dzy 艂贸偶kami – na pod艂odze rodzi艂a swoje martwe dziecko. Nikt z personelu jej nie pom贸g艂, cho膰 na oddziale po艂o偶niczym nie by艂o wa偶niejszych do ogarni臋cia porod贸w. Piel臋gniarki, salowe, a nast臋pnie przywo艂ana lekarka nie udzieli艂y jej 偶adnej pomocy.

Co jest wa偶niejszego dla personelu, kt贸ry bierze pieni膮dze za swoj膮 prac臋, opr贸cz ratowania ludzkiego 偶ycia?

Co robi艂y w tym czasie, kiedy ta biedna kobieta wi艂a si臋 w b贸lach przez 5 godzin?

Dlaczego nikt nie zareagowa艂 na pro艣by jej m臋偶a, 偶e dzieje si臋 co艣 strasznego, a jego 偶ona jak pies rodzi w cywilizowanym zdawa艂oby si臋 szpitalu?

Dramat nie do opisania i zrozumienia, 偶e w XXI wieku dziej膮 si臋 tak dantejskie sceny.

Dzi艣 w mediach by艂a konferencja, na kt贸rej Dyrektor Szpitala gorzko si臋 t艂umaczy艂 i obwie艣ci艂, 偶e zwolni艂 na pysk ile艣 tam os贸b, ale co z tego, skoro kobieta tej traumy nie wyma偶e ze swojej pami臋ci do ko艅ca 偶ycia.

Szkoda, 偶e jej m膮偶 nie zrobi艂 drastycznych fotek, kiedy jego 偶ona wi艂a si臋 z b贸lu na szpitalnej pod艂odze, ale mam nadziej臋, 偶e kto艣 im pomo偶e uzyska膰 wysokie odszkodowanie jako zado艣膰uczynienie za pogwa艂cenie cz艂owiecze艅stwa w polskim szpitalu, kt贸ry g艂osi rodzenie bez b贸lu.

Tak mnie na historia wstrz膮sn臋艂a i automatycznie w艂膮czy艂y mi si臋 wspomnienia z mojego porodu drugiego dziecka, a by艂o to tak:

12 grudnia 1979 r.
O godzinie 12.20 urodzi艂am moj膮 drug膮 C贸reczk臋.
Dziecko zosta艂o mi zabrane, a mnie pozostawiono na sali pod nieszczelnym oknem.
To by艂a ostra zimna, a mnie przykryt膮 tylko prze艣cierad艂em
i trzymano do godziny 19 na jakim艣 metalowym garnku.聽
Kiedy pyta艂am dlaczego tak d艂ugo musz臋 le偶e膰 na tej sali i czy z dzieckiem jest wszystko w porz膮dku – us艂ysza艂am tylko, 偶e zaraz, zaraz i mam by膰 cicho!
Piel臋gniarki mia艂y jakie艣 imieniny i nie mia艂 kto przygotowa膰 dla mnie 艂贸偶ka. Dlatego trzymano mnie tak d艂ugo pod zimnym oknem w kusej koszulinie, a ja zmarz艂am jak pies w budzie podczas ostrej zimy!
Dlatego bardzo rozumiem t臋 kobiet臋, kt贸r膮 potraktowano jak psa w szpitalu w Starachowicach.
Nie do艣膰, 偶e jej dziecko by艂o martwe, to jeszcze spotka艂a j膮 taka znieczulica.
Na porod贸wkach chyba najbardziej ta znieczulica si臋 objawia i to kobieta, kobiecie szykuje taki los!

Kurtyna! Tak by艂o, tak jest i tak b臋dzie – twierdz臋, bo kobieta jest gorszym gatunkiem od wiek贸w!

I tu zadam jeszcze pytanie, czy w polskich szpitalach na ka偶dym szczeblu ju偶 panuje klauzula sumienia i ci w Starachowicach bali si臋 odpowiedzialno艣ci za martwy p艂贸d tej kobiety?

Nigdy rodzice nie wiedz膮, jakie geny przeka偶膮 swojemu dziecku!

Ola i Jan od trzech lat starali si臋 o dziecko. Kiedy tylko test nie wykazywa艂 ci膮偶y, to Ola popada艂a w ob艂臋dn膮 rozpacz, bo przecie偶 na karku mia艂a ju偶 po trzydziestce.

Jan j膮 pociesza艂, ale z ka偶d膮 jej rozpacz膮 sam zacz膮艂 w膮tpi膰, 偶e kiedykolwiek doczekaj膮 si臋 swojego upragnionego dziecka. Mieli wszystko, bo du偶y dom, dobr膮 prac臋, a jednak t臋sknili za male艅stwem, kt贸re dope艂ni艂oby ich szcz臋艣cia.

Ola si臋 leczy艂a, ale jako艣 marnie to wszystko wychodzi艂o i ju偶 my艣leli o adopcji, a nawet przez my艣l przechodzi艂a im surogatka, cho膰 to nielegalne.

Kiedy ju偶 ca艂kiem stracili nadziej臋, to pewnego poranka Ola 聽pobieg艂a do toalety i wymiotowa艂a, bo tak 藕le si臋 poczu艂a. My艣la艂a, 偶e si臋 czym艣 zatru艂a, ale kiedy nie pojawi艂a si臋 nast臋pna miesi膮czka, czym pr臋dzej pobieg艂a kupi膰 test i czym pr臋dzej go zrobi艂a.

Kiedy zobaczy艂a dwie kreski, to wpada艂a w tak膮 eufori臋, 偶e ta艅czy艂a po pokoju ze szcz臋艣cia i powiadomi艂a czym pr臋dzej m臋偶a i wszystkich znajomych i rodzic贸w, bo szcz臋艣cie rozrywa艂o jej dusz臋 i chcia艂a, aby ca艂y 艣wiat si臋 z ni膮 cieszy艂.

Ci膮偶a przebiega艂a ksi膮偶kowo i Ola nie musia艂a bra膰 偶adnych zwolnie艅, bo czu艂a si臋 艣wietnie, a wymioty min臋艂y i nie mia艂a 偶adnego wstr臋tu do jedzenia, nic z tych rzeczy.

Oboje wpadli w wir zakup贸w i urz膮dzali pokoik dla malucha, a ju偶 wiedzieli, 偶e b臋d膮 mieli synka. Zastanawiali si臋 nad imieniem. Jan chcia艂 by by艂 ma艂y Heniu, po dziadku, a Ola wola艂a Franka, te偶 po swoim dziadku, kt贸ry by艂 dla niej najlepszym dziadkiem na 艣wiecie.

Stan臋艂o wi臋c na Franku, a Ola kupuj膮c ubranka dla swojego dziecka, wpada艂a w eufori臋 i ka偶de ubranko ca艂owa艂a i nie mog艂a doczeka膰 si臋 porodu.

W szpitalu zastrzeg艂a sobie, 偶e chce rodzi膰 si艂ami natury i nie ma by膰 偶adnej cesarki. Chcia艂a czu膰, 偶e rodzi swoje wyt臋sknione dziecko i po trzech godzinach urodzi艂a 艣licznego i zdrowego Franka, swojego synka ukochanego.

Kiedy po艂o偶yli jej male艅stwo przy piersi od razu je pokocha艂a 聽i czu艂a si臋 matk膮 najszcz臋艣liwsz膮 na 艣wiecie.

Ola wzi臋艂a urlop wychowawczy, aby Franka mie膰 na matczynym oku w jego najwa偶niejszych latach rozwoju. Uczy艂a go wszystkiego i kocha艂a jak wariatka. By艂a bardzo troskliw膮 mam膮 i dawa艂a mu moc mi艂o艣ci.

Kiedy Franiu sko艅czy艂 trzy lata, uznali, 偶e czas go wypu艣ci膰 w 艣wiat i ma艂y zacz膮艂 chodzi膰 do najlepszego przedszkola. Wszytko by艂o dobrze, ale opiekunki zg艂asza艂y, 偶e Franio woli bawi膰 si臋 z dziewczynkami i razem z nimi ubiera i czesze lalki, a ch艂opcami w grupie si臋 wcale nie interesuje.

Nie zmartwi艂o to Oli wcale, bo je艣li tak wybiera, to widocznie taki jest, 偶e woli by膰 z dziewczynkami i wcale nie dar艂a z tego powodu szat.

Jednak i w domu zauwa偶y艂a, 偶e nie bawi si臋 zabawkami, jakie Jan mu kupowa艂, a by艂y to samochody policyjne i stra偶ackie, a wola艂 przytula膰 mi臋kkie misie i maskotki kolorowe.

Jednego dnia pojecha艂a z Frankiem do super marketu i w stoisku z ubrankami Franek si臋 upar艂, by kupi艂a mu sukienk臋 i r贸偶owe buciki. Kiedy powiedzia艂a, 偶e owszem kupi mu ubranko, ale to b臋d膮 spodnie, to Franek si臋 rozp艂aka艂 i w spazmatycznym szlochu rzuci艂 si臋 聽na pod艂og臋. Kiedy go uciszy艂a, to oznajmi艂 jej, 偶e chce lalk臋 do zabawy i niech tatu艣 mu ju偶 nie kupuje 偶adnych samochod贸w, bo on nie lubi i nie b臋dzie si臋 tym nigdy bawi艂.

Oli zapali艂a si臋 lampka, 偶e jej syn jest inny i 藕le si臋 czuje w swojej sk贸rze. Nie rozpacza艂a i kiedy Jan oponowa艂 i si臋 w艣ciek艂, 偶e jego syn jest bab膮, to Ola bra艂a go w obron臋 z ca艂ych si艂 i t艂umaczy艂a, 偶e ma go zaakceptowa膰, takim jakim jest.

Przyszed艂 czas, 偶e Franek musia艂 ju偶 i艣膰 do szko艂y, do pierwszej klasy i za 偶adne skarby nie chcia艂 ubra膰 ch艂opi臋cej garderoby, a wi臋c Ola mia艂a schowan膮 sukienk臋 i tak ubra艂a swojego syna na przywitanie szko艂y.

Kiedy Jan to zobaczy艂, to o ma艂o nie uderzy艂 Oli i oznajmi艂, 偶e je艣li tak wy艣le syna do szko艂y, to on si臋 wyprowadzi, bo spali si臋 ze wstydu, 偶e ma w domu dziwol膮ga.

Wyprowadzi艂 si臋 faktycznie, a Ola ubiera艂a swoje dziecko w damskie ciuchy i wcale z tego powodu nie cierpia艂a, bo pragn臋艂a by Franek, a raczej Franka by艂a szcz臋艣liwym dzieckiem.

Jan mieszka艂 sam, ale strasznie t臋skni艂 za Ol膮 i wiedzia艂, 偶e jego syn, a mo偶e c贸rka, cierpi katusze z powodu swojej inno艣ci. Nie m贸g艂 tego znie艣膰, 偶e jego dziecko jest z tego powodu szykanowane.

Odwa偶y艂 si臋 i pewnego dnia i te偶 ubra艂 si臋 w sukienk臋 i damskie buty. Zrobi艂 sobie makija偶 i poszed艂 pod szko艂臋 Franciszki, aby j膮 odebra膰, czym wzbudzi艂 salwy 艣miechu i niezrozumienia. W ten spos贸b chcia艂 wyrazi膰, 偶e rozumie i solidaryzuje si臋 ze swoim dzieckiem.

Min臋艂o par臋 lat i w zwi膮zku z przeprowadzon膮 kuracj膮 i operacj膮 mieli w domu ukochane dziecko, kt贸re z ch艂opca zmieni艂o si臋 w dziewczynk臋.

Zacz臋li szpera膰 w przesz艂o艣ci i z poda艅 rodzinnych wynika艂o, 偶e dziadek Oli – Franek te偶 czu艂 si臋 bardzo 藕le w swoim ciele, ale nigdy tego nie ujawni艂 oficjalnie.


Babcia pisze o macierzy艅stwie, bo sama pami臋ta swoje

Dzi艣 s艂ucha艂am rozmowy m艂odych mam, kt贸re opowiada艂y o swoim macierzy艅stwie i zwi膮zanych z tym obowi膮zkami. Te mamy wr贸ci艂y szybko do pracy, a wi臋c s膮 teraz na dw贸ch etatach, bo opieka nad dzieckiem to niestety jest etat na d艂ugie lata, a wi臋c p臋dz膮 do pracy, realizuj膮 si臋 zawodowo, aby wr贸ci膰 do domu by realizowa膰 si臋 rodzicielsko. Dom, praca i聽 zadaj膮 sobie pytanie, gdzie w tym wszystkim jest to miejsce 鈥 tylko ja?! Nie ma drogie m艂ode mamy i zapomnijcie o sobie na d艂u偶szy czas, mo偶e tak do czasu, kiedy dziecko osi膮gnie pe艂noletno艣膰? Dojrzewanie u wsp贸艂czesnej m艂odzie偶y, co prawda jest przyspieszone, ale rodzicami jeste艣my do ko艅ca naszych dni i zawsze b臋dziemy bezpo艣rednio, lub po艣rednio wmanewrowani w 偶ycie swoich dzieci i nie ma to tamto, zawsze b臋dziemy dr偶eli o swoje potomstwo.

Ja pami臋tam ze swojego macierzy艅stwa taki etap, o kt贸rym chyba nikomu nie m贸wi艂am. Kiedy po urodzeniu swojej pierworodnej nasta艂 czas ju偶 w domu, 偶e trzeba by艂o systematycznie karmi膰, przewija膰, pra膰 i zn贸w karmi膰 itd., dopad艂a mnie dziwna niemoc, 偶e siedzia艂am i p艂aka艂am nad swoim losem. By艂am przera偶ona, 偶e nie dam sobie rady i przerazi艂am si臋 t膮 rutyn膮. Nie wiedzia艂am, co mi jest, bo po pierwsze nikogo w sw贸j stan nie wtajemniczy艂am, a po drugie by艂am m艂od膮, niedo艣wiadczon膮 matk膮. Teraz to ja ju偶 wiem, 偶e to si臋 nazywa depresja poporodowa, ale w贸wczas musia艂am upora膰 si臋 sama ze sob膮 i uda艂o si臋 mi do艣膰 szybko pozbiera膰 i zabra艂am si臋 do roboty. Pisz臋 to po to, aby u艣wiadomi膰 wszystkim kobietom, 偶e macierzy艅stwo, zw艂aszcza we wczesnym stadium, nie zawsze jest takie radosne jak w reklamach i 聽kolorowych gazetach oraz poradnikach. Niestety, ale bywa czasami ci臋偶ko i dobrze jest o tym komu艣 powiedzie膰, aby mie膰 wsparcie. Nie wolno zatai膰 przed nikim swojego stanu i przede wszystkim nie wstydzi膰 si臋, 偶e jest nam 藕le i nosimy w sobie tak wiele w膮tpliwo艣ci. To bardzo wa偶ne, aby ojciec dziecka wiedzia艂 o tym, 偶e depresja dopad艂a jego 偶on臋. Trzeba szuka膰 ratunku, nawet u specjalisty i nie wolno tego stanu lekcewa偶y膰.

Pisz臋 o tym dlatego, 偶e mnie uda艂o si臋 opanowa膰 szybko sw贸j pod艂y stan, ale jest bardzo wiele m艂odych kobiet, zostawionych tylko sobie 聽i nie wiedz膮, 偶e dopad艂a je depresja po porodzie, a potem mamy tak wiele nieszcz臋艣膰 zwi膮zanych z u艣miercaniem swoich dzieci, bo gdzie艣, kto艣 nie zauwa偶y艂, 偶e matka sobie nie radzi z emocjami. Trzeba bacznie przygl膮da膰 si臋 i w razie w膮tpliwo艣ci, wyci膮gn膮膰 pomocn膮 r臋k臋.

A tak og贸lnie, to macierzy艅stwo jest fajne, a najciekawsze jest, kiedy wszystko wspaniale si臋 uk艂ada. Kiedy my jeste艣my zdrowe, mamy wspania艂ego m臋偶a, kt贸ry si臋 w艂膮cza w wychowanie dziecka. Kiedy nie brakuje niczego, a przede wszystkim, kiedy w rodzinie jest mi艂o艣膰 i zrozumienie. Gorzej jest, kiedy jeden z tych element贸w si臋 zachwieje i zabraknie stabilno艣ci w zwi膮zku. Kiedy wydarzy si臋 takie nieszcz臋艣cie, kt贸re z艂amie ksi膮偶kow膮 rodzin臋. Dla mnie rodzina by艂a zawsze najwa偶niejsza, bo w rodzinie widzia艂am siebie i zawsze b臋d臋 zdania, 偶e nic nie buduje tak cz艂owieka, jak rodzina i spe艂nienie si臋 w niej, bo nie pieni膮dze i wielki maj膮tek, a rodzina jest najwa偶niejsza. I trzeba pami臋ta膰, 偶e rodzina, rodzina nie cieszy gdy jest, lecz kiedy jej ni ma, samotny艣 jak pies – bywajcie szcz臋艣liwi 馃檪