Archiwa tagu: Prezydent

Wrzask kontra spokój!

Kto jest w moim wieku, a więc lekko po 60-tce, to pamięta program Ireny Dziedzic pod nazwą „Tele – cho” emitowany w czasach PRL-u.

Był to pierwszy program z kategorii tzw. talk show i był nadawany od 1956 roku – do 1981.

Zapraszani byli do tego programu najważniejsci ludzie w Polsce i takich rozmów przez 25 lat odbyło się ponad 12 tysięcy.

Byłam nastolatką, ale pamiętam, że czekałam na te rozmowy i może nie rozumiałam zbyt wiele, to jednak ten program wbił mi się w pamięć.

Oglądając ten program miałam wrażenie, że dotykam wielkiego, cywilizowanego świata, bo nawet patrząc na przepiękną kobietę z klasą, jaką była Irena Dziedzic, która w prowincjonalnej Polsce błyszczała.

Brakuje mi obecnie takich programów, w których ludzie mądrzy siadają i prowadzą dysputy.

Cenię sobie „Drugie śniadanie mistrzów”, gdzie zaproszeni goście rozmawiają ze sobą na różne tematy, tak na spokojnie i z wielką kulturą.

Zdarzają się perełki i taką perełką była dziś rozmowa w programie „Fakty po faktach”, do którego została zaproszona Pani Wanda Traczyk – Stawska.

Walczyła w Powstaniu, a swoje życie poświęciła nauczaniu w szkołach i dziś właśnie o tym zawodzie mówiła.

Słuchałam Ją z wielką uwagą, bo każde wypowiedziane przez Nią słowo, to skarb.

Uważam, że to są ostatni ludzie, o wielkiej kulturze, którzy swoją mądrość czerpali z doświadczenia życiowego i potrafili to przkuć na wielką wartość w debacie.

To właśnie jej nie wpuścili pisowcy do Sejmu, kiedy chciała wesprzeć protest niepełnosprawnych!

Powiedziała dziś takie słowa, które dotyczą tych, którzy na gębach noszą partiotyzm, a w rzeczywistości są kłamcami i ludźmi z kompleksami.

Czytamy:

„Patriotyzm nie polega na tym, że się krzyczy o ojczyźnie, o Bogu, o honorze, tylko na postępowaniu, które polega na tym, że ma się pomagać słabszym”.

Zobacz rozmowę z Wandą Traczyk-Stawską w Fakty po Faktach >> >>

Tak właśnie drze się Adrian, bo nie prezydent i mój kolega tak go określił i z tym się zgadzam w zupełności.

Nie mogę słuchać tego człowieka, a więc przeskakuję na inny kanał, bo razi mnie ten styl uprawiania polityki, jego buta i głupota! Zero klasy!

„Chciałbym ja ten Dzień Świąteczny spędzić miło i w spokojnej ciepłej atmosferze, ale niechcący włączyłem telewizor na nie ten kanał a tam… :szok:
Stoi przed mikrofonem (który chyba nie wie do czego służy) – ta namiastka prezydenta i:
WRZESZCZY NA CAŁĄ WARSZAWĘ… :boisie:
Dlaczego ktoś mu nie wytłumaczy do czego służy mikrofon i czym jest wzmacniacz elektroniczny?? :bezradny:
Obrazek
I tak sobie myślę – czy aby on nie robi przedstawienia dla przygłuchych?? :wariat:
Tak wrzeszczeć bez żadnego powodu, to jest objaw choroby, tak sądzę, mogę się mylić, ale wtedy niech ktoś mi wytłumaczy dlaczego krzyczy jakby go szatan opętał? :szok:
Przeczytałem gdzieś w mądrych rozprawach naukowców – że krzyk jest oznaką słabości. :okok:
Mam taka koncepcję że w ten sposób dodaje sobie ważności – bo przecież do tatusia, czy do Agaty to raczej nie mógł. :stop:
A już do Prezesa Wszystkich Prezesów – to nie daj Boże.. :naplacz:
Może najzwyczajniej w świecie podświadomie (lub nie) zdaje sobie sprawę że ten urząd go przerósł, że nie potrafi sobie z nim poradzić. :bezradny:
Dlaczego dziecko krzyczy i tupie nóżkami? Bo chce być zauważone. Jego chyba bardzo boli – że zauważają go tylko PiS-iory a w Europie i na Świecie jest nikim – stąd te krzyki

Pamiętam ze szkoły że byli nauczyciele którzy się darli, wrzeszczeli i nieomalże tupali nogami, a i tak żeśmy ich olewali. Ale byli i inni – nie podnosili głosu, nie robili spektaklu, nie grozili i nie histeryzowali, a i tak na ich lekcjach każdy słuchał, uważał i nawet nie pisnął. :dziadek:
TO SIĘ NAZYWA … AUTORYTET!!

Macie jakąś swoją koncepcję – DLACZEGO TEN FACET TAK WRZESZCZY??”. :wariat:

Tyle w temacie!!!

 

Taka miłość się nie zdarza!

Znalezione obrazy dla zapytania brigitte macron

40 letnia kobieta została zaproszona na rozmowę przez rodziców 16 letniego chłopca i poproszono ją, aby przestała spotykać się z ich synem.

Wysłuchała pokornie i powiedziała, że niczego nie obiecuje i wyszła.

Brigitte Macron miała wówczas 40 lat, a jej uczeń zaledwie 16.

Była nauczycieką i wpadła w oko młodemu, zdolnemu chłopcu, którego intelekt znacznie przewyższał jego rówieśników i nagle wybuchła w obojgu wielka namiętność, tak jakby znali się od zawsze i stali się bratnimi duszami.

Ten chłopiec to Emmanuel Macron, który zakochał się w swojej nauczycielce bez pamięci.

Brygitte w tym czasie  miała już trójkę dzieci i męża wysoko postawionego w finansierze, a więc większość czasu poświęcała wychowaniu dzieci, ale kiedy wybuchła miłość, to doszło do rozwodu, kiedy Emmanuel w wieku 18 lat wyznał jej dozgonną miłość.

Nikt nie był w stanie ich rozdzielić, bo po prostu byli dla siebie stworzeni i mogli ze sobą rozmawiać godzinami o literaturze, książkach, poezji, malarstwie i muzyce.

Emmanuel wyjechał z rodzinnego miasta, aby dalej pobierać nauki, ale ich miłość przetrwała odległość i przez trzynaście lat spotykali się tylko w weekendy w Paryżu.

On zawsze jej mówił, że pewnego dnia przyjedzie po nią i wezmą ślub i tak też się stało.

Kiedy ten romans się wydał dopadł ich ostracyzm społeczny, a ją okrzyknięto pedofilką, bo ludziom nie mieściła się w głowie taka miłość.

Okrzyknięto ją jako zboczoną, która uwiodła niewinnego dzieciaka!

Dostawali masę listów i telefonów z obelgami, ale jakoś sobie z tym radzili, bo się po prostu kochali.

Od niej odwróciły się dzieci i rodzina.

Przestano ją zapraszać na rodzinne spotkania, a dzieci nie były w stanie wybaczyć jej tego, że doprowadziła do rozpadu związku z ich ojcem i ten stan trwał bardzo długo.

Emmanuel piął się po szczeblach kariery, a ona była przy nim przez 24 godziny na dobę.

Kiedy otrzymał tekę ministra, to ona organizowała obiady i kolacje zapraszając  na nie wszystkich, ważnych ludzi, których jej mąż powinien znać i tak krok po kroku wspierała go w kampanii na prezydenta.

Ciągle pracowała jako nauczycielka, ale kiedy mąż wygrał wybory postanowiła go wspierać i do dziś stoi przy jego boku i jako Pierwsza Dama musiała się odnaleźć w tej jakże ciężkiej roli.

Ma jedną zasadę, że podczas jakichkolwiek uroczystości nie ma prawa nikt jej narzucić, by stała w tle – za mężem i nikt nie ma prawa pokazywać ją na zdjęciach jako osobę drugoplanową.

Podczas prezydentury pokazała jeszcze bardziej, że jest kobietą intelgentną, wykształconą i silną, która stanęła przy mężu, kiedy zarzucono mu homoseksualizm, a ją okrzyknięto jako przykrywkę.

To był bardzo ciężki czas dla tych dwojga, ale  z tym sobie poradzili korzystając z pijarowców, którzy podpowiedzieli, co mają zrobić, aby przestano o nich plotkować.

Były okładki i wywiady w najważniejszej prasie francuskiej i jakoś udało się ludziom zejść z języków, a  dzieci jej wybaczyły, bo zrozumiały, że to wielka miłość jest.

Brygitte Macron mimo wieku wciąż jest piękną, szczupłą i długonogą kobietą i choć nie dała mężowi dzieci, to ich szczęście wciąż bije, choć niektórzy spekulują, że różnica wieku między nimi, to 34 lata!

Jest obserwowana pod kątem ubioru, fryzury, makijażu i stara się ubierać młodzieżowo, a czasami aż nadto, bo wciąż lubi krótkie sukienki i obcisłe spodnie pokazujące jej zgrabne nogi.

Analizowana jest jej twarz, czy majstrował przy niej chirurg i trzeba przyznać, że jeśli, to robi dobrą robotę, bo staje się jak wino – im starsza, tym piękniejsza.

Odnalzała się w pałacu i się nie nudzi.

Zaangażowała się w wiele akcji społecznych i jest blisko ludzi niepełnosprawnych, ale wciąż najbliżej jest przy swoim mężu.

Taka to historia i ciekawa jestem, co by ludzie mówili, gdyby to 40 letni mężczyzna związał się z 16 – latką?

Czy taka para też by musiała przejść takie piekło medialne?

Znalezione obrazy dla zapytania emmanuel macron

Znalezione obrazy dla zapytania młody macron

Podobny obraz

 

Wstyd i zażenowanie!

Podobny obraz
Dobrali się jak w korcu maku, a chodzi tu o parę Adriana i Agaty!

Oni nie powinni wcale wychodzić z Pałacu Prezydenckiego, bo kiedy tylko go opuszczą, to jest kupa śmiechu przez łzy!

Jeszcze dobrze kiedy te łzy rozpaczy lejemy w Polsce, ale kiedy historia dzieje się za granicą, to ja chowam się ze wstydu w swojej dziupli i nie przyznaję się, że oto ta para mnie w świecie reprezentuje. Nas Polaków!

Jeszcze znośne jest to, że te gafy popełniają na naszej, udeptanej ziemi, ale kiedy jadą w teren i zachowują się jak para clownów, to dla mnie jest to afront i kurde ogromne zawstydzenie. Nie wiem gdzie mam się schować z tego wstydu właśnie i zażenowania.

Polona na całym świecie już wie, że w Polsce jest łamana Konstytucja i Polona przywdziewa koszulki z napisem Konstytucja i głośno krzyczy na znak protestu!

Co robi nasza para, czyli Adrian i Agata?

Machają rączkami, klaszczą, przytupują, posyłają buziaczki i tańczą zaraz po wyjściu z limuzyny i to jest ich kardynalny błąd, bo oboje nie mają klasy, tak jakby słoma z butów nie wyszła im przez 4 lata!

Gdyby Adrian nie łamał polskiej Konstytucji, to nie byłoby takich protesów i to jest jasne jak słońce.

Jednak notoryczne łamanie Konstytucji skutkuje takim zachowaniem się Polonii i ośmiela do tworzenia memów w zastraszającej ilości!

Z ropaczy taki wierszyk, mój nieudolny, a niżej podsumowanie tańcowania Agaty w Nowym Jorku, bo ja nie jestem specjalistką od mowy ciała polityków!

Z polskiego podatnika kasy,
Agata nabrała wielkiej klasy.
Za oceanem pięknie podskakuje
i macha rączką oraz tańcuje!
Co Polak na to?
Puka się w głowę i pyta,
co się stało z tą Agatą?
„Swawola karnawałowa”. Ekspert zobaczył film z Agatą Dudą i łapie się za głowę”

Wydawało się, że obecnie urzędująca polska para prezydencka nie może już niczym zaskoczyć opinię publiczną. A jednak takie myślenie było błędem. To, co zrobiła w Nowym Jorku Agata Kornhauser-Duda, nadaje się nie tylko na temat mema albo GIF’a, ale powinno być obrazkiem w podręczniku do etykiety podpisane hasłem „zakazane”.

Para prezydencka zdaje się coraz gorzej znosić krytykę. Andrzej i Agata Dudowie nie potrafią utrzymać nerwów na wodzy, gdy spotykają protestujących skandujących słowo „konstytucja”. Tak było w tym tygodniu w Nowym Jorku, gdzie małżonka prezydenta wykonywała dziwne gesty wobec demonstrującej Polonii.

Przypominały one dyrygowanie tłumem w rytm okrzyków. Całe zajście nagrali obecni tam dziennikarze i protestujący. Film rozszedł się już po internecie i jest szeroko komentowany. Głównie negatywnie.

„Czy państwo Duda przypadkiem się o coś nie założyli? Na przykład, kto zrobi większy obciach za granicą”, „Każda dama jest kobietą ale nie każda kobieta jest damą. Co widać na powyższym obrazku”, „Też nie rozumiem tej kobiety, jej zachowań, jej milczenia wtedy kiedy oczekiwane jest jej zdanie w danym temacie a za to pokrzykiwanie w kfc” – pisali o zachowaniu Agaty Kornhauser-Dudy internauci.

Pokazaliśmy nagranie doktorowi dr Januszowi Siborze, znawcy protokołu dyplomatycznego i ceremoniału państwowego.

Jakie jest pana wrażenie po obejrzeniu tego filmiku?

Przed obejrzeniem tego nagrania myślałem, że chodzi o ten trik, który od ponad roku wykorzystywany jest przez prezydenta i jego żonę, czyli o pozdrawianie protestujących. Tymczasem mamy tutaj do czynienia z inną sytuacją. Małżonka prezydenta wychodząc z samochodu swoim zachowaniem włącza się w rytm manifestacji.

Włącza się w rytm? Co ma pan na myśli?

Agata Kornhauser-Duda miała do wyboru dwie opcje zachowania się w tej sytuacji. Pierwszą: jako osoba towarzysząca prezydentowi podczas wizyty zagranicznej nie powinna włączać się w demonstrację i nie powinna reagować. Po prostu wysiąść z samochodu i udać się do środka budynku. Takiego zachowania wymagają zresztą przepisy etykietalne, które są jednym z działów protokołu dyplomatycznego.

Drugą, rzadziej praktykowaną, byłoby podejście do protestujących i rozmowa z nimi. Istnieje taka opcja w polityce. Ale jako że towarzyszyła prezydentowi i była to sytuacja na tyle oficjalna, nie mogła tego zrobić. Tak jak np. Steinmeier nie mógł podejść do protestujących na targach książki w Warszawie, bo był gościem prezydenta.

Więc wybrała trzecią opcję…

Tak. Nie wiadomo dlaczego. Jej zachowanie nie mieści się w kanonach takiej ogólnoświatowej powściągliwości. Małżonki prezydentów wypełniają funkcje etykietalne, protokolarne, bo towarzysząc mężom stają się osobami oficjalnymi. I teraz trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: czy jej zachowanie mieści się w kanonach etykiety dyplomatycznej?

A mieści się?

Nie, ponieważ wiemy jak jej zachowanie powinno wyglądać. Tymczasem widzimy, że żona prezydenta Dudy chciała swoimi gestami zneutralizować lub nawet wykpić demonstrujących. Jej zachowanie przypomina trochę „swawolę karnawałową”, takie chwilowe wyjście ze swojej roli małżonki prezydenta.

Pani Duda „ściąga” na chwilę swoje szaty i przyłącza się do protestujących – zmienia rolę. Zapewne było to zachowanie spontaniczne, ale z całą pewnością nie było dostojne. Spowodowało, że podsycone zostały płomienie konfliktu politycznego w Polsce. Małżonka pana prezydenta uczestniczy w tym konflikcie w sposób niewerbalny.

Chciała w ten sposób okpić protestujących?

Małżonka prezydenta próbowała tworzyć alternatywną rzeczywistość. Być może w ten sposób chciała nieco zneutralizować protest. Widzimy jakąś próbę dyrygowania protestującymi. Trochę to przypomina karnawałową zmianę ról. Już słyszę tę narrację. A na poważnie to widzimy przecież jak to wyglądało.

Czy zna pan przypadki, kiedy żony prezydentów innych państw zachowywały się w podobny sposób jak w tym momencie polska pierwsza dama?

Nie znam przypadków, żeby małżonka prezydenta, którego wypowiedzi są kontrowersyjne i krytykowane, włączyła się do takiego kontestowania opinii publicznej. Owszem w historii ostatnich prezydentów Francji były sytuacje trudne np. przypadki problemów małżeńskich – w związku Nicolasa Sarkozy’ego – ale rozgrywały się one poza widokiem opinii publicznej.

Michelle Obamie zdarzyły się dwie wpadki modowe i słynne obejmowanie królowej Elżbiety II, ale jeśli chodzi o zachowanie, to nie przypominam sobie takich sytuacji. Poza tym, to byłbym ostrożny z określeniem „pierwsza dama”.

Dlaczego, przecież to nazwa jej funkcji, prawda?

Pojęcie „pierwsza dama” przywędrowało do nas z Ameryki. Współcześnie „jakość” tego wyrażenia ustaliła Michelle Obama, która zabierała głos we wszystkich ważnych debatach publicznych i realizowała programy edukacyjne adresowane do milionów młodych ludzi. Pierwsza dama to nie tylko forma, ale i treść. Wydaje mi się, że to określenie jest wartościujące i kolokwialnie przyjęło się nazywać nim żonę prezydenta.

Popełniamy błąd mówiąc np., że żona prezydenta chodzi boso po Pałacu Prezydenckim, co było nota bene nieudaną próbą ocieplania jej wizerunku, w momencie kiedy ona nie wypowiada się np. o sytuacji kobiet lub o tym, czym żyje opinia publiczna.

Przywołać można tutaj przykład protestu niepełnosprawnych. Owszem, ujrzeliśmy jej wizytę w Sejmie, ale i pośpieszne wyjście z niego oraz brak rozmowy ze społeczeństwem za pośrednictwem mediów. Zadaniem pierwszej damy jest budowanie mostów, a nie okopów. Jest przecież wiele obszarów, poza czystą polityką, które łączą, a nie dzielą.

Więc żona prezydenta Dudy nie zasługuje na to miano…

Przecież to my płacimy podatki, które pokrywają również funkcje reprezentacyjne żony prezydenta. A wypracowany przez Pałac Prezydencki model funkcjonowania małżonki głowy państwa ogranicza się w tym momencie właściwie do dwóch czynności. Pierwszą jest towarzyszenie mężowi podczas wyjazdów zagranicznych, a drugą – starannie zaplanowana działalność PR-owska typu czytanie „Przedwiośnia”, czy podejmowanie dzieci z Inowrocławia.

Owszem, to też jest ważne, ale poprzeczka wisi o wiele wyżej. Trochę szkoda, bo minęły już trzy lata od zaprzysiężenia jej męża.

A jak jest w innych krajach? Gdybyśmy mieli porównywać, to kogo można nazywać tym określeniem?

Jeśli popatrzymy na Stany Zjednoczone to wszystkie pierwsze damy wypowiadały się na różne tematy związane z rodziną czy sytuacją kobiet, nie wyłączając tych najbardziej drażliwych. Nawet jeśli miały odmienne zdanie do większości opinii publicznej, to nie bały się go wyrażać. Powiem więcej, przecież byłe pierwsze damy w USA działają wspólnie organizując różnego typu konferencje i pomoc, np. zapraszając pierwsze damy przywódców z Afryki.

Nawet patrząc na małżonki poprzednich prezydentów Polski. To były nowoczesne, postępowe, otwarte na dialog i problemy społeczne oraz aktywnie działające kobiety. Np. pierwsza żona Mościckiego czy żona prezydenta Wojciechowskiego.

Tymczasem małżonka pana prezydenta unika wypowiadania się na tematy społeczne. I kiedy my nie słyszymy wypowiedzi w sprawach istotnych, to nadawanie rozgłosu sprawom pobocznym odczytać można jako niewłaściwe.

https://natemat.pl/250175,agata-duda-w-nowym-jorku-jak-zachowala-sie-zona-prezydenta-skandalicznie

Pamiętajmy o Powstańcach, bo tak szybko odejdą!

Wszyscy mamy moralne prawo do dziękowania ludziom walczącym w Powstaniu Warszawskim – wszyscy prócz tego „rządu”!

Oto nadeszła 74 Rocznica Wybuchu Powstania Warszawskiego i pamiętajmy o Powstańcach, bo tak szybko odejdą!

Została ich garstka i powinniśmy uważnie wsłuchiwać się w ich opowieści i wspomnienia, bo za chwilę wszystko będzie już tylko na papierze, a Oni już nic więcej nam nie powiedzą.

Czy Powstanie było potrzebne, to na ten temat do dziś spierają się historycy, ale się odbyło i ludzie poszli w bój, aby ratować swoje, ukochane miasto i Polscę!

Dzisiaj „Prezydent” na rocznicznicowym spotkaniu wydzierał się, bo nie mówił, ale bredził coś o wolnej Warszawie!

A ja się pytam jakiej wolnej Warszawie, kiedy jedna z Powstańców – Wanda Tracz Stawska, kiedy był protest osób niepełnosprawnych w Sejmie chciała ich wesprzeć, ale nie została wpuszczona do niego!

Jakiej wolnej Warszawie, kiedy Warszawa od trzech lat otoczona jest barierkami, a Sejm jest zamknięty na statystycznego Polaka, bo tak się ten rząd Polaka boi.

Pani Wanda urodziła się w 1926 roku i swoją młodość poświęciła walce o Polskę, ale nie wpuszcza się Jej do Sejmu i potraktowano Ją jak wichrzycielkę!

Jakim więc prawem ten rząd czci Powstańców, kiedy nimi poniewiera bez szacunku dla Ich dokonań, a politycznie ociepla się w ostatnich, żyjących Powstańcach.

Warszawa obwarowana i niedługo temu rządowi może przyjść taki pomysł, aby Powstanie nazwać imieniem Jadwigi Kaczyńskiej, bo w tym kraju wszystko musi być Kaczyńskie.

Wypuszczono według „Prezydenta” w wolnej Warszawie tysiące Policjantów i postawiono na przeciw Narodowi protestującego w imię łamania, notorycznego Konstytucji!

Wypuszczono na Warszawę tajniaków w cywilu, którzy mają za zadanie rozpracowanie niektórych ludzi, którzy mają odwagę nie zgadzać się z tym rządem!

Czy to jest wolna Polska, kiedy skuto kobietę w kajdany i kilka godzin przesłuchiwano tylko za to, że na biurze Czabańskiego napisała – PZPR?

Postawiono jej zarzut niewspólmierny do wykroczenia, a teraz poszukują młodego człowieka w Szczecinie, który zawiesił koszulkę na pomniku śp. Lecha Kaczyńskiego z napisem – Konstytucja!

W wolnej Polsce to ja żyłam 27 lat, a teraz widzę jak ten rząd nas się boi i robi wszystko, aby się od tego Narodu odgrodzić i wystawia wszelkie środki represji po to, abyśmy się bali tej władzy, a więc jest jak za PZPR!

Ze zwolennikami tego nierządu nawet nie warto wchodzić z dyskurs, bo oni popierają te hordy Policji, te barierki, to łamanie Konstytucji i wszystko im się podoba.

Wydrapią oczy, zmiażdżą słowami, oplują, ale jest takie powiedzenie, że:

„Kiedy draństwo spółkuje z głupotą, bękarty są wyjątkowo odrażające”.

I aby być uczciwą i zgodną ze sobą, to spot Trzaskowskiego, który ubiega się o władzę w Warszawie z 2009 roku, też jest cholernie odrażający! Nie życzę mu wygranej!

Ale jeśli nie on, to kto!

 

Znalezione obrazy dla zapytania anna powstaniec nie wpuszczona do sejmu

Zdjęcie użytkownika Zofia Karpęcka.

Mowa jest srebrem, a milczenie złotem!

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Nie napiszę dziś nic odkrywczego i nowego. Święta, święta i po świętach!

W ciągu tych dwu dni nie miałam czasu na odpowiedzi do komentarzy, ale chyba mi to wybaczycie, bo w te dni nie siedziałam z komputerem, a tylko zaglądałam wyrywkowo.

Na powyższym zdjęciu jest moja okolica w dniu dzisiejszym – zasypana na biało.

Te święta były dziwne, choćby ze względu na kapryśną pogodę, która nie cieszyła nas Słońcem i krokusami w ogródkach. Była mroźna i wietrzna, a więc ze spacerów wiosennych wyszły nici, bo tylko najbardziej odważni na nie się wybrali.

Podczas tych świąt przeżyłam wiele miłych sytuacji, ale zdarzyła się jedna, dość niemiła, ale nie chcę o tym pisać, bo przyzwyczaiłam się do wyskoków pewnej osoby.

Dziś mnieliśmy „Lany Poniedziałek”, a więc Mąż mnie pokropił lekko wodą, by nie zanikła tradycja, ale to mnie tak nie obudziło, jak hulający w Internecie clip z wypowiedzią naszego, szanownego Prezydenta.

To co zobaczyłam i odsłuchałam, to tego nie da się odzobaczyć.

Wpadłam w konsternacje i moje myśli zaczęły szybko szukać odpowiedzi na pytanie, czy to jest news fake, czy Prima Aprlis?

Normalne szok i kawy nie musiałam pić, aby się otrząsnąć z resztek snu!

Włączcie koniecznie głośnik i przeżyjcie, to co ja!

Nie piszę tego, aby ośmieszyć tego pana, bo on sam się coraz częściej ośmiesza!

Nie znalazłam odpowiedzi do wieczora i wciąż się głowię, czy to choroba filipińska, czy biała kreska wciągnięta!

 

Macki pisowskie w moim mieście!

Wśród ptaków wielkie poruszenie – tfu – mieszkańców mojego miasteczka.

Od kilku dni poszła fama po mieście, że odwiedzi nas – no kto?

Prezydent RP wraz z małżonką nas odwiedzi i fama okazała się prawdą!

Prezydent RP Andrzej Duda w Choszcznie!
W najbliższy poniedziałek 19 marca 2018 roku nasze miasto odwiedzi Prezydent RP Andrzej Duda z małżonką. Wizyta ta ma związek z projektem „Nutki dla Ojczyzny” którym zainteresował się Prezydent RP.
Oficjalnie na stronie Prezydenta RP zapowiedziano że o godz. 15:30 Prezydent Andrzej Duda spotka się z mieszkańcami w Hali Sportowej przy Publicznym Gimnazjum w Choszcznie. Podczas spotkania planowane jest wystąpienie Prezydenta RP.

Ludzie się głowili, po co nas i dlaczego chce odwiedzić tak wysoki urzędnik Polski i to nie latem, kiedy nasze miasto jest piękne, zielone, a pod koniec zimy, gdy miasto jest szare!

Niektórzy mieli nadzieję, że może sypnie groszem, bo u nas jezdnie i chodniki są dziurawe i nie jeden na tych dziurach stracił co najmniej obcas od buta.

Wiadomym jest, że wszystkie władze mają swoje aktywa i pasywa i też wielką dziurę w budżecie, a więc kasy na reparacje i remonty jest brak.

Niestety, ale ta wizyta nie łączy się z ratowaniem budżetu miasta, a z wysłuchaniem występu „Nutki patriotyczne”, które dadzą występ na sali gimnastycznej byłego Gimnazjum.

Nie obawiam się występu dzieci, gdyż słyszałam i są pięknie przygotowane, ale obawiam się tego przemówienia Prezydenta.

A co będzie jak chlapnie, że Choszczno jest pod zaborami i jako Ziemie Odzyskane jesteśmy tylko pozornie i wciąż należymy do Niemców?

W związku z tą arcy ważną wizytą nasze Władze przychyliły się natychmiast do ustawy dekomunizacyjnej i wydano dekret o rozbiórce pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej.

Przyjechał ciężki sprzęt i pracownicy z młotami, wiertarkami i kilofami i zaczęli walić w ten zrośnięty z miastem pomnik, aby tylko nie narazić się Prezydentowi i jego niemej małżonce.

Pomnik tak korzeniami wrósł w ziemię naszego miasta, że mocno się namęczono, aby go zdemontować. Dopiero pod koniec dnia to się udało.

Ludzie starsi piszą na moim fan – page, że szkoda, że to wstyd dla włodarzy, bo pomnik ten, to nasza historia.

Młodzi krzyczą u mnie na stronie, że precz z komuną i bądź tu mądry.

Powstaje pytanie, co włodarze obiecali Prezydentowi i mi się wydaje, że w tym miejscu powstanie pomnik – potworek następny Lecha Kaczyńskiego.

Przecież Prezydent nie przyjedzie do nas tylko posłuchać pieśni patriotycznych, a pewnie po to, aby wynegocjować coś dla Prezesa Kaczyńskiego.

Napiszę moje podsumowanie na te podłe czasy, a więc:

„Ha ha ha – komedia!
Dali 500+ i potem długo, długo nic, a teraz dają sobie i biorą sobie!
Pogratulować temu suwerenowi, który godzi się na to – jaki kur…wski chaos jest w Polsce!
Jest duszno, śmierdząco i nieuczciwie i śmiesznie! 😦

 

 

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Pogrzebana Polska – żałoba!

Dziś mamy 20 grudnia 2017 roku i oto w ten dzień Prezydent zwany Adrianem podpisał na kolanie „zmienione ustawy” o sądownictwie i od dzisiaj Polacy nie żyją w kraju demokratycznym, a w dyktaturze.

Powyższe wystąpienie Adriana to stek bzdur, które on powtarza za rozkazem Kaczyńskiego.

Polska miała przez ostatnie 27 lat najlepszy, bo demokratyczny wymiar sprawiedliwości, a od dziś nie będziemy się tym szczycić.

Polacy jeszcze nie wiedzą, co ich czeka, a czekają ich sądy polityczne na zlecenie Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Ziobry – zwanym „zero”.

Polacy jeszcze nie kumają, że ich los w sądach będzie zależał od politycznego sędziego, który jego sprawę w sądzie będzie konsultował właśnie z „zero”, albo z Kaczyńskim.

Został przejęty Trybunał Konstytucyjny i tam już siedzą polityczni sędziowie, którzy nie przestrzegają prawa, a działają w imię politycznych rozkazów partii Kaczyńskiego.

Ludzie jeszcze nie wiedzą, co ich czeka, ale ja już wiem, a dlatego, że w tym roku – w maju wparowała do mnie Policja i skonfiskowała mi dwa komputery.

Kiedy spytałam dlaczego to robią, to usłyszałam tak: ” Jest pani inteligentną kobietą i wie pani doskonale kto teraz w Polsce rządzi”.

Zrozumiałam w tamtej chwili, że za chwilę będą ludzi wyprowadzać w kajdanach o 6 rano za to, że skrytykowali obecne rządy.

To już nie są puste słowa, bo od dziś nikt w Polsce niech nie czuje się bezpieczny!

Mogę wylądować w celi za tego bloga i mogę zostać aresztowana za krytykę PiS na Facebooku, czy też Twitterze.

Od dziś państwo policyjne czyha na zwykłego obywatela i robi mu sprawy w sądach za to, że jeszcze legalnie demonstruje z biała różą i światełkiem w obronie sądownictwa w Polsce.

Oto nastało w Polsce bandyckie prawo, bo Prezydent Adrian dziś powiedział, że autorytety od sądownictwa i Konstytucji – bredzą i jego to śmieszy.

Ludzie, którzy bronili naszych praw przez ostatnie 27 lat zostali dziś z liścia od Prezydenta Adriana.

Mam nadzieję, że dożyję czasów, kiedy gwałciciele Konstytucji i Trybunału Konstytucyjnego staną przed Trybunałem Stanu, a świat będzie bił brawa, że dobrano się im do dupy.

I tu wkleję wiersz Czesława Miłosza:

Który skrzywdziłeś

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,

Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi że jeszcze jeden dzień przeżyli,

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
Możesz go zabić – narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.

Czesław Miłosz!

Washington D.C., 1950

 

Zdjęcie użytkownika Stefania Sala.

Powtarza się 2005/07 – idą po przegraną!

Kiedy o poranku „Prezydent” o godzinie 10 wydał z siebie, że „zawetujem tom ustawem”, co przypomniało mi Lecha Wałesę – „nie chcem, ale muszem”, to moje pierwsze, co napisałam na FB – „gdzie jest haczyk”?

Ludzie mi odpisali – no właśnie, gdzie jest haczyk, bo niewątpliwie jest! Nastąpiła konsternacja!

Nic z tego – „Prezydencie” – nie uśpisz czujności Polaków, bo Oni dalej będą wychodzili na ulicę!

Manipulacja została od razu dostrzeżona!

Podpisanie ustawy o Sądach Powszechnych sprawi, że trafi ona na szaraków, którzy nie są majętni i nie mają znajomości w PiS!

Będą oni karani przez wynajętych sędziów Ziobry, a procesy będą wyglądały jak w Turcji!

Polacy obejrzyjcie sobie film pt. „274 dni” i tam zobaczycie mechanizm sądów w Turcji!

Nie można do tego dopuścić!

Nie śpijmy i nie dajmy się omamić!

Pocieszenie!

Oni idą po przegraną jak w 2005/07. 

 

Co żeście uczynili z tą krainą?

 

Nie jestem w stanie żyć ze świadomością, że mam odznaczenie, które, zgodnie z podpisem na legitymacji, przyznał mi prezydent łamiący standardy demokratycznego państwa, standardy, o które walczyłam w latach 80.

Pan Andrzej Duda, Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej

Panie Prezydencie,

odznaczył mnie Pan Krzyżem Wolności i Solidarności za to, co w życiu robiłam. Działałam w „Solidarności”, uczestniczyłam w strajkach okupacyjnych w Wyższej Szkole Inżynierskiej w Radomiu i Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarnictwa w Warszawie.

Łamałam prawo obowiązujące w totalitarnym systemie. Od 16 grudnia 1981 do kwietnia 1989 kolportowałam biuletyn „Informacja Solidarności”, „Tygodnik Mazowsze” i książki z tzw. drugiego obiegu. Walczyłam z tamtą władzą, jak umiałam. Łamiąc prawo. Wtedy działalność na rzecz przemian demokratycznych w Polsce właśnie tak wyglądała. Marzyłam, by doczekać życia w państwie demokratycznym, w którym już nikt prawa łamać nie będzie, ani władza, ani ja, by przeciwstawić się opresji.

Na początku 2015 zostałam zaproszona do Instytutu Pamięci Narodowej, by podpisać druk wymagany do wszczęcia procedury przyznania odznaczenia. W kwietniu już wiedziałam, że procedurę zakończono z wynikiem pozytywnym. Uroczystości odznaczeń uhonorowanych są rozdzielane na okazje różnych rocznic i świąt. 25 maja 2015 ogłoszono wynik prezydenckich wyborów, a 13 listopada 2015zostałam odznaczona Krzyżem Wolności i Solidarności.

Cztery dni później ułaskawił Pan Mariusza Kamińskiego, który nie był prawomocnie skazany, tak więc nie mógł być ułaskawiony. Potem nastąpiła cała seria postępków łamania przez Pana Konstytucji i przepisów prawa.

Po obejrzeniu pod koniec kwietnia br. w TVP Historia Pana rozmowy z red. Piotrem Legutką doszłam do wniosku, że nie jestem w stanie żyć ze świadomością, że mam odznaczenie, które, zgodnie z podpisem na legitymacji, przyznał mi Prezydent łamiący standardy demokratycznego państwa, standardy, o które walczyłam w latach 80.

Dlatego odsyłam legitymację nr 498-215-6 z Pana podpisem zaświadczającą, że postanowieniem z 29 października 2015 zostałam odznaczona Krzyżem Wolności i Solidarności. Sam Krzyż oddam na aukcję, a uzyskane pieniądze przekażę na cel szlachetny, społecznie użyteczny.

maju 2017 otrzymałam też zaproszenie na 13 czerwca – już jutro – na uroczystość przekazania Krzyża Wolności i Solidarności przyznanego pośmiertnie Barbarze Kojer – mojej Mamie.

Po 13 grudnia 1981 r. współpracowała ona z Arcybiskupim Komitetem Pomocy Więzionym i Internowanym Archidiecezji Krakowskiej, organizowała wypoczynek na Podhalu dla działaczy podziemia, osób represjonowanych i ich rodzin. Uczestniczyła w głodówkach protestacyjnych, m.in. dwukrotnie w Krakowie-Bieżanowie. Od 1982 współpracowała z Tajną Miejską Komisją „S” w Zakopanem. Od 1986 była członkiem Krajowej Komisji Interwencji i Praworządności „S”, a w dniach 25-28 sierpnia 1988 uczestniczyła w Międzynarodowej Konferencji Praw Człowieka w Krakowie Mistrzejowicach.

Przez wzgląd na pamięć o mojej Mamie odmawiam przyjęcia tego odznaczenia.

Mama, w czasie Powstania Warszawskiego łączniczka przy dowództwie Pułku Baszta AK, odznaczona Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami oraz, w latach 60., Krzyżem Armii Krajowej („londyńskim”), w odpowiedzi na zaproszenie w 1982 do odebrania odznaczenia wysłała list do generała Wojciecha Jaruzelskiego, gdzie pisała: „Ze względu na represje stanu wojennego odmawiam przyjęcia Warszawskiego Krzyża Powstańczego”. Tamten list Mamy opublikował wtedy „Tygodnik Powszechny”. Myślę, jestem wręcz pewna, że moja decyzja jest zgodna z tym, co postanowiłaby Mama w kwestii przyjęcia od Pana Krzyża Wolności i Solidarności.

*Kinga Kamińska, działaczka opozycji demokratycznej w PRL, działaczka społeczna

Źródło: Wysokie Obcasy!

Jeszcze Polska nie zginęła

 

Codziennie coś złego się dzieje! Codziennie są takie emocje dla śledzących politykę, że wielu ma nerwy w strzępach.

Prawda jest taka, że jeśli rządzący i sam Prezydent łamią Konstytucję i nie przestrzegają podstawowych praw, to w ludziach „lepszego sortu” budzą się skłonności do zabijania. Mają na to zgodę od polityków z „wyższej półki”.

Dziś Sąd Najwyższy się zebrał i ogłosił, że Prezydent Polski złamał prawo, ułaskawiając swojego człowieka, a na imię mu Kamiński – Minister – członek Rady Ministrów, Koordynator służb specjalnych.

Włączyłam rano tv i zobaczyłam scenę w Sądzie Najwyższym mrożącą krew w żyłach.

Zebrało się sporo osób, które krzyczały, że precz z komunistycznymi Sędziami – rodem z PRL.

Została wezwana Policja w celu usunięcia tych ludzi i nagle jeden z nich strącił Policjantowi służbową czapkę, a potem chciał pozbawić  broni Policjanta. Gdyby Policjant nie zachował się z refleksem z amerykańskiego kina, to mogło by dojść do tragedii.

Nie ma się czemu dziwić, bo lud „lepszego sportu” dostał przepustkę do łamania prawa i takich ekstremalnych zachowań.

Skoro Prezydent łamie prawo i politycy z „wyższej półki”, to lud głupieje i myśli, że też tak może!

Mimo tego incydentu, to ja mam świetny humor, bo wyrok Sądu Najwyższego wrócił mi wiarę w to, że nie wszystko stracone, ale boję się, że Ziobro wezwany wiadomo do kogo, zmiecie Sąd Najwyższy i wywali w kosmos dając uprawnienia Trybunałowi Konstytucyjnemu, który jest już ich. To będzie koniec demokracji, a zaczątek rządów jak Czeczeni.

Sąd Najwyższy przykrył Smoleńsk i tylko Ewy Kopacz mi żal!

 

ry