Archiwa tagu: rodzice

Polacy pytaj膮 – jak 偶y膰!

Henryk Sikora

„WA呕NE, WA呕NE, WA呕NE!!!

Wyciek艂y plany PIS z tajnego spotkania z koalicjantami i prezydentem w dniu 29.03.2029r. w sprawie wybor贸w 10 maja. Ten plan jest nast臋puj膮cy: na 3 tygodnie przed wyborami, a wi臋c nied艂ugo po 艢wi臋tach Wielkanocnych, rz膮d zacznie zmniejsza膰 ilo艣膰 test贸w na koronawirusa, dostarczanych do szpitali i s艂u偶by zdrowia. Zmniejszona ilo艣膰 test贸w spowoduje w tym momencie spadek wykrywalno艣ci os贸b chorych i rz膮d og艂osi, 偶e epidemia si臋 cofa i mo偶na bezpiecznie przeprowadzi膰 wybory. To, 偶e w czasie wybor贸w zarazi si臋 ogromna ilo艣膰 zdrowych dotychczas os贸b nie ma dla PIS-u 偶adnego znaczenia, bo to oka偶e si臋 ju偶 po wyborach, kt贸re w tych warunkach wygra Duda. Maj膮c sw贸j Sejm i Prezydenta, w razie buntu spo艂ecze艅stwa, PIS pod pozorem walki z koronawirusem wprowadzi Stan Wyj膮tkowy, analogiczny do Stanu Wojennego wprowadzonego przez Jaruzelskiego w 1981 roku. W ten spos贸b dokona si臋 faktyczny Zamach Stanu w Polsce, kt贸ry zreszt膮 ju偶 przewiduj膮 eksperci.
Powy偶szy plan jest to plan zbrodniczy, jakiego jeszcze w historii Narodu Polskiego nie by艂o. Wiedza o tym planie powinna dotrze膰 do jak najwi臋kszej cz臋艣ci spo艂ecze艅stwa, przede wszystkim do polskich patriot贸w, wi臋c je艣li mo偶esz, to prosz臋 prze艣lij t臋 wiadomo艣膰 do jak najwi臋kszej ilo艣ci os贸b”.

A tymczasem mamy nowe obostrzenia i w tym wszystkim najbardziej mi 偶al dzieci.

Rodzice nie b臋d膮 mogli spacerowa膰 z nimi nawet po parku, czy bulwarze!

Rz膮d wprowadza nowe ograniczenia i kolejne obostrzenia maj膮ce na celu powstrzymanie rozprzestrzeniaj膮cego si臋 koronawirusa.

馃憠Ograniczenia w liczbie klient贸w w sklepach, na targach, na poczcie (od 1.04.2020 r.)

馃憠Ograniczenie funkcjonowania sklep贸w budowlanych i nowe obowi膮zki dla wszystkich sklep贸w

馃憠聽Zamkni臋te hotele i inne miejsca noclegowe

馃憠Automatyczna kwarantanna dla bliskich os贸b w kwarantannie (1.04.2020 r.)

馃憠Zawieszenie rehabilitacji i zamkni臋cie salon贸w kosmetycznych i fryzjerskich

馃憠Zakaz wychodzenia z domu os贸b do 18. roku 偶ycia bez opieki doros艂ego

馃憠Zakaz korzystania z park贸w, pla偶, bulwar贸w, promenad i rower贸w miejskich

馃憠2 metry 鈥 minimalna odleg艂o艣膰 mi臋dzy pieszymi

馃憠Urz臋dy na pracy zdalnej

馃憠Limit pasa偶er贸w r贸wnie偶 w pojazdach 9+ (od 2.04.2020 r.)

馃憠Miejsca pracy 鈥 dodatkowe zabezpieczenia dla pracownik贸w (od 2.04.2020 r.)

Za z艂amanie zasad grozi grzywna w wysoko艣ci od 5 tys. do 30 tysi臋cy z艂otych.

Rodzice dzieciak贸w maj膮 nie lada wyzwanie, aby zape艂ni膰 im jako艣 ten czas, kiedy s膮 uwi臋zione w domach!

Nasze dzieci w stanie wojennym mog艂y korzysta膰 z podw贸rek, a teraz nasta艂 czas izolacji dla wszystkich dzieci na 艣wiecie.

P贸ki co, moje Wnuki uk艂adaj膮 puzzle, ale na jak d艂ugo starczy rodzicom inwencji, by opanowa膰 emocjonalnie swoje pociechy!

Ka偶dy dzie艅 w tej trudnej sytuacji przynosi nowe wie艣ci, bo o to dzi艣 Sejm oddali艂 wszelkie poprawki dotycz膮ce tarczy pomocowej dla przedsi臋biorc贸w i rodzin, a wi臋c idzie kochani wielka bieda dla wielu ludzi w Polsce!

Orban w艂a艣nie w czasie epidemii zamkn膮艂 W臋grom buzie i nas te偶 to czeka niestety!

Aby nie zwariowa膰 jutro piek臋 bardzo proste ciasto z truskawkami, aby si臋 kurcze na troch臋 uwolni膰 od polityki!

B臋d膮 mi potrzebne sk艂adniki:

  • 5 jajek
  • szklanka cukru
  • 2 szklanki m膮ki
  • szklanka oleju
  • 艂y偶eczka proszku do pieczenia
  • 2 opakowania cukru waniliowego
  • 1 kilogram owoc贸w

i tak:

  • jajka ubi膰 z cukrem i doda膰 drobin臋 soli,
  • wla膰 szklank臋 oleju,
  • doda膰 proszek do pieczenia i cukier waniliowy
  • a nast臋pnie 2 szklanki m膮ki i wymiesza膰.

Ciasto si臋 udaje zawsze i ka偶demu, a piec w 180 stopniach przez 40 minut.

Moje b臋dzie z truskawkami i kruszonk膮!

A jak zrobi膰 kruszonk臋:

Sk艂adniki:

  • 150 g m膮ki pszennej – nieca艂a szklanka
  • 100 g cukru – p贸艂 szklanki
  • 100 g mas艂a – p贸艂 kostki
  • doda膰 kilka kropel olejku migda艂owego..

Wci膮偶 pisz臋 uwa偶ajmy na siebie!

Je艣li zachorujemy, to nam polska s艂u偶ba mo偶e nie pom贸c, bo jest niedofinansowana!

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Obraz mo偶e zawiera膰: co najmniej jedna osoba

Koronawirusowy chaos i rodzina!

Obecna sytuacja w zagro偶eniu rozprzestrzeniania si臋 wirusa bardzo gro藕nego, zaczyna mi przypomina膰 Stan Wojenny!

R贸偶nica jest tylko taka, 偶e ja chodzi艂am do pracy, a moje dzieci mia艂y opiek臋 偶艂obkow膮 i przedszkoln膮!

Dzi艣 rz膮d oznajmi艂, 偶e b臋d膮 zamykane galerie, kluby, puby, teatry, kina i wszystko mi to przypomina czasy, kiedy mia艂am ma艂e dzieci, kt贸re nie mia艂y w贸wczas dost臋pu do Internetu i smartfon贸w.

Trzeba by艂o dzieciom jako艣 zape艂ni膰 ten czas.

Do tego od艂膮czali nas od 艣wiat艂a i trzeba by艂o stawa膰 na rz臋sach, aby dzieci jak najmniej odczuwa艂y te niedogodno艣ci.

Pami臋tam wieczory przy 艣wiecach i w贸wczas gra艂am z dzie膰mi w jakie艣 gry, jakich dok艂adnie ju偶 nie pami臋tam, ale chyba w „Pionki”, 鈥歐arcaby” i „Ko艣ci”, „Bierki”.

Je艣li wierzy膰 w tajne doniesienia, to rz膮d zamknie wszystkie miasta i Polacy nie b臋d膮 mogli si臋 przemieszcza膰.

M艂odzi ludzie pracuj膮cy i maj膮cy rodziny, dzie艅 mieli wype艂niony mi臋dzy prac膮, a domem, a偶 tu nagle wszystko si臋 zmieni艂o, bo musz膮 zaopiekowa膰 si臋 dzie膰mi w domu przez 2 – na razie tygodnie.

My艣l臋, 偶e ten czas si臋 wyd艂u偶y i to b臋dzie dramat dla tych rodzic贸w, bo niby sk膮d maj膮 mie膰 tyle wolnego?

I艣膰 do lekarza i b艂aga膰 o zwolnienie?

Prawnie nie wiem jak to wygl膮da, ale powstaje k艂opot, co robi膰, by by膰 z dzie膰mi przez tak d艂ugi czas!

Wyjrza艂am dzi艣 z balkonu i widzia艂am m艂odzie偶 jaraj膮c膮 papierosy.

艢miali聽 si臋 i chichrali drwi膮c z koronawirusa, a teraz zamkn膮 im galerie, kina i co oni maj膮 ze sob膮 zrobi膰?

Istnieje prawdopodobie艅stwo, 偶e wpadn膮 do sieci i si臋 zatrac膮 w grach wszelakich, albo popadn膮 w uzale偶nienia.

Wszystko si臋 zdarzy膰 przecie偶 mo偶e, bo dzieci i m艂odzie偶 nie do ko艅ca pojmuj膮 ow膮 sytuacj臋.

My starsi jeste艣my 艣wiadomi zagro偶eniu i b臋dziemy sobie organizowali czas tak, aby si臋 przystosowa膰 i nie zdurnie膰.

Tylko spok贸j mo偶e nas uratowa膰 i dyscyplina, ale m艂odym rodzicom wsp贸艂czuj臋, bo w ten nag艂y czas oka偶e si臋 w jakiej kondycji jest rodzina, kt贸ra musi by膰 ze sob膮 24 h przez dwa, na razie tygodnie.

Dopiero teraz si臋 oka偶e, czy m膮偶 i 偶ona mog膮 przebywa膰 tak d艂ugo ze sob膮 w domu i czy dzieci nie dzia艂aj膮 na nerwy ojcu, czy te偶 matce.

Dopiero w tym czasie, to b臋dzie sprawdzian, czy dana rodzina si臋 kocha i jest odpowiedzialna,聽 czy te偶 cz艂onkowie rodziny s膮 ze sob膮 z obowi膮zku, czy te偶 przyzwyczajenia.

Ja aby nie zg艂upie膰 s艂ucham muzyki, bo muzyka 艂agodzi obyczaje, a mnie robi wybitnie na korzy艣膰!

To taka moja play lista na te ci臋偶kie czasy, bo kocham Ci臋 Polsko mimo wszystko!

Znalezione obrazy dla zapytania: bierki

鈥濳iedy 艣mieje si臋 dziecko, 艣mieje si臋 ca艂y 艣wiat鈥 – Janusz Korczak

Obraz mo偶e zawiera膰: 1 osoba, zbli偶enie

Dzi艣 w TVP transmitowali „Eurowizj臋 Junior”, a ja bardzo lubi臋 takie konkursy nawet je艣li to dotyczy dzieci!

Dzi艣 mia艂am uczt臋 muzyczn膮, bo te偶 obejrza艂am „Szans臋 na sukces”, w kt贸rej g艂贸wn膮 bohaterk膮 by艂a Urszula – ta od konika na biegunach.

Takie programy mnie relaksuj膮 i naprawd臋 przy nich odpoczywam, bo jeszcze wspomn臋 program muzyczny na Polsacie – „Twoja twarz brzmi znajomo”.

Kurski skopiowa艂 „Szans臋 na sukces” z czas贸w PRL-u, bo oni zawsze wszystko kopiuj膮, gdy偶 sami nie maj膮 na nic pomys艂u i skopiowali te偶 „Ko艂o Fortuny”.

Tak, przyznaj臋 si臋, 偶e ogl膮dam ich programy rozrywkowe, bo mi przypominaj膮 m艂ode lata, ale nie ogl膮dam ich wiadomo艣ci, w kt贸rych leje si臋 k艂amstwo i profanacja wszystkiego!

„Eurowizja Junior” odby艂a si臋 w Polsce, bo w poprzedniej聽 wygra艂a dziewczynka z Polski – Roksana W臋giel!

Naprawd臋 stwierdzam, 偶e teraz dzieci 艣piewaj膮 lepiej od doros艂ych!

Maj膮 bardzo mocne, wykszta艂cone g艂osy – dono艣ne i trafiaj膮ce w ucho.

Mamy od dzi艣 kolejn膮 zwyci臋偶czyni臋 – Wiktori臋 Gabor, kt贸ra聽 w konkursie pokona艂a dzieci z innych kraj贸w i rywalizacja by艂a bardzo mocna.

Ja聽 zag艂osowa艂am online, ale trudno by艂o wyznaczy膰 najlepsze wykonanie i piosenk臋.

Wiktoria Gabor i Roksana W臋giel mia艂y naprawd臋 艂adne piosenki z przes艂aniem i mo偶na tych piosenek s艂ucha膰 bez ko艅ca.

Bardzo si臋 ciesz臋, 偶e te dziewczynki, bo jeszcze nie nastolatki zdoby艂y tak du偶o g艂os贸w, ale mam pewien problem.

Ludzie doro艣li robi膮 z tych dziewczynek lolitki w pe艂nym makija偶u i zrobionych paznokciach oraz w bardzo doros艂ych ubiorach i to nie tylko w Polsce.

Na powy偶szym zdj臋ciu Wiktoria Gabor, kt贸ra ma zaledwie 12 lat, wygl膮da na du偶o starsz膮 i to mi si臋 nie podoba.

Mam w jej wieku Wnuczk臋 i bardzo bym nie chcia艂a, by ta pr贸bowa艂a na艣ladowa膰 swoj膮 r贸wie艣niczk臋!

Trzeba pami臋ta膰, 偶e to s膮 dziewczynki, a jeszcze nie nastolatki i kto艣 robi im po prostu krzywd臋 i m膮ci w g艂owach!

Jest mi oboj臋tne kiedy doros艂e kobiety聽 korzystaj膮 z medycyny estetycznej i powi臋kszaj膮 sobie piersi i ty艂ki te偶, a tak偶e usta na pontony, a potem widzimy jakie艣 monstrum i one s膮 wszystkie takie same!

Dzieci powinny prze偶y膰 swoje dzieci艅stwo po dziecinnemu, by nie przekracza膰 naturalnego ich dochodzenia do doros艂o艣ci, ale co ja gadam – kasa jest najwa偶niejsza!

Najlepsze cytaty Janusza Korczaka:

鈥淧ro艣ba dziecka鈥, czyli 20 przykaza艅 dla rodzic贸w:

-Nie psuj mnie. Dobrze wiem, 偶e nie powinienem mie膰 tego wszystkiego, czego si臋 domagam. To tylko pr贸ba si艂 z mojej strony.
-Nie b贸j si臋 stanowczo艣ci. W艂a艣nie tego potrzebuj臋 鈥 poczucia bezpiecze艅stwa.
-Nie bagatelizuj moich z艂ych nawyk贸w. Tylko ty mo偶esz pom贸c mi zwalczy膰 z艂o, p贸ki jest to jeszcze w og贸le mo偶liwe.
-Nie r贸b ze mnie wi臋kszego dziecka, ni偶 jestem. To sprawia, 偶e przyjmuje postaw臋 g艂upio doros艂膮.
-Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, je艣li nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuj臋 si臋 tym, co m贸wisz, je艣li rozmawiamy w cztery oczy.
-Nie chro艅 mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczy膰 si臋 rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.
-Nie wmawiaj mi, 偶e b艂臋dy, kt贸re pope艂niam, s膮 grzechem. To zagra偶a mojemu poczuciu warto艣ci.
-Nie przejmuj si臋 za bardzo, gdy m贸wi臋, 偶e ci臋 nienawidz臋. To nie ty jeste艣 moim wrogiem, lecz twoja mia偶d偶膮ca przewaga!
-Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwo艣ci. Czasami wykorzystuj臋 je, by przyci膮gn膮膰 twoj膮 uwag臋.
-Nie zrz臋d藕. W przeciwnym razie musz臋 si臋 przed tob膮 broni膰 i robi臋 si臋 g艂uchy.
-Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuj臋 si臋 przera藕liwie t艂amszony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi.
-Nie zapominaj, 偶e jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazi膰 my艣li. To dlatego nie zawsze si臋 rozumiemy.
-Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwo艣ci. Zbyt 艂atwo strach zmusza mnie do k艂amstwa.
-Nie b膮d藕 niekonsekwentny. To mnie og艂upia i wtedy trac臋 ca艂膮 moj膮 wiar臋 w ciebie.
-Nie odtr膮caj mnie, gdy dr臋cz臋 ci臋 pytaniami. Mo偶e si臋 wkr贸tce okaza膰, 偶e zamiast prosi膰 ci臋 o wyja艣nienia, poszukam ich gdzie indziej.
-Nie wmawiaj mi, 偶e moje l臋ki s膮 g艂upie. One po prostu s膮.
-Nie r贸b z siebie nieskazitelnego idea艂u. Prawda na tw贸j temat by艂aby w przysz艂o艣ci nie do zniesienia. Nie wyobra偶aj sobie, i偶 przepraszaj膮c mnie stracisz autorytet. Za uczciw膮 gr臋 umiem podzi臋kowa膰 mi艂o艣ci膮, o jakiej nawet ci si臋 nie 艣ni艂o.
-Nie zapominaj, 偶e uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu m贸j spos贸b na 偶ycie, wi臋c przymknij na to oczy.
-Nie b膮d藕 艣lepy i przyznaj, 偶e ja te偶 rosn臋. Wiem, jak trudno dotrzyma膰 mi kroku w tym galopie, ale zr贸b, co mo偶esz, 偶eby nam si臋 to uda艂o.
-Nie b贸j si臋 mi艂o艣ci. Nigdy.
I najwa偶niejsze na koniec:

鈥濳iedy 艣mieje si臋 dziecko, 艣mieje si臋 ca艂y 艣wiat鈥

Znalezione obrazy dla zapytania wiktoria gabor

1 listopada i refleksje!

Obraz mo偶e zawiera膰: ro艣lina, kwiat, drzewo i na zewn膮trz

Andrzej D膮br贸wka

+++

Przyjad膮
albo nie przyjad膮

Przynios膮 kwiaty
albo nie przynios膮

Zabior膮 wnuki
albo nie zabior膮

Przyjad膮, je艣li nie b臋dzie strasznie pada膰
Przynios膮 kwiaty, je偶eli trafi膮 na kwiaciarni臋
Wnuki si臋 zjawi膮, je艣li nie b臋d膮 mia艂y imprez

Jednym s艂owem wszystko b臋dzie tak
jak za 偶ycia.

Dzi艣 w zachodniej Polsce by艂 cudny, s艂oneczny dzie艅 bez 偶adnej chmurki na niebie.

Postanowi艂am i艣膰 na spacer i trafi艂am 艣wiadomie na nasz, komunalny cmentarz, na kt贸rym spoczywaj膮 moi Rodzice.

Tak! Nie mam ju偶 Rodzic贸w i niestety musz臋 si臋 z tym pogodzi膰, a teraz kolej na mnie!

Taka naturalna selekcja!

Mam nadziej臋, 偶e Mama i Tata, tam u g贸ry w ko艅cu 偶yj膮 w zgodzie, bo za 偶ycia roz艂膮czy艂 ich rozw贸d!

Przemierza艂am alejki na cmentarzu i zrobi艂am kilka fotek, gdy偶 zawsze bior臋 ze sob膮 aparat fotograficzny! Cudna jesie艅 na cmentarzu jakby, krzycza艂a kolorami – przeciwna umieraniu.

Cmentarz o艣wietlony S艂o艅cem i kompletny brak ludzi – cisza i moja zaduma nad by膰, czy za chwil臋 ju偶 nie by膰!

Spotka艂am po drodze moj膮 dawn膮 znajom膮 z pracy i ona tak偶e wspomnia艂a o tym, 偶e teraz kolej na nas!

Jeszcze ludzie nie szoruj膮 pomnik贸w. Jeszcze nie zgrabiaj膮 li艣ci i nie przynosz膮 jeszcze chryzantem.

Jeszcze chyba o tym nie my艣l膮, a akcja zacznie si臋 par臋 dni przed 1 listopada i przyjazdu rodzin na groby, aby wstydu nie by艂o!

Sz艂am sobie tak w zadumie, w s艂o艅cu i u艂o偶y艂am takie opowiadanie!

„Par臋 dni wcze艣niej przed 1 listopada, ludzie sobie przypominaj膮 o tych, kt贸rych ju偶 nie ma, a wi臋c p臋dz膮 聽z wiadrami, szczotkami, aby przygotowa膰 groby na 艣wi臋to i Zaduszki.
Kiedy przy naszych grobach raz do roku spotykaj膮 si臋 kuzynki, kuzyni, ciotki, wujkowie, siostry, bracia, no ca艂a niemal rodzina.
Zobowi膮zani tym dniem, aby ubra膰 si臋 jak naj艂adniej, przywdzia膰 nowy p艂aszcz, mo偶e pi臋kne futro i obowi膮zkowo nowe buty.
Nie szkodzi, 偶e nie ma 艣niegu, najcz臋艣ciej s膮 to d艂ugie, pachn膮ce nowo艣ci膮 kozaczki.
Panowie w eleganckich kurtkach, nowych spodniach i cz臋sto w kapeluszu, bo szyk by膰 musi.
Przychodzi ten dzie艅, a mo偶e godzina, odprawiania mszy na cmentarzu, bo przecie偶 wszyscy, to s膮 wzorowi katolicy.
Nie wypada nie zebra膰 si臋 przy grobach, aby wsp贸lnie nie wys艂ucha膰 s艂贸w ksi臋dza przez kiepskie g艂o艣niki – stoj膮 na baczno艣膰, mo偶e troszk臋 przest臋puj膮c z nogi na nog臋, w milczeniu.
Jeden patrzy si臋 na migaj膮ce znicze, drugi skupia wzrok gdzie艣 w nico艣膰, smutni, jakby nieobecni, zadumani, jakby troch臋 oboj臋tni.
Nikt na nikogo nie patrzy, nie u艣miecha si臋, nie pr贸buje zagada膰, cho膰by jak tam zdrowie, co u ciebie s艂ycha膰 – totalne milczenie jakby nikt nikomu do niczego nie by艂 potrzebny.
Zreszt膮 o czym tu gada膰, skoro nie widzieli si臋 ca艂y rok i nikt do nikogo nie ma o to pretensji, to niby dlaczego mieli dzisiaj wymienia膰 jakie艣 uprzejmo艣ci i si臋 nadmiernie wysila膰.
Sko艅czy si臋 msza, to si臋 przecisn膮 w t艂umie i wr贸c膮 do domu na wcze艣niej przygotowany obiad, a potem wypij膮 gor膮c膮 kaw臋,聽 skosztuj膮 kawa艂 ciasta i wszystko wr贸ci do starego porz膮dku.
Ona nie raz widzia艂a takie sceny i kiedy tylko odesz艂a od grobu, s艂ysza艂a szepty o innych za plecami.聽
– Terenia, widzisz jak ona si臋 zmieni艂a i zobacz, dalej siedzi z tym swoim m臋偶usiem, ciekawe czy dalej j膮 zdradza?
– A wiesz, 偶e jej c贸rka straci艂a kolejne dziecko, co do cholery z nimi jest nie tak?
– Ale to nic moja droga, zobacz jak ona przyty艂a i wygl膮da jak potw贸r.
– Wiesz, a ja s艂ysza艂am, 偶e ona choruje na cukrzyc臋 i dlatego.
– Powa偶nie? No patrz, kto by pomy艣la艂, 偶e j膮 te偶 choroby dopad艂y…
I tak dalej, i tak dalej i Ona ju偶 nie chce uczestniczy膰 w tym.
Ona idzie na swoje groby dzie艅 wcze艣niej, stawia kwiaty i zapala lampki.
Ona nie cierpi szeptanek za plecami, dziwnych aluzji, nie szczerych u艣miech贸w, bo dla niej najwa偶niejsza jest pami臋膰 o tych, kt贸rych ju偶 nie ma.
Niech inni sobie szepcz膮 do woli i niech maj膮 z tego satysfakcj臋, 偶e niby z nimi wszystko w porz膮dku i s膮 wiecznie pi臋kni i m艂odzi.
Ona odcina si臋 od hien cmentarnych. Woli samotnie przej艣膰 si臋 alejkami z zaci艣ni臋tym gard艂em z 偶alu, 聽kiedy dochodzi do grobu swoich bliskich, kt贸rzy 偶yj膮 na zawsze w jej pami臋ci, a reszta?
Niech ich wszystkich ….:.
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, tabela, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, niebo, ro艣lina, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, niebo, ro艣lina, buty, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, trawa, buty, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: buty, ro艣lina, drzewo, tabela, kwiat, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, trawa, kwiat, buty, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, trawa, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, na zewn膮trz i przyroda

Czy Wnuki nas zapami臋taj膮!

 

Zdj臋cie powy偶ej, to jest moje ukochane zdj臋cie z tych wakacji, kt贸re, to m艂odsza C贸rka mi przys艂a艂a.

Jechali na wakacje do Wroc艂awia, aby pokaza膰 swoim dzieciom, to pi臋kne miasto, pe艂ne atrakcji.

Wybacz mi Zi臋ciu, 偶e zaszczycisz mojego bloga, ale nie mog臋 oboj臋tnie przej艣膰 obok takiego zdj臋cia, kiedy Ojciec pokazuje Synowi, jak mo偶na sp臋dzi膰 czas w poci膮gu聽 razem – czytaj膮c ksi膮偶k臋.

Jak pisa艂am ni偶ej, to mamy Wnuki u siebie od dw贸ch dni i M膮偶 troi si臋 i dwoi, aby dzieciom zapewni膰 jak膮艣, sensown膮 rozrywk臋.

Dzisiaj o 10 rano pojecha艂 po nie na wie艣, gdzie mieszkaj膮 drudzy dziadkowie, a ja zrobi艂am w tym czasie im kanapki, aby kiedy zg艂odniej膮 nad wod膮, mog艂yby zaspokoi膰 g艂贸d.

W mi臋dzyczasie, kiedy Dziadek mocowa艂 艂贸dk臋, to mia艂am chwilk臋, aby z Wnukami pogada膰 sobie.

Kiedy doros艂y nie wiadomo kiedy, to je偶d偶膮 na kolonie, obozy i nie mam z nimi ju偶 tak bie偶膮cego kontaktu i w zasadzie ma艂o o nich wiem.

Mieszkaj膮 z rodzicami w innym mie艣cie聽 i dlatego nie jestem z Nimi tak cz臋sto jak to bywa艂o dawniej.

Wnuczka – ta najstarsza – d艂ugo wyczekiwana czyta, a w艂a艣ciwie poch艂ania ksi膮偶ki.

Dzi艣 si臋 dowiedzia艂am, 偶e interesuje si臋 Japoni膮, czyli histori膮, zwyczajami, tradycj膮 tego pa艅stwa.

Dowiedzia艂am si臋, 偶e na w艂asn膮 r臋k臋 uczy si臋 j臋zyka japo艅skiego w mowie i pi艣mie, co mnie kurcze pod niebiosa zadowoli艂o, a tego o Niej nie wiedzia艂am.

Ona wie, 偶e Japo艅czycy strasznie du偶o pracuj膮, a dzieci ucz膮 si臋 od 5 roku 偶ycia i ona wie, 偶e聽 Japo艅czycy s膮 narodem niezbyt szcz臋艣liwym, a nawet s膮 samotni.

Wnuczek, troch臋 m艂odszy „harata w ga艂臋” i zna wszystkich pi艂karzy 艣wiata, a do tego nie藕le mu to haratanie wychodzi.

Jestem dumna z tych dzieciak贸w i jak ka偶dej babci serce ro艣nie, 偶e maj膮 ju偶 swoje zainteresowania i kochaj膮cych rodzic贸w.

Dziadek z Wnukami by艂 nad jeziorem 5 godzin, a ja zrobi艂am im na powr贸t bardzo banalny, lekki obiad, a wi臋c m艂ode ziemniaki z koperkiem, mizeri臋 i jajko sadzone.

Zmiot艂y z talerza, a偶 mi艂o by艂o patrze膰.

Odpocz臋艂y troch臋 i uda艂y si臋 do Prababci, czyli do Mamy mojego M臋偶a, a ja wpad艂am w przemy艣lenia.

Nigdy nie mia艂am babci i dziadka, bo kiedy si臋 urodzi艂am, to oni umarli, a wi臋c takie prze偶ycie bycia z dziadkami kompletnie mi los odebra艂.

Nigdy 偶adna babcia, czy dziadek nie wzi膮艂 mnie na kolana, nie pog艂aska艂, nie porozmawia艂, a babcia nie ugotowa艂a dla mnie pysznej zupy, czy te偶 nie usma偶y艂a smacznych p膮czk贸w.

Nigdy babcia ze mn膮 nie porozmawia艂a, nie wyt艂umaczy艂a, nie poby艂a ze mn膮 i tu jestem ograbiona z dzieci臋cych wspomnie艅.

Zazdroszcz臋 mojemu M臋偶owi, kt贸ry mia艂 swoj膮 ukochan膮 Babci臋, kt贸ra by艂a 艣wietn膮 kuchark膮 i聽 dogadza艂a gotuj膮c frykasy dla聽 wnuka.

Do dzi艣 wspomina rozmowy z babci膮, kt贸ra odesz艂a, kiedy M膮偶 mia艂 19 lat.

M膮偶 wspomina, 偶e babcia mu m贸wi艂a, 偶e zmieni si臋 klimat w Polsce tak bardzo, 偶e b臋d膮 u nas ros艂y drzewa bananowca i si臋 chyba nie pomyli艂a, bo klimat w艂a艣nie si臋 zmienia!

Nasze Wnuki s膮 ju偶 na tyle du偶e, 偶e jestem pewna, i偶 zapami臋taj膮 to, co dla nich robi膮 babcie i dziadkowie i i wbije si臋 w ich pamie膰 to, 偶e byli艣my z nimi.

Mo偶e na zawsze zapami臋taj膮, 偶e my seniorzy o nie dbali艣my i pragn臋li艣my by by艂y szcz臋艣liwe.

Wsp贸艂cze艣ni zagubieni rodzice!

Wzrost postaw roszczeniowych idzie w parze z wyuczon脛聟 bezradno脜聸ci脛聟

Pami臋tacie swoje dzieci艅stwo, kiedy to z kluczem na szyi musieli艣my sobie radzi膰, bo rodzice byli w pracy?

Kiedy艣 wracaj膮c do domu ze szko艂y zgubi艂am ten klucz i by艂o mi g艂upio, ale chyba rozwi膮za艂 si臋 sznurek i klucz ten mi zgin膮艂. Mia艂am zaledwie 8 lat i pami臋tam to do dzisiaj.

Mia艂am daleko do szko艂y, bo a偶 dwa kilometry musia艂am pokona膰 w deszczu i 艣niegu, ale dawa艂am rad臋.

Nikt mnie do szko艂y nie wozi艂, a wi臋c musia艂am pokona膰 tak膮 tras臋 i pami臋tam, kiedy deszcz skropi艂 mnie do ostatniej, suchej nitki.

Mama nie mia艂a czasu, aby mnie odprowadza膰, a wi臋c musia艂am sama sobie radzi膰.

Wolny czas sp臋dzali艣my na podw贸rkach, bo w贸wczas rodzice nie je藕dzili na wypasione wczasy, a nas posy艂ali do dziadk贸w, na kolonie, czy te偶 na obozy harcerskie.

Pami臋tam taki ob贸z, na kt贸rym trzeba by艂o zbiera膰 drzewo na ognisko, szykowa膰 posi艂ki dla wszystkich i spa膰 w namiocie na 艂贸偶ku polowym i nikt si臋 nami nie martwi艂.

Uczyli艣my si臋 szko艂y przetrwania.

Pami臋tam, kiedy pojecha艂am z rodzicami do Warszawy i tam pozna艂am swojego kuzyna w moim wieku.

Siedzieli艣my przy stole i narysowa艂am go z siusiakiem i za to dosta艂am takie ci臋gi od mamy nylonow膮 siatk膮, 偶e pami臋tam to do dzi艣.

Nikt w贸wczas rodzicom nie wmawia艂, 偶e klaps, to te偶 bicie!

To by艂y zupe艂nie inne czasy dla nas dzieci i dla naszych rodzic贸w.

Szala艂am na podw贸rku i dorobi艂am si臋 na nim 7 blizn na nogach, kt贸re powsta艂y z ch臋ci poznawania 艣wiata.

Sama nauczy艂am si臋 jazdy na 艂y偶wach, jazdy rowerem i p艂ywania, bo ojcu ani w g艂owie to by艂o, gdy偶 robi艂 karier臋 zawodow膮.

Rodzice si臋 k艂贸cili, to zwiewa艂am z domu na podw贸rko, do parku, czy na boisko sportowe i tam gra艂am z r贸wie艣nikami w r贸偶ne gry.

Nikt w贸wczas nie m贸wi艂 o bezstresowym wychowaniu i w wielu rodzinach stosowano pasa, w celu wychowania dziecka i nikt si臋 temu nie dziwi艂.

Nie by艂o Internetu i rodzice nie wiedzieli, 偶e nikt obcy nie ma prawa dotyka膰 ich dziecka.

Czytam Facebooka Doroty Zawadzkiej, tej Super Niani i tam si臋 dowiaduj臋, 偶e rodzice skacz膮 ko艂o swoich dzieci i nie daj膮 im swobody!

Biegaj膮 po sto艂贸wce wczasowej, aby tylko dziecko co艣 zjad艂o i dochodzi do dziwnych sytuacji, bo dzieci pluj膮 jedzeniem, wrzeszcz膮 i krzycz膮!

Oczywi艣cie nie wolno da膰 klapsa!

M艂ode matki czerpi膮 wiedz臋 o wychowaniu z Internetu i dochodzi do tego, 偶e ka偶da matka mo偶e by膰 skrytykowana, opluta, bo boso pos艂a艂a swoje dziecko do ogr贸dka, a dziecko ma brudne stopy.

Dosz艂o do tego, 偶e wielu rodzic贸w boi si臋 swojemu dziecku zwr贸ci膰 uwag臋, bo dziecko zaraz odpowie, 偶e ma swoje prawa w domu i w szkole!

Siedz膮 zombi przed komputerem, a kiedy rodzic ka偶e zamkn膮膰 klap臋, to boj膮 si臋, 偶e zostan膮 uduszeni przez w艂asne dziecko.

Podw贸rka s膮 puste i ja to obserwuj臋, a kiedy nastolatki wyjd膮 z domu, to siedz膮 na 艂awce wgapieni w smartfona.

Prasa krzyczy, 偶e coraz wi臋cej dzieci ma my艣li samob贸jcze, bo si臋 pogubi艂y i nie wiedz膮 jak膮 drog膮 i艣膰 w kierunku doros艂ego 偶ycia!

Tak po cichu napisz臋, 偶e podczas tych wakacji moja Wnusia by艂a na obozie harcerskim i wr贸ci艂a do domu zadowolona i nic z艂ego j膮 nie spotka艂o – uf pisze babcia!

Jednak nie wsz臋dzie jest tak cudnie i kolorowo i czytamy!:

„Nasze dzieci to najwi臋ksze pierdo艂y na 艣wiecie? Hodujemy zombi, kt贸re nie wiedz膮 kim s膮.

Hodujemy zombi, kt贸re nie wiedz膮, kim s膮 i dok膮d zmierzaj膮. 呕yj膮 w tyranii optymizmu, przekonane, 偶e mog膮 wszystko, 偶e maj膮 r贸wne szanse, 偶e wystarczy chcie膰, by mie膰. A nie potrafi膮 poradzi膰 sobie nawet z komarem, a co dopiero z krytyk膮 czy wzi臋ciem odpowiedzialno艣ci za innych.

Witam, czy wasze dzieci by艂y na obozie harcerskim? Wszystko OK, tylko przera偶aj膮 mnie te namioty w 艣rodku lasu. A co w sytuacji, jak jest burza?鈥 鈥 pyta Beata na internetowym forum pod has艂em 鈥濷b贸z harcerski鈥. 鈥濶amioty namiotami. Moje dziecko zrazi艂o si臋 w zesz艂ym roku brakiem higieny. Syf, brud, k膮piele sporadyczne, wr贸ci艂a totalnie brudna鈥 鈥 odpowiada jej Zofia. T臋 bezradno艣膰 rodzic贸w i dzieci pot臋guj膮 obecne przepisy. Rok temu sanepid chcia艂 zamkn膮膰 ob贸z harcerski ko艂o Ustki, bo nie by艂o tam elektryczno艣ci. Dwa lata temu w Bieszczadach kazano organizatorom obozu survivalowego poci膮gn膮膰 rurami wod臋 z uj臋cia oddalonego o trzy kilometry. W sumie trudno si臋 wi臋c dziwi膰, 偶e w styczniu tego roku wychowawca zimowiska ko艂o Karpacza zorganizowa艂 zamiast ogniska 鈥炁泈iecznisko鈥 w 艣wietlicy, bo na zewn膮trz by艂o minus 10 stopni i dzieciaki poskar偶y艂y si臋 rodzicom, 偶e nie chc膮 marzn膮膰, a ci zagrozili opiekunowi interwencj膮 w kuratorium, je艣li nie odwo艂a 鈥瀗iebezpiecznej zabawy鈥.

鈥 Jak zaczyna艂em przygod臋 z harcerstwem, wiele lat temu, obozy przygotowywali艣my od zera. W las pierwsi jechali najbardziej sprawni i silni harcerze, ci臋li siekierkami drzewa, kopali latryny, myli si臋 w g贸rskim lodowatym strumieniu. Ca艂y ob贸z budowali艣my w艂asnymi r臋koma. Nikt si臋 nie zastanawia艂, czy jajka na jajecznic臋 zosta艂y wyparzone w 鈥瀢ydzielonym, oznakowanym stanowisku wyparzania jaj鈥. Dzisiaj nie wolno da膰 m艂odemu siekiery, bo jest narz臋dziem niebezpiecznym, witki nie mo偶na uci膮膰, bo drewno si臋 kupuje w nadle艣nictwie. Zamiast dziury w ziemi s膮 wypo偶yczane toi toie, a ka偶dy garnek czy p贸艂ka w magazynie musz膮 by膰 sprawdzone przez armie kontroler贸w z sanepidu, gmin i przer贸偶nych stra偶y. Obozy stawiaj膮 profesjonalne firmy, a dzieciaki przyje偶d偶aj膮 na gotowe, zamiast plecak贸w maj膮 walizki na k贸艂kach, repelenty i kremy do opalania 鈥 opowiada by艂y ju偶 harcmistrz z podwarszawskiej miejscowo艣ci. Woli pozosta膰 anonimowy, bo dorabia, cho膰 tylko okazjonalnie i nieharcersko, na letnich obozach dla m艂odzie偶y.

鈥 Przyje偶d偶aj膮 takie potworki przekonane o swojej wyj膮tkowo艣ci, m膮dro艣ci i zaradno艣ci, a wrzeszcz膮 w panice, jak zobacz膮 os臋 czy komara. Na byle uwag臋 wychowawcy od razu dzwoni膮 do mam i tatusi贸w ze skarg膮, a ci z pretensjami do nas. Cholera mnie bierze, ale c贸偶 poradzi膰, klient nasz pan. No to robi臋 im ognisko w pokoju na ekranach ich tablet贸w, bo dym z p艂on膮cych szczap gryz艂by ich w oczy 鈥 t艂umaczy.

Z 艂ezk膮 w oku czyta dzi艣 w necie wspomnienia ludzi z jego pokolenia, jak w latach 80. wcinali jagody bez strachu, 偶e chory lis je obsika艂. Teraz jest psychoza, wi臋c na wszelki wypadek dzieci do lasu nie wysy艂a si臋 w og贸le, dlatego przera偶aj膮 je paj膮ki, komary czy osy, a z grzyb贸w znaj膮 tylko pieczarki. Z rozrzewnieniem przypomina sobie, jak gania艂 w kr贸tkim r臋kawku w deszcz, przezi臋bi艂 si臋 i babcia da艂a mu mi贸d ze spirytusem, cytryn膮 i czosnkiem, i nikt nie oskar偶y艂 babci o rozpijanie m艂odzie偶y, a on wsta艂 nast臋pnego dnia zdr贸w jak ryba. Dzi艣 na lekki b贸l gard艂a dzieciaki dostaj膮 antybiotyki, a po z艂amaniu palca zwolnienie na ca艂y rok z WF. Nikt mu nie pomaga艂 odrabia膰 lekcji, bo musia艂 si臋 uczy膰 sam, a za b艂臋dy ortograficzne ojciec go po kilku ostrze偶eniach w ko艅cu spra艂, bo t艂umaczenie nieuctwa dysgrafi膮 nie by艂o wtedy tak post臋powe jak dzi艣. Gdy z kumplami poszli nad jezioro, nie by艂o ratownik贸w, spo艂ecznych kampanii ostrzegaj膮cych przez skakaniem na g艂贸wk臋 i jako艣 ani on, ani 偶aden z jego znajomych karku nie skr臋ci艂. A skakali do wody z wysokiego brzegu a偶 mi艂o. Gdy rozbi艂 nos na rowerze, ci臋偶kim, stalowym sk艂adaku bez przerzutek i profilowanych opon, w szkole si艅ce pod oczyma nie zaalarmowa艂y wychowawc贸w i do rodzic贸w nie przyjecha艂a z interwencj膮 opieka spo艂eczna w obstawie聽policji. Teraz mia艂by rozmow臋 z psychologiem, kt贸ra u艣wiadomi艂aby mu, 偶e jest wra偶liwym cz艂owiekiem, z pe艂nymi prawami i nie wolno nikomu przekracza膰 jego prywatnej strefy, wi臋c je艣li rodzice go bij膮, powinien to zg艂osi膰.

鈥 Gdy dosta艂em manto od silniejszego zabijaki z podw贸rka i wr贸ci艂em zap艂akany do domu, ojciec powiedzia艂, 偶ebym si臋 nie mazgai艂, bo m臋偶czyzna musi stawia膰 czo艂a przemocy. Si艂膮. Czasami przegram, czasami wygram, ale takie jest 偶ycie. A nast臋pnego dnia pojechali艣my do klubu sportowego, gdzie zapisa艂 mnie na boks 鈥 opowiada.

鈥濳ochamy rodzic贸w za to, 偶e wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak nas nale偶y 禄dobrze芦 wychowa膰. To dzi臋ki nim sp臋dzili艣my dzieci艅stwo bez ADHD, bakterii, psycholog贸w, znudzonych opiekunek, 偶艂obk贸w, zamkni臋tych plac贸w zabaw i lekcji baletu鈥 鈥 takie wspomnienia w internecie m艂odzi czytaj膮 dzi艣 jak bajk臋 o 偶elaznym wilku.

Ale dwie lewe r臋ce maj膮 nie tylko najm艂odsi. W domach gnij膮 ca艂e pokolenia niedorajd贸w, w艂膮cznie z trzydziestolatkami, przekonanymi, 偶e guzika w koszuli nie da si臋 przyszy膰 bez certyfikatu krojczego. I nie jest to pusta konstatacja autora tego tekstu w my艣l przekonania ka偶dego doros艂ego, 偶e 鈥瀦a moich czas贸w m艂odzie偶 by艂a bardziej zaradna鈥, tylko wyniki naukowych analiz. Gdziekolwiek spojrze膰, jest gorzej, ni偶 by艂o.

Tylko do pierwszego potu

Naukowcy Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie od wielu lat badaj膮 kondycj臋 fizyczn膮 polskiej m艂odzie偶y. Ich wnioski s膮 zatrwa偶aj膮ce: 30 lat temu dzieciaki by艂y znacznie bardziej sprawne ni偶 ich r贸wie艣nicy obecnie. Uczniowie szk贸艂 podstawowych z miejsca skakali w dal 129 cm, dzisiaj skocz膮 najwy偶ej metr. 600 m przebiegali dawniej 艣rednio w 3 minuty i 5 sekund, teraz wlok膮 si臋 40 sekund wolniej. Ale prawdziwy dramat wida膰 w sile 鈥 kiedy nie by艂o jeszcze internetu, ucze艅 potrafi艂 w zwisie wytrzyma膰 17 sekund, teraz zaledwie 7. O za艂amaniu sportowych wynik贸w m贸wi膮 te偶 trenerzy 鈥 mimo specjalistycznych plan贸w wysi艂kowych, nowoczesnego sprz臋tu i odzie偶y, og贸lnodost臋pnych si艂owni czy plac贸w do 膰wicze艅 osi膮gni臋cia sportowe s膮 鈥 delikatnie m贸wi膮c 鈥 mizerne. I to mimo 偶e sport uprawia dzi艣 dwa razy wi臋cej os贸b ni偶 20鈥30 lat temu. Tyle 偶e to 膰wiczenia tylko do pierwszego potu. Psycholodzy m贸wi膮 o syndromie nadmiaru mo偶liwo艣ci i wynikaj膮cego z tego braku wytrwa艂o艣ci. M艂odzi rezygnuj膮 z doskonalenia si臋 w danej dziedzinie, je艣li tylko napotkaj膮 pierwsz膮 trudno艣膰. Od razu pr贸buj膮 nowych rzeczy. W konsekwencji mamy mn贸stwo nowych dyscyplin, hobby czy mo偶liwo艣ci sp臋dzania wolnego czasu. Wszystko to jednak robi膮 po 艂ebkach, 偶eby tylko zaliczy膰, 偶eby si臋 pokaza膰 na s艂itfoci w portalu spo艂eczno艣ciowym. To powierzchowne pr贸bowanie wszystkiego oznacza, 偶e tak naprawd臋 nie potrafi膮 niczego.

鈥 Dzi艣 偶yjemy w 艣wiecie panoptykonu, o kt贸rym m贸wi艂 Michel Foucault, wi臋zienia, w kt贸rym wszyscy wszystkich obserwuj膮. D膮偶ymy wi臋c do tego, by si臋 pokaza膰 z jak najlepszej strony. Cokolwiek zaczynamy robi膰, robimy ju偶 nie tyle dla siebie, co dla poklasku, dla pokazania innym. Nie biegamy ju偶 dla zdrowia, dla kondycji, tylko 偶eby pokonywa膰 kolejne dystanse, bi膰 kolejne rekordy, kt贸re od razu wrzucamy do internetu. Podobnie jak jazda na rowerze czy 膰wiczenia w si艂owni. Jednak ten imperatyw ci膮g艂ego zdobywania sukcesu powoduje, 偶e zawsze jeste艣my przegrani. Bo je艣li tylko na tym budujemy system w艂asnej warto艣ci, wystarczy drobne potkni臋cie, 偶eby ta ca艂a psychologiczna konstrukcja si臋 zawali艂a. I wtedy stajemy si臋 bezradni 鈥 t艂umaczy psycholog Ma艂gorzata Osowiecka z SWPS Uniwersytetu Humanistycznospo艂ecznego w Sopocie.

Podczas zesz艂orocznych wyk艂ad贸w w The Royal Institution w Londynie prof. Danielle George z Uniwersytetu w Manchesterze przedstawi艂a badania, z kt贸rych wynika, 偶e m艂odzi, ale ju偶 doro艣li ludzie stali si臋 uzale偶nieni od gotowych rozwi膮za艅 technologicznych oferowanych przez rynek. W przypadku domowej awarii nawet nie pr贸buj膮 sami naprawi膰 zepsutego kontaktu czy przerwanego kabla odkurzacza. Ba, wi臋kszo艣膰 z nich uwa偶a, 偶e urz膮dzenia 鈥瀙o prostu dzia艂aj膮鈥, i nie ma poj臋cia, co robi膰, jak si臋 co艣 z nimi stanie. Najcz臋stszymi rozwi膮zaniami s膮 wezwanie na pomoc specjalistycznej firmy albo wymiana niedzia艂aj膮cego urz膮dzenia na nowe. Kto bogatemu zabroni, ale problem polega na tym, 偶e pytani przez badaczy, czy pomy艣leli o naprawie, przylutowaniu zerwanego kabelka, nie zdawali sobie nawet sprawy, 偶e tak mo偶na. Poch艂on膮艂 ich 艣wiat jednoraz贸wek.

Albo supermen, albo nikt

Dla tego jednak, kto s膮dzi, 偶e taka 偶yciowa postawa pierdo艂y to domena os贸b niezbyt lotnych, kub艂em zimnej wody niech b臋d膮 s艂owa prof. Jonathana Droriego, kt贸ry podczas konferencji naukowej TED (Technology, Entertainment and Design) w Kalifornii, organizowanej przez ameryka艅sk膮 organizacj臋 non profit Sapling Foundation, opowiedzia艂 o eksperymencie przeprowadzonym kilka lat temu w Instytucie Technologicznym w Massachusetts (MIT), uwa偶anym za jedn膮 z najbardziej presti偶owych uczelni na 艣wiecie. Naukowcy odwiedzili 艣wie偶o upieczonych in偶ynier贸w z MIT i zapytali, czy mo偶na zapali膰 偶ar贸wk臋 za pomoc膮 baterii i drutu. 鈥 Zapytali艣my: umiecie to zrobi膰? Powiedzieli, 偶e to niemo偶liwe. I nie wy艣miewam tu Amerykan贸w. Tak samo jest w Imperial College w Londynie 鈥 opowiada艂 rozbawionym s艂uchaczom prof. Drori.

Lecz to 艣miech przez 艂zy, bo to przecie偶 ci m艂odzi ludzie niebawem przejm膮, a nawet ju偶 przejmuj膮 stery rz膮d贸w, gospodarek, bo to oni zaczynaj膮 decydowa膰 o kierunkach rozwoju 艣wiata. Tymczasem dochowali艣my si臋, i nadal tak wychowujemy, rzeszy wydmuszek nas膮czonych wiedz膮, z kt贸rej nie potrafi膮 skorzysta膰, o skorupkach tak s艂abych, 偶e p臋kaj膮 od pierwszego niepowodzenia, ba 鈥 od niepochlebnej opinii czy krytyki. In偶ynierowie z MIT z pewno艣ci膮 doskonale poradz膮 sobie z odczytaniem schemat贸w silnik贸w rakietowych, ale maj膮 problemy z wyzwaniami codziennego 偶ycia.

Ju偶 ponad 10 lat temu historyk literatury, eseista, profesor Uniwersytetu Gda艅skiego Stefan Chwin alarmowa艂, 偶e b艂臋dem wsp贸艂czesnego modelu wychowawczego jest tyrania optymizmu, tyrania udawania, 偶e wszystko b臋dzie OK 鈥 tylko si臋 starajcie i uczcie pilnie. 呕e wystarczy wiara, i偶 wszyscy mog膮 wszystko, 偶e wystarczy chcie膰, by m贸c. Jednak takie g艂osy rozs膮dku przegra艂y z przekonaniem, i偶 wszyscy s膮 r贸wni i maj膮 takie same szanse, a szcz臋艣liwy cz艂owiek to cz艂owiek sukcesu. 鈥 Zast膮pili艣my zasady i warto艣ci hiperliberalizmem, kt贸ry zaprowadzi艂 nas na manowce 鈥 wskazuje prof. Joanna Moczyd艂owska z Politechniki Bia艂ostockiej.

Przede wszystkim r贸wno艣膰 to fikcja. S膮 ludzie bardziej i mniej zdolni, inteligentni i gamonie. 鈥 Ludzie s膮 po prostu r贸偶ni. Jedni maj膮 temperament flegmatyczny, inni choleryczny. To s膮 cechy wrodzone, niezale偶ne od oddzia艂ywania rodziny,聽szko艂y聽czy pracodawcy. To w艂a艣nie geny decyduj膮, dlaczego tak rozbie偶ne potrafi膮 by膰 艣cie偶ki kariery rodze艅stwa, kt贸re wychowywane by艂o w jednym domu, w tych samych warunkach, kt贸re mia艂o taki sam start i potencjalne mo偶liwo艣ci 艣rodowiskowe 鈥 t艂umaczy prof. Moczyd艂owska.

Zdolnej, inteligentnej m艂odzie偶y nie przyb臋dzie dlatego, 偶e uda艂o si臋 wm贸wi膰 m艂odym ludziom, 偶e mog膮 si臋gn膮膰 po nieosi膮galne. 20 lat temu do szk贸艂 z matur膮 sz艂o najwy偶ej 30 proc. uczni贸w po podstaw贸wce. Dzi艣 wska藕nik ten si臋gn膮艂 prawie 90 proc. Na rynku pojawi艂a si臋 wi臋c armia z dyplomami, niestety zbyt cz臋sto bez zdolno艣ci, umiej臋tno艣ci i pasji. 鈥 Wielu ludziom robimy tym krzywd臋. Tej nadprodukcji magistr贸w rynek nie przyjmuje, rodzi si臋 za to frustracja z niespe艂nienia oczekiwa艅, kt贸rymi 艂aduje si臋 ich od najm艂odszych lat. Je艣li kibol, kt贸ry si臋 spe艂nia, 膰wicz膮c z ci臋偶arkami, pozostanie w doros艂ym 偶yciu na swoim poziomie i w swoim otoczeniu, b臋dzie 偶y艂 w zgodzie z samym sob膮, to z punktu widzenia psychologii jest dla wszystkich korzystne. Je艣li ulegnie u艂udzie i p贸jdzie na studia, kt贸rym intelektualnie nie jest w stanie sprosta膰, b臋dzie to gro藕ne dla jego psychiki i otoczenia, na kt贸rym mo偶e wy艂adowa膰 swoj膮 p贸藕niejsz膮 frustracj臋 鈥 zauwa偶a ekspertka.

Spo艂ecze艅stwo zach艂ysn臋艂o si臋 鈥 jak to nazywaj膮 specjali艣ci 鈥 amerykanizacj膮 oczekiwa艅, 偶e ka偶dy mo偶e wszystko, i napakowaniem energi膮 do nieustannego odkrywania w sobie supermena. S臋k w tym, 偶e imperatyw wzlatywania ponad poziomy nie ma poduszki bezpiecze艅stwa. W dzisiejszym 艣wiecie jest tylko jeden cel: osi膮gni臋cie sukcesu, ale nie ma pora偶ki. Jest tylko pochwa艂a, ale nie ma krytyki. Jest tylko rozwi膮zywanie problem贸w, ale nie ma problem贸w.

Dzieciom zak艂ada si臋 kaski, gdy jad膮 rowerem czy na nartach. Dodatkowo nakolanniki, na艂okietniki i ochraniacze na d艂onie 鈥 gdy zak艂adaj膮 rolki. Przy je藕dzie konnej modne sta艂y si臋 偶贸艂wiki, czyli ochraniacze na kr臋gos艂up. Wszystko dla ich bezpiecze艅stwa. Zapomina si臋 jednak przy tym o najwa偶niejszym 鈥 o zrozumieniu przez dziecko konsekwencji swojego zachowania. Je艣li post膮pi nierozwa偶nie, powinno zabole膰, bo b贸l ostrzega i uczy. Je艣li post膮pi g艂upio, powinno zabole膰 mocno i bole膰 d艂ugo, bo b贸l to najlepszy nauczyciel. Ale nie zaboli w og贸le, bo s膮 艣rodki ochronne. A je艣li Ja艣 si臋 nie nauczy, 偶e pr臋dko艣膰 na rowerze plus nieuwaga s膮 gro藕ne i mog膮 wywo艂a膰 b贸l, Jan nie zrozumie, 偶e szybko艣膰 auta plus nieuwaga oznacza ju偶 艣mier膰.

鈥 Mno偶enie zakaz贸w i nakaz贸w sprawia, 偶e m艂odzi ludzie nie potrafi膮 sami sobie wyznacza膰 granic. Nie rozumiej膮 konsekwencji swoich czyn贸w, nie maj膮 kontroli nad swoim zachowaniem i post臋puj膮 bezrefleksyjnie. Dlatego nawet najbardziej agresywne reklamy spo艂eczne przedstawiaj膮ce skutki za偶ywania dopalaczy nie b臋d膮 skuteczne, bo zadzia艂a tu mechanizm obronny 鈥 nie damy sobie rady z tak膮 hardkorow膮 informacj膮, wi臋c musimy j膮 odrzuci膰. I m艂odzi niemaj膮cy w艂asnych fatalnych do艣wiadcze艅 taki przekaz odrzucaj膮 鈥 zaznacza psycholog Ma艂gorzata Osowiecka.

鈥 I do tego ta nieustaj膮ca nadopieku艅czo艣膰. Ostatnie badania wskazuj膮, 偶e ju偶 43 proc. Polak贸w mieszka razem z rodzicami, a w wielu przypadkach powodem nie s膮 wcale problemy finansowe. Tak czuj膮 si臋 bezpieczniej, wol膮 pozosta膰 pod rodzicielskim parasolem. Gdy byli mali, rodzice m贸wili: nie biegaj, bo si臋 wywr贸cisz i st艂uczesz kolano, do szko艂y nosili za nich ci臋偶kie tornistry, a teraz m贸wi膮: nie pracuj, masz jeszcze czas, my ci pomo偶emy. Takie ograniczanie samodzielno艣ci u doros艂ego cz艂owieka to dramat, bo on nie potrafi wzi膮膰 odpowiedzialno艣ci za siebie i innych. Rezygnuje z podejmowania wyzwa艅 w imi臋 trwania w sferze komfortu 鈥 przestrzega prof. Joanna Moczyd艂owska.

By膰 to by膰 widzianym

Szklany klosz, pod kt贸rym chowamy nasze dzieci, nie wystawiaj膮c ich na trudy 偶ycia i ryzyko pora偶ki, powoduje, 偶e zatracaj膮 umiej臋tno艣ci krytycznego postrzegania rzeczywisto艣ci. W USA wed艂ug聽sonda偶u聽przeprowadzonego przez Columbia University a偶 85 proc. rodzic贸w wierzy, 偶e trzeba wmawia膰 dzieciom, i偶 s膮 inteligentne, i chwali膰 je na ka偶dym kroku. Tymczasem 鈥 jak przekonuje psycholog Carol Dweck 鈥 to b艂膮d wychowawczy. Przez 10 lat bada艂a osi膮gni臋cia uczni贸w kilkunastu szk贸艂 w Nowym Jorku. Z jej eksperyment贸w i analiz wynika, 偶e dzieci, kt贸re po udanym rozwi膮zaniu testu by艂y chwalone za m膮dro艣膰 i zdolno艣ci, szybciej osiada艂y na laurach i unika艂y kolejnych wyzwa艅, ni偶 te, u kt贸rych doceniano wysi艂ek i ci臋偶k膮 prac臋 w osi膮gni臋cia sukcesu. Te 鈥瀖膮dre z natury鈥 ba艂y si臋 pora偶ki przy trudniejszych zadaniach, bo podwa偶a艂aby one ich wysok膮 samoocen臋. Nie chcia艂y si臋 przekona膰, 偶e jednak nie s膮 tak inteligentne, jak uwa偶a otoczenie. A jak ju偶 podejmowa艂y ryzyko i sko艅czy艂o si臋 to niepowodzeniem, rezygnowa艂y z dalszych pr贸b, by nie pog艂臋bia膰 poczucia przegranej. Te za艣, kt贸rych sukces by艂 skomentowany jako efekt ci臋偶kiej pracy, du偶o ch臋tniej si臋ga艂y po bardziej skomplikowane zadania, a niepowodzenie tylko motywowa艂o je do dalszej pracy.

Ameryka艅ski psycholog spo艂eczny, prof. Roy F. Baumeister z Uniwersytetu Stanowego Florydy, m贸wi wprost, 偶e bezstresowe wychowanie prowadzi do spadku motywacji. Por贸wnuj膮c zachowanie uczni贸w USA z r贸wie艣nikami z Japonii i Chin, gdzie rodzice i聽nauczyciele stosuj膮 kary cielesne za z艂膮 nauk臋, doszed艂 do wniosku, 偶e to w艂a艣nie stres i strach zwi臋kszaj膮 szans臋 na osi膮gni臋cie cel贸w. Za艣 sztuczne wzmacnianie u dzieci poczucia w艂asnej warto艣ci i puste pochwa艂y powoduj膮, 偶e gdy dorastaj膮, nie radz膮 sobie nawet z niewielkimi pora偶kami. Uto偶samiaj膮 je z w艂asnymi s艂abo艣ciami 鈥 przecie偶 wszyscy s膮 pono膰 r贸wni i ka偶dego sta膰 na wszystko 鈥 czuj膮 si臋 oszukani i odreagowuj膮 niepowodzenia agresj膮.”

https://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/892103,nasze-dzieci-to-najwieksze-pierdoly-na-swiecie-hodujemy-zombi-ktore-nie-wiedza-kim-sa.html?fbclid=IwAR3sqszudpMGS7SmUO2LQh9UwwerNUA0Wkqk9Xzco25Rx5s1RTplzCodXRs

Starzy, zm臋czeni szykuj膮 艢wi臋ta Bo偶ego Narodzenia!

 

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Moje okna z czystymi szybami s膮 wystrojone w 艣wiecide艂ka, bo zawsze lubi艂am taki pierwszy, 艣wi膮teczny klimat na dwa tygodnie przed 艣wi臋tami.

Wchodzi艂am w czas fascynacji, w klimat 艢wi膮t Bo偶ego Narodzenia, tak duchowo, bo zawsze lubi艂am ten okres, cho膰 nie reklamy.

Zawsze uwa偶a艂am te 艣wi臋ta za czas dla Rodziny i robi艂o mi si臋 na serduchu tak tkliwie, rado艣nie, 偶e przyjd膮 i zasi膮dziemy do wsp贸lnego sto艂u, oraz pob臋dziemy ze sob膮 troch臋 czasu przy ustrojonej choince i jadle na stole.

Zawsze si臋 potrafi艂am zorganizowa膰, aby nie narobi膰 si臋 na ostatni dzwonek, bo mam w sobie rozpisany plan, aby codziennie zrobi膰 co艣, a wtedy w ko艅c贸wce przygotowa艅 z listy si臋 skre艣la kolejny punkt.

Jak ka偶da gospodyni domu na miesi膮c przed 艣wi臋tami wpadam w pop艂och i nerw贸wk臋, czy dam kolejny raz rad臋 i tak jest i w tym roku.

Jednak kiedy mam ogarni臋te okna, 艣wie偶e firany, po艣ciel, pod艂ogi i zakupy porobione za co dzi臋kuj臋 M臋偶owi, to si臋 uspokajam i mog臋 siedzie膰 w kuchni i pitrasi膰, co lubi臋.

W tym roku jest inaczej, bo w zwi膮zku z chorob膮 Mamy nie czuj臋 kompletnie tej magii 艣wi膮t i najch臋tniej bym 艣wi臋ta przespa艂a i obudzi艂a si臋 po Nowym Roku.

I tak si臋 dziwi臋, 偶e mam sporo zrobione mi臋dzy zmian膮 pampersa jednego, drugiego, dy偶urem, a szykowaniem si臋 do 艣wi膮t, ale to dzi臋ki M臋偶owi.

Moje Dzieci z Rodzinami zaprosili艣my na drugi dzie艅 艣wi膮t i b臋dzie uroczysty, 艣wi膮teczny obiad.

Jestem padni臋ta i padam na pysk wieczn膮 gotowo艣ci膮 do p贸j艣cia do Mamy, aby J膮 oporz膮dzi膰 i dlatego Wigili臋 pragn臋 sp臋dzi膰 tylko z M臋偶em w spokoju i ciszy – z dala od rodzinnych spotka艅 i obojgu nam to dobrze zrobi, bo jeste艣my zm臋czonymi staruszkami, cho膰 M膮偶 by si臋 na takie okre艣lenie pogniewa艂, bo jest pracoholikiem – wiecznie w ruchu.

Z czego si臋 ciesz臋 wi臋c?

Ciesz臋 si臋, 偶e mimo horroru z Mam膮 wydaje si臋, 偶e kolejny raz, mimo zm臋czenia zrobi臋 ten obiad i potraw nie b臋dzie ma艂o, czyli jeszcze daj臋 rad臋.

Nie wiadomo jak b臋dzie w przysz艂ym roku, bo nie m艂odniej臋.

Czy 艣wi臋ta wszystkim daj膮 rado艣膰, bo czytaj膮c poni偶szy artyku艂 – niekoniecznie!

My 60 – latkowie jeste艣my schorowani i zm臋czeni, ale jak偶e cz臋sto nasze Dzieci nie maj膮 o tym zielonego poj臋cia.

Obarczaj膮 starych rodzic贸w szykowaniem 艣wi膮t. Pob臋d膮 trzy godziny i si臋 rozjad膮, a starzy rodzicie pozostawieni sami sobie ponownie, w nast臋pnym roku przygotuj膮 艣wi臋ta je艣li tylko zdrowie im dopisze.

Po 艣wi臋tach starzy rodzice zsun膮艂 st贸艂, ustawi膮 na miejsce. Poplamiony, 艣wi膮teczny obrus wrzuc膮 do pralki. Zmyj膮 naczynia i u艣miechn膮 si臋 do siebie, 偶e kolejny raz dali rad臋 i padn膮 spa膰!

Tak wygl膮da magia 艣wi膮t u starych ludzi!

Przeczytajcie koniecznie i napiszcie swoje zdanie na ten temat:

„Dzieci znowu zwalaj膮 si臋 do mnie na 艣wi臋ta.” Matki maj膮 do艣膰.
艢wi臋ta to czas dla rodziny. Wsp贸lne kol臋dowanie, uroczysta kolacja, wr臋czanie sobie prezent贸w. Nie dla ka偶dego jest to jednak okres rado艣ci. Nasze bohaterki maj膮 dosy膰 Bo偶ego Narodzenia. Wszystko przez ich doros艂e dzieci.

呕eby mo偶na by艂o wsp贸lnie usi膮艣膰 do sto艂u i cieszy膰 si臋 atmosfer膮, kto艣 do tego sto艂u musi nakry膰. W wielu domach wci膮偶 funkcjonuje model, w kt贸rym zajmuje si臋 tym matka. I do pewnego momentu mo偶e to by膰 do艣膰 naturalne, jednak kiedy doros艂e dzieci nie kwapi膮 si臋 do pomocy, zaczyna by膰 m臋cz膮ce.

Odwo艂ajcie 艣wi臋ta

– W og贸le nie czekam na 艣wi臋ta. Moje dzieci na mnie 偶eruj膮 i mam dosy膰 har贸wki. Co roku dw贸jka moich doros艂ych ju偶 dzieci przyje偶d偶a do domu rodzinnego. Ja przez ca艂y tydzie艅 zasuwam, sprz膮tam, lepi臋 te pierogi, a oni przyje偶d偶aj膮 dzie艅 przed Wigili膮 i maj膮 wszystko w nosie. Nawet si臋 偶adne nie zapyta, czy pom贸c, czy co艣 przywie藕膰. Po prostu oczekuj膮, 偶e ja si臋 wszystkim zajm臋. A ja mam do艣膰 鈥 m贸wi nam Teresa, 48-letnia pani domu z niewielkiej miejscowo艣ci pod Warszaw膮.

– Zawsze jest tak samo – dodaje Teresa. – Wszyscy s膮 w domu, ale nikt nic nie robi. Ja od samego rana pracuj臋 w kuchni. I co roku jest tak, 偶e moje dzieci i m膮偶 siedz膮 sobie w salonie, ogl膮daj膮 telewizj臋, 艣miej膮 si臋, a ja urabiam si臋 po 艂okcie – m贸wi kobieta.

– Rok temu przy kolacji by艂am ju偶 tak zm臋czona, 偶e dos艂ownie zamyka艂y mi si臋 oczy. Nie chcia艂o mi si臋 艣mia膰 ani z nikim rozmawia膰. Chcia艂am tylko i艣膰 spa膰. Siedzieli艣my do p贸藕na, a z ka偶d膮 minut膮 by艂am bardziej wyko艅czona. C贸rka zapyta艂a mnie, czemu nie mam humoru i czemu musz臋 by膰 takim smutasem w Wigili臋. W ko艅cu jaka Wigilia, taki ca艂y rok. My艣la艂am, 偶e j膮 udusz臋. 艁atwo im m贸wi膰. Oni nie zrobili nic, a ja przygotowa艂am 艣wi臋ta dla 4 os贸b od A do Z – opowiada rozgoryczona Teresa.

A mamusia ugotuje…

Nie tylko ona czuje si臋 wykorzystywana. Podobne uczucia ma 艁ucja, kt贸ra ma doros艂膮 c贸rk臋 i jest babci膮 4-letniej wnuczki. 鈥 Co roku 艣wi臋ta s膮 u nas. Przyje偶d偶aj膮 c贸rka z zi臋ciem i wnuczk膮, rodzice zi臋cia, moja mama i mama mojego m臋偶a. W sumie 7 os贸b. Niby niedu偶o, ale roboty nie brakuje. Samo ugotowanie kolacji wigilijnej to ca艂y dzie艅 stania przy garach. My艣licie, 偶e kto艣 mi pomaga? Pobo偶ne 偶yczenie! Przyje偶d偶aj膮 na gotowe i siedz膮 przez 3 dni. A mamusia poda, ugotuje, posprz膮ta, pozmywa鈥 Nawet rodzice zi臋cia nie poczuwaj膮 si臋 do tego, 偶eby co艣 przywie藕膰 czy pom贸c. Z roku na rok mam coraz wi臋ksz膮 ochot臋 odwo艂a膰 艣wi臋ta 鈥 m贸wi kobieta.

Doros艂e dzieci dzisiejszych 50-,60-latk贸w maj膮 niestety wi臋ksze oczekiwania wzgl臋dem rodzic贸w, ni偶 starsze pokolenie. – Trzymanie pod kloszem, podsuwanie wszystkiego pod nos, pob艂a偶anie i brak obowi膮zk贸w w niekt贸rych przypadkach objawiaj膮 si臋 problemami z samodzielno艣ci膮 w doros艂ym 偶yciu. To g艂贸wnie efekt braku konsekwencji w dzia艂aniu i nieu艣wiadamianiu dziecku od ma艂ego, 偶e pomi臋dzy jako艣ci膮 偶ycia a prac膮 jest wprost proporcjonalna zale偶no艣膰 鈥 m贸wi聽psycholog, Ewa Jarczewska-Gerc.

– We藕my chocia偶by przyk艂ad zza wielkiej wody. Amerykanie w艂a艣nie zacz臋li sobie u艣wiadamia膰, 偶e stosowany przez nich system wychowawczy, polegaj膮cy na powtarzaniu dziecku, 偶e jest najlepsze i wszystko mo偶e, ma powa偶ny efekt uboczny. Dochowali si臋 roszczeniowego pokolenia, kt贸re wiele chce, cho膰 niewiele daje od siebie 鈥 dodaje specjalistka.

Moja wina, moja wina

– Moje dzieci od zawsze unika艂y obowi膮zk贸w domowych. To po cz臋艣ci moja wina, bo nigdy nie goni艂am ich do pracy. Teraz w 艣wi臋ta pluj臋 sobie w brod臋, bo ca艂e przygotowania spadaj膮 na mnie. Czasem zdarzy si臋, 偶e kt贸re艣 z moich dzieci wr贸ci z miasta, w kt贸rym studiuje i po艣wi臋ci chwil臋 na pomoc zm臋czonej matce. Ale ta pomoc ograniczy si臋 do odkurzenia jednego pokoju albo ubrania choinki. Ca艂膮 reszt臋 musz臋 robi膰 ja. A co b臋dzie, kiedy pojawi膮 si臋 wnuki? Nie dam rady ogarn膮膰 tak du偶ej wigilii 鈥 pisze na kafeteryjnym forum u偶ytkowniczka Dra偶ka.

Druga strona

Medal ma jednak dwie strony. Matki organizuj膮ce 艣wi臋ta te偶 nie s膮 bez winy. Na forum pisze o tym u偶ytkowniczka Syll. 鈥 Moja matka zawsze narzeka, 偶e musi ca艂e 艣wi臋ta ogarn膮膰, a jak kto艣 jej pomo偶e, to od razu jest 藕le. Pr贸bowa艂am przywozi膰 jakie艣 jedzenie, ciasto, to albo by艂o za s艂odkie, albo barszcz za blady. Jak jej nie pasuje, to nie b臋d臋 si臋 narzuca膰 鈥 t艂umaczy.

Podobne do艣wiadczenia ma 27 letnia Ola, kt贸ra co roku sp臋dza 艣wi臋ta w domu, ale pomoc ogranicza do minimum. 鈥 Niewa偶ne co zrobi臋 i tak jest 藕le. Posprz膮tam 鈥 mama przyjdzie i posprz膮ta drugi raz, bo ja nie zrobi艂am tego dok艂adnie. Ulepi臋 pierogi 鈥 powie, 偶e za ma艂e. Odechciewa mi si臋 pomaga膰, kiedy ona ca艂y czas mnie krytykuje 鈥 m贸wi Ola.

艢wi膮teczne przygotowania sta艂y si臋 najwyra藕niej t艂em do mi臋dzypokoleniowych przepychanek. Rodzice maj膮 do艣膰, 偶e dzieci nie chc膮 pomaga膰, a dzieci w艣ciekaj膮 si臋, bo ka偶da ch臋膰 pomocy spotyka si臋 z krytyk膮.

W tym przypadku troch臋 racji ma ka偶da ze stron i nie mo偶na powiedzie膰, 偶e tylko jedna z nich jest „t膮 z艂膮”. Podczas 艣wi膮t warto jednak zakopa膰 top贸r wojenny i postara膰 si臋 zrozumie膰 drug膮 osob臋. Mo偶e uda nam si臋 zauwa偶y膰 to, co sprawia, 偶e 艣wi臋ta nie s膮 tak magiczne, jak mog艂yby by膰.

Prawo do eutanazji, ale nie w katolickim za艣cianku!

Znalezione obrazy dla zapytania eutanazja

Jakie艣 10 lat temu pozna艂am m艂odego cz艂owieka w wieku 30 lat.

M艂ody, przystojny m臋偶czyzna, kt贸ry cierpia艂 na potworn膮 depresj臋 i 偶adne leki mu nie pomaga艂y.

Cierpia艂 duchowe katusze, bo tak go bola艂o wszystko i nie umia艂 sobie z tym poradzi膰 latami.

Opowiada艂, 偶e r贸偶nymi drogami zbiera艂 psychotropy i powiedzia艂 mi, 偶e je艣li w Polsce nie ma eutanazji, czyli zgody na聽 dobr膮 艣mier膰, to on to zrobi sobie sam.

Powiedzia艂 mi, 偶e ma zgromadzone 10 fiolek z mocnym lekiem, a w ka偶dej jest 60 tabletek, a je艣li popije to alkoholem, to nie ma si艂y, aby go uratowano.

My艣la艂am, 偶e to tylko takie gadanie, ale po trzech latach dotar艂a do mnie wiadomo艣膰, 偶e to zrobi艂!

W Europie聽jedynymi krajami, kt贸re dopuszczaj膮 czynn膮 eutanazj臋, s膮 Holandia, Belgia i Luksemburg.

Musz膮 by膰 mocne argumenty, aby dokona膰 eutanazji i nie jest to decyzja hop siup, a ka偶da聽 musi mie膰 mocne przes艂anki rozpatrywane komisyjnie.

W Polsce mo偶emy zapomnie膰 o wprowadzeniu takiego prawa, bo Polska mocno zwi膮zana jest z ko艣cio艂em, a wi臋c kiedy ja zamieni臋 si臋 w warzywo nie b臋d臋 mia艂a prawa do osobistej decyzji, aby nie by膰 istnieniem uci膮偶liwym dla swoich bliskich, kt贸rzy te偶 mog膮 mie膰 swoje jednostki chorobowe z racji wieku!

To my maj膮c 60 lat, cz臋sto jeszcze pracuj膮c, obarczeni jeste艣my opiek膮 nad chorym rodzicem, albo rodzicami i takich dom贸w jest bardzo du偶o.

Medycyna pozwala 偶y膰 d艂u偶ej nawet le偶膮cemu i my dzieci jeste艣my umordowani do granic wytrzyma艂o艣ci, ale staramy si臋 pcha膰 ten w贸zek, chocia偶 po obrobieniu chorego ze 艣mierdz膮cego – padamy na pysk.

Nie chc臋 tak! Nie godz臋 si臋 na to, aby moje Dzieci wymiata艂y z pod mojego ty艂ka 艣mierdz膮ce.

Dlatego jestem za skr贸ceniem mi 偶ycia, ale mo偶e by膰, to moje pobo偶ne 偶yczenie, bo w tym kraju nie szanuje si臋 umieraj膮cych i odbiera im si臋 godno艣膰, a opiekun贸w sprowadza si臋 do maszynek i zabiera im si臋 resztki聽 偶ycia, kiedy by mogli godnie prze偶ywa膰 wchodzenie w swoj膮 staro艣膰.

A tak bierzesz papier, chusteczki nas膮czone, piank臋 do mycia, podk艂ad i聽 usuwasz 艣mierdz膮ce, ale nie rzygasz, bo to twoja Matka, Ojciec, Dziadek, Babcia i tak to wygl膮da!

Zbli偶aj膮 si臋 艢wi臋ta Bo偶ego Narodzenia i niekt贸rzy radz膮 sobie inaczej, aby choroba bliskiej osoby absolutnie nie by艂a przeszkod膮 w obchodzeniu tych rodzinnych, natchnionych 艣wi膮t i czytamy:

MARIANNA FIJEWSKA,聽17 grudnia 2018

„Mam w d..ie matk臋. Czekam, a偶 umrze”. 艢wi膮teczny koszmar w szpitalach.

Piel臋gniarka: „Zapyta艂am tej kobiety, czy dawa艂a mamie je艣膰 i pi膰, cho膰 dobrze wiedzia艂am, 偶e pacjentka od jakich艣 dw贸ch dni nie mia艂a nic w ustach. Spojrza艂a na mnie ze z艂o艣ci膮 i powiedzia艂a: „Co mi pani sugeruje?”.

Marianna Fijewska, Wirtualna Polska: W jaki spos贸b bliscy pozbywaj膮 si臋 najstarszych cz艂onk贸w rodziny na 艢wi臋ta Bo偶ego Narodzenia?

Justyna,聽piel臋gniarka聽ze szpitala publicznego pod Warszaw膮: „Nie wiem, co si臋 dzieje! Mamusia gorzej wygl膮da!”, „Tato ma聽biegunk臋聽„, „Babcia nie chce je艣膰” – ka偶dy pow贸d jest dobry, a prawda jest taka, 偶e oni sami przyczynili si臋 wcze艣niej do pogorszenia stanu zdrowia pacjenta. Starszy cz艂owiek jest jak dziecko, je艣li przez dwa dni nie dostanie lek贸w, picia, czy聽jedzenia聽, natychmiast si臋 odwodni. Nast臋pstwem聽odwodnienia聽jest najcz臋艣ciej zag臋szczenie moczu, kt贸re wywo艂uje zapalenie uk艂adu moczowego. Gdy pacjent trafia na oddzia艂, pobieramy mukrew聽i widzimy, 偶e ma聽stan zapalny聽. W takiej sytuacji nie mo偶emy odm贸wi膰 przyj臋cia.

Od kiedy zacz臋艂o si臋 to masowe przywo偶enie najstarszych pacjent贸w do szpitala?

Przez ca艂y rok zdarzaj膮 si臋 takie sytuacje, ale od pi膮tku rozpocz膮艂 si臋 istny koszmar. W tym momencie na oddziale internistycznym na 40 pacjent贸w mamy 15 le偶膮cych, jeszcze wczoraj by艂o ich 17, ale w nocy dw贸ch zmar艂o. Wiemy, 偶e to si臋 dopiero zaczyna. Tak naprawd臋 najgorsze czeka nas w nadchodz膮cym tygodniu. W ubieg艂ym roku po 20 grudnia nie by艂o miejsc na oddziale, wi臋c ci staruszkowie le偶eli na korytarzu, jeden obok drugiego.

Ile czasu potrzeba, 偶eby wyleczy膰 odwodnionego starszego pacjenta?

Je艣li dosz艂o do zapalenia, starszy cz艂owiek musi przej艣膰 kuracj臋 antybiotykow膮, bo inaczej mo偶e dosta膰聽sepsy聽i umrze. Taka kuracja trwa siedem dni. Je艣li do zapalenia nie dosz艂o, tylko jest chwilowe pogorszenie stanu zdrowia, pacjent mo偶e wyj艣膰 ze szpitala po trzech lub czterech dobach, ale po tym czasie rodziny i tak si臋 nie zjawiaj膮. Przestaj膮 odbiera膰 telefony i nie ma 偶adnej mo偶liwo艣ci, 偶eby si臋 z nimi skontaktowa膰. A zgodnie z prawem nie mo偶emy wypisa膰 pacjenta, kt贸ry nie jest samodzielny. Wi臋c le偶y na oddziale, a偶 do momentu, w kt贸rym rodzina 艂askawie si臋 zjawi. Niech pani sobie wyobrazi, 偶e ci pacjenci przyje偶d偶aj膮 do nas zapakowani jak na wycieczk臋. Maj膮 w torbach ubrania na dwa tygodnie, a do tego 艣wi膮teczne ma艂e choineczki albo 艣wiate艂ka. Rodziny pakuj膮 staruszk贸w z pe艂n膮 艣wiadomo艣ci膮, 偶e nie odbior膮 ich przed 艢wi臋tami, ani nawet przed Sylwestrem.

Jak si臋 t艂umacz膮, gdy ju偶 si臋 pojawiaj膮?

Wymy艣laj膮 najr贸偶niejsze historie. 呕e byli w pracy, 偶e sami zachorowali, 偶e m膮偶 by艂 w delegacji i nie mieli jak odebra膰 pacjenta. Tylko kto je藕dzi w delegacje na 艢wi臋ta? Czasem te偶 pojawiaj膮 si臋 w drugi dzie艅 艢wi膮t, 偶eby odwiedzi膰 pacjenta. S膮 to zazwyczaj kobiety – wnuczki albo c贸rki. Przychodz膮 same i u偶alaj膮 si臋 nad le偶膮cym: „Oj biedna mama, tak mi jej szkoda!”. A jak m贸wimy, 偶e mo偶emy ju偶 wypisa膰 pacjenta, to nagle zmieniaj膮 narracj臋. Wymy艣laj膮, 偶e nie mog膮 dzisiaj zabra膰 go do domu, bo pracuj膮 przez ca艂e 艢wi臋ta, albo datego, 偶e dziecko zachorowa艂o nazapalenie p艂uc聽i istnieje ryzyko zara偶enia. P贸藕niej w po艣piechu opuszczaj膮 szpital i pojawiaj膮 si臋 dopiero po Nowym Roku.

Pani zawsze widzi po rodzinach, gdy udaj膮?

Im bardziej p艂acz膮, 偶e co艣 z艂ego dzieje si臋 z pacjentem, tym bardziej wiadomo, 偶e to szopka i sami przyczynili si臋 do pogorszenia stanu zdrowia. Jako personel medyczny mamy zwi膮zane r臋ce. Mamy pewno艣膰, 偶e rodzina zaniedba艂a pacjenta, ale nie ma na to twardych dowod贸w. W pi膮tek kobieta przywioz艂a 67-letni膮 mam臋 w stanie wegetatywnym. Powiedzia艂a: „Nie wiem, co si臋 sta艂o, mama jeszcze trzy dni temu chodzi艂a”. Zapyta艂am, czy dawa艂a jej je艣膰 i pi膰, cho膰 dobrze wiedzia艂am, 偶e pacjentka od jakich艣 dw贸ch dni nie mia艂a nic w ustach. Ta kobieta spojrza艂a na mnie ze z艂o艣ci膮 i powiedzia艂a: „Co mi pani sugeruje?”. Zamilk艂am, nie mog臋 nic zrobi膰, nie maj膮c twardych dowod贸w.

A zdarza si臋, 偶e kto艣 m贸wi wprost: „Nie zajm臋 si臋 mam膮, babci膮 czy dziadkiem, bo nie mog臋. Bo nie mam si艂y”?

Dwa miesi膮ce temu przysz艂a dziewczyna i powiedzia艂a wprost: „Mam w d..ie matk臋. Czekam, a偶 umrze”. My艣la艂am, 偶e si臋 przes艂ysza艂am. Spojrza艂am na ni膮, jak na wariatk臋, ale co mog艂am powiedzie膰? Pacjentka zmar艂a wczorajszej nocy. Dzi艣 rano c贸rka przysz艂a na oddzia艂 u艣miechni臋ta i szcz臋艣liwa. Chcia艂a tylko odebra膰 rzeczy.

Tak post臋puje najbli偶sza rodzina?

Starsi pacjenci to nie s膮 mi艂e osoby. Robi膮 pod siebie, 艣mierdz膮,聽budz膮 si臋 w nocy聽, gdy co艣 ich boli, dostaj膮 atak贸w furii – krzycz膮, pluj膮 i gryz膮. Tak naprawd臋 wymagaj膮 ca艂odobowej opieki, kt贸rej rodzina ze wzgl臋d贸w finansowych i organizacyjnych nie jest w stanie im zapewni膰. W ko艅cu przychodz膮 艢wi臋ta i taka rodzina pragnie, z ca艂ego serca, mie膰 troch臋 spokoju, wi臋c pozbywa si臋 pacjenta w jedyny mo偶liwy spos贸b. Na miejsce w pa艅stwowych domach opieki dla senior贸w czeka si臋 czasem dwa lata, pr臋dzej mo偶na umrze膰, ni偶 doczeka膰. A poza tym oddanie bliskiej osoby jest przyznaniem si臋 do pewnej pora偶ki.

Czy po tych starszych ludziach wida膰 smutek?

Oni s膮 w wi臋kszo艣ci w stanie wegetatywnym, ale nie wszyscy. Miesi膮c temu trafi艂 do nas dziadek ewidentnie zaniedbany przez syna. Zapyta艂am go wprost: „Czy syn pana g艂odzi艂?”. R臋kami i nogami zapiera艂 si臋, 偶e absolutnie nie, 偶e syn si臋 stara艂, 偶e go karmi艂, 偶e by艂 dla niego bardzo dobry. W ko艅cu przyzna艂: „Ze dwa razy mnie nie nakarmi艂, bo tak ci臋偶ko pracuje, 偶e zapomnia艂”. Oni maj膮 wdrukowane w g艂owie, 偶e ich bliscy s膮 dobrzy i kochani. K艂ami膮, jak z nut, 偶eby chroni膰 swoje dzieci.

Chroni膰, bo szpital m贸g艂by wnie艣膰 oskar偶enie?

Nie. Oni ich chroni膮 sami dla siebie. Bardzo potrzebuj膮 mie膰 dobry obraz bliskich. Wmawiaj膮 sobie, 偶e rodzinie na nich zale偶y. Ja si臋 z nimi nie k艂贸c臋 – my艣l臋, 偶e to cz臋sto ostatnia rzecz, kt贸ra w og贸le trzyma ich przy 偶yciu. 艢wi臋ta na internie, to najsmutniejsze 艢wi臋ta, jakie mo偶na sobie wyobrazi膰.

https://kobieta.wp.pl/mam-w-die-matke-czekam-az-umrze-swiateczny-koszmar-w-szpitalach-6328514414717057a?amp=1&__twitter_impression=true&fbclid=IwAR1t0tczO5H817IMrZn728ls77-yrmMIfEqBDW98O2i4KNeWW9lNOfgIsZ0

Magiczne s艂owo – „KOCHAM”

 

Taka jest kolej rzeczy, 偶e my Matki rodzimy dzieci i chcemy wychowa膰 je tak, by by艂y dobrymi i warto艣ciowymi lud藕mi, aby艣my by艂y z nich dumne.

I ja urodzi艂am dwoje dzieci i jestem z nich szalenie dumna, cho膰 wiem, 偶e 偶yj膮 one ju偶 w艂asnym 偶yciem, do kt贸rego nie mam prawa si臋 wtr膮ca膰.

Kiedy ja ju偶 jestem na emeryturze, a dzieci maj膮 swoje 偶ycie, swoje domy, swoich wsp贸艂ma艂偶onk贸w i w ko艅cu swoje dzieci, to staram si臋 o nich pami臋ta膰 i kibicuj臋, aby wszystko im si臋 uk艂ada艂o.

Odesz艂y z domu, zamkn臋艂y drzwi po tamtej stronie i pozosta艂a pustka, z kt贸r膮 boryka艂am si臋 3 lata, a偶 w ko艅cu zaakceptowa艂am fakt, 偶e tak to wygl膮da, 偶e dzieci odlatuj膮 z gniazda.

Z pewno艣ci膮 oboje z M臋偶em pope艂nili艣my jakie艣 b艂臋dy, kt贸re nasze Dzieci pami臋taj膮, ale kto ich nie pope艂nia?

Kochamy nasze Dzieci, cho膰 czasami si臋 z nimi spieramy z powodu r贸偶nicy pokole艅, ale staramy si臋 uczy膰 na swoich, pope艂nionych b艂臋dach.

Nie raz przeprasza艂am nasze Dzieci za te niedoci膮gni臋cia, bo kt贸偶 ich nie ma na sumieniu i z tego powodu cz臋sto si臋 gryz臋 i robi臋 rachunek sumienia.

Agnieszka Chyli艅ska – rockowa piosenkarka, bardzo kolorowa i kontrowersyjna udzieli艂a obszernego wywiadu na temat relacji ze swoimi rodzicami i jak one wp艂yn臋艂y na jej dalsze 偶ycie.

Wywiad jest szczery i u艣wiadomi艂 mi jak wp艂ywa relacja ka偶dego dziecka z rodzicami na dalsze 偶ycie i ile czasami nasze dzieci maj膮 w sobie pretensji zapisanych w sercu i w duszy.

Wiem jedno, 偶e nale偶y naszym dzieciom m贸wi膰 cz臋sto jak s膮 dla nas wa偶ne i to, 偶e je kochamy bez wzgl臋du na orientacj臋, dokonania 偶yciowe i kontrowersyjne 偶ycie.

Agnieszka Chyli艅ska jako piosenkarka nie jest z mojej bajki, ale szanuj臋 j膮 jako doros艂膮 kobiet臋, kt贸ra w swoim, burzliwym 偶yciu przesz艂a przez wiele zakr臋t贸w po drodze.

Jednak kiedy powiedzia艂a, 偶e ka偶dego dnia walczy o siebie (podobnie jak ja), to sta艂a mi si臋 bliska i zda艂am sobie spraw臋 z tego, jak wa偶na jest relacja dzieci i rodzic贸w i to, co wynosimy z domu rodzinnego.

Zda艂am sobie spraw臋 z tego, 偶e ja jako matka nie jestem wylewna i mo偶e troch臋 zimna i zbyt ma艂o m贸wi臋 moim Dzieciom, 偶e je kocham do utraty tchu.

Moje Dzieci s膮 najwi臋kszym osi膮gni臋ciem w moim, ju偶 d艂ugim 偶yciu i postaram si臋 okazywa膰 swoje uczucia cz臋艣ciej.

Tak ma艂o bywamy ze sob膮, bo najcz臋艣ciej podczas uroczysto艣ci rodzinnych, ale mamy dost臋p do sieci i tam si臋 spotykam ze swoimi Dzie膰mi, a wi臋c tym sposobem postaram si臋 okazywa膰 Im tych uczu膰 wi臋cej.

Mo偶e pisz臋 bana艂y, ale Agnieszka Chyli艅ska otworzy艂a mnie na relacje ze swoimi Dzie膰mi i u艣wiadomi艂a, aby nie zamyka膰 si臋 w swoich chorobach, czasami samotno艣ci, a by膰 z Nimi i m贸wi膰, pisa膰 jak s膮 dla mnie wa偶ne.

To moje Dzieci i moja duma!

„Warto mnie kocha膰, mamo”. Chyli艅ska w szczerym wywiadzie opisa艂a, co czuj膮 setki kobiet.

Odk膮d zosta艂 opublikowany, media rozk艂adaj膮 go na czynniki pierwsze. Bole艣nie szczery wywiad, kt贸ry pojawi艂 si臋 na oficjalnym kanale YouTube Agnieszki Chyli艅skiej to wyj膮tkowa publikacja. Nie dlatego, 偶e piosenkarka przeklina, m贸wi膮c o swej relacji z Jezusem, czy z powodu wyznania, 偶e chcia艂a pope艂ni膰 samob贸jstwo, co wy艂apa艂y portale plotkarskie. Chyli艅ska m贸wi o czym艣, co dotyczy ka偶dego z nas i towarzyszy nam do ko艅ca 偶ycia. O relacji z rodzicami.

Agnieszka Chyli艅ska starszemu pokoleniu znana jest z wizerunku buntowniczki, mocnej muzyki z emocjonalnymi tekstami i ci臋tego j臋zyka. M艂odszemu 鈥 z kolorowych fryzur, radiowej muzyki i programu „Mam talent”. W rozmowie, kt贸r膮 nazywa „wywiadem 偶ycia” wyja艣nia, co dzia艂o si臋 za kurtyn膮 metamorfoz.

Wilczy bilet
Przez 25 minut Chyli艅ska porusza mas臋 w膮tk贸w. Z jej ust padaj膮 wyznania, 偶e modli si臋, by przetrwa膰 dzie艅, opisuje, jak trudny by艂 pocz膮tek jej kariery, dowiadujemy si臋, 偶e jeden z m臋偶czyzn zrobi艂 z jej serca tatar. Jednak w tej historii pojawia si臋 w膮tek, kt贸ry 艂膮czy pozosta艂e w sp贸jn膮 ca艂o艣膰.

To szczere i bezpardonowe opisy relacji z rodzicami. To ona zdaje si臋 rzutowa膰 na to, co tu i teraz czuje Chyli艅ska. W jej s艂owach odnale藕膰 mo偶na krajobraz uczu膰 doros艂ej kobiety, za kt贸r膮 ci膮gnie si臋 widmo udowadniania, 偶e zas艂u偶y艂a na mi艂o艣膰.

„Dosta艂am od rodzic贸w wilczy bilet na odchodne. Wedle matki by艂am artystk膮 ze spalonego teatru, a wedle ojca wielkim rozczarowaniem” 鈥 m贸wi w wywiadzie Agnieszka. Ten zaw贸d i brak wsparcia ze strony rodzic贸w zdaje si臋 ubytkiem, kt贸ry nie znika nigdy.

Na pytanie Edwarda Miszczaka, kiedy poczu艂a, 偶e rodzice jednak s膮 z niej dumni, Chyli艅ska odpowiada: „Wiesz, jak to jest w sercu dzieciaka? No i co z tego? (…) Nie jest miar膮 ten moment, w kt贸rym ju偶 osi膮gn膮艂e艣 sukces. Nawet je艣li to jest tw贸j ojciec i twoja matka. (…) Nie mog艂am tego poj膮膰, 偶e obcy ludzie daj膮 mi wsparcie, a oni nie (…) Potrzebowa艂am telefonu od matki i s艂贸w: c贸reczko, dasz rad臋. A nie milczenia”.

Te s艂owa Agnieszki to bolesny dow贸d, 偶e聽niekt贸rych b艂臋d贸w rodzicielskich nie da si臋 odkr臋ci膰. 呕e nie jest sztuk膮 docenia膰 w艂asne dziecko, gdy jest 艂adne, m膮dre i podejmuje rozs膮dne decyzje. Sztuk膮 jest widzie膰 w nim warto艣膰 i wspiera膰 je, kiedy robi rzeczy niezrozumia艂e, a jego osi膮gni臋ciami nie mo偶na pochwali膰 si臋 przed znajomymi.

Te s艂owa Agnieszki to bolesny dow贸d, 偶e聽niekt贸rych b艂臋d贸w rodzicielskich nie da si臋 odkr臋ci膰. 呕e nie jest sztuk膮 docenia膰 w艂asne dziecko, gdy jest 艂adne, m膮dre i podejmuje rozs膮dne decyzje. Sztuk膮 jest widzie膰 w nim warto艣膰 i wspiera膰 je, kiedy robi rzeczy niezrozumia艂e, a jego osi膮gni臋ciami nie mo偶na pochwali膰 si臋 przed znajomymi.

Platyny spadaj膮
„Wszystkie trofea i p艂yty, kt贸re dostaj臋, przynosz臋 mojej mamie. (…) Ca艂y czas udowadniam: warto mnie kocha膰, mamo. Warto mi zaufa膰, mamo. Ale jak tylko co艣 p贸jdzie nie tak, jest to samo: a widzisz, mo偶na by艂o t臋 matur臋 zrobi膰. Wszystkie platyny ze 艣cian spadaj膮, bo ta znowu ma w膮tpliwo艣膰” 鈥 m贸wi Chyli艅ska w wywiadzie.

Platyny w opowie艣ci Agnieszki s膮 metafor膮 偶yciowych osi膮gni臋膰, kt贸re ma ka偶dy z nas i kt贸re wiele z nas, tak jak Chyli艅ska, przynosi na tacy rodzicom, by tylko poczu膰, 偶e s膮 z nas dumni. 呕e w ko艅cu s膮 zadowoleni. Chyli艅ska kilka razy powt贸rzy艂a w rozmowie, 偶e nie potrafi niczego robi膰 dla siebie. 呕e zawsze wydawa艂o jej si臋, 偶e jak uszcz臋艣liwi innych, to inni uszcz臋艣liwi膮 j膮. Na ten schemat „艂apie si臋” wiele kobiet…

„Pani m贸wi o sobie? Mam wra偶enie, 偶e o mnie”
Gros internaut贸w zareagowa艂o na wywiad bardzo emocjonalnie. Zreszt膮 na mnie (a nie jestem fank膮 Chyli艅skiej) i na moich kole偶ankach po fachu, jej s艂owa zrobi艂y wielkie wra偶enie. I to nie dlatego, 偶e wywiad jest znakomicie zmontowany, wyciszone s膮 wszystkie wybuchy 艣miechu, a s艂owa dobrane jak w dobrej literaturze. Artystka swoim wyznaniem trafia w sedno 鈥撀ten b艂膮d pope艂nia wielu rodzic贸w, dlatego tak wiele z nas czuje si臋 dzi艣 tak samo.

„Demony, kt贸re kr膮偶膮 wok贸艂 mojej g艂owy, s膮 okrutne. S膮 skazuj膮ce i os膮dzaj膮ce. S膮 prokuratorami, a ja nie mam w swojej g艂owie adwokata” 鈥 m贸wi Chyli艅ska. Ten stan zna masa kobiet 鈥 kiedy czujemy si臋 niedostatecznie dobre i zamiast si臋 pocieszy膰, automatycznie wymierzamy sobie kar臋.

Internautki pisz膮: „pani m贸wi o sobie? My艣la艂am, 偶e o mnie”, „widz臋, jak bardzo jeste艣my do siebie podobne”, „pe艂na identyfikacja”. Niekt贸re dzi臋kuj膮, bo s膮 mamami c贸rek i ten wywiad okaza艂 si臋 dla nich przestrog膮 i inspiracj膮.

Poza tym Chyli艅ska m贸wi o zwyk艂ych bol膮czkach wielu mam. „Bardzo chcia艂am by膰 normalna, bardzo chcia艂am by膰 w domu. A jeszcze najbardziej smutne jest to, 偶e ja chcia艂am by膰 w tym domu szcz臋艣liwa (…) Nie jestem doskona艂膮 mam膮. Mam po ojcu to, 偶e on by艂 fantastyczny, ale by艂o go bardzo ma艂o w domu. Ja te偶 jestem fantastyczna przez te chwile, kiedy jestem z dzie膰mi. Natomiast g艂贸wnie mnie nie ma”.

G艂o艣ne przyznanie, 偶e 偶ycie rodzinne mo偶e rozczarowywa膰, przynosi ulg臋. Bycie mam膮 mo偶e by膰 trudne, czasem niezno艣ne, a jednocze艣nie bywa dla kobiet najwa偶niejsz膮 rol膮. S艂owa Chyli艅skiej trafiaj膮 w samo sedno: „Musisz pomie艣ci膰: i dziwk臋, i kobiet臋. I mam臋, i dziewczyn臋, kt贸ra je藕dzi Fordem Mustangiem. I jak to pomie艣ci膰, jak to pouk艂ada膰?”

Agnieszko, tego wywiadu matki d艂ugo ci nie zapomn膮. Dzi臋ki!

Dosz艂am do 艣ciany!

Znalezione obrazy dla zapytania mam do脜聸脛聡 choroby matki

Przedwczoraj by艂 Dzie艅 Cukrzyk贸w i chyba nigdy nie pisa艂am, 偶e choruj臋 na cukrzyc臋 typu II.

Bior臋 leki, ale uwa偶a艂am si臋 za gierojk臋 i nie zniszczaln膮, a wi臋c lekcewa偶y艂am swoj膮 chorob臋, a偶 do momentu, kiedy zauwa偶y艂am swoje kiepskie samopoczucie.

Objawia艂o si臋 to kompletnym wycie艅czeniem, nawet po dobrze przespanej nocy – arytmi膮 serca, oraz b贸lami g艂owy w okolicach potylicy, a tak偶e miewam zawroty g艂owy.

Bior臋 leki zapisane przez lekarzy systematycznie, ale w wielu sytuacjach one mi nie pomagaj膮, kiedy wkrada si臋 stres.

Mam nerwowy czas, bo Mama choruje na raka i od dw贸ch lat nie wstaje z 艂贸偶ka.

Od dw贸ch lat 偶yj臋 na telefonie i w pogotowiu!

Trzeba wiele wykona膰 przy niej zabieg贸w i robimy to, ale resztkami si艂, a ja sama ich ju偶 w sobie nie mam.

Nie ma w Polsce takiego zastrze偶enia, 偶e je艣li opiekun jest powa偶nie chory, to nie powinien zajmowa膰 si臋 umieraj膮cym rodzicem i ten opiekun nie ma 偶adnej w Polsce ochrony i 偶adnej pomocy.

Przedwczoraj – na 艂amach reporta偶u wypowiedzia艂 si臋 dziennikarz – Micha艂 Figurski, kt贸ry wiele lat lekcewa偶y艂 swoj膮 cukrzyc臋, a偶 dopad艂 go wylew krwi do m贸zgu i zda艂am sobie spraw臋 z tego, 偶e i mnie to te偶 mo偶e czeka膰.

Cierpi臋 na arytmi臋, podwy偶szony poziom cukru, b贸le g艂owy, zawroty, b贸le kr臋gos艂upa, a nasza Matka jak Lenin 偶yje wci膮偶 dwa lata od diagnozy i potrzebuje pomocy 24 h!

M贸j M膮偶 ma na stanie swoj膮 Matk臋 – pani膮 po 80 -tce. Gotuj臋 dla niej obiady, bo sama sobie ju偶 nie ugotuje.

Jest hipochondryczk膮 i humorzast膮 kobiet膮 – wisz膮c膮 na telefonie.

Wydzwania do M臋偶a po 10 razy dziennie – wymusza wszystko, cho膰 M膮偶 jest na ka偶de jej zawo艂anie.

Oboje uwik艂ani jeste艣my w staro艣膰 swoich rodzic贸w, a za chwil臋 przyjdzie czas na nas.

Nikt nie my艣li aby odda膰 staruszk贸w do instytucji, bo w Polsce absolutnie nie ma takiej pomocy, bo nasze Pa艅stwo nie dzia艂a w tym temacie.

Nie wiem jak jest w innych krajach Europy, ale czytam w wielu miejscach, 偶e to funkcjonuje!

Depresje, choroby uk艂adu kr膮偶enia i inne dolegliwo艣ci zwi膮zane ze stresem sprawiaj膮, 偶e dzisiejsze 60-latki mog膮 by膰 pierwszym pokoleniem 偶yj膮cym kr贸cej ni偶 ich rodzice.

Sama jad臋 na antydepresantach od lat, ale si臋 rodzinie nie skar偶臋.

Medycyna na wysokim poziome sprawia, 偶e nasi chorzy rodzice 偶yj膮 przynajmniej o 15 lat d艂u偶ej, analogicznie jak to by艂o du偶o wcze艣niej, kiedy ludzie umierali w wieku 60/70 lat.

Teraz dzi臋ki medycynie do偶ywaj膮 w r贸偶nym stanie do 90 – ki, a my 60 latkowie musimy si臋 nimi zajmowa膰, bo nasze pa艅stwo nie daje 偶adnej pomocy w tym, jak偶e trudnym temacie.

Kto nigdy nie opiekowa艂 si臋 staro艣ci膮, to ten nigdy nie zrozumie dylemat贸w dzieci zniewolonych przez chorob臋 rodzica.

Przeczytajcie ile dramat贸w jest w rodzinach, kiedy 艣mier膰 nie przychodzi szlachetnie – w por臋!

Stare dzieci starszych rodzic贸w – nie s膮 bohaterami, s膮 zm臋czeni.
Praca, w艂asne dzieci i starzy rodzice – wymagania, kt贸rym mog膮 sprosta膰 tylko bohaterowie. Ale stawia si臋 je wszystkim. Cena, kt贸r膮 p艂ac膮, jest wysoka. W Polsce od dzieci wymaga si臋 opieki nad starymi rodzicami. Kiedy nadchodzi ten moment i staro艣膰 lub choroby odbieraj膮 im samodzielno艣膰, zaczyna si臋 problem. Czy doros艂e dzieci daj膮 rad臋, czy nie? Jakie maj膮 mo偶liwo艣ci? O trudnych wyborach opiekun贸w – pisze Monika Kaczy艅ska.
Kiedy Marta s艂yszy o biletach do kina za 5 z艂 dla senior贸w, si艂owniach na wolnym powietrzu i kawiarenkach, dostaje piany na ustach. – Senioralia – sralia – tylko, 偶e jak naprawd臋 trzeba si臋 zaj膮膰 starym cz艂owiekiem, system jest bezradny – m贸wi i doskonale wie o czym. W blokowym mieszkaniu na jednym z pozna艅skich osiedli mieszka z dwojgiem dzieci, a od kilkunastu miesi臋cy z dwojgiem schorowanych, niemal kompletnie niesamodzielnych rodzic贸w. I jest na skraju wytrzyma艂o艣ci nerwowej.聽
– Nie mia艂am innego wyj艣cia – opowiada. – Musia艂am ich wzi膮膰 do siebie. Ale to jest z艂e rozwi膮zanie. Nie wiem, jak d艂ugo to wytrzymam. Marta nale偶y do tzw. pokolenia kanapkowego. Sama dobiegaj膮ca 60. wci膮偶 jeszcze pracuje, z jednej strony przyt艂aczana powinno艣ciami wobec doros艂ych, ale jeszcze nie 偶yj膮cych samodzielnie dzieci, z drugiej – powinno艣ciami wobec rodzic贸w.
Opieka nad starszymi osobami wcale nie jest taka 艂atwa i kolorowa jak w reklamach – To zupe艂nie nowe zjawisko – zwraca uwag臋 prof. Anna Michalska, socjolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Jest zwi膮zane z wyd艂u偶aj膮cym si臋 偶yciem.
Pokolenie to nazywane r贸wnie偶 pokoleniem przegubowym podlega silnej presji z obu stron. Dop贸ki starzy rodzice s膮 wzgl臋dnie samodzielni, a doros艂e dzieci tak偶e 偶yj膮 swoim 偶yciem, wszystko jest w porz膮dku.
Gdy jednak staro艣膰 lub choroby odbieraj膮 najstarszemu pokoleniu samodzielno艣膰, zaczyna si臋 problem. I organizacyjny, i etyczny, i psychologiczny. Dotyczy to coraz wi臋kszej grupy os贸b. I z danych wynika, 偶e w ci膮gu najbli偶szych lat b臋dzie ona jeszcze liczniejsza. – W Polsce wci膮偶 rodzina znajduje si臋 wysoko w hierarchii warto艣ci – m贸wi prof. Anna Michalska. – Otoczenie oczekuje, 偶e dzieci zajm膮 si臋 rodzicami w podesz艂ym wieku, jakby oddaj膮c im trud, kt贸ry w艂o偶yli w wychowanie.聽Zdawanie si臋 w tej kwestii na instytucje jest wci膮偶 oceniane negatywnie. Na w艂asnej sk贸rze odczu艂y to dwie poznanianki, kt贸re opowiadaj膮, jak radz膮 sobie ze zniedo艂臋偶nieniem rodzic贸w.
Obawa przed negatywn膮 ocen膮 dalszej rodziny i przyjaci贸艂 to jedno. Druga sprawa to dost臋pno艣膰 i jako艣膰 instytucjonalnej opieki. Oczekiwanie na miejsce w domu pomocy spo艂ecznej w du偶ym mie艣cie trwa przeci臋tnie oko艂o roku. Czasem d艂u偶ej.
Us艂ugi opieku艅cze, 艣wiadczone w domu, maksymalnie przez 8 godzin dziennie bardzo cz臋sto nie rozwi膮zuj膮 problemu. Ostatecznie wi臋c odpowiedzialno艣膰 za starych i niedo艂臋偶nych spada na ich tak偶e, co tu kry膰, starzej膮ce si臋 dzieci.
Gdy Marta sko艅czy艂a pi臋膰dziesi膮tk臋, jej rodzice cieszyli si臋 dobrym zdrowiem. Fakt, 偶e mieszkali w oddalonym o ponad 200 kilometr贸w Wroc艂awiu, nie stanowi艂 problemu. Sta艂y kontakt telefoniczny, weekendowe odwiedziny raz na miesi膮c i bratanek na miejscu, kt贸ry w razie konieczno艣ci przyni贸s艂 ci臋偶sze zakupy czy dokona艂 drobnych napraw, za艂atwia艂y spraw臋.
Kilka lat temu u matki Marty rozpoznano nowotw贸r. Wkr贸tce ojciec sta艂 si臋 bardziej roztargniony ni偶 zwykle. Najpierw t艂umaczono to stresem, p贸藕niej zmianami zwi膮zanymi z wiekiem. Kiedy po raz kolejny siedem razy wychodzi艂 do kiosku i wraca艂 z kolejnym egzemplarzem tego samego numeru gazety, a ze sklepu przynosi艂 si贸dm膮 w ci膮gu dnia 20-dekagramow膮 paczk臋 w臋dliny, sta艂o si臋 jasne, 偶e sprawa jest powa偶niejsza.
Badanie lekarskie tylko potwierdzi艂y przypuszczenia – choroba Alzheimera. Liczba chorych na chorob臋 Alzheimera czy z powa偶nymi, utrudniaj膮cymi codzienne funkcjonowanie zmianami wzrasta z wiekiem Wraz z jej post臋pami Marta traci艂a kolejne cz臋艣ci swojego 偶ycia. Zacz臋艂o si臋 od weekend贸w. – W pi膮tek po pracy wsiada艂am w samoch贸d i gna艂am do Wroc艂awia – opowiada. – Tam pra艂am, sprz膮ta艂am, za艂atwia艂am, co konieczne.
Wraca艂am w niedziel臋 wieczorem, a w poniedzia艂ek do pracy. Ale sytuacja z ka偶dym miesi膮cem by艂a coraz gorsza. Choroba ojca Marty post臋powa艂a, a coraz mniej sprawna matka po kilku operacjach przesta艂a dawa膰 sobie rad臋. – Nie by艂a w stanie go upilnowa膰. Znika艂 z domu, gdy by艂a w toalecie, p贸藕niej przyprowadzali go obcy ludzie – wspomina Marta. – Wtedy, kiedy jeszcze to i owo kojarzy艂 i by艂 w stanie si臋 podpisa膰, postanowi艂am go ubezw艂asnowolni膰, cho膰by po to, by kiedy ca艂kiem straci kontakt z rzeczywisto艣ci膮, m贸c umie艣ci膰 go w domu pomocy spo艂ecznej.
Gdy o tym fakcie dowiedzia艂a si臋 dalsza rodzina, prawie Mart臋 zlinczowa艂a. – Nas艂ucha艂am si臋, 偶e chc臋 si臋 ojca pozby膰, 偶e chodzi mi o jego mieszkanie. Wyrodna c贸rka to by艂o naj艂agodniejsze okre艣lenie, z jakim si臋 spotka艂am. Pada艂y wiele gorsze – m贸wi kobieta. Doroty, kt贸ra przez trzy lata opiekowa艂a si臋 chor膮 na chorob臋 Alzheimera matk膮, wcale to nie dziwi. – Oczekuje si臋 od nas postawy heroicznej – twierdzi. – Tyle 偶e nikt, kto tego nie prze偶y艂, nie jest w stanie sobie wyobrazi膰, jaka to przyt艂aczaj膮ca odpowiedzialno艣膰.
Matka Doroty od ponad roku jest pensjonariuszk膮 domu pomocy spo艂ecznej. Dorota odwiedza j膮 kilka razy w tygodniu. Czasem matka nawet j膮 poznaje. I cho膰 starsza pani, gdy jeszcze cz臋艣ciej by艂a 艣wiadoma, sama zdecydowa艂a o przeprowadzce, okres oczekiwania na miejsce Dorota wspomina jak nieustaj膮cy koszmar. – Mieszka艂y艣my po s膮siedzku – opowiada. – Kwestie techniczne – zakupy, sprz膮tanie, podawanie lek贸w cztery razy dziennie to nie by艂 problem. Tylko ten strach.
Ba艂am si臋 oddali膰 od domu, bo matka mo偶e mnie potrzebowa膰. Co noc budzi艂am si臋 kilka razy i bieg艂am do okna sprawdzi膰, czy pali si臋 u niej 艣wiat艂o. Po tym, jak o trzeciej w nocy zadzwonili s膮siedzi, 偶e mama w koszuli nocnej stoi na klatce schodowej i nie mo偶e wej艣膰 do mieszkania, prawie w og贸le przesta艂am sypia膰.
Tylko dzi臋ki o艣rodkowi dziennego pobytu, do kt贸rego odprowadza艂am mam臋, mog艂am w og贸le pracowa膰. Ale i tak by艂am u kresu si艂. Czego ba艂am si臋 najbardziej? 呕e z jakiego艣 powodu trafi臋 do szpitala, a mama zostanie sama – bez opieki, bez lek贸w, kompletnie zagubiona i bezradna – wyznaje. – Dopiero kilka miesi臋cy po przeprowadzce mamy do DPS-u, na nowo odkry艂am spacery, spotkania ze znajomymi, wyj艣cia do kina.
Zwyczajne rzeczy, kt贸re przez ostatnie lata by艂y dla mnie niedost臋pne. Wci膮偶 jeszcze nie mog臋 uwierzy膰, 偶e zn贸w mog臋 wr贸ci膰 do domu, o kt贸rej chc臋. Jak nastolatka spuszczona z rodzicielskiego oka – 艣mieje si臋. Najbardziej ba艂am si臋, 偶e trafi臋 do szpitala i matka zostanie bez opieki Marta po pracy p臋dzi prosto do domu. Zaj臋cia sportowe, kurs j臋zykowy, koncerty sko艅czy艂y si臋 wraz ze sprowadzeniem rodzic贸w pod w艂asny dach. Zreszt膮 nie tylko to. Do piwnicy trafi艂 ulubiony fotel i kilka karton贸w z ksi膮偶kami. – Moje 偶ycie zosta艂o zredukowane do 11 metr贸w kwadratowych – m贸wi. – Najwi臋kszy pok贸j odda艂am rodzicom, bo w innym nie zmie艣ci艂oby si臋 szpitalne 艂贸偶ko dla ojca, st贸艂 z krzes艂ami i balkoniki dla obojga, dzi臋ki kt贸rym mog膮 si臋 porusza膰.
W drugim pokoju mieszkaj膮 synowie. Mnie zosta艂 ten najmniejszy. Nie do艣膰, 偶e nie mam praktycznie w艂asnego 偶ycia poza domem i prac膮, to nawet nie mam swoich ulubionych mebli. S膮 dni, kiedy mam ochot臋 wyj艣膰 z domu i wi臋cej nie wr贸ci膰. I najgorsze, 偶e tak ju偶 b臋dzie. Z jednej strony presja spo艂eczna, z drugiej dzia艂anie systemu opieki spo艂ecznej stawia takie osoby jak Dorota przed dramatycznymi wyborami.
Cho膰 zak艂ada艂a, 偶e pr臋dzej czy p贸藕niej rodzicami b臋d膮 musia艂y zaopiekowa膰 si臋 instytucje, bo ona sama nie da rady, 偶ycie pokaza艂o, 偶e sprawa jest znacznie bardziej z艂o偶ona. – Ojciec i tak nie ma ju偶 kontaktu z rzeczywisto艣ci膮, nie s膮dz臋, 偶eby w og贸le orientowa艂 si臋, gdzie jest – m贸wi Marta. – Ale matka, w 偶aden spos贸b niepogodzona ze staro艣ci膮, chorob膮 i ograniczeniami, jakie si臋 z tym wi膮偶膮, nie godzi si臋 na przeprowadzk臋 do domu pomocy spo艂ecznej. A ja przecie偶 si臋 nie rozdwoj臋. 呕eby w og贸le si臋 nimi zaj膮膰, musz臋 ich mie膰 w jednym miejscu. Jedyne mo偶liwe to moje mieszkanie – dodaje zrezygnowana. Liczba chorych na chorob臋 Alzheimera czy z powa偶nymi, utrudniaj膮cymi codzienne funkcjonowanie zmianami ot臋piennymi wzrasta wraz z wiekiem, Polacy 偶yj膮 d艂u偶ej. Ale ostatnie lata 偶ycia wi臋kszo艣ci up艂ywaj膮 na zmaganiu si臋 z chorobami. – Medycyna przed艂u偶y艂a cz艂owiekowi 偶ycie – zauwa偶a Dorota. – Ale d艂u偶sze 偶ycie nie oznacza zachowania zdrowia. To, co nazywa si臋 ofert膮 dla senior贸w – te wszystkie kluby, kawiarenki, festiwale to propozycje dla sprawnych 60-70-latk贸w.
Tym o dwadzie艣cia lat starszym potrzeba opieki medycznej. A tej praktycznie nie ma. Lekarze gerontolodzy to specjali艣ci rzadsi ni偶 z艂oto. W licz膮cym blisko 850 tysi臋cy mieszka艅c贸w Poznaniu i powiecie pozna艅skim takich specjalist贸w jest zaledwie kilku. W ca艂ym Lesznie czy Koninie przyjmuje jeden taki lekarz. Nie ma te偶 wielu wyspecjalizowanych opiekun贸w.
Znalezienie kogo艣, kto cho膰by na kilka godzin zosta艂by z chorym na Alzheimera, graniczy z cudem, o kosztach nie wspominaj膮c. A opiekuj膮ce si臋 schorowanymi rodzicami dzieci te偶 si臋 starzej膮. I te偶 maj膮 swoje, tak偶e medyczne potrzeby. I proste marzenia: urlop, zakupy bez obawy o to, co si臋 dzieje w domu, wizyta u fryzjera. W Polsce to na og贸艂 marzenia 艣ci臋tej g艂owy. – Gdybym wiedzia艂a, 偶e raz w roku mog臋 odda膰 rodzic贸w na dwa, trzy tygodnie do o艣rodka, w kt贸rym b臋d膮 mieli opiek臋 i wyjecha膰 do sanatorium…- rozmarza si臋 Dorota. – Na Zachodzie takie rozwi膮zania s膮 powszechne, u nas traktuje si臋 je jak fanaberi臋. Poza tym s膮 jeszcze moi synowie. Dot膮d cierpliwie znosz膮 wszystkie uci膮偶liwo艣ci i solidarnie na zmian臋 艣pi膮 na 艂贸偶ku polowym. Ale jak d艂ugo? Czasem my艣l臋, 偶e spe艂niam obowi膮zek wobec rodzic贸w ich kosztem – wyznaje.
Poczucie 偶ycia w potrzasku jest typowe dla pokolenia kanapkowego. W jego przedstawicielki (bo wci膮偶 funkcje opieku艅cze spadaj膮 przede wszystkim na kobiety) miotaj膮 si臋 mi臋dzy prac膮, rodzicami a wnukami. P艂ac膮 za to wysok膮 cen臋. Depresje, choroby uk艂adu kr膮偶enia i inne dolegliwo艣ci zwi膮zane ze stresem sprawiaj膮, 偶e dzisiejsze 60-latki mog膮 by膰 pierwszym pokoleniem 偶yj膮cym kr贸cej ni偶 ich rodzice. Uwalniaj膮c dzieci od swojej staro艣ci.

Czytaj wi臋cej: https://gloswielkopolski.pl/stare-dzieci-starszych-rodzicow-nie-sa-bohaterami-sa-zmeczeni/ar/1021439