Archiwa tagu: przemijanie

Przyni贸s艂 mi dzi艣 jemio艂臋 na szcz臋艣cie :)

Oj pogoda nie wnosi w nasze serca niczego dobrego chyba. Tam za oknem duje i mruczy wiatr na przemian z uderzaj膮cymi kroplami w szyby, a wi臋c niby z czego tu si臋 cieszy膰? 聽Nie wida膰 na niebie ani jednego promyczka, kt贸ry na chwil臋 by rozpromieni艂 ten szary dzie艅.
Je艣li jest tak beznadziejnie i tak depresyjnie, to trzeba poszuka膰 malutkich chwil szcz臋艣cia i mnie takowe dzi艣 spotka艂o.
M膮偶 poszed艂 na spacer i przyni贸s艂 mi trzy ga艂膮zki jemio艂y, kt贸re spad艂y pod wp艂ywem wiatru i mi j膮 wr臋czy艂 ze s艂owami, 偶e to na znak naszej mi艂o艣ci i niech dalej tak nam si臋 dobrze wiedzie.
Wiecie jak si臋 uradowa艂am i jemio艂膮 i tymi s艂owami w ten pochmurny dzie艅? Da艂o mi to chwil臋 do zastanowienia, 偶e jak dobrze, i偶 wci膮偶 jeste艣my razem i si臋 kochamy bardziej ni偶 kiedykolwiek.
Ciesz臋 si臋, 偶e pokonali艣my oboje syndrom pustego gniazda, a nie by艂o 艂atwo, a teraz sobie wzajemnie pomagamy na te starsze ju偶 lata.
Cz臋sto tu ju偶 pisa艂am, 偶e m膮偶 jest pracoholikiem i ma wiele spraw do za艂atwienia w ci膮gu dnia i musi wci膮偶 gna膰, aby si臋 wyrobi膰 na zakr臋tach. Ma tak膮 absorbuj膮c膮 prac臋 i wci膮偶 trzyma telefon przy uchu.
Jest to troch臋 m臋cz膮ce i dla niego i dla mnie, ale oboje wiemy, 偶e mojego m臋偶a praca trzyma przy 偶yciu, bo gdyby mu to odebra膰, to jak by odci膮膰 dop艂yw tlenu, a wi臋c jest tak jak jest i dlatego wspieram go i jestem na bie偶膮co z jego problemami zawodowymi.
Nie lubi臋 s艂owa przemijanie, no mo偶e tylko w przyrodzie, bo przyroda si臋 odnawia co jaki艣 czas, a my niestety nie! Oboje si臋 boimy, 偶e kt贸re艣 z nas odejdzie pierwsze i pozostawi po sobie pustk臋 nieodwracaln膮, a o tym m贸wi m贸j, wybrany wiersz poni偶ej.
Jednak p贸ki co, trwamy i wybieramy si臋 13 stycznia do Szczecina do przedszkola wnucz膮t z okazji Dnia Babci i Dziadka i tak nas to trzyma przy 偶yciu, bo to s膮 takie ma艂e nasze rado艣ci i tyle kochani i a偶 tyle.
Mi艂ego dnia 馃檪

MA艁呕E艃STWO

呕e tak im by艂o dane
zestarze膰 si臋 jak 艣wi膮tkom przy drodze
tak samo spr贸chniali
tak samo
poorani mrozem i zawiej膮

呕e tak im dozwolono
i艣膰 serce w serce
biodro w biodro
zmarszczka w zmarszczk臋

呕e tak im darowano
istnie膰 w sobie podw贸jnie
i milcze膰 wzajemnie

呕e tak im dopuszczono
by nawet w sen wchodzili razem
on j膮 obejmowa艂 na poduszce
by o kamie艅 snu nie zrani艂a stopy

呕e tak ich wys艂uchano
aby to on
czerwone jab艂ko ni贸s艂 jej do szpitala
i ukl膮k艂 w jej ostatniej 艂zie

Anna Kamie艅ska

Czasami mi艂o cofn膮膰 si臋 w czasie :)

Nie ma si臋 co ok艂amywa膰, 偶e z biegiem dni i biegiem lat, w艂膮cza si臋 w cz艂owieku taka „szwendaczka” po zakamarkach pami臋ci i wspomnie艅. Dopad艂o mnie to ju偶 do艣膰 dawno, bo mo偶e od jaki艣 5 lat. Kiedy przestajemy pracowa膰 i powoli szukamy swojego miejsca w 偶yciu, jakby na nowo, to ta „szwendaczka” po kom贸rkach i p贸艂kulach jest coraz mocniejsza i przychodzi w najbardziej niespodziewanych chwilach.

Siedzimy sobie spokojnie z kaw膮 o poranku, co艣 tam ogl膮damy w telewizji, czego艣 s艂uchamy uwa偶nie i ju偶 co艣 si臋 w艂膮cza i zak艂贸ca nam odbi贸r w telewizji i odlatujemy.

Nagle nam si臋 przypomina, jak to si臋 zapoznali艣my z przysz艂ym m臋偶em, czy 偶on膮? Jak to si臋 wszystko zacz臋艂o i kiedy poczuli艣my to dr偶enie serducha, 偶e to jest ten jedyny/a i 偶aden/a inny/a. Albo ogl膮damy film mi艂osny i tam si臋 ca艂uj膮, a nam si臋 w艂膮cza i przypomina jak smakowa艂 nam ten pierwszy, niewinny poca艂unek z ch艂opakiem i jak on nam wyszed艂, bo czy by艂 intryguj膮cy, czy mo偶e zbyt po艣pieszny. 聽To s膮 te chwile, kt贸rych nikt nam nie odbierze, bo one s膮 na zawsze w nas, niezale偶nie od tego, jak potoczy艂y si臋 dalsze losy i z kim zwi膮zali艣my si臋 na sta艂e, ale ten pierwszy poca艂unek smakowa膰 b臋dziemy do ko艅ca swoich dni.

Albo pokazuj膮 艂any zb贸偶, czy te偶 rzepaku i przypominamy sobie ten zapach, kiedy z braku okazji na mi艂o艣膰 uciekali艣my w takie miejsca, gdzie mo偶na by艂o si臋 pokocha膰 i poprzytula膰. S艂o艅ce 艣wieci艂o, a my w tym g膮szczu uczyli艣my si臋 pierwszych uniesie艅 i dotykania.

Albo pokazuj膮 przepi臋kne jezioro, a my od razu przypominamy sobie, 偶e nasze pierwsze randki odbywa艂y si臋 w艂a艣nie nad jeziorem i tam by艂a taka tajemna 艂aweczka – tylko nasza, gdzie poca艂unkom i wyznaniom nie by艂o ko艅ca.

Albo kajak, czy 艂贸dka, kt贸r膮 on wios艂owa艂 w najbardziej g臋ste trzciny, by pokocha膰 si臋 w s艂o艅cu i z dala od ludzkich spojrze艅. Takie chwile, kiedy 艣wiat nie istnia艂, bo byli艣my tylko my, woda i s艂o艅ce, a u g贸ry 膰wierka艂y 聽ptaki, kt贸re nas podgl膮da艂y.

Albo pokazuj膮 w filmie m艂od膮 par臋 w kinie w mi艂osnym u艣cisku i natychmiast przypominamy sobie ten film, na kt贸rym byli艣my razem, trzymaj膮c si臋 za r臋k臋 i nie chcieli艣my by ta chwila si臋 kiedykolwiek sko艅czy艂a, cho膰 zupe艂nie nie wiedzieli艣my, co si臋 dzia艂o na ekranie.

Albo powiedzmy, 偶e nagle mieli艣my woln膮 chat臋, bo rodzice gdzie艣 wyjechali, a wi臋c koniecznie trzeba by艂o t臋 okazj臋 wykorzysta膰 i uczyli艣my si臋 mi艂o艣ci na tapczanie rodzic贸w.

Albo i albo i albo, bo takich wspomnie艅 jest w nas mn贸stwo, kiedy to wszystko zacz臋艂o w nas kwitn膮膰 i uczyli艣my si臋 siebie. Te pierwsze wzloty i trzepoty i motyle. Te noce przy gwiazdach i przy ognisku, gdzie kto艣 gra艂 ballady na gitarze. Takie chwile, kt贸re pozwala艂y nam si臋 zauroczy膰, zakocha膰, omami膰 i przysi臋ga膰, 偶e ona, czy on s膮 dla nas 聽ca艂ym 艣wiatem.

Ja pami臋tam wiele takich chwil, zakodowanych w pami臋ci i wiecie co? To by艂y pi臋kne dni, po prostu pi臋kne dni i nie zna ju偶 kalendarz takich dat.

By艂o min臋艂o? Oj nie! S膮 wci膮偶, cho膰 ju偶 ca艂kiem inne, ale wci膮偶 bardzo cenne i oby tak jeszcze przez wiele lat.

Tak mnie nasz艂o i namawiam, 偶e je艣li wci膮偶 jeste艣cie razem i niezale偶nie, co si臋 wydarzy艂o w ci膮gu wielu, wielu lat, to warto:

Warto wspomina膰 jak to by艂o na pocz膮tku i w 艣rodku, aby chwile pod koniec warte te偶 co艣 by艂y i intryguj膮ce i ciekawe, bo 偶ycie jest za kr贸tkie, by na staro艣膰 藕le si臋 dzia艂o.

Moj膮 maksym膮 偶yciow膮 jest , 偶e je艣li przeszli艣my przez wichury i tornada, to po tym nast臋puje cisza i spok贸j, gdy偶 zawsze za艣wieci kiedy艣 s艂o艅ce, czego wszystkim 偶ycz臋, cho膰 zdaj臋 sobie spraw臋 z tego, 偶e niekt贸rzy ju偶 swoj膮 po艂贸wk臋 po偶egnali, ale prosz臋 – wracajcie wspomnieniami do tych pi臋knych chwil. 馃檪

Pozdrawiam 馃檪

Dwa odleg艂e tematy – moje kino

Zima聽zbli偶a si臋 wielkimi krokami i tam za oknem kr贸luj膮 ju偶 u mnie minusowe temperatury. Do 艣wi膮t jeszcze troch臋, a wi臋c trzeba od czasu do czasu uciec w inny 艣wiat, a wi臋c uciekam do kina w domowych warunkach.聽

W internecie mo偶na znale藕膰 wiele ciekawych propozycji, a ja najpierw zatrzyma艂am si臋 na obrazie pt. :

Rosie

(2013)

Jest to szwajcarska produkcja, bardzo dla mnie cenna. Spytacie dlaczego? Ot贸偶 opowiada o staro艣ci i wszystkim, co si臋 z ni膮 wi膮偶e, a wi臋c z chorob膮, cierpieniem, nieporadno艣ci膮 i zastaje nas nagle z pytaniem – co dalej?

Co dalej, je艣li nasze dzieci nie mog膮 si臋 nami zaopiekowa膰 24 h, bo maj膮 swoje 偶ycie i obowi膮zki. Nagle powstaje dylemat, co zrobi膰 z chor膮 matk膮, je艣li ona sama nie wyra偶a zgody na umieszczenie w domu spokojnej staro艣ci.

Film jest bardzo mocny i dowiadujemy si臋 z niego to, 偶e staro艣膰 bywa zwykle k艂opotliwa dla naszych bliskich. Polecam ten film, cho膰 nie jest to 艂atwe kino.

Drugi film, jakiemu si臋 po艣wi臋ci艂am w niedziel臋 utwierdzi艂 mnie w przekonaniu, 偶e wcale pieni膮dze i s艂awa szcz臋艣cia nie daj膮.

Yves Saint Laurent

(2014)

Warto obejrze膰 ten film, aby zapozna膰 si臋 z 偶yciorysem s艂awnego projektanta mody, kt贸ry 艣wiat mody mia艂 u swoich st贸p. Cz艂owiek uwik艂any w sk艂onno艣ci homoseksualne i narkotyki by艂 szcz臋艣liwy tylko dwa razy w roku, kiedy oddawa艂 si臋 ca艂kowicie projektowaniu swojej kolekcji. Potem zapada艂 si臋 w psychiczn膮 przepa艣膰 i ma艂o rzeczy go cieszy艂o. Niesamowity obraz cz艂owieka, kt贸ry z racji delikatnego charakteru si臋 ca艂kowicie pogubi艂.

Kto ciekawy tego obrazu b臋dzie, to te偶 szczerze polecam.

Roztrzepane, jesienne my艣li

Czego starsza pani oczekuje od 偶ycia – oto jest pytanie za sto punkt贸w. Czego oczekuje w kraju, gdzie te n臋dzne emerytury za lata pracy dla kraju, s膮 tak ma艂e. Nie raz trzeba wybiera膰, czy kupi膰 sobie co艣 na grzbiet, czy wykupi膰 parti臋 lek贸w, kt贸re nie s膮 akurat refundowane i trzeba zostawi膰 w aptece wi臋cej ni偶 200 z艂.

Czego oczekuje starsza pani, je艣li w kraju dzieje si臋 藕le i m艂odzi nagminnie wyje偶d偶aj膮 z Polski, a w tym jej dzieci i wnuki. Jad膮 za chlebem i lepszym 偶yciem z dala od n臋dznych zarobk贸w, za kt贸re z ledwo艣ci膮 op艂aca si臋 czynsz, a je艣li si臋 go op艂aci, to nie starcza na jedzenie i zakup podstawowych podr臋cznik贸w i ubra艅 dla swoich dzieci.

Czego oczekuje starsza pani, je艣li na zabieg kolana, czy innej cz臋艣ci cia艂a czeka si臋 w kolejce rok, albo wi臋cej. W ko艅cu, czego oczekuje starsza pani, je艣li poch贸wek jej nagle zmar艂ego m臋偶a poch艂ania jej wszystkie oszcz臋dno艣ci.

Ja nie 聽wiem! Mo偶e zakochana jest w kraju, gdzie min臋艂a jej m艂odo艣膰 i wychowa艂a w tym kraju swoje potomstwo, najlepiej jak umia艂a. Bieg艂a z fabryki, czy urz臋du do domu, aby potomstwu zgotowa膰 ciep艂膮 straw臋, cho膰 cz臋sto do gara nie by艂o co w艂o偶y膰. Mo偶e dlatego, 偶e sta艂a w d艂ugich kolejkach, aby naby膰 swoim dzieciom buty zimowe i jak膮艣 kurtk臋, aby potomstwo nie zmarz艂o w drodze do szko艂y. Mo偶e dlatego, 偶e wieczorami, cho膰 艣miertelnie zm臋czona, siedzia艂a w fotelu przy byle jakim o艣wietleniu i cerowa艂a skarpetki i rajstopy, a w mi臋dzy czasie prasowa艂a im fartuszki i zmienia艂a ko艂nierzyki na czyste?

I tak min臋艂o 偶ycie starszej pani na wiecznej szarpaninie i boksowaniem si臋 z 聽nie艂atwym 偶yciem. Walczy艂a jak lwica, aby zapewni膰 rodzinie wszystko, co najlepsze. W ci膮g艂ym biegu nie my艣la艂a cz臋sto o sobie i zapomina艂a, 偶e sama jest te偶 wa偶na, bo doba by艂a za kr贸tka, aby my艣le膰 o sobie. Rodzina by艂a najwa偶niejsza i to o ni膮 dba艂a i walczy艂a jak prawdziwa Matka Polka.

Przyszed艂 jednak taki czas, kiedy ju偶 nie musia艂a biega膰, bo wzorowo wykona艂a swoje zadanie i mo偶e teraz spokojnie sobie usi膮艣膰 i podsumowa膰 to wszystko, co jest nadal dla niej wa偶ne i odda膰 si臋 wspomnieniom.Wreszcie mo偶e odpocz膮膰 od 偶yciowego p臋du, bo sobie na odpoczynek ju偶 zas艂u偶y艂a, ale jej g艂ow臋 coraz cz臋艣ciej zaprz膮ta膰 zaczynaj膮 ponure my艣li, 偶e zosta艂o jej tak ma艂o tego czasu na odpoczynek, poniewa偶 zdrowie nagle zaczyna wysiada膰, a do g艂owy wkradaj膮 si臋 ponure my艣li o przemijaniu.

Starsza pani budzi si臋 ka偶dego poranka i dzi臋kuje losowi, 偶e jeszcze jeden poranek do niej nale偶y i jeszcze jedna poranna kawa, ale jesieni膮, kiedy drzewa si臋 czerwieni膮 i 聽zrzucaj膮 li艣cie – dopadaj膮 j膮 cz臋sto my艣li mgliste i na to nie ma rady i z tym trzeba si臋 zmierzy膰, 偶e nadejdzie taki czas po偶egnania si臋 z tym wszystkim.

聽Przepraszam za ten wpis, troch臋 melancholijny i do艂uj膮cy i aby odgoni膰 te smutne my艣li, czas zabra膰 si臋 za jak膮艣 prac臋, bo praca leczy wszystkie smutki.

Dobrego dnia wi臋c 馃檪

Dorota Chr贸艣cielewska

* * *

Nie b贸j si臋 nie b贸j nie b贸j
bo tylko sobie za艣niesz
I otuli ci臋 niebo
czarne sypkie i ciasne

Drewnian膮 dadz膮 sukni臋
Tu moda si臋 nie zmienia
I jeszcze kwiaty b臋d膮
Takie na do widzenia

Czas, to dla nas, ani wr贸g, ani przyjaciel

A jesieni膮, a jesieni膮 w艂膮cza si臋 szukanie sensu 偶ycia. Zbli偶a si臋 ten dzie艅, kiedy wszyscy wyruszymy na cmentarze, aby po艂o偶y膰 kwiaty na grobach naszych bliskich i zapali膰 symboliczne 艣wiate艂ka.

Nie da si臋 uciec od tego dnia. Nie da si臋 nie my艣le膰 o tych, kt贸rzy nas zrodzili i z nami wiele lat byli. B臋dziemy odwiedza膰 ich groby i z pewno艣ci膮 spotkamy wielu swoich znajomych, dawno nie widzianych na cmentarzach. U艣miechnijmy si臋 do ich, bo 偶ycie, to tylko chwilka.

Nie wiem dlaczego ju偶 dzi艣 w艂膮czy艂o si臋 mi takie my艣lenie i pozbiera艂am piosenki o staro艣ci i przemijaniu, ale z racji mojego wieku, mam prawo do ka偶dego takiego dnia, w kt贸rym w艂膮cza si臋 nostalgia i zastanowienie nad sensem tego wszystkiego.聽

Jedne piosenki s膮 w klimacie weso艂ym, inne bardziej zadumane, ale 偶ycie nasze sk艂ada si臋 w艂a艣nie z takich emocji.

Zapraszam do refleksji 馃檪聽

A ja p臋dz臋 na spacer – mi艂ego dnia 馃檪

Julian Tuwim

Staruszkowie

Patrzymy sobie na ulic臋
Przez wp贸艂rozwart膮 okiennic臋.

W cz贸艂na ca艂ujemy cudze dziatki
I podlewamy w oknach kwiatki.

呕yjemy sobie, jak B贸g zdarzy,
Zrywamy kartki z kalendarzy.

 

Nic nie dane jest na zawsze

Umykaj膮 krajobrazy
Gin膮 przesz艂e dni
Mija to, co nam si臋 艣ni
La vie, la vie, la vie
Na p臋dz膮cej karuzeli
Kt贸r膮 kr臋ci czas
Coraz bielszy odcie艅 bieli
Ro艣nie w nas

Nic nie dane jest
Na zawsze
Nawet niebo ponad g艂ow膮聽
Ma sw贸j kres
Nic nie dane jest聽
Na zawsze
Pokochajmy to聽
Co dzisiaj jest

Na ukrytych fotografiach聽
呕贸艂kn膮 bia艂e bzy
Kto tam si臋 umawia聽
Na wieczno艣膰?
To my, to my, to my
Nawlekani jak korale
Na cieniutk膮 ni膰

Przesuwamy si臋 wytrwale
Byle by膰

Nic nie dane jest na zawsze…

Te pi臋kne s艂owa wy艣piewuje m贸j ulubiony wokalista Marek Torzewski, bo jak偶e cz臋sto zapominamy o tym, 偶e nic nie dane jest nam na zawsze i wszystko kiedy艣 si臋 sko艅czy i minie bezpowrotnie i nie ma na to 偶adnej rady. Bo mija uroda, bo wszystko ma sw贸j kres, bo wyrastamy z dzieci臋co艣ci, ko艅czy si臋 m艂odo艣膰 i nastaje czas, kiedy nagle orientujemy si臋, 偶e jeste艣my ju偶 w wieku, kt贸ry nakazuje nam stateczno艣膰 i 偶yciow膮 m膮dro艣膰. Kiedy ju偶 nie wszystko wypada, nie wszystko mo偶emy pokona膰 i 艣wiat ju偶 nie le偶y u naszych st贸p i trzeba przystopowa膰 i nie bra膰 si臋 z 偶yciem za bary, bo brakuje ju偶 na to si艂. Sk艂aniamy si臋 powoli do odchodzenia z tego pi臋knego 艣wiata i nawiedzaj膮 nas coraz cz臋stsze my艣li 鈥 jak b臋dzie wygl膮da艂 艣wiat i 偶ycie naszych bliskich, kiedy mnie ju偶 nie b臋dzie? Ja bardzo cz臋sto zadaj臋 sobie ostatnio takie pytanie i nie b臋d臋 si臋 krygowa艂a, bo boj臋 si臋 coraz cz臋艣ciej i tak bardzo b臋dzie mi 偶al, 偶e kiedy kosa zawi艣nie nade mn膮 i nie zobacz臋 wi臋cej ju偶 nic. By膰 mo偶e nastanie taka chwila, 偶e b臋d臋 musia艂a przygotowa膰 si臋 na odchodzenie i nie zd膮偶臋 powiedzie膰 wszystkiego moim bliskim. By膰 mo偶e jeszcze dane mi jest jeszcze par臋 lat, 偶e b臋d臋 jeszcze troch臋 艣wiadkiem dorastania moich wnucz膮t, bo to o nie najbardziej mi chodzi. To jest to nowe pokolenie w moim 偶yciu, kt贸re bardzo je zmieni艂o i nada艂o nowego blasku. Dzisiaj moj膮 wnusia po chorobie pojecha艂a ju偶 do swoich rodzic贸w, a jeszcze wczoraj bawi艂y艣my si臋 wsp贸lnie, ucz膮c si臋 j臋zyka angielskiego. T艂umaczy艂am jej, 偶e Babcia uczy艂a si臋 w szkole j臋zyka rosyjskiego i bardzo 偶a艂uje, 偶e nie rozumie nic prawie w j臋zyku angielskim, a jest tyle pi臋knych piosenek w tym j臋zyku. No wi臋c uczy艂y艣my si臋 z lekcji znalezionej na YT. Zabawa by艂a przednia i dlatego b臋dzie mi 偶al, 偶e mo偶e wi臋cej si臋 nie powt贸rzy膰, bo licho nie 艣pi. Nie, nie wybieram si臋 jeszcze nigdzie, ale czasami takie my艣li mnie nachodz膮, a wi臋c znajduj臋 si臋 w tym okresie przemy艣le艅, podsumowa艅, refleksji. Ale z drugiej strony, to ciesz臋 si臋, 偶e takie my艣li mnie nachodz膮, ale podkre艣lam, nie dr臋cz膮, gdy偶 pozwala mi to wci膮偶 i wci膮偶 na bycie cz艂owiekiem, trze藕wo oceniaj膮cym zachodz膮ce wsz臋dzie zmiany, w ka偶dej dziedzinie, w ka偶dej spo艂ecznej przestrzeni, cho膰 te przemiany nie id膮 zawsze ludzko艣ci na dobre.

Ubolewam straszliwie nad ludzk膮 g艂upot膮 i prosz臋 uwierzy膰, 偶e nie jestem cz艂owiekiem wszystko najlepiej wiedz膮cym, ale mam w sobie pok艂ady empatii dla pozytywnych dzia艂a艅 i nie znosz臋, kiedy pozytywne dzia艂ania s膮 profanowane i opluwane. Nie znosz臋 kiedy kto艣 pr贸buje mi pakowa膰 farmazony do g艂owy i zamula mi m贸j umys艂, a mam na my艣li niejak膮 pos艂ank臋 PiS, Paw艂owicz, kt贸ra jadem pluje na Owsiaka. Nie pojmuj臋, 偶e osoba w moim wieku nie potrafi patrze膰 na spraw臋 wielokierunkowo, tylko idzie przez 偶ycie z klapkami na oczach, w zaparte i potrafi plu膰 jadem niczym najgro藕niejsza 偶mija. Nie znosz臋 ludzi, kt贸rzy nie potrafi膮 przyzna膰 si臋 do b艂臋du i id膮 聽w z艂ym kierunku. Ludzie, kt贸rzy nie potrafi膮 si臋 zreflektowa膰 i powiedzie膰, 偶e myli艂em/am si臋. Na zasadzie, 偶e cz艂owiek ma prawo b艂膮dzi膰. Nic z tych rzeczy, mimo wieku doros艂ego, mimo do艣wiadcze艅, ci ludzie nie potrafi膮 elastycznie funkcjonowa膰 w spo艂ecze艅stwie i dlatego tak cz臋sto zastanawiam si臋 nad sob膮, abym na stare lata nie nabra艂a w siebie tej piekielnej s艂odyczy arszeniku. Mnie si臋 uda?

Moja nie rymowanka

Frywolitka, utkana ze starej nici,
ma nadziej臋 na dalszy sw贸j 偶ywot,
ale stara ni膰 ju偶 si臋 strz臋pi,
wi臋c trafi艂a na dno szuflady,
jako pami膮tkowy, lecz nie potrzebny
ju偶 艣mie膰.
Tak z kobiet膮 jest podobnie
i nie m贸wcie, 偶e to k艂amstwo
bo tylko m艂oda ni膰 jest podziwiana,
a kiedy si臋 strz臋pi
staje si臋 jak ten pami膮tkowy
i nie potrzebny 艣mie膰?