Archiwa tagu: protest

Brawo Młodzieży!

 

Zdjęcie numer 8 w galerii - Młodzieżowy Strajk Klimatyczny w Warszawie.

Kochani dziś był naprawdę piękny dzień!

Wstałam dość późno, bo mi się na starość tak porobiło z czego właściwie się cieszę, bo to świadczy, że zrobiłam się spokojniejsza!

Pierwsze, co robię po przebudzeniu, to kawę z mlekiem i włączam telewizor, aby dowiedzieć się, co jest nowego w Polsce i na Świecie!

Uśmiech pojawił się na moim licu, bo oto dowiedziałam się, że Młodzież na całym Świecie wyszła na ulicę, by zaprotestować w sprawie klimatu!

Wyszli w Polsce w 60 miastach, ale wyszli także w innych krajach, by głośno zakrzyknąć, że oto jest ten czas, kiedy trzeba wrzeszczeć STOP degradacji życia na Ziemi!

Ja wiekowa już kobieta mogłabym się tym nie przejmować wcale, ale zdaję sobie sprawę z tego, że moje Dzieci i Wnuki będą żyły w zatrutym powietrzu w miastach smogiem i być może będą musiały chodzić po ulicach w maseczkach! Jak w Chinach i Japonii np.

Mieszkam w miasteczku, w którym smog nie jest tak dokuczliwy, ale zdaję sobie sprawę z tego, co dzieje się w większych miastach, gdzie ludzie wciąż korzystają z węgla paląc w piecach emitujących toksyczny dym w atmosferę.

Ludzie się duszą i umierają, a politycy nic z tym nie robią, ale na szczęście Młodzież zaczyna być coraz bardziej świadoma zagrożeniom.

Globalne ocieplenie już powoduje, że lodowce topnieją, a także powstają na Ziemi kataklizmy w postaci tornad, tsunami i innych strasznie, groźnych zjawisk.

Płonie Amazonia, która produkowała ogromne ilości tlenu potrzebnego nam z każdym oddechem, a mimo to dla zysku Amazonię ludzie zamieniają w pastwiska dla zysku!

Cieszę się strasznie, że młodzi ludzie krzyczą – dość i proszę przeczytajcie wystąpienie młodej – 16 letniej aktywistki klimatycznej – Grety Thunberg, która jest mądrzejsza od światowych polityków – poniżej jest tekst!

Ta młoda dziewczynka pochodzi z bardzo dobrej rodziny, bo matka jej jest światową śpiewaczką, a ojciec bardzo dobrym aktorem, a do tego dziadek dziewczynki otrzymał nagrodę Nobla.

P.S. Co ja robię, by chronić klimat – zaczęłam bardzo restrykcyjnie oszczędzać wodę, to tak na początek mojej świadomości.

P.S. Dzisiaj nasz niby Prezydent z małżonką udali się do lasu w otoczeniu ochroniarzy i dziennikarzy, że niby zbierali w lesie śmieci, tak na potrzeby kampanii przedwyborczej, a ja się pytam Adriana, gdzie był, kiedy niszczono Puszczę Białowieską pozbawiając ją 100 letnich drzew – draniu jeden!

JESTEM GRETA, MAM 16 LAT I CHCĘ, ŻEBYŚCIE WPADLI W PANIKĘ.

Greta Thunberg to symbol odbywających się dziś na całym świecie protestów młodzieży i ich inspiracja. W pierwszym dniu Globalnego Tygodnia Protestu, masowej mobilizacji dla klimatu, publikujemy tekst jej przemówienia wygłoszonego w kwietniu w Parlamencie Europejskim.

Nazywam się Greta Thunberg. Mam 16 lat, przyjechałam tu ze Szwecji i chcę, żebyście wpadli w panikę. Chcę, żebyście panikowali, jakby wasz dom się palił. Kiedy to mówię, zawsze ktoś mi tłumaczy, że to zły pomysł. Słyszałam od wielu polityków, że panika nie prowadzi do niczego dobrego. Zgadzam się z tym. Panika bez powodu to nic dobrego. Ale kiedy wasz dom płonie i musicie go ratować, żeby nie spłonął doszczętnie, wtedy pewien stopień paniki jest potrzebny.

Nasza cywilizacja jest delikatna, prawie jak zamek z piasku. Ma piękną fasadę, ale jej fundamenty wcale nie są solidne. W tylu miejscach poszliśmy na skróty!

Wczoraj cały świat patrzył z rozpaczą i przerażeniem, jak w Paryżu płonie katedra Notre Dame. Niektóre budynki są czymś więcej niż tworami architektury. Ale Notre Dame zostanie odbudowana. Mam nadzieję, że stoi na mocnych fundamentach. Mam nadzieję, że nasze fundamenty są jeszcze mocniejsze, ale obawiam się, że tak nie jest.

Około 2030 roku, czyli za dziesięć lat, dwieście pięćdziesiąt dziewięć dni i dziesięć godzin od teraz, uruchomimy nieodwracalną reakcję łańcuchową, która prawdopodobnie spowoduje, że nasza cywilizacja – taka, jaką dziś znamy – przestanie istnieć. Tak się stanie, chyba że do tego czasu wprowadzimy w naszych społeczeństwa gruntowne i trwałe zmiany, jakich nikt jeszcze nigdy nie wprowadził – między innymi obniżymy emisje dwutlenku węgla o co najmniej 50 procent. Pamiętajcie, proszę, że te obliczenia zakładają wykorzystanie technologii, które mają oczyścić atmosferę z astronomicznych ilości dwutlenku węgla, a których nie umiemy jeszcze stosować na odpowiednio wielką skalę.

To nie wszystko. Te obliczenia nie uwzględniają nagłych, nieprzewidzianych wahnięć i sprzężeń zwrotnych, takich jak uwalnianie olbrzymich ilości metanu z szybko topniejącej wiecznej zmarzliny w Arktyce. Nie biorą też pod uwagę ocieplenia, które już się dokonało, a na razie jest maskowane przez zanieczyszczenie powietrza. Ani kwestii sprawiedliwości klimatycznej, o której wyraźnie mówi porozumienie paryskie, a bez której w ogóle nie można mówić o udanej transformacji na skalę planety.

Na koniec miejmy na uwadze, że wskazanie roku 2030 jako przełomowego momentu jest tylko szacunkowe. Punkty zwrotne, po których nie będzie już odwrotu, bo zmiany staną się nieodwracalne, mogą nadejść nieco wcześniej lub nieco później, niż to wynika z wyliczeń. Nikt nie wie tego na pewno. Mamy jednak pewność, że nadejdą – w przybliżeniu w takim właśnie czasie, bo jednak są to obliczenia, a nie czyjeś opinie lub domysły. Prognozy te są oparte na danych naukowych, co do których zgadzają się wszystkie kraje uczestniczące w pracach IPCC. Niemal wszystkie liczące się krajowe instytucje naukowe zgadzają się z wnioskami IPCC bez zastrzeżeń.

Trwa szóste wielkie wymieranie. Każdego dnia tracimy bezpowrotnie nawet dwieście gatunków roślin i zwierząt. Takie tempo wymierania jest dziesięć tysięcy razy szybsze niż to, które uznalibyśmy za naturalne. Erozja żyznych gleb, prowadzone na masową skalę wylesianie, toksyczne zanieczyszczenie powietrza, utrata owadów i dzikiej fauny, zakwaszenie oceanów – wszystkie te katastrofalne trendy ulegają przyspieszeniu za sprawą stylu życia, który tu, gdzie finansowo powodzi nam się lepiej niż innym, uważamy po prostu za nasze prawo.

A jednak wciąż mało kto wie o tych katastrofach, mało kto rozumie, że to zaledwie pierwsze objawy załamania klimatu i załamania ekosystemu. Bo niby skąd ludzie mogliby o tym wiedzieć? Nikt im nie powiedział. Albo, co ważniejsze, nie powiedział im tego nikt, kto powinien, i tak, jak powinien.

Nasz dom grozi zawaleniem, a tymczasem wy, nasi przywódcy polityczni, najwyraźniej nie uznajecie tego faktu. Gdyby nasz dom miał się zawalić, nie postępowalibyście tak, jak postępujecie. Wszystko robilibyście inaczej – tak jak to robią ludzie, kiedy trzeba ratować życie. Gdyby nasz dom miał się zawalić, nie latalibyście po świecie klasą biznesową, opowiadając, że rynek wszystko załatwi i drobnymi, dobrze wycelowanymi interwencjami rozwiąże rozmaite niepowiązane ze sobą problemy. Nie proponowalibyście, żeby coś kupić albo coś zbudować po to, żeby zażegnać kryzys spowodowany nadmiarem kupowania i budowania.

Gdyby nasz dom miał się zawalić, nie byłoby tak, że organizujecie trzy nadzwyczajne szczyty w sprawie brexitu i ani jednego nadzwyczajnego szczytu w sprawie załamania klimatu i środowiska. Nie sprzeczalibyście się, czy wycofać węgiel za jedenaście lat, czy może za piętnaście. Gdyby nasz dom miał się zawalić, nie uważalibyście za powód do radości tego, że jeden kraj, taki jak Irlandia, zapowiedział wycofanie inwestycji w paliwa kopalne. Nie cieszylibyście się, że Norwegia postanowiła przestać wydobywać ropę naftową u wybrzeży malowniczych Lofotów, podczas gdy przez następne dziesiątki lat zamierza wydobywać ropę ze wszystkich innych swoich złóż. Na radość z takich deklaracji jest o trzydzieści lat za późno.

Gdyby nasz dom miał się zawalić, media nie mówiłyby o niczym innym. Kryzys klimatyczny i ekologiczny byłby jedynym tematem doniesień prasowych. Gdyby nasz dom miał się zawalić, nie twierdzilibyście, że sytuacja jest pod kontrolą, nie czekalibyście spokojnie, aż wynalazki, których jeszcze nie wynaleziono, ocalą wszystkie żywe gatunki na Ziemi. I jako politycy nie poświęcalibyście całej swojej uwagi sporom o podatki czy brexit. Gdyby ściany naszego domu faktycznie się waliły, to przecież odłożylibyście na bok wszystko, co was różni, i zaczęlibyście współpracować.

Jednak nasz dom naprawdę się wali i mamy coraz mniej czasu. A mimo to nic się właściwie nie dzieje.

Wszystko musi się zmienić. My wszyscy musimy się zmienić. Naprawdę będziecie marnować ten cenny czas na kłótnie o to, co ma się zmienić najpierw i kto ma to zrobić jako pierwszy? Wszystko i wszyscy musimy się zmienić. Ale ten, kto ma za sobą większą platformę, ponosi większą odpowiedzialność. Im większy ślad węglowy, tym większy moralny obowiązek.

Kiedy proszę polityków, żeby zaczęli działać natychmiast, najczęściej słyszę w odpowiedzi, że nie mogą zrobić nic radykalnego, bo takie kroki byłyby niepopularne wśród wyborców. Oczywiście mają rację, skoro większość ludzi nie wie nawet, dlaczego te zmiany są konieczne. Dlatego wciąż was proszę, byście mówili jednym głosem to, co mówi nauka. Polityka i demokracja muszą opierać się na najlepszej wiedzy naukowej, jaką dysponujemy.

[…] Wiele osób takich jak ja, które przez całe życie będą odczuwać skutki zmiany klimatu, nie ma nawet prawa głosu. Nie mamy wpływu na decyzje podejmowane w biznesie i w polityce, nie mamy wpływu na technologię, media, szkoły ani ośrodki naukowe. Zanim ukończymy naukę i zyskamy ten wpływ, minie jeszcze dużo czasu, a tego czasu po prostu nie mamy. Właśnie dlatego miliony dzieci i młodzieży wychodzą na ulice, organizują szkolne strajki, żeby zwrócić uwagę na kryzys klimatyczny.

Musicie nas słuchać – nas, którzy nie możemy głosować. Musicie głosować na nas – na wasze dzieci i wnuki. Wkrótce nie będzie można cofnąć tego, co dzisiaj robimy. Kiedy głosujecie, decydujecie o tym, w jakich warunkach ludzie będą żyć w przyszłości. Taka polityka, jakiej nam potrzeba, w ogóle dziś nie istnieje, ale pewne opcje są mniej złe od innych. Czytałam, że niektóre partie nie życzyły sobie, żebym tu dzisiaj przemawiała, bo tak bardzo chcą uniknąć jakiejkolwiek dyskusji o załamaniu klimatu.

Nasz dom grozi zawaleniem. Cała nasza przyszłość – i los tego wszystkiego, co osiągnęliśmy do tej pory – dosłownie leży w waszych rękach. Ale jeszcze nie jest za późno, by działać. Potrzeba do tego dalekosiężnej wizji. Potrzeba do tego odwagi. Potrzeba wielkiej determinacji, by kłaść fundamenty już teraz, kiedy nie wiemy do końca, jak zbudujemy dach. Musimy podejść do zadania tak, jak podchodzili budowniczowie wielkich katedr.

Musicie nas słuchać – nas, którzy nie możemy głosować. Musicie głosować na nas – na wasze dzieci i wnuki. Wkrótce nie będzie można cofnąć tego, co dzisiaj robimy. Kiedy głosujecie, decydujecie o tym, w jakich warunkach ludzie będą żyć w przyszłości. Taka polityka, jakiej nam potrzeba, w ogóle dziś nie istnieje, ale pewne opcje są mniej złe od innych. Czytałam, że niektóre partie nie życzyły sobie, żebym tu dzisiaj przemawiała, bo tak bardzo chcą uniknąć jakiejkolwiek dyskusji o załamaniu klimatu.

Nasz dom grozi zawaleniem. Cała nasza przyszłość – i los tego wszystkiego, co osiągnęliśmy do tej pory – dosłownie leży w waszych rękach. Ale jeszcze nie jest za późno, by działać. Potrzeba do tego dalekosiężnej wizji. Potrzeba do tego odwagi. Potrzeba wielkiej determinacji, by kłaść fundamenty już teraz, kiedy nie wiemy do końca, jak zbudujemy dach. Musimy podejść do zadania tak, jak podchodzili budowniczowie wielkich katedr.

Proszę, żebyście się obudzili i sprawili, by te zmiany, które są niezbędne, były możliwe. Już nie wystarczy robić tyle, ile się da. Wszyscy musimy zrobić coś, co wydaje się niemożliwe. Jeśli mnie nie posłuchacie, to w porządku. Jestem tylko szesnastoletnią dziewczyną ze Szwecji. Ale nie możecie lekceważyć tego, co mówią naukowcy, co mówi nauka, co mówią miliony dzieci, które organizują strajki szkolne, bo domagają się prawa do przyszłości. Błagam: nie zawiedźcie nas tym razem! Dziękuję.

Wystąpienie Grety Thunberg w Parlamencie Europejskim w Strasburgu miało miejsce 16 kwietnia 2019 roku. Przełożył Marek Jedliński.

*
Od 20 do 27 września na całym świecie trwa Globalny Tydzień Protestu, kolejna już masowa mobilizacja dla klimatu. W Polsce na 20 września planowane są demonstracje klimatyczne organizowane przez młodzież w ponad 60 miastach. W dniach 23–24 września w Nowym Jorku odbędzie się szczyt ONZ poświęcony kwestii kryzysu klimatycznego. O wszystkich tych wydarzeniach będziecie mogli przeczytać na KrytykaPolityczna.pl.

https://krytykapolityczna.pl/swiat/greta-thunberg-katastrofa-klimatyczna-przemowienie/?fbclid=IwAR2pmo6lsmvIOHeDkaQVaRPuG8O4KEwtpV9OXzKYinihrTq6JndwlVrijNk

Kobieta, to ma brzmieć dumnie!

 

 

8 marca 2017 roku Kobiety znowu wyjdą na ulicę w Warszawie i w wielu innych miastach i dobrze!

Piszę, że Kobiety wyjdą, a nie żadne baby, dziewuchy, ponieważ słowo Kobieta brzmi dumnie i to Kobiety powinny nosić wysoko głowę, że są Kobietami.

Żaden mężczyzna nie powinien widzieć w Kobietach li tylko podtekstu seksualnego i żaden mężczyzna wzorem europosła Koriwn – Mikke  nie powinien twierdzić, że kobieta jest głupsza od mężczyzny i tym samym powinna mniej zarabiać, bo takimi słowami Kobiety dostają w twarz.

Jestem Seniorką i już nie muszę się martwić o swoją płodność, gdyż mam to wszystko już za sobą, ale jestem z Kobietami, które w tym krają są solą w oku rządzących.

Robi się wszystko, by Kobiecie w Polsce skutecznie zaszkodzić, aby nie mogła z godnością zajść w ciążę i z godnością rodzić.

Robi się wszystko, by małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci – nie mogły skorzystać z in vitro.

Robi się wszystko, by zablokować Kobiecie dostęp do pigułki ” dzień po”, choć nie jest to lek poronny, a jedynie chroni Kobietę przed zajściem w ciążę przez 5 dni po stosunku.

Lekarze zaczynają się zasłaniać klauzulą sumienia i tak samo postępują farmaceuci – to jest horror.

Obecni rządzący odbierają Kobietom w Polsce prawa do korzystania z najnowszych osiągnięć medycyny, stosowanej w cywilizowanym świecie.

Obecni rządzący, a szczególnie nie doszły ksiądz – Minister Radziwiłł każe rodzić dziecko z gwałtu!

Obecni rządzący nienawidzą Kobiet i proponują im leczenie niepłodności – ziołami!

Dużo by pisać ile złego dzieje się w temacie Kobiety w Polsce i dobrze, że Kobiety wychodzą na ulicę.

Jest jedno ale i mnie się to kompletnie nie podoba. Jestem wściekła na powstały clip, który zrealizowały Kobiety z Poznania.

Powtarzam, że Kobieta, to ma brzmieć dumnie, a pokazywanie Kobiety w świetle takim jak w klipie, odbiera Jej godność i nie dziwię się, że są traktowane często przez facetów jak szmaty.

Wołam i nawołuję  – bądźcie dumne, bądźcie damami, a nie patologicznym tworem, bo same się prosicie o pogardę!

https://www.youtube.com/watch?v=39f_6fyqGR8

Brawo polskie Kobiety, Dziewczyny! „Czarny Poniedziałek” bez popeliny! :)

3 października 2016 roku kobiety, okropnie wkurzone wyszły na ulicę w wielu miastach większych i mniejszych!

Zaczęła się Rewolucja – „Czarny Poniedziałek” i jak mój kolega fejsbukowy napisał:  – „TO POCZĄTEK REWOLUCJI! One pójdą po was. Wyciągną was z Sejmu, z Nowogrodzkiej, z Żoliborza, z kościołów. ONE PÓJDĄ PO WAS! Boicie się?!”.

Gdzieś po kątach się pisze, w zagranicznej prasie, że wyszło 6 milionów okropnie zdenerwowanych kobiet i ja od siebie napiszę, że: – „Lawina ruszyła, bo w kobietach jest siła”.

Od razu na blogu zakrzyczę, że nie jestem za aborcją na życzenie i mniemam , że te kobiety, które dziś wyszły na ulicę też nie są za aborcją na pstryk!

Polskie kobiety wyszły, bo wkurw maksymalny je wziął, kiedy usłyszały, że za poronienie będzie czekał na nie Prokurator!

Wyszły, bo chcą być zaopiekowane przez Państwo i leczone zgodnie z osiągnięciami medycyny.

Wyszły, bo domagają się badań prenatalnych.

Wyszły, bo domagają się zgody na in vitro.

Wyszły, bo chcą tego, aby żaden ginekolog nie bał się dotknąć ich brzucha i aby się nie obawiał zrobić ciężarnej kobiecie usg, bo wiąże go klauzula sumienia!

Czy One tak wiele wymagają?

Dlaczego Państwo grozi kobiecie więzieniem?

Dlaczego Ona się ma bać Policji, czy Prokuratora, że nagle poroniła, a jej dziecko wpadło do muszli klozetowej i być może życzliwy doniesie to do organów ścigania?

Dlaczego po cichu się mówi, że rząd chce zakazać antykoncepcji?

Dlaczego nie edukuje się młodzieży w temacie prokreacji i świadomego macierzyństwa?

Dlaczego dziewczynka, albo kobieta zgwałcona przez zwyrodnialca ma rodzić niechciane dziecko

i w końcu!

Kobiety będą jeździły za granicę, by dokonać aborcji. Obce kliniki już oferują swoje usługi, ale stać na to będzie tylko kobiety majętne. Biedniejsze będą to robić w podziemiu aborcyjnym w kraju, a ile z ich umrze?

Taki los szykują naszym kobietom rządzący, ale nasze kobiety nagle się obudziły i wyszły na ulicę. 

I u mnie w małym miasteczku wyszły. Wyszły, choć miasteczko jest raczej miejscem dla starych ludzi!

Wyszły i bardzo mnie to cieszy, że jeszcze nie mieszkam w umieralni i kibicuję młodym kobietom, by te walkę wygrały!

„Brawo polskie Kobiety, Dziewczyny!
Czarny Poniedziałek bez popeliny! :)”

 

 

 

Oficjele boją się niepełnosprawności!

Nie boję się tego napisać, że oficjele boją się niepełnosprawności. Dlaczego tak twierdzę? Dlatego, że wszyscy walczą o te rodziny, które przez los zostały obdarzone chorym dzieckiem, ale boją się wyjść do tych ludzi i powiedzieć im prosto w oczy, że nie podoba im się taka forma walki o lepszy byt dla  ich dzieci. Dorota Zawadzka też walczy i nie podoba się jej forma protestu, bo dzieci leżą na zimnych posadzkach Sejmu, a jedna matka wypowiedziała się, że jej dziecko nie było myte od początku protestu, ale z pozycji wygodnej kanapy! Zamieściła taki oto wpis na swojej popularnej stronie na FB i się zaczęła jatka matek broniących i matek samotnie wychowujących dzieci, a także matek, które z ledwością wiążą koniec z końcem:
 
Jakiś czas temu, mama prosząca o pomoc dla swojego dziecka umieściła w sieci jego zdjęcie (było i tu). 
Pojawiły się komentarze, że dziecko ma drogie buty i jest kolorowo ubrane wiec PO CO IM POMOC?
Dziś w tym samym tonie, tylko jeszcze bardziej na żenującym poziomie…
Dyskutuję tam ale szlag mnie trafia…
Nie podoba mi się forma protestu, nie podoba mi się język protestujących, nie podoba mi się udział/obecność dzieci (w takiej formie) – co nie zmienia faktu że sprawa słuszna.
Ludzie są bezwzględni i dali nura do sieci i wykopali, że główna organizatorka protestu wyjechała z niepełnosprawnym dzieckiem do Chorwacji, aby pokazać swojemu dziecku inny świat. Wykop, wykopał i na biedą matkę wylało się szambo, bo niby skąd miała na to pieniądze.?  Ja nie wnikam skąd, bo tak łatwo sięga się do cudzych portfeli i rozlicza. Ja mam pretensję do tych ludzi, którym ów protest się nie podoba, w tej formie, ponieważ zbulwersowani tym protestem nie podnieśli się z kanapy i nie poszli do tych ludzi, aby zwrócić im uwagę, iż robią błąd używając jako narzędzia do walki swoje chore dzieci. No bo kto u nich był z tych ważnych, zasiadających w pierwszych ławach, wszędzie oficjeli – Nikt! Nie licząc polityków, którzy na sprawie zbijają kapitał polityczny. Nawet nosili im kanpki ciepłą herbatę. Owszem był przewodniczący Solidarności, aby podburzyć rodziców przeciwko rządowi i systemowi, ale nie przeszkadzało mu to, że dzieciaki bytują na korytarzu sejmowym. Pani kandydująca do EU, Henryka Krzywonos, również oburzona tym, że dzieci są w urągających warunkach, wypowiedziała się, że też nie uda się do Sejmu, aby zaproponować protest bez dzieci, ponieważ mogli by ją inni posądzić o robienie sobie reklamy, gdyż kandyduje.
I wiecie co mi przyszło do głowy? Nikt w tym naszym kraju nie zrobi nic za darmo, bo iść do tych rodziców i negocjować z nimi inną formę protestu, było by w czynie społecznym, a na ich konto by nic nie wpłynęło, a więc po diabła się narażać! Za darmo?
Ps. Kiedy Zawadzką spytałam, dlaczego nie próbowała rozmawiać w rodzicami i nie wybrała się do nich, skoro jej się nie podoba, to dlaczego nic nie zrobiła? Odpisała, że mam świeckie poglądy i to była odpowiedź ni przypiął ni przyłatał, Szkoda klawiatury!