Archiwa tagu: przemoc

STOP – przemocy wobec kobiet!

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Jestem już niestety seniorką jak to pięknie brzmi i zdaje się, że zamknęłam tamten rozdział w swojej głowie.

Nie myślę już tak często o tym, jak byłam bita przez swojego Ojca, który już nie żyje od 1997 roku.

Niby się już nie babrzę w tym temacie i nie rozdrapuję tamtych ran, które tak przez wiele lat mojej młodości były bolesne i czasami nie do zniesienia.

Ojciec mnie bił, bo posypała mu się zawodowa kariera w czasach PRL-u i nie potrafił znaleźć innego sposobu na życie i zaczął chlać jak szewc.

Alkohol sprawił, że z mądrego faceta zamienił się w bestię i nie panował nad swoimi instynktami.

Najbardziej dostawałam kiedy broniłam Mamy, którą winił za swoje nieudane życie.

Kiedy mu się stawiałam, to brał w rękę, co popadnie i bił do siniaków.

Raz chwycił drewnianą pałkę i nią mnie walił po głowie, a innym razem chwycił za nóż i przysadził się za moimi plecami.

Gdyby nie szybka reakcja Mamy, to bym padła trupem w kuchni.

Krzyczał do mnie – nastolatki, że nigdy do niczego w życiu nie dojdę, choć byłam wzorową uczennicą, a on nigdy nie pojawił się w szkole na wywiadówce.

Zgasił we mnie poczucie własnej wartości, tuż na starcie wchodzenia w dorosłe życie.

Sprawił, że za wcześnie stałam się dorosłą zamiast radosną nastolatką.

Moje koleżanki wciąż się śmiały z byle czego, a ja się usuwałam w kąt tak bardzo smutna i zahukana.

Kiedy Ojciec tak szalał, to wybijał w domu wszystkie szyby w drzwiach, kredensie i łamał inne sprzęty w swojej zwierzęcej furii.

Nie mogłam nikogo zaprosić do domu, gdyż po prostu się wstydziłam.

Wstydziłam się tego, że nie mam sprzyjającego domu do nauki, oglądania telewizji, swojego kąta.

Nigdy nie wiadomo było kiedy on wkroczy i trzeba było podpierać drzwi, aby w nocy nas nie pozabijał.

Kiedy miałam 17 lat postawiłam się Mamie i poprosiłam, aby w końcu wzięła z Ojcem rozwód, bo wszystkie kiedyś znajdziemy się na cmentarzu.

Tak się stało i Mama z nami odeszła od Ojca do innego mieszkania – malutkiego i od tej pory przestałam się bać razów!

Kiedy wyszłam za mąż, to Ojciec mieszkał w innym mieście.

Kompletnie sobie nie radził, a więc jeździłam do niego, aby mu posprzątać chociaż mieszkanie.

Setki petów na podłodze, brudne gary i pościel. Sprzątałam i prosiłam aby się ogarnął.

Niestety, ale w pewnym momencie musiałam załatwić mu Dom Opieki Społecznej, w czym pomógł mi pewien lekarz. Wydłużyłam  mu życie o 7 lat, spokojnych lat w cieple i pełnej misce, a potem On zdecydował skrócić sobie życie!

Piszę o tym dlatego, że dziś w moim mieście odbyła się akcja w celu przeciwdziałania przemocy wobec kobiet.

Ta akcja utrwalona jest na filmiku, który nakręcił mój Mąż na moją prośbę, a ja się otworzyłam na moje smutne wspomnienia i się poryczałam, bo tamto wróciło!

Jutro będzie dobry dzień i wiecie co?

1 kobieta w Polsce na 8 doznaje codziennieJ przemocy w zaciszu domowego ogniska.

Te kobiety są systematycznie bite i jakże często trwają w takich związkach, bo nie mają dokąd odejść.

Aby być uczciwą w swoich osądach, to statystyki pokazują, że coraz więcej kobiet stosuje przemoc wobec swoich partnerów i to jest nowy trend w stosunkach między jedną, a drugą płcią!

 

 

Reklamy

Cham w garniturze!

Podobny obraz

Na moim osiedlu obserwuję młodego mężczyznę – żonatego z jednym dzieckiem.

Obserwuję go z wielkim podziwem, bo choć jest tylko zwykłym budowlańcem, to widzę jaki z niego jest dobry człowiek.

Zauważyłam, że lubi, to co robi, a także to, iż jest niezwykle dokładny.

Właśnie remontuje swoje mieszkanie, które dostali od rodziców jego żony i tak małymi kroczkami buduje swoje, rodzinne, przytulne gniazdo.

Sam wygładził ściany, położył podłogi i płytki według swojego uznania i aby podobało się żonie.

Latem nie raz widziałam jak bawił się ze swoim dzieckiem i wyprowadzał psa swoich teściów, a także mnie się kłania choć praktycznie się nie znamy.

Ktoś by powiedział, a co to za partia – taki zwykły budowlaniec, a ja bym powiedziała, ale z klasą i do tego złota rączka!

Piszę o tym dlatego, że ileż jest chamów w garniturach i to przeważnie w partii rządzącej!

Wykorzystują swoje żony do pijaru na bilbordach, bo taki obrazek pomaga im się dostać do polityki.

Potem żona pakuje walizkę, wiąże kochanemu krawat, prostuje go i poprawia biały kołnierzyk i mąż wybywa w wielki świat polityki.

Ona się poświęca i zajmuje się domem, oraz dziećmi, bo mężuś poświęca się dla Polski i jej służy.

Kiedy taki mężuś zarobi trochę grosza i tak wsiąknie w tę politykę i tak się zachłyśnie i sprawi sobie kochankę – to żona staje się zbędna i zaczyna się domowa przemoc!

Taki mężuś dowartościowany przez swoją partię zaczyna niszczyć to, co wcześniej zbudował i leje żonę jak mokre żyto i niszczy rodzinę i matkę swoich dzieci.

To jest najgorszy gatunek faceta, który będąc najczęściej katolikiem, znęca się nad żoną i nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego żona jest na tyle sprytna, iż nagra domową przemoc i chama w garniturze powiezie i zniszczy doszczętnie!

 

 

Oni biją swoje żony w Imię Boże!

Pan Sławomir Dajcz, jak przystało na PiS-owca i Radnego piotrkowskiej Rady Miasta
– jest bardzo wrażliwy i bogobojny, żeby nie powiedzieć świątojebliwy.
Ze łzami w oczach wspomina swoje pielgrzymki na Jasną Górę, do najjaśniejszej Panienki, których nie opuszcza broń Boże i na których co roku wędruje, śpiewa i jest szczęśliwy!

Pan żarliwy działacz na rzecz swej partii PiS, jako człek wierzący i praktykujący przykładnie znęca się psychicznie i fizycznie nad swoja ślubną małżonką, aż do jej złamania nerwowego i próby samobójczej. Postanowił więc miłościwie ulżyć cierpieniom swej małżonki z którą przykładnie żyje 42 lat i umieścić ją w Wariatkowie na Oddziale Zamkniętym!W Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim w III Wydziale Rodzinnym i Nieletnich złożył więc wniosek: „Proszę o ubezwłasnowolnienie i skierowanie mojej żony Anny Dajcz (…) na przymusowe leczenie psychiatryczne, gdyż stanowi ona zagrożenie dla osób najbliższych i osób z najbliższego otoczenia, tj. dla mnie, dzieci i wnuków sąsiadów, znajomych oraz osób obcych.”

W upublicznionym nagraniu dźwiękowym z 10 października 2016 r. – Pan Pis-owiec zwraca się do swej ślubnej:
„Bezwstydna szujo… ty świnio do roboty spierdalaj…do roboty masz zapierdalać , ty łachudro ..ty… dawaj piniondze dziwko, ..”

Anna Dajcz 19 marca 2017 roku złożyła w Komendzie Miejskiej Policji w Piotrkowie Trybunalskim, na ręce dzielnicowego Marka Kubiaka, zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Sławomira Dajcza, polegające na znęcaniu się psychicznym i znieważaniu. Znajduje się tam taki fragment:
Mąż z racji tego, że jest radnym Rady Miasta Piotrkowa Trybunalskiego uważa, że wszystko mu wolno, czuje się bezkarny. Nie jest właścicielem mojego życia i zdrowia, a ja nie jestem niewolnicą, nad którą można się znęcać.
Pomimo upływu dwóch miesięcy funkcjonariusz Kubiak – olał sprawę, bo co w tym w końcu dziwnego że Pan Radny Rady Miasta Piotrkowa Trybunalskiego znęca się nad żoną..
Nie on w PiS-ie pierwszy i nie on ostatni!
ŹRÓDŁO
Następny gorliwy PiSkatolik i pielgrzym do Najjaśniejszej Panienki.

Co to za zaraza, że PiSowcy ostrze swojej nienawiści do ludzi, swojego obłędu i obsesji kierują często w stronę własnych rodzin .

Autor:”D” 

Inny radny PiS – niejaki Rafał Piasecki z Bydgoszczy, został nagrany przez żonę, którą bił w Imię Boże. Inwektywy nie mieszczą się w mojej głowie!

Nagranie od 3 minuty jest wstrząsające!

https://www.youtube.com/watch?v=mVegeZVPf-4

„- Jesteś dla mnie zerem nic niewartym. Nienawidzę cię, rozumiesz? Od ciebie nauczyłem się tego słowa. Szmato je… Za to będę cię teraz bił. (…) W 2017 roku nikt mnie nie będzie szmacił kur… mać. Spier… stąd. Teraz to ja będę cię kur… gnoił. Już nigdy więcej nie będę cię o nic pytał kur… Po pierwsze. Po drugie, kur…, zawsze będziesz miała ochotę, jak będę chciał. Po trzecie, już kur… nie będziesz musiała nic robić, bo będę sobie z inną jeździł, która będzie miała ochotę zawsze i na wszystko i mało tego, sama będzie miała inicjatywy. Jesteś tak pustym dzwonem, tępym i męczącym, i chu.. i frajerem, i wszystko kur… naraz, i słów mi braknie, jak bardzo cię, kur…, nienawidzę” – to tylko fragment z ponad godzinnego nagrania.

Bił, bo wołał o miłość w imię sakramentu małżeńskiego, a wszystko to zgodnie z dekalogiem ponoć!

Mam nadzieję, że obie kobiety wyzwolą się od swoich oprawców!

Przemocy domowej nie da się wymazać do końca życia!

Obok nagrania ujawniającego, jak radny PiS, Rafał Piasecki, znęca się nad swoją rodziną, trudno przejść obojętnie. Blogerka Malvina Pe. pod jego wpływem opisała, jak wyglądało życie z ojcem-katem, gdy sama była dzieckiem. Bez cenzury.
 

Tekst po raz pierwszy ukazał się na blogu Malviny Pe. – malvina-pe.pl. Na prośbę autorki publikujemy tekst bez cenzury. 

Raz jej w zęby, raz jej w nos, „jesteś nikim, głupia kurwo”

Dziewczynka jest głodna, bo zapomniała zjeść kanapki na długiej przerwie, a jednak wraca ze szkoły do domu bardzo powoli. W zasadzie nie skłamię, jeśli stwierdzę, że się wlecze. Niczym widmo ze swoim gigantycznym, fioletowym plecakiem, sunie między rozwrzeszczanymi rówieśnikami niezauważana. Przystaje, skubie liście krzewów, patrzy w niebo, obserwuje ptaki. Myśli sobie, że fajnie by było tak polatać. Ktoś pyta ją, śmiejąc się głupawo, czy ma ognia. Kuli się w sobie, bo nie lubi konfrontacji z nieznajomymi i ze wzrokiem wbitym w ziemię odpowiada, że nie, nie ma.

Droga ze szkoły do domu zajmuje jej 25 minut, choć to jedynie 500 metrów. Otwiera drzwi do klatki, by od razu, niczym sprinter na dźwięk wystrzału zacząć swój szaleńczy bieg na ostatnie, czwarte piętro. Rzuca się na drzwi, wpada z impetem do mieszkania i biegnie prosto na ojca, który trzyma za szyję matkę przyciśniętą do ściany. Nie pomyliła się. Znów doskonale rozpoznała znajome dźwięki na parterze.

– Tato, zostaw!

Ojciec odpycha ją, idź do swojego pokoju, rozkazuje, ale jak ona ma iść do pokoju, kiedy on robi mamie krzywdę? Podbiega więc drugi raz. Ojciec odpycha ją mocniej, dziewczynka upada na podłogę widząc, jak tata wlecze mamę za sukienkę do kuchni i zamyka za sobą drzwi na klucz.

Zabiję cię kurwo! Szmato pierdolona, nie zasługujesz, żeby żyć, ściero!

Dziewczynka wstaje z podłogi. Biegnie do drzwi. Szarpie za klamkę. Wali piąstką w drzwi.

– Tato otwórz! Otwórz! Tato! Błagam! – wrzeszczy.

– Puść mnie, zostaw! Tam jest dziecko! Proszę! – słyszy głos matki.

Stul pysk, dziwko!

Słychać trzask otwieranego okna. Okna są stare, drewniane, często trzeszczą. Tata mówi, że nie wymieni okien, bo nie ma pieniędzy. Ale na wódkę z kolegami ma.

Wypierdolę cię kurwo na dół, jak się nie zamkniesz!

Mama płacze. Płacze i krzyczy.

– Mamo nie krzycz! On cię zabije!

– Tam jest dziecko, błagam, puść mnie! Co ty robisz, tam jest dziecko… – mama prosi.

O której dziwko jebana wracasz do domu? Pracę o 13 skończyłaś, jest 15! Komu dupy dajesz? Z kim się szmacisz, kurwo? Zapierdolę cię zaraz! Wypierdalaj z tego okna! WY-PIER-DA-LAJ!!!

Dziecko krzyczy pomocy.

Dziecka nikt nie słyszy.

Mama krzyczy pomocy.

Mamy nikt nie słyszy.

Tata…

Taty też nikt nie słyszy. Przecież to taki porządny człowiek.

TEMAT PROBLEMATYCZNY

Na wstępie chcę tylko powiedzieć, że mam w dupie, co sobie o mnie pomyślicie po przeczytaniu tego tekstu. Mam w dupie, czy uznacie, że przekroczyłam jakąś granicę, czy poczujecie się zgorszeni, zaniepokojeni, a może w ogóle uznacie mnie za wariatkę.

Bo ten tekst, jak dawno żaden, jest pisany pod wpływem emocji. Emocji ciężkich, lepkich, przykrych, złych.

Emocji, jakie wywołało we mnie nagranie opublikowane kilka dni temu przez Karolinę Piasecką, żonę radnego PiS, Rafała Piaseckiego, który w chory sposób znęca się nad swoją żoną i nad swoimi córkami.

Emocji, o których istnieniu przypomniał mi dziś pan Piasecki, polityk, mąż stanu, mąż swojej żony, ojciec swoich dzieci, kat.

Emocji, które bardzo dobrze znam, bo to ja jestem dziewczynką z fioletowym plecakiem.

I dziś, po 20 latach milczenia, dziewczynka opowie Wam, jak to jest żyć z tatusiem-psychopatą. Bo w końcu zrozumiała, że to nie ona ma się tutaj czego wstydzić. 

Ale najpierw trochę statystyk i suchych faktów.

PRZEMOC DOMOWA W POLSCE

Jak podaje Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, każdego roku przemocy fizycznej lub seksualnej doświadcza od 700 tys. do miliona Polek.

Każdego roku ginie w Polsce około 150 kobiet, które są ofiarami przemocy domowej. To trzy kobiety tygodniowo.

Co dziesiąta Polka jest ofiarą gwałtu lub próby usiłowania gwałtu. Co roku w Polsce zostaje zgwałconych około 30 tys. kobiet.

Według statystyk policyjnych 95 proc. sprawców przemocy domowej to mężczyźni, a 91 proc. ofiar to kobiety i dzieci.

Tymczasem rząd PiS, podobnie jak władze w Rosji, zgłasza zastrzeżenia do artykułu 21 konwencji antyprzemocowej, gwarantującego udzielenie pomocy przez państwo w składaniu indywidualnych lub zbiorowych skarg przez ofiary przemocy. Zdaniem władz polskich państwo nie powinno być zobowiązane do pomagania obywatelkom i obywatelom w tej sprawie.

PiS nadal pracuje nad wypowiedzeniem konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Centrum Praw Kobiet, organizacja zajmująca się świadczeniem specjalistycznej pomocy dla ofiar przemocy w całej Polsce, od ponad roku nie ma ministerialnego wsparcia finansowego. Tak samo zresztą jak Niebieska Linia, która straciła dofinansowanie państwa w styczniu 2017 roku. Zadbał o to Zbigniew Ziobro, Minister Sprawiedliwości [sic!].

ILOCZYN INTELIGENCJI

Zakładam, że większość z Was nie była w stanie wysłuchać nagrania Piaseckiej do końca. Zakładam, że wytrzymaliście dwie, może cztery minuty.

To teraz policzcie sobie, ile minut musiała wytrzymać Piasecka i jej dzieci. 10? 20? 60 x 24 = 1500? Tyle ma jedna doba. Doba. Wobec całego życia z psychopatą.

Kiedy opublikowałam link do nagrania na fanpejdżu, jeden z czytelników, mężczyzna, skomentował, że inteligentna kobieta nie pozwala sobie na takie traktowanie. Miałam ochotę odpisać, że inteligentny człowiek nie pozwala sobie na zostawianie takich komentarzy.

Bo wiecie, ofiary przemocy nie stają się ofiarami ot tak sobie. To zwykle jednostki niepewne siebie, zagubione, które nie otrzymały w dzieciństwie należnej im jak psu buda miłości i szacunku od własnych rodziców. I takie jednostki, takie kobiety, bo przecież o nich tu głównie mowa, nienauczone kochania samych siebie, szukają tej miłości na zewnątrz. Czasami wystarczy jeden czuły gest, czasami jedno „kocham” i przepadają, bo w końcu znalazły swojego wybawcę… który z czasem okazuje się oprawcą.

Takim kobietom nie jest potrzebny kolejny pseudo-Wechsler tylko psycholog, terapia, zrozumienie i dużo ciepła. Ale najpierw i przede wszystkim interwencja. Zauważenie problemu. Wyciągnięcie do nich ręki. Bo bardzo często nawet wtedy, gdy już przejrzą na oczy i zaakceptują fakt, że w ogóle ZASŁUGUJĄ NA POMOC i chcą się uwolnić od przemocowego partnera, nie mają możliwości, żeby to zrobić, bo np. rodzice już nie żyją, a przyjaciółki nie chcą słyszeć o problemie. Ewentualnie są na tyle zastraszone, że boją się uciec od męża-psychopaty, bo

znajdę i zabiję cię, kurwo.

Dlatego następnym razem, zanim w ogóle otworzysz twarzoczaszkę celem wydania kolejnej mądrej opinii na temat ofiar przemocy domowej, ugryź się kurwa w język i idź poczytać o mechanizmach psychologicznych w relacji ofiara-sprawca.

TO NIE TWÓJ PROBLEM

Piszę ten tekst, bo chcę, żeby dotarło do każdego, kto go przeczyta, że problem ofiar przemocy nie może być tylko ich problemem. Nie może być problemem rozwiązywanym „w czterech ścianach”. Nie może być ignorowany, wypierany, lekceważony.

Bo ofiary przemocy są wśród Was. To może być Twoja sąsiadka, u której zawsze jakoś tak głośno… Znajoma kasjerka z Biedronki, która opowiadała ci kiedyś, że jej mąż lubi sobie chlapnąć. Babka od systemów politycznych, ta z fajnymi cyckami i toną tapety pod prawym okiem. Albo blogerka, którą lubisz poczytać rano do kawy.

Co tydzień na skutek przemocy domowej giną trzy kobiety.

To może być Twoja matka.

Twoja siostra.

Twoja córka.

Twój problem.

Usłysz go.

http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/7,107881,21668499,inteligentna-kobieta-sobie-na-to-nie-pozwala-blogerka.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta

Bije, bo zupa jest za słona!

Pierwszy dzień Świąt mamy oto już za sobą i myślałam, że uda mi się świętować bez polityki!

Udało się do wieczora, bo miałam wyłączony telewizor, gdyż wybrałam filmy – zaległe i tu polecam świetny film polski pt. „Zaćma!.

Film „Zaćma” jest o wiele lepszy niż „Ida”, która otrzymała Oscara.

Tematyka filmu ważna i przerażająca, ale takie były kiedyś czasy – stalinowskie.

Nie będę się rozpisywała o filmie, bo kto zechce, to sobie go obejrzy.

Potem coś mnie podkusiło i weszłam na Facebooka i w pewnym momencie zdębiałam.

Żona byłego już radnego z Bydgoszczy – Rafała Piaseckiego z ramienia partii PiS wrzuciła do sieci nagranie jak to ten kochający Pana Boga znęca się nad nią, bo zupa była za słona.

Nagranie jest wstrząsające, bo przez ponad 30 minut  słyszymy jak sadysta znęca się nad swoją żoną i matką ich dwóch córeczek.

Tresuje ją, bije i wyzywa, a także grozi, iż ją zabije.

Dobra dziewczynka, że udało się jej to nagrać, jako dowód na to, iż mieniący się katolikiem za zamkniętymi drzwiami zmienia się w psychopatę i sadystę.

Wiem jedno, że facet ma bezsprzecznie kochankę, a żona mu tylko przeszkadza, a więc trzeba ją pognębić i odebrać poczucia własnej wartości. Trzeba jej dowieść, że jest nic nie warta, ani jako matka, ani żona. Trzeba ją bić, katować, bo może sama odejdzie, albo targnie się na swoje życie i będzie miał facio spokój.

Trzeba być tchórzem, aby nie mieć dobrej woli, by się zwyczajnie rozwieźć, podzielić  majątek, pozałatwiać sprawy i układać sobie życie z kochanicą.

Jednym słowem ten gość, to wyjątkowa gnida bez kręgosłupa, ale mam nadzieję, że zajmie się nim stosownie Prokuratura i w więzieniu zrobią mu jesień średniowiecza.

Wyjątkowo na to zasługuje!

ŻONA BYŁEGO RADNEGO PIS UDOSTĘPNIŁA NAGRANIE, JAK MĄŻ BRUTALNIE SIĘ NAD NIĄ ZNĘCAŁ. HOŁDYS: PIERDO**** GESTAPOWIEC!

 

 

Zbigniew Hołdys skomentował wstrząsające nagranie Karoliny Piaseckiej – żony bydgoskiego radnego Rafała Piaseckiego (zrezygnował z członkostwa w PiS po wypłynięciu afery).

Nagranie od 3 minuty

 

https://www.youtube.com/watch?v=mVegeZVPf-4&feature=share

Stop wszelkiej przemocy!

Pobrali się z wielkiej miłości.

Potem on zaczynał ją bić.

Nie raz płakała, ale przepraszał i wybaczała.

Minęło parę lat życia z przemcowcem, który bił, a potem gwałcił.

Nie wytrzymała i złożyła pozew o rozwód, ale nie miała dokąd iść.

Bił jeszcze bardziej i pił.

Pewnego razu uderzył tak mocno, że już więcej nie pozbierała się z podłogi, bo ją zabił.

Ile jest takich sytuacji w domach, gdzie dochodzi do domowej przemocy?

Ile jest sytuacji, że mąż bije żonę, ale bywa też odwrotnie?

Ile jest ojców i matek, którzy biją swoje potomstwo?

Ile jest przemocy w domach biednych, ale i tych dobrze sytuowanych?

Ile jest przemocy fizycznej, psychicznej i ekonomicznej?

Aby się dowiedzieć, trzeba czytać statystyki, które są zatrważające.

Dlaczego kobiety muszą tańczyć na ulicach, aby przeciwstawić się przemocy?

Właśnie 14 lutego w moim małym miasteczku, kobiety zaprotestowały i chciały wytańczyć – dość przemocy.

W poniższym clipie jest pokazany ten sprzeciw. Trzeba wsłuchać się w piosenkę napisaną specjalnie dla tej akcji.

Clip jest kapitalny i pokazuje przygotowania dziewcząt i kobiet, co wyszło im doskonale.

Jestem dumna z mojego miasteczka – dzięki.

 

 

Sypiając wciąż z wrogiem

Opowiem Wam bardzo prawdziwą historię, a było to tak:

W latach od 2000 do 2007 roku mieliśmy bardzo dużą działkę, bo liczyła sobie 32 ary, którą z każdym rokiem upiększaliśmy, sadząc nowe drzewa i krzewy. Stał tam nasz nieduży domek, w środku pola, gdzie często spędzaliśmy nasze weekendy. Zwoziliśmy tam wszystko od łyżek i talerzy po leżaki i grill, aby latem mieć taką odskocznię od codzienności, z dala od miejskiego gwaru.

Działka nasza była otoczona lasem i w środku wioski stał uroczy kościółek, a do małego jeziora było kilka kroków. Wioska senna i w zasadzie nikt nikogo nie podglądał, a więc na działce czułam się jak u siebie. O poranku wstawałam i wychodziłam na zewnątrz z kawą, a ptaki wariowały na dachu mojego domku. Dzieci już były duże, a więc czasami wymykałam się na dwa dni, aby odpocząć od pracy i czytałam w wielkim, zrobionym z prawdziwych desek łożu – książki. Potrafiłam czytać całą noc, a kiedy słońce tylko wzeszło, ubierałam kalosze i szłam do lasu, by uzbierać jagód, albo borówek, a jesienią zbierałam masę grzybów, a wiedziałam gdzie ich szukać. To był mój czas i taka zrelaksowana szłam w poniedziałek do pracy, a współpracownicy pytali jak mi minął weekend, wiedząc, że kocham to swoje miejsce na ziemi.

Nasza działka była ogrodzona płotem z drzewa, a za płotem nieopodal mieszkało małżeństwo nauczycieli na emeryturze. Mieszkali w wozie campingowym, bo tak sobie założyli, że na emeryturze zamieszkają z dala od wszelkiej cywilizacji. Ich dzieci poszły w świat, kiedy tylko skończyły studia, a oni do tej przyczepy dobudowali kurnik, gołębnik i prowizoryczną łazienkę. Kradli polu ziemię i przerabiali ją na grządki, gdzie rosły wszystkie warzywa niezbędne by przeżyć i je zawekować na długą zimę.

Jak ja im zazdrościłam tego jakże beztroskiego życia i tego, że w ich zagrodzie znajdują się bażanty, gołębie i różnej maści kury, które zawsze można było ubić i ugotować najsmaczniejszy rosół pod słońcem, ale do czasu.

Bardzo często moja sąsiadka wpadała do mnie z płaczem, bo jej mąż był wielkim despotą i sztorcował ją za wszystko i czasami było tak, że i ją uderzył. Kochała go strasznie i była swego rodzaju niewolnicą. Starała się spełniać wszystkie jego zachcianki. Chodziła przy nim jakby pod sznurek i mogła go rzucić i w cholerę wyjechać. Mogła zamieszkać w mieszkaniu w Kołobrzegu, które mieli wciąż nie sprzedane, ale ona nigdy go nie opuściła! Płakała i robiła wszystko, aby tylko on nie miał do niej zastrzeżeń, a więc ryła w ziemi, pieliła i karmiła całe to wszystko chodzące, aby tylko w domu był spokój.

Dowiedziałam się, że mąż mojej sąsiadki zmarł, ponieważ palił wielkie ilości papierosów i żyły odmówiły mu posłuszeństwa. Złożyłam jej kondolencje, ale nie pytałam co dalej z jej życiem, gdyż nie byłyśmy aż tak blisko. Nie śmiałam po prostu, ale z ukrycia śledziłam jej życie w żałobie.

Minęły dwa lata jej żałoby i ludzie mi mówili, kiedy my zrezygnowaliśmy z działki, że wdowa w tym samym miejscu wybudowała sama cudny dom, przy pomocy wieśniaków od fundamentów.

Przyjechała kiedyś do mnie i wówczas szczerze porozmawiałyśmy. Przyznała mi się, że prochy swojego męża trzyma na telewizorze w urnie i nigdy się ich nie pozbędzie, bo wciąż za nim tęskni, bo kochała go zawsze i nadal kocha.

Rok temu odwiedziliśmy z mężem dawne tereny i nic się nie zmieniło, no może tylko, że drzewa urosły i fakt, że moja sąsiadka zamieszkała w pięknym domu w środku między lasami, a polem. Zajrzałam przez płot, a za nim wylegiwały się przepiękne długowłose wilczury, a paw rozpostarł swój kolorowy ogon na idealnie przystrzyżonym trawniku. Nie miałam odwagi burzyć jej świata. Odeszłam pełna refleksji i podziwu dla tej jakże dzielnej kobiety.

Kiedy nie dostaniesz lania, to nie będziesz wiedzieć jak to boli!

Może jest na tym świecie jakiś rodzic – mama, czy tata, a może i babcia i dziadek, którzy to nigdy nie wymierzyli żadnej kary cielesnej wobec swojego bliskiego. Nie chodzi tylko o dawanie klapsa, który ponoć biciem nie jest, ale o takie zwykłe szturchnięcie, aby kogoś przywołać do porządku i postawić do pionu.

Być może nie zdarzyło się, że dana sytuacja nie wyprowadziła z równowagi, że nagle straciliśmy kontrolę nad sobą i żadne argumenty nie trafiały, a mimo wszystko nie użyliśmy kary cielesnej, choćby w postaci maźnięcia i uderzenia  ścierą przez łeb.

Wiem, że są takie osoby, że same w dzieciństwie doświadczyły przemocy od rodzica i ja do nich należę, bo w moim domu bił ojciec i niejednokrotnie kuliłam się ze strachu i pamiętam do dziś i nie są to wspomnienia miłe.

Kiedy zakładałam rodzinę, to sobie powiedziałam, że moje przyszłe potomstwo bite nie będzie, ale czy mi się to udało zrealizować, że ani razu nie sięgnęłam po ścierę, czy kapeć?

Nie udało mi się, choć nie było mojej słabości i bezradności wiele, ale się zdarzyło i naprawdę, po latach bardzo się tego wstydzę. Mam wyrzuty sumienia, że nie zapanowałam nad nerwami i mi się wymsknęło. Przemoc delikatna, ale jednak przemoc i z pewnością moje dzieci to pamiętają, bo przemoc pamięta każdy, kto jej doświadczył.

Niektórzy głoszą, że nie raz dostali lanie od matki, czy ojca i wyrośli na normalnych ludzi, bo to lanie widocznie było im potrzebne i nie mają żalu do przemocowca. Można i tak sobie to tłumaczyć, ale ja uważam, że osoba, która była bita nie powinna stosować żadnych kar wobec swoich najbliższych, a zwłaszcza dzieci. Bicie dzieci jest oznaką naszej porażki i bezradności. Bicie na zawsze pozostawia ślad w psychice bez dwóch zdań.

Tak, żałuję, że w pędzie życia nagle zabrakło mi cierpliwości i zamiast mieć czas na rozmowę i pokojowe załatwienie sprawy, to ręka mi poleciała i biję się w piersi, że to stać się nie powinno.

Dlaczego o tym piszę? Piszę, bo jestem wysoce zdumiona, po obejrzeniu na TVN Style programu „Miasto kobiet”, w którym to poruszono temat przemocy wobec kobiet. Została do programu zaproszona prawniczka – Barbara Falandysz, która właśnie wygrała walkę z rakiem i pisarka – Manuela Gretkowska.

Rozmowa potoczyła się w kierunku, iż Barbara Falandysz stwierdziła, że bicie dzieci jest dla ich dobra, bo to ona w domu rządzi, a nie dzieci i to one powinny się jej słuchać absolutnie.

Rozmowa wymknęła się spod kontroli i dowiedziałam się, że czasami kobieta zasługuje, aby ją pacnąć tak na otrzeźwienie. Zdziwiłam się, że pani Barbara Falandysz wypowiedziała swoje tezy z pełną odpowiedzialnością, co wprawiło w osłupienia Manuelę Gretkowską!

Całą wypowiedź wkleiłam niżej i ciekawa jestem, co Wy na to, bo i mnie wypowiedzi Barbary Falandysz wysoce zdziwiły, ale może, to są dwie szkoły wychowywania dzieci, ta stara generacja i ta nowa, uczona, że klaps to też bicie.

https://www.facebook.com/tvnstylepl/videos/10152971344433440/?fref=nf

Tu można odsłuchać wypowiedzi z program „Miasto kobiet’.

„– Czy jestem za tym, żeby mąż lał żonę, żeby była cała fioletowa? Nie. Ale jeżeli żona powie coś upokarzającego i dostanie delikatnie w twarz, to bardzo mi przykro, ale być może by się należało – stwierdziła w programie “Miasto kobiet” w TVN Style Barbara Falandysz, znana prawniczka i działaczka społeczna.

Po sieci krąży fragment programu “Miasto kobiet” z udziałem Barbary Falandysz i pisarki Manueli Gretkowskiej. Tematem odcinka były m.in. kary cielesne. Dyskusja szybko jednak skoncentrowała się na odpowiedzi na pytanie, pozwalamy na klapsy dla dzieci, to czy można uderzyć osobę dorosłą. Falandysz zaskoczyła swoją wypowiedzią. Stwierdziła, że nie widzi nic złego w lekkim uderzeniu w twarz, jeśli ktoś kogoś obrazi. Tyczy się to zarówno dzieci, jak i dorosłych.

“Pani Barbaro, uderzy mnie pani?” – dopytywała ją Gretkowska. “Jeżeli pani spowoduje sytuację taką, że będę musiała panią uderzyć, panią uderzę” – odpowiedziała Falandysz. Potem dodała, że nie jest za tym, by “mąż lał żonę, by była fioletowa”, jednak w przypadku prowokujących, upokarzających zachowań lekkie uderzenie w twarz “być może by się należało”.

http://natemat.pl/141295,barbara-falandysz-szokuje-wypowiedzia-o-przemocy-wobec-kobiet-jesli-zona-dostanie-w-twarz-byc-moze-by-sie-nalezalo

Bo zupa była za słona! Nienawidzę przemocy!

Już tu u siebie gdzieś pisałam o tym, że moje dzieciństwo jak i mojej siostry nie było usłane różami. Nasze dzieciństwo było szkołą przetrwania i dlatego bardzo szybko dorosłam i wciąż czuję, że coś mnie fajnego w życiu ominęło za sprawą ojca despoty.

Tak, bardzo szybko spoważniałam, bo musiałam myśleć jak przetrwać kolejny dzień. Gdzie uciec, aby schować się przed razami pijanego ojca. I uciekałam, najczęściej do szkoły, gdzie brałam udział w zajęciach pozalekcyjnych i starałam się do domu wracać jak najpóźniej, ale w niedzielę to już było gorzej.

Byłam, tak uważam, dobrym dzieckiem i zupełnie nie zasłużyłam na przemoc domową. Dobrze się uczyłam, ale ojciec się tym nie interesował. Nie wiedział do jakiej szkoły chodzę i jakie oceny mam na świadectwie.

Nie myślę teraz już tak często o swoim przegranym dzieciństwie i już potrafię wytłumaczyć ojca dlaczego tak robił, ale to mi zabrało tak wiele lat mojego życia, aby przebaczyć. Ojciec już nie żyje, ale za sprawą takich kampanii to wszystko wraca na chwilę i tak się potrafię na nowo zadumać, że przemoc w moim domu była zupełnie bezzasadna, bo ani ja, ani moja siostra i mama na nią nie zasłużyłyśmy.

Obejrzyjcie klip i popatrzcie na widzów, bo kampania ma moc.

Znacie ludzi statuy – stałych bywalców turystycznych miast – którzy ruszają się dopiero wtedy, kiedy wrzucisz monetę do kapelusza? Ta kampania UNICEF spowoduje, ze zatrzymasz się na dłużej

Wciąż przemoc rządzi w bardzo wielu domach. Podobno w 700 tysiącach domów dochodzi do niej rocznie. Wielu nie przeżywa przemocy i targają się na swoje życie z bezsilności i depresji. Bite są kobiety, bite są dzieci, ale bici są mężczyźni – tak, tak oni też.

Nie orientuję się jak obecnie można bronić się przed przemocą? Niebieska linia, policja, sądy, telefony zaufania, ale jakże często wstydzimy się zgłaszać i tkwimy w domach i związkach, w których regularnie dochodzi do aktów przemocy.

Przemoc jest trudno udowodnić i pamiętam, że kiedy moja mama do sądu zgłosiła świadków, sąsiadów, to nikt się nie odważył zeznawać. Teraz jest akcja – widzisz, słyszysz, to reaguj, ale w praktyce to tak nie działa. Ludzie boją się wychylać i często milczą odwracając głowy. Nie chcą żadnych kłopotów, tego ciągania po policjach i prokuraturach.

Przeczytałam w sieci taki komentarz pod artykułem o przemocy i to też mną wstrząsnęło:

„Działo się to na niewielkiej wsi, w dawnym woj. Kaliskim, zabitej dechami dziurze oddalonej od najbliższego miasta o 40 km. Była niedziela, piękny letni dzień. Pewna wielodzietna rodzina wybrała się do kościoła, po mszy, żona z dziećmi poszła do domu, a szanowny małżonek do wiejskiej knajpy. Po kilkugodzinnej biesiadzie, powrócił do domu i …. on jej nie zbił, on ją skatował. Nie było mowy o wezwaniu policji czy pogotowia, najbliższy telefon był we wsi oddalonej o kilka kilometrów, po za tym „tradycyjny” światopogląd tubylców nie pozwalał na takie „odchyły”. Kobieta, udała się do proboszcza i …. wielebny najpierw przestrzegł ją przed samym myśleniem o rozwodzie, a później dał do zrozumienia, że źle służy mężowi. Katowanie powtórzyło się jeszcze kilka razy, były również wizyty u wielebnego. Obiecał modlitwę. Kobieta, całkowicie osamotniona powiesiła się na samotnym drzewie, w środku pola. Nie pomógł jej nikt, a modlitwy chyba nie zostały wysłuchane.”

 Rodzaje Przemocy

Fizyczna – naruszanie nietykalności fizycznej.

Psychiczna – naruszenie godności osobistej.

Seksualna – naruszenie intymności.

Ekonomiczna – naruszenie własności.

Zaniedbanie – naruszenie obowiązku do opieki ze strony osób bliskich.

Fizyczna – naruszanie nietykalności fizycznej. Przemoc fizyczna jest intencjonalnym zachowaniem powodującym uszkodzenie ciała lub niosącym takie ryzyko, np.: popychanie, szarpanie, ciągnięcie, szturchanie, klepanie, klapsy, ciągnięcie za uszy, włosy, szczypanie,, kopanie, bicie ręką, pięścią, uderzenie w twarz – tzw. „policzek”, przypalanie papierosem, duszenie, krępowanie ruchów, itp.;

Psychiczna – naruszenie godności osobistej. Przemoc psychiczna zawiera przymus i groźby np.: obrażanie, wyzywanie, osądzanie, ocenianie, krytykowanie, straszenie, szantażowanie, grożenie, nieliczenie się z uczuciami, krzyczenie, oskarżanie, obwinianie, oczernianie, krzywdzenie zwierząt, czytanie osobistej korespondencji, ujawnianie tajemnic, sekretów, wyśmiewanie, lekceważenie, itp.;

Przemoc psychiczna jest najczęstszą formą przemocy i jest trudna do udowodnienia.

Seksualna – naruszenie intymności. Przemoc seksualna polega na zmuszanie osoby do aktywności seksualnej wbrew jej woli, kontynuowaniu aktywności seksualnej, gdy osoba nie jest w pełni świadoma, bez pytania jej o zgodę lub gdy na skutek zaistniałych warunków obawia się odmówić. Przymus może polegać na bezpośrednim użyciu siły lub emocjonalnym szantażu. Np.: wymuszanie pożycia, obmacywanie, gwałt, zmuszanie do niechcianych praktyk seksualnych, nieliczenie się z życzeniami partnerki/partnera, komentowanie szczegółów anatomicznych, ocenianie sprawności seksualnej, wyglądu, itp.;

Ekonomiczna – naruszenie własności. Przemoc ekonomiczna wiąże się celowym niszczeniem czyjejś własności, pozbawianiem środków lub stwarzaniem warunków, w których nie są zaspokajane niezbędne dla przeżycia potrzeby. Np.: niszczenie rzeczy, włamanie do zamkniętego osobistego pomieszczenia, kradzież, używanie rzeczy bez pozwolenia, zabieranie pieniędzy, przeglądanie dokumentów, korespondencji, dysponowanie czyjąś własnością, zaciąganie pożyczek „na wspólne konto”, sprzedawanie osobistych lub wspólnych rzeczy bez uzgodnienia, zmuszanie do spłacania długów, itp.

Zaniedbanie – naruszenie obowiązku do opieki ze strony osób bliskich. Jest formą przemocy ekonomicznej i oznacza np.: nie dawanie środków na utrzymanie, pozbawianie jedzenia, ubrania, schronienia, brak pomocy w chorobie, nie udzielenie pomocy, uniemożliwianie dostępu do miejsc zaspokojenia podstawowych potrzeb: mieszkania, kuchni, łazienki, łóżka, itp.;

Rzeka tajemnic – moje kino

Tytuł oryginalny: Mystic River
Czas trwania: 137 min.
Produkcja: USA 2003
Premiera: 14 listopada 2003
Dystrybutor filmu: Warner

Reżyseria: Clint Eastwood
Obsada: Sean PennLaurence FishburneTim Robbins

Zawsze ceniłam Clinta Eastwooda jako aktora, ale dziś stwierdziłam, że jest lepszym jednak reżyserem niż aktorem.

Obejrzałam dziś jego film pt. „Rzeka tajemnic” ze świetną obsadą i taką też mistrzowską grą aktorów. Film jest dla koneserów  ceniących sobie kino z wysokiej półki i cieszę się, że poświęciłam dzisiaj swój czas na ten film. Z pewnością na zawsze pozostanie we mnie jako film wart zapamiętania, bo zmusza do niesamowitego zastanowienia się jak może na nas wpłynąć jeden epizod i na nasze życie. Epizod, którego nigdy nie zapomnimy i będzie z nami w każdy dzień i w każdą noc. Epizod tak dotkliwy, że nigdy się z nim nie pogodzimy i będzie drążył i całkowicie zmieni nasze postrzeganie świata i swojego, osobistego życia i nigdy od niego nie uciekniemy.

Nie będę opisywała filmu, ponieważ namawiam do jego obejrzenia, a zapewniam, że nie stracicie swojego czasu. To jest mocne kino, bardzo emocjonalne i wbijające w podłogę. Nie będziecie się nudzili ani minuty, a po zakończeniu seansu wpadniecie w moment zastanowienia, że jeden moment może też zmienił Wasze życie i gdyby nie ten moment, może byście byli zupełnie innymi ludźmi i Wasze życie potoczyło by się zupełnie inaczej.