Archiwa tagu: rodzina

Ja pamiętam czasy PRL-u!

Wpis ten dedykuję ludziom starszym i także młodym.

Starszym by sobie przypomnieli jak żyliśmy w Polsce za czasów PRL-u, a młodszym chcę pokazać jakie to były czasy Waszych Rodziców!

Pamiętam rok 1963, kiedy to z Rodzicami przyjechałam do mojego, małego miasta.

Pamiętam, że Ojciec otrzymał mieszkanie bardzo ładne, bo z dużym przedpokojem i dużą kuchnią, a także z dwoma sporymi  pokojami oraz dużą łazienką.

Niestety, ale to były czasy, kiedy w każdym pokoju stał piec, w którym paliło się węglem, a aby nagrzać wodę do kąpieli trzeba było napalić także w kotle stojącym w łazience.

Aby Mama mogła ugotować obiad, to także rozpalała piecyk na fajerki i dopiero można było coś ciepłego ugotować.

Mieszkaliśmy blisko jednostki wojskowej i my dzieci z podwórka byliśmy wpuszczani do tej jednostki po fanty.

Dostawaliśmy od kucharzy kawę z cukrem w kostkach i wojskowe suchary – ale to była pycha!

Taka była rzeczywistość i z pewnością wielu z Was, to pamięta  i sporo zdjęć poniżej!

Trzeba tu oddać hołd naszym Rodzicom, że dawali radę i przeprowadzili swoje dzieci ku lepszemu i wygodniejszemu  życiu.

Ojciec ponownie dostał mieszkanie już w nowych blokach.

Na tamte czasy to były nowoczesne mieszkania i jak się wszyscy cieszyliśmy, że wszędzie były już kaloryfery, a także kuchenka do gotowania na gaz.

O ile dobrze pamiętam, to za czasów PRL, każdy dorosły musiał pracować, bo inaczej służby sprawdzały zatrudnienie, a niepracującego nazywano „niebieskim ptakiem.

Na rynku nie było za dużo do wyboru i wszystkie rodziny miały prawie tak samo urządzone mieszkania w bardzo podobne sprzęty i akcesoria.

Płace były także jednakowe, bo wg. wykonywanej profesji wszyscy pracujący mieli te same pieniądze.

Wszystkie księgowe miały taką samą stawkę i także np. sprzątaczki i było sprawiedliwie!

Pytanie mam do ludzi nobliwych – jakie są Wasze wspomnienia z tamtych lat?

A teraz coś o dzieciakach z tamtych czasów:

Tekst z netu:

„Jak my to przeżyliśmy?

O urodzonych przed Rokiem Pańskim 1980

Jeśli jako dzieci albo młodzi ludzie żyliście w latach 50-, 60-, 70-tych XX wieku, nie możecie dzis uwierzyć, że w ogóle ten czas mogliście przeżyć!
Dlaczego? A dlatego, że:

-jako dzieci siedzieliśmy w samochodach bez pasów bezpieczeństwa i poduszek powietrznych
-nasze łóżeczka pomalowane były farbami o krzykliwych kolorach, pelnymi kadmu i ołowiu (o rozpuszczalnikach nie wspomnę…)
-buteleczki z lekarstwami i innymi (nie)bezpiecznymi chemikaliami z “Wyborową” na czele dały się bez trudu otworzyć, a ciekawość to przecież cecha dzieci i młodzieży, prawda?
-drzwi i szafki w kuchni i łazience były stałym niebezpieczeństwem dla każdego z nas, zwłaszcza że nikt nie słyszał o zamkach antydziecięcych…
-do jazdy na rowerze nikt w życiu nie wkładał kasku ochronnego (podobnie na nartach albo wrotkach)
-wodę piło się z kranu, a nie hermetycznych butelek i temu podobnych…
-pierwsze samochody budowało się z pudeł albo skrzynek po kartoflach, i podczas jazdy z górki stwierdzało się, że się zapomniało o hamulcach…
-rano wychodziliśmy z domu, by pojść się pobawić, a musieliśmy wrócić wtedy, kiedy zapalały się pierwsze latarnie
-nikt nie wiedział, gdzie nas nosi, bo nikt nie miał przy sobie komórki, a sprawne budki telefoniczne można było policzyc na palcach jednej ręki (zresztą i tak nikt nie nosił grosza przy sobie…)
-człowiek się kaleczył, łamał kości, wybijał zęby i nikt nikogo z tego powodu
nie skarżył do sądu; sami byliśmy sobie winni…
-jedliśmy keksy, czekoladę (też czekoladopodobną), chleb grubo posmarowany masłem, kiełbasę, kartofle, skwarki i Bóg wie jeszcze co – i co? – i nikt nie był przesadnie gruby…
-piliśmy w grupie z jednej butelki i nikt od tego nie umarł…
n-ie mieliśmy: playstation, nintendo, x-box, gier video, 60 programow w telewizji, kaset video, dvd, surround sound, własnego telewizora, komputera, internetu, a mieliśmy świetnych kolegów i koleżanki!
-po prostu wychodziliśmy z domu i spotykaliśmy ich na ulicy, bez telefonowania i umawiania się, bez wiedzy rodzicow (oni nie musieli nas przywozić i odwozić) – jak to było możliwe?
-wymyślaliśmy zabawy z kijem i kamieniem, jedliśmy ziemię, dżdżownice i temu podobne – i co?- przepowiednie też się nie sprawdziły. Robaki nie żyły w naszych żołądkach, a kijami nie wyłupiliśmy rówieśnikom zbyt wielu oczu…
-niektórzy z nas nie byli tak sprytni i przepadali na egzaminach albo
powtarzali klasę i nikt nie zwoływał z tego powodu kryzysowych nauczycielskich narad
-jeździło się autostopem i nikomu nie przyszło do głowy, że coś takiego może się bardzo marnie skończyć…

Ewa i Dawidek (01.09.2003)”

https://www.rodzice.pl/temat/jak-my-to-przezylismy/

 

Obraz może zawierać: napój i tekst

Obraz może zawierać: 2 osoby, tekst

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: tekst

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi i tekst

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: 1 osoba, sypialnia i w budynku

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: deser i jedzenie

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Obraz może zawierać: jedzenie

Obraz może zawierać: tekst

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: tekst

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: tekst i jedzenie

Obraz może zawierać: 2 osoby, mem i tekst

Znalezione obrazy dla zapytania telewizor neptun

Reklamy

500+ już traci moc!

Obraz może zawierać: tekst

Ten sztandarowy program 500+ spowodował, że dorwali się do władzy i oto dowiadujemy się, że ten program może spowodować utratę władzy przez PiS!

Jest taka piosenka, że nic nie może wiecznie trwać i być może pusta kasa na 500+ spowoduje, że ludziom zaczną się otwierać oczy, bo nic więcej ludziom nie dali, a popsuli wszystko!

Dziś Kaczyński oskarżył Prezydenta Warszawy – Rafała Trzaskowskiego, że ten kłamie, kiedy ten ogłosił, iż w budżecie brakuje na 500 + do wypłaty w miesiącach – październiku, listopadzie i grudniu.

Nie ma powodu by nie wierzyć Rafałowi Trzaskowskiemu, bo to jest nad wyraz porządny człowiek, a Kaczyńskiemu wierzyć nie wolno, bo to krętacz, który widzi, że się wali, a więc kłamie.

Trzaskowski pyta Kaczyńskiego gdzie są te pieniądze, a odpowiedź jest prosta – u Rydzyka!

Moja Córka pracuje w szkole i jest zniesmaczona tym programem, bo brakiem nad nim kontroli, iż jakże w wielu wypadkach rodzice korzystają z tego 500+, kiedy ich dzieci chodzą w dziurawych spodniach i butach, gdyż 500+ zamieniane jest na alkohol!

Jakaś matka napisała na Facebooku, że żyje z dziećmi bardzo oszczędnie, gdyż 500+ wchłaniają coraz wyższe ceny i wniosek z tego taki, że 500+ już nie czaruje ludzi i to może być widoczne w wyborach do parlamentu!

Wydaje się, że sławetne 500+ chyli się ku upadkowi!

„TRZASKOWSKI PROSTUJE KŁAMSTWA KACZYŃSKIEGO WS. 500+

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zareagował na konferencję prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS atakował Trzaskowskiego ws. programu 500 plus.

  • Trzaskowski prowadzi operację, która zmierza do tego, żeby nie wypłacać 500+. To po prostu zapowiedź tego, co będzie się działo, jeżeli nasi przeciwnicy przejmą władzę, co będzie się działo z tym wielkim programem społecznym, który zrealizowaliśmy i który będziemy w dalszym ciągu kontynuować i rozwijać. Być może to jest w ogóle próba, która ma sprawdzić, w jaki sposób Polacy, polskie rodziny na to reagują – mówił Kaczyński.

Do nagonki na prezydenta Warszawy dołączyła się redakcja Teleexpressu”.

Warszawski ratusz to jedyne miejsce na mapie Polski, gdzie są problemy z wypłatą świadczenia Rodzina 500+”. Okazało się, że w miejskiej kasie brakuje środków. Resort rodziny poinformował, że pieniądze wpłynęły do ratusza, jak co miesiąc – mogliśmy dzisiaj usłyszeć w TVP.

  • Proszę nie kłamać, samorządy popierają i realizują 500+. Dotąd transze na 500+ były zapisane w rocznym planie, ale nie zaktualizowano go po rozszerzeniu programu na 1. dziecko. To jak z 13. emeryturą na 2020 – prezes obiecuje, a w budżecie nie ma. Gdzie są te pieniądze? – odpowiada prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Paweł Rabiej (wiceprezydent Warszawy): Czyżby rządowi kończyły się pieniądze na 500+, skoro Kaczyński wpada w panikę? Pieniądze na wrześniowe wypłaty przelali dopiero po trzykrotnych monitach i liście Trzaskowskiego  do Morawieckiego. Do końca roku na wypłaty 500+ w Warszawie potrzeba jeszcze ponad 482 mln zł.

Jacek Liberski (dziennikarz, magazyn Liberte„!): Przecież to było do przewidzenia. Problemy z wypłatą 500+ przerzucić na samorządy, bo to ostatnia dziedzina życia, na którą Kaczyński nie ma wpływu. Rozdmuchali oczekiwania, napompowali balon, który przepuszcza powietrze, a za chwilę pęknie.

Reakcje internautów:

„Jarosław Kaczyński, kreowany przez PiS na bohatera narodowego, zbawcę Polski i transcendecję, odważny tylko w asyście. Do debaty nie stanie i nie pokaże wyborcom, jak zwycięża w merytorycznej walce z przeciwnikiem politycznym.Macie 500, głosujcie i o nic nie pytajcie”.

„na 500+ już brakuje, doszła 13 – tka, doszło pierwsze dziecko. Kaczyński stara się zmusić samorządy do pokrycia kosztów. Samorządy tez nie mają, bo muszą pokrywać inne pomysły PiS, już zostali wystarczająco okradzeni przez rząd PiS”.

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

http://polityczek.pl/uncategorised/11729-trzaskowski-prostuje-klamstwa-kaczynskiego-ws-500?fbclid=IwAR1CXmOIiJGqyrh6Ufp3iJBOBRmdEeP-NEiMTMq1YM1A0-kGfHIaZH8tcxo

Rodzić po ludzku!

Dla każdej kobiety urodzenie dziecka powinno być wielkim wydarzeniem, a więc także wielkim szczęściem.

Wczoraj dokumentalny program „Czarno na białym” pokazał jakże w wielu przypadkach jest to szok dla kobiety, który będzie kobieta pamiętała do końca życia.

Rodziłam swoje Córki pod koniec lat 70 – tych, a więc w głębokim PRL-u.

Naprawdę nie wspominam tego mile i gdy po porodzie wracałam do domu z dzieckiem byłam tylko  na szczęście w lekkiej depresji!

Pierwszą Córkę rodziłam dość długo i byłam pozostawiona sama sobie w boleściach, a położna tylko powiedziała, że te pierwiastki, to są histeryczki!

Kiedy w końcu urodziłam dziecko zostało automatycznie mi zabrane i nie było tego, abym je przywitała na tym świecie i nawet mi nie pokazano jak wygląda!

Zabrali mi je i dopiero rano podano do karmienia i nawet nikt nie zainteresował się, że moja Córka nie chce podjąć piersi do karmienie! Siedziałam i płakałam.

Nawet mi nie powiedziano, że nakarmili moje dziecko mlekiem innej kobiety!

Drugą Córkę rodziłam w grudniu 1979 roku i była to zima stulecia w Polsce.

Urodziłam ją dużo lżej o godzinie 12.20 i znowu zabrali mi dziecko bez możliwości przywitania się!

Położono mnie pod nieszczelnym oknem w kusej koszulinie, na basenie pod prześcieradłem i tak leżałam obolała i drżąca z zimna do godziny 19 z minutami.

Położne świętowały jakieś imieniny i nie miały czasu, aby przewieźć mnie do ciepłej sali.

Dziecko ponownie dano mi dopiero rano, abym mogła je poznać po wielu godzinach.

Dwa porody i dwie traumy, z których wychodziłam wiele miesięcy po porodzie.

Reasumując, to 40 lat temu czułam się na porodówce jak jakiś intruz, który musi urodzić bez słowa wsparcia i pomocy!

Myślałam, że skoro minęło tyle lat, to kobiety teraz rodzą w dobrych warunkach i czują się zaopiekowane.

To jest ten czas, kiedy mogą skorzystać z USG i innych technologii do bezpiecznego prowadzenia ciąży, kiedy my kobiety PRL-u do końca ciąży nie wiedziałyśmy jaką płeć nosimy w brzuchu i czy dziecko jest zdrowe.

Niestety, ale nadal polskie kobiety rodzące są traktowane jak zło konieczne na porodówkach i mimo specjalistycznego sprzętu są poniewierane, że wychodzą do domu z depresją do tego stopnia, że  nie potrafią po traumie pokochać swojego dziecka!

Dokument „Czarno na białym” obnażył bardzo dokładnie, że od czasów PRL-u niewiele się zmieniło, a może nawet położne jeszcze bardziej schamiały i czytamy:

„Nie drzyj się, tylko przyj!”. Trauma porodu może być przyczyną depresji.

Narodziny dziecka – moment tak samo piękny, jak trudny, nie powinien być okraszony przemocą, wyzwiskami czy krzykiem. Żadna rodząca kobieta nie powinna czuć strachu wobec lekarzy, niepotrzebnego bólu czy uprzedmiotowienia. Niestety wciąż wiele matek z porodówek wychodzi nie tylko z noworodkiem, ale również traumą.

Kolejne standardy opieki okołoporodowej, zmiany w przepisach i nagłaśnianie tych najgorszych przypadków nie wiele zmieniają na polskich porodówkach. Ostatni raport Fundacji Rodzić po Ludzku pozostawia wiele do życzenia względem opieki nad rodzącymi kobietami. Blisko 17 proc. badanych doświadczyło przemocy słownej lub fizycznej, takiej jak krzyki, grożenie, rozkładanie nóg na siłę czy przywiązywanie do łóżka.

1. Poród, o którym chcę zapomnieć

Iwona bardzo źle wspomina opiekę podczas pierwszego porodu. Już na wejście usłyszała, że „pani się za bardzo stresuje, jak się pani tak będzie stresować to nic z tego nie będzie.” W trakcie porodu położna dalej była niemiła, teksty „nie drzyj się, tylko przyj!” padały wielokrotnie.

Jednak to szycie krocza było jej największą traumą.

 

– Do dziś mi słabo, jak sobie przypomnę. Nie dostałam znieczulenia, położne trzymały mnie za nogi, krzyczałam z bólu, wyrywałam się na fotelu i błagałam, żeby przestały. Mówiły do mnie: „Dziewczyno, nie dajesz mi pracować, przestań się rzucać! Muszę cię pozszywać, żeby mąż był zadowolony, potem przyjdzie i będzie miał do nas pretensje!” – wspomina Iwona. – Potem dostałam gaz, poczułam się jeszcze bardziej upodlona. Zdawało mi się, że obserwuję całą sytuację z zaświatów. Słyszałam własne krzyki, wyzwiska lekarki i płacz mojego synka, gdzieś w kąciku do ważenia. Pomyślałam, że umieram – podsumowuje. Wszystkiego doświadczyła w Wojewódzkim Szpitalu Podkarpackim im. Jana Pawła II w Krośnie.

Kasia rodziła w Szpitalu Śląskim w Cieszynie. Kiedy próbowała przekonać personel, że ma skurcze, usłyszała, że ma się uspokoić, dostała leki na uspokojenie.

– Później nie miałam skurczów partych, nie umiałam urodzić. Akcja się przedłużała, padły słowa: „No Kasia, nie starasz się, my nie mamy całego dnia, myślisz tylko o sobie.” Największym problemem było bagatelizowanie tego, co mówiłam, że nie dam rady, że nie wiem, jak to robić – mówi.

Podczas całego pobytu w szpitalu Kasia usłyszała również komentarz o tym, że nie ma męża, i że fajnie tak sobie zrobić dziecko i odpoczywać w szpitalu.

Marta do Szpitala MSWiA w Warszawie trafiła jeszcze w ciąży. Lekarza zaniepokoiły jej wyniki, więc dostała skierowanie na oddział. Lekarz, który ją badał z obrzydzeniem poinformował ją, że istnieją golarki i on nie wie, jak mogła się tak zapuścić.

Sylwia w związku z silnym lękiem przed porodem leczyła się u psychiatry. Z zaświadczeniem o strachu przed cesarskim cięciem pojawiła się na porodówce. Tam otrzymała pseudonim psychiczna… Przez cały pobyt w Szpitalu Wojewódzkim w Białymstoku czuła się wyśmiewana.

Ola usłyszała, że nie potrafi przeć, w ogóle tego nie robi.

– Położna powiedziała, że zaraz uduszę dziecko i je męczę. Tętno spadało, lekarze szeptali między sobą. Zbiegło się jeszcze kilka osób, lekarka przytrzymywała mi brzuch, żeby syn nie cofał się po skurczu. Ostatecznie położna nacięła krocze, mimo że główka nie była na krawędzi. Bolało jak skurczybyk – opowiada.

Agatę do terapii skłonił fakt, że nie potrafiła nawet myśleć o własnym porodzie bez łez:

– Na jego wspomnienie nie mogłam złapać oddechu. To, co wydarzyło się na sali porodowej wpłynęło na moje postrzeganie siebie, czułam, że się zawiodłam. Wiem, że gdyby to był mój pierwszy poród, to miałabym tylko jedno dziecko – wraca do traumatycznych przeżyć Agata.

Iwona po porodzie czuła się jak śmieć, nie potrafiła nawet karmić piersią. Kolejny poród był dużo łatwiejszy, mimo to wszystkie emocje wróciły – zdecydowała się na terapię i dopiero ta pomogła jej znów poczuć się dobrze.

2. Trudny poród przyczyną depresji poporodowej?

Blisko 30 proc. młodych mam dotyka depresja poporodowa. I choć jej przyczyny nie są do końca pewne, to trudny poród jest wymieniany jako jeden z czynników mogących ją powodować. Nie trudno dostrzec związku między poniżającym, pełnym przemocy porodem, a złym stanem psychicznym kobiety, która i tak znajduje się w zupełnie nowej życiowej roli.

Historie opisywane w artykule, są pełne przemocy. Wiele z nich nosi znamiona traumy, jest powodem ogromnego cierpienia młodych matek. Trauma ta jest tym dotkliwsza, bo wydarzyła się w czasie wielkiej wrażliwości i podatności na zranienie. Skutki traumatycznych wydarzeń w tak delikatnym dla kobiecej psychiki okresie, jakim jest sytuacja porodu czy połogu oraz brak wsparcia ze strony personelu i najbliższego otoczenia, mogą wpływać bezpośrednio na matkę – mówi psycholog i psychoterapeuta Magdalena Borkowska.

3. Depresja poporodowa – problem całej rodziny

Warto pamiętać, że depresja poporodowa to poważna choroba. Ma ona wpływ nie tylko na matkę, ale również na dziecko. Badania nad relacjami potwierdzają, że kiedy występuje depresja, pomocy potrzebują dwie osoby – matka i dziecko. Zły stan psychiczny matki może negatywnie wpłynąć na więź tworzącą się między nią a dzieckiem oraz rozwój młodego człowieka.

 Nie należy zapominać także o wpływie opisywanych traum na dziecko i relację partnerską między rodzicami. Kobiety doznające krzywdy i przemocy ze strony osób, które w założeniu mają się nimi opiekować, są bardziej narażone na wystąpienie objawów depresji poporodowej, a także zespołu stresu pourazowego – tłumaczy Magdalena Borkowska.

4. Poród to nie koniec

Traumatyczne doświadczenia porodowe dają o sobie znać również w domu, kiedy mama z dzieckiem może już odetchnąć od szpitalnej rzeczywistości. Nawet jeśli to, jak została potraktowana, nie skończy się depresją, może mocno wpłynąć na to, jakie będą początki jej macierzyństwa.

– Moment pojawienia się dziecka na świecie, ale i całe wczesne macierzyństwo – szczególnie pierwsze dni z dzieckiem są dla matek chwilą, którą zazwyczaj wyobrażają sobie, jako coś pięknego. Zaniedbania personelu prowadzące do brutalizacji chwili, która miała i mogła być piękną, może spowodować wielkie poczucie straty. Straty tego wymarzonego czasu, którego nie da się przecież powtórzyć – tłumaczy psycholog. – Matka w takiej sytuacji może doświadczać procesu żałoby i potrzebować czasu, aby powrócić do równowagi psychicznej.

Pozostaje mieć nadzieję, że nie tak dużo czasu musi upłynąć, zanim na polskich porodówkach zmieni się stosunek do rodzących. W żadnym wypadku nie należy traktować matek jako roszczeniowych, bo szacunek do drugiej osoby nie jest czymś, o co powinniśmy walczyć. Szczególnie w tak trudnym i wyjątkowym momencie, jak poród.

Trauma porodu

Rodzeństwo!

Znalezione obrazy dla zapytania skłócone rodzeństwo

Kiedy tworzyłam rodzinę, zresztą w bardzo młodym wieku, to obiecałam sobie, że moje przyszłe dzieci nigdy nie będą traktowane inaczej, bo moje serce mi podpowiadało, że muszę być sprawiedliwą matką.

Przysięgłam sobie, że nigdy nie uderzę swojego dziecka, tak jak czynił to mój ojciec odbijający swoje niepowodzenia życiowe na mnie.

Kiedy urodziłam pierwszą Córkę, to uważałam ją za najpiękniejszą na świecie, bo tak chyba ma każda, świadoma matka.

Tak samo traktowałam swoją drugą – urodzoną trzy lata później.

Wychowywaliśmy nasze dzieci tak, aby żadna z nich nie czuła się gorsza, choć z czasem było tak, iż różniły się od siebie mimo, iż pochodziły z tej samej matki i ojca.

Kiedy rozrabiały i się kłóciły, to najczęściej ich tata latał ze ścierą, aby je uspokoić i pojednać. Taki był groźny!

Minęło już sporo od kiedy się wyprowadziły z rodzinnego domu i mieszkają z dala od siebie, ale ja zawsze proszę, by nie pogubiły się w tych kilometrach i utrzymywały ze sobą kontakt, aby nie się nie stały sobie obce.

Tylko czasami interweniuję, kiedy czuję, że coś jest nie tak, ale staram się robić to bardzo delikatnie i subtelne.

Jako matka i babcia nie wkraczam w życie moich dzieci, bo są mądre i wychowują swoje dzieci nie budząc u mnie żadnych uwag.

Wydaje mi się, że w tej sferze mi się udało i mogę spać spokojnie, a także cieszę się, że udało mi się wychować dzieci w miłości i przyjaźni.

Jestem szczęściarą, ale jakże w wielu domach rodzinach rodzeństwo się nienawidzi i nie chce kompletnie ze sobą utrzymywać kontaktów żadnych.

Nie wyobrażają sobie, by razem spędzić święta, czy też normalnie wyjaśnić sobie różne sprawy.

Jakże często, to ich rodzice doprowadzili do tej nienawiści faworyzując tylko jedno ze swoich dzieci, bo reszta jest mało warta i się zawiedli.

Jakże często rodzice doprowadzają do tej nienawiści nierówno dzieląc swój spadek i odcinają resztę pozbawiając ich praw i prowadzą je na ścieżkę sądową.

Jakie to przykre jest, kiedy własny rodzic nie potrafił w swoim życiu pokochać wszystkie swoje dzieci!

Czytaj felieton więc, a może zrozumiesz dlaczego tak się dzieje, bo może też doświadczyłeś odrzucenia i kłótni w rodzeństwie nie do naprawienia!

Relacje między rodzeństwem w wieku dorosłym.

Podobnie jak zdarzają się szczęśliwe i udane małżeństwa, tak też istnieją zgodne i zgrane rodzeństwa. Tyle tylko, że dla większości z nas to raczej wirtualna rzeczywistość. Nieumiejętność lub niemożność dogadania się zwykle oznacza
jakiś nierozwiązany problem z przeszłości. Ale można przyjrzeć się mu dzisiaj.

Mój brat… właściwie słabo go znam. Pamiętam, że kiedy mama była w ciąży, powiedziałam, że chcę mieć brata albo psa. Urodził się ktoś zupełnie niespełniający moich wyobrażeń, za to w pełni zawłaszczający uwagę rodziców i ich miłość. Dziś kocham go, bo jest moim bratem, ale w sercu nadal wybrzmiewają mi słowa mamy: „Ustąp mu, jest młodszy”.

„Gdyby nie była moją siostrą, pewnie w ogóle byśmy się do siebie nie odzywali”; „Kocham go, ale nie z rodzeństwem łączy nas najsilniejsza więźlubię i ciągle się kłócimy”; „Jest dla mnie ważny, ale jego żona nie pozwala nam się przyjaźnić. Broni do niego dostępu zupełnie jak kiedyś nasza matka” – słyszę od moich pacjentów. Jak widać, w innych relacjach siostrzano-braterskich wcale nie wygląda to różowo.

Lądowanie na planecie rodzina

„To twoja siostra, musicie się kochać”, „Kiedy nas zabraknie, będziecie dla siebie najbliższą rodziną” – jak często od dzieciństwa słyszałaś podobne zdania? To prawda, z rodzeństwem łączy nas najsilniejsza więź – geny. Relacja z bratem czy siostrą jest prymarna (pierwotna, podstawowa, najważniejsza) w stosunku do innych związków, jest też całkiem odmienna od więzi z rodzicami. To jak burza z piorunami – miłość, bliskość, poczucie totalnego zrozumienia przeplatają się z antypatią, złością i rywalizacją. Psychologowie twierdzą, że tak właśnie ma być. Arena siostrzano-braterskich porachunków to cenne źródło nauki dla przyszłych dorosłych. Bezcenne doświadczenie w procesie socjalizacji: możliwość wspólnej zabawy, posiadania świata odmiennego od świata dorosłych, dzielenia tajemnic, trosk i radości, wsparcia i uczenia się od siebie nawzajem.

Jednak to również układ, który dostarcza silnych uczuć: zazdrości, bezradności, żądzy krwi i walki o swoje. Tak czy siak twarda szkoła życia, jaką dostajemy w dziecięcym pokoiku, w dużym stopniu decyduje o tym, kim jesteśmy w dorosłym życiu: o naszym samopoczuciu, zdrowiu i rozwoju, spełnianiu się w relacjach zawodowych, przyjaźni i miłości. Gdyby nie twój brat czy siostra, dziś byłabyś zupełnie innym człowiekiem. Nić historycznej ciągłości, jaką tworzy związek z rodzeństwem, może być ważnym źródłem wsparcia. Jednak czasami trudno w to uwierzyć.

Czy na pewno myślisz samodzielnie?

Magda dziś jest dorosła, ma męża i dzieci, ale jej zazdrość o brata wcale nie zmniejszyła się od czasów dzieciństwa, jedynie wściekłość na rodziców, głównie na matkę, zmieniła obiekt. – Mój brat to idiota, ciągle uczepiony maminej spódnicy. Z byle drobiazgiem dzwoni do niej, a ona świata nie widzi poza ukochanym syneczkiem. Nawet jego syn jest dla niej ważniejszy od moich córeczek, i to mnie najbardziej boli – opowiada.

Kilka tygodni temu Magda miała z bratem kolejną kłótnię. Wygarnęła mu, że przez niego matka nie ma czasu zajmować się jej córkami. Tym razem brat zareagował inaczej niż zwykle. Nie obraził się, nie rzucił słuchawką, tylko spokojnie powiedział: – Pomyśl czasem o tym, że ja mam już dość ingerencji matki w moje życie. Chętnie bym się z tobą zamienił. Do opieki nad synem zatrudniłbym opiekunkę i dzięki temu przestałbym wreszcie słuchać tych wszystkich „mądrych” rad naszej mamusi.

Po tej rozmowie Magda pomyślała, że może ten jej „głupkowaty” brat nie jest taki całkiem do niczego.

Iwona jest wściekła na Izę, swoją siostrę, o to, że ta ciągle absorbuje uwagę schorowanych rodziców. – To absurd, żeby dorosła kobieta dzwoniła do rodziców z najmniejszym katarem. Ojciec wozi ją do lekarzy, mama gotuje jej obiadki. Na dodatek obydwoje oczekują, że ja również będę skakać koło Izuni. Czy ty wiesz, że parę lat temu ojciec kazał mi obiecać, że po ich śmierci zajmę się siostrą? Ja, młodsza od niej o 8 lat – skarży się Iwona. Kiedy w terapii pracowałyśmy nad tym problemem, okazało się, że Iza zaczęła chorować, kiedy urodziła się Iwona. Myślę, że w ten sposób chciała zwrócić na siebie uwagę matki i ojca. Z czyjej winy ten sposób zabiegania o rodziców utrwalił się w jej dorosłym życiu?

Kamila była najmłodszym dzieckiem i na dodatek jedyną dziewczynką spośród trzech braci. W dzieciństwie rozpieszczana przez całą rodzinę jednocześnie została obsadzona w roli opiekunów rodziców. Wiele razy słyszała z ust matki: „Bóg mi cię zesłał na stare lata”. Kamila tuż po skończeniu studiów dostała rodzinny dom. Bracia nie mieli nic przeciwko temu, byli już dorośli, mieli swoje domy, rodziny. Rzadko odwiedzali rodziców, a kiedy któreś z nich chorowało, oczywiste było, że to Kamila się nimi zajmie: załatwi lekarza, wykupi lekarstwa. – Dlaczego i dla kogo jest to takie oczywiste? – pytałam podczas jej pierwszej wizyty. – No wiesz, to z dzieci, które przejmuje rodzinny majątek, ma obowiązek zająć się rodzicami, a poza tym na tych idiotów nie można liczyć – odpowiedziała zdenerwowana. – Czy to twoje zdanie, sprawdziłaś to? A może to opinia twoich rodziców? – spytałam wtedy. Kiedy Kamila przeżyła bolesne rozstanie z mężem, który na dodatek chciał ograbić ją z całego majątku, to właśnie jej najstarszy brat – prawnik – stanął w jej obronie.

Nierozwiązany problem między rodzeństwem

Jeśli twierdzisz, że twój brat czy siostra nie są dla ciebie ważni, wcale ich nie lubisz, nie rozumiesz sposobu, w jaki żyją, nie dogadujesz się z ich partnerami, spotykacie się tylko wtedy, kiedy musicie (najczęściej w obecności rodziców), to często dowodzi właśnie siły waszego związku. Co jest w nim tak ważnego, że musicie trzymać się daleko od siebie? Co dzieje się z twoim „ja”, kiedy jesteś z rodzeństwem? Chęć zerwania siostrzano-braterskich relacji oznacza, że istnieje pomiędzy wami jakiś ważny nierozwiązany problem, który prawdopodobnie ciągnie się od dzieciństwa. Rodzice nie są w stanie pomóc go wam rozwiązać, bo mniej lub bardziej świadomie utrzymują was w rolach, w których obsadzili was przed laty.

Dorosłe kłótnie pomiędzy rodzeństwem często przypominają awantury z dziecięcego pokoiku. Choć jesteście już dorośli i macie swoje rodziny, w waszych sercach drzemią dawne urazy. Najgorsze jest to, że pamiętacie je tak, jak widzieliście je w przeszłości.

Relacje dorosłych

Kiedy przyglądasz się swojemu rodzeństwu, jedyną prawdą o waszych relacjach jest to, co pamiętasz. Brat czy siostra nie mogą się z tobą zgodzić, bo mają własną wersję wydarzeń. Oni także trzymają się osobistej prawdy, by chronić samych siebie. Jednak dziś jesteście już dorośli i w każdym momencie życia możecie nawiązać kontakt na nowo, na dorosłych zasadach. Nie musicie powielać relacyjnych scenariuszy z dziecięcego pokoju. Możecie w pełni świadomie popatrzeć na to, co dziś jest między wami. Jak? Na przykład spróbujcie stworzyć bank miłych wspomnień. Jeśli odłożycie na bok pretensje i urazy, okaże się, że przeżyliście razem sporo fajnych chwil. To całkiem niezła baza do rozpoczęcia nowej relacji, tym razem na dorosłych zasadach. Z kolei raniące doświadczenia możecie opisać osobno, każdy ze swojego punktu widzenia. To pokaże wam, jak zapamiętało je każde z was. Może się okazać, że obydwoje czuliście się pokrzywdzeni. Może dziś jest właśnie ten moment, żeby sobie wybaczyć? Pamiętaj, że wiele bolesnych sytuacji mogło być źle rozwiązanych bądź zlekceważonych przez waszych rodziców.

Dziś nie ma już sensu obwiniać mamy i taty za wszystkie błędy z przeszłości, ale można postawić im granicę. Zacznij od tego, by delikatnie, ale stanowczo powiedzieć im, że nie masz zamiaru dłużej wysłuchiwać ich skarg na brata czy siostrę. A do brata lub siostry możesz napisać list wdzięczności, w którym podziękujesz za wszystko, co było ważne w waszej relacji. W końcu fajnie jest, jeśli kochacie się nie tylko z obowiązku, ale także lubicie i wiecie, że zawsze możecie liczyć na siebie nawzajem.

Ewa Klepacka-Gryz: psycholog, terapeutka, autorka poradników psychologicznych, trener warsztatów rozwojowych dla kobiet.

https://zwierciadlo.pl/psychologia/relacje-miedzy-rodzenstwem-w-wieku-doroslym

Silna kobieta!

Niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że to mężczyźni urządzili ten cały Świat.

Mężczyźni politycy, lotnicy, konstruktorzy, wynalazcy, naukowcy, zdobywcy kosmosu i  itp., a  my kobiety nie możemy się z mężczyznami równać!

Mamy w swoim życiu zupełnie inne zadania, które jakże często są niedostrzegane, bo trzeba rodzić dzieci i je wychowywać jeno!

Trzeba prać, gotować prasować i zadbać o dzieci jednocześnie biegając do pracy i być dobrymi w łóżku!

To się oczywiście zmieniło, kiedy kobiety dobiły się do tego, że mogły głosować na równi z mężczyznami, ale mimo to prym wciąż wiodą faceci, którzy w wielu krajach upokarzają swoje kobiety, które muszą zakrywać swoje twarze.

One są mężczyznom potrzebne do rodzenie dzieci i ich wychowywania, a także do siedzenia w domu, którym mężczyzna rozkazuje, a często bije za nieposłuszeństwo.

W Polsce od 4 lat także steruje się kobietami i zaczyna im się zabraniać decydowania o swoim ciele, bo kościół i rząd mają inne zdanie, ale to jest temat na inną notkę.

Wspomnę tylko, że to faceci każą kobietom rodzić dziecko w wyniku gwałtu! I to w Polsce też!

A teraz inny wątek na temat kobiet właśnie, a może nie tylko!

Żyję na tym, pięknym Świecie już bardzo długo i bywało tak, że komuś przyszło mi pomóc, bo czy to w przestrzeni publicznej, czy też w rodzinie!

Lubię pomagać, bo to świadczy o mojej empatii i naprawdę w wielu sprawach wypruwałam sobie żyły i przeżywałam całą historię dążąc do tego, aby zwyciężyć i sprawić komuś radość i się po prostu wykazać i pokazać, że jestem dobrym człowiekiem.

Kiedy jednak sprawa znalazła swój finał, to nagle urwały się telefony i znalazłam się w niebycie.

Nikt nie spyta – hej, co u ciebie, jak żyjesz?

Już nikomu, komu pomogłam od jakiegoś czasu nie jestem potrzebna!

 

Murzyn zrobił swoje i Murzyn może odejść, a mimo to, jestem z siebie dumna i nie przekupna i przeżyłam to, że kiedy opuściły mnie siły, to oni uważali, że jestem histeryczką i nie było im to na rękę!

Przeczytaj kobieto silna, bo kobiety zazwyczaj są mocniejsze od mężczyzn!

„SILNA

„Gdy uważają Cię za silną kobietę, myślą, że nie potrzebujesz nikogo i niczego, że zniesiesz dosłownie wszystko i poradzisz sobie z każdym problemem. Że nie zależy Ci na tym, aby ktoś Cię wysłuchał, ktoś o Ciebie zadbał.
Gdy uważają Cię za silną kobietę jesteś im potrzebna by pomóc nieść im ich krzyż. Rozmawiają z Tobą, ale po to by mówić. Silna kobieta nie usłyszy pytania: czy jesteś zmęczona? Czy cierpisz? Czy coś Ci się nie udało? Czy się boisz? To co jest istotne to to, że zawsze można na nią liczyć – jest jak przystań, jak skała.
Silnej kobiecie się nie wybacza. Jeśli straci nad sobą kontrolę – staje się słaba. Jeśli puszczą jej nerwy – staje się histeryczką. Gdy silna kobieta zniknie na moment jej nieobecność jest natychmiast odnotowana. Z drugiej strony nikt na dobrą sprawę nie zauważa, że jest, dzień i noc, praktycznie zawsze – dostępna. Nikogo nie obchodzi skąd bierze siłę, by być tą kobietą.

Zauważ, doceń, uszanuj i podziękuj Silnej Kobiecie w swoim życiu, ponieważ ona także potrzebuje czuć, że jest kochana. I że może odpocząć.”

Autor: Parker Anthony

Znasz taką kobietę? A może…nią jesteś?”

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Śladami Ojca!

 

Obraz może zawierać: góra, na zewnątrz, przyroda i woda

Ukradłam zdjęcie ze strony mojego Burmistrza i chcę Wam pokazać moje miasto z lotu drona!

Uważam, że mieszkam w pięknym, przyrodniczo miejscu! Jezioro w środku miasta, które kanałami jest połączone jeszcze z dwoma innymi.

A teraz o czym innym!

W moim pokoju komputerowym na ścianie wisi zdjęcie mojego Ojca, kiedy był młodym mężczyzną.

Spojrzałam  dziś na nie i dostałam olśnienia!

Kiedy się urodziłam, to wszyscy stwierdzili, że jestem czysty Ojciec – skóra zdarta wręcz!

Nie zauważałam tego będąc dzieckiem oczywiście, ale kiedy się zrobiłam seniorką, to więcej dostrzegam.

Przystawiłam swoje zdjęcie do zdjęcia Ojca i faktycznie – jestem kalką swojego Ojca.

Te same rysy twarzy, te same oczy i brwi, a także kolor włosów i kształt ust .

Pamiętam jakie Ojciec miał paznokcie i mam identyczne, a więc nie ma to tamto – jestem czysty Ojciec.

Prześledziłam Ojca życiorys i mój jest prawie podobny, bo szłam zawodowo prawie w te same miejsca pracy, a więc także realizowałam się w wojskowości w tych samych budynkach, w których pracował mój Ojciec.

To był bardzo przykry budynek, bo pracowali w nim oficerowie żyjący w strachu, gdyż to były służby specjalne, a ja pracowałam jako pracownik kancelarii.

Praca była strasznie stresująca, a w gabinetach pachniało alkoholem, bo tak się bali oficerowie i parli do kariery wojskowej.

Mój kolega z kancelarii zmarł na zawał serca, a ja się automatycznie zwolniłam, a tak też postąpił mój Ojciec!

Po Ojcu też odziedziczyłam dość słaby, psychicznie charakter, gdyż on też chorował na depresję, choć w tamtych czasach był to nieznajomy termin jednostki chorobowej.

Leżał w psychiatryku, a ja musiałam w życiu skorzystać z psychoterapii, a więc i taki etap nas łączy.

Różnię się jednak od Ojca tym i zdałam sobie sprawę z tego zakładając rodzinę, że nie wolno rodziny krzywdzić i on mnie lał jak mokre żyto, a ja tego nie robiłam, bo wiedziałam jak to boli.

Nie potrafił uratować rodziny, a ja o swoją walczyłam jak lwica i mi się udało!

Mimo fizycznego podobieństwa i prawie takiej samej drogi zawodowej, potrafiłam wyciągnąć wnioski, że rodzina jest najważniejsza, czego nie rozumiał mój Ojciec, bo gdyby rozumiał, to bym go szanowała, a tak miałam okresy, że go nienawidziłam.

Z czasem mu przebaczyłam i kiedy po rozwodzie rodziców sobie nie radził, to umieściłam go w Domu Opieki Społecznej, gdzie przeżył 7 lat, ale z powodu samotności – odebrał sobie  życie.

Wybiegam więc myślami w przyszłość i tak się zastanawiam, co się ze mną stanie, kiedy mój Mąż mnie opuści pierwszy?

Czy dzieci umieszczą mnie w jakimś domu, bo nie będą miały czasu się mną zajmować?

Mój Ojciec żył bardzo krótko, bo miał zaledwie 67 lat, a więc czy i ja powielę to, kiedy stanę się samotna, bezwolna, opuszczona?

Może Mąż mnie przeżyje i jakie to są trudne tematy, kiedy jest bliżej niż dalej!

Jak sobie On poradzi, a może kogoś nowego spotka na stare lata – będę zazdrosna w grobie!

Kilka lat temu w moim bloku stał się dramat.

Starsze małżeństwo, które się nie opuszczało i wszędzie chodzili we dwoje za rękę.

On nagle umiera, a za parę tygodni ona nalewa wodę do wanny i podrzyna sobie gardło, bo podobno w wodzie tak nie boli.

Inne małżeństwo przez ścianę!

Ona umiera nagle, a za parę tygodni umiera on!

Dlaczego życie jesteś tak okrutne!

Na razie jest tak, że:

Carpe diem czyli cieszę się chwilą i skoro na razie nic nie boli i budzę się każdego poranka w miarę zdrowa, to na cholerę się dobijam.

Jednak myślę, że każdego Seniora od czasu do czasu takie refleksje dopadają i nijak od tego uciec!

Moje życie z rodzicami było pokręcone, bo Ojciec bił,a Matka przed śmiercią mnie wydziedziczyła i skierowała roszczenia do Sądu, a nic złego w życiu jej nie zrobiłam!

Moje życie to ciągła walka!

Obraz może zawierać: 3 osoby, dziecko i niemowlę

Rodzina jest najważniejsza!

 

Obraz może zawierać: roślina i w budynku

Dnia 28 sierpnia obudziłam się jak ostatnio zwykle, czyli  o godzinie 10 z minutami.

Wyciszyłam się po śmierci Mamy i czuję się na emeryturze spokojniejsza, a więc sen mi służy, czego nie doświadczyłam wiele, wiele długich lat cierpiąc na bezsenność!

Obudziłam się  i przeszłam do mojego biura komputerowego jakim jest drugi pokój.

To w nim piszę bloga i mam pod nosem wszystkie media jak laptop, telefon, aparat foto, to wszystko, co sprawia mi przyjemność i z czego korzystam każdego dnia.

Wchodzę więc do pokoju, a w nim pojawił się śliczny kwiat, który dostałam od Męża.

Uradowałam się, bo kwiat dostałam na urodziny i buziakiem podziękowałam.

Nie mam wyrzutów sumienia z powodu, iż teraz udaje mi się pospać dłużej.

Budzę się później i patrzę w okno, a tam za szybą wciąż pięknie i słoneczne lato.

Oczywiście dzień staje się krótszy i może coś tracę, ale za to jestem szczęśliwa, że nie cierpię już na znienawidzoną bezsenność, a to oznacza, że depresja jakby odpuściła.

Moje Córki zjechały z wakacji z rodzinami, a były w różnych miejscach i to mnie cieszy, że moje Wnuczki poznały Wrocław, ale także i Paryż, oraz rodzinę we Francji!

Były na różnych obozach harcerskich, oraz Wnuk na obozie piłkarskim, bo jest w tym świetny;

Zdjęcia, migawki poniżej!

Zjechały Córki  z wakacji i odbyłam z nimi spotkania i dużo rozmawiałyśmy.

Nie ma nic piękniejszego jak móc od czasu do czasu pobyć ze swoim dziećmi, choć zbliżają się do 40 – tki, a nawet ją przekroczyły.

Miałam więc okazję w tym zabieganym ich życiu pobyć z nimi kilka chwil i szczerze, bardzo szczerze sobie porozmawiać nawet na trudne tematy, które gdzieś umknęły, ale były w tyle głowy!

Jestem szczęśliwą matką, że mam mądre dzieci, które  za żadne skarby nie chcą, by mnie ktoś skrzywdził – stoją za mną murem!

Jakie to są miłe chwile, kiedy usiądzie się przy stole razem i wypije dobrą kawę i zje się coś słodkiego, oraz  się wyjaśni to, co nie można było wyjaśnić długie miesiące z braku czasu!

Mnie to dziś spotkało i to mnie dziś oczyściło dając wiarę w to, że rodzina jest największym, moim życiowym sukcesem, a pracowałam na to całe swoje życie.

Dziś rano wstałam optymistyczna i powiedziałam sobie, że to będzie dobry dzień i taki właśnie był!

Idę spać spokojna, wyluzowana, lżejsza, kochana, zrozumiana i szczęśliwa dziękując za dobrą starość!

 

500+ to nie zawsze znaczy patologię!

To jest mój balkon, który sfotografowałam, kiedy wyszłam z domu po wielkich bojach z samą sobą!

W tym roku wyjątkowo mi się kwiaty udały, ale oczywiście o nie bardzo dbam.

Kiedy zbliżały się „wiruchy”, albo duże deszcze, to chroniłam kwiaty i je po prostu chowałam, aby je deszcz nie potargał.

Podlewam je także nawozem, aby pięknie sobie kwitły.

To jest mój mały balkon, z którego obserwuję także swój, mały świat!

Dzisiaj będąc na balkonie, po południu zauważyłam taką scenkę rodzajową.

Rodzice małych dzieci – jedno w wózku, a drugie czteroletnie na oko, usiedli na ławce i zapalili oboje papierosa.

W pewnym momencie ten czterolatek powiedział matce, że chce mu się siusiu.

Matka wskazała małą choinkę i kazała się malcowi pod nią wysiusiać, a sama z ławki się nie podniosła.

Malec ściągnął spodenki i majtki i wysiusiał się pod choinką, a potem walczył, aby założyć garderobę, co mu kiepsko wychodziło.

Matka nawet do niego nie podeszła, by pomóc, a kiedy dziecko podeszło do matki, to ta jedną ręką, bo w drugiej miała papierosa niechlujnie mu pomagała.

W końcu z ławki podniósł się ojciec i też z papierosem ogarniał temat.

Przykro się na to patrzyło i nie jestem czepialska, ale ile jest takich młodych małżeństw, którzy zostali zaskoczeni ciążą i w końcu urodzeniem się dzieci?

Oczywiście nie wiem, czy ci ludzie pracują, ale widziałam, że dzieci sprawiają im kłopot tylko, a opieka sprawowana widoczna była na wymuszoną.

Inna rodzina, co znam z opowieści pewnej osoby – mieszkająca na wsi otrzymuje z różnych źródeł ponad 5 tysięcy różnych świadczeń, a mimo to ich dziecko do szkoły chodziło w podartych trampkach.

Zauważyli to nauczyciele i zgłosili to do rodziców, a ten dzieciak zamiast nowego obuwia otrzymał od rodziców lanie, że niby na nich doniósł, ale w końcu kupili mu nowe buty!

Obserwuję też pewne młode małżeństwo, które otrzymało mieszkanie po rodzicach, którzy się wybudowali.

Obserwuję ich, bo mają już dwoje malutkich dzieci, ale nie można się do nich przyczepić.

Matka wychowuje dzieci, stara się okropnie, kiedy jej mąż pracuje jako budowlaniec i naprawdę jest w tym dobry.

Otrzymują 500+, ale nie spoczywają na laurach i ona opiekuje się potomstwem, a on przynosi niezłe pieniądze do domu. Widać, że są odpowiedzialni i jakże miło się na nich patrzy!

Zrobili remont całkowity swojego mieszkania i mieszają nowocześnie.

Nie można więc mieszać wszystkiego w worku, że 500+ zdeprawowało ludzi, bo przypadki są różne, ale to zależy od ludzi, którzy tworzą rodziny i stawiają na jakość, a nie na ilość, która czeka na roszczenia od państwa.

Nie pamiętam, czy już wklejałam ten tekst, ale wg. ekonomistów możemy stwierdzić, że rozdawnictwo więcej szkodzi niż nam się wydaje!

„Milton miał rację. Z ubóstwa wychodzi się dzięki pracy, a nie zasiłkom.

Wydatki socjalne może wyciągają ze skrajnego ubóstwa, ale nie ratują od biedy. Konserwują ją. Traktujmy więc ostrożnie polityków obiecujących jeszcze większe pieniądze. Mogą spełnić swoje obietnice – pisze Sebastian Stodolak.

Szwajcarzy uchodzą za rozsądny naród. Około dwóch milionów obywateli – czyli jedna czwarta populacji – ma broń, a mimo to nie notuje się tam masowych strzelanin. Umieją się z bronią obchodzić profesjonalnie i ostrożnie, a swoje prawo zaprojektowali tak, by nie chwytali za nią psychopaci i by trudno było ją wykorzystywać do rozstrzygania międzysąsiedzkich sporów.

Równie rozsądni są w projektowaniu polityki społecznej. Gdy trzy lata temu padł pomysł wprowadzenia w całym kraju dochodu gwarantowanego (2,5 tys. franków, czyli ok. 10 tys. zł dla każdego), odrzucili go w referendum. Z prostej przyczyny: Szwajcarzy nie widzą wartości w pieniądzach otrzymywanych za nic. Uważają, że psują one ludzi. To przeświadczenie jest tak silne, że znajduje swoje odzwierciedlenie nawet w prawie regulującym przyznawanie obywatelstwa kraju. Szwajcarzy od dawna odmawiają naturalizacji osobom pobierającym zasiłki, a od zeszłego roku także tym, które pobierały zasiłki w ciągu trzech lat przed złożeniem wniosku o naturalizację. Nie mają nic przeciw imigrantom ekonomicznym, ale w przyznawaniu im praw politycznych wynikających z obywatelstwa są oporni. Pilnują, by osoby mające dostęp do urn wyborczych były samodzielne, a przez to kompetentne. Dzięki temu udaje się im ograniczać wydatki socjalne. Wynoszą one ok. 16 proc. PKB. W Polsce socjał to ok. 21 proc. PKB.

My, w przeciwieństwie do Szwajcarów, uwierzyliśmy, że hojna polityka społeczna wyciąga ludzi z biedy, a nawet że przywraca im godność. Niestety krzywdzimy tą wiarą nasze dzieci. Socjał z tej skrajnej biedy, owszem, niektórych wyciąga, ale w tej zwykłej, kojarzącej się z marazmem i życiem od pierwszego do pierwszego, konserwuje całe pokolenia. Zamienić beznadziejną czerń ekonomicznego dna na depresyjną szarość przeciętności?

Nie takie chyba powinny być aspiracje narodu.

Zasiłki szkodzą pokoleniom

Jeszcze dekadę temu dyskusja o polityce społecznej koncentrowała się wokół zasiłków dla bezrobotnych. W oczach ekonomicznej lewicy były one koniecznym remedium na słabości kapitalizmu, dającym przetrwać najczarniejsze kryzysy – w oczach wolnorynkowców zaostrzały problemy, demotywując ludzi do pracy. To w związku z zasiłkami dla bezrobotnych Milton Friedman wypowiedział jedną ze swoich najczęściej cytowanych myśli: „Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie”

https://forsal.pl/artykuly/1406817,zasilki-szkodza-pokoleniom-milton-friedman-z-ubostwa-wychodzi-sie-praca.html?fbclid=IwAR0c1y2okwaUn2EcCjxk3VbUcIwp_Pj9mbaYufeePSrM00Z0NiU9DWbCjSQ

Kobieta w Polsce!

Dwa lata temu Pani Karolina Piasecka upubliczniła  w sieci straszne nagranie.

Nagrała taśmę jak to jej mąż – Radny PiS w Bydgoszczy znęcał się nad nią okrutnie latami.

W wielu domach jest przemoc, ale chyba społeczeństwo oczekuje tego, że w szeregach tej partii są ludzie krystalicznie czyści skoro służą społeczeństwu i prawdziwi katolicy!

Jakże często to  katolicy biją swoje żony i je zdradzają tak po katolicku?

Wychodzą z kościoła i biją swoje kobiety za to, że rosół jest za słony!

Oni mówią wciąż, że są dla nas, dla ludzi, a mimo to nawet Ziobro nic nie zrobił, by faceta odpowiednio ukarać – tak ku przestrodze, że w ich partii są sami znakomici dyplomaci.

PiS w zasadzie nie lubi kobiet i zabiera kobietom podstawowe ich prawa, co pokazały marsze „czarnych parasolek”.

PiS obiecywał, że sprawy sądowe będą rozpatrywane szybko, skutecznie, kiedy ja od złożenia pozwu w bardzo prostej sprawie czekam już 8 miesiąc i być może nie dożyję do wyroku.

Pani Karolina czekała na wyrok dwa, długie lata i wiecie co?

Ten damski bokser, ten cham, życiowa ciapa zamiast się rozwieść, to katował żonę i ją poniżał i za to dostał – UWAGA-jakieś prace społeczne.

Wyrok o tych pracach społecznych zapadł parę dni temu i  wyobrażam sobie jak czuje się ta kobieta, która była bita i dręczona.

On sobie może pozamiata ulice, a ona do końca życia będzie żyła z traumą po przemocowcu i ich dzieci także.

Nie jesteśmy jakimś krajem trzeciego świata, gdzie kobiety nie mają żadnych praw.

My żyjemy w kraju dotąd praworządnym, a tylko od 4 lat kobiety są traktowane instrumentalnie i za chwilę zabiorą nam wszystkie, nasze dotąd wywalczone prawa.

To się robi straszny kraj, w którym kobiety już mało znaczą, choćby dlatego, że każe się zgwałconej kobiecie rodzic dziecko z gwałtu.

Jeśli PiS przegra wybory, to trzeba będzie to wszystko okręcić, naprawić tak, aby kobiety czuły się w Polsce na równi z mężczyznami i mogły decydować o sobie i o swoim życiu!

Poniżej jest stenogram o tym, co działo się w tym domu!

Ta szuja powinna trafić do więzienia i w tym więzieniu poczuć takie samo traktowanie!

„UWAGA DRASTYCZNE: Sąd zaprezentował wstrząsające nagrania z byłym radnym PiS. Zabije cię. „Jeszcze raz, k***a, piśniesz, to ci tak wy***ię, że ci nos złamię.

Rafał P. to były radny PiS z Bydgoszczy i wielki kłopot tego ugrupowania. Deklarujący się jako gorliwy katolik, stosował w domu przemoc wobec żony. Trwa właśnie jego proces, a ujawnione na ostatniej rozprawie nagrania przerażają.

Nie piszcz, bo cię zaię, rozumiesz? Zabije cię. (…) Jeszcze raz, ku*wa, piśniesz, to ci tak wyjię, że ci nos złamię – krzyczał do żony były radny PiS. Zapier***j po kwiata! To był kwiat, który kupiłem dla ciebie szmato.

Szmato pier****a, rozumiesz? Masz to wszystko w de. Nawet nie powiedziałaś „dziękuję”, ch jeb***” – słychać na nagraniu wrzaski polityka. Jego żona prosi, by jej nie bił.

Nie zasługujesz na nic. Rzygam tobą. Pierdolę cię. Jeta jesteś. Spij, ka. Rozk***ię cię w chj. Po prostu cię pobiję – krzyczy.

Ale nie tylko to szokuje. Prokuratura zażądała dla Rafała P. … prac społecznych. Skąd taka kara i pobłażliwe traktowanie? Czyżby dlatego, że Rafał P. współpracował blisko z wysoko postawionymi działaczami PiS?”

źródło: Fakt

 

Szufladkowe poezyjki

Wiersze, poezja, skryte myśli. Jestem słowem.

Mała Wściekła Blondyna

Mam 21 lat, 156 cm wzrostu, blond kłaki.. Jestem idealistką, stąd mam wiele częstych bólów dupy. Denerwuje mnie wiele, od zamkniętych głów przez dziwne ogólnie przyjęte zasady bytowania na naszej Planetce. Stąd Mała Wściekła Blondyna. Palę fajki, mam tatuaże i bluźnię, więc jeśli Cię to gorszy istnieje możliwość, że się nie polubimy. Jeśli zaś nie przeszkadza Ci to, masz chęć poczytać wypociny młodej autystycznej duszyczki, zainteresowanej zagadnieniami z dziedzin motywacji, nauki, literatury ... ZAPRASZAM! Oczywiście na blogu pojawiają się również tematy beauty, czy miłe proste, przyjemne babskie pier*olenie! MIŁEJ LEKTURY!

w drodze

gazeta domowa.

Piotrek

Zdrada - tak to można określić, chciałbym się wygadać o swoich zdradach, uzależnieniu od kobiet, etc.

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Roma Carlos

I'm not sure what I did last time

Wiedźmowisko

Dzień po dniu

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

Program PIT 2019

Programy do rozliczenia PIT

Welcome to my Blog

blogging, and reblogging

ulotnechwile

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

blogcaffe.wordpress.com/

Blog Caffe*Blog de Caffe*Blog Café*Blog Kaffee*Blog Kофе*مدونة القهوة*Caffe博客*Blog Cafe*Caffe blogg*Caffeブログ*Blog ta 'Caffe

Sport News

Blood Sport

Free gold bird

No one let you down, we can move the mounds/mount

Wrzosy

O tym co było, co jest i czasem trochę marzeń

Myśli (nie)banalne Joanny

czyli spostrzeżenia, refleksje, moje spojrzenie na świat.

Alek Skarga Poems

Poezja w słowach i obrazach

ZLEPEK KLEPEK ALBO BECZKA ŚMIECHU

BLOG TADEUSZA HAFTANIUKA

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie

Walcz zawsze do końca

Osobiste zapiski z mojego życia

Życie jest piękne , uśmiech dodaje mu blasku :)

Rozważ , jak trudno jest zmienić siebie , a zrozumiesz , jak znikome masz szanse zmienić innych. "(Wolter)

sasza4

Subskrybuj moją twórczość.

Związek niesakramentalny

my bez żadnego trybu

mysz galaktyczna

prywatny blog prywatnej osoby o zmianie na lepsze. välkommen.

Antropozofiablog

Rudolf Steiner, Antropozofia i inne

Blog o Australii

O życiu, podróżach i spełnianiu marzeń

wzzw.wordpress.com/

strona byłych działaczy »Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża«

alina-ala

... na swą słabość patrząc postaraj się zrozumieć innych...

Sześćdziesiąt równa się dwadzieścia

Wiek nie ogranicza człowieka w działaniu

teresa ozimek

Hajnowski blog lokalny - Piszcie o swoich sprawach na adres: teresa.ozimek@wp.pl

KRYSTYNA RYSUJE

Mając 8 lat narysowałam swój pierwszy obraz. Po długiej przerwie znów powróciłam do kartki i ołówka. Cały czas się uczę i dążę do perfekcji

Niepełnosprawny Świat Blogerki

Moja DUSZA to bezdenna głębia Oceanu, czasem zmącona przez wzburzone fale Życia ...

życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

paulainstyle.com

Blog lifestylowy

ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze... Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy... Nauczyć się dawać, nie dając... Nauczyć się brać, nie biorąc... Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ....miłości nie kochając... Nauka jest sztuką!!!!

bezpukania.eu

Poznaj oblicze XXI wieku i poczuj blisko oddech epoki, w której żyjesz. Zapraszam na blog.

Zapisz.org

Poetów, pisarzy, eseistów i publicystów zainteresowanych publikacją na naszych łamach zapraszamy do przesyłania propozycji tekstów na adres magazynzapisz@gmail.com